Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

23.04.2018
poniedziałek

Sprawdź, czy jesteś durniem!

23 kwietnia 2018, poniedziałek,

Dzisiaj mały test durnych „poglądów”, a właściwie klisz społecznych i toksycznych truizmów, za którymi nie kryją się żadna myśl czy idea moralna, a jedynie pycha, lęk, uprzedzenia i niezdolność do krytycznej refleksji, respektującej zasady logiki i elementarne wymogi etyczne. Niestety debilizm ma się w przestrzeni publicznej jak najlepiej, bo chroni go immunitet demokratyczny, hojnie przydzielający każdej niemal bzdurze i niegodziwości status poglądu, a więc „uprawnionego stanowiska w debacie publicznej”.

A skoro trzeba szanować demokrację, to trzeba w jakimś sensie szanować i haniebne brednie, które ludzie opowiadają, przy okazji zaś i tych, którzy je wypowiadają. Bo człowieka szanować trzeba, czyż nie? Byleby tylko nazbyt jawnie nie ogłaszał, że jest rasistą – reszta mu ujdzie. No, może osoby z wyższym społecznym cenzusem muszą jeszcze przestrzegać paru innych reguł politycznej poprawności. Na szczęście ja jestem bezcenzusowy, więc nie muszę się tym za bardzo przejmować.

Głupie poglądy

Oto więc kilka przykładów głupich pseudopogladów, które jak chwasty plenią się w społeczeństwie i w mediach, uchodząc wręcz za coś godnego poszanowania jako „ludzka mowa”. A guzik prawda! Nie mamy obowiązku ani nawet prawa szanować bzdur, nawet tych powtarzanych od stuleci. Jeśli mielibyśmy taki obowiązek, to czym byłby szacunek? Byłby prostytucją, niczym więcej. To właśnie szacunek dla człowieka wymaga, by powiedzieć mu, że wygaduje głupstwa, gdy je wygaduje. Ten felieton nie służy do prowokowania ani tym bardziej obrażania. Wręcz przeciwnie! Jest zachętą, aby dokonać przeglądu szuflad we własnej łepetynie i do wyrzucenia z nich śmieci. Każdy ma takie, ja również. A że wywalanie swoich starych rzeczy trochę jest przykre, to cóż – nie wszystko w życiu może być przyjemne. No to do dzieła!

1. Nie wiadomo, co będzie po śmierci (a więc lepiej chodzić do kościoła i szanować księży). Po pierwsze, nie ma czego być „wiadomo” lub nie, bo jak kto umarł, to nie ma „po”. A po drugie, księża mają z tym tyle wspólnego co osoba pobierająca opłaty w szalecie z inżynierią kanalizacji. Tylko zabobonny i tchórzliwy dureń chodzi do kościoła na wszelki wypadek, „bo może tam coś jest i pożałuję, jeśli dziś nie będę pokorny”. Oni dokładnie na to liczą (i przeliczają to na pieniądze).

2. Może Kościół katolicki jest taki i siaki (tu wiadomo co…), ale przecież chrześcijaństwo to piękna idea. Nie wiem o żadnej uniwersalnej idei chrześcijańskiej, która nie byłaby doskonale znana innym, w tym znacznie starszym kulturom, lecz niechaj będzie. Tylko co to wszystko ma wspólnego z chodzeniem do kościoła (katolickiego)? Jeśli wierzysz w Boga, to powinieneś czcić go w Kościele, który czyni dobro, a nie zło, i który mówi jakieś rzeczy znośne, a nie bredzi o „genderze” i ma wedle własnych deklaracji 2 proc. pedofilów w kadrze. Inaczej chyba Boga się nie boisz… Albo masz go za idiotę, który upodobał sobie akurat taki Kościół. Pachnie bluźnierstwem. Dziś już nie zabijają za przeniesienie się do innego Kościoła. Więc o co chodzi?

3. Kościół może ma to i owo na sumieniu, ale przecież te szpitale, te misje, te uniwersytety… I ci wspaniali księża, jak np. ks. X, Y, Z. Doprawdy bardziej się już podłożyć nie da. Skoro wzywasz do zważenia na szalach zasług i win, to choćbyś o połowie zbrodni nawet nie słyszał, a w rachubie szpitali pomylił się o dwa rzędy wielkości, to szala ze zbrodniami będzie przykuta na amen do ziemi, a na szali zasług będą pióra i mierzwa. Zresztą co to za debilny pomysł, żeby usprawiedliwiać wieki mordów, tortur i totalitarnej pandoktrynacji jakimiś zasługami? To bardzo, zaiste, po chrześcijańsku w stosunku do ofiar. A „cudowni księża”? No, chyba nie aż tak cudowni, skoro pracują dla tego systemu i tej organizacji. A poza tym: ile ich jest w proporcji do „niecudownych”? Może tyle, ile księży pomagających niegdyś opozycji w proporcji do tych, którzy donosili na SB? Oj, to by było za dobrze…

4. Polska jest krajem katolickim i dlatego Kościół musi zajmować w tym kraju szczególną pozycję. Fantastycznie, tylko czy ta pozycja ma być zajmowana mocą wiary wyznawców czy mocą prawa świeckiego państwa? Co ma katolickość kraju do uprzywilejowania Kościoła? No, chyba że katolickość nie oznacza upowszechnienia wiary w świętych i posłuszeństwa papieżom (gratulacje!), lecz ni mniej, ni więcej właśnie przywileje Kościoła…

5. Polacy są konserwatywni i nie ma tu miejsca dla takich „nowinek” z Zachodu jak małżeństwa jednopłciowe itp. Rodzina musi być chroniona i Polacy mają prawo do takiej ochrony. Doprawdy? A jakoś znalazło się miejsce na takie nowinki jak transfuzje krwi, równouprawnienie wyznań, demokracja, zniesienie kar cielesnych, antykoncepcja i wiele, wiele innych. Każdą z tych rzeczy Kościół zwalczał do upadłego. A co do rodziny, to której rodzinie katolickiej i w jaki sposób miałoby przeszkadzać, że po sąsiedzku mieszka para gejów korzystająca z analogicznych jak małżeństwo heteroseksualne praw? Gdzie tu jest krzywda?

6. Co komu przeszkadza krzyż wiszący w szkole albo urzędzie? A symbol muzułmański zamiast krzyża nie zdziwiłby Cię (nieprzyjemnie)? Przecież to jest Polska! Ano właśnie. Symbol religijny na ścianie znaczy, a przynajmniej sugeruje, że dana religia jest w tej przestrzeni uprzywilejowana. Tymczasem w wolnym, demokratycznym społeczeństwie przestrzeń publiczna kontrolowana przez państwo (urzędy, szkoły, komisariaty…) musi być wolna od znaków sugerujących, że jakiś światopogląd czy religia są przez to państwo traktowane lepiej niż inne. W przeciwnym razie przeciwnicy tej religii lub światopoglądu będą czuli się zagrożeni dyskryminacją. Właśnie dlatego konstytucja gwarantuje neutralność religijną i światopoglądową państwa – żeby wszyscy byli równi i czuli się w tym państwie u siebie, bez względu na swoje przekonania i przywiązania. Kto to wie i rozumie, temu krzyż właśnie przeszkadza – bo pokazuje nie tylko to, że katolicyzm czy chrześcijaństwo są faworyzowane, ale i to, że konstytucją władza się nie przejmuje, a obietnica neutralności jest pustosłowiem.

7. Trzeba chronić nasz kraj przed zalewem imigrantów. Jakoś Zachód nie chronił się przed imigrantami z Polski. I teraz mają tłumy polskich pijaczków w parkach i na dworcach. Czy mamy być zakładnikami jednostek aspołecznych i rezygnować z dobroci, otwartości i tolerancji? Wielkie i wspaniałe społeczeństwa są pluralistyczne i żyją w nich ludzie wielu nacji i kultur. Dlatego tak podziwiamy Paryż, Londyn, Nowy Jork… Tak też było w Polsce aż do II wojny światowej. To właśnie homogeniczność jest zła i zubaża. A lęk przed obcymi upokarza człowieka. Podczas gdy otwartość wzbogaca i uszlachetnia.

8. Rolą kobiety jest wychowywać dzieci, a mężczyzny zarabiać i przewodzić rodzinie. Trzeba bronić tradycyjnego modelu rodziny. Nie istnieje taki model. Nikt nie chciałby dziś żyć tak jak w rodzinie chłopskiej (90 proc. społeczeństwa) przed stu laty ani nawet w rodzinie mieszczańskiej. A jak się komuś podoba podległość kobiet wobec mężczyzn, to bardzo proszę, niech tak sobie żyje (pod warunkiem, że i kobiecie się to podoba). Ale niech nie wymaga od innych praktykowania nierówności.

9. Każdy powinien sam zadbać o siebie – skoro jest biedny, to sam sobie jest winien. No, faktycznie. Straszna to jest wina – skończyć naukę i iść do roboty za dwa tysiące. Dobrze ci tak! A jak ci się nie podoba, to żryj szczaw. Z faktu, że kapitalizm promuje przedsiębiorczych i pracowitych, nie wynika, że jest sprawiedliwy. Czy wrażliwi, delikatni i mający dobre serca są gorsi? Ich akurat nie promuje… Nie każdy ma to, na co zasługuje. Jedni mają więcej, inni mniej. Ale to odkrywcze, jak cię mogę!

10. Liberalizm prowadzi do rozwiązłości, a religia utrzymuje moralność w społeczeństwie. No, faktycznie. Czesi mają pięć razy więcej partnerów seksualnych, Holendrzy dwa razy więcej rozwodów, Francuzi kradną na potęgę, a w Danii szerzy się libertynizm. Za to Maltańczycy nie biją żon, a Polacy cudzego nie ruszą. Nie mówiąc już o klerze katolickim, gdzie pedofilia i złodziejstwo są prawie nieznane.

11. Poprawność polityczna knebluje usta i nie pozwala mówić prawdy. Tak, tak, a u jednej pani w Anglii to nawet policja była, bo powiedziała, że z małżeństw gejowskich nie ma dzieci (Kaczyński). Właśnie dzięki pewnym normom kultury językowej w debacie publicznej da się powiedzieć wszystko – bez obrażania i poniżania.

12. Patriota jest dumny z tradycji narodowych i własnej historii. Dumny? A cóż to za uczucie? Patriota ma pracować na rzecz swojej ojczyzny i wspierać ją moralnie. A duch moralny narodu tym jest mocniejszy, im bardziej zna on i rozumie jego dawne zbrodnie i potrafi odróżniać mity i legendy od bolesnej i złożonej prawdy historycznej. Nie duma jest sama przez się uczuciem patriotycznym, lecz miłość i przywiązanie do swojego kraju. Dumnym można (i trzeba) być czasami – z powodu tego czy innego osiągnięcia. A czasami można (i trzeba) odczuwać wstyd za zbrodnie swego narodu. Ale ani duma, ani wstyd nie stanowią same przez się o patriotyzmie.

13. Nie znamy dalekosiężnych skutków upraw GMO. Nie znamy też dalekosiężnych skutków upraw setek nowych odmian, które każdego roku tworzymy sztucznie, na przykład wywołując mutacje w ziarnach za pomocą promieni Rentgena. Za to nie mamy żadnych, ale to żadnych powodów, aby być ostrożniejszymi w sprawie odmian powstałych dzięki inżynierii genetycznej niż w sprawie innych odmian, które tworzymy innymi metodami, a które za Chiny ludowe same by na polu nie wyrosły.

14. Szczepienie dzieci jest szkodliwe. Oczywiście – nawet można od tego umrzeć. Wychodząc na ulicę też. Dzięki szczepieniom żyją na świecie dziesiątki milionów ludzi, którzy w przeciwnym razie nie dożyliby dorosłości. A ryzyko związane ze szczepieniami jest znacznie niższe niż ryzyko zachorowania przez dziecko na chorobę, na którą je szczepimy. Za to gdyby tak wszyscy przestali szczepić dzieci… Strach pomyśleć. Na szczęście wciąż niewielu durniów pozbawia swoje potomstwo szczepień. Dzięki temu, że jest ich niewielu, ich dzieci korzystają z faktu, że zaszczepione są pozostałe. To bardzo prospołeczna i uczciwa postawa – cieszyć się zdrowiem, nie podejmując ryzyka, a za to korzystając z ryzyka podejmowanego przez innych. Nawet jeśli to ryzyko jest bardzo małe.

15. Katolik powinien głosować na katolika, a Żyd na Żyda. A to czemu? Czyżby katolik nie mógł uznać w Żydzie jego kompetencji i cnót? Albo odwrotnie? Wybory to nie rywalizacja egoistycznych plemion, a demokracja współczesna to nie parlamentaryzm stanowy. Poseł ma stanowić prawo nie katolickie i nie żydowskie, lecz świeckie i dla wszystkich. I ma się wystrzegać kierowania się religią i interesami etnicznymi. Jego narodowość, orientacja seksualna i w ogóle jego tożsamość są bez znaczenia. Liczą się wiedza, cnoty, doświadczenie, kompetencje, charakter.

Uff, aż wstyd pisać te wszystkie rzeczy. Ale jeśli choć jednej osobie pomogłem wyrzucić śmieć z głowy, to warto było.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. 16.Lewicowosc prowadzi do zbrodnie ludobojstwa:Lenin, Stalin, Hitler, Mussolini, Mao itdKto mi na to odpowie???

  2. Panie Profesorze – czytam regularnie Pana wypowiedzi i za każdym razem stwierdzam,że ma Pan rację !

    Więc po prostu dziękuję…

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Istnieje jeszcze jeden z durnych poglądów, bardzo mocno podkreślany na ostatnim kongresie miłościwie panującej nam partii. Przewodnim hasłem tego kongresu było hasło „Polska jest najważniejsza” w domyśle każdy Polak kocha Polskę, bo w przeciwnym razie jest… wiadomo czym, przykładów mamy aż nazbyt wiele, padłych nawet w Parlamencie. Najważniejsza to może być żona, rodzina a nie kraj. Nie słyszałem, by takie hasła padały w USA, Kanadzie czy Anglii. Każdy pracuje na swoją rodzinę by zapewnić godny byt dzieciom i jak najlepsze ich wykształcenie. Nikt nie mówi, najważniejsze są USA, Kanada itp. Pracując na swoja rodzinę chciał, czy nie chciał pracuje się dla kraju, ale nikt tego nie podkreśla. Slogan taki podkreślany jest w dyktaturach i można powiedzieć, że jest to najważniejszy jej symptom. Im więcej tego określenia słyszymy w radiu, telewizji, czy czytamy w prasie, to znak, że już zaczynamy żyć w dyktaturze.

  5. W mediach siłę jakiejś osoby, albo instytucji można zwykle poznać po zaciekłości ataków jej przeciwników.
    Adam Michnik w najlepszym momencie swojej kariery, kiedy faktycznie rozdawał karty, był nieustannym przedmiotem napaści.
    Pdobnie Sivlio Berlusconi. Pan profesor może mi wierzyć, lub nie, ale Berlusconi, wtedy kiedy był potęzny był w mediach jego przeciwników nieustannie atakowany zgoła w sposób szaleńczy. Kiedy nastąpił jego upadek ataki się skończyły jak ręką odjął.
    Dlatego też dla mnie miarą tego, że KK jest ciągle naprawdę potęzny w Polsce są nieustanne na niego ataki mediów liberalnych, z długą listą autorów z GW, Newsweeka etc.
    Kiedy ataki się skończą to wtedy dla mnie będzie powód do zmartwienia (jestem praktykującym katolikiem). Pan profesor zawsze dodaje mi otuchy. Dziękuję. 🙂

  6. W medycynie funkcjonuje pojęcie NNT (number need to treat)

  7. Sprawdziłem.
    W zasadzie do punktu 13 mam niejakie zastrzeżenia, ale nie z tytułu obawy przed jakimiś genami, co to mogą krzywdę zrobić. Na ile jeszcze cokolwiek pamiętam o metabolizmie, żadne geny nam nie zagrożą. Obawiam się raczej o utratę różnorodności biologicznej, o powtórne kolonizowanie tzw trzeciego świata, tym razem nie przez mocarstwa kolonialne, a przez ponadnarodowe korporacje w rodzaju Monsanto, które opatentowały swoje produkty (transgeniczne roślinki) i nie pozwalają na ich pozyskiwanie we własnym zakresie (zostawię sobie 10% zbioru na zasiew na przyszły rok), tylko zmuszają do zakupu co roku nowego materiału siewnego. Jakiś czas temu przeczytałem niedużą książeczkę Giny Mallet: „Ostatnia szansa, żeby dobrze zjeść”. O roślinkach transgenicznych tam nie było, ale było o zanikaniu lokalnych odmian owoców, czy produktów mlecznych, bo nie nadają się do masowej produkcji, masowego przechowywania i transportu.
    Zastosowanie roślin transgenicznych pogłębi i przyśpieszy ten proces. Szkoda, żeby dajmy na to smak papierówek, czy koszteli, pozostał tylko wspomnieniem dzieciństwa, bo te właśnie papierówki nie nadają się do dystrybuowania.

  8. Zdanie o tłumach pijanych polaczków jest tak samo prawdziwe jak o tłumach żydowskich turystów sikajacych gdzie popadnie na terenie byłych obozów zagłady. Jednostkowe przypadki to jednak nie tłumy. Dodatkowo Polscy emigranci nie maja awersji do pracy jak ci o ciemniejszej karnacji.

  9. To chyba wyszło na to, że durniem jestem gdzieś tak w siedmiu procentach?

  10. No więc właśnie! Od czegoś trzeba zacząć.

  11. ad 5. Skoro nie jest możliwym, by pan Hartman nie pamiętał o koniecznym dla kontynuowania naszego gatunku udziale osobników dwóch płci biologicznych w stworzeniu i następnie wychowaniu potomstwa, chciałbym usłyszeć, czemu uważa on że wystarczy grupa dwóch ( a właściwie czemu akurat dwóch?! – a nie trzech, pięciu, etc.) osobników jednej płci, by stworzyć związek (małżeński?) i nadać mu prawa analogiczne jak małżeństwu heteroseksualnemu? Nie widzę sprzeczności między biologią rodzaju ludzkiego, a zniesieniem kar cielesnych czy zastosowaniem transfuzji krwi, chyba że pomyli się grupy krwi. Widzę sprzeczność pomiędzy biologią, a związkami jednopłciowymi z prawem wychowywania potomstwa i przekazywania mu wzorców zachowań społecznych charakterystycznych dla jednej płci. Do momentu realizacji idei z „Seksmisji” oczywiście…. Natomiast jeśli uznamy dane społeczeństwo za schyłkowe i przeznaczone do naturalnej eliminacji drogą braku potomstwa, takie podejście staje się zrozumiałe. Akurat w tej kwestii moja religijność lub jej brak nie ma żadnego znaczenia.

  12. Wypierdy szkoły frankfurckiej znowu urwały się z łańcucha ;]

  13. Szanowny profesorze, durnie tego nie czytają.

  14. Panie Janie:
    skoro już Pan prostuje nietrafne, nieprzemyślane, czy durnowate przekonania, sprostujmy jeszcze jedno: procent pedofilów wśród członków kleru katolickiego. Powtarzanie wielkości w postaci 2% jest niezgodne ze stanem rzeczywistym. Procent ten podał papież Franciszek. Jest to liczba wielokrotnie zaniżona. Kościół kat nie robił żadnego rzetelnego i dogłębnego badania problemu, co jest oczywiste. Te procenty wzięły się z ilości przypadków znanych, oczywistych i spektakularnych. Proszę pamiętać o „ciemnej liczbie” – zbrodniczych czynów popełnionych, a nie wykrytych, o których nikt nie wie, nieraz sama ofiara, która może sądzić, uwięziona w sieci katolickich kłamstw i zdrad najbliższych, którzy dziecku wmawiają, że ono kłamie,zmyśla, obraża księdza pomówieniem.
    W przypadku gwałtu na dorosłej kobiecie, ciemna liczba jest ok.8-10 razy większa, niż jawna. Wynika to z niezwykle silnego stabuizowania tej zbrodni i trzymania kobiet, przez chrześcijańską kulturę, w podległości i uprzedmiotowieniu,nie pozwalającej na swobodne dociekanie prawdy. Gwałcenie dzieci jest nie mniej,a może jeszcze silniej stabuizowane i katolicka, gangsterska omerta rządzi z wielką siłą.
    Dlatego też mówić należy nie o 2%, ale kilkunastu, blisko 20% członków kleru, którzy są pedofilami.

  15. „Nie wiem o żadnej uniwersalnej idei chrześcijańskiej, która nie byłaby doskonale znana innym, w tym i znacznie starszym kulturom”.

    Służę pomocą i podaję dwie ponadczasowe zasady chrześcijańskie – nie znane w innych kulturach:

    1. „Wszystko zatem, czego pragniecie, aby wam ludzie czynili, także i wy im czyńcie!” (Mateusza 7:12; Brandstaetter).

    2. „Nie dawaj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj” (Rzymian 12:21).

    Interesującą opinię na temat tej pierwszej idei, zamieszczono niedawno w czasopiśmie Counseling and Values. Napisano tam, że przetrwanie ludzkości „może zależeć od przyjęcia globalnego kodeksu etycznego. Chyba najbardziej uniwersalną i akceptowaną zasadą moralną jest Złota Reguła”.

  16. xsiuncu „pawełku”
    masz do tego stopnia zryty religijną indoktrynacją móżdżek, że nawet nie zdajesz sobie sprawy, że
    wszystkie systemy totalitarnego sprawowania władzy, zamordyzm, okrucieństwo, ludobójstwo, terroryzm i jednoosobowe, oraz nie znoszące najmniejszego sprzeciwu zarządzanie wzięły przykład ze struktur i metod watykańskiego kościoła i kleru.

    Religijny totalitaryzm to przecież „matryca” dla wszystkich późniejszych “-yzmów” i „-izmów”.
    Faszyzm, hitleryzm, komunizm, organizacje mafijne i religie mają swoje zasady zbudowane na tych samych chrześcijańskich fundamentach.

    Utożsamianie komunizmu z ateizmem to fatalny brak wiedzy. Większość tych „komunistów” to byli i nadal są kryptokatolicy…
    Stalin był nawet uczniem prawosławnego seminarium, a Putin jest praktykującym bywalcem prawosławnych cerkwi i modli się do swojego „boga” dzieląc się władzą i bogactwem z cerkiewnymi.
    Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski, Miller, Kaczyńscy, Komorowski, Tusk, Kopacz, Schetyna, Duda, Szydło, Morawiecki i wielu innych rządzących Polską to właśnie tacy chrześcijańscy totalitaryści. (Korea, Chiny i Kuba też są zarządzane na wzór religii, gdzie bogami, których się czci są tamtejsi żywi i nieżywi przywódcy.)

    Także tacy zbrodniarze i ludobójcy jak Hitler, Franco, Mussolini, Pinochet i JP2 to katolicy aż do śmierci.
    To sprawni kontynuatorzy stworzonych przez cwaniaków religii, których ofiary dzięki tępocie i zacofaniu wiernych, nadal mnożą się milionami na całym świecie (na przykład kościelny zakaz używania prezerwatyw głoszony przez JP2 to miliony ofiar zmarłych i nadal umierających na AIDS).

    Te wszystkie systemy totalitarne się tylko inaczej nazywają, ale funkcjonują identycznie jak pedofilska, pasożytnicza, próżniacza, oszukańcza i szkodliwa społecznie organizacja ka-ka.

    xsiuncu „pawełku” wśród ludobójców wszechczasów kościół katolicki jest na pierwszym miejscu i żadne twoje popiskiwania tej prawdy nie zmienią.

  17. Myślę, że niewłaściwa interpretacja słowa “tolerancja” ma katastrofalny wręcz wpływ na postrzeganie tego wszystkiego, co tolerancyjnych Polaków w ich katolickim kraju otacza.

    Tolerować bowiem to według mnie trzeba psoty małego dziecka lub pieska czy kotka, ale w ważnych sprawach takich jak walka z religijnym ogłupianiem i ciemnotą (religia w państwowych przedszkolach i szkołach), z religijnym zacofaniem w każdej dziedzinie życia kraju i jego mieszkańców oraz obecnością i podporządkowaniem klerowi i religii wszystkich organów władzy (np. sądownictwo, gdzie sprawiedliwość kończy się przed drzwiami kościołów) nie można być tolerancyjnym.

    Działalność kościołów szerzących swoje religijne bajki o urojonym bogu to oszukańczy proceder bezkarnie przez pasożytujący i pedofilujący kler kk uprawiany wśród wiernego mu społeczeństwa.

    Obowiązkiem każdej dbającej o dobro społeczeństwa władzy ustawodawczej i wykonawczej jest sprzeciwiać się takiej szkodliwej społecznie organizacji, a nie ją tolerować, nie dzielić się z nią władzą,
    nie popierać i nie finansować z pieniędzy podatników.

    Nie jestem tolerancyjny dla zła i głupoty.

  18. Wszystkim tym, którzy uparcie poszukują wśród pasożytującego i pedofilującego bezkarnie w Polsce i na świecie kleru postaci pozytywnych trzeba uświadomić, że niezależnie, czy mowa o Franciszku, B16,
    JP2, Sowie, Rydzyku, Bonieckim, Dziwiszu, Oko, Lemańskim, Twardowskim, Tischnerze, Hoserze, Grzesiaku, Szydło etc. – każdy klecha już przez samo to, że zostaje klechą, a więc zaprzysiężonym pracownikiem pedofilskiej, seksistowskiej, antysemickiej, homofobicznej, rasistowskiej, pasożytniczej, próżniaczej, oszukańczej i szkodliwej społecznie organizacji (kościoły różnych religii) sam się dyskwalifikuje w kategoriach wartości takich, jak uczciwość, wrażliwość, dobroć, prawdomówność i jeszcze wiele innych, a więc nie może i nie powinien być określany żadnym pozytywnym mianem.

    Nie ma uczciwych zakonnic, zakonników i księży, a także działających w ich imieniu katechetów i katechetek, gdyż sam fakt, że wszyscy oni z premedytacją oszustów wpajają dzieciom, młodzieży i tępym dorosłym swoje religijne bajki, bogacąc się kosztem biednych i naiwnych jest dowodem na ich nieuczciwość.
    Kler obłudnie, jedynie dla zysku, pasożytniczego nieróbstwa, wygodnictwa, egoizmu i manii wielkości pałęta się w sutannach i habitach po kraju i świecie z premedytacją uprawiając swój oszukańczy proceder.
    Czynem nagannym jest bowiem tworzenie przez tych oszustów atmosfery ciągłego strachu, poczucia winy i kary, co szczególnie szkodzi dziecięcej, wrażliwej i chłonnej psychice, pozostawiając w niej dozgonne ułomności, co udowadniają wierni kościołowi i religii.
    Taki proceder winien być kwalifikowany w świeckich społecznościach jako czyn oszukańczy i przestępczy, a więc identycznie jak pedofilia czyli psychiczny i fizyczny gwałt – zabroniony i karany.

    Każdy klecha będzie zasługiwał na miano dobrego człowieka dopiero wtedy gdy zrzuci z siebie wraz sutanną całą swoją obłudę, przyzna i przeprosi że świadomie i z premedytacją uprawiał religijne oszustwo szerząc biblijne bajki i wiarę w nieistniejącego boga oraz weźmie się za porządną, uczciwą pracę.
    Wtedy dopiero osobiście i własnoręcznie wypracuje pozytywną o sobie opinię.

  19. Jeżeli z jednej strony ustawimy …durni, dla których religia z jej całym rynsztunkiem mentalnym, etycznym emocjonalnym, poznawczym, estetycznym jest niewątpliwie natchnieniem do różnego rodzaju mniej lub bardziej nieskoordynowanych codziennych działań , a z drugiej strony ujrzymy dumnie wystawiających piesi do orderów racjonalnych którzy źródeł swojej szeroko rozumianej życiowej postawy szukają w Oświeceniu i jego cywilizacyjnych konsekwencjach dla rodzaju ludzkiego i życia na planecie Ziemia to bliżej mi jednak do tych „gamoniowatych” religijnych.

  20. ad 10. We wszystkich społeczeństwach (narodach) występuje znacząca przewaga osobników, przy których – żeby to ładnie, nikogo nie urażając, ująć – „okien nie trzeba zamykać, nie orły, nie wyfruną”. Bez politycznej poprawności: bezmyślnych i durnowatych. Szczególnie młodym będąc, nieustannie usiłowałem takim delikwentom przypomnieć/wytłumaczyć zjawiska, czy łańcuchy przyczynowo skutkowe, już na bazie przeciętnej wiedzy w zakresie szkoły podstawowej oczywiste. Bez skutku: on (a zwłaszcza ona) „wiedział swoje” i był na każdą wiedzę całkowicie impregnowany, a przede wszystkim zupełnie nią nie zainteresowany. Do takiego współobywatela jedynie tabu przemawia: „tak jest i już!” lub „od tego wara i już!” Tabu „opakowane” w literę prawa prowokuje do buntu, szczególnie przedstawicieli buntowniczych narodów. Tabu podane w formie nakazu religijnego, szczególnie jeśli przekazane z odpowiednim przekonaniem i w środowisku odpowiednich rekwizytów, jest łatwiej strawne, bo przybiera formę nakazu wewnętrznego. Nijak nie wytłumaczysz prymitywnemu beduinowi, że wieprzowina w gorącym klimacie przy braku urządzeń chłodniczych niesie wiele niebezpieczeństw sanitarnych, typu trychinozy i jej podobnych. Jeśli mu wbijesz we wczesnym dzieciństwie że świnia jest haram, przyjmie to do wiadomości i się zastosuje. Dlatego religia jest nam konieczna, możemy jedynie dyskutować o szczegółach…

  21. Jakiś czas temu opisywałam swoje wrażenia po lekturze„Społeczeństwo światowego ryzyka” Ulricha Becka. Tekst ten był adresowany co @dezertera który jest przedstawicielem Świadków Jehowy, których „konikiem”z kolei jest wieszczenie nadchodzącego końca świata.
    Oto ten tekst z niewielkimi modyfikacjami.

    „To co do tej pory mniej więcej widziałam i potrafiłam jakoś opisać, było z reguły rozbite i poszatkowane, poutykane w różnych mniej lub bardziej mądrych formach – tutaj spotkało się w jednym miejscu. Zostało również rozszerzone o pola o których istnieniu nie bardzo wiedziałam, albo ich istnienie tylko przeczuwałam.
    A Beck to wszystko zawarł w swojej książce.
    Kilka głównych tez do których być może kiedyś jeszcze wrócę.
    Zagrożenia ( Beck używa terminu Ryzyko) które dostrzegamy na co dzień i ich skala, pokazują że nie są to już wyzwania którym może przeciwdziałać pojedynczy kraj. Nawet największe mocarstwa dostrzegły, że wobec zagrożeń współczesności działając pojedynczo są bezbronne. Każdy problem przed którym staje ma już zasięg globalny.
    A jakie to wyzwania?
    Oczywiście ocieplenie klimatu
    Broń atomowa – Beck uświadomił mi , że już ponad 20 krajów ma , albo niebawem będzie posiadać broń atomową
    Broń chemiczna
    Żywność modyfikowana genetycznie – to, że dzisiaj nie dostrzegalne są skutki jej produkcji nie świadczy , że w przyszłości tak również musi być. Przypomina Beck producentów lodówek z freonem który w poczuciu wielkiego zwycięstwa, ze uraczyli ludzkość wielką zdobyczą wypinali piersi do orderów, a w efekcie szkodliwe działanie freonu spowodowało dziurę ozonową. A dziura ozonowa wiadome skutki.
    Beck twierdzi, że nikt jeszcze nie wie jakie mogą być efekty spontanicznego używania telefonów komórkowych, intensyfikacji lotów lotniczych, czy innych tego typu osiągnięć
    Następny w kolejce to terroryzm. Książka pisana była już po 11 września, ale opis mechanizmów na jakich działają terroryści to wielka tykająca bomba,która może detonować w każdym miejscu i o każdej porze.
    Choroby cywilizacyjne:
    • cukrzyca
    • nadciśnienie tętnicze
    • choroba wieńcowa
    • otyłość
    • udar mózgu
    • zawał serca
    • miażdżyca

    Starzenie się społeczeństw powodowane postępem w naukach medycznych.
    Postępujące bezrobocie które jest następstwem oczywiści postępu technicznego.

    Ze swojej(Becka) działki – Narastająca coraz bardziej atomizacja , indywidualizacja społeczeństw.
    Zupełny zanik podstawowego poczucia wspólnotowości.

    @dezeter
    I teraz to co miałam na myśli:
    A kto jest temu winny, co sprawia, sprawiło, że świat przybrał akurat taką formę?
    Stawianiu diagnoz ,
    odpowiedzi na to pytanie poświęca rozdział ostatni.
    Zacytuje zdania które ukazują w którym kierunku podążają odpowiedzi Becka:
    „W osobie naukowego zbawiciela, świadom swego rozumu człowiek stworzył Boga na swoje podobieństwo. Im więcej korzystał z nauki, tym bardziej Bóg stawał się nauką – i tym bardziej droga nauki stawała się drogą zbawienia”.
    Cytat pochodzi z 326 strony i jest to pierwszy przypadek kiedy słowo Bóg pada w tej książce. Do końca jeszcze 10 stron.
    I teraz @dezerter, zdanie które może sprawić, że będzie Ci potrzebna szklanka wody!
    Beck bowiem pisze tak:
    „Kres ludzkości przestał być tylko apokaliptyczną wizją fundamentalistycznych grupek religijnych”
    I już na koniec dwa zdania które przytoczę dosłownie. Pochodzą z ostatniej strony i pokazują po jak cienkiej linie ludzkość człowiek balansuje I po nich właśnie wcisnęło mnie w fotel:
    „Zawodzi nie tylko język w ogóle, lecz także socjologiczne pojecie ryzyka. Socjologia jako system pojęciowy nie uwzględnia Apokalipsy.”

    Tak mniej więcej – w bardzo dużym skrócie – opisywał współczesność Ulrich Beck. Socjolog.

    Ciekawe, kto tak naprawdę Jego zdaniem jest tym durnym?

  22. samba kukuleczka
    24 kwietnia o godz. 6:12

    kukawa nic ci nie pomoże byłaś gupia i taką zostaniesz, a najbliżej ci do debilowatego forumowego xpaweleka

  23. samba kukuleczka:tylko w twoim chorym mozgu Lenin,Stalin,Hitler, Moussolin ,mao byli wierzacymi katolikami lub innej wiary.Oni mordowali:wiesz przynajmniej co to jest!Lecz sie!
    I tylko u ateisty,lewicowca, mozesz pisac takie bzdury!

  24. mpn
    23 kwietnia o godz. 18:06
    W medycynie funkcjonuje pojęcie NNT (number need to treat)

    …funkcjonuje też MPN (most probably number) i… liczymy drobnoustroje &c…

  25. do „czarownica z Salem”
    cytat: >>Także tacy zbrodniarze i ludobójcy jak Hitler, Franco, Mussolini, Pinochet i JP2 to katolicy aż do śmierci.

    twój język czyni cię godną „dyskusji” jedynie z PROFESOR Pawłowicz – taka „walka bab w kisielu” (gównie) do obejrzenia i skomentowania w celach pedagogicznych – „patrz dziecko i ucz się, jak nie postępować”

  26. „Niestety debilizm ma się w przestrzeni publicznej jak najlepiej, bo chroni go immunitet demokratyczny,” dlatego też wszystkie media, przytłaczająca większość dziennikarzy, publicystów każdy idiotyzm wypowiedziany, napisany przez kolejnego debila-cwaniaka politycznego komentują, analizują, rozbierają na czynniki pierwsze „hojnie przydzielając każdej niemal bzdurze i niegodziwości status poglądu, a więc „uprawnionego stanowiska w debacie publicznej””. Tak więc media pełniąc rolę pożytecznych idiotów walnie przyczyniają się do szerzenia debilizmu w przestrzeni publicznej.
    16. Demokracja w jakiej funkcjonujemy jest systemem społeczno-politycznym który realizuje potrzeby obywateli. Nic bardziej błędnego. System ten stworzony przez polityków ma służyć przede wszystkim realizacji celów władzy, partii politycznych a obywatele pozbawieni podmiotowości w takim systemie nie mają nic do powiedzenia o niczym nie decydują. Aby stworzyć pozór demokracji co cztery , pięć lat obywatele mają prawo wybrać kogoś tam do pełnienia różnych funkcji w przekonaniu, że ta nowa władza będzie realizowała politykę na rzecz społeczeństwa. Cytując pewną anarchistkę: gdyby wybory miały cokolwiek zmienić to byłyby nielegalne.

  27. pastucha
    23 kwietnia o godz. 18:52

    Też mam zastrzerzenia do tego punktu, czy w pełni da się zaufać osiągnięciom firm zajmujących się GMO, ale nie dlatego, że nie pozwalają zostawić tych 10% materiału siewnego. To akurat jest słuszne, bo ten materiał nie daje gwarancji na pozyskiwanie takich samych roślin. DNA – czyli geny i genetyka jako taka mówią, że nie. Matka natura tak działa, że geny ulegną rozszczepieniu na różnorodność. Natomiast dylematem jest, że w tych modyfikacjach genetycznych „wszczepa się” laboratoryjnie fragmenty DNA z organizmów zwierzęcych – balterie, ryby do organizmów roślinnych. W naturalnych warunkach mają miejsce mutacje, ale na ogół w ramach gatunku. Problemem jest, że firmy, które produkują rośliny GMO nie mają przecież takiej mocy, żeby zatrzymać loty owadów czy też kierunki i siłę wiatrów, a rośliny są albo owadopylne albo wiatropylne i w pewnym okresie dłuższego czasu mogą zmodyfikować stare odmiany w niewiadomym na dziś kierunku, a jednocześnie będąc producentami tych nowych odmian mogą stać się potęgą w nasiennictwie i dyktować ceny nasion – powstanie coś w rodzju biologicznej „broni”.

  28. Lista ta troche przypomina modlitewnik Pana Longinusa Podbipiety.

  29. Jeżeli już o medycynie mowa, to nasuwa się po lekturze kolejnych pretensji panaHartmanowych do całego świata:

    medice, cura te ipsum (MCTI)

    A może tak, zamiast wygłaszać gorzkie żale, że jego niedurnowata religia nie dorównuje popularnością tej głoszonej przez KK, założyc własny kościół? Zbudować Świątynie Mądrości? Albo inaczej – może by tak skrzyknąć paru łebskich prawników i założyć fundację zgłaszającą do sądów, prokuratury etc… i pilnującą rzetelności procedowania aż do ostatecznego wyroku, sprawy np. o nadużycia finansowe urzędników KK? Osobiście, kiedy chcę dowiedzieć się czegoś o pogodzie w dniu dzisiejszym, formułuje tego rodzaju sugestię pod adresem prawnikow, tak poza tym prywatnie i werbalnie zdeklarowanych wrogow KK, nieomal takich jak autor bloga. Dowiaduje sie wtedy, że pogodę owszem będziemy mieć ładna, nie tak, jak zeszłego roku o tej porze, no mże trochu deszczyk pada, ale przestanie… A tak w ogóle to życzą mi miłego dnia. Bye.

  30. „Katolik powinien głosować na katolika, a Żyd na Żyda”.
    Ale jakimś cudem, katolik modli się do Żyda i udaje „greka”, że ten Żyd to Polak.

  31. dino77
    24 kwietnia o godz. 9:12

    A o co się rozchodzi? Czyżby wymienieni nie byli katolikami i nie mieli rąk we krwi?

  32. dezerter83
    23 kwietnia o godz. 23:03

    „Nie wiem o żadnej uniwersalnej idei chrześcijańskiej, która nie byłaby doskonale znana innym, w tym i znacznie starszym kulturom”.

    Służę pomocą i podaję dwie ponadczasowe zasady chrześcijańskie – nie znane w innych kulturach:

    1. „Wszystko zatem, czego pragniecie, aby wam ludzie czynili, także i wy im czyńcie!” (Mateusza 7:12; Brandstaetter).

    2. „Nie dawaj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj” (Rzymian 12:21).

    Tak służysz pomocą, że własnej głowie nie możesz służyć pomocą, by co przytomnie gadała.
    Takimi zasadami kierował się i australopithecus i neandertalczyk i Papuas oraz orangutan, czapla siwa, uchatka i ośmiornica Zuzia, bez czytania niebieskiej książeczki, która jest wtórna i do góry nogami.

  33. Nie potrzebna.Bo nie można nazwać durniem ,historie i zwyczaje.Ludzie w większości nie zastanawiją się na istotą religji i wierzeń.Powtarzają nawyki przodków.A ci ,którzy stosuja zasadę Pascala ,i ukazują swoją , tzw wiarę poprzez religję i publiczne modły dla korzyści ,są zwykłymi kanaliami.I nieraz bardzo inteligentnymi uczonymi.Zadziwił mnie jeden wywiad fizyka.i kosmologa.Wierzę ,bo nie wiem jak ten wszechświat się rozszerza?Tak powiedział .I to jest durnota.

  34. Jan Hartman

    Spora część przytoczonych przez Pana Profesora stereotypów ma źródło w chrześcijaństwie lub w mentalności chrześcijańskiej. Prawie wszystkie wymienione przez Pana widzę podobnie jak Pan, jako że od poczęcia nic innego nie robię, tylko się sprzeciwiam temu, co słyszałem, będąc w mamie i temu, co zobaczyłem, gdy wychynąłem na świat. Powiem o tym, co widzę niepodobnie. A niepodobnie widzę od pierwszego wejrzenia dwie rzeczy.

    Powiada Pan: „To właśnie szacunek dla człowieka wymaga, by powiedzieć mu, że wygaduje głupstwa, gdy je wygaduje”.

    Sam tak się czasem zapędzam – głównie na blogach, a kiedyś – w kontaktach z dobrymi znajomymi, z którymi po takiej bezkompromisowej rozmowie przez jakiś czas nie rozmawiałem, ani oni – ze mną. Dlatego widzę taką postawę mówienia prawdy prosto w oczy bez względu na okoliczności za mocno odhumanizowaną. To nie szacunek do człowieka, Panie Profesorze – bo jakiż może być szacunek do człowieka abstrakcyjnego, skoro ZAWSZE ma się do czynienia wyłącznie z człowiekiem konkretnym, emocjonalnym, mającym wbite w główkę lub inaczej przyswojone stereotypy, standardy, które stanowią jego intymny świat, do którego jest przywiązany, ma własną wrażliwość, dumę, agresję, którą łatwo wyzwolić. I czy stosunek do abstrakcji można w oóle nazwać „szacunkiem”. Szacunek lub jego brak można okazywać wyłącznie człowiekowi z krwi i kości (jeśli zasłuży), a nie abstrakcji zwanej „człowiekiem”, „ludzkością”. Doprawdy uważa Pan, że można żywemu człowiekowi mówić z szacunkiem prosto w oczy, że jest durniem, debilem, jołopem i zachować z nim dobre relacje? Bo to przecież szczerość w interesie prawidłowych relacji, w interesie prawdy, bo prawda nas wyzwoli, prawda? Szacunkiem się Pan w takim głoszeniu prawdy kieruje, a nie egoizmem, egotyzmem, egocentryzmem, narcyzmem i wszystkim, co od „ego”?

    Bezkompromisowe działanie w interesie nauki (tzw. nauki humanistyczne uważam za komentatorstwo, nie za naukę) jest oczywistością – bez tego nie ma nauki. Natomiast relacje między żywymi ludźmi, to nie nauka, lecz przede wszystkim konwencje, które wypracowują przez wieki na swój strój różne społeczności. Konwencje można zmieniać, naprawiać, odrzucać, ale nie pogardą demonstrowaną wobec durniów, co mnie się zdarza. W relacjach między ludźmi wartością najwyższą są same relacje, a nie jakaś prawda. Niektórzy trzeżwo widzący i myślący może wolą prawdę niż pokój – wtedy prawda staje się ideologią – ale wówczas specjalnie się nie różnią od Kaczyńskiego Jarka, który Polakow na sorty podzielił. Proszę mnie źle nie zrozumieć, Panie Profesorze – nad nikogo się nie wynoszę, grzeszny jestem, himeryczny, wybuchowy, nawet sekundowa wścieklica, ale ewoluuję nie tyle w kierunku rezygnowania z prawdy, ile w kierunku wyczuwania, jak jej używać, by nie stawała się gorsza od fałszu, by nie stawała się początkiem większego zła. Wszyscy jesteśmy emocjonalni i agresywni egoiści, więc wszystko może być początkiem wojny – również prawda i słuszność, również mówienie w oczy tego, co Pan wymienił.

    No i druga rzecz. Również Pan jest niewolnikiem religianckiego stereotypu, kiedy wytyka Pan w punkcie siódmym jeden z durnych „poglądów”, że „Trzeba chronić nasz kraj przed zalewem imigrantów”.

    Troski o przybyszów za bardzo nie widać w Nowym Testamencie, za to bardzo jest obecna w Starym. Kościół nic nie kosztuje opowiadanie się za pomaganiem potrzebującym, bo nie on poniesie koszty, więc półgębkiem przywołuje Biblię, a za nim – klękajcie narody! – również racjonaliści i nawet ateiści. Ale przenoszenie żywcem niektórych starożytnych zwyczajów do współczesności jest tylko agitacyjnym chwytem, jednym ze standardów, które Pan właśnie wykpiwa. W Biblii jest mowa o „przybyszu” (co jest tak śliczne jak puste krzesło przy wigilijnym stole, przy któym żaden nieoczekiwany nie zasiądzie), nie o milionach przybyszów. Od początku tego wywołanego i sterowanego przez mafie tsunami (wewnątrzeuropejska migracja za pracą to inna bajka) przeczytałem tylko jeden (czytam pięć tygodników) krytyczny i zarazem analityczny felieton na ten temat – red. Martenki. Reszta – również u Pana – jest odklepywaniem tzw. poprawnej politycznie mantry i zero analitycznej, żywej myśli o współczesności. Nie towarzyszy wypowiedziom o migracji wizja przeludniania się świata i rosnącej w związku z tym wędrówki ludów, konfrontacji kultur i agresji, nieuchronne przy takich liczbach ludzi zderzenia, wandalizm, zasyfianie świata, ideologiczny radykalizm, nie towarzyszy myśl o tym, czym jest demokracja, skoro rządy podejmują decyzje o przyjmowaniu ogromnych tłumów gości bez pytania rzeczywistych gospodarzy – naród – o zdanie ani o zgodę i wydając na to nie swoje przecież pieniądze.

    Pan Profesor, zwyczajem oderwanego trochę od ziemi teoretyka, widzi abstrakcyjne zjawisko, nie realia. A te realia to na przykład doświadczenie mojej żony, która opiekowała się ciotką we Francji. Dom biźniak, za ścianą – rodzina Włochów. Hałas niemal całą dobę. W sobotę i niedzielę przy ładnej pogodzie ten hałas – z muzyką dum-dum na cztery fajerki – przenosił się przed dom, tak że umilał życie połowie ulicy. W bloku w Polsce też mamy nie za wesoło, ale żona, jak wracała od ciotki, mówiła: „Jezu, jaka cisza! Wreszcie sobie odpocznę”. Może przypomnę, że hałas jest jednym z najgroźniejszych stresorów współczesności, a codzienność składa się z tysiąca stresorów, więc może ich za mało.

    Nie wiem, Panie Profesorze, co to „ksenofobia”, której Pan używa i która się stała tak modnym wyrazem, że aż nic nie mówi, rozumiem za to i nawet wiem, czym jest strach przed przewidywanymi lub nieznanymi zachowaniami obcych z kompletnie odmiennych kultur w sytuacji, kiedy i swoich ma się wyżej uszu. Świata poprawni humaniści gadaniem swym nie uratują, tak jak dotąd nie uratowali przed niczym – przed nienawiścią, przed obrzydzaniem życia jeden drugiemu, przed wojnami, wyzyskiem, złodziejstwem, bandyckimi religiami, oszustwem, wykorzystywaniem człowieka przez człowieka, arogancją władzy, niszczeniem życia na planecie – od czasu, jak Kain zabił, a mama skradła. Ale co się nagadają, to ich.

    Kiedy w połowie lat 60-tych do Wrocławia przyjechali pierwsi studenci wietnamscy, była to, oczywiście, jakaś egzotyka, choć oni raczej towarzystwa naszych nie szukali. Ale też, jak pamiętam z opowieści kolegów, którzy mieszkali z nimi w jednym akademiku, ich uciążliwość – w odróżnieniu od tego, co słychać ze wszystkich stron o muslimach – sprowadzała się jedynie do gotowania kapusty w dzień i w nocy. Poza tym byli to i chyba są (z rzadka u nich coś kupuję na manhatanie) ludzie cisi, pracowici, grzeczni. Nie szwendali się bandami po mieście.

    Świat się przeludnia. Nie znaczy to, że wkrótce braknie miejsca na ziemi dla człowiekowatych, znaczy natomiast, że te niechlujne i bez wyobraźni małpy zasyfią świat tak, że będą na syfie spać i syfem się przykrywać. I najważniejsze: radykalnie wzrośnie agresja. Bo człowiekowate, mimo że nazywa się je homo socjalis, nie przystosują się w ciągu stu, dwustu lat do życia w takich stadach jak antylopy gnu. Jednostka ludzka musi mieć większą intymną przestrzeń niż antylopa czy hodowlany kurczak w klatce. Co wtedy – czy jak już Europa ubogaci się czterystu milionami muslimów, pomyśli, jak przyjąć kolejnych czterysta, czy może humanistyczne i humanitarne zasady zostaną odwołane? Jest i trzecia możliwość: że nie będzie Europy. Ale to już nie mój kłopot.

  35. marcel,debilu:a moze bys tak zechcial po ludzku ,a nie z chlewa ,.gdzies sie urodzil,odpowiedzial!Pytanie za trudne , dla debila???!!!!

  36. xpawelek
    24 kwietnia o godz. 14:54

    Pytania zadawaj swoim bliskim na plebani… gdzie pleban cię szlauchem zrobił i teraz nie wiesz kim jesteś… biedaczku… taka karma widać…

  37. xpawelek
    24 kwietnia o godz. 14:54
    ——————————–
    Z głupim pawelkiem się nie nagada, tak jak z usmarkanym się nie naje.

  38. Nie stanowi publicznej tajemnicy to, że prof., Hartman do strachliwych nie należy.
    I w kolejnym tekście Profesora konstatacja ta również znajduje swoją materializację.
    Pierwszy z brzegu przykład to spokojne, żeby nie powiedzieć ostentacyjnie bagatelizujące podejście do roślin uprawnych modyfikowanych genetycznie.
    Nie taki diabeł straszny jak go malują – twierdzi ateizujący nie tylko w dni świąteczne prof. Hartman.

    A co na to kukułki?
    Kukułki mają swoje zdanie w tej kwestii, ale zanim je wygłoszą…

    W ostatnim wydaniu GW ukazał się ciekawy artykuł zatytułowany „GMO w wersji 2.0”.
    poświęcony dynamicznemu rozwojowi branży zajmującej się ulepszaniem tego co stworzyła – nie tylko na swoją chwałę – Matka Natura.
    Branża ma swoich naczelnych modyfikatorów. Jest nim również dr Zachary Lippman.
    I z tego artykułu – aby nie przynudzać – dwa krótkie fragmenty, które pokazują, że człowiek potrafi zadziwić nie tylko sam siebie.

    Pierwsze zdanie owego artykułu (to pierwszy fragment) brzmi:

    „Wkrótce możemy kupować pomidory od „projektantów żywności”.

    Czyli – kto wie – może za jakiś czas zanikną słynne, ale tradycyjne pokazy mody , a na wybieg podążą dziarskim krokiem pomidory, szczypiorki, kalarepy, jabłka itd.. Kto wie może nawet zobaczymy dynię, ale z wiadomych względów będzie musiała najpierw pani Dynia zadbać o linię, bo każdy wie jakie trendy figur panują obecnie na wybiegach w Mediolanie, czy Tokio.

    I fragment drugi. Stanowiący zwieńczenie budzących u niektórych aprobatę prac badawczych mających na celu tylko i wyłącznie dobro rodzaju ludzkiego :

    „Lippman czasami proponuje, że przyniesie do domu kilka zaprojektowanych pomidorów , ale jego rodzina nadal ich nie spróbowała.
    – Żona nie pozwala – tłumaczy.”

    Ale mimo wszystko życzę Profesorowi smacznego.

    A co do kukułek, to niestety kukułki są anachroniczne.
    Wiem, że ciężko to zweryfikować ( chociaż nie jest to niemożliwe), ale kukułki preferują raczej jedzonko tradycyjne i tradycyjnymi metodami pozyskiwane, a nawet same zajmują się jego produkcją. Produkt to może nazbyt sprofilowany, ale jak się nie ma co się lubi…
    Mam kilkuhektarowe ( bardziej 9 niż 3 ) gospodarstwo które zajmuje się produkcją ekologicznych owoców. Konkretnie truskawek i malin.
    I z tą okolicznością związana jest moja marna w tym okresie obecność na blogu.
    Niby robota nie zając, ale są okresy kiedy to ona jest priorytetem.

    Ale przyjdzie czas, że będę kukała i kukała…

  39. A propos słonia…

    Genetic Literacy Project (GLP)
    SCIENCE NOT IDEOLOGY

    Israel 9th Healthiest Country in the World
    Be healthy, move to Italy… Australia or Israel. That is the message learned from Bloomberg’s ranking 2017 of the healthiest countries in the world.
    US number 34, Poland 39.

    Healthiest country index 2017
    Health grade (max 100)
    1. Italy 93.11
    2. Iceland 91.21
    3. Switzerland 90.75
    4. Singapore
    5. Australia
    6. Spain
    7. Japan
    8. Sweden
    9.
    Israel 88.14
    10. Luxembourg
    11. Norway
    12. Austria
    13.Netherlands
    14. France
    15. Finland
    16. Germany
    17. Canada
    18. Cyprus
    19. New Zealand
    20. Greece 84.28
    (…)
    34. US 73.05
    (…)
    39. Poland 68.92
    (…)

    Europe to Israel: More avocado, please!
    https://www.israel21c.org/europe-to-israel-more-avocado-please/

  40. Pan profesor Hartman dorównuje swoim artykułem poziomowi gazety polskiej i pani profesor Pawłowicz. Brawo.
    Błagam: trochę klasy i kultury!

  41. Zapomniał Pan o „bezsladowej bombie termobarycznej”.

css.php