Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Jarosław Kaczyński

20.03.2019
środa

Też chciałbym być gejem, panie Kaczyński

20 marca 2019, środa,

Tomkowi, Robertowi, Olafowi, Piotrowi, Pawłowi, Marcinowi, Piotrowi, Adamowi, Piotrowi, Radkowi, Januszowi i pozostałym przyjaciołom oraz kolegom gejom ten tekst dedykuję. Wszystkim Wam życzę szczęścia w miłości i – jeśli sobie życzycie – w rodzicielstwie.

PiS, ręką w rękę z Kościołem rzymskim, rozpętali nową wojnę z „pedałami”. Sami przepojeni homoseksualną namiętnością, dwulicowi, do cna zakłamani, dziś warczą i plują na osoby homoseksualne, bo nie stoi za nimi żaden Izrael ani USA. Łatwiej być homofobem niż „judeosceptykiem”. Nie boją się.

Niesłusznie. Bo oprócz Izraela i USA jest jeden kraj, który powie „nie” homofobii – Polska. Jest obowiązkiem ludzi dobrej woli, ludzi sumienia dać tej amoralnej hucpie stanowczy odpór i okazać solidarność z tymi, których się dziś obraża i poniża. Ale możemy i powinniśmy uczynić coś więcej – pokazać, że nie biomy się żądać więcej równości i więcej szacunku dla mniejszości LGBT, niż mieliśmy śmiałość czynić to dotychczas.

Niech Kaczyński i jego biskupi – czy też biskupi i ich Kaczyński – poczują na własnej skórze, że poniżanie i obrażanie mniejszości seksualnych (głupi, seksualizujący zwrot, ale na razie nie ma innego) jest kontrproduktywne, przybliżając tylko dzień, w którym osoby tej samej płci będą mogły pobierać się i zakładać rodziny, tak jak inni. Głosy homofobów będą dla PiS kosztowne, bo kampania nienawiści wobec osób LGBT przyspieszy tylko wolnościową i równościową przemianę kulturową, w wyniku której takie twory jak endecja czy Kościół katolicki staną się już tylko marginalnymi niszami, korzystającymi z ochrony zapewnianej przez liberalną konstytucję.

Gdy tak patrzę ze zdumieniem, jak przerażony utratą władzy Jarosław Kaczyński, razem z niemniej przerażonymi biskupami, nie mając godniejszych sposobów ratowania poparcia społecznego, a to zagrywa kartą antysemicką, a to znów chwyta się brzytwy homofobii, to myślę sobie, że ta spektakularna przemiana moralna, która zaszła w polskim społeczeństwie w ciągu minionego półwiecza, nie sięgnęła wcale jego niższych warstw, jego trzewi.

Jeśli wciąż można liczyć na masowe poparcie, szczując Żydem i pedałem, to znaczy, że w Polsce w najlepszym razie są dwie masy – dzika i cywilizowana. Najwyraźniej PiS, który poniósłszy porażkę swej poronnej kampanii paraantysemickiej, szuka szczęścia w rozpętaniu nienawiści do osób homoseksualnych, tak bardzo gardzi sobą i ludźmi, że odwołuje się do tego, co w narodzie najgorsze i najniższe. Takie, jak widać, ma ambicje.

Kaczyński i jego ludzie zapewne nie wiedzą, że długo i rutynowo praktykowany cynizm odbiera godność. Kto sieje pogardę i nienawiść, by utrzymać władzę i dochody, ten poniża nie żadnych tam Żydów ani pedałów, tylko samego siebie. Ale przekonacie się wkrótce, że ta Polska, do której się odwołujecie, choć masowa i potężna, jest jednak mniejszością. Nie zawrócicie Wisły kijem. Polska cywilizowana i etyczna dziś już jest silniejsza niż Polska ciemna, dzika, zabobonna i zapita. Jesteśmy większością – większością moralną i polityczną, panowie biskupi i panowie partyjniacy! A kto żeruje na bagnach, tego bagno wciągnie.

Kraj się zmienia. Na nienawiści do ciot i lesb można było zbijać kapitał polityczny przed wojną i za PRL. Dziś już to nie przejdzie. Gdy byłem małym chłopcem, w latach 70., chyba wszyscy byli homofobami i antysemitami. Nie pamiętam niczego innego. Słowo „Żyd” poznałem w znaczeniu kamyka w ziemi, od którego odskakuje rzucony w ziemię nóż. Słowo „pedał” było jedynym znanym mi na określenie homoseksualisty.

Byłem już studentem, gdy po raz pierwszy spotkałem się z postawami tolerancji i powściągliwości wobec gejów (z miłością lesbijską było nieco lepiej, gdyż mężczyzn zawsze pociągały wizje pieszczących się kobiet) oraz poznałem osobiście osoby LGBT. Myśl, że tolerancja nie jest postawą moralnie zadowalającą, gdyż usprawiedliwia nierówność, zaczęła pojawiać się w przestrzeni publicznej dopiero w latach 90. i sam zetknąłem się z nią wówczas po raz pierwszy.

Podobnie było zresztą z rasizmem. Komuniści krytykowali apartheid w RPA i w tym sensie piętnowali rasizm. Niemniej Murzyn (to słowo jest lepsze od pokrętnego „czarnoskóry”, ma zresztą tę samą konotację) był z całą oczywistością kimś fizycznie obcym, niedotykalnym. Na masową skalę odrzucenie antysemityzmu, rasizmu i homofobii zaczęło się dopiero w ostatnim dwudziestoleciu. I dziś, po dwóch dekadach, dzięki wytrwałości i odwadze setek działaczy LGBT oraz wzmożonym kontaktom Polaków z bardziej cywilizowanymi krajami większość społeczeństwa wyzbyła się lęku, pogardy i wstrętu. I nie damy tego dorobku zaprzepaścić.

Kampania partyjno-kościelnej nienawiści, z którą mamy dziś do czynienia, jest tym bardziej obrzydliwa, że ociekająca obłudą. Kościół i gorliwi katolicy przebierają się w szatki zatroskanych o los dzieci obrońców moralności, protestując przeciwko wychowaniu seksualnemu w szkołach, podczas gdy cały świat aż huczy od tysięcy niebywałych afer pedofilskich z udziałem księży i biskupów, a działający na wszystkich kontynentach kościelny system ukrywania masowej pedofilii księży został bezwzględnie zdezawuowany.

Polscy księża, będący ostatnimi, którzy mieliby prawo zbliżać się do dzieci i wypowiadać w sprawach seksu w kontekście dzieci i edukacji, nie dość, że mają czelność nadal to czynić, to jeszcze bezkarnie rozsiewają wokół pedofilskie kłamstwo, jakoby pedofilia wcale nie występowała wśród kleru katolickiego częściej niż w innych środowiskach. To zupełnie niepojęte, że można tak nisko upaść i tak bez reszty zanurzyć się w szambie załgania.

Oczywiście w obliczu draństwa, jakim jest przykrywanie kościelnych zbrodni kampanią wrogości wobec osób LGBT, fakt, że czynią to akurat geje, ma mniejsze znaczenie. Co nie znaczy, że jest w ogóle bez znaczenia. Gdy geje prześladują gejów, jest to w dwójnasób żałosne. Zgodnie z danymi socjologicznymi (w tym kościelnymi) gejów jest wśród duchowieństwa od 30 do 50 proc., lecz zamiast empatii dla homoseksualności, której należałoby się wobec tego po Kościele spodziewać, tym silniej działa mechanizm zaprzeczenia i wyparcia.

W efekcie mamy do czynienia z groteskową obłudą i dwulicowością. Dokładnie ten sam proces widzimy po stronie PiS. Jarosław Kaczyński powszechnie uchodzi za osobę homoseksualną, czemu zresztą nigdy chyba nie zaprzeczał. Oczywiście nie znaczy to jeszcze, że faktycznie jest gejem. To jego sprawa – do momentu, w którym nie warknął publicznie „wara od naszych dzieci!”. Bo jeśli uczynił to jako gej, to oprócz homofobicznej agresji przypisać mu trzeba przewrotność i zdradzieckość wobec wspólnoty, której los podziela.

W takim przypadku nienawiść jest podła w dwójnasób. Nie wiem, czemu miałaby służyć prezesowi PiS skrytość w kwestii orientacji seksualnej (wszak to żaden wstyd być gejem), niemniej skoro odsłania się z nienawistną homofobią i patronuje homofobicznej kampanii swojej partii, opinia publiczna ma pełne prawo pytać o jego własną orientację. Prawo polityka do prywatności kończy się wtedy, gdy jego sprawy prywatne rzutują na pełnienie politycznej funkcji i ocenę motywacji działania polityka.

Zaś co do meritum, czyli kwestii adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to trzeba sobie powiedzieć jasno: jeśli cokolwiek przemawia przeciwko przyznaniu im ludzkiego prawa do wychowywania dzieci, to tylko to, że dzieci z takich rodzin byłyby narażone na wrogość, pogardę i szykany ze strony homofobów, czyli ze strony tych, którzy mówią do gejów i lesbijek „wara od naszych dzieci”. To przewrotność, którą trzeba piętnować i potępiać na każdym kroku. W społeczeństwie wolnym od homofobii nie ma żadnych przeszkód, aby kochające się i dobrze funkcjonujące pary jednopłciowe adoptowały dzieci. Są za to, owszem, jak najpoważniejsze przeszkody, aby niekochające się, źle funkcjonujące pary heteroseksualne otrzymywały dzieci do adopcji, nawet jeśli chodzą do kościoła i głosują na PiS.

W obecnej sytuacji, gdy siły zła rozpętały nagonkę na niewinnych, odczuwam większą niż kiedykolwiek solidarność ze środowiskami LGBT. W moralnym sensie poczuwam się do jedności z nimi. A nawet powiem więcej – chcę być jednym z nich. Chcę być gejem nie dlatego, że pociągają mnie ciała mężczyzn, a nawet nie dlatego tylko, że nie zgadzam się na to, jak traktuje ich państwo i rządząca klika, lecz po porostu dlatego, że pociągają mnie geje jako ludzie. Nie ich ciała, lecz ich osobowości.

Dobrze się z nimi czuję, odpowiada mi ich sposób bycia, otwartość, ciepło, którym emanują, emocjonalność i delikatność. Oczywiście, geje są różni – odwołuję się wszelako do swego generalnego, uśrednionego doświadczenia. A jest ono niemałe, bo znałem i znam dziesiątki homoseksualnych mężczyzn, w tym księży i byłych księży. Jednak ci mili, serdeczni, ciepli geje są nimi wtedy, gdy nie ukrywają swojej tożsamości. Tzw. coming out osobę homoseksualną zmienia i w perspektywie uszczęśliwia. Kto zaś tłamsi w sobie i ukrywa swoją miłość, ten popada w trwałą frustrację i zgorzknienie. Nienawidzi gejów za to, że sięgają po szczęście, którego sam pragnie najbardziej na świecie, a którego sobie, ze strachu, odmawia. Nienawidzi innych gejów i nienawidzi też samego siebie za swoje tchórzostwo.

Nienawidzi w końcu tej instytucji, która każe mu się bać. Ukrywana, zrepresjonowana homoseksualność jest – owszem – patologią. Ale jest na nią lekarstwo – radykalne zwalczanie homofobii, a w tym również walka z agresywnymi, zakłamanymi gejami, którzy wyobrażają sobie, że czym bardziej będą – jako księża czy partyjniacy – opluwać innych gejów, tym bardziej będą uchodzić za heteroseksualnych. Jest dokładnie odwrotne. Każdy, kto ma trochę oleju w głowie i trochę zna życie, widząc pana Oko albo pana Kaczyńskiego warczących na gejów, myśli tylko jedno: „biedny, niewyoutowany gej, męczy się z narastającą w nim frustracją i agresją”.

Gdyby Kaczyński był inteligentniejszy, to chcąc udawać heteryka, byłby oględny i poprawny w stosunku do osób LGBT. A gdyby był tak w ogóle inteligentny, to nie byłby homofobem ani nie ukrywałby swojej orientacji, niezależnie od tego, jaka tam ona w końcu jest. No ale wtedy Kaczyński nie byłby Kaczyńskim.

Nie poddawajmy się. W dniach haniebnej nagonki na mniejszości seksualne w Polsce musimy stanąć ramię z ramię z naszymi nieheteroseksualnymi przyjaciółmi. Nie pozwólmy, żeby chamy i prostaki nadawały ton życiu w naszym kraju. Nie chowajmy się po kątach, a za to znajdźmy w sobie siłę, by stawić opór warczącej i rozzuchwalonej dziczy. Geje, pokażcie swoje męstwo! I wy, lesbijki, takoż – pokażcie swą kobiecą moc!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 108

Dodaj komentarz »
  1. Też uważam, że orientacja seksualna panów i pań z PiS-u przestała być sprawą prywatną z powodu ich zachowania. Ktoś, komu dom prowadzi pan Jacek, nie powinien wykrzykiwać: Wara od naszych dzieci. Coraz bliżej Gomułki, choć nawet Gomułka nie rozpętał publicznej kampanii przeciwko homoseksualistom. Jest mi zupełnie obojętne, czy Prezes jest sympatyczny albo oczytany. Jeśli jest, to tym większy wstyd. Żeby należeć do inteligencji w Polsce, nie wystarczy coś tam przeczytać albo skończyć studia, trzeba się jeszcze zachowywać przyzwoicie w życiu publicznym – tak było od XIX wieku. Tym różni się inteligencja od klasy średniej. PiS to niestety klasa denna.

  2. Gospodarzu: wyraziście, etycznie, celnie, należnie, prześmiewczo!

  3. Panie Profesorze,

    czytam z przyjemnością Pana komentarza i zgadzam się całkowicie z Pana poglądami.
    Podzielam Pana opinię, że większośc Polaków należy do jasnej strony mocy- cywilizacji europejskiej i ten okres ciemnogrodu będzie tylko przestrogą przed populizmem

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polska zawsze była krajem antysemickim . Przed wojennych Żydów Polacy się bali i szanowali . Po wojnie 80 % mieszkańców miast byli to okoliczni mało rolni chłopi wychowani w duchu katolickim bez okna na świat i innych nacji narodowościowych stali się talibami katolickimi tylko oni wyrafinowanie gnoili innych nie pasujących do schematu Polak katolik . Określenie kogoś Żydem znaczyło tyle co cwaniak oszust i taki co dla paru groszy sprzedał by własną rodzinę do dzisiejszych czasów nic się nie zmieniło w mętalności i życiu ludzi . Co tyczy się innych orientacji sexualnych to jest określenie prawie takie jakie hitlerowcy stosowali wobec Żydów w czasie okupacji Polski . Wydawało się że tak zwane lata dobrobytu era Gierka wykształcą społeczeństwo Polskie tolerancyjne i świadome wobec innych ludzi i narodowości . Ale po upadku komunizmu okazało się że był to powierzchniowa błyszcząca fasada a w środku przejedzona przez korniki w walce o koryta lepsze zarobki łatwiejsze prace a w szkołach walka o przywileje w postaci otrzymywanie zawyżanych stopni . Tak to było w życiu obywateli i stosowali metody takie jak wyszkolili komuniści naród w walce o lepsze życie kosztem innych a z braku niewolników jak w Rzymie stosuje się to wobec obywateli . Nie mam nic wobec PiSu zrobili więcej niż PO bo ukrócili cwaniactwo i różnych takich co jak komuniści promowali tylko tych o których wiedzieli że jak odejdą od koryt to ich nie będą ścigać za błedy i przekręty na państwowych posadach a ich dobrobyt będzie się powiększał z powodu tylko takiego że mieli pozady przyznane przez komuchów z pokolenia na pokolenie i to nie koniecznie z powiązeniami rodzinnymi

  6. Brawo Profesorze! Celnie I na czasie! Doskonaly tekst!

    Cala moja rodzina calym sercem popiera walke z homophobia w kazdym wydaniu. My I nasze dzieci mamy przyjemnosc miec w scislym gronie przyjaciol osoby nazywane gejami. Dla nas to sa ciepli wspaniali wielkoduszni interesujacy ludzie i przyjaciele! Odmawianie osobom o innej orientacji prawa do zawierania zwiazkow i do adoptowania dzieci jest barbarzynstwem i okrucienstwem. Serce sie kroi kiedy pomyslec ile dzieci wegetuje w sierocincach. Tych dzieci nikt nigdy nie przytulil ani pocalowal na dobranoc, a ktore moglyby rosnac wsrod kochajacych ich ludzi.

    PS. Ja tez mysle ze niejaki Kaczynski jest gejem. Ale moze to i dobrze bo jak to w koncu wyjdzie na jaw to PiSekta naraz zmieni kurs na LGTB

  7. Hasło „wara od naszych dzieci!” jest dowodem potęgi intelektualnej naszego kochanego urwisa Jareczka. Przecież on to mówi ironicznie ! W istocie wysyła zakamuflowany przekaz do księży katolickich. Pan „Balbina” był gwiazdą akcji „Hiacynt”, ale nigdy nie udowodniono mu popędu do dzieci. Jest czysty. Zbynio „Zero” świadkiem.

  8. Prezes jest inteligentny po nad średnią.Wielu nieprzeciętnych uczonych ,artystów polityków było i jest gejami.Mieli tą ponad przeciętna inteligencję.

  9. Czyli nie wstydź się że jesteś gejem czy lesbijką. Wstydź się że jesteś katolikiem. Coż za głębia intelektu.

  10. 1. Wydawcy „Przebudźcie się”, w temacie historyczności Jezusa napisali : „Tacyt napisał o nich: „Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa” (Roczniki, tłum. S. Hammer, t. I, księga XV, 44).

    2. Wikipedia podaje:
    „Publiusz Korneliusz Tacyt, w Rocznikach (Annales), roku 115, omawiając prześladowania chrześcijan za cesarza Nerona podaje:
    „Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn, albo ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska, lecz wierzono, że pożar [Rzymu] był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników”.
    — Publiusz Korneliusz Tacyt, (Annales, 15, 44).

    „Styl fragmentu i nieprzychylność wobec chrześcijan wskazuje zdaniem uczonych na jego autentyczność. Niektórzy w nią powątpiewali ze względu na użycie nazwy chrześcijanie jednak znajdujemy ją już we wcześniejszych Dziejach Apostolskich: w Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami (11,26)”.

    3. Jakub01 napisała:
    „Cytaty Tacyta, z ktorych prawdziwoscia rozprawiono sie sto lat temu. Wiadomo, ze te (pojedyncze zdania!) to pozniejsze wstawki apokjryfistow”.

    4. Wniosek nasuwa się jeden: Biedni ci redaktorzy Wikipedii i inni badacze zagadnienia. W tym profesorowie uznanych uczelni. Przekazują „fałszywe” informacje historyczne, a przecież mogli się zapytać gimbazy co chodzi – nie wiadomo gdzie – na lekcje historii.

  11. Wygląda na to, że cały rząd i sejm to geje.

  12. Może, ten jednocześnie ponury i bombastyczny [kojarzący się z rosyjskim powiedzeniem o tym, że śmieszno i straszno] sojusz pisowskiego tronu z katolickim ołtarzem, uwolni nas wreszcie od bogoojczyźnianego zaczadzenia. Od tej nieznośnie zawstydzającej megalomanii narodowej, podszytej kompleksem niższości i poniżającej uległości wobec watykańskiego okupanta. Chyba najwyższa pora, powiedzieć tej pokracznej, groteskowej hybrydzie – narodowemu katolicyzmowi: żegnaj! A w chwili rozstania, oprócz obowiązkowego machania białą chusteczką, zanucić coś od serca:
    https://www.youtube.com/watch?v=YbccMnyk5rw

  13. https://swiatwedlugbragiela.wordpress.com/2019/03/17/nie-dla-patriotyzacji-mlodziezy/
    Gdybym miał dzieci w wieku szkolnym, nie bałbym się wcale jakiejś wyimaginowanej homo-propagandy, nie bałbym się tych debilnych pierdów, że rzekomo, panie święty, łuczyć będą panie, masturbacji w podstawówce i będą robić klasówki z palcówek. Wszystko to prawacko-patriotyczne brednie!Bałbym się jednego, że wpadną w ręce patriotów. Bałbym się tego, że moje dzieci zaczną być karmione bredniami o ojcach, dziadach i sztandarach, polskim mesjanizmie, Polsce jako Chrystysie narodów.

    Obawiałbym się tego, że moje dzieci rzeczywiście te patriotyczne bzdury łykną, że nie dałbym rady wyrobić w swoich dzieciach mechanizmów obronnych przed patriotyczno-nacjonalistyczną propagandą. Pewnego dnia przyjdą moje wyimaginowane latorośle ze szkoły wytuatuują sobie Rajsa-Burego na ramieniu, przyodzieją się w wyklęte szmaty i zaczną mi tłumaczyć:
    Wiesz, tato, ty to jesteś antypolski lewak na sznurku Sorosa, rewizjonistów z Bonn i żydo-amerykańskich imperialistów. Wiesz tato, zrozum, ale muszę…Doniosłem na ciebie do Instytututu Fałszowania Pamięci Narodowej. Mówimy nie patriotyzacji młodzieży. Polecam tekst.
    https://swiatwedlugbragiela.wordpress.com/2019/03/17/nie-dla-patriotyzacji-mlodziezy/

  14. Kaczynski krzyczy wara od naszych dzieci, czyli cudzych, bo swoich nie ma. To jest tak, jak kosciol naucza o zyciu malzenskim, mimo, ze ksieza sa – nazwijmy – kawalerami. Cos mi sie wydaje, ze on moze byc z tych GENDER, co to nie wiedza, kim sa wlasciwie, potrzebuja oddzielne toalety, bo nie wiedza, czy sikac na stojaco czy siedzac.Lepiej by bylo, zeby siedzial cicho, bo nie ma pojecia o zyciu w rodzinie i o dzieciach.

  15. „Też chciałbym być heteroseksualny , panie Hartman”.
    Czy taką deklarację może złożyć gej, publicznie w tygodniku Polityka. Czy taką deklarację mogą składać politycy reprezentujący tę orientację polityczną.
    Czy powrót na łono „zwyczajności” jest możliwy , czy wstydliwy ?
    Czy gej jest lepszy od hetero , czy gorszy ?
    Jeżeli są równi wobec prawa , to dlaczego ten jazz , wokół specjalnych praw dla gejów ?
    Zadziwiające są wpisy komentatorów pana bloga. A może obowiązuje cenzura i nie wpuszcza pan hetero, aby dokumentować w ten sposób „europejskość” czytelników Polityki. Hetero ma również prawo czuć się dyskryminowany.

  16. @All

    Czy to jest tekst profesora czy jakiegoś lewicowego Talibana który pod pozorem walki z Kaczorem głupim Polakom wciska lewicowy kit .
    Nawet w czasie PRL nie prześladowano za preferencje seksualne najwyżej UB wykorzystywała tych ludzi w celach prowokacji czy zapisaniu na TW.PRL przejeła duza czesc ustawodastwa z II RP które w swietle prawa zdaje sie w 1937 r nie penalizowała odmiennosci seksualnych i Polska była jednym z pierwszych państw w Europie i na świecie z takim ustawodastwem. Co zrobiono w oswieconych Niemcach w III Rzeszy państwie w większosci protestanckim – zamknieto natychmiast osoby ułomne ,homoseksualistów natychmiast w obozach koncentracyjnych.

    Teraz Bruksela i Berlin ktore daja granty profesorkom wciska za pomoca takich tekstow Polakom ,ze sa nietolerancyjni.

    Moze jakies statystyki pan przedstawi ilu odmiennej plci pobito nie przyjeto do pracy.Przecież sam Vincent Rostowski człowiek wielce wiarygodny stwierdzil ,ze wierchuszka PiS to sami homoseksualisci.Powinien byc protest pominal kobiety nie wymienijac lesbijek.

    Polskie społeczeństwo dopiero wchodzi w nowinki serwowane przez takich jak pan oświecony profesor .Mozna łatwo sprawdzić praktyczne efekty takiej działalnosci podrużujac i odwiedzając te kraje które dotkneła ta nowinkowa rewolucja.Dziwne ,że piewcy tej rewolucji nie podnosza na wyzszy poziom socjalny,ekonomiczny czy nawet kulturalny żadnych grup społecznych a wrecz odwrotnie pozostawiaja po sobie tragedie ludzkie całe dzielnice nedzy i wykluczenia .Sami lokuja sie w tzw.gate society czyli dla wybranych..

    Te nowinki w USA w znacznym stopniu rozbiły tradycyjna rodzinę w USA .Państwo wkroczyło w proces wychowawczy prawie oraniczajac wpływ rodziców.Nie opłaca zawierać małżeństw gdyż dano znaczne przywileje samotnym matkom.Dotkneło to szczegolnie czarnych Amerykanów gdzie brak ojca w procesie wychowawczym przynosi tragiczne skutki..Rodziców pozbawiono możliwosci tradycyjnego wychowania i to czyniono stopniowo o podobnym procesie jak w Polsce.Dlatego brawo dla Prezesa Kaczora ,że warknąl – Wara od polskich dzieci..

    Mój kolega z pracy Polak wychowywał samotnie czwórke synów gdyż żona wpadła w nałóg alkoholowy i ich zostawiła.Któregos dnia poprosił mnie o pomoc w przygotowaniu do testów jakie miał do zdania.Okazało się ,ze sad rodzinny wysłał jego na 100 godz szkolenie na temat wychowania dzieci.

    Powód był prosty i wręcz banalny.Jego najmłodszy syn 14 latek ukradł pierscionek lokatorce przez uchylone okno.Ojciec wygrzmocił mu tyłek paskiem ,on przyznał sie oddal pierscionek i przyrzekł poprawę ,ze nigdy w życiu nic takiego nie zrobi.

    Na lekcji WF nauczyciel (Latarnik ) zauważył pregi na udach i zgodnie z przepisami zadzwonil po policje.Policja przeprowadziła sledzwo i chłopak powiedzial co się stało.Tu zadzialał system podobnego latarnika i w sprawie sadowej sedzia orzekł ze trzeba 100 godz wykładow oraz egzamin aby ojciec dorósł i mógl dalej wychowywac syna.Syna umieszczono w rodzinie zastepczej majacej wszelkie certyfikaty wychowawcze i pokończone kursy .Problem był ,ze miała ona na wychowaniu 8 innych chłopców którzy wcześniej używali narkotyki i popełnili poważne przestępstwa .Syn kolegi przeszedł szkolenie jak kraść ,pić brac narkotyki i to tak aby łatwo go nie złapano.

    Ojciec zdał szkolenie i sad pozwolił na powrót do ojca .Sytuacja w rodzinie uległa zmianie ,syn wiedział ,ze to on teraz ma przewage nad Ojcem i moze posłać jego nawet do wiezienia .Wystarczy ,ze celowo nabije guza czy podrapie sie zadzwoni na policje i Ojciec wyladuje w wiezieniu.Wkrótce syn został nakryty przy rabowaniu sklepu z kumplami których poznal w domu opieki.

    Ponowna rozprawa sadowa i Ojciec w sadzie powiedział .Wychowałem trzech starszych synów wg moich metod i kazdy ma rodzine dzieci pracuje i jest dobrym członkiem społecznosci.Wyscie z mocy wyroku sadowego wkroczyli w moje tradycyjne wychowanie i macie tego efekty .Ja syna straciłem jak on zagrozil mi ,ze wsadzi mnie do wiezienia i tu maja władza sie skończyła.Dlatego syn jest teraz juz wasz zabierajcie jego obie.Los tego chlopaka potoczyl sie tragicznie.

    W mojej opowiesci można tylko zmienic nazwy na LGBT ,hostel ,przywileje ,szkolenia itp nowinki ktore serwuja postepowcy jak profesor.Przecież w USA też powstało zaraz specjalne prawo,wszelcy działacze latarnicy a jak sa takie stanowiska a z tym zwiazane pieniadze i przywileje to musi być znajdowanie ofiar czyli
    aby mieć powody istnienia.Będą ofiary gdy bedzie się je szkolić seksualnie pokazywać inne wzorce zabronić lekcji religii w szkole.Prawo ludzkie jet takie ,ze czlowiek zawsze wybierze rzeczy przyjemne nie wymagajace wysiłku a szczegolnie dziecko czy młody człowiek.

    To jest tak płytkie i prymitywnie intelaktualne co glosza ci ludzie a popiera profesor ,że zaprzecza prawom nawet biologicznym W USA z powodu nauk gender nie wolno na uniwersytecie powiedzieć ,ze kobiety fizycznie sa slabsze nizsze ,tylko one mogą rodzic karmić dzieci czy np maja mniejsze mozgi jak meżczyżni.Taka osoba nazywana jest faszysta czy rasistą.Powprawadzano zajecia z tzw gender tudies ,kultur afrykańskich i innych zaś zajecfia z cywilizacji zachodniej sa bojkotowane.Z uwagi ,ze istnieje dla uzyskaniu dyplomu wymóg wziecia np na 100 kredytów 30 kredytów z tzw social studies studenci aby nie wysilac sie zapisują sie na takie głupoty.Na trudniejsze przedmioty humanistyczne nie ma chetnych i sa automatycznie likwidowane.Ja np nie poddałem sie tej głupocie i zamiast 30 kredytow social studies wziołem trudne przedmioty techniczne ale niestety nie dostałem dyplomu.Sadze ,że dobrze na tym wyszłem .

    Kto na tym korzysta na głoszeniu tych wszelkich nowinek.Zauważmy ,ze jakoś dziwne ,ze Izrael jakoś to wszystko omija .Tam cicho o LGTB malzenstwach partnerskich jak rownież nie wprowadza sie głupich przedmiotów do ich szkoł a wrecz odwrotnie.

    W USA grupa etniczna żydowska tradycyjnie słynie z duzej ilosci osób dobrze wykształconych .Badania wykazały ,ze w tej grupie są mocne rodziny bez rozwodów oraz tradycyjny sposób wychowania dzieci z naciskiem na tradycje ich kultury zwiazanej z religią.Taka grupa i ich potomstwo ma już na starcie przewage poczowszy od przedszkola ,szkoły podstawowej a potem studiów.Czyi jakis student zamiast brać poiważnie nauke i nie ulegac nowinkom ma jakiekolwiek szanse potem w znalezieniu pracy w konkurencji z osobnikiem dobrze wychowanym i wykształconym – nie ma.

    Dodam ,ze sa jeszcze wyspy wolnosci nie przezarte ideologia która głosi tutaj tzw.profesor Hartman.Sa to szkoły katolickie poczawszy od przedszkola aż po najlepsze światowe uniwersytety .Do tych szkol i uniwersytetow katolickich swoje dzieci zapisuja ateiści oraz osoby różnych wyznań w tym wyznania mojzeszowego i jakoś kościól katolicki i głoszona religia im w tym nie przeszkadza.

    Najbardziej wzieta osoba do tzw.spotkań wzmacniajacych tzw leadership w pracy z ludżmi byznesu jest Amerykanin polskiego pochodzenia Mike Krzyżewski .Jest to postać wrecz kultowa w sporcie i byznesie.Gdy on zaczyna wykład zawsze podkreśla ,że kluczem jego sukcesów jest tradycyjne wychowanie w katolickiej rodzinie rodziców emigrantów ktorzy przyjechali przed IIWW z Polski.Oni mu przykazali tradycyjne warosci szacunku do ludzi ,do pracy oraz wiare katolicka,

    Gdybym miał porównc osiagniecia zawodowe,życiowe prof Hartmana z Mikem Krzyżewskim to byłoby tak jak mrówka do słonia.On tez przeszedł cały cykl szkol katolickich a teraz jest trenerem Uniwerytetu katolickiego Duke oraz reprezentacji olimpijskiej USA w koszykówce.

    Tu o możliwosci istnienia tych szkól katolickich decyduje status ekonomiczny rodziców – lepiej zarabiajacy wysyłaja tam dzieci gdyz ich stać na to .Biedni nie mogą gdyż szkoły te sa prywatne .Dwaj moji synowie przeszli edukacje w szkołach katolickich zaś najstarszy syn w Polsce. .Idzie od lat walka aby uczeń dostawał bon edukacyjny i mógl wtedy wybrać dobra edukację w szkole katolickiej.Jednak amerykańscy Broniarze z związków zawodowych zwiazani z tutejsza Platformą czyli partia demokratyczna na to nie pozwalają.

    Biednym trzeba prać mozgi w stylu pana Trzaskowskiego czy prof Hartmana .On szarżuje straszakiem Kaczyńskiego.

    Z wioski Palatine ,Illinois – Jerzy Jan Zakrzewski

  17. cyt: „Zaś co do meritum, czyli kwestii adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to trzeba sobie powiedzieć jasno: jeśli cokolwiek przemawia przeciwko przyznaniu im ludzkiego prawa do wychowywania dzieci, to tylko to, że dzieci z takich rodzin byłyby narażone na wrogość, pogardę i szykany ze strony homofobów, czyli ze strony tych, którzy mówią do gejów i lesbijek „wara od naszych dzieci”. ”
    Czy Szanownemu Panu Profesorowi nie pomyślało się – przed napisaniem powyższych słów – że dzieci w normalnej rodzinie powinny mieć możliwość codziennego obserwowania zachowań, osądów i reakcji emocjonalnych mężczyzny – ojca i kobiety – matki?! Oraz możliwość korzystania z wiedzy przekazywanej w sposób charakterystyczny dla każdej z płci… Choćby dla uświadomienia sobie swojej własnej płci!
    Dotąd byłem odporny na wskazywane mi w dyskusjach przykłady lewactwa jako ślepej ścieżki ewolucji, przypisując zarzuty konserwatywno-religijnemu zaślepieniu krytykujących. Teraz jestem skłonny uwierzyć nawet w tak często wytykane p. Hartmanowi akceptowanie kazirodztwa. Bo co właściwie przemawia przeciw „ludzkiemu prawu” do sypiania z córką/synem?

  18. W Polsce nie można liczyć na masowe poparcie, szczując Żydem i pedałem i w Polsce faktycznie nie ma jakieś dzikiej i cywilizowanej masy. PiS zyskał i utrzymuje poparcie z całkiem innego powodu. Obiecał społeczeństwu, że właśnie zasypie ten podział na część społeczeństwa, która kieruje, włada i jest cywilizowana i tą którą określić można jako dzicy ludzie wymagający kolonialnych metod sprawowania władzy. A warto podkreślić, że ta część społeczeństwa, która kieruje, włada i jest cywilizowana, wcale cywilizowana nie jest i nie była, oraz nie będzie. Tutaj nie da się po stronie opozycji wygenerować poparcia dla władzy postkomunistów w Polsce, bowiem jak trafnie to ujął ostry Żyd Paweł Śpiewak – III RP wyczerpała swoje możliwości. Nie umarła jednak i nadal żyje i co ciekawe ma się nadal całkiem dobrze pod rządami PiS. Upatrywanie w środowiskach LGBT jakieś siły politycznej jest iluzją, wywyższanie osób homoseksualnych też. Rzecz w tym, że w kraju wyczerpanych możliwości III RP homoseksualiści czerpali pełnymi garściami przyjemności seksualne w oparach ustroju sado maso. W tym kraju nie tyle robi się karierę, ale też żyje się normalnie, także poprzez kompromis, polegający na tym, że trzeba się zgodzić na to, aby być czyimś niewolnikiem, także seksualnym. Rzecz która się dzieje w kościele jest lustrzanym odbiciem tego co się dzieje w całym kraju. Nie demonizowałbym kościoła na tle innych środowisk. A jak to było możliwe, że w Irlandii, czy USA, oraz gdziekolwiek indziej w tym w Polsce miały miejsce afery pedofilskie w kościele katolickim, a same państwa niby były cacy cacy. A kto jeździł na dzieci do Kambodży przez całe dekady i dalej tam jeździ, przecież nie misjonarze, tylko turyści z bogatych krajów zachodnich w tym homoseksualiści, którzy chcą obcować z chłopcami w wieku poniżej lat 10. I obcują! Niewolnictwo seksualne ma się dobrze na całym świecie. A czy Niemcy kiedykolwiek zainteresowali się nie tylko odpowiedzialnością karną swoich obywateli za ludobójstwo na Polakach i czyny pedofilskie na biednych polskich dzieciach, które im służyły za kilka marek wzdłuż granicy, ale i w niemieckich burdelach. A przecież Unia Europejska cały czas była i czy w tej unii nie mamy do czynienia z handlem ludźmi, pochodzącym z krajów UE.
    Oczywiście nie jest to wypowiedź przeciwko prawom środowisk LGBT, bo ja te prawa popieram, ale sam byłem przedmiotem agresji seksualnej homoseksualistów nie raz i popieram ich prawa tylko w tym sensie, żeby ich słuszne prawa do równości uwzględnić, ale ich praw do równości i wolności są nie do zrealizowanie w Państwie, gdzie jest podział na dzikich i cywilizowanych i właśnie tego podziału strzegą ci którym to pasuje. Nie, no Panie Janie. Na powrót do starych stosunków nie ma Pan co liczyć. To se ne wrati, choć przyznać trzeba, że PiS nie wywiązał się jak dotąd ze swoich obietnic dania Polakom poczucia, że są podmiotem prawa we własnym kraju, bo był i jest po prostu za słaby, aby to uczynić.

  19. @ dezerter
    Ale Tacyt pisał swoje Annales prawie 100 lat po wydarzeniach o których pisżą Ewangelie( napisane też w drugiej połowie I wieku) nawet zakładając, że cytowane fragmenty nie zostały dodane przez późniejszych kopistów.
    Nie ma żadnych współczesnych dowodów- zapisków, dokumentów które by potwierdzały życie i skazanie Jezusa. Jego istnienie jest jedynie kwestią domysłów i wiary.
    P.S. 100 lat to dużo wbrew pozorom. Nie wiemy dokładnie jak zginęła rodzina ostatniego Cara. A było to 100 lat temu, w dobie powszechnej znajomości pisma w dobie druku, telegrafu i początków radia. W starożytności wydarzenia sprzed 100 lat , których już spośród żyjących w zasadzie nikt nie pamiętał to było jak dla nas średniowiecze.

  20. Dezerter83 20 marca o godz. 15:32‎
    Epoka, w której Jezus rzekomo nauczał tłumy(!) jest jedną z tych, co znamy dosyć dobrze z ‎tekstów świeckich; otóż autorzy współcześni milczą o nim [warto zdać sobie sprawę, że kroniki, ‎które milczą o Jezusie wspominają o Janie Chrzcicielu, Jakubie Sprawiedliwym, podobnie św. ‎Paweł jest bez wątpienia postacią historyczną]. Józef [Flawiusz], Żyd z narodowości, który pisał ‎około 80 roku n.e. i który wchodzi w szczegóły na temat historii Palestyny, równie jak na temat ‎prokuratora rzymskiego Poncjusza Piłata, wzmiankuje wprawdzie o świętym Janie Chrzcicielu, ‎który był stracony za Heroda Agryppy, ale nic nie wie o nauczaniu Jezusa. To milczenie wydało ‎się tak zadziwiającym, iż wcześnie już wprowadzono do jego Starożytności żydowskich (18, 1, ‎‎3) następujące zdania, których charakter apokryficzny jest oczywisty, i w których jest rzeczą ‎mocno wątpliwą, czy nadawałoby się nawet kilka słów do zachowania: W tej dobie ukazał się ‎Jezus, człowiek mądry, jeśli go trzeba nazywać człowiekiem. Bo dokonał rzeczy przedziwnych, ‎był mistrzem ludzi, co przyjmują z upodobaniem prawdę, i pociągnął wielu Żydów, a także ‎wielu Hellenów. Ten to był Chrystusem (czyt. Mesjaszem, Zbawicielem — przyp.). Za ‎doniesieniem pierwszych z naszego narodu Piłat skazał go na krzyż; ale ci, co go ukochali od ‎początku, nie przestali go uwielbiać; bo ukazał się na trzeci dzień zmartwychwstałym, jak to ‎zapowiedzieli boscy prorocy, podobnie jak tysiąc innych dziwów w jego przedmiocie. Jeszcze ‎dzisiaj istnieje nadal sekta, która po nim otrzymała imię Chrześcijan. Gdyby Żyd Józef to ‎napisał, byłby chrześcijaninem; a ponieważ, będąc Żydem, nie mógł tak napisać, musiał albo nic ‎nie powiedzieć o Jezusie, albo wyrazić się o nim w słowach wrogich, którym kopiści nie ‎pozwoliliby przetrwać. (Historia Powszechna religii, Reinach). W kołach biblistów fragment ten ‎nazywa się „Testimonium Flavianum”. Został on wstawiony przez kopistę chrześcijańskiego na ‎przełomie III/IV w. Dowodzi tego fakt, że tacy pisarze wczesnochrześcijańscy jak Klemens, ‎Minucjusz, Tertulian i Teofil, którzy dobrze znali Starożytności nic jednak nie wiedzieli o tej ‎wzmiance Flawiusza. Jeszcze ok. 250 r. Orygenes wiedział, że Flawiusz nie wierzył, że w Jezusa ‎jako Mesjasza, Chrystusa, pisał: Józef, jakkolwiek nie wierzył w Jezusa jako Mesjasza (Contra ‎Celsum, II, 47). Jednak już w pierwszej połowie IV w. Euzebiusz (znany ze swej łatwowierności ‎przy spisywaniu legend chrześcijańskich) zna chrześcijańskie wyznanie Flawiusza na temat ‎Jezusa i cytuje je w pełni. Aby się utwierdzić w rzetelności tego popularnego historyka ‎kościelnego można przytoczyć jedną z jego opowieści: oto cytuje ze śmiertelną powagą ‎rzekomy list Piłata do Tyberiusza, w którym ten tłumaczy się cesarzowi, że nie chciał skazać na ‎śmierć Jezusa, gdyż przekonał się o jego boskości, a uczynił tak tylko pod naciskiem Żydów. ‎Dalej opowiada nam Euzebiusz, że cesarz również doszedł do wniosku, że skazano na śmierć ‎boga, wniósł więc do Senatu propozycję urzędowego uznania Jezusa z Nazaretu za boga. ‎Niestety nie doszło do tego, gdyż sprzeciwili się mniej pobożni senatorowie. Tyle jeśli chodzi o ‎wiarygodność katolickiego dziejopisa. Wróćmy do „Testimonium”. Jako ostateczne ‎utwierdzenie ludzi pobożnych, że fragment ten jest tylko chrześcijańskim dopiskiem niechaj ‎posłużą słowa księdza profesora E. Dąbrowskiego: .niepodobna uznać autentyczności ‎integralnej „Testimonium Flavianum”. Zbyt wyraźnie zdradza ono rękę chrześcijańską („Nowy ‎Testament na tle epoki”). Do dziś jednak formułowane są tezy w obronie tej wzmianki (co ‎dziwniejsze jedną z takich ignoranckich wypowiedzi opublikowały nawet FiM). Niektórzy ‎jednak, broniąc przynajmniej historyczności Jezusa, utrzymują, że w miejscu tym miał ‎znajdować się inny mniej przychylny Jezusowi fragment, który przez kopistów został ‎przeformułowany. Okazuje się jednak, że i tej tezy nie można obronić. Po skreśleniu ‎‎„Testimonium” z kontekstu Starożytności, okazuje się, że fragmenty poprzedzający i ‎następujący tworzą „niewątpliwie jedną ciągłość narracyjną, mającą za temat zamieszki wśród ‎Żydów i inne ich kłopoty. „Testimonium Flavianum” ni stąd, ni zowąd, w sposób można by ‎powiedzieć bezceremonialny, rozrywa na dwoje ową sekwencję narracyjną. Pozostaje więc nam ‎skonstatować fakt wręcz zadziwiający: Józef Flawiusz, który zna mniej ważne niż Jezus ‎postacie chrześcijaństwa, nic nie wie o nim samym — nie wie o jego istnieniu. Wspomina ‎najpierw o Janie Chrzcicielu, który miał zginąć przed Jezusem oraz o Jakubie Sprawiedliwym, ‎który zginął po Jezusie. Aby zdać sobie sprawę z tego jak bardzo jest to nieprawdopodobne, aby ‎Józef nie znał istniejącego Jezusa, warto przybliżyć, choć w zarysach, osobę Flawiusza: był on ‎kapłanem jerozolimskim, przynależał w różnych etapach swojego życia do wszystkich ‎najważniejszych sekt religijnych ówczesnego judaizmu (saduceusze, faryzeusze, esseńczycy. ‎Trudno uwierzyć, że jako kapłan nic nie słyszał o tej postaci (urodził się kilka lat po ‎ukrzyżowaniu Jezusa). W Jerozolimie, gdzie był kapłanem, istniała ponadto sekta pierwszych ‎chrześcijan — nazarejczycy pod przewodnictwem Jakuba. Jak wiemy z Dziejów Apostolskich ‎przebywali oni często w Świątyni, musiał ich więc tam napotkać. W innym czasie był ponadto ‎Józef rządcą Galilei (od 66 r.), ojczyzny Jezusa. Czy jest prawdopodobne, aby miał się niczego ‎nie dowiedzieć o głośnym reformatorze religijnym pochodzącym z tego terenu, on — który miał ‎aspiracje spisać dzieje Izraela?‎
    Więcej tu: http://tiny.cc/y6ja4y

  21. Pawel Markiewicz 20 marca o godz. 14:32 ‎
    Po jakiemu to jest: „homophobia”? Zapomniałeś polskiego, którym zresztą zawsze marnie ‎władałeś, a angielskiego się jeszcze nie zdążyłeś nauczyć nawet po pół wieku swej nędznej ‎egzystencji w Jackowie. 🙁

  22. Koszyk 20 marca o godz. 14:32 ‎
    Polska nigdy NIE była krajem antysemickim, ale przedwojennych Żydów Polacy nie lubili i nie ‎szanowali, bo niby za co? Za lichwę? Przesądy? Nędzę? Antypolonizm? Rasizm? Syjonizm? ‎Kaleczenie języka Gospodarzy?‎

  23. Tanaka 20 marca o godz. 13:47‎
    Zlikwiduj Acan najpierw cenzurę na swoim własnym blogu, zanim zaczesz się wtrącać do ‎cudzych blogów!‎

  24. A ja, lewicowiec, komunista niemalże, brzydzę się wręcz zboczeńcami seksualnymi i to ‎niezależnie od tego, czy to są pedofile, nekrofile, zoofile czy też „zwyczajni” homoseksualiści. ‎‎:-(‎

  25. Pełne załamanie.

    Opuściłam Politykę i udałam się w stronę kiosku z gazetami i …
    … i zaprenumerowałam Wyborczą.
    Myślałam, ciekawe artykuły ( delikatnie mrugam prawym okiem) pisane przez rzetelnych dziennikarzy (mrugam okiem lewym), możliwość słania laurek ( to ma być mój przywilej), czyli pisania komentarzy pod tekstami.
    Opłaciłam prenumeratę (opłaciłem, bo pisałem jako Aaron Sprężyner) i parę dni było jak w raju (prawie, bo niektóre komentarze znikały po jakimś czasie). Później była przerwa – zapomniałe(a)m hasła.
    Później sobie przypomniałe(a)m

    Poetyka tekstów- komentarzy raczej bez zarzutów. Treść, znaki interpunkcyjne, puenty, jakieś mało toksyczne uszczypliwości. Staram się nie naginać i nie przeginać.
    Dała(e)m trochę „czadu” pod wywiadem z posłanką Wielgus (temat wiadomy, czyli pedofilia) ale z mojej strony zero osobistych wycieczek, rzeczowa argumentacja poparta ( jak to u mnie) cytatami z odwołaniem do źródła, trochę własnych przemyśleń.
    Próbowali polemizować, ale jeden prosty i było po przeciwniku. Kukułki tak mają. Było z dwudziestu adwersarzy, ale strachu nie było.
    Dzisiaj zaglądam do komentarzy…a w komentarzach same polemiki z Aaronem, a teksty Aarona się zdematerializowały.
    Nie żebym płakał z tego powodu. Byłem nawet z siebie nieco dumny, że GW zamiast podesłać kogoś z jajmi… szybki sierpowy na szczęke i mnie nie ma, a oni jak byle biuletyn związkowy, czyli gumka( oczywiście nie od majtek) i po treściach godzących w strategiczne sojusze( czyli moich komentarzach) nie ma nawet śladu.
    I wychodzi na to , że chyba się przeproszę z Polityką.

    Wysłałem jeszcze maila z zapytaniem o wspomniane praktyki, ale na razie listonosza nie było.

    Oto treść owego maila do GW:

    „Czy mógłbym uzyskać w formie elektronicznej szablon komentarzy (również komentarzy do komentarzy) który stanowiłby fundament na którym budowałbym swoje teksty i dawał gwarancje ( jeżeli ktoś dzisiaj dawać może jakieś gwarancje) że ich treść cieszyć będzie oko moje i mojej teściowej która za nimi wprost przepadała.
    Czasami niesforny, wieloletni czytelnik.”

  26. A ja zawsze marzyłam żeby zostać kosmonautką.

    A swoją drogą mam problem. Jak mam wytłumaczyć fakt , że Ci którzy kochają (ale oczywiście bez przesady) gejów, podaliby szklankę wody głodującym dzieciom Afryki, przyjęli z otwartymi rękami wyznawców Allaha, adorują świat fauny i flory i niekoniecznie przedstawicielami tychże są piękne tygrysy syberyjskie i kwiat jednej nocy, ale brzydki jak siedem nieszczęść słoń morski, czy najbardziej kłujące kaktusy nie potrafią znaleźć jednego dobrego słowa dla Jarosława Kaczyńskiego, czy przyklęknąć na moment ( choćby na jedno kolano) przed majestatem monumentalnej instytucji katolickiego kościoła?

    A może te wszystkie humanitarne zaklęcia to tylko puste frazesy?
    Chciałabym się mylić, ale pozbyć się tej wątpliwości nie mogę.

  27. Jezeli szukalbym miejsca dla Hartmana to byl go umiescil miedzy Walesa a Pawlowicz … tytuly naukowe i wiatr hula w glowie …
    „Jak chrobot szczurzej łapy
    Na rozbitym szkle”

  28. alamakotalive
    20 marca o godz. 14:49
    to nie glebia intelektu tylko zwyklego rozumu, do czego zreszta nie potrzeba az takiego intelektu jaki posiada profesor etyki na UJ.
    Gejem sie jest z natury, katolikiem z wyboru.

  29. @Dezerter 83
    Nie czerpie wiedzy z periodykow swiadkow jehowy .
    „Historyczność Jezusa w źródłach rzymskich
    Głównymi źródłami historyczności Jezusa są księgi chrześcijańskie, znaleźć jednak możemy pewne informacje o tej postaci także w źródłach żydowskich, rzymskich oraz innych pisarzy Imperium. Naukowcy porównują źródła niechrześcijańskie np. Józefa Flawiusza lub Tacyta z chrześcijańską twórczością (np. „Listy Pawła” czy „Ewangelie synoptyczne”), które pełne są detali, co do życia i nauczania Chrystusa, po to aby móc określić autentyczność wydarzeń. Jak zauważył jednak amerykański badacz, Amy-Jill Levine „nie ma pojedynczego obrazu Jezusa, który przekonałby wszystkich lub chociażby większość naukowców”. Wszystkie wersje wydarzeń mają swoich zwolenników i przeciwników.
    Źródła żydowskie

    Józef Flawiusz, żydowski historyk, w „Dawnych dziejach Izraela”wspomina o Jezusie jako o bracie Jakuba Sprawiedliwego, przywódcy chrześcijan w Jerozolimie:

    Festus już nie żył, a Albinus wyjechał; więc [Ananiasz] zwołał Sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie prawa i skazał na ukamienowanie.

    – Józef Flawiusz, Dawnych dziejach Izraela, ks. XX.9.1

    Z pism Józefa Flawiusza wiemy, że przebywał on wówczas w Jerozolimie. W powszechnej opinii historyków fragment ten jest autentyczny, pojawiały się jednak opinie, że fraza zwanego Chrystusem (Mesjaszem) jest interpolacją i nie pochodzi od autora, co tym samym podważa całą relację.

    Podobnie jest w przypadku drugiego fragmentu w „Dawnych dziejach Izraela”, wzmiankującego o Jezusie, zwanego Testimonium Flavianum. W szerokich kręgach uczonych jest on uważany za sfałszowany przez późniejszych kopistów chrześcijańskich w III lub IV wieku n.e. Nie wiemy jakie było jego pierwotne brzmienie lub czy nie został dopisany. Część uczonych zajmujących się rekonstrukcją Testimonium Flavianum za jego pierwotną wersję uważa tzw. wersję arabską odkrytą przez prof. Pinesa w kronikach Agapiosa pochodzących z X wieku:

    W tym czasie żył pewien mędrzec zwany Jezusem. Był to człowiek dobry i sprawiedliwy. Wielu Żydów i ludzi innych narodowości stało się jego uczniami. Piłat skazał go na ukrzyżowanie i śmierć. Lecz jego uczniowie nie przestali w niego wierzyć. Mówili, że żyje i ukazał im się trzy dni po ukrzyżowaniu. On być może był tym Mesjaszem odnośnie którego prorocy przepowiadali wielkie, cudowne rzeczy1.

    Do świadectw żydowskich należą także:

    Talmud, którego wersja babilońska wspomina o Jezusie; Talmud potwierdza, że Jezus czynił cuda (Sanhedrin 43a);
    Toledot Jeszu;
    świadectwa Judaizantów
    .Źródła rzymskie

    Rzymski historyk i senator Tacyt, w „Rocznikach” (Annales), roku 115 n.e., omawiając prześladowania chrześcijan za cesarza Nerona, opisał egzekucję Mesjasza oraz działalność wczesnych chrześcijan w Rzymie:

    Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn, albo ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska, lecz wierzono, że pożar [Rzymu] był nakazany. Aby więc ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników.

    – Tacyt, Annales, 15, 44
    Styl fragmentu i nieprzychylność wobec chrześcijan wskazuje zdaniem uczonych na jego autentyczność. Niektórzy w nią powątpiewali ze względu na użycie nazwy chrześcijanie jednak znajdujemy ją już we wcześniejszych księdze Nowego Testamentu „Dzieje Apostolskie”: „w Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami” (11, 26). Ponadto podkreśla się fakt, iż Tacyt urodził się 25 lat po egzekucji Chrystusa i nie może być ich zdaniem wiarygodnym historykiem. Według jednak Roberta E. Van Voorsta ze wszystkich pisarzy rzymskich, Tacyt pozostawił nam najwięcej konkretnych informacji o Chrystusie.

    Swetoniusz, w „Żywotach cezarów” napisał, że około 49 roku n.e. cesarz Klaudiusz, panujący w latach 41-54 n.e.: „Wyrzucił z Rzymu wszystkich Żydów, którzy ciągle wywoływali rozruchy, podburzeni przez niejakiego Chrestosa” („Żywot Klaudiusza”). Wspominają o tym wygnaniu Żydów „Dzieje Apostolskie”, r. 18, 2. Nie jest pewne, czy relacja Swetoniusza odnosi się do Jezusa (zapisane przez Swetoniusza imię Chrestos nie musi być tożsame z greckim tytułem Christos – Mesjasz), a okoliczności powstania gminy chrześcijańskiej w Rzymie bliżej nie znamy. Nie jest to jednak jedyne odniesienie do chrześcijan w pismach Swetoniusza. Opisując życie Nerona odnotował on: „Wymierzył również karę chrześcijanom –ludziom wyznającym nowy i bezbożny zabobon” („Żywot Nerona”).

    Pliniusz Młodszy, zarządca Pontu i Bitynii w liście (z około 112 roku n.e.) do cesarza Trajana, także wspomina o chrześcijanach w Azji Mniejszej. Pliniusz napisał jedynie, że modlili się oni do Chrystusa, jako boga, nie podaje zaś imienia Jezus („Listy X”, 96). W swoich listach Swetoniusz wyraża pogardę co do wiary chrześcijańskiej.

    Lukian z Samosat odnosząc się do chrześcijan napisał:

    Ich pierwszy prawodawca zaszczepił im przekonanie, że wszyscy nawzajem są braćmi – od chwili gdy się nawrócą, wyprą greckich bogów, oddadzą cześć temu ukrzyżowanemu mędrcowi i będą żyć zgodnie z jego prawami.

    – Lukian z Samosat, Śmierć Peregrinosa

    W pozostałych źródłach rzymskich i żydowskich tamtego okresu, które dotrwały do naszych czasów, nie ma wzmianek na temat Jezusa, choć notują bardzo wiele drobnych wydarzeń. Są to m.in.:

    Filon z Aleksandrii, który opisywał różne sekty żydowskie z tamtego okresu;
    Justus z Tyberiady, historyk żydowski z Galilei, żył w I w. n.e, zachowało się kilka fragmentów jego dzieł;
    Thallus i Kelsos – grecy tworzący w Imperium;
    Mara bar Sarapion – asyryjski stoicki filozof żyjący w rzymskiej prowincji Syria
    https://www.imperiumromanum.edu.pl/

  30. @dezerter 83
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Historyczno%C5%9B%C4%87_Jezusa
    Najważniejszym źródłem biograficznym są trzy Ewangelie synoptyczne oraz Ewangelia Jana. Podają one fakty historyczne z życia Jezusa, jednak z punktu widzenia współczesnej metody historycznej nie są dziełami historycznymi, lecz katechezą pierwotnego Kościoła.

  31. @ Jedno padlo tu stwierdzenie podsumowujace, z ktorym w zupelnosci sie zgadzam: Nie jest wazne czy Jezus byl czy nie byl postacia historyczna. Wazne, ze nie byl istota boska. Wszyscy bogowie zostali wymysleni.

  32. Mad Marx
    20 marca o godz. 20:10
    „Jego istnienie jest jedynie kwestią domysłów i wiary”.

    Czy Jezus naprawdę był postacią historyczną?

    Wspominają o nim świeccy historycy: Józef Flawiusz, Tacyt, Swetoniusz, Pliniusz Młodszy.
    Można też o nim przeczytać w Talmudzie, czyli zbiorze żydowskich pism rabinicznych. co wskazuje, że nawet przeciwnicy Jezusa potwierdzali jego istnienie. Faktem jest, że wzmianki u historyków antycznych oraz w źródłach żydowskich są ubogie i stronnicze.

    Dlaczego jednak nie ma większej ilości dowodów świeckich na istnienie Jezusa ?
    Jezus wywarł na świat przemożny wpływ. Czy nie należałoby zatem oczekiwać więcej pozabiblijnych świadectw jego istnienia oraz zmartwychwstania? Niekoniecznie.

    Po pierwsze, Ewangelie spisano jakieś 2000 lat temu. Do dzisiaj przetrwało bardzo niewiele ówczesnych tekstów.
    Po drugie, wydaje się mało prawdopodobne, żeby liczni przeciwnicy Jezusa napisali cokolwiek, dzięki czemu relacje o nim zyskałyby na wiarygodności. Chociaż pierwsi chrześcijanie głosili pokojowe orędzie, byli tak jak Jezus prześladowani.

    Historyk John L. von Mosheim nazwał ich „grupą ludzi o charakterze jak najbardziej nieagresywnym i nieszkodliwym, którym nigdy nie przychodziły do głowy wrogie myśli ani zamiary godzące w interesy państwa”. Doktor Mosheim napisał, że „chrześcijanie drażnili Rzymian prostotą swej religii, która w niczym nie przypominała świętych obrzędów innych ludzi”. Następnie dodał: „Nie składali ofiar, nie mieli świątyń, wizerunków, wyroczni ani zakonów kapłańskich, a to wystarczyło, by ściągnąć na siebie obelgi ignoranckiego tłumu, który nie potrafił sobie wyobrazić takiej religii. Byli więc postrzegani jako swego rodzaju ateiści, tych zaś prawo rzymskie określało mianem szkodników społeczeństwa ludzkiego”.

    Apostoł Piotr tak wypowiedział się o zmartwychwstaniu Jezusa:
    „Trzeciego dnia Bóg go wskrzesił i pozwolił mu się ujawnić — nie całemu ludowi, lecz nam, świadkom wyznaczonym wcześniej przez Boga. Po tym, jak zmartwychwstał, jedliśmy z nim i piliśmy”.

    Jezus nie ujawnił się więc ogółowi ludzi. Ponadto Ewangelia wg Mateusza donosi, że gdy o zmartwychwstaniu Jezusa usłyszeli jego przeciwnicy, próbowali zapobiec rozprzestrzenianiu się tej wiadomości.
    Czy więc Jezus chciał, by jego wskrzeszenie pozostało tajemnicą ? Nie. Wskazują na to inne słowa Piotra: „Nakazał nam też głosić ludowi i dawać dokładne świadectwo, że to on jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych”.

    Prawdziwi chrześcijanie stosowali się do tego polecenia, i w dalszym ciągu to robią.

  33. @ Samba Kukułeczka
    ” czy przyklęknąć na moment ( choćby na jedno kolano) przed majestatem monumentalnej instytucji katolickiego kościoła?”
    Właśnie o to chodzi, że katolicki kościół jest taką monumentalną instytucją, która kultywuje swoją własną tradycję nie mającą zbyt wiele wspólnego z ideami Jezusa, którego uważa za swego założyciela a swoich szeregowych członków traktuje jak małe dzieci, którym trzeba wciąż pokazywać „właściwą ” drogę. Nie ma to nic wspólnego z wspólnotą o której piszą Ewangelie i Dzieje Apostolskie. Nie rozumiem, czemu miałbym klękać przed tym żywym muzeum. Owszem jest tam jakiś urok tradycji, podobnie jak w Spanische Hofreitschulle we Wiedniu albo w pałacu Buckingham. Efektownej, historycznej tradycji, która ma raczej nikłe przełożenie na współczesność.

  34. – – –
    Modły publiczne o gejostwo prezesa, połączone z własną aspiracją do gejostwa, to bezkonkurencyjna kandydatura na najkreatywniejsze wejście roku do władzy: na wallenroda koniu trojańskiemu do dupy.
    Rzyczę by ten another take zakończył się powodzeniem, stawiam na tekę ministra leśnych ruchów.

    Jak nie morze być mądrze, to chociaż z mierzejącym przekopem, Panie Profesorze, popieram.!
    – – –

  35. Ja stawiam, że Kaczyński z osób LGTBQIA, jest tym „A”. W takim przypadku coming out też by go wyzwolił, a środowisko przyjęło przyjaźnie i ze zrozumieniem.

  36. Geozak 20 marca o godz. 18:23‎
    Zrozum, dobry człowieku z amerykańskiej suburbii (NIE żadnej tam „wioski”, gdy tych ‎ostatnich to w USA przecież NIE ma), że mało kogo dziś w Polsce „kręci” ta twoja „Hameryka”, ‎że osiągnięcia z USA się od dawna w Polsce i generalnie w Europie już NIE liczą, podobnie jak ‎polskie czy nawet europejskie osiągnięcia NIE liczą się w USA, gdyż Europa i USA to są od ‎dawna osobne światy (Europa to głównie I świat a USA to głównie III świat), które coraz mniej ‎mają ze sobą wspólnego z powodu faktycznego zaniku emigracji z Europy do Ameryki i ‎pomimo tzw. globalizacji, która praktycznie dotyka tylko biznesu, ale nie reszty szeroko pojętej ‎kultury. Oczywiste też jest, że należy zabronić lekcji religii w szkole, gdyż szkoła ma uczyć a ‎NIE indoktrynować. A szkoły katolickie są przecież wylęgarnią wszelakich zboczeń, gdyż z ‎definicji uczą tam sukienkowi, wśród których mamy przecież znaczną nadreprezentację różnego ‎rodzaju zboczeń seksualnych: od pedofilii do nekrofili i zoofilii. 🙁 A ten twój Mike (Michael?) ‎Krzyżewski, to jest przecież postać wręcz tragicznie prymitywna i po amerykańsku wręcz ‎głupia. 🙁
    Bony edukacyjne to ja zaś popieram od dawna, szczególnie na blogu belferskim. Ale widzę, że ‎w USA też one są blokowane przez zwolenników utrzymania podziału szkół na elitarne i ‎plebejskie. 🙁

  37. jakub01 20 marca o godz. 23:48 ‎
    Gejem i katolikiem jest się wyboru. Z natury to jest się odmieńcem seksualnym i osobą wierzącą ‎w duchy.‎ 😉

  38. Unikalny bardzo cenny głos ,za mało jednak w naszej publicystyce uzasadnień i opinii ze świata kultury i medycyny.Jesteśmy na poziomie starych nieaktualnych teorii i złych doświadczeń.Dlatego,w dalszym ciągu dominuje niewiedza,do głosu dochodzi ciemnota,zacofanie,coraz trudniej jest być rozumianym i funkcjonować w takim społeczeństwie.Kiedyś przebijali się ze „światłem” oczytani w Platonie ,Arystotelesie,Oskarze Wildzie,szukających doznań u Michała Anioła,Tycjana…Jwaszkiewicz,Andrzejewski,Stryjkowski,Waldorf,Miłosz,Gąbrowicz,Passolini,Viskonti,Kinsey…

  39. jakub01
    „Gejem sie jest z natury, katolikiem z wyboru.”
    Zaraz zaraz, czy ja, ochrzczona w niemowlęctwie, miałam jakiś wybór?
    Wychowywana po katolicku w katolickiej rodzinie mogłam liczyć tylko na siebie. Ale „dałam radę” i zostałam najpierw agnostyczką, a wreszcie ateistką. Apostazję sobie daruję, bo za dużo z tym kłopotu.
    Myślę, że znaczny procent Polaków to takie ochrzczone, niepraktykujące niedowiarki albo antychrysty.

  40. @geozak
    Może erudytą to Ty nie jesteś, ale moc prawdy jaka bije z Twoich tekstów – przynajmniej na mnie – robi wielkie wrażenie.
    Nie jestem w tak dobrej sytuacji jak TY, aby swoje tezy podeprzeć sporą dozą życiowej empirii , ale od jakiegoś czasu podpierając się jedynie lekturami, intuicją, no i wiedzę wyniesioną z internetu, telewizji ( ale do tych ostatnich podchodzę z dystansem) stałem się tak zdecydowanie antyamerykański, że kompleksów mogliby się nabawić partyjni sekretarze pionów ideologicznych z czasów towarzysza „Wiesława”.
    A propos lektur. W swoim tekście użyłeś – w kontekście edukacji – ciekawego sformułowania:
    „… związani z tutejsza Platformą czyli partią demokratyczną…”
    Ja z kolej czytając ciekawą – otwierającą mi oczy na coś, co przeczuwałem, ale raczej nie miałem do tej pory możliwości weryfikacji – użyłam ( sama dla siebie) podobnej analogii. Tej z platformą.
    Tytuł książki „Głębokie południe. Cztery pory roku na głuchej prowincji”. Autor Paul Theroux. Pisarz, podróżnik.
    Przeczytałem połowę, ale momentami treść wbija w fotel. I te analogie:

    „Wyszedłszy na dwór, staliśmy w błocie oglądając z zewnątrz zapuszczony dom.
    – Z czego oni żyją?
    – Widział pan te starowinkę? Ona jest filarem. Z pewnością dostaje zasiłek. Poza tym…”

    Skąd ja to znam?
    Kiedy połowa mojej wsi jeszcze kilka lat temu czekała na renty, emerytury swoich babć, dziadków…a ich śmierć opłakiwano tygodniami. Bo umierali, nie tylko oni, umierała również jakakolwiek nadzieja na normalne życie.

    I fragment drugi. Jakieś miasto Karoliny południowej gdzie:
    „Domy rozrzucone na tym błotnistym spłachciu kamienistego gruntu właściwie też nie były domami, lecz tego rodzaju budami i zdezelowanymi przyczepami jakie widywałem w najnędzniejszych zakątkach Indii”.

    I do takiego miejsca przyjeżdża w 2011 roku jakiś zastępca sekretarza skarbu i:

    „na widok ruder i obszarpanych ludzi rzekł, że nigdy nie uwierzył, że takie warunki istnieją w Stanach Zjednoczonych. Powiedziałbym, że to stwierdzenie wystawia świadectwo nie tyle Stanom Zjednoczonym, ile temu uprzywilejowanemu urzędasowi, który powinien wiedzieć, że mamy „niewidoczne dwadzieścia procent” (biedaków).

    A później te wszystkie światowe platformy(amerykańskie, polskie, angielskie i jeszcze jakieś inne), które żyją sprawami których symbolem jest LGBT dziwią się, że do władzy dochodzą Trump, Duda, Kaczyński i prawdopodobnie wielu – podobnych im – innych, czasami rzeczywiście śmiesznych polityków.

  41. Hartman może być gejem, a ja nie muszę.

  42. ..wybieram lewakow ( jak mowi elektorat PIS ) niz kosciół katolicki ktory okazał sie zbiorowiskiem zboczenców ,ktorzy okłmuja wiernych ,bawiac sie w polityke dla mamony i władzy .

  43. Nie wiem, czy jest to prawdą, ale głośno się mówi w stolicy (szczególnie w świecie warszawskiej socjety) na temat nowego sezonu teatralnego.
    Jeden z warszawskich teatrów ( który? – na dzisiaj jest to osnute ścisłą tajemnicą) zamierza jesienią wystawić na swoich deskach, w ramach propagowania głęboko humanitarnej idei LBGT – inspiracje stanowi oczywiście słynna tragedia Williama Szekspira – prekursorką w swoim przesłaniu sztukę „Romeo i Julian”. Właściwie większość spraw związana z tym historycznym przedsięwzięciem jest już dopięta, jedynie kwestia obsady tytułowego Juliana stanowi do tej pory intrygującą zagadkę. Jest kilka opcji, ale ostateczny casting dopiero przed nami i dopiero wówczas dowiemy się kto dostąpi zaszczytu zmierzenia się z rolą która zawsze stanowiła wielkie wyzwanie dla odtwórców tej przejmującej roli.
    Ja, na przykład nie mogę doczekać się słynnej sceny balkonowej kiedy Romeo i Julian…
    A swoją drogą – jest to wiadomość z ostatniej dosłownie chwili – w przedstawieniu premierowym w rolach drugoplanowych mają wziąć udział osoby które wniosły szczególny wkład w promocję szlachetnej idei LGBT… i tak w rolę skromnego franciszkanina brata Jana, w przedstawieniu premierowym ma wcielić się sam prof. Jan Hartman.
    Wiem, że brzmi to niezbyt prawdopodobnie, ale wg moich informatorów sprawa jest okryta tak głęboką tajemnicą, że nawet sam Pan Profesor jeszcze o tym wyborze nic nie wie.

  44. Panie Profesirze,istny majstersztyk,nic dodać nic ująć,przeczytałam kilkakrotnie i zamieściłam kink do bloga gdzie mogłam,m.in.w int.gazecie.pl,niestety odrzucony komentarz z powodu treści niedozwolonych.Wiemy? Wiemy.
    Komentarz zawiera treści niedozwolone.. Pozdrawiam serdecznie

  45. Koszyk
    20 marca o godz. 14:32

    Se poczytaj oświeceniową elitę elit – Staszica – i jego haniebny tekst „O szkodliwości żydów”, to może coś ci zaświta w głowie, kto naprawdę był w Polsce antysemitą, rasistą, kto zainfekował swoim obrzydliwym antysemityzmem elity polskie… Tak, nie ciemniacy, a sama śmietanka polskich elit…, patroni ulic, szkół, uczelni…

  46. ++++
    20 marca o godz. 20:29

    Nie apeluj do Tanaki o zniesienie cenzury. Tanaka wraz ze swoim kółeczkiem różańcowym jest bowiem wzorcowym przykładem tego, że nie ma znaczenia ani religia, ani ateizm, ani nic innego. Cenzurę i indeks nicków zakazanych uwielbiają jednakowo ateiści i wyznawcy jakieś religii…

  47. samba kukuleczka
    20 marca o godz. 20:41

    … goń się sam smętny Alojz … nudny i sflaczały niczym kukiełka, której odcięto sznurki,

  48. Jestem ojcem lesbijki i osobą zaangażowaną w ruch rodziców osób LGBTQIA (jestem prezesem Stowarzyszenia My, Rodzice). Nasz punkt widzenia jest bardzo specyficzny. Te „osoby LGBT” to nasi ukochane córki i ukochani synowie. My WIEMY, że orientacja seksualna czy tożsamość płciowa wszystkich naszych dzieci jest normalna. Homoseksualizm jest tylko mniejszościowym wariantem normy – tak jak np. leworęczność
    Tutaj mała dygresja – osoby leworęczne są wyraźnie nadreprezentowane wśród naszych dzieci. Typowym układem jest dwoje dzieci, jedno homoseksualne, drugie hetero i leworęczne. Ja mam troje dzieci, dwoje jest zdecydowanie hetero (mam ośmioro wnuków), jedna córka jest leworęczną lesbijką. Osoby zgadzające się, że człowiek rodzi się leworęczny, twierdzą, że po godzinie edukacji seksualnej można zostać gejem czy lesbijką.
    Otóż, homoseksualizmem „można się zarazić” tak samo jak leworęcznością. I można go najwyżej ukryć i stłumić – jak leworęczność. Wydaje się to całkiem proste, ale masa ludzi tego nie chce zrozumieć.
    Wariant kampanii wyborczej opartej na ataku na osoby LGBT+ poprzez kompletnie fałszywe utożsamienie gej=pedofil był przez PiS brany pod uwagę znacznie wcześniej. Przygotowania trwają od dawna. Przed przemówieniem Prezesa, w ramach naszego projektu rozmów z homofobami „jak rodzic z rodzicem” byłem na szkoleniu jednej z parakościelnych grup, która miała już wydrukowane (koszmarnie obsceniczne) materiały na temat edukacji seksualnej w szkołach udowadniające, że KAŻDY seks-edukator to pedofil, a przy okazji, że każdy homoseksualista to pedofil i nieustannie traktujące zamiennie pojęcia homoseksualizmu i pedofilii.
    Uruchomienie kościelno-partyjno-telewizyjno-kibolskiej machiny jest dla nas przerażające. Dzięki niej, PiS ma nadzieję wygrać wybory, a przy okazji załatwić kilka drobniejszych interesów. Kościół współorganizując kampanię wynajduje jakże potrzebnych pedofilów poza klerem, kibice mogą wreszcie bezkarnie przylać znienawidzonym pedałom, w sumie wszyscy są szczęśliwi (poza naszymi dziećmi i nami)
    70% naszych dzieci doświadczyło agresji słownej lub fizycznej. Pewnie ten szokujący odsetek po 2019 roku wzrośnie, a przywrócenie stanu obecnego – nienormalnego przecież , zajmie lata.
    Mieliśmy w Polsce do czynienia z długoterminowym trendem normalizacyjnym. Np. odsetek osób, które nie chcą mieć sąsiada geja spadł w ciągu kilkunastu lat z 70 do 30%. Utożsamienie gej=pedofil ma docelowo odwrócić ten trend i zmusić ludzi do ukrywania swojej orientacji seksualnej ze względu na bezpieczeństwo utraty ŻYCIA – z gejem obok da się żyć, pedofila trzeba wyeliminować.
    Polowa naszych dzieci już wyjechała zagranicę. Raczej stamtąd nie wrócą, i to nie z przyczyn finansowych. Po prostu człowiek nie chce żyć w miejscu, gdzie w każdej chwili może zostać pobity albo zwymyślany, za to, że jest sobą. W rozmowach z młodymi ludźmi LGBT+ słyszę nieustannie – poczekam do wyborów, potem wyjeżdżam. Dla mnie te wybory, to decyzja większości Polaków o losie mojej rodziny i jej częściowym rozpadzie – lub nie.
    Czyli, PiS uruchomił kampanię zagrażającą życiu części Polaków i rozbijającą polskie rodziny.
    Panie Profesorze! Serdecznie dziękujemy za ten tekst. Przede wszystkim za widzenie w naszych dzieciach LUDZI, a nie jakiejś „mniejszości seksualnej”. Wśród całego obrzydliwego, nienawistnego zgiełku, bardzo potrzebowaliśmy tych słów.

  49. ‚Kampania partyjno-kościelnej nienawiści, z którą mamy dziś do czynienia, jest tym bardziej obrzydliwa, że ociekająca obłudą. Kościół i gorliwi katolicy przebierają się w szatki zatroskanych o los dzieci obrońców moralności, protestując przeciwko wychowaniu seksualnemu w szkołach, podczas gdy cały świat aż huczy od tysięcy niebywałych afer pedofilskich z udziałem księży i biskupów, a działający na wszystkich kontynentach kościelny system ukrywania masowej pedofilii księży został bezwzględnie zdezawuowany‚.

    Polscy księża, będący ostatnimi, którzy mieliby prawo zbliżać się do dzieci i wypowiadać w sprawach seksu w kontekście dzieci i edukacji, nie dość, że mają czelność nadal to czynić, to jeszcze bezkarnie rozsiewają wokół pedofilskie kłamstwo, jakoby pedofilia wcale nie występowała wśród kleru katolickiego częściej niż w innych środowiskach. To zupełnie niepojęte, że można tak nisko upaść i tak bez reszty zanurzyć się w szambie załgania. (JH)

  50. Niestety nie do końca, katolikiem się zostaje bo tak chcą rodzice, nie ma tu wyboru. Dopiero dorosły człowiek może zdecydować, a wtedy jest różnie, większość jest tradycyjna i zostaje przy nim bez zastanawiania się czy to słuszne czy nie.

  51. ‚W efekcie mamy do czynienia z groteskową obłudą i dwulicowością. Dokładnie ten sam proces widzimy po stronie PiS. Jarosław Kaczyński powszechnie uchodzi za osobę homoseksualną, czemu zresztą nigdy chyba nie zaprzeczał. Oczywiście nie znaczy to jeszcze, że faktycznie jest gejem. To jego sprawa – do momentu, w którym nie warknął publicznie „wara od naszych dzieci!”. Bo jeśli uczynił to jako gej, to oprócz homofobicznej agresji przypisać mu trzeba przewrotność i zdradzieckość wobec wspólnoty, której los podziela‚.

    W takim przypadku nienawiść jest podła w dwójnasób. Nie wiem, czemu miałaby służyć prezesowi PiS skrytość w kwestii orientacji seksualnej (wszak to żaden wstyd być gejem), niemniej skoro odsłania się z nienawistną homofobią i patronuje homofobicznej kampanii swojej partii, opinia publiczna ma pełne prawo pytać o jego własną orientację. Prawo polityka do prywatności kończy się wtedy, gdy jego sprawy prywatne rzutują na pełnienie politycznej funkcji i ocenę motywacji działania polityka.

    Gdyby Kaczyński był inteligentniejszy, to chcąc udawać heteryka, byłby oględny i poprawny w stosunku do osób LGBT. A gdyby był tak w ogóle inteligentny, to nie byłby homofobem ani nie ukrywałby swojej orientacji, niezależnie od tego, jaka tam ona w końcu jest. No ale wtedy Kaczyński nie byłby Kaczyńskim’. (JH)

  52. Marek Błaszczyk

    Prosze przekazac corce I wszystkim ludzim przesladowanym za innosc najserdeczniejsze zyczenia ode mnie i mojej rodziny.

  53. @demi
    Czy wiesz, że Twoje posty czasami przypominają mi pierdzenie standardów jazzowych przez dziurkę od klucza. Może to i wymaga intelektu, ale czy warte jest aż takiego zachodu.

  54. jakub01 21 marca o godz. 0:06‎
    ‎„Nasz” Dezerter czytać może tylko to, co mu pozwala czytać Ciało Kierownicze Świadków Jehowy ‎czyli niewielka grupka starszych, czyli nadzorców Świadków Jehowy – konkretnie Kenneth Cook, ‎Samuel F. Herd, Geoffrey Jackson , Stephen M. Lett, Gerrit Lösch, Anthony Morris, Mark ‎Sanderson i David H. Splane. Świadkowie Jehowy wierzą, że Ciało Kierownicze jest powołane jako ‎pośrednik między Jezusem Chrystusem a nienamaszczonymi Świadkami. Członkowie Ciała ‎Kierowniczego należą do tzw. „klasy pomazańców” (uważani są przez współwyznawców za ‎namaszczonych tzw. duchem świętym), których łącznie żyje na świecie jeszcze około 19 tysięcy. ‎Ciało Kierownicze utożsamiane jest z „niewolnikiem wiernym i roztropnym” (określenie z Mt 24:45 ‎‎:Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas ‎rozdał jej żywność?” według Biblii Tysiąclecia). „Niewolnik” ów to: „niewielka grupa braci ‎namaszczonych duchem świętym, która usługuje w Biurze Głównym podczas obecności Chrystusa ‎i ma bezpośredni udział w przygotowywaniu i rozdzielaniu pokarmu duchowego”. Nie miej więc ‎próżnej nadziei, że Dezerter to przeczyta, a tym bardziej że on zrozumie (p. prawo Lema) to, co ty ‎tu napisałeś.‎

  55. Dezerter83 21 marca o godz. 0:37‎
    Gdyby ów „biblijny” Jezus był rzeczywiście tym, za kogo Ty go uważasz, czyli Bogiem, a ‎przynajmniej (ponad)naturalnym synem pewno żydowskiego Boga (wł. plemiennego bożka, ‎jednego z wielu, a najwyżej primus inter pares) zwącego się JHWH, to nie tylko że wspominali ‎by o nim praktycznie wszyscy świeccy historycy owych czasów, ale praktycznie wszystkie ‎kroniki z tych czasów, czyli z przełomu ostatniego tysiąclecia p.n.e. i pierwszego tysiąclecia n.e. ‎zajmowałyby się głównie Nim: Jego Nauką i jego Żywotem. Tymczasem u takich ówczesnych ‎dziejopisarzy, jak np. Józef Flawiusz, Tacyt, Swetoniusz, Pliniusz Młodszy etc., znajdujemy ‎tylko malutkie, na ogół apokryficzne wzmianki na temat owego rabina Jezusa (wł. Jeszu), ‎nieślubnego (co wówczas było zresztą dość powszechne) syna pewnej Żydówki Maryi (wł. ‎Miriam – stąd też u żydów „Jeszu ben Miriam”) i podobno jakiegoś dzielnego rzymskiego ‎wojaka Pantary. I jak rozpoznać Prawdziwego Chrześcijanina? Po tym, że jest on Jehowitą, tak ‎jak Ty. ‚-)‎
    Pan z Tobą i z Duchem Twoim! 🙂

  56. azur 21 marca o godz. 12:57‎
    Me too!‎

  57. Andis 21 marca o godz. 10:36‎
    Einstein (Albert) był bardzo nieprzyjemny, żeby nie powiedzieć wręcz chamski wobec swojej ‎najbliższej rodziny, a Stalin był bardzo czułym ojcem, szczególnie dla swojej córki. Hitler kochał zaś dzieci i swoją kochankę. I co z tego?‎

  58. Ontario
    Ja do niego o nic NIE apeluję – ja tylko mu mówię, aby zadowolił się cenzurowaniem na swoim ‎własnym blogu i nie zaśmiecał cudzych, w tym szczególnie profesorskich blogów. A księdzu ‎profesorowi Staszicowi to daj lepiej Waćpan spokój. 😉
    Pozdrówka!‎

  59. Ti-Eng 22 marca o godz. 8:01‎
    Martw się Acan lepiej o siebie. Kaczor doskonale radzi sobie bez twojej pomocy! 😉

  60. Marek Błaszczyk 21 marca o godz. 23:37‎
    Sporo naszych dzieci wyjechało zagranicę, ale z powodów ekonomicznych (Balcerowicz!) a nie ‎z powodu jakichś tam wydumanych przeładowań i one mogą wrócić, jeżeli na Zachodzie do ‎władzy dojdą wszędzie elity LGBTQ+. Ludzie już przed tymi elitami uciekają z Norwegii. 

  61. ++++
    cos mi sie zdaje ze znowu moczysz sie w nocy i stad te frustracje.

  62. Chcieliście to macie. Pretensje tylko do siebie. Trzeba pamiętać jak zdrajcy wyli „Żeby Polska była Polską.” I wreszcie jest. Należało zapytać jaka?

  63. Pisze Profesor, że jego marzeniem jest stanie się gejem. I ja rozumiem marzenia Profesora ( ja też czasami marzę), ale czy Profesor wie jakie stanowisko przy tak brzmiącej deklaracji zajmuje Pańska małżonka?
    A czy wie Profesor ( informację upubliczniam mając na względzie dobro innych potencjalnych gejów), że aby zostać licencjonowanym gejem trzeba posiadać legitymację zaopatrzoną w tzw. certyfikat Witkacego.
    Wyobrażam sobie zaskoczenie związane z tym tajemniczym certyfikatem.
    Wyjaśniam.
    Rzeczownik własny „Witkacy” nie wymaga szczegółowych wyjaśnień. Stanisław Ignacy Witkiewicz. Polski pisarz, filozof, malarz – wybitna, aczkolwiek nie do końca doceniana w okresie międzywojennym postać. Barwna i jednak tragiczna. A Witkacy to po prostu jego artystyczna ksywa
    A certyfikat?
    Był to autorski dyplom wręczany osobie o preferencjach homoseksualnych której seksualna tożsamość został potwierdzona stosownym badaniem przeprowadzanym przez samego Witkacego.
    Każdy z pewnością ciekaw jest jakie były założenia, jaka aparatura pomiarowa, w jakich jednostkach dokonywano pomiaru.
    Uszczegóławiam.
    W momencie kiedy badany (sam, ewentualnie w towarzystwie żony, znajomej, partnerki życiowej) zjawiał się w mieszkaniu Witkacego, tenże udawał się do łazienki i wyjmował z niej nocnik o średnicy koła do taczki uniwersalnej, jednokołowej, stawał w odległości 3,5 metra od badanego obiektu, wyjmował ze spodni zewnętrzną część układu płciowo-moczowego i dokonywał wiadomej czynności fizjologicznej. W tym momencie okiem wytrawnego uczonego obserwował reakcję badanego. Pomiar reakcji badanego określany był w 5-stopniowej skali (od 1 do 5). Jeżeli odczyt wskazywał wielkość czwartą i wyższą Witkacy kończył badanie, przywdziewał gustownie skrojony frak ( oczywiście ze spodniami) i wręczał dyplom potwierdzający seksualną preferencję. Dodatkowo, niektórych ( jeżeli pomiar oscylował w granicach optymalnego) obdarowywał specjalnym własnoręcznie wykonanym obrazem. Usługa była dokonywana w ramach własnej znakomicie prosperującej firmy portretowej..
    Tak mniej więcej przedstawia się historia poczęcia tzw. certyfikatu Witkacego.

    Cała historia znajduje potwierdzenie w biografii „Mahatma Witkac” autorstwa Joanny Siedleckiej.
    W rolę badanego wcielał się Aleksander Wat…odwiedzający Witkacego z żoną Olą.

  64. samba kukuleczka
    16 marca o godz. 8:11
    Coś przypomnę, to cytat ww. persony z forum z przedostatniego felietonu p. Hartmana
    Niestety, po kilkudziesięciu latach znajomości z Polityką zrywam z Panią kontakty.
    Wstyd, po prostu wstyd się z Panią gdziekolwiek w miejscu publicznym pokazać….
    …..a Pani popłynęła głównym nurtem, jak nie przymierzając g… ściekiem kanalizacyjnym.

    Samba została pożegnana z należną atencją przez grono tut. forumowiczów, kamień spadł wszystkim z serca, a tu…?
    Wychodzi na to, że Samba z gęby robi cholewę, o zaniku honoru nie wspominając.

  65. Kończysz Swój komentarz kierowany ku mnie zdaniem nacelowanymw stronę monumentalnej instytucji tej oto treści:

    „Efektownej, historycznej tradycji, która ma raczej nikłe przełożenie na współczesność.”

    Czy ty naprawdę nic nie widzisz?
    Czy ty nie widzisz tego, że domek z kart pod tytułem cywilizacja zachodnia budowany w opozycji wobec tego co symbolizuje KK jest bliski rozp…nia?
    Czy ty nie widzisz historii XX wieku, który właściwie cały był jedną wielką alternatywą wobec paradygmatu któremu patronował kościół katolicki?
    Czy nic Ci nie mówią pojęcia faszyzm, rasizm, komunizm, nacjonalizm, prymitywny konsumpcjonizm… o których wszystko można powiedzieć tylko nie to, że szukały natchnienia w naukach Kościoła.
    Czy nie słyszysz coraz częściej wypowiadanego przez obiektywnych i odpowiedzialnych dziennikarzy, filozofów, socjologów, naukowców słowa „Apokalipsa” które nie jest efektem wcielania w życie nauki Tomasza z Akwinu i nowych objawień, ale realizacji prostackich i kryminogennych pomysłów liberalnych nababów przez świat nauki tylko w imię ich coraz większej kasy?
    Czy ty nie widzisz moralnej zapaści świata Zachodu?
    Czy nie dostrzegasz próby na nowo wymyślenia Natury (ukrytej pod pojęciem biowładzy, czy jakiegoś tam LGBT) która po prostu może się skończyć unicestwieniem gatunku homo sapiens, a przynajmniej jakiegoś jej segmentu( czyt: przedstawicieli cywilizacji judeochrześcijańskiej)?

    I Ty mi głosisz myśl o marności KK, bo ma „raczej nikłe przełożenie na współczesność.” Współczesności której poświęciłam zdań kilka.

    Dziękuję, postoję.

  66. Post z godz. 15:35 kierowany w stronę @Mad Marxa.

  67. Nie wiem, czy jesteś @rosemary, czy mimo wszystko rosemarian, ale Twoja teza o źródle religijności nie do końca jest słuszna.
    Po latach wesołego antyklerykalizmu świadomie i nieprzymuszony przez osoby trzecie, okazałem się być na dobrej drodze do…nie,nie, nie do kanonizacji, ale do co najmniej…a zresztą Bóg sam najlepiej wie, w którym jestem miejscu.

  68. jakub01
    21 marca o godz. 0:17
    „Nie jest wazne czy Jezus (…) byl postacia historyczna. Wazne, ze nie byl istota boska”.

    Hinduski przywódca Mohandas K. Gandhi powiedział: „Uważam Jezusa za jednego z największych nauczycieli w historii świata. (…) Mówię Hindusom, że w ich życiu będzie czegoś brakowało, jeśli nie przestudiują z szacunkiem jego nauk” . Przy innej okazji rzekł natomiast „Nie słyszałem o nikim, kto uczynił dla ludzkości więcej niż Jezus. W chrześcijaństwie nie ma właściwie nic złego. Cały szkopuł tkwi w was, chrześcijanie. Nie staracie się żyć zgodnie z własnymi naukami”.

    Albert Einstein stwierdził „W dzieciństwie byłem pouczany na podstawie Biblii oraz Talmudu. Jestem Żydem, ale fascynuje mnie świetlana postać Nazarejczyka”.

    „Dla mnie Jezus Chrystus to osobowość niemająca sobie równej w całych dziejach. Wszystko, co powiedział lub uczynił, ma dzisiaj dla nas wartość; nie można tego powiedzieć o żadnym innym człowieku — ani żyjącym, ani zmarłym” (Szalom Asz, pisarz).

    Czego wybitny nauczyciel religii – Jezus z Nazaretu – uczył o samym sobie ?

    Jezus nie miał żadnych wątpliwości, kim jest, skąd przybył, dlaczego przyszedł na ziemię oraz co go czeka w przyszłości.
    .
    W I wieku n.e, pewna Samarytanka powiedziała do Jezusa: „Wiem, że przyjdzie Mesjasz, nazywany Chrystusem (…) Jezus jej powiedział: „To ja nim jestem — ja, który z tobą rozmawiam”
    (Jana 4:25,26).

    A zatem sam Jezus nauczał, że jest szczególnym Synem Bożym, zapowiedzianym Mesjaszem. Objaśniał też, że żył w niebie, zanim stał się człowiekiem, że zostanie zabity, a na trzeci dzień wskrzeszony z martwych, po czym powróci do nieba .
    Wobec tego albo naprawdę był tym, za kogo się podawał, albo był wyrafinowanym oszustem

    Czy jego twierdzenia okazały się prawdziwe ?

    Miało się to uwidocznić na trzeci dzień po jego śmierci. Czy Bóg wskrzesił go z martwych, potwierdzając w ten sposób, że Jezus mówił prawdę ? To, co się działo w ciągu następnych 40 dni, nie pozostawiło wątpliwości, że Jezus został wskrzeszony. Skąd o tym wiemy ?

    Po pierwsze, wiemy, że Jezus zmartwychwstał, ponieważ nastąpiło to „według Pism”. Jego wskrzeszenie zostało przepowiedziane w Biblii setki lat wcześniej.

    Po drugie, wiemy, że Jezus został wskrzeszony, ponieważ mamy świadectwo wielu świadków. W ciągu 40 dni zmartwychwstały Jezus ukazywał się swoim naśladowcom w wielu różnych miejscach Pewnego razu ukazał się jednocześnie ponad 500 uczniom. Świadectwa tylu naocznych świadków nie sposób zlekceważyć.

    Po trzecie, wiemy, że Jezus zmartwychwstał, ponieważ jego uczniowie głosili o tym z niezwykłą gorliwością. Gorliwe dawanie świadectwa o wskrzeszeniu Chrystusa sprowadziło na nich prześladowania, cierpienia, a nawet śmierć. Gdyby Jezus nie został wskrzeszony — gdyby wszystko to było mistyfikacją — to po co mieliby z narażeniem życia mówić o zmartwychwstaniu Chrystusa przywódcom religijnym, którzy go nienawidzili i ukartowali jego śmierć? Piotr i inni uczniowie robili to, bo byli pewni, że Jezus żyje i kieruje dziełem, które zlecił Bóg.

  69. Samotnych kawalerów jest więcej niż samotnych sprawnych seksualnie ale z niezbyt sprawnym kierunkiem zainteresowań seksualnych. Można mieć wrodzony problem z potencją, mało szkodliwa społecznie niepełnosprawność ale czasem bolesna dla nią dotkniętych.
    Dużą grupę młodych ludzi o słabo określonym kierunku potrzeb seksualnych chce zagospodarować grupa otwartych homoseksualistów. W stworzonym obecnie klimacie społecznym świetnie się to udaje. Warto sprawdzić nap. w WB.
    Pytanie tylko co z tego wyniknie dla naszej cywilizacji?
    Czytając nawiedzonych, jaśnie oświeconych, blogowiczów tracę nadzieję na trwałość cywilizacji nazywanej Europejską.
    Wszystko na tym Świecie trwa w cyklach wzrostu i upadku. Jesteśmy w cyklu wzrostu średniej temperatury Ziemi /wykorzystywanym do idiocenia ludzi dwutlenkiem węgla/ i w cyklu upadku naszej cywilizacji /zawsze związanym z dominacją przyjemności nad obowiązkami/.
    Blogowiczom GEOZAK i WOYTEK życzę zdrowia i wiary, że nie zostaniecie ukamieniowani przez pożytecznych idiotów z blogu.
    A niezwykle inteligentny gospodarz blogu prowokuje jak zwykle.
    Pozdrawiam!

  70. Marek Błaszczyk 21 marca o godz. 23:37‎
    Sporo naszych dzieci wyjechało zagranicę, ale z powodów ekonomicznych (Balcerowicz!) a nie ‎z powodu jakichś tam wydumanych przeładowań i one mogą wrócić, jeżeli na Zachodzie do ‎władzy dojdą wszędzie elity LGBTQ+. Ludzie już przed tymi elitami uciekają z Norwegii. 🙁

  71. magdar49
    21 marca o godz. 10:51
    No wlasnie. Katolicyzm to wiara a nie puste rytualy. Ja tez zostalam ochrzszczona, co nie znaczy,ze ma to dla mnie jakiekolwiek znaczenie. (Choc oczywiscie ma w statystyce wiernych KK w Polsce, a formalna apostazje KK utrudnia jak moze). Niemowle nie ma wyboru, zatem de facto nie nalezy do wiernych, nie majac ani swiadomosci wyboru ani wolnej woli. Jestem ateistka ale juz moj syn wychowany w idei swieckosci- pastafarianinem. A homo czy heteroseksualizm, to sprawa , ktorej czlowiek sobie nie wybiera. W jaki sposob moglby mnie ktos zmusic do pozostania lesbijka przy naturalnej predyspozycji hetero?
    Nie rozumiem co tu jest niejasnego, trudnego do pojecia?

  72. Marek Błaszczyk
    21 marca o godz. 23:37
    ” Homoseksualizm jest tylko mniejszościowym wariantem normy – tak jak np. leworęczność”
    Otoz to! Moj leworeczny , heteroseksualny syn wychowany od 15 roku zycia w Holandii nigdy nie „zarazil” sie homoseksualizmem od swoich kolegow gejow i kolezanek lesbijek. A gdzie jak gdzie ale w Holandii nikt swojej orientacji ukrywac nie musi a sluby gejow i lesbijek nie budza najmniejszej sensacji od dawna. Osoby homoseksualne uwaza za zupelnie normalne i dziwi sie, ze ktos moze sadzic inaczej. Ale leworeczni podobno sa rowniez bardziej inteligentni.

  73. Marek Błaszczyk
    21 marca o godz. 23:37
    Wiem jak to zabrzmi i z czym sie wiaze (mieszkam poza krajem od 35 lat) ale szczerze doradzam wyjazd.

  74. ++++
    21 marca o godz. 9:33
    ” Z natury to jest się odmieńcem seksualnym i osobą wierzącą ‎w duchy.‎ ”
    Jak na analfabete to blysnales wiedza.Pogratulowac. Czy ten pierwszy krzyzyk to tytul naukowy?

  75. @ Niestety nie moge przeslac linku z sasiedniego bloga, choc probuje czwarty raz. Zobaczcie panstwo sami. Link jest pod wpisem
    Adam 100
    23 marca godz.6.40
    Dla wszystkich, ktorzy chca poplakac sie ze smiechu na dzien dobry.

  76. @p.s powyzszy link jest na blogu u d.Passenta , . zapomnialam dodac .

  77. P.S. Jak donosi red. Szostkiewicz, brytyjskie władze imigracyjne odrzuciły wniosek o azyl obywatela irańskiego, który przeszedł na chrześcijaństwo, za co muzułmaninowi grozi śmierć. Irańczyk pozostaje anonimowy. Podanie złożył trzy lata temu, ma adwokata, który w jego imieniu kontaktuje się z mediami. Z relacji „New York Timesa” wynika, że urzędnik brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (Home Office) z wydziału imigracyjnego wdał się w polemikę religioznawczą z Irańczykiem. Napisał on w podaniu, że przeszedł na chrześcijaństwo, bo jest religią pokojową (praceful). Urzędnik w uzasadnieniu odmowy podał cytaty z Biblii, m.in. słowa Jezusa, że nie przyszedł „nieść pokoju, lecz miecz” (Ewangelia według św. Mateusza, rozdział 10., wers 34.)
    Mój komentarz: TEN URZĘDNIK MIAŁ 100% RACJĘ!

  78. @Dezerter 83
    Ghandi tez wierzyl w magiczna moc swojego kolowrotka. Nie przekonuje mnie tez argumet, ze Jezus istnial bo..ktos w jego istnienie wierzyl.
    „Nie wiem czy wszechswiat jest nieskonczony ale ludzka glupota na pewno”.
    / A. Einstein/

  79. OT
    cont.

    ‚Podczas swojego kilkuletniego śledztwa, którego wyniki opisał w książce „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”, Frédéric Martel dotarł do kulis skandalu, który Watykan przez wiele lat starał się zataić. Za pełnym przyzwoleniem Stolicy Apostolskiej w Meksyku działała sekciarska organizacja, na czele której stał sadysta i pedofil Marcial Maciel. Jednym z jego najbliższych przyjaciół był Jan Paweł II.

    Demon pod papieską ochroną’

  80. @Tomasz Wysocki
    Nie powiem, wypadło rzeczywiście nie najlepiej, ale porównując empirycznie gusta obu pań uznałem, że pomimo określonego wieku Pani Polityka – uwzględniając należny z racji rocznika bonus estetyczny – posiada jednak więcej walorów aniżeli podfruwajka Redaktora Michnika.
    Powodowana więc czystym pragmatyzmem wróciłam do Redaktora Hartmana…
    …co mam nadzieję, będzie w przyszłości przez Gospodarza uwzględnione.
    Wykluczyć ponownych wypadów oczywiście nie mogę , chociaż uwzględniając treść poniższego aforyzmu:

    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.

    W najbliższym czasie na pewno dam sobie na wstrzymanie.

  81. @ jakub01 23 marca o godz. 1:04
    Oczywiście że leworęczni są bardziej inteligentni, co widać, słychać i czuć – jestem leworęczny. Syn twój pewnie miał płeć psychiczną wystarczająco mocno wdrukowaną, ale znałem takich którzy „sami nie wiedzieli jacy są” i myślę że mając wybór, mogliby wybrać źle. Nie wiem jak wygląda sytuacja demograficzna w Holandii, po odrzuceniu imigrantów z ich przyrostem. Społeczeństwa schyłkowe różne różności za normalność uznawały, patrz Cesarstwo Rzymskie. Podobno ołowiane rury tym Rzymianom zaszkodziły, znaczy głównie tym, co się częściej myli. Ci co się nie myli, przetrwali i na gruzach tworzyli nowe państwa.

  82. Dezerter83 22 marca o godz. 18:30‎
    Używasz argumentu ad verecundiam czyli „do autorytetu”, a przypominam, że ten argument ‎‎„do nieśmiałości”, oparty jest najczęściej na fałszywym autorytecie, np. Biblii, Koranu, ‎Talmudu, charyzmatycznego przywódcy (np. Lecha Wałęsy w latach pierwszej „Solidarności” ‎czy wcześniej Hitlera czy Stalina a obecnie np. Donalda Trumpa). Użycie argumentum ad ‎verecundiam wywołuje tak zwany efekt autorytetu a proces ma następujący przebieg:‎
    ‎•‎ Osoba A jest (deklaruje się, że jest) autorytetem w kwestii S.‎
    ‎•‎ Osoba A stawia twierdzenie C na temat S.‎
    ‎•‎ Zatem C jest prawdą.‎
    Gdy osoba przywoływana jako autorytet w przedmiocie faktycznie nim nie jest, to dochodzi ‎wtedy do błędu poznawczego. Bardziej formalnie, jeśli osoba A nie ma kwalifikacji do ‎stawiania rzetelnych twierdzeń w temacie S, warunek do uznania C za prawdziwe nie będzie ‎spełniony. Autorytety bowiem często się mylą, i w konsekwencji przestają być autorytetami. Jest ‎to więc technika polegająca na zastępowaniu uzasadnienia powołaniem się na autorytet, który ‎ma potwierdzić słuszność danej opinii (może to być profesor, guru religijny, ekspert, wynik ‎sondażu itp.). Innym wariantem jest tu technika anty-autorytetu (np. „tak, jak Pan myślał też ‎Stalin i Hitler”). Przeciętny człowiek jest bowiem od początku życia przyzwyczajany do ‎słuchania autorytetów, dzieciom wpaja się posłuszeństwo starszym czy mądrzejszym a ‎wizerunki autorytetów utrwalane są również przez media, które często powodują się na ich ‎opinie. Wypowiedzi autorytetów danych dziedzin nie zawsze jednak świadczą o ich słuszności. ‎Odmiennym wariantem jest w/w technika anty-autorytetu, która ma na celu porównanie ‎światopoglądu, wypowiedzi osoby do człowieka, który nie cieszy się powszechnym uznaniem, ‎spowodował wiele szkód i zła etc. Jeżeli jednak przeciwnik jest dobrze zorientowany w sztuce ‎erystyki, to może on podać inny autorytet mający inne zdanie w tej kwestii.‎
    Dalej twierdzisz, że: wiemy, że:‎
    ‎- Jezus zmartwychwstał, ponieważ nastąpiło to „według Pism” (czyli ST i NT) i że jego ‎wskrzeszenie zostało przepowiedziane w Biblii (rozumiem, że w ST) setki lat wcześniej,‎
    ‎- wiemy z Biblii, że Jezus został wskrzeszony, ponieważ mamy na to w Biblii świadectwo wielu ‎świadków i ponieważ Biblia twierdzi, że pewnego razu martwy Jezus ukazał się żywy dla ‎jednocześnie ponad 500 jego uczniów oraz,‎
    ‎- wiemy, że Jezus zmartwychwstał, ponieważ w Biblii jest napisane, że jego uczniowie głosili o ‎tym z niezwykłą gorliwością.‎
    Innymi słowy, znów „udowadniasz” prawdziwość Biblii powołując się na te samą Biblię, której ‎prawdziwość chcesz udowodnić, czyli popełniasz błąd polegający na przyjęciu przesłanek ‎twierdzenia za jego dowód, czyli „wpadasz” w błędne koło w dowodzeniu – błąd polegający na ‎przyjęciu za przesłankę tego, co ma być dopiero udowodnione, np. „ten człowiek nie ukradł ‎tych pieniędzy jako iż jest on na tyle uczciwy, że nie mógł tego zrobić”. 🙁
    Twierdzisz też, że gdyby wszystko to było mistyfikacją — to po co mieliby zwolennicy Jezusa z ‎narażeniem życia mówić o zmartwychwstaniu owego Jezusa innym przywódcom religijnym, ‎którzy go nienawidzili i według Biblii ukartowali jego śmierć? A ilu zwolenników maja do dziś ‎np. Hitler a szczególnie Stalin? Miliony! Ponadto, to liczba wyznawców islamu przekroczyła 1,6 ‎mld osób i tym samym islam ma dziś więcej wyznawców niż nawet potężny wciąż kościół ‎rzymskokatolicki (obecnie katolicy stanowią 17,4% ludności świata, a muzułmanie 19,2%), zaś ‎Jehowitów jest tylko jakieś góra 8,5 miliona. To komu mam wierzyć? Idąc za twoją logiką, to ‎‎1.6 miliardów muzułmanów nie mogło się mylić w tym, że Allach jest jedynym Bogiem a ‎Mahomet jego Głównym Prorokiem zaś Jezus był najwyżej jednym z pomniejszych żydowskich ‎proroków i na 100% ani bogiem, ani nawet synem bożym. ;-)‎

  83. Pawel Markiewicz 22 marca o godz. 13:54, Samba Kukułeczka 22 marca o godz. 13:32‎
    Tylko na tyle jest was stać? Tylko na argument atakujący człowieka (łac. argumentum ad ‎personam), czyli na chamskie uderzanie w dyskutanta, zamiast w prawdziwość jego ‎twierdzenia? Argumentum ad personam (łac. „argument wymierzony w osobę”) jest to bowiem ‎pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i ‎zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. W ten sposób unika ‎stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje ‎audytorium, że poglądy oponenta są fałszywe. Dodatkowo obrażanie oponenta ma na celu ‎wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane ‎argumenty. Artur Schopenhauer w swoim dziele „Die eristische Dialektik” („Erystyka czyli ‎sztuka prowadzenia sporów”) wymienia argumentum ad personam jako ostatni sposób ‎nieuczciwej argumentacji, stosowany, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na ‎wygranie sporu argumentacją merytoryczną. 

  84. Jakub01 23 marca o godz. 1:22‎
    Bo ja jestem taka gramotna analfabeta – w odróżnieniu od Ciebie, który potrafi tylko chamsko ‎atakować ad personam. 😉

  85. @ryszzc
    W swoim ciekawej blogowej miniaturce zawarłeś sporo myśli pod którymi właściwie mogłabym podpisać się obiema rękami.

    A zdanie „Czytając nawiedzonych, jaśnie oświeconych, blogowiczów tracę nadzieję na trwałość cywilizacji nazywanej Europejską”

    jest właściwie tożsame z moim, kierowanym w stronę @Mad Marxa:

    „…Czy nie dostrzegasz próby na nowo wymyślenia Natury (ukrytej pod pojęciem biowładzy, czy jakiegoś tam LGBT) która po prostu może się skończyć unicestwieniem gatunku homo sapiens, a przynajmniej jakiegoś jej segmentu( czyt: przedstawicieli cywilizacji judeochrześcijańskiej)?…”

    W tym miejscu chciałabym przytoczyć krótki fragment ze wstępu do Apokalipsy autorstwa ( i samo tłumaczenie również) Czesława Miłosza. Tekst pisany w 1998 roku.
    Miłosz we wstępie rozjaśnia kulturowy kontekst powstania owej księgi i czytając ten wstęp i obserwując to czym raczy nas współczesność w jej Zachodnim wydaniu ma się nieodparte wrażenie jakiegoś koszmarnego deja vu… że tamten świat i ten nasz dzisiejszy przy odrobinie wyobraźni można uznać właściwie za tożsame.

    Oto ten fragment wstępu do Apokalipsy.

    „Był to świat zrozpaczony. Dość powszechne było przekroczenie, że wykroczono poza jakieś miary i że pogwałcenie powszechnych praw ściągnie jakieś klęski. Tłumy żądały chleba i igrzysk, ale igrzyska coraz bardziej oddalały się od swoich dawnych wzorów sakralnego teatru. Były to teraz albo widowiska porno, z prawdziwą kopulacją na scenie, albo walki gladiatorów z prawdziwą krwią i umieraniem. Umysły wybredne nie pozostawały nieczułe na atmosferę beznadziejności, przesytu i nudy. Stąd też rozpaczliwie poszukiwały wyjścia poprzez uczestnictwo w misteriach i obrzędach ku czci Izis albo Mitry”.

  86. ++++
    23 marca o godz. 13:33

    Na szczęście, takiej odmowy nie otrzymał szlachcic Salman Rushdie…

  87. samba kukuleczka

    Twoje skurvienie grafomańskie nie przeminie, kto wszedł na drogę q00rewstwa, tam też kończy…

    „W efekcie mamy do czynienia z groteskową obłudą i dwulicowością. Dokładnie ten sam proces widzimy po stronie PiS. Jarosław Kaczyński powszechnie uchodzi za osobę homoseksualną, czemu zresztą nigdy chyba nie zaprzeczał. Oczywiście nie znaczy to jeszcze, że faktycznie jest gejem. To jego sprawa – do momentu, w którym nie warknął publicznie „wara od naszych dzieci!”.
    Bo jeśli uczynił to jako gej, to oprócz homofobicznej agresji przypisać mu trzeba przewrotność i zdradzieckość wobec wspólnoty, której los podziela”

  88. Ma pan jeszcze jakieś argumenty czy tylko propagandowe hasła? Dlaczego pisze pan o Kaczyńskim a nie o stanowisku 90% społeczeństwa? Na kogo się pan powołuje jeżeli 90% jest przeciw związkom małżeńskim? Dziecko nie jest żadnym dobrem społecznym przydzielanym na asygnaty. Dziecko jest członkiem społeczeństwa i od jego rozwoju zależy zapewnienie ciągłości społeczeństwa, a jest to pierwszy obowiązek rządzących. Dlatego pańskie stanowisko potwierdza tylko że do rządzenia pan nie dorósł. W polityce argumenty moralne nie mogą przewyższać racjonalnych. Pańscy znajomi mili geje mogą być tak samo mili jak kochająca się para rodzeństwa. Są jednak racjonalne powody żeby nie popierać takich zachowań.
    W Würzburgu w Niemczech też była para miłych homoseksualistów.

    https://www.welt.de/vermischtes/article190750311/Kinderporno-Fall-in-Wuerzburg-Der-Verdaechtige-hatte-zwei-Pflegekinder.html#Comments

    Charakterystyczne że w swych peanach ignoruje pan poważne badania naukowców w tym temacie.Czyżby świat naukowy panu obrzydł bo za dużo nauki przyprawia o ból głowy? Kiedyś w jednym z niemieckich mediów skarżył się pan na ostracyzm grożący pańskiej córce, gdyby nie uczęszczała na lekcje religii. Co jest z ostracyzmem wobec dzieci które zamiast matki mają dodatkowego ojca lub dodatkową mamę? Czy prawo do posiadania ojca i matki nie należy do praw człowieka?
    Jeżeli che pan być traktowany poważnie to musi się pan odnieść do tez krytyków genderyzmu.
    „Das Gender-Paradoxon: Mann und Frau als evolvierte Menschentypen” – Urlich Kutschera.
    Prof. Kutschera jest biologiem badającym fizjologię i ewolucję. Posiada katedry na uniwersytecie niemieckim i US-amerykańskim. Ignorowanie lub nieznajomość tematu dyskwalifikuje pan jako poważnego uczestnika dyskusji o temacie gender.
    Jeszcze jeden głos w dyskusji lekarza i fachowca w temacie. Gdy się rozważa opisane poniżej skutki to należy pana zaliczyć do wrogów i destruktorów społeczeństwa.
    Christl Ruth Vonholdt, Dr. med., Fachärztin für Kinder- und Jugendmedizin, frühere Leiterin des Deutschen Instituts für Jugend und Gesellschaft.

    1. Jedes Kind hat ein Recht auf Mutter und Vater. In der Struktur einer homosexuellen „Familie“ wird dieses Recht dem Kind geplant und bewusst verwehrt. Das ist eine grundlegende Verletzung des Kindesrechts.

    2. Ein Kind, das in dem Bewusstsein aufwächst, seine beiden Eltern seien zwei Frauen oder zwei Männer, wird in seinem Wissen um seinen zweigeschlechtlichen Ursprung manipuliert. Das wird sich negativ auf seine Identitätsbildung auswirken.

    3. Verschiedenheit ist immer ein größerer Entwicklungsanreiz als Gleichheit. Die Forschung der letzten vierzig Jahre zeigt übereinstimmend, dass Mutter und Vater geschlechtsabhängig Verschiedenes in die Entwicklung der Kinder einbringen. Ein Kind, das bei einem homosexuell lebenden Männer- oder Frauenpaar lebt, ist daher von vornherein in seinen Entwicklungsmöglichkeiten benachteiligt.

    4. Die besten Voraussetzungen zur Entwicklung einer sicheren Geschlechtsidentität hat ein Kind, wenn es in der Geschlechterspannung von Mutter und Vater aufwachsen kann. Bei einem homosexuell lebenden Frauen- oder Männerpaar wird dieser Entwicklungsvorteil dem Kind bewusst vorenthalten.

    5. Wenn Vater oder Mutter tragischerweise fehlen wie etwa bei Alleinerziehenden, hat das Kind die Möglichkeit, diesen Verlust zu betrauern und konstruktiv zu bearbeiten. Wenn dem Kind dagegen vermittelt wird, eine homosexuelle „Familie“ sei eine vollständige, nur eben alternative Familienform, verhindert dies, dass das Kind den realen Verlust von Vater oder Mutter betrauern kann. Damit bleibt der Verlust abgespalten und wird sich destruktiv auf die psychosoziale Entwicklung des Kindes auswirken.

    6. Es gibt erhebliche Lebensstilunterschiede zwischen homosexuell und heterosexuell lebenden Paaren. Statistisch gesehen ist die Promiskuität bei homosexuell lebenden Männern deutlich höher als in einer üblichen Vater-Mutter-Beziehung. Das wirkt sich destruktiv auf die Bindungsbedürfnisse von Kindern aus.

    7. Die allermeisten Studien, die eine angebliche Gleichheit von homosexueller mit heterosexueller Elternschaft behaupten, haben gravierende methodische Mängel. Aus keiner vorliegenden Studie können derart weitreichende Schlussfolgerungen gezogen werden.

    8. Für die lesbisch lebende Frau ist es kennzeichnend, dass sie den Mann und das Männliche in der Nähebeziehung nicht haben will oder haben kann. Dies wird sich erschwerend und hemmend auf die männliche Identitätsentwicklung von Jungen auswirken.

    9. Für das Mädchen ist der Vater das wichtigste Rollenvorbild dafür, was es selbst einmal von einem Mann erwarten kann. Studien zeigen: Adoleszente Mädchen, die ohne Vater aufgewachsen sind, haben größere Nähe-Distanzprobleme zu gleichaltrigen Jungen und werden häufiger ungewollt schwanger.

    10. Wenn bei einem vollen Adoptionsrecht in der Geburtsurkunde eines Kindes zwei Frauennamen oder zwei Männernamen statt eines Frauen- und eines Männernamens stehen, wird das Kind auch dadurch in seinem Wissen um seinen zweigeschlechtlichen Ursprung getäuscht.

  89. @++++
    Lechu Kellerze musisz jednak uwzględnić fakt, że mój post o standardach jazzowych był odpowiedzią na taką oto wypowiedź:

    „… goń się sam smętny Alojz … nudny i sflaczały niczym kukiełka, której odcięto sznurki,”.

    Proszę więc o konsekwencje jeżeli chodzi o subordynacje dyskutantów.

  90. @salamon
    Niezłe. Warto przeczytać.

    Może gdyby film był o gwałtach zakonnic na duchownych katolickich, ale tak postawiony problem wybitnie zawęża perspektywę zjawiska.
    A poza tym wypada zadać pytanie czy jest to film dokumentalny, fabularny, czy może jednak fabularyzowany?

    Przy tej okazji przytoczę fragment ze wstępu do „Wieku propagandy” Aronsona i Pratkanisa bez lektury której (tej książki) kontakt ze światem współczesnych mediów traci jakikolwiek sens.

    Oto on:
    „Inni badacze wykazują także ewidentne oszustwa medialne stosowane w „propagandzie okrucieństw”. (…) Na przykład 700 stacji telewizyjnych pokazało w październiku 1990 roku film, w którym zapłakana nastolatka opowiada o bestialstwie żołnierzy irackich, brutalnie zabijających dziesiątki kuwejckich niemowląt. Również ówczesny Prezydent USA, Bush (senior) powoływał się na ten film, uzasadniając wojskową interwencję w Iraku.
    Tymczasem okazało się, iż pokazywany film był wyprodukowany na zamówienie rządu Kuwejtu przez firmę PR, a płacząca dziewczynka była córką ambasadora Kuwejtu w Stanach Zjednoczonych i w tym czasie mieszkała w Waszyngtonie”

    Czy wiesz, ze w wyniku takich między innymi medialnych faktów Husajn dostał ksywkę „Hitler z Bagdadu”?

    A poza tym ,czy sprawdzałeś ile stacji telewizyjnych, portali internetowych puszczało już ten film?

  91. ++++
    23 marca o godz. 18:56
    No tak, nazywanie gejow „odmiencami seksualnymi” to objaw…no wlasnie, czego? Niech mi kto podpowie, bo nie jestem gramotna analfabetka .
    Taka jestes urazona „chamskim atakiem ad personam”? Ale obrazanie calej grupy porzadnych i normalnych ludzi przez gardlo ci przechodzi swobodnie. Mentalnosc Kalego.

  92. @++++
    Nie zauwazylas, ze akurat na tym blogu twoje tlumaczenie co oznacza „argumentum ad personam” jest troche zenujace? Wyobraz sobie, ze tu czesc ludzi nie tylko zna pospolite lacinskie zwroty ale i sam jezyk lacinski.
    Ale skoro musisz sobie w ten sposob utrwalac wiedze, to coz…

  93. Dino 77
    „ale znałem takich którzy „sami nie wiedzieli jacy są” i myślę że mając wybór, mogliby wybrać źle. ”
    Doprawdy? Znalam w zyciu tysiace ludzi i ani jednego, ktory by sobie wybieral preferencje seksualne, bo … mial wybor? Jak nie mial to nie wiedzial jakie one sa? Wybierales sobie wlasna orientacje seksualna? Taka mi sie dzisiaj podoba, a taka nie? Bo ja z moja po prostu przyszlam na swiat.Oj cos z wybitnym intelektem u leworecznych to chyba przesada.

  94. samba kukuleczka
    23 marca o godz. 16:56

    Droga Kukuleczko,
    tworzymy tu (i gdzieś tam) forumową społeczność, składającą się, jak mi się wydaje, w większości z czytających niż piszących. Skory Ty należysz do tych ostatnich, aktywnych – dodam, to wypadałoby po takim chwilowym, nie wiem, psychicznym załamaniu, posypać głowę popiołem i skreślić od dwóch do trzech słów wyjaśnienia. Ja oczywiście Ci wybaczam, pozostała jednak wątpliwość: po której jesteś stronie. Zgłupiałem. PS. Ze mną sprawa jest prosta: im w czarniejszych barwach p. profesor pisze o Kościele katolickim, tym większy miód płynie na me serce, w działalności tej „instytucji” bowiem upatruję źródło wszystkich odwiecznych nieszczęść, które na Polskę spłynęły. I płyną, niczym to Twoje płynące, cytuję: nie przymierzając g… ściekiem kanalizacyjnym. C.b.d.o i to wielokroć. Pzdr.

  95. ontario 24 marca o godz. 8:44
    Na NIEszczęście! 🙂

  96. Salomon 23 marca o godz. 17:16
    Skandal, że zakonnice NIE gwałcą księży! Co na to Franciszek bez numeru?

  97. Do
    Samba Kukułeczka
    Piękny skrót – „biowładza”.
    W czasie rozruchów studenckich 1968 roku ktoś zwrócił uwagę,
    że nie da się sadzić drew korzeniami do góry i coś z tego wyrośnie.
    Nie da i pozostaje nam tylko dostosowanie się do podstawowych praw przyrody.
    Niestety ciągle rodzą się ludzie naginający te prawa do swoich chorych wyobrażeń.
    Za takiego uważam, niestety, Pana Gospodarz Hartmana.
    Czasem w celu wyładowania frustracji coś tu wpiszę ale częściej czytam wpisy innych
    blogowiczów /głos ludu, głosem Boga/ i zadziwieniem stwierdzam, że większość
    forowiczów Polityki /zdecydowanie poważniejsza od wielu d.. na innych portalach/ dąży do unicestwienia samych siebie. Wychowani i żyjący w kulturze judeochrześcijańskiej atakują
    jeden z jej filarów bez świadomości, że jedynym efektem ataku będzie gruzowisko.
    Ograniczoność wiedzy nie pozwala im dostrzec, że mimo wiadomego im gruntu na którym
    rodziły się religie niszczą tylko tą dla nich samych, najważniejszą.
    Nie utrzyma się judaizm bez chrześcijaństwa i myślę, że odwrotnie – również.
    Mózg, jego płaty czołowe, musi być wypełniony wiarą. W cokolwiek.
    Tam nie może być pustki. Jak na razie wszelkie eksperymenty z trudem się przebijają
    a te które się rozpowszechniają, prowadzą do unicestwienia całych narodów.
    Najnowsza religia to ocieplenie klimatu. Ktoś na ociepleniu zarabia, ktoś inny dał sobie
    wmówić, że mamy na niego wpływ a to tylko religia.

  98. jakub01
    23 marca o godz. 16:21
    „Nie przekonuje mnie tez argumet, ze Jezus istnial bo..ktos w jego istnienie wierzyl”.

    Mnie także nie przekonały tego typu argumenty. Ale ponieważ mój umysł był otwarty na nowe poglądy – więc potraktowałem tą informację, jak zaproszenie do wnikliwego zbadania tej kwestii. Zapragnąłem poznać prawdę religijną, więc podjąłem starania, żeby ją odnaleźć.

  99. A dlaczego treść moich postów jest pochowana?
    Mógłabym usłyszeć jakąś rzeczową odpowiedź.
    Czyżby ich treść okrywała kogoś wstydem?
    W XXI wieku? Nie wierzę.

  100. Jestem pełna uznania dla p. Hartmana.

    Szkoda jedynie że pewne elementy bydlęce przeszkadzają w dyskusji. Czy ten żul z 4 krzyżykami jest znanym z pzprowskiej przeszłości, deportowanym z Australii koprofilem ?

  101. Jednak nie chce Pan być gejem !!!

  102. dezerter83
    22 marca o godz. 18:30

    goń się sam i z koniem

  103. rysszc
    24 marca o godz. 15:13

    … posyp swe płaty czołowe solą i popieprz, dodaj parę kropli last virgin olive oils, wetrzyj namiętnie i odstaw w chłodne miejsce na dłużej…

  104. Pychota…

    ‚X stulecie i dziś w dziejach papiestwa nazywane jest saeculum obscurum– ciemnym wiekiem. Katolicy wierzą jednak, że w wyborach papieży uczestniczy sam Duch Święty.

    Marozja – kobieta, która w pierwszych dekadach X w. trzęsła instytucją papiestwa. Była najpewniej kochanką zmarłego w 911 r. Sergiusza III. Z tego związku wedle średniowiecznych kronikarzy narodził się syn o imieniu Aleksander. Bez wątpienia Marozja chciała, by zasiadł on na papieskim tronie. Dlatego w 928 r. nakłoniła swego ówczesnego męża Gwidona z Prowansji do zabójstwa papieża Jana X (zginął uduszony poduszkami w zamku św. Anioła). W opinii rzymskich wielmożów i kleru Aleksander był jednak zbyt młody (tzn. nie ukończył jeszcze 20 lat), by wstąpić na Tron Piotrowy. Marozja umieszczała więc kolejno na papieskim stolcu figurantów: Leona VI i Stefana VII. Tego ostatniego kazała skrytobójczo uśmiercić tuż po 20. urodzinach jej syna – w 931 r. Aleksander wreszcie został papieżem jako Jan XI.

    Marozja i jej syn ostatecznie padli ofiarą spisku, który zawiązał jej inny syn (a przyrodni brat papieża), Alberyk II. W wyniku jego działań brat papież nie mógł opuszczać Pałacu Laterańskiego, a matka została zamknięta w klasztornym lochu. Oboje szybko umarli ze zgryzoty: papież Jan w grudniu 935 r., Marozja pół roku później. Alberyk panował nad Rzymem (i kolejnymi papieżami) aż do swego zgonu w 954 r. Na łożu śmierci wymusił na poddanych przysięgę, by kolejnym pontyfeksem został jego niespełna 18-letni syn Oktawian. Nikt z obecnych (włącznie z papieżem Agapitem II) nawet nie napomknął, że chłopiec nie osiągnął wymaganego wieku kanonicznego, a wybór kolejnego biskupa Rzymu przed śmiercią wciąż zasiadającego na Tronie Piotrowym to po prostu skandal. Rok po śmierci ojca, gdy zmarł Agapit, Oktawian bez najmniejszego sprzeciwu objął papieski urząd. Tak rozpoczął się pontyfikat Jana XII.

    Niemal natychmiast papieski Rzym stał się, jak mawiano, „jaskinią rozwiązłości”. Młody papież chciał być bowiem naśladowcą nie Chrystusa, lecz cesarza Kaliguli, z którym dzielił m.in. upodobanie do koni. Utrzymywał stadninę z dwutysięczną rzeszą rumaków, które kazał karmić migdałami oraz figami macerowanymi w winie. Ofiary składane przez pielgrzymów przegrywał w grach hazardowych. Na spłatę długów poświęcał złote kielichy ze skarbca bazyliki św. Piotra.

    Bezwstydnie napastował odwiedzające święte miejsca Wiecznego Miasta kobiety. Papieskie obowiązki traktował z nonszalancją. Gdy postanowił wyświęcić kolegę na biskupa w stajni, zaprotestował jeden z rzymskich kapłanów. Do święceń i tak doszło, a krytykujący ksiądz został przez popleczników Jana wykastrowany (niedługo później zmarł).

    Jan nie był w stanie dotrzymać politycznych sojuszy, co ostatecznie się na nim zemściło. W 962 r. koronował na cesarza króla Ottona saskiego. Wkrótce jednak wystąpił przeciw niemu, sprzymierzając się z grafem Ivrei Berengarem. Zirytowany cesarz napisał do Jana: Wszyscy, zarówno kler, jak i laikat, oskarżają Waszą Świątobliwość o zabójstwo, krzywoprzysięstwo, świętokradztwo, kazirodztwo z krewnymi, w tym z dwiema siostrami, i o wzywanie, podobnie jak to czynią poganie, Jowisza, Wenus i innych demonów. Papież nic sobie z tego nie robił. W podłej łacinie odpisał cesarzowi, że te oskarżenia to plotki powtarzane przez rozwiązłych biskupów. Rozgniewany Otton zajął Rzym i zwołał synod, który złożył Jana z urzędu i wybrał nowego papieża: Leona VIII.’ – Sebastian D.

    Leon VIII w ciągu jednego dnia otrzymał wszystkie święcenia oraz został konsekrowany. Naruszało to prawo kanoniczne, dlatego niekiedy bywa zaliczany do grona antypapieży, jednak Annuario Pontificio wymienia go jako legalnego papieża na zasadzie in dubio pro reo. Pontyfikat: 963-964 i 964-965
    Leon zmarł 1 marca 965 roku.
    ————————
    Nie zdążyl ochrzcić Polski…

  105. rysszc
    24 marca o godz. 15:13
    Ten filar jest dość skutecznie atakowany od zdaje się dwóch wieków, kiedy Bogiem stała się przyroda i jej prawa. Z drugiej strony zawsze uważałem, że duża część religii judeochrześcijańskiej powstała z uważnej obserwacji praw przyrody, a inna z obserwacji społeczeństw niewolniczych, rządzonych despotycznie.

  106. samba kukuleczka
    21 marca o godz. 14:53

    … w teatrze „na rozdrożu” będą kopulować darmo – zgłoś się „samba” masz szansę na darmochę i przetarcie … partnerzy do wyboru i koloru a także rodzaj activity: futuere, pedicare, irrumare..

    —————
    Mężczyzna nie powinien się żenić, jeżeli nie zna anatomii i nie sekcjonował przynajmniej jednych zwłok kobiecych. (HB)

  107. Głos zwykły!
    Zgadzam się.

    Aleyama!
    Jak to możliwe by mieć tyle złości w sobie? Problem z płatami?

  108. Panie Hartman, Kocham Pana
    Chociaż własne preferencje jako hetero skłaniają mnie stanowczo ku lesbijek to cieszę się, że jest ktoś taki jak Pan, kto w sposób tak szczegółowy, a jednocześnie jasny potrafi wyrazić to co ja myślę.

css.php