Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Szpital

22.12.2018
sobota

Jacy lekarze, tacy nauczyciele. Lewizna i żenada

22 grudnia 2018, sobota,

To doprawdy zdumiewające. Dopiero co polscy lekarze wypisali jakieś 20 tys. lewych zwolnień protestującym policjantom, a już – jak na zawołanie – wsparli, i to na większą jeszcze skalę, słuszny protest nauczycieli.

Znowu polskim lekarzom wydaje się, że skoro sprawa słuszna, to nielegalne środki – w tym wypadku oszustwo, poświadczenie nieprawdy w dokumentach i współudział w wyłudzeniu nienależnego świadczenia – są moralnie akceptowalne. Nie są! Lekarze piszący lipne zwolnienia, by pomóc pokrzywdzonej grupie zawodowej, deprawują życie publiczne, anarchizują państwo i naruszają godność zawodu lekarza. Państwo jest wobec lekarskiej usłużności i wobec protestujących pseudopacjentów prawie bezsilne, bo zakwestionowanie przez dyrektorów szkół oraz ZUS kilkudziesięciu tysięcy strajkowych zwolnień, a następnie ukaranie protestujących doprowadziłoby do poważnych napięć społecznych.

W taki oto, jakże patologiczny, sposób pokazuje się, czym jest piąta władza – władza lekarska. Polscy lekarze nadużywają jej raz po raz (który to już taki przypadek?) w sposób oburzający, a Naczelna Rada Lekarska, mająca ustawowy obowiązek strzec etyki zawodowej lekarzy, nic nie robi. Pytam NIL, gdzie jesteście? Dlaczego nie wydajecie stosownych oświadczeń, nie potępiacie niecnego procederu, w który zaangażowanych jest tysiące (tysiące!) lekarzy?! Brakuje odwagi czy zrozumienia, z jak poważnym nadużyciem i jak wielkim problemem etycznym mamy tu do czynienia? Milcząc ustami liderów środowisko medyczne jako całość bierze na siebie odpowiedzialność za nadużycie swej potęgi, którego bezkarność tym wymowniejszym jest tej potęgi dowodem.

Jako bioetyk postuluję, by w każdej placówce leczniczej, w której doszło do istotnego statystycznego odstępstwa od średniej liczby wystawianych zwolnień dla danego miesiąca w porównaniu do lat poprzedzających (z uwzględnieniem sytuacji epidemiologicznej w danym czasie), uruchamiane były kontrole wewnętrzne, a w przypadkach znacznego uprawdopodobnienia nadużyć – powiadamiany ubezpieczyciel. Ponadto stosowne pouczenia powinny wydać Izby Lekarskie oraz Rzecznicy Odpowiedzialności Zawodowej, a także Ministerstwo Edukacji i kuratoria.

Protest nauczycieli – tak jak wcześniej policjantów, pielęgniarek i pracowników sądów – jest słuszny, lecz ta akurat jego forma niedopuszczalna. Medycyna nie może służyć za narzędzie walki politycznej – nawet najsłuszniejszej. Lekarz powinien być poza wszelkim podejrzeniem, że jego działalność motywowana jest lub modyfikowana względami politycznymi. Owszem, w szczególnych przypadkach – i nigdy nie dość o tym przypominać! – gdy zdrowie i życie pacjenta zagrożone jest w sposób bezpośredni, może dojść do naruszenia przez lekarza litery przepisu prawa, lecz żaden strajk ekonomiczny nie stanowi tego rodzaju stanu wyższej konieczności. Lekarz, który z dobrego serca i w poczuciu solidarności z pokrzywdzonymi ekonomicznie pracownikami (nawet pracownikami ochrony zdrowia!) wytwarza dokumentację medyczną, w której świadomie poświadcza fałsz, popełnia przestępstwo i sprzeniewierza się etosowi swego szlachetnego zawodu. Krzywdzi w ten sposób całe środowisko medyczne oraz społeczeństwo, które pragnie mieć do lekarzy zaufanie i ma do tego zaufania prawo.

Obawiam się, że wielu lekarzy dało się uwieść relatywistycznej doktrynie etycznej mówiącej, że każdy czyn zgodny z własnym sumieniem i wypływający z dobrego serca jest etycznie akceptowalny. To nonsens, lecz trzeba małej chwili zastanowienia, aby to zauważyć. Często tej małej chwili lekarzom (i nie tylko im) brakuje. Mówiąc w wielkim skrócie i uproszczeniu, moralnie dopuszczalne nie jest to wszystko, co nie wywołuje w działającym niemiłego dyskomfortu, zwanego wyrzutem sumienia, lecz to, co nie krzywdzi innych ludzi. Wystawianie lewych zwolnień krzywdzi nas wszystkich, a jeśli jakiś lekarz dopuszczający się takiego oszustwa nie odczuwa moralnych skrupułów, to może sobie pogratulować tego, co w uroczystym języku moralistyki nazywa się zdeprawowanym sumieniem.

Oczywiście te same uwagi tyczą się strajkujących nauczycieli, którzy idąc na lewe zwolnienia, nie tylko sprzeniewierzają się pełnionej przez siebie służbie publicznej, lecz również demoralizują młodzież, dostarczając pożywkę młodzieńczemu cynizmowi, który wszystko uważa za kłamstwo i pozór. Trudno o coś bardziej niewychowawczego, niż dowiedzieć się, że nauczyciel jest na fikcyjnym zwolnieniu lekarskim. Czy wy, nauczyciele na lewych zwolnieniach, nie wstydzicie się przed dziećmi? Za kilka dni powrócicie do szkół, staniecie przed klasami – i co im powiecie? Że tak było trzeba? Dobre sobie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 59

Dodaj komentarz »
  1. Z kolei nauczyciele, którzy nie wystarali się o zwolnienie to nie dość, że frajerzy to jeszcze łamistrajki.

  2. Zróbmy rząd, chodźmy stąd.

  3. W pełni się zgadzam z tekstem.Ale jak ocenić rzeczywistość w państwie jednego wodza ,to ciarki chodzą po plecach ,a to co widać i słychać to gorączka przechodząca w malignę.Zostaliśmy zdeprawowani w każdej dziedzinie życia.Nie ma autorytetów ,nie ma uczciwości i przyzwoitości ,o której tak pięknie mówił profesor Bartoszewski.W oparach wolności ,zbliżamy się do sytuacji ,podobnej do państwa UNA.Niech tylko UNE, będą dalej rządzić!!!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie obawiam się, że pan Jan Hartman dał się uwieść relatywistycznej doktrynie etycznej mówiącej, że każde klęczenie przed potężnym Tuskiem zgodne z własnym sumieniem i wypływające z dobrego serca jest etycznie akceptowalne.

  6. A tak na marginesie. Z Karczmarewiczem i Chętkowskim rozmawiał Pan? Bo tam w tej sprawie grobowa cisza.

  7. Drogi Gospodarzu! Rozumiem pańskie oburzenie ale zamiast komentarza pozwolę sobie zamieścić link do listu pewnej nauczycielki https://gloswielkopolski.pl/strajk-nauczycieli-list-otwarty-nauczycielki-z-25letnim-stazem-nadszedl-czas-aby-nauczyciele-zawalczyli-o-swoja-godnosc/ar/13746104
    Jeżeli tego będzie mało to polecam następny: https://youtu.be/dR4nSfI_EfQ
    Myślę, że po zapoznaniu się z proponowanymi informacjami będzie Pan pierwszym, który skorzysta z porady lekarza, L4 gwarantowane.
    Po takiej dawce adrenaliny może Pan sprawdzić w necie ile razy nauczyciele próbowali normalnie rozmawiać na temat płac i jaki był efekt. Może pan w rozmowie z MEN swoimi etycznymi wywodami osiągnie lepszy skutek. Śmiem wątpić.

  8. Proponuję każdego pacjenta zgłaszającego biegunkę posadzić w korytarzu przychodni na godzinę na wiadrze.
    Precz z symulantami. Ten prosty test powinien zakończyć wyłudzanie zwolnień lekarskich!

  9. Nie widziała (z przeproszeniem) duda słońca.

  10. Szanowny Panie Profesorze!
    Od lat podziwiam Pana za wielką erudycję, nieprzeciętną inteligencję, lekkość pióra i dużą odwagę cywilną. Lekturę „Polityki” zwykle zaczynam od Pana tekstu. Dlatego bardzo mnie martwi, że już drugi raz brnie Pan w ślepą uliczkę, niesłusznie osądzając lekarzy (tym samym publicznie ich dezawuując), a czyniąc to bez dowodów. Tym samym to właśnie PAN POSTĘPUJE NIEETYCZNIE (! sic). Bierze się to stąd, że nie był Pan nigdy lekarzem POZ, a Pańska interakcja ze światem lekarskim z pozycji wykładowcy Collegium Medicum nigdy nie zastąpi realnego doświadczenia. Otóż – jako lekarz POZ – oświadczam, że nie jest możliwe w czasie pierwszej wizyty (limitowanej przez przychodnie do 10 minut) udowodnić pacjentowi symulację. Np. zgłoszenie biegunki musi być przyjęte na wiarę, bo nie ma w przychodni żadnej obiektywnej metody, aby biegunkę wykluczyć. W niedawnej aferze z policjantami na L4, niech Pan sobie po prostu wyobrazi policjanta, który mówi, że od kilku dni ma depresję, a jednocześnie w domu ma broń służbową. W czasie tej pierwszej wizyty – zapewniam Pana – nawet Pan, gdyby był lekarzem, to w obawie przed szukającymi zysku prawnikami, skarżącymi każdy, nawet drobny błąd lekarski i piętnowaniem lekarskich błędów przez publicystów (do których Pan też się zalicza), poczekałby Pan z rozważaniem symulacji pacjenta do drugiej, albo i do trzeciej jego wizyty. Każdy z moich kolegów mógłby przestawić setki podobnych przypadków, gdzie ustalenie symulacji przy pierwszej wizycie możliwe jest jedynie w powieściach. Ja sam mam szczęście, że akurat w czasie obu „epidemii” nie pracowałem, ale odrazą napawa mnie podłe insynuowanie, że lekarze ŚWIADOMIE współdziałają z protestującymi. Ja odmówiłem L4 tylko jeden raz, kiedy pacjent wyraźnie powiedział, że potrzebne mu jest ono do niestawienia się na wyznaczony termin i przyznał, że nie jest na tyle chory by nie móc tam dojść. Poza tym nigdy w ciągu lat praktyki od pacjenta nie usłyszałem, że L4 jst mu potrzebbne do akcji protestacyjnej, a nie że ma takie czy inne dolegliwości nie dające się zweryfikować w pierwszym badaniu. Niech się Pan Profesor opamięta, bo szkoda by tak szanowana osoba tak ślepo brnęła w zaparte podważając to, co przez lata dobrego dla ogółu wypracowała. Ciekawe, co na to Pan Redaktor Walewski?

  11. Marek Sawicki, były minister rolnictwa, powiedział niedawno w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”, że „u nas, na Podlasiu i w ogóle na wsi, mamy coś takiego jak »honorność«, to znaczy, że nie można przyznać się do błędu, nawet jeśli ma się popełnienia tego błędu całkowitą świadomość”. Czyli jest to wersja „mojej racji będącej najmojszą”, słynnej sceny z „Dnia Świra” Koterskiego. Pan Hartman doskonale zdaje sobie sprawę z tej obślizgłej, folwarcznej moralności, która rządzi polskim społeczeństwem, tej „mojej chaty z kraja”, tego „prania brudów we własnym gnieździe”. Polską rządzą układy towarzyskie, rodzinne, zawodowe, jednym słowem: sitwy. Każdy „ustawiony” Polak ma znajomego lekarza, który mu usłużnie wystawi L4, kiedy zajdzie taka potrzeba. Protestujące ostatnio grupy zawodowe należą do takich „zawodów uprzywilejowanych”, do których, żeby się dostać, trzeba mieć plecy i dojścia. Całe to cuchnące szambo perfumuje hipokryzja Kościoła, który na tych patologiach pasożytuje i produkuje narracje „narodowe” i „bogoojczyźniane”, żeby się Polakom chciało z rana bez obrzydzenia spojrzeć w lustro.

  12. Ale to przecież takie polskie, „Idę na zwolnienie” , u nas to wcale nie musi oznaczać choroby. Przepraszam, taką mamy kulturę pracy. Dobrze że Pan redaktor wreszcie zauważył, że coś tu nie tak.

  13. Prawdziwa demoralizacja i hucpa mieszka w tzw. wyższych uczelniach. Plagiat pogania plagiat i plagiatem goni. Słuchałem na ten temat parę tygodnie temu audycji radiowej. Mówił o tym procederze pracownik naukowy uniwersytetu. Prowadzi wojnę z plagiatorami i przegrywa. Pana środowisko jest zdemoralizowane do szpiku kości. Jak sędzia ukradł kawałek kiełbasy, to obwołano to środowisko bezkarną kastą. W pana środowisku kradnie się na potęgę i nic się nie dzieje. Czasem jak coś wyjątkowego ujrzy światło dzienne, to po kilku latach sprawcy odbiera się nienależny tytuł i na tym się kończy!!!
    Szkoda gadać.

  14. W 100% się z Panem Profesorem zgadzam. Jestem lekarzem i czytając o skali tego procederu czuję się mocno niekomfortowo. Nie mogę pojąć, dlaczego milczy Naczelna Rada Lekarska. Dlaczego pozwala na dodatkowe dyskredytowanie naszego zawodu? To, że strajkujący zwykle mają rację a sposób z masowym L4 okazuje się nadzwyczaj skuteczny, przyniesie negatywny skutek w skali całego społeczeństwa.

  15. W 100% zgadzam się Panem Janem Hartmanem. Tym protestującym brakuje pełnej (100%) odwagi i wystąpienia z otwartą przyłbicą. Chyba jesteśmy w dołku demokratycznym, szukając jakieś formy starjku lub protestu, by nas osobiście władza nie dosięgneła swoimi narzędziami przemocy. To trochę stoi w sprzeczności z wielkim martylogoliczym postrzeganiem naszej historii i roli szerokiego społeczeństwa. Jesteśmy zakłamani po uszy i brak nam cywilnej odwagi aby stawić czoło zawłaszczaniu państwa przez strosunkowo wąską grupę osób.Narodzie więcej odwagi. 🙂

  16. Po pierwsze, nie wiem czy można mówić o „lewych” zwolnieniach w sytruacji gdy policjant lub nauczyciel przychodzi i skarży się na jakąś dolegliwość. Czy poważnie Pan Autor uważa, że lekarz ma za zadanie prowadzić dochodzenie jak na komisji lekarskiej i udowadniać choremu, że jest zdrowy ???
    Po drugie, czy bardziej niemoralne i deprawujące jest wzięcie przez nauczyciela zwolnienia lekarskiego w sytuacji gdy jak wielu pracujących w szkole jest u kresu wytrzymałości psychicznej oraz sił w związku z przepracowaniem, czy też płacenie nauczycielowi płacy minimalnej nie starczającej nawet na leki jakie wypisze ten lekarz. Może warto spytać co o takiej płacy sądzą ich uczniowie, czy się z nich nie śmieją ukradkiem i nie uważają za „frajerów”.
    Czy serio sądzi Pan Autor, że ktokolwiek poza osobami pracującymi z powołania i traktującymi swój zawód jak misję podejmuje się uczenia i wychowywania młodzieży za tak żenujące wynagrodzenia???
    Może trzeba uznać raczej, że taka forma protestu policjantów czy też nauczycieli to po prostu objaw tzw. „zmęczenia materiału” ? Może ci ludzie osiągnęli już kres sił fizycznych i psychicznych i się poddali. Dosyć mają zapewnień kolejnych władz i pustych obietnic. Owszem to być może ich przegrana moralna, ale w mojej ocenie w pełni zrozumiała i nie zasługuje na taką naganę, jaką Pan Autor im zaserwował w tym artykule. SOLIDARYZUJĘ SIĘ Z TYMI LUDŹMI I ICH POPIERAM!!!! NIECH CHORUJĄ I ZBIERAJĄ SIŁY DO DALSZEJ WALKI O SWOJĄ GODNOŚĆ I STATUS TEGO WAŻNEGO ZAWODU!!!

  17. Nie sądzę żeby lekarz zdawał sobie sprawę że wśród kilunastu symulantów jeden jest nauczycielem a drugi pracownikem sądu. Chociaż symulacja choroby przez pracownika prokuratury to poważna sprawa.

  18. Szanowny Panie Profesorze.
    Ponieważ idą Święta, które z pewnością pan obchodzi (czy łukiem, czy w rodzinie przy Radiu, czy jeszcze inaczej), pozwalam sobie na zwiastujący życzenia prezent.
    Otóż, zainspirowany wpisem, zdradzę w tej roli pewną tajemnicę.
    W Polsce, Panie Profesorze, jak ktoś chce doznać etyki czy deontologii, to musi sobie o tym napisać książkę, a potem jeszcze ją kupić.
    W akcie rozpaczy – nawet i przeczytać.
    Czego i Panu życzę, aby Pana sumptem powstała monumentalna „Etyka i Deontologia Plemienna”.
    Popyt oceniam na dwa (w tym mój) egzemplarze, za każdą cenę. 😉
    ***
    Przy okazji tych niewczesnych kpinek (sprowokowanych parodią sancta simplicitatis we wpisie), już zupełnie poważnie i odświętnie bardzo Panu dziękuję za Pana Wspaniałe Teksty pisane(!) i życzę jak najwięcej odpoczynku od Magdalenek E&D pomiędzy najbliższym poniedziałkiem a czawrtkiem.
    ***

  19. ecres
    22 grudnia o godz. 15:20

    Strajkują nauczyciele (w sposób niegodny, wedle Jana Hartmana), ale winny Tusk… oj, przepraszam: Kaczyński.

    Serdeczne pozdrówka od niezdeprawowanego potu Chlebowskiego i znacjonalizowanych 150 mld OFE, natomiast zegarek Nowaka ma wątpliwości, czy ci dziękować.

  20. Pan profesor nie ma za złe nauczycielom dochodzenia swoich praw. Ma za złe wątpliwe etycznie środki, przez nich stosowane. Jaka jest wartość tych nauczycieli jako wychowawców? Żadna, powiem więcej szkodliwa. Mogą zastrajkować, ale do to takiej akcji, nawet legalnej trzeba mieć odrobinę odwagi i determinacji. Nie będę się już dalej rozwodził nad polskim fenomenem zwanym lipą, powtórzę za Krzysztofem Vargą, który onegdaj, w felietonie GW celnie zdiagnozował stan etyczny naszej elity, napisał on: – „Polska jest jednym wielkim kapitanem Nutem.”
    – bohaterem komedio-dramatu Szaniawskiego „Żeglarz”.

  21. @Tomcio_P-a
    22 grudnia o godz. 23:42
    Proszę pana, pracując latami szwankowało mi od czasu do czasu zdrowie, szedłem do lekarza dostawałem receptę i jeżeli nie miałem temperatury, nie kichałem, nie infekowałem otoczenia, wychodziłem chcąc nie chcąc co rano do fabryki. Wiem, że temperatura nie jest jedynym miernikiem stanu zdrowia, ale dość naoglądałem się chorych, a tak się dziwnie składało zazwyczaj będącymi pracownikami budżetówki funkcjonujących na „chorobowym” jak gdyby nigdy nic. Robiących zakupy, wychodzących na spacery z dziećmi, z psami etc. Poza tym tak dziwnie się składa, że bezproblemowo dostają zwolnienia lekarskie mundurowi, ministrowie, redukowani dyrektorzy departamentów, a jakoś nie słychać o masowych zwolnieniach chorobowych pielęgniarek, salowych, ratowników medycznych, sprzątaczek etc.

  22. Splamiono godność stanu lekarskiego, patrz przyrzeczenie:
    „Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
    obowiązki te sumiennie spełniać;
    służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;
    według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek;
    nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;
    strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych;
    stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.
    Przyrzekam to uroczyście! „

  23. @janadam48

    Dokładnie tak. Pełna zgoda. Jak się doszło do ściany, to demokratyczne standardy biorą w łeb. Widać doskonale, że protesty inne niż strajki – wyjątkiem był Czarny Protest, ale też nie do końca, bo władza się wycofała, owszem, ale z pomysłu, na którym aż tak bardzo jej nie zależało – po prostu nie działają. Strajki w budżetówce niosą dla władzy dodatkowe zagrożenie, nie tylko bezpośrednie, to związane z odmową świadczenia tu i teraz, jednej konkretnej osobie. Dodatkowo, co jest znacznie bardziej społecznie skuteczne, takie strajki pośrednio „zarażają” coraz większe kręgi osób – całe sfrutrowane rodziny, które mają dzieci w wieku szkolnym, chorych krewnych, znają jakichś interesantów sądów i prokuratury, etc. Świadomość, że dziecko nie ma lekcji, w szpitalu nie będzie operacji, proces sadowy się nie odbędzie, niesie ze sobą od razu pytanie „dlaczego?”. A społeczeństwo, które pyta, nie jest łatwo trzymać pod butem.
    Nauczyciel, lekarze, urzędnicy – grzeczni byli całe życie. Kulturą osobistą i etycznym zachowaniem się nic z tym rządem nie załatwi, bo on nie wie, co to kultura i etyka, i rozgniata wszystko walcem przemocy. Polecam info o tym, co PiS wykonał na święta w Muzeum Narodowym w Warszawie.

  24. Czy nóż jest dobry czy zły? A młotek? To oczywiście tylko narzędzia, którymi można zrobić coś dobrego, lub np. zabić. Ocena należy od sposobu wykorzystania. Lewe zwolnienie w przypadku nauczycieli, pracowników sądów, policjantów, też jest narzędziem. Ale nie służy ”walce politycznej” czy drobnym nadużyciom, tylko ochronie ważnych wartości, przywracaniu godności. Służy walce ze skorumpowaną, chuligańską i mściwą władzą. Bo postulaty płacowe, w dużej mierze, są tu sprawą zastępczą. Niewyartykułowanym powodem, jest protest przeciwko niszczeniu oświaty i wykorzystywaniu organów państwa do walki z opozycją. Być może, bardziej malownicze byłyby rejtanowskie gesty i kopanie się z koniem; chyba jednak ważniejsza jest skuteczność, zademonstrowanie miękkiej siły. To nauczka po strajku w PLL LOT. A lekarze, w sposób godny najwyższego szacunku, okazują solidarność. Przede wszystkim w interesie społecznym, który jest w tym przypadku zgodny z ich własnym, bo jako ludzie inteligentni, wiedzą, że za chwilę, dobra zmiana przyjdzie i po nich. By wepchnąć im przez gardła klauzulę sumienia. Powyższą sytuację bez wątpienia można zakwalifikować jako nieposłuszeństwo obywatelskie, bunt przeciwko niszczeniu przez zdegenerowaną władzę demokracji, odbieraniu nam normalności, niszczeniu przyszłości naszych dzieci. Tym bardziej, że otumanione suweren, zdaje się nie dostrzegać powagi sytuacji i kibicuje demolowaniu państwa [67 procent rodaków jest zadowolonych z ”reformy” edukacji https://fakty.interia.pl/polska/news-polacy-ocenili-reforme-edukacji-sondaz-cbos,nId,2635300 ].

  25. Piep… to teoretyczne państwo. Wszyscy są tacy sami. Zająć się swoimi małymi sprawami w kręgu najbliższych przyjaciół do których ma się jeszcze zaufanie.
    Jak widać żadna bio- eko- itd. etyka w tym społeczeństwie nie ma szans. Niech chodzą do kościoła. Może pod wpływem 10 przykazań nie rzucą się na nas z nożami jak mówił Kołakowski.

  26. O NTARIO.A czy nie widziałęś ,jak uciekają przed dziennikarzami w Sejmie ,tzw.prawi i sprawiedliwi.Chlebowski się pocił ,ale nie kradł i nie ma kilkadziesiąt milionów ,a une mają .Na razie się nie pocą, ale bezczelnie kłamią.No i odpowiedz.Czy ci ,co wymyślili nazwę banku ,nie zrobili skoku na oszczędności Polaków..?

  27. Nadszedł wreszcie czas , żeby w Polsce było tak jak jest w Ameryce, za zwolnienia lekarskie się chorującemu nie płaci. W każdym Stanie przepisy się różnią . W Illinois pracownik wypracowuje sobie płatne „sick day”. Za 40 przepracowanych godzin pracy może wykorzystać 1 godzinę zapłaconego przez pracodawcę „sick day”.
    Za cały rok przepracowany może wykorzystać 5 dni „sick days”. Kiedy się zatrudnia , lub zmienia prace musi wypracować te godziny od początku. Lekarz wystawia choremu zwolnienie od pracy , jeżeli uznaje , że chory nie może pracować , ale zwolnienie lekarskie nie gwarantuje mu zapłaty za opuszczone dni pracy.
    Wystawianie przez lekarzy L-4 dla nygusów udających chorych, to kolejny przykład upadku moralnego ładu w Polsce.
    Lekarze to kolejna grupa zawodowa która się w Polsce kompromituje , a wszystko zaczęło się od polityków-kompradorów wysługujących się obcemu nadzorcy kapitałowemu.

  28. Tylko dlaczego w Polsce wypisuje sie prawie trzy razy tyle zwolnien niz w UE? I dlaczego jedni lekarze gonia symulantow, a inni nie? Nie twierdze, ze nie ma dobrych symulantow i uczciwych lekarzy, ktorzy musza im uwierzyc. Twierdze ze w tysiacach przypadkow jest inaczej. A dowodzi tego skala zjawiska.

  29. Jan Hartman
    23 grudnia o godz. 15:27
    Polacy najwięcej w całej UE pracują, świątek piątek, często nad siły. Za półdarmo. Do tego codziennością jest mobbing. Może to obrona konieczna?

  30. Nie czepiałbym się w szczególności lekarzy, pielęgniarek, policjantów i nauczycieli. Są oni przecie tylko częścią Umęczonego Narodu Polskiego. Zaś stan umysłu UNP jest taki, że jak uważasz, że cię okradli, to ‚dla sprawiedliwości’ uważasz również, że możesz sobie okraść kogoś innego.

    Póki co można się jeszcze dość łatwo z UNP wypisać.

  31. Ml1000
    22 grudnia o godz. 18:09

    MI 1000, jak dobrze, że to napisałeś.

    Nie znam drugiego takiego przypadku, w którym błędy w sztuce byłyby tak bolesne.
    Zapytałam kiedyś znajomej lekarki, pracującej na oddziale zakaźnym, czy nie boi się zarażenia np. wirusem Ebola. Odpowiedziała: – Ja się nie boję chorych ludzi, ja się boję bogatych.
    Coś w tym jest. Nieważne, że tysiącom ludzi uratujesz życie. Jeżeli w końcu popełnisz jakiś błąd, możesz stracić prawo wykonywania zawodu i cały majątek.

  32. Trochę zmienię to, co Pan napisał, Panie profesorze.

    Urzędnik, prawnik, dwa bratanki.

    Prawnicy piszący lipne pisma, by pomóc komuś ze swojej grupy zawodowej, deprawują życie publiczne, anarchizują państwo i naruszają godność zawodu prawnika. Państwo jest wobec uprzywilejowanej grupy prawie bezsilne.
    W taki oto, jakże patologiczny, sposób pokazuje się, czym jest szósta władza – władza prawnicza.
    Brakuje odwagi czy zrozumienia, z jak poważnym nadużyciem i jak wielkim problemem etycznym mamy tu do czynienia? Milcząc ustami liderów środowisko prawnicze jako całość bierze na siebie odpowiedzialność za nadużycie swej potęgi, którego bezkarność tym wymowniejszym jest tej potęgi dowodem.
    Mówiąc w wielkim skrócie i uproszczeniu, moralnie dopuszczalne nie jest to wszystko, co nie wywołuje w działającym niemiłego dyskomfortu, zwanego wyrzutem sumienia, lecz to, co nie krzywdzi innych ludzi. Buta i bezkarność urzędnicza oraz prawnicza krzywdzi nas wszystkich, a jeśli jakiś urzędnik czy prawnik dopuszczający się takiego oszustwa nie odczuwa moralnych skrupułów, to może sobie pogratulować tego, co w uroczystym języku moralistyki nazywa się zdeprawowanym sumieniem.

    Mam nadzieję, że nie będę ścigana za naruszenie praw autorskich, pozwoliłam sobie na zmianę lekarza na urzędnika i prawnika oraz dodanie szóstej władzy.
    Tekst jest genialny, lepiej bym tego nie ujęła. (Nie jestem humanistką, moja nauczycielka w liceum, czytając moje wypracowania, twierdziła, że ja nie mam ścisłego umysłu, tylko ściśnięty:) Mawiała: -To jest Summary, a gdzie całość? 🙂

  33. Śmiałe oskarżenia, czym poparte? Może zamiast wypisywać je tutaj należałoby zgłosić sprawę do prokuratory, skoro ma się taką pewność?

    Lekarz potwierdza w dokumentacji medycznej to, co usłyszy od pacjenta. 4/5 rozpoznań bazuje na wywiadzie. Rozumiem, że wedle profesora lekarz POZ słyszący od pacjenta o biegunce ma go odesłać, by przyszedł z próbką wodnistego kału? Zaiste wspaniała byłaby to postawa moralna.

  34. Panie Profesorze!
    Tysiące przeziębionych, kichających i smarkających nauczycieli, policjantów, sprzedawców, kierowców, sprzątaczek i kogo jeszcze zechce Pan wymienić chodzi codziennie do pracy. Chodzą i zarażają. Oprócz tego tysiacy ludzi kaszlących z powodu zanieczyszczenia powietrza nie da się bez badań laboratoryjnych (czasochłonnych i drogich w stosunku do wynagrodzenia płaconego lekarzom przez NFZ) odróżnić od tych pierwszych. Wie Pan, jaka jest najlepsza metoda leczenia przeziębienia? Izolacja chorego i odpoczynek w łóżku. Rzuca Pan kategoryczne oskarżenia, nie mając pełnej wiedzy na temat rzeczywistej sytuacji. Wystarczy, że ludzie przeziębieni, którzy w zeszłym roku (np. ze względów finansowych) chodzili do pracy, w tym roku zmądrzeli i postanowili zadbać o własne (i współpracowników) zdrowie. I co, pana zdaniem, powinni w takiej sytuacji zrobić lekarze?

  35. Pelzajacy rozpad Panstwa

  36. Panie prof.Jan Hartman ta patologia jest hodowana od dziesiecoleci.Po swietach otrzyma pan jeszcze jeden dowod tej patologi w liscie ktory panu wyslalem

  37. Kolega napisał o lewym zwolnieniu lekarskim: ” nie służy walce politycznej czy drobnym nadużyciom, tylko ochronie ważnych wartości, przywracaniu godności”
    Złodziejstwo publicznych pieniędzy przywraca godność. Lekarzy którzy udają niewiniątka traktuję tu jako wspólników wyłudzania kasy. Pracownicy ZUS-u też są kiepsko opłacani i pracują ponad swoje możliwości, powinni się pochorować i zaniechać wypłat zasiłków chorobowych.

  38. Panie Hartman – skąd ta podejrzliwość, przychodzi z wiekiem?; odkąd pamiętam ten blog był otwarty dla wszystkich i cieszył się zainteresowaniem. Ale to było dawno, a teraz zastanawiam się jakich treści Pan się obawia? Obym się myliła w swoich przypuszczeniach. Prosze potraktować ten komentarz jako próbę porozumienia się z gospodarzem blogu.

  39. ciąg dalszy o nieuczciwości:
    Dlaczego nauczyciele nie wychodzą na ulicę? Zimno, ciemno a ponadto wiedzą że „demokracja” to iluzja i pogoda dla bogaczy. Szkoda że nie wiedzieli o tym wcześniej, jeszcze w ubiegłym wieku skąd pochodzą przywileje pracownicze nakazujące pracodawcy płacić za nieobecność spowodowaną chorobą. Wiemy że we wzorcowym kraju nie płacą. A nawet zwalniają nieprzydatnych, dlatego widok człowieka któremu wczoraj urządzenie zmiażdżyło palce obecnego dziś na stanowisku pracy nie jest osobliwością. Czy chorego na raka ciągle pracującego do czasu kiedy któregoś dnia jest nieobecny, czyli że nie żyje. Kolega @Woytek zafascynowany zbieraniem godzin na chorowanie zapomina że niewiele instytucji praktykuje takie rozwiązania większość idzie na żywioł.

  40. Zgadzam się, zwolnienia ładzała lakarskie nalezy wydawac tylko w razie niezdolności do pracy spowodowanej chorobą (moga byc jeszcze inne przypadki specjalne np. obserwacja), niezdolnośc do pracy nie musi byc spowodowana choroba fizyczną (np. grypą), może byc także spowodowana niezdolnościa psychiczną, a tę trzeba oceniać indywidualnie. Nie przeczę,że doszło tu prawdopodobnie do nadużyć, ale równiez to władza mrugnęła do policjantów – nic sie nie stało, damy wam 1000 zł więcej tylko przyjdźcie. Pal diabli te zwolnienia.

  41. @marek1959
    To ANOMIA , która Ty określasz jako pełzający rozpad państwa , ta Durkheimowska – poczucie niepewności i bezcelowości w społeczeństwie w wyniku nagłych zmian społecznych i załamania się porządku społecznego. W takiej sytuacji nie ma pewności, jakie reguły powinny być przestrzegane, ponieważ dotychczas obowiązujące normy nie pasują do nowej rzeczywistości, a nowe nie są jeszcze ukształtowane. Prowadzi to do wzrostu liczby zachowań o charakterze dewiacyjnym i przestępczym.
    Czyż z tym obecnie i już od prawie 30 lat nie mamy do czynienia? Na naszych oczach nasze państwo jest rozkładane i to przez nas samych z powodów jak w definicji Durkheima. I czy aby nie wkrada się tu kuchennymi drzwiami maksyma Marksowska ,że „byt określa świadomość”, przecież wszystkie dotychczas strajkujące grupy zawodowe robią to w trosce o swój byt, nieprawdaż?

  42. A skąd u pana, panie profesorze bierze się przekonanie, ze lekarze powinni być etyczni ? Niby dlaczego ? Czyż nie pochodzą oni z tego samego katolicko-patriotycznego narodu, z którego pochodzą politycy, biskupi i kibole ?

  43. Nie ma co czytać w dyskusji, bo przejmująca powszechnością teza gasi wszystko inne.

    Najlepiej godność przywraca juma i rympał.
    Ot, i cała filozofia reformy rolnej, której Polska i Polacy dziećmi nieodrodnymi, skalnie sformatowanymi.

    Na nic etyki i stomatologie, na krzywdę dobra tylko czapka Janosika na kominiarce i łom w spracowanych dłoniach klas uciemiężonych.
    Ostatni z kasą gasi światło.
    To tzw. Ostatnia (Ciemna) Gwiazdka, co przyświeca pissom i ich masie akolickiej, czy od pługa, czy od stetoskopu lub katedry.
    Pora zapomnieć od Święta.
    Zapomnienia, Rodacy.

  44. Jan Hartman
    23 grudnia o godz. 15:27: „w Polsce wypisuje sie prawie trzy razy tyle zwolnien niz w UE”
    Jeśli mówimy o nauce przez duże „N”, to dokonując takiego porównania, trzeba wiedzieć co się porównuje z czym (jakie są porównywane zmienne). W UE nie istnieje coś takiego jak polskie L4 (obecnie ZUS ZLA), stanowiące relikt czasów Gomułki. Np. w Wielkiej Brytanii na pierwsze 3 dni choroby nie potrzeba żadnego zaświadczenia, nie ma też i za te dni żadnego wynagrodzenia ani zasiłku. Po 3ch dniach jest to sprawa indywidualnej umowy z pracodawcą. Jesli takiej umowy nie ma, to lekarz wystawia tzw „work fitness”, popularnie zwany „fit”. Jest to odręcznie na kartce napisane zdanie, nie żaden formularz ścisłego zarachowania. Aby to otrzymać, nie trzeba przychodzić do przychodni, wystarcza telefoniczna rozmowa pacjenta z przychodnią (SIC !!). Mało tego, za nieobecność w pracy po 3-cim dniu nie płaci żaden ZUS, ale pracodawca i to tylko 80 funtów tygodniowo, bez względu na wysokość pensji (można w umowie indywidualnie wpisać klauzulę, że zapłaci więcej – np. pracując w prywatnej szkole). Jak długo to płaci zależy od jego uznania – im ktoś dłużej choruje, tym większe ryzyko, że straci pracę. Trudno zatem oczekiwać, że takie „zwolnienie” jest równie atrakcyjne jak polski relikt czasów minionych (jak widać nie we wszystkim godnych potępienia).

  45. Zachowania obywateli są pochodną działań rządzących. Musimy się doczołgać do wyborów, bo wszystkie próby „wcześniejszego” naprawiania państwa mogą raczej przysporzyć kłopotów, niż je zlikwidować. Oszczędzajmy energie.

  46. My Wroclawianie, my Wroclawianie
    Jakby nie bylo, jest nas wielu nieslychanie
    Wytworni chlopcy, piekne panie
    My mamy fason, szyk i gest
    My Wroclawianie, tak jest!”
    Serdeczne pozdrowienia i zyczenia z okazji Swiat i Nowego Roku
    dla Pana prof.Hartmana i wszystkich blogowiczow od Wroclawian
    z Barcelony.

  47. @gotkowal

    W punkt.

  48. brawo, Profesorze. Sprawa jest powazna, zarowno nauczyciele jak i przedtem policjanci w jakis sposob zadrwili wspomagani przez lekarzy. Niemniej… byla to jedyna reakcja dostepna, jedyny moziwy sposob na pokazanie spoleczenstwu, na zaprotestowanie przeciw bandyckiemu systemowi dzialania Panstwa. Popieram wszystko co Pan byl napisal. Brakuje mi jedynie pelnego akapitu zaczynajacego sie slowami – Mozna bylo zamiast tego…..

  49. Polak (roz)zwolniony i Polak od święta…

    „4/5 rozpoznań bazuje na wywiadzie…”
    Chyba w konfesjonale podłączonym do cba. Koleś myli służby ze zdrowiem a medycynę z pisanką.
    „[lewe L4] Może to obrona konieczna?”
    Oczywiście, jak upaństwowionych zbirów z pałką, przed(!) Kwaśniakiem. Tzw. konieczność dziejowa.

    „stan umysłu UNP jest taki, że jak uważasz, że cię okradli, to ‚dla sprawiedliwości’ uważasz również, że możesz sobie okraść kogoś innego”
    Kwintesencja od święta spotykanego Polaka, bo zdrowego na umie i od zwolnień z morale. Ma receptę: wypisać się sobie. Popieram (na ministra zdrowia umysłowego na wygnaniu wyklętym ;).
    Pozdrawiam.
    Pozostałym życzę nieustających świąt od polo-normy.

  50. z FB: „powstał problem następującej, złożonej, natury:

    1. p. Autor oczywiście ma rację i to mi od początku akcji uwiera – jak teraz np nauczyciel etyki ma poprowadzić lekcję etyki gdy był na takim L4? A jak ma to zrobić wychowawca klasy, albo n-l WOS – i mówić o praworządności, Konstytucji itp … itp. czym -? – bzdurach? Mam z tym kłopot.

    2. państwo polskie chytrze uniemożliwia normalne protestowanie i strajkowanie – wiem bo sam zwracałem pieniądze za strajk. Trudno o legalny strajk bez związków zawodowych.

    3. polskie związki zawodowe albo poszły pod rękę z władzą*, albo migają się od poważnego protestu już od kilku lat – a tylko one to mogą zrobić, od tego są by reprezentować interesy pracowników.

    trzeba więc sobie jasno powiedzieć – protest jest nieetyczny
    i nie ma innego sposobu, z wyjątkiem nieprzyjścia do pracy i bycia wylanym z niej

    NO – JEDEN jeszcze SPOSÓB jest – wszyscy mogą włożyć w rękę w drzwi, a koleżeństwo drzwi pomocnie przytrzaśnie – i tak 600 000 razy

    a gdzie ten problem co to o nim pisałem? W tym że to muszą nauczyciele rozważyć sami. Żaden cwaniak nie ma prawa INNYM – tym nauczycielom – proponować żeby oni narazili się na wywałkę z roboty. Najpierw niech sam da przykład.

    No i tu – np., (z braku cwaniaków oczywiście) niech pan Harman da przykład. Zdaje się że szkolnictwo wyższe jest też demolowane aktualnie, że leżą standardy kształcenia nauczycieli na uczelniach. Daj pan przykład panie Hartman.
    Pan z krzesła nie wstajesz? Gdy uczelnia w potrzebie? Akceptujesz Pan to co wyrabia się u was w resorcie? Na bruk nie wyrzucasz się?


    *niech te co teraz „nie zdradziły” nie puchną z dumy, bo co np robiły jak rządziły miłe im opcje – ja pamiętam te czas”

  51. Większość polskich lekarzy hołduje zasadzie, że cel uświęca środki i „pomaga” wystawiając lipne zwolnienia lekarski symulantom policjantom, symulantom pracownikom prokuratury, symulantom pracownikom sądów, symulantom nauczycielom, itd. Najgorsze jest jednak to, gdy ta piąta władza – władza lekarska zostanie wykorzystana przeciwko pacjentom pokrzywdzonym ewidentnym błędem lekarskim. Niewątpliwie lekarze „załatwiacze” zaprawieni w oszustwie nie zawahają się ani na moment aby wydać fałszywej opinii, dzięki której pokrzywdzony pacjent nie uzyska należnego mu zadośćuczynienia, czy odszkodowania, albo nawet gorzej, gdy „dzięki” takiej fałszywej opinii lekarskiej spędzi 18 lat w polskim kryminale jak Tomasz Komenda. Cały ten relatywizm moralny lekarzy bierze się ze standardów moralnych ustalanych przez działaczy Naczelnej Rady Lekarskiej i Naczelnej Izby Lekarskiej. To oni łamią kręgosłupy moralne młodych lekarzy, dając im patologiczne wzorce etyki zawodowej lekarzy, tępiąc u tych młodych jakiekolwiek przejawy moralnego zachowania, hołdując patologicznie pojmowanej zasadzie solidarności zawodowej.

  52. Pojawiła się kolejna grupa sabotażystów, która nie chcąc dłużej być narzędziem dobrej zmiany, obłożnie zaniemogła. Prokuratorzy. Ciekawe, czy w razie czego, sami się będą oskarżać? A na serio, trudno mieć pretensje o takie, nieetyczne metody oporu społecznego, gdy ma się do czynienia z pozbawioną skrupułów szajką aferzystów, chuliganów i nihilistów u władzy.

  53. @Jan Hartman – wielu krajach UE krótkotrwała nieobecność w pracy nie wymaga zwolnienia lekarskiego- zatem nikt nie idzie po zwolnienie z powodu przeziębienia, migreny czy biegunki.

    I tylko to kryje się za tajemnicą rzekomo zastraszającej ilości zwolnień wypisywanych przez polskich lekarzy.

  54. Panie Janie. Jako Bioetyk i osoba dobrze wykształcona przeoczył Pan zachowanie, które od 30 lat najpełniej charakteryzuje zawody zaufania publicznego. Z drugiej strony takie uporczywe rozmijanie się z moralnością jest oczywistą barierą wszelkiej modernizacji naszego społeczeństwa i państwa. Pozostaje mi więc życzyć Szanownemu Powodzenia w Postulowaniu! Niech się Panu przynajmniej w ten sposób Powodzi w tych następnych latach. Nie mamy tylko problemu z kościołem katolickim, czy niskim poziomem ludu naszego. Mamy też stały problem z elitami społecznymi. I PiS z pewnością go nie rozwiąże.

  55. @prof.Hartman
    W Polsce najłatwiej przychodzi i wychodzi oburzanie się – tzw.”oburzing” … 😉
    A teraz, skoro Pan neguje tę formę protestu, to proszę podać inną – skuteczną!!! Policjanci też się oflagowywali, demonstrowali, w końcu przestali karać mandatami. ZERO efektu. A wystarczył protest L4 w „niebezpiecznym dla Polaków listopadzie” i dostali, o co walczyli. Inne służby mundurowe (np. nie gorsi bynajmniej od policjantów strażacy!) nadal czekają, oflagowują się, demonstrują i … 😉 Wszystko to na tle ostentacyjnej rozrzutności władzy na inne cele (np. te osławione dodatkowe 0,5% PKB Dudy&Błaszczaka na wojskowy złom i trepów!), wzrostu płac w gospodarce i zapewnieniach o jej kwitnącym stanie. Czekam, Panie Profesorze, na Pańską dobrą radę dla nauczycieli – jak oni mają inaczej walczyć o swoje, ale, uwaga, walczyć SKUTECZNIE!!!

  56. Ml1000
    Otóż to! A w Australii, zgodnie z prawem federalnym, uprawnieni pracownicy mają prawo do maksimum 10 dni ‎płatnego urlopu osobistego (zwolnienia chorobowego albo opiekuńczego) rocznie.‎

  57. A ja, jako emeryt, przyjdę wraz z milionami polskich emerytów i rencistów do NBP albo ZUS-u po ‎dodatkowe bilety Narodowego Banku Polskiego. 😉 Jak bowiem informuje GUS, w sezonie 2027/2018 ‎w Polsce uczyło (a raczej udawało, że uczy) zaledwie 492 tys. nauczycieli, a ZUS ma dziś dobrze ‎ponad 9 milionów klientów, jako iż liczba emerytów i rencistów w Polsce wyniosła w roku 2016 aż 8 ‎mln 906 tysięcy, czyli że emerytów i rencistów jest w Polsce ponad 18 razy tyle, co nauczycieli i z ‎każdym rokiem liczba emerytów i rencistów wzrasta.‎

  58. Największymi nihilistami w Polsce, są polscy prokuratorzy, szczególnie ci, co to popierają „dobrą zmianę”. To są zdeprawowani osobnicy, dla których liczą się tylko układy mafijne, którzy dla swojego „dobra” gotowi są poświęcić nawet najbardziej pokrzywdzonego przestępstwem człowieka, przede wszystkim, przy pomocy polskich biegłych (ale w nieuctwie) lekarzy psychiatrów, którzy wydają opinie w 99% spraw, a których opinie stają się dla nich alibi – zwalniając z myślenia, albo z wyrzutów sumienia (których najczęściej nie mają). Dzięki tym opiniom umarzają postępowania wobec sprawców najcięższych zbrodni, bo biegli orzekają, że w chwili popełnienia przestępstwa działali bez rozeznania i w stanie wyłączającym odpowiedzialność karną z powodu schizofrenii paranoidalnej, która po raz pierwszy ujawniła się u nich w wieku 65 lat (bo wcześniej w pełnym zdrowiu działali np w KNF, albo zajmowali równie odpowiedzialną funkcję publiczną).

  59. polski świr 30 grudnia o godz. 14:53
    Możesz podać jakieś konkretne przykłady?

css.php