Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Kościół

2.01.2019
środa

Rozdział Kościoła od państwa – jakaś kpina?

2 stycznia 2019, środa,

Barbara Nowacka i jej Inicjatywa Polska, podobno we współpracy z Nowoczesną, 6 stycznia przedstawi na specjalnej konferencji prasowej swoją inicjatywę ustawodawczą na temat „rozdziału Kościoła od państwa”. Będzie to, jak się domyślamy, projekt ustawy ustanawiającej w naszym kraju realia państwa świeckiego. Należy przypuszczać, że wystąpi w nim zwrot „rozdział Kościoła od państwa” – jeśli nie w samym tekście, to przynajmniej w uzasadnieniu. Katastrofa! Dlaczego nie potrzeba takiej ustawy? No właśnie – dokładnie z tego samego powodu nie potrzeba ustawy, o której mówi w swych zapowiedziach Nowacka.

Kategoria rozdziału Kościoła od państwa miała zastosowanie w epoce walki nowego porządku liberalno-demokratycznego z potęgą feudalną. To był język bonapartyzmu, stosowny w wieku XIX, a dziś kompletnie nie na miejscu. Polski porządek prawny jednoznacznie definiuje Rzeczpospolitą Polską jako państwo neutralne religijnie, czyli świeckie. Kościół katolicki występuje w nim w podwójnej roli – jako jedna z wielu organizacji religijnych oraz jako obce państwo (Stolica Apostolska), z którym RP ma specjalne, anonsowane w konstytucji oraz zdefiniowane przez konstytucyjnie obligatoryjny konkordat stosunki.

Ponadto z mocy ustaw (z czasów PRL i późniejszych) Kościół katolicki (a w bardzo dużym stopniu również inne związki religijne) cieszy się gigantycznymi przywilejami natury prawnej i finansowej w stosunku do wszelkich innych wolnych zrzeszeń obywateli. Połączenie tych przywilejów z gwarancjami międzynarodowymi wynikającymi z konkordatu sprawia, że Kościół rzymskokatolicki jest w Polsce de facto eksterytorialny, a państwo polskie ma wobec niego gigantyczne, stałe zobowiązania finansowe.

Drodzy politycy, zrozumcie, że nasz problem nie polega na tym, żeby ułożyć się jakoś na nowo z Kościołem, ale aby państwo i Kościół zostały rozdzielone! Rozdział oznacza ni mniej, ni więcej ROZDZIAŁ WŁADZ, a tymczasem rzecz w tym, aby Kościół nie miał w naszym kraju ŻADNEJ władzy. Jeśli będziecie bajdurzyć o jakimś „rozdziale”, to tylko wzmocnicie swojego przeciwnika, przyznając, że tak czy inaczej należy mu się jakaś władza. Sami bezwiednie i bezmyślnie poddajecie się atawistycznej logice, nakazującej myśleć o Kościele jako potędze politycznej i prawnej, z którą trzeba się jakoś poukładać, aby sprawowała swoją władzę (duchową?) w sposób nienaruszający suwerenności państwa. Nie ma potrzeby z nikim tu się „układać” – suwerenność Polski jest poza zakresem jakichkolwiek negocjacji!

Niestety, to, co nazywacie „rozdziałem”, a co bardzo ochoczo popiera Kościół – jako znakomicie pasujące do jego postfeudalnej retoryki – jest już dawno potwierdzone konkordatem, gdzie jest o nim mowa wprost („niezależność i autonomia obu stron we właściwych im sferach działania”).

Barbara Nowacka, opowiadając o jakimś „rozdziale”, leje wodę na kościelny młyn, gdy tymczasem chodzi o rzecz zupełnie inną, a mianowicie o zachowanie suwerenności Polski względem Stolicy Apostolskiej i dopełnienie prawnych i praktycznych warunków religijnej neutralności państwa, ustanowionej przez art. 25 konstytucji. Powinniśmy się domagać usunięcia z konstytucji haniebnego nakazu zawarcia konkordatu ze Stolicą Apostolską, wypowiedzenie tegoż konkordatu, zmiany ustaw i rozporządzeń gwarantujących Kościołowi wszelkie przywileje, których nie posiadają organizacje społeczne, a jednocześnie zmiany praktyki rządzenia i rytuału państwowego, tak aby w sferze symbolicznej państwo było jednoznacznie świeckie i neutralne względem przekonań religijnych, a w sferze wykonywania prawa – skuteczne w zwalczaniu nadużyć finansowych i seksualnych, jakich dopuszcza się kler.

Jeśli zaś chodzi o stosunki z Kościołem, który sam siebie zdefiniował jako podmiot państwowy, Rzeczpospolita Polska powinna traktować ten właśnie związek wyznaniowy ze szczególną ostrożnością i rezerwą – tak jak każde obce państwo, zwłaszcza spoza sfery demokratycznego Zachodu – dbając w szczególności o zachowanie protokołu dyplomatycznego, tak aby nie dochodziło do aktów samouniżenia władz polskich względem partnerów watykańskich oraz prowadzenia negocjacji na niewłaściwym pod względem rangi przedstawicieli partnera szczeblu.

Z lękiem czekam na bubel, jakim zapewne będzie propozycja Inicjatywy Polskiej. Cokolwiek to będzie, a nie będzie tam stanowczej obrony suwerenności Polski i odrzucenia upokarzającego konkordatu – będzie jedynie kolejnym hołdem i ustępstwem. Tymczasem w sprawie niepodległości kraju oraz podstawowych zasad przyzwoitości nie ma miejsca na ustępstwa. Kościół nie może być traktowany inaczej niż inne organizacje poświęcające się propagowaniu takiego czy innego światopoglądu albo stylu życia, a jeśli występuje jako państwo – inaczej niż inne monarchie absolutne.

Zamianie kwestii niepodległości państwa i honoru Polaków na jakieś utarczki o finansowanie lekcji religii czy inne podłączenie parafiom darmowego prądu oznacza redukowanie fundamentalnego problemu politycznego i moralnego do rangi sporu o marchewkę. Nie wolno nam stawiać sprawy wolności Polski w ten sposób – tu nie chodzi o to, kto za co zapłaci (i dlaczego akurat Polska), lecz o to, by w ogóle nie mogło dochodzić do takiej sytuacji, w której pojawia się ze strony agend obcego państwa żądanie, aby RP łożyła na realizację celów tegoż państwa.

Niebezpiecznie się bawią ci, którzy igrają z imponderabiliami, czyniąc z nich przedmiot negocjacji i handlu. Obowiązkiem Polski jako państwa demokratycznego jest zatkać nos na smród pedofilii, złodziejstwa, pychy, zabobonu i grubiaństwa i w imię honoru oraz zasad fundamentalnych zapewnić Kościołowi katolickiemu równe traktowanie ze wszystkimi innymi organizacjami – mimo że sam Kościół nigdy równego traktowania się nie domagał, zabijając (do XVIII w.) bądź w inny sposób prześladując wszystkich, którzy mieli czelność przeciwstawić się jego władzy bądź doktrynie. Pozostawiając kwestię szacunku dla milionów ofiar trwającego przez wieki kościelnego totalitaryzmu sumieniom osób składających datki na rzecz tej organizacji, honor demokratycznego państwa wymaga trzymania się względem każdej legalnie działającej organizacji zasady równego traktowania: żadnej dyskryminacji, ale też żadnych przywilejów!

Każdy inny ton, jaki mogą przybrać rzekomo racjonalni i umiarkowani politycy, to kapitulacja – bo oznacza zgodę na uprzywilejowanie tej organizacji. To zaś jest rzeczą niemoralną nie tylko z powodu jej straszliwej przeszłości i obecnych zwyrodnień, lecz po prostu z powodu naszych naczelnych wartości etycznych i politycznych, wśród których poczesne miejsce zajmuje równość wszystkich analogicznych podmiotów względem państwa i praw.

Naszym umiarem jest równość, a naszym patriotyzmem – obrona suwerenności Polski. Kto by chciał okroić przywileje Kościoła, sankcjonując pozostałe, zgrzeszy niesprawiedliwością i radykalizmem, a kto odmówi stawiania sprawy relacji państwo–Kościół na innej niż niepodległościowa płaszczyźnie, ten dowiedzie, że od myślenie niewolniczego jeszcze się nie uwolnił, a jego „patria” z pewnością nie w Warszawie ma stolicę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 31

Dodaj komentarz »
  1. Jednak trochę za ostro bije pan, panie Janie Hartmanie, w podpisacza Konkordatu ulubieńca ateistów lewicowych prezydenta RP Olka Kwaśniewskiego.

  2. Całkowita racja profesorze. Niestety, ale polscy politycy bez wyobraźni największy problem mają z uchwaleniem ustawy śmieciowej, bredząc o wstawaniu z kolan jednocześnie trzymając gębę w czarnym błocie.

  3. Piekny apel tylko do kogo? Polityka wsluchanego w glos ludu wznoszacy sie jak fala by zagrzmiec “Czucie i wiara silniej mówią do mnie/Niż Profesora szkiełko i oko” Dla Profesora to tylko Kosciol a dla onych to takze Ojciec, Syn i Duch Swiety, Maria Dziewica, wszyscy anieli i swieci…a z tymi lepiej zyc w zgodzie….a ze konkordat doda lud… no coz wola Nieba z nia sie zawsze zgadzac trzeba.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niestety akademicka dyskusja.
    Powszechnie, dla wyborców „rozdział Kościoła i Państwa (a nie państwa)” i „pozbawienia Kościoła władzy” to prawie synonimy.
    Dlatego nie rozumiem po co w taki sposób pisze Pan o projekcie Nowackiej. Chce Pan ludziom zamieszać w głowie, czy też dyskredytuje Pan tego typu pomysły?

    Skupiając się nad czystością postawienia problemu, pomija Pan tak istotne aspekty jak:
    – Dlaczego będąc w KO Nowacka ogłasza projekt jako liderka Inicjatywy Polskiej?
    – Jaki jest stosunek Schetyny i władz PO dla tego projektu?
    – Dlaczego Nowacka ogłosi projekt 6 stycznia?
    – Dlaczego ogłosi projekt teraz? Czyżby chciała wyprzedzić Biedronia i była to walka o elektorat?

  6. Szanowny Panie Profesorze, obawiam się, że niejasność pańskiego wywodu może porazić rodaków żyjących na co dzień w prawdzie, która ich wyzwala. Najważniejsza Osoba na Tej Ziemi przybyła i wyzwoliła, zatem dalsze wyzwalanie nie ma sensu. Ale skoro się Pan upiera, aby szokować zacnych obywateli faktem, że w każdej polskiej gminie od tysiąca lat za własne pieniądze utrzymują ambasady i konsulaty obcego państwa, to mogę dopytywać o przywileje z tego tytułu płynące, a nawet co daj Boże, czy nie są już obywatelami owego państwa. Wobec finansowej plajty Watykanu może się okazać, że przeniesienie Watykanu do Torunia jest całkowicie uzasadnione, ponieważ obywatele już tam są. Czego sobie i Panu życzę.

  7. Szanowny Panie Profesorze.
    Zapewne, w swym gniewie na planowany przedwyborczy event noworoczny dzielnych dziewczyn (a la dziarskich chłopców) pt. dzielenie się władzą, zamiast obrony suwerenności, ma Pan słuszną/świętą rację.
    Z pewnością, fundamenty i wynikające stąd standardy relacji Państwa z Obcymi (na zasadzie: ET – go home!) byłyby we współczesnej cywilizacji śródziemnomorskiej, a nawet UE, całkiem na miejscu i słuszne.

    Takie Państwo byłoby godnym i dumnym dziełem Europejczyków…
    Tylko, aby nim była Polska, należałoby ich tu skądś najpierw sprowadzić.

    Bo kadry, Panie Profesorze decydują o wszystkim: dziś o bycie a jutro o całej świadomości.
    No więc, do jutra, które jak dziś piss, belongs to ass.

    Uszanowania składam.

  8. Przestań Pan jojczeć Profesorze!
    Ma Pan najmniejsze prawo do paternalistycznego krytykowania Nowackiej. To Pan pomógł Palikotowi koncertowo roztrwonić kapitał zaufania wyborców antyklerykalnych. W tym moje.
    Merytorycznie ma Pan rację. Tyle, że jak zwykle, za tą racją, a nawet przed nią, kroczy pańskie wielkie ego.
    Proszę zacząć od posypania głowy popiołem, a potem proszę zakasać rękawy i zacząć pani Nowackiej pomagać. Bez pchania się znowu na sztandary i dęcia w fanfary.
    Gdyby Pan to potrafił zrobić, to byłby to widomy znak tego, że wreszcie udało się Panu dorosnąć. Osiągnąć względny poziom równowagi pomiędzy IQ a IE.
    Do roboty, Profesorze, larum grają!

  9. Co akapit, to powtarzanie tych samych tez i wskazówek. Przy tym aż dziw, że pan Janek obsesyjnie powtarza słowa o honorze i suwerenności Polski

    Trzy wątpliwości:
    1. w języku polskim funkcjonuje powiedzenie: „wojna o pietruszkę”, a nie, jak pisze pan Janek: „wojna o marchewkę”. Chyba zaszła tu kontaminacja z metodą kija i marchewki;
    2. nie wiadomo, co się stało w biografii pana Janka, że ze studenta KUL stał się zwolennikiem laicyzacji; czy to było jakieś spektakularne traumatyczne zdarzenie?;
    3. swego czasu Pan Janek popierał jakąś inicjatywę wyborczą lewicy z panem Kwaśniewskim w składzie (a przecież to pan Kwaśniewski obiecywał i zafundował nam konkordat) – czy tu nie ma jakiejś sprzeczności?

  10. Nareszcie! Ktoś jasno wyraził także i mą opinię. Państwo polskie w stosunkach z klerem zachowuje się jakby paktowało z armią (nawet nie państwem!) obcego kraju, która sobie u nas kwateruje i na nas pasożytuje. Co gorsza ogromna większość naszych(?) urzędników i rządzących zachowuje się tak jakby brali żołd od tego pasożyta za nic mają prawo, którego przysięgali strzec.
    Dlatego mój pusty śmiech budzą wezwania do ,,obrony Konstytucji” i Trybunału Konstytucyjnego skoro od samego uchwalenia Konstytucji w 1997r (przy wściekłym sprzeciwie kleru katolickiego!!! i katofaszystowskiej prawicy) jest ona PERMANENTNIE łamana a owo łamanie było uprawomocniane orzeczeniami TK. Także zawarte w art. 48 ,,prawo do wychowywania dzieci przez rodziców zgodnie ze swoimi przekonaniami” (tak, tak wywalczone przez katolickich sługusów kleru!!! jako zabezpieczenie przed ewentualną opresją lewacką) jest mocno ograniczone ze względu na quasi katolicki charakter naszych szkół publicznych. Realizacja zagwarantowanych mi praw w Konstytucji odbywa się kosztem mojego dziecka (niedawno jako nieuczęszczające na lekcje indoktrynacji katolickiej dowiedziało się od kolegi, że zginie w piekle. Dla siedmiolatki jest to przeżycie dużego kalibru). Ale TK przed 2015r nie widział nic w tym zdrożnego.
    Nie wspomnę o takim śmiesznym wtręcie w Konstytucji – o realizacji ,,ideałów sprawiedliwości społecznej” – no chyba, że ową sprawiedliwość należy pojmować tak jak liberałowie, że ,,silniejszy ma prawo zeżreć słabszego”.
    Pani Nowacka wykazała się kompletną głupotą przystępując do kliki Schetyny – pachołków księżowskich, którzy NIE POPARLI (nawet PiS poparł!) obywatelskiego projektu jej autorstwa zmiany ustawy antyaborcyjnej. Przypominam, że PO to partia takich samych bigotów jak PiS a nawet gorszych bo PiS swoją budzącą grozę działalnością otwiera oczy naiwnym oraz dąży do legalizacji stanu faktycznego a PO w swej polityce wobec kleru NICZYM nie różniło się od PiSu a usypiało durniów, że ,,nie jest źle”. Było źle, na tyle, źle, że pan Rzepliński (nasz Katon ukochany!) został uhonorowany za swoje ,,uczciwe” orzecznictwo medalem z Watykanu. Drugi ,,obrońca Konstytucji” pan Zoll, przypominam, że wyrażał swoje opinie, że (rzekomo) kompromisowa ustawa antyaborcyjna nie jest w pełni zgodna z Konstytucją, gdyż nie w pełni zapewnia ochronę życia ,,nienarodzonych”. Pominę działalność pomniejszego pionka z PO – pana wiceministra-oblata Królikowskiego, którego dłubaninę intelektualną ujawniono a chciał zrobić pozaustawowo to samo co Ordo Iuris chce zrobić – uczciwie, z otwartą przyłbicą – drogą ustawy. I z takimi ludźmi pani Nowacka chce się układać? i jeszcze snuje projekty ,,rozdziałów” – chyba nowych rozdziałów w historii polskiej głupoty w stosunkach z klerem.

  11. Panie Hartman nieźle Pan manipuluje.
    Barbara Nowacka zapowiedziała projekt rozdziału Kościoła od Państwa a Pan zrobił z tego inicjatywę ustawodawczą.
    Między projektem a inicjatywą ustawodawczą jest duża różnica.

  12. Moim zdaniem ostre bicie w antyklerykalne bębny niewiele dobrego w Ojczyźnie zrobi.
    Jak się okazało, ostatni niby komuniści przy ołtarzu służyli i wszystkie rządy po odzyskaniu wolności pragnęły kropidła.

    Pożyteczniejsze by było odcięcie polityków od państwowego koryta, tylko czy wtedy wystarczyłoby chętnych do zapełnienia Sejmu.

  13. Miłośniczka pana Palikota ,będzie rozdzielać.Bidula ,zapomniała ,że pan Janusz,czynem chciał rozdzielić i żądał zdjęcia krzyża w Sejmie.nIE MOŻNA CZEGOŚ ROZDZIELAĆ ,CO JEST POŁĄCZONE OD 1000 LAT.A Tylko pilnować wypełniania zapisów Konstytucji.A to zależy od władzy.Suweren chciał takiej jak dziś ,i suweren spija tej chcicy ,nektary ,ustami funkcjunariuszy Wszechmogącego.No ,ale równowaga musi być.Pan Jarosław ma swoją Godek ,to dlaczego pan Grzegorz, nie może mieć swojej blondynki.

  14. J.Hartman myśli logicznie a B.Nowacka myśli politycznie.
    Ustawa o zniesieniu konkordatu ma tak samo mizerne szanse jak ustawa „o rozdziale”.
    Pojęcie i realność konkordatu jest mglista dla większości elektoratu.
    Pojęcie „rozdziału” jest ideologicznie proste i zrozumiałe dla elektoratu.
    Polityka opozycji tak jak koalicji musi się posługiwać pojęciami które ciemny lud kupi.
    Opozycja ma pod górę bo trudniej jej trafić do tego ludu.

  15. @ontario

    Konkordat podpisali w 1993 Skubiszewski i nuncjusz Kowalczyk, za rządów Suchockiej i prezydentury Wałęsy, w obecności tych dwojga oraz marszałków sejmu i senatu: Chrzanowskiego i Chełkowskiego. Kwaśniewskiego wśród spiskowców nie było. Działo się to w okresie kiedy Wałęsa rozwiązał sejm II kadencji. Dlatego ustawa o wyrażeniu zgody na ratyfikację konkordatu została uchwalona dopiero przez Sejm III kadencji w w 1998 a prezydentowi Kwaśniewskiemu pozostało tylko podpisać dokument ratyfikacyjny. Potrzebował na to 6 tygodni – pewnie coś go w tym dokumencie odpychało.
    Ojcem konkordatu jest Wałęsa, matką Suchocka, Skubiszewski świadkiem zajścia a Kwaśniewski został w spisek wrobiony.

  16. Konkordat można unieważnić za niezgodność z konstytucją.
    Już w preambule mówi się o posłannictwie Kościoła katolickiego, jego roli odgrywanej w historii Państwa Polskiego, wyznawaniu religii katolickiej przez większość społeczeństwa polskiego i znaczeniu pontyfikatu Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski.
    Taka treść wskazuje katolików i ich kościół jako tych lepszych (pierwszy sort) wśród obywateli. Takich kwiatków jest więcej.
    Dlatego ratyfikacja Konkordatu nastąpiła po uchwaleniu nowej Konstytucji. Wcześniej biedzono się nad takimi zapisami w części wyznaniowej, żeby w przyszłości nie podważyć jej jako niekonstytucyjną. Najwięcej biedził się Mazowiecki.
    Zabiegi nie do końca się udały, bo sejmowa komisja nadzwyczajna powołana dla zbadania zgodności Konkordatu z nową Konstytucją w swoim sprawozdaniu uznała, że konkordat narusza niektóre jej postanowienia. Były też błędy przy jej ratyfikacji. Pojawił się wniosek grupy posłów (głównie SLD) o zbadanie sprawy przez Trybunał Konstytucyjny. Nie został on jednak przesłany do TK. Nie udało się też przekonać do tego RPO i Prez. Kwaśniewskiego.
    I to tyle w dużym skrócie. Danie leży na patelni – wystarczy odkręcić kurek i podgrzać.

  17. Popieram tę znalezioną w internecie opinię:

    Społeczeństwo polskie jest tak otępione przez religię i pedofilski kler ka-ka, że nawet nie zdaje sobie sprawy z faktu, że Polska ziemia, dobra i narodowy majątek nigdy nie były i nie są prawowitą własnością watykańskiego kościoła i kleru.
    Nawet zwykła świeczka w kościele, ściera do mycia kościelnej posadzki lub papier toaletowy w plebanijnym sraczu to zakupy z pieniędzy podatników.

    Od 966 roku wpuszczony do Polski kler morduje, panoszy się, grabi, wyłudza, wymusza, zagarnia polski majątek narodowy i polskie ziemie.
    Nawet te darowizny, które od wieków kościelni otrzymywali i nadal otrzymują są bezprawnym wymuszeniem korzyści wzamian za obłudne i nieprawdziwe obietnice „wiecznego życia po śmierci”. To proceder bezlitosnego wykorzystywania ciemnoty prymitywnych ludzi i tępego zaślepienia religijnymi bajkami, co z prawnego punktu widzenia, jako typowe oszustwo powinno być uznane za proceder zabroniony i karany…
    Te wszystkie formy wchodzenia kleru w posiadanie wszelkich polskich dóbr i majątków są nielegalne i bezprawne, a więc logiczne i w pełni uzasadnione było, że władze PRL dla dobra Narodu polskiego
    usiłowały w latach swoich rządów odzyskać nieuczciwie zdobyte dobra, czyli odebrać klerowi jego rzekomą własność. Niestety ci tak zwani „komuniści”, a w rzeczywistości w większości kryptokatolicy chcąc się przypodobać klerowi utworzyli fundusz kościelny, komisję majątkową i komisję wspólną rządu i episkopatu.

    Od roku 1989 proces dalszego grabienia polskiego mienia przez watykański kler nasilił się i wzrósł do nieprawdopodobnych rozmiarów, co w dodatku rządzący usankcjonowali prawnie i poparli stosownymi działaniami (konkordat i prokościelna konstytucja, komisja wspólna rządu i episkopatu i wszystkie inne formy mniej lub bardziej zakamuflowanego finansowania tej pasożytniczej instytucji). Dzieje się to za wiedzą i przyzwoleniem władz od religijnego kołtuna z obrazkiem w klapie Wałęsy począwszy, poprzez Mazowieckiego, Kwaśniewskiego, Oleksego, Suchocką, Millera, Kaczyńskich, Komorowskiego, Tuska, Schetyny, Kopacz do Dudy, Szydło, Morawieckiego i ich ekipy włącznie.
    Dziś kk jest największym w Polsce obszarnikiem i najbogatszą instytucją, która od rządzących lobbystów kościoła otrzymuje rok w rok ponad 40 miliardów złotych z pieniędzy podatników i suma ta ciągle rośnie plus olbrzymie pieniądze przepompowywane pod przeróżnymi pretekstami z UE wprost do kościelnych „worów bez dna”.

    Rządzący od prezydenta do sołtysa i tak zwana „sejmowa opozycja” (PO, PSL, kukizowcy, petrowcy, korwinowcy, kibole, naziole i wszystkie inne ich przyssawki) nadal uszczęśliwiają kler spełniając jego żądania i dopuszczając do niezgodnej z zasadami suwerenności i demokracji obecności kościoła we wszystkich dziedzinach życia kraju i społeczeństwa,
    a poutykani wśród nich członkowie opus dei dbają o kleszy dobrobyt pilnując tego bezprawnego działania i kleszej bezkarności stawiając prawo kanoniczne ponad stanowione, łamiąc prawo i usiłując zastąpić je religijnymi dogmatami.

    Wszystkie obiekty sakralne, kardynalskie pałace, biskupie rezydencje, klesze plebanie i inne budynki znajdujące się w rękach kościoła w Polsce zostały wybudowane z pieniędzy społeczeństwa polskiego, a więc są jego własnością.
    Należy je odebrać pasożytom – pedofilom w sutannach i habitach, przekształcić w obiekty użyteczności publicznej takie jak mieszkania, przedszkola, żłobki, sale koncertowe i sportowe, teatry, biblioteki, restauracje itp.
    Już dawno miarka się przebrała.”
    /K. i W./

  18. Kolejna opinia z Internetu, z której treścią powinien zapoznać się każdy obywatel Polski

    OTO ILE I NA CO PŁACI POLSKIE SPOŁECZEŃSTWO WATYKAŃSKIEMU OKUPANTOWI POLSKI:

    „Spróbujmy spojrzeć na polski Kościół bez zaciekłości. Wiele rzeczy da się spokojnie omówić, oszacować. Niedawno zrobiłem takie obrachunki i pozostaję nadal zszokowany.
    Kardynałowie, biskupi, ojciec Rydzyk z zespołem i agenturą, przeczyste dziewice, ojcowie, księża, bracia i siostry zakonne, Opus Dei`owcy, Ordojurowcy, wszyscy czyniący zamęt w głowach, katecheci i egzorcyści, organiści i zakrystianie, murarze, dekarze, hydraulicy, sprzątaczki. Jest tego co najmniej 250 tysięcy ludzi!
    To tak jakby wszyscy dorośli, zdolni do pracy mieszkańcy Wrocławia byli wyłącznie na usługi Kościoła. Kościół nie uczestniczy w tworzeniu PKB. Ludzie ci są na utrzymaniu reszty Polaków. Nie ma znaczenia jaką drogą odbywają się przepływy pieniężne do kas kościelnych, na stole czy pod stołem, legalnie czy bezprawnie. Oszacujmy ile minimalnie to wynosi. Stan rzeczywisty jest niewątpliwie wyższy, nie dysponuję jednak bliższymi danymi. To co da się wyliczyć jest wystarczająco duże.
    Przyjmując umiarkowanie, że miesięczny dochód netto każdego z tych 250 tysięcy to tylko 2,5 tyś. zł. Otrzymujemy, doliczając tylko oskładkowanie na ZUS, podatki PIT i pracodawcy – 5 tys. zł. Kościół, wiadomo, nie płaci składek ani podatków, nie szkodzi, i tak wszystko razem hurtem płacą Polacy.
    Mnożąc 5 000 zł. przez 250 000 i to przez 12 miesięcy otrzymujemy skromne 15 miliardów rocznie. Do tego limuzyny, pałace, budowa i utrzymanie kościołów, kwiatki, pomniki papieża Polaka, pomniki smoleńskie, prąd, gaz, Internet, remonty, … to dalsze co najmniej 15 miliardów. Razem mamy już 30 miliardów. Nie, nie, to nie wszystko.
    Utrzymanie plebanii, domów zakonnych, kościelnych uniwersytetów, teologicznych wydziałów w uniwersytetach świeckich, seminariów duchownych, stad „księży-naukowców”, ich „prac badawczych”, „publikacji”. Osobną pozycją jest Uczelnia Kłamstw Wszelakich ojca Rydzyka (prawda jak absolwenci w TVPiS sobie świetnie radzą) oraz szczujnie radiowa i telewizyjna. Dalej – wydawnictwa kościelne, czasopisma religijno-polityczno-propagandowe. Pełno tego na wyprzedażach. szacuję to na 4 do 5 miliardów rocznie. No ładnie, ale to też nie koniec.
    Teraz sprawa delikatna – świętopietrze. Polska nigdy nie miała ulg, ba, nawet przez wieki za „karę” płaciła papieżom myto w podwójnej wysokości. Teraz, choć to super tajemnica, a oficjalnie to nawet tego już nie ma, szacunki w różnych sferach kościelnych podają aktualnie od 5 do 25 miliardów rocznie.
    Pora na zsumowanie. 15 + 15 + 4 + 5 = 39 miliardów złotych polskich rocznie. Na każdego więc obywatela Polski to nieco ponad 1000 zł. wliczając w to noworodki i starców nad grobem. To zaledwie po dwa 500+ od każdego.
    Taniocha, za taki wspaniały Kościół, wcale niedrogo. W końcu wierzących jest prawie 100%, a to nic, że do kościoła chodzi mniej niż 20% z nich.
    I jeszcze raz powtórzmy, Kościół nie uczestniczy w PKB a wszystko to ma. Ma z naszych pieniędzy. I nie ma znaczenia jaką drogą forsa doń trafia. Jest o co walczyć, jest czego bronić.
    I dlatego to Kościół musi rządzić bo głupi Polacy mogliby zapomnieć co mu się słusznie należy.”
    /”JanKalema”/

  19. „Drodzy politycy, zrozumcie, że nasz problem nie polega na tym, żeby ułożyć się jakoś na nowo z Kościołem, ale aby państwo i Kościół zostały rozdzielone! Rozdział oznacza ni mniej, ni więcej ROZDZIAŁ WŁADZ, a tymczasem rzecz w tym, aby Kościół nie miał w naszym kraju ŻADNEJ władzy.(…)
    Z lękiem czekam na bubel, jakim zapewne będzie propozycja Inicjatywy Polskiej. Cokolwiek to będzie, a nie będzie tam stanowczej obrony suwerenności Polski i odrzucenia upokarzającego konkordatu – będzie jedynie kolejnym hołdem i ustępstwem.(…)
    Naszym umiarem jest równość, a naszym patriotyzmem – obrona suwerenności Polski, a kto odmówi stawiania sprawy relacji państwo–Kościół na innej niż niepodległościowa płaszczyźnie, ten dowiedzie, że od myślenia niewolniczego jeszcze się nie uwolnił, a jego „patria” z pewnością nie w Warszawie ma stolicę.”

    Pełna zgoda z tymi słowami Profesorze.

    Zerwanie nielegalnie uchwalonego i wprowadzonego w życie wiernopoddańczego obcemu i wrogiemu Polsce państwu Watykan konkordatu to jeden z warunków istnienia suwerennego i demokratycznego państwa świeckiego.

    Moim zdaniem bez zerwania konkordatu
    – nie da się unieważnić ustaw okołokonkordatowych,
    – nie da się raz na zawsze wywalić religii i kleru z państwowch przedszkoli, szkół i uczelni,
    – nie da się zaprzestać finansowania kościoła i kleru z budżetu państwa,
    – nie da się nawet oczyścić ścian i murów państwowych i publicznych instytucji upstrzonych religijnymi symbolami,
    – nie da się odkrzyżować Polski,
    – nie da się utworzyć świeckiego państwa,
    bo nie da się skutecznie oddzielić kościoła od państwa i na codzień tego rozdziału przestrzegać.

  20. Ależ crescendo 😉 … a w tle trywialne, przedwyborcze przepychanki – kto jaki pomysł rzuci szybciej i ile ugra u wyborców. Tyle.

  21. Ma pan rację profesorze. Tyle, że ta racja i słuszność nie jest w stanie przebić się do praktyki życia politycznego w Polsce. A rządzący o tym wiedzą, bo sami mieszali jeszcze niedawno w tym interesiku. To państwo musiałoby najpierw upaść i potem ponownie się odrodzić. A na to się na razie nie zanosi. Bo to tylko nowa wojna mogłaby stworzyć podobną sytuację. A wtedy nie jestem pewien czy Polska powstałaby w obecnym kształcie. Jej obecne granice, to efekt politycznej prostytucji państw tzw. demokracji zachodniej.

  22. @Rachela
    Popieram to, że popierasz zacytowane opinie z internetu.
    W ten sposób myśli bardzo wielu potencjalnych… wlaśnie czego „potencjalnych”? Wyborców? Na kogo/co mają skutecznie zagłosować, by kk odsunąć od kasy i wpływów? By wreszcie kk znal swoje miejsce w szeregu, czyli przy ołtarzu w kościele, a nie jako instytucja wpływająca na stanowienie prawa w RP, wręcz wymuszająca rozwiązania zgodne z „ideologią” krk.
    Nie podoba mi się to, że prof. Hartman chociaż, jak zwykle, stawia słuszną diagnozę ( o to nie trudno), Barbarę Nowacką, która myśli pragmatycznie, przeciwstawia romantycznemu Biedroniowi, bo ten choć ma „słuszną racje”, sam nie wygra. Zandberg, z kolei, w ogóle nie ma politycznego wyczucia, jakby nie wyrósł z jakichś neomarksistowsko-leninowskich mrzonek.
    W swoim czasie prof. Hartman słusznie postawił na Palikota, ale niestety, obaj panowie, przegięli np. z happeningami, mało popularnymi w „katolickiej”, pruderyjnej na pokaz i pełnej hipokryzji Polsce. Sztuczny fallus pokazany w Sejmie – zgroza, ale chamskie, ordynarne i pełne nienawiści wykrzykniki „profesor” Pawłowicz pod adresem swoich politycznych przeciwników są w porzo.
    Poza tym, Palikot, naprawdę mądry, inteligentny facet cierpiał, moim zdaniem, na rodzaj ADHD. Tryskał pomysłami, łapał dzieiec srok za ogon i nie nadążał z realizacją.

  23. A ja bym si ę z oceną projektu wstrzymał do czasu jego ogłoszenia.

  24. Bos(k)ą stopą – na Nikaragułę won, won, won…

    @ Slawczan
    3 stycznia o godz. 9:02

    Przeczytałem Twoje wpisy.
    Będąc pod wrażeniem, niestety wielce zbieżnym z moim, a więc nieskończenie pozytyywnym, uprzejmie donoszę że są jeszcze urlopowe promocje na bilety na Madagaskar – dla nas dwóch wyjdzie taniej (nawet niż nikaraguła, gdzie lata …boso każda niezguła).
    Obawiam się, że gdy inni zdadzą sobie sprawę że promocja pobytowa właśnie minęła, nawet Gospodarz na rabat się nie zdąży załapać.
    Ze względu na nikłe zainteresowanie uprawnionych..he he.
    Pozdrawiam.

  25. „…Spróbujmy spojrzeć na polski Kościół bez zaciekłości…”

    Też mi się to bardzo podoba.
    Próbowanie to wszak wyższa forma podjadania, zwalniająca i z myślenia, i jeszcze bardziej z robienia, a boczki rosną.
    W społeczeństwie mówiąc oględnie głupców, próbowanie bez zaciekłości gwarantuje paraliż ofiary tak silny, że jest ją w stanie połknąć nawet chomik, a co dopiero jakiś rydzyk na głódzie.
    Tak, próbujmy, próbujmy, a gorycz próbki spluwajmy se w złote rogi.
    Przepraszam: blogi.

    😉

  26. https://wiadomosci.wp.pl/projekt-dot-rozdzialu-kosciola-od-panstwa-barbara-nowacka-zdradza-szczegoly-6334482300700801v?fbclid=IwAR3tufSld_4P1trE5zQaFSYOBYD7X3vCd1h8H4tT0ecQqXxUxuZQaflKUOU

    Wysłuchałam tego krótkiego wywiadu z B.Nowacką, w którym proponuje ona żeby kler finansował katechetki i katechetów ogłupiających dzieci religijnymi bajkami w publicznych szkołach.
    Wniosek: B.Nowacka jest zwolenniczką fizycznego i psychicznego gwałcenia dzieci w przedszkolach i szkołach przez pedofilski kler.
    Nowacka nic nie wspomina o wyrzuceniu religii i kleru z państwowych placówek oświatowych.
    Odnośnie konkordatu: B.Nowacka jest za renegocjacją tego cyrografu zamiast domagać się natychmiastowego jego zerwania.
    Paniusia Nowacka jest taką polityczką, że nawet nie wie, że konkordat już dawno powinien być zerwany ponieważ został nielegalnie uchwalony, podpisany i ratyfikowany przez religijnych bigotów takich jak Wałęsa, Suchocka, Skubiszewski i Kwaśniewski.
    „Konkordat został zawarty nielegalnie i jako taki nie powinien obowiązywać.
    Zawarł go w 1993 r. rząd Hanny Suchockiej pozbawiony demokratycznej legitymacji do sprawowania władzy i za to ta baba powinna siedzieć za kratami (przecież w maju 1993 r. Sejm uchwalił wotum nieufności wobec jej gabinetu). Przewodniczącym zespołu negocjacyjnego ze strony Stolicy Apostolskiej był abp Kowalczyk, który nie miał żadnego upoważnienia do zawarcia tej umowy.

    Zgodnie z konstytucją ratyfikacja konkordatu, w której Polska zrzeka się części swojej suwerenności, wymaga większości aż 308 głosów w Sejmie i 68 w Senacie. Koalicja konkordatowa dysponowała zaś 249 głosami w Sejmie i 58 w Senacie. Wobec powyższego Kwaśniewski przytupując AWS z częścią UW uznali konkordat za zwykły pakt międzynarodowy. Ratyfikacja tego poniżenia nastąpiła z rażącym naruszeniem Konstytucji RP. Jednym zdaniem jest on po trzykroć nieważny. W 1998 r. Podpisania konkordatu chciało wg OBOP tylko 19 procent Polaków, a więc zdanie 81% obywateli władza miała w głębokim ….. poważaniu.
    Ktoś za to powinien potężnie beknąć, a umowę konkordatową należy zgodnie z prawem unieważnić.
    Rząd Suchockiej był wtedy rozwiązany i nie miał prawa podpisywać tego cyrografu”

    Ps:
    Największym i nie wybaczalnym jednak błędem B.Nowackiej jest to, że przyłączyła się do sekty religijnej PO, która niczym przecież nie różni się od sekty religijnej PiS.

  27. @ mag
    4 stycznia o godz. 15:07

    Mag, opisujesz dylematy kto na co stawia i na kogo ma stawiać. Dla ludzi cywilizowanych na tym polo-padole wersja jest jedna: stawiać na Tolka Banana.
    Obecnie trwa jedynie wyścig mniej lub bardziej impotentnych intelektem czy morale Tolków i Tolkiń, mizdrzących się do brukselskiego banana, trzymanego w rękach małp wyborczych. Bierzesz ich listę wyborczą do ręki, a już banan z Twej łapki wpada wprost do ich gąbki…

    Pytanie jedyne jest takie: w imię jakiego banana nastąpił antyNowacki cios ‚z bana’ Pana Hartmana?
    Bo imponderabilia to nie jest coś, co się suszy na sznurku od parady… 😉

  28. @ Rachel 4 stycznia o godz. 18:58 oraz wcześniejsze
    Nie podważam wyliczeń ile nas KK kosztuje. Propozycje natychmiastowego wyrwania go z korzeniami z życia, a najlepiej również świadomości, oceniam jako wishful thinking. Abstrahując od fizycznej niemożności zrealizowania tych postulatów bez całkowitej reorganizacji państwa, która z kolei bez wojny nie wydaje się możliwa, pomyślmy „a co dalej?” żeby nie stawać w jednym szeregu ze wszystkimi rewolucjonistami, których jedyną myślą jest „obalić stare i zmurszałe!”, a na pytanie: co potem? wzruszają ramionami i dodają, już półgłosem, „… ..się zobaczy”
    Człowiek ma w sobie wewnętrzną potrzebę wiary, w naszej kulturze wypełnioną od wielu pokoleń treściami zaszczepianymi przez KK. Inne treści jakoś przebić się nie potrafią: w moim długim życiu znałem jednego (słownie jednego) prawdziwego „wierzącego” komunistę. Zabrać wiary bez niewyobrażalnych konsekwencji społecznych się nie da. Sowieci kilkadziesiąt lat próbowali, udało się, delikatnie mówiąc, częściowo. Uzyskali jakiś tam procent społeczeństwa uznający wyłącznie „prawo silniejszego”, ale i oni po cichu wierzą, tyle że już tylko w bożka mamony.
    Kościołowi katolickiemu w Polsce należy postawić (w formie propozycji nie do odrzucenia) warunki brzegowe koegzystencji, możliwe do zakceptowania bez konieczności wyjścia na ostatni bój, a potem dopilnować ich przestrzegania. Tyle, że nie widać żadnej siły, która by się na to zdobyła.

  29. „Lecz choćby przyszło tysiąc Hartmanów
    I każdy zjadłby tysiąc bananów
    I każdy nie wiem jak się wytężał
    To nie rozdzielą – tacy są księża!”

  30. .

    — Co Łaska zdrożeje —
    .

    Śluby, pogrzeby, chrzciny, po kolędzie,
    na tacę ceny poszybują, wzrost kosztów
    „posługi” przerzuci się na konsumenta
    po odstawieniu kk od mlecznego cycka
    Rzplitej

    Mogą pojawić się dodatkowe opcje, opłaty
    za hostię non-GMO, prion-free, o smaku
    vanilliowym, z oliwką czy wisienką on
    a top i slogan – „We are your home of the
    gourmet-hostia!, we don’t deliver, so just
    drop by!”

    Kadzidła-custom from aromatherapy people,
    pod hasłem: „We smell gooooood, it’s smell
    of heaven, trust us, they are a psychotrops-free!”
    or „Send us your kids, they’ll smell good too”

    Polski katolik to nie jakiś tam Irish ćwok,
    jego wiara i oddanie Panu Bozi i Przewielebnemu
    jest głębsze, będzie bardziej podatny na
    akcje kk pt. „We’ll keep your child safe”,
    i drobnym drukiem pod, „Our fathers wear
    condom when on duty – we care!” or „Be not
    afraid, there is no VD in our fathers – your kids
    are safe with us!”

    Przy spowiedzi wierny będzie miał wybór,,
    konfesjonał with or without „glory hole”,
    we put our customers first!, „We keep your
    secrets, secret – so come on down share them
    with us, give us a try and your salvation will
    be assured!”

    I kurde pomyśleć że tak wspaniała instytucja could
    become irrelevant in a hurry, gdyby Suveren tylko
    chciał…

    .

    ..)

  31. .

    — Z prałatami —
    .

    związki mam luźne, nie trawie i omijam, na
    tacę nie daję, do spowiedzi nie chadzam,
    komunii nie przyjmuje, z sumą niedzielną
    nie jestem na ty, na podniesienia nie wstaję

    Na anioł pański, jutrzni, nieszporach, komplecie,
    majowym nie bywam, do zakrystii nie zaglądam,
    kadzidłem się nie unhaluję, na procesję w Boże
    ciało nie uczęszczam.

    Dzięki Bogu nikt nie usiłował mnie z grzesznej
    drogi zawrócić, chwała mu za to.

    .

    ~

  32. Jeszcze raz przeczytałem ten tekst hartmana. Jest on za rozdziałem, ale jednocześnie przeciwko walce o rozdział. To już niemal „plusy dodatnie i plusy ujemne”.

    hartman twierdzi, że rozdział Kościoła od państwa to kwestia bonapartyzmu! Właśnie Bonaparte podpisał konkordat.

    Co za chałtura!

css.php