Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Polska flaga

1.06.2018
piątek

PiS obrzydza polską flagę

1 czerwca 2018, piątek,

Jako człowiek z pretensjami do nie wiadomo czego mam włączone radio na Program Drugi. Mądrzy, kulturalni ludzie mówią w nim ważne i ciekawe rzeczy, a gdy nie mówią, to słychać piękną muzykę. Niestety, odkąd PiS jest u władzy, błoga atmosfera obcowania z mądrymi ludźmi, pięknem muzyki i literatury raz po raz zakłócana jest przez agresywne wtręty politycznej propagandy, której obecność zdaje się warunkiem, jaki władza ludowa nałożyła na ten przedostatni przyczółek i azyl inteligencji, aby wolno mu było jeszcze istnieć. A to muszę wysłuchiwać, co tam na „stronach kulturalnych” gadzinówek, a to znowu przyjąć nieproszonego gościa, który będzie mi bronił życia, rodziny i wiary, na koniec zaś muszę się ostatecznie przełączyć, bo leci reżimowa „reklama społeczna”.

Z tym ostatnim jest od jakiegoś czasu istny koszmar. Ni z gruchy, ni z pietruchy co godzina upominają mnie, jak jakiegoś kibola, abym nie smarował po polskiej fladze. W poczuciu absurdu zajrzałem do mateczników propagandy rządowej, aby dowiedzieć się, dlaczego polska inteligencja atakowana jest przez polską ćwierćinteligencję takimi bredniami.

No i co się okazało? Otóż okazało się, że akcję odchamiania flagowego, pod hasłem „Nasza historia ma dwa kolory – nie pisz na fladze”, prowadzi w mediach Ministerstwo Kultury, a osobliwie jego wiceszef Sellin Jarosław, wykazując się w ten sposób wkładem w wielkie patriotyczne obchody stulecia RP. Celem kampanii, finansowanej chyba głównie przez LOTOS, jest nauka „poprawnego używania symboli i barw narodowych”.

Jakaż to jest nędza kulturowa i umysłowa, gdy rząd państwa istniejącego od stu lat (wprawdzie z przerwą na wojnę i nie za bardzo albo i wcale niesuwerennego przez połowę tego czasu) kojarzy sobie patriotyzm z niepisaniem po fladze. Niepisaniem czego? Chyba głównie nazw miejscowości, bo inne napisy pojawiają się raczej nie na flagach, lecz na biało-czerwonym tle.

Otóż moje drogie PiS! W żaden sposób nie uwłacza godności państwa polskiego i polskiego narodu, gdy ktoś napisze nazwę swojej miejscowości na fladze. Ani nawet gdy napisze nazwisko swojego ulubionego sportowca. Wręcz przeciwnie – takie wykorzystywanie flagi i barw narodowych sprawia, że żyją one poza oficjalną drętwotą i fałszywym patosem rządowych ceremonii. A jeśli już chcielibyście chronić polskie symbole przed nadużyciami, to napiętnujcie ich używanie przez kler katolicki, który chowając się za polskimi barwami, udaje idiotów i robi z ludzi idiotów – w wyniku czego znaczny odsetek społeczeństwa nie uświadamia sobie, że Kościół katolicki jest zagraniczną organizacją państwową, a biskupi są w pełni lojalni względem swoich watykańskich mocodawców, ich ideologii i interesów.

Patriotyzm nie polega na wymachiwaniu flagą ani biciu pokłonów przed bohaterami nacjonalistycznej wyobraźni. To marna patriotyzmu podróbka, a raczej kiczowata zasłona, skrywająca moralną i intelektualną pustkę. Gdyby rząd miał trochę kultury umysłowej i świadomości tego, na czym polega siła moralna narodu, wykorzystywałby rocznicę stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości do uczenia ludzi, czym są naród i państwo, czym wartości zapisane w konstytucji, na czym polega tragizm skomplikowanej polskiej historii oraz tego, jak bardzo ta historia i jej bohaterowie są różni – etnicznie, religijnie, klasowo – i co z tego zróżnicowania wynikło.

Bo jeśli ktoś myśli, że Polska to dzieło jednakowo myślących i wierzących bohaterów, którzy zawsze bez winy i zawsze pod jednym sztandarem, z jedną wiarą w sercu walczyli ze złymi i okrutnymi sąsiadami, nigdy nikomu krzywdy nijakiej nie czyniąc, to z pewnością nie jest patriotą – jest idiotą. A to nie to samo.

Obawiam się, że w środowiskach pisowskich parweniuszy i bigotów patriotyzm, nie mówiąc już o jakimś krytycznym rozeznaniu w polskości i jej dziejach, w ogóle jako idea (nie mówiąc już o praktyce) nie występuje. Jego miejsce zajmuje zidiocenie, którego nader wymownym wyrazem jest wymysł, aby w ramach krzewienia szacunku dla państwa i ojczyzny uczyć ludzi, aby nie smarowali po fladze. Ci ludzie są tak słabi, tak żenujący, że aż wstyd się ich bać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. Nie będzie żaden wykształceniec, szczególnie nie nasz, prawdziwemu Polakowi tłumaczył czym są patriotyzm i wiara, bo on to wyssał z mlekiem matki, na swoim poziomie wiedzy oraz intelektu. Zgodnie z przysłowiem „wedle stawu grobla” – dla nich flaga do wymachiwania jest całkowicie wystarczającym atrybutem patriotyzmu, tak jak „pójście do kościoła” (świadomie nie piszę uczestniczenie we mszy) jest całkowicie wystarczającym atrybutem wiary. A flaga podpisana jest mojsza od nieopisanej, o tym wie przecież nawet każdy psiak i dlatego wszystkie drzewka wkoło domu obsikuje.

  2. Myślę sobie, co wyrabia się z flagą amerykańską i angielską. Palenie amerykańskiej to już wręcz rytuał. Flagę angielską widziałem już chyba na wszystkich częściach ciała, a także ubrania. Jimi Hendrix grał hymn amerykański tak, że było tylko słychać odgłosy wojny w Wietnamie. Sex Pistols grał tak „God save the Quen”, że w Polsce skończyłoby się to w sądzie. I co? Zaszkodziło to tym flagom i hymnom? Wręcz przeciwnie. Są to najbardziej pożądane i rozpoznawalne marki na świecie, bo Amerykanie i Anglicy nie mają kompleksów w przeciwieństwie do „polskich patriotów”.

  3. 4080 znaków ze spacjami o niczym.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Patriotyzm już dawno sobie odpuściłem i dobrze mi z tym. Polecam.

  6. Flaga jak flaga, moze jest to tylko przyklad na ogolna tepote, zarowno elit jak i dolow.

    Wezmy sprawe pobytu Kaczynskiego na Szaserow.
    Dlaczego zadnemu z dziennikarzy nie przyszlo do glowy zadac rzecznikowi PiS pytanie nastepujace:

    Jezeli technika nagrywania dzwieku jest znana od 140 lat, to dlaczego przemowienie Kaczynskiego na temat programu „Mieszkanie Plus” zostalo odczytane przez kogos innego? Napisac mogl ale nagrac na dyktafon rzeczniczki juz nie mogl???

    Wesze grube klamstwo, prawdopodobnie jest w stanie tak ciezkim, ze nie moze czytac na glos.

  7. Gołębie na fanach
    Udzielałem się jakiś czas na blogu pana Dziadula, ze względu na jego interesujący tytuł: „Śląsk z bliska”. Przestałem odwiedzać blog, gdy się zorientowałem, że gospodarz niezbyt dobrze czuje „bluesa”, tzn. mentalności i prawdziwych problemów śląskiej nacji. Komentatorzy też bywali różni – jak to na blogach – od rozsądnych do trolli, jak np. @murator. Przytoczę dyskusję na temat podany w tytule rozdziału, która była opublikowana w zeszytach „ślunsko nacyjo” z końca roku 2012.
    Zwróciłem się do Gospodarza śląskiego blogu:
    Poruszył Pan dwa niezwykle istotne dla Śląska wątki:
    1) Znaczenie “dachowych obsrywaczy” – jak Czesi nazywają gołębie i
    2) przywiązanie do symboli państwowo-narodowych, łopoczących pod wpływem patriotycznego podmuchu.
    Faktycznie są to sprawy istotne. Mogę podać przykłady. Najpierw o gołębiach kilka słów. Najbardziej znana pieśń Zespołu Śląsk traktuje o “pykaniu fajeczki i dusieniu gołąbeczek” – czyli o ułudzie szczęśliwego końca aktywności zawodowej prawdziwego Ślązaka, którego ominął II filar (OFE).
    Ważność obsrywania gołębiego poznałem osobiście na Studium Wojskowym na pierwszym roku studiów. Ubrano mnie w mundur i zjawiam się na zbiórce, czekając na szkolenie. Wtedy gołąbek (Opolski, więc tez śląski) zapaskudził mi ramię w postaci gwiazdki na epolecie. Kierownik Studium uznał to za symbol Chorążego i oficerów wtedy nie brali do szkolenia. Zwolnił mnie, oddałem mundur i to był jedyny kontakt z wojskiem, jaki miałem. Zmieniły się przepisy, ale dano mi spokój, bo nie można cywila brać na wysoki poziom szkolenia na II roku, jeśli mu brak cennych informacji z pierwszego. To był pozytywny wpływ śląskiego gołębia na moje życie.

    Teraz o “fahnach”, czyli kawałkach tekstylnych, które mają znaczenie symboliczne dla patriotów wszelkiej maści. Można szanować taki symbol (niezależnie od kolorów) i nie chcieć dopuścić do jego profanacji nawet przez śląskie gołębie.
    Gospodarz knajpy u Szwejka schował portret Najjaśniejszego Pana, aby go małe “gołąbki knajpiane” (muchy) nie obsry…itd. Dla właściciela knajpy miało to negatywne skutki.

    Z flagami jest różnie w różnych społeczeństwach. Jedni szanują, drudzy profanują. Francuzi wieszają flagi na każdym budynku państwowym, nawet w przedszkolach. Nie pamiętam tylko czy też przed nowymi szaletami na monety, ale nie zdziwiłbym się. Ja mam do flag tzw. stosunek ambiwalentny. Bierze się to pewnie z tego, że miałem styczność z bardzo różnymi. Zacząłem od “Fahne”, gdy śpiewaliśmy:
    “Wir folgen der schwarzen Fahne, mit dem heiligen Zeichen darin, wir wollen nicht ruhen noch rasten, das ist ja der Siegrune Sinn”.
    Nie cytuję dalej, tylko dodam, ze my na własny użytek zmieniliśmy trochę tekst i zamiast “Siegrune Sinn” śpiewaliśmy “Sieg ohne Sinn” – i jakże mieliśmy rację, przekonaliśmy się kilka lat później.
    Potem widziałem, jak Niemcy w Czechach szybko szyli czeskie flagi – kilka dni przed wkroczeniem Armii Czerwonej i koleżanka siostry poświęciła śliczną chustę niebieską na ten trójkącik. Nic nie pomogło. Czesi i Rosjanie robili z nimi to samo co wszędzie, a zaraz Czesi ich wygnali na Zachód, jak Niemców Sudeckich lub z Brna na śmierć i poniewierkę.
    Przestałem więc wierzyć w magię flag i jakoś nie odrodził mi się sentyment do takich igraszek. Nie wieszam ani biało-czerwonej, ani “ukraińskiej” (sino-żółtej), ale szanuję tych, którym to daje orgazm psychiczny. Mnie wystarczająco zniechęcił przymus flagowania w PRL. Skoro nie powodzi mi się lepiej niż w PRL, to i flagi nie będę wieszał.

  8. Gołębie na fanach c. d.

    Po przeczytaniu tekstu zwróciłem uwagę na to, że ktoś może pomyśleć, że kłamię – w sprawie Studium Wojskowego. Nic podobnego – incydent z gołębiem i jego wydzielinami miał miejsce. Może tylko uzasadnienie zwolnienia było trochę naciągane. Kierownik Studium zauważył gwiazdkę, ale tez, że się tylko nadaję do służby garnizonowej (okulary) i mnie zwolnił. Po roku brali już wszystkich, nawet oficerów po czynnej służbie (paranoja), tylko mnie się tak udało.
    Nie wypowiadam się na temat patriotyzmu, ale czytając o husarii pojawiło się natychmiast skojarzenie z dawnych lat. Podczas urlopu w Szwecji zwiedzaliśmy m. in. zamek generała Wrangla (Skokloster). Przewodniczka pokazała nam z dumą jego muzeum broni, zwracając uwagę na polski akcent – skrzydło husarza w stylu “Sobieski pod Wiedniem”. Ząb czasu był nieubłagany i skrzydło wyleniało co nieco – zostało tylko jedno piórko!!!Taki był polski akcent. Popłakaliśmy się ze śmiechu. Większość uczestników to byli fizycy i matematyczka. Zbiory muzeum zawierały bardziej cenne eksponaty niż to pojedyncze piórko – dzieła wybitnego astronoma Tycho de Brahe – z rodziny generała.

  9. Dosyc cieniutki artykul.

  10. Ja już od jakiegoś czasu nie znoszę polskiej flagi. Ani połączenia kolorów czerwonego z białym. Ostatnio w moim mieście w kwietnikach posadzono białe i czerwone pelargonie. Niby tak patriotycznie. Niedobrze mi się robi od samego patrzenia. Ogólnie taką przypadłość mam od wyprowadzenia flag unijnych przez Beatę Szydło. Pozostały same biało-czerwone, takie nudne razem. I ta drużyna biało-czerwona. Przepraszam patriotów, ale tak czuję.

  11. Gołębie na fanach – zakończenie

    Zastanawiam się, czy plucie na flagę to brzydka jej profanacja, czy nic wielkiego? Jeśli to profanacja, to pan Kutz propagował takie postępowanie w ramach czynu patriotycznego w jednym ze swoich filmów!!!
    Zasłużony emeryt “Karliczek” w “Paciorkach…” Kutza, gorący patriota polski, pluł na flagę – ale patriotycznie – podczas prasowania. Niewiele mu ten polski patriotyzm pomógł , bo krótko po wywieszeniu flagi umarł.
    Jednak Ślązacy z wschodniej części Śląska mają dziwne ciągoty. Mąż kuzynki, były sztygar, wyjechał do Niemiec i na swojej działce zawsze wciąga flagę na maszt, gdy odpoczywają przy piwie i grach zespołowych. Nie oglądałem dokładnie, jakie tam były kolory, ale coś czarnego też chyba było – może znak żałoby za utraconym Heimatem?

  12. ontario
    1 czerwca o godz. 20:53

    ontario – forumowa menda – ofiara obleśnego biskupa… zwaliła smrodliwego klocka by zaznaczyć swoje istnienie…

  13. Wężykiem – cytować warto:

    „W poczuciu absurdu zajrzałem do mateczników propagandy rządowej, aby dowiedzieć się, dlaczego polska inteligencja atakowana jest przez polską ćwierćinteligencję takimi bredniami”.

    „A jeśli już chcielibyście chronić polskie symbole przed nadużyciami, to napiętnujcie ich używanie przez kler katolicki, który chowając się za polskimi barwami, udaje idiotów i robi z ludzi idiotów – w wyniku czego znaczny odsetek społeczeństwa nie uświadamia sobie, że Kościół katolicki jest zagraniczną organizacją państwową, a biskupi są w pełni lojalni względem swoich watykańskich mocodawców, ich ideologii i interesów„.

    Bo jeśli ktoś myśli, że Polska to dzieło jednakowo myślących i wierzących bohaterów, którzy zawsze bez winy i zawsze pod jednym sztandarem, z jedną wiarą w sercu walczyli ze złymi i okrutnymi sąsiadami, nigdy nikomu krzywdy nijakiej nie czyniąc, to z pewnością nie jest patriotą – jest idiotą. A to nie to samo.

    „Obawiam się, że w środowiskach pisowskich parweniuszy i bigotów patriotyzm, nie mówiąc już o jakimś krytycznym rozeznaniu w polskości i jej dziejach, w ogóle jako idea (nie mówiąc już o praktyce) nie występuje. Jego miejsce zajmuje zidiocenie, którego nader wymownym wyrazem jest wymysł, aby w ramach krzewienia szacunku dla państwa i ojczyzny uczyć ludzi, aby nie smarowali po fladze.
    Ci ludzie są tak słabi, tak żenujący, że aż wstyd się ich bać.

  14. Zgadzam się w pełni z diagnozą Pana Profesora. Słucham radiowej Dwójki od wielu lat, a teraz coraz częściej zdarza mi się ją wyłączać. Przed tzw. dobrą zmianą Dwójka była przestrzenią wolną od szaleństw tego świata. Nie było w niej polityki, a poranne religijne pogawędki można było od biedy znieść, zwłaszcza że dotyczyły rozważań biblijnych prowadzonych w zdecydowanej większości przez protestantów, to samo dotyczyło retransmisji niedzielnych niekatolickich mszy, nie było to problemem po prostu w niedziele włączałem Dwójkę po czasie retransmisji. Teraz religijne poranki w Dwójce nazwane „słowami nadziei” Dwójce zostały w 99,9 % zawłaszczone przez duchownych katolickich, jak jest z mszami nie wiem. Niestety, w warstwie publicystycznej radiowa Dwójka coraz częściej gra rolę narodowo-katolickiej szczekaczki. Zaś w warstwie muzycznej coraz więcej w niej narodowych gniotów. Przegląd prasy jest parodią, zastanawiam się czy to cenzura czy autocenzura, a może jedno i drugie. Czasem zdarza się, że jedna z dziennikarek, przeglądających prasę, pisarka Renata Lis przemyci w eter fragment jakiegoś artykułu niezgodnego z obowiązującą partyjną linią. Niektórzy dziennikarze Dwójki aluzyjnie dają słuchaczom do zrozumienia co sądzą o obecnej polskiej rzeczywistości, historia zatoczyła koło, nie można już mówić wprost. Nominalnie pracują w radiu publicznym, faktycznie w radiu narodowym. Narodowi katolicy niczym komuniści nie mogą znieść wolnej przestrzeni.

  15. Z biologicznego punktu widzenia człowiek przychodzi na świat dla siebie samego i potomstwa, nie dla żadnej ojczyzny, durnych patriotyzmów i symboli w rodzaju krzyża, ptaszka czy kolorowych szmatek, które służą jako narzędzia do wymuszania posłuszeństwa.

  16. A slynne przeciwdeszczowe bialo-czerwone pelerynki sprzedaja sie jak cieple buleczki. Ostatnio widzialem na warszawskiej Starówce w sklepiku z mieszanym badziewiem dla turystów.

  17. Może Pan Profesor zaś napisałby o czymś, zamiast pisać o niczym?
    Przecie pokazał, że potrafi…

  18. @ wbocek 2 czerwca o godz. 11:43
    Z biologicznego punktu widzenia samotny człowiek, jedynie z najbliższą rodziną, zstępnymi i wstępnymi, nie miał szans przeżycia. Dlatego powstały rody, plemiona, wreszcie nacje, by wespół wzespół stawiać czoła przeciwnościom. A „krzyż, ptaszki i kolorowe szmatki” wprowadzono, kiedy grupa była już zbyt liczna by każdy każdego znał osobiście, dla identyfikacji. Nie wiedziałeś? Czy sobie jaja robisz dla podkreślenia wyznawanej pogardy dla symboliki?

  19. Ucieszyłam się zobaczywszy wpisy Antoniusa i pozdrawiam go serdecznie.

  20. Byłem słuchaczem Dwójki w głębokiej PRL i nie narzekałem. Z nadejściem ery satelitarnej przerzuciłem się na wspaniałe programy zachodnie. Teoretycznie mam świetny wzmacniacz z wbudowanym radiem i antenę na dachu, nawet do cyfrowej telewizji. Antena służy ptakom za miejsce odpoczynku, a dekoder rdzewieje, bo nie wytrzymały konkurencji z satelitami (antena obrotowa) i Internetem z conajmniej tysiącem programów z muzyką poważną, okraszoną nieco przebojami, raczej Oldies. W temacie religijnym mogę dać przykład mojego starszego rodzeństwa. Po początkowej euforii z istnienia katolickiego radia polskiego obrzydzono im słuchanie bzdurami i polityką, że natychmiast z sztandarami na przedzie, zwekslowali na politycznie neutralne Radio Horeb. Mogli tak zrobić, bo jak każdy Ślązak w naszej kategorii wiekowej nie mieli problemów z innym językiem. Przecież Pan Bóg też jest poliglota!
    PS
    W ramach lokowania produktu zachęcam do korzystania z classicfm.nl, Klassik Radio, Swissclassic, ewentualnie dla „pełnometrażowych” znawców Bayern Klassik, gdzie czasem nadają nawet koncerty w Dolby 5.1. Są na satelitach (Astra i Hotbird) oraz w Internecie.

  21. „Dwójka” była jedynym programem jakiego słuchałem od czasu wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego.
    Ostatnimi czasy coraz częściej przestaję jednak słuchać, kiedy prowadzącymi stają się politycy (i nie tylko) tzw słusznej zmiany.
    Pozostaje oczywiście słuchanie muzyki z płyt.

  22. Pan prof. Jan Hartman
    Ostrzeżenie.
    Kiedy znikną sąsiedzkie ‚Listy’, spodziewam się nalotu grupy ateistów na ‚Loose blues’.
    Tylko czy Pan jest w stanie moderować intensywniej.
    To przecież warunek konieczny dla prowadzenia na blogu polemiki.
    Polemika z wpisem Gospodarza, to nie wszystko.
    Pozdrowienia od ateisty.

  23. Tad. R.
    2 czerwca o godz. 10:45

    Wikariuszku-świńtuszku o nicku Tad. R., też cię lubię yak samo jak ty mnie i równie gorąco.

  24. wbocek
    2 czerwca o godz. 11:43

    wbocek wyliczył wszystkie symbole, przed którymi nie klęczy. Wyjątek zrobił dla sierpa i młotka.

  25. ***
    Tekst Profesora Hartmana idealnie nadaje się do drukowania na biało-czerwonych sztandarach.
    ***
    Tylko, że takim sztandarem nie da się przykryć rozdrapywania Polski w kieszonki, na drobne.
    Dlatego flaga musi być pusta, jak pełne hańby jest to, co ma sobą, gwałtem porwana, skrywać.
    Po fladze można więc tylko pis-ać, i dlatego jest już po fladze.

  26. .

    — Kabarecik Hemara —

    .

    Ehhh, ludzie, ludzie, środkowość europejska
    Rzplitej nigdy nie była bardziej środkowa,
    GDP zapitala do przodu jak nie przymierzając
    w Chinach,

    Pięty super-katole asertywnie twierdzą że
    o jakichś tam Achillesach nic nie słyszały,
    diewuchy doopiaste a nie swoje posuwają
    jak nie przymierzając Parysy w takiej Troi,
    manna Dobro-Zmienna upon us, Nirvana…

    A tu furt tylko narzekanie i narzekanie, malcontent’y
    te wykształciuchy przebrzydłe!, nie dziwota że
    nasz Pan Naczelnik się w końcu rozchorował
    i trza mu było wyciąć „to i owo”z jego GI tract’u

    A Pan Naczelnik jak sam dyskretnie a skromnie
    przyznał to samo dobro On tu Suwerenowi cały
    czas na rękę a to 500+, a to duży kokos dla
    niepełnosprawnego, a w zamian tylko kłody
    pod Dobrą Zmianę, totalna niewdzięczność

    I tu jeszcze jakieś tam Profesory Belvederskie
    narzekają że im „dwójka” niekonveniuje, skandal
    kurde, szczylem będąc ojca pamiętam wsłuchanego
    w Telefunkena pięciolampową-superheterodynę

    Leciała właśnie transmisja w Wolnej z wyścigu
    traktorów, od czasu do czasu przebijał się głos
    Józka Światły, kabaretu Hemara, programu dla
    rolników „tym co żywią i bronią, chłopom Polskim
    Szczęść Boże” ehhh to były czasy, to by stacje,
    to były kabarety…

    Podobno US Congress rozważa przyznanie spec-
    środków $$$ na Radio Free Europe-2, good news,
    też z Monachium, z muzyką, felietonem, kabaretem

    .

    To co czekamy na rewelacje ŹIOBRY o Panu
    Naczelniku po jego ucieczce na zachód?

    .

    ..)

  27. Na marginesie. Wiecie czemu na morzu polskie statki nie używają polskiej flagi? Używają bandery zawierającej białego orła na czerwonej tarczy, więc trochę o „mazanie” zatrącającej. Inne kraje, na ogół, nie mają z tym problemu a Polska ma. Kiedy po wyzwoleniu z rozbiorowej niewoli ustalono barwy narodowe, okazało sie, że na morzu biało-czerwona flaga oznacza statek pilotowy – od dawien dawna. Więc dodano tego orła.

  28. „Pan Bóg patrzy na was z nieba, uśmiecha się i cieszy, że jesteście razem. I chce was zapewnić, że cieszy się Rzeczpospolita. Jestem przekonany, że cieszy się także, gdzieś u Bożego tronu, książę Mieszko – powiedział Andrzej Duda do zebranych.”

    Kiedy ten koszmar się skończy?

  29. „Z biologicznego punktu widzenia człowiek przychodzi na świat dla siebie samego i potomstwa, nie dla żadnej ojczyzny, durnych patriotyzmów i symboli w rodzaju krzyża, ptaszka czy kolorowych szmatek, które służą jako narzędzia do wymuszania posłuszeństwa.” wbocek

    Można dodać do tego ,że również bez jakichkolwiek religii i wiary, wierzeń, guseł, wyznań, czarów, itp.
    Problemy zaczynają się wtedy ,kiedy środowisko w którym się rodzi zaczyna wpajać od najmłodszych lat wszystkie te wcześniej wymienione rzeczy powodując powolną degenerację czyli procesy „dostosowawcze” do społeczności je wytwarzającej. Tak zamyka się błędne koło patologii zwyrodnieniowej ludzi. Człowiek jako taki rodzi wolnym od tych wszystkich patologii. Ale patologia tworzy, z małymi wyjątkami, patologię, wyrwanie się z tego zaklętego kręgu jest udziałem niewielu.

  30. ontario
    2 czerwca o godz. 19:57

    ontario – forumowa menda – ofiara obleśnego biskupa, pisze o sobie – cytować zawsze:
    „Tak, ja ontario, jestem porzuconą kleszą mendą i czuję się zdradzona, piszę tu, bo mogę darmo popier…lić po godzinach”

  31. dino77
    2 czerwca o godz. 13:38

    Słusznie się domyślasz, osochozi – o jajka. Dla przeżycia musiał się człowiek łączyć w społeczności. Prawda o tym, czym jest w kosmosie, wychodzi dopiero na końcu.

    PRZEBUDZENIE

    Jako panująca klasa robiłem za komuny trakt przez las, konkretnie – szuflowałem. Przejeżdżał pan leśniczy. Stanął.
    – Cześć, wbocek! Jak leci?
    Jest w Polsce szlachecki zwyczaj, że starszy stopniem mówi do starszego wiekiem “ty” bez wzajemności, co oznacza serdeczność. W ogóle zwyczajów jest bez liku: do podpułkownika się mówi “panie pułkowniku”, wolnokupujący do wolnosprzedającej – pani “kierowniczko”, kołek do kapucyna – “panie profesorze”, stulatek do trzydziestolatka w komży – “ojcze”.
    – Gówniano, panie leśniczy, ale nie narzekam.
    – Sam robisz?
    – Skąd! Nie dałbym rady.
    – To z kim?
    – Z całym narodem, z partią…
    Drugi raz wpadłem w patriotyzm czytając książkę o wrocławskim Janie zakonniku. Jeśli choć w jednym z bogów jest tyle pogody i dowcipu, co w tym Janie, to szczerze żałuję, że nie wierzę. Zachwalając mocną azjatycką herbatę, Jan opowiada, co zaszło, kiedy Azjaci Polaków tą siekierą poczęstowali: Polacy przez trzy godziny nie mogli mówić, a tubylcy mieli święty spokój. Z przyczyn patriotycznych od razu pomyślałem, że ciekawe byłoby zobaczyć, co by zaszło, gdyby nasi poczęstowali ich czymś naszym.

    W święto pracy spotkało się trochę bezrobotnej hołoty w leśnej chacie. Pasterską Azję reprezentował stary baran. Był polski koktajl: piwo, wódka, kwach. Odwrotnie niż rodacy przy herbacie: trzy godziny żeśmy gadali, a tryk spadł z rożna i się spalił. Budzę się w nocy, snuję się jak pan Twardowski po księżycu z wiadomych przyczyn – wpadłem na beczkę. Wsadziłem łeb, i szczerze mówię, że w życiu tyle nie wypiłem, takie to było smaczne. Wróciłem spać. Budzę się znów nad ranem – jak było niebo w gębie, tak teraz piekło. Wyskakuję z wyrka: drogi do beczki nie pamiętam! Ale gospodarz też wstał.
    – Gdzie – mówię – ta beczka z piciem?!
    – Tyś to pił?! Ja w tym moczyłem barana trzy dni!
    Myślał, że mnie dniami przestraszy. Zanim się reszta pobudziła, w beczce nie było nic – najwyżej gęstwina. Więcej nie muszę opowiadać – każdy wie, jak się szykuje do peklowania solankę.

    Jest trzeci maja. Specjalne słońce świeci, bawią się dzieci, a ja wypiłem w domu ostatni kompot i wciąż smali. Żona-lekkoduch poszła do kościoła z pieniędzmi. Niech się dzieje, co chce – więcej patriotą nie będę. Owszem, pożyjesz od wielkiego dzwonu w liczbie mnogiej, to, tamto, ale, niestety, zdychasz sam.

  32. ontario
    2 czerwca o godz. 19:58

    Widać nie rozumiesz, brzdącu, że twoje smarkate imputowania, które sobie wymyśliłeś jako sposób bycia na blogu, są nie tylko jednym z cywilizacyjnych szkaradzieństw, ale i przestępstwem stalkingu, gdyby ktoś takiego brzdąca zechciał potraktować poważnie.

    Stalking to między innymi „zamieszczanie obraźliwych komentarzy na forach, do których należy ofiara”.

    Nie mając widać nic do powiedzenia o świecie rzeczywistym – a mówić musisz – tworzysz komentarze ze złośliwych zmyśleń zrodzonych w twej nieszczęsnej główce.

  33. @Optymatyk 3 czerwca o godz. 11:49
    Skąd biorą się takie kategorycznym tonem powtarzane stwierdzenia, że statystyczny człowiek może żyć bez wiary?! Żeby uniknąć nieporozumień: nie mam na myśli wyłącznie wiary w Boga, naszego, czy jakiegokolwiek innego – można wierzyć w cara, Stalina, Maozedonga,Kimirsena, czy wreszcie w światłą przyszłość jakiejkolwiek aktualnie wyznawanej idei, np „…. gdy związek nasz bratni ogarnie ludzki ród”. Ale człowiek musi w coś wierzyć, by zachować równowagę umysłową.

  34. Witold: …”„Pan Bóg patrzy na was z nieba, uśmiecha się i cieszy, że jesteście razem. I chce was zapewnić, że cieszy się Rzeczpospolita. Jestem przekonany, że cieszy się także, gdzieś u Bożego tronu, książę Mieszko – powiedział Andrzej Duda do zebranych.”

    Kiedy ten koszmar się skończy?”…

    Szanowny Witoldzie, skonczy sie gdy IQ statystycznego (mediana) przedstawiciela Suwerena jako liczba przekroczy wartosc liczbowa temperatury otoczenia, niestety

  35. @zbigniew 4 czerwca o godz. 7:47
    no to jedyna nadzieja w globalnym ociepleniu!
    Ale ponieważ Suweren w ocieplenie, jako pewnikiem przez Sorosa wymyślone, też nie wierzy, długo się nam nie skończy, chyba że zaczniemy pracę mechaniczną na ciepło zamieniać, a o to najłatwiej w zmaganiach fizycznych.

  36. wbocek
    4 czerwca o godz. 5:28

    Czyżbyś wysyłał Dino na trasę Moskwa – Pietuszki prowadząca przez kraj nad Wisła?

  37. – Sparszywiało to nasze życie publiczne.
    Jak jest przyzwolenie na trochę chamstwa, to później w odwecie wyrasta jeszcze większe chamstwo… (JP)

  38. dino77
    4 czerwca o godz. 7:02

    „człowiek musi w coś wierzyć, by zachować równowagę umysłową”

    Nie wiem, co CZŁOWIEK musi, bo to ogólnik, którego desygnat nie istnieje. Natomiast mogę powiedzieć, że mus wierzenia jest mantrą, która zrodziła się, być może, jako odprysk religijnej wiary, kiedy wyrazy „wierzyć”, „wiara”, „wierzenie” i ich przeciwieństwa stały się powszechnie używane w codziennych sytuacjach: „Wierzę, że mi się uda”, „Nie wierzę ani jednemu jego słowu” itd. Tyle że istnienie tych wyrazów niekoniecznie musi być łączone z istnieniem jakieś wszechobejmującej, abstrakcyjnej wiary (na wzór religijnej) rozumianej jako konieczny składnik życia. To, co człowiek nazwał kiedyś „wiarą” istniało na długo przed nazwaniem – było to po prostu doświadczenie, że na przykład w takich a takich miejscach pasą się antylopy. Do niczego tu nie jest potrzebny wyraz „wiara”. Idę do sklepu, bo wiem, że jest tam, gdzie zawsze. Ale można powiedzieć: „Wierzę, że sklep jest tam, gdzie zawsze”. Czy rzeczywistość się jakoś zmieni wraz ze zmianą wyrazu?

    Więc nie mam potrzeby używania ani wyrazu „wiara”, ani jakiegokolwiek nazywania stanów tym wyrazem etykietowanych. Wiara religijna to nazwanie czegoś wymyślonego, a nie – doświadczanego.

  39. wbocek
    4 czerwca o godz. 6:00

    Dziękuję ci, dobry człowieku, za dobre słowo. Jednak nie rozumiem, dlaczego kopiesz innego dobrego człóowieka o nicku Tad. R. Przecież Tad. R. pisze o mnie w samych superlatywach, np. „ontario – forumowa menda – ofiara obleśnego biskupa”. Taka charakterystyka mnie to komplement.

  40. Tad. R.
    3 czerwca o godz. 21:36

    Tad. R. – dobry chrześcijanin – znowu siebie opisał, cytuję:
    „Tak, ja Tad. R., jestem porzuconą kleszą mendą i czuję się zdradzona, piszę tu, bo mogę darmo popier…lić po godzinach”

  41. @wbocek 4 czerwca o godz. 13:31
    Opisałeś pojęcie które bym nazwał raczej „spodziewam się, mam nadzieję”, a nie „wierzę”.
    Wiara religijna, czy wiara w ideę, są odczuwane/doświadczane wyłącznie wewnętrznie, fakty widoczne dla wszystkich mogą jedynie te odczucia pogłębiać lub podważać. Na szczęście nie jesteśmy identycznymi produktami z taśmy fabrycznej, Ty możesz być człowiekiem małej wiary, a ja wielkiej, lub naodwrót, wszystkie opcje pośrednie również możliwe.

  42. ontario
    4 czerwca o godz. 17:22

    ontario – klesza menda – goebbelsowska gnida – jakiś tatuś musiał toto zrobić – pisze o sobie – cytować zawsze:
    „Tak, ja ontario jestem ofiarą kolektywu biskupa, proboszcza i wikarego polskiego kościoła…porzucona i sfrustrowana, piszę tu, bo mogę darmo popierd…olić po godzinach”.

css.php