Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
II wojna światowa

1.09.2018
sobota

Wojna wciąż jest w nas

1 września 2018, sobota,

1 września 1939 r. mieszkańców Gdańska obudziły strzały na Westerplatte. Tego samego dnia niemieckie samoloty zbombardowały Warszawę. Zaczęła się wojna, która zmieniła wszystko w życiu każdego, dosłownie każdego mieszkańca Polski i wielu innych krajów. Jeszcze niedawno żyły wokół nas tysiące osób pamiętających II wojnę. Opowieści o niej, wspomnienia rodziców i dziadków do dziś stanowią ważny element życia rodzinnego i tożsamości większości polskich rodzin. Wojna wykoleiła, zniszczyła, a w każdym razie odmieniła biografię wszystkich, którzy ją przeżyli. Ale nie potrafimy o tym mówić ani się z tym uporać. Czekamy, aż czas do końca zaleczy rany. A jednak trwa to nadspodziewanie długo.

Niestety, nie nauczyliśmy się wojny właściwie pamiętać i oceniać. Przetrącona przez traumę psychika dziadków, uszkodzone dzieciństwo rodziców, przenosząca się z pokolenie na pokolenie postwojenna dysfunkcja dotykają żyjące dziś pokolenia w sposób nieuświadomiony. Nie wiemy, co z tym zrobić i jak to zmienić. A czym więcej mija czasu, tym bardziej jesteśmy bezbronni w stosunku do wojennego tabu. Jak moglibyśmy się z tym zmierzyć i – jak to nazywają psychologowie – „przepracować to”, skoro tak niewiele wiemy i rozumiemy? Skoro sprawa wojny została zredukowana w naszej pamięci do militarystycznych legend o bohaterskiej walce, przesłaniających upokarzającą prawdę o niebohaterskiej codzienności przygniatającej większość ludzi, którzy z walką nie mieli i nie chcieli mieć nic wspólnego?

Kombatancka i martyrologiczna emfaza w dobrej lub złej wierze zakłamuje wojnę i odziera z pamięci. W imię pamięci o żołnierzach spycha się w głęboki cień pamięć o tym, co stanowi doświadczenie większości – życie „cywilne”. Codzienność milionów ludzi starających się ułożyć sobie życie w nowych warunkach i przetrwać. Życie Polaków chodzących do pracy – w polu, w fabryce, w urzędzie, na komisariacie policji, na kolei, w szpitalu. Życie Polaków czytających gazety, chodzących do kina i na potańcówki. Życie Polaków pracujących dla Niemców, aby zarobić na czarny chleb z brukwią. Normalne-nienormalne życie. Życie pod okupacją, która nie mogła nikogo pozostawić niewinnym i wolnym od takiej czy innej kolaboracji.

Nieposłuszeństwo oznaczało bowiem więzienie i śmierć. Przystosowanie, kompromisy, jakieś kalekie, acz realne współistnienie w jednym społeczeństwie z najeźdźcami – to wszystko o wiele bardziej jest doświadczeniem okresu 1939-45 niż walka z bronią w ręku. Krzywda społeczeństwa polskiego to nie tylko miliony zabitych, terror łapanek i rzeź Warszawy, lecz również konieczność życia w moralnej matni, jaką są okupacja i narzucone przez nią warunki przetrwania. Tragizm wojny to nie tylko krew zabitych żołnierzy i cywilów, lecz również codzienne upokorzenie i destrukcja moralnych podstaw życia.

Bo wojna w swej istocie jest tragedią życiową i moralną. Nikogo nie pozostawia niewinnym. Straszna jest wina bohatera – a czym większym jest bohaterem, z czym większym narażeniem własnego życia zabijał czym większą liczbę wrogów, tym większa jest jego bohaterska wina. To zawstydzające, że wciąż hołubimy i nagradzamy za zabijanie – zamiast współczuć i ze współczuciem okazywać dyskretny szacunek zabijającym…

A to tylko część naszej bezradnej infantylizacji wojny. Jej krajobraz jest tajemniczy i zaciemniony właśnie z powodu lęku przed poczuciem winy. Bo złe rzeczy robi w czasie wojny niemal każdy. Bo niemal każdy przeżywa wojnę w jakiejś mierze kosztem innych – kosztem kogoś, kogo wypchnął w kolejce po chleb… Nie ma czego wspominać, prawda? Bo podłe jest życie w czasie pogardy. Najczęściej mieści się gdzieś w spektrum między oportunizmem a niehonorowym rywalizowaniem z innymi o bardzo ograniczone zasoby, a jawną kolaboracją i zdradą. Tylko nieliczni w ogóle się w tym spektrum nie mieszczą. Bo jak tu – w tak okropnych warunkach codzienności – przez pięć lat zachować czystość i niewinność? Ja bym z całą pewnością nie umiał.

Ale to, że ja bym nie umiał, wcale nie odbiera mi prawa do mówienia o winie i nieszczęściu, jakim obok krwi i śmierci jest właśnie ta pleniąca się wszędzie wina. Pokutą za tę winę jest utrata pamięci, tabu wojny, o której opowiada się legendy i anegdoty, a tylko bardzo rzadko prawdę. Lepka ohyda wojennej codzienności nie nadaje się do pamiętania. Jest skazana na wyparcie i zakłamanie. A wraz z tym pogłębia się osamotniona trauma, pętająca się po rodzinach do trzeciego pokolenia. Do naszych czasów.

Tylko nieliczni spośród nas są wnukami żołnierzy września, ofiar Katynia albo szlachetnych akowców. Więcej jest wnuków oportunistów z volkslisty, pracowników okupacyjnych instytucji, donosicieli, złodziei… A są też wnuki morderców. Kto by to przyjął do wiadomości? Kto by to udźwignął? Słyszałem we wczesnej młodości wiele opowieści starszych ludzi o tym, co robili i co widzieli podczas wojny. Nigdy jednak nie słyszałem, aby ktoś mówił o swoich winach. Raz tylko, pamiętam, zdarzyło mi się ujrzeć pijanego draba, który w alkoholowym pobudzeniu krzyczał, że był w pewnej formacji (daruję sobie nazwę) i „strzelał do Żydów jak do kaczek”. Ale on nie widział w tym żadnej winy – wręcz przeciwnie.

Oficjalna pamięć wojny lekceważy tragiczny los cywilnej większości, a drugą stroną tego samego pominięcia i przemilczenia jest zbiorowe rozgrzeszenie społeczeństwa. To wykluczenie z dyskursu o wojnie milionów szarych i niepięknych cywilów zdaje mi się jakąś nieświadomą kontynuacją poniżenia, w jakim znaleźli się na skutek okupacji, jakimś instynktownym lekceważeniem tych, których panowie świata uczynili nędznikami. To niesprawiedliwe i smutne. Nawet 150 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy, którzy zostali wymordowani przez Niemców w zemście za powstanie, prawie się nie liczy. Bo przecież nasze wspominanie powstania koncentruje się na bohaterstwie powstańców – wolimy mieć bohaterów i oddawać się łatwej i jasnej pamięci ich czynu, niż boleć i rozpamiętywać tragedię, którą powstanie było przede wszystkim.

1 września to straszna i tragiczna rocznica. To zła i przeklęta data, ciążąca na losie naszych dziadków, rodziców i nas samych. A czy naszych dzieci również? Wojna w jakimś sensie nigdy się wszak nie kończy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 48

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo to prawdziwe. Czytałam artykuł profesora Hartmana w pozycji osoby urodzonej podczas okupacji. Ja noszę w sobie powojenna PRL, mojej matki fobie I strach, że to może wrócić. Od wielu lat na tzw. Zachodzie nadal to wszystko w sobie noszę I widzę, że moja matka nie miała manii prześladowczej. Historia kołem się toczy i nie wznosi się na wyżyny, tylko zjeżdża w bagno.

  2. A ja dziś panie redaktorze jem czarny chleb.Biały mnie odstręcza.Bo w mojej wsi ,zbudowali fabrykę i produkowali trociny , ,aby zastępowały mąkę. Znam smak chleba jak i smak podgrzewanych kartofli na łoju, popijane gorzkim czajem,serwowane przez czerwonoarmistów.A zupa z brukwi do dziś stoi mi w gardle.Gdyby tzw prezydent i ten co chciał szykować karabin w czasie stanu wojennego ,tych przyjemności doświadczyli ,nie pletli by bzdur bzdur i nie napuszczali nas na siebie.Dziś mi podłokietek dobił ,bredząc ,że to dziś dopiero dziś oddajemy hołd żołnierzom.A serce rośnie z dumy ,że mamy młodych ,którzy gwizdali i skandowali KONSTYTUCJA.Wykorzystanie do celów politycznych w przmówieniu,zwycięstwa Solidarności, w kościele katolickim, jest hańbą.Tak jak i hańba jest pedofilstwo niektórych funkcjunariuszy tegoż.Ale to co mamy nie zmieni się ,do chwili odejścia obecnych pokoleń.Bo kto dziś rozpacza o zbrodniach Szwedów w czasie potopu./?

  3. cyt.:
    …. sprawa wojny została zredukowana w naszej pamięci do militarystycznych legend o bohaterskiej walce, przesłaniających upokarzającą prawdę o niebohaterskiej codzienności przygniatającej większości ludzi, którzy w walką nie mieli i nie chcieli mieć nic wspólnego?….

    1. Jestem z pokolenia „tuz po wojnie” i często słuchałem okupacyjnych wspomnień tej właśnie większości, która nie musiała ważyć każdego słowa.Trzeba pamiętać, że słowo za dużo w mroku stalinowskiego terroru mogło zadecydować o przyszłości opowiadającego, a bywało że i słuchaczy. To były zwyczajne scenki z okupacyjnego dnia codziennego, prawdę mówiąc często rozczarowujące, bo to życie niewiele się w sensie bytowym różniło od przeżywanego w Polsce początku lat pięćdziesiątych.
    Jedno z tych opowieści zapamiętałem szczególnie: jak małą wartość miało wtedy ludzkie życie! A, ten to na ulicy zginął, tamtego wzięli (czarni lub czerwoni) i więcej nikt go nie widział, tej się na tyfus zmarło czy suchoty, tamtej wsi to już nie ma, spalona – opowiadający wymieniali jakby mimochodem dziesiątki nieżyjących krewnych, znajomych i sąsiadów, ofiar wojny, okupacji, wywózek, represji. Ci ludzie przywykli do śmierci dookoła i całkowitej nieprzewidywalności nawet najbliższej przyszłości. Byli z tym pogodzeni. Ale czy dziś wstrząsają nami cotygodniowe komunikaty o liczbie śmiertelnych ofiar kolejnego weekendu na polskich drogach? „Widocznie tak być musi, to nieuniknione koszty cywilizacji”
    2. Każda władza upamiętnia to, co jej w celach propagandowych pasuje. Jak niewiele jest pomników ludzi sztuki, nauki, czy ofiar katastrof losowych. Jak wiele stoi pomników „naszego czynu zbrojnego”. Przykładem, aż wręcz komicznym, prymitywnej propagandy mógł być czołg – pomnik T34 stojący wiele lat na Westerplatte obok grobu majora Sucharskiego, komentowany przez niezliczone wycieczki szkolne dla których Westerplatte było obowiązkowym punktem pobytu w Trójmieście, słowami: „o popatrz, z takiego nasi do Szleswika Holsztyna strzelali, tylko nie dawali rady bo kaliber mieli za mały” Nie pamiętam, czy tabliczka wyjaśniająca że czołg należał do „Brygady im. Obrońców Westerplatte” Ludowego WP w ogóle była, w każdym razie nie rzucała się zbytnio w oczy. A dziś mamy żołnierzy wyklętych, którym podobno wyzwolenie (od rozumu) zawdzięczamy. I tablicę w stoczni „o tych którzy przebywali”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wojna jest w nas. Jestem dzieckiem rodzicow ktorzy mieli uszkodzone dziecinstwo. W mojej nieswiadomosci jest wojna. Nadal zywa jest obrona sprawy polskiej, tej niepodleglej, niezleznej krainy gdzie mozna zyc I byc po polsku. Sielakowo, naiwnie, bunczucznie, z ulnska fantazja, z furia, z niepokojem I paranoia , z klosem zyta I jablkiem zamiast hydroponicznej salaty, z brudnym weglem mitotworczym mineralem…. I jest jeszcze tysiacami zabobonow polskich. Kazdy narod ma swoj sposob radzenia sobie z trauma wojenna. Inny. Rozniscie skuteczny. Pijanych drabow wziela pod opieke bezpieka albo w klasztorze wine odpokutowuja z bogiem swoim traume roztrzasajac. Albo jak niemieccy nazisci w argentynie firme otworzyli, w australii inzynierem sie stali.
    Ja jestem z rodziny gdzie czulismy zlosc. Zlosc na tych co nie wierzyli karskiemu pileckiemu kiddy opowiadali swiatu o zagladzie ludzi w Polsce. Zlosc na ruskich ktorzy stali na drugim brzegu I nie pomogli ludnosci cywilnej zbombardowanej bestialsko w desperackim akcie bezslinych przegranych. I jeszcze smutek za miliony pomordowanych I okaleczonych przez Stalina I Hitlera ludzi. I tych co byli narzedziami inch nienawisci ze strachu albo z premedytacja. I ten smutek ciagnie sie az do 56’roku I nawet dalej. Na szczescie pozniej przychodzi wybaczenie. Wszytkim winowajcom I dzisiejsza radosc ze dzisiejsza Jednak mogew pokoju pisac na kompie. I wdziecznosc ze byli I tacy ktorzy zdecydowali sie walczyc o mojo wolnosci. Taka moja wojna. I teraz traktat pokojowy po zlosci I rozpaczy. Mam 40. Lat.

  6. … a czemu sie pan Redaktor tak dziwi, 50 (1939-1989) lat okupacji …!!!!

    … to sie wbjla w mozg… !

  7. Piękne, przepiękne kopanie Polaków i swoich przodków.

  8. @rickrick
    Musisz wiedzieć, że są, byli i prawdopodobnie będą tacy ludzie którzy siedząc latami w czterech ścianach celi więziennej będą czuli się wolni, a są też i tacy którym latająca ćma będzie ograniczać ich autonomię.
    I chyba wiem, do których Ciebie zaliczyć.

  9. Przecież we wrześniu roku 1939 dwa totalitarne reżymy (nazistowski i bolszewicki) napadły na trzeci ‎totalitarny reżym, czyli na sanacyjny. Sanacyjni pułkownicy rządzący Polską od roku 1926 mieli obóz ‎koncentracyjny w Berezie i więzienia, w których więzili swoich przeciwników politycznych, naziści ‎rządzący Niemcami od roku 1933 mieli kacety a bolszewicy rządzący ZSRR (na początku Rosją ‎Radziecką) od roku 1917 mieli łagry. Sanacyjni pułkownicy mieli swoją policję polityczną (znaną jako ‎Defensywa Polityczna, Wydział IV-D, Służba Informacyjna, Policja Polityczna i Służba Śledcza), ‎naziści mieli Gestapo a bolszewicy Czeka (WCzK), GPU i OGPU oraz NKWD. Walka toczyła się więc ‎pomiędzy totalitaryzmami, z których sanacyjny był w oczywisty sposób najsłabszy gospodarczo i ‎militarnie, a więc musiał on ponieść totalną klęskę, za którą zapłacili poddani tego totalitaryzmu, czyli ‎zwykli mieszkańcy Polski, w olbrzymiej większości Polacy. Niestety, ale ta oczywista wręcz prawda ‎jest od lat zakłamywana przez obecny prawicowy reżym POPiSowsko-SLDowski, rządzący Polską od ‎roku 1989.‎

  10. Nasz obecna sytuacja zaczyna przypominać „Czarodziejską górę”, ludzie po wielu latach bez grozy wojen totalnych zapominają i nowe młode pokolenie widzi tylko wielką przygodę, walkę o ideały.
    Cierpienie milionów jest zatarte, nieme.
    Rośnie w siłę nacjonalizm.
    Obyśmy byli mądrzejsi.

  11. rickrick
    1 września o godz. 19:25

    … tobie „się wbiło w mózg” – kalectwo sakramenckie…

  12. .nigdy wiecej wojny !!!!! czy my czujemy i rozumiemy te slowa ? chyba nie wszyscy !

  13. Gó… prawda.
    Bo czym byli i jakie skazy psychiki mieli ludzie w czasach, kiedy wojna była normalnością. Kiedy w dobrym tonie było co roku napadać na sąsiadów bliższych i dalszych, mordować, rabować i palić a w końcu porywać do niewoli. Jaki był stan psychiki rodziców 12 dzieci którym te dzieci wymordowano albo sprzedano jako niewolników. Zapominali i zaczynali robić następne aniołki? I jaki jest stan psychiki Afgańczyków, kiedy w trakcie wesela dron wybija ich wszystkich sąsiadów. Trauma ich omija? A co z rodzinami tych, którym ci z ISIS przed kamerą obcinali głowy. Albo kobiety używane jako niewolnice? Otrząsają się i idą dalej? I jakie skazy psychiki ma cała czarna Afryka z której przez 300 lat porwano miliony młodych ludzi? Czy to nie było dla pozostałych jak komory gazowe?
    Może więc w rocznicę wojny przestać wreszcie litować się nad sobą i pomyśleć właśnie przy tej okazji o przyszłości a nie tylko płakać.
    Bo mnie się wydaje, że to nie wojna tylko długi okres pokoju tak zafiksował niektórych, że do dzisiaj płaczą nad sobą i obnoszą swoje rzekome bohaterstwo choć ich jeszcze wtedy na świecie nie było. Gdyby w tym czasie wybuchło ze 4 dalsze wojny, mieliby inne porównania i może bardziej wyważone oceny. A przede wszystkim przestaliby pielęgnować u siebie traumy swoich pradziadków. Zmarłych można by wreszcie uszanować a nie używać.
    Co wcale nie oznacza braku mojego szacunku.

    A teraz plujcie bo mój następny wpis…

  14. Wojny nie przezylam, znam ja tylko z opowiadan rodzicow i dziadkow. Utworzyly mi one obraz narodu strasznie upokorzonego. Mowiono mi o panstwie podziemnym, lapankach, roztrzeliwaniach na ulicy, tragedii powstania, opowiadano o strasznych rzeczach dziejacych sie z Zydami nie tylko w obozach smierci. Pokazano mi wojne jako horror. Z drugiej strony, z opowiadan o codziennosci w czasie okupacji, juz jako dziecko wyrobilam sobie obraz okropnej opresji moralnej, poczucia ponizenia i bezsily u ludzi, ktorzy ten straszny czas musieli jakos przezyc. Wspomnienie upokorzenia ciazy pokoleniu urodzonemu po wojnie a prawdopodobnie i kolejnym. Jak mozna to „przerobic”?

  15. Następne pokolenia żyjące na umownych „polskich ziemiach” nie zostana wymordowane w dwóch przypadkach. Gdy sąsiedzi, historyczni kandydaci na morderców zostana przekonani, że nie warto, nie należy, że mordowanie jest złem, ze lepiej żyć w pokoju.
    A zatem na drodze rajskiej w charakterze zmiany natury ludzkiej.

    Oraz w drugim przypadku, czyli gdy uzbroją się po zęby i w wypadku niebezpieczeństwa będą w stanie fizycznie zlikwidować napastników.

    Wolałbym aby jakoś tak udało się zaprojektować przyszłość by zadziałał pierwszy sposób.

    Obawiam się jednak, że politykom dużo łatwiej będzie namówić podatników na wydawanie pieniedzy na wojsko i na przygotowania do wojny. Problem w tym, że wolskiego/polskiego podatnika trudno będzie namówić na tak wysokie nakłady na wojsko aby zapewniły one Wolsce/Polsce rzeczywiste bezpieczeństwo.

    Będziemy zatem widzieli kontynuację wyrzucania sporych gór pieniędzy na niby-armię, armie niezdolną do efektywnej obrony.

    W czasie ostatniej wojny zginęło „tylko” kilkanaście procent obywateli Polski-nie Żydów. Gdy w następnej wojnie zginie ich, tak jak polskich Żydów w czasie ostatniej, około 90%, albo tak jak europejskich Żydów, około 2/3, to wtedy pozostałe przy życiu resztki Polaków zaczną zachowywać się tak jak Izrael i na poważnie podejdą do zadania obrony przed agresją.

    Jasno widać, że na razie doswiadczenie ostatniej wojny dla żyjących dzisiaj Polaków/Wolaków było zbyt mało znaczące.
    Trzeba więcej trupów. O kilkadziesiąt milionów więcej polskich/wolskich trupów. Wtedy pozostałe resztki spoważnieją.

    No albo wracając do pomysłu numer jeden, spróbowaćc dokonać pierwszego w dziejach ludzkości cudu i osiągnąć trwały pokój bez będących straszakiem na innych zbrojeń.

    Wolacy/Polacy najpewniej będą kontunuować wydawanie na wojsko bardzo dużych, ale daleko niewystarczających sum. Sum, za które nie kupi się bezpieczeństwa, i tym sposobem będą pozostawiać wiele innych dziedzin życia niedoinwestowanymi. Ot, kolejne polskie/wolskie udawanie, że się coś zrobiło.

  16. Wojna dalej tkwi w Polakach, jest ciągle rozpamiętywana. A obecna sytuacja coraz bardziej przypomina tamtą, z 1939 r.

  17. Stoi mi w oczach i uszach to haniebne przemówienie Dudy w (sic!) kościele o wadach „bezkrwawego” przewrotu w Polsce w 1989. Ilu zabitych i zamordowanych wtedy Polaków by go usatysfakcjonowało?

  18. 1.09.1939 zaczela sie wojna niemiecko-polska.
    Swiatowa to chyba nieco pozniej…

  19. Panie profesorze mamy światełko w tunelu.Nie będzie w nas wojny.Otóż prezydent niezłomny -tak o sobie powiedział w kampanii wyborczej ,-ogłosił miastu i światu.=Mam nadzieję ,że będziemy mieli wolną Polskę od komunistów i postkomunistów.=.Czyli jak nie będzie czerwonych ,to brunatni -,ostatnio liczni na ulicach ,-nie będą mieli z kim walczyć i będzie pokój. w Najjaśniejszej.Komunistów takich jak w Chinach i u Una, nigdy u nas nie było ,ale czerwoni skażeni bolszewizmem to i owszem.Dlatego mogą się bać.I co im pozostało?Budować ziemianki w puszczy Białowieskiej i czekać aż komunista ze wschodu da im azyl. Bedąc gówniarzem spałem w takiej ziemiance w czasie, gdy bolszewia w 1944 szł a zniewolić Najjaśniejszą.Mam dobra radę jak wyłapywać z ziemianek.Na włazach sadzono młode świerczki ,,które miały płytkie korzenie.Ale one szybko wysychały.I po tym można poznać ziemiankę.Nadzieja ukohzanego prezydenta może być trochę zabużona ,bo ta wredna UE nie pozwoliła Szyszce ,aby wyciął w pień świerki ,co polecam panu Kowalczykowi aby naprawił te draństwo.

  20. Czyli pani Vero normalne są tylko te społeczeństwa które na własnej skórze odczuły mrok wojny ?
    Ja jednak wole żyć i umrzeć wśród nienormalnych.

  21. Witold
    2 września o godz. 10:10

    Prawda! Nie pamięta Duda, że humanitaryści generała Jaruzelskiego NIE zabili ani jednego Polaka. Np. Kopalnia „Wujek” jest idealnym przykładem pokojowych działań generała, że o niearesztowaniu 13 grudnia tysięcy winnych ludzi nie wspomnę.

  22. Nie ma i nie może być w prawie nowoczesnego państwa europejskiego czegoś takiego jak tajemnica ‎spowiedzi. Ksiądz rzymsko-katolicki nie jest bowiem urzędnikiem państwowym ani też osobą zaufania ‎społecznego, taką jak np. lekarz, adwokat czy notariusz. Ksiądz rzymsko-katolicki jest takim samym ‎obywatelem jak każdy inny obywatel a więc ma on obowiązek informować władze, kiedy dowiaduje ‎się o popełnionym przestępstwie, szczególnie zaś tak odrażającym jak pedofilia.‎

  23. We wrześniu roku 1939 dwa totalitarne reżymy (nazistowski i bolszewicki) napadły na trzeci totalitarny ‎reżym, czyli na sanacyjny. Sanacyjni pułkownicy rządzący Polską od roku 1926 mieli obóz ‎koncentracyjny w Berezie i więzienia, w których więzili swoich przeciwników politycznych, naziści ‎rządzący Niemcami od roku 1933 mieli kacety a bolszewicy rządzący ZSRR (na początku Rosją ‎Radziecką) od roku 1917 mieli łagry. Sanacyjni pułkownicy mieli swoją policję polityczną (znaną jako ‎Defensywa Polityczna, Wydział IV-D, Służba Informacyjna, Policja Polityczna i Służba Śledcza), ‎naziści mieli Gestapo (Tajną Policję Polityczną) i SD (Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS, czyli ‎Służbę Bezpieczeństwa Reichsführer’ a SS) – wszystko to w ramach Głównego Urzędu Bezpieczeństwa ‎Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt w skrócie RSHA), a bolszewicy Czeka (WCzK), GPU i OGPU oraz ‎NKWD. Walka toczyła się więc pomiędzy totalitaryzmami, z których sanacyjny był w oczywisty ‎sposób najsłabszy gospodarczo i militarnie, a więc musiał on ponieść totalną klęskę, za którą zapłacili ‎poddani tego totalitaryzmu, czyli zwykli mieszkańcy Polski, w olbrzymiej większości Polacy. Niestety, ‎ale ta oczywista wręcz prawda jest od lat zakłamywana przez obecny prawicowy reżym POPiSowsko-‎SLDowski, rządzący Polską od roku 1989.‎

  24. Jaką, no, jaką winę ma ofiara? Jaką? Ci pan plecie za bzdury?

    Pierwsza wojna, Przemyśl się obronił po pierwszym ataku Rosjan, wtedy Austriacy i Węgrzy obrabowali i zgwałcili wsie aż po Rzeszów i Dynów, aby mieć zapasy do dalszej obrony twierdzy przemyskiej. Po drugim ataku Rosjan Przemyśl padł, wtedy Rosjanie zaprowadzili swoje porządki, znowu weszli Austriacy i Węgrzy, ci drudzy byli szczególnie okrutni wobec chłopów, otaczali wsie i gwałcili wszystkie kobiety, wszystkie, rabowali wszystko.

    Przypuszcza się, że za samo podejrzenie zdrady Rosjanie, Węgrzy, Austriacy zabili ok. 60 000 chłopów…

    Ofiary, ofiary, niewinne ofiary barbarzyńców, dzikusów. Żadnej winy, żadnego poczucia winy u ofiary nie ma i nie można się doszukiwać. Żadnego. Chłopi z okolic Przemyśla, Dynowa, Tarnowa, Rzeszowa, Krakowa chcieli tylko uprawiać ziemię, nic więcej, żadnej broni nie mieli, nie chcieli się z nikim i o nic bić. Jak można chociażby pomyśleć, że ofiara może być cokolwiek winna? To jest niewyobrażalne, że pan tak pisze.

  25. Święta prawda profesorze. Jak podaje prof. Kaczmarek w książce „Polacy w Wehrmachcie”, aż 400 tys. polskich obywateli przywdziało niemiecki mundur. Dobrze jak był to tylko Wehrmacht. Jak dodamy do tej liczby rodziny tych żołnierzy, to otrzymamy szokujący wynik. Nie wszystkie rodziny mają od razu się z tego powodu czuć źle, wstydzić. Jak można zarzucać Ślązakom (o innych nie będę pisał, bo jestem Ślązakiem), że byli jakimiś folksdojczami? Taką brednię może połknąć tylko głowa sformatowana na polskiego szowinistę. Miałem dwóch dziadków, z których jestem dumny. Każdy był bohaterem na swój sposób. Jeden zginął w niemieckim obozie koncentracyjnym, a drugi przetrwał w mundurze od sierpnia 1939 roku do maja 1945 roku. W jakim mundurze ktoś spyta? Odpowiadam: kilka miesięcy w polskim, a reszta w niemieckim. Wrócił, komuniści się nie czepiali i żył długo, a ja się cieszyłem, że miałem dziadka. O wojnie nigdy mi nic nie opowiadał.
    Pozdrawiam

  26. @sambakukuleczka

    …banaly ….

  27. @lopaks

    .. podobalo ci sie … w jakiej formacji sluzyles : SB, ZOMO, WSW a moze bezposredzio w ruskiej razwiedce… ?

  28. Do JK:
    Zapomniałeś wspomnieć o czwartym reżimie totalitarnym, który obok wielu innych zwycięstw wygrał także i drugą wojnę światową i dziś nadal okupuje wiele państw i narodów w tym Polskę, gdzie jest wielkim beneficjentem dziejącej się od 966 roku historii.
    Mam na myśli watykańskiego okupanta – kościół katolicki.

    Dziś wojny nie ma, ale okupacja wrogiego Polsce państwa totalitarnego trwa.
    Są wierni mu kolaboranci, są donosiciele, są „szmalcownicy”, tak zwana „spowiedź” to nic innego jak przesłuchanie przez kościelną „esbecję”. We wszystkich instytucjach i służbach rozlokowani są kapelani, a w istocie agenci obcego państwa Watykan.
    Kościoły, plebanie, seminaria, zakony, biskupe pałace i kościelne instytucje to bazy watykańskiego „wojska” w sutannach i w habitach, gdzie pierze się mózgi, zastrasza od najmłodszych lat, grozi się karą i „piekielnymi” torturami, gdzie gwałci się dzieci psychicznie i fizycznie.
    Watykański okupant żyje na koszt zniewolonego społeczeństwa, które z okupantem nie walczy otępiałe i pogodzone z losem nieustannej podległości.
    Ten totalitarny reżim od początku swojego istnienia do dziś włącznie ma na sumieniu miliony zamordowanych w różny sposób ofiar na całym świecie.

    Polska jest państwem wyznaniowym pod watykańską okupacją i nigdy nie była ani państwem demokratycznym, ani niepodległym.

  29. Jedna z najświeższych wiadomości z życia i działalności przywódcy watykańskiego okupanta Polski:
    cyt:
    „Papież, ten niby taki humanitarny Franciszek, zachęca, aby rodzice prowadzili swoje homoseksualne dzieci do psychiatrów… To miałby być wyraz troski… Kościół katolicki jest tak przeżarty przemocową mentalnością i obyczajami, że nawet jak chce się popisać dobrocią i humanitaryzmem, to i tak wyjdzie z niego to co zawsze – ponura gęba aroganckiego, bezdusznego monstrum. Tak jak wtedy, gdy Franciszek za pedofilię przepraszał… boga. Odrażające!
    Ale nie może być inaczej. W Kościele wszystko jest przemocą albo dominacją, czyli możliwością przemocy. Sama koncepcja boga – rzekomej miłości, która jednak potrzebuje krwi własnego syna, aby zaspokoić swój głód sprawiedliwości jest psychopatyczna. I cała ta „miłość’, którą trzeba przyjąć ze strachu przed potępieniem jest potworna. Te psychopatyczne obrazy i wzroce, które wcieliły się w Kościół-totalitarne, przemocowe, dyktatorskie monstrum, zatruwają wszystko. Tego nie da się zreformować. To trzeba odrzucić. Pedofilia, gwałty, dyskryminacja, wyzysk itd. nie są żadnymi nadużyciami dobrotliwej natury Kościoła – przeciwnie, to jest samo serce tej ideologii.”
    /Marek Krak/

    ps:
    Panie profesorze napisał pan bardzo dobry artykuł wyjątkowo pasujący do dzisiejszej rzeczywistości w Polsce.
    To dzięki kościołowi i religii ludzie od wieków są najgorszymi zwierzętami wśród zwierząt.
    Typowym przykładem takich ludzi jest właśnie kler różnych religii i ich wyznawcy.

  30. Oto jedna z opinii na temat ostatniej wypowiedzi naczelnego pasożyta, obrońcy pedofilów:

    „Watykański pedofilu-pasożycie, złodzieju, oszuście i morderco won od LGBTQ i od dzieci !!!
    Te czarne wampiry w koloratkach od wieków potrzebują ofiar, krwi, mordów i łez.
    Należy ich wszystkich zniszczć bo to cywilizacja zła i śmierci.”

    Podpisuję się pod tą opinią.

  31. rickrick
    2 września o godz. 16:32

    Rzeczywiście nieco liryką poleciałam.
    A teraz już poważnie… według Ciebie bardziej banalna jest ćma, czy więzienna cela?

  32. rickrick
    2 września o godz. 16:33

    teraz wiemy, żeś umysłowo ograniczony, ot kolejna menda z klawiaturą…

  33. Jak gdzieś przeczytałe H.Ford , ten od samochodów miał powiedzieć ,że gdyby zamknąć 50 najbogatszych żydów na świecie ustały by wszystkie wojny.

  34. Wojna to gowno , ktore zra patrioci .

  35. Panie Profesorze , jestem zwolennikiem Pana publicystyki dlatego ośmielam się prosić o zapoznanie się z poniższym tekstem , który, jak sądzę, da wiele do myślenia. Parę zdań opinii o nim też byłoby mile widziane. Dziękuję.

    0 przyczynach rzeczy najważniejszych dla ludzi”.

    Tekst napisany i odczytany przez dr-a Jana Kwaśniewskiego 26.07.2000 dla Polonii, wyemitowany na żywo w Polskim Radiu w Chicago.

    Ciechocinek 2000.07.22

    Prawie wszyscy ludzie są przekonani, że choroby to rzecz normalna i że być muszą, że wojny, zbrojenia, przestępczość i inne plagi trapiące od zarania dziejów rodzaj ludzki, też są zjawiskiem normalnym i że inaczej być nie może. Wcale tak nie musi być. Może być zupełnie inaczej.

    Wszystkie dotychczas wymyślone i stosowane recepty w przeszłości, a także i obecnie stosowane w celu poprawienia świata zawsze były nieskuteczne i obecnie skuteczne nie są. Takie są fakty, taka jest prawda.
    Przy powszechnym założeniu, że tak jak jest – jest dobrze i lepiej być nie może, wystarczy tylko to i owo nieco poprawić, nawet nie szuka się sposobu na przyczynowe wyeliminowanie chorób i wszelkiej patologii z ludzkiego życia. Albowiem ludzie nigdy nie mogę szukać czegoś, o czym nawet nie wiedzą, że to coś istnieje.
    Przyjmowanie za normalne czegoś, co nie jest normalne i czego w biologicznie zdrowym gatunku być nie może, zawsze świadczy o niesprawności układu odbierającego informacje, przetwarzającego dane i wyciągającego praktyczne wnioski. Jeżeli te wnioski zastosowane w praktyce, nie dają korzystnych efektów ( a które dały?), a nawet z zasady pogarszają istniejący stan rzeczy, to wniosek może być tylko jeden.
    Aparaty znajdujące się w ludzkich głowach są niesprawne. Działają źle.
    Niezbyt często pojawiający się ludzie o sprawniejszych umysłach , których Sołżenicyn nazywał ludźmi myślącymi i znajdował ich nie więcej jak trzech na każde 100 lat, potrafili zauważyć co jest źle i gdzie jest źle.
    Niektórzy nawet potrafią wskazać wyższą przyczynę zła i wskazać miejsce w którym należy poszukiwać tej przyczyny.
    Takim człowiekiem był prof. Julian Aleksandrowicz.
    Wiedział on, nieważne od kogo, że „wszelkie trudności gospodarcze, społeczne, polityczne, a także wszystkie choroby mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, a ta wadliwa struktura i wadliwa czynność mózgów u wszystkich (prawie) ludzi była i jest spowodowana czynnikami EKOLOGICZNYMI”. Czyli zewnętrznymi. Czyli nie genetycznymi. Czyli możliwymi do usunięcia. Zatem w czynnikach środowiskowych, zwanych ekologicznymi, trzeba szukać tej wadliwej struktury i wadliwej czynności ludzkich mózgów.
    Drugi z myślących XX wieku Erich Fromm potrafił spojrzeć na ludzkość z zewnątrz.
    Cóż on takiego w tej ludzkości zobaczył. Pisał tak : „Patrząc z zewnątrz jesteśmy bandą szaleńców, których właściwie należałoby izolować, ale kto kogo ma izolować, skoro wszyscy są szaleni, a każdy uważa swoje szaleństwo za normę”.
    Jak dotąd ludzie doskonale izolują się sami w piekle, które SAMI sobie stworzyli, już tu, na Ziemi.
    „To ludzie porobili, że nieszczęśliwym jest człowiek” – pisał Staszic. Jan Paweł II, który również potrafił zauważyć to, czego inni zauważyć nie mogą, w jednej ze swych pierwszych encyklik ( Dives et Mizerykordia) napisał: „Widocznie istnieje wadliwy mechanizm , który legł u podstaw całej cywilizacji ludzkiej i całej cywilizacji materialnej”.
    Nasz wielki rodak zauważył, że z rodzajem ludzkim jest coś źle. Że źle jest od początku, od podstaw.
    Ta sama wypowiedź podana przez człowieka wiedzącego (umysły typu Staszica, czy Sedlaka ) wyglądałaby następująco: „Istnieje wadliwy mechanizm itd.
    Ta sama wypowiedź podana przez człowieka mądrego brzmiałaby następująco: „Przyczyną wadliwego mechanizmu, który… – jest wadliwa struktura czynności mózgów ludzkich, a przyczyną tej wadliwej struktury i wadliwej czynności, są błędy w zaopatrywaniu własnego organizmu, wymuszające chorą czynność umysłu”. Te błędy, popełnione przez naszych dalekich przodków są znane jako tak zwany grzech pierworodny.
    Ludzie dotychczas nie wiedzieli i nie wiedzą obecnie na czym ten grzech polegał i nie wiedzą, co trzeba czynić, aby skutki tegoż grzechu usunąć z własnych organizmów, a najważniejsze – usunąć z własnych umysłów. Nie rozumieją jego skutków podanych w Księdze Rodzaju.
    Ludzie nie mogą znaleźć przyczyny nieszczęść, które ich trapią, bo narzędzie koniecznie potrzebne do znalezienia tej przyczyny, było popsute, co uniemożliwia szukanie tam, gdzie szukać trzeba, jak i wszelkie inne szukanie.
    Popsute narzędzie stosowane w technice daje zły produkt. Popsute narzędzie umieszczone w ludzkich głowach również daje zawsze złe produkty. Inaczej być nie może.
    Dobre produkty pochodzące od dobrego narzędzia, jakim staje się mózg ludzki wyleczony z wadliwej struktury i czynności to: wiedza, prawda, mądrość. Złe i zawsze szkodliwe produkty wytwarzane przez popsute narzędzia mieszczące się w głowach ludzkich to: wiara, poglądy, najczęściej jedno i drugie.

    Szczególnie patologiczna czynność umysłów występuje u tak zwanych uczonych. Bowiem uczyli się tego, co niepotrzebne i czym więcej się nauczyli, tym większe powodują szkody. Ks. Prof. Włodzimierz Sedlak, człowiek który wiedział, napisał o uczonych: „Konsekwencje decyzji uczonych, którzy muszą wybierać zło, bywają nadzwyczaj groźne”.
    Uczeni muszą wybierać zło. Na przykład dzięki Żywieniu Optymalnemu z cukrzycy typu I i typu II wyleczyło się tysiące ludzi. Wielu lekarzy i profesorów widziało osoby wyleczone, ale nadal dla medycyny cukrzyca pozostaje chorobą nieuleczalną. Zamiast podjąć decyzję dobrą, czyli pomóc w wyleczeniu chorujących na cukrzycę, straszą chorych, wyzywają i ubliżają wyleczonym, dlatego cukrzyca, od której gatunek ludzki mógł być już dawno uwolniony, nadal musi trapić ludzi i to z niepotrzebną stratą niewyobrażalnie dużych pieniędzy.
    Jeden z ludzi wiedzących, Stanisław Staszic wiedział, że poglądy będą najszkodliwsze ludziom i będą najdłużej trapić rodzaj ludzki. Pisał, że wiara czyni człowieka głupim. Nie wiedział, że wiara nie jest przyczyną głupoty, a głupota nie jest przyczyną wiary, nie wiedział, że i głupota i wiara mają jedną wspólną przyczynę wyższą.
    Myślący Hugo Kołłątaj wiedział, że wszelkie zło pochodzi z poglądów.
    Kołłątaj nie znał przyczyny poglądów, Staszic nie znał przyczyn wiary i poglądów. A przecież Staszic i Kołłątaj to najsprawniejsze umysły, jakie pojawiają się rzadko, za rzadko, w chorym rodzaju ludzkim, rzadko i w narodzie polskim.
    Słaba to pociecha, że w wielu narodach nie pojawiali się tacy ludzie nigdy i nadal pojawiać się nie mogą. Nie z tych narodów trzeba brać przykład i nie od nich się uczyć.
    Święty Paweł Apostoł w liście do Koryntian (1 Kor 1,20) pytał „Gdzież mądry? Gdzież uczony? Gdzież badacz świata tego? Czyż Bóg nie ogłupił mądrości Świata tego?. A ponieważ Świat nie poznał Boga przez mądrość, w mądrości bożej, spodobało się Bogu przez głupstwa nauczanie zbawić wierzących”.
    To nie Bóg spowodował, że nie było i nie ma mądrych, nie ma badaczy świata tego, nie Bóg uniemożliwił poznanie Boga przez Mądrość, w mądrości bożej.
    Wszystko to zrobili ludzie i nadal robią tak samo. Nauczanie głupstwa rodziło i rodzi głupców. A przecież nie o to chodziło Bogu. Chciał w ludziach mieć partnerów w wiedzy, prawdzie i mądrości. Takimi ludzie zostali stworzeni i takimi być powinni. Takimi mogą się stać i takimi stać się muszą.

    Bóg nie lubi głupców : „Wszystkie dni głupiego są złe, a mądry ma gody ustawiczne” i „Nikogo bowiem nie miłuje Pan, jako tego, który z mądrością przebywa” napisano w Biblii.

    Tylko przez usunięcie przyczyn (ekologicznych) , które spowodowały biologiczną degradację rodzaju ludzkiego i powszechnie patologiczną czynność mózgów ludzkich, może pojawią się ludzie mądrzy, nauczeni, umiejący badać świat ten, potrafiący poznać Boga przez mądrość, w mądrości bożej.
    Usunięcie tych przyczyn, jest moim głównym celem.
    Zgromadziłem potrzebną wiedzę i znam przyczyny rzeczy, w tym przyczynę biologicznej degradacji rodzaju ludzkiego i wiem, jak tę przyczynę usunąć można. I trzeba.
    Zawsze lepsze jest to, co przynosi lepsze efekty.
    Moja wiedza stosowana w praktyce przynosi efekty znacznie bardziej korzystne od wszystkich innych stosowanych dotychczas i obecnie metod. Spowodowała więcej udokumentowanych „cudów” niż trafiło się ich w całej pisanej historii ludzkości.
    Dr hab. med. Wolfgang Lutz, specjalista medycyny wewnętrznej i dietetyki, autor książki pt. „Życie bez chleba” , która rozeszła się w nakładzie ponad 8 milionów w różnych językach ( wkrótce ma być wydana w USA) w liście do mnie z dnia 26 czerwca b.r. napisał m.in.:
    „Stosując dietę zawierającą ekstremalnie wysoką zawartość tłuszczów (zwierzęcych), niską białka i węglowodanów, dr Kwaśniewski uzyskuje efekty, wyraźnie przewyższające rezultaty, jakie uzyskiwali inni przy pomocy różnych zwykłych, niskowęglowodanowych diet. Prace dr Kwaśniewskiego wykazały, jak absurdalnym jest powszechne przekonanie o szkodliwym wpływie tłuszczów zwierzęcych na nasze zdrowie”. Doc. Lutz jest jednym z bardzo nielicznych uczonych, który zna się na rzeczy, potrafił szybko zrozumieć moją wiedzę, potrafił docenić korzyści z niej wynikające. Bowiem sam, od wielu lat odżywia się korzystnie dla mózgu swego.

    Inny współcześnie żyjący człowiek, powszechnie uważany ze autorytet moralny, laureat pokojowej nagrody Nobla – XIV Dalaj Lama na omawiany temat wypowiedział się następująco : „Nie zdołamy jednak rozwiązać problemów- tak wojny, przestępczości, przemocy, psychicznego i fizycznego cierpienia- dopóki nie zrobimy CZEGOŚ z niedociągnięciami nas samych. Co zatem należy robić ? Przede wszystkim musimy dojść do zgody w kwestii tego, co jest dobre, a co złe, co stosowne, a co niestosowne”. I ten człowiek zauważył coś, czego inni zauważyć nie mogą. I tego człowieka rady nie mają swego źródła w wiedzy, zatem skuteczne być nie mogą.
    Trzeba zrobić coś ? Trzeba dojść do zgody w sprawach najważniejszych, bez wskazania sposobu na to, aby ludzie mogli do zgody dojść. To, co radzi Dalaj Lama to i dużo w stosunku do rad innych i bardzo mało w stosunku do potrzeb.

    Wielki myśliciel z Królewca, Emanuel Kant tak pisał: „W sądach czystego rozumu mniemać (czyli mieć poglądów) nie wolno zgoła. Trzeba wiedzieć, albo powstrzymać się od wszelkiego sądzenia. Tak samo jest z zasadami moralności, gdzie nie godzi się podejmować działania, mniemając tylko, że coś jest dozwolone, ale trzeba to wiedzieć”.

    Najwięcej najważniejszej dla ludzi wiedzy zgromadzili i przekazali potomnym Żydzi.
    Dlatego na ich rady trzeba zwracać szczególną uwagę.
    Rabi Uri daje taką receptę na uzdrowienie ludzkości : „Dusza moja jest chora – poskarżył się rabbi Uri i jego ulubiony uczeń Icyk Magid wzdrygął się.
    – Czasy są chore, dlatego dusze chorują- zaprzeczył nauczycielowi Icyk.- Trzeba rebe leczyć czasy.
    – Trzeba leczyć siebie- cicho powiedział rabbi Uri.
    – Boże sprawiedliwy, iluż ich było tych lekarzy czasów, iluż ich przeszło po ziemi ? I czym się to wszystko skończyło ? Kajdanami, szafotem, obłędem. Nie, nie da się uleczyć czasów. Każdy musi leczyć siebie, MOŻE dopiero wtedy ozdrowieją czasy” (Grigorij Kannowicz, „Łzy i modlitwa głupców”, Książka i Wiedza, Warszawa 1985r.).

    Gdy ciało jest chore, to i dusza (elektromagnetyczna) również musi być chora – wiedział ks. prof. Włodzimierz Sedlak.

    Różnych naprawiaczy świata było dotychczas bardzo wielu, a świat nadal jest popsuty i to bardziej, niż kiedykolwiek był zepsuty w przeszłości.

    Wprowadzane w życie propozycje myślicieli, szaleńców (Lenin, Stalin, Hitler), filozofów, twórców wielkich i małych religii w praktyce okazały się być nieskuteczne, a nawet bardzo częsta bywały szkodliwe. Nie mogły być skuteczne. Trzeba działać inaczej, przyczynowo. Innej skutecznej drogi nie było, nie ma i nie będzie.

    W czasach najgłębszej degeneracji Narodu Polskiego Hugo Kołłątaj pisał:
    „Trzeba, wraz z powstawaniem naszym, koniecznie podnieść upadły charakter narodu”

    Prof. Jan Szczepański pisał … „Jestem zdania, że upadek Polski rozpoczął się w drugiej połowie XVII wieku. I ciągle jeszcze idziemy w dół. Z kryzysu wyjdziemy chyba w XXII wieku”.

    Nie udało się podnieść upadłego charakteru narodu, nie udało się wyjść z permanentnego kryzysu. Zamiast lepiej, jest coraz gorzej. Gdy chorób i chorych przybywa degeneracja narodu pogłębia się a dzieci coraz częściej zabijają dzieci lub dorosłych, ponieważ, jak niektórzy zabójcy mówią.- lubią zabijać. Przestępczość w Polsce od lat wzrasta o około 15 % rocznie. Winni są rządzący. Gdy nasz Naród miał już w 1974 r. szansę na wprowadzenie mojego programu poprawy wyżywienia narodu (dzięki Premierowi Jaroszewiczowi) chorych na obie postacie cukrzycy było w Polsce około 300 tysięcy. Gdy pisałem „Dietę Optymalną” w 1996 r., chorych na cukrzycę było już w Polsce ponad milion.
    Gdy pisałem następne, rozszerzone wydanie „Diety Optymalnej” liczbę chorych na cukrzycę w Polsce oceniano na około 2 miliony. Liczba chorych na inne choroby zaliczane do cywilizacyjnych podobnie wzrosła.

    A przecież tak być nie musi. Z cukrzycy i z prawie wszystkich innych chorób wyleczyć się można. Osoby stosujące zasady Żywienia Optymalnego o tym wiedzą. Sprawdzili je na sobie i swoich rodzinach.
    W nowej „księdze cudów” zamieszczonej w rozszerzonym wydaniu „Diety Optymalnej” podałem przykłady wyleczeń z wielu chorób.
    „Księgę cudów” otwiera obszerna wypowiedź optymalnego od 28 lat, gen. dyw. Apoloniusza Golika, którego Optymalni z Chicago poznali w czasie naszego pobytu w USA. Samych przypadków wyleczeń z cukrzycy typu I jest w „księdze cudów” podanych 6, z cukrzycy typu II- 8. A dla medycyny cukrzyca nadal pozostaje chorobą nieuleczalną.
    Nawet u dzieci z zespołem Downa występuje znaczna poprawa, a nawet rysy twarzy typowe dla tej choroby, zmieniają się w normalne już po 6-8 tygodniach.
    Źle jest dlatego, ponieważ czynność umysłów ludzkich jest od dawna popsuta, czego przyczyną są utrwalone i dziedziczone błędy w żywieniu zwane „grzechem pierworodnym”. Dlatego jeszcze muszą być choroby i przestępczość, zbrojenia, wojny, ogromne marnotrawstwo surowców, energii, pracy ludzkiej, ludzie nadal muszą „mozolić się na próżno”. Dlatego nie mogą złączyć się ze sobą i porozumieć?. Ludzie, nawet nie mają wspólnego ludzkiego języka, ani wspólnego rządu.
    Spełnienie tych warunków (wspólny rząd , wspólny język ), jako konieczne dla rozumnego uporządkowania życia ludzkiego na ziemi podali między innymi : Diogenes z Synopy, Stanisław Staszic, czy Emanuel Kant. Dotychczasowe próby: Imperium Perskie, Rzym, Unia Polski z Litwą (dlaczego tylko z Litwą?), Imperium Brytyjskie, Stany Zjednoczone, Unia Europejska, to tylko nieudane działania w tym kierunku.

    Arystoteles radził, że aby umieć rozwiązać problem, koniecznie trzeba znaleźć jego pierwszą przyczynę. A ludzie nigdy nie potrafili i nadal nie potrafią znaleźć, a nawet nie potrafią szukać pierwszej przyczyny zła i dobra, ponieważ nawet nie wiedzą o jej istnieniu.
    Dla stosujących Żywienie Optymalne sprawa jest prosta. Gdy znajdzie się przyczynę danej rzeczy, to szuka się przyczynę znalezionej przyczyny, aż do znalezienia przyczyny pierwszej. Dla nich jest to jasne, dla pozostałych pozostaje ciemne.
    Prof. Julian Aleksandrowicz podał przedostatnią (drugą z kolei licząc od przyczyny pierwszej) przyczynę zła i podał miejsce w którym należy szukać przyczyny pierwszej. Tego uczeni, ani inni ludzie zrobić nie potrafią. Tego mogą dokonać tylko Optymalni utrzymujący odpowiednio długo optymalny model żywienia, dający zdrową czynność mózgu bez wiary i poglądów, a tylko z wiedzą i prawdą, często nawet z mądrością.
    Wadliwy mechanizm o którym pisał Jan Paweł II, spowodował spustoszenia w umysłach ludzkich, a chore umysły po pierwsze nie mogą wiedzieć, że są chore, tak jak nie zdają sobie sprawy ze swojej choroby chorzy psychicznie, po drugie, będąc chore, nawet nie mogą poszukiwać sposobu na uzdrowienie, ani nie mogą szukać przyczyny swojej choroby. Mogą wytwarzać tylko wiarę lub poglądy, najczęściej wytwarzają jedno i drugie. Nie mogą zdobyć wiedzy, prawdy i mądrości.

    W Księdze Rodzaju precyzyjnie podano dzieje grzechu pierworodnego i jego skutki.
    Bóg pozwolił człowiekowi na wszystko, bo wiedział, że człowiek źle postępować nie może. Nie pozwolił tylko na jedno. Na zjadanie pożywienia, które musi spowodować chorą czynność mózgu, a ta z kolei zmusza człowieka do czynienia zła.
    Ale człowiek sam wybrał. Sięgnięcie ludzi po „ziele ziemi”, jako pożywienie, mimo zakazu Boga, spowodowało pojawienie się wstydu, strachu, stałą konieczność ciężkiej, mozolnej i szkodliwej pracy przy produkcji żywności, która spowodowała i dotąd utrzymuje głęboką degenerację ludzi, spowodowało choroby, kobiety zamiast jajeczkować i miesiączkować 1 raz w roku („pomnożę słabości twoje” – Biblia), jak było i jak być powinno , miesiączkują i jajeczkują 13 razy w roku.
    Zamiast mieć szansę na poczęcie dziecka tylko 1 raz w roku, uzyskały tych szans 13 („pomnożę poczęcia twoje” – Biblia). Pojawiła się podatność na choroby zakaźne, z których najgroźniejszą była śpiączka afrykańska przenoszona przez muchę Tse-Tse.
    Próby ochrony przed muchą – „Sporządził Bóg dla nich ubrania ze skórek i przyodział ich”- nie okazały się skuteczne. Z raju wypędziła człowieka mucha Tse- Tse.
    Nie wszyscy są podatni na chorobę. Dobrze odżywieni Europejczycy – nie chorowali.
    Prawie wszyscy Polacy czytali „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza.
    Gdy Staś wybrał się do obozowiska Lindego po chininę dla Nel, zastał w nim jednego białego chorego na gangrenę, kilkudziesięciu „śpiących” Murzynów, którzy wszyscy wymarli, oraz kucharza Lindego małego Murzynka Nasibu, który jadał tak jak Linde.
    Linde powiedział Stasiowi, że biali nie chorują na śpiączkę, ale i czarny też nie zachorował, gdy jadł tak jak biały.
    Po wprowadzeniu do spożycia produktów pochodzenia roślinnego ludzie NIE UZYSKALI umiejętności odróżniania dobra od zła, a właśnie ją UTRACILI.

    Autorzy „Księgi Rodzaju” wiedzieli, że najważniejszym skutkiem grzechu pierworodnego była zmiana czynności umysłu ludzkiego na chorą i że dotyczyło to umiejętności odróżniania dobra od zła.
    Ponieważ ludzie nigdy nie potrafili i nadal nie potrafią odróżniać dobra od zła, to autorzy „Księgi Rodzaju” albo się pomylili albo „pomylili się” świadomie wiedząc, że gdy na ziemi pojawią się warunki umożliwiające pojawienie się ludzi o zdrowych umysłach, to ci ludzie potrafią zrozumieć co trzeba i wyciągnąć trafne wnioski.
    Spożywanie „ziela ziemi” spowodowało przyspieszone dojrzewanie, dojrzewanie różnych narządów i ich starzenie stało się nierównomierne, zwiększyło wagę ciała i wzrost, zmniejszyło wagę i objętość mózgu, spowodowało szybkie i nierównomierne starzenie się organizmu, spowodowało skrócenie średniej długości życia człowieka tyle razy, ile razy zwiększyła się liczba miesiączek w roku.
    Najgorszym nieszczęściem spowodowanym zjadaniem „ziela ziemi”, które człowiek sam wybrał na swoje pożywienie, łamiąc najważniejszy i jedyny w stosunku dla człowieka zakaz Boga, było pojawienie się powszechnie patologicznej struktury i czynności mózgów ludzkich, a ta spowodowała utratę umiejętności odróżniania dobra od zła, a ludzie utracili możliwość zdobycia wiedzy, prawdy i mądrości.

    Pitagoras napisał: „żaden człowiek nie jest mądry, mądrzy są tylko bogowie”, a Epikur wiedział, że „wszyscy bogowie mają kształt ludzki”.

    Heraklit napisał, że wszyscy ludzie żyjący na ziemi trzymają się z dala od prawdy i sprawiedliwości. Tak było, jest i tak jeszcze na razie być musi. Tylko od stosujących Żywienie Optymalne zależy głównie, kiedy ludzie uzyskają dostęp do prawdy i mądrości i potrafią żyć sprawiedliwie.

    Każdy odżywia się inaczej, każdy inaczej odżywia swój mózg. Z tej przyczyny czynność mózgu każdego człowieka jest inna, a każdy widzi to samo inaczej. A ten, co widzi inaczej, nie może zgodzić się z innym, widzącym inaczej.
    Człowiek „widzi” mózgiem. Przy każdych innych proporcjach między głównymi składnikami odżywczymi w diecie człowieka, mózg jest zawsze inaczej zaopatrywany, u współczesnych ludzi zawsze źle.
    Tylko wzorzec zaopatrzenia organizmu oparty o wiedzę ścisłą, o prawa obowiązujące w naukach podstawowych od dawna stosowane i sprawdzające się w technice, daje prawidłowe zaopatrzenie organizmu człowieka. Tylko taki człowiek stwarza korzystne warunki dla zdrowej czynności mózgu, co umożliwia zdrową czynność umysłu ludzkiego.

    Dlaczego tylko ludzie potrafili się tak zdegenerować?

    O zasadniczych różnicach między wszystkimi innymi gatunkami, a gatunkiem ludzkim, Stanisław Staszic tak pisał: „Żaden zwierz nie niszczy swoich plemion. Człowiek nienawidzi człowieka. Tysiącami zbiera się ludzi dla wyniszczenia sobie podobnych”.

    Jeśli w żadnym gatunku nie ma zabijania osobników z własnego gatunku, ani działań na szkodę tych osobników, czy na szkodę gatunku, a zjawiska te występują wyłącznie w gatunku ludzkim, to coś jest nie tak, jak być powinno.
    Jeśli tylko w gatunku ludzkim jest inaczej niż u wszystkich innych gatunków, to oznacza, że TYLKO w gatunku ludzkim zaistniały jakieś czynniki (przyczyny), których nie było w żadnym innym gatunku, które to czynniki właśnie spowodowały głęboką degenerację rodzaju ludzkiego, zawsze patologiczną strukturę i czynność ludzkich mózgów, a dopiero ta przyczyna stała się przyczyną licznych nieszczęść trapiących ludzkość. Każdy skutek ma swoją przyczynę. Zatem i degeneracja ludzi musiała mieć przyczynę działającą tylko w gatunku ludzkim.

    Cóż takiego pojawiło się w gatunku ludzkim, co nie pojawiło się w żadnym innym gatunku ?.

    Człowiek różni się od innych gatunków tylko w jednej rzeczy.

    Tylko w gatunku ludzkim pojawiła się umiejętność wykorzystania ognia do wstępnego trawienia żywności poza organizmem. Było to korzystne, dopóki ludzie nadtrawiali ogniem produkty, które mogli zjadać na surowo, a przyczyną wszystkich nieszczęść stało się trawienie ogniem żywności pochodzenia roślinnego, niejadalnej dla człowieka na surowo i spożywanie tej żywności. To było główną przyczyną grzechu pierworodnego.
    Bóg dał człowiekowi ogień, aby mógł jeść lepiej od najsilniejszych drapieżników. Był to podarunek, który spowodował wiele dobrego, ale i wiele zła.

    Bez ognia nie byłoby człowieka mogącego nazwać sam siebie rozumnym, nie byłoby grzechu pierworodnego, chorób, degeneracji gatunku ludzkiego, ale nie byłby możliwym rozwój nauk podstawowych, ani cywilizacji technicznej. Dopiero odpowiedni rozwój nauk podstawowych stworzył teoretyczne możliwości dopasowania biochemicznego spożywanej żywności do składu tkanek ludzkiego ciała, czyli dobrania żywności, w sposób najlepszy dla struktury i czynności organizmu.
    Uniemożliwia to, jak dotąd skutecznie, powszechnie patologiczna czynność umysłów u tak zwanych uczonych, wprawdzie uczonych, ale nie tego, co uczyć by się należało, ponadto nauczonych źle.

    Lepiej zawsze jest nic nie wiedzieć, niż wiedzieć źle.

    Gdy wie się źle, zawsze musi się szkodzić. Uczeni wiedzą źle. Dlatego, jak pisał prof. Wł. Sedlak (którego wypowiedź przytaczam ponownie) : „Konsekwencje decyzji uczonych, którzy muszą wybierać zło, bywają nadzwyczaj groźne”.
    Dlatego nie mogą oni ani zrozumieć, ani wykorzystać najważniejszej dla ludzkości wiedzy, która w Polsce się zrodziła. Oby ludzkość nie musiała zbyt długo czekać. A to zależy głównie od tych, którzy wiedzą, czyli od optymalnych.

    Jan Kwaśniewski.

  36. Optymatyk … jeszcze, jeszcze…

    I love Kwaśniewski…

  37. Optymatyk
    2 września o godz. 23:03.Nie dałem rady.To wszystko jest tak”mądre” i tak uczone,że nie do wytrzymania.Przysłowiowy groch z kapustą.Najlepiej od razu wrócić na drzewa.

  38. marianna.kotuniak
    1 września o godz. 18:42.To wszystko prawda i możemy w nie trwać i użalać się nad sobą jeszcze 100 lat i więcej.Mam 67 lat i mam to na tu i teraz gdzieś chociaż rozumiem calą tą traumę ale nie mam zamiaru się nią umartwiać

  39. @sambakukuleczka

    …tym razem powialo psychiatrykiem…

  40. Optymatyk idź ty się utop razem z tym twoim Janem Kwaśniewskim idiotą.
    Widać, że kler i religia nieźle popier….ły ci i takim jak ty we łbie.
    Ten tekst rzeczywiście nadaje się do publikacji tylko w prymitywnych środowiskach Wolaków w kraju i za granicą.

  41. Optymatyk 2 września o godz. 23:03
    Kto to przeczyta do końca? Nie lepiej dać link?
    Pozdr.
    LK

  42. Do wszystkich, w sumie niezadowolonych z tego tekstu.
    Bez żadnej przesady, spodziewałem się takiej reakcji i nie mam do Was żalu.
    Ja nie jestem odosobniony czytając uważnie wszystkie Wasze teksty i nie narzekam, choć niejednokrotnie mógłbym sobie pomarudzić, ale mi się nie chce.
    Jedynie jednoznacznie muszę zareagować na idiotyczny wpis Kasandry ,że niby kler i religia mi coś popierdoliły. Nic z tych rzeczy. Najprawdopodobniej zwyczajnie nie kumasz tekstu. I nie ma w tym nic dziwnego. Nie musisz i/lub nie możesz. Ja też za pierwszym razem myślałam o autorze podobnie ale po 20 latch dobrodziejstw wynikających z jego wiedzy w pełni rozumiem jego przekaz. Mam takie prawo.
    Jestem spod znaku RYBY i świetnie pływam od 6 roku życia ,będzie trudno z utopieniem.

  43. Kasandra
    Optymatyk to nawiedzeniec, który pod kolejnym nickiem, dla niepoznaki, głosi „religię” zdrowościową, czyli dietę Kwaśniewskiego (mnóstwo tluszczu, błe…)
    Jak każdy człowiek pochłonięty misją jest tak niezłomnie przywiązany do swoich przeświadczeń, że szkoda czasu i atłasu na jakiekolwiek z nim rozmowy.

  44. BWTB
    2 września o godz. 14:51
    Sam byłem zaszokowany, kiedy starzy „ciegielszczacy” wspominali, że w czasie wojny pod niemieckim kierownikiem i majstrem lepiej im się pracowało niż po wojnie pod polskimi zwierzchnikami. Ojciec zresztą też w czasie wojny tam pracował i to potwierdzał.
    Jako ” młody wielkopolski patriota” wychowany w kulcie powstańczego zrywu nie chciałem w to wierzyć. Teraz mam coraz więcej wątpliwości, czy dobrze zrobili bracia mojej babci idąc w 1918 roku do powstania walcząc o to, by Polska nie odrodziła się bez swej kolebki.
    Piłsudskiego bardziej obchodziła Ukraina, Litwa czy Białoruś niż ziemie „skąd nasz ród” !
    Wielkopolanie nie lubili i nie lubią Piłsudskiego – to poznańskie pułki w maju 1926 ruszyły na pomoc legalnemu rządowi Witosa i Prezydentowi Wojciechowskiemu ale PPS-owscy kolejarze zatrzymali pociągi z wojskiem pod Kutnem.

  45. Kassandra
    Twój mówiąc językiem dyplomatycznym mało kulturalny wpis z 3 września o godz. 16:53 nie powinien się tu znaleźć.

  46. Kaesjot 4 września o godz. 7:50‎
    Niestety, ale masz sporo racji. Fatalna, krótkowzroczna polityka Bismarcka i cesarza Wilhelma II a ‎szczegolnie ich ideowego następcy, czyli Hitlera wybudowała mur nienawiści i niezrozumienia ‎pomiędzy Polakami a Niemcami, którzy jeszcze za czasów Powstania Listopadowego mieli bardzo ‎dobre wzajemne stosunki. Co ciekawsze, pierwszy ideolog nazizmu, czyli Houston Stewart ‎Chamberlain (1855-1927), Anglik z pochodzenia i nawiasem mąż córki Ryszard Wagnera, uważał ‎Słowian, szczególnie zaś Zachodnich, czyli głównie Polaków, za rasę nie tylko aryjską, ale i teutońską, ‎czyli niezdegenerowaną, w odróżnieniu od zdegenerowanych ras takich jak łacińska (Francuzi, Włosi, ‎Hiszpanie, Portugalczycy) czy żydowska. Gdyby nie irracjonalna nienawiść Austriaka Hitlera do ‎Słowian, głównie zresztą Słoweńców i Czechów, którzy często okazywali się bardziej inteligentni, ‎pracowici i przedsiębiorcy niż Niemcy, najprawdopodobniej nie doszłoby nigdy do agresji Niemiec na ‎Polskę, gdyż Niemcy zadowoliłyby się opanowaniem Europy Zachodniej i jej kolonii, a więc nie było ‎by potrzeby owego Drang nach Osten, które przyniosło Niemcom klęskę, podobnie jak wcześniej ‎Francuzom i Polakom. I 100% zgoda co do Piłsudskiego – on był naszym największym nieszczęściem ‎w latach międzywojennych, znacznie większym niż ekstremalna komunistyczna lewica spod znaku ‎KPP czy też ekstremalna narodowa prawica spod znaku ONR, jako że Piłsudski, agent niemieckiego ‎wywiadu, reprezentował w Polsce interesy wielkiego niemieckiego kapitalu oraz polskojęzycznych ‎obszarników z tzw. Kresów Wschodnich, czyli Ukrainy i Białorusi, co skierowało Polskę na kurs ‎konfrontacji z Rosją Radziecką a później ZSRR oraz sojuszu z nazistowskimi Niemcami, a z czego ‎wynikła w sposób oczywisty nieuchronna klęska sanacyjnej, faszyzującej dyktatury we wrześniu roku ‎‎1939.‎

  47. Panie Janie,
    Nie wiem dlaczego, ale pominął Pan, że Polska prowadziła wojnę nie tylko z Niemcami, ale także z sowietami. Jeśli chodzi o sowietów trochę więcej wiemy o kolaboracji niektórych środowisk. Ja też chciałbym, aby i tutaj ktoś uderzył się w piersi i przepracował doświadczenia wojenne własnej rodziny. Trzeba też wiedzieć, że nie tylko etniczni Polacy mieli problem z kolaboracją. Zbrodni na Polakach dopuszczali się nie tylko sowieci i Niemcy, ale także członkowie mniejszości narodowych. Dyskusja więc powinna być szersza, a Pan wciąż jedynie nam Polakom zdaje to zadanie, które przepracować powinni w zasadzie wszyscy.

  48. @mag
    „Optymatyk to nawiedzeniec, który pod kolejnym nickiem, dla niepoznaki, głosi „religię” zdrowościową, …”
    Zwyczajnie bredzisz.
    Ja i jakaś „religia” to nas dwóch. Jestem areliginy i jeśli wyznaję cokolwiek to maksymę Spinozy ,że „Deus sive natura”. Co to ma wspólnego z religiami? —NIC.

  49. @Kasandra
    Ja się podpisuję „oboma rękoma” pod Twoimi tekstami na blogu ateistów, a Ty na mnie taką napaść czynisz. Nieładnie. „Wiara czyni człowieka głupim” Staszica, to zdanie poznałem właśnie dzięki Janowi Kwaśniewskiemu, twórcy „żywienia optymalnego”, który zainicjował powtórne wydanie wiekopomnego dzieła pt.”Ród ludzki”.
    Żebyś Ty widziała co jeszcze „nawypisywał” Staszic w tej książce, to trzeba ją mieć , nie chwaląc się, tak jak ja.
    Nie było jej w tzw. oficjalnym obiegu.

css.php