Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Jezus

20.04.2019
sobota

Jezus nie zmartwychwstał!

20 kwietnia 2019, sobota,

Chrześcijanie na całym świecie przekazują sobie w święta wielkanocne dobrą nowinę: „Chrystus zmartwychwstał!”. Żydzi, którzy witają wiosnę legendą o ucieczce egipskiej niewoli i przybyciu do Ziemi Obiecanej, winszują sobie w święto Pesach „na przyszły rok w Jerozolimie!”. Kto chciał, to już do Jerozolimy się przeniósł; większość wybrała inne życie. Ale tak się mówi. Mówi się też właśnie: „Chrystus zmartwychwstał”. Obyczaj tak każe, lecz trzeba pamiętać, że wcale tak nie było. W przeciwnym razie pod pretekstem kultywowania starych obyczajów tkwi się w zakłamaniu i pomieszaniu.

Żydzi też nie uciekli gremialnie z Egiptu pod przewodem niejakiego Mojżesza. Ta legenda żydowska (i chrześcijańska tym samym) jest – jak to legenda – opowieścią ludową, wszelako wywodzącą się z historycznej pamięci plemion wspominających swe dawne migracje i dawne upadki.

Co innego ze zmartwychwstaniem. To nie jest żadna legenda oparta na swobodnie przekształconych w opowieści ludowej faktach. To pomieszanie porządków. Zmartwychwstawali, owszem, liczni bogowie, a raczej bóstwa. W kultach typowo rolniczych bóstwa zamierające w jesieni wraz z wegetacją odradzały się na wiosnę, gdy wydłużał się dzień i robiło się znowu ciepło. Nieraz były to te same bóstwa, które wcześniej ludzie na swoją zgubę sami uśmiercili.

W religiach dużo jest bowiem przepracowanego bólu po traumach rodzinnych – są w nich i ojcobójstwa, i synobójstwa, i wiele innych strasznych wydarzeń, takich jak gwałty i stosunki kazirodcze. Wielu jest też bogów, którzy cierpią niejako za ludzi, zdejmując z nich część ich przewin, a więc zbawiając od kary. Każdy, kto ma wrażliwość religijną, powinien sobie o tym w książkach popularyzujących religioznawstwo poczytać. Na przykład u Eliadego.

Jednak Jezus z Nazaretu nie był jednym z bóstw, które mogły sobie umierać, z ludzkiej czy nieludzkiej ręki, a potem na wiosnę wstawać z grobu. Był człowiekiem, a ludzie, niestety, nie żyją, gdy raz już umrą. Nie trzeba kłamać, że człowiek nie jest istotą śmiertelną. Nie godzi się rozumnemu człowiekowi wierzyć, że śmierć jest na niby, a tym bardziej nie godzi się wmawiać innym, że wstaną kiedyś z grobów tak jak Jezus z Nazaretu. Moralnym obowiązkiem człowieka dojrzałego jest zmierzyć się z własną śmiertelnością, nie zakłamując jej i nie zaprzeczając.

Bardzo możliwe, że Jezus był jednym z tych, którzy poczuli boże natchnienie, by po swojemu interpretować Pismo. Bardzo możliwe, że chwilami wydawało mu się, że jest wysłannikiem, prorokiem, a może nawet samym Mesjaszem. Tacy ludzie, jeśli mieli charyzmę, gromadzili wokół siebie pewną liczbę wyznawców i uczniów.

Tradycje tego rodzaju legend zwykle liczą ich świętą (dla ludów posługujących się systemem dwunastkowym) liczbą dwunastu. Judaizm był dość tolerancyjną i zdecentralizowaną formacją religijną, więc tacy przywódcy duchowi jak Jezus mogli przez jakiś czas działać. W świecie chrześcijańskim nieortodoksyjni nauczyciele, zwłaszcza ci, którzy ważyli się krytykować skostniałe instytucje religii, byli szybko identyfikowani jako niebezpieczni heretycy i eliminowani. Jezus głosił swoje przesłanie przez jakieś trzy lata. Zapewne dopiero wtedy, gdy użył przemocy na terenie świątyni jerozolimskiej, naraził się na poważną karę.

Dziś jest inaczej, lecz i w naszych czasach osoba podająca się za bożego wysłannika nie ma lekko, a ktoś, kto, dajmy na to, wypędziłby sprzedawcę ze sklepiku na Jasnej Górze, z pewnością zostałby aresztowany.

Śmierć Jezusa nie była niczym wyjątkowym, nawet jeśli subiektywnie on sam postrzegał ją jako ofiarę ostateczną, ofiarę z Syna, jaką Bóg niejako sam sobie składa ku przebłaganiu własnego gniewu, nie mogąc nasycić się ofiarami ze zwierząt, składanymi przez grzeszników, którzy tyle już razy zawiedli. Ludzi, którzy odmawiali wykonywania uznawanych przez państwo rytuałów, zabijano wszędzie i zawsze. Rzymianie zabijali chrześcijan, gdy ci odmawiali oddawania czci prawdziwym bogom, a to samo, na znacznie większą skalę i znacznie gorliwiej, robili też przez kilkanaście stuleci chrześcijanie. Wyznawcy islamu tak samo.

I jest zupełnie oczywiste, że to Żydzi zabili Jezusa. Aż do XVIII w. tak się po prostu robiło z odstępcami i niepokornymi – jak świat długi i szeroki. Żydzi zabijali za herezję Żydów, Arabowie Arabów, Polacy Polaków, a Niemcy Niemców. Potem robiono to samo z „heretykami” politycznymi. Nic szczególnego. Taki jest świat, takie jest życie.

Opowieść o zmartwychwstaniu Jezusa nie jest już tak silnie związana z wyobraźnią animistyczną neolitycznych rolników. Więcej w niej, rzecz jasna, reminiscencji mitów znanych z wielkich religii państwowych, jak perska i egipska. Przede wszystkim jednak chrześcijański mit rezurekcji jest przekształceniem i doprowadzeniem do ostatecznych konsekwencji pojęcia ofiary.

Bóstwo zachłanne na ofiary jest jednym z najważniejszych motywów wyobraźni religijnej. Takiego gniewnego i chimerycznego bóstwa ludy boją się najbardziej, tak jak dzieci boją się nieobliczalnego i gwałtownego ojca, a mieszkańcy wioski boją się groźnego przywódcy plemienia, którego łatwo rozgniewać, a trudno udobruchać.

Przez tysiąclecia ludzie nauczyli się składać zachłannym i wiecznie niezadowolonym bóstwom ofiary z ludzi, a nawet z własnych dzieci. Bo ofiara najwyższa powinna być najskuteczniejsza. Jednak żarłoczni bogowie nigdy nie mają dość. Właśnie stąd pomysł, że Bóg, czyli bóstwo najwyższe, może zostać zaspokojone i uspokojone wyłącznie przez siebie samo. Żaden człowiek nie jest w stanie ostatecznie zadowolić Boga i wynagrodzić mu doznane ze strony ludzi zniewagi. Dlatego to sam Bóg musi stać się dla siebie Abrahamem – musi sam złożyć swego syna w ofierze sobie samemu. Tylko taka ofiara będzie ostatecznie skuteczna.

Odkrywanie tej zawrotnej logiki zajęło Żydom dobre dwa stulecia. Żydzi, którzy organizowali się wokół kultu Jezusa jako Mesjasza, którego powtórnego przyjścia należało wyglądać lada dzień, stworzyli podwaliny pod chrześcijaństwo. Potem, gdy coraz więcej Greków i innych przyłączało się do obrastającego kolejnymi legendami o proroku, a nawet pomazańcu bożym Jezusie, świadomość nadczłowieczeństwa Jezusa zaczęła narastać. Bo żeby ofiara Jezusa mogła być naprawdę skuteczna, musiał okazać się kimś więcej niż tylko świętym, prorokiem, a nawet pomazańcem. Gdzieś tak po dwustu latach kultu Jezusa zaczęła w głowach żydowskich i greckich wyznawców świtać przerażająca idea: a jeśli Jezus sam był Bogiem?

Ta idea była z początku bluźnierstwem przeraźliwym. Cała tradycja Abrahamowej wiary opierała się bowiem na zakazie idolatrii, której najbardziej przewrotną postacią jest mylenie Boga z człowiekiem i oddawanie boskiej czci właśnie człowiekowi.

A jednak archaiczna wyobraźnia religijna, której jądrem jest wyobrażenie bóstwa jako „powiększonego człowieka”, a zwłaszcza króla i ojca, zwyciężyła. Zaczęła się w tej wyobraźni prostych ludzi, zwiedzionych nadzieją powstania z grobów i pośmiertnego raju – w nagrodę za niedole doczesne i posłuszeństwo kapłanom jedynego prawdziwego Boga – odtwarzać pradawna boska dynastia, z wielką Matką bogów i jej potomstwem. Narodziła się Matka Boska i Jezus – syn Boga ojca.

Jednocześnie radykalizacja idei ofiarniczej sprzyjała deifikacji Jezusa Syna. I tak to po wielkich i nieraz krwawych sporach w chrześcijaństwie, na przełomie trzeciego i czwartego wieku ery chrześcijańskiej, zaczęli zwyciężać ci, którzy wkrótce jęli nazywać się katolikami. Obie natury Jezusa – ludzka i boska – zostały ostatecznie ze sobą zespolone w jedno.

Pierwsi papieże nie śmieliby modlić się do Jezusa jako Boga – Stwórcy i Sędziego świata. Widzieli w nim pośrednika i orędownika. Nie wierzyli w Trójcę. To przyszło później, gdy logika ofiary absolutnej zwyciężyła ostatecznie lęk przed bluźnierstwem ukrytym w przebóstwieniu człowieka.

Jednak i pierwsi chrześcijanie, niewidzący w Jezusie Boga, wierzyli w zmartwychwstanie. Bez rezurekcji nie ma bowiem chrześcijaństwa. Dlatego tak ważne jest, żeby mimo wszystko wiedzieć i pamiętać, że nikt, kto umiera, nie żyje. Jeśli się zapomni tę podstawową prawdę o naszej kondycji, że nie ma drugiego życia ani nieśmiertelności, przeżyje się życie w kłamstwie i dziecinadzie. Tak się nie godzi.

Nigdy nie dość przypominać chrześcijanom, że Jezus z Nazaretu ani jego Matka, ani też apostołowie nie byli chrześcijanami. Nie wyznaje Jezusa, kto pracuje w sobotę, je świńskie mięso bądź ubiera tego obrońcę biednych w królewskie szaty i złotą koronę zamiast korony cierniowej. Nie szanuje Jezusa, kto udaje, że wierzy, iż wstał on z grobu. W ten sposób odmawia się mu bowiem nie tylko człowieczeństwa, lecz w ogóle realności. Miesza się człowieka z postacią mityczną.

A to nie jest wiara, lecz jej zaprzeczenie. Kto wierzy w Jezusa, musi się trzymać realiów. Musi być trzeźwy. A trzeźwy umysł mówi, że był taki nauczyciel wiary, na swój sposób liberalny, na swój sposób „antysystemowy”, lecz jednocześnie bardzo ortodoksyjny. Obrzezany, świętujący szabas i inne święta żydowskie, niejedzący wieprzowiny i niecierpiący antysemitów. Tyle wiemy o Jezusie na pewno. Podobnie jak to, że umarł typową śmiercią niepokornych reformatorów religijnych i podobnie jak wszyscy inni ludzie, gdy raz został uśmiercony, nigdy już nie żył.

I niechaj ta święta prawda o ludzkiej śmiertelności, o tym, że Jezus ani nikt inny nigdy nie wstał i nie wstanie z grobu, nie przeszkadza nam radować się wiosną. Święta nie są zastrzeżone dla wyznawców starych mitów i tych, którzy bardziej czy mniej udatnie udają, że wierzą w te czy inne bajki i niedorzeczności.

Święta są dla wszystkich. Nie było judaizmu i chrześcijaństwa – były święta. Nie będzie już judaizmu i chrześcijaństwa – nadal ludzie będą świętować. Nie dajmy nikomu zawłaszczyć świętości, która jest w sercu radującym się wiosną. To radosne, pełne nadziei serce przetrwa wszystkie religie, wszystkie kaźnie i kłamstwa. A więc alleluja, wolni ludzie!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 50

Dodaj komentarz »
  1. Zmartwychwstanie – to opowieść zamiast mówki psychoterapeuty. I tak najpierw trzeba umrzeć. A potem reklamacji nie ma komu ani gdzie składać

  2. Profesor jak zwykle nie zawodzi. I na koniec pozdrawia wolnych ludzi… …czyli mnie.
    To dobrze świadczy o Profesorze.
    Człowiek ubezwłasnowolniony przez jakieś prawa uchodzące za racjonalne ( polecam wszystkim ciekawy tekst Agaty Bielik-Robson w najnowszym „Niezbędniku”, tym razem Współczesnym) które co rusz korygowane są przez nowe „racjonalizmy” pozdrawia mnie, osobę wolną od tego typu prawd i pseudo prawd, czyli wierzącą w Chrystusa Zmartwychwstałego.

    Piękne stwierdzenie przykuwa wzrok na pierwszą stronę Niezbędnika.

    „Już nie chcemy Oświecenia”.

  3. Pal diabli. Zmartwychwstał czy nie. Żeby tylko nie wrócił, jak to przewiduje św. Jan w Apokalipsie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Według Świętej Księgi Sekty Jezusowców, zwących się Chrześcijanami, to wszystko pochodzi ‎od Diabła, Pana tego świata (2 Koryntian 4,4). No, ale ci Jezusowcy wierzą przecież w cuda, ‎mimo iż istnienie cudów wyklucza przecież z definicji istnienie Boga w sensie nieskończenie ‎potężnego i nieskończenie mądrego, wszechobecnego Kreatora wszystkiego, więc oni nie ‎wiedzą i nie chcą wiedzieć tego, że błądzą oni tak jak ci Starożytni Hebrajczycy, którzy ‎ponieważ nie byli posłuszni JHWH i nie przestrzegali Jego przykazań, to do Ziemi Obiecanej ‎dotarli dopiero po czterdziestu latach błądzenia na pustyni. A Jezusowcy sekt wszelakich (od ‎rzymskiej po jehowicką) błądzą już od dobrze ponad 2 tysięcy lat i wciąż wierzą w śmierć i ‎zmartwychwstanie swego fałszywego idola, mimo iż oczywiste jest, że jeśli ów Jezus był ‎Bogiem, to nie mógł On umrzeć, gdyż był On z definicji wieczny i niezniszczalny, a jeśli ów ‎Jezus był człowiekiem, to jego kult jest z definicji pogański i urąga on chwale JHWH. Szalom!‎ 🙂

  6. >>I jest zupełnie oczywiste, że to Żydzi zabili Jezusa.<<

    ..zaraz, zaraz, a nie byli to aby Włosi?

  7. „A więc alleluja, wolni ludzie!” Gospodarz

    A więc chwalmy Jahwe, wolni ludzie. Tak się to przecież tłumaczy. Hallelujah(ve).
    Na pewno Panu jest to znane.

  8. I jeszcze raz w kwestii „wolności”, „wolnych ludzi”. W poetyce pełnego luzu, czyli tego zapewne za czym przepada Profesor.
    A jak wolność to chyba i trochę nie na temat, ale chyba tylko trochę.
    No i jako okoliczność łagodząca fakt, że slowom przyautorzył jakiś czas już temu – też profesor – ksiądz Józef Tischner.
    Oto one:
    „Człowiek ne jest wolny wobec kromki chleba, kiedy jest głodny.
    Kiedy mu się chce pić, nie jest wolny wobec szklanki wody.
    Kiedy mu się chce spać, traci wolność i zasypia.
    Musi spać, musi pić, musi jeść.
    Ale wobec Boga niczego nie musi. Na tym polega wielkość Boga, że człowiek może, jeżeli chce.

  9. Opowieść o Jezusie jst opowieścią o zdradzie. Czego chrześcijanie w ogóle nie pojmują. Ojciec – Bóg – zdradził własnego syna, skazując go na śmierć dla wyrównania własnych rachunków z ludźmi.
    To opowieść o tym, co się dzieje w rodzinach, od zarania ludzkich rodzin do dziś. Syn zdradzony przez ojca Bardziej uniwersalnie: dziecko) – to zapewne najpowszechniejsze doświadczenie dziecka w rodzinie.
    I jest to doświadczenie zupełnie NIEPRZEPRACOWANE psychologicznie, ponieważ religia usiłuje się sprzeciwiać życiu głębokiej psyche człowieka. Wyznawanie religii jest czynieniem wojny w sobie, z sobą samym; jest zabijaniem siebie by nigdy sobą nie zostać.

  10. Jan Hartman
    „Jezus nie zmartwychwstał!”

    Spróbujmy zatem sprawdzić wiarygodność uczniów, którzy rozpropagowali opowieść o zmartwychwstaniu na całym świecie. Może ci ludzie byli kłamcami, a cała sprawa wielką mistyfikacją ?
    Nie sposób nie wspomnieć, że apostołowie byli później okrutnie prześladowani a wielu z nich zamordowano. Czy ludzie poświeciliby własne życie w imię wymyślonego przez siebie kłamstwa ? Czy znasz kogoś, kto bez wahania oddałby swoje życie za coś, o czym doskonale wie, że opiera się na fałszu ?

    Przecież któryś z uczniów lub innych uczestników spisku w obliczu tortur lub śmierci prędzej czy później przyznałby się, że cała ta historia została wymyślona. To by zaś zmusiło pierwszych chrześcijan do odniesienia się do takiego twierdzenia. Pozostałyby na pewno jakieś źródła pisane, zarówno chrześcijańskie, jak i pogańskie. Tymczasem my nic o czymś takim nie wiemy. Wszyscy uczniowie umierając, byli święcie przekonani, że Jezus naprawdę powstał z martwych.

    Najwybitniejszy niemiecki znawca NT w XX w. Rudolf Bultmann (który sam uważał, że zmartwychwstanie to mit) napisał, „że w całej tej historii pewna jest tylko jedna rzecz: apostołowie naprawdę w nią wierzyli. Co do tego nie ma wątpliwości”.

    Warto też wziąć pod uwagę pobudki tych, którzy uwierzyli w cud wskrzeszenia Jezusa. W odróżnieniu od wielu innych ludzi, którzy znosili ucisk i nawet zginęli za swoje przekonania religijne czy polityczne, chrześcijanie nie odnosili ze swych cierpień najmniejszych korzyści materialnych ani politycznych. Nie zdobywali przez to władzy, bogactw czy pozycji. Przeciwnie, często wszystko to tracili. Głosili o zmartwychwstaniu Jezusa, lecz nie stosowali żadnych środków przemocy ani do szerzenia swych poglądów, ani do swojej obrony. A z ich utrwalonych wypowiedzi wynika, że byli ludźmi rozsądnymi, nie fanatykami. Powodowani miłością, chcieli pomagać bliźnim.

    Ważnym dowodem jest też fenomen, jakim było i jest chrześcijaństwo. Gdyby Jezus umarł i został pochowany jak każdy inny człowiek, upłynęłoby wiele lat, być może nawet stuleci, zanim legenda o jego zmartwychwstaniu zaczęłaby oddziaływać na ludzi. Tak to bowiem jest z mitami, że potrzebują czasu. Tymczasem w tym wypadku od razu po śmierci Jezusa jego uczniowie głosili Dobrą Nowinę i oddawali za nią życie. A chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się w błyskawicznym tempie. Zmartwychwstanie nie tylko odmieniło ludzkość w sensie duchowym czy metafizycznym. Ono miało również skutki czysto materialne. Całkowicie odmieniło bieg historii.

    Czy spisek kilku nawiedzonych uczniów czy też powstała po latach mglista legenda mogłaby na dłuższą metę zrobić tyle zamieszania ? Wydaje się, że gdyby zmartwychwstanie nie zdarzyło się naprawdę, w ogóle nie byłoby chrystianizmu — i zapewne w ogóle byśmy nie usłyszeli o kimś takim jak Jezus.

  11. samba kukuleczka
    20 kwietnia o godz. 15:54

    i znowu pier…isz jak potrzaskana.

  12. Wg mnie Jezus, o ile rzeczywiście istniał był jednym z buddyjskich misjonarzy, wysyłanych „na cały Świat” przez buddyjskich władców Indii.
    Kilka ewangelicznych opowieści może o tym świadczyć :
    Po pierwsze „trzej Królowie” a wg Ewangalii „mędrcy ze Wschodu”. W tradycji buddjskiej (tybetańskiej) gdy umrze Dalaj Lama, uznawany za wcielenie Buddy mnisi udają się na poszukiwanie jego następcy. Gdy go odnajdą (jako dziecko) to pokazują mu różne błyskotki oraz jakiś przedmiot należący do zmarłego.
    Po drugie- Tradycja hebrajska nie zna pacyfizmu a Jezus był pacyfistą.
    Po trzecie- Jezus udał się na pustynię, gdzie pościł 40 dni i był kuszony przez diabła. Zupełnie tak samo jak Budda.
    Po czwarte- Jezus zstąpił do piekieł, (a może do czyśćca) by zanieść nadzieję potępionym, tak samo jak Budda
    Nauka Jezusa zawiera zbyt wiele odstępstw od hebrajskiej tradycji, aby móc założyć, że Jezus w tej tradycji został wychowany. (tzn ewentualnie mógł być w niej wychowany jako dziecko ale później pobierać nauki w jakimś buddyjskim klasztorze).

  13. @ dezerter
    Zwróć uwagę, że nie ma dowodów na działalność Jezusa, poza informacjami przytaczanymi przez autorów chrześcijańskich, grubo po jego śmierci a i te są często ze sobą sprzeczne

  14. samba kukuleczka
    20 kwietnia o godz. 21:39

    „Ale wobec Boga niczego nie musi. Na tym polega wielkość Boga, że człowiek może, jeżeli chce”.

    Aaronku, niech będzie bóg uwielbiony, tylko nie wiem, który. Pierw muszę się upewnić, czy zacytowane słowa są pana Tischnera, czy Twoje, bo zapomniałeś zamknąć cudzysłów. Za długie jednak byłoby czekanie na zmiłowanie, więc upewniam samego siebie, że to słowa pana Tischnera.

    Na mój chłopski rozum można powiedzieć równoprawnie, że „Na tym polega wielkość Boga” i „Na tym polega małość Boga”. Ale czort z wielkością-małością. Pan Tischner lubił wymyślać ładne słowa i może przez to się dorobił miana „filozofa”, żeby nie powiedzieć – „mędrca”. Tylko że słowa o niezależnym od woli Boga chceniu czynią człowieka niemającym żadnego związku z Bogiem, skoro chcenie jest wytworem wyłącznie ludzkim. Jeśli więc Bóg nie obdarza człowieka łaską chcenia czegokolwiek w stosunku do Boga, to, przepraszam, na jakiej podstawie człowiek, będąc zwierzęciem zmysłowym i nie doświadczającym zmysłami żadnego Pana Boga, miałby w stosunku do tegoż Boga czegokolwiek CHCIEĆ? Wyobrażasz sobie, że na podstawie wyłącznie słownego, nie trzymającego się kupy opisu, masz jakieś chcenie w stosunku do zgniłej, halucynogennej foki, którą Eskimosi trzymali na specjalne okazje, kiedy ich odwiedzali goście z innego plemienia? Albo potrafisz sobie wyobrazić, że zakochałeś się w kosmitce, której nie widziałeś, nie słyszałeś, nie wąchałeś, nie smakowałeś, nie wiesz, czy to baba, czy chłop i czy w ogóle jest?

    A gdyby Twoje chcenie było z łaski Pana Boga, nie miałbyś żadnej zasługi, bo by nie było Twoje. Czy z łaską, czy bez, tak – źle i tak – niedobrze z Twoim Panem Bogiem, Aaronku.

  15. .

    Nie udało mi się skomentować tego znakomitego
    artykułu na forum, więc robię to tutaj.

    RE: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1790512,1,ludzie-zydom-zgotowali-ten-los.read

    .

    — Your inner Jew —
    .
    koorva dobre ❗

    Mam taką małą osobistą przypowiastkę
    z że tak powiem dawnych czasów,
    wschodniego wybrzeża i takiej jednej
    dużej pharma company…

    Udział w niej biorą Kanadyjczyk, Irish,
    Rosyjski Żyd, i Polak. Codzienny rytualny
    lunch zdominowany przez obsessive
    verbal digging into his inner Jew by
    you know who…

    Total annoyance, screaming in your face
    aggressive jewishness, trójka słuchaczy
    uśmiechając się półgębkiem przełyka swoją
    lazanie z krzykliwą wkładką of gefilte fish
    chemika organika z Moskwy

    Tematem dominującym narzuconym
    monologiem jest his suffrage as a Jew
    in USSR his judaizm, rabinat vs katolicyzm
    and on, and on, and on, religia w corpo is kind
    of taboo, so we have a gray area here…

    Trójka słuchaczy ma że tak powiem mordę
    w kubeł bo nikt nie chce robić za antysemitę,
    assumed katolik (me) jest specjalnym obiektem
    no bo na 100% wyssał to i owo z cycka matki…

    Rutułał goes for weeks, pewnego dnia pojawia
    się szansa na exit, monolog schodzi na Torę,
    błyskawiczna reakcja assumed katola (moi),
    o yes, yes, I say „Tora, Tora, Tora, I saw that
    movie, oldie but goodie” and wink, wink to
    the Irish „did you see it” ❓

    Irish łapie koncept w locie, konwersacja zbacza
    na movie o ataku Japonii na Pearl Harbor, włącza
    się Canuck I mamy fully blowin competent
    conversation about actors, radio controlled
    props, ships, aircrafts, and that historical event…

    Our annoying Jewish friend lekko zgłupiał, nie
    miał pojęcia co się dzieje, niby Tora a jednak
    nie jego Tora, tu małą dygresja „Tora, Tora, Tora”
    to Japanese code name for the attack on a
    Pearl Harbor, in Japanese it’s Tiger, Tiger, Tiger.

    Po paru minutach szybkich wymian między
    abused three of us our Jewish chemist
    zrozumiał że został wyrolowany wstał
    gwałtownie od stołu i wyszedł, nikt nie
    zareagował na tą demonstrację…

    All abused wish fruitful discussions
    about Tora in a future ❗
    .
    ..)

  16. No, do mnie najbardziej przemówiła opinia JP II, że jeżeli nie zmartwychwstał i nie ma go pod postacią chleba i wina, to cała szopa nie ma sensu. I właśnie tak patrzę na kościelne obrzędy. Wiadomo jednak, że Nowy Testament jest polemiką ze Starym Testamentem, gdzie jest zawarta krytyka społeczeństwa żydowskiego i jego władz religijnych. I moim zdaniem tekst, jako krytyka Judaizmu ma o wiele większą wartość niż sam Judaizm. To jest chore, aby wygenerować tyle szczegółowych nakazów postępowania do czego nakłania się wyznawców judaizmu. 13 kwietnia mamy rocznicę powstania w getcie warszawskim, gdzie zginęły osoby lub skąd zostały wywiezione osoby do końca konsultujące się z rabinami w sprawie tych przykazań. Kto odwiedza często rejon Muzeum Polin jest świadkiem, że walą tutaj tłumy religijnej młodzieży żydowskiej. Młodzieży okaleczonej do końca życia przez własną religię i jeszcze wyglądającej jak Marsjanie na księżycu. Panie Janie, czy nie szkoda Panu własnych pobratymców? Może by Pan jakoś im tak trzeźwo uświadomił im, że w Polsce wyglądają jak idioci, co budzi u nas tylko wesołość ….

  17. „Fabryka mitów” ?

    „Zapewne dopiero wtedy, gdy użył przemocy na terenie świątyni jerozolimskiej, naraził się na poważną karę. (…) a ktoś, kto, dajmy na to, wypędziłby sprzedawcę ze sklepiku na Jasnej Górze, z pewnością zostałby aresztowany.”

    Zapewne zostałby aresztowany.

    SĘK w tym, że plac „targowy” przynależał do „kościoła”, a zawiadywali nim kapłani ?!

    Zatem ich należy podejrzewać o nasłanie „nieznanych sprawców”, aby ukamieniowali Jezusa, co przerwało Jego misję, a spowodowało konieczność „uśmiercenia” dla zmartwychwstania ! Słowem CUDU !!!

    Szkoda, że zaginął wątek informujący o tym, iż Żydzi cieszyli się pełną autonomią (z wyjątkiem odrębności państwowej), czyli posiadali swój „zakon”, tym samym pełne prawo wykonywania wyroków śmierci przez UKAMIENIOWANIE na CZŁONKACH swej społeczności, w przeciwieństwie do prawa Rzymu, który na obcokrajowcach wyroki śmierci wykonywał poprzez UKRZYŻOWANIE !

    Stąd „I jest zupełnie oczywiste, że to Żydzi zabili Jezusa.” – możliwe, ale nie w tej bajce, co myślę wkrótce wykażę.

  18. Nie wytrzymałem, Panie Profesorze. „Mowa wasza niech będzie: Tak, tak; nie, nie”. Skoro dezerter czort wie który raz mówi: „Tak, tak”, muszę tak samo czort wie który raz powiedzieć: „Nie, nie”.

    „ZMARTWYCHWSTANIE”

    Nie ma w szkole przedmiotu „myślenie” i nie ma takich jak w Helladzie akademii, w których uczniowie chodzą z mistrzami po ogrodzie, uczą się myśleć. Współczesny kandydat na człowieka uczy się myślenia przypadkiem: od taty, jak się kłóci z mamą, na lekcji geografii, od rówieśników w bramie. Mama z tatą też uczyli się przypadkiem, i babcia z dziadkiem, i dziadków dziadki.
    Podchodzi do mnie na przystani babcia.
    – Świeża ta flądra? – mówi.
    – Przecież żywa.
    – Widzę – ale czy świeża?
    Z przypadkowych nauk są sędziowie i pierdzistołkowie, pismaczkowie i profesorowie, policjanci i złodzieje – wszyscy.
    – Co za barany trąbią, żeby uczyć dzieci seksu! – mówi pan młynarz. – Nikt dotąd nie uczył, a jesteśmy. Ciebie ktoś uczył?
    – Nie, dlatego nic nie umiem.
    – To co ze swoją robisz?
    – Oglądam telewizję.
    Pani młynarzowa wie, że jest niedobrze, bo ludzie są niedobre. Jak będą dobre, to będzie dobrze – wystarczy chcieć. A, skurkowane, nie chcą.
    Raz rzekłem: „Przypisywanie marksizmu ateistom to chwyt propagandowy prawicowych demagogów”. Na to boży ptaszeczek: „Tak jakby nie było lewicowych demagogów!”. Nie robiłem demagogowego spisu, więc myśl ptaszeczka w przekładzie na nadrzeczne budownictwo wygląda tak: ja: „Na prawym brzegu rzeki stoi dom”, on: „Tak jakby nie było lewego brzegu!”.
    Najbardziej myślicielscy byli w moim życiu księża. Mówili na przykład:
    „O zmartwychwstaniu wiemy od apostołów. Apostołowie byli prawdomówni, dlatego zmartwychwstanie jest prawdą”. Jezu, jakie to było logiczne! Gotując nas na nową drogę życia, mówili pod koniec siódmej klasy:
    – Będą wam wciskać, że człowiek powstał z małpy. Wtedy pytajcie, czemu dziś z małp nie powstaje.
    Pytałem jak najęty, nim odkryłem dwie logiki: świecką i świętą.

    Pozdrowił nas w ogrodzie Święty z okazji święta zmartwychwstania. Psychiatra na to:
    – Wypraszam sobie, tu z martwych się nie wstaje.
    – Jezus powstał.
    – To nieśmiertelni umierają?
    – Zacytuję profesora historii: „Nie znam w historii ludzkości żadnego faktu, który byłby poparty mocniejszymi i pełniejszymi dowodami niż ten wielki znak, jaki dał nam Bóg, iż Chrystus umarł i powstał z martwych”.
    – A ja zacytuję siebie: jaki profesor – taka historia. Skoro nie zna pewniejszego faktu, wychodzi, że Chrystus na bank zmartwychwstał, ale czy taki żył – pewności nie ma.
    – Bredzisz, kolego.
    – Nic z tego – mówię – to się nazywa logika. Świętym jest, oczywiście, zbędna.
    – Jako psychiatra – potwierdzam. Nieomylny stworzył światło, potem – źródła światła, i świętym to nie przeszkadza. U sensata Mateusza tuż po śmierci Jezusa ziemia zadrżała, skały popękały, „Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po jego zmartwychwstaniu, weszli do miasta świętego i ukazali się wielu”. Jan – jedyny z uczniów naoczny świadek śmierci Jezusa (gdzie resztę w takiej chwili poniosło?) – o tych sensacjach nawet się nie zająknął. Ziemia się pod nim trzęsła, a on nie zauważył? Rozwodzi się o pojedynczym zmartwychwstaniu, a masowe przegapił? Inna rzecz, że historia mówi o takim głupstwie, jak spalenie żywcem przez Kościół jednego Husa, a o mnogim zmartwychwstaniu, które przebiłoby wszystkie niezwykłości w dziejach ludzkości razem wzięte – nic.
    – Sensat chciał śmierć udramatycznić – mówię. – Nie będzie jego Bóg umierał jak ogrodnik.
    – Hitchcock by tego nie wymyślił. Święci powstali w grobach tuż po śmierci Jezusa, ale wyszli z nich i poszli do miasta dopiero „po jego zmartwychwstaniu”. Co robili trzy dni – stali jak słupy i czekali?
    – Historyków nie obchodzi. Wszedłem do toalety w piątek rano, i wyszedłszy z domu w poniedziałek, ukazałem się w pracy. Najważniejsze, że się ukazałem.
    – Najmocniejszy dowód dał Jan, mówiąc o sobie w trzeciej osobie: „A wiemy, że jego świadectwo jest prawdziwe”. Popatrzmy.
    Wyprzedził Piotra w biegu do grobu. Dobiegł pierwszy i…nie wszedł, przepuścił Piotra. To po co gnał? Nadszedł Piotr, wszedł do grobu, „ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu”.>/i> Jan mówi, co widzi Piotr, więc musiał to najpierw sam zobaczyć. Kiedy – skoro twierdzi, że wszedł do grobu po nim i dopiero wtedy „ujrzał i uwierzył”?
    – Pisał wiele lat później – mówi Święty. – Włożył w Piotrową głowę to, co sam zobaczył. Co za różnica, że zobaczył po nim, skoro zobaczył to samo.
    – A po co swoje widzenie wkładać w cudzą głowę? Nikt cudzymi oczami nie patrzy, więc mówienie, co inny widzi, słyszy, myśli – to nie dokument, ale smarkata beletrystyka.
    – Z nieczystą myślą – mówię.
    – Otóż to. Jan nie przez skromność się chowa za kolegę, choć go wyprzedził w biegu.
    – Był młodszy, to wyprzedził – mówi Święty.
    – I relacjonując po kilkudziesięciu latach niesamowitą sytuację, ze szczegółami pamięta głupią chustę – że nie razem z płótnami, że oddzielnie, że zwinięta.
    – Mówił, co widział
    – Albo: co chciał, żeby inni widzieli. Skąd wie, że chusta była „na Jego głowie”, skoro pisze, że grzebali ciało Józef i Nikodem, i nie wspomina, by przy tym był ktoś jeszcze? Noc jest najlepsza dla złodziei i oszustów, więc nie przypadkiem powstanie z martwych odbyło się po cichu w nocy, a nie trzeciego dnia przy świadkach. Gdyby zabity Jezus wyszedł z grobu w obecności wrogów i sprzymierzeńców w biały dzień – to byłoby dopiero świadectwo! Ale nie wyszedł, bo cud polegał na wyniesieniu ciała i pochowaniu w innym miejscu. Może leży do dziś. Parę rzeczy wskazuje na to, że Jan był wykonawcą. Przy wynoszeniu ciała w nocy coś można przeoczyć, dlatego wyprzedził Piotra, żeby sprawdzić. Po co nam wtyka szczegół, że nie wszedł pierwszy? Nie po to, by ukryć, że właśnie wszedł, zrobił porządek z chustą, która spadła przy wynoszeniu? Porządne zwinięcie miało sugerować, że nie spadła, że zmartwychwstały Jezus sam zdjął, ładnie złożył. Grzebalne płótna też zdjął i poszedł nago? Dokąd – do hotelu? Równie logicznie jest z kamieniem: u Jana jest odsunięty od grobu. Bóg, który przekroczył granicę życia tam i z powrotem, przenikał przez zamknięte drzwi, przez kamień przeniknąć nie potrafił? Bo żeby wejść do grobu i wynieść ciało, trzeba było kamień odsunąć – to jasne. Krótko mówiąc: pan Jan wykonał mistyfikację zwaną zmartwychwstaniem. Nie był za mądry, więc w pisanej po wielu latach opowiastce tak starał się swoją rolę ukryć, że niechcąco odkrył.
    – To tylko twoje słowa – mówi Święty.
    – Postaram się o zdjęcia. Biblia to też tylko słowa. W drobinie ciała jest cały genotyp, w szczegółach zachowań – cała osobowość. Uczciwy Jan popełnił oszustwo dla idei – dlatego niezdarnie miesza kłamstwo z prawdą i łatwo go zdradzają słowa.
    – Za słaby w tym jestem. Ale Jezus również uzdrawiał.
    – Ocenił to Paweł: „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara”.
    – Gdzie tu o uzdrowieniach?
    – No właśnie. Uzdrawiać, lepiej lub gorzej, każdy może, więc od uzdrawiaczy w dziejach aż się roi. Lepiej zapytaj, czemu gór Jezus nie przenosił, nie stawiał świątyń w trzy dni i nie kierował samochodem zamiast osiołkiem.
    – Ojej – mówię – przy samochodzie splajtowałyby wszystkie religie!
    – I tak splajtowały, bo kasa przecie jest numer jeden na świecie. Wstyd mówić o oczywistościach, drodzy parafianie: drugą bijącą w oczy okolicznością wykluczającą zmartwychwstanie jest nierozpoznanie zmartwychwstańca przez uczniów.
    – Niektórzy nie rozpoznali, niektórzy rozpoznali – mówi Święty.
    – W ewangelii Jana nawet przy trzecim spotkaniu nie poznał nikt prócz Jana – to jeden z dowodów, że pan Jan maczał palce w zmartwychwstaniu. Wobec tak zgodnego świadectwa, wyrok wszystkich sądowych instancji byłby jeden: to nie był Jezus. Jeśli przyjąć najmniej korzystny dla zapamiętania postaci wariant, że działalność Jezusa trwała sześć tygodni, to i tak było dość czasu, by się nauczyć poznawać człowieka nawet z daleka. Pierwszaczek, który po tygodniu w szkole nie rozpoznawałby swojej pani, byłby uznany za upośledzonego na umyśle.
    – Więc kto to był?
    – Jak dotąd, się nie przedstawił.
    – Za to chętnie przedstawiał rany jako dowód – mówię.
    – Zdarzało ci się przekonywać kolegów z pracy, że ty to ty i pokazywać na dowód kurzajkę? Przekonywanie przez gościa uczniów, że jest dobrze im znanym Jezusem, to zachowanie tak absurdalne, że się nie zdarza nawet u moich czubków.
    – Ale się zdarzyło. Stąd piękne komunistyczne hasło „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
    – Błogosławieni łatwowierni. Do dziś ten infantylizm śpiewają w modłach jako mądrość. Tomasz uwierzył dopiero wtedy, jak włożył paluch w rany. A jakież to w ranach są dowody tożsamości? Nie rozpoznał po tym, po czym się poznaje człowieka – po wyglądzie, zachowaniu, głosie? To samo z Magdaleną: ujrzała gościa, ale myślała, że – ogrodnik. Dwóch uczniów szło z nim sporo kilometrów, gadali i też, patrzcie, nie poznali!
    – Co dzień spotykam nieznajomych, których nie poznaję – mówię.
    – Łukasz wyjaśnia naukowo, że oczy mieli „niejako na uwięzi”. Trzeba mocniejszych dowodów, że to nie był Jezus?
    – Siedmiu nad jeziorem też nie poznało. Dopiero im Jan powiedział: „To jest Pan”.
    – Wykonawca oszustwa wmawiał uczniom, że widzą Jezusa. I nam wmawia: „Żaden z uczniów nie odważył się zadać mu pytania ‚Kto ty jesteś?’, bo wiedzieli, że to jest Pan”. Nie odważyli się zadać – czyli chcieli zadać, mieli wątpliwości; „wiedzieli „ – czyli nie mieli wątpliwości. Mieli i nie mieli. Gość o nieczystym sumieniu ożenił prawdę z kłamstwem najgłupiej jak można. Spotkałem w mieście moją żonę, ale nie odważyłem się zapytać „Kto ty jesteś?”, bo wiedziałem, że to moja żona. Niech Wasza Świątobliwość pozdrowi profesora historii.
    – Zmarł wiek temu.
    – Przecież wstanie. Na razie smućmy się, panowie i panie, bo oto sławny nieboszczyk, miast ożyć w glorii, w jakiej się ponoć narodził – z pastuszkami, aniołami, kometą i królami – wyjść z grobu w samo południe na oczach przyjaciół i wrogów, żyć z nami niemetaforycznie ku pożytkowi wszystkich, dokąd znów nie pieprznie w ziemię coś z Betlejem, mignął garstce rybaczków przed oczami, coś bąknął, zjadł i przepadł. Co za palące sprawy miał w wieczności – dzieci płakały, pociąg odchodził?
    – Zaiste – mówię – beztreściową migawką było zmartwychwstałe życie.
    – Ileż mógł grać Jezusa podstawiony człowiek? Udawanie straconego za religijne oszustwo to jeszcze większe oszustwo – szybko by go ukrzyżowali – dlatego publiczne występy, spotkanie z rodziną, znajomymi nie wchodziły w rachubę. Mistyfikacja była szyta dla paru zaufanych prostaczków, by ją zanieśli światu.
    – Zda mi się – mówię – że bracia chrześcijanie znienawidzili Żydów – naocznych świadków – nie tyle za to, że zabili, ile za to, że, jako naród, się nie dali nabrać.
    – Oczywiście. Nienaoczni widzą więcej niż naoczni, przez co się wściekają więcej.
    – Ale przegapili matkę. Po śmierci syna zamieszkała u Jana, który, wedle jego własnej relacji, spotykał się ze zmartwychwstańcem aż trzy razy. Nic nie powiedział udręczonej matce?! Na skrzydłach by do syna poleciała.
    – I by nie było chrześcijaństwa. Nie dałoby się wmówić matce: „To jest Pan”.

  19. @dezerter83

    „Czy ludzie poświeciliby własne życie w imię wymyślonego przez siebie kłamstwa ?”

    Gdybyś był Jezusem I faktycznie byś zmartwychwstał – pozwoliłbyś na to, żeby twoi uczniowie byli prześladowani, torturowani i mordowani, chociaż mógłbyś łatwo temu zapobiec?
    Mówiąc krótko i węzłowato. Czy nie uważasz, że to w takim razie Jezus zdradził swoich uczniów wydając ich na śmierć?

  20. No, Mojżesz sporo swoich kazać ukatrupić za taniec wokół złotego cielca…

  21. Pismo Święte, to nie historia jednego człowieka, jest to historia każdego z nas. Każdego dobrego człowieka! A jak wiadomo dobro się krzyżuje.
    Z dziada pradziada, co powoli zanika, powtarzano pewne „przysłowie”, że każdy z nas ma zapisaną swoją drogę krzyżową w gwiazdach. Skądś się to wzięło, takie mądrości powtarzane z pokolenia na pokolenie.
    Gdyby wziąć po uwagę wszystkie nauki w jedną całość, wziąć pod uwagę wszystkie metafory, przesłania, liczby to zrozumienie tej „instrukcji” – instrukcji życia – nie było by takie trudne.
    Bogowie zostali podzieleni na dobrych i złych – to co nam siedzi w podświadomości, Jezusa widzimy na obrazach z sercem – bo serce w dobrym człowieku działa, a dobroć uzdrawia.
    Święta Wielkanocne, to zmartwychwstanie Jezusa to też metafora! To zostawienie pewnego rozdziału w życiu, które wstecz było złe a przywrócenie do życia innego życia. (…)

    Proszę nie komentować chaosu w mojej wypowiedzi.

  22. Ale ten, który zrobił złotego cielca, nie został zabity. No, jak się było bratem Mojżesza…

  23. Tad R.
    Bez istnienia chamstwa nieodkryte pozostawały by zalety tzw. dobrych manier.
    Wykonujesz bardzo pożyteczną pracę na niwie.

  24. Dezerterze,
    Według Świętej Księgi Sekty Jezusowców, zwących się Chrześcijanami, to wszystko pochodzi ‎od Diabła, Pana tego świata (2 Koryntian 4,4). No, ale ci Jezusowcy wierzą przecież w cuda, ‎mimo iż istnienie cudów wyklucza przecież z definicji istnienie Boga w sensie nieskończenie ‎potężnego i nieskończenie mądrego, wszechobecnego Kreatora wszystkiego, więc oni nie ‎wiedzą i nie chcą wiedzieć tego, że błądzą oni tak jak ci Starożytni Hebrajczycy, którzy ‎ponieważ nie byli posłuszni JHWH i nie przestrzegali Jego przykazań, to do Ziemi Obiecanej ‎dotarli dopiero po czterdziestu latach błądzenia na pustyni. A Jezusowcy sekt wszelakich (od ‎rzymskiej po jehowicką) błądzą już od dobrze ponad 2 tysięcy lat i wciąż wierzą w śmierć i ‎zmartwychwstanie swego fałszywego idola, mimo iż oczywiste jest, że jeśli ów Jezus był ‎Bogiem, to nie mógł On umrzeć, gdyż był On z definicji wieczny i niezniszczalny, a jeśli ów ‎Jezus był człowiekiem, to jego kult jest z definicji pogański i urąga on chwale JHWH. Szalom!

  25. dezerter83 20 kwietnia o godz. 22:24‎
    Wiarygodność Żydów, którzy rozpropagowali opowieść o zmartwychwstaniu Jezusa, jest ‎zerowa, oparta tylko i wyłącznie na ich własnych wspomnieniach i niezweryfikowana przez ‎inne źródła. Nawet to, że ci rzekomi apostołowie byli później okrutnie prześladowani a wielu z ‎nich zamordowano, jest tylko legendą przez nich samych spisaną. I skąd też u ciebie ta ‎pewność, że żaden z nich w obliczu tortur lub śmierci nie przyznał się, że cała ta historia została ‎wymyślona? Jakie masz na to dowody, poza legendami rozpowszechnianymi przez ‎zwolenników owego Jezusa?‎
    Na jakiej też podstawie uważasz, że Rudolf Bultmann był najwybitniejszym niemieckim znawcą ‎NT w XX wieku? Poza tym, to co wynika z tego, że owi rzekomi apostołowie w tę legendę ‎wierzyli? Szpitale psychiatryczne są przecież pełne ludzi, którzy szczerze wierzą w to, że są oni ‎Napoleonami, Jezusami a nawet i samym Jehową.‎
    NIE jest też prawdą, że chrześcijanie nie odnosili ze swych cierpień najmniejszych korzyści ‎materialnych ani politycznych, gdyż inaczej, to chrześcijaństwo nigdy by nie zostało religią ‎państwową w wielu państwach Europy i nie tylko Europy. Pierwszym chrześcijanom chodziło ‎przecież tylko o władzę i płynące z tego tytułu przywileje (głównie o pieniądze), a reszta to jest ‎tylko bajeczka dla ubogich duchem, czyli dla mieszkańców nieistniejącego Królestwa ‎Niebieskiego. Poza tym, to czy (Nie)Święta Inkwizycja też według ciebie nie stosowała żadnych ‎środków przemocy ani do szerzenia swych poglądów, ani do swojej obrony? 😉 Z utrwalonych ‎wypowiedzi Jezusa wynika zaś, że pierwsi chrześcijanie NIE byli ludźmi rozsądnymi a tylko ‎fanatykami, że powodowani byli oni nienawiścią i NIE chcieli oni pomagać bliźnim. Cytuję: ‎‎„…Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ‎ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ‎ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. ‎Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę ‎bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie ‎jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ‎znajdzie je. Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który ‎Mnie posłał. Kto przyjmuje proroka, jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje ‎sprawiedliwego, jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma. Kto poda kubek ‎świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę ‎powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu ‎swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić [Ewangelię] w ich miastach…” (Mt ‎‎10,34-11,1).‎
    Zgoda zaś, że chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się w błyskawicznym tempie i że odmieniło ono ‎ludzkość na gorsze, że zniszczyło ono starożytną grecko-rzymską kulturę, zepchnęło Europę na ‎setki lat w smutę ciemnych wieków (dark ages, mylonymi często ze średniowieczem), a więc że ‎miało ono bardzo negatywne skutki materialne i niematerialne i że odmieniło ono na gorsze bieg ‎historii.‎
    I nie używaj tego obraźliwego określenia „poganie’, bo to ciebie od razu eliminuje z ‎towarzystwa ludzi kulturalnych. 🙁
    Szalom!‎

  26. Gdyby ludzie tak rozumowali jak profesor, to nikt by nie wynalazł samochodu, to przecież świętokradcze pomieszanie kunia z wozem. No bo przecież zawdy tak było że kuń ciągnął, a wóz był ciągniony. A kto to widzioł żeby wóz się sam ciągnął jakby był kuniem, toć to pomieszanie porządku natury! Tak samo jest ze Zmartwychwstaniem. To że ludzie umierają i zawsze tak było, to nie jest żaden argument przeciwko Zmartwychwstaniu. Jak to się kolokwialnie mówi, zawsze musi być ten pierwszy raz.

  27. Trzeźwe myślenie jako fundament wiary? To, może jeszcze logika? Wysoko się Pan uniósł, Panie profesorze.
    A o Jeshui, czyli odpowiedniku nasz Janka, nie wiemy praktycznie nic. Możemy się tylko domyślać, że to postać sklejona z wielu pierwowzorów, z których jedni dożyli spokojnej starości, a inni, być może, zginęli w najróżniejszych okolicznościach. Zabici przez współplemieńców, okupantów, rywali w głoszeniu najróżniejszych objawień.
    Jedno jest pewne. Nikomu, jak dotąd, nie udało się zmartwychwstać. Ożywiać zmarłych nie potrafi nawet Bóg [czego dowodzi Księga Hioba]. Tym bardziej, że nie istnieje. Gdyby istniał, natychmiast uczyniłby jakiś spektakularny cud, transmitowany na żywo w ”prajmtajmie” przez wszystkie telewizje, z małą przerwą na ”komerszial”. Bo kabotynizm, próżność i interesowność, to przecież jego prawdziwe imię.

  28. Hartman – „profesor” z Lewackiego Seminarium dla niepoznaki zwanego Uniwersytetem.
    Tragedia polega na tym, że my Chrześcijanie zakładaliśmy te uniwerystety, a teraz lewactwo zrobiło z nich maszynkę do kastracji mózgów. Jednym z takich „kastratów” jest Hartman, który wymądrza się w Polityce – komunistycznym pisemku dla bezbożników.

    Uporajcie się z argumentami geniusze.

    Jest historycznie PEWNE, że:

    1. Jezus zostął ukrzyżowany
    2. Jezus został pochowany w grobie przez Józefa z Arymatei
    3. Oraz, że trzeciego dnia jego grób był PUSTY

    Fakt, że o tym nie wiecie bo na waszych lewackich seminariach zwanaych dla niepoznaki uniewersytetami naucza się nie JAK myśleć tylko CO myśleć – świadczy o „poziomie” waszych Hartmanów – dla niepoznaki, zwanych profesorami.

    JEZUS ŻYJE. I MA KLUCZE ŚMIERCI I PIEKŁA.

    A wy jeśli się nie nawrócicie wylądujecie właśnie tam – w piekle.

  29. To zależy od tego jak kto ideję zmartwychwstania rozumie. Chrystus umarł, ale nie odszedł. Pamięć o tym czego uczył przetrwała i nadal pozostaje centralną częścią wzoru relacji międzyludzkich.
    Jedną z cech Homo sapiens jest potrzeba wiary – wiary w bóstwo, w ideję, w niezawodność własnego intelektu. Narastające poczucie własnej mortality nadaje coraz to wyższą rangę potrzebie wiary w to, że nie obróci się w nicość, że w jakiejś formie będzie jednak trwał dalej. Innymi słowy:
    „Przyszła starość i mędrzec co w firnament mierzył, nie tylko w Pana Boga lecz i w upiory wierzył …”
    Wesołych Świąt panie profesorze, pomimo wszystko.

  30. w pełni się zgadzam polski kościół jest idolatryczny i rządny kasy i władzy – vide bp. flaszka Głódź i reszta kleru z Rydzykiem na czele

  31. A tymczasem w niedzielę wielkanocną, czyli w największe święto chrześcijańskie, ‎Wszechmogący Jehowa nakazał wznowienie wojny religijnej w Sri Lance czyli na Cejlonie. W ‎jeden dzień zginęło tam, głównie w kościołach, ponad 200 osób, a 400 zostało rannych. A ‎tymczasem w TVP pokazują i chwalą polskich misjonarzy na tej nieszczęsnej wyspie, dzięki ‎także i którym doszło do tej wojny i związanej z nią masakry 🙁

  32. Generalnie zgoda, dziękuję za otrzeźwiający tekst, ale mógłby Pan profesor doczytać o Jezusie historycznym. Z tego, co o nim wnioskujemy, nie mają sensu słowa:
    „Śmierć Jezusa nie była niczym wyjątkowym, nawet jeśli subiektywnie on sam postrzegał ją jako ofiarę ostateczną, ofiarę z Syna, jaką Bóg niejako sam sobie składa ku przebłaganiu własnego gniewu, nie mogąc nasycić się ofiarami ze zwierząt, składanymi przez grzeszników, którzy tyle już razy zawiedli.”
    Jezus nie mówił o sobie „syn boży”. Nawet gdyby był chełpliwy i mówił, to jest to tytuł przynależny LUDZIOM szczególnie bliskim Bogu, a nie drugiej osobie Trójcy. Jezus nie mógł w ten sposób o sobie myśleć.

  33. Tekst godny filozofa Panie Profesorze.
    Mnie w religii uderza kwestia ofiary? Po co bogowi ,,ta ofiara”? Gdy ktoś mi OFIARUJE (da czyli sam nie zje a także jego jego rodzina – tu kłania się także wymiar ekonomiczny) mięso z owcy (zwane baraniną) to ja je zjem. Dostarczę sobie konkretną ilość protein, witamin (+coś zapewne szkodliwego), z tego urosną mi mięśnie (w swoim czasie dostanę miażdżycy). No – zjedzenie tego mięcha da mi realny, policzalny skutek. A jak się to ma do zarżnięcia baranka dla Jahwe? Jahwe wygląda na to, nie jest wegetarianinem ale przecież nie on to mięso zjada ale darczyńca ,,i inni”. Po drugie: rozumiem ,,tamten od ust sobie odjął DLA MNIE”. Miłe to ale co mi z tego, z tej ofiary, skoro tego mięsa realnie nie zjadam? Poczuję się lepiej bo rodzina tamtego nie dojadała a dała? Może jestem nieżyciowy ale…nic mi z tego, że tamci nie zjedli a sam tego nie jem. Coś jak odjęcie sobie od ust kiełbasy by zrobić z niej prezent dla wegetarianina.
    To jeden aspekt. Drugi aspekt – ofiara z dziecka. Nauka wie, że składano w dawnych czasach ofiary z dzieci. Także wśród ludów semickich. Wiemy, że coś takiego praktykowali Kartagińczycy a szerzej Fenicjanie (Filistyni?) Najwyższa ofiara. Rzecz jasna trudno pominąć kontekst biologiczno- historyczny: dzieci były ,,co rok prorok” dobrze jak dożyły dorosłości a większą tragedią o ich śmierci było doraźnie padnięcie krowy-żywicielki. A jednak – nauka dostarczyła dowodów, że oprócz ,,kontekstu historyczno-kulturowego” jest chemia organizmu, szczególnie kobiety. A więc nawet wtedy czyli w czasach gdy ludzie mieli bardziej ,,praktyczny” stosunek do swoich dzieci (u nas chyba było to do przedwojna ,,Pan dał – Pan zabrał”) a nie jak dziś gdy nasi milusińscy są bezcenną wartością, BYŁA TO WIELKA OFIARA bo pamiętajmy o hormonach…
    Spotkanie wątków: każdy z nas, którzy doświadczyli bycia rodzicem niech się zastanowi: swoją córkę (syna) POWOŁUJĘ ( z super partnerką, rzecz jasna) DO ŻYCIA JAKO SWOJE JEDYNE DZIECKO, PO CZYM DAJĘ MU ZNAĆ, ŻE MA BYĆ ZABITE CUDZYMI RĘKOMA DLA MNIE I OD TEGO MA BYĆ LEPIEJ. I tak się staje. Dalej: Ja wszechmocny i wszechwiedzący nie kiwam palcem by pomóc swojemu cierpiącemu dziecku bo tak kocham bardzo tych ,,pozostałych” (nota bene sam ich powołałem do istnienia i swego czasu chciałem wygubić ale wtedy uświadomiłem sobie, że nie było by komu składać mi ofiar – znowu: po co mi te ofiary…?). Od tego ,,jest lepiej”. Pomyśleć: ma się poprawić bo po długich cierpieniach, z cudzej ręki (ale pamiętamy: Abraham, z bólem bo z bólem ale był gotów swojego pierworodnego zaszlachtować) nasze dziecko umarło…
    Gdzie w tym sens, gdzie logika skoro nawet chemia organizmu temu przeczy? No ,,ta ofiara zabawiła świat”. Zbawiła? Tzn co? Wojny ustały? Nikt nikomu oczu nie wyłupuje? Ludzie nie umierają z głodu? Wszyscy sobie żyjemy na miłym haju jak mniemam? Haj – tak, do pierwszych z brzegu wiadomości TV…
    Raczej nauka i doświadczenie pozwoliły OGRANICZYĆ nam te tak paskudne, nieprzyjemne, nieludzkie rzeczy…Bo od kiedy Zabawiciel na krzyżu ,,zbawił świat” owszem poprawił sìę on o trochę, ale przeca zawsze potrafi zaskoczyć jakimś bestialstwem…jak i w jego czadsch.
    A przypominam powołaliśmy do życia i złożyliśmy sobie w ofierze własne dziecko.
    Trochę to się kupy nie trzyma.

  34. Czy za takie słowa w Wielkanoc można dostąpić łaski bożej, jak Paweł z Tarsu?

  35. Tekst godny filozofa Panie Profesorze zainspirował mnie

  36. Perhydrol
    21 kwietnia o godz. 23:06
    „Jezus nie mówił o sobie „syn boży””.

    Sam Jezus nauczał, że jest szczególnym Synem Bożym (Jana 10:36; Mat. 16:15-17), zapowiedzianym Mesjaszem (Marka 14:61, 62; Jana 4:25,26), że żył w niebie, zanim stał się człowiekiem, że zostanie zabity, a na trzeci dzień wskrzeszony z martwych, po czym powróci do nieba .

    Czy te twierdzenia okazały się prawdziwe ? Miało się to uwidocznić na trzeci dzień po jego śmierci. Czy Bóg wskrzesił go z martwych, potwierdzając w ten sposób, że Jezus mówił prawdę ?

    Ponad 500 świadków widziało Jezusa żywego po jego zmartwychwstaniu, a wierni apostołowie byli naocznymi świadkami, jak zaczął powracać do nieba, aż zasłonięty obłokiem zniknął im z oczu. Byli tak przekonani o wskrzeszeniu go z martwych, że wielu nawet narażało życie, by mówić o tym innym ludziom.

  37. Mad Marx
    20 kwietnia o godz. 23:21
    „Zwróć uwagę, że nie ma dowodów na działalność Jezusa, poza informacjami przytaczanymi przez autorów chrześcijańskich”.

    https://www.jw.org/pl/publikacje/czasopisma/przebudzcie-si%C4%99-nr5-2016-pazdziernik/

    Dlaczego nie ma więcej dowodów świeckich?

    Jezus wywarł na świat przemożny wpływ. Czy nie należałoby zatem oczekiwać więcej pozabiblijnych świadectw jego istnienia oraz zmartwychwstania? Niekoniecznie.

    Po pierwsze, Ewangelie spisano jakieś 2000 lat temu. Do dzisiaj przetrwało bardzo niewiele ówczesnych tekstów . Po drugie, wydaje się mało prawdopodobne, żeby liczni przeciwnicy Jezusa napisali cokolwiek, dzięki czemu relacje o nim zyskałyby na wiarygodności.

    Apostoł Piotr tak wypowiedział się o zmartwychwstaniu Jezusa: „Ale trzeciego dnia Bóg go wskrzesił i pozwolił mu się ujawnić —  nie całemu ludowi, lecz nam, świadkom wyznaczonym wcześniej przez Boga. Po tym, jak zmartwychwstał, jedliśmy z nim i piliśmy”(Dzieje 10:40, 41). Jezus nie ujawnił się więc ogółowi ludzi.

    Ponadto Ewangelia według Mateusza donosi, że gdy o zmartwychwstaniu Jezusa usłyszeli jego przeciwnicy, próbowali zapobiec rozprzestrzenianiu się tej wiadomości (Mateusza 28:11-15).

    Czy więc Jezus chciał, by jego wskrzeszenie pozostało tajemnicą?

    Nie. Wskazują na to kolejne słowa Piotra: „Rozkazał nam też głosić ludowi i dawać dokładne świadectwo, że to on jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych” (Dzieje 10:42). Prawdziwi chrześcijanie stosowali się do tego polecenia i w dalszym ciągu to robią.

  38. KosciolWymordowalMiliony 21 kwietnia o godz. 15:06
    Fakty proszę na poparcie twoich tez ad Jezusa i piekła.

  39. KosciolWymordowalMiliony 21 kwietnia o godz. 15:06
    Ale przecież według Świętej Księgi Sekty Jezusowców, zwących się Chrześcijanami, to wszystko pochodzi ‎od Diabła, Pana tego świata (2 Koryntian 4,4). A ci Jezusowcy wierzą przecież w cuda, ‎mimo iż istnienie cudów wyklucza przecież z definicji istnienie Boga w sensie nieskończenie ‎potężnego i nieskończenie mądrego, wszechobecnego Kreatora wszystkiego, więc oni nie ‎wiedzą i nie chcą wiedzieć tego, że błądzą oni tak jak ci Starożytni Hebrajczycy, którzy ‎ponieważ nie byli posłuszni JHWH i nie przestrzegali Jego przykazań, to do Ziemi Obiecanej ‎dotarli dopiero po czterdziestu latach błądzenia na pustyni. A Jezusowcy sekt wszelakich (od ‎rzymskiej po jehowicką) błądzą już od dobrze ponad 2 tysięcy lat i wciąż wierzą w śmierć i ‎zmartwychwstanie swego fałszywego idola, mimo iż oczywiste jest, że jeśli ów Jezus był ‎Bogiem, to nie mógł On umrzeć, gdyż był On z definicji wieczny i niezniszczalny, a jeśli ów ‎Jezus był człowiekiem, to jego kult jest z definicji pogański i urąga on chwale JHWH.
    Szalom! 🙂
    Ershter Depiuti Rabin, Progresiv Sinagoga in Warsze aun Ger
    (Pierwszy Zastępca Rabina, Postępowa Synagoga w Warszawie i Górze Kalwarii)

  40. Witold
    21 kwietnia o godz. 9:11
    „ Czy nie uważasz, że (…) Jezus zdradził swoich uczniów wydając ich na śmierć?”

    1. To prawda, że prześladowania sług Bożych, nie skończyły się z chwilą śmierci Jezusa. Ten wielki Prorok przepowiedział to, gdy na trzy dni przed swą egzekucją zwrócił się do niewiernych mieszkańców Jerozolimy: „Posyłam do was proroków i mędrców, i nauczycieli publicznych. Niektórych z nich zabijecie i zawiesicie na palu, niektórych zaś ubiczujecie w waszych synagogach i będziecie prześladować od miasta do miasta””.

    Także w osobistych rozmowach z uczniami Jezus często ich ostrzegał: „Ze względu na moje imię będziecie przedmiotem nienawiści wszystkich ludzi (…). Gdyby was prześladowali w jednym mieście, uciekajcie do drugiego”. „Niewolnik nie jest większy od swego pana. Jeżeli mnie prześladowali, was też będą prześladować”. „Wykluczą was z synagogi. Doprawdy, nadchodzi godzina, gdy każdy, kto was zabije, będzie mniemał, że spełnia świętą służbę dla Boga” .

    Już wkrótce po Pięćdziesiątnicy 33 r. n.e. zaczęło dochodzić do aresztowań, zastraszania i aktów przemocy . Po zamordowaniu Szczepana wybuchło wielkie prześladowanie, w którym znaczną rolę odegrał Saul z Tarsu. W rezultacie zbór jerozolimski się rozproszył, ale jednocześnie dzieło głoszenia dobrej nowiny objęło większy obszar . Później Herod Agryppa I kazał ściąć mieczem Jakuba, brata Jana, i zapewne tak samo postąpiłby z Piotrem, gdyby w nocy nie uratował go w cudowny sposób anioł Jehowy.

    Natomiast Saul z prześladowcy zamienił się w prześladowanego Pawła. Relacje ze służby i jego późniejszych podróży ukazują, że doświadczył wielu udręk ze strony wrogów chrystianizmu

    Historia świecka donosi o prześladowaniu chrześcijan przez władze cesarstwa rzymskiego, począwszy od dni Nerona . Podnoszono przeciwko nim najrozmaitsze zarzuty, ale zawsze w tym samym celu — aby zdławić chrystianizm.

    2. Jeśli ktoś przestrzega przykazań Bożych, nie uniknie prześladowań, gdyż „wszyscy, którzy pragną z oddaniem służyć Bogu i żyć w jedności z Chrystusem Jezusem, będą prześladowani (2Tymoteusza 3:12).

    Niemniej prawdziwi chrześcijanie potrafią znieść wszelkie udręki i jednocześnie zachować radosne usposobienie, nie żywiąc do prześladowców nienawiści. Jest tak, ponieważ rozumieją, kto stoi za tymi prześladowaniami i dlaczego Bóg do nich dopuszcza. Nie są więc nimi zaskoczeni ani nie zamartwiają się z ich powodu, lecz radują się, że podobnie jak Chrystus mogą dowieść swej lojalności wobec Boga .

    Chrześcijanin musi być jednak pewny, że cierpi z powodu prawego postępowania, a nie z powodu mieszania się do polityki, spiskowania czy jakiejś innej działalności przestępczej, zabronionej w Biblii. Jeżeli chrześcijanin cierpi ze względu na prawość, może być szczęśliwy.

    Chrześcijanie pamiętają też o nagrodzie czekającej każdego, kto wytrwa w prześladowaniach. Jezus oświadczył: „Szczęśliwi, którzy są prześladowani ze względu na prawość, gdyż do nich należy królestwo niebios”. Wzmacnia ich nadzieja zmartwychwstania i znajomość Tego, który ją dał. Dzięki temu mają siły potrzebne do zachowania lojalności względem Boga nawet w obliczu groźby utraty życia z rąk brutalnych prześladowców.

    Istotną rolę odgrywa również stosunek chrześcijanina do prześladowców. Miłowanie nieprzyjaciół i ‛błogosławienie tym, którzy nas prześladują’, pomaga wytrwać.

    https://www.jw.org/pl/wiadomosci/jw/region/rosja/Kolejny-%C5%9Awiadek-Jehowy-skazany-w-Rosji/

  41. dezerter83 22 kwietnia o godz. 11:37‎
    A więc dlaczego Wszechmocny Jehowa nie zadbał o to, aby do dzisiaj przetrwało bardzo wiele ‎ówczesnych tekstów i dlaczego dał się on pokonać przeciwnikom swojego syna? Czyby z tego ‎samego powodu, dla którego poddał się on ludowi z żelaznymi rydwanami? Cytuję Pismo: „A ‎Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast nie usunął z posiadłości ‎mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany.” (Księga sędziów 1:19). I zrozum, że ‎cytaty z Nowego Testamentu NIE mogą uznane jako dowody na autentyczność tegoż Nowego ‎Testamentu. I jak zdefiniujesz owych prawdziwych chrześcijan i jak ich odróżnić od ‎nieprawdziwych? Pamiętaj, że według ogromnej większości chrześcijan to Jehowici NIE są ‎chrześcijanami.‎

  42. dezerter83 22 kwietnia o godz. 11:29‎
    Skąd wziąłeś tych ponad 500 świadków, którzy według ciebie widzieli Jezusa żywego po jego ‎zmartwychwstaniu? Z jakich to wiesz źródeł poza legendami Nowego Testamentu? Chyba ‎wiesz, że aby jakikolwiek świadectwo zostało uznane za prawdziwe, to, musi ono mieć poparcie ‎z najmniej dwóch, NIEzależnych od siebie źródeł, a więc daj mi to drugie źródło, NIEzależne od ‎Nowego Testamentu, które by potwierdziło owo rzekome zmartwychwstanie i wniebowstąpienie ‎Jezusa.‎

  43. dezerter83 22 kwietnia o godz. 16:32
    Coraz mam więcej uznania dla Putina.

  44. Podziwiam elokwencję i erudycję wszystkich biorących udział w wyjaśnianiu/objaśnianiu sprawy tzw. zmartwychwstania, i tych za i tych przeciw.
    Ci za, nie posiadają absolutnie żadnych dowodów na swoje twierdzenia. Ci przeciw paradoksalnie nie mogą posiadać (nie potrzebują) dowodów, z braku takowych przez tych, którzy bez dowodów to twierdzą, a raczej w to wierzą. Nie można udowodnić rzeczy, które nie miały miejsca, nawet jeśli istnieją jakieś ich opisy. Krasnoludki też mają swoje opisy. Sam akt wiary nie jest dowodem w żadnej sprawie.
    Więc pozostaje jedynie wiara. W takim razie czym jest wiara?
    Odwołam się do mało komu znanego zdania na temat wiary z „Rodu ludzkiego” S.Staszica s. 273, księga ósma – epoka trzecia
    W oryginale jest tak:

    „Wyobrażenie dzierży wydarło rodzajowi ludzkiemu ziemię, wyobrażenie bogów odebrało mu rozum. Skoro tylko uderzyły w głowę pierwszych rodziców te dwa wrażenia: rzeczy zewnętrzne są bogami, wszędzie pełno jest duchów niewidocznych – zaraz pomieszały się zmysły ludzi i zawrócił się powszechny rozum.
    Natura uczyniła człowieka nieświadomym, wrażenie bogów czyni go głupim.”

    Gdzie „dzierż” to władza, przemoc itp.
    „wrażenie” to wiara, fałszywe przekonanie itp.

    Stąd uwspółcześniając , „wiara czyni człowieka głupim”.

    No cóż, jeśli się to wie co Staszic, wtedy wszystko jest jasne. Jak się słusznie domyślam, każdy pozostanie przy swoim zdaniu, mając do niego prawo.
    Ale teraz już wiemy, czym jest wiara i co spowodowała, przez te ostanie 2000 lat
    a doskonale opisana jest w wiekopomnym, 10 t. dziele K. Deschnera pt.” Kryminalna historia chrześcijaństwa”.

  45. Nie chcę, ale muszę ! – Uzupełnienie komentarza do eseju: „Jezus nie zmartwychwstał”

    Piotr I
    21 kwietnia o godz. 6:45

    „Fabryka mitów” ?

    „Zapewne dopiero wtedy, gdy użył przemocy na terenie świątyni jerozolimskiej, naraził się na poważną karę. (…) a ktoś, kto, dajmy na to, wypędziłby sprzedawcę ze sklepiku na Jasnej Górze, z pewnością zostałby aresztowany.”

    Zapewne zostałby aresztowany.

    SĘK w tym, że plac „targowy” przynależał do „kościoła”, a zawiadywali nim kapłani ?!

    Zatem ich należy podejrzewać o nasłanie „nieznanych sprawców”, aby ukamieniowali Jezusa, co przerwało Jego misję, a spowodowało konieczność „uśmiercenia” dla zmartwychwstania ! Słowem CUDU !!!

    Szkoda, że zaginął wątek informujący o tym, iż Żydzi cieszyli się pełną autonomią (z wyjątkiem odrębności państwowej), czyli posiadali swój „zakon”, tym samym pełne prawo wykonywania wyroków śmierci przez UKAMIENIOWANIE na CZŁONKACH swej społeczności, w przeciwieństwie do prawa Rzymu, który na obcokrajowcach wyroki śmierci wykonywał poprzez UKRZYŻOWANIE !

    Stąd „I jest zupełnie oczywiste, że to Żydzi zabili Jezusa.” – możliwe, ale nie w tej bajce, co myślę wkrótce wykażę.

    Jednym słowem, bez historyczno – społecznego kontekstu, dysputa o „zmartwychwstaniu” jest jedynie „młocką” sieczki – cepami.

    W/g św. Jana. (Zgodne z „Pismem Świętym”, wyd. X 1982 r. W-wa 1982
    BFBS-Warszawa-1982-XI-50M)

    Prolog. 1. 1,2-3

    „Na POCZĄTKU było SŁOWO, a Słowo było u Boga, a BOGIEM było SŁOWO.
    Ono było na początku u Boga.
    Wszystko PRZEZ NIE POWSTAŁO, a bez niego nic nie powstało, co powstało.”

    – / –

    Rozmowa Jezusa z Samarytanką. J. 4,9

    „Wtedy niewiasta samarytańska rzekła do niego: Jakże Ty, BĘDĄC ŻYDEM, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę? (Żydzi bowiem nie obcują z Samarytanami)”

    Uzdrowienie córki niewiasty kananejskiej. Mt. 15.22,24-26

    „I oto niewiasta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała, mówiąc: Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Córka moja jest okrutnie dręczona przez demona.
    A On, odpowiadając, rzekł: JESTEM POSŁANY TYLKO do owiec zaginionych z domu IZRAELA.
    Lecz ona przyszła, złożyła mu pokłon i rzekła: Panie, pomóż mi!
    A On odpowiadając rzekł: NIEDOBRZE jest brać CHLEB DZIECI i rzucać szczeniętom.”

    (Mówi to Ten, który OBJAWIŁ się aby miłością zbawić świat ???!
    Zwracam uwagę, Jezus oświadcza: Ja przyszedłem dla narodu żydowskiego !!! )

    Rodowód Jezusa. Łk. 3. 23-38

    „A Jezus, rozpoczynając działalność, miał lat około trzydziestu, a był jak mniemano, synem Józefa, syna Helego.”
    „Syna Enosza, syna Seta, syna Adama, który był Boży”

    (Rodowód Jezusa wyprowadzony od Adama).

    Jezus ubolewa nad losem Jerozolimy. Łk. 13, 34

    „Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroków i kamieniujesz tych, którzy DO CIEBIE BYLIPOSŁANI, ileż to razy chciałem zgromadzić dzieci twoje, jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła, A NIE CHCIELIŚCIE”

    Jezus PŁACZE nad Jerozolimą. Łk. 19. 41-44

    „A gdy się przybliżył, ujrzawszy miasto, zapłakał nad nim.
    Mówiąc: Gdybyś i ty poznało w tym dniu, co SŁUŻY ku POKOJOWI.
    Lecz teraz zakryte to jest przed oczyma twymi.
    Gdyż przyjdą na ciebie dni, że twoi nieprzyjaciele usypią wał wokół ciebie i otoczą, i ścisną cię zewsząd.
    Zrównają cię z ziemią i dzieci twoje w murach twoich wytępią, i nie pozostawią z ciebie kamienia na kamieniu, dlatego żeś nie poznało czasu NAWIEDZENIA swego.”

    Wniebowstąpienie Jezusa Dz. Apostolskie 1.6

    „Gdy oni tedy się zeszli, pytali go, mówiąc: Panie, czy w tym czasie odbudujesz królestwo Izraelowi?” – „OTO SŁOWO PAŃSKIE” i KLUCZ DO NIEGO !!!

    Wypędzenie przekupniów ze świątyni. J 2.13-15,18.

    „A gdy się zbliżała Pascha żydowska, udał się Jezus do Jerozolimy.
    I zastał w świątyni (duży dziedziniec przyświątynny, przypis P.M.) sprzedających woły i owce, i gołębie, i siedzących wekslarzy.
    I skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni wraz z owcami i wołami; wekslarzom rozsypał pieniądze i stoły powywracał.”
    „Wtedy odezwali się Żydzi, mówiąc do niego: Jaki znak pokażesz nam na dowód, że ci to wolno czynić?”

    Wskrzeszenie Łazarza. J. 11.1-8,11-12. – (Testem zmartwychwstania ?!!!)

    „A zachorował niejaki Łazarz z Betanii, miasteczka Marii i Marty, jej siostry.
    A była to ta Maria, która namaściła Pana maścią i otarła nogi włosami swymi, i jej to brat chorował.
    Posłały więc siostry do niego, mówiąc: Panie, oto choruje ten, którego miłujesz.
    A usłyszawszy to Jezus, rzekł: Ta choroba nie jest na ŚMIERĆ, lecz na CHWAŁĘ BOŻĄ, aby Syn Boży był PRZEZ NIĄ UWIELBIONY.
    A Jezus MIŁOWAŁ Martę i jej siostrę i Łazarza.
    A gdy usłyszał, że choruje, został JESZCZE DWA DNI na miejscu, gdzie przebywał;
    Potem rzekł do uczniów swoich. Pójdźmy znowu do ziemi judzkiej.
    Rzekli do niego uczniowie: Mistrzu! Dopiero co chcieli cię Żydzi ukamieniować i znowu chcesz tam iść?”
    „To powiedział, a potem rzekł do nich: Łazarz, nasz przyjaciel, ZASNĄŁ, ale idę zbudzić go ze snu.
    Tedy rzekli uczniowie do niego: Panie! Jeśli zasnął, zdrów będzie.”

    Arcykapłani radzą, jak zabić Jezusa. J. 11.49 -53.

    „A jeden z nich, Kaifasz, który tego roku był arcykapłanem, rzekł do nich: WY NIC NIE WIECIE, i nie myślcie, że lepiej jest dla nas, by JEDEN człowiek umarł za lud, niż żeby WSZYSTEK ten lud zginął.
    A TEGO nie mówił sam z siebie, ale jako ARCYKAPAŁAN w owym roku PROROKOWAŁ, że Jezus miał umrzeć za NARÓD.
    A nie tylko za naród, lecz też aby ZEBRAĆ w jedno rozproszone dzieci BOŻE.
    Od tego też dnia naradzali się aby go zabić.”

    Wrogość Heroda. Łk. 13. 31-33.

    „W tym czasie przybyli niektórzy faryzeusze, mówiąc do niego: Wyjdź stąd i oddal się, gdyż Herod chce cię zabić.
    I rzekł do nich: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wypędzam demony i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia skończę. (Jezus poirytowany . Przypis P.M.)
    Tymczasem muszę dziś i jutro, i pojutrze odbyć drogę, bo jest nie do POMYŚLENIA, BY PROROK GINĄŁ POZA JEROZOLIMĄ.”

    Namaszczenie Jezusa w Betanii. Mk. 14,8.

    „Ona, co mogła, to uczyniła; uprzedziła namaszczenie ciała mego na pogrzeb.”

    Zdrada Judasza Mk. 14, 10-11.

    A Judasz Iskariot, jeden z dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im go wydać.
    „A oni, gdy to usłyszeli, uradowali się i obiecali dać mu pieniądze….”

    Umycie nóg uczniom J.13.13-14.

    „Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem, i słusznie mówicie, bo jestem nim.”
    „Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście SOBIE NAWZAJEM umywać nogi.”

    Przygotowanie do Ostatniej Wieczerzy. Łk. 22. 9-12.

    „Oni zaś rzekli do niego: Gdzie chcesz, byśmy ją przygotowali?
    On zaś rzekł do nich: Gdy wchodzić będziecie do miasta, oto spotka się z wami człowiek, niosący wody; idźcie za nim do domu, do którego wejdzie;
    I powiedzcie gospodarzowi tego domu: NAUCZYCIEL każe ci powiedzieć: Gdzie jest izba, w której mógłbym spożyć baranka wielkanocnego z uczniami moimi?
    A on pokaże wam przestronną jadalnię, przystrojoną, tam przygotujecie.”

    Wjazd Jezusa, do Jerozolimy. Mt. 21. 1-5. / J. 12,13.

    A gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage, na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, Mówiąc im: Idźcie do wioski, która jest przed wami, a wnet znajdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią; odwiążcie i przywiedźcie mi je.
    A jeśliby wam kto coś rzekł, powiedzcie: Pan ich potrzebuje, a on zaraz puści je.
    A to się stało, aby się spełniło, co powiedziano przez PROROKA, mówiącego: Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej.”

    „Nabrała gałązek palmowych i wyszła na jego spotkanie, i woła: Hosanna !
    Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim, król IZRAELA !”

    Wskazanie zdrajcy. J.13. 27-29,33.

    „(…)RZEKŁ więc do NIEGO JEZUS: Czyń zaraz, co masz czynić”
    „Ale żaden, ze współsiedzących NIE ZROZUMIAŁ, po co mu to rzekł”
    „A ponieważ Judasz był SKARBNIKIEM (…)”

    Pojmanie Jezusa. Mt. 26,56.
    „Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie. Wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli.”

    Sąd nad Jezusem. J. 18,13. / Mt. 26.57,59,66; 27. 1-2.

    („Oryginalna” SYTUACJA i ciekawy zbieg okoliczności, poprzedzone operacją logistyczną. Przyjąłem założenie: wieczerza godz. 18 -19, Jezus wysyła Judasza –rozumiem, z potwierdzeniem wyrażenia zgody na ukrzyżowanie . Pojmanie Jezusa 2-3 nad ranem. Czas niezbędny na zsynchronizowanie działań. Proces zbiega się ze Świętem Przaśników – w czas pielgrzymki do Jerozolimy.
    Pomija sądy powszechne).

    „I zaprowadzili najpierw do Annasza”
    – Po co ? Jeżeli arcykapłanem był Kajfasz – zapewne przygotować w trybie nagłym Wysoką Radę – (władną ferować wyroki śmierci) ?

    Sąd nad Jezusem. Mt.26,57.

    „A ci, którzy pojmali Jezusa, przywiedli go do Kaifasza, arcykapłana, gdzie zeszli się uczeni w Piśmie i starsi.”

    Jezus przed Piłatem. Mt. 27. 1-2. / Łk. 23. 2, (J. 18. 31-32), 4-12.

    „A wczesnym rankiem wszyscy arcykapłani i starsi ludu powzięli uchwałę przeciwko Jezusowi, że trzeba go zabić.”
    „Związali go więc, odprowadzili i przekazali namiestnikowi Piłatowi.”

    „I zaczęli go oskarżać, mówiąc: Stwierdziliśmy, że ten podburza nasz lud i wstrzymuje go od płacenia podatku cesarzowi, i powiada, że on sam jest Chrystusem, królem.”

    „I rzekł im Piłat: Weźcie go i osądźcie go według waszego zakonu. Rzekli mu Żydzi: Nam nie wolno nikogo zabijać; Aby się wypełniło słowo Jezusa, które wypowiedział, zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć”

    „Piłat zaś rzekł do arcykapłanów i do tłumów: Żadnej winy w tym człowieku nie znajduję.”
    „Oni natomiast obstawali przy tym i mówili: Podburza lud, nauczając po całej Judei, i to począwszy od Galilei, aż dotąd.”
    „Piłat zaś, usłyszawszy to, pytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem.”
    „A dowiedziawszy się, że jest podanym Heroda (Herod Antypas namiestnik Galilei. Przypis P.M. ), odesłał go do Heroda, który w tych dniach był właśnie w Jerozolimie”
    „Herod tedy, ujrzawszy Jezusa, bardzo się ucieszył, gdyż od dłuższego już czasu pragnął go zobaczyć, ponieważ słyszał o nim i SPODZIEWAŁ się ujrzeć jakiś cud przez niego dokonany.”
    „Wypytywał go więc wieloma słowy, lecz Ten nic mu nie odpowiedział.”
    „A byli przy tym obecni arcykapłani i uczeni w Piśmie, gwałtownie go oskarżając.”
    „Wtedy Herod z żołnierstwem swoim sponiewierał go i wydrwił, kazał go przybrać we wspaniałą szatę i odesłał z powrotem do Piłata.”
    „I stali się Herod i Piłat tego dnia przyjaciółmi; poprzednio bowiem byli sobie wrogami.”
    (Jeżeli brylanty, są najlepszym przyjacielem kobiety, to władzy zapewne złoto?)

    Ukrzyżowanie Jezusa. Mt. 27,33.

    „A gdy przyszli na miejsce, zwane Golgota, co znaczy Miejsce Trupiej Czaszki, Dali mu do picia wino zmieszane z żółcią; skosztował je, ale nie chciał pić.”

    Śmierć Jezusa. J. 19. 28-30.

    „Potem Jezus, wiedząc, że się już wszystko wykonało, aby się wypełniło Pismo, powiedział: PRAGNĘ.”
    „A stało tam naczynie pełne (cudownego ? Przyp. P.M.) octu; włożywszy więc na pręt hizopu gąbkę nasiąkniętą octem, podali mu do ust.”
    „A gdy Jezus skosztował octu rzekł: Wykonało się ! I skłoniwszy głowę, oddał ducha.”

    Pogrzeb Jezusa. Mk. 15. 42-44. / Mt. 27. 59-66.

    „A gdy nadszedł wieczór, był to bowiem dzień Przygotowania, który jest przed sabatem” (Zbiegło się ze św. Paschy. – Cudownym przypadkiem?)
    „Przyszedł Józef z Arymatei, ZNAKOMITY członek Rady, który TEŻ oczekiwał Królestwa Bożego; on ŚMIAŁO wszedł do Piłata i prosił o ciało Jezusa.”
    „A Piłat ZDZIWIŁ, się że już umarł; przywołał setnika, i zapytał go, czy dawno umarł.”

    „A Józef wziął ciało i owinął je w czyste prześcieradło”
    „I złożył je w SWOIM nowym grobie, który WYKUŁ w skale, i zatoczył przed wejście do grobu wielki kamień, i odszedł”
    „A była tam Maria Magdalena i druga Maria; siedziały one naprzeciw grobu.”
    „Nazajutrz, czyli w dzień po święcie Przygotowania, zebrali się u Piłata przedniejsi arcykapłani i faryzeusze”
    „Mówiąc: Panie przypomnieliśmy sobie, że ten zwodziciel jeszcze za życia powiedział: Po trzech dniach zmartwychwstanę.”
    „Rozkaż więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby czasem uczniowie jego nie przyszli, nie ukradli go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych.
    I będzie ostatnie oszustwo gorsze niż pierwsze.”
    „Rzekł im Piłat: Macie straż, idźcie, zabezpieczcie, jak umiecie.”
    „Poszli więc i zabezpieczyli grób, pieczętując kamień i zaciągając straż.”

    Zmartwychwstanie Jezusa. J. 20. 1,6-7.

    „A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, przyszła Maria Magdalena do grobu i ujrzała kamień odwalony od grobu”
    „Przyszedł także i Szymon Piotr, (…) i wszedł do grobu i ujrzał leżące prześcieradła”
    „Oraz CHUSTĘ, która była na głowie jego, nie leżącą z prześcieradłami, ale zwiniętą osobno na jednym miejscu”.

    Jezus UKAZUJE się Marii Magdalenie. J. 20. 11,14-17.

    „Ale Maria stała zewnątrz grobu i płakała. (…)”
    „A gdy to powiedziała, obróciła się za siebie i UJRZAŁA JEZUSA STOJĄCEGO, a nie wiedziała, że to JEZUS.”
    „Rzekł jej Jezus: Niewiasto ! Czemu płaczesz ? Kogo szukasz ? Ona MNIEMAJĄC, że to jest OGRODNIK, rzekła mu: Panie ! Jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go wezmę.”
    „Rzekł jej Jezus: MARIO ! Ona obróciwszy się, rzekła mu po hebrajsku: RABBUNI ! Co znaczy: Nauczycielu !”
    – (NAJUKOCHAŃSZY ! – Straż spod grobu uciekła, a wątła kobieta rzuca się na szyję „zjawie”. Cuda, cuda !)

    „Rzekł jej Jezus: Nie DOTYKAJ mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca (…).”

  46. Optymatyk 22 kwietnia o godz. 21:25 🙂

  47. Pedro Uno
    A ty to z zaświatów piszesz pierunie?

css.php