Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Katecheza

27.01.2019
niedziela

Sądowe harce: przymusowa katecheza i żarty ze smogu

27 stycznia 2019, niedziela,

No i stało się: gdyby ktoś miał wątpliwości, że obecność lekcji religii w szkole, niby to nieobowiązkowych, prowadzi do przymusu religijnego, to dziś już nie może mieć wątpliwości. Jak się dowiadujemy, Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim wydał w listopadzie 2018 r. postanowienie zabezpieczające, nakazujące dziewięcioletniej dziewczynce udział w szkolnej katechezie, czego żądała matka – wbrew woli ojca i samego dziecka. Sprawa zaiste kuriozalna – śmieszno i straszno, co się zowie!

W tych samych dniach, dniach ostatnich, rzecz jasna, prasę obiegły triumfalistyczne wieści o Grażynie Wolszczak, której Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał rację w związku z jej powództwem przeciwko Skarbowi Państwa i zasądził zadośćuczynienie w wysokości 5 tys. zł z przeznaczeniem na jedną z fundacji dobroczynnych. Skarb Państwa miał – poprzez zaniechania w walce ze smogiem – naruszyć prawa pani Wolszczak do wolności oddychania czystym powietrzem, co wywołało w niej zrozumiały lęk i przygnębienie. Podobne pozwy innych znanych osób czekają już na rozpatrzenie przez sądy. Sprawa jest więc „rozwojowa”, a precedens zachęcający.

Sprawy zupełnie z innych maniek, więc wymagają całkiem osobnych komentarzy. To, co je łączy, to sędziowska nieporadność. Zacznę od smogu. Bardzo nie lubię smogu i mimo że powietrze nieporównanie czystsze w naszych czasach niż choćby w latach transformacji albo we współczesnych ośrodkach przemysłowych Azji, to wkurza mnie, że kominy wciąż dymią i dymią, jakoż i rury wydechowe. I oczekuję od rządu, że będzie bardziej aktywny w walce ze smogiem.

Bo to nie żarty – smog zabija. No i może właśnie dlatego, że ludzie od tego umierają, nie powinniśmy sobie ze smogu robić żartów i składać niemądrych pozwów z powodu „ograniczenia wolności, lęku i złego nastroju”. My mamy zły nastój, a ktoś inny, np. mający ciężką postać astmy, umiera pięć lat wcześniej, niż umarłby, gdyby oddychał czystym powietrzem.

Nie jest stosowne sprowadzać sprawy smogu do wymiarów „lajfstajlowych”, by tak rzec. Nie wypada też bawić się w łatwą do obalenia kazuistykę, kojarząc smog ze Skarbem Państwa czy też zaniechaniami urzędniczymi. Sprawa smogu jest polityczna i społeczna. Winni jesteśmy wszyscy, a nie jacyś tam „źli urzędnicy”. Należy krytykować nasz (niestety, z całym wstydem i bólem to przyznaję – nasz) rząd i go zmienić w drodze wyborów, a także uświadamiać konkretnych ludzi, którzy swą całkiem prywatną, a nie urzędową działalnością przyczyniają się do wzrostu zanieczyszczenia powietrza – lecz nie ma co udawać, że istotą sprawy jest wykonywanie przez organy publiczne stosownych przepisów, rozporządzeń czy umów międzynarodowych.

Nawet jeśli tak jest, to podobnie jest w tysiącu innych spraw, gdzie rząd jest słaby, opieszały, niekonsekwentny czy po prostu brakuje mu środków. Polityki nie sądzi się w trybie cywilnym – to pomieszanie pojęć i psucie wymiaru sprawiedliwości.

Sprawa dziewięciolatki, która teraz będzie musiała chodzić na lekcje religii, jest kazuistycznie znacznie ciekawsza, a jednocześnie jakoś porażająca. To musiało się zdarzyć; czekałem na wyrok tego rodzaju od lat. Mamy tu wszystko: łamanie normy konstytucyjnej gwarantującej wolność religijną, wyrażającą się w prawie do nieuczestniczenia w życiu religijnym (art. 53, pkt 6 konstytucji: „Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych”), ignorowanie woli dziecka w sytuacji konfliktu rodziców, stosowanie prawa poza zakresem jego rzeczywistej sprawczości, a nawet pewnego rodzaju groźbę przymusu bezpośredniego w odniesieniu do dziecka.

Bo jeśli nie będzie chciało chodzić na katechezę, to co? Siłą zostanie tam zaprowadzone i przywiązane do ławki? No bo jak katecheza przymusowa, to przymusowa. Z wyroku sądu żartować nie można. A na początku tego wszystkiego mamy zapiekłość i głupotę rodziców, którzy wykorzystują dziecko w swoich porachunkach, czyniąc z niego zakładniczkę swych emocji. Z wychowaniem religijnym nie ma to nic wspólnego. Sędzia wydająca wyrok powinna zdawać sobie sprawę, że nakaz udziału w katechezie zawiera w sobie tzw. sprzeczność performatywną – to dziecko prawie na pewno w wyniku przymusowego udziału w katechezie zrazi się trwale do religii katolickiej, wobec czego cel czynności nakazanej przez sąd nie może zostać osiągnięty.

Faktycznie sąd znalazł się w obliczu tego powództwa w sytuacji paradoksalnej, a w takich przypadkach obowiązuje odwołanie się do normy i aksjologii konstytucyjnej oraz zdrowego rozsądku. Paradoks polega na konflikcie między władzą rodzicielską a wolnością religijną, która przysługuje każdemu obywatelowi, w tym również dziecku.

Prawo nie mówi wprost, gdzie przebiega granica między tymi dwiema sferami wolności. Z jednej strony rodzice mają prawo wychowywać dziecko w wyznawanej przez siebie religii, a z drugiej – każde dziecko ma swoją podmiotowość i prawa podstawowe, prawa do odmowy praktyk religijnych nie wyłączając. W tym konkretnym przypadku sprawa jest zupełnie jasna – skoro rodzice są podzieleni, to powinna decydować wola dziecka. Gdy między rodzicami jest zgoda, dziecko może znaleźć się w trudniejszym położeniu. Prawo broni je co najwyżej przed karami ze strony rodziców, jeśli zdecyduje się poskarżyć na stosowany przez nich przymus.

W żadnym razie jednak sąd nie powinien wyrokować w sposób naruszający fundamentalną normę konstytucyjną, którą jest prawo obywatela do odmowy do udziału w aktach religijnych. Powinien więc powstrzymywać się od wspierania władzy rodzicielskiej i prawa rodziców do religijnego wychowania swych dzieci za pomocą nakazów. Tym bardziej że bunt dziecka przeciwko udziałowi w lekcjach religii mógłby trwać mimo wyroku, co mogłoby sprowadzić na nie karę mającą umocowanie w wyroku sądu. A to byłoby istne horrendum: dziecko siłą prowadzone na lekcje religii mocą wyroku sądu, wspierającego matkę w jej konflikcie z dzieckiem. Sytuacja absolutnie nie do zaakceptowania z punktu widzenia prawnego, lecz również etycznego.

Nie byłoby tego kuriozalnego wyroku ani głupiego powództwa, których ofiarą stało się dziecko, gdyby nie patologiczna pozycja Kościoła katolickiego i lekcji religii w systemie prawnym RP. O udział w lekcjach tańca nikt nie spierałby się przed sądem. Lekcje religii nie są więc bynajmniej lekcjami nieobowiązkowymi, tak jak wiele innych zajęć dodatkowych. Gdyby odbywały się w salkach katechetycznych i trzeba było za nie zapłacić, sąd z pewnością nie wdawałby się swym autorytetem w głupi konflikt między rodzicami. Pouczyłby za to rodziców, aby nie rozgrywali swoich spraw kosztem dziecka, stawianego w okropnej sytuacji konfliktu lojalności względem pokłóconych rodziców, a także upomniał, żeby nie ważyli się karać dziecka za niechodzenie na religię, gdyż jest to jego obywatelskim prawem.

Jako że jednak chodzi o religię katolicką i Kościół, postrzegany jako instytucja władcza, nieporównywalna z organizatorami innych zajęć dodatkowych w szkołach, sąd zachował się tchórzliwie i porzucił grunt konstytucyjny na rzecz logiki funkcjonowania państwa wyznaniowego. Jest to doprawdy wymowny przykład realnego przymusu religijnego, jaki panuje w Polsce. Rodzie małych dzieci, zwłaszcza w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły podstawowej, doprawdy muszą wykazać się wielką odwagą i pokonać znaczne przeszkody natury psychologicznej i społecznej, nie posyłając swego dziecka na lekcje religii, gdy prawie wszystkie inne dzieci na nie uczęszczają.

Dzieci nieraz odczuwają to jako krzywdzące dla nich, a odstawanie od reszty grupy sprowadza na nie szykany ze strony kolegów. To są rzeczy oczywiste – narażanie przez państwo polskie, wpuszczające Kościół do przedszkoli i szkół, najmłodszych obywateli na takie nieprzyjemności jest hańbą i podłością. Nie wiemy, jak wielu rodziców nie chciałoby posyłać dzieci na lekcje religii, lecz mimo to posyła, bojąc się negatywnych konsekwencji społecznych, jakie mogłyby dla dzieci wynikać z nieuczestniczenia w tych lekcjach.

To obrzydliwa sytuacja szantażu, którego zakładnikami są dzieci. Fakt, że w szantażu tym uczestniczą polskie sądy, wspierające go swoimi wyrokami, jest – powtórzmy – hańbą dla republiki. Tym bardziej że – jak można wnioskować ze światowych statystyk przestępczości seksualnej księży – znaczny odsetek księży uczących religii w szkołach (zapewne więcej niż deklarowane przez papieża 2 proc.) to pedofile. Jednakowoż kwestia bezpieczeństwa dzieci w kontaktach z klerem katolickim dla polskiego państwa po prostu nie istnieje, a jej podnoszenie spotyka się ze znacznie większym sprzeciwem niż sama pedofilia.

I jeszcze uwaga ogólna: jakość sądzenia w III RP jest dość żałosna, o czym otwarcie od wielu lat mówią prawnicze autorytety, na czele z prof. Zollem i prof. Łętowską. Nawet ktoś, kto ma jedynie ogólne pojęcie o jurysprudencji, wcale nie będąc prawnikiem (a mam na myśli siebie samego), łapie się co rusz za głowę, czytając w prasie wyimki z rozmaitych uzasadnień wyroków. Pomieszanie z poplątaniem sięga czasami granic absurdu, a świadomość konstytucyjna zdaje się w ogóle w praktyce wielu sędziów nie istnieć, nie mówiąc już o umiejętności stosowania konstytucji.

Nie lepiej jest z pojmowaniem funkcji prawa i sądu w kontekstach społecznie istotnych i spornych zagadnień, relacji między wymiarem sprawiedliwości a egzekutywą, wyznaczaniem granic między tym, co bezprawne i legalne, a także między domeną karną i cywilną. A najbardziej ręce mi opadają, gdy słyszę, jak sędziowie opowiadają o etyce. Niby mają w czasie aplikacji kursy etyki prawniczej, ale chyba jakieś słabe i wątłe.

Na studiach w każdym razie etyki na ogół nie ma. No i klops. Jeśli w ramach sprzątania po PiS będzie jakaś reforma sądownictwa, to musi ona obejmować kształcenie sędziów. Sama niezawisłość i dobra organizacja to nie wszystko. Sędzia musi mieć jeszcze czas na naukę i się uczyć. Całe życie. Tak jak lekarz. Bo w przeciwieństwie do filozofa sędzia niesie na swoich barkach odpowiedzialność za ludzki los.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 68

Dodaj komentarz »
  1. Podejmujac decyzje Wysoki Sad w swej nieomylnej madrosci wydedukowal iz poniewaz starzy sie zra, wiec za chwile rozwioda, mloda zostanie z matka no i tak bedzie robic, co ta jej kaze. Nie ma sie co czepiac sadu, cwany jest.

  2. http://bragiel.blox.pl/2019/01/Przykro-mi-ze-pani-sie-nie-zalamala-1.html
    Jakieś dziesięć tysięcy razy pisałem, iż zawsze gdy myślę, że nasze prawactwo, nasi patrioci są już na absolutnym moralnym dnie, oni zawsze potrafią zapukać od spodu.
    Dzisiaj muszę napisać to po raz (uwaga trudny liczebnik) dziesięśćtysięczny pierwszy.
    Naszym patriotom nie podoba się, że pani Adamowicz nie załamała się, nie zamknęła w czterech ścianach, nie popadła w totalną depresję, ale stara się być dzielna, twarda, stara się wychodzić do ludzi. Naszych prawackich zwyrodnialców to boli, martwi, smuci.
    Można bawić się w jakieś wyszukane epitety, ale po cóż? Nasi patrioci to najzwyczajniej w świecie źli ludzie. Źli ludzie, których cieszy cudza krzywda, cudze nieszczęście, cudzy ból. Nie wiem jakim człowiek trzeba być-Dmowski jego mać-by marudzić, czepiać się, pouczać, czy wręcz żadać od wdowy po śmierci męża, by się załamała, a jeżeli załamanie nie następuje, wdowa jest twarda i dzielna, zacząć wielki hejt. Nic więcej nie trzeba dodawać-źli ludzie. Tyle.
    Może pani Magdalena Adamowicz po śmierci męża powinna ubrać taki wór, najlepiej po ziemniakach i tarzać się po gdańskich ulicach, krzycząc i rycząc? Czy to zadowoli krwawe instynkty naszego prawactwa, czy też może oni chcieli widzieć więcej, widzieć prawdziwy ból, krew i łzy?
    Może zatem pani Adamowicz powinna codziennie piłować sobie zęby szlifierką? Ponoć to bardzo boli.
    Zapraszam do lektury nowego felietonu. http://bragiel.blox.pl/2019/01/Przykro-mi-ze-pani-sie-nie-zalamala-1.html

  3. Niemcy postanowili „zamordować górnictwo” na śmierć. Pani Prezydencie Duda, – bojowniku niezłomny, ratuj niemieckich górników.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. 1. Veto – zabawa w kazuistykę w przypadku smogu mimo wszystko warta jest mszy, parafrazując. Królestwo za skojarzenie (najlepiej trwałe) smogu ze skarbem państwa i naszą mentalnością, w końcu przykład powinien konsekwentnie iść z góry (kampanie społeczne, polityka energetyczna -> konskwentne wdrażanie rozwiązań alternatywnych, itd). Zbyt długo ‚siedzimy, nic się nie dzieje’. Czasu coraz mniej.
    2. Zgoda – lipa wyszła lub raczej wióry z brzozy. Rozwiązanie kuriozalne tym bardziej że dziewczynka mieszka i funkcjonuje z tatą, a jednak kwestia rozstrzygnięta po myśli mamy, wobec której toczy się postępowanie o ograniczenie praw rodzicielskich. Nie czaję bazy, szczerze przyznam.
    3. Sędziowie…;(…)Sędzia musi mieć jeszcze czas na naukę i się uczyć. Całe życie. Tak jak lekarz (…)’ Pozostaje się podpisać.
    Miłego.

  6. No, no, no! Nieźle pan, panie Janie Hartmanie, skrytykował twórców systemu klerykalnego: Kwaśniewski, Mazowiecki, Wałęsa, Tusk itd.

    Co najciekawsze, ci twórcy to polityczni i nie tylko przyjaciele pana Jana Hartmana…

  7. Jak zwykle trafił Pan w sedno Pani Profesorze. Dlatego ja, nie staję już po drugiej stronie bufetu, żeby usłyszeć ustne motywy rozstrzygnięcia, tym bardziej, gdy przekonałam się już kilka razy, że na skutek zmiany „pewnych okoliczności”, pisemne uzasadnienie rozstrzygnięcia znacznie odbiega od tych ustnie podanych motywów ( dlatego też te nie jest włączany monitoring), ale ja mam dobrą pamięć i tylko ogarnia mnie pusty śmiech i sprawdzam, czym została wywołana ta zmiana i najczęściej ustalam przyczynę. Ale to już inna materia i dotyczy etyki, ale etyką zajmują się w Polsce tylko filozofowie, tacy jak Pan – Panie Profesorze. A tam jest jednak relatywizm moralny, z którego wynika, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mnie ratuje już tylko cynizm, dlatego znów polubiłam teksty Jerzego Urbana ( i nawet już mnie nie rażą jego wulgaryzmy).

  8. Cieszę się również, że o tym przekonał się pewien „bojownik” z Warszawy o inicjałach J.Ś., któremu, gdzieś tam zacytowałam takie fajne polskie powiedzenie: „przejrzał ślepy d…ą”

  9. Pięknie, pięknie, przepięknie, panie Janie Hartmanie: „To musiało się zdarzyć; czekałem na wyrok tego rodzaju od lat.”

    I co? Zrobił pan coś? Porozmawiał o tym ze sprawcami ze swojego obozu politycznego? Np. spytał pan kumpla swego Kwaśniewskiego, czy zdaje sobie sprawę, do czego to prowadzi i czy wprowadzi jakieś przepisy chroniące dziecko w konflikcie rodziców? A teraz cieszy się pan, bo się doczekał zła? No, no!

    Przypominam oskarżycielom prawicy (do której się nie zaliczam, bo nie zaliczam się do nikogo):
    – religię do szkół wprowadzono za władzy gen. Jaruzelskiego (prezydent Polski), a gen. Jaruzelski to czysta lewica, kwintesencja lewicy;
    – Konkordat obowiązuje, bo prezydent Kwaśniewski złożył pod nim podpis, a Kwaśniewski to nie prawica, a lewica, esencja lewicy…

  10. Oczywista, skoro dziecko nie chce chodzić na religię, ma takie prawo i nie powinno być zmuszane.

    Jednak wina leży po stronie konkretnych polityków, tak się składa, że są to głównie ci, którym pan Jan Hartman sprzyja: Mazowiecki, Kwaśniewski…

  11. Smog.

    Gdyby informacja o wyroku sądu w sprawie smogu ukazała się 1 kwietnia, byłabym w 100% pewna, że to April Fools’ Day. Gdy dowiedziałam się o akcji Grażyny Wolszczak, pomyślałam, że to celebrycki performance, a jednak wszystko dzieje się na poważnie. Wyrok w tej sprawie… pewnie panią Grażynkę cieszy, innych śmieszy. Może sędzia pomyślał: „A co mi tam” i … rzucił monetą?

    Poważnie się teraz zastanawiam, czy nie pozwać Skarbu Państwa za przedwczesną śmierć mojej mamy i moje gorsze zdrowie. Przecież mieszkałam 20 lat w promieniu paru km od kilku koksowni. Ta najbliżej, 1,5 km od mojego domu, była jeszcze z XIX wieku. Tyle benzoalfapirenu, ile my wciągnęliśmy – to mało kto.

    Przyznam, że o wiele bardziej przerażają mnie sędziowie, którzy nie chcieli przywrócić prawa do odwołania od decyzji chorej na raka kobiecie. Czytałam taki wyrok. Sąd argumentował swoją decyzję tym, że wprawdzie kobieta leżała w szpitalu, ale przecież nie była nieprzytomna, mogła ustanowić pełnomocnika do odbioru korespondencji. No bo przecież to skandal! Jak można przejmować się taką błahostką jak rak?! Jak można się stresować taką bzdurą jak chemia, którą zaraz zacznie się przyjmować? To niepoważne, żeby myśleć tylko o takich dyrdymałach! Jedyne, na czym powinien skupić myśli chory człowiek – to skrzynka pocztowa na płocie.

    Religia.
    cdn
    1/2

  12. cd.
    Religia.

    Doceniam uczciwe przyznanie się autora, że „czekał na wyrok tego rodzaju od lat”. Cóż, w końcu trafiła się panu profesorowi gratka i nie omieszkał jej Pan wykorzystać. W tej sprawie trudno jest się wypowiadać nie znając jej akt.

    Chociaż nie wierzę w osobowego Boga, to jednak nie odczuwam potrzeby walki z religiami. Ludzie się mordowali i będą mordować, nie w imię Boga, to czegoś innego. Tak na marginesie. Czy tylko religia katolicka powinna zostać zlikwidowana, czy również inne? A co z judaizmem, w tym ortodoksyjnym?

    Mój starszy syn chodził na lekcje religii w szkole podstawowej, nie było wtedy etyki w szkołach. Co jest złego w dekalogu? Nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, szanuj matkę i ojca swego. W średniej już nie uczęszczał na lekcje religii za naszą zgodą. Ja religię z czasów szkolnych wspominam dobrze, zwłaszcza gry w szachy z koleżanką w ostatnim rzędzie. Ksiądz nam nie przeszkadzał, często kibicował. Mawiał, że warto w życiu mieć jakieś pasje, a że nasza pasja nie przeszkadzała mu w prowadzeniu lekcji, on nie przeszkadzał nam. Była to prawdziwa miłość bliźniego. 🙂

    Ja bym jednak pokusiła się o próbę zamiany lekcji religii na np. dodatkowy język obcy. Również nieobowiązkowy. Małe dziecko (9 lat) protestuje, bo woli więcej czasu spędzać na zabawie, ojciec je popiera, matka nie. Cóż, do 18 roku życia, to rodzice są odpowiedzialni za dzieci. Również odpowiadają za szkody przez nie wyrządzone. Na tym polega miłość rodzica do dziecka, narażanie się na dąsy, pyskowania dla jego dobra. Oczywiście jestem przeciwna znęcaniu się nad dziećmi przez rodziców, którzy swoje niezaspokojone ambicje przerzucają na pociechy i katują je nadmierną ilością dodatkowych zajęć. Trzeba zachować umiar.

    Ad rem: dzisiaj na lekcjach religii jest bezpiecznie, odbywają się w szkołach, nie w mrocznych salkach kościołów. Czy dziecku stanie się krzywda, jeśli będzie uczęszczało na religię? Nie , nie stanie. Będzie starsze, dojrzalsze, samo zadecyduje, czy chce te lekcje kontynuować czy przerwać.
    Bardziej uniwersalnie. Zawsze można porzucić naukę czegoś. Gorzej, gdy człowiek żałuje, że się czegoś nie uczył przez parę lat, nadrabianie zaległości jest trudne.

    Trudno o kompromis w takich sprawach. Sąd musiał wydać wyrok. Jeśli dziewczynka mieszka w weekendy z matką, a matka jest wierząca i chodzi do kościoła, to lepiej, że dziecko uczęszcza na te lekcje religii. Przecież chodząc do kościoła musi dziewczynkę zabierać ze sobą, bo samej jej w domu zostawić nie może. Nie wiadomo, jak często ma kontakt z matką. W każdy weekend? Nie widzę nic gorszącego w tym wyroku. A co, jeśli ojciec będzie chciał, żeby dziewczynka trenowała boks, a matka nie będzie się zgadzała twierdząc, że to zbyt niebezpieczne? To o wiele trudniejsza sprawa od kwestii religii. Bo sąd musiałby wziąć na siebie odpowiedzialność za ewentualny uraz, może nawet kalectwo. Przypomniał mi się film z Hilary Swank „Za wszelką cenę”.
    2/2

  13. Sędzia nie znający konstytucji? To raczej jakiś ułamek polskiej normy. Bo gdyby powołała się na nią, mogłaby na kazaniu być napiętnowana. Może tak, może nie, ale np. artyści deklarujący swoją „silną wiarę”, doznający cudów nawrócenia, cudu odzyskania zdrowia, mają się finansowo całkiem, całkiem. Czego najlepszym przykładem jest aktorka o ksywce „pierwsza wdowa po papieżu”. To może i w tym wyroku jest jakaś nadzieja na awans? Bo gdyby miał on być wynikiem braku wiedzy, tępoty umysłowej, to niech nas tacy nie sądzą.

    Jeśli chodzi o smog, to na Wybrzeżu jest znikomy. Ale u nas dzień bez wiatru, to co najmniej dziwny dzień. Tu przyrodę mamy za sobą, ale i pieców prawie w moim prowincjonalnym mieście nie ma.
    Ale są samochody i swój smrodek zostawiają.
    Czy jest do pomyślenia by np. zrezygnować z wyścigów F1, bo tam kopcą? Entuzjaści tego sportu znaleźliby setki argumentów by tego nie robić. Albo zamiast spacerować dla zdrowia i urody wolą wozić się samochodami.

    Ale gdyby zamiast lekcji religii uczyć o zagrożeniach (smog, oszustwa internetowe, umiejętności korzystania z ofert banków,itd) oraz nie tylko prawach, ale i obowiązkach obywatelskich, to jako dorosłym żyłoby się sensowniej i bezpieczniej.
    Może czas by nadać nową wartość staremu już hasłu „„Nie przejdą! Lepiej umierać stojąc, niż żyć na klęczkach!”
    I uważać by klerowi nie udało się powiedzieć ” Przeszliśmy”
    Wszystko zależy od decyzji Polaków. Smog też.

  14. „Felieton jak felieton, ale z dziennikarstwem i filozofią ma to już coraz mniej wspólnego. Trochę w tym cyrku, trochę zabawy a najwięcej robienia z nas tak zwanego tata-wariata.”
    Autor nie ma pojęcia, o czym pisze. Powiela polityczne teksty formacji, z którą sympatyzuje. Brak rzetelnej analizy problemu.

  15. Panie Profesorze,
    Nie podaje pan wystarczająco szczegółów na temat wyroku sądu, ale nie wydaje mi się żeby sprawa sądowa 9-cio letniej dziewczynki to była sprawa na temat wolności do czy od religii. Dziecko w tym wieku nie jest podmiotem prawnym i musi poddawać się woli rodziców, jeśli tylko ta wola nie jest sprzeczna z prawem. A i wtedy to nie dziecko o tym decyduje, tylko odpowiednie instytucje. Sprawa raczej toczyła się o przyznanie praw rodzicielskich i woli którego rodzica dziecko powinno słuchać. Nie bronię tego wyroku w żadną stronę, ale próba włączenia go w dyskusję na temat pozycji i statusu religii i kościoła w Polsce może być nieco nieuczciwa. Choć z pewnością, mając wystarczająco informacji, można ja włączyć do dyskusji na temat sadownictwa.

  16. Rytuał pozorów, obrzędowość odpustowa…

    Obie omawiane sprawy łączy jedno w dwojgu, jak w tytule komentu.
    W relacjach społecznych obowiązuje ugruntowany normatywnie rytuał pozorów: walczy się z mową nienwaiści a nie przyczynami agresji i o skuteczne ich likwidowanie, pozywa się skarb państwa za smog, a nie wybiera i rozlicza polityków za konserwowanie mechanizmów tworzenia smogu, itd itp.
    Oczekiwać zmiany tego, to jak czekać na Godota zabawiając się przemowami do ptaków króla Ubu.
    Jak chodzi o wynik działania mechanizmów i zachowań instytucji państwowych, to jednym niezmiennym, co trwa przez wszystkie transformacje, jest paradygmat oczekiwań obrzędowości odpustowej.
    Sądy, policja, samorządność, transport, urzędy – wszystko produkuje wynik nie odbiegający od kręcenia waty z cukru na odpuście. Liczy się to, co publika kupuje, nie wiedząc że płaci z własnej kieszeni za złudzenie pokarmu.
    A każdy uwłaszczony na urzędzie sprzedaje publiczną watę z zamiarem jednego wyniku – utargu we własnej kabzie.
    Sąd orzekł (w tym i wielu przypadkach) to, co postrzega jako popłatne i wygodne – osobiście dla sędziego, bez wątpienia z obfitym uzasadnieniem tej waty państwowym cukrem z przydziału (cukier to legislacja pozwalająca dowolnie i bez odpowiedzialności manipulować zawartością cukru w cukrze). Absurd toksycznej kontrproduktywności oportunizmu takiego wyroku ustępuje premiowanej społecznie popłatności tego typu odpustowej postawy w bilansie kariery.
    Nie szukajmy więc na odpuście usług żywienia zbiorowego, nie o to tu chodzi.
    Kazuistyka obu przypadków jest na tyle poznawcza, na ile są objawem stanu niezdrowia społecznego a nie ekscesem wyznaczającym kierunki sanacji.
    Felietonistyka na temat wyglądu konia, który ciągnie wózek szaleńców prosto w przepaść dokładnie tak, jak woźnica powozi, wygląda na próbę gry do kotleta na tytaniku.
    Jak widać, i na to danie konsumentów nie brak 😉

  17. MajsterKlepka
    27 stycznia o godz. 1:38

    Czasami warto zerknąć do informacyjnego źródła zanim się siądzie do kompa i napisze bzdury. „Starzy” są rozwiedzeni a dziewczynkka mieszka z ojcem, który jest przeciwny uczęszczaniu córki na religię. Za uczęszczaniem jest jest, widująca córkę tylko kilka razy w miesiącu, matka.

  18. Dopóki nie będzie poszanowania dla praw dzieci, dopóty nie będą przestrzegane prawa człowieka albo będą tylko martwą literą i zbiorem pobożnych życzeń. Ale pisowski rząd broni uświęconej polskiej tradycji, że dzieci są własnością rodziców („piję” do sprawy polskiego ambasadora w Norwegii broniącego tzw. patologicznych polskich rodzin, którym norweska pomoc społeczna odbiera dzieci) i mają mieć gębę zamkniętą na kłódkę, jak ich rodzice się kłócą, a w razie wątpliwości pani sędzina weźmie zawsze stronę matki, bo „patriarchat…”, którym sobie paniusie codziennie buzie wycierają. Inna paniusia czuje się źle w swoim wielkim mieście, bo boi się, że jej smog krzywdę zrobi. I pozywa Skarb Państwa. Sąd przyznaję rację paniusi. Widać z tego niezbicie, że sądy lękliwe są i stronnicze, zawsze biorąc stronę silniejszych. Bo tak zwana „słaba płeć” wcale taką słabą nie jest.

  19. A jeżeli – może nie 9 latka – ale trzynastoletnie pacholę uzna, że ma ochotę na mało co nieco z 20-letnim, albo 20-letnią…a nawet starszą lub starszym…. Zresztą płeć, wykonywana profesja w tym przypadku jest mało istotna – takie mamy czasy.
    To co wtedy powinien orzec – odwołując się do religijnego precedensu – ustawodawca, organ sądowy, czy opinia publiczna?

  20. Co do sądów, to problemem nie są tylko sądy i sędziowie! Nasz system jest instytucjonalnie skorumpowany. Niedawno przeczytałem książkę Seksmisja i inne moje misje z popularnego cyklu rozmów ze znanymi aktorami. Tym razem rozmowa odbyła się z Olgierdem Łukaszewiczem, gdzie słusznie on zauważył, że nasze państwo zachowała represyjność z najgorszych czasów komunizmu w stanie niezmienionym. Nie ma znaczenia kto jest przy władzy, skoro żadna władza bądź nie chce, bądź nie jest w stanie tego zmienić.

  21. „Cuius regio eius religio”.
    Złota zasada ,sensownie stosowana mogła by oszczędzić ,jak drzewiej bywało,frustracji a nawet zagrożeń śmiertelnych.
    Transformacja ,jak to w przejściówce ,ani wte ani wefte.
    PiS wreszcie ustalił jednoznacznie.I jest spokój,choć czasem,jakiś felieton zabróżdzi.
    Mój szwagier,człek praktyczny ,już podczas transormacji,wymienił członkowstwo egzekutywy na członkowstwo w radzie parafialnej.
    Justicia musi podązać za ww zasadą uniwersalną i sprawdzoną przez wieki.

  22. Morał z tego mamy taki, że nie trzeba było tak ochoczo pomagać kościołowi w odzyskiwaniu jego ‎przedwojennej pozycji, głosując na Mazowieckiego, Wałęsę czy nawet Kwaśniewskiego, czyli idoli ‎obecnej totalnej opozycji. Natomiast odszkodowania za smog są nieporozumieniem, jeśli wypłacane ‎mają być ze skarbu państwa, czyli także i z moich podatków, jako iż ja przecież smogu nie produkuję, ‎jako że nie mam samochodu z silnikiem wysokoprężnym, nie palę śmieci w piecu gdyż od dawna nie ‎mam pieca itd. Swoją drogą, to pamiętam, że kiedy jeszcze mieszkałem na wiejskim przedmieściu ‎Warszawy (dzisiejsza dzielnica Białołęka), a były to czasy tow. tow. Wiesława i Edwarda, to nie było ‎problemu ze spalaniem śmieci, szczególnie zaś plastykowych. Ta moda na palenie śmieci, a szczególnie ‎plastykowych, doszła do nas bowiem ze slumsów Zachodu dopiero stosunkowo niedawno, razem z ‎tzw. transformacją systemową i wywołanym przez nią skrajnym zubożeniem milionów Polaków. Ale o ‎tym to POPiS-owskie media nie wspominają. 

  23. 99.9% ludzi to najokrutniejsze zwierzęta na Ziemi.
    To bezrozumne bestie człapiące na dwóch łapach, najbardziej niebezpieczne dla innych zwierząt.
    To ludzie spowodowali, że Ziemia to planeta zła.
    W opisanej przez profesora sprawie 9-letniej dziewczynki te tępe religijne bestie to mamusia i sędzina wydająca wyrok religijnego przymusu, który jest niezgodny nawet z tą obecną gów.ianą konstytucją.
    Ojciec dziewczynki powinien odwołać się od tego wyroku do Trybunału Praw Człowieka.

    ps:
    Wszystkie religie, ich kościoły i ich kler to cywilizacja zła i śmierci i z tego powodu powinny być zakazane i zlikwidowane.

  24. Od czterdziestu lat mieszkam w gminie, która do niedawna należała do diecezji łomżyńskiej. W kościołach, przez całe wieki tutejszy lud był karmiony opowieściami o mordowaniu niemowląt przez żydów, rządnych krwi na macę. Przed wojną najsilniejsze poparcie miały organizacje nacjonalistyczne. Wyhodowano społeczność jawnie antysemicką, przepełnioną nienawiścią i rządzą zemsty- pytanie, za co?
    Moi krewni- uczciwi katolicy, byli świadkami mordów na ludności żydowskiej w Grajewie, Szczuczynie, Wąsoszu. Pokazywano mi miejsca gdzie znajdowały się groby ukrywających się żydowskich sąsiadów, mordowanych dla kilku starych ubrań, bo pieniądze oddali w nadziei na pomoc. Obecna władza nie przypadkowo zdobywa na ziemi łomżyńskiej ogromne poparcie, wnukowie odreagowują winy dziadków, czują się rozgrzeszeni, wstają z kolan karmieni nową propagandą o wiecznym zbrataniu Kościoła i Narodu. Nie wykluczam, że pani sędzia rodem np. z Radziłowa wydała w najlepszej wierze opisywany wyrok. A, że zhańbiła się polska lewica, cóż prawdziwi ideowcy z KPP wyginęli w stalinowskich łagrach (nie w GUŁAGU, jak piszą uczeni rodacy, GUŁAG to urząd) w powojennej lewicy rej wodzili karierowicze. Poczytacie co o Polakach pisał Dostojewski, podobno Polak.

  25. Niestety taka prawda, Polska to taki dziki kraj…

  26. Skoro katolicyzm, jest nie tylko jedyną drogą do zbawienia, ale także wyłącznym źródłem dobra, prawdy i moralności; to naturalną rzeczą jest, by skłonić wszystkich, aby zostali katolikami. Najlepiej, oczywiście, użyć łagodnej perswazji, gdy jednak to zawiedzie, niezbędne stają się metody bardziej stanowcze. Trudno, gdzie rwa rąbią… . Poza tym, może to wyjść tylko na dobre, nauka religii jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A katechezę należy rozpoczynać jak najwcześniej, wiadomo, czym skorupka za młodu … .
    Każdy mający inne zdanie, jest najpewniej, pod wpływem wrogich nam środowisk libertyńsko-ateistycznych i nie można uważać go za Polaka (tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem…).

  27. Niestety nie jest prawdą iż powietrze jest „nieporównanie czystsze …niż… we współczesnych ośrodkach przemysłowych Azji”.
    Wg danych światowych, Kraków jest na 37 miejscu na liście miast z najgorszym powietrzem w ostatnich 365 dniach a Guangzhou – gdzie 30% wszystkiego na świecie jest produkowane jest na 34 miejscu.
    Łódź – 59, Warszawa – 60
    Biorąc po uwagę że w lecie Kraków ma świetne powietrze, zimą jest średnio na 4 – 8 miejscu.
    Dane: AirMatters

  28. Panie Janie,
    Jeśli Pan marzy o sprzątaniu po PiS, to doprawdy słabo orientuje się Pan w polityce. Świeżo po morderstwie ŚP. Pawła Adamowicza PiS ma w sondażach poparcie uprawniające do samodzielnego rządzenia. Obecna kadencja PiS doprowadziła do nieodwracalnych zmian, a następna wbije klin czy też osikowy kołek tylko dalej. My Polacy jako polityczne społeczeństwo, jednak chcemy wolności, a to oznacza, że chcemy pozbawić post peerelowskie elity władzy i znaczenia i jednocześnie nie damy sobie narzucić retoryki nacjonalistycznej, bo prowadzi do tych samych skutków co władza postkomunistów w Polsce. Nie jesteśmy zainteresowani humorem elit społecznych, które chcą nam przywrócić demokrację i rządy prawa w ramach sprzątania po PiS. W związku z tym jak słusznie zauważył Jan Maria Rokita PiS pozostanie elementem krajobrazu politycznego. Panie Janie słowem uzyska Pan tylko tyle władzy i znaczenia, że nie będzie Pan nigdy zegarmistrzem, a jedynie trybikiem w wielkiej społeczno politycznej maszynie.

  29. Właśnie czytam Drogę do Zniewolenia Friedricha Augusta von Hayeka i jest to chyba główna książka, która zawiera wykład czym jest liberalizm, a czym kolektywizm w różnych jego odmianach od socjalizmu do narodowego socjalizmu, poprzez nacjonalizmy. W każdym z podsystemów kolektywizmu jednostka jest absolutnie amoralna, a co dopiero w czasie wojny. Istotą wojny jest skupienie się wokół jednego celu. Akurat w wypadku losu Polaków tym celem było terytorium. Nie był to cel inny niż ten który mieli inni uczestnicy wojny, tyle że największe państwa walczyły o udzielne strefy wpływów. Tym co było amoralne w działaniach poszczególnych państw to było ludobójstwo lub czystki etniczne, a jednym z przejawów tej amoralności był Holocaust. Przynajmniej ja to tak to widzę i dzięki temu nie mam większych problemów w określeniu kto był w tej wojnie ofiarą a kto katem, bo akurat to zależało od potencjału stron wojujących. Po stronie państw ofiar był cały obszar I RP z ich wszystkimi narodowościami. Takie są konsekwencje historyczne upadku wcale niemałego państwa jakim była I RP. Los państw ofiar i społeczeństw ofiar zaś miał sporą genezę i niezbyt mądre jest sprowadzanie wszystkiego do bezmyślnych i skrajnie prymitywnych zachowań. Za tym bowiem kryła się także wielowiekowa i wielowątkowa polityka nienawiści taka polityka jaką znamy z dzieł rzymskiej filozofii, bo właśnie Rzymianie wnieśli najwięcej do praw i polityki. Dzięki temu zbudowali imperium, które trwało 2 tys. lat. Oczywiście wsparte ono była także na stałym wysiłku wojennym. I my Europejczycy byliśmy i jesteśmy spadkobiercami tego dziedzictwa cywilizacyjnego. Czy było to coś wyjątkowego. Wcale, nie. Czy byliśmy tutaj jakoś wyjątkowo okrutni jako Europejczycy, także w to wątpię.

  30. Cóż, IQ populacji jest niskie i takie jest również sędziów i parlamentarzystów. Sedziowie bez znajomości etyki i dukający adwokaci.
    Dziwczynkę powinien przyprowadzać policjant i przykuwać kajdankami do ławki aby nie uciekła. Oto Polska właśnie.

  31. PS. Adwokatów wkrótce zastapi Sztuczna Inteligencja. Wynalezienie stosownego paragrafu i odczytania go metalowym głosem to jest to do czego sprowadza sie rola „obrońcy” w polskim sądzie.
    Budowanie strategii obrony, sztuka przesłuchiwania swiadków, krasomówcze mowy wykraczaja poza zdolnosci polskiego adwokata.

  32. @ głos zwykły 27 stycznia o godz. 16:56
    Masz rację , ale…. Być może faktycznie żadna władza nie jest tego w stanie zmienić, ponieważ dla jednych te cechy państwa są przyrodzone i z mlekiem matki wyssane, a pośród drugich nawet światłe i dobra dla Polski i Polaków pragnące umysły zdają sobie sprawę że mentalność azjatycka („Polacy to tacy Ruscy co to udają Francuzów”) powoduje, że rozkwitowi anarchii może zapobiec jedynie pewien stopień opresyjności państwa. Do dyskusji jest, jaki to stopień. Czy podjąłbyś się, wzorem Szwajcarii, urządzać referenda nawet w stosunkowo drobnych sprawach?

  33. @Samba.
    Ustawodawca i opinia publiczna nie orzekają, robią to sądy na postawia paragrafów kodeksu karnego. Po raz kolejny zamulasz i rżniesz głupa.

  34. „Sama niezawisłość i dobra organizacja to nie wszystko. Sędzia musi mieć jeszcze czas na naukę i się uczyć. Całe życie. ”

    Bardzo trafna porada. I w zasadzie obowiazuje wszystkich obywateli. A szczegolnie wyborcow, bo ich niewiedza moze byc tak samo tragiczna jak np. sedziow czy lekarzy. Sczegolnie przy skrajnych (zerojedynkowych) rozstrzygnieciach przy prawie 50:50 (np. brexit).

    Reszte artykulu oceniam jako jeden ze slabszych wywodow Profersora. Bo ocena obu opisanych przypadkow bazuje na niesprawdzonych(?) zalozeniach.

    Skad Profesor wie, ze Grażynie Wolszczak walczy przed sadem o lifestyle („…nie powinniśmy sobie ze smogu robić żartów i składać niemądrych pozwów z powodu „ograniczenia wolności, lęku i złego nastroju””) a nie o ochrone srodowiska? Bo nie ma astmy? Bo jest aktorka?

    Co do 9 letniej dziewczynki Profesor zaklada, ze sad powinien uwzglednic jej zadeklarowana wolna wole. Wydaje mi sie, ze sad powinien najpierw sprawdzic, jaka jest jej rzeczywista wola dziecka, bo dziweczynka moze byc szantazowana przez rodzicow („To obrzydliwa sytuacja szantażu, którego zakładnikami są dzieci”). A gdyby sad jej rzeczywistej wolnej woli nie mogl ustalic, to jak mialby roztrzygnac? No, bo umyc rece i odrzucic skargi chyba nie moze?

  35. Po raz trzynasty pilaster pyta się o źródła tych rewelacji:

    „jak można wnioskować ze światowych statystyk przestępczości seksualnej księży – znaczny odsetek księży uczących religii w szkołach (zapewne więcej niż deklarowane przez papieża 2 proc.) to pedofile. ”

    I po raz trzynasty pilaster nie otrzyma żadnej merytorycznej odpowiedzi.

    Zwłaszcza, że jak można wywnioskować ze statystyk przestępczości seksualnej, wśród księży jest tyle samo pedofilów co przeciętnie wśród wszystkich mężczyzn z tej grupy wiekowej.

    I jest to dużo mniej niż 2%. O kilka rzędów wielkości mniej 🙂

    Swoją drogą zabawne jest to oburzanie się, że dziewięciolatka nie ma prawa sama zrezygnować z lekcji religii, w momencie, kiedy nie ma również prawa (nawet za zgodą rodziców) na rezygnację z lekcji matematyki, czy polskiego.

    I tak, w przypadku braku wypełnienia obowiązku szkolnego, dziecko można doprowadzić do szkoły siłą. Nawet wbrew woli rodziców.

  36. Jakieś 8, czy 9 lat temu, na własnej skórze odczułem religianckie działanie urzędu – ZUS, a potem sądu w sprawie o zasiłek pogrzebowy.
    ZUS odmówił mi wypłaty zasiłku, bo nie przedstawiłem rachunków – głównie od klechy – za pogrzeb matki. Prawo tego nie wymaga, ale Zus ma to gdzieś.
    Odwołałem się do sądu, gdzie religiancka sędzia, zasiłku mi odmówiła – znowuż niezgodnie z prawem, bo zasiłek należy się obligatoryjnie – a w uzasadnieniu nie było ani kropki, czy przecinka z przepisów prawa, tylko wywody typu że: pogrzeb nie może być inny, jak tylko z kapłanem i dopiero wtedy zasiłek by się należał.
    Całe uzasadnienie to religiancki bełkot, który byłby stosowny w państwie wyznaniowym bez konstytucji, ale za to z biblią w głowie.
    W drugiej instancji sprawę wygrałem, ale tylko dlatego, że trafiłem na normalnych sędziów. Miałem po prostu szczęście.
    To pokazuje, że zawsze byliśmy państwem wyznaniowym, a nie świecką republiką.

  37. Co do odszkodowań, to jest oczywiste, że za krzywdy, które państwo i samorząd wyrządza od lat obywatelom nie da się zapłacić ani z tego budżetu, ani nawet z Unijnych dotacji. W związku z tym sądy polskie w zasadzie blokując wszelkie takie kroki odszkodowawcze stoją na straży z jednej strony wypłacalności budżetu, ale z drugiej kompletnej nieodpowiedzialności za swoje czyny tych, którzy bezkarnie krzywdzą ludzi w Polsce.

  38. Szkoła państwowa nie może być miejscem wtłaczania czyichś religijnych urojeń, ona jest miejscem wykładania wiedzy naukowej/empirycznej. Wiedza i wiara stoją w jawnej sprzeczności wobec siebie, wykluczając wzajemnie. Jak napisał Wł.Witwicki („Wiara oświeconych”) wiara wywołuje „paraliż logiczny” i co za tym idzie „etyczny”.
    Religia powinna być prywatną sprawą każdego człowieka.

    @gotkowal
    Możesz mi napisać co to jest zbawienie?
    I nie ty będziesz wyrokować kto jest prawdziwym Polakiem.

  39. Sprawa lekcji religii.

    Niewykluczone, że „prywatnie” , podobnie jak ja, sędzia popiera wolę dziecka i ojca. Jest jednak sędzią i musi działać zgodnie z prawem. A prawo stanowi, właśnie owa konstytucja, że nie można nikogo zmuszać do praktyk religijnych wbrew jego woli. Sąd nie ma prawa nakazać dziecku wiary w Boga. Toteż nie nakazuje.
    Czym innym są lekcje religii. Zgodnie z prawem rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoim sumieniem i przekonaniami. Często po rozwodzie sąd przyznaje prawo do stałej opieki nad dzieckiem jednemu z rodziców, to przecież nie pozbawia praw rodzicielskich drugiego z niedawnych małżonków. Bardzo często ten drugi rodzic ma prawo do współdecydowania o wyborze szkoły, kierunku kształcenia, itp.

    Proszę pamiętać, że sąd nakazał dziecku chodzić na lekcje religii wbrew woli ojca, równocześnie sąd nakazał dziecku chodzić na religię zgodnie z wolą matki.

    To nakaz zabezpieczający, od wyroku ojciec złożył zażalenie, które będzie rozpatrywane przez innego sędziego. Myślę, że sąd zażalenie odrzuci. Proszę pamiętać, że przed rozstaniem rodziców dziecko na religię chodziło. Dlaczego ojciec się na to zgadzał? Nie chciałabym bym sędzią w sądzie rodzinnym. Jak tak dalej pójdzie, to ojciec przyniesie zaświadczenie, że dziecko na lekcjach religii nabawiło się nerwicy, choć jej przyczyną będzie walka rodziców między sobą. Przeciętny psycholog jest w stanie dociec, czy religijną histerię wywołała katechetka czy ojciec.

    Jakimś kompromisem mogłoby być spełnienie woli matki do skończenia 13. roku życia przez dziecko, aż nabędzie ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Jeżeli sprawa wróci do rozpatrywania przez sąd I instancji (nie wiem, czy ojciec będzie składał apelację), może o to wnioskować. Wtedy (po 13 r. życia) w niektórych sprawach nie wystarcza już sama wola rodziców. W wielu przypadkach również dziecko, oprócz drugiego rodzica, musi zgadzać się na wolę pierwszego.

  40. Optymatyk
    28 stycznia o godz. 14:21
    Złość źle działa na derę. To była tylko mała próbka argumentacji naszych talibów. Życzę zbawienia od wszelkiej maści fanatyków i bałwanów.
    Pozdrawiam.

  41. Religia w kontekście szkolno-pacholęcym, ale przy okazji padają rownież zdania natury ogólniejszej z religią, Bogiem w roli głownej.
    Jakiś czas temu wrzuciłam na naukowy przy okazji wstępniaka (okazja do peanu autora nad przytoczonym tekstem prof. Hartmana) tej oto treści post.
    Nie zaszkodzi przeczytać.

    „Redaktor Nowak jeden ze swoich wpisów ( ten z 10:42) przyozdobił kilkoma pytaniami. Zakończył je konkluzją:

    „To pytanie do filozofów”.

    I ja w tym momencie – nie wiem czy na pewno – spróbuję pokazać, że filozofowie też mają problemy z nauką, racjonalizmem, światem weryfikowalnej empirii i dochodzą do wniosków od których… zęby trzonowe zaczynają się ruszać
    Jakiś czas temu – raczej przez przypadek – weszłam w posiadanie książki wydanej przez PWN zatytułowanej „Panorama współczesnej filozofii”.
    Niby filozofia – niegdysiejsza królowa nauk – nie jest hołubiona przez współczesność, ale filozofowie coś tam piszą, a jak piszą to i drukują, a jak drukują to nie którzy sobie zadają trud i z problemami, ale jednak czytają.
    Tak więc kupiłam i po odleżeniu kilku tygodni (leżała oczywiście książka, nie ja) z drżeniem serca zabrałam się do lektury.
    Książka jest zbiorem tekstów po działach filozofii, ale te działy na moje wyczucie funkcjonują również jako autonomiczne dziedziny nauk humanistycznych. Wśród autorów parę nazwisk znanych również ogółowi. I tak prof. Magdalena Środa, prof. Jacek Hołówka, prof. Jan Woleński.
    Każdą dziedzinę, dział reprezentują dwa teksty różnych autorów przedstawiających główne stanowiska w danej filozoficznej działce
    Wśród bohaterów Panoramy jest również Filozofia nauki, uprzystępniana przez teksty profesorów Adama Groblera i Wojciecha Sadego (prof. Wojciech Sady).
    Oba teksty naprawdę dobre, chociaż nie wiem, czy słowo „dobro” oddaje charakter wniosków płynących – przynajmniej dla mnie – po ich lekturze.
    Niby czytałem Kuhna, Amsterdamskiego, ale…
    W tym miejscu jedynie zacytuję końcowy fragment tekstu zatytułowanego „Instrumentalizm” którego autorem jest filozof nauki prof. Wojciech Sady.

    Oto jego treść:

    „Wielu znanych mi fizyków uważa dogmat transsubstancjacji za prawdziwy. Czynią to, co trzeba podkreślić, po godzinach pracy, a zapytani chętnie przyznają, że fizyka nie ma z tego typu dogmatami nic wspólnego. Niemniej jeśli przeistoczenie chleba i wina w ciało i krew Chrystusa naprawdę zachodzi, to oznacza to, że Wielka Prawda o świecie jest zupełnie inna niż opowieści, jakie oferują nam nauki.(…) Rozmawiałem też przed laty z fizykiem z innego kręgu kulturowego, który – po godzinach pracy – był buddystą jogaczary, a zatem uważał , że świat jest czymś w rodzaju snu, tyle że nie indywidualnego ale śnionego jednocześnie przez wszystkie istoty czujące (bogów, tytanów, ludzi, zwierzęta, głodne duchy i mieszkańców piekieł). Skoro jest to sen wspólny, to żadna istota czująca z o osobna nie wie, co i w jaki sposób się w tym dzieje -z tej perspektywy nauka się ślizga się po powierzchni – a narzędzia jakich dostarcza, utrwalają te sposoby życia, które skazują nas na wędrówkę w kręgu kolejnych narodzin i śmierci. Nie zamierzam twierdzić, że chrześcijanie ( wszyscy bądź członkowie pewnego szczególnego wyznania) lub buddyści jogaczary nauczają Prawdy – ale nie potrafię tego wykluczyć. A jeśli takie możliwości weźmiemy pod uwagę, to uznanie wiedzy naukowej za zbiór użytecznych w ramach pewnych sposobów życia nabierze innego sensu.”

  42. Pilaster
    Kto uwierzy te twoje kościelne statystyki? Wśród księży jest przecież znacznie więcej samo pedofilów ‎co przeciętnie wśród wszystkich mężczyzn z danej grupy wiekowej. Przecież tajemnicą poliszynela jest, ‎to że z wielu przyczyn, a szczególnie zaś celibatu i braku demokracji, to kościół rzymski nie tylko że ‎przeciąga wszelakiego rodzaju „odmieńców” w tym szczególnie seksualnych (w tym więc także i ‎szczególnie pedofilów) tak samo jak gówno przyciąga muchy, a wiec jest ów kościół gniazdem ‎pedofilii, pleniącej się wśród jego duchowieństwa z bezprzykładną częstością i także to, jest on ‎twierdzą zboczeńców, z której murów rzuca się żagwiami pogardy i nienawiści w ofiary zbrodniarzy w ‎sutannach. 🙁

  43. Chandra Unyńska
    Każda moneta ma dwie strony. Ci „uczciwi i lojalni” obywatele żydowskiego pochodzenia witali też w ‎roku 1939 chlebem i solą bolszewików, wstępowali masowo do NKWD a po wojnie stanowili oni ‎podporę i egzekutywę stalinowskiej SB.‎

  44. @pilaster
    28 stycznia o godz. 12:55

    „… jak można wywnioskować ze statystyk przestępczości seksualnej, wśród księży jest tyle samo pedofilów co przeciętnie wśród wszystkich mężczyzn z tej grupy wiekowej.”

    Moze p. podac linka? A skad p. wie, ze ta statystyka jest miarodajna? Bo wydaje mi sie, ze istnieje bardzo duze prawdopodobientswo, ze prozent zawiadomien/skarg na ksiezy jest zdecydoanie mniejszy niz na pozostalych mezczyzn.

    „…dziewięciolatka nie ma prawa sama zrezygnować z lekcji religii, w momencie, kiedy nie ma również prawa (nawet za zgodą rodziców) na rezygnację z lekcji matematyki, czy polskiego. ”

    Przeoczyl (?) p. , ze to sa dwie pary butow? Lekcja religii jest na mocy prawa dobrowolna (zgodnie z Konstytucja) a obowiazek szkolny juz nie (tez zgodnie z Konstytucja).

  45. dino77
    28 stycznia o godz. 9:39
    No, mniej więcej o to właśnie chodzi, że każda władza w Polsce, czy też opozycja nie jest liberalna, choć za taką czasami chce uchodzić. Nasza polska anarchia jednak nie jest wcale azjatycka, to jest z jednej strony rodzime warcholstwo, ale i rodzime umiłowanie wolności. PO II WŚ naród zawsze był o krok naprzód przed politykami. Najpierw był Poznań 56, a dopiero potem W. Gomułka i VII plenum PZPR na którym W.Gomułka wygłosił pamiętne przemówienie pełne retoryki narodowej. W roku 80 naród znowu był o krok naprzód, a w roku 1989 w wyborach do sejmu i senatu odrzucił deal z komunistami. Jeśli zaś początkowo naród zgodził na reformy Leszka Balcerowicza to znowu był to krok w pożądanym kierunku, bo liberalne reformy niezależnie od tego jaka była ich geneza oznaczały warcholstwo, ale i wolność. Rola zaś elit po wojnie była inna, cele elit pozostawały w sprzeczności z jasno formułowanych żądaniem wolności. My po prostu jako społeczność nie chcemy iść wg planu, to nie jest nasza mentalność. My dlatego jesteśmy zapatrzeni w USA jak w obrazek, bo pożądamy tego rodzaju wolności, która tam się ugruntowała, a która jest obca w tej części Europy. Dlatego było właśnie Powstanie Warszawskie i inne powstania. Naiwna jest więc polityka oparta na manipulacji głupi masami, aby wdrożyć jakiś mądrzejszy niż sami Polacy PLAN.

  46. sugadaddy
    28 stycznia o godz. 13:28
    Zazwyczaj w tej sytuacji w drugiej instancji się nie wygrywa, chyba że znajdzie się dojście i pójdzie po rozum do głowy.

  47. @pilaster
    28 stycznia o godz. 12:55

    Może tego nie wiesz, ale lekcje religii nie są przedmiotem obowiązkowym. I nikt nie ma prawa doprowadzać kogoś siłą na takie lekcje.
    A ty byś może siłą i przykuł łańcuchem do ławki, aby nie uciekło?
    Stuknij się w cokół 🙄

  48. Religia w szkole?
    W XXI wieku?
    Chyba z głupim na rozumy się pozamieniali
    Taka – w większości – tonacja postów kiedy mowa o religii w szkole.
    Nie dziwię się. Jak się czyta co się czyta to i konkluzje plynące z owych lektur muszą być właśnie takie.
    Ja również nieco czytam i wnioski płynące z moich lektur wyciągam zupełnie odmienne.
    A co czytam?
    Ano czytam Lema.
    I wyczytałam przy okazji lektury wywiadu-rzeki „Swiat na krawędzi”
    Przy okazji Pytania o Boga, religię odpowiada ja na te problemy jestem po prostu głuchy, ale:

    „Co się tyczy społecznego funkcjonowania religii – doceniam to i uważam za zasadne usiłowanie Kościołów, aby od najmłodszych lat wdrażać ludzi do wiary”

    … i okazuje się,, że większość polskiej klasy politycznej ( czego nie można powiedzieć o uczestniczących w pracach blogów Polityki) po prostu czyta Lema i bierze na serio to co miał do powiedzenia klasyk science-fiction.

  49. Czy tu jest jakiś zapis na mnie?

  50. Dosłownie przed chwilą…czyli przed kilku dniami… skończyłam lekturę „Roku Skorpiona” Czesława Miłosza. Ponad rok (1988) pisany dziennik przetykany ciekawymi reminiscencjami z przeszłości. Cały dziennik kończy wspomnienie przedstawienia „Pastorałek”w reżyserii Schillera w podwarszawskim Henrykowie, w zakonie żeńskim, gdzie aktorkami są młodziutkie zakonnice, ,które jeszcze jakiś czas wcześniej jako …nieletnie prostytutki za parę złotych niemieckim żołnierzom.
    Piszę Miłosz, że nigdy wcześniej, ani nigdy później żadne teatralne przedstawienie nim tak wstrząsnęło.

  51. A dlaczego wspominam tę akurat książkę?
    Otóż przy okazji wspomnień jednej ze swoich znajomych – była ponoć obok Hannah Arendt najzdolniejszą uczennicą niejakiego Jaspersa – zapisał takie oto zdania:

  52. Niestety tekst który jest cytatem z nazwiskami Jaspersa, Camusa i niejaką Biblią – i który stanowi credo całego mojego postu w iluś tam odcinkach jest nie do strawienia dla kogoś tam. Jest też wymieniona Biblia i komunia święta. Nie bardzo rozumiem, ale staram się.

  53. Filozoficznie reprezentowała (Jeanne Hersch) jasperowski egzystencjalizm i jego „wiarę filozoficzną”..Nota bene z Jaspersem miałem rozmowę o religijnym wychowaniu dzieci. Przywiązywał dużą wagę do tradycji biblijnej i chociaż niechętny katolicyzmowi, katolikom doradzał wychowanie dzieci katolickie, jako drogę do Biblii.

  54. @ głos zwykły 28 stycznia o godz. 18:46
    Przez „azjatyckość” polskiej anarchii miałem na myśli wyższy próg lęku, czy też może skłonność do ryzykanctwa (powstania, szarże ułańskie), wymagającą wyższej opresyjności nie tylko okupantów ale i rodzimych rządów, niż w przypadku „zgodliwych” społeczeństw (patrz Czesi). Procesy narastania nastrojów społecznych są pewnie tak skomplikowane, że dokładnie przewidywać natężenia i szybkości ich narastania się nie udaje do dziś, stąd wieczne zaskoczenia władz wybuchami. Ale o samych procesach wiedzieć musieli i przeczuwać ich rozmiar, inaczej by nie ustępowali ani o krok. Chciałbym byś to Ty miał rację pisząc o mądrości Polaków, a nie ja, wytykając nasze wady – nie jestem masochistą, tylko rzeczywistość skrzeczy na tyle głośno by mnie w tę stronę kierować.

  55. Doszłam. Zapis jest albo na Alberta Camusa, albo na ateistę, albo na pierwszą komunię, albo na dzieci,…albo na Miłosza…ale to już raczej przerabialiśmy.

    Cały tekst zamieszczam na naukowym.

  56. Pełny tekst poćwiartowanego postu na blogu ( szalonych) naukowców

    samba kukuleczka
    29 stycznia o godz. 8:32.

  57. LK

    „Wśród księży jest przecież znacznie więcej samo pedofilów ‎co przeciętnie wśród wszystkich mężczyzn z danej grupy wiekowej.”

    Oto Słowo Pańskie 🙂

    LK tak objawił w nieomylności swojej zatem to prawda. 🙂

    mały fizyk

    Proszę linka:

    https://blogpilastra.wordpress.com/2018/11/16/mapa-prowadzaca-na-manowce/

    „A skad p. wie, ze ta statystyka jest miarodajna?”

    Stąd, że autorzy „Mapy kościelnej pedofilii” raczej nie są podejrzewani o chęć ZANIŻENIA liczby księży pedofilów.

    Zatem jeżeli te dane są przekłamane, to w stronę zawyżenia.

    „wydaje mi sie, ze istnieje bardzo duze prawdopodobientswo, ze prozent zawiadomien/skarg na ksiezy jest zdecydoanie mniejszy niz na pozostalych mezczyzn.”

    A dlaczego małemu fizykowi się tak wydaje? Bo np pilastrowi wydaje się coś wręcz odwrotnego.

    „Lekcja religii jest na mocy prawa dobrowolna (zgodnie z Konstytucja) a obowiazek szkolny juz nie (tez zgodnie z Konstytucja).”

    Acha, czyli, gdyby PIS uchwalił, że lekcje religii są przymusowe, to mały fizyk i 18 karatów już by nie zgłaszali żadnych pretensyjów?

  58. dino77
    28 stycznia o godz. 9:39
    Co do opresyjności państwa, to w gruncie rzeczy w kontekście rozkwitu anarchii w gruncie rzeczy piszesz, że Polacy jako francuscy Azjaci nie zasługują na rządy prawa, a więc w końcu muszą żyć w państwie skorumpowanym. Przyznam się, że jest to iście bizantyjska tradycja pomyślunku, bo wiadomo że oprawiający własny naród z definicji tego zjawiska sami korzystają z anarchii, bo niby kto ma ich nadzorować, skoro władza świadomie korzysta z przywileju stania ponad konstytucją, a skoro nie ma praworządności, to nie ma barier przed korupcją. Przy czym korupcją zazwyczaj zajmują się władze, bo któż by inny. Ewidentnie więc myśl, którą wyraziłeś tak pięknie mieści się w ramach myśli wschodniej, gdzie już dawno demokrację uznano za dermokrację. Myśl wschodnia jednak nie dopuszcza do siebie oczywistej prawdy, że to rządy prawa oparte na kompetencjach organów władzy, a nie jej widzimisię, oraz demokracja jest jedyną barierą przed anarchią i korupcją. Nieprzypadkowo rządy oparte na biurokracji nie stworzyły cywilizacji zdolnej do bycia ośrodkiem globalizacji, a wcześniej do podboju innych krajów, czy też ugruntowania swoich stref wpływów. Jeśli więc tak mamy patrzeć na scenę polityczną, że mamy tutaj dwie główne partie zdolne zdobyć władze, które mają tradycje pochodzące od ludów stepu, a konkretnie mongołów, to ja czuje się spokojniej, bo faktycznie nie potrafię się zidentyfikować ani z PiS ani z PO.

  59. @ głos zwykły 29 stycznia o godz. 14:29
    Tak już jest w państwie rzeczywistym, nie jedynie zamodelowanym, że każdą literę prawa, od konstytucji po instrukcję bezpiecznego korzystania z gazu wymyśla i formułuje kilka (-naście, -dziesiąt, itd.) osób, a potem o wiele więcej się na trzeźwo oraz po kielichu zastanawia, jak się da to prawo ominąć. I tu jest pies pogrzebany, pewnie w niejednych wspomnieniach z serii „rodacy za granicą” czytałeś, że na przykład (okres II wojny św.) taki Anglik nie mógł wyjść ze zdumienia że jakiś przepis 300 lat w Imperium obowiązywał i nikomu nie przychodziło do głowy jak go można ominąć, póki nie zjawili się Polacy. To samo było u Niemców, w sytuacjach kiedy w ogóle Polak mógł tam jakieś prawo egzekwować. Określenie Lebenskuenstler nie ja wymyśliłem i nie wczoraj ono powstało. Mamy, jak i inne narody „na wschód od Odry/Wisły” takie talenty i już! Z tego nie wynika że na życie w państwie prawa nie zasługujemy, tylko znacznie trudniej niż w paru innych krajach je u nas wprowadzić, o czym się od setek lat przekonujemy. Temat biurokracji jest tematem – rzeką nie do przepłynięcia, z moich i nie tylko obserwacji wynika że nasza wcale nie jest najbardziej rozbudowana, różni się natomiast zasadniczo pozycją społeczną biurokraty. On u nas i dalej na wschód nie pełni roli służebnej, a przywódczą, co choćby w carskiej Rosji podkreślał mundur i ranga.

  60. Pilaster 29 stycznia o godz. 10:36‎
    Poszukaj pod „7 Percent Of All Catholic Priests Were Alleged Sex Abuse Perpetrators: Royal ‎Commission”‎
    Cytuję:‎
    Extraordinary figures released by the Sex Abuse Royal Commission on Monday show 7 percent of all ‎Catholic priests were alleged perpetrators of child sex abuse, and the average age of victims was pre-‎teen. Australia’s most senior Catholics are this week preparing to face Royal Commission to explain ‎why child sexual abuse happened over decades and what the Catholic Church is doing about it. The ‎Royal Commission on Monday revealed the results of its long running study on the proportion of ‎priests and lay staff subjected to a claim of child sexual abuse between 1950 and 2010. Among the ‎survey’s findings were that 4,444 people reported incidents of child sexual abuse to 93 Catholic Church ‎authorities January 1980 and February 2015. During an at times emotional statement to the commission, ‎Francis Sullivan from the Truth, Justice and Healing Council — a Church advisory body — said the data ‎was an indictment of the priests and religious who abused children.‎
    ‎„These … numbers are shocking,” he said. „They are tragic and they are indefensible… and each entry ‎in this data, for the most part, represents a child who suffered at the hands of someone who should ‎have cared for and protected them.”‎
    Catholic Data Project Results:‎
    ‎4,444 — number of people who alleged incidents of child sexual abuse,‎
    ‎1,000 — The number of separate institutions the claims related to,‎
    ‎78 percent male, 22 percent female — gender of the person making the claim,‎
    ‎97 percent male — people who made claims of child sexual abuse received by religious orders, with ‎only religious brother members,‎
    ‎11.5 for boys, 10.5 for girls — the average age of people who made claims of child sexual abuse at the ‎time of the alleged abuse,‎
    ‎33 years —the average time between the alleged abuse and the date the claim was made,‎
    ‎1880 — number alleged perpetrators were identified in claims,‎
    ‎597 or 32 percent were religious brothers,‎
    ‎572 or 30 percent were priests,‎
    ‎543 or 29 percent were lay people,‎
    ‎96 or 5 percent were religious sisters,‎
    ‎90 percent male, 10 percent female — age of the allege perpetrators,‎
    ‎500+ — number of unknown people were identified as alleged perpetrators.‎
    Overall, Furness said, 7 percent of priests were alleged perpetrators.‎
    The claims related to more than 1,000 separate institutions. On Monday, counsel assisting the ‎commission, Gail Furness SC, said as at the end of 2016, 60 percent of survivors attending a private ‎session reported sexual abuse in those institutions. „Of those survivors, nearly two-thirds reported ‎abuse in Catholic institutions,” Furness said during her opening statement on Monday. „While the ‎percentage has varied over time, at present, over 37 percent of all private session attendees have ‎reported sexual abuse in a Catholic institution. „Consequently, Catholic institutions have been a key ‎part of the Royal Commission’s public hearings.” ‎
    As Catholics, we hang our heads in shame. – Francis Sullivan
    Furness said the aim of the current hearing was to hear from as many priests and religious as is ‎necessary. ‎
    ‎„In total, over half the witnesses to be called are priests or religious, with most others employed by or ‎working directly with the Church or on Church-related matters,” she said. The Royal Commission has ‎conducted 15 public hearings into the conduct of Catholic Church Authorities and related institutions.‎
    Francis Sullivan from the Church’s Truth Justice and Healing council became emotional during his ‎statement to the Royal Commission. Sullivan said the data and the number of claims it details can only ‎be seen as indicative of the scale of child sexual abuse which has occurred in the Catholic Church. ‎‎„This data, along with all we have heard over the past four years, can only be interpreted for what it is -‎‎- a massive failure on the part of the Catholic Church in Australia to protect children from abusers and ‎perpetrators. „A misguided determination by leaders at the time to put the interests of the Church ahead ‎of the most vulnerable, and a corruption of the gospel the Church seeks to profess.‎
    ‎„As Catholics, we hang our heads in shame.”‎
    Overall proportion of non-ordained religious who were alleged perpetrators (1950-2010):‎
    ‎40.4 percent — St John of God Brothers
    ‎22.0 percent — Christian Brothers
    ‎21.9 percent — Salesians of Don Bosco
    ‎20.4 percent — Marist Brothers
    ‎13.8 percent — De La Salle Brothers
    ‎12.4 percent –Patrician Brothers
    ‎4.8 percent — Society of Jesus
    ‎3.3 percent — Missionaries of the Sacred Heart
    ‎0.6 percent — Sisters of St Joseph of the Sacred Heart
    ‎0.3 percent — Sisters of Mercy (Brisbane)‎
    Survivors and supporters shocked, saddened and disgusted
    Joan Isaacs, who has testified before the commission in a previous hearing, described the evidence as ‎‎’gut wrenching.’ „There are so many children who have been so damaged over tens of years because of ‎the Catholic church and the extent of their cover ups,” she said. „I wanted to witness the exposure of ‎these dreadful crimes against children. ‎
    ‎„Every child that’s damaged, there is a ripple effect.”‎
    Anthony and Chrissie Foster say they are disgusted by the Catholic Church’s response to sex abuse ‎victims
    Anthony and Chrissie Foster, whose daughters were abused by paedophile priest Kevin O’Donnell, said ‎the church continues to treat victims without compassion. „They could have done better,” Anthony ‎Foster said. ‎
    ‎„There is continuing contempt for the children who became victims who are still alive today, and we ‎just believe there is no way this church can be trusted with the lives of children in the future when they ‎can’t even look after the victims they created in the past.” Care Leavers Association Network ‎spokeswoman Leonie Sheedy she said she was concerned the Royal Commission only went back as far ‎as 1950 for its latest report. ‎
    ‎„We have care leavers who suffered sexual usage at Catholic Orphanages prior to 1950,” she said.‎
    Commission to hear from almost every archdiocese
    Every Catholic archbishop in the country except for Hobart is being called to give evidence for this leg ‎of the Royal Commission, which is conducting hearings in Sydney over the next three weeks. Church ‎leaders throughout Australia had warned faithful and school parents about the release of the data, and ‎described it as an „horrific portrait of appalling abuse”. ‎
    Archbishop of Brisbane Mark Coleridge emailed a video message to tens of thousands of Catholic ‎school parents last week.‎

  61. dino77
    29 stycznia o godz. 15:42
    Rzeczywistość jest trochę inna, bowiem w Polsce to funkcjonariusze publiczni najpierw piszą mętne prawa o potem mętnie je interpretują. Ja od wielu lat próbuje ścieżką prawną walczyć o swoje prawa. To nic nie daje. W ten sposób np. ostatnio obciążono mnie podatkiem od nieruchomości, której nie jestem właścicielem, a także odebrano możliwość dochodzenia należności z tytułu ubezpieczenia społecznego uniemożliwiając w ogóle przedstawienie wniosków dowodowych i dowodów. Polacy o tym wiedzą, że prawo służy tylko władzy, gdzieś tak od 300 lat. Wystarczy poczytać Adama Mickiewicza, jaki miał pogląd na temat adwokatów i jurysprudencji. Jeśli więc ja idę do sądu po sprawiedliwość i ciągle wychodzę na idiotę, a my Polacy z góry wiedzą, że nie ma to sensu, chyba że da się temu i owemu w łapę, to kto jest mądrzejszy ja czy inni Polacy? Z drugiej strony, gdyby przyjąć twój punkt widzenia, to myślę, że zwalczanie polskiego podejścia do prawa wschodnim rozumieniem sprawowania władzy, nie jest najlepszym rozwiązaniem, skoro żaden praworządny kraj taki jak Wlk. Brytania, USA czy Niemcy tego nie robią. To niby dlaczego my członek UE mamy zachowywać się jako władza, tak jak zachowuje się władza na Białorusi czy w Rosji? No, niby w imię czego. Jedyną racją takiego zachowania jest chyba chęć powrotu na wschód. A nie jest to akurat problem PiS i Jarosława Kaczyńskiego, to jest strukturalny problem władzy w Polsce.

  62. Tak więc jest inny powód opresyjności władzy niż nasza niechęć do przestrzegania prawa. Tym powodem jest chęć pasożytowania na transformacji i zachowania łupów i tak w koło, aż do wyniszczenia społeczeństwa i państwa, ale wzmocnienia oligarchicznego ośrodka nowego państwa. Ostatecznie powodem takiej a nie innej konstrukcji naszego państwa, która była wykalkulowana, a nie spontaniczna było utrzymanie jego instytucji w takim kształcie, aby możliwy był szybki powrót i integracja Polski z Rosją i krajami znajdującymi się w jej strefie wpływów. Ten plan się nie powiódł, ale struktura została i jest bardzo mocna. I wcale nie jesteśmy tutaj jakimś wyjątkiem pośród innych krajów byłych satelitów ZSRR. Solidarność jako ruch społeczny została rozmontowana przez służby specjalne, a w jej miejsce przygotowano grunt pod zupełnie inną organizację społeczeństwa, opartą na zasadzie żerowania. Do żerowania zaś potrzebna jest pogarda i dehumanizacja. Niestety władza nasza elita ma takie cechy, nie wyzbywa się ich, i to jest fatalna wiadomość dla nas jako społeczeństwa.

  63. @ głos zwykły 29 stycznia o godz. 18:52
    cyt: „Rzeczywistość jest trochę inna, bowiem w Polsce to funkcjonariusze publiczni najpierw piszą mętne prawa o potem mętnie je interpretują.”
    Otwierasz kolejne drzwi do komnaty wtajemniczenia. Skoro wiadomo, że naród się będzie zastanawiać jak ominąć prawo które właśnie tworzymy, zróbmy od razu w nim „backdoory” dzięki którym od początku będziemy mogli je interpretować dla naszej (prywatnej, nie państwowej) korzyści.
    Czy jest w nas „chęć powrotu na wschód”? – Tak, oczywiście nie u wszystkich, dawne granice zaborów w mentalności nadal istnieją. Jedni z tego wschodu nigdy nie wyszli, inni tylko chcą mieć spokój i bezpieczeństwo socjalne. Nie wiem, czy taki był czyjś plan, czy po prostu „tak wyszło” ale otwarte granice spowodowały że miliony „zagłosowały nogami”, aktywniejsi zamiast zostać i tu „kopać się z koniem” po prostu wyjechali i zwolennicy wschodu znaleźli się w głośnej większości.

  64. LK

    Wystarczą dwa cytaty:

    „7 Percent Of All Catholic Priests Were Alleged Sex Abuse Perpetrators”

    ALLEGED

    Oraz

    „‎33 years —the average time between the alleged abuse and the date the claim was made”

    33 YEARS

    Tak w ciemno zgaduje pilaster, że czas przedawnienia tego typu przestępstw w Australii wynosi właśnie 30 lat. 🙂

  65. @pilaster
    29 stycznia o godz. 10:36

    Dziekuje za linka, ktory jednak nie rozwial moich obaw, co do miarodajnosci podanej statystyki. Ze zacytuje:
    „Całe powyższe rozumowanie oparto przecież o założenie, że prawdopodobieństwo schwytania i skazania duchownego pedofila jest takie samo jak pedofila świeckiego.”

    To bylo sednem moich obaw. Stwierdzenie, ze
    „..księża stali się szczególnie uważnie obserwowaną pod tym kątem grupą zawodową” nie jest dowodem na prawdziwosc zalozenia. Bo w dalszym porownaniu ksiezy i reszty mezszczyzn nie chodzi o „obsewowanych” (czy ujawnionych), tylko o skazanych. A to sa nadal dwie rozne liczby.

    Poza tym widze blad w obliczeniach „odchylenia standardowego”. Bo to należy obliczyć od mierzonej wielkość, czyli 42. I wyjdzie 6,48 a nie 5,85. Zakladajac 3-krotne odchylenie, „prawdziwa” liczba skazan mogla byc miedzy 36 a 48. Oczekiwana wartoscia było 34,27 (przy 2% pedofilow wśród księży). Ta wartość została jednak jak widać sfalsyfikowana.

    Zeby ocenic/szacowac procentualna ilosc pedofilow wsrod ksiezy bardziej merytoryczne sa dane ujawnionych przypadkow (a nie skazan). Ponieważ jest ist o wiele więcej, wiec relatywny blad pomiaru jest dużo mniejszy (o około pierwiastek z ujawnionej liczby). W Kosciolach zachodnich takie dane zbieraly oficialne komisje (np. w Niemczech). Tu widze pole dla pilastra i jego statystycznych zamilowan.

  66. @pilaster
    29 stycznia o godz. 10:3

    „Acha, czyli, gdyby PIS uchwalił, że lekcje religii są przymusowe, to mały fizyk i 18 karatów już by nie zgłaszali żadnych pretensyjów?”

    Ja nie spekuluje, co by bylo „gdyby babcia miala wasy”. Poza tym uwazam, ze nie ma potrzeby zmieniac w tym punktcie Konstytucje.

  67. mały fizyk

    „„Całe powyższe rozumowanie oparto przecież o założenie, że prawdopodobieństwo schwytania i skazania duchownego pedofila jest takie samo jak pedofila świeckiego.”
    To bylo sednem moich obaw.”

    Owszem, nie wiadomo, czy taka równość zachodzi. A jeżeli nie, to w którą stronę się odchyla. Dopóki jednak nie pojawią się jednoznaczne dane, najlepiej jest to neutralne założenie zachować.

    „Poza tym widze blad w obliczeniach „odchylenia standardowego”. Bo to należy obliczyć od mierzonej wielkość, czyli 42. I wyjdzie 6,48 a nie 5,85. ”

    nic podobnego. Odchylenie standardowe mierzy się od średniej. Od wartości niewiadomej. W przypadku liczby skazanych księży (42 w 19 lat) jest ona wiadoma.

    Natomiast liczba skazanych księży w przypadku, jeżeli pedofilów jest wśród nich tyle samo co średnia jest właśnie hipotetyczną średnią, mającą swoje odchylenie standardowe.

  68. Jestem rocznik1960 w mej młodości w szkole podstawowej chodziło się do salek przykościelnych . W Moim przypadku było to około 20 minut w jedną stronę po szkole i szkolnych zajęciach oraz podwórkowych . Szło się z czystym sercem i wiarą w Boga w szkole nikogo nie interesowało kto w jakiego Boga wierzy uczniowie też się nie wyśmiewali z innych wiar . To było najlepszym rozwiązaniem nikt nikogo nie przymuszał do wiary w Boga mógł sobie nie chodzić i tak by nikt nie wiedział że nie przyszedł na religię

  69. Jakieś 10 lat temu za IV RP miałem podobną sprawę. Matka chciała żeby syn chodził na religię, ja i syn nie. Sędzina wyśmiała matkę i od ręki podpisała, że nie musi chodzić. Są jeszcze normalni sędziowie.

css.php