Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Ziemia

1.08.2018
środa

Nadciąga katastrofa

1 sierpnia 2018, środa,

Właśnie mieliśmy Dzień Długu Ekologicznego. Jeśli podzielimy rok według stosunku zasobów ekologicznych odnawiających się w ciągu roku do całości zasobów zużytych przez rok, to wyjdzie nam, że od początku roku do końca lipca żyjemy z tego, co nam Ziemia urodziła na bieżąco, a od dziś żyjemy na kredyt, czyli zużywamy takie zasoby, które już w historycznej perspektywie się nie odnowią.

Dotyczy to gleby, czystej wody, zasobów morza, kopalin, a nawet piasku. Od pół wieku zużywamy więcej, niż Ziemia jest w stanie nastarczyć. I to z roku na rok coraz więcej i więcej. W latach 70. Dzień Długu Ekologicznego, czyli dzień, po którym (wedle wskazanej wyżej proporcji) zużywamy już zasoby nieodnawialne, przypadał w grudniu, a dziś na przełomie lipca i sierpnia. I będzie tylko gorzej.

Będzie gorzej, bo nie tylko my, lecz również Chińczycy i Hindusi, a także Afrykanie będą chcieli żyć przyjemnie i konsumować tanio i dużo. Na ten niepohamowany proces nakłada się (współzależne z tym pierwszym) ocieplenie klimatu. Nie widać żadnego regulatora, nie mówiąc już o konwencjonalnie rozumianej instancji władzy (państwa, organizacje międzynarodowe), które mogłyby powstrzymać narastanie konsumpcji, wzrost zaludnienia i dalsze ocieplanie się klimatu. Nikt nawet o tym nie marzy. Mówi się jedynie o spowolnieniu tempa wzrostu tych zjawisk. No i wyraża nadzieję, że jakaś cudowna nowa technologia oddali na jakiś czas katastrofę. Może zaczniemy masowo przerabiać dwutlenek węgla z atmosfery na węglowodory? Może genetycznie modyfikowane bakterie wytworzą dla nas mnóstwo ekologicznego pożywienia? Może, może… Ale na razie nic nie zapowiada takiej rewolucji technologicznej. Pozostaje nam robić dostępnymi środkami, co w naszej mocy, aby odwlec upadek społeczeństwa konsumpcyjnego, exodus miliardów ludzi z trawionej żarem Afryki i zalewanych wysp, wojny o zasoby, regres cywilizacyjny, głód i epidemie.

Mniej więcej wiadomo, co powinniśmy czynić tu i teraz. Przede wszystkim mniej konsumować. Zwłaszcza mięsa i energii pochodzącej z ropy i innych kopalin. Segregować i przetwarzać śmieci. Tymczasem dewastująca atmosferę i gleby produkcja mięsa wciąż rośnie, bo biedne regiony świata dopiero się w mięsie rozsmakowują. A ropy zużywamy 3-4 tys. litrów rocznie na głowę i będziemy więcej. Jesteśmy bowiem coraz bardziej ruchliwi, zużywamy coraz więcej plastiku i innych tworzyw, produkując przy tym niebywałą ilość śmieci.

Ale kto się zgodzi mniej jeść mięsa, mniej jeździć samochodami, mniej kupować rzeczy w sklepach, mniej latać samolotami? Tylko zamożni młodzi ludzie, mający dużą świadomość ekologiczną i wystarczająco dużo zarabiający, by móc sobie pozwolić na istotne zmiany w stylu życia, którym trzeba na początku poświęcić trochę pieniędzy i czasu. A większość i tak będzie się dorabiać, to znaczy zarabiać ile wlezie i wydawać ile wlezie. Już rynek umie zadbać, żeby masy nie wypadły z tego kieratu.

A co mogą uczynić rządy? Mogłyby mocno opodatkować najbardziej nieekologiczne praktyki, jak produkcja i handel mięsem, latanie samolotami, jeżdżenie dużymi samochodami na ropę czy nadużywanie jednorazowych przedmiotów z plastiku. Kto by jednak chciał na taki rząd głosować? Przecież wolelibyśmy, by o Ziemię zadał ktoś inny. My wszak się dopiero „dorabiamy”.

Zapewne gdy sytuacja stanie się naprawdę alarmująca, weźmiemy się do roboty. Ale wtedy będą to już działania w trybie nadzwyczajnym, oparte na twardych represjach. I oczywiście spóźnione. Eldorado skończy się zresztą dużo wcześniej. Pewnie za kilkanaście lat, gdy wyczerpie się tania siła robocza i tanie produkty z Azji. Przed katastrofą czeka nas znaczne obniżenie poziomu życia i wzrost kontroli praktyk codziennego życia, a zwłaszcza konsumpcji. Ograniczeń i reglamentacji będzie coraz więcej. Najpierw podatki od konsumpcji, potem zakazy. Nie będzie codziennego kotleta, tanich wakacji i taniej elektroniki. Za to dużo czujników, liczników i elektronicznej kontroli naszych poczynań. Nie wyłączając prokreacji.

Jeśli naprawdę chcemy przetrwać z tą naszą wybujałą cywilizacją, która wytrzebiła już większość gatunków zwierząt, musimy nauczyć się empatii i troki o przyrodę oraz o przyszłe pokolenia. Najpierw o własne dzieci i wnuki, które jako pierwsze zderzą się z nową rzeczywistością. Na razie myślimy „po nas choćby potop”, a co do naszych dzieci, „to jeszcze może sobie jakoś poradzą”. Ale to się musi zmienić. Jeśli nie zbudujemy nowej etyczności, poważnie traktującej prawa nienarodzonych jeszcze pokoleń, nasz świat zawali się być może jeszcze w tym stuleciu. Niestety, nie widać, aby poczucie odpowiedzialność za świat, a zwłaszcza za jego przyszłość miało w najbliższych latach stać się mądrością mas. Większość rządów nie ma tego w ogóle na agendzie, zajęta perspektywą kolejnych wyborów w swoim kraju.

Dlatego nie jestem optymistą. Na zieloną rewolucję się nie zanosi. Chętni, by ją przeprowadzić, stanowią zaledwie kilkuprocentową niszę w polityce. Chyba zawczasu (czyli teraz) nie zrobimy nic istotnego dla ratowania klimatu i ograniczenia eksploatacji Ziemi. Będziemy sobie płynąć tą wartką rzeką globalnego kapitalizmu, aż dopłyniemy do progu wodospadu. A ci, co przetrwają, to przetrwają. I zbudują nowy świat na nowych zasadach. Przykro mi, ale lepiej to już było.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 79

Dodaj komentarz »
  1. Tyle że, jak słyszałem, system klimatyczny globu działa z co najmniej 20 letnią inercją (IPCC przepowiada 100 lat wzrostu temperatur). Jeśli to prawda, to dzisiejsze klęski pogodowe są rezultatem stanu atmosfery w roku 2000 lub wcześniej, i mleko się już wylało.

  2. Profesor chyba przesadza z tym katastrofizmem. Nigdy nie jest tak, źle żeby nie mogło być gorzej.

    Znam wielu ludzi którzy patrzą w przyszłość śmiało i bez żadnych kompleksów…

    …że zacytuję:

    „Jak dobrze nie być już konserwatystą. Czuje się uleczony. Kompleksy zelżały, iluzje się rozwiały. Spojrzenie świeżym okiem na świat, który tak długo wydawał mi się upadły i opuszczony przez ducha. Jakiż jest wspaniały! Nigdy nie był lepszy!(…) Ten duch ludzkości rozwinął skrzydła nie z inspiracji tradycyjnych doktryn ani z powodu działań starych instytucji, lecz z powodu jasnej i czytelnej wizji postępu, którą podzielamy w skali globu.”

    Pięknie napisane. Ileż w tym (okrojonym nieco, ale oddającym jego istotę) tekście optymizmu, ile kolorowych barw. Chce się żyć. Aż chciałoby się zapytać któż jest autorem tych pięknych zdań.

    Autorem tych zdań jest… dzisiejszy katastrofista – profesor Jan Hartman, który zamieścił je w eseju”Dlaczego przestałem być konserwatystą”.
    Tekst zamieszczony w „Polityce filozofii. Esejach.” wydanej (tak pisze w mojej książeczce) w 2010 roku.
    Czyli wydaje się być uprawnionym wniosek – profesor Hartman w historii jako prorok się raczej nie zapisze.

  3. „niepochamowany”?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wirus niszczy swego żywiciela .A czym się różnimy od wirusa?Niczym ,bo też bezmózgowcy.

  6. To jest tak oczywiste,że ręce opadają.W końcu ktoś w desperacji użyje atomu.Zostaną zerwanie więzi między państwami i społeczeństwami.Wybuchną walki o przetrwanie a większość i tak nie przetrwa.Ku temu na pewno zmierzamy.

  7. W przepowiedniach z przed 200 lat Londyn miał zniknąć pod końskim łajnem, bo tak szybko postępował rozwój transportu konnego w tym mieście.

    Nie lekceważę kasandrycznych opowieści autora, ale też nie wpadam w panikę. Jeżeli człowiek myśli o kolonizacji Marsa to i na Ziemi sobie poradzi. Więcej wiary w nowe technologie, których na razie nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić, w rozwój cyfryzacji, cybernetyki i nowych dziedzin nauki związanych z genetyką, biologią…

  8. Nadciąga katastrofa, jedna z wielu w historii planety Ziemia.

  9. I jako komentarze ironiczny bełkot. A setny komentarz to będzie szczyt.
    Tak wygląda odpowiedzialność! Niestety, to także Pańska szkoła filozofii, a ten wpis blogowy wygląda jak obowiązkowy z okazji. Proszę zobaczyć, co się dzieje na blogu o GMO. To ważne dziecko Polityki.
    Natomiast dzisiejsza wiadomość, że w 2017 zamordowano na świecie 207 osób broniących przyrody (przeszkadzały w interesach) jakoś niezbyt widoczna w polskich mediach.

  10. Ja też nie jestem optymistą. Rodzaj ludzki za mojego życia potroił się. W tym samym czasie znikło z powierzchni ziemi setki gatunków zwierząt. Jako mały chłopiec idąc łąką musiałem uważać, żeby jakaś żaba nie wskoczyła mi do gęby. W byle strudze miały siedlisko słodkowodne małże szczeżuje, w stawach pływały traszki, raki wyciągałem ręką, a ryby brały na byle co. 15 lat temu robiłem zdjęcia w mojej okolicy. Przedmiotem były staw okolony zaroślami jaśminu. Po stawie nie ma śladu, bo wody gruntowe tak się obniżyły przez ten czas, że woda ze stawu znikła.
    Tego się nie da już po prostu odwrócić. Coś można zawsze zrobić, ale to nie może być krok w tył. Musi zadziałać technologiczny skok do przodu. Zważywszy na szerzące się średniowieczne poglądy i zabobony, mam wątpliwości.
    Jeszcze słówko o śmieciach. Płoną, bo poprzedni rząd uchwalił takie właśnie prawo, że dzisiaj miliony ton śmieci jest podpalana.
    Możemy segregować śmieci do usr..nej śmierci i nic to nie da, bo skala problemu nas konsumentów przerasta. Od takich regulacji są rządy. Po co komu 200 różnych opakowań na np. piwo? I dlaczego opakowania mają być za darmo?
    Pozdrawiam.

  11. Nadciąga?! No nie wiem, bo chyba JUŻ NADCIĄGNĘŁA, a tylko my tej katastrofy jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności ( jakich?) NIE WIDZIMY KATASTROFY.No bo kto by się przejmował skutkami wciąż jeszcze pozwalającymi przeżyć jakoś zwierzakom.Z roslinkami już jest gorzej, ale one głosu nie mają.Podobnie ryby, które umierają masowo.Pszczoły?! Kto ostatnio je widział ma szczęście.Gdy wymrą, ale to tylko katastrofizm…Kto by się przejmował pszczołami, rybami, jakimiś roślinkami.
    Może trzeba zacząć UCZYĆ LUDZI czegoś pożytecznego w końcu? Może tak na początek uczyć zasad posługiwania się ROZUMKIEM, jeśli kto go jeszcze ma? Rozumek ma swoje prawa, no ale kogo to obchodzi…

  12. Witold
    1 sierpnia o godz. 13:20

    Wiara w postęp, w poradzenie sobie mrówki-człowieka ze wszystkim była służbowym optymizmem minionego ustroju. Przywoływanie niespełnionych rokowań z przeszłości i optymistyczne rokowanie na podstawie tych niespełnień na przyszłość jest zawsze ryzykowne. Z tego, że chodziłem sto razy po zamarzniętym jeziorze i lód się nie załamał, nie wynika, że się nie załamie za sto pierwszym razem. W dodatku mrówka robi wszystko, żeby życie na mikroskopijnej kulce, na której żyje, w oczach wykończyć. Z głupimi foliowymi torbami nie umie sobie poradzić, z rosnącym pogłowiem własnego gatunku. Z całą pewnością nie poradzi też sobie z biedą, która nic mądrzejszego niż przeflancowanie się do krajów bogatych i w konsekwencji rozlanie się biedy na cały świat, nie wymyśliła i nie wymyśli.

  13. Nadciąga katastrofa – byle nie za szybko, bo chcę jeszcze trochę pożyć.

  14. Osobisty przykład działa najlepiej. Jednakże mógłby pan chociaż pisać nie na korze z brzozy i nie jeść korzonków, liści buraków, rzepy… Jeśli można radzić, to odradzam także chodzenie bez butów i bez ubrania.

  15. Apokalipsa św. Jana i apokalipsyjka Jana. Tę pierwszą pamiętają już przez 2000 lat, tej drugiej nie zapamiętają nawet 2 tygodni.

  16. azur
    1 sierpnia o godz. 13:40

    „Nadciąga katastrofa, jedna z wielu w historii planety Ziemia.”

    Tylko, że ta katastrofa będzie prawdopodobnie już odmienna.
    Tamte, z przeszłości, raczej odległej to był efekt działania natury. Homo sapiens, albo jego ewolucyjni dziadowie i pradziadowie byli raczej bez winy. Co więcej zasługują na wdzięczność. Przecież piewcy swoich totemów i innych czarnych mar zostawili nam Ziemię w jako takim stanie.
    My zaś z kolei, w końcu, nareszcie po tysiącleciach zabobonów i guseł pokolenia cywilizacji postępu, rozumu, pozbawieni kompleksów i iluzji; co zostawimy naszym następcom?
    Pytanie, jak pytanie, ale o następny zestaw pytań już chyba nas nie poproszą.

  17. Fragment wiersza autorstwa Czesława Miłosza

    Oeconomia divina.

    Nie myślałem, że żyć będę w tak osobliwej chwili.
    Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,
    Bóg Zastępów, kyrios Sabaoth,
    Najdotkliwiej upokorzy ludzi,
    Pozwoliwszy im działać jak tylko zapragną,
    Im pozostawiając wnioski i nie mówiąc nic…

    I prawdopodobnie cały czas milczy.

  18. @Witold uspokoiłeś mnie pisząc:
    „…Więcej wiary w nowe technologie, których na razie nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić, w rozwój cyfryzacji, cybernetyki i nowych dziedzin nauki związanych z genetyką, biologią…”

    Nowe technologie, nowe drzewa, nowe kwiaty…
    Teraz będzie lirycznie, technologicznie…
    … nowy klekot cybernetycznych bocianów, nowa rosa na „cyfryzującej” trawie…

    Chyba masz racje @Witoldzie, ale jedno muszę dodać:

    „Posiadasz wybitnie postępową wrażliwość”.

  19. Przecież na tym, czyli na rabunkowej gospodarce, polega kapitalizm, o który Gospodarz tego blogu tak ‎dzielnie walczył, dziecięciem jeszcze będąc, w szeregach NSZZ Solidarność.‎

  20. Moim zdaniem jednymi z najważniejszych sposobów zapobieżenia katastrofie ekologicznej są:
    1. Całkowity zakaz produkcji dzieci „jak leci” czyli jak nakazuje kler i jego lobbyści.
    (kastracja tępych, religijnych kobiet i mężczyzn)
    2. Wprowadzenie selekcji ludzi mających się urodzić. Tylko osobniki zdrowe, mądre i dobre z empatią czyli wegetarianie powinni mieć prawo do życia.
    3. Zakaz hodowli zwierząt przeznaczonych do pożerania przez inne zwierzęta człowiekowate.
    4. Produkcja pojazdów i maszyn elektrycznych.
    5. Produkcja genetycznie modyfikowanej żywności zawierającej wszystkie niezbędne do życia każdego organizmu składniki.
    6. Zakaz religii bo to religie ogłupiają ludzi, każą zabijać i pożerać kuzynów ludzi czyli inne zwierzęta.
    7. Wolność aborcji i eutanazji we wszystkich krajach na Ziemi.

    Jeśli te wymogi nie zostaną spełnione – człowiekowaci zaczną zżerać się nawzajem bo wszystkie inne zwierzęta zostaną już wcześniej przez nich pożarte… i to będzie początkiem końca człowiekowatych na Ziemi.

  21. cyt: „…I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!”
    /”pismo święte starego testamentu”/.

    Dzięki religiom, klerowi i ludzkiej tępocie Ziemia jest przeludniona o ponad 2 miliardy.
    Przestańcie się rozmnażać bo wkrótce z głodu i z nienawiści zaczniecie się zżerać nawzajem.

    Popieram opinię „Czarownicy z Salem”.

  22. Jestem za aborcją, jestem także antynatalistką i twierdzę, że ludzie nie powinni się rodzić choćby z dwóch powodów:
    1. Ludzie, szczególnie religijni to najokrutniejsze zwierzęta na Ziemi, najbardziej zagrażające innym zwierzętom,
    2. Ziemia jest przeludniona o conajmniej 2 miliardy.

    A oto słowa słynnego antynatalisty Profesora Davida Benatar:
    „CZŁOWIEK JEST NAJOKRUTNIEJSZYM ZWIERZĘCIEM”
    „SWIADOMOŚĆ LUDZKA JEST TRAGICZNYM BŁĘDEM EWOLUCJI”
    „HONOROWO BYŁOBY ZAPRZESTAĆ REPRODUKCJI NASZEGO GATUNKU”
    Zgadzam się i popieram te twierdzenia.
    Jedynym kompromisem w tej kwestii byłaby selekcja ludzi czyli eugenika.

  23. Profesor o nadciągającej katastrofie a ja nie tylko aby być oryginalną o katastrofie sprzed lat wielu.
    Właściwie to nie ja, ale „Świr”, czyli poetka Anna Świrszczyńska i jej tomik wierszy „Budowałam barykadę”.
    Anna Świrszczyńska (ten świr w jej nazwisku to ponoć wina skacowanego rosyjskiego urzędnika który w nazwisku jej ojca zgubił bukwę „e”) była sanitaruszką w Powstaniu Warszawskim – to jest ta katastrofa – i po ponad 20 latach wydała tom wierszy poświęcony tamtych tragicznym dniom.
    Jest trochę filmów o Powstaniu, pisał swój pamiętnik Białoszewski, drukuje od czasu do czasu dzienniki z tamtego okresu kwartalnik Karta, są „Kolumbowie” Bratnego ale ten tom wierszy przebija je wszystkie razem o lata świetlne. Kilkadziesiąt niewielkich rozmiarami wierszy ( większość nie więcej niż 10 wersów) po prostu wbija w fotel. Momentami chce się po prostu wyć.
    Swego czasu Czesław Miłosz zafascynowany jej osobą i poezją jej autorstwa poświęcił Annie Świrszczyńskiej (nie Herbertowi, nie Różewiczowi, czy Szymborskiej) książkę zatytułowaną „Jakiegoż to gościa mieliśmy” i ja po lekturze tej książki postanowiłam wkroczyć na barykadę budowaną przez „Świra”.
    A obecnie uznałam, że sukcesywnie będę podrzucać (co dzień jeden) wiersz z tego tomu. Tym bardziej , że dziś przypada kolejna rocznica wybuchu.
    Zaplanowałam 63 wiersze w 63 dni. Jeżeli ktoś z moderatorów uzna, że łamie tym jakieś akty prawne dotyczące publikacji cudzych tekstów niech po prostu ich nie publikuje, ja o swoich planach w każdym razie uprzedziłam publicznie.
    Nie będę publikować wszystkich wierszy – tych jest ponad 120 – ale te które uznałam za wiersze szczególne. Tom składa się z 3 części i jest w zasadzie poetyckim zapisem kolejnych dni walk – od wybuchu do tragicznego końca.

    Dzisiaj dzień pierwszy powstania i wiersz „Do mojej córki”

    Córeczko, ja nie byłam bohaterką,
    barykady pod ostrzałem budowali wszyscy.
    Ale ja widziałam bohaterów
    i o tym muszę opowiedzieć.

  24. „Zapewne gdy sytuacja stanie się naprawdę alarmująca, weźmiemy się do roboty. Ale wtedy będą to już działania w trybie nadzwyczajnym, oparte na twardych represjach. I oczywiście spóźnione. Eldorado skończy się zresztą dużo wcześniej.”

    Naukowa erupcja … w Krypa skali jest to 3,5

    PS: Panie Hartmann u nas tez jest goraco.

  25. „Czarownica z Salem”
    1 sierpnia o godz. 19:25

    Jak tu selekcjonować skoro wszystkie nowonarodzone takie słodkie.
    Na pewno JK był przepięknym bobasem.
    Jeżeli wierzyć filmowej wersji potopu to Noe nie posłuchał polecenia Boga i dlatego ludzkość się dzisiaj krzewi (kiepski film z Anthony Hopkins „Noah”)

  26. Najwiekszy przyrost naturalny jest w Afryce, Ameryce Poludniowej, Azji i Ameryce
    Polnocnej (Meksyk i przyleglosci). Europa ma zerowy przyrost naturalny. Zatem
    jakiekolwiek ograniczenia konsumpcji w krajach cywilizowanych beda mialy znikomy
    wplyw na ogolna sytuacje swiatowa. Podobnie z ograniczeniami zanieczyszczen
    powietrza w Europie. Oczywiscie nalezy sie starac zyc „ekologicznie” ale ostateczny
    efekt bedzie zalezal od tego jak postapi pozostale 7 miliardow ludzi.

  27. Zużywacie więcej niż ziemia daje.. No to zużywajcie mniej..

  28. „Tylko, że ta katastrofa będzie prawdopodobnie już odmienna. Tamte, z przeszłości, raczej odległej to był efekt działania natury.
    samba kukuleczka

    Jeśli będzie jakakolwiek katastrofa to będzie na tyle odmienna jak każda ,której nasza planeta doświadczyła w swojej przeszłości. To jest jedynie domniemanie bo nikt z nas nie był przy jakiejkolwiek z nich i polegamy jedynie na przypuszczeniach, niekoniecznie zgodnych z ówczesną rzeczywistością.
    Przepraszam ,a czy człowiek nie jest aby tworem Natury? Jest , więc cokolwiek czyni jest naturalne a nie nadprzyrodzone. Wszystko co się na tej planecie dzieje ,dzieje się zgodnie z jej Naturą ,nie ma innych jak naturalne działanie , nawet człowieka. Wszystkie osiągnięcia naukowe, te dobre i te złe, wynikają jedynie z naturalnych pobudek. Czym innym jest ich kwalifikacja, jako te degeneratywne i te zgodne z naturą, nie powodujące jej niszczenia. Jeśli doprowadzimy do samozagłady naszego i innych gatunków, to dla tej planety nic to nie będzie znaczyło jak tylko zmiany przekształceniowe w inne formy bytowania organizmów, tak już nie raz w historii naszej Ziemi było. Dlaczego znów nie miałaby przyjść epoka jakichś nazwijmy to, dinozaurów? Ta planeta doskonale sobie poradzi bez nas.
    „Nie było nas był las, nie będzie nas będzie las”

  29. @ Czarownica z Salem. Swiete slowa, wieszcze slowa.Tylko juz slysze ten pisk paznokci po tablicy bozych przykazan.Kochana wiedzmo, pania juz spalono z 50 razy. Jak slysze – ludzkosc -to mi sie noz w kieszeni otwiera. Wierze w biologie w nature matke, ktora cos takiego moze wymysli, ze jeden facet na 100 000 bedzie zdolny do zaplodnienia a kobieta do zajscia i urodzenia.To sie juz dzieje na skutek zatrucia wszystkiego ale idzie strasznie powoli no chyba, ze jakies epidemie dopomoga. A moze i stare poczciwe chorobska, na ktore antybiotyki przestaja juz dzialac. Z drugiej strony tyle gatunkow na tej ziemi wyginelo czemu to nie mialby wyginac jeszcze jeden, ludzki. Dla natury czas nie istnieje, stworzy nowa faune i flore, a ze nie bedzie nikogo, komu zal bedzie Bethowena, to i co z tego.Tyle wysilku aby dokonac zbiorowego samobojstwa, to powinno nam sie udac.

  30. @samba kukuleczka. Prosze nie okrawac cudzych wypowiedzi twierdzac przy tym autorytarnie, ze tak okrojona wypowiedz oddaje jej istote.Pani na ogol slabo sie orientuje w istocie czyichkolwiek wypowiedzi, a juz prof.Hartmana chyba w szczegolnosci.Z poczuciem humoru tez u pani nie najlepiej.

  31. Tego co napiszę, nie czyta się przyjemnie.
    A może już dziś planujące w przedziałach czasowych dłuższych niż do najbliższych wyborów, lub do końca „mojej i moich ludzi” kariery rządy przeliczają, czy nie bardziej od dalszego utrzymywania status quo byłaby opłacalna totalna wojna światowa z użyciem broni jądrowej?!
    Podobno – jak coraz częściej się czyta – skutki Czarnobyla i poprzednich sowieckich i amerykańskich prób i awarii atomowych są mniej groźne niż się obawiano i natura wcześniej (przynajmniej pozornie, bo nieznane są efekty zauważalne dopiero po setkach lat) wraca do normy…
    Więc może „władcy naszego świata” poważnie biorą pod uwagę, że jedynie szybka i radykalna eliminacja połowy, może nawet dwóch trzecich populacji ziemskiej pozostałej przy życiu reszcie da czas wystarczający do uporania się z problemami ekologicznymi? Równocześnie producentom zapewni wieloletnie zyski przy odbudowie zniszczeń wojennych…. Obserwując jak całkowicie obojętnie przechodzi świat obok kolejnych lokalnych wojen kosztujących życie setek tysięcy ludzi, coraz częściej obawiam się, że przedstawiona wizja nie jest aż tak nieprawdopodobna.

  32. @wojtek_ab
    ” Zatem jakiekolwiek ograniczenia konsumpcji w krajach cywilizowanych beda mialy znikomy wplyw na ogolna sytuacje swiatowa.”

    Chyba nie zupelnie tak. Glownymi konsumentami sa kraje rozwiniete. Kraje biedna ( np. afrykanskie) zapewniaja doplyw surowcow dla podtrzymania konsumpcji w krajch bogatych. Wsrod wielu rzeczy w druga strone „plyna” odpady wynikajace z konsumpcji swiata bogatego.

  33. Leci Pan lotem koszącym, czy świadomie dla pieniędzy, czy z powodu upałów?

  34. Drugi dzień powstania. Wiersz Anny Świrszczyńskiej.

    Nalot

    Mówią na głos litanię z konających,
    urywają
    w pół słowa

    Bombowiec pikuje nad dachem.

    Przeleciał
    Huk. Śmierć zabiła inny dom, innych ludzi.

    Oddychają, wraca im mowa.

    – To trafiło dalej, proszę pana.
    – Na szczęście, proszę pani.

  35. Drugi dzień powstania, czyli katastrofy.

  36. My, elita intelektualna, cierpiąca z powodu losu zwierzątek i lasów deszczowych, pouczamy Was, resztę, która nie rozumie jak blisko jest katastrofa. Piękne. Gdy miałem 15 lat też wierzyłem w takie wizje.

    Niech reszta świata( w tym USA, Kanada, Chiny) „opodatkuje się” tak jak opodatkowana jest dziś Europa, to problemu nie będzie. Postulowanie dalszego zaciskania pasa, w elitarnej ekologicznie Europie, jest nie na miejscu.

  37. @wbocek, sambą kukułeczka

    Jeżeli chcecie się jeszcze bardziej zdołować polecam „Niezbędnik Współczesny”, po lekturze którego jest prawdopodobnie prof. Hartmann. Mam nadzieję, że nie ma jeszcze myśli samobójczych. Przykładowe tytuły artykułów: „Na ile wystarczy świata?”, „Przygotuj się na pandemię”, „Ciemne ekologie hipermortona”, „Kolejny koniec” itd. w tym stylu. Depresja murowana.

  38. Pan Profesor Hartman

    „Niestety, nie widać, aby poczucie odpowiedzialność za świat, a zwłaszcza za jego przyszłość miało w najbliższych latach stać się mądrością mas”.

    Panie Profesorze, to poczucie nie stało się mądrością uczonych jednostek, więc cóż mówić o mądrości mas. Tyle że nic nie jest tak fatalnie jednoznaczne, by nie mogło być naabarot: uczeni tracą rozum i instynkt samozachowawczy i działają przeciw gatunkowi, a masy – dla jego zachowania. Mówi Pan, że

    “Nie widać żadnego regulatora, nie mówiąc już o konwencjonalnie rozumianej instancji władzy (państwa, organizacje międzynarodowe), które mogłyby powstrzymać narastanie konsumpcji, wzrost zaludnienia”. 

    Czasem widać. Wprawdzie mózg uczonych człowiekowatych i konwencjonalnie rozumiana instancja władzy, które mogłyby trochę powstrzymać narastanie konsumpcji i wzrost zaludnienia, zadziałały w odwrotnym kierunku i pani Merkel, nie pytając nikogo o zgodę, bezprawnie zaprosiła do Niemiec niemal półtora miliona przybyszów o kompletnie obcej Europie kulturze, którzy natychmiast zaczęli na potęgę zwiększać konsumpcję i mnożyć się jak króliki, to jednak jakoś dał o sobie znać również bezrozumny instynkt samozachowawczy – właśnie w ciemnej masie, której część się sprzeciwiła. Więc może nie na rozum, który sprowadził na ziemię wszystkie nieszczęścia i zagrożenie dla całego życia na globie, trzeba liczyć, Panie Profesorze, lecz na instynkt, czyli na życie zgodne z naturą, a nie – prowadzące do jej lekceważenia, a nawet panowania nad nią. Może trzeba odrzucić mniemanie o wyjątkowości ludzkiego zwierzęcia, odrzucić patos, egzaltacje, altruizm, humanizm, humanitaryzm, głupawy i od urodzenia pusty postulat miłości bliźniego, niekończące się uświęcanie człowieka wśród innych zwierząt i wrócić do egoizmu… Ależ ja pieprzę! Nie ma do czego wracać, bo nigdy od tego nie odeszliśmy. Człowiek ma tak w głowie porąbane, że jest w niej wszystko: i mydło, i powidło. I nic z ludzkością jako całością się nie dzieje w wyniku jakiegoś postanowienia – samo się robi. Nawet Bóg, kiedy postanowił stworzyć tę szkaradę i stworzył, od razu pożałował, bo wyszło całkiem co innego. I zwiał. I ślad po nim zaginął. I teraz nie ma kto odkręcić.

  39. Żyjemy na kredyt, ale przecież robimy to wszystko co jest niezbędne do życia.
    Podstawowe pytanie brzmi, czy wszyscy w tej – jakby nie było – hochsztaplerce biorą równy udział.
    Mam na myśli perspektywę globalną.
    Moja odpowiedź brzmi „raczej nie”.
    A jak odróżnić tych bardziej od tych mniej winnych?
    Moim zdaniem da, jedynie trzeba znaleźć rozsądne kryterium takiego podziału.
    Nieco uproszczę moją odpowiedź aby wszyscy pojęli.
    Na przykład @Czarownica z salemskiego powiatu.

    I tak jeżeli mieszkańców planety ziemia podzielimy na dwie, ewidentnie różniące się grupy:
    z jednej strony mieszkańcy amazońskiej dżungli, goniący za nosorożcami ludy Czarnego Lądu, pielgrzymujący do Mekki, zabobonny lud nie tylko polskich wsi
    a z drugiej strony racjonalni, pragmatyczni do bólu, nowocześni, mający określony stosunek do tych nie potrafiących korzystać z uroków życia złaknieni wszystkiego co nowe i w bezmyślnej konsumpcji widzący sens swojej egzystencji
    to chyba nie jest trudna do rozwikłania zagadka brzmiąca:

    „A komu to zawdzięczamy nadchodzącą katastrofę?”

    Ja wiem, ale nie powiem.

  40. Nadchodzi epoka nowego prądu filozoficznego, który nazwałbym UMIARKOWANIZMEM. Chociaż poglądy filozoficzne wprowadza się w życie z niewielka skutecznością. Ten pogląd polegający, w skrócie, na ograniczonym do niezbędnego minimum korzystaniu z dobrodziejstw NATURY, pozwoli człowiekowi na odnowienie przyrody i uratowanie przyszłych pokoleń od samozagłady z powodu zatrucia środowiska naturalnego.

  41. @ wojtek_ab
    1 sierpnia o godz. 23:50

    Najwiekszy przyrost naturalny jest w Afryce, Ameryce Poludniowej, Azji…
    Tyle że ekologiczny ślad tamtejszych społeczeństw jest 5 – 10 razy mniejszy niż np. USA czy Australii. Czyli każde nowe dziecko w tych ostatnich == pięciu do dziesięciorgu w Afryce, itp.

  42. @wojtek_ab
    Jestem tego samego zdania.
    Zbędne jest wykrzykiwanie ogólnikowych, propagandowo nośnych haseł – potrzeba konkretnego planu i działań tam, gdzie to ma znaczący wpływ,
    Od 1960 roku, kiedy to liczba ludności przekroczyła 3 mld do dzisiaj w Europie zwiększyła się ona o ok. 25% ale są kraje (Azja, Afryka ). gdzie wzrosła ona 4-5-krotnie.
    Istotne jest także zagęszczenie ludności. Pomijając mało ważące enklawy ( typu Hongkong czy Singapur itp. ) w Indiach jest ono 3-krotnie wyższe niż w Polsce, a w Bangladesz 10-ciu Bengalczyków ma do życia obszar równy temu, jaki przypada na 1 krowę na hacjendzie we Wenezueli.
    Zająć się trzeba problemami z grupy A a nie C !

  43. Znalazłem kiedyś wykład udowadniający, że ludności już nie przybędzie
    bo w krajach gdzie dobrze zorganizowana służba zdrowia utrzymuje
    przy życiu prawie wszystkie urodzone dzieci, przyrost naturalny spada drastycznie.
    Jeżeli do władzy dojdzie dziesiąta Czarownica z Salem to problem zniknie całkowicie.
    Swoją drogą, ma szczęście. Gdyby jej program już był wprowadzony to by sobie
    nie pożyła.
    Panie Autorze. Proszę wreszcie przestać straszyć a swoje myślenie przerzucić
    na przyczynę obecnego produkcyjnego wariactwa – PKB /nie wiadomo dlaczego
    ale „musi rosnąć”/

  44. świata na pewno nie uratuje kapitalizm z jego demokracją… najbardziej przerażający i jednocześnie najśmieszniejszy jest pomysł opodatkowania, czyli znowu rąbnięcia po kieszeni najbiedniejszych 😉

  45. A może warto zauważyć, ze wydobywamy miedź i cynk a wyroby z nich
    i ich stopów kupujemy z krajów uprzemysłowionych inaczej.
    To pasuje do tezy artykułu, stajemy się krajem surowcowym
    bo zakłady produkujące wyroby z w/w surowców – znikły.

  46. Życie na kredyt, samochody, mieszkania, powietrze.

  47. O przyszłość naszej planety możemy być spokojni. Jej Stwórca na kartach Biblii informuje wszystkich, że zamierza pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy bez skrupułów niszczą przyrodę. Nie unikną oni konsekwencji swoich czynów. W księdze Apokalipsy 11:18 zapowiedział „zniszczenie tych, którzy niszczą ziemię”.

    Kiedy to już nastąpi, spełnią się słowa Jezusa z Nazaretu, który obiecał: „Szczęśliwi łagodnie usposobieni, gdyż oni odziedziczą ziemię” (Mateusza 5:5).

  48. Nadciąga katastrofa, w Polsce nawet już jest.

  49. „1. Całkowity zakaz produkcji dzieci „jak leci” czyli jak nakazuje kler i jego lobbyści.
    (kastracja tępych, religijnych kobiet i mężczyzn)
    2. Wprowadzenie selekcji ludzi mających się urodzić. Tylko osobniki zdrowe, mądre i dobre z empatią czyli wegetarianie powinni mieć prawo do życia.
    3. Zakaz hodowli zwierząt przeznaczonych do pożerania przez inne zwierzęta człowiekowate.
    4. Produkcja pojazdów i maszyn elektrycznych.
    5. Produkcja genetycznie modyfikowanej żywności zawierającej wszystkie niezbędne do życia każdego organizmu składniki.
    6. Zakaz religii bo to religie ogłupiają ludzi, każą zabijać i pożerać kuzynów ludzi czyli inne zwierzęta.
    7. Wolność aborcji i eutanazji we wszystkich krajach na Ziemi.”

    A rządziliby: Mitras, Sczerba i wiadome panie. Fajny byłby ten świat… 🙂

  50. JohnKowalsky
    1 sierpnia o godz. 18:26

    … a jednak wychodzi bydło z leonida…

  51. ontario
    1 sierpnia o godz. 16:51
    ontario
    1 sierpnia o godz. 17:01

    … i znowu ta klesza menda ontario zajechał na forum by się wypróżnić darmo…
    i przysmrodzić…

  52. Kolejny ciekawy Niezbędnik „Polityki”, tym razem Niezbędnik Współczesny z bezapelacyjnym hegemonem, czyli tekstem Jana Hartmana „Aborcja, in vitro, filozofia, czyli etyka rozrodu”.
    Inne artykuły również frapujące.
    Na przykład sąsiadujący z w\w „Hedoniści w krainie Anhedonii” autorstwa Ewy Wilk.
    Artykuł traktuje o dolegliwości która zdaniem WHO w roku 2030 ma stać się „główną zarazą świata”.
    Nie, nie uspokajam wszystkich nie będzie nią choroba szalonych śledzi, żurawi koklusz, będzie nią …depresja.
    Tak, tak. Mieszkańców planety Ziemia, szczególnie jej chluby, czyli przedstawicieli umownie zw. cywilizacją zachodnią, jak również te rejony pozostające pod wpływem tejże, ma dopaść depresja, która już w tej chwili …
    Niby Polska nie jest w czołówce rankingu ale rodzimi medycy – nie tylko psychiatrzy – wypisali w 2017 roku 7mln recept na różnego rodzaju antydepresanty.
    Autorka stawia swoją autorską diagnozę tejże dolegliwości.
    Niepełną , ale parę rzeczy warto przytoczyć:
    – atrofia więzi społecznych
    – bieda i bezrobocie, chciwość korporacyjno-bankowa
    – degradacja naturalnego środowiska (którego zakute w beton, stal i szkło miliony mieszkańców nie mają szans już zaznać
    – ewolucja kulturowych ról mężczyzny i kobiety
    – fatalizm współczesnych mediów (ale prof. Hartman po raz pierwszy o katastrofie)
    Mógłbym jeszcze parę rzeczy wymienić, ale aby nie pogłębiać fatalizmu…

    A propos depresji autorska dygresja.
    Tydzień temu wróciłam z zagranicznego wypadu. Nie, nie Chorwacja, nie Egipt, czy bliskie każdemu sercu Polaka Niemcy. Odwiedziłem ojczyznę Drakuli, czyli Rumunię i muszę przyznać, że zupełnie autonomiczny wybór celu podróży uznałam za noszący znamiona pełnego sukcesu.
    Rumunia kojarzy się z wieloma rzeczami, ale jedną z ostatnich jest z pewnością udana turystyczna eskapada.
    Nawet wszystko wiedzące Google są w błędzie.
    Chciałam wstukać w smartfon „Ile kosztują przepyszne rumuńskie sery?”, a tu po wystukaniu „Ile kosztuje…” Google zasugerowały mi dalsza część pytania które zdaniem wspaniałej wyszukiwarki przybrało postać …ku mojemu zgorszeniu „Ile kosztuje…rumuńska prostytutka?
    Zbulwersowałam się. Ileż w tym seksizmu, poniżenia, braku godności w stosunku do rumuńskiej niewiasty.
    Ale wracam do depresji w rumuńskim wydaniu.
    Otóż dla wielu będzie to niespodzianka, ale Rumunia w dużej swojej części to kraj górzysty. A jak góry to oczywiście Karpaty. Przy których nasza polska część Karpat wygląda – szczególnie powierzchniowo bladziutko.
    Większość czasu spędziłam w tej właśnie Rumunii. Może niezbyt nadążającej za trendami współczesności, ale te setki stad owiec na zboczach gór, krowy pasące się tuż przed rogatkami Braszowa, gromady koni, nawet osiołków i rumuńskie wsie. Ciągnące się kilometrami górskie i podgórskie wsie. A w nich przy co drugim, trzecim domu przydrożna ławeczka – czasami zadaszona i przypominająca nasze wiejskie przystanki PKS – a na nich kobiety ( przeważnie starsze, ale nie tylko) mężczyźni, zdarzały się również dzieci. O czym rozmawiały nie wiem, ale na pewno nie o atrofii więzi społecznej.
    I była też Rumunia druga, Rumunia wielkich miast i widoków żywcem przeniesionych ze starej cywilizowanej Europy, czyli sklepy tych samych (niestety sympatyków Biedronki uprzedzam – właściciele nie uwzględnili ojczyzny Drakuli w swoich biznesowych planach) salony tych samych marek samochodowych, siedziby tych samych banków, znanych korporacji z swoimi korpoludkami, tych samych jadłodajni Mcdonald’s, kawiarni Starbucksa, czyli Rumunia nowoczesności i postępu.

    I jednak w kontekście wiodącego tematu mojego postu wypada jednak zadać pytania, czy w Rumunii przeprowadzane są, albo będą jakieś badania na temat występowania depresji, a jeżeli będą, to jakie przyniosą wyniki?

  53. I żeby już nie o depresji, czy katastrofach.
    Będzie spokojniej, delikatniej, czyli o kryzysie.
    „Kryzysie czytelnictwa polskiego.”
    Przyautorzył Tomasz Różycki.

    Otwieramy teraz okno, rozciągamy się , relaksujemy…to przecież jedynie kryzys, a przecież po kryzysie z pewnością ponownie nastąpi koniunktura.

    „Tymczasem w auli spotkanie z Czytelnikiem,
    na sali sami autorzy książek,
    dla niektórych zabrakło miejsc siedzących.
    Wreszcie wchodzi nieco spóźniony,
    chwiejnym krokiem.
    Łyknął sobie jednego dla kurażu w garderobie.
    Brawa i flesze, transmisja na żywo.
     
    Czytelnik wymienia dwa lub trzy wybrane tytuły,
    streszcza fabuły.
    Na sali jęk zachwytu, jęk zawodu.
    Pisarze zadają pytania:
    Jak pan to właściwie robi?
    Jak pan znajduje moment?
    Na kanapie? Przed snem?
    W podróży? Papier czy czytniki?
    Co pan lubi?
     
    Chcę, żeby czytanie
    było dla mnie świętem, odpowiada.
    Niech to będzie celebracja.
    Wybieram dzień i godzinę,
    strój i drobne słabostki.
    Czytać – uśmiecha się lekko – powinno się rzadko
    i niechętnie.
    Czy pan nie jest zmęczony? – pytają.
    I co następne, czy zdradzi pan nam
    swoje plany?
     
    Tournée trwa drugi tydzień,
    Czytelnik dyskretnie ociera pot z czoła.
    Przed nim kolejka pisarzy po autograf,
    każdy ze swoją książką.
    Niektórzy są natrętni, a on
    przecież jeden.
    Tak wielu chciałoby być pośród wybranych.
    Czy pan się nie boi? – pada ostatnie pytanie.
    To trudne hobby, by nie rzec powołanie.
    Niech ktoś sam spróbuje.
    To zajęcie ma znamiona świętości.
    Nie wiem, skąd to się wzięło.
    Od początku coś czułem.
    Śniły mi się litery.
    Potem poznałem poetkę, nie wiem,
    czy to poświęcenie.
    Gdyby nie honoraria i setki fanek – żartuje – dawno bym to rzucił.
     
    Czasem jest bardzo ciężko,
    mam czarne myśli.
    Dostaję listy z pogróżkami, ktoś zostawia mi
    na drzwiach cytaty.
    Dręczą mnie nałogi.
    Jestem wrakiem człowieka.
    Sny są fabularne.
    Tak naprawdę żyję w koszmarze.
    To żart – mówi i ściska plastikową butelkę
    po wodzie mineralnej.
    Kończmy już.
    Bardzo tu duszno.
    A jeszcze przed nim
    wywiady do pism kolorowych.”

  54. „rysszc”
    2 sierpnia o godz. 13:27 napisał:
    cyt:
    „Jeżeli do władzy dojdzie dziesiąta Czarownica z Salem to problem zniknie całkowicie.
    Swoją drogą, ma szczęście. Gdyby jej program już był wprowadzony to by sobie
    nie pożyła.”
    Gów.o prawda panocku.
    Właśnie, że bym sobie pożyła ponieważ spełniam i posiadam wymienione przeze mnie warunki i cechy potrzebne człowiekowatym.
    Mimo wszystko przeklinam dzień swoich urodzin bo od urodzenia otaczają mnie tysiące bardzo złych człowiekowatych zwierząt, które nie powinny się urodzić.

  55. A moze wprowadzenie 2000+ za smierc dziadka czy babci pomoze polskimkatolikom na zmniejszenie zaludnienia ? Narod jest tak pazerny, ze gdyby mogli to zabraklo by stodol aby zedrzec z kogos gaci a czy przejac mienie.

  56. Trzeci dzień powstania.

    Budując barykadę

    Baliśmy się budując pod ostrzałem
    barykadę.

    Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
    wszystko tchórze.
    Upadła na ziemię służąca
    dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
    wszystko tchórze –
    dozorca, straganiarka, emeryt.

    Upadł na ziemię aptekarz
    wlokąc drzwi od ubikacji,
    baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
    krawcowa, tramwajarz,
    wszystko tchórze.

    Upadł chłopak z poprawczaka
    wlokąc worek z piaskiem,
    więc baliśmy się naprawdę.

    Choć nikt nas nie zmuszał,
    zbudowaliśmy barykadę
    pod ostrzałem.

  57. Ku rozwadze panie profesorze

    „Julia Przyłębska: Mogła zostać profesorem, ale poświęciła się pracy dla narodu ”

    Ach, wy „wykształciuchy” 🙂

    Moje. Prezes Kaczyński mógł wyrwać panienkę jaką by tylko chciał i robić z nią dzieci, ale poświęcił się pracy dla narodu.

  58. Nie wiem czy ładne, mądre, przenikliwe, może głupie, może prorocze?
    Po prostu zdania…które napisał w przedmowie do „Kwiatów zła” Charles Baudelaire:

    „Paryż jest centrum i splendorem powszechnej głupoty. Kto by uwierzył, że Francja z taką werwą wkroczy na drogę postępu.”

    Teraz już ja @samba.

    Swoja drogą jest coś fascynującego w tej katastrofie której nadejście wieszczy Profesor.
    Jeżeli rodzaj ludzki liczy sobie około 190 tys lat ( z homo erectusa wyewoluował homo sapiens, czyli obecni ludzie) i w ciągu tego okresu niewiele się działo co mogło stanowić „determinantę” powoli spełniających się czarnych proroctw i nagle w ciągu 200-250 lat od czasu kiedy…no właśnie co stało się wówczas…od czasu kiedy nasz przodek ( okres Oświecenia) zatriumfował nad przesądami, człowiek stał się miarą wszystkiego, nagle wszystko zapowiada kres, koniec spektaklu.

    Powoli opuszczamy kurtynę, a i sam spektakl chyba zejdzie z afisza.

    Z jednej strony 190 tysięcy lat, z drugiej 200-250, czyli jak się chce to jednak można.

  59. Właściciele Ziemi- czyli Plejadianie-porzucili pomysł powrotu do swojej własności i to jest dla mnie osobiście dowód na to,że katastrofa po prostu i zwyczajnie robi swoje.
    A swoją droga, gdyby na przykład wrócili- co stałoby się z ludzką świadomością,jej uczuciami i podobnym dorobkiem ewolucyjnego procesu?! Ciekaw, dlaczego na te ewentualność rządy nas nie przygotowuja, mając w rękach, czyli w głębokiej???? tajemnicy fatky obecności Plejadian na dłoni…

  60. Drogi Panie Kolego,

    Wszystkiemu jest winien Prometeusz i jego zlodziejstwo.

    Gaia ma goraczke, walczy z wirusem i sobie poradzi.
    Wiemy coraz wiecej ale zdrowego rozsadku i zbiorowego instynktu samozachwawczego to raczej nie mamy.

    Aby unaocznic problem konsumpcji energii zachecam do zapoznania sie z jednostka energii CMO. Wiecej mozna znalezc tutaj.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Cubic_mile_of_oil

    Globalna konsumpcja energii to kilka CMO i to nie ma znaczenia, ktora nacja ile. Wszyscy jestesmy w tej samej zupie.

    Co bogatsi probuja stawiac na singularity (Kurzweil) i uciec przed katastofa. Temat dla filozofa mysle ciekawy sam w sobie.

    Z punktu widzenia termodynamiki, singularity to utopia. Polprzewodniki tez maja swoj czas zycia ze wzgledu na dyfuzje domieszek. Caly szum wokol AI tez jest oparty o zle zalozenia, bowiem biologiczne sieci neuronowe sa analogowe nie cyfrowe.

    Nasze funkcjonowanie bardziej opiera sie na spin-tronice bialek w samych neuronach. W tym temacie pojawiaja sie ciekawe prace eksperymentalne.
    Biologia i ewolucja zrobila to duzo lepiej, wiec lepiej tego nie psuc.

    Pozostaje jednak wyzwanie jak stworzyc nowy system wartosci aby nie wpieprzyc Gaie i nie popasc w jakis kult czy religie i kontynuowac nasze poznawanie i rozumienie Swiata.

    Zachecam do kontynuacji tematu.

  61. @wbocek w swoim interesującym poście zawarł między innymi tej oto treści frazę:
    „Więc może nie na rozum, który sprowadził na ziemię wszystkie nieszczęścia i zagrożenie dla całego życia na globie, trzeba liczyć,Panie Profesorze…”
    Przypominam osobom trzecim, że @wbocek to opoka, filar…co tam filar…dwa filary, fundament materialistycznego bloga – kiedyś Jacka Kowalczyka – dzisiaj redagowanego przez osobę posługującą się nickiem Tanaka.
    Posiadam wiedzę jakie panują relacje pomiędzy dwoma w/w podmiotami wirtualnej przestrzeni jednak jest moim moralnym obowiązkiem poinformować @ wbocka o faktach następujących:

    Otóż zdaję sobie sprawę, że aktyw blogu redagowanego przez @Tanakę może obierać sobie różne postaci z historii, ale i nie tylko z epok minionych za duchowych przewodników, ale mam podstawy sądzić, że jedną z osób która swoimi poglądami wywiera znaczące piętno na poglądach materialistycznej braci jest osoba Christophera Hitchensa. O czym może świadczyć cytat jego – Hitchensa – autorstwa dumnie zdobiący stronę główną blogu obywatelskiego @Tanaki.
    I nie przypadkiem przypominam o tym fakcie przy okazji postu autorstwa @wbocka z w/w zdaniem.
    Przypominam bowiem, żeCh. Hitchens jest m.in. autorem zdania treści następującej:
    „My, świeccy liberałowie nie darzymy zaufaniem niczego co jest sprzeczne z nauką i urąga rozumowi”.
    To metodologicznie szalenie ważkie zdanie zawarł słynny angielski ateista w swoim kultowym już dziele „Bóg nie jest wielki”.

    I jeżeli @wbocek w przytoczonym przeze mnie zdaniu zachował się jak klasyczny rewizjonista – przypominający przedstawicieli ziomkostw niemieckich podważających nienaruszalność naszych granic na Odrze i Nysie Łużyckej – i zanegował ateistyczny dogmat o niepokalanym poczęciu wszelkich treści zrodzonych z rozumu homo sapiens to ja –
    @samba kukułeczka mam podstawy wyrażać obawę, że w momencie kiedy do akcji wkroczą pracownicy SAD-u, czyli Sekcji Ateistycznej Dogmatyki będzie musiał @wbocek co najmniej założyć jakąś frakcję, albo zmienić przynależność i zasilić struktury bardziej elastycznych blogów.

    Być może @wbocku moje obawy są płonne, ale upubliczniłam je w duchu międzyblogowej solidarności z osobami które mają odwagę czasami popłynąć pod prąd obowiązującej poetyce.

  62. samba kukuleczka
    3 sierpnia o godz. 11:00

    kukuła nimfomanka wyraźnie się zegziła na forum… i zadowolona z siebie, popierdując, pitoli trzy po trzy i szuka fatyganta po próżnicy…

  63. Czwarty dzień powstania.

    Umiera piękno

    Płonie muzeum. Jak słoma
    pali się piękno
    czczone przez pokolenia
    Bezcenne
    jak ciało człowieka.

    Człowiekowi, który żył na świecie
    tylko po to, żeby strzec muzeum,
    udało się przybiec na czas.

    Jeśli przeżyje, zaświadczy
    dla przyszłych pokoleń,
    jak pięknie umierało w płomieniach
    piękno.

    pamięci Jana Świerczyńskiego

  64. Nie będzie codziennego kotleta, tanich wakacji i taniej elektroniki.

    Nie rozumiem, widocznie jestem tępy uczeń, dlaczego nie będzie taniej elektroniki? Czy pan profesor może wskazać – w ramach całej istniejącej do tej pory znanej mu „elektroniki” – jakikolwiek trend uzasadniający jego tezę?

    Według mnie jeżeli cokolwiek, to umowna „elektronika”, o ile porównujemy urządzenia o podobnych parametrach, od zawsze tanieje i to w piorunującym tempie, chyba nic tak szybko nie tanieje jak właśnie „elektronika”.

    Jeżeli „elektronika” drożeje to tylko dlatego, że nowe urządzenia mają nowe zdolności i dużo bardziej wyżyłowane parametry.

    A zatem należałoby patrzeć na zmianę w czasie wskaźnika „cena za daną operację czy funkcjonalność”, a ta zawsze spada.

  65. Na te wszystkie przebąkiwania jak bardzo jesteśmy jako ludzkość zdegenerowani (naprawdę z niewielkimi wyjątkami) pasuje jak ulał sentencja Jiddu Krischnamutri;

    „Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa”

    Ja za słaby jestem aby wyrazić lepiej to, o czym się tu rozpisujecie wszyscy, ale znalazłem
    doskonale pasujące do tego wyimki z zupełnie nieznanego dziś prof.W.Sedlaka(1911-1993) i pozwólcie ,że Wam je sprezentuje do przemyśleń.

    „TAKO RZECZE SEDLAK”

    To zbiór wypowiedzi prekursora radioniki wybranych z Jego publikacji.
    Wkrótce, / a może i już/ , będzie ok. 40 lat od powstania Jego teorii o biokomunikacji. Trzeba by chyba nieco przypomnieć o Nim i zastanowić się co dalej, m.in. w medycynie.

    Prawa nie są dla przyrody, lecz dla człowieka. To on usiłuje tworzyć kodeks jej norm, gdy ona ani myśli się do nich stosować. Nadawanie praw przyrodzie przez człowieka jest bzdurną zarozumiałością.

    […] Wszelka mądrość jest w przyrodzie. Tylko że ja, badacz, również jestem cząstką przyrody. Tu właśnie powstaje gordyjski węzeł problemu: żywy obiekt usiłuje poznać życie, narzucając równocześnie innym schemat swojego ja.

    […] Bóg nie jest dla mnie kolejną nieznaną w nauce, ani też abstrakcją filozofów, lecz codzienną realnością obserwowanej przyrody.

    […] Jeśli człowiek weźmie w swoje ręce dzieło boże to zawsze je spaczy; za mały człowiek za duże dzieło.

    […] Nie wystarczy poznać dobro by je wybierać. Co do tego żadna rozsądna religia nie ma złudzeń. Mając możliwości wyboru dobra i zła, decydujemy się zwykle na zło, tyle, że okraszone połyskliwymi ideami.

    […] Naukowcy stają wobec podobnych wyborów . Tyle że konsekwencje ich decyzji bywają nadzwyczaj groźne.

    […] Ażeby badać trzeba mieć dużą mądrość a nie dużą technikę. Duża mądrość to rozum pojmowania przyrody. Inaczej przyroda może w każdej chwili trzepnąć w łeb. I to wszystko bez wyjątku. Człowiek tak zapieprzył dziś środowisko, że nikt nie wie co składa się na jego skażenie.

    […] wciąż nie potrafimy zrozumieć prawdy elementarnej: bandyckie traktowanie przyrody, pogarda i nonszalancja wobec niej, prowadzą do naszej powolnej agonii.

    […] Zmęczona jest ziemia, zniszczone lasy, dogorywają rzeki i jeziora, skończyło się czyste powietrze, a morza i oceany stały się kloaką planetarną.
    Na ich dnie poustawiano trumny betonowe z radioaktywnymi odpadami reaktorów jądrowych. A jeśli otworzy je kataklizm tektoniczny?

    […] Przyroda jest wielkością skończoną i nie zdołamy jej eksploatować w nieskończoność.
    […] Tu nie chodzi o to żeby się nad przyrodą rozczulać, tu chodzi o to że nie mamy wyjścia. Przecież jesteśmy cząstką przyrody, zaledwie cząstką i każda jej rana rykoszetem godzi w nas. I dlatego musimy traktować ją z szacunkiem, partnersko. To nie może być ujarzmianie, lecz dążenie do współpracy, dialogu, symbiozy.

    […] Człowiek woli być naroślą rakotwórczą, a nie normalnie wzrastającą komórką przyrody … Ta krowa zdechnie, jeśli nadal będzie się ją doić w ten sposób.

    […] Możemy tylko opóźnić zgon ,łagodzić cierpienie, ale nie zdołamy odwrócić procesów, które tak monstrualnie rozhuśtały biologię człowieka i jego psychikę.

    […] niemal widzę, jak uganiają się tu, kotłują i przenikają przez nas niewidoczne, ciche i bezszelestne fale elektromagnetyczne.

    […] Gdy burza powali kilkusetletnie drzewa mieści się to w odwiecznym rytmie trwania: narodzin – śmierci – ponownych narodzin. W tym butwiejącym środowisku pojawiają się maleńkie drzewka i krzewy, które za sto lat stworzą las. Ale burza elektromagnetyczna, którą rozpętaliśmy przed kilkudziesięciu laty nie mieści się w żadnym naturalny rytmie. Ta burza nie przemija, lecz wciąż się nasila, a jej przyszłe skutki zdają się oddawać jedynie wizje apokaliptyczne.

    […] Zagrożenia chemicznego nie da się ukryć. Detektor nosa czy oczu jest dostatecznie miarodajny. Wszyscy czujemy odór gazów spalinowych, a ropa rozlana na powierzchni wód osadza się tłustymi plamami na padłych mewach i rybach. Tymczasem piractwo elektromagnetyczne, choć niewidoczne, jest znaczni groźniejsze w skutkach. Zmiana tła elektromagnetycznego następuje w tak zawrotnym tempie, że zaciska się ona wokół nas coraz mocniejszą pętlą.

    […] Mikrofale są tym bardziej zdradliwe. Gdy zaatakują, nie ma przed nimi ucieczki.

    […] Elektromagnetyczna śmierć przechodzi przez organizm jak światło przez kryształ. Przechodzi jak sen. Obejmuje całą przestrzeń, posiada planetarny zasięg, razem z jonosferą i magnetosferą.

    […] elektromagnetyczny oddech ludzkości sięga już najdalszych planet. Tylko że my jesteśmy w jego centrum.

    […] Życie na Ziemi powstało w środowisku chemicznym, na które nałożyło się elektromagnetyczne.
    […] Z pierwotnego tła nie pozostało już praktycznie nic. Przykryła je wyprodukowana przez człowieka chaotyczna sieć elektromagnetyczna. Tworzą ją nie tylko wszelakie urządzenia radiowo-telewizyjne i telefoniczne, lecz również zapłony silników spalinowych, generatory prądu i mikrofalowe urządzenia grzewcze i urządzenia z silnikami elektrycznymi.

    […] Elektromagnetyczna śmierć stała się naszą największą zdobyczą techniczną; ułatwia życie, dostarcza rozrywki i informacji, niosąc obraz i dźwięk. Trwa wyścig mocy, szerokości pasm i modulacji.

    […]NA szczęście nasze zmysły nie odbierają tych pól poza zakresem optycznym.

    […]Niewidocznym środowiskiem elektromagnetycznym nie interesuje się ani medycyna, ani ochrona środowiska. Przeszło ono w wyłączne kompetencje techniki telekomunikacyjnej. A inżynierów interesuje tworzenie coraz silniejszych i doskonalszych urządzeń, a nie ich oddziaływanie na organizm człowieka. Rodzimy się, pracujemy i umieramy w elektromagnetycznym inkubatorze. Naturalnego tła, w którym rozwijała się biosfera, praktycznie nie ma. I nigdy już nie będzie.

    […] Nasze możliwości przystosowawcze się kończą. Środowisko ziemskie wyrównywało swą równowagę dynamiczną w ciągu miliarda lat, teraz stajemy się ofiarami jego gwałtownej kilkudziesięcioletniej degradacji.[…]Burza elektromagnetyczna nie pozwoli na jakąkolwiek kontynuację życia.

    […] Działanie nadmiernych pól elektromagnetycznych rujnuje nasz system nerwowy, krążeniowy, hormonalny, enzymatyczny. Fale te mają wpływ na najgroźniejsze choroby współczesności.

    […] Zagrożona jest dziś co 20-ta ciąża. Zaburzenia psychiczne i nerwowe są wynikiem negatywnego wpływu promieni na mózg. Mikrofale atakują nas wspólnie ze zdegenerowanym środowiskiem chemicznym, akustycznym, termicznym, jonizacyjnym i grawitacyjnym…I choć ujemne skutki tego łącznego, synergicznego oddziaływania bywają silniejsze od sumy poszczególnych składników, to fachowcy wciąż zajmują się każdym z tych czynników oddzielnie!

    […] Nie możemy być ślepi i głusi właśnie teraz, gdy tak drastycznie jawi się sprzeczność między organizmem a nowym elektromagnetycznym środowiskiem. Nigdy jeszcze tak wyraźnie nie jawił się nonsens wyłączności naszego biochemicznego życia.

    […] Bez przyjęcia chemoelektrycznego modelu organizmu, nie uratujemy go przed niewidzialnym wrogiem.
    […] Spod naszego elektromagnetycznego działania nic nie zostało wyłączone: ani litosfera, ani hydrosfera, ani przestrzeń powietrzna, ani jonosfera, ani magnetosfera.

    […] Nawet się nie spostrzeżemy, kiedy ciężko chora natura zgotuje grób dla nas wszystkich! W życiu każdego człowieka jest wiele spraw boskich, których nie zauważamy w hałasie życia. On nieustannie nadaje , wciąż dotyka każdego z nas, lecz nasze odbiorniki pracują zazwyczaj na innej fali.

    […] Każdy człowiek jest zindywidualizowanym detektorem i nikt za niego nie dokona selekcji informacji wypełniających przestrzeń jego życia.

    […] Wszyscy modyfikowaliby otoczenia, tylko Jezus głosił: ’’Ty zmodyfikuj siebie!’’

    Człowiekowi wszystkiego nie dość. Był maratończykiem biosfery, lecz w swym szalonym biegu sięgnął jonosfery. Bodzie ją elektronicznie stacjami nadawczymi, zapyla chemicznie spalinami z dysz odrzutowców, awanturuje się pracą pojazdów kosmicznych i satelitarnych stacji przekaźnikowych… Jonosferą wstrząsa szok niepokoju i czuć tam spaleniznę.

    […] Zmierzamy ku nieuchronnej zagładzie. Co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Wg. Mateusza(24,29):,,Zaraz też po ucisku owych dni Słońce się zaćmi i Księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać i moce niebios zostaną wstrząśnięte ‘’. Katastrofa kosmiczna nie musi nastąpić na skutek anihilacji globu.

    […] człowiek chwycił za kierownicę świata, prowadząc na oślep nasz planetarny pojazd. Toteż wraz z totalną dewastacją środowiska naturalnego człowiek osłabia i tak nadwerężone spojenia ziemi, narusza równowagę grawitacyjną …Staramy się roztrzaskać wszystkie mechanizmy, które przyroda z genialną cierpliwością kształtowała przez biliony lat… Finał tego czytamy w Ewangelii wg Łukasza: „Będą znaki na Słońcu, Księżycu i gwiazdach, a na Ziemi trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających Ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte” (21, 25-27).

    Terminu końca nie znają nawet aniołowie. O śmierci naszej planety zadecydują wyłącznie ludzie. […] To zginą użytkownicy własnej cywilizacji. Będzie to wynik naszych decyzji i naszych działań. Ostatni dzień ustali nasz rozum i nasza wolna wola!

    Te teksty powstały wiele lat temu, a jak są dziś aktualne !

    Złote myśli Sedlaka…
    Bóg dokonuje się w nas kwantowo
    Kościół to wielki furgon zaprzężony w ludzkie szkapy
    Dom rodzinny to wylęgarnia i tuczarnia drobiu ludzkiego, który potem na rzeź pójdzie
    Liczba głupców jest niezliczona. Czyli na resztę wypada dar mądrości
    Kropla gnojówki więcej zapaskudzi niż kropla miodu osłodzi

    „Organizm żywy to układ energetyczny zbudowany z półprzewodników białkowych charakteryzujący się powierzchniowym bioplazmatycznym zagęszczeniem elektronów ( elektrostaza)”

    Bios i psychika to wynik dwuocznego widzenia tej samej materii ożywionej .
    Rozszczepienie następuje makroobserwacji, gdy patrzymy raz z pozycji biologii, to znów ze stanowiska
    humanistyki. W kwantowych relacjach istnieje nierozdzielna jedność natury życia.”

    – Moja świadomość – mówił Profesor – to nić egzystencji wyciągniętej ze wszechświata: na jednym końcu on, na drugim – ja, też dzieło przyrody. Jest we mnie wszystko, co istnieje w kosmosie, jestem jego czującą, myślącą i rozumiejącą cząstką.

  66. Powyższe cytaty z Sedlaka spiąć trzeba/należy, znanym zdaniem Spinozy:
    DEUS SIVE NATURA , i ja się z tym utożsamiam.

  67. https://www.gosc.pl/doc/4904979.Korzenie-postepowej-nienawisci
    prof. dr hab. Andrzej Nowak

    Tutaj prof. A. Nowak cytuje swego kolege z UJ-otu: “… profesor UJ, lubujący się w temacie chamstwa (no i juz nie ma watpliwosci, o kogo chodzi – przyp. moj): „Nigdy się nie udało zbudować prawdziwej wspólnoty ze wszystkich ludzi zamieszkujących jakieś terytorium albo mówiących tym samym językiem. Mądra masa jest mniejszością, która będzie rządziła światem w sposób definiowany przez sieć. Społeczeństwo post-polityczne staje się siłą polityczną o tyle, że jest gotowe bronić tego, co dla nas najważniejsze. A najważniejszy jest kokon naszych przyjemności”.

    O kurcze, tutaj to juz zadnego komentarza nie trzeba, a na takie piekne samozaoranie to wystarczy tylko patrzec i kontemplowac!

  68. Z racji, że moja serdeczna koleżanka gdzieś w ten upalny wieczór gdzieś się zapodziała, a samba jak chce to naprawdę może się nieźle zawieruszyć – szczególnie w upalne niedzielne wieczory – muszę wypełnić jej zobowiązania, czyli opublikować kolejny wiersz z tomu Anny , noszącego tytuł „Budując barykadę”.

    Piąty dzień powstania i wiersz „Papierośnica z brylantami”.

    Przybiega do doktora
    krzyczy
    że męża trafiło w brzuch.

    Przynosi mu pieniądze
    przynosi futro
    przynosi papierośnicę z brylantami.

    Doktor nie poszedł do tego
    którego trafiło w brzuch.
    Bał się przebiec przez ulicę.

  69. Może powinna uczynić to sama @samba , ale wiem ,że przymierza się napisać przy okazji tego akurat tematu – nadchodzącej katastrofy -napisać trochę o Hansie Jonasie, niemieckim filozofie który wiodącym tematem swoich prac uczynił odpowiedzialność człowieka za świat natury i za przyszłość ludzkości.

  70. Nie wyłączając prokreacji.
    Od tego trzeba by zacząć. To byłoby panaceum na inne opisywane dolegliwości. Tylko ,że to marzenie ściętej głowy!
    Proszę to wytłumaczyć mieszkańcom Afryki czy Azji.

  71. Mało kto ,przy okazji wątku eschatologicznego podrzuconego przecz Profesora zwrócił na to uwagę, a moim zdaniem warto sobie pewne rzeczy uzmysłowić.
    Otóż.
    Niby w dzisiejszych czasach wszelkie kryzysy, katastrofy będą miały wymiar globalny, czyli jak Coś w czapę to wszystkim, ale gdyby się okazało, ze będzie dokonywana pewna selekcja to będzie można do wniosków dojść nieciekawych
    Zacznie się niepozornie, ale konkluzja!
    Czyli początek taki sobie.
    Ewolucja polega na przetrwaniu najlepiej dostosowanych, po tych gorszych ślady będą odkrywać jedynie paleontolodzy.

    Czytając od czasu do czasu opinie na temat dzisiejszej młodzieży ( również autorstwa Prof.. Hartmana) szkolnej, uniwersyteckiej większość z nich sprowadza się takiej mniej więcej frazy „Barany przychodzą, barany wychodzą”. Oczywiście zdarzają się wyjątki, nawet nie tak znów sporadyczne, ale ogólnie nie jest najlepiej. Zdaniem wielu, trend jest zauważalny i nie zanosi się aby zmienił on swój wektor.
    Jakiś czas temu medialnym wydarzeniem był protest studenckiej braci wobec zamachu na autonomię uczelni autorstwa ministra Gowina. Stacja TVN robiła nawet specjalne transmisje z przebiegu tychże. Dziennikarz informował o szalenie inspirujących dyskusjach protestujących studentek i studentów, a w tym czasie kamery pokazywały większość strajkujących w swoje smartfony, czy inne tego typu gadżety. Być może jest to mojej strony tendencyjny obraz i nie można z tych kilku zbitek wyciągać żadnych uogólnień, ale jeżeli zmarly niedawno słynny neurobiolog prof. Vetulani w wywiadzie rzece z Marią Mazurek mówi przy okazji zmian ewolucyjnych:

    „…Ze zbyt mądrymi zwierzętami damy sobie radę. Wydaje mi się, ze to raczej pewne ludzkie rasy – dajmy na to orientalsi, którzy są najbardziej inteligentni i rozwijają się najszybciej – zaczną dominować nad pozostałymi…czyli nowocześni i postępowi…

    Ewolucja polega na przetrwaniu najlepiej dostosowanych, po tych gorszych ślady będą odkrywać jedynie paleontolodzy.

    Jakis czas temu Ministerstwo Sportu przeprowadziło gruntowne badanie ogólne sprawności fizycznej u naszej młodzieży. Skoki, biegi, proste próby siłowe. I co się okazało?
    Okazało się, porównując wyniki dzisiejszych małolatów i tych sprzed ponad 20 lat, że dzisiejsza młodzież w porównaniu z pokoleniem zlat 80-tych, czy 90-tych to straszne cieniasy.
    W skoku dla dzisiejszy 15-latek skacze w dal 3,50, kiedy jego rówieśnik z ubiegłego tysiąclecia uzyskiwał wynik o 100 cm lepszy.
    Podobnie efekty dawały próby biegowe, czy porównania sprawdzianów siłowych.
    Niby wynik dotyczy tylko młodzieży polskiej, ale obserwując postępy sportowców krajów arabskich, czarnego Lądu, Latynoamerykańskich, czy azjatyckich , i jednocześnie coraz marniejsze notowania Europejczyków i białej części społeczeństwa amerykańskiego to być może za ileś lat „nowocześni i postępowi” zostaną nakryci czapkami przez swoich mniej cywilizowanych konkurentów z innych kontynentów.

    Ewolucja polega na przetrwaniu najlepiej dostosowanych, po tych gorszych ślady będą odkrywać jedynie paleontolodzy..

    Moja koleżanka @samba wspominała o zmianach chorobowych. Przypominam chodziło o depresję która zdaniem WHO ma „szanse” stać się już niedługo schorzeniem nr 1 w globalnym rankingu dolegliwości. Wspominała również o tym, że przypadłość ta upodobała sobie szczególnie przedstawicieli jednej cywilizacji.
    Tak, tak tym od nowoczesności i postępu odechce się wszystkiego i będą pomstować na ten wymarzony„Nowy wspaniały świat”
    Oni będą pomstować, a w tym czasie przedstawiciele innych kultur, wyznawcy swoich religii, kultywujący tradycje swoich przodków będą robić swoje. Ewolucja też będzie robić swoje.

    Ewolucja polega na przetrwaniu najlepiej dostosowanych, po tych gorszych ślady będą odkrywać jedynie paleontolodzy..

    Wypada wspomnieć jeszcze o jednym.
    Choroby cywilizacyjne – globalnie szerzące się, powszechnie znane choroby, spowodowane rozwojem cywilizacji i odpowiadające za ponad 80% zgonów. Częstotliwość ich występowania zależy od stopnia rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa.

    Oczywiście można sie pocieszać jak przedstawiciele wiadomej cywilizacji, że to tylko 80% i że każdy z nas załapie się na te 20%, ale to chyba marne pocieszenie.
    A jeżeli dodamy jeszcze, że coraz częściej wystepujuące problemy kobiet z zajściem w ciąże i wpisanie bezpłodności na listę chorób cywilizacyjnych, kiedy przedstawiciele innych ras i nie mają żadnych kłopotów z reprodukcją to może te procesy demograficzne np. Europejczyków są po prostu efektem podświadomego zdania sobie sprawy ,że ta wersja – tak wydawałoby się dobrze rokująca – homo sapiens uznała, ze dla dobra gatunku lepiej będzie zejść ze sceny.

    Ewolucja polega na przetrwaniu najlepiej dostosowanych, po tych gorszych ślady będą odkrywać jedynie paleontolodzy..

    ,
    I kto wie, czy tak nie zakończy się eksperyment z postępem i nowoczesnością przedstawicieli jednej z cywilizacji.

  72. Pragnę zauważyć, że zmiany klimatyczne i będące ich rezultatem wielkie migracje doprowadzą do zmian w systemach państw przyjmujących imigrantów, tak aby ich napływ nie spowodował eksploatacji systemów emerytalnych i systemów opieki zdrowotnej, doprowadzając do rozsadzenia ich państwowych budżetów, a to niechybnie spowoduje, także w Europie, to co widzimy w USA, czyli wyzysk imigrantów i związaną z tym pauperyzację dużej części siły roboczej, co w naturalny sposób będzie odwracało groźbę nadmiernej konsumpcji. Nadmiernie konsumować będą bowiem nieliczni. W związku z tym będą rosły napięcia w samych społeczeństwach, skrajna bieda będzie częścią naszych społecznych systemów. Tak więc ostatecznie zwycięży liberalizm, tak jak jest on widziany przez jego obecnych zaciekłych przeciwników, przez pryzmat prekariatu. Utrwalą się też nierówność wobec prawa i represyjność systemów ustroju państwa, dojdzie też do dalszego rozluźnienia obyczajowego i narastania rozwiązłości społecznej.

  73. Dzień szósty powstania>

    Łączniczka
                                                                             Jance Jaworskiej

    Ścigana seriami karabinów maszynowych
    biega, czołga się, pełza
    pod kulami, pod bombami
    przenosi rozkazy i meldunki.
    Oduczyła się jeść i spać.
    jej ciało
    to tylko oczy.

  74. Na początek proponuję skończyć z pakowaniem papierowej „Polityki” z dodatkami w folię. Ja jak kupiję dwa jabłka to ich w folię nie pakuję, Państwo też możecie o tym pomyśleć. Pozdrawiam

  75. Nad tematem wielokrotnie się zastanawiałem i zawsze wniosek jest jeden. Ludzi jest za dużo. Możemy ograniczać zużycie zasobów, żyć jak najmniej inwazyjnie dla środowiska, ale przy wzrastającej liczbie ludności w końcu nie będzie miejsca, żeby postawić obie stopy na ziemi. Oczywiście to tylko teoria, bo taka sytuacja nigdy nie nastąpi, o wiele wcześniej problem zostanie rozwiązany tak, jak dzieje się to w naturze – ludzie będą się zabijać. Z resztą cały czas to robią, ciągle są wojny, egzekucje, zbrodnie, a także zwykłe wypadki wynikające z tego, że coraz więcej ludzi przypadkiem staje sobie na drodze. Możemy się oszukiwać, że okiełznaliśmy naturę, że kierujemy się rozumem i możemy stworzyć sobie sielankę. Nie możemy, gdyż jako populacja nie różnimy się znacznie od populacji jakiegokolwiek innego gatunku żyjącego na ziemi. Każdy gatunek mający optymalne warunki do wzrostu opanuje całą przestrzeń, aż w reszcie zabraknie miejsca i przetrwają tylko silniejsze osobniki w walce o światło, wodę i składniki odżywcze.
    Tak, czy siak, mało jest prawdopodobne, żeby ludzkość wyginęła całkowicie, o ile nie dojdzie do jakiejś kosmicznej katastrofy. Tak samo jak używając najsilniejszych środków chemicznych nie jesteśmy w stanie wyeliminować 100% bakterii, czy owadów, tylko zmniejszamy ich populację. Jeśli zginie 99% ludności, to i tak zostaną miliony ludzi. Będą generować mniej zanieczyszczeń i znów się rozmnażać – i tak w kółko. To powszechne zjawisko w przyrodzie i tak samo dotyczy nas.
    Arogancją też jest utożsamianie końca świata z wymarciem człowieka, czy nawet spaleniem Ziemi przez Słońce. Materia i energia pozostanie, tylko małemu dziecku wydaje się, że jak czegoś nie widzi, to tego nie ma. Neandertalczyk nie przetrwał, może i homo sapiens nie da rady – taka jest przyroda. Ułudą jest twierdzenie, że dzieła człowieka nie są naturalne. Tak samo może stwierdzić mrówka, że płyty chodnikowe to naturalny twór człowieka, zaś ich korytarze pod nimi to już twór sztuczny.
    Opowieści temu podobne można snuć długo i jedna tylko konkluzja z tego wychodzi – żeby przeżyć swój czas jak najlepiej, akceptując świat, jakim jest.

  76. AOlsztynski zaprezentował postulatu, z kórych szczególnie jeden mnie bawi. mianowicie zakaz religii, jako tej, która prowadzi do zbrodni. Po pierwsze zawsze mnie wtedy zastanawia, jak będzie to egzekwowane – tzn. jeśli ktoś pomimo zakazu będzie się modlił, to pójdzie do więzienia, czy od razu na krzesło elektryczne? Czy posiadanie jakiegoś amuletu lub figury boskiej też będzie podpadało pod paragraf i też będzie groziło represjami w imię pokoju? Jest to teza ateisty, który uważa, że skoro on jest ateistą, to wszyscy musza być ateistami, choćby przymusowo. Nie różni się to niczym od katolika, który uważa, że wszyscy powinni być katolikami, inaczej spotkają ich represje. Właściwie można to sprowadzić do tezy, że jeśli wszyscy będziemy jednakowi, to nie będziemy się różnić i będzie powszechny pokój. Czyli totalitaryzm. Problem w tym, że nie ma dwóch identycznych osób i jedyne co możemy robić, to jako dyktator eliminować kolejne osoby różne od nas – ale i to do czasu, aż się okaże, że każdy się od nas czymś różni i wyeliminowani zostaniemy my.
    Trzeba się pogodzić z tym, że świat jest okrutny. Trzeba się pogodzić z tym, że my jesteśmy okrutni. Nasze z pozoru pokojowe życie i tak generuje codziennie mnóstwo ofiar. Nasz organizm nawet bez naszej zgody i wiedzy zabija codziennie mnóstwo drobnoustrojów dostających się do naszego organizmu. Cieszymy się, że dostaliśmy dobrą pracę – a to znaczy, że tej posady nie dostał ktoś inny – odebraliśmy mu tym samym możliwość lepszego życia, jego dzieciom lepszy start. Ale zapewniliśmy to naszym. Walka cały czas trwa, nawet, jeśli uważamy się za pacyfistów. Żadne zakazy tego nie zmienią, jedynie zmienią obraz pola bitwy i przebieg frontów.

  77. Nagle mnie olsnilo i przypomnialem sobie o wzmacniaczu inteligencji w skrocie (WI). zacytuje sam siebie aby rozwinac temat
    …Pozostaje jednak wyzwanie jak stworzyc nowy system wartosci …

    WI przy powszechnym zastosowaniu, powinien nosic kazdy wyborca, lacznie z kandydatami ubiegajacymi sie o stanowisko publiczne, z prezyentura wlacznie.
    Ta nowa demokratyczna metoda polegalaby na glosowaniu przez siec i depozycji odpowiedniej dawki punktow.
    W zaleznosci pozytywnego lub negatywnego skumulowanego wyniku, kandydat bylby eliminowany, lub dostawal w bezposrednim sprzezeniu zwrotnym natychmiastowa informacje o swojej popularnosci lub akceptacji. Skala popularnosci oczywiscie byla by przetworzona na proprcjonalny impuls elektryczny. Wzmacniacz inteligencji bylby podlaczony na okres kadencji lub uaktywniany w referendach.
    Aby bylo sprawiedliwie i bez naduzycia przez wyborcow, w sposob loteryjny ale z wbudowana historia indywidualnych preferencji dziesic procent, dostawala zwierciadlana dawke.

    System sprawdzalem doskonale przez kilka pokolen i dzialal swietnie w przypadku, Roxanny, Izabelli, Camelli i Ruby. WI zadzialal tak wspaniale i nie musialem go stosowac w przypadku moich corek. Te przyjely misje ksztalcenia sie bez protestow. A Roxanna, Izabella Camella i Ruby, przestaly kopac dziury w trawniku u sasiada.
    Edukacja ekologiczna i energetyczna w nastepnej kolejnosci.

  78. Tylko poeci wyklęci, także poeci przeklęci ( poètes maudits ​[pɔɛt modi])

    Erotyk

    Nie umiem pisać wiersza
    By był taki jak to ciało
    ciało
    Nie umiem myśleć

    Ciało jest czarne
    Ciało śmierdzi
    Ja nie jestem malarzem
    Umiem tylko kopnąć w brzuch

    Na ulicy gonią psy
    Hycle
    Obdzierają mnie ze skóry

    17 I 1966

    Rafał W.

  79. Proszę zwrócić uwagę, że prorocy maltuzjanizmu jak zwykle chcą ograniczać populację i konsumpcję, ale nigdy nie myślą w tym kontekście o sobie samych.

    Nie, to MY mamy ograniczyć spożycie mięsa, ropy i rozrodczość, po to, żeby ONI mogli swoją konsumpcję kontynuować bez przeszkód. 🙁

    Już abstrahując od faktu, że całe to „rozumowanie” jest całkowicie błędne, ponieważ już od czasu neolitu ludzie ograniczają czerpanie zasobów bezpośrednio z przyrody i sami wytwarzają, to co potem konsumują.

    Dlatego nieprawdziwa jest zależność „im większa konsumpcja tym większa nędza” jaką usiłuje tu wcisnąć Hartman.

    Prawdziwa jest zależność odwrotna. Im większa konsumpcja tym większa produkcja i tym wyższy dobrobyt. Jakoś tak się dziwnie składa, że najlepszy stan środowiska naturalnego (mierzonego wskaźnikiem EPI) jest w krajach o najwyższym poziomie konsumpcji. 🙂

  80. @Aaron sprezyner.Ma pan sporo racji ale nie do konca. Ziemia jest calkoiwicie zapaskudzona, a te niby to zdrowsze rasy zyja o wiele krocej niz europejczycy i gina z powodu chorob u nas dawno opanowanych, gina tez z glodu i brudu.O niczym nie marza bardziej jak o przedostaniu sie do Europy i cierpieniu z powodu depresji, jesli ktos z tych ludzi o takim pojeciu slyszal. Dla mnie tez depresja lepsza od eboli.Nie ma dzisiaj zadnych zdrowszych spoleczenstw, wszystkie sa chore.

css.php