Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Pornografia

7.06.2018
czwartek

Pornograficzny dylemat

7 czerwca 2018, czwartek,

PiS chce ograniczyć dostęp do pornografii. Taką zapowiedź usłyszeliśmy ze strony sejmowego Zespołu ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień i Zespołu na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej. Możemy się spodziewać ciekawego sporu. Już dziś protestuje SLD.

Czy każda lewica z natury rzeczy broni wolności oglądania pornografii? Bynajmniej. Właściwie żadna formacja polityczna nie jest pod tym względem jednoznaczna – nawet liberałowie. Istnieją bowiem poważne argumenty zarówno za ograniczeniem pornografii, jak i za pełną swobodą dostępu do niej. Można w imię postępu i swobody obyczajów pornografię w pełni tolerować, a można też zwalczać ją jako jedną z patologii społecznych i ucisku wobec kobiet, a także zagrożenie dla dzieci.

Nie wątpię, że PiS kieruje się zwykłą pruderią i religianctwem, niemniej zasłania się ważnym argumentem, iż pornografia uzależnia i jest społecznie szkodliwa. Ma też rzekomo przyczyniać się do większej liczby rozwodów. To ostatnie wygląda na kompletną bzdurę, a zresztą rozwody i ich liczba to prywatna sprawa obywateli.

Uzależnienia jednak nie są sprawą prywatną, bo mają poważne skutki społeczne. Tym bardziej dostępność pornografii dla dzieci. Państwo ma obowiązek chronić dzieci przed szkodliwymi dla ich psychiki zjawiskami, a masowe oglądanie filmów pornograficznych przez dzieci z pewnością szkodliwe jest. I z pewnością można orzec, że rodzice nie mają wystarczających narzędzi, aby samodzielnie ochronić dzieci przed dostępem do pornografii.

Nie wiem, czy zablokowanie (choćby częściowe) pornografii w sieci jest technicznie możliwe. Przypuszczam, że nie. Gdybyśmy jednak założyli, że agencja rządowa jest w stanie blokować takie serwisy, to otwarte pozostaje pytanie, czy byłoby to akceptowalne naruszenie swobód osobistych obywateli. Nasuwa się tu analogia z prostytucją oraz sprzedażą alkoholu. Alkohol szkodzi, jakkolwiek spożywany z właściwą kulturą, stanowi ważną i uświęconą przez tradycję przyjemność cielesną i towarzyską. Jeśli nie jest zakazany, to jednak nie tylko z tego powodu, lecz po prostu z racji zupełnej nieskuteczności takich zakazów. Dostęp do alkoholu może być utrudniany – i w wielu krajach faktycznie bywa – za pomocą specjalnych podatków.

Prostytucja od biedy również może być uznawana – w najbardziej wyrafinowanych i luksusowych formach – za element kultury i jakąś tam wartość. Można się z takim stanowiskiem zgadzać lub nie, niemniej prostytucja jest prawie wszędzie dozwolona z tego samego powodu co alkohol: po prostu władze nie mają środków, aby ewentualny zakaz na poważnie egzekwować.

Z prostytucją jest też inny problem, który dotyczy również pornografii. Nie jest jasne, co jest, a co nie jest prostytucją, względnie pornografią. Warunki brzegowe i kryteria nie są bynajmniej oczywiste. W bardzo wiele relacji międzyludzkich związanych z seksem uwikłane są jednocześnie pieniądze – nie zawsze przecież będzie to prostytucja. To samo dotyczy pornografii – przedstawienia seksu w literaturze i filmie są powszechne, a kryterium „obrazu mającego na celu wywołanie podniecenia” jest na tyle głupie, że samo najlepiej pokazuje, jak kiepsko stoimy z demarkacją między erotyką a pornografią.

Osobiście pornografii nie cierpię i ilekroć natykam się na nią przypadkiem, jestem tym poirytowany. Dla mnie to rynsztok, przemoc i patologia. Są jednak i tacy, dla których to rozrywka. Na zdrowie. Nie obchodzi mnie to. Ale właśnie dlatego, że do rynsztoka mam stosunek wzgardliwy, nie chciałbym przykładać ręki do żadnych restrykcji i represji. Zakazywanie pornografii wydaje mi się niezdrową reakcją na niezdrowe zjawisko. Niech sobie gra w tych filmach, kto chce, i ogląda, kto chce.

Jeśli się więc waham w sprawie zakazu, to tylko z powodu dzieci, dla których oglądanie tych bzdur może oznaczać wypaczenie rozwoju psychoseksualnego, a co najmniej wywoływać stany lękowe. Jeśli ktoś wymyśliłby sposób na ocenzurowanie internetu w taki sposób, aby chronić dzieci przed pornografią, byłbym za. Tylko jakoś zupełnie nie mogę sobie tego wyobrazić. Czy wobec tego trzeba by ograniczyć dostęp do tego świństwa także dla dorosłych, z uwagi na dobro dzieci? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by mieć rzetelną wiedzę o skali szkód i krzywd, jakie oglądanie pornografii wyrządza dzieciom. Tymczasem wiem tylko, że takie szkody i krzywdy są – ale jak duże? Nie wiem również, czy patologia i przemoc w przemyśle pornograficznych są tak wielkie, aby traktować go w całości jako działalność o charakterze zbliżonym do kryminalnego.

Bardzo trudno wyrobić sobie zdanie w takich kwestiach. Najczęściej kierujemy się po prostu własnymi odczuciami i wrażliwością, niezbyt licząc się z tym, że tolerancja dla obcych nam obyczajów i szacunek dla wolności są wartościami życia społecznego co najmniej tak samo cennymi jak skromność i wstydliwość, którym pornografia tak hardo rzuca wyzwanie. Nie powiem więc, czy jestem za, czy przeciw. Nie mam zdania. Ale czasem warto ogłosić i takie stanowisko. Bo w debacie publicznej dominują ci, którzy zdanie mają. A ci, którzy się wahają, mają siedzieć cicho i się przysłuchiwać, dopóki się jakoś nie określą. Niesłusznie – tych, którzy nie mają zdania, stać czasami na więcej intelektualnej rzetelności i bezstronności niż pozostałych. „Nie wiem” to także jest głos.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. 1. pornografia dziś jest dostępna niemal w 100% wyłącznie poprzez internet. Też nie wiem, czy są możliwości techniczne jej zablokowania, ale jestem pewien że jeśli są, to posłużą również do blokowania różnych innych stron, na których przedstawiane treści się władzy nie spodobają.
    2. kolejne obostrzenia prawne w dostępie do pornografii, prostytucji, alkoholu i innych używek itp. doprowadzą do takiej mnogości czynów prawnie niedozwolonych i zagrożonych karami, że tylko od władzy będzie zależało, kto i kiedy będzie ukarany. Czyli wrócimy do obowiązującego całą komunę najkrótszego kodeksu:
    „paragraf pierwszy: MSW ma zawsze rację, paragraf drugi: jeśli MSW nie ma racji, patrz paragraf pierwszy”.
    3. ci którym podstaw etyki i moralności w dzieciństwie nie wpojono, sięgają w ramach młodzieńczego eksperymentowania do dobrego i złego tak samo chętnie, ale zło zazwyczaj przyjemniejsze, wiec do niego zdecydowanie częściej. Można również zakazać, jak tego chce jeden sędzia w Anglii, produkowania ostrych noży, bo zachęcają do zadawania ran, tylko czy tędy droga? Tu akurat jestem centrystą: nie zachęcać, nie zakazać, ale rozsądnie utrudniać. Prohibicja powoduje powstanie podziemia bimbrowniczo handlowego, zawsze w rękach mafii, ale czy naprawdę wóda ma być na każdej stacji benzynowej 24/7?

  2. 567 – licząc od końca – wyrazów o niczym.

  3. Polecam książkę pt Pornoland; http://lubimyczytac.pl/ksiazka/138212/pornoland-jak-skradziono-nasza-seksualnosc
    Podano w niej , że w USA 35 procent kliknięć dotyczy stron porno. Było to 10 lat temu. dziś z pewnością ponad 50 procent. Jest to drugi biznes po narkotykach. Według badań polskich socjologów, na strony porno w Polsce wchodzi codziennie ponad 8 milionów ludzi. O skutkach więcej poczytać można w polecanej książce.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Rządząca partia próbuje zastosować nową wrzutkę w celu odwrócenia uwagi od spraw ważnych. Nie raz już społeczeństwo, dało się na to nabrać. Dziennikarze i „nibydziennikarzę” trąbić będą o doniosłości i przenikliwości władzy, a im o to tylko chodzi. Kler oczywiście jest za, pewnie to ich inicjatywa. Ich pewnie nikt nie będzie kontrolował. Z pornografią jest jak z seksem, jest to sprawa dwojga ludzi. Kto lubi niech ogląda, a kto nie nie musi na te strony zaglądać niech nie zagląda. One same nie wpadają na ekran komputera, trzeba je znaleźć. Dzieci można odseparować od tych stron stosując różne chwyty dezinformujące. Np. gdy dziecko wpisze w wyszukiwarkę hasło: „gołe baby” to powinny wyskakiwać bajki z Bolkiem i Lolkiem. Należy utrudnić dzieciom znajdywanie tych stron. Oczywiście może to działać na krótką metę i wraz z rozwojem dziecka będzie dla niego łatwe. Nic nie stoi na przeszkodzie by te hasła w wyszukiwarkach ciągle zmieniać.

  6. @ontario
    Jeśli już, to słów. Wyrazy są mówione.

  7. ontario
    O niczym to jest twoje jedno zdanie.

  8. ontario
    8 czerwca o godz. 7:33

    ontario ta chooyoza kościelna – pierdoli po godzinach jak Pięta…

  9. Gospodarzu,
    Polska to jest dziki kraj, a grawitacja działa w nim odwrotnie: do góry, czyli do Nieba. W związku z tym, wszyscy udają, że pełnią jakieś nazywalne role mające treść, działające i dające pozytywne skutki, i nikt się do odpowiedzialności za nic nie poczuwa. Bo to nie ma sensu, skoro jest bozia i Fruwająca Maryja Wieczniedziewica, która miała wiele dzieci, ale nic nie szkodzi.
    Rodzice wolą, żeby szkoła dawała „edukację seksualną”, ale szkoła uważa, że to maja robić rodzice. Szkoła nie jest szkołą przecież, ,ale wysuniętą placówką kurii biskupiej, w której rządzi nieusuwalny członek kleru, ewentualnie katecheta, co ma misję kanoniczną”, a misyjność i kanoniczność oznacza, że żadnej „nauki o świnstwach” w szkole nadwiślanskiej XXI wieku nie będzie, bo to cywilizacja śmierci, a my mamy naszego Świętego Ojca Świętego, który był nie od tego, tylko czego innego , bo od cywilizaji miłości.
    Miłość,niby ma coś wspólnego z seksem, ale nie nad Wisłą, choć może w przeżartej zgnilizną moralną Holandii, Danii, Niemczech, Anglii, Ameryce i całej reszcie świata – oprócz Polski, no i może jeszcze Watykanu, o ktorym lepiej nie rozmawiajmy, bo możemy usłyszeć coś niemiłego.
    Wspomniał Pan coś o koniecznych „narzędziach”, ale nikt ni chce być złapany z narzędziem w ręce, bo to dowódna odpowiedzialność za jego użycie – teoretycznie dla dobra dzieci, a praktycznie – na wszystko, czyli do aresztu z nim! Dlatego dzieciaki nie mają żadnej wiedzy, nic racjonalnego sie nie dowiedzią,,nie będą z pewną dojrzałością, spokojem, niejaką odpornością i bez chaotycznego szalenstwa zaglębiać się w czeluściach różnych poziomow pornografii, tylko surowe, nieprzygotowane inaczej jak za pomocą przerażenia, wbijanego do glowek przez katechetę (lub tez szkołę), będa, bo muszą, doznawać szoków, traum, obrzydzen i porzucenia, w istocie – zdrady – ze strony rodziców, szkoły, środowiska, społeczenstwa i panstwa. To jest nieuniknione i obowiązkowe w najmoralniejszym panstwie na świecie. Inaczej nie będzie, dopóki będzie rządził dranski konordat i biskup, a nie wspólnota wolnych i odpowiedzialnych obywateli.

  10. dino77
    8 czerwca o godz. 7:11
    Tu akurat jestem centrystą…

    Czyli co, jesteś w centrum wydarzeń: wagina, burdel, browar…?
    Niejeden by tak chciał cwaniaczku…
    …go straight ahead and then turn left around the corner…
    ————————————
    Pięta: „Degeneraci, dewianci, zboczeńcy i pedofile chcą zniszczyć religię, rodzinę i podważyć prawo naturalne. Nie uda się!”
    Pięta: „Wybacz, mam takie obciążenie, że fizycznie nie daję rady”.
    Pek (obiekt seksualny Pięty i nie tylko): „A pierd… mnie pół roku dawałeś radę?

    Udało się dewiantowi „podważyć prawo naturalne” – ileż toto się naoglądało tej pornografii w pokoju sejmowym…

  11. A zauważmy jedno.Gdyby pan z PIS ,zechciał pooglądać pornografię w celu zaspokojenia rządz,to może jego szef by miało jeden problem mniej.

  12. Czy mają zamiar blokować też food porn?

  13. Pornografia – jej stymulacyjne walory – to przede wszystkim zbawczy ersatz dla tysięcy kapłanów katolickich, seminarzystów, nowicjuszy, braci i ojców zgromadzeń zakonnych i innych niepełnosprawnych…
    Ale równiez, żeby nie było, dla milionów wykluczonych – powodów tysiąc – korzystających z dobrodziejstwa naturalnego ożywczego sexu bez pieniężnych transakcji.
    Jakikolwiek zakaz pornografii to ekspansja podziemia, wzrost cen i powszechne zubożenie ludności.
    Ale nie ma się czemu dziwić – jeśli PiS to pisdokracja tylko w podziemiu.

  14. Profesor jak Bolesław Wstydliwy…

    Jednakowoż gdzie w tym wszystkim rodzice, którzy powinni kontrolować to, czym zajmją się dzieci.

  15. Czy pornografia szkodzi? Każda? Każdemu? Może to tak jak z onanizmem, który miał wykańczać młodzieńców oddających temu zajęciu.
    Masowe oglądanie pornografii przez dzieci jest nowym zjawiskiem i brak jest badań jak to może wpływać w dłuższym wymiarze czasu na ich psychikę, role społeczne itd.- zresztą jest tyle innych zmiennych.
    Jak słusznie zauważono wyżej walka z pornografią będzie się wiązała z cenzurowaniem internetu. Gdzieniegdzie już tak jest.
    A arbitralne zadecydowanie co już jest pornografią, a co jeszcze nie.? Będzie decydował episkopat?

  16. Nie chcę się tu odnosić ani do oceny pornografii ani do oceny pomysłów na jej zakazywanie. Jednie do spraw technicznych odnośnie blokowania stron internetowych ją udostępniających.

    Po pierwsze mechanizm blokowania stron zarówno w Europie (UK) jak i w Polsce już działa. U nas na mocy ustawy hazardowej. I strony oferujące zakłady hazardowe, bukmacherskie są blokowane przez Ministerstwo Finansów. Jak to z cenzurą internetu bywa, skoro już powstało narzędzie, było pewne, że pojawią się pomysły aby blokować kolejne kategorie stron i kolejne części internetu. Już padło hasło o blokowaniu Ubera, KNF chciało by tak walczyć z nadużyciami finansowymi, głównie tymi związanymi z rynkiem FOREX. Teraz mowa o pornografii. I z pewnością kolejne już ustawiają się w kolejce w głowach rządzących. Inna sprawa na ile takie blokady są skuteczne.
    Bo jest to praktycznie nie możliwe z technicznego punktu widzenia.

    O ile mówimy o hazardzie jest o tyle łatwiej, że oprócz samej blokady strony, trywialnej do ominięcia, blokowane są również różne formy transferów pieniężnych pomiędzy kontami z polskich banków a kontami bukmacherów. Więc nawet jak wejdę na stronę to nic mi z tego, skoro nie mogę postawić zakładu czy wypłacić sobie wygranej. Przynajmniej do czasu, do kiedy nie postanowię zacząć kombinować z portfelem bitcoina. Ale w to mało komu chciało by się bawić. Taka strona umiera sama bo ruch na niej ustaje.

    Inaczej jest z pornografią, która w ogromnej części jest w internecie bezpłatna. Wystarczy wejść na stronę (po ominięciu blokady) i voila.

    Technicznie ustawodawca nie powiedział nic ISP jak mają blokować i jakie wymogi blokada ma spełniać. Padło ogólne, że jeśli wchodzi się na stronę np. betathome.com ma wyświetlić się informacja o blokadzie z witryny Ministerstwa Finansów. Jak to operatorzy zrobią? Ich sprawa. Więc zrobili „po kosztach”. Nasza blokada polega na tym, że operatorzy na poziomie swoich serwerów DNS wprowadzili reguły dla listy adresów IP, których wywołania będą odczytywane i kierowane na stronę Ministerstwa. Obejście? Wystarczy w ustawieniach karty sieciowej nie wybierać „domyślnego serwera DNS” tylko wprowadzić ręcznie inny. Nie będący we władaniu polskiego operatora. Np. można skorzystać z bezpłatnego serwera oferowanego przez Google o numerach 8.8.8.8 (podstawowy) i 8.8.4.4 (alternatywny). Lub jakikolwiek inny na wypadek gdyby rządzący postanowili zablokować i te adresy. W sieci jest masa płatnych i darmowych serwerów DNS a zablokowanie wszystkich nie jest możliwe. I tak za cenę odrobiny prywatności oddanej na rzecz Google, który pozna w jakich grach lubimy obstawiać lub jakie filmy „nas kręcą”, uzyskamy dostęp do „blokowanej” treści. Cena wysoka nie jest bo do tej pory Google i tak i tak to o nas wiedziało. Sama zmiana ustawień karty sieciowej zajmuje 3 sekundy komuś kto wie gdzie kliknąć i max 5 minut komuś, kto musi najpierw tę wiedzę wyguglać pod hasłem „zmiana adresu DNS”.

    Taki model wybrali operatorzy. Zasadnicza zaleta: tani. Zasadnicza wada: trywialny do ominięcia. Ale teoretycznie Rząd mógłby nakazać rozbudowania tej infrastruktury i wprowadzić blokady na innych poziomach.
    1. na poziomie IP – czyli ruch do konkretnego adresu IP jest blokowany, zalety: dość tanie i relatywnie proste, wady: duża skala blokowania nadmiernego (padła by masa przypadkowych adresów kompletnie „niewinnych” np. całego Cloudflare)
    2. na poziomie URL – czyli blokowanie konkretnych pełnych adresów WWW, zalety: dokładne, wady: pracochłonne, trudno zapewnić kompletność, kosztowne, problem z szyfrowaniem.
    3. na poziomie słów kluczowych – czyli blokowanie stron zawierających np. słowo poker, zalety: dość skuteczne, wady: gigantyczne koszty, łatwe blokowanie nadmierne, problem z szyfrowaniem.

    Jakikolwiek model nie zostałby obrany wszystkie da się obejść albo używając połączenia przez VPN. Albo przez TORa. Lub jedno i drugie równocześnie. Z kolei nie ma fizycznie możliwości, żeby zablokować wszystkie konkretne exit node’y TORa bo ciągle powstają nowe. Lub zakazać używania usług VPN na poziomie kraju, bo to rozwaliło by gospodarkę. Bankowość, przelewy online, szyfrowane połączenia pomiędzy firmami. Ogólny paraliż i cofnięcie się firm i całych sektorów o dwie dekady.

  17. Ograniczanie przez państwo (za pomocą narzędzi prawnych i represji) dostępu do: alkoholu, pornografii, prostytucji, narkotyków, aborcji czy hazardu – wywołuje szkody społeczne o sile tsunami lub bomby jądrowej. Rozkwitają gangi, przemoc i korupcja. I na każdego można znaleźć paragraf. Państwo staje się policyjne, traci atrybuty liberalnej demokracji.
    To stara chrześcijańska pokusa – ewangelizować maluczkich za pomocą kodeksu karnego. Ale to i tak lepiej, niż gdy dobrą nowinę głosiła Święta Inkwizycja.

  18. Dostęp do stron pornograficznych w internecie powinien być zablokowany ponieważ oferta wynaturzeń tam proponowana demoluje wrażliwośći dzieci, które do pewnego wieku bezkrytycznie oglądają internet.
    Internet jest współwinny wielu dewiacjom nasilającym się z roku na rok.
    Pornografia powinna pozostać w sklepach przeznaczonych dla ludzi dorosłych i kleryków, którzy tego potrzebują z różnych powodów.

  19. i chuć.

    „Prawo do ukazywania najbardziej ryzykownych scen erotycznych wywalczył naturalizm. Ale metafizykę płci stworzyła Młoda Polska. Tam — był erotyzm jedną z funkcji organizmu ludzkiego, którą — podobnie jak inne — można poddać obserwacji. W Młodej Polsce urósł do potężnej, wszechwładnej, twórczej i zarazem niszczącej siły. Fakt to znany, podobnie jak znany jest bezpośredni odsyłacz do patrona filozoficznego. Artura Schopenhauera uważa się — i słusznie — za inspiratora młodopolskiej koncepcji miłości. Mi­łości pojętej jako objaw woli do życia, jako jedna z masek, którą posługuje się natura w celu przed­łużenia gatunku. Gatunek jest dla natury o wiele ważniejszy niż indywiduum. Potężna siła, czynią­ca z człowieka reproduktora, podporządkowuje sobie indywiduum, nie licząc się z jego szczęściem…

    Demoniczna kobieta, „apokaliptyczna nierządnica”, podlega według Schopenhauera woli gatunku w większym stopniu niż mężczyzna. Toteż nawiedza ona, często wizje Przybyszewskiego, otoczona niekiedy „strumieniem ludzkich par w konwulsjach kopulacji”. Efekty wizualne bywają wzmocnione za pomocą czegoś w rodzaju pornofonii: „Słyszał zwierzęce rżenie, jęki bolesnej męki rozrodczej” itp. (De profundis). Niekiedy panerotyzm przejawia się w obrazach bardziej zakamuflowanych, na przykład w opisie olbrzymiego granitowego słupa latarni morskiej na wysokiej skale i światła tej latarni (Androgyne)…

    Na początku była chuć” — ta formuła, bluźniercza wobec poprzedniej, ewangelicznej, prowadziła do apoteozy ciemnych, nieznanych, podświadomych źródeł twórczości. Tych źródeł, które są związane z ukrytym cierpieniem, z instynktem zbrodni, z dziedziną seksu.

    Sprzeciwy, ataki, wymyślania nie zdołały powstrzymać zasadniczego przełomu, jaki dokonał się w świadomości twórców. Nie chodziło tu bowiem jedynie o mniejszy czy większy stopień nasycenia, utworów erotyzmem. Ważne było co innego.
    W rozmaity sposób, powoli i z pporami (o ileż śmielszy był np. Żeromski w Dziennikach niż w powieściach) torowała sobie drogę nowa postawa wobec spraw erotycznych. Postawa polegająca na zupełnej szczerości, na demaskowaniu obłudy, jaka w tej dziedzinie panowała. Tylko w ten bowiem sposób — jak pisano ówcześnie — uniknie się fałszu, który polega na tym, aby:
    myśleć jak najwięcej o akcie miłosnym, do niego przygotowywać się od rana do wieczora — i jednocześnie udawać zupełną nieświadomość co do istnienia tej przewodniej myśli, co do znaczenia tej wiecznej komedii’ (Ruja i porubstwo
    w świetle historii
    , 1903)
    Czy istotnie konieczne jest rozwianie iluzji tej „wiecznej komedii”, czy konieczne jest i w tym, i w innych przypadkach zupełne zerwanie apollińskiej zasłony zawieszonej nad tajemnicami bytu — to już inna sprawa.” (M P-K)
    —————————————————–
    To oczywiście o chucierotyzmie w twórczości: literaturze, filozofii i sztuce, który bywa pornografią.

  20. Panie profesorze napisał pan
    cyt: „Uzależnienia jednak nie są sprawą prywatną, bo mają poważne skutki społeczne.
    Tym bardziej dostępność pornografii dla dzieci.
    Państwo ma obowiązek chronić dzieci przed szkodliwymi dla ich psychiki zjawiskami, a masowe oglądanie filmów pornograficznych przez dzieci z pewnością jest szkodliwe.”
    Zgadzam się, ale ja rozszerzyłabym ten zakaz oglądania pornografii szczególnie dziecięcej.
    Zakaz taki powinien obowiązywać przede wszystkim pedofilów w koloratkach. Dzięki rodzicom i rządzącym (religia w szkołach) mają oni wyjątkowo łatwy dostęp do dzieci i wykorzystują to gwałcąc je fizycznie i psychicznie.
    Dzieciom i młodzieży powinno się również zakazać dostępu do religi i kleru.
    Jak bardzo szkodliwy jest taki dostęp widać w Polsce na każdym kroku.
    Fatalny poziom intelektualny dzieci, młodzieży i dorosłych to pokłosie takiego dostępu.

    ps:
    xsiunce twierdzą, że komputery to „wymysł i narzędzie szatana”, a jednocześnie korzystają z tego „szatańskiego” wynalazku podniecając się na przykład dziecięcą pornografią.
    Religijna sekta PiS powinna rozpocząć zakazywanie pornografii od pasożytniczej mafii ka-ka.

  21. A wiec rozwody oraz ich liczba nie maja spolecznych kopnsekwencji? Hmmmmm….

  22. Pornografia jest zła, czy nie jest zła? Panie Profesorze, pornografia jest fajna! Tak jak boczek wędzony. Dzieciom szkodzi (jeśli podawana bez odpowiedniego pakietu edukacj) co najmniej tak samo jak słodycze! Mam prawie 86 lat i od zawsze bardzo lubiłem wszelką pornografę. Im bardziej wyrafinowana, tym lepsza. Proszę nie zapominać, że super dobra prnografia to sztuka, prawdziwy kunszt. Nie samym chlebem człowiek żyje. I Pan tego nie wie ? Ja jestem taki, a Pan nie jest taki?

  23. Oczywiście, że można próbować programistycznie ograniczać dostęp do treści czy stron internetowych. Z jakim skutkiem? Ano z proporcjonalnym do włożonego wysiłku, czasu i pieniędzy. Wydaje mi się, że gdy problem potraktujemy po inżyniersku i damy sobie spokój z naukową, teoretyczną doskonałością to „jakiś” sukces da się odnieść.

    W przypadku zabezpieczania dzieci przed pornografią nie znam lepszego sposobu jak tylko stały nadzór rodziców/nauczycieli/opiekunów. Dziecko – szczególnie do pewnego wieku – przed ekranem nie powinno być pozostawione same sobie.
    Z tym jest bieda, bo bardzo często tak komputer jak i smartfon jest wykorzystywany tak samo jak kiedyś był telewizor, czyli w roli taniej opiekunki.
    Rodzic chce robić coś innego, nie ma czasu dla dziecka a chce to dziecko zająć czymś „bezpiecznym”. Coby zapałkami domu nie podpaliło ani nie chciało z nudów przez okno/balkon wyłazić.

    Telewizor – kiedyś – był jednak pod tym względem lepszy, gdyż to rodzic kontrolował co dziecko mogło ogladać. Dzisiaj, gdy telewizory są podłączone do Internetu, ta możliwość znikła.

    Laptop czy smartfon są jeszcze gorsze, gdyż nawet nie dają możliwości odwrócenia ekranu tak, aby opiekun ekran ten widział. Można z nimi zaszyć się w łóżku czy gdziekolwiek i opiekun niczego nie zobaczy.

    Opiekun musi cieszyć się zaufaniem dziecka.
    Opiekun musi cieszyć się szacunkiem dziecka.
    Męski opiekun musi świecić przykładem pełnego szacunku stosunku do kobiet.
    Z dziecmi trzeba rozmawiać i wyjaśniać im co i dlaczego.
    Gdy zachodzą pierwsze trzy warunki,- dziecko bedzie nas słuchało. Gdy nie – puści mimo uszu.

  24. „Osobiście pornografii nie cierpię i ilekroć natykam się na nią przypadkiem, jestem tym poirytowany.”

    qui s’excuse, s’accuse…… 😉

  25. A może problem potratować podobnie jak alkohol i papierosy, które są szkodliwe dla zdrowia jednostki i społeczeństwa. Jaki alkohol i papierosy możemy konsumować? Nie licząc kontrabandy tylko taki/takie, które mieszczą się w normach dopuszczających produkty do obrotu handlowego. Dzieciom alkoholu i papierosów z reguły nie podajemy i to samo można zrobić z pornografią. Zablokować w internecie można każdą treść, a dowodem na to są Chiny. Nie chodzi mi jednak o blokowanie każdej treści pornograficznej. Z najnowszego numeru Polityki dowiedziałem się, że dzieci oglądają pornografię z przemocą, ze zwierzętami i diabli wiedzą jeszcze jakie obrzydlistwami. To trzeba i należy w sieci zablokować. Resztą muszą się zająć rodzice, a jak się nie zajmą, to powinno się nimi zająć państwo. Połowa katolickich rodziców nie kontroluje i nawet nie wie jak dziecku zablokować w smartfonie pornografię. Skoro potrafią (niektórzy i tego nie) upilnować dzieci przed alkoholem i papierosami, to tu też muszą wkroczyć. Nie bez znaczenie jest edukacja seksualna, ale tego jakoś nikt nie chce w katolickiej Polsce dostrzec. Wodą święconą się niczego nie załatwi.
    Temat jest nośny bo posłowie się najlepiej orientują w kwestiach obyczajowych. Pornografia, aborcja, jednopłciowe małżeństwa to jest właśnie to, w czym każdy prawicowy i katolicki poseł jest ekspertem. Przypuszczam, że duża część owe znawstwo zawdzięcza swojemu osobistemu doświadczeniu, czego jesteśmy od czasu do czasu świadkami.

  26. Tymczasem w Niemczech berlińska SPD (współrządzi w mieście) zamierza dofinansować produkcję feministycznej pornografii ze środków publicznych.
    Od skrajności, do skrajności. Strasznie męczący ten świat się zrobił.

  27. murator
    10 czerwca o godz. 1:37

    … że ty murator musisz ciągle węszyć, no ale może jesteś „pornografem węchowym”, co to po zapachu majtek dostaje kopa i patataj …
    Broń boshe się nie usprawiedliwiaj, bo tylko pogorszysz swoją i tak ch… sytuację…

  28. Pornografia i prostytucja nie jest ani złą ani dobra, mam wątpliwości czy w ogóle coś takiego istnieje. Połowa związków między kobietami a mężczyznami posiada jakieś ukryte cechy prostytucji. Alkohol w krajach arabskich jest zakazany więc są jakieś instrumenty żeby móc mu zakazywać. Czym się różni coś utrwalimy na jakimś nośniku a coś co się dzieje naprawdę czego nie nagramy ? Tym że nadamy czemuś jakąś definicję, nazwę i nadamy temu wartość i możemy to ocenzurować i napiętnować.

css.php