Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

4.01.2018
czwartek

Islamscy szpiedzy w Agorze?

4 stycznia 2018, czwartek,

Media Agory celują ostatnio w propagowaniu palestyńskiej narracji na temat konfliktu między Żydami i Palestyńczykami. Narracji żydowskiej nie propagują, bo takowej nie ma, a że powielać rządowej nie wypada, to jasna sprawa.

Żydzi, w odróżnieniu od Arabów i Palestyńczyków zamieszkujących kraje arabskie, korzystają z wolności słowa i mają różne opinie – w tym również zbliżone do oficjalnej linii palestyńskiej. Ich prawo. Co innego jednak poważny koncern prasowy – tu oczekujemy sądów wyważonych i sprawiedliwych, opartych na znajomości rzeczy. Niska jakość i brak krytycyzmu materiałów, jakie czytam na portalach Agory, i których słucham w jej rozgłośniach, świadczy o tym, że media te uległy wpływom palestyńskich propagandzistów, a redaktorzy zobowiązani do czuwania nad jakością i dziennikarską rzetelnością przekazu swoją czujność w tej materii utracili.

Zapewne po prostu na tyle mało wiedzą, co tam się w Izraelu dzieje, że biorą ubrany w lewicową poprawność kłamliwy i skrajnie stronniczy dyskurs za dobrą monetę. Cóż, propaganda ma właśnie to do siebie, że działa. Agora to również moje medium – tym bardziej boli mnie, że tak łatwo daje się podejść. Przecież ma pośród swoich pracowników specjalistów od spraw Bliskiego Wschodu, ma swoją wrażliwość na kwestię żydowską… No więc co się stało, koledzy?

Izrael nie ma sympatycznego rządu. Ma rząd prawicowy, nacjonalistyczny, posługujący się retoryką niewiele odbiegającą i tylko trochę inteligentniejszą od Maszyny Bezpieczeństwa Narracyjnego (MaBeNa) PiS. Nic dziwnego – społeczeństwa w stanie wojny skłaniają się ku nacjonalizmowi i skupiają się wokół swego rządu. Prawie połowie Izraelczyków to się nie podoba, ale takie są realia. Jest bowiem Izrael w stanie permanentnej, tlącej się wojny z państwami arabskimi i palestyńskimi organizacjami terrorystycznymi, na czele z rządzącym Gazą Hamasem. Żeby zrozumieć, co dzieje się w tym kraju, trzeba trochę uwagi, trochę pokory i trochę krytycyzmu w stosunku do tego, co się czyta. Trzeba też pokonać w sobie resztki uprzedzeń do Żydów, jakie osadziły się przecież na dnie dusz dzieci i wnuków antysemitów. Ostrożność jest tym bardziej wskazana, że podstawową bronią Palestyńczyków w konflikcie z Żydami jest propaganda. Są w tym dobrzy i nie znają skrupułów.

A Izrael to demokratyczny i wolny kraj – dlatego każdy jego obywatel i mieszkaniec może głosić, że jego rząd to banda kryminalistów. W Jerozolimie możesz wykupić wycieczkę, podczas której Palestyńczycy pokażą Ci zasieki i mury otaczające to miasto, snując opowieści o żydowskich wszeteczeństwach. Możesz też iść na żydowską wycieczkę, podczas której usłyszysz niemal to samo, bo to, jako się rzekło, wolny kraj – możesz być Żydem i trzymać stronę Palestyńczyków. Ale możesz też pójść z przewodnikiem, który będzie się starał być bezstronny i obiektywny. No i – rzecz jasna – możesz się wybrać z twardym prawicowcem, który naopowiada ci, jacy podli i zbrodniczy są Palestyńczycy, i jak wciąż gryzą nieustannie karmiącą ich żydowską rękę. Wysłuchałem wszystkich tych opowieści i wiem jedno – zanim miałbym zabrać głos w sprawie konfliktu żydowsko-palestyńskiego, musiałbym dowiedzieć się jeszcze znacznie więcej…

Tymczasem nie brakuje młodych (i niemłodych) dziennikarzy, którzy łatwo dają się złapać na lep propagandy. Emisariusze sprawy palestyńskiej, opowiadający niestworzone historie o tym, co wyczyniają Żydzi, pracują na całym świecie. Do mnie też przychodzili. Właściwie każdy dziennikarz wyrażający zainteresowanie tym dyskursem może zostać zaproszony na wycieczkę do Autonomii, gdzie już mu dobrze nakładą do głowy, co ma myśleć i pisać. Jeśli jest niedoświadczony, będzie to łykał jak pelikan rybki i zwracał z ważną i zatroskaną miną w swoim kraju. Maszyna działa perfekcyjnie i nieraz już widziałem, jak się dziennikarzom robi wodę z mózgu i jak propagandowa papka pada na podatny grunt świeżo zaleczonego antysemityzmu.

Szwadrony walki propagandowej zaktywizowały się szczególne teraz, gdy Trump nie podpisał dokumentu odwlekającego o kolejne pół roku przeprowadzkę ambasady USA z Tel Awiwu do Jerozolimy. Wielu ludzi myśli bowiem, że stolicą Izraela jest Tel Awiw, i można im mącić w głowach, że przeniesienie ambasady do świętego miasta to jakaś prowokacja. Można naprawdę nie cierpieć Izraela i Żydów, ale doprawdy trudno coś poradzić na fakt, że istnieje to paskudne państwo, a jego rząd i parlament znajdują się akurat w Jerozolimie, podobnie jak władze równie paskudnej Korei Północnej w Phenianie. No, chyba że jest się PRL-em. Ówczesne książki telefoniczne udawały, że Izrael nie istnieje, a numeru kierunkowego do Jerozolimy szukało się pod „Palestyna”. Oto do czego prowadzi zacietrzewienie i oszołomienie nienawiścią.

Izrael nie istnieje jako prawomocny byt polityczny, Żydzi nie pochodzą z Judei i Galilei, nie było świątyni jerozolimskiej ani żadnego Holokaustu. Jest za to nazizm współczesnego Izraela, który tylko czyha, jak by tu jak najwięcej palestyńskich dzieci w Gazie wymordować. Nic dziwnego więc, że zrozpaczeni Palestyńczycy bronią się, strzelając z ogni bengalskich. Nie mówię, że Agora powtarza ten standard (w Izraelu słyszy się te mądrości na każdym kroku, bo to wolny kraj – aczkolwiek zdecydowana większość Palestyńczyków odwraca się od takich bzdur ze wstrętem) – czasami jednakże przybliża się do niego na kilka kroków.

Ani myślę wchodzić w polemikę lub bronić rządu Izraela. Sam sobie poradzi. Proszę tylko, aby ci, co skłonni są przychylać ucha palestyńskiej narracji, zechcieli zastanowić się nad jednym: co uczyniłby ich własny kraj, gdyby znalazł się podobnej sytuacji co Izrael? Co zrobiliby Amerykanie, Francuzi, Rosjanie, Polacy…? Ale w jakiej sytuacji? Aha, to ja jeszcze poproszę o poświęcenie paru chwil, żeby na elementarnym poziomie poinformować się z w miarę niezależnych (acz łatwo dostępnych) źródeł na temat ostatnich dwudziestu lat w historii Izraela. Tak po prostu – poczytać. Proponuję to zwłaszcza redaktorom z Agory, odpowiedzialnym za emitowanie materiałów na tematy izraelsko-palestyńskie. Nie narzucam Wam żadnego poglądu. Proszę tylko o odrobinę ostrożności i krytycyzmu. Ostatnio jakoś go zabrakło.

Wybaczcie, że nie linkuję – nie chcę polemizować z konkretnymi artykułami czy audycjami radiowymi. Nie chcę też ich reklamować. Chcę tylko uwrażliwić redaktorów na problem i poprosić o więcej uwagi i odpowiedzialności za słowo na przyszłość.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Towarzysze, islam nam się pcha.

  2. Panie Profesorze,

    tak, zadne panstwo nie powstalo bez bolu i trudu pokolen. A Izrael szczegolnie , zwlaszcza dla jego sasiadow. Wojny? Ilez ich bylo od powstania suwerennego panstwa zydowskiego w 1948? Ile osciennych panstw chcialo zetrzec z mapy panstwo Izrael.
    Potepiac nie nalezy wojne za to jedynie, ze jest wojna. Panstwo zydowskie jest jak kazde inne. Wszyscy domagaja sie, by Izrael w imie jakiegos wymyslonego kodu moralnego(ONZ) uczynil to, czego chca i usilnie o to zabiegaja obroncy „sprawy palestynskiej” byloby samobojstwem.
    Ci wszyscy ideolodzy, moralisci i stratedzy niech pamietaja, ze Izrael nie uznawany
    przez Arabow bedzie siegal po bron, bowiem nie moze ufac nikomu.

  3. Bardzo dobry artykuł.
    Popieram.
    Antysemici won od Zydów i Izraela!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „co uczyniłby ich własny kraj, gdyby znalazł się”

    Ach romarzyłem się…

    …gdyby tak Polska „znalazła się” na przedmieściach Berlina?

    Albo dookoła Kremla… oraz w Smoleńsku, Wilnie, Lwowie i w Kijowie…

    …w końcu i tu i tu już kiedyś była!

    Duży kawałek Polski zwiedził też, niektórzy nawet na 1 metr wgłąb, taki Magadan z przyległościami.

    Osobiście preferowałbym „znalezienie się” na słowiańskich przedmieściach Berlina, ale nikogo do niczego nie zmuszam.

    Ogłaszam też, że jestem bardziej niż gotowy do natychmiastowego rozwiązywania wszelkich problemów, które mogłyby powstać po „znalezieniu się” Polski pod Berlinem.

  6. Obserwacje Profesora niewątpliwie trafne, wnioski niekoniecznie. Przytoczę nagłówki kilku (żeby nie przynudzać) najbardziej absurdalnych artykułów w GW, która pisała w temacie Kim Dzong Un ze dwa razy w tygodniu.

    5-04 Koniec żałoby. Kim Dzong Un formuje swoją „drużynę rozkoszy”. „To pokaz seksualnej energii dyktatora”
    20-4 Kim Dżong Un „wspiął się” na najwyższy szczyt Korei Północnej. W pantoflach.
    24-04 Kim Dzong Un w sierocińcu jak z thrillera. Jest kolorowy plac zabaw, są łóżeczka i… wypchane zwierzęta. Brakuje tylko dzieci
    13-05 Rozstrzelany z broni przeciwlotniczej za… drzemkę. Bo nie okazał szacunku dla Kim Dzong Una
    30-06 Kim Dzong Un zachwalał nowe lotnisko. Teraz okazuje się, że jego architekt prawdopodobnie został rozstrzelany
    9-07 Kim Dzong Un wściekły na zły stan hodowli żółwi. Jej dyrektora prawdopodobnie zastrzelono
    14-8 Na granicy wybuchają miny, ale Kim nie zmienia swoich planów. W dobrym nastroju ogląda farmę, dom starców, muzeum…

    Można snuć podejrzenia czy redaktor GW miał delirium gdyby nie fakt że dokładnie takie same sensacje publikowano plus minus jeden dzień w największej Szwedzkiej gazecie Dagens Nyheter. Szukając szpiegów należało by ustalić wspólne źródło informacji bo w przypadku Agory chodzi prawdopodobnie tylko o „pożytecznych idiotów”.
    Proszę porównać z aktualną pseudo debatą o możliwościach Morawieckiego. Media nie przekazują czy Merkel da się okłamać, Macron da się zrobić na szaro a Juncker kupi ściemę. Nie, Morawiecki „poinformuje” EU o Polskich reformach, przedstawi Polską rację stanu, wytłumaczy nieporozumienie, będzie szukał kompromisu itd. Przecież kłamstw Morawieckiego nikt w Europie nie kupi ale jaka to fantastyczna reklama dla PiS na rynku krajowym. Jak tu się dziwić że mają 40% w sondażach.

  7. Cenzura.

  8. Szanowny Panie Profesorze,
    1. Żydzi korzystają w Izraelu z takiej samej iluzorycznej wolności słowa jak Polacy w Polsce czy Amerykanie w USA. Po prostu linię polityczną danego periodyku czy też stacji radiowej bądź telewizyjnej określa jej właściciel, na starej szkockiej zasadzie, że „who pays the piper calls the tune”.
    2. Izrael jest tak samo demokratycznym i wolnym krajem jakim była RPA za rządów białej mniejszości. Tak samo jak w Izraelu, w RPA garstka przybyłych z daleka najeźdźców rościła sobie prawo do rządzenia całym państwem, tylko najeźdźcy mieli tam pełne prawa polityczne na całym obszarze państwa, a tubylcy tylko w swoich rezerwatach czyli bantustanach (odpowiednik tzw. Autonomii Palestyńskiej). Oficjalnie był w RPA rządzonej przez białą mniejszość parlament, wybory, trójpodział władzy w tym formalnie niezależne sądy etc., ale te instytucje dostępne były w pełni tylko dla dominujących w państwie najeźdźców, przy czym w RPA, w odróżnieniu od Izraela, owi najeźdźcy dbali o tubylców – budowali im szkoły a nawet uniwersytety (na jedynym z nich prawo ukończył sam Nelson Mandela), domy a nawet całe wielkie dzielnice mieszkaniowe (np. Soweto) z drogami, liniami kolejowymi, sklepami etc. W odróżnieniu od Izraela, w RPA rządząca mniejszość stosowała głównie politykę marchewki, a nie bata, pomimo silnego zbrojnego ruchu oporu (ANC) ze strony uciskanej politycznie większości, co umożliwiło pokojowe przejęcie władzy przez tubylczą większość.
    3. Izrael ma armaty i bagnety, ale jak długo jest on w stanie utrzymać pod swoją kontrolą okupowaną przez Żydów Palestynę? Pamiętajmy, że większe i potężniejsze imperia kolonialne niż to obecne izraelskie się rozsypały, że nie da się długo rządzić tak jak Żydzi okupowanej przez nich Palestynie, czyli tylko przy pomocy wojska, policji, murów i apartheidu.
    4. Poza tym, to przypominam, że bojownicy palestyńskiego ruchu oporu robią dziś w okupowanej przez Izrael Palestynie to samo, co robili w warszawskim getcie bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej, czyli że walczą oni z okupantem tak jak okoliczności im na to pozwalają.
    5. Stolicą Izraela jest Tel-Aviv, jako że tam są ambasady wszystkich państw, poza USA, które są przecież obecnie, razem z Izraelem, jedynymi pariasami w światowej wspólnocie narodów i państw (mikro państewka Pacyfiku, w 100% zależne od USA, nie zasługują bowiem nawet na splunięcie w ich stronę).
    6. Tylko rozwiązanie na wzór RPA, czyli kontrolowane oddanie władzy palestyńskiej większości, może uratować izraelskich Żydów przed koniecznością opuszczenia Izraela. Kto myślał na początku lat 1980-tych, że już w roku 1994 Nelson Mandela zostanie wybrany prezydentem RPA?

  9. Rozumiem, ze autorzy blogow piszac teksty zapraszaja do dyskusji… Czy sie myle?
    Dziwny tekst pana Hatrmana, w ktorym krytykuje teksty Agory, do ktorych nie daje blogowiczom linkow– mozna sobie odpuscic…
    Pouczyl, dolozyl „po profesorsku”, ale „nie chce linkowac(…) tylko uwrazliwic…etc).
    Dyskusja typowa dla Hartmana. To jest zadna.
    Hartman znany jest z tego, ze z blogowiczami nie dyskutuje. Zlosliwi mowia, ze ich w ogole nie czyta. Jego prawo… Niech nie dziwi sie jednak, ze odezwalo sie raptem szesciu blogowiczow…
    Sensowna dyskusja na temat konfliktu izraelsko-palestynskiego moze miec tylko wtedy miejsce, jasli zajmiemy sie faktami. I tymi tworzonymi przez panstwo Izrael, jak i tymi ze strony Palestynczykow…
    Pan Hartman nie ma pojecia o bardzo bolesnym problemie. On tylko „uwrazliwia” tych, co wedlug niego(my o tym nie wiemy) nie sa wrazliwi.
    Tak trzymac.

  10. Szanowny Panie Profesorze,
    1. Żydzi korzystają w Izraelu z takiej samej iluzorycznej wolności słowa jak Polacy w Polsce czy Amerykanie w USA. Po prostu linię polityczną danego periodyku czy też stacji radiowej bądź telewizyjnej określa jej właściciel, na starej szkockiej zasadzie, że „who pays the piper calls the tune”.
    2. Izrael jest tak samo demokratycznym i wolnym krajem jakim była RPA za rządów białej mniejszości. Tak samo jak w Izraelu, w RPA garstka przybyłych z daleka najeźdźców rościła sobie prawo do rządzenia całym państwem, tylko najeźdźcy mieli tam pełne prawa polityczne na całym obszarze państwa, a tubylcy tylko w swoich rezerwatach czyli bantustanach (odpowiednik tzw. Autonomii Palestyńskiej). Oficjalnie był w RPA rządzonej przez białą mniejszość parlament, wybory, trójpodział władzy w tym formalnie niezależne sądy etc., ale te instytucje dostępne były w pełni tylko dla dominujących w państwie najeźdźców, przy czym w RPA, w odróżnieniu od Izraela, owi najeźdźcy dbali o tubylców – budowali im szkoły a nawet uniwersytety (na jedynym z nich prawo ukończył sam Nelson Mandela), domy a nawet całe wielkie dzielnice mieszkaniowe (np. Soweto) z drogami, liniami kolejowymi, sklepami etc. W odróżnieniu od Izraela, w RPA rządząca mniejszość stosowała głównie politykę marchewki, a nie bata, pomimo silnego zbrojnego ruchu oporu (ANC) ze strony uciskanej politycznie większości, co umożliwiło pokojowe przejęcie władzy przez tubylczą większość.
    3. Izrael ma armaty i bagnety, ale jak długo jest on w stanie utrzymać pod swoją kontrolą okupowaną przez Żydów Palestynę? Pamiętajmy, że większe i potężniejsze imperia kolonialne niż to obecne izraelskie się rozsypały, że nie da się długo rządzić tak jak Żydzi okupowanej przez nich Palestynie, czyli tylko przy pomocy wojska, policji, murów i apartheidu.
    4. Poza tym, to przypominam, że bojownicy palestyńskiego ruchu oporu robią dziś w okupowanej przez Izrael Palestynie to samo, co robili w warszawskim getcie bojownicy Żydowskiej Organizacji Bojowej, czyli że walczą oni z okupantem tak jak okoliczności im na to pozwalają.
    5. Stolicą Izraela jest Tel-Aviv, jako że tam są ambasady wszystkich państw, poza USA, które są przecież obecnie, razem z Izraelem, jedynymi pariasami w światowej wspólnocie narodów i państw (mikro państewka Pacyfiku, w 100% zależne od USA, nie zasługują bowiem nawet na splunięcie w ich stronę).
    6. Tylko rozwiązanie na wzór RPA, czyli kontrolowane oddanie władzy palestyńskiej większości, może uratować izraelskich Żydów przed koniecznością opuszczenia Izraela. Kto myślał na początku lat 1980-tych, że już w roku 1994 Nelson Mandela zostanie wybrany prezydentem RPA?
    LK

  11. Tak, sensowna dyskusja na temat konfliktu izraelsko-palestynskiego moze miec tylko wtedy miejsce, jasli zajmiemy sie faktami. I tymi tworzonymi przez panstwo Izrael i przez USA.

  12. Drogi panie!
    Szanowałem pana za treści w „Polityce”. Doprawdy miałem wrażenie, że czytam człowieka na wskroś przesiąkniętego etyką. Kupowałem „Politykę” aby przeczytać m. in. Tą jedną pana stronę. Po tym czymś, co pan tu napisał, rezygnuję z dalszych lektur. Co więcej, nie będę kupował „Polityki” do czasu, aż zrozumiem dlaczego miał pan moralne prawo napisać powyższe rozważania!
    Przeanalizowałem ten tekst dogłębnie, gdyż za pierwszym razem pomyślałem, że to chyba nie pan pisał? Czy zwrócił pan uwagę jakich słów pan używa i w jakich zestawieniach? Przecież czuć w każdym zdaniu pana umiłowanie do Izraela… Nie jest pan w stanie „widzieć rzeczy ostrożnie i z krytycyzmem”, o które prosi pan osoby zgłębiające zagadnienie.
    Przytoczę najważniejsze pana błędy (wynikające z zaślepienia?):
    „Ani myślę wchodzić w polemikę” [ojej!] „lub bronić rządu Izraela. Sam sobie poradzi” Izrael istnieje jedynie dzięki Ameryce, rozwija się dzięki Ameryce i zawsze będzie psem Ameryki. Sam sobie nie poradzi!!! Proszę wniknąć, po co Ameryce Izrael, oraz dołożyć cegiełkę do wytłumaczenia ataków na WTC!
    „Nazizm współczesnego Izraela” nie „czyha jak by tu jak najwięcej dzieci w Gazie wymordować”. Nazizm współczesnego Izraela wytnie wszystkie drzewa oliwne przy palestyńskich gospodarstwach, aby pozbawić pożywienia i środków do życia dla dzieci palestyńskich! Mordowanie dzieci nie leży w interesie nazistów w Izraelu. Wystarczy je gnębić.
    Przykłady z PRL-u są nie na miejscu. Proponował bym więcej o nazizmie hitlerowskim. „Oto do czego prowadzi zacietrzewienie i oszołomienie nienawiścią”.
    Nieraz pan widział „jak się dziennikarzom robi wodę z mózgu”? Czyli albo ma pan już doświadczenie w czynieniu tego, albo woda wylewa się panu uszami… Jedno i drugie się nie wyklucza. Proszę zwrócić uwagę na to, że SAM PAN JEST DZIENNIKARZEM! I prawdopodobnie jest pan poza świadomością tego co pisze!
    „A Izrael to demokratyczny i wolny kraj”? Czy palestyńscy obywatele mogą już podejmować pracę bez specjalnych zezwoleń i na zasadach jak Żydzi? Być może demokracja i wolność się już rozwinęła? A jak Żyd napluje w twarz Palestyńczykowi na ulicy, to towarzyszący mu funkcjonariusze będą interweniowali, czy poczekają, aż Palestyńczyk zareaguje? Jakie są wyroki za zabójstwo Palestyńczyka przez Żyda, a jakie w sytuacji odwrotnej? Pisze pan farmazony o demokracji w Izraelu!
    „Trzeba też pokonać w sobie resztki uprzedzeń do Żydów, jakie osadziły się przecież na dnie dusz dzieci i wnuków antysemitów”. Pan ma jakieś traumatyczne przeżycia? A ja widzę, że właśnie tworzą się u mnie powoli uprzedzenia.
    Szanowałem pana.
    Jako adwokat Izraela być może mógłby pan przeprosić za masakrę w Gazie oraz inne zbrodnie popełnione na narodzie palestyńskim?

css.php