Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Strajk nauczycieli

7.04.2019
niedziela

Nie bierzcie od Kaczyńskiego! Nauczyciel to nie krowa

7 kwietnia 2019, niedziela,

Istnieje ryzyko, że w nocy z niedzieli na poniedziałek nauczyciele dostaną od rządu tyle, że odwołają strajk. Wystarczy jeden telefon od Kaczyńskiego, który powie: „dajcie im”. A nauczyciele wezmą… Nie dajcie się! Chodzi o uwolnienie szkoły i godność nauczycieli, a nie tylko o pieniądze. Wyłącznie negocjowanie w warunkach strajku daje szanse na zmianę. Bo strajk konsoliduje i wzmacnia strajkujących, podnosząc ich świadomość, przydając odwagi i poczucia godności.

Wciąż mam nadzieję, że będzie to strajk wypływający z głębokiej, dobrze ugruntowanej świadomości politycznej i obywatelskiej, a nie tylko walka o należne skądinąd podwyżki. Wielki strajk, mający poparcie nauczycieli i uczniów, może się przerodzić w zmasowany protest demokratycznego społeczeństwa przeciwko wulgarnej, autorytarnej i klerykalnej władzy, skorumpowanej do szpiku kości i cofającej nas mentalnie do epoki późnego PRL.

Bardzo liczę na nauczycieli i serdecznie im kibicuję. Nie poprzestawajcie na rozmowach o pieniądzach. Mówcie o wolności szkoły i autonomii nauczyciela, o ideologicznym balaście i klerykalnym zaduchu, w którym wszyscy się męczą. O lęku i oportunizmie, które wiszą nad szkołą jak smog. O zacofanych, nieżyciowych programach nauczania i przestarzałych metodach, które przestały już działać. O braku szacunku dla nauczycieli, którym każdy dziś może wejść na głowę. O braku czasu i środków na rozwój intelektualny i kulturalny pedagoga, który przecież musi być człowiekiem wykształconym, myślącym i uczestniczącym w kulturze, skoro ma dawać przykład młodzieży i zachęcać ją do nauki i krytycznego myślenia.

Na ogół wykładowcy akademiccy nie czują solidarności z wielką grupą zawodową nauczycieli. Sądzą bowiem, że są lepsi. Tymczasem to nieprawda. Prowadząc wykłady, ćwiczenia i seminaria, robimy właściwie to samo i stosujemy bardzo podobne metody jak nauczyciele liceum. Po prostu nasi uczniowie są kilka lat (czasem tylko rok) starsi. Nie ma co się nadymać. Prowadzone przez nas zajęcia ze studentami w przeważającej mierze mają charakter propedeutyczny i niewiele się różnią od szkolnych lekcji. Nie lubimy myśleć o sobie jako o nauczycielach, tak jakby „wykładowca” to był ktoś inny.

Trzeba to zmienić. Powinniśmy poczuć solidarność z rzeszą nauczycielską i skończyć z niczym nieuzasadnionymi arystokratycznymi pretensjami. Owszem, wielu z nas uprawia naukę (albo, jak ja sam, filozofię), lecz poza tym jesteśmy nauczycielami. Nie „dydaktykami”, tylko po prostu nauczycielami.

Czas przezwyciężyć swój elityzm i poczuć solidarność z rzeszą nauczycieli szkolnych, którzy mają szansę swą walką o godność uruchomić masową mobilizację społeczną przeciwko pszenno-buraczanemu reżimowi Jarosława Kaczyńskiego. Mobilizację, która przyniesie żniwo w jesiennych wyborach i pozwoli odzyskać państwo z rąk prostaków i cwaniaków. Minimum zaangażowania to noszenie solidarnościowych odznak przez wykładowców, lecz sądzę, że w razie przedłużania się strajku potrzebne będzie coś więcej – listy i oświadczenia, a nawet symboliczne solidarnościowe akcje strajkowe.

Uczelnie nie odegrają kluczowej roli w strajku nauczycieli, lecz moralne połączenie ze strajkującymi, jednoznaczne okazanie im wsparcia – może trwale wpłynąć na relacje między dwiema sztucznie rozdzielonymi grupami zawodowymi. Nas, nauczycieli akademickich, jest ponad sto tysięcy. To też jest siła. Gdybyśmy zadzierzgnęli bliższą więź z nauczycielami szkolnymi – a przecież coraz częściej w tej jedności widzi nas społeczeństwo, traktujące studia jako kolejny etap edukacji szkolnej – nasze poczucie własnej wartości wcale by na tym nie straciło, a wręcz przeciwnie.

A więc ruszmy cztery litery i zróbmy coś dla koleżanek i kolegów ze szkół. A na dobry początek życzmy im odwagi i determinacji, by oparli się pokusie brania od Kaczyńskiego. Nie jesteście krowami!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 58

Dodaj komentarz »
  1. Na ogół wykładowcy akademiccy nie czują solidarności z wielką grupą zawodową nauczycieli. Sądzą bowiem, że są kimś lepszym. Tymczasem to nieprawda. Prowadząc wykłady, ćwiczenia i seminaria, robimy właściwie to samo i stosujemy bardzo podobne metody, jak nauczyciele liceum.

    Nieprawda!
    To nie to samo. Bycie wykładowcą wyższej uczelni to mały pikuś w porównaniu z byciem nauczycielem nauczania początkowego czy w szkole specjalnej.
    Ktoś, kto się tam sprawdził spokojnie może zostać wykładowcą. W drugą stronę jest dużo gorzej.

  2. PiS = świnia +

    Gdyby nawet nauczyciele przyjęli wieczorem propozycję rządu, która by ich satysfakcjonowała, to i tak będzie to porażka reżimu i zwycięstwo nauczycieli.
    Krok w dobrą stronę.

  3. „3 kwietnia 2019 r. w Ministerstwie Edukacji Narodowej zostało podpisane porozumienie w sprawie kwalifikacji zawodowych wymaganych od nauczycieli religii. Podpisali je: minister Anna Zalewska oraz w imieniu Konferencji Episkopatu Polski biskup Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski.(…)Porozumienie stanowi, że nauczyciel religii musi spełniać wymagania kwalifikacyjne i pedagogiczne analogiczne do tych, które spełniają inni nauczyciele. Wobec pojawiających się w przestrzeni medialnej nieprawdziwych informacji należy stanowczo podkreślić, że standardy kształcenia nauczycieli religii i wymagania niezbędne do zatrudnienia ich w placówkach oświatowych są takie, jak w przypadku każdego innego nauczyciela.”
    *
    ekai.pl

    Ani słowa o tym, że katecheci będą np. wychowawcami(?).
    Oto priorytety ministry Zalewskiej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ładnie to tak? Oczekiwać, aż inni obalą okrutny reżim Kaczyńskiego? A samemu nie łaska zorganizować strajk na uczelniach? Profesura bierze co miesiąc od Kaczyńskiego…

    Ładnie to tak: nazywać nauczycieli baranami? Co z tego że władza PO-PSL ostrzygła nauczycieli (np. podnosząc im wiek emerytalny i nacjonalizując forsę z OFE)?

  6. „Wciąż mam nadzieję, że będzie to strajk wypływający z głębokiej, dobrze ugruntowanej świadomości politycznej i obywatelskiej, a nie tylko walka o należne skądinąd podwyżki. Wielki strajk, mający poparcie nauczycieli i uczniów, może się przerodzić w zmasowany protest demokratycznego społeczeństwa przeciwko wulgarnej, autorytarnej i klerykalnej władzy, skorumpowanej do szpiku kości i cofającej nas mentalnie do epoki późnego PRL.”
    Gospodarz

    Panie Profesorze, „NIE WIERZĘ”W ODEJŚCIE NAUCZYCIELSTWA OD WIARY i TRADYCJI OJCÓW, mówiąc pompatycznie.
    A jeśli tego nie będzie, to jak zwykle, będzie jak było.
    „Dopokąd”, mówiąc słowami autora tych słów S. Staszica, „wiara czyni człowieka głupim”, „dopotąd” nic się nie zmieni, nie mówiąc o jakichś kosmetycznych zabiegach.
    No ale marzenia nic nie kosztują, zostaje nam tylko taka konstacja.
    Ja proponuję 500+ na każdego kota.

  7. Przepraszam, literówka, tam powinno być konstatacja.

  8. Obojętnie czy odbędą się niedzielne rozmowy czy nie, czy rząd obieca coś więcej niż do tej pory ten strajk się odbędzie. Jestem nauczycielem. I wiem jedno – to nie jest strajk związków zawodowych, to jest strajk środowiska, które jest zdeterminowane – pierwszy raz widzę taką determinację wśród moich kolegów. Zawsze było tak, że nauczyciele nie wychylali się. Posłusznie pochylali głowy i robili wszystko co minister czy kuratorium od nas chciało, nawet jeżeli reforma za reformą tylko pogarszały sytuację polskij szkoły. Generalnie mam dość politycznych pomysłów kolejnych ministrów (jestem nauczycielem od 27 lat). Jestem na tyle sfrustrowana „reformami”., że jakiś czas temu stwierdziłam, że jeżeli kolejny rząd zaproponuje „nową reformę: – ostatnio mam wrażenie co rząd to reforma – pierwszy raz pójdę z pochodniami pod budynek MEN-u. Jako sfrustrowany nauczyciel mam przesłanie do polityków wszelkiej maści – OD… WALCIE SIĘ OD EDUKACJI, poizwólcie nam robić swoje. Jestem przekonana, że większość z nas doskonale wie jak powinna wyglądać szkoła. Ciągle się zmieniam, moje metofy nauczania, doszkalam się by iść z duchem czasu, inaczej moje lekcje będą nudne dla młodzieży i nieinteresujące. Nauczyciele muszą dotrzymać kroku młodzieży, a rząd za rządem nam w tym przeszkadza. Wszelkie innowacje i kreatywność są zabijane przeładowanymi podstawami, wręcz archaiczna literaturą itd. Co chwila nowe podręczniki, które jak już opracuję , przetestuję na 3=4 rocznikach co zrobić i jak by to było i przyjemne dla ucznia i użyteczne a tu znów zmiana. Ten strajk jest formą buntu przeciwko temu. Pieniadze są ważne i zdjęcie umieszczone w necie o warunkach zatrudnienia na kasie w Biedronce wywołało falę dyskusji. Od kilku miesięcy siał się ferment, ale pogarda obecnej władzy i jej zadufanie w roku wyborów przelała falę goryczy. Dlatego też może się Pan nie obawiać – TEN STRAJK SIĘ ODBĘDZIE nawet jeżeli związki się dogadają, bo to nie jest strajk związków, TO STRAJK CAŁEGO ŚRODOWISKA.

  9. Zgoda, że nauczycielstwo nie powinno brać od Kaczyńskiego! Niedługo wygra Schetyna i PO, obiecują, że bez strajku i bez łaski dadzą tysiąc. To od nich warto wziąć. Po stówce albo i dwie stówy dają samorządy PO, te pieniądze za strajk trzeba brać. To jest w porządku.

    Ale 1) dlaczego żebrzą, aby Kaczyński im dał? Żebrzą o 1000, a gdy dostaną, to się wypną?

    Ale 2) Pan profesor jednak bierze od Kaczyńskiego. Widocznie, dużo Kaczyński daje panu profesorowi, skoro pan profesor się nie buntuje ani nie wzywa do strajku na uczelniach.

    Dlaczego pan profesor tylko kibicuje? A może by tak Kaczyńskiemu rzucić w twarz miesięczny datek i pracować społecznie?

  10. Ontario

    Z tym OFE to nadajesz jak zaprogramowany bot, albo płatny pisowski troll ,skierowany na odcinek „Polityka-Hartmann”. Wiek emerytalny też podniesiono złośliwie tylko nauczycielom. Mam nadzieję, że dożyjesz nieuniknionych efektów przywrócenia przez tych niszczycieli poprzednich zasad, bo jesteś z tych, do których nie docierają argumenty słowne.

  11. [i]wulgarnej, autorytarnej i klerykalnej władzy, skorumpowanej do szpiku kości i cofającej nas mentalnie do epoki późnego PRL.[i]

    Podobieństwa, owszem, istnieją, ale między PRL-em (późnym, środkowym czy wczesnym, wszystko jedno), a Pisokracją zachodzi jedna zasadnicza różnica – obecna władza ma (niestety) spore i autentyczne poparcie społeczne. I to jest prawdziwy problem, a nie te-czy-tamte wybryki Prezesa i kogo tam akurat Prezes uzna za stosowne wypuścić z pudelka.

  12. hippolit
    7 kwietnia o godz. 17:04

    Dziękuję za komplement.

    Poprzednie zasady? To: emerytura nauczycielska po przepracowaniu 20 lat przy tablicy i wiek 50. 50 lat i emeryt.

    Poprzednie zasady? Waloryzacja płac nauczycieli wedle wskaźnika % w odniesieniu do średniej krajowej, waloryzacja dzięki Kuroniowi i Samsonowiczowi, a zniesiona nielegalnie przez premiera Bieleckiego.

    Dotrą do ciebie jakieś argumenty? Na pewno tak!!! Kto by nie chciał poprzednich zasad? Ty to zrozumiesz, bo ty nie bot, co innego ja: troll bot skierowany na front przeciwko profesorowi Hartmanowi.

  13. ontario
    7 kwietnia o godz. 15:54

    ontario odstrzel sobie kolczyk, bo resztę przysłania i nie dostaniesz 100 zł od prezesa.

  14. Do Pana Profesora Jana Hartmana (https://hartman.blog.polityka.pl/2019/04/07/nie-bierzcie-od-‎kaczynskiego-nauczyciel-to-nie-krowa/#comment-150585)‎
    Może Pan Profesor prowadząc wykłady, ćwiczenia i seminaria, robi właściwie to samo i stosuje ‎bardzo podobne metody jak nauczyciele liceum a prowadzone przez Pana Profesora zajęcia ze ‎studentami w przeważającej mierze mają być może charakter propedeutyczny i niewiele się ‎różnią od szkolnych lekcji, ale to NIE znaczy, że tak samo jest w przypadku wszystkich ‎wykładowców akademickich. Prawdziwi wykładowcy akademiccy zaznajamiają bowiem ‎studentów z wynikami najnowszych badań, także swoich własnych oraz prowadzą seminaria, w ‎tym doktoranckie, które polegają na przekazywaniu studentom tajników metody pracy ‎naukowej i na „popychaniu” nauki naprzód, a nie jak w szkole średniej, na przekazywaniu ‎wiedzy, którą dziś można bez większego trudu samemu znaleźć np. w Internecie. Jak widać, ma ‎Pan może tytuł profesora, ale na 100% NIE jest Pan naukowcem, jeżeli nie widzi Pan ‎zasadniczej, jakościowej różnicy pomiędzy szkołą średnią a wyższą.‎
    Ja zaś pracuje w prywatnej uczelni wyższej, jestem oceniany przez rynek i nie żeruję na ‎cudzych podatkach, tak jak nauczyciele szkół państwowych i wykładowcy państwowych ‎wyższych uczelni. Poza tym, to ciągle słyszę od nauczycieli licealnych, że mam za niskie ‎pensum a za wysoką pensje, ale wtedy pytam się ich, co stoi na przeszkodzie, aby to oni byli ‎wykładowcami na wyższej uczelni? I na myśl by mi nie przyszło, aby zastrajkować kosztem ‎studentów, np. uniemożliwiając im zaliczenie zajęć czy też przystąpienie do egzaminów. Proszę ‎więc NIE wypowiadać się w moim imieniu!‎

  15. @jagoda
    Dokładnie.
    Na uczelni może być doktor, profesor, ale nie nauczyciel. Sam przeżyłem szok, kiedy uzmysłowiłem sobie, że będę tyle umiał ile się sam nauczę. Niczego mnie na uczelni – dodam technicznej nie nauczono. Wszystko sam – z lektur. Na szczęście dzięki giełdzie wiedziałem na jakie pytania u którego wykładowcy mogę trafić (miałem często wrażenie, że oni też niczego poza odpowiedziami na te pytania nie umieli) i jakoś to szło. Oczywiście, żeby jakoś wytłumaczyć to lenistwo i brak jakiejkolwiek dydaktyki u kadry naukowej mówiło się, że to przecież „studia” i sam musisz zap…itd.
    OK, było to jeszcze za komuny, ale niech mnie ktoś przekona, że teraz jest inaczej.

  16. Jagoda
    7 kwietnia o godz. 10:11

    Gospodarz stwierdził, że nieprawda, Ty zaś mówisz, że nieprawda.
    Co więc jest nieprawdą wobec nieprawdy?
    Z tym, że bycie (dobrym) nauczycielem nauczania początkowego to bardzo niełatwa sprawa, chętnie się zgodzę. Niewątpliwie, wielu wykladowców akademickich nie poradziłoby sobie jako nauczyciele od wychownia początowego. Nie jest jednak pewne, że w drugą stronę zadziałałoby to lepiej, tzn. tenże nauczyciel lepiej sobie poradzi jako wykładowca niż wykładowca, co słabo sobie poradzi jako wychowawca początkujących uczniaków.

  17. Ryba1968
    7 kwietnia o godz. 14:42

    Jestem po stronie nauczycieli. Życzę im (wam), żeby wytłukli na tej spotworniałej władzy należne im pieniądze.

    Dalej jednak są rzeczy trudniejsze:

    Jako sfrustrowany nauczyciel mam przesłanie do polityków wszelkiej maści – OD… WALCIE SIĘ OD EDUKACJI..

    Rozumiem powód krzyku, jednakowoż nic to nie da. Nie po to politycy są politykami, zwłaszcza gówniani politycy gównianymi politykami i władza władzą, żeby się odwalili od edukacji. No, chyba, żeby edukacji w ogóle nie było, jak w XIX wieku i wcześniej. Wtedy było dobrze.
    Nie istniała zresztą odrębna kasta polityków, ale to drobiazg.

    Jestem przekonana, że większość z nas doskonale wie jak powinna wyglądać szkoła. Ciągle się zmieniam, moje metofy nauczania, doszkalam się by iść z duchem czasu, inaczej moje lekcje będą nudne dla młodzieży i nieinteresujące.

    Skąd to przekonanie? W dodatku – doskonałe? Bardzo trudno mieć doskonałe przekoanie, jeśli się całe życie, więce niż życie, bo pokolenie w pokolenie – ma do czynienia z niedoskonałą szkołą, lichą szkołą, byle jaką szkołą, złą szkołą. Jako edukacja powszechna, prawdopodobnie na pewien plus wyróżniała się szkoła środkowego i późnego PRL-u, ale nie jest to absolutnie pewne, choć silnie prawdopodobne. Wcześniej i później z tym było i jest gorzej.
    Szkoła powinna wyglądać tak jak w Finlandii. Finlandia jednak leży na zupełnie innej planecie niż Polska, więc „doskonałe pojęcie” o tym, jak powinna wyglądać szkoła jest u polskich nauczycieli snem o krainie pieczonych gołąbków a nie doskonałym pojęciem, które musi mieć związek z doświadczonym realem.

    Ten strajk jest formą buntu przeciwko temu. Pieniadze są ważne i zdjęcie umieszczone w necie o warunkach zatrudnienia na kasie w Biedronce wywołało falę dyskusji. Od kilku miesięcy siał się ferment, ale pogarda obecnej władzy i jej zadufanie w roku wyborów przelała falę goryczy. Dlatego też może się Pan nie obawiać – TEN STRAJK SIĘ ODBĘDZIE nawet jeżeli związki się dogadają, bo to nie jest strajk związków, TO STRAJK CAŁEGO ŚRODOWISKA.

    Dobrze, że to strajk całego środowiska.
    Jeśli jednak skończy się to tylko na sukcesie nauczycieli w aspekcie finansowym, będzie klęska. Nic to bowiem nie zmieni w SYSTEMIE. Czyli ŚRODOWISKU nienaturalnie NATURALNYM, w którym funkcjonuje nauczyciel i uczeń, z którego wyrasta tak zwany Polak, co jest dosyć dziwacznym terminem biorąc pod uwagę zawartość głowy owego Polaka. Bierze on ją jednak właśnie, w wielkiej mierze, ze szkoły.

    Bez zmiany szkoły nadwiślańskiej na szkołę fińską, a choćby półfińską, polski nauczyciel, za większe bo wywalczone pieniądze, będzie pracował w tym samym szajsie i – nie da się tego pominąć – będzie ten szajs współprodukował oraz sobą firmował.

  18. ++++
    7 kwietnia o godz. 19:19

    Może Pan Profesor prowadząc wykłady, ćwiczenia i seminaria, robi właściwie to samo i stosuje ‎bardzo podobne metody jak nauczyciele liceum a prowadzone przez Pana Profesora zajęcia ze ‎studentami w przeważającej mierze mają być może charakter propedeutyczny i niewiele się ‎różnią od szkolnych lekcji, ale to NIE znaczy, że tak samo jest w przypadku wszystkich ‎wykładowców akademickich.

    „Pan Profesor” stosuje zwyczajne uogólnienie. Od zasady są wyjątki, więc są i jacyś specjalni wykładowcy. O tym wie porządny uczeń już w jakiejś 2-3 klasie szkoły podstawowej.

    Prawdziwi wykładowcy akademiccy zaznajamiają bowiem ‎studentów z wynikami najnowszych badań, także swoich własnych oraz prowadzą seminaria, w ‎tym doktoranckie, które polegają na przekazywaniu studentom tajników metody pracy ‎naukowej i na „popychaniu” nauki naprzód, a nie jak w szkole średniej, na przekazywaniu ‎wiedzy, którą dziś można bez większego trudu samemu znaleźć np. w Internecie.

    Skoro jest wyjątek i są „prawdziwi wykładowcy”, to jest i reguła, czyli „nieprawdziwi wykładowcy”. To ciekawa koncepcja z tą prawdziwością naukowca, ale tylko hipotetycznie. Z wyjaśnienia bowiem wynika, że to mało ciekawe bo słabo polegające na wiedzy o nauczycielach, szkole i naukowcach.
    Mniemanie, że można „bez trudu samemu znaleźć”, w dodatku „wiedzę” w internecie potrzebną na poziomie szkoły średniej, to nadzywczajna śmiałość sądu oparta o nadzwyczajne nieprzemyślenie tegoż.

    Jak widać, ma ‎Pan może tytuł profesora, ale na 100% NIE jest Pan naukowcem, jeżeli nie widzi Pan ‎zasadniczej, jakościowej różnicy pomiędzy szkołą średnią a wyższą.‎

    Różnice jakościowe są w obie strony, zaś szkoła, w tym średnia wymaga kwalifikacji, jakich niespecjalnie wymaga wykładanie w szkole wyższej.
    To, w ogóle, dosyć figlarna uzurpacja, żeby wykładowca miał być „prawdziwym naukowcem”. Poza wyjątkami od reguły w zupełności wystarczy, że będzie porządnym wykładowcą.

  19. demi
    7 kwietnia o godz. 18:38

    Tobie nie pomogło, choć odstrzeliłeś sobie kolczyk, a mnie pomoże?

    Ale dziękuję od serca za dobrą radę…

  20. W telewizorni właśnie powiedzieli, że problem ze strajkiem belferskim sam się rozwiązał, ‎gdyż uczniowie i ich rodzice planują rozpoczęcie w poniedziałek 8 kwietnia b.r. strajku, ‎polegającego na niechodzeniu do szkoły przez uczniów i na nieposyłaniu dzieci do szkoły przez ‎rodziców, a edukować będzie się dzieci albo przez rodziców w domu, albo też w tzw. ‎kompletach, pod kierunkiem niezależnych nauczycieli oraz specjalistów w różnych dziedzinach, ‎czyli tak, jak to było za okupacji a z wielką korzyścią dla budżetu państwa i samorządów ‎‎(likwidacja MEN, szkół państwowych, kuratoriów, inspektoratów etc.). Problem się więc niejako ‎sam rozwiązał, a więc ja mogę spokojnie iść spać. Dobranoc! 🙂

  21. Jarek16
    7 kwietnia o godz. 20:15

    … ten lewus +++ z prymitywnej zawiści pitoli trzy po trzy – wylądował w prywatnej szkółce niedzielnej z filią w Wodzisławiu śląskim, która łoi kapuchę – produkując dyplomowanych matołów… taki ahe adiunkt…

  22. Jarek16 7 kwietnia o godz. 20:15
    Pomijam część ad personam czyli wstęp i zakończenie.‎
    I tak – być może płacisz wyższe podatki niż ja, gdyż ja znam się na rachunkowości i prawie ‎podatkowym, a więc płacę tylko tyle podatku, ile tego wymaga od mnie aktualne prawo i ani ‎grosza, czy (euro) centa więcej.‎
    Ja też chcę, moje podatki były wykorzystywane na opłacanie jak najlepszych szkół dla ‎wszystkich młodych Polaków, a więc jestem za zniesieniem Karty Nauczyciela, która ‎uniemożliwia racjonalną gospodarkę kadrami belferskimi i za wprowadzeniem bonów ‎edukacyjnych, które by tą racjonalną gospodarkę kadrami belferskimi umożliwiły. Zwiększenie ‎pensum jest też konieczne, gdyż państwa nie jest stać na to, aby nauczyciele tak mało pracy ‎wykonywali za całkiem przecież spore pieniądze, które otrzymują oni już dziś od ciężko ‎pracujących podatników z sektora prywatnego.‎

  23. @Tanaka
    Z Finlandią mamy jeszcze jeden rozjazd, mianowicie, że tam żyje niespełna 6 mln ludzi, a u nas 40 mln. Na tej samej mniej więcej powierzchni. Nie jest łatwo ogarnąć tyle polactwa i wyedukować. Fińscy nauczyciele dostali w okresie reformy duże podwyżki i brali, oraz biorą, wciąż czynny udział w kształtowaniu programów nauczania, etc. U nas Beata Szydło wie najlepiej wszystko, bo Zalewska jest non-issue.
    Co do zmian w systemie, to teraz do nich nie dojdzie. Bo po prostu nie ma z kim w tym rządzie rozmawiać. Skoro bydło + ma dostać więcej kasy, niż nauczyciel podwyżki, to o czym mowa?

  24. +++ nauczyciel
    Ahe Łódź

    „Kika
    29.01.2019 17:27
    Zweryfikowany użytkownik

    Opinia
    Zdecydowanie nie polecam. Jeśli chcecie się zapisać na uczelnie możecie zrobić to nawet w październiku, jednak kiedy chcecie się wypisać musicie zapłacić za cały semestr, nawet jeśli ani razu nie uczeszczaliscie na uczelnie i nie odebraliscie legitymacji. W umowie jest tylko informacja ze w razie rezygnacji musicie ponieść koszty . Kwota nie jest podana ,więc równie dobrze mogą wyslac wam list że macie im 10000 zapłacić i trzeba zapłacić. Ta szkoła to pomyłka. Priorytetem szkoły jest tylko zarobek na was . Jeszcze raz gorąco nie polecam„.

    „Oszusci
    10.07.2017 10:52
    Opinia
    Ta aka akademia to przypudrowany trup, ktory zaczyna coraz bardziej smierdziec. Jest dobrze zabalsamowany i rozni ludzie dbaja o to azeby balsam sie trzymal. Jak ktos tu wyzej wspomnial, sprawy sadowe sie tocza w calej polsce przeciwko tej uczelni. Radze wpisac w wyszukiwarce ,,Nabici w dyplom,, I wszystko jasne.”

  25. Ryba1968
    7 kwietnia o godz. 14:42

    nie jesteście sami.
    Macie wsparcie wszystkich ludzi myślących i przyzwoitych.

  26. Właśnie przypiąłem sobie odznakę ” Jestem nauczycielem” a wszystkich pseudo Szekspirów hamletyzujących bić się czy nie bić pozdrawiam słowami pie]ni piłsudczykowskiej szarej brygady „jebał was pies”.

  27. Ontario (po raz drugi i ostatni)

    Zaczynam domyślać się, że jesteś belfrem nie znoszącym sprzeciwu i stąd twoje odgryzanie się, jednak widzę też, że mówimy o dwóch różnych sprawach,więc tym razem łopatologicznie.
    Napisałem: „…wiek emerytalny też podniesiono złośliwie tylko nauczycielom…”
    Ironiczeskoj żaluzji nie poniał?
    No to powoli i dużymi literami:
    odwrotnością tego zdania jest, że podniesiono go wszystkim.
    Kto i kiedy podniósł go wszystkim? Rząd Tuska do 67 i 65 lat.
    Co należy rozumieć przez „przywrócenie przez niszczycieli poprzednich zasad?”
    Należy rozumieć przywrócenie przez Kaczyńskiego zasady przechodzenia na emeryturę w wieku 65 i 60 lat.
    Ile jeszcze musisz żyć, żeby doczekać efektu tego genialnego posunięcia?
    Musisz żyć ok 10-15 lat żeby twoją, tak jak i wszystkie inne emerytury budżetowe (oprócz tych z europarlamentu) , zaczęto obcinać co roku po coraz większym kawałku.
    Siadaj, pała, i więcej nie podnoś ręki.

  28. .
    — Krasula 500+ —
    .
    Sasin on the teachers straik: „Przejściowe
    trudności przyspieszonego rozwoju”,
    hmm, już gdzieś to słyszałem…
    .
    ~

  29. OT 7 kwietnia o godz. 21:26‎
    NIE pracuję tam od ponad 10 lat. Byłem jednym z pierwszych, którzy protestowali przeciwko ‎obniżaniu poziomu nauczania tamże: „Ja udaję, że wykładam, studenci – że się uczą – wywiad z ‎Lechem Kellerem” (Paweł Chełchowski i Wawrzyniec Zakrzewski) „Gazeta Wyborcza” 9 marca ‎‎2011 ‎‎(http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,130438,9226362,Ja_udaje__ze_wykladam__studenci___ze_sie_ucza.html).‎

  30. ‎„lem” 7 kwietnia o godz. 21:10‎
    ‎1.Nie podszywaj sie pod Lema.‎
    ‎2. Nie „lewus” a „prawak” (wedlug twojej ideologii) i nie adiunkt a profesor i nie AHE a UTAD.‎
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,130438,9226362,Ja_udaje__ze_wykladam__studenci___ze_sie_ucza.html

  31. Wykładowcy „sami się regulują”. Poprzeczka idzie w dół
    Łatwiej otwarcie o tym mówić tym wykładowcom, którzy – podobnie jak dr Filipkowski, czy Mikołaj Iwański – wypowiadają się o uczelniach, w których już nie pracują. W podobnej sytuacji jest, przebywający obecnie w Portugalii dr Lech Keller, który uczył m.in na łódzkiej Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej. – Dawano mi tam do zrozumienia, że studenci powinni zaliczać. Środowisko samo się regulowało. Nikt nie sprzeciwiał. Przepuszczaliśmy osoby, które powinniśmy oblać, a w swoim gronie tylko się z tego śmialiśmy. Nie można się kopać z koniem – mówi.
    – W państwowych uczelniach za studentem idzie dotacja, a w prywatnych jego własne pieniądze. Tam przychodzi się po dyplom, a nie po to, żeby się czegoś nauczyć – mówi dr Keller o sytuacji na prywatnych uczelniach. – Moi studenci dużo się nie uczyli. Niektórym wyższe wykształcenie było potrzebne do pracy, a władze uczelni szły im na rękę – dodaje.
    Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,130438,9226362,Ja_udaje__ze_wykladam__studenci___ze_sie_ucza.html

  32. hippolit
    8 kwietnia o godz. 5:35

    Aluzji ja nie poniał. A czy ty paniał, że nigdzie nie napisałem, że podniesiono TYLKO nauczycielom.

    Nie, nie jestem nauczycielem.

    Siadaj, sześć i licz na sześć z + (6+).

  33. @Witold
    7 kwietnia o godz. 19:30
    Ale właśnie tym się różnią studia od nauki w podstawówce- masz się uczyć sam, nauczyciel może Ci pomóc, wskazując źródła i podpowiadajac rozwiązania na które sam wpadniesz. Na dobra sprawę tak samo powinno być w liceum. Gimnazjum jako etap pośredni to ne był wcale zły pomysł, tyle, że nikomu nie przyszło do głowy, że wraz z dojrzewaniem uczniów powinien się zmieniać model dydaktyczny.

  34. @ turpin 7 kwietnia o godz. 17:36
    Nie wypowiem się o wczesnym PRLu, wtedy mnie te tematy jeszcze nie interesowały, ale w środkowym i późnym PRL władza również miała poparcie części społeczeństwa, tyle że „nie wypadało” się publicznie do tego poparcia przyznawać.
    Były całe grupy społeczne które albo wiedziały z przekazu rodziców, albo po prostu wyczuwały intuicyjnie, że ” w kapitalizmie byłoby gorzej” bo „trzeba zapierdalać”. Inne grupy czerpały profity choćby z realizacji hasełek w rodzaju „nie matura lecz chęć szczera…” i obawiały się że inny ustrój by im te profity z racji braku faktycznych kwalifikacji odebrał. Jeszcze inni byli na tyle przekonani że „ten ustrój jest nie do ruszenia póki Sowiety istnieją”, że nie zamierzali kopać się z koniem więc „popierali chociaż się nie cieszyli”. Razem była to znacząca część społeczeństwa. Podejrzewam, że ci którzy dziś popierają PiS, to przedstawiciele zbliżonych grup interesów, może nawet są to ci sami ludzie lub ich bliscy. Niestety trzeba do nich również zaliczyć funkcjonariuszy KK, nie wszystkich oczywiście, bo życie nie jest czarno-białe.

  35. Podano, jakoby:
    „Gdyby wybory do Sejmu odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość przed Koalicją Europejską – wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu”.
    Na partię Jarosława Kaczyńskiego chce oddać głos 39 proc. ankietowanych.
    Na drugą na podium Platformę Obywatelską – 24 proc. Na trzecie miejsce awansowała Wiosna Roberta Biedronia, którą wybrałoby w głosowaniu 12 proc. pytanych.”

    Co najmniej intrygująca byłaby odpowiedź na pytanie treści następującej:
    Co sądzą na temat wyników sondażu polscy nauczyciele?

  36. …i sam Pan Przewodniczący Broniarz.

  37. I w tym momencie wszyscy machają w stronę Pana Broniarza który chyba jest jednak Prezesem. Ale wszyscy… proszę się nie ociągać…Pani z lewej, dlaczego Pani nie macha…tak bardzo dobrze, rączki do góry i machamy, machamy, ma…my…

  38. Żeby jednym dać , to trzeba innym zabrać. Ogólnopolski strajk nauczycieli to klęska systemowa hybrydowego kapitalizmu, który podlega szantażowi pracowników pozostających na utrzymaniu podatnika. Pracownicy pozostający na utrzymaniu podatnika , którzy nie dokładają do budżetu przez siebie wytworzonych dóbr, powinni mieć zakaz ogólnokrajowego strajkowania. Takie strajki są w stanie sparaliżować życie zbiorowe i mogą przynieść szkody wymykające się spod kontroli każdego rządu. Podjudzanie nauczycieli do strajku przez media w czasach złożonej „oferty” przez „zaprzyjaźnione” mocarstwo do zapłacenia kontrybucji 300 miliardów dolarów jest początkiem kolejnego rozbioru Polski. Ten kraj nie nadaje się do samodzielnego zarządzania. W Polsce brakuje kindersztuby i instynktu samozachowawczego. Po nas choćby potop.

  39. Złe wieści dla dojnej zmiany.Niech nie cieszy się ,że nie wszystkie szkoły strajkują,.W czasie strajku stoczniowców ,,też wiele zakładów nie strajkowało.Tak jak wtedy ,tak i dziś ,po wydojeniu krowy za pińcet i upadku bańki z mlekiem ,ani wódz ,ani jego kot nie potrafią go wylizać ,ani wlać z powrotem.8 kwietnia 2019 rok to rok zdarzeń ,o których fizjologoom ,jak mówi F.Kiepski ,się nie przyśniło.

  40. Jestem osobą wykonującą w społeczeństwie funkcję nauczyciela a konkretnie ‎nauczyciela akademickiego w sektorze prywatnym, a więc moje zarobki nie obciążają budżetu i ‎nie są one czymś w rodzaju zasiłku socjalnego dla intelektualnie innych (dawniej ‎upośledzonych).‎
    Moja płaca jest zdeterminowana głównie przez rynek, przez grę popytu i podaży, a nie przez ‎mój staż pracy, stanowisko, tytuł czy formalne wykształcenie (które jest mi potrzebne tylko po ‎to, abym mógł być legalnie zatrudnionym na wyższej uczelni jako pracownik naukowo-‎dydaktyczny) czy też jakieś tam Karty Nauczyciela, MEN-y, ZNP-y etc. Mój zarobek – jak samo ‎to słowo wskazuje – jest wynagrodzeniem za wykonywaną przez mnie pracę i jest on dość ściśle ‎skorelowany z jej jakością, ilością i użytecznością społeczną oraz, last but not least, ‎zapotrzebowaniem na nią.‎
    Szalom!‎

  41. SLIMA 8 kwietnia o godz. 15:39
    I co te strajki nam dały?

  42. SLIMA
    8 kwietnia o godz. 15:39

    Ale dobre wieści dla ciebie: szkoła prowadzona przez ZNP nie podjęła strajku. Ani jeden nauczyciel z organizacji Broniarza nie podjął strajku w tej szkole ZNP… Tak, są zdarzenia, które nie śnią nawet Kiepskiemu.

  43. samba kukuleczka
    8 kwietnia o godz. 14:35

    kukulka menda dyżurna – żałosna menda

  44. @slima 15:38
    Panu się ustroje pomyliły. W Polsce jest kapitalizm. Każdy powinien sam dla siebie szukać dobrze płatnego zawodu, a nie strajkować.
    Nikt się nie będzie przejmował upadkiem PiS , jak się kraj zacznie zwijać, zamiast rozwijać, a tak było za rządów Platformy, to następny rząd przekupując kolejne grupy pracownicze pozostające na utrzymaniu podatnika, doprowadzi złotówkę do takiej inflacji , że działacze związkowi bedą sobie mogli tyłek podcierać papierowymi złotówkami.
    Powinien być ustawowy zakaz ogólnopolskiego strajkowania pracowników pozostajacych na utrzymaniu podatnika.
    Opozycja w Polsce podsycając polityczny strajk nauczycieli, daje kolejny dowód braku odpowiedzialnośći za państwo.
    Ustrój polityczny w Polsce to karykatura kapitalizmu, a kompradorzy polscy PO-PiS, udający polityków, kompromitują Polskę i poniżają Polaków, przygotowując Polskę do wypłacenia kontrybucji nowym ekonomicznym okupantom. Polski.

  45. ontario
    7 kwietnia o godz. 21:02

    prymitywny dyżurny tłuku … pomoże ci, pomoże… jak każdy tucznik masz obiecaną stówę od prezesa…

  46. Kaczyński nic nie daje, tylko samowolnie dysponuje pieniędzmi z naszych podatków i to bez porozumienia z Panią Minister Finansów.

  47. Generalnie – uważam, że zarówno opozycja popełniła błąd stawiając, jak w latach 1980-tych, na ‎destabilizację Polski przy pomocy zachodnich funduszy, tak samo błąd popełnił rząd, ‎negocjując niepotrzebnie z bolszewickim ZNP zamiast zlikwidować Kartę Nauczyciela i ‎sprywatyzować edukację poprzez np. system bonów edukacyjnych. W ten sposób rząd wygląda ‎na słaby i niezdecydowany, niepotrafiący nawet postawić takich oczywistych kryminalistów jak ‎HGW przed sądem, przez co Jaki przegrał wybory w Warszawie, a kandydaci PiS-u także i w ‎Gdańsku czy Łodzi, gdzie prezydentami są i byli zwyczajni kryminaliści. Niestety, ale ze słabym ‎rządem i opozycją finansowaną, jak za czasów Targowicy, z zagranicy, to Polska NIE ma ‎przyszłości. 🙁

  48. Panie Profesorze.
    Ludzie światli i uczeni już dawno znaleźli odpowiedź, z jakiego źródła tysiąc złotych przywraca człowiekowi godność, a nawet zawodową.
    Otóż, wzorem oświeconych, niechże każdy opłakujący krzywdy poniżonych godności chodzenia do pracy w miejsce gdzie przeszkadzją dzieci, czyli najgorszym wypadku do szkoły, niech kazda dobra duszka WEŹMIE ZA TYSIĄC NAUCZYCIELA DO ADOPCJI.
    Wielu adoptuje ginące gatunki, a nauczyciel, w sensie stryktnym to gatunek dawno już wyginięty, choć udatie i masowo imitowany.
    Wszystko w naszym wyniku edukacyjnym wskazuje, że adopcja taka pozwoliłaby na odtworzenie gatunku z całą jego godnośćią, no i pozwoliła dzieciom zdać egzaminy, które są dla nich i rodziców przymusem państwowym.
    To chyba dośc wyedukowane i oświecone wyjście, by lepiej o nas świadczyć niż stara dobra koperta za korki czy egzamin- tradycyjne sposoby transferów nierówności w godności?
    Isn’t it?
    Życzę refleksji.

  49. turpin
    7 kwietnia o godz. 17:36

    Mam takie samo zdanie „w temacie” i dokładnie to samo i tylko to jest dla mnie zgryzem.
    Być może jest więc nas dwóch.
    To już zadatek na kanapę anarchistyczną.

  50. Ja nie na temat.
    Tyle teraz zdjęć z wyborów w Izraelu no i mi sie na oczy rzuciła szanowna koleżanka małżonka premiera Netanjahu.
    Pamiętając felietonik @Gospodarza o pięknych Żydówkach

    https://hartman.blog.polityka.pl/2012/07/08/zydoweczki-sa-w-kropeczki/

    i teraz gapiąc się na tę tłustą, tlenioną i bardzo ordynarnie wyglądającą żonę polityka ośmielam się pytać: z której strony ta klempa jest niczego sobie?

    Najbardziej przypomina mi typową żonę polskiego wojskowego, przynajmniej z czasów PRLu, kiedy z racji pracy ojca miałem mnóstwo okazji na podziwianie oficerskich żon. Zawsze niewysokie, zawsze korpulentne, zawsze tlenione blondynki, zawsze mocno umalowane i zawsze bardzo wesołe. Czasami nawet na trzeźwo.

    Żona Netanjahu toczka w toczkę właśnie taka.
    Ale
    niczego sobie to duża przesada….

  51. Jesteśmy na dobrej drodze; jak to w II RP było, kierownikiem szkoły musiał być organista kościelny. Na razie katecheci będą wychowawcami, ale doczekamy czasów, kiedy kierownikami szkół będą wikariusze, lub inne katabasy. Tak trzymać.

  52. Panie Broniarz – uważaj Pan!‎
    ‎„DONIESIENIE” (według Franciszka Zabłockiego)‎
    Jestem teraz w robocie pisania żywotów
    Wszystkich ZNP-owskich łajdaków, szelmów i huncwotów.‎
    Jeśli mi w chęci mojej Bóg pobłogosławi,‎
    To dzieło, spodziewam się, ciekawych zabawi.‎
    Przezacna powszechności! Życz mi w tym wytrwania,‎
    Do czego miłość mojej Ojczyzny mnie skłania;‎
    Ja zaś wtenczas skuteczną pochlubię się pracą,‎
    Gdy się z wstydu choć jeden obwiesi ladaco!…‎

  53. W Polsce NIE ma dziś ani lewicy ani też prawicy, a tylko bezideowi, doszczętnie skorumpowani ‎politykierzy siedzący w kieszeni koszernych bankierów. 🙁

  54. @ turpin 7 kwietnia o godz. 17:36

    Obecna władza ma demokratyczną legitymację wyborców do rządzenie, a władza w PRL jej nie miała. Nie mają więc tutaj znaczenia porównania do czasów PRL, czy np. władza taka miała poparcie, bo akurat miała formalnie największe poparcie, gdy korzystała z możliwości terroryzowania wyborców. Wiele przekonań ludzi w PRL wynikało także z odcięcia od alternatywnego opisu rzeczywistości, który akurat występuje w bardziej profesjonalnej formie w demokracjach, a w demokracjach ludowych ma jedynie charakter przekonań, często niczym nie popartych, poza propagandą partyjną.

    Natomiast strajk nauczycieli jest odpowiednim czasem do zadania pytania o jakość tego nauczania, skoro Polacy nie czytają i w związku z tym ewidentnie traktuje ich się jako głupków w publicystyce i polityce, sprzedając im tandetę za złote myśli publicystów i polityków.

  55. Edukacja wymaga przede wszystkim radykalnej reformy, czyli realizacji takich postulatów jak ‎przede wszystkim:‎
    ‎•‎ Usunięcie lekcji religii a więc też i katechetów ze szkół państwowych;‎
    ‎•‎ Zakaz udzielania płatnych korepetycji przez nauczycieli szkół państwowych;‎
    ‎•‎ Uzależnienie zarobków nauczycieli od efektów ich pracy;‎
    ‎•‎ Likwidacja Karty Nauczyciela i
    ‎•‎ Wprowadzenie bonów oświatowych, które dadzą swobodę wybory szkoły zarówno dla ‎nauczycieli jak i dla uczniów.‎
    A dopiero później można będzie rozmawiać o ewentualnych podwyżkach płac, ‎proporcjonalnych do zwiększenia ilości i jakości pracy nauczycieli. Tak bowiem jest, że każdy ‎chciałby dostawać więcej za mniej, ale w realnym kapitalizmie, o który tak dzielnie walczyli ‎członkowie ZNP, płaci się tylko za pracę (dokładniej siłę roboczą) SPRZEDANĄ na rynku i ‎według ceny, jaką za nią ten rynek zapłaci. Powtarzam więc: NIE trzeba było strajkować w ‎latach 1980-tych, nie trzeba było wtedy dopuścić tymi strajkami do władzy oszołomów i ‎warchołów z NSZZ Solidarność i KSS KOR! Chcieliście belfry z ZNP kapitalizmu, no to go ‎macie. Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie pstrąg (Gałczyński z ‎małymi zmianami). 😉
    I cieszę się więc, że ten strajk tak wybrzmiewa. Cieszę się, że ludzie mają szansę dowiedzieć się, ‎jak nauczyciel naprawdę NIE funkcjonuje, a nauczyciele mają szansę rozwiać mity na własny ‎temat i zrozumieć, że bez likwidacji Karty Nauczyciela i bez wprowadzenia systemu bonów ‎edukacyjnych, NIE mają oni szansy na poprawę zarówno swoich zarobków, jak też i swego ‎wizerunku. A więc każdy dzień tego strejku, to coraz gorszy społeczny wizerunek belfrów. I tak ‎trzymać! 🙂

  56. demi
    9 kwietnia o godz. 16:25

    Dziękuję za miłe słowa i serdeczną mowę miłości.

  57. Edukacja w czasach sztucznej inteligencji, czyli pseudodebata o polskiej szkole (Mariusz ‎Kania)‎
    Dzisiejsze siedmiolatki będą dorastać w towarzystwie sztucznej inteligencji. Czekają je zawody, ‎które jeszcze nie istnieją. A my kłócimy się o gimnazja i czy „Harry Potter” nadaje się na listę ‎lektur. Miliarder Richard Branson założył firmę w wieku 16 lat, nigdy nie poszedł na studia. Bill ‎Gates i Mark Zuckerberg rzucili studia na Harvardzie i skończyli w pierwszej dziesiątce ‎najbogatszych ludzi świata. Steve Jobs. Pięciu najbogatszych osób na planecie ma na swoich ‎kontach tyle co 50% najuboższych mieszkańców Ziemi. Wydaje się, że wniosek jest prosty: chcesz ‎osiągnąć sukces, zapomnij o formalnej edukacji, nie ona jest najważniejsza, liczą się pomysł, spryt, ‎wytrwałość i przebiegłość.‎
    Całość tu: http://wyborcza.pl/7,75968,21967056,edukacja-w-czasach-sztucznej-inteligencji-czyli-‎pseudodebata.html
    Komentarz:‎
    W Polsce system edukacji oparty jest o model pruski, czyli zbudowany na hierarchii i ‎posłuszeństwie. Na górze jest ministerstwo, pod nim kuratoria, pod nimi dyrektorzy szkół, dalej ‎nauczyciele, a na samym dole są dzieci, których jedyną rolą jest być posłusznym i wykonywać ‎polecenia. Kto lepiej wykonuje, ten jest przekupywany szóstką, a kto stawia opór jest karany ‎jedynką. W ten sposób rośnie armia ludzi, którzy samodzielnie nie myślą i nawet tego nie ‎zauważają. To armia ludzi, którymi bardzo łatwo manipulować i politycy-populiści to wykorzystują. ‎Na świecie jest coraz więcej szkół, w których dzieci mają w coraz większym stopniu mają wpływ na ‎to czego się uczą, jak i z kim, gdzie każdego dnia muszą samodzielnie myśleć i dokonywać ‎wyborów czego będą się uczyć. W ten sposób uczą się podejmowania dobrych decyzji, bo ‎podejmowania dobrych decyzji można nauczyć się tylko przez doświadczenie – przez ‎podejmowanie decyzji. Obecnie wprowadzana tzw. reforma w edukacji nie wnosi niestety żadnych ‎korzyści dla dzieci w szkołach. Powoduje tylko zamieszanie, trwoni środki finansowe i rodzi ‎frustrację coraz większej liczby nauczycieli. Jeśli ktoś rozgląda się po świecie to zauważy, że polska ‎szkoła jest archaiczna – jest w rozwoju innowacyjności jakieś 40 lat za prekursorami, m.in. z ‎Finlandią na czele. I nie chodzi tu o to, kto uzyskuje lepsze wyniki akademickie, ale o umiejętność ‎samodzielnego myślenia, o myślenie dywergentne kluczowe dla kreatywności, o jakość ‎kompetencji pracy zespołowej itd. Jeśli ktoś wątpi niech sam się rozejrzy i sprawdzi dane, np. liczbę ‎patentów. Przy obecnym kierunku edukacji w polskich szkołach rzeczywiście mamy szansę się ‎skansenem gospodarczym i społecznym. Na szczęście coraz więcej ludzi sobie to uświadamia, a ‎niektórzy próbują w gąszczu staroświeckich przepisów, także tych nowo uchwalonych tworzyć ‎bardziej innowacyjne szkoły. Niech tylko politycy i urzędnicy im nie przeszkadzają.‎

  58. W USA na prowincji nauczyciel (ka) by rodzinę utrzymać pracuje dodatkowo w markecie lub na pompie.Sławna merytokracja rodzi się na „pluszowych” uniwersytetach forsowana łapówkami rodzicieli ,których na to stać.Poziom naukowy i technologiczny zapewniają przybysze głownie z Azji i geniusze europejscy.
    RP winna zapewnić ustawowo pierwszeństwo dodatkowego zatrudnienia nauczycieli.Nie dyskutować poziomu kształcenia bo to młócenie słomy oraz szeroko otworzyć się na finansowanie Azjatów na polskich uniwersytetach.

  59. Strajk aż do skutku. Ale nie w szkole Związku Nauczycielstwa Polskiego, organizatora ‎protestu. W SP ZNP w Łodzi tylko jeden dzień bez lekcji.‎
    Związek Nauczycielstwa Polskiego namawia pracowników szkół, aby od 8 kwietnia strajkowali ‎bezterminowo – aż do wywalczenia podwyżek – ale w podstawówce prowadzonej przez ZNP ‎przerwa w lekcjach ma trwać tylko jeden dzień. Rodzice jej uczniów płacą bowiem czesne.‎
    Uczniowie Szkoły Podstawowej ZNP w Łodzi, oraz ich rodzice, nie muszą obawiać się, że ‎ogólnopolska akcja strajkowa tego związku przeszkodzi ósmoklasistom w napisaniu ich ‎państwowego egzaminu (15-17 kwietnia). Podobnym komfortem, w przeciwieństwie do ‎rówieśników z większości placówek w kraju, cieszy się młodzież kończąca w SP ZNP program ‎gimnazjum (egzamin 10-12 kwietnia).‎
    Strajk w związkowej szkole ma zacząć się – i skończyć – 8 kwietnia. Kadra nie przeprowadzi ‎lekcji, ale zapewni uczniom opiekę. W strajkowym programie m.in. zawody sportowe. Taki ‎przewidywany scenariusz strajku w SP ZNP przedstawili w piątek – w odpowiedzi na pytania ‎redakcji – Mirosław Spychalski, dyrektor szkoły, oraz Marek Ćwiek, prezes Okręgu Łódzkiego ‎ZNP i członek ogólnopolskich władz związku, które są dla szkoły organem prowadzącym. Obaj ‎potwierdzili, że kadra podstawówki przeprowadziła referendum strajkowe.‎
    ‎– Planowany przebieg akcji w naszej szkole będzie miał charakter solidarnościowy, inny niż w ‎większości placówek, z uwagi na uwarunkowania SP ZNP – tłumaczy Marek Ćwiek.‎
    Nietrudno się domyślić, o co chodzi. Nauka w związkowej szkole kosztuje. Rodzic kandydata ‎do pierwszej klasy, dzwoniąc do sekretariatu podstawówki, może się dowiedzieć, że za miesiąc ‎nauki od września zapłaciłby 760 zł. Ale raczej tego nie zrobi, bo wszystkie miejsca w 18-‎osobowych klasach zostały już zarezerwowane.‎
    Popularność SP ZNP wynika m.in. z bogatej oferty zajęć dodatkowych i świetnych wyników z ‎egzaminów. Ale zapewne to wszystko przestałoby mieć dla rodziców uczniów znaczenie, gdyby ‎szkoła – za którą płacą – zaczęła strajk generalny. W Łodzi można znaleźć kilka innych ‎placówek z podobnie wysokimi wynikami. Też z czesnym… Jak sprawdzaliśmy, nie strajkują.‎
    Jeśli ogólnokrajowy protest odniesie sukces (ZNP chce od rządu tysiąc zł netto podwyżki), ‎zatrudnieni w związkowej podstawówce również na tym skorzystają. Jest niepubliczna, ale ‎warunki płacowe jej kadry – co podkreśla Marek Ćwiek – są przynajmniej na tym samym ‎poziomie, co w placówkach samorządowych. Taka praktyka nie jest oczywista w przypadku ‎szkół prywatnych, bo te mogą oferować nawet pensję minimalną z kodeksu pracy, zamiast tych ‎zapisanych w Karcie nauczyciela.‎
    Przed sześcioma laty łódzki ZNP zmagał się z kryzysem wizerunkowym związanym ze swoją ‎szkołą – po tym jak inspekcja pracy stwierdziła przypadki podejmowania pracy bez wcześniej ‎spisanej umowy. Od tego czasu takich sygnałów nie było, ale strajk, w przypadku podstawówki ‎ZNP, stał się dla związkowców ciężkim orzechem do zgryzienia,‎
    https://dzienniklodzki.pl/strajk-az-do-skutku-ale-nie-w-szkole-zwiazku-nauczycielstwa-‎polskiego-organizatora-protestu-w-sp-znp-w-lodzi-tylko-jeden-dzien/ar/13992395‎

css.php