Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Szkoła wyższa

6.05.2019
poniedziałek

Hartman a wolność uniwersytetu

6 maja 2019, poniedziałek,

„Moje wykłady na Uniwersytecie zostały przerwane z dniem dzisiejszym w sposób, który nie pozwala mi ani na dokończenie rozpoczętego fragmentu kursu, ani stanąć przed Wami choćby jeszcze raz, aby móc się z Wami pożegnać. Byłem opiekunem Waszego roku. Niewiele doznawaliście ode mnie opieki, ale Wasze sprawy były mi bliskie i przeżyliśmy razem trudne chwile. Wasze troski i Wasze sądy, również w sprawach codziennych, obchodzą nas bardziej, niż może się Wam wydawać, kiedy widzicie nas przy tablicy lub w fotelu egzaminatora. […]

Moja działalność wychowawcza nie znalazła uznania. W rzeczywistości nie wychowywałem Was nigdy inaczej, jak tylko wykładając Wam matematykę. Zawsze uważałem, że ten, kto uczy, ten także przez to samo wychowuje. Wierzę w potężne działanie matematyki na psychikę, bo matematyka kształci myśl jasną, krytyczną, kontrolującą i uczy cenić prawdę, która sama o sobie świadczy i której nie patronuje żaden autorytet. Wierzę, że jeśli nasza nauka przejmie Was taką właśnie uczciwością myślenia i czcią dla prawdy, to będziecie dobrymi ludźmi i dobrymi Polakami”.

Przed półwieczem inna była ranga profesora, innego używano języka, inna panowała kultura i obyczaje. Autor tych słów pożegnania, Stanisław Hartman, zapewne nie umiałby odnaleźć się we współczesnych zapasach ze świnią w błocie, za to w swoich czasach „dawał radę”, a nawet dawał sobie radę. W 1968 r. wyrzucono go z Uniwersytetu Wrocławskiego, gdyż poparł protest studentów, a w dodatku był Żydem; skierowano go do pracy w PAN, gdzie aż do pierwszej „Solidarności” nie miał kontaktu ze studentami.

W młodszych latach był wybitnym, znanym w świecie matematykiem, a w latach późniejszych został opozycjonistą, tzw. korowcem. Odznaczał się wielką rozwagą i kulturą słowa, dzięki czemu był autorytetem nawet dla Jacka Kuronia i Adama Michnika. Wielu ludziom zaimponował tym, że odrzucił propozycję objęcia katedry w Calgary, odmawiając przyjęcia „paszportu w jedną stronę”. W jednej chwili, w rozmowie z esbekiem, zadecydował, że nie zostałem małym Kanadyjczykiem.

Stanisław Hartman był człowiekiem umiaru i honoru. Obca mu była zapalczywość, tak samo jak zakłamanie i oportunizm. Umiał się znaleźć w każdej sytuacji i z każdym jakoś porozumieć. Gdy w 1982 r. siedział w „internacie”, dawał współwięźniom lekcje niemieckiego. Z partyjnymi kolegami utrzymywał przyjazne stosunki, jeśli tylko byli w miarę porządnymi ludźmi. Radykalizmu nie uznawał, a za to sam niczego się nie bał.

Bardzo wiele było rzeczy, których za Gomułki nie wolno było publicznie powiedzieć, nawet na uniwersytecie. Były jednakże i takie, które jak najbardziej można było mówić, a za to dziś już nie bardzo. Gdyby mój ojciec powiedział ex cathedra, że historia i współczesność Kościoła katolickiego nie predestynują go do przypisywania sobie roli autorytetu moralnego, władze zbyłyby to zapewne milczeniem, mimo że reżim Gomułki unikał takich wypowiedzi, a z potęgą Kościoła bardzo się liczył, jednocześnie rywalizując z nim o rząd dusz.

Za to gdy w 2019 r. dziennikarz Leszek Jażdżewski na wielkim publicznym mitingu na Uniwersytecie Warszawskim w spokojnych i umiarkowanych słowach wyraża tę samą, dość oczywistą zresztą treść, władze UW uznają za stosowne odciąć się od jego wypowiedzi. To smutne i niepokojące, tym bardziej że wpisuje się w szereg podobnych incydentów, których wspólnym mianownikiem jest lękliwy oportunizm polskich uczelni wobec narodowego katolicyzmu i oficjalnej linii ideologicznej rządzącej partii.

Zaczęło się to już za pierwszych rządów PiS, a obecnie zjawisko to tylko się nasila. Wielokrotnie dochodziło do odwoływania lub zrywania wykładów liberalnych profesorów, a za to pod pretekstem pluralizmu co rusz dopuszcza się do przestrzeni uniwersyteckiej jawnie faszystowski, agresywny element. Z biegiem czasu atmosfera na uniwersytetach bardzo się zagęszcza, choć daleko jeszcze do tego poziomu zastraszenia oraz ideologicznej presji, jaka panowała na uniwersytetach za sanacji i w czasach PRL. Są jednak powody do niepokoju.

Pod niemądrym pretekstem apolityczności władze uczelni okazują niezadowolenie osobom poruszającym ważne kwestie społeczne, polityczne i obyczajowe. Mnożą się wnioski do komisji dyscyplinarnych, oświadczenia rektorów i inne nieprzyjemności, mające zniechęcić intelektualistów do krytyki panujących dyskursów, oficjalnie czy półoficjalnie obowiązujących przekonań i wartości. Jednocześnie wciąż rosną wpływy Kościoła w publicznych i niepublicznych uczelniach, które tworzą wydziały teologiczne, a nawet fundują kaplice i kościoły. Obecność księży sprawia, że konserwatyści i oportuniści czują się pewnie, a liberalna inteligencja o postępowych i antyklerykalnych poglądach musi bardzo uważać.

Owszem, zdarza się, że takie czy inne ciało kolegialne, w szczególności rada wydziału prawnego tego lub innego uniwersytetu, zaprotestuje przeciwko łamaniu konstytucji przez władze RP, ale poza tym, dość oczywistym przecież, działaniem w duchu publicznej i obywatelskiej odpowiedzialności uniwersytetu nie widać, aby nasza akademia poczuwała się do tego, by stanowić wolne, niezależne forum krytycznej dyskusji, w której nie ma dogmatów innych niż prawa logiki, a krytyka poczynań władzy oraz jej aksjologii jest więcej niż prawem, bo nawet obowiązkiem wolnych intelektualistów. Roztropność i umiarkowanie, które z pewnością są cnotami, stają się dziś pretekstem do tłumienia krytyki rządu i Kościoła, tak jak chwalebna bezstronność staje się pretekstem do ograniczonej akceptacji dla faszyzmu i reakcji, co dostarcza z kolei pretekstu do stosowania analogicznych ograniczeń (w imię symetrii i instytucjonalnej bezstronności) względem wolnej myśli demokratycznej, odwołującej się do wiedzy naukowej.

Mitologia, a nawet dogmatyka religijna, nie mówiąc już o utrwalonych kłamliwych kliszach na temat historii i życia społecznego, mają pełne prawo obecności na uniwersytecie. Pod egidą religii i tradycji można powielać nie tylko romantyczne legendy, lecz i zwykłe kłamstwa, podczas gdy rzetelne badania mogące zakwestionować narcystyczne mity narodowe i państwowe, takie jak badania nad relacjami polsko-żydowskimi, napotykają na przeszkody ze strony czynników oficjalnych oraz całkiem nieoficjalnych, lecz gotowych czynnie wspierać władze i odczytywać jej życzenia.

Nie chciałbym, aby analogie z PRL poszły za daleko. Jeszcze nie wyrzuca się niepokornych humanistów z pracy. Jednakże można im np. nie przedłużyć kontraktu albo utrudnić awans. To bardzo proste w dobie panującej na uczelniach technokracji. Wielki ideał naukowości w rękach ignorantów i ludzi złej woli staje się poręcznym narzędziem dyskryminacji. Czyż bowiem należy stosować wobec humanistów i filozofów (a to oni najczęściej narażają się władzy) jakieś inne, ulgowe zasady oceny?

Skoro nie (a przecież równość obowiązuje), to niech się wykażą punktami za publikacje w renomowanych zagranicznych czasopismach, grantami, współpracą międzynarodową i pracą zespołową, tak jak fizycy i chemicy. Bałamutne to i głupie argumenty. Ale skuteczne. Skąd bowiem fizycy i chemicy, a tym bardziej opinia publiczna mają wiedzieć, na czym polega praca humanisty czy filozofa i w jakiej relacji pozostaje ona z wymaganiami naukowości? Albo jak wygląda obieg idei w humanistyce i jakie są uwarunkowania jej umiędzynarodowienia? Zygmuntowi Baumanowi nie odnowiono doktoratu na UW (jest to odpowiednik doktoratu honoris causa w przypadku osób, które doktoryzowały się na danej uczelni), gdyż jego „dorobek naukowy” miał być zbyt słaby… Można się ośmieszać bezkarnie tam, gdzie większość nie wie, o co chodzi; świadoma mniejszość może wtenczas śmiać się z własnej bezsilności.

Drobne represje wobec niepokornych akademików nie napotykają sprzeciwu społecznego. Są to bowiem sprawy odległe od potrzeb i zainteresowań obywateli. Wyłącznie mobilizacja samego środowiska akademickiego pozwoliłaby obronić wolność uniwersytetu. Na to już jednak chyba jest za późno. Większość pracowników woli się nie narażać, bo czeka na jakiś awans. Poza tym etos demokratycznej agory nie jest bynajmniej powszechny na uniwersytecie, bo ten dawno już znalazł się w rękach tej warstwy społecznej, której awans klasowy opiera się raczej na przystosowaniu niż kontestacji.

Taka jest cena za demokratyzację akademii. Nonkonformizm i odwaga myślenia są czymś elitarnym i dlatego muszą w ostatecznym rozrachunku ustąpić przed prawem „zwykłych ludzi” do bycia profesorami, dziekanami i rektorami. Stanisław Hartman to rozumiał i przyjmował ze spokojem. Sądził, że płaci cenę za niesłuszne wywyższenie klasowe i materialne, które stało się jego udziałem z racji burżuazyjnego urodzenia. Może dzisiaj powinniśmy patrzeć na to w podobny sposób?

Idea wolnego uniwersytetu wcale nie jest taka stara, jak się wydaje. Ledwie niespełna sto lat temu charyzmatyczny reformator amerykańskich uniwersytetów Robert Hutchins wypowiedział słowa, które wówczas były niemal rewolucyjne, a dziś są na tyle banalne, że jesteśmy skłonni puścić je mimo uszu – właśnie dlatego, że się zbanalizowały. A jednak z wrodzonej przewrotności słowa te na koniec zacytuję: „Uniwersytet cieszy się wolnością i niezależnością myślenia, ma prawo podważać tradycje i dokonywać ryzykownych eksperymentów myślowych, gdyż ma w sobie życie, którego nie da się uśmiercić”.

Czy faktycznie uniwersytet jest nieśmiertelny? Czy nieśmiertelna jest ludzka wolność i inteligencja? A może tylko zdolna do odradzania się z popiołów? No, ale nie idźmy za daleko w tych dywagacjach, aby nie wyjść na nie dość naukowych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 64

Dodaj komentarz »
  1. „Nie lękajcie się” – Jażdżewski. „Ducha nie gaście” – papież. Nic, nic… to tylko takie skojarzenie…

    Jeśli uniwersytet ma być wolny, a musi być, to czy z równą zaciekłością pan profesor Jan Hartman broniłby prawa do wykładu w auli, np. dla Rydzyka?

    Ja tak: i Rydzyk, i Michnik, i Tusk, i Kaczyński, i Jażdżewski, i Miller, i Winnicki, i Blumsztajn, i Korwin-Mikke, i Frasyniuk, i Braum, i Schetyna, i ksiądz, i rabin, i mułła – wszyscy mają prawo mieć wykład w auli uniwersytetu…

    A, dziękuję za to, że pan profesor posłużył się mową miłości (świnie w błocie). Proszę nazywać mnie świnią w błocie.

  2. Dyplomowane pachoły obsiadły Uniwersytety bezprzymiotnikowe i uniwersytety przymiotnikowebez intelektualnego formatu, klasy i honoru
    Upadek szkolnictwa, w tym szkolnictwa wyższego, to zgniły owoc ostatnich lat.
    Tak goownianych profesorów, zwłaszcza w tzw. naukach społecznych – sądząc po ich „twórczości”, ich recenzjach i wypowiedziach – jak obecnie, te niższe szkoły wyższe nie widziały od 70 lat.
    I niech pojedyncze wyjątki nikogo nie zwiodą.
    Z taką jelitą akademicką Polska zajedzie do Kurzybzdowa

    Ostatnie wykwity i popisy dyspozycyjnych osobników z Uniwersytetu Warszawskiego to tylko wierzchołek góry lodowej degradacji tej szkółki…

  3. Jak ktoś kiedyś stwierdził – słowo pisane w kamieniu Przetrwa wieki .. a z mojej strony – gdyby nie te klepsydry na kościołach i słupach Niektórzy Ludzie żyli by wiecznie ..

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jeżeli prawdą jest co pisze Profesor to Jażdżewski na Prezydenta.

  6. Dla przypomnienia i poczucia miary:
    W rankingu najlepszych uniwersytetów europejskich 2019 (35 krajów),
    na ponad 450 sklasyfikowanych Uniwersytetów w Europie, najlepsze polskie szkoły UJ i UW okupują odległe pozycje 286-360, w grupie 76. szkół ex aequo.

    Żaden też polski uniwersytet nie jest członkiem prestiżowej ligii uniwersytetów badawczych The League of European Research Universities (LERU).

    Kiedy ktoś mówi zatem Uniwersytet Warszawski czy UJ, to mówi o prowincjonalnym i peryferyjnym uniwersytecie europejskim.
    ————————–
    Folwarki w Polsce mają niezłą tradycję…
    Szukać tam persony – odważnego i cieszącego się autorytetem humanisty filozofa – to lepiej iść na grzyby kurki.
    Dlatego dr Gowin (praca doktorska: Kościół w czasach wolności 1989–1999 może tam i siam bezkarnie buszować.

  7. Ja cię, no! I ty, Michniku, przeciw Jażdżewskiemu…?????? Się porobiło.

  8. >>Idea wolnego uniwersytetu wcale nie jest taka stara, jak się wydaje<<

    Ano, nie jest. I póki co jakoś nie za bardzo przyjęła się między nadwiślańskie wierzby i nadbużańskie łoziny. Paradoksalnie – o ile mogę sięgnąć pamięcią – 'najbardziej wolne' polskie uniwersytety były w czasie Karnawału Pierwszej Solidarności. Czyli króciutko. I wcześniej i później albo ktoś tę wolność skutecznie ograniczał, albo panował na naszych (tfu! – waszych) wszechnicach dur endecko-narodowy.

    Nie żałuje Pan tego Calgary, Profesorze?…

  9. Wolność przekonań i ich artykulacji, nieskrępowane dążenie do poznania, do ”episteme” – to niewątpliwie fundament uniwersytetu. I należy go bronić przed wszelkiej maści radykalnymi świrami: prawicowymi, lewicowymi, progresywnymi czy feministycznymi. To niestety praca syzyfowa, bo sojusz postmodernistów z neomarksistami i SJW-idiotami [social justice warriors], na zachodnich uniwersytetach, ideę wolności badań naukowych obraca w farsę. By się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po klasyczną już pozycję A. Sokala ”Modne bzdury”, czy absurdalny przypadek Richarda Dawkinsa, zbanowanego na amerykańskim uniwersytecie , za rzekomy rasizm [doigrał się, miał czelność krytykować ”religię pokoju”].
    U nas, jak na razie, prawica tylko powarkuje. Na dodatek, klimat społeczny wydaje się zmieniać i przechylać w drugą stronę. Zawczasu zadbajmy, by przysłowiowa pała, miast przegiąć, zatrzymała się w pozycji ”neutral”. Bo możemy obudzić się w świecie, w którym zamiast uniwersytetu, będziemy mieli jego parodię. I nie są to strachy na lachy.
    https://youtu.be/EgVF5ToSM9k

  10. ontario 6 maja o godz. 12:07
    Otóż to!

  11. samba kukuleczka 6 maja o godz. 14:19‎
    Tak, na prezydenta Słupska. To miasto przetrwało Biedronia to pewnie przetrwa też i ‎Jażdżewskiego. 😉

  12. Mr Teng,
    Niech więc przemówią fakty. Weźmy na początek ranking THE (Times Higher Education):
    ‎Poland Rank ‎ World University Rank ‎ University
    ‎1 ‎ ‎501-600 ‎ University of Warsaw
    ‎1 ‎ ‎501-600 ‎ Warsaw University of Technology 3 ‎ ‎601-800 ‎ AGH University of ‎Science and Technology 3 ‎ ‎601-800 ‎ Jagiellonian University
    ‎5 ‎ ‎801+ ‎ Adam Mickiewicz University
    ‎5 ‎ ‎801+ ‎ Gdańsk University of Technology
    ‎5 ‎ ‎801+ ‎ University of Łódź
    ‎5 ‎ ‎801+ ‎ Nicolaus Copernicus University in Toruń 5 ‎ ‎801+ ‎ University of Silesia in ‎Katowice
    Philippines Rank ‎ World University Rank ‎ University 1 ‎ ‎801+ ‎ University of the ‎Philippines
    WEBOMETRICS:‎
    Polska
    ‎1 349 Uniwersytet Warszawski‎
    ‎2 387 Uniwersytet Jagielloński‎
    ‎3 436 Politechnika Warszawska‎
    ‎4 455 Akademia Górniczo-Hutnicza Stanisława Staszica w Krakowie 5 577 Uniwersytet Adama ‎Mickiewicza w Poznaniu
    ‎6 658 Uniwersytet Wrocławski‎
    ‎7 682 Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu‎
    ‎8 820 Uniwersytet Śląski w Katowicach‎
    ‎9 906 Politechnika Poznańska‎
    ‎10 924 Politechnika Śląska w Gliwicach‎
    A teraz Filipiny:
    ‎1‎ ‎1308‎ University of the Philippines Diliman
    ‎2‎ ‎1925‎ De La Salle University Manila
    ‎3‎ ‎2384‎ University of the Philippines Los Baños 4‎ ‎2512‎ ‎(3) University of the ‎Philippines Manila 5 ‎ ‎2795‎ University of Santo Tomas
    ‎6‎ ‎3687‎ University of San Carlos
    ‎7‎ ‎4233‎ ‎(3) University of the Philippines 8‎ ‎4295‎ Ateneo de Manila University
    ‎9 ‎ ‎5209‎ Silliman University
    ‎10 ‎ ‎5318‎ University of Southeastern Philippines
    Przyznaję – stoimy nieco lepiej niż ‎Filipiny. Ale czy to aby na pewno jest powód do dumy?‎

  13. Turpin
    Tyle, że ten Karnawał Pierwszej Solidarności marnie się skończył – ponad 10 latami smuty. 🙁

  14. ontario
    6 maja o godz. 12:07

    prosisz, masz: „świnio w błocie” żałosna…

  15. Panie Profesorze,‎
    Nie ma ludzi niezastąpionych. Gdyby np. Einsteinowi uniemożliwiono pracę nad teoriami ‎względności (STW i OTW czyli teoria grawitacji), to zrobiliby to za niego inni ówcześni fizycy i ‎matematycy, np. jego mentor H. Minkowski a także tacy wybitni uczeni jak np. H. Lorenz, J. ‎Poincare albo P. Dirac. Mało kto wie, ale przecież w fizyce istnieją alternatywne teorie ‎grawitacji, np. teoria A. Whitehead’a, teoria H. Dicke i H. Brans’a, tzw. f(R) gravity (uogólnienie ‎OTW Einsteina) – wszystkie zgodne (jak dotychczas) z wynikami obserwacji. Nie przeceniajmy ‎więc roli jednostki – czy to w historii (polityce), wojskowości, czy też i to szczególnie w nauce, ‎właśnie dziś, kiedy to w prawdziwej nauce wszystkie ważniejsze osiągnięcia są wynikiem pracy ‎zbiorowej. Np. artykuł na temat masy bozonu Higgsa ma ponad 5 tysięcy autorów.‎
    Nie przesadzajmy też z Z. Baumanem – on był, owszem, zdolnym popularyzatorem socjologii ‎‎(sam się z jego podręczników uczyłem, nawet wtedy kiedy był on indeksie) a przedtem także ‎zdolnym oficerem Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale naukowiec to z niego był ‎przecież żaden, jako że jego teorie nie nadają się nijak do testowania metodą naukową czyli ‎empiryczną.‎
    Nie ma też dziś czegoś takiego jak wolny uniwersytet, gdyż wymaga on dziś finansowania i to ‎na naprawdę wielką skalę, aby liczył się on poza miasteczkiem w którym on funkcjonuje, a who ‎pays the piper calls the tune, jak to mawiają Szkoci. To nie są już czasy perypatetyków czy też ‎filozofów mieszkających w beczkach albo matematyków czy fizyków latających nago po ‎starogreckiej polis i krzyczących po starogrecku „heureka”.‎
    I nic nie jest wieczne – co do tego wszyscy uczeni są zgodni i tylko pytanie jest czy nasz ‎Wszechświat zginie z zimna, czy z gorąca, czy rozrzedzi się tak, że od atomu do atomu będzie ‎ponad kilometr, czy też może rozpadnie się pewnego pięknego dnia jak domek z kart, tyle że nie ‎na karty, a na kwarki czy też na coś jeszcze bardziej od tychże kwarków elementarnego ‎‎(https://tylkoastronomia.pl/wiadomosc/koniec-wszechswiata-moze-nastapic-w-kazdej-chwili). ‎Wystarczy przecież, że pole Higgsa, które nadaje masę cząstkom elementarnym i które wypełnia ‎nasz Wszechświat, nie jest całkowicie stabilne, a co, zdaniem fizyków nie jest wykluczone.‎

  16. Jak to już pisałem – nie przesadzajmy z Jażdżewskim, jako że jest on tylko marionetką w rękach Tuska, a ten z kolei jest marionetką w rękach Merkel, ‎a ona sama kierowana jest „z tylnego siedzenia” przez różnych Rotszyldów i im podobnych ‎krezusów, na ogół o wiadomym, „nietrefnym” pochodzeniu. 😉

  17. I Cimoszewicz jedzie po Jażdżewskim??? No, to już nie wiem, kto jest Gomułką? Czyżby Jażdżewski?

  18. lem
    6 maja o godz. 21:51

    Dziękuję ci cieplutko za twoją mowę miłości pod moim adresem. Błagam, dodaj jeszcze epitet: „polska świnio”.

  19. Ontario
    Cimoszewicz to przejeżdża niesprawnym samochodem staruszki na przejściach dla pieszych w ‎Hajnówce i okolicach. Natomiast Gomułka to już od dawna nie żyje, ale zostało po nim 1000 ‎szkół i zero długów.‎

  20. gotkowal 6 maja o godz. 20:56‎
    Marksizm współczesny ma tyle wspólnego z K. Marksem, co nazizm miał wspólnego z ‎Wagnerem (uwertura „Polonia”) czy z Nietzschem (uważającym się za potomka polskiej rodziny ‎szlacheckiej Niczkich). Sam K. Marks twierdził zresztą, że nie jest on marksistą.‎

  21. ontario 6 maja o godz. 22:50 🙂

  22. ontario
    6 maja o godz. 22:50

    prosisz, masz: ontario ty „polska świnio” – żałosny prymitywie, zadowolony z siebie, jakbyś zjadł wlasna kupę….

  23. Szanowny Kolego,

    Koledze nie wypada, ale ja przytoczę fragment z dorobku naukowego dziekana Wydziału Filozofii i Socjologii UW prof. Mieszko Tałasiewicza. Tekst pochodzi z artykułu „Racjonalność wiary w cuda’”, Znak 5 (672), 2011, s. 99-105:

    „Wiara w cuda wydaje się wielu z nas czymś, co zakłóca przyrodzony porządek rzeczy. Wiara taka przystoi może mistykom, którzy tylko ciałem przebywają na tym świecie, ale duchem już w zaświatach, lecz nie mieści nam się w głowie, że w cuda może wierzyć uczony przyrodnik: fizyk, chemik czy biolog, twardo stąpający po ziemi.
    Niesłusznie. Z chrześcijańskiego punktu widzenia nie ma mowy o żadnym pomieszaniu różnych płaszczyzn czy porządków. W ogóle nie ma różnych porządków. Jest jeden porządek: Bóg stworzył niebo i ziemię i wszystko, co się na ziemi znajduje, i wszystkie prawa, którym to podlega, i wszystkie wyjątki od tych praw. Nie ma żadnej genetycznej różnicy między cudami a przyrodą.”

    A zatem nie ma żadnej genetycznej różnicy między Kościołem a Uniwersytetem.

  24. Jażdżewski to pan – inteligentny pan
    A forumowe kundle ujadają i jak to góovno przyczepione do okrętu wołają płyniemy…

  25. @++++
    6 maja o godz. 22:59
    Możesz podać namiary na ten właściwy marksizm, jakiś linki. Please!
    ” Sam K. Marks twierdził zresztą, że nie jest on marksistą.”
    Podobnie jak Jezus nie był chrześcijaninem. hehehe

  26. Jażdżewski dzień po:

    Bądźcie odważni

    Nie pozwólmy zaganiać się pokornie do zagrody przez narodową prawicę. Bo tylko hipokryzja i poczucie, że „pewnych prawd nie można wypowiadać” może uratować ich władzę w Polsce.

    Nic nie boli tak, jak kilka słów trudnej prawdy.

    To co powiedziałem na Uniwersytecie Warszawskim w wystąpieniu przewidzianym przed przemówieniem Donalda Tuska wzbudziło prawdziwy amok w prawicowym internecie.

    Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do tego, żeby sprawować funkcję sumienia narodu.

    Ten kto szuka transcendencji i absolutu w kościele będzie zawiedziony. Ten kto szuka moralności w Kościele nie znajdzie jej. Ten kto szuka strawy duchowej w Kościele wyjdzie głodny.

    Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa. I Gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany to przez tych, którzy krzyża używają jak pałki, do tego, żeby zaganiać pokorne owieczki do zagrody.”

    Krystyna Pawłowicz nazwała mnie „satano-faszystą”, w TVP Info nazwano mnie „satanistycznym przedskoczkiem”, Paweł Lisicki uznał, że nie można podawać mi ręki. Episkopat wydał oświadczenie, że moje słowa to „przejaw nienawiści”, Wiadomości poświęciły mi osobny materiał. Sam Jarosław Kaczyński stwierdził, że „Kto podnosi rękę na Kościół, podnosi rękę na Polskę”.

    To właśnie o tych ludziach powiedziałem 3 maja, po słowach prawdy o polskim Kościele.
    Dziś agendę tematów dnia układają nam cyniczni wrogowie nowoczesności, czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami, będą w stanie zdobyć władzę nad duszami Polaków.”

    Nie mam zamiaru odpowiadać im nienawiścią na nienawiść, bo wzmacnia to tylko tych, którzy, jak Jacek Kurski i jego ludzie w TVP, nie mają żadnych hamulców, którzy – jak Kaczyński – żywią się negatywną energią.

    Ale rywalizacja na inwektywy i na negatywne emocje z nimi nie ma sensu, dlatego że po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się, że świnia to lubi. Trzeba zmienić zasady gry. Nie może być mowy o odnowie polityki, jeśli rozmowę o niej zaczniemy od pytania: z kim trzymasz?, zamiast o co walczysz?

    Nie pozwólmy zaganiać się pokornie do zagrody przez narodową prawicę. Bo tylko hipokryzja i poczucie, że „pewnych prawd nie można wypowiadać” może uratować ich władzę w Polsce.

    Opiera się ona na przekonaniu, że nie można otwarcie mówić o tym, co wielu z nas przeczuwa: że Kościół nie ma podstaw do tego, żeby rościć sobie prawo do bycia moralnym autorytetem w Polsce.

    Problem pedofilii nie dotyczy tylko Kościoła. Ale Kościół to jedyna znana mi instytucja, która pomaga ukrywać pedofilów i ich zbrodnie.
    Kościół wymusza na politykach gigantyczne transfery na swoją korzyść, zarabiając krocie na „odzyskanych” gruntach w sposób, który – oczywiście już po zakończeniu procederu – został uznany za sprzeczny z Konstytucją przez Trybunał Konstytucyjny.
    Sama katecheza w szkołach to koszt rzędu 1,3 miliarda złotych rocznie.
    Kościół popiera całkowity zakaz aborcji, który zmuszałby gwałcone kobiety do rodzenia dzieci. Walczy z antykoncepcją (!) i edukacją seksualną, która mogłaby zmniejszyć liczbę niechcianych ciąż.

    Jest wielu przyzwoitych księży, ale nie mają oni niestety wpływu na całość tej czysto hierarchicznej instytucji. Ideologia i praktyka działania Kościoła katolickiego w Polsce nie ma nic wspólnego z ewangelicznym przesłaniem Chrystusa. Idzie też w poprzek nauczania papieża Franciszka.

    Polska prawica żeruje na polskiej religijności, cynicznie wykorzystując alians z episkopatem do swoich politycznych celów. Ale większość Polaków jest przeciwna angażowaniu się Kościoła w politykę.

    Lata rządów PiS, sklejania się tronu z ołtarzem, budzi coraz silniejszą reakcję. To nie tylko #czarnyprotest. Dziś jest więcej przeciwników katechezy w szkole niż jej zwolenników, więcej zwolenników liberalizacji aborcji niż jej zaostrzenia.

    Koalicja Europejska i wielu z popierających ją publicystów, cierpi na rodzaj syndromu sztokholmskiego. Pomimo że Kościół wspiera ich przeciwników, pomimo że elektoraty Platformy, SLD i Nowoczesnej w ogromnej większości nie są odbiorcami Wiadomości czy prawicowej prasy, oni wciąż chowają głowę w piasek.

    Dają się szantażować PiSowi i jego akolitom, nie rozumiejąc, że Polacy, do których się zwracają, także ci, którzy chodzą do Kościoła, czekają dziś na zupełnie inne przywództwo. Które nie boi się mówić trudnej, ale potrzebnej prawdy.

    Dlatego zwracam się bezpośrednio do Was, do odbiorców tych słów, do wszystkich którzy solidaryzują się z tym co powiedziałem 3 maja.
    Bądźcie odważni. I nie traćcie nadziei. Bo prawda prędzej czy później zwycięży. {wytłuszczenia demi}

  27. Balcerowicz i Lis jadą po Jażdżewskim. Zapisali się do PiS-u?

  28. W humanistyce, szczególnie polskiej, panuje niemalże religijny kult Zygmunta Baumana. Też należę do czcicieli. Kocham tego wybitnego męża za to, że zaoszczędził mi mnóstwo czasu, pieniędzy i nerwów.
    Dzięki Schopenhauerowi i Popperowi wiemy, że Hegel był czystej wody hochsztaplerem [o ile ktoś sam nie czytał któregoś z wiekopomnych dzieł Wielkiego Georga]. Jego tzw. triada, filozofia tożsamości, czy niezrównany zeitgeist [gwizdnięty od Leibnitza], korygujący losy świata – to tak piramidalne, groteskowe bzdury, że aż budzą podziw swą bezczelnością.
    Zygmunt Bauman śmiało podjął i udoskonalił to dzieło intelektualnego kuglarstwa. W swych nieodmiennie wybitnych, hurtowo produkowanych książkach, z podziwu godną konsekwencją stosował jeden i ten sam prosty chwyt. Brał jakiś banał na poziomie ś.p. gimnazjum, ubierał go w fikuśną formę, by nadać mu pozór głębi i obudowywał absurdalnym, pozbawionym jakiejkolwiek znaczenia słowotokiem. Całość sprawiała przy tym niezwykle błyskotliwe wrażenie [trza mieć talent], choć nie dało się w tym doszukać jakiegokolwiek sensu. Może dlatego, że go tam nie było. Podobnie, żadnemu ze zdań [w części bełkotliwej, następującej zaraz po którymś z banałów] nie sposób przypisać wartości logicznej – prawda/fałsz. To zresztą całkowicie naturalne, bo wzorem innych postmodernistów, logiką gardził – cytuję z pamięci:”…logika, to opresyjna narracja białego, patriarchalnego mężczyzny, dzięki której sprawuje on kontrolę nad kobietami i mniejszościami…”
    Uprzedzając święte oburzenie, proponuję, by każdy erudyta przeprowadził mały eksperyment, tzn. podszedł wreszcie do biblioteczki, w końcu wyjął z niej losowo wybraną książkę [ileż można odwlekać?] wielkiego ponowoczesnego myśliciela i przeczytał ze dwie strony [jak kto naprawdę wielki twardziel, to nawet rozdział], a potem spróbował je streścić w formie pisemnej. Chętnie poznam rezultaty.
    Wracając do oszczędności – zdradzę bezpłatnie sekret własnego, wielce przydatnego testu Hegla-Baumana. Jeśli ktoś zastanawia się czy kupić/wypożyczyć/przeczytać jakąś książkę, a nie ma pewności czy warto – wystarczy sprawdzić w indeksie osób, czy są tam ci dwaj dżentelmeni [można to rozszerzyć także na Derridę, Foucault i Lacana] i sprawdzić co autor o nich sądzi. Pieje z zachwytu – tzn. prawdopodobnie nie czytał – więc raczej kłamczuszek. Jest też znacznie gorsza możliwość, że czytał … i mimo to pieje. Wtedy, używając sformułowania typu PC – mądry inaczej – i mamy gotową odpowiedź. Szybko, tanio, bezstresowo.

  29. Stary Profesor
    6 maja o godz. 23:24

    Tałsiewicz Mieszko – syn byłego wojewody zachodniopomorskiego.

    ‚Tałasiewicz jest dobrym filozofem języka i semiotykiem. Lubi wchodzić w dygresje wykraczające poza tematykę zajęć i często można wątpić, czy faktycznie wie o czym mówi, ale zwykle wie. Niezwykła intuicja do wynajdywania dobrych filozoficznie rzeczy mimo (czasami) niedoczytania. Czasami trafi kulą w płot, ale stara się poszukiwać nowych sposobów podejścia do różnych kwestii filozoficznych, co jest rzeczą niecodzienną w Instytucie’ – dzisiejszy autorytet w filozofii.

    Jeden wielki bełkot nawiedzonego „teologa”.
    Przerażająca nędza intelektualna.

  30. Panie prof.dobra zmiana dotarla tez do Calgary.Potyka sie tam o lokalne prawo.Mam nadzieje ,ze tam dostanie po lapach.

  31. lem
    6 maja o godz. 23:22

    Serdecznie dziękuję ci za epitet pod moim adresem „polska świnio”. Tak moich rodziców i dziadków nazywali hitlerowcy. Ale ty nie jesteś hitlerowcem?

  32. TFLK
    6 maja o godz. 23:27

    Jak na razie na Jażdżewskiego ujadają same charty i ogary: Michnik, Balcerowicz, Cimoszewicz, Schetyna, Kosiniak-Kamysz, Lis…

    Ja, kundelek przyczepione do okrętu g…wno, nawet nie śmiem się równać w ujadania na Jażdżewskiego z tymi chartami i ogarami!

  33. Stary Profesor
    6 maja o godz. 23:24

    Nie podsuwaj tu wypocin jakiegoś sora, sięgnij po poważną literaturę poważnych uczonych…
    choćby na początek Victora J. Stengera, amerykańskiego fizyka i filozofa, Bóg. Błędna hipoteza.
    Oraz Johna G. Messerly’ego autora „The Meaning of Life: Religious, Philosophical, Scientific, and Transhumanist Perspectives

    I… ucz się chłopie, ucz… bo cofasz się w rozwoju…

  34. gotkowal 7 maja o godz. 3:54 🙂

  35. Stary Profesor 6 maja o godz. 23:24‎
    Bóg jest z definicji wieczny i wszechobecny (nieskończony w Einsteinowskiej czasoprzestrzeni i ‎poza nią), a więc jest też wszystkim i każdym, a więc także jest on Kubą Rozpruwaczem (Jack ‎the Ripper).‎

  36. @gotkowal
    Może wymienisz tytuły prac autorstwa Profesora Baumana z którymi wszedłeś w jakąkolwiek styczność.
    Nawet przez szybę księgarnianego okna.
    Wymienimy się odczuciami, bo to co piszes o profesorze Baumanie i jego naukowym dorobku pachnie farbą z narodowych drukarni i credą super patriotycznych wydawniczych oficyn.

  37. ontario
    Konkretnie, to gdzie Balcerowicz i Lis jadą po Jażdżewskim?

  38. Panie Profesorze,
    Powtarzam: NIE ma dziś czegoś takiego jak wolny uniwersytet, gdyż wymaga on dziś finansowania i to ‎na naprawdę wielką skalę, aby liczył się on poza miasteczkiem w którym on funkcjonuje, a who ‎pays the piper calls the tune, jak to mawiają Szkoci. To nie są już czasy perypatetyków czy też ‎filozofów mieszkających w beczkach albo matematyków czy fizyków latających nago po ‎starogreckiej polis i krzyczących po starogrecku „heureka”.‎

  39. demi
    6 maja o godz. 23:38
    Nie sposób nie zgodzić się z oceną Krk, dokonaną przez L.J. Szkoda tylko, że postanowił się wylansować przy takiej okazji. Wydaje się, że miejsce i czas wybrał co najmniej niefortunnie. Zastanawia też, że jako nieustraszony bojownik sekularyzmu, jest jednocześnie gorącym apologetą islamu. Ludzi krytykujących tę barbarzyńską ideologię [ekstremalnie suprematystyczną i morderczo nietolerancyjną, jak dowodzi tego chociażby ostatni raport brytyjskiego MSZ], dla niepoznaki udającą religię, określa mianem rasistów i islamofobów. Takich jak on jest oczywiście więcej [chociażby ”otwarty katolik” prowadzący sąsiedni blog, który, gdy zasygnalizowałem ten dysonans etyczno-intelektualny, w ramach wolności słowa najpierw mnie ocenzurował, a potem nazwał ignorantem, nie dając możliwości repliki], nie oznacza to jednak, że trzeba się dać zwariować.

  40. Taktyka ,jak zwykle gnębi strategię.Dlatego opozycja,grzmi na Jażdzewskiego.Bo niby zaszkodził Tuskowi ,a jest odwrotnie,i takie tam gadki.A oto ,w obecności Męża STanu, OGŁOSIŁ SWOJE TEZY WSPÓLCZESNY LUTER.I MIMO ATAKÓW Z KAŻDEJ STRONY ,TO JEGO BĘDZIE ZWYCIĘSTWO ,JAK TAMTEGO ,KTÓRY ZLIKWIDOWAŁ ,PYCHĘ ,BOGACTWO ,OBŻARSTWO ,PAŁACE, POLITYKĘ.Dziś doszła pedofilia.

  41. Czy ateizm jest jeszcze w Pomrocznej dopuszczalny?
    Czy Jażdżewski nie podzieli losu Łyszczyńskiego?

    Takich Kai Godek, których uczucia religijne do obrazów czy rzeźb, może być sporo.
    A rozprawa z przeciwnikami, niekoniecznie musi być akademicka.

    W ramach ulubionych przez niektórych rekonstrukcji historycznych, można odtworzyć scenki z IV-VIII wieku.
    Kto antytrynitarzem, kto ikonoklastą?
    Kto się wcieli w Savonarolę, Giordano Bruno, Hypatię?

  42. OT
    warto…

    kandydaci do Parlamentu Europejskiego
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2489682377729700&id=100000638850375

    zwłaszcza kobieton Mazurek…

  43. Panie Profesorze,‎
    Przypadek pani Elżbiety Podleśnej („Elżbieta Podleśna od Matki Boskiej Tęczochowskiej”) to ‎jest wynik walki pomiędzy frakcjami PiS-u. Najprawdopodobniej Jarosław chce ‎skompromitować Zbigniewa jako potencjalnego konkurenta do realnej władzy w PiS-ie i ‎okolicach, a więc podpuścił go, aby Zbigniew, jako Pro-Kurator Jeneralny, dał polecenie ‎pomniejszemu Pro-Kuratorowi, aby zaaresztować tą Panią od Matki Boskiej Tęczowej z ‎absurdalnego, średniowiecznego paragrafu o obrazie uczuć religijnych. Przecież ten paragraf o ‎uczuciach religijnych w ogóle nie powinien istnieć, gdyż jest on sprzeczny z Konstytucją, która ‎wyraźnie zapewnia w Art. 53.wolność sumienia i religii przy czym owa wolność religii obejmuje ‎‎wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz ‎uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez ‎uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie etc. ‎Wynika z tego, że każdy ma prawo własnego wyboru religii (w tym więc i jej braku, albo też, jak ‎kto woli, ateizmu rozumianego jako religia bez wiary w jakiegokolwiek boga bądź bogów) oraz ‎‎prawo do uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej ‎religii w taki sposób, jaki uważa dana osoba za odpowiedni.‎
    W art. 54 Konstytucji mamy zaś zapis, według którego każdemu zapewnia się wolność ‎wyrażania swoich poglądów, każdych poglądów (nie mylić z wrażaniem ich w życie).‎
    Poza tym, to w art. 41 Konstytucji mamy:‎
    ‎4. Każdy pozbawiony wolności powinien być traktowany w sposób humanitarny.‎
    ‎5. Każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania.‎
    Szkoda tylko, że nie umieścił Pan tego artykułu na swoim blogu.‎
    Pozdrawiam!‎

  44. Leszek Jażdżewski: zatrzymanie Elżbiety Podleśnej to próba podlizania się Kościołowi

    Wczoraj policja zatrzymała 51-letnią Elżbietę Podleśną, która rozkleiła w Płocku wizerunek Maryi i Dzieciątka z aureolami w kolorach tęczy. Kobieta usłyszała zarzut profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej.

    – Zatrzymanie Elżbiety Podleśnej to próba podlizania się Kościołowi. Póki mnie się nie da postraszyć, to postraszymy panią z Płocka. Ten sojusz tronu z ołtarzem ma swój wymiar realny. Jestem w szoku, że episkopat nie wziął w obronę kobiety, która jest absolutnie niewinna. Dla wielu ludzi będzie to poczucie, że jest to o jeden most za daleko. Jak to się źle skończy, to będzie pierwszym więźniem politycznym IV RP – powiedział Jażdżewski.

  45. Panie Profesorze,‎
    To ja wnioskuję o zatrzymanie o 6 rano prezydenta RP i premiera za to, że uczestnicząc jako prezydent ‎RP i premier w ceremoniach kościelnych obrażają oni moje uczucia antyreligijne.‎

  46. teng
    Polski epidiaskop składa się głównie z pedofilów i innych zboczeńców, a więc nie wymagaj od niego ‎za dużo…‎

  47. teng
    Przecież chrześcijaństwo, tak samo jak islam, jest religią z definicji nietolerancyjną, zwalczającą ‎wszystkie inne a przed wszystkim brak wiary, a więc co czym tu mowa?‎

  48. „O wiele ważniejsze dla przyszłości Polski jest to, czy będziemy wsadzali do aresztu ludzi o odmiennej wizji” – Tusk dziś (7 maja 2019).

    Aresztowanie dziennikarzy w gmachu PKW za władzy PO (20 listopada 2014).

    Nic, nic, tak tylko sobie przypomniałem…

  49. I przez to aresztowanie opozycjonistki za poglądy, zagłosuję na Biedronia, mimo że w 90% się z nim ‎nie zgadzam, jako że nie tylko Koalicja Europejska czyli PO, PSL i SLD, ale także i Kukiz są za ‎katolickim zamordyzmem, nietolerancją religijną i prześladowaniem za poglądy. 🙁

  50. „Z niektórymi słowami się zgadzam, z niektórymi nie. O wiele ważniejsze dla przyszłości Polski jest to, czy będziemy wsadzali do aresztu ludzi o odmiennej wizji – tak Donald Tusk odniósł się w Poznaniu do wypowiedzi Leszka Jażdżewskiego i wkroczenia przez policję do domu Elżbiety Podleśnej.”
    I tu się akurat zgadzam z Tuskiem.

  51. Panie Profesorze,

    podobnie jak Pan pracuję na uniwersytecie i całkowicie niestety zgadzam się z Pana diagnozą z jednym zastrzeżeniem – uczelnie zawsze uczyły konformizmu (vide „Barwy Ochronne”). Fenomenem jest to, że obecnie potrafiły zatracić instynkt przetrwania. Humanistyka okazała się bezsilna wobec reformy Gownia, będącej wszak kontynuacją działań Kudryckiej (nota bene, to fenomen, że PiS zrywając z polityką poprzedników w tak wielu polach, łamiąc prawa itd., akurat w nauce – prawdopodobnie z braku pieniędzy i pomysłu – postawił, że wystarczy lepiej wydawać pieniądze i skoncentrować je w kilku ośrodkach by „gonić świat”). Chyba kluczem było złudzenie, żywione przez zbyt dużą liczbę naukowców, że „ja jakoś sobie poradzę, problem będzie miał kolega z pokoju obok”. W końcu akademia to obecnie już nie wolność stawiania pytań i szukania odpowiedzi, ale pragmatyczne rozwiązywanie bieżących problemów, „B+R”, „rozpoznawalność w światowym obiegu nauki”, w którym indywidualizm badacza musi ulec.

  52. @gotkowal
    Oburzała się nie będę, bo mam swoje zdanie na temat zabierających głos w dyskusjach i to zdanie powoduje że stałam się bardzo tolerancyjna. Prawie tęczowa

    A propos Profesora Baumana. Moje zdanie na temat dorobku Profesora na nikim zapewne wrażenia nie zrobi, ale…
    Na przykład Cezary Wodziński. Filozof. „Zainteresowania”. M. in. Heidegger, filozofia rosyjska, również tamtejsza kultura. Kim był ( zmarł niedawno) do sprawdzenia w Wikipedii.
    Fragment z wywiadu z Wodzińskim odnośnie wpływu ( lub nie) Baumana na…
    Wywiad zatytułowany w „W stronę Leeds”. Leeds to oczywiście Bauman.

    Oto kilka zdań na temat wpływu jakiegoś tam Baumana na…

    „- Nawiązałeś kontakt z prawie wszystkimi polskimi filozofami na emigracji. A jak doszło do spotkania z profesorem Baumanem?

    Wodziński – Do Zygmunta Baumana dotarłem, podobnie jak do wszystkich naszych profesorów z emigracji przez książki. Ściśle: przez książkę. „Nowoczesność i Zagładę” przeczytałem wkrótce po jej ukazaniu się w Polsce. Wrażenie piorunujące.(…) Książka stawiała pytania kluczowe – o głębokie związki między „zagładą” a „nowoczesnością” – których dotąd nikt nie postawił.(…).

    – Pamiętam, że lektura tej książki i jej – trudno się tak wyrazić po jej przeczytaniu – seminaryjne „przerobienie” przypominały do złudzenia kontakt Wyspiańskiego z Pismem Świętym. O niczym innym nie rozmawiało się wtedy pod instytuwymi schodami. Ta osłupiała rozmowa trwa zresztą do dzisiaj(…)

    Wodziński – Nie miałem – nie mam do dziś – najmniejszych wątpliwości, że staję wobec wielkiego wydarzenia intelektualnego, na miarę kluczowego dla XX stuleci doświadczenia. Wspólne seminaryjne lektura potwierdziła moje wrażenia. Zresztą do dziś czytam ze studentami tę książkę – kolejną z cyklu – książek w Polsce zapomnianych czy przeoczonych – i cieszę się, że moje niegdysiejsze wrażenie udziela się młodym. Bez ogródek: to najważniejsza książka „o” Holocauście jaka została napisana. Lektura absolutnie obowiązkowa.”

    Koniec fragmentu.

    W moim przypadku odczucia po lekturze podobne.
    Pisałam kiedyś o tym, ale powtórzę: gdyby obecnie rządzący zadali sobie trud przeczytania tej książki Baumana to doszliby do przekonania że najlepszą obroną na zarzuty o antysemityzm w czasie II wojny światowej stawiane Polakom byłaby właśnie treść „Nowoczesności i Zagłady”.
    Żyd Bauman obrońcą polskich megalomanów.
    Ale tak właśnie jest.
    A skoro Bauman jest „be” to wychodzi na to, że Holocaust to również zasługa moich rodaków.

  53. Kościół katolicki jest ostoją w Polsce btł i zawsze będzie . Nawet w Polskim głębokim komuniźmie ludzie biegali do kościoła a jak chcieli mieć korytka komunistyczne to tylko posyłali swe dzieci . Komunizm w Polsce miał się dobrze i Ma bo wszyscy Urodzeni Do roku 1960 byli jakoś związani z tą ideologią i mieli więcej lub mniej przywileje związane z tą komuną a oni swą władzę dawali tylko tym którzy byli pewni że nowi nie będą ścigać i osądzać swych poprzedników którzy dorobili się ze względu na swe przywileje i koneksje związane z pracą i ideologią . Po strajkach wszyscy liczyli że będzie Pilska jaki inne kraje kapitalistyczne z lepszym życiem ale okazało się że . . Frakcja ideologiczna przezwyciężyła znowu ideologię że Teraz zamiast Ruskie którzy mieli Dawać i pokazywać jak produkować oraz ochraniać nasze produkty sprzedaży miały to Robić państwa Europejskie dlatego wszystkie zakłady w polsce zostały zniszczone i rozparcelowane i przy okazji tanim kosztem dorobili się ci którzy byli najbliżej korytka . Szkoda tylko tego tylko że tylu polaków oddało swe życie aby znowu wszystko zaczynac od początku a dorabiają się tylko cwaniaki którzy do pieniędzy dorobili swe ideologie wolnościowe

  54. Piotr z Gdańska 8 maja o godz. 0:04‎
    Oczywiście, że uczelnie wyższe zawsze uczyły konformizmu. W taki sposób kariery ‎akademickie zrobili przecież, m. in.. prof. prof. Kołodko, Glapiński czy Liberadzki, że ‎wymienię tu tylko osoby dobrze mi znane osobiście. Polskie uczelnie tzw. wyższe straciły zaś ‎instynkt przetrwania, gdyż nie są one obecnie nam już potrzebne. Zacofana, neokolonialna ‎kompradorska gospodarka Polski, oparta na eksporcie surowców i taniej, ‎niskowykwalifikowanej siły roboczej, nie potrzebuje bowiem wysoko wykształconych ‎fachowców, a humanistyka tylko szkodzi (p. np. Bauman).‎
    I zgoda, że akademia to obecnie już nie jest wolność stawiania pytań i szukania odpowiedzi, ale ‎tylko pragmatyczne rozwiązywanie bieżących problemów, czyli ze sens mają dziś tylko nauki ‎ścisłe i niektóre społeczne (właściwie tylko ekonomia), ale nie ma sensu cała tzw. humanistyka, ‎która tylko stwarza problemy i zużywa deficytowe zasoby energii, żywności czy wody.‎

  55. ontario 7 maja o godz. 20:58
    To nie było o świcie…

  56. ‎- „Kto podnosi rękę na Kościół podnosi rękę na Polskę”.‎
    Jarosław Kaczyński, przywódcy partii Prawo i Sprawiedliwość, rządzącej dziś w Polsce.‎
    ‎- „Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, ‎niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w ‎interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ‎ludności, w interesie dalszej demokratyzacji naszego życia, w interesie naszej Ojczyzny.”‎
    Józef Cyrankiewicz w przemówieniu radiowym po wydarzeniach poznańskich w czerwcu 1956 ‎roku.‎
    ‎- „Hegel powiada gdzieś, że wszystkie wielkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec ‎można, dwukrotnie. Zapomniał dodać: za pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa – ‎Hegel bemerkt irgendwo, daß alle großen weltgeschichtlichen Tatsachen und Personen sich ‎sozusagen zweimal ereignen. Er hat vergessen hinzuzufügen: das eine Mal als Tragödie, das ‎andere Mal als Farce”.‎
    Karol Marks „18 brumaire’a Ludwika Bonaparte”.‎

  57. Koszyk125 8 maja o godz. 7:28‎
    Tak, kościół rzymsko-katolicki jest w Polsce, był i zawsze będzie do swoich ostatnich dni ostoją ‎ciemnoty, zabobonów i zacofania. I zgoda co do reszty.‎

  58. Co tu gadać – sam tylko jeden Balcerowicz za swojej kadencji jako (wice)premier, minister finansów i prezes NBP zadłużył przecież Polskę na prawie 200 mld dolarów USA (10 razy tyle co Gierek) a mimo to mamy dziś w Polsce, po ćwierćwieczu reform jego i jego uczniów, podobny poziom rozwoju co Białoruś, która uniknęła problemów jakie my mieliśmy i dalej mamy w związku z owymi deformami Balcerowicza. To przecież nie kto inny, jak Balcerowicz, na rozkaz swoich mocodawców z Zachodu, ustawił polską gospodarkę już w roku 1990 na nieustanne zadłużanie się, a czego dowodem jest 27 deficytów budżetu w ciągu 27 lat i wciąż rosnący dług zagraniczny RP. Fakty są takie, że w latach 1989-1991, na samym początku tej, tragicznie nieudanej transformacji, dług zagraniczny Polski wzrósł z 24 mld USD to 47 mld USD czyli prawie dwukrotnie, a w latach 1997-2007 z 49 mld USD do prawie 230 mld USD, to jest wzrósł on o 22 mld USD w latach 1997-2000 i o aż 156 mld USD w latach 2001-2007. Oznacza to, że zadłużenie zagraniczne Polski za rządów Balcerowicza wzrosło łącznie o prawie 200 miliardów dolarów USA, a i tak jesteśmy pod względem PKB per capita mniej więcej na poziomie Białorusi, a mamy przy tym o wiele wyższe bezrobocie i o wiele wyższe zadłużenie (zagraniczne i wewnętrzne) niż Białoruś. Według NBP dług zagraniczny Polski wynosi obecnie (dane na koniec roku 2018) około 70% PKB czyli około 410 mld USD (według CIA wynosił on w roku 2017 około 362 mld USD) a dług publiczny Polski wynosi według CIA około 46% PKB czyli około 270 mld USD (nominalny PKB Polski wynosi obecnie według IMF czyli MFW około 586 mld USD).
    To są fakty, wzięte z takich źródeł jak Bank Światowy, CIA i MFW (IMF), a z faktami się przecież nie dyskutuje.
    Miał więc rację Jan Anthony Vincent-Rostowski mówiąc, że pieniędzy w kasie państwowej i kasach samorządowych w Polsce NIE ma i NIE będzie, jako że państwo i samorządy są po uszy zadłużone u zachodnich lichwiarzy czyli banksterów. Jak to już dawno temu wyjaśnił pewien mądry niemiecki a mocno brodaty Żyd (tak zresztą nielubiany przez elity rządzące tzw. Zachodem), w swym, jakże wciąż aktualnym, dziele p.t. „Walki Klasowe we Francji” (www.marxists.org/polski/marks-engels/1850/wkwf), rządy państw kapitalistycznych (nie ważne tu jest jakiej orientacji – od socjaldemokracji i „zielonych” po konserwatystów i liberałów) zadłużają się w prywatnych bankach czyli na tzw. rynku finansowym (w przypadku rządu Grecji, Portugalii czy Polski głównie u bankierów zagranicznych) tylko dla tego, że rządy te są zależne od owych bankierów, a nie ma przecież dla bankierów lepszego dłużnika niż rząd albo lokalny samorząd, który przecież praktycznie zawsze (prędzej czy później) spłaca swoje długi pieniędzmi podatników, a więc też i moimi oraz prof. Hartmana – czy tego chcemy, czy też nie.

  59. Tak, Panie Profesorze. Przestańmy karać za obrazę uczuć religijnych. Nie róbmy z Polski drugiego Izraela.‎
    https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1529157,1,co-laczy-polske-i-izrael-kara-za-obraze-‎uczuc.read
    Tylko dlaczego ten artykuł jest płatny?

  60. „Tylko nie mów nikomu”. Widziałem film Sekielskiego
    To nie jest jeszcze jedna ważna opowieść zawierająca dramatyczne relacje ofiar księży pedofilów. To dziennikarskie śledztwo, którego wyniki są druzgocące. Padają w nim oskarżenia wobec kolejnych duchownych znanych z pierwszych stron gazet. Jednak Sekielski nie tylko rzuca oskarżenia, ale także znajduje i przedstawia dowody. Fakt, że na rozmowę z nim nie zgodzili się hierarchowie kościelni, po emisji tego filmu należy uznać za skandaliczny.
    Nie chcę opowiadać Państwu szczegółowo o tym filmie. Zresztą, to nie jest dokument, po którym chce się natychmiast zabierać głos. Dyskutować, rozmawiać i wymieniać poglądy. Raczej ma się ochotę dać sobie chwilę, by ochłonąć.
    Niby dokładnie wiemy, do jakiego momentu zabrnął Kościół w Polsce i na świecie. Szymon Hołownia określił to niedawno w sposób pewnie najbardziej zwięzły. Po obejrzeniu konferencji prasowej Episkopatu, w trakcie której ogłoszono raport dot. pedofilii, stwierdził, że uwierzył w inteligentne życie pozaziemskie. No bo Episkopatowi z pewnością nie można odmówić inteligencji, nie sposób uznać, że hierarchowie nie żyją – i to całkiem dostatnio – no i z pewnością trudno nie dojść do wniosku, że żyją na jakiejś innej planecie.
    Sekielski dociera oczywiście do ofiar księży pedofilów. Jednak nie tylko wysłuchuje ich świadectw, ale idzie z nimi dalej: do ich oprawców. Zapisy tych rozmów są wstrząsające. Jeden z duchownych – mocno przejęty, nagle dowiadujący się, że jego dawne przestępstwa i grzechy wychodzą właśnie na światło dzienne – tak próbuje tłumaczyć molestowanie siedmioletnich dziewczynek: może to był we mnie taki objaw ojcowskiej miłości? I mówi to szczerze, najbardziej, jak tylko się da.
    Film Sekielskiego nie tylko ujawnia nowe przypadki molestowania dzieci przez księży, ale potwierdza też inne przewiny Kościoła: dopuszczanie duchownych oskarżanych i skazywanych za pedofilię do pracy z dziećmi, do odprawiania mszy i udzielania sakramentów. Dotyka też kwestii zinstytucjonalizowanego skrywania zła. Niestety, w Polsce wciąż odprawiają nabożeństwa duchowni, którzy przed laty krzywdzili dzieci. Sekielski znajduje takie przykłady, nagrywa je i pokazuje widzom.

    Uderzająca jest scena, w której rodzice molestowanych dzieci toczą bój, by ksiądz-pedofil nie miał już kontaktu z młodymi ludźmi. Natrafiają na ścianę. I to się dzieje tu i teraz – historie przywoływane przez Sekielskiego nie są wzięte z dalekiej przeszłości. Dlatego „Tylko nie mów nikomu” to także opowieść o tym, że w Kościele nadal coś nie działa, mimo licznych zapewnień ze strony hierarchów.
    https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/tylko-nie-mow-nikomu-nowy-film-tomasza-sekielskiego-recenzja/wtj2gex

  61. @lLech Keller
    I ty naprawdę z wypiekami twarzy oglądałeś ten film Sekielskiego?

    Gratuluje poznawczych priorytetów.

  62. samba kukuleczka 10 maja o godz. 6:39‎
    Ten film mnie nie za bardzo interesuje, gdyż nie jestem masochistą a o epidemii pedofilii wśród ‎kleru kościoła obrządku rzymskiego o roli w niej Karola Wojtyły, wiem z bardziej ‎wiarygodnych źródeł niż ten film.‎

  63. W piwnicy bloku ktoś napisał czarna farbą „Jeb.ać kler” – o co chodzi?
    Kto ma być active, a kto passive – bottom?
    Tym razem.

  64. Na zachodzie obecnie wyrzuca się raczej osoby podejrzewane o prawicową nieprawomyślność. Albo np akademików-prawników, którzy odważyli się podjąć obrony niewłaściwego człowieka (akurat Harvey Weinstein jest łajdakiem, ale jak każdy ma prawo do obrony, więc kampania skutkująca wyrzuceniem jego obrońcy z uczelni była, w mojej opinii, hańbiąca). Albo np. casus Breta Wensteina (czy też weinsteina, nie chce mi się guglać). Nie wspominam już o oczywistych przypadkach ludzi wyrzucanych za „seksizm” albo „rasizm”.

css.php