Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

1.03.2018
czwartek

Kaczyński molestuje nasze dzieci!

1 marca 2018, czwartek,

Kościół siedzi cicho i jedzie daleko. Wystarczy, że rząd robi „hałas”. Tylko Jarosław Kaczyński wie, jakie jeszcze frukty szykowane są dla Watykanu w zamian za polityczne poparcie.

Owszem, takie „deale” miała każda partia rządząca, ale przynajmniej cel bywał szlachetny – jak wtedy, gdy trzeba było kupić zgodę Watykanu i jego ludzi przy Wiśle na wejście Polski do Unii Europejskiej. Nie usprawiedliwia to upadlającego Rzeczpospolitą Polską „konkordatu” ani wielu innych feudalnych przywilejów, lecz przynajmniej można zrozumieć, że kolejne polskie rządy działały pod (prawdziwą lub częściowo wyimaginowaną) presją chciwych biskupów.

Teraz sytuacja jest inna – dziś chodzi już wyłącznie o władzę. Rządząca partia nie jest już wyłącznie przebiegle i tchórzliwie oportunistyczna w stosunku do rzymskiej potęgi, poprzebieranej w polskie szatki, jak to bywało wcześniej. Tym razem mamy do czynienia z realnym sojuszem, a nie tylko transakcją polityczno-biznesową zawartą na zapleczu nielegalnego kasyna. PiS jest po prostu partią kościelną, jakkolwiek nie mamy żadnych wątpliwości co do uczuć, jakie żywią do siebie wzajemnie Jarosław Kaczyński i kościelni baronowie.

W polityce jednak uczucia są sprawą drugorzędną. Kościół już nie raz zakładał w różnych krajach swoje oficjalne partie i wprowadzał księży do parlamentów. Nie wychodził na tym dobrze i dlatego, nauczony doświadczeniem, stara się w poszczególnych krajach, gdzie się zainstalował, „oswajać” sobie jakieś silne i pozbawione większych skrupułów partie oraz ich szefów. W ten sposób uzyskuje więcej władzy, niż biorąc udział w polityce bezpośrednio. W Polsce ma PiS i Kaczyńskiego. I będzie się tego trzymać, dopóki tamci mają władzę.

W ostatnim czasie klerykalizacja kraju poczyniła niebagatelne postępy. Za chwilę, na żądanie Kościoła, w niedzielę zamknięte będą duże sklepy. W przekonaniu biskupów powinno to zatrzymać ludzi w kościele i skłonić do dawania więcej na tacę. Że niby z nudów, jak nie można do galerii, to ostatecznie pójdzie się do kościoła na mszę. A tam się coś rzuci, i to więcej niż w dniu, w którym już parę stówek poszło na zakupy. Proste? Proste jak „modlisz się – umierasz – idziesz do raju”.

Zobaczymy – mam nadzieję, że przekombinowali i w końcu tak się nie stanie (do raju też mi niespieszno – za dużo tam będzie modłów). Polacy lubią chodzić w niedzielę do galerii handlowych – tym razem Kościół realnie i konkretnie zaatakował ich wolność i zwyczaje. Wątpię, aby społeczeństwo przyjęło to pokornie. Sądzę wręcz, że ukarze Kościół mniejszą frekwencją i chudszą tacą. Za ubytki zapłacimy zresztą wszyscy – z budżetu państwa.

Zamknięcie sklepów w niedzielę jest symbolicznym zwycięstwem Kościoła, który forsuje swoją ideologię za pomocą przymusu prawnego, gdzie tylko może, używając do tego świeckich pretekstów i posłusznego sobie aparatu partyjno-państwowego. Jednak zakaz handlu jest przynajmniej legalny (choć nie jest legalny – bo sprzeczny z konkordatem – nacisk Kościoła w tej kwestii). Tymczasem ostatnio rząd ogłosił zamiar dopuszczenia katechetów do rad pedagogicznych szkół i przedszkoli. Oznacza to, że w niedługim czasie – gdy tylko zakończy się proces „konsultacji” i minister edukacji wyda planowane rozporządzenie – katecheci, w tym księża i zakonnicy/zakonnice, będą pełnić funkcję wychowawców klas w szkołach. Rozporządzenie to będzie jawnym pogwałceniem konstytucyjnych praw związanych z wolnością religijną i neutralnością światopoglądową państwa. Oto jak minister tłumaczy przepis mający dopuścić katechetów do funkcji wychowawców:

Zmiana zaproponowana w § 7. w ust. 1. umożliwi powierzenie przez dyrektora szkoły obowiązków wychowawcy klasy nauczycielowi religii, wchodzącemu w skład rady pedagogicznej. W dotychczasowym stanie prawnym nie było to możliwe. Przepis, uniemożliwiający powierzenie obowiązków wychowawcy klasy nauczycielowi religii, został wprowadzony w 1992 roku, kiedy to nauczycielami religii w szkołach w zdecydowanej większości byli księża i siostry zakonne. Obecnie, zwłaszcza w większych miejscowościach i miastach, religii uczą także świeccy katecheci, często zatrudnieni w szkole także jako nauczyciele innych przedmiotów. Na potrzebę zmiany przepisu w tym zakresie wielokrotnie wskazywali przedstawiciele Kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach.

To istne kuriozum. Minister widzi jakiś problem w tym, aby wychowawcami byli księża, ale puszcza do nas oko, że może tych księży nie będzie zbyt wielu, bo najczęściej katechetami-wychowawcami będą osoby świeckie. Otóż, Pani Minister, żyjemy w państwie neutralnym światopoglądowo i religijnie, gwarantującym każdemu obywatelowi wolność wyznania i wolność niewyznawania religii. To są nasze podstawowe konstytucyjne prawa, domagające się aktywnej ochrony przez instytucje publiczne oraz ustawy.

Wolność religijna oznacza m.in. wolność od indoktrynacji religijnej. Nawet gdyby tylko jeden imam, rabin albo ksiądz został wychowawcą w publicznej szkole, oznaczałoby to przymus religijny, sankcjonowany przez państwo. Zwłaszcza zaś dotyczy to księży, którzy podlegają biskupom, podlegającym z kolei kurii rzymskiej i jej doktrynalnym nakazom. Są to bowiem osoby instytucjonalnie i prawnie (w zakresie prawa kanonicznego) zobowiązane do tego, aby wszędzie i na każdym stanowisku upowszechniać wiarę katolicką.

Jako wychowawcy naszych dzieci, zobowiązani polskim prawem do powstrzymywania się od wychowywania ich w duchu katolickim, znajdą się w konflikcie interesów, którego rozwiązanie będzie jedno – mając do wyboru lojalność wobec polskiej konstytucji lub lojalność wobec Watykanu i biskupów, wybiorą bez wahania to drugie. Będą nadużywać swojej funkcji do wywierania na dzieci wychowawczego wpływu, zgodnego z (wysoce nieetycznymi zresztą) poglądami Watykanu.

I pani minister wie to doskonale. Wie, że jej rozporządzenie pogwałci prawo dzieci i rodziców niechętnych katolicyzmowi do niebycia molestowanymi tą religią i jej moralistycznym przekazem. Wie, ale nic jej to nie obchodzi. Dla ludzi PiS prawa obywatelskie i konstytucja są niczym w zestawieniu z autorytetem Kościoła i potęgą władzy. Pani Zalewska zapewne nie jest nawet zdolna myśleć w kategoriach praw konstytucyjnych i zapewne nie wierzy, że ktoś w ogóle może traktować poważnie takie rzeczy. Po prostu nie przeszkadza jej, że księża i katecheci będą urabiać na katolicką modłę dzieci z niekatolickich rodzin. Nie widzi w tym nic złego, bo przecież to taka piękna religia jest…

Znam wiele piękniejszych religii i wiele instytucji religijnych mniej, a nawet dramatycznie mniej obciążonych zbrodniczą przeszłością i przestępczą współczesnością. Gdybym był wierzący, z pewnością nie przystałbym do Kościoła rzymskiego – po prostu bałbym się Boga i jego gniewu.

Ale to nie ma nic do rzeczy – nawet gdyby Kościół katolicki był instytucją godną szacunku, nie usprawiedliwiałoby to przymusu religijnego w szkołach, który w Polsce ma rozmiary katastrofalne. PiS rozmiary tej katastrofy właśnie powiększa. Ale się przeliczy – i Kościół rzymski w Polsce, i jego partia. Indoktrynowani i molestowani średniowieczną ideologią młodzi ludzie, gdy tylko wyrwą się z łap „ewangelizatorów”, uciekają od Kościoła gdzie pieprz rośnie. Bo im wolno i mają dokąd!

Jeszcze dekada albo dwie i zobaczymy w miejsce Polski watykańskiej Polskę polską – uwolnioną od ciemnoty, resentymentu, ksenofobii, homofobii, mizoginii i tego całego zgorszenia, które każdego dnia jak smog na nowo przenika całe życie naszego kraju. Z bożą pomocą to się kiedyś skończy!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. „W państwie neutralnym światopoglądowo i religijnie” ministrowi nic do tego, czy wychowawcą szkolnym jest duchowny jakiejś religii, czy ateista. Kwestie religijne są poza kompetencją „neutralnego światopoglądowo i religijnie” urzędnika, a funkcjonujący do tej pory zakaz powierzania wychowawstwa w szkole osobom duchownym oznaczał jaskrawą tychże dyskryminację.

  2. Jakoś nie przypominam sobie, żeby pan profesor protestował przeciwko powierzaniu funkcji wychowawcy katolickich dzieci ateistom lub żydkom…

  3. „Mam nadzieję, że ta kościelna kur.a stanie kiedyś przed sądem za niszczenie polskich dzieci i młodzieży.
    Kler i katecheci gwałcą fizycznie i psychicznie dzieci i młodzież, a ten kościelny trzepak chce to jeszcze usankcjonować prawnie resortową ustawą.
    Terrorystyczna watykańska mafia okupuje Polskę i terroryzuje Polaków.
    Kiedy wreszcie społeczeństwo polskie obudzi się, autentycznie wstanie z kolan i pokaże okupantowi i jego lobbystom swoją siłę?

    Polska pilnie potrzebuje rewolucji takiej jak francuska i przywódców takich jak Tadeusz Kościuszko – wybitny Polak, który w 1815 roku w słynnym Memoriale napisał:
    cyt: „Kościół winien być oddzielony od państwa, nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży.
    Naród powinien być panem własnego losu i jego prawa powinny być nadrzędne wobec kościoła.
    Żadna religia nie może im przeczyć odwołując się do prawa boskiego, przeciwnie, każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez naród”.
    /opinia znaleziona w Internecie, pod którą się podpisuję/

    PS:
    Uważam, że wszyscy politycy, lobbyści kościoła czyli członkowie religijnych sekt zwanych partiami powinni ponieść karę identyczną jaka spotkała dyktatora Rumuni Ceausescu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ŁUBUDUBUDU!!!

    Co to było??? Coś pod ziemią! O matko! To Profesor Krąpiec przewraca się w grobie! Zaraz, zaraz, coś mówi?

    „To ja dopuściłem do obrony, przepraszam najmocniej!!!”

    No dobra, było minęło, nie ma się co przejmować, konsekwencje są raczej zabawne niż poważne. Ja się domyślam, że znasz wiele piękniejszych religii niż rzymski katolicyzm, Profesurze Dokturze Habermasowany ;]. Moim zdaniem to wcale nie jest tak, że jest Pan osobą niewierzącą, wbrew pozorom jest Pan bardzo głęboko wierzący, chociaż nie zdaje sobie Pan z tego sprawy. Pańskie wyznanie to tzw. teoria krytyczna tudzież neomarksizm, przeze mnie roboczo nazywana neobarbarzyństwem. Jest to hochsztaplerska koncepcja genetycznie wadliwej rzeczywistości. Na jej gruncie można w oparciu o byle jakie kryterium tworzyć nowe nierozwiązywalne konflikty i kreować nowe substytuty XIX wiecznego proletariatu, które trzeba wyzwalać. Jest to niezwykle atrakcyjna religia, ponieważ jej praktycznym, rzeczywistym skutkiem jest np. możliwość wyhabilito tfu. wyhabermasowania całkowicie przeciętnego pod względem intelektualnym człowieka, który, gdyby żył przed wojną, to ze swoją umysłowością zajmowałby się wypasem krów na łące ;]. Religia ta jest brzemienna w skutkach, ponieważ skażonych w ten sposób ludzi właściwie nie można już zresocjalizować. Są oni autentycznie przekonani o tym, że mają coś ważnego do powiedzenia, nienawidzą faszyzmu, chociaż nie wiedzą, czym on jest, tropią homofobię, mizoginię, rasizm, nazizm, antysemityzm, pingwinofobię etc. etc. A ponieważ czują się potrzebni i chcą być potrzebni, to wykazują daleko idącą nadgorliwość, co przejawia się w tym, że codziennie znajdują tych faszoli i nazioli na pęczki pod każdym krzakiem. Niemniej jednak wpadają tym samym w straszliwą pułapkę, ponieważ, jak wiadomo – nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a zatem poprzez próbę uporania się z siłami reakcyjnymi, sami stają się reakcjonistami i to jeszcze najgorszego sortu ;]. No i wychodzi na to że Adorno i Horkheimer mieli rację: nasza rzeczywistość jest immanentnie wadliwa – co byście nie zrobili i tak będzie źle, albo nawet gorzej ;]. W każdym razie nasi Wielce Czcigodni Wyznawcy Teorii Krytycznej mają jeszcze jedną cechę wspólną – niesamowicie zajadle nie znoszą ludzi kierujących się zdrowym rozsądkiem, prawdziwie inteligentnych, potrafiących myśleć logicznie i wyciągać wnioski oraz zajmujących się pożyteczną pracą. Nieładnie ich nazywają. Lecą tu epitety typu: zaściankowiec, homofob, ciemnota i tak dalej i tak dalej. Niestety, ale ich umysłowość jest obwarowana licznymi (bo z oczywistych względów łatwo tę umysłowość obwarować) mechanizmami obronnymi, które w bardzo skuteczny sposób podtrzymują wszystkie urojenia i zafałszowania rzeczywistości. I jest to jak najbardziej adaptacyjne, ponieważ nie sposób sobie wyobrazić ogromu zgryzoty i cierpienia człowieka, do którego nagle by dotarło, że został instytucjonalnie ogłupiony i sprowadzony do roli zastępczego proletariatu, albo w najlepszym przypadku – zarządcy jakiegoś pionu zastępczych proletariatów. Naprawdę nikt nie chciałby się dowiedzieć, że nie jest żadnym postępowcem, tylko przeciętniakiem i niezdolnym do robienia czegokolwiek pożytecznego fajtłapą. Stąd musi pielęgnować swoją wiarę i jest skazany na popieranie wszelkiego rodzaju systemów lewicowych. Człowiek, który został pozbawiony zdolności do brania spraw w swoje ręce musi być rzecznikiem systemu tzw. sprawiedliwości społecznej, który się nim zaopiekuje i mu pomoże. O to tutaj chodzi, o nic więcej. Dlatego nie dziwi mnie, że Habermasowany został lewicowcem. Właściwie to nie został świadomie, nie miał wyjścia, stosownie „zaopiekowano” się nim już za młodu. Wypisywane tu już prawie 6 lat dyrdymały to tylko pokłosie tej operacji na umyśle, który nie był w stanie się obronić. Program wczytany, drukareczka drukuje. A tak poza tym, to antropologia zbudowana w oparciu o teorię krytyczną jest po prostu przyjemna. W tej płaszczyźnie, czy też tzw. „narracji” albo „dyskursie” (heh, ale się spadkobiercy Szkoły Frankfurckiej napracowali w wymyślaniu mowy-trawy, żeby lewusy mogły prowadzić długie debaty na temat egzystencjalnego wymiaru kwadratury koła przy bezglutenowy latte ;]) możliwe jest, żeby ktoś, kto tak naprawdę nie jest nikim szczególnym uchodził za wybitnego intelektualistę. I oto chodzi, jest fajno i muzyczka gra! =]

    Do boju towarzysze o lepsze jutro! Już nigdy więcej wojny! Niech rozgorzeje za to tak zaciekła walka o demokrację i tolerancję, że kamień na kamieniu się nie zostanie ;]

  6. Odszedł na zawsze wspaniały ateista – znany wszystkim „anumlik”…
    To wielka strata również dla nas – blogowiczów.
    Jego najbliższym składam kondolencje.
    Cześć Jego Pamięci.
    „Czarownica z Salem”

  7. Smierć „anumlika” to wielka strata dla nas – Ateistów.
    Przyłączyam się do wszystkich kondolencji.
    „Wojtek A.”

  8. Kaczyński molestuje nasze dzieci!
    Panie Profesorze… – co Pan tu pieprzy??
    Drabinkowy to nawet własnego kota nie molestuje. Bo czym??
    A wszystkim rodzicom dzieci molestowanych – zalecić się powinno zakup kija bejsbolowego.
    Sądzę, że każdy sąd przyjmie argumentację – działanie w afekcie. Ale jeśli Rodzice wolą – no cóż…….chcącemu nie dzieje się krzywda. Wszak większość chodziła na nauki przedmałżeńskie do proboszcza……..

  9. Panie Janie, obawiam się, że jako publicysta jest Pan na z góry przegranej pozycji, bowiem tutaj jedynie sfery aktywnego zaangażowania jako polityk lub działacz społeczny mogą oddziaływać na rzeczywistość. Pozycja kościoła katolickiego jest mocna m. in. z powodów przyjęcia określonego modelu funkcjonowania sektora NGO w Polsce. W 2003 roku weszła w życie ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie nad którą podobno dość długo pracowano. Miał to być kolejny filar społeczeństwa obywatelskiego, ale czy rzeczywiście tak się stało? Wątpię. Wprowadzono biurokratyczne procedury kontroli, oparto finansowanie tych organizacji na dotacjach rządowych i samorządowych. Wszystko zaś najwyraźniej jest wbudowane w dość nieszczególny system biurokratyzacji życia społecznego przez UE, co prawdopodobnie jest źródłem niezłych zarobków eurobiurokratów. W Polsce niezależnie od rządów, większe organizacje niezależne, faktycznie non profit np. takie jak Trans-fuzja nie przetrwałyby w ogóle bez zagranicznego finansowania, no i bez tego że faktycznie są częścią międzynarodowych organizacji danego typu. W Polsce wiele z organizacji pożytku publicznego funkcjonuje w taki sposób, że zamiast realizowania celów statutowych, stara się prowadzić działalność gospodarczą po mniejszych kosztach lub wejść na rynek bez kapitału i przeskoczyć do normalnej działalności komercyjnej. Nie należy tego krytykować w niektórych przypadkach np. gdy mamy do czynienia ze spółdzielniami socjalnymi, jeśli należycie realizują swoje cele statutowe. W rezultacie jednak generalnie zamiast zatrudniania w obszarach strukturalnego bezrobocia lub osób w trudnej sytuacji,, sektor NGO zatrudnia się tych, których można zatrudnić tanio, ale którzy będą świadczyli pracę w sposób konkurencyjny. Wcześniej oznaczało to, że sektor NGO głównie zatrudnia na tzw. umowach śmieciowych. Dzisiaj, to się zmienia, bowiem organizacje non profit mają kłopot z naborem do pracy pracowników, których można eksploatować, tak jak kiedyś, więc wiele z tego typu organizacji na liście płac – nie osoby niepełnosprawne czy też np z grupy 50+, albo osoby z obszarów, gdzie nadal trudno o pracę, lecz pracowników z Białorusi, Ukrainy, Rumunii, ludzi młodych i sprawnych. Mamy więc do czynienia z tym, co po angielsku nazwa się sweatshops. W tych warunkach Kościół Rzymsko Katolicki nie może nie rozkwitać i niezależnie od tego czy szanujemy tą instytucję, czy też nie z pewnością wykorzysta on swoją uprzywilejowaną pozycję, bowiem kościół nie zajmuje się eksploatacją pracy, lecz ewangelizacją, paradoksalnie więc jest jedną z niewielu instytucji, które wykorzystują ustawę o organizacjach pożytku publicznego, zgodnie z jej celami. Tak więc, aby w ogóle marzyć o walce z wpływami kościoła katolickiego w Polsce, trzeba przede wszystkim zastanowić się nad instytucjonalnym przesłankami rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Skoro takie społeczeństwo nie wykształciło się w Polsce, to trzeba się w ogóle głębiej zastanowić w jaki sposób jest instytucjonalnie zbudowana Polska, że nadal nie sprzyja to budowie społeczeństwa obywatelskiego. Mnie osobiście wydaje się, że cały czas system instytucjonalny w praktyce jest systemem postkomunistycznym, głęboko zbiurokratyzowanym, mocno zfeudalizowanym, opartym na pogardzie wobec jednostki ludzkiej i jej eksploatacji, czyli że jest to system ekonomiczny i polityczny typu tzw. pierwotnej akumulacji kapitału. W takim bajorku klerycy będą zawsze pływali jak ryby w wodzie, bo oni są przyzwyczajeni do tego typu systemów, gdzieś tak od 2 tys lat. W przeszłości takie systemy były przeważnie zbrodnicze, więc nic dziwnego, że tam gdzie religia były wykorzystywana instrumentalnie do walki politycznej i ekspansji doszło do sankcjonowania przez kościół rzeczy z gruntu sprzecznych z jego nauczaniem. Polska jednak obecnie nie ma szans na prowadzenie tego typu polityki więc i nie ma co się obawiać, że Kościół Katolicki będzie wracać do tej części swojej tradycji, którą nienawidzą poszkodowani przez nią.

  10. Wyliczono, ze w skali godzin lekcje religii w szkole podstawoej pokonaly polaczone sily fizyki, chemii i biologii. Jednym z pierwszych efektow bedzie krotka i chyba przegrana walka nauki z ciemnota, chocby w dziedzinie historii swiata: czy powstal on w ciagu 6 dni 6000 lat temu czy okolo 13,82 miliardów lat temu?
    Wiara czyni cuda!

  11. Oby ostatnie słowa się sprawdziły. Dziękuję za ważny tekst.

  12. Pan Hartman jak zawsze:celnie,logicznie,smiesznie i tragicznie w nasza codziennosc.

  13. Zapomniał pan dodać, że kościół ma swój udział w szerzeniu antysemityzmu.
    Żeby Polska była normalnym krajem nie wystarczą dwie dekady, potrzeba ok. 300 lat.

  14. Moja mama mama mówiła -oj się doiGrasz.Po przekroczeniu pewnych granic dostawałem manto.Z państwem jest tak samo ,gdy jeden myślący inaczej, ubzdurał sobie ,że państwo to ON.A do tego potrzeba ,kłamstwa ,bredni i niedzieli aby w czasie mszy się wyspowiadać z grzechów.

  15. q602
    2 marca o godz. 1:23
    Tak dokładnie to z 12 lat nauki ( do matury ) na samo nauczanie religii poświęca się jeden , pełny rok nauki.

  16. Ryszard Kubaszko
    ”Jakoś nie przypominam sobie, żeby pan profesor protestował przeciwko powierzaniu funkcji wychowawcy katolickich dzieci ateistom lub żydkom…”

    O co te żydki z Izraela i Ameryki robią takie aj waj? W Polsce antysemityzm?
    Nigdy w życiu! O żydkach zawsze z szacunkiem. Ale czy oni to docenią?

  17. zoolog tak się ma do NATURY, jak kościół do RELIGII. Maddaddam, M. Atwood, tł. T. Wilusz.

  18. „głos zwykły”,z nadmiarem erudycji i dosyć zawile,ale z myślą przewodnią,próbuje wyjaśnić sukcesy KK w edukacji i formacji w RP tzw „przyszłości narodu”.
    Mniej zawile oraz pomijając wątek „Żydków’ (na marginesie ,skąd fistaszki zostały w Polszcze nazwane żytkami ?),wydaje mi się,że wyjaśnienie jest dosyć proste.
    „Buractwo” mianowicie.
    „Buractwo” ,powszechne i długowieczne,u niegdysiejszej szlachty,ciemnej i klerykalnej a także wśród tzw „mas”,równie ciemnych i równie klerykalnych bowiem żaden inny pogląd w sukurs im nie mógł się wydażyć.
    Nie jest tak,że przeminięcie kilku pokoleń,pomijając krwawe rewolucje ,moze spowodować radykalną zmianę światopoglądową.A nawet krwawa bolszewicka ze wsparciem aktualnej dyktatury ,temu zaprzecza.
    Pojęcia nie mam ,co i kiedy spowoduje odwrót od „buractwa”.
    Ani E.Musk wysylając na Marsa,ani sukcesy antropologii znajdujacej „brakujace ogniwo”,ani sformułowanie fizycznej „teorii wszystkiego” nie dotkną „buractwa”.
    „Buractwo” jest niedotykalne i nieuleczalne.

  19. „…bowiem kościół nie zajmuje się eksploatacją pracy,…” głos zwykły

    Nie…zwykle nieobiektywne spojrzenie. Pasożyt zajmuje się eksploatacją wszelkiej pracy z umysłową włącznie i to od prawie 2 tys. lat mu się to jakoś (zwykle) udaje.
    Eksploatuje do granic niemożliwości wiarę, która czyni człowieka GŁUPIM, jak napisał człowiek wiedzący nie wierzący S.Staszic w „Rodzie ludzkim”. Głupi ludzie są niezwykle łatwo sterowalni przez uzurpatorów boskich. Powiem więcej, Staszic jest jednym z niewielu (na palcach jednej ręki można policzyć) w historii rodzaju ludzkiego człowiekiem ,który przestał wierzyć a zaczął wiedzieć. Mówimy o wierze w sensie religijnym. Ateizm jest stanem naturalnym człowieka ,przyzwyczajenia wpajane od małego stały się niejako drugą naturą ludzi.
    I jak napisał Mr.Z „No i wychodzi na to że Adorno i Horkheimer mieli rację: nasza rzeczywistość jest immanentnie wadliwa – co byście nie zrobili i tak będzie źle, albo nawet gorzej ;].”
    Czasami przytrafi się coś dobrego w gąszczu złego.
    A wszystko dzięki wierze, która czyni człowieka głupim. Tylko wiara też ma swoją przyczynę ,która wynika z wadliwej budowy i czynności mózgów ludzkich, co uzasadnił prof.J.Aleksandrowicz. Biologia.
    Nie do wiary … ano nie ,jedynie do wiedzy. Naukowej.

  20. Kaczyński molestuje dzieci? Do czego to doszło.

  21. Katecheci ZAWSZE byli członkami rad pedagogicznych. Ci świeccy nawet przychodzą na zebrania, bo oni na ogół trochę bardziej liczą sie z dyrekcją i obowiązkami. Księża nie przychodzą, bo im sie nie chce, a dyrekcja może im nagwizdać.

  22. Szlachetna naiwności…
    Pan Profesor Hartman stanowczo nie docenia, bo niedostrzega, wysokiego stopnia przyzwolenia na molestowanie w Narodzie.
    Naród pokazał właśnie światu, zza latami nakładanych mu poprawnościowych masek, swą mordę bo lubi być za nią trzymany.
    Na narzędzia trzymania, jak molesta, opresja, poniżenie i zniewolenie, chętnie odpowiada kołtuństwem oportunizmem, zakłamaniem i dewocją.
    A przede wszystkim mściwą, zawistną zemstą i gwałtem na „innych” i słabszych, za swą własną, nędzną cywilizacyjnie kondycję.
    Dlatego własnie Naród wybrał władzę, która te aspiracje i satysfakcje sprawnie realizuje.
    To Władza Wybrana i czyni dokładnie to, do czego Naród ją wybrał.
    Mrzonki inteligentów o młodzieżowym buncie moralnym czy odbiciu się wiernych od tacy są tak ślepe na rzecywistość, jak głupie w swej naiwności.
    Będzie, panie Hartman odwrotnie, bo już jest i to z dnia na dzień coraz bardziej.
    Nielicznym i zanikającym na gumnie inteligentom i ludziom przyzwoitym czas wyglądać ratunkowych destynacji osobistych, a nie zbawienia z ręki ciemnych mas motłochu.

  23. Myśl @Gekko to jednak socjologiczna wyższa pólka.
    Z jednej strony „inteligenci i ludzie przyzwoici”, a z drugiej „ciemne masy motłochu”.
    Ciekawe, czy inteligenci też są przyzwoici?

  24. Profesor Hartman kończy swój tej oto treści proroctwem:

    „Jeszcze dekada albo dwie i zobaczymy w miejsce Polski watykańskiej Polskę polską – uwolnioną od ciemnoty, resentymentu, ksenofobii, homofobii, mizoginii i tego całego zgorszenia, które każdego dnia jak smog na nowo przenika całe życie naszego kraju. Z bożą pomocą to się kiedyś skończy!”

    Jedna, ale jeżeli dwie? Dwie dekady, czyli dwadzieścia lat molestowania!!!
    To przecież 5 olimpiad i ponad 1000 numerów Polityki.
    Ciekawe kto będzie za 20 lata naczelnym?
    Osobiście stawiam na Wosia, ale Profesor Hartmana oczywiście widzę w ścisłym Zarządzie.

  25. Ponieważ na blogu nie ma możliwości usunięcia już zamieszczonego tekstu piszę poniższe SPROSTOWANIE:
    W wyrażonych po śmierci „anumlika” kondolencjach napisałam:
    cyt: „Odszedł na zawsze wspaniały ateista – znany wszystkim „anumlik”…”
    Na podstawie opinii „Orteq” zamieszczonej na blogu „Listy Ateistów” 02 marca 2018 r. o godz. 22:50 stwierdzam, że “anumlik” niestety nie był ateistą, a wręcz odwrotnie.
    Ponieważ nie jestem hipokrytką cofam również słowa „Cześć Jego Pamięci”.

  26. Z identycznych jak „Czarownicy z Salem” powodów wyrażonych w zamieszczonym przez Nią sprostowaniu proszę Administratora o usunięcie mojego wpisu z dnia 01 marca godz: 22:27

  27. Panie Z.,
    Pana przedwcześnie z Tworek wypuścili?

  28. Z tym optymizmem (jedna dekada, albo dwie, cóż to znaczy wobec wieczności) to bym jednak zanadto nie przesadzała. Samo z siebie nic nie wyjdzie.
    Muszą jednak nastąpić jakieś sensowne działania.
    Przecież nie ulega wątpliwości, że o losach świata zadecyduje demografia. A konkretnie arabska matka i jej zdolności prokreacyjne.
    W epoce globalizacji wszelkie procesy się uniwersalizują, i w Ojczyźnie Roberta Lewandowskiego zadecyduje o wszystkim niewątpliwe Ona, czyli Matka Polka.
    I w tym miejscu trzeba postawić sprawę na ostrzu noża.
    Jeżeli bowiem przyjmiemy założenie, że w epoce „500 plus” o demograficznych trendach decyduje zbrojne ramię partii prezydenta Dudy, czyli matka – że użyję wyświechtanego wyrażenia – wywodząca swoje drzewo genealogiczne z „ciemnych mas motłochu” to nieunikniona wydaje się być konstatacja, że dzieci tejże Matki za lat 20 – kiedy wejdą w życie dorosłe – nie będą już dziećmi ciemnych mas motłochu, ale pełnoprawnymi obywatelami i pójdą do urn wyborczych i zagłosują tak jak zagłosują.

    Czyli dalej sytuacja się gmatwa, żeby nie powiedzieć bardzo gmatwa.
    Nasuwa się bowiem pytanie z gatunku tych o których mówimy, że są pytaniami na które trudno znaleźć odpowiedzieć, a brzmi ono mniej więcej tak:

    „Co należy uczynić aby zwiększyć wydajność prokreacyjną „inteligentów i ludzi przyzwoitych” w przeciągu jednej albo dwóch dekad?
    Odpowiem szczerze – nie wiem. Po prostu nie wiem.
    Chyba, że… A gdyby wziąć przykład z „ciemnych” i żeby nie owijać dłużej we włókno bawełny…

    W tym miejscu przytoczę głos śląskiego badacza współczesnych procesów demograficznych Szczepana Twardocha i jego opinię w interesującej nas wszystkich kwestii stosunku do problemu rozrodczości w grupie populacyjnej „inteligentów i ludzi przyzwoitych”:

    „Bo to przecież są martwi ludzie. Wydrążeni, skorupki takie z chińskiego plastiku. Te wszystkie wypindrzone dupki podobne do siebie, jakby je w jednej fabryce robili, Warszawa, Kraków czy Poznań, korporacja, mieszkanko na strzeżonym osiedlu, pierdolony kotek i jego kuweta, bo na dzieci jeszcze ”się nie zdecydowały”, wydaje im się, że o wszystkim decydują, takie pewne siebie, samorealizacja, samodoskonalenie i inwestowanie w siebie, a do tego ci ich, kurwa, ”partnerzy”, bo to przecież nie chodzi o żaden romans, tylko właśnie ”partnerzy”, wykastrowane toto zupełnie, bo się baby własnej boją nawet bardziej niż szefa w robocie – czy oni w ogóle sypiają ze sobą? Jak można sypiać z kimś, z kim zasady pożycia negocjuje się jak kontrakt? W tym jest tyle seksu co w umowie o dzieło. Jakby to spółka była, nie coś, co się dzieje między dwojgiem ludzi w łóżku i potem przy stole, i w życiu w ogóle. Przecież nawet licealne ”mój chłopak” czy ”moja dziewczyna” albo seryjny i niedokonany ”narzeczony” jest lepszy od tego pierdolonego ”partnera” czy ”partnerki” rodem z kodeksu handlowego. I potem czarna rozpacz, jak te biedne laski patrzą nagle w lustro po czterdziestce, partner poszedł w cholerę razem z ich młodością, kotek zdechł, tylko kuweta zasrana została i nagle – przepraszam – gdzie się podziało nasze życie?”

    Nie, nie chcę oczywiście w tym momencie zgłaszać obywatelskiej propozycji, że może by wprowadzić jakieś zmiany w konstytucji i naszych czworonożnych przyjaciół „uzbroić” w czynne prawo wyborcze w myśl zasady „wszystkie ręce( w tym przypadku łapy) na pokład”.

    Myślę po prostu o jakimś odpowiedniku słynnego już 500 plus, ale funkcjonującego jako ściśle sprofilowany i sprecyzowany fundusz przeznaczony tylko dla tych którzy zagwarantują, że za dekadę albo dwie, kiedy wejdą w demokratyczne szranki potomkowie „ciemni” kontra „przyzwoici” Ci ostatni okażą się większością. Może jakieś fundusze unijne, może jakaś narodowa loteria fantowa i zgromadzone w ten sposób środki na narodową akcję „2+5 + kot”. Dlaczego pięć ?
    Pięć, bo chyba ta liczba pociech zagwarantować może pewny sukces w wyborach 2039 roku) stronnictwu inteligencji i ludzi przyzwoitych.

    Zresztą nie wiem, być może wśród” „inteligentnych” znajdą się tacy którzy powiedzą, że taka – nawet zmodyfikowana w jakiś sposób – gratyfikacja będzie uwłaczająca ich godności, że oni zrobią to dla Polski gratis w akcie antymolestacyjnej desperacji, ale w spragmatyzowanych czasach nie wszystkim do sumień przemówi taka właśnie argumentacja i jakiś materialny argument byłby jednak znakomitym zwieńczeniem całego procesu dochodzenia do normalności.

  29. samba kukuleczka, 3 marca o godz. 12:02

    Myśl @Gekko to jednak socjologiczna wyższa pólka.
    Z jednej strony „inteligenci i ludzie przyzwoici”, a z drugiej „ciemne masy motłochu”.
    Ciekawe, czy inteligenci też są przyzwoici?
    – – –
    Tak, tę właśnie ciekawość cechuje góra półka.
    Aby na nią spojrzeć z góry, wystarczy dać odpowiedź.
    A taka falsyfikowalna i reprezentatywna odpowiedź na gruncie polskim, to już wręcz wyższa szkoła jazdy.
    Proszę się nie krępować i kuknąć na bloga w odpowiedzi swe wyniki badań, choćby w rytm samby. 😉

css.php