Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Notre Dame

17.04.2019
środa

Notre Dame – histeria i egzaltacja

17 kwietnia 2019, środa,

Zniszczenia są bardzo znaczne, lecz daleko mniejsze, niż się obawiano. Nie spłonęła katedra Notre Dame w Paryżu – spłonął jej dach, zawaliła się iglica, lecz kościół stoi i stoją jego dwie wspaniałe wieże. Udało się uniknąć najgorszego. Emocje opadły, rozum powrócił na swoje miejsce. Nie bagatelizujemy dramatu, który spotkał kulturę francuską, lecz nieproporcjonalna reakcja opinii publicznej zasługuje na refleksję.

Powszechne, wręcz globalne poruszenie można porównać z tym, co działo się po ataku na WTC w 2001 r. To bardzo źle, że przychodzą nam na myśl takie skojarzenia, lecz są one uzasadnione. Wymiar obu tragedii jest zupełnie nieporównywalny – tam atak terrorystyczny, w którym zginęło niemal 3 tys. osób, tu pożar, w którym nikt nie ucierpiał. Tam potworne straty w ludziach – tu wielka strata kulturowa.

Nie powinno tak być, że skala emocji i reakcji jest w obu przypadkach podobna. Z zażenowaniem stwierdzam, że w ciągu pierwszych godzin takie podobieństwo było. Oprócz zwykłych wyrazów zdumienia, żalu i grozy pojawiły się mniej czy bardziej groteskowe w swym patosie wizje Bożego gniewu i znaków apokalipsy. Ogień płonął na dachu katedry, a w internecie trochę śmieszno, a trochę straszno.

O czym to wszystko świadczy? Przede wszystkim o tym, że masa żądna jest silnych emocji – wspólnotowych przeżyć wzniosłości i grozy, tremendum, którego nie zapewnia już upadająca religia. Zamach terrorystyczny czy klęska żywiołowa – za każdym razem ta sama rutyna publicznego poruszenia serc czystych a wrażliwych. Emocjonalny fast food, na który nie ma rady. Każdy zna te wzruszenia i każdy przeżywa je z tą samą narzuconą przez warunki wspólnoty prostodusznością i ubóstwem odcieni. Nie umiemy być mądrzy, gdy musimy być poprawni w swej przynależności do zatroskanej wspólnoty przerażonych żałobników.

A tymczasem, jak dobrze wiemy z psychologii, gdy wydarza się nieszczęście, które nas bezpośrednio nie dotyczy, lecz angażuje nas emocjonalnie, nasz psychiczny interes polega na intensyfikowaniu i przedłużaniu przyjemności, jaka wiąże się z przeżywaniem wspólnoty grozy. Tym samym oczekujemy eskalacji (cudzego) nieszczęścia. Gdy płonie katedra Notre Dame, niektórzy chcieliby, żeby zaraz została ugaszona – większość, aby spłonęła za szczętem. Wtedy bowiem poczucie tragizmu i udział w publicznym żalu dadzą największą gratyfikację psychiczną.

Niestety, ta ukryta żądza wrażeń i nieszczęść, jakie zdolne są tych wrażeń dostarczyć, powoduje, że narasta w nas potrzeba regularnego otrzymywania informacji o tragediach. Wytwarza się popyt, który sprzyja bardziej lub mniej świadomie oferowanej podaży.

Pożar w Paryżu ma swoje dobre strony. Żal tych dzieł sztuki, które mimo wszystko uległy zniszczeniu (choć zdaje się, że nie ma ich tak wiele), lecz z drugiej strony naszym udziałem stało się ważne doświadczenie – nic nie jest wieczne i nietykalne. Nawet najbardziej strzeżone zabytki mogą spłonąć.

A stąd płynie wniosek: nasz bezpieczny świat może w każdej chwili ulec katastrofie. I chyba jest czymś bardzo ważnym, abyśmy w tych trudnych czasach takie właśnie nauczki dostawali. A swoją drogą trzeba zazdrościć Francuzom potęgi ich kultury i jej symboli. Notre Dame to jeden z symboli Francji i Paryża. Do jakiejś więzi z Francją i z Paryżem poczuwają się miliardy ludzi. I nie ma to nic wspólnego z chrześcijaństwem i sentymentem dla Kościoła katolickiego czy średniowiecza. Chodzi o miasto, o kraj, o ikonę, która weszła do obrazkowej biografii setek milionów ludzi, którzy odwiedzili kiedyś Paryż.

Tylko tyle i aż tyle. Gdyby spłonęło pół katedry wawelskiej, nikogo by to poza Polską nie obeszło. I smuci mnie to bardziej niż zwalona iglica Notre Dame, która tkwiła przecież i w mojej osobistej pamięci. Solidaryzując się z Francuzami, tym bardziej czuję się sfrustrowanym Polakiem, z którym nikt by się nie solidaryzował w analogicznej sytuacji. C`est la vie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 35

Dodaj komentarz »
  1. No, gdyby Polska (jak Francja) miała kolonie w Afryce, Azji, Ameryce; gdyby żyła ze zniewolenia ludów świata; gdyby na świecie dokonywała rzezi niewinnych ludzi itp., wtedy na pewno świat by się solidaryzował z Polską, a tak: kaput.

    W przeciwieństwie do pana Jana Hartmana tym mniej czuję się sfrustrowanym Polakiem…

  2. Pomimo dającej się zauważyć różnicy spojrzeń na wiele kwestii rozumiem ton kolejnego tekstu Profesora.
    Owszem ucierpiała katedra, ale nie do tego stopnia żeby nie dało się budowli przywrócić dawnego blasku, a poza tym nawet gdyby stało się coś gorszego to przecież paryżanie mają jeszcze wieżę Eiffla, a jej smukła sylwetka może wynagrodzić nie takie urbanistyczne zniszczenia.

  3. Histeria i egazaltacja … trafne … i już polski caritas zbiera kasę… ważne by kasiory trochę przyrobić przy okazji…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niech pożar katedry w Paryżu nie zasłoni tragedii polskiego szkolnictwa w pisowskiej despotii. Dla rządzących to dar prosto z nieba.

  6. Podobne tony analizy zdarzenia – pożaru katedry Notre Dame – można znaleźć w powaznej prasie francuskiej.
    Prof. Anne Gombault pisze m.in. „Notre-Dame de Paris: From searing emotion to the future rebirth of a World Heritage Site (…)
    Notre-Dame de Paris is the heart of the city and of France, and an inspiration for the world. We are all cathedral builders, in a moment of sacred union in a secular society.

    Notre-Dame de Paris jest sercem miasta i Francji i inspiracją dla świata. Wszyscy jesteśmy budowniczymi katedr, w chwili świętego zjednoczenia w świeckim społeczeństwie.
    —————
    Ktoś inny pyta: „How should we respond to diviners who use this fire to bolster their agendas?” … którzy używają tego pożaru, aby wzmocnić swoje plany/wygrywać swoje interesy?

  7. Religijne afiliacje młodych dorosłych (18-30 lat) Francuzów (badanie 2018):

    Catholique – 41%
    Musulmane – 8%
    Protestante – 3%
    (…)
    bez religii (nones) – 43%

  8. Lesley Rowan z miasta Alexandria w West Dunbartonshire w Szkocji zamieściła na Facebooku zdjęcie pożaru katedry Notre Dame w Paryżu.
    Kobieta zaznaczyła fragment zdjęcia, żeby zwrócić uwagę swoich znajomych na jeden konkretny szczegół.
    Jej zdaniem w płomieniach ukazał się… Jezus Chrystus

    People are „significance junkies”, as Carl Sagan argued.
    Ludzie są „ćpunami znaczeń” – nadawania znaczeń i sensów.

    I mamy nowy ultra innowacyjny start-up… turbodoładowanie wyczerpanej baterii…

  9. .
    — Co z dzwonnikiem❓—
    .

    Poor handicapped hunchback, jego
    los, osoby niepełnosprawnej z ciągle
    nietkniętą produkcją androgenów
    powinien być bliski każdemu sexually
    oppressed Polskiemu ♂ katolikowi

    Jak to z katolikami bywa jak idzie
    o hormony to sympatii dla garbuska
    Quasimodo i jego craving for love
    brakuje, gdyby był prałatem to nawet
    igraszki z nieletnimi chłopcami były
    by mu wybaczone

    Dzwonnik zawsze mieszkał kątem
    na poddaszu, poor squatter na co
    łaska dożywianiu, teraz będzie miał
    kłopot a tak między nami czy ktoś go
    widział po pożarze, czy ktoś się o niego
    zatroszczył, czy Esmeralda przybiegła
    by pomóc ❓

    Katedra stoi, kamień z którego jest
    zbudowana nie jest łatwopalny, korona
    cierniowa uratowana przez strażaka
    bohatera, kurek z zawalonej wieży
    z bezcennymi relikwiami odzyskany,
    bez wątpienia Pan Bozia umoczył tu
    swój Palec, a może i dwa

    Tween towers of the Notre Dame
    to najdziwniejsze wieże in existence,
    miały wyglądać zupełnie inaczej ale
    ich budowy nigdy nie dokończono

    So, gdzie jest Quasimodo ❓
    .
    ..)

  10. Oj, tak, tak, bez cenzury ani rusz, prawda panie Janie Hartmanie? Ale cóż tak strasznego napisałem? Prawdę…

  11. Panie Profesorze,
    jakże potrzebny to tekst, jak potrzebny jest głos wiedzy i rozumu w czasach powszechnego zidiocenia i żerowania na najtańszych emocjach.
    Nie oglądałem wielogodzinnych transmisji z egzekucji Katedry, nie chcę więcej takich „lekcji” medialnego żerowiska, nie potrzebuję wspólnoty z fałszem pustych uniesień i obłudnych żalów nieczytelników czegokolwiek i mas wykluczonych z jakiejkolwiek kultury, o etyce czy estetyce nie wspominając.
    I nie chcę żadnych żebraczych zbiórek, zamiast sprawnego, mądrego i przed i po szkodzie społeczeństwa.
    Dlatego bardzo cenię i popieram Pana głos w tej sprawie, głos słuszny ponad wszelkie miary.

  12. Miałem nadzieję na analizę listu Benedykta XVI, a tu proszę. Pożar.

  13. „tu pożar, w którym nikt nie ucierpiał.”

    Ufff! To znaczy, że dzwonnikowi z Notre Dame nic się nie stało.

  14. https://swiatwedlugbragiela.wordpress.com/2019/04/18/wiem-co-francja-zrobila-ze-swoim-chrztem-i-nie-zawaham-sie-powiedziec/
    Za każdym razem gdy spatrioczony prawak pyta-Francjo, co zrobiłaś ze swoim chrztem, gdzieś na świecie umiera mała panda. Uratuj ginące pandy, przeczytaj mój dzisiejszy felieton, a posiądziesz tę tajemną, mistyczną, dostępną tylko niewielu, wiedzę. Przenieść się do ekskluzywnego grona tych, którzy wiedzą.
    Niczym niejaki Hitchcock, nie będę trzymał szanownych P.T. CZYTELNIKÓW w niepewności do ostatniego zdania i zdradzę wszystkim tę nurtującą miliony spatrioczonych prawaków tejemnicę już zaraz, już teraz, w następnym zdaniu. Proszę o jakąś gustowną muzyczkę…
    https://swiatwedlugbragiela.wordpress.com/2019/04/18/wiem-co-francja-zrobila-ze-swoim-chrztem-i-nie-zawaham-sie-powiedziec/

  15. Dobry, potrzebny tekst.

  16. Podobno – taki głos – grozę i stratę z powodu pożaru Notre Dame może sobie Polak wyobrazić za pomocą myśli o tym, że pożar mógłby się zdarzyć w kościele Mariackim w Krakowie.
    A inny któś powiedział: znaj proporcją, mocium panie…
    I jakie cuda się dzieją:
    cud, że się całkiem nie spaliła!
    cud, że nikt nie zginął!
    cud, że pewien ksiądz wyniósł z pożaru koronę cierniową Jezusa. Autentyczną! Chociaż łysą, bo bez kolców, a kolce zostały sprzedane różnym katolickim ośrodkom, żeby mogły awansować na sanktuaria: mamy kawałek korony Jezusa!

    Największy cud, Cud Boski jest taki, że Bóg wywołał pożar. Narody klękajcie i cud pożaru wyznawajcie!

  17. Bodaj abep Jędraszewski namawia polskich wiernych do składek na odbudowę Notre Dame.
    No bez przesady. Opłacany sowicie z naszych podatków kler, który ma w Polsce „życie jak w Madrycie”, niech sam odpali kaskę. Zwłaszcza Rydzyk, słynny wyłudzacz pieniędzy, w ramach wielkanocnej pokuty powinien wesprzeć katolików francuskich.

  18. ontario
    17 kwietnia o godz. 23:43

    … goń się sam z tą swoją „prawdą” ograniczony kmieciu…

  19. @Tanaka

    „cud, że nikt nie zginął”

    Jaki cud? To dzięki laicyzacji Francji nikogo nie było w kościele.
    Pożar w Kościele Mariackim w Krakowie nie miałby takiego happyendu jak w Paryżu. 🙁

  20. Co tam Norte Dame,Rzym to sie pieknie hajcowal.I na jego zgliszczch wyrosla nowa tyrannia ,zwana chrzescijanstwem.Rozebrac ta rupreciarnie i pobudowac schronisko dla bezdomnych.Tam jest 250 ton olowiu ktory trzeba utylizowac.

  21. Ja się co prawda nie zgadzam z resentymentem (że nam by nie współczuli*), ale za ogólny ton dziękuję. Tak, sama forma przeżywania takich katastrof, samo przemyślenie związku reakcji z ich widowiskowością i „celebryckością” jest pewną wartością, zbyt rzadko dopowiadaną.
    Po zamachu na WTC, Stockhausen nazwał go „największym dziełem sztuki”. Trochę nieładnie, zwłaszcza w obliczu ofiar, ale jeśli sztuka ma zmuszać do przeżywania siłą ekspresji, to trafnie. Na większość oglądających i przeżywających nie oddziaływała tragedia ofiar, ale spektakularność spektaklu padających wież. To jeszcze wyraźniej widać przy okazji Paryża — niewielu zna się na sztuce gotyckiej, nikt (na szczęście) nie zginął, ale wielu przeżywało spektakl. (Co nie znaczy, że katedry nie szkoda. Znaczy, że przeżycie telewidza nie jest żadną miarą nieszczęścia — bliżej mu do miary wielkości sztuki.)

    *) Jakby ktoś ładnie sfilmował płonący Wawel, to by może współczuli. Nie, żeby aż tak, ale jednak. Jednak do Krakowa przybywa wielu turystów, widok byłby znajomy i przejmujący.
    Francja jest światowym centrum sztuki gotyckiej. W czasie budowy katedr, w tym Notre Dame, przodowała w kulturze. Nie więc w Polsce nic, co byłoby dobrym porównaniem.

    Dodam, że w tym czasie nie posiadała kolonii…

  22. Ciekawym czy Vaticano coś dorzuci do remontu katedry ?

  23. Pożar Notre Dame spowodował w Polsce eksplozję głupoty.

  24. Panie Janie,
    Polska jednak nigdy nie była w stanie zaofiarować światu, nawet niewielkiej cząstki tego, co miała do zaoferowania Europa w tym pasie od Anglii, poprzez Francję, z Dani do Włoch. Zaś Francja w XIX wieku była naukową i kulturową potęgą przy której właśnie inne państwa z tego pasa europejskiej kultury i nauki były sierotkami Marysiami. Przy okazji strajku nauczycieli jest więc czas na refleksję nad tym jak dzisiaj niewiele zarówno zwykli nauczyciele, jak i nasi nauczyciele akademiccy są w stanie zaoferować samym Polakom, o świecie już nie wspominając. Nasze biblioteki są nadal bardzo skromniutkie. Nie wykorzystujemy potencjału cyfryzacji. Wielka kultura przychodzi do nas poprzez cywilizacyjne osiągnięcia wielkich globalnych koncernów. Kto ma jakieś ambicje intelektualne musi poniżać się do pirackich serwisów. Bardzo mało jest dyskursu, a dużo propagandy. A przecież nie jest tak, że w Polsce jest jakaś pustynia kulturalna. Świadczy o tym dorobek choćby polskiego radia, nasza audioteka i fonoteka. Nasze państwo i jego wytwory daje niezależność naszemu społeczeństwu w stopniu, który daje nam tożsamość. Niezależną tożsamość, także od instytucji religijnych. Jednak przy okazji pożaru, trzeba powiedzieć dobre słowo o katolicyzmie w Polsce. Otóż kościół kształci swoją wspólnotę. Wierni są wciągnięci w rozważania o religii w większym stopniu, niż świeccy w rozważania o wspólnocie i kulturze, animowane przez świeckie siły i to pomimo tego, że potencjał współczesnego państwa polskiego i kościoła katolickiego jest nie do porównania ze wskazaniem na państwo. Świadczy to niestety o słabości naszego państwa i jego elit, także tych elit, które żyją w nieuzasadnionym poczuciu wyższości nad resztą społeczeństwa.

  25. Mało kto pamięta pożar francuskiego transatlantyka „Normandie” w Nowym Jorku. Był to ‎francuski liniowiec pasażerski zbudowany w latach 1931 – 1935, w stoczni w Saint-Nazaire we ‎Francji do obsługi północnoatlantyckiej linii Hawr – Nowy Jork (koszty budowy ówczesnych ‎‎54 mln USD). Dziewiczą podróż do Nowego Jorku odbył on w maju 1935 roku. Uważany był ‎za szczytowe osiągnięcie architektury okrętowej i za jeden z najpiękniejszych statków ‎pasażerskich (tzw. linia konstrukcyjna Meyera). Był jednym z największych statków swoich ‎czasów oraz zdobywcą Błękitnej Wstęgi Atlantyku w roku 1935. W czasie II wojny światowej ‎został on przemianowany na „Lafayette”, ale spłonął i zatonął w nowojorskich dokach w 1942 ‎roku. Po południu 9 lutego 1942 roku podczas przebudowy na transportowiec wojenny w porcie ‎nowojorskim na statku wybuchł wielki pożar. Z powodu nieumiejętnie prowadzonej akcji ‎gaśniczej, do kadłuba transatlantyku dostały się duże ilości wody, które na skutek działania ‎efektu powierzchni swobodnej spowodowały utratę stateczności i przewrócenie się statku na ‎burtę. Oficjalnie za możliwe przyczyny pożaru uznano zaniedbania i partactwo podczas ‎przebudowy. Dopatrywano się też ataku dywersantów niemieckich, bądź sabotażu agentów ‎francuskiego rządu Vichy. Amerykański dziennikarz i pisarz Carl Sifakis uważa nawet, że ‎podpalenie liniowca było dziełem amerykańskiej mafii, która miała w ten sposób obrazowo ‎wykazać, że niepodzielnie panuje nad dzielnicami portowymi Nowego Jorku. Skłoniło to jakoby ‎władze do podjęcia negocjacji z przebywającym w więzieniu bossem Luckym Luciano. Na ‎skutek podjętej współpracy z wojskowymi, mafia zaczęła wspierać wysiłek wojenny w ‎portowych dzielnicach Nowego Jorku, a Lucky Luciano został po wojnie ułaskawiony za ‎‎„patriotyczną postawę”. (Wikipedia)‎

  26. Radiową „Jedynkę” włączam tylko dla informacji o utrudnieniach na drogach. Niestety tuż przed nimi dostaje się w ucho kubłem hipokryzji – akcją Caritasu rzekomo wspierającego odbudowę kadedry, a przy okazji zasuwającą drętwą gadkę o nawróceniu, rodem niczym ze średniowiecznych kazań wielkopostnych. Wstętne. Oczywiście każdy ma prawo przekazać datek na ten cel, ale apeluję: nie przez łapska TEJ organizacji!

  27. „Emocjonalny fast food” tworzą w 100% media. W głupich, złych słowach ukierunkowują myślenie. I z roku na rok z medialnym oszołomstwem jest gorzej. Niektóre karzą sobie nawet za tę bylejakość płacić. Wprawdzie są i dziennikarze, ale dziennikarzynami (przepraszam urażonych, to skierowane do słów, a nie osób) obrodziło mocno. I jak zauważył @Tanaka cud cudem pogania. A największym cudem byłoby dobre dziennikarstwo.
    Artykuł profesora w 100% dobry. Pozdrawiam.

  28. Tad R.
    18 kwietnia o godz. 14:43

    Serdecznie dziękuję za mowę miłości i zachętę do pisania prawdy pomimo bezwzględnej cenzury pana Jana Hartmana.

  29. głos zwykły
    18 kwietnia o godz. 20:43

    O. tak, tak, tak! Co miała do zaoferowania światu Europa w tym pasie od Anglii poprzez Francję z Danii do Włoch?

    Oto, co miała do zaoferowania: kolonie, podboje, rzeź milionów niewinnych ludzi, niewolnictwo, ludobójstwo, likwidację tubylczych kultur, gwałt, niewyobrażalne cierpienia spowodowane żądzą złota, grabieży, niszczenia…

    Pomnik niewyobrażalnego rzeźnika niewinnych ludzi Leopolda II stojący w Brukseli stolicy Europy czule cię pozdrawia!

  30. .
    — Wszystkie garby dzwonnika —
    .
    A mówiłem Quasi, „z dziewuchami
    się nie zadawaj, po co ci drugi garb”
    ale on nie słuchał, cyganka wpadła
    mu w oko, to górne, zdrowsze

    Dziewuch obmacywanie nie było
    mile widziane, nawet bez #metoo,
    no i wybatożyli garbuska po garbie,
    ale przeżył

    Coś mi się widzi że nie tylko stópki
    sobie przypiekł w tym pożarze ale
    dupsko i całą resztę, good chance
    is he is an ex-dzwonnik, an expired
    hunchback of Notre Dame

    Taki pomysł mi się nasunął, zamiast
    robić zbiórki na odbudowę przechowalni
    świętych relikwii, takich szczebli z drabiny
    która się śniła Św. Janowi, czy soiled
    underwear Św. Jędrusia po ukrzyżowaniu

    przeznaczyć $$$ że zbiórki na pomoc
    dla „garbatych” & needy, what you say❓
    .
    ~

  31. – – –
    „Emocjonalny fast food” tworzą w 100% nienasyceni w gonitwie za tą swą potrzebą konsumenci, nie tylko mediów.
    Udający, że zamawiali fuagra a wpycha się im pożerane z omlaskiem bekonstrips.
    – – –

  32. Po ostatnim Pana felietonie w „Polityce” o nicości naszła mnie myśl, że słynne „wiem, że nic nie wiem” Sokratesa jest bezczelnym, zarozumiałym, niepopartym żadnymi faktami chełpieniem się, że jednak coś się wie.
    Pewnie już ktoś na to wpadł. 🙂

  33. @Bragiel w Wielki Czwartek znienacka poprosił jakąś muzyczkę.

    Odezwała się moja dusza ( cokolwiek ten duszny trop literacki ma znaczyć ) oraz pamięć o pośmiertnym wspomnieniu o Tadeuszu Drewnowskim. Jeśli dobrze pamiętam – autorem tego wspomnienia jest Daniel Passent.

    Zapamiętałem z tego tekstu zarzut wobec Tadeusza Drewnowskiego iż nadaje pismu Polityka charakter tygodnika kulturalnego a tymczasem powinno być to pismo dla zwierząt politycznych.

    ***
    z Wiki:

    Politikon zoon (łac. animal sociale) to w dosłownym tłumaczeniu zwierzę polityczne inaczej istota społeczna. Arystotelesowska definicja człowieka jako istoty z natury zdolnej do uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym państwa.

    ***

    Komentując od lat na blogach Polityki ubierałem je najczęściej w odesłania bogatego repozytorium muzycznego jakim jest ( także ) YouTube. Zwykle działo się to poza blogowym nurtem uwielbienia dla samby, jazzu oraz elektryfikacji i epilepsji ( ten zabytek sceniczny – polityczny – medyczny ukuł KTT – niezapomniany socjalista bliski poglądom Tadeusza Drewnowskiego )

    Nowe technologie medialne sprawiły, że możemy dostępować do instrumentalnych i obrazowych analogii epilepsji. Tarantella /b> będąca artystycznym przedstawieniem dramatycznym skutków ukąszenia pająka jest znana miłośnikom muzyki poważnej jak i miłośnikom muzyki lekkiej.

    Ale w niej jest więcej uroku oraz mniej wrzasku niż w toczących się kamieniach. Niekiedy tym nowym wydarzeniom muzycznym towarzyszy oprawa odświeżająca obecność muzyki w naszej współczesności. Takim jest dobze pamiętana przeze mnie ilustracja do muzyki Żółtej łodzi podwodnej z perełką zaglądania w głąb czarnych dziur na białej powierzchni spaceru oraz chowaniem tych dziur do kieszeni.

    Polskie gospodarcze i polityczne wydarzenia ostatniego ćwierćwiecza sprawiły, że w przestrzeni publicznej w Polsce można się łatwiej wybrać na koncert dorabiających wyjców hardcock’a niż na koncert przybliżający melodię języka polskiego. Tak niestety wygląda brzmienie pragnienia suwerena, który powstał z kolan, aby zajrzeć Zenkowi Martyniukowi w Zielone oczy.

    Prośba o dobrą muzyczkę można być różnie rozumiana.
    I być może przywoływać czasy Króla Słońce, jego dwór i ówczesną muzykę wyzwalającą się ze smutku chrześcijańskiego cierpienia i graną na wodzie

    Muzyka europejska wyrosła z chrześcijańskiej tradycji nie musi się dramatycznie od tej tradycji odcinać. Tak jest w przypadku laudacji radością mnie zaskakująca w poniższym kawałku muzycznym.

    Uzupełniająco dodam, że współczesne wykonawstwo starej muzyki przekłamuje życie tamtych pokoleń utrwalając obraz flegmatycznych smutasów. A to już inna historia – związana ze śmieszką Christina Pluhar odwodzącą melomanów od egzaltacji.


    Les Pages et les Symphonistes – Laudate Dominum – Nicolas Bernier

    https://www.youtube.com/watch?v=TG1yvQgu13E

    L’Arpeggiata – Tarantella Napoletana, Tono Hypodorico – A – Athanasius Kircher

    https://www.youtube.com/watch?v=RD6khYNpnS4

  34. Drogi Ontario,
    Widzę, że należysz do zacnego grona rodaków, którzy nie czytają niczego innego poza napisami powszechnie dostępnymi na reklamach i produktach. Nie krytykuję takiej postawy. Wyłącza ona jednak dyskusję. A szkoda bo, wiele jest różnych informacji zawartych w rozmaitych książkach, że nie masz racji przyjmując, że Europa jedynie łupiła i zniewalała kolonie. Polecam choćby książkę Andrei Wulf o Aleksandrze von Humboldcie pt. „Człowiek, który zrozumiał naturę. Nowy świat Alexandra von Humboldta.” Z książki tej mógłbyś się dowiedzieć choćby tego, że polityka państw, nie jest tożsama z ich cywilizacyjnym wkładem w rozwój ludzkości. Osoby, którzy taki wkład wnieśli, właśnie jak np. Aleksander Humboldt zazwyczaj byli przeciwnikami polityki kolonialnej lub innej która krzywdziła bezmyślnie podbite ludy.

  35. Drogi Ontario,
    Widzę, że należysz do zacnego grona rodaków, którzy nie czytają niczego innego poza napisami powszechnie dostępnymi na reklamach i produktach. Nie krytykuję takiej postawy. Wyłącza ona jednak dyskusję. A szkoda bo, wiele jest różnych informacji zawartych w rozmaitych książkach, że nie masz racji przyjmując, że Europa jedynie łupiła i zniewalała kolonie. Polecam choćby książkę Andrei Wulf o Aleksandrze von Humboldcie pt. „Człowiek, który zrozumiał naturę. Nowy świat Alexandra von Humboldta.” Z książki tej mógłbyś się dowiedzieć choćby tego, że polityka państw, nie jest tożsama z ich cywilizacyjnym wkładem w rozwój ludzkości. Osoby, które taki wkład wniosły, właśnie jak np. Aleksander Humboldt zazwyczaj byli przeciwnikami polityki kolonialnej lub innej która krzywdziła bezmyślnie podbite ludy.

  36. Przecież nikt nie podaje – że taka wola ich Boga – tak widocznie ich Bóg chciał. Tym bardziej że obiekt był przechowalnią najświętszych relikwii z korona cierniową Zbawiciela. Gdyby nie chciał to by ogień w zarodku przygasił a nawet w ogóle nie pozwolił aby się zatliło.

css.php