Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Nauczyciele

27.03.2019
środa

Nauczyciele 2019 jak stoczniowcy 1980

27 marca 2019, środa,

Marzy mi się, aby nauczyciele wywołali falę, która przyniesie obalenie reżimu – tak jak 30 lat temu. Obalenie w wyborach, rzecz jasna. Tylko czy nauczyciele mogą poczuć się jak stoczniowcy Gdańska i Szczecina?

Może jestem człowiekiem małej wiary, ale obawiam się, że strajk nauczycieli może w ogóle nie dojść do skutku. Boję się, że Kaczyński każe dwa dni przed planowanym strajkiem rzucić nauczycielom w twarz podwyżkę o 600 zł plus jeszcze 400 za pół roku czy rok, wszyscy odtrąbią sukces. Będzie pięknie, a kolejne grupy zawodowe ustawią się w kolejce po podwyżki, żeby jeszcze zdążyć przez wyborami. Dostaną, czego chcą, kosztem deficytu budżetowego, który populistom, jak wiadomo, nie przeszkadza. Jeśli przekroczymy bezpieczne 3 proc., to oddali się „widmo” przyjęcia euro, a za to przybliży polexit. Kaczyński drukowania pieniędzy się nie boi, bo o tym za pół wieku nikt nie będzie pamiętać, a za to wieże, pomniki i ulice imienia jednego czy drugiego Kaczyńskiego zostaną. Pycha kroczy przed upadkiem, ale dokąd zdoła zajść, to jej.

Może się jednak przeliczyć. Zostaną te pomniki albo i nie. Bo jak raz przyjdzie moda na czyszczenie przestrzeni publicznej z kultu jednostki bądź jednostek wysoce kontrowersyjnych, to w trymiga mogą polecieć Kaczyńscy, a kto wie, czy paru setkom „Janów Pawłów” też się nie dostanie; w końcu wieloletnie faworyzowanie i obsypywanie łaskami powszechnie znanych zboków to nie jakieś hocki klocki. No ale to pieśń przyszłości. Nie tak dalekiej może, ale przyszłości.

Tymczasem wciąż jednak mamy szanse na to, że 8 kwietnia zastrajkuje 80 proc. szkół w Polsce. Uczniowie i rodzice niby się martwią, ale nie tak bardzo, bo wiadomo, że jak mówią Rosjanie, „koniec końców” państwo nigdy nie zostawia mas na lodzie i w taki czy inny sposób wszyscy po wakacjach do jakichś tam szkół pójdą. A przy okazji ma młodzież poglądową lekcję wychowania obywatelskiego. Będzie miała co opowiadać wnukom.

Nie wiem, czy w głowie Kaczyńskiego wygra w końcu arogancja (jak w przypadku strajku niepełnosprawnych w Sejmie), czy może duch przekupstwa (ostatnio kawały kiełbasy wyborczej wylatują z okien Nowogrodzkiej jak gołąbki ze strychu). Nikt tego nie wie. Tak czy inaczej marzy mi się, żeby w swej mądrości ZNP odważył się nie ulec retorycznemu szantażowi i powiedział: „tak, nasz strajk jest polityczny i ma prawo taki być”. Niestety, oficjalnie w strajku chodzi wyłącznie o 1000 zł. Niemniej, jak wiadomo z historii, w poważnej akcji strajkowej postulaty mogą mimo wszystko eskalować. Bo strajk to nie „procedura”, lecz siła. Dlatego namawiam związek do tego, żeby upomniał się także o godność nauczyciela i jego autonomię w nauczaniu, o wolność i świeckość szkoły, o odpolitycznienie nauczania historii i języka polskiego, a także o zmiany programowe. Prawdziwy protest musi być godnościowy i polityczny – protest „o kasę” jest tylko „otwarciem dziobka”.

I to byłoby jednakże za mało. Aby strajk nauczycieli stał się zalążkiem społecznego protestu, który uzyska poparcie rodziców i dużych środowisk zawodowych, musi – wzorem strajków z lipca i sierpnia 1980 r., od początku poruszać tematy ustrojowe. Czy naprawdę nie możemy sobie wyobrazić, aby strajkujący nauczyciele domagali się przywrócenia praworządności, niezawisłości sądów i prokuratury, wolnych mediów publicznych i służby publicznej? Czy dla polskiego nauczyciela Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny czy Krajowa Rada Sądownictwa to sprawy dalekie i obojętnie? Czy polski nauczyciel jest obywatelem, czy tylko klientem władzy, niechcącym widzieć niczego poza swoim resortowym interesem? Kto to wie? Po stoczniowcach też byśmy się nie spodziewali, prawda? A jednak. Zawsze trzeba mieć nadzieję, że duch obywatelski i poniżona godność pracowników zechcą przemówić. Nigdy nie znasz dnia ani godziny, Jarosławie Kaczyński, gdy zwykli ludzie podniosą głowy i powiedzą „dość!”. Nie takim już mówili. Nawet Gomułce, nawet Gierkowi. Więc co dopiero Kaczyńskiemu.

Odwagi, nauczyciele! Nie dajcie się zastraszyć, nie dajcie zredukować do rozmiarów chytrych chłopków domagających się większej zapłaty, nie dajcie się szantażować straszakiem „polityczności” Waszego protestu. On jest i musi być polityczny. Nie strajkujcie o same pieniądze. To nie przystoi nauczycielom! Upomnijcie się o wolną i świecką szkołę. O naukę tolerancji i równości. O edukację seksualną. O niezależność świeckiego nauczania od wpływów i nadzoru księży. Dajcie nam wszystkim przykład i nadzieję!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 41

Dodaj komentarz »
  1. Najgorsze to dać się przekonać, że nic nie musimy, bo nic nie możemy – to za Timothy Snyderem i jego diagnozą putinizmu, którego jądrem jest skrajna niemoc i słabość wynikająca z przekonania, że i tak nic się nie da zrobić, że nie mamy jako obywatele żadnej mocy sprawczej
    Kaczyński robi dokładnie to samo
    Chce przekonać ludzi, że nie mają sensu protesty i strajki, bo tej władzy i tak nic nie ruszy; gra na zniechęcenie do strajku, na obrzydzenie nauczycieli reszcie suwerena, jątrzy, szantażuje nauczycieli ich własnym nauczycielskim sumieniem ( dzieci biedne jako zakładnicy), tak jakby to nauczyciele rozwalili w pył system edukacji
    inne rządy też nie przejmowały się edukacją , ale to, co dziś się dzieje to jest już balon, który nabrzmiał przez lata tak, że musi pęknąć( pęc, jak mawia suweren niektóry); PiS przebrał miarę, i za to zapłaci.
    w nauczycielach jest moc, ale nie wszyscy oni mają świadomość, jak wielka jest to moc ; kiedy to zrozumieją, będą nie do zatrzymania, a za nimi pójdą inni.

  2. „Upomnijcie się o wolną i świecką szkołę. O naukę tolerancji i równości. O edukację seksualną. O niezależność świeckiego nauczania od wpływów i nadzoru księży.”

    Ależ się pan profesor zagalopował. 🙂

  3. „Nauczyciele 2019 jak stoczniowcy 1980”
    – te strajki zostały zawłaszczone przez polityków, takie jest podobieństwu.
    Jest jednak ważna różnica. Nauczyciele pozostają na utrzymaniu podatnika polskiego.
    Po wygraniu strajku przez stoczniowców , upadł przemysł stoczniowy.
    Po wygraniu strajku przez nauczycieli szkoły powinny zostać sprywatyzowane , albo przekazane w dobre ręce, w ramach odszkodowań zalecanych w ustawie nr 447.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Aby strajk nauczycieli stał się zalążkiem społecznego protestu, który uzyska poparcie rodziców i dużych środowisk zawodowych, musi – wzorem strajków z lipca i sierpnia 1980 r., od początku poruszać tematy ustrojowe.”
    Broń Boże !!!
    ” Czy naprawdę nie możemy sobie wyobrazić, aby strajkujący nauczyciele domagali się przywrócenia praworządności, niezawisłości sądów i prokuratury, wolnych mediów publicznych i służby publicznej?
    Gdzie są owe „wolne media” ???
    Niezawisłość sądów – od kogo/ czego ?
    Czy to ma być „Wymiar Sprawiedliwości” czy Służba Strażników Przepisów ?
    Karać tych, którzy „złamali przepis” nie uczyniwszy przy tym nikomu i niczemu żadnej szkody ( przepisowi jego „złamanie” nie sprawia żadnego bólu) a puszczać wolno tych, co pozbawili tysiące ludzi mieszkań bo zrobili to w sposób,jaki ” prawo nie zabrania”?
    Czy dla polskiego nauczyciela Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny czy Krajowa Rada Sądownictwa to sprawy dalekie i obojętnie?”
    Tak jest – są to sprawy dalekie i obojętne bo wg obowiązującego prawa dzieciak może nauczycielowi n…ć na głowę a ten nie może nawet go tknąć.
    Sądownictwo to Trzecia Władza a w demokracji ( ponoć ją mamy od 1989 roku ) wszelka władza pochodzi z wyboru społeczeństwa zatem organa sądowe pochodzące z „samowyboru członków korporacji prawniczych” są same z zasady NIEDEMOKRATYCZNE.
    Co innego gdybyśmy mieli instytucję Sędziego Pokoju wybieranego tak, jak wybieramy wójtów, burmistrzów i prezydentów.
    Ale i wtedy nie byłby niezależny, gdyż podlegałby okresowej weryfikacji przez tych, którzy mu to prawo rozstrzygania sporów powierzyli. Jeśli jego orzeczenia byłyby w odczuciu tych, którzy go wybrali niesprawiedliwe mógłby być przez nich odwołany przed upływem kadencji.
    Zatem niech protest nauczycieli ograniczy się do systemu oświaty a głównie poprawy jego efektywności a nie skupiać się tylko na żądaniach płacowych.
    My – rodzice i pracodawcy jako Klienci „produktu” systemu oświaty oczekujemy za wyższą ceną „towaru lepszej jakości”

  6. A fuj, na psa urok! Cóż Pan wypisuje? Nauczyciele 2019 jak stoczniowcy 1980? Przypomnę więc, że do roku 1980 nasz przemysł stoczniowy był jedną z najlepiej funkcjonujących gałęzi polskiej gospodarki, dawał pracę kilkuset tysiącom ludzi, bardzo dobre zarobki. Stoczniowcy – dodać trzeba, przy wydatnej pomocy jajogłowych – osiągnęli skasowanie swoich miejsc pracy. Do 1980 roku nasz przemysł stoczniowy był lepiej rozwinięty, niż południowo-koreański. Potem nasi stoczniowcy „przebranżowili” się na politykę, a Koreańczycy pozostali przy swojej robocie. Efekty widać tu i tam.
    Nie daj więc p. Bóg, by nauczyciele poszli tym samym tropem. Bo tu nie chodzi o statki.

  7. Ja mam lepszą analogię.
    Rada powiatu świdnickiego jako pierwsza (bodajże wczoraj) w kraju uchwaliła, że teren jej podlegający będzie wolny od ideologii LGBT.
    I jeżeli się uwzględni historyczny fakt, że strajki roku 1980 rozpoczęły się 8 lipca strajkiem w świdnickiej WSK , a skończyły (po drodze Lublin, Gdańsk Gdynia, Szczecin Jastrzębie) rejestracją związku „Solidarność” który w szczytowym okresie liczył 10 mln członków to zupełnie uprawnione jest przypuszczenie, że ta uchwała może być zaczynem czegoś większego. Na przykład 10 milionowego poparcia w zbliżających się wyborach.
    A jeżeli się uwzględni okoliczność, ze w poprzednich wyborach partia Prezesa uzyskała poparcie 5,7 mln osób to całkiem uprawioną jest teza (mając przed oczami wizję owych 10 milionów), że na naszych oczach w związku ze świdnicką uchwałą rodzi się nowa polityczna rzeczywistość.
    Może jakaś konstytucyjna większość.
    I uwaga.
    Ja nie marzę, ja przewiduję.

  8. ‚Dlatego namawiam związek do tego, żeby upomniał się także o godność nauczyciela i jego autonomię w nauczaniu, o wolność i świeckość szkoły, o odpolitycznienie nauczania historii i języka polskiego, a także o zmiany programowe. Prawdziwy protest musi być godnościowy i polityczny – protest „o kasę” jest tylko „otwarciem dziobka”.

    Odwagi, nauczyciele! Nie dajcie się zastraszyć, nie dajcie zredukować do rozmiarów chytrych chłopków domagających się większej zapłaty, nie dajcie się szantażować straszakiem „polityczności” Waszego protestu. On jest i musi być polityczny. Nie strajkujcie o same pieniądze. To nie przystoi nauczycielom! Upomnijcie się o wolną i świecką szkołę. O naukę tolerancji i równości. O edukację seksualną. O niezależność świeckiego nauczania od wpływów i nadzoru księży. Dajcie nam wszystkim przykład i nadzieję!

  9. Ładnie to tak: liczyć na innych, że obalą okrutny reżim? A może by tak profesor zorganizował strajk i aż do skutku, strajk profesury?

  10. O, kurczę, strajk o świecką szkołę??? To się katolik Tusk zdziwi, gdy powróci z Europy…

  11. Ależ Panie Janie, toż nie wie Pan Szanowny, gdzie żyje! A żyje Pan Szanowny tutaj, czyli nigdzie. Nie sądzę, aby nauczyciele mieli świadomość czym jest praworządność, bo niby skąd? Takiego ptaka, czy ssaka – nikt tutaj nie widział nigdy! Dopsze przynajmniej, sze tym razem Pan nas szkromne poszpulsztwo nie szantrzuje, rychłym wyjazdem do Izraela na stałe. Tam też nie ma ani demokracji, ani praworządności, a zamiast chrześcijaństwa jest judaizm… brrrrrr. Pojechać tam, to tak jakby z deszczu pod rynnę trafić.

  12. Szkoła powinna być świecka bez żadnego strajku. Bo wiara, religia, nie mają nic wspólnego z nauką matematyki, chemii czy astronomii.
    O tych problemach nie mówią żadne święte księgi, żadnej religii.
    Nauka również nie ma nic wspólnego z bajdurzeniem o potrzebie specjalnego programu edukacji seksualnej w szkole. Do tego ogródka intuicyjnie znajdzie drogę każdy normalny absolwent szkoły podstawowej po kilku lekcjach anatomii.
    Zacietrzewieni i zagubieni w nowej rzeczywistości politycy OPOZYCJI, zamiast lekcji religii chcą do szkoły wprowadzić edukację seksualną?
    Dewianci stanowią mały procent populacji, więc ich drogę, do ich piekła można pominąć w edukacji powszechnej.
    Opozycja polityczna w Polsce brnie w ślepy zaułek.

  13. Marzy mi się, aby nauczyciele wywołali falę, która przyniesie obalenie reżimu – tak jak 30 lat temu.

    Mnie również!

  14. Może nieco obok, ale fragment pokazuje w jakim miejscu znajduje się świat zachodni. A przynajmniej spore jego połacie. Będzie też o naszych podopiecznych naszych bohaterów (nauczycieli), czyli naszych milusińskich.

    Jest to cytat z publikowanego parę lat temu w nieocenionej GW wywiadu z wybitnym psychologiem Philipem Zimbardo. Wywiad poświęcony wpływowi na seksualność młodego pokolenia treści płynących z Internetu:

    „Pół roku temu w Wielkiej Brytanii zakazano produkowania i sprzedawania filmów z określonymi aktami seksualnymi. Na czarnej liście znalazły się zachowania niebezpieczne dla zdrowia, np. podduszanie. W Polsce nadal nie ma takich regulacji, trudno zakazać szkodliwej pornografii. Podobno w psychologii nie ma wyników badań jednoznacznie potwierdzających jej szkodliwość.
    – Takie badania już się powoli pojawiają. Wiemy np., że istnieje coś takiego jak porn abused erectile dysfunction , czyli zaburzenia erekcji spowodowane oglądaniem tego rodzaju filmów. Problemy z erekcją spowodowane są także śmieciowym jedzeniem i brakiem ruchu. Obniżają one poziom testosteronu, a co za tym idzie – zmniejszają ochotę na seks u mężczyzn. Trudno przeprowadzić rzetelne badania nad konsekwencjami oglądania pornografii przez najmłodszych. Dlaczego? Bo nie ma dzieci, które mogłyby stanowić tzw. grupę kontrolną, czyli badanych, którzy nigdy nie oglądali erotycznych filmów online.”

    Treść wymaga z pewnością uściślenia, bo nie padają precyzyjne definicje pojęć „najmłodszych” i „dzieci”, ale w epoce Internetu każdy poradzi sobie z tym problemem.

  15. Jest ze strajkiem nauczycieli problem. Przede wszystkim taki, że jest za późno i nie całkiem w tej sprawie co trzeba. Strajkować powinni dużo wcześniej, zanim wyszczerzona ministra nabrała rozpędu i zdemolowała szkolnictwo. Strajk płacowy, w momencie gdy edukację cofa się do dziewiętnastowiecznego modelu [opisanego bardzo dawno temu przez Tofflera w ”Trzeciej fali”, gdzie preferuje się trzy przedmioty, kluczowe z punktu widzenia działalności fabryki: punktualność, posłuszeństwo, umiejętność wykonywania prostych, powtarzalnych czynności] jest nieco dziwaczny. Tak, jakby nauczyciele pozbawieni byli godności i nie interesowałyby efekty ich pracy, tylko wyłącznie kasa.
    Poza tym, wynagrodzenia nauczycielskie trudno oderwać od zestawu przywilejów. Dzięki wytężonym wysiłkom w obronie Karty Nauczyciela, pedagodzy dorobili się niestety gęby tych, którzy pracując 18 godzin lekcyjnych tygodniowo, dodatkowo mając ferie i wakacje, chcą zarobków na poziomie średniej krajowej.
    Ten kryzys, wbrew pozorom, może być dla polskiej szkoły wielką szansą na zbudowanie systemu edukacyjnego na miarę potrzeb i marzeń. Niezbędna jest przede wszystkim poważna rozmowa z demokratyczną opozycją, namysł nad kierunkiem w jakim ma oświata zmierzać i zawarcie rozsądnej umowy. Oczywiście, o ile dojdzie jesienią do zmiany władzy.
    Z obecnie rządzącymi, dialog jest pozbawiony większego sensu, bo jedyne czego chcą, to trwanie przy władzy. Problemy Polaków i Polski zdają się być im obojętne.

  16. .
    — Klasówka —
    .

    Chciałoby się wierzyć że nauczyciele
    to ta lepsza bardziej rozumna część
    Suverena, gdyby tak było czy powinni
    byli dać się zniewolić jednemu katechecie❓

    Gdyby tak było czy nie powinni byli
    wyprodukować lepszego, mądrzejszego
    Suverena w lepszym gatunku niż
    obserwowane pro-PISS 40%❓

    W tych 40%tach jest również komponent
    ich absolwentów, mieli na to ~30 lat, say
    one generation, not enough time ❓

    Czy zdali egzamin ❓
    .
    ~

  17. @samba kukułeczka

    Miałaś iść do diabła i więcej tu się nie pokazywać. Sama to postanowiłaś i ogłosiłaś światu. To jest pisowskie dotrzymywanie słowa. A kysz!

  18. woytek
    28 marca o godz. 5:54

    … bez edukacji seksualnej rodzą się takie woytki, co pieprzą jak i gdzie popadnie… i skutki mamy… przejebów od groma…
    Oj, ty tępy w00yu…

  19. samba kukuleczka
    27 marca o godz. 20:07

    … a kiedy wypieprzą w kosmos religię ze szkół, kiedy zamkną seminaria „duchowne” – oazę i kuźnię seksualnych dewiantów, którzy chcieliby mieć bezkarny monopol na dzieci i młodzianków?

  20. @ lubat 27 marca o godz. 19:51
    A fuj, na psa urok! Cóż Pan wypisuje? Przypomnę więc, że do roku 1980 nasz przemysł stoczniowy, tak jak huty, kopalnie oraz rozmaite inne zakłady przemysłu obronnego produkował w pocie czoła to, co było konieczne do wypełnienia „dobrowolnych zobowiązań” wobec Układu Warszawskiego oraz RWPG, bez jakiegokolwiek oglądania się na ponoszone koszty i opłacalność danej branży. Statki dla „strefy dolarowej” musiały być produkowane, następnie sprzedawane po dumpingowych cenach, by zdobyć „wsad dewizowy” konieczny przy produkcji dla ZSRR (gros produkcji np. Stoczni Szczecińskiej), który rozliczał wyłącznie w rublach. Czy polscy stoczniowcy byliby po 1989 skłonni harować tak jak południowokoreańscy dla kontynuacji i rozwoju swojej branży, pozostaje do dyskusji. Otwarte jest też pytanie, kto i na jakich warunkach byłby skłonny sfinansować inwestycje w CAŁY przemysł, konieczne do takiego rozwoju przemysłu stoczniowego jaki nastąpił w Korei.

  21. Z zeszytów pigmalionistyki dezorientalistycznej…

    Czytając aktualną publikację Profesora, przypomniałem sobie wczesna lata studiów nad wymienionymi zeszytami…
    W niniejszej edycji Profesor Hartman zgrywa się na profesora Higginsa, a nie wychodzi nawet dr Doolittle, co przynajmniej przytomnie gadał do zwierząt, świadom braku Eliz.
    Spośród jednak lektur formacyjnych dla wpisów na blogu, dla trzeźwości przekazu, jakże skromnie zachęcam do zapoznania się z Polyanną (niekoniecznie w beletrystyce, a w nauce…hihi). 😉

    Ogromnie i z szacunkiem dla wielkiego serca, kłaniam się.
    🙂

  22. W Niemczech nauczyciele maja status urzednikow panstwowych.
    Urzednicy panstwowi objeci sa zakazem strajkowania. I jest spokoj.

  23. Należy pamiętać ,że w spór dorosłych wplątana jest młodzieży rodzice..Tego sporu nie można porównać do żadnego innego.Cel tego sporu ,przemyślany i wprowadzony jasny jak słoneczko nad Nowogrodzką.Dalej poróżnić społeczeństwo i obywateli.Przecież te 5 Wodzusia ,wymagające miliardów ,było celowym wezwaniem ,do strajku nauczycieli.WIZJIONER I GENIUSZ ,PRZECIEŻ WIEDZIAŁ ,ŻE NAUCZYCIELE ZARABIAJĄ PONIŻEJ OCZEKIWAŃ.A reforma pani Zalewskiej to gejzer sprawności i intelektu władzy.Dlatego w nagrodę wysłał do UE.Aha.Pan Brudziński wysłany tam ,po nauki pracy międzynarodowej ,nasza zna z ulicy i pacyfikacji demonstrantów ,wróci jako delfin.Wyczujcie się w myśli wodza i wszystko zrozumiecie.Bo taki HAWKING zastanawiał się ,bez skutku ,jakie są myśli Boga.To tak pod wrażeniem filmu wczorajszego ,o tym geniuszu.A jak się nasz ma do niego ,pokumajcie sami.

  24. >> Czy naprawdę nie możemy sobie wyobrazić, aby strajkujący nauczyciele domagali się przywrócenia praworządności, niezawisłości sądów i prokuratury, wolnych mediów publicznych i służby publicznej? <<

    To akurat wyobrazić sobie można dość łatwo. Już sobie nawet na poczekaniu wyobraziłem.

    Znacznie trudniej wyobrazić sobie jednak jakiekolwiek pozytywne następstwa wysunięcia takich żądań, a w szczególności – przychylną reakcje Prezesa, tfu – Rządu Rzeczpospolitej.

  25. Oczywiście wszystko co dzisiaj się dzieje ma wymiar polityczny, ale problem nauczycielek ma również aspekt czysto pragmatyczny Panie Profesorze.
    Kilka słów wstępu.
    Trzy profesje na dzisiaj są wybitnie sfeminizowane.
    Nauczycielski, handel i pielęgniarki.
    Handel w tym momencie sobie daruję. Relacje oczekiwania płacowe – realizacja tych oczekiwań kształtuje w zasadzie rynek.
    W przypadku tych dwóch pozostałych rola państw jest decydująca. To państwo swoją wolą, lub jej brakiem określa to jak kształtować będę się relacje tych dwóch profesji jeżeli chodzi o status i tym samym co miesięczne gaże.
    Do tej pory państwo uznawało ( przy pomocy związkowej reprezentacji tychże) że bez dobrze płatnych nauczycielek Polska legnie w ruinie. Edukacja przyszłych pokoleń jest priorytetem. W tym samym czasie pielęgniarki traktowane były jak dyszel, bo nazwanie ich statusu piątym kołem byłoby obraźliwe dla tego ostatniego.
    I ten fakt miał przełożenie na …decyzje młodzieży rodzaju żeńskiego jeżeli chodzi o wybór profesji.
    „Czym chciałabyś zostać jak dorośniesz?”.
    Większość dziewczyn odpowiedziała zapewne, że Marylą Rodowicz, ale już następna w kolejce była nauczycielka. Zarobki niezłe, ławek w klasie coraz mniej, pogoda w wakacje w związku z ociepleniem wyśmienita, w zimie bałwana może lepić się nie będzie, ale jak zrobią trochę sztucznego śniegu to na nartach można pojeździć, no i przede wszystkim pan Broniarz na czele związku ZNP.
    Dalej oczywiście robota na kasie, układanie bukietów, wyprowadzanie psa z kotem, kosmetyka wnętrz, a w ogóle obojętne co tylko nie pielęgniarka.
    I leciał tak rok za rokiem.
    Nauczycielek przybywało, a pielęgniarek …jeżeli to w Niemczech, Norwegii, Szwecji.
    Niestety, solidarność kobieca też jakby w zaniku. Nauczycielki i Pan Broniarz nie pomyślały, że może innych też należało by wspomóc.
    I można ten wywód kontynuować.
    I rzecz sprowadza się do mało wyszukanej tezy. Trzeba zrobić wszystko aby zawód pielęgniarki stał się pierwszym wyborem młodych dziewczyn, a nauczycielki tym razem mogą poczekać.
    I niestety jeżeli znów wywindujemy gaże nauczycielek do poziomu nieboskłonów to sytuacja się nie zmieni.
    A średnia w zawodzie pielęgniarek ponad 50 lat, społeczeństwo się starzeje, profesor Hartman również i kto wie może za jakiś czas (chociaż nie życzę tego profesorowi) zastrzyk profesorowi będzie musiała robić pani od geografii, albo od wychowania przedszkolnego
    P.S.
    A czy wie Profesor, że w związku z deficytem rąk do pracy w zawodzie KUL otwiera kierunek pielęgniarski?

  26. @demi
    Napisz kilka mądrych lub kontrowersyjnych zdań , chętnie przeczytam.
    Możesz się również podpisać lub przedstawić swój dorobek intelektualny, czytelnicy poczują się zaszczyceni twoim towarzystwem. Nie używaj tylko epitetów, bo to cię jeszcze bardziej dołuje.

  27. woytek
    28 marca o godz. 21:39

    goń się sam trepie od „intelektualnego dorobku” i „dewiacji seksualnych”…

  28. „Nowy” zawód – zakonnica-niewolnica podręczna

    ‚Więc to już! Po raz ostatni spojrzała na rodziców i podeszła do ołtarza.
    Ksiądz: – Droga Siostro, już przez chrzest umarłaś dla grzechu, a zostałaś poświęcona Bogu. Czy chcesz przez wieczystą profesję zakonną jeszcze pełniej Mu się poświęcić?

    – Chcę.

    – Czy chcesz z pomocą łaski Bożej przyjąć i na wieki zachować ten sposób życia w doskonałej czystości, posłuszeństwie i ubóstwie, który wybrali sobie Chrystus Pan i Jego Dziewicza Matka?

    – Chcę.

    Czy chcesz pełnić posłuszeństwo, wyrzekając się własnej woli?

    – Chcę.

    – Czy chcesz zajmować się tylko Bogiem w samotności i milczeniu, w gorliwej modlitwie i chętnej pokucie, w pokornej pracy i dobrych uczynkach?

    – Chcę.

    – Czy chcesz wytrwać w Świętym Zakonie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, którego pragniesz?

    – Chcę i pragnę.’

    To Małgosia 16. lat.
    ‚Rodzice pochodzą z podkrakowskiej wsi, tata ślusarz, mama od razu po podstawówce poszła do pracy. Miała ośmioro rodzeństwa, dziadek pił i już po wypłacie miał pusty portfel’.

    ‚Wiktoria, matka: – Dla nas córka zakonnica to było wyróżnienie. Skoro bardzo chciała, co mieliśmy zrobić? Gdybym wiedziała to, co wiem dziś, nie puściłabym jej’.
    (…)
    ‚Małgorzata: – W ramach „stopniowego kształtowania osobowości” po nowicjacie trafiłam do kuchni krakowskiego klasztoru Ojców Franciszkanów. Naszym obowiązkiem było przygotowywanie posiłków dla 120 osób. Pierwszy raz zobaczyłam wtedy spiżarnię wielkości pokoju, po sufit w jedzeniu. I pierwszy raz smażyłam naleśniki z ciasta wylewającego się z wiader. Jeździłyśmy tam we dwie z siostrą Małgorzatą codziennie tramwajem na 8.30 i pracowałyśmy do godziny 20. Czasem 22. A jak były ważne uroczystości, goście czy święta, to i do drugiej w nocy. Pomagały nam dwie świeckie kucharki. Na popołudniowy brewiarz w kościele Mariackim biegłyśmy. Raz – w trakcie – zasnęłyśmy. Za karę musiałyśmy zostać na drugiej mszy’.

    Proces z zakonem trwa…

  29. Żeńskie zgromadzenia zakonne w Polsce – liczby…

    Liczba Zgromadzeń czynnych – 105
    Ilość domów – 2.188

    Liczby zakonnic (stan na koniec roku)
    Rok… ogółem… profeski wieczyste… profeski czasowe… nowicjuszki… postulantki
    2000… 23.240… 19.583………………. 2.167……………….. 924…………. 566
    2005… 22.009… 19.066………………. 1.899……………….. 573…………. 471
    2010… 20.208… 18.423………………. 1.219……………….. 355…………. 211
    2017… 17.858… 16.820…………………. 650……………….. 211…………. 177
    spadek -23%…… -14%………………….-70%………………. –77%… -69%
    2000/17

    Tylko oświata…

  30. woytek
    28 marca o godz. 5:54

    … odpieprz się od edukacji seksualnej – w takiej Finlandii jest obowiązkowa i… żyją.

  31. @ samba kukuleczka 28 marca o godz. 21:31
    Kiedyś były licea pielęgniarskie, potem szkoły pomaturalne, dziś jest to wyłącznie kierunek studiów wyższych. Nie każda kobieta, między innymi w związku z planami założenia rodziny, miałaby czas i możliwości studiować by zostać pielęgniarką. Nożyce się rozwarły również w drugim kierunku: kiedyś była w szpitalu salowa, która prócz przysłowiowego wynoszenia basenu czy kaczki, potrafiła również uczestniczyć w prostszych zabiegach pielęgnacyjnych pacjenta. W krajach byłego ZSRR funkcjonuje również sanitariusz/sanitariuszka, głównie z przyczyn wojennotajnych, ale swoją rolę wypełnia. U nas baseny wynosi aktualnie albo pani magister, co czyni z łatwą do przewidzenia niechęcią i poczuciem obrazy majestatu, albo sprzątaczka z firmy obcej, nie mająca ani prawa, ani przeszkolenia by pacjenta choćby dotknąć. I fajnie jest! A specjaliści od organizacji ochrony zdrowia, jakimi dziś powinni być dyrektorzy szpitali, widocznie uważają że tak właśnie jest o.k.

  32. Zostaną te pomniki albo i nie. Bo jak raz przyjdzie moda na czyszczenie przestrzeni publicznej z kultu jednostki bądź jednostek wysoce kontrowersyjnych, to w trymiga mogą polecieć Kaczyńscy, a kto wie, czy paru setkom „Janów Pawłów” też się nie dostanie;…

    Gospodarzu, kiks z tymi paroma setkami „Janów Pawłów”!
    Poważne niedoszacowanie.

    Otóż nad Wisłą jest 2477 gmin. Zaokraglijmy do 2,5 tysiąca. Idę o zakład, że nie istnieje taka gmina, żeby w niej nie było „Jana Pawła”, a nawet „Drugiego”. To wynika z istoty rzeczy: jest „Jan Paweł” – jest gmina. A nie, to nie. I szlus!

    Nie jeden, a cała wycieczka „Janów Pawłów” w każdej gminie siedzi: ulica imienia Onego,
    aleja imienia Onego,
    rondo imienia Onego
    park imienia Onego z centralnie umieszczoną figurą Onego rzucającą cień na każdego,
    most imienia Onego,
    wiadukt imienia Onego,
    zbiornik retencyjny imienia Onego,
    szkoła podstawowa/gimnazjum/liceum/zawodówka/technikum imienia Onego,
    przedszkole/żłobek imienia Onego,
    księgarnia imienia Onego i drukarnia imienia Onego
    zakład komunalny wodociągów i kanalizacji imienia Onego,
    Ba, cały urząd pod patronatem Onego i burmistrz z wójtem i prezydentem oraz radnymi i urzędnikami pod Onym siedzą oraz Ponckim Piłatem,
    kościół imienia Świętego Ojca Świętego Jana Pawła Drugiego Kajakarskiego,
    boisko typu „orlik” imienia Onego,
    miejscowe wzgórze imienia Onego,
    jezioro Onego,
    coroczny spływ gminno-parafialny imienia Onego,
    wycieczka rowerowa imienia Onego,
    pielgrzymka radnych imienia Onego,
    szlak przyrodniczo-parafialny imienia Onego i figura Onego na co drugim zakręcie,
    szpital imienia Onego Jana Pawła Drugiego.

    Trzeba wierzyć w człowieka, kolego.
    No i wierzymy.

    O figurkach wielkości krasnoludka, do figurek gargantuicznych i takiegoż wyglądu Onego, wraz z adekwatnymi tablicami informacyjno-gloryfikacyjno-modlitewnymi już nie ma sensu wspominać. Widok to nasz codzienny i bez tego widoku Polak od samego rana nie jest sobą.

    Nie, nie stanowczo te „parę setek” to wynik niedoszacowany.
    PARĘ SETEK TYSIĘCY. To jest słuszna i zbawienna odpowiedź.

  33. marzenia się spełniają pod warunkiem, ze działa rozum . Wydaje mi się ważnym aby rodzice zorganizowali się w grupy samopomocy, w których jeden z rodziców zaopiekuje się kilkoma uczniami w jeden , dwa dni a następnie zrobi to następny i tak aż nauczyciele wygrają swoją godność i tak sądzę , że godność dzieci i rodziców. Myślę, że w miastach w których są uczelnie wyższe akademiccy nauczyciele ale i studenci kół naukowych też mogą zorganizować zajęcia i wesprzeć nauczycieli i tu to we własnym jak najlepiej rozumianym interesie. lepiej uczyć dobrze przygotowanych – prawda ? Takie deklaracje z pewnością rozwścieczą rządzącą mafię PiSokleptokratów i mocno ich przestraszą a że to ludzie tchórzliwi co codziennie widzimy ( tabuny ochroniarzy i zamkniętych urzędów).

  34. Nieco, dziwne jest oczekiwanie, że bądź co bądź postkomunistyczny związek zawodowy ZNP, który należy do OPZZ pokusić się w ogóle może o przewrót na miarę strajku stoczniowców. Trzeba przy tym wziąć pod uwagę takie elementy ruchu robotniczego z tamtych czasów jak: katolicyzm, konserwatyzm i fakt, że był to ruch niepodległościowy i jednocześnie wolnościowy. 21 postulatów to był program reformy PRL w duchu trockistowskim, chodziło o przejęcie władzy centralnej przez struktury poziome, zlokalizowane w zakładach pracy. Tutaj nic się więc nie zgadza. A może czas przyszedł czas przeszczepienia na grunt polski, tradycji innego związku zawodowego, który nazywał się Histadrut? Był to właśnie związek zawodowy o charakterze politycznym i na dodatek związek lewicowy. Budowaliśmy w Polsce drugą Japonię no i coś z tego wyszło… może czas zbudować drugi Izrael, pod sztandarem ZNP? Z pewnością obudziłoby, to wszystkie antysemickie demony i cały świat od razu zorientowałby się, gdzie jest ruch postępowy – lewicowy, a gdzie zacofany konserwatywno katolicko narodowy. Proponuje połączyć ideę takiego związku zawodowego z programem partii Razem. Problem tylko w tym, że politycznie poparcie dla takiego związku i partii będzie oscylowało przez następne 110 lat w okolicach 1%-0,1% poparcia. A w tym czasie katolickie formy zbiorowych wstąpień, będą wahały się w granicach 55%-20% poparcia.

  35. belferxxx 29 marca o godz. 21:19 263466
    @Gosppodarz
    A co te miasta, bogate przecież i z wysokimi średnimi płacami (oraz, co za tym idzie, cenami i dochodami podatkowymi!) dadzą nauczycielom OD SIEBIE po(!) strajku … Bo inaczej nauczyciele wyjdą na nim jak stoczniowcy/górnicy na swoich strajkach w latach 80-tych – z uprzywilejowanej elity pracowniczej (kasa, dostęp do dóbr i usług socjalnych etc.) stali się pariasami – owoce ich „sukcesu” zgarnął kto inny …
    https://chetkowski.blog.polityka.pl/2019/03/29/ten-strajk-sie-pis-owi-nalezy/#comment-263468

  36. Płynna Nierzeczywistość 29 marca o godz. 15:51‎ ‎263439‎
    Rząd bez trudu przetrwa strajk nauczycieli. Już ci tłumaczyłem, że państwo nie może ‎funkcjonować nawet dnia bez energetyków, transportowców, łącznościowców czy śmieciarzy, ‎ale bez szkół publicznych, to może ono funkcjonować latami jak nie wiekami. Przecież rząd nie ‎tylko, że się sam wyżywi, ale też i zadba o edukację dla swoich dzieci, a reszta będzie musiała ‎sobie poradzić sama.‎

  37. Twarde dane statystyczne pokazują, że pieniędzy w systemie NIE ma, że w budżecie pieniędzy ‎NIE ma i nie będzie (klasyk czyli Vincent). Tylko w lutym bieżącego czyli 2019 roku, budżet ‎RP ma już 0,8 mld zł deficytu, a w zeszłym czyli 2018 roku miał on aż 10,4 mld zł deficytu, ‎choć trzeba przyznać, że to jest jednak znacznie mniej niż za nierządów PO-PSL, kiedy to ‎deficyt ten wynosił nawet ponad 30 mld zł rocznie. Deficyt budżetu wynosi bowiem w Polsce ‎oficjalnie około 1.8% PKB czyli ponad 28 mld zł, a w zeszłym, czyli 2018 roku wynosił on ‎nieco ponad 10 mld zł przy czym w roku 2016 i 2010 wynosił on nawet około 45 mld zł. ‎Zadłużenie sektora finansów publicznych przekroczyło w Polsce 989 mld zł, a więc aby spłacić ‎taki dług, to każdy obywatel (od niemowlaka po 100-latka) musiałby zasilić z własnej kieszeni ‎państwowy budżet o około 26 tys. zł. Innymi słowy: jest bardzo źle, choć bywało jeszcze gorzej. ‎
    Proponowany przez ZNP strajk da więc takie same rezultaty jakie dały strajki organizowane ‎przez NSZZ Solidarność w latach 1980-tych, czyli galopującą inflację i wzrost zadłużenia ‎budżetu(wzrost długu publicznego) i wzrost długu zagranicznego. Rząd znów stał się ofiarą ‎swojej własnej propagandy sukcesu.

  38. Strajki z lat 1980-tych przyniosły polskim robotnikom głównie bezrobocie, zupki ‎Kuronia, biedę i przymusowe, ekonomiczne wygnanie. Do samej tylko Anglii wyjechało po ‎roku 1989 co najmniej milion Polaków, a jeszcze więcej chyba do Niemiec (począwszy od roku ‎‎1980), tyle że tam to sporo wyjechało jako tzw. Niemcy (np. Kozakiewicz i Szmidt), w tym ‎synowie, córki, wnukowie i bliscy krewni powstańców Śląskich, Wielkopolskich i ‎Warszawskich oraz obrońców Wybrzeża, w tym Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku ‎czy też obrońców Westerplatte. 🙁

  39. @Witold pisze w moim kierunku:

    „Miałaś iść do diabła i więcej tu się nie pokazywać”.

    O Matko Boska. to Ty wierzysz w diabła?
    Tym samym okazuje się, że nie najwyższe notowania w moim prywatnym rankingu wszystkich agnostyków. ateistów i scjentystów są całkowicie uzasadnione.

  40. Gra toczy się tu TYLKO I WYŁĄCZNIE o lepsze płace, gdyż tylko takie, czyli czysto ‎ekonomiczne postulaty mogą przedstawiać strajkujący, oprócz tylko jeszcze poprawy wąsko ‎rozumianych warunków pracy, czyli np. wielkości pensum, długości urlopów etc. Nikt z ‎belfrów z zarządu ZNP N I E jest zaś zainteresowany reformą oświaty, gdyż wtedy za dużo ‎nauczycieli i administratorów szkolnictwa straciłoby swoje posady.‎
    Pieniędzy zaś w kasie państwowej i kasach samorządowych NIE ma i NIE będzie, jako że ‎państwo i samorządy są po uszy zadłużone u koszernych lichwiarzy czyli banksterów. Jak to już ‎dawno temu wyjaśnił pewien mądry niemiecki a mocno brodaty Żyd (tak zresztą nielubiany ‎przez elity rządzące tzw. Zachodem), w swym, jakże wciąż aktualnym, dziele p.t. „Walki ‎Klasowe we Francji” (www.marxists.org/polski/marks-engels/1850/wkwf), rządy państw ‎kapitalistycznych (nie ważne tu jest jakiej orientacji – od socjaldemokracji i „zielonych” po ‎konserwatystów i liberałów) zadłużają się w prywatnych bankach czyli na tzw. rynku ‎finansowym (w przypadku rządu Grecji, Portugalii czy Polski głównie u bankierów ‎zagranicznych) tylko dla tego, że rządy te są zależne od bankierów, a nie ma przecież dla ‎bankierów lepszego dłużnika niż rząd albo lokalny samorząd, który przecież praktycznie zawsze ‎‎(prędzej czy później) spłaca swoje długi pieniędzmi podatników, a więc też i moimi oraz twoimi ‎‎- czy tego chcemy, czy też nie. Na tym polega przecież tzw. burżuazyjna demokracja, w której ‎znów żyjemy od roku 1989. I nie moja to też wina, że dziś nie tylko kamienice, ale i banki w ‎Polsce NIE są znów polskie, a „starozakonne”.

  41. ++++
    30 marca o godz. 12:04

    … byłoby zdecydowanie bezpieczniej pożyczać od Putina…

  42. ceo 31 marca o godz. 20:23
    Dobry zwyczaj – nie pożyczaj.
    „Annual income twenty pounds, annual expenditure nineteen [pounds] nineteen [shillings] and six [pence], result happiness. Annual income twenty pounds, annual expenditure twenty pounds ought and six, result misery.”
    Charles Dickens, David Copperfield

css.php