Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Mikołaj Pawlak

13.12.2018
czwartek

Rzecznikowi praw dziecka Mikołajowi Pawlakowi in vivo

13 grudnia 2018, czwartek,

Szanowny Panie, właśnie otrzymał Pan stanowisko rzecznika praw dziecka, w związku z czym prasa przypomniała Pańską wypowiedź na temat zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro.

Oto co Pan twierdzi: „od strony prawno-moralnej jest to metoda niegodziwa, bo w znaczącej liczbie poczęć powoduje, że poczęte istoty ludzkie, poczęte dzieci nie są wystarczająco chronione”. Jest Pan również autorem innych wysoce kontrowersyjnych wypowiedzi, które można zinterpretować jako rzucające cień na dzieci z rozwiedzionych małżeństw, bądź na kobiety, które decydują się na aborcję w obliczu tragedii, jaką jest wykrycie ciężkiego uszkodzenia płodu. Proszę nie szermować pomówieniami i insynuacjami rodem z bigoteryjnych broszurek. Proszę mi wierzyć, między publikacjami Kościoła katolickiego a odpowiedzialną i uczciwą literaturą z kręgów nauki i kwalifikowanej prasy zieje nieprzebyta przepaść intelektualna i moralna. Wiara katolika nie może zwalniać z elementarnego krytycyzmu i uczciwości intelektualnej.

Wydaje mi się bardzo ważne, aby jako rzecznik praw dziecka, czyli funkcjonariusz państwa polskiego, gwarantującego w konstytucji neutralność religijną organów władzy publicznej, rozumiał Pan, jak bardzo starannie każdy urzędnik mający silny światopogląd oparty na wierze musi dbać, aby żaden element tego światopoglądu nie miał wpływu na jego decyzje, których aksjologiczną podstawą może być wyłącznie konstytucja i zgodnie z nią prawo. Niestety zachodzi obawa, że znajduje się Pan pod wpływem światopoglądu wpajanego nam (bo ja również jestem absolwentem KUL) przez Kościół katolicki, nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, że w wielu przypadkach ludzie religii starają się przenosić do sfery świeckiej elementy swych doktryn, ubierając je w pozornie świeckie argumenty – np. argument „prawa naturalnego” (które to pojęcie ma sens religijny, a poza światopoglądem teistycznym nie ma zgoła żadnego sensu) albo nazywanie kilkukomórkowego zarodka „istotą ludzką”, co stanowi odwołanie do archaicznej koncepcji istoty rzeczy, przyjętej w XIII w. przez Kościół katolicki od arabskich Arystotelików.

Proszę starannie pilnować, aby Pańskie wypowiedzi i decyzje nie pozwalały nam nawet domyślać się, czy jest Pan ateistą, czy może wyznawcą hinduizmu albo katolicyzmu. To są Pańskie prywatne przekonania, które musi Pan zawiesić na kołku, obejmując publiczny urząd. Gwarantuje to nam konstytucja, a dokładnie jej artykuł 25. Zresztą nie wątpię, że zna Pan jego treść.

Upominam Pana, bo nawet ludzie dobrej woli potrafią czasami łamać fundamentalną zasadę demokratycznego i suwerennego państwa prawnego, nieświadomie wprowadzając elementy prawa wyznaniowego do prawa świeckiego oraz do praktyki administracyjnej. Opór przeciwko stosowaniu metody zapłodnienia pozaustrojowego jest właśnie przypadkiem takiego postępowania. Sama sprawa in vitro została już bowiem na całym świecie bardzo dokładnie przedyskutowana i uregulowana, a konsensus wokół tej metody – jako bezpiecznej i moralnie akceptowalnej – jest powszechny. Wyłamuje się z niego tylko jeden liczący się w niektórych krajach podmiot społeczny, mianowicie Kościół katolicki. Obawiam się, sądząc z Pańskiej inkryminowanej wypowiedzi, że staje Pan po tej samej stronie, to znaczy po stronie swojej wiary oraz – siłą rzeczy – obcego państwa, jakim jest Stolica Apostolska – w sprawie, w której głos społeczeństw całego świata, głos lekarzy, rodziców, dorosłych dzieci poczętych in vitro oraz autorytetów publicznych i organizacji religijnych jest zgodny.

Niestety, Kościół katolicki, który – jak Pan wie – jest ostatnią organizacją mającą moralne prawo ubierać się w szatki rzecznika interesów dzieci (i mam na myśli nie tylko masową, dziesiątki razy częściej występującą wśród księży niż w innych grupach mężczyzn pedofilię, lecz przede wszystkim masowe znęcanie się i mordowanie dzieci w katolickich „zakładach opiekuńczych” Irlandii i innych krajów), stosuje skrajnie nieuczciwe metody deprecjonowania metody in vitro, pozwalającej, owszem, na posiadanie dziecka z zachowaniem dziewictwa. Chodzi mi nie tylko o żenujące i groteskowe wypowiedzi, jak znane Panu twierdzenie pewnego księdza profesora o „bruzdach dotykowych”, lecz o cały arsenał przewrotnych pseudoargumentów i zwykłych przekłamań. Jeśli chce Pan czegoś bliższego dowiedzieć się o problematyce in vitro oraz związanych z tą metodą zagrożeń moralnych, to proszę sięgnąć do podręczników bioetyki – oczywiście świeckich, pisanych ze stanowiska akademickiego i w warunkach wolności sądu, a nie katolickich, których autorzy z góry związani są doktryną. Jednakże zanim Pan to uczyni, proszę pozwolić na kilka uwag wstępnych.

Najpierw proszę zauważyć, że moralny problem wiąże się przede wszystkim z terapią hormonalną stosowaną w standardowym leczeniu niepłodności. Stosując tradycyjną terapię (a jej niepowodzenie jest warunkiem przejścia do metody zapłodnienia pozaustrojowego), godzimy się na to, że z dużym prawdopodobieństwem dojdzie do poronień – i to na znacznie późniejszym etapie ciąży niż jej pierwsze dni. Stosując zaś procedurę in vitro, godzimy się tylko na to, że pewna liczba wytworzonych zarodków (tak małych, że z pewnością niemających żadnego czucia, a tym bardziej podmiotowości) nie zostanie wszczepiona i nie uzyska szans na rozwój. Są to jednak prawie wyłącznie zarodki, które w przebiegu naturalnego zapłodnienia również nie miałyby szansy na zagnieżdżenie się i rozwój. Jeśli zdarza się, że w przebiegu procedury zapłodnienia in vitro powstają jakieś prawidłowe zarodki, które nie są wszczepione od razu, są one, owszem, zamrażane, lecz zawsze mają całkiem realną szansę na wykorzystanie w przyszłości. Metoda in vitro szanuje zarodki nie mniej niż sama natura! A jeśli chce się Pan dowiedzieć więcej na ten temat, to raz jeszcze zachęcam do lektury podręczników bioetyki – byle autoryzowanych nazwą naprawdę akademickiego wydawnictwa, nie zaś którejś z instytucji wyznaniowych, podporządkowanych wytycznym doktrynalno-ideologicznym płynącym z Watykanu.

I na koniec raz jeszcze pragnę przypomnieć Panu, że Pańska wiara nie może mieć żadnego wpływu na sposób sprawowania przez Pana urzędu, natomiast problemy, z którymi będzie się Pan musiał zmierzyć w związku z obnażeniem moralnej zgnilizny w Kościele katolickim, oraz zagrożenia, które organizacja ta zawsze stanowiła i wciąż stanowi dla dzieci, w szczególny sposób wymagają od Pana uwiarygodnienia się wobec polskiego społeczeństwa, które ma podstawy podejrzewać, że będzie Pan pozostawał pod wpływem Kościoła katolickiego, a nawet dopuścić się obrony, umniejszania lub lekceważenia jego zwyrodnień oraz zagrożeń, jakie wynikają z kontaktu księży katolickich z nieletnimi.

Wiem, że niełatwo bronić dzieci przed trzema, czterema setkami pedofilów w sutannach, którzy z pewnością (chodzi rzecz jasna o prawdopodobieństwo rzetelnie oceniane na blisko 100 proc., nie zaś o pewność całkowitą) wciąż mają dostęp do dzieci jako „nauczyciele religii”, niemniej taka jest właśnie Pańska powinność. Urzędowa – nie tylko chrześcijańska. Musi Pan działać tak, aby każdego dnia móc satysfakcjonująco odpowiedzieć sobie na pytanie: „co dziś uczyniłem, aby zmniejszyć zagrożenie polskich dzieci atakiem pedofila w sutannie?”. To się nazywa rachunek sumienia. I takiego właśnie rachunku sumienia od Pana oczekują rodzice. Nie oczekują natomiast powtarzania głupstw na temat zapłodnienia in vitro, głoszonych przez mężczyzn mających czelność ogłaszać się przedstawicielami Boga na ziemi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Panie Profesorze.
    Jak mi się zdaje, przeczytałem właśnie Pana wielce słuszny i ogromnie powściągliwy, jak również i nie mniej kompetentny wykład.
    Niestety, retor kierując apele do pospolitych opryszków, właśnie rabujących mu portfel w ciemnym zadupiu cywilizacyjnym nadwiślańskich krzaków, w którym podejmuje się nocnych spacerów bez uzbrojenia, naraża się, że bez zerwania zbirom kominiarki i nazwania spraw po imieniu, będzie miał mniej szczęścia niż pan Kwaśniak.
    Oby skończyło się na grabieży portfela w trakcie zajmującego (retorom – czas na ucieczkę) wykładu, a nie dosżło do rozstrzygnięcia ciągłości praw naturalnych na przykładzie stłuczenia czaszki myśliciela.
    Podsumowując już bez żartów, piękna,chrześcijańska tradycja umoralniających kazań wygłaszanych drapieżnym ptasiorom, prowadzi kaznodzieję najwyżej do odegrania roli przedmiotu spożycia, a nie przyswojenia przez drapieżców podmiotu merytorycznego kazania.
    Lepiej liczyć, pod takim rzecznikiem, na szybkie nóżki (dziecięce) niż lotne słówka (profesorskie), jesli nie ma się w zanadrzu więcej siły i broni, niż wiszące ordynarnym oprychom gdzieś, argumenty.

  2. .

    — Morulas Gowinowy scream —

    .

    Pamiętam Pana Ministra G. desperackie
    oświadczenie o tym jak morulae i blastulae
    spać mu nie dawały, ich scream powodował
    u Ministra chroniczny ból głowy

    Nigdy nie podał jaka była scream’u
    częstotliwość, chętnie sam bym posłuchał,
    widzi mi się że wrzask pieprzonych ministrantów
    ma taką częstotliwość że jest poza słyszalnym
    spektrum, przeciętnego katolika

    Tak pewnie było w Bostonie i Sydney nie mówiąc
    o Tuam, co jest ciekawym fenomenem, u takiego
    parszywego ateisty jak ja wrzask głodnego noworodka/
    dziecka (Tuam case) budzi reakcję pt „nakarmić
    szczyla żeby przestał”, Irish siostrzyczki miały
    na wrzeszczące z głodu bachory całkiem inny
    nowatorski pomysł…

    The fantastic humanitarians of Tuam pozwalały
    wspaniałomyślnie wrzeszczeć bachorom że tak
    powiem „at libitum” aż zamilkły z własnej nie
    przymuszonej woli, z braku ATP, ale co ja tam wiem.

    Personally I’m ecstatic że nasz nowy Pan Minister
    do spraw maluchów ma takie wspaniałe katolickie
    wzorce z US, Australii i Irlandii z których może czerpać
    pełnymi garściami,

    Bo czy nie było by highly repulsive by przewielebny
    stwierdził taką „bruzdę dotykową” na czole
    ministranta którego właśnie penetruje❓
    Głównym zadaniem Pana ministra is to make sure
    że materiał na ministranta i most likely późniejszego
    ministra jest „bruzdy dotykowej – free”

    AND PRZEWIELEBNY-READY, Hallelujah

    .

    ..)

  3. Panie profesorze – w dawnych czasach gdy ktoś podejmował się beznadziejnego zadania mówiono: „idź przekonaj milicjanta, ze się myli”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Pańskie prywatne przekonania, które musi Pan zawiesić na kołku, obejmując publiczny urząd. Gwarantuje to nam konstytucja, a dokładnie jej artykuł 25.”

    Czy za nieprzestrzeganie tego artykułu pójdzie do pierdla i Pan tego dopilnuje? Jeśli nie- to jest to wołanie na puszczy.

  6. Po raz dziesiąty (jubileusz!) ma okazję pilaster się zapytać o źródła tej rewelacyjnej opinii
    o rzekomo masowej, dziesiątki razy częściej występującej wśród księży niż w innych grupach mężczyzn pedofilii.

    I po raz dziesiąty nie otrzyma pilaster żadnej merytorycznej odpowiedzi. 🙁

    Czyżby felietonista naprawdę był przekonany, że jak powtórzy to kłamstwo tysiąc razy, to automatycznie stanie się ono prawdą?

  7. Zawsze pilaster był ciekaw co to jest „etyka świecka” i na jakich podstawach się opiera.
    Np. czy zgodnie z „etyką świecką” wolno kraść towary w hipermarkecie, a jeżeli nie to dlaczego.

    I nigdy jakoś od jej wyznawców nie doczekał się odpowiedzi.

    Teraz też się nie doczeka. 🙁

  8. Proszę też zwrócić uwagę, jak bardzo autor martwi się „trzema, czy czterema setkami pedofilów” (czyli mężczyzn mających takie skłonności) w sutannach uczących dzieci religii, natomiast wcale nie martwi się wielokrotnie większą ilością pedofilów świeckich uczących dzieci innych przedmiotów.

    BTW nawet te trzy – cztery setki jest liczbą znacznie przesadzoną, bo dotyczy wszystkich księży, a wcale nie wszyscy są przecież katechetami.

  9. Nie krytykować a pytać panie profesorze.Dlaczego właśnie ten pan został ,nazwę to eufemistycznie Obrońćą ZYgoty z mocy prawa?A dotychczsowy Rzecznik Dziecka był jedną z ostatnich redut spokoju i pokoju społecznego?A może chodzi o to, aby totalny chaos zapełniony był totalną wojną na poglądy.Bo jaka będzie dalsza dyskusja o nowym rzeczniku ,nie trudno przewidzieć.

  10. Prawie nic mnie już nie dziwi, ale jedno mnie frapuje – skąd oni biorą tych porąbanych, ogarniętych psychozą religijną dziwadeł?
    Czyżby aż tylu było wariatów wśród nas?

  11. Kretyn

  12. @pilaster
    Zanim Gospodarz (lub ktokolwiek) odpowie Pilastrowi odnośnie „źródła tej rewelacyjnej opinii o rzekomo masowej, dziesiątki razy częściej występującej wśród księży niż w innych grupach mężczyzn pedofilii”, czym również jestem zainteresowany, to podeślę uprzejmie link do tekstu Pilastra zamieszczonego na jego blogu, którego czytałem z ciekawością, aż do właśnie tej publikacji: https://blogpilastra.wordpress.com/2018/11/16/mapa-prowadzaca-na-manowce/
    Szanowny Pilaster zgrabnie porusza się w sferze liczb, ale jakby nie zauważał (w co trudno mi uwierzyć) tego aspektu sprawy, że żeby być odnotowanym księdzem pedofilem potrzeba przebicia tej twardej ściany, której nie ma, gdy za pedofilem nie stoi tak potężny system jak KK.

  13. A już myślałem, że pan Jan o pedofilii w fundacji ”Eroweek”. Cóż za pomyłka… 😉 Pedofilia w Euroweek wszak rozwija i ubogaca kulturowo a igraszki z ksiedzem cofają w rozwoju jak śp Kore 😉 Taki żart, bo Kora nie sprawiała wrażenia ”zacofanej” czy ”wycofanej” a wręcz przeciwnie. Lubie szefa fundacji Euroweek, bo to jeden z sensowniejszych rajców miejskich (radnych) w Bystrzycy Kłodzkiej – kiedyś przy piwku (rok 2008) zapytałem go wiedząc świetnie, że był w mlodzieżówce UW i znał osobiście te wszystkie kanalie pokroju Mazowieckiego, Geremka, czy nawet Kwaśniewskiego : ” Adam, czemu w Polsce jest jak jest ?” i odparł mi że jest wpływowa grupa osób kierująca Polską z tylnego siedzenia, która pilnuje by nic sie w POlsce zasadniczo nie zmieniło ; i rzekł mi to ”oświecony europejczyk” a nie pisowski czy korwinowy ”oszołom” 😉 – ale te zdjęcia dziewczynek obcałowywanych przez Arabów to słabo wyglądają. Co prawda klasyk Korwin uważa ze ”miękka pedofilia” rozwija seksualność dziewczynek ale często tak rozwija że potem te dziewczynki zostają prostytutkami lub marzą o zostaniu nimi. Znam to z autopsji bo wszedłem 8 lat temu w rodzine gdzie wiekszość kobiet byla molestowana przez ojczymów czy kochanków ciotki . Jako ”libertyn gawędziarz” mógłbym twiredizć ze swawolnych pań nigdy za wiele ale nie chce przeginać 😉 Wystarczy ze JKM przegina o ”lekkiej” pedofilii i pan Hartman przegina o kazirodztwie. Notabene hasło ”family sex” ma najwiecej wejść na Pornhub oprócz hasła ”Robert Lewandowski” 😉 Inne popularne ”bloki tematyczne” na kanałach porno typu Dorcel, Redlight , Hustler i Private to : ”cuckold”, ”interracial sex” (BBC) w tym ”cuckold with BBC” 😉 Wszystko zmierza w kierunku zaprogramowania nas na wielokulturowość i dominacje czarnej rasy. Szczerze mówiąc gdybym był kobietą to wolałbym czarnucha niż białasa :))) Mają moc :))

  14. niełatwo bronić dzieci przed trzema, czterema setkami pedofilów w sutannach, którzy z pewnością (chodzi rzecz jasna o prawdopodobieństwo rzetelnie oceniane na blisko 100 proc., nie zaś o pewność całkowitą) wciąż mają dostęp do dzieci jako „nauczyciele religii”…

    Gospodarzu, skąd tak niska i nierzeczywista liczba pedofilów konsekrowanych skaczących z dziecka na dziecko?
    Przecież real jest wielokrotnie wyższy! Nie żadne 2% stanu księżowskiego, jak „obliczył” Franciszek kręcąc tak, by było mu miło, ale dobre kilkanaście procent. Nie „cztery setki” pedofilów, a trzy tysiące brykają i robią co lubią z dziećmi robic i co muszą.

  15. Do mja

    Skoro do tej pory nikt pilastrowi nie odpowiedział (merytorycznie nie odpowiedział) skąd owa tajmena wiedza o masowej pedofilii wśród kleru pochodzi, to i teraz nie odpowiedzą.

    „żeby być odnotowanym księdzem pedofilem potrzeba przebicia tej twardej ściany, której nie ma, gdy za pedofilem nie stoi tak potężny system jak KK.”

    No właśnie. A skąd ta wiedza pochodzi? I ilu pedofilów kościelnych pozostało po drugiej stronie tej ściany w porównaniu z pedofilami z innych grup zawodowych, też mających swoje „ściany”?

    Zresztą jest na odwrót, niż się mja wydaje. Pedofili duchowny ma mniejsze szanse na uniknięcie odpowiedzialności niż pedofil świecki, bo przecież „wszyscy wiedzą”, że każdy ksiądz to pedofil, zatem w przypadku księdza pedofila alarm zostanie podniesiony znacznie wcześniej niż w przypadku pedofilów świeckich.

    Np pedofil psycholog może działać praktycznie całkowicie bezkarnie. I musi się naprawdę bardzo postarać aby go złapano.

  16. Najwyższy czas wziąć się za obecnego wicepremiera i ministra w rządzie PiS, a kiedyś w PO Gowina, seksistę i obrońcę
    pedofilów w koloratkach, z którego polecenia klesza pedofilia w sierocińcach prowadzonych przez kościół na Pomorzu była ukrywana.
    Kilka lat temu Gowin sam o tym wspominał w jednym z wywiadów dla TVN24.
    Ten człowiek kościoła potrafi słyszeć „krzyk zabijanych zarodów”, ale krzyk i płacz gwałconych przez pedofilów w sutannach dzieci do niego nigdy nie docierał ani nie dociera.
    Współwinne bezkarności kleszej pedofilii są również prokościelne media takie jak TVN, TVP, Polsat, Poskie Radio oraz papierowe szmatławce, które również nie stanęły w obronie gwałconych przez kler dzieci dlatego, że pozatrudniano tam wielu opusdejowców płci obojga, którzy wiernie służą kościołowi.
    Proszę pamiętać, że zwykle każdy obrońca pedofilów to pedofil.
    Bronią się nawzajem i nie pozwolą sobie zrobić krzywdy.
    Winni gwałcenia dzieci przez kler są również ich rodzice, którzy posyłając swoje dzieci na religie i do kościoła pchają je w łapy pedofilów i bardzo często się zdarza, że tacy właśnie rodzice bronią zwykle pedofila w sutannie a potępiają swoje własne dzieci i to jest straszne.

    ps:
    Panie profesorze pyta pan kto wybrał tego religijnego przygłupa na stanowisko rzecznika praw dziecka?
    Chyba dobrze pan wie kto, a tym którzy tego nie wiedzą odpowiadam: tego religijnego dewota wybrali biskupi właśnie dlatego, że jest on religijnym przygłupem.
    Zgadzam się także z Tanaką, że bardzo zaniżył pan ilość pedofilów w koloratkach i w habitach bo w rzeczywistości jest ich w Polsce conajmniej kilka tysięcy.

  17. @sugadaddy
    14 grudnia o godz. 16:32

    „Gdy jedna osoba cierpi na urojenia nazywa się to szaleństwem. Gdy wiele osób cierpi na urojenia nazywa się to religią.” R.M.Pirsig

    Niestety ,ale jesteśmy wszyscy we wszechmocnych objęciach SZALEŃSTWA zw. KATOLICYZMEM. Skazani na katolicyzm. To się musi źle skończyć.

    „Bywają marzyciele, którzy obchodzą rocznice pojawienia się ich fantastycznych wizji.” F.Dostojewski , właśnie zbliżają się „fantastyczne” święta mega „wizji”.

  18. @pilaster
    „Zresztą jest na odwrót, niż się mja wydaje. Pedofili duchowny ma mniejsze szanse na uniknięcie odpowiedzialności niż pedofil świecki, bo przecież „wszyscy wiedzą”, że każdy ksiądz to pedofil, zatem w przypadku księdza pedofila alarm zostanie podniesiony znacznie wcześniej niż w przypadku pedofilów świeckich.”

    A skąd ta wiedza??? Że tak odbiję piłeczkę.

    Jak rozumiem Pilaster jest przekonany, że KK dogłębnie bada wszystkie incydenty, które mogą świadczyć o zachowaniach pedofilskich swoich funkcjonariuszy, a następnie, jeśli w ramach wewnętrznego dochodzenia zarzuty okażą się słuszne to natychmiast przekazują sprawę prokuraturze :)))
    Opisanych szeroko przykładów na tuszowanie przez KK spraw o pedofilię jest całe mnóstwo, ale jak rozumiem Pilaster nie przyjmuje ich do wiadomości.
    Z pozdrowieniami

  19. do mja

    „KK dogłębnie bada wszystkie incydenty”

    KK nic nie bada, bo KK nie jest od tego i nie ma żadnych narzędzi do tego celu. Od badania takich „incydentów” jest policja i prokuratura, do których zgłaszają się ofiary i świadkowie.

    A w przypadku księży osoby postronne są o wiele bardziej wyczulone na wszystkie podejrzane sygnały (np ksiądz zaprasza dzieci na wspólne noclegi), niż w przypadku innych zawodów.

  20. Aha, a to się nie zdarzyło?
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1760260,1,pensylwania-przez-70-lat-ksieza-pedofile-skrzywdzili-ponad-tysiac-dzieci.read

    A historię kardynała Wesołowskiego znasz? Miał proces? Trafił do więzienia? Z dostępnych informacji wynika, że watykańska Kongregacja Nauki Wiary miała twarde dowody i co?
    https://www.newsweek.pl/polska/abp-jozef-wesolowski-nie-zyje-dowody-w-sprawie-pedofilii-newsweekpl/me3hqz2

    A skarga komitetu ONZ? Wyborcza wymyśliła sobie fejka?
    http://wyborcza.pl/1,75399,15406480,ONZ_krytykuje_Watykan_za_tuszowanie_pedofilii_i_krycie.html

    Czy wszystkie domniemane ofiary (których zgłasza się coraz więcej) prałata Jankowskiego to kłamcy i oszczercy? Miał proces, czy umorzono sprawę?

    A sprawy z Irlandii?

    Jeśli Ci się zechce to znajdziesz więcej.

    Czy jesteś przekonany, że kk nie używa swoich nacisków i wpływów by utopić sprawę w prokuraturze (jeśli już tam trafi)? Sojusz ołtarza z tronem to tylko hasło bez treści?

    Z pewnością w ostatnim czasie coś ruszyło i obyś miał rację w ostatnim zdaniu. Ale te kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu?
    Wiem już, że Cię nie przekonam, trudno. Dam sobie spokój z tą pisaniną.

  21. Do mja

    „a to się nie zdarzyło?”

    Oczywiście że nie. Gdyby się zdarzyło, winni zostaliby osądzeni i skazani. W końcu mowa o USA.

    „historię kardynała Wesołowskiego znasz?”

    Nie znasz, bo nawet sama taka osoba (kardynał Wesołowski) nigdy nie istniała. Chyba że chodzi o biskupa Wesołowskiego

    „Miał proces?”

    No, miał. 🙂

    ” wszystkie domniemane ofiary (których zgłasza się coraz więcej) prałata Jankowskiego to kłamcy i oszczercy?”

    Najwyraźniej. Gdyby nimi nie byli, „zgłosiliby się” znacznie wcześniej. I nie do mediów, a do policji i prokuratury

    „Miał proces”

    Nie miał, bo póki żył, jakoś nikt się „nie zgłosił”

    „Czy jesteś przekonany, że kk nie używa swoich nacisków i wpływów by utopić sprawę w prokuraturze”

    Oczywiście, że nie używa bo byłoby to działanie wizerunkowo samobójcze. A nawet jakby używał, to mogłoby coś takiego się zdarzyć powiedzmy w Irlandii, czy we Włoszech. Ale na pewno nie w USA, Australii, Holandii, czy w Polsce przed 1989

    Zresztą żadna z rzekomych ofiar jakoś się nie skarżyła na prokuraturę.

css.php