Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Jan Paweł II

9.05.2019
czwartek

Czas skończyć z kultem Jana Pawła II

9 maja 2019, czwartek,

Wojna w Kościołem i jego pasożytniczą potęgą wchodzi w ostrą fazę. Polska idzie tropem innych krajów, gdzie już dawno (czasem przed wiekami) lub niedawno (jak w Irlandii) zdemaskowano potwora ukrytego za obłudnie świątobliwą miną i pokazano mu jego miejsce w wolnym społeczeństwie.

Nadchodzi dla Kościoła czas kary, a dla narodu czas słusznego gniewu i wyzwolenia. A będzie tą karą podporządkowanie Kościoła prawu jednakiemu dla wszystkich organizacji, równy z innymi organizacjami status. Skończy się władza, skończą przywileje, rządowe pieniądze, panoszenie się w instytucjach publicznych i edukacyjnych, bezkarne sianie nienawiści do wszystkiego, co niekatolickie, deprawowanie dzieci opowieściami o grzesznej masturbacji i jeszcze bardziej grzesznym homoseksualizmie. Za to zacznie się płacenie podatków, nie mówiąc już o siedzeniu w więzieniu za pedofilię bądź jej ukrywanie, za złodziejstwo i wyłudzenia.

Jeszcze kilka lat temu działał w Polsce szantaż moralny – krytyka Kościoła mogła być jedynie „konstruktywna”, to znaczy mogła tylko służyć jego dobru. Jakże by bowiem ktoś śmiał być ogólnie przeciwny Kościołowi (a więc Bogu!), czyli nie chcieć jego dobra! Kościoła nie wolno „atakować” – wolno się tylko o niego „troszczyć”.

Dziś wyzwoliliśmy się z tej oślizłej manipulacji. Nie chcemy dobra Kościoła, atakujemy go otwarcie i ani nam się śni o niego troszczyć. Niech się Kościół troszczy i modli o dobro ukochanej przez siebie masonerii, skoro uważa, że zwalczanie zła i rzeczy złych nie przystoi. My, ludzie stojący na gruncie dobroci serca i sumienia, które każą być wyrozumiałym dla złodziejstwa i pedofilii, ale tylko do pewnych granic, nie pozwolimy już wmawiać sobie, że Kościół jest dobry i szlachetny, a tylko niektórzy ludzie Kościoła błądzą i grzeszą.

To kłamstwo. Kościół zawsze był i nadal jest systemowo zły, jego doktryny fałszywe, pełne pychy i często wprost nieludzkie, a dobroć zjawia się w nim rzadko i wyjątkowo, wyrastając jak kwiaty na bagnie. Kościół zawsze był siedliskiem zbrodni, pychy i rozpusty, zawsze zabijał, zawsze niewolił, zawsze niszczył, gnębił i dyskryminował. Jest wzorem i natchnieniem dla wszelkiego totalitaryzmu i ucisku aż po dziś dzień.

I nie zmieni tego nawet tysiąc „prawdziwie świętych” kapłanów ani tysiąc przytułków, ani tysiąc szkół. Ani tysiąc pięknych katedr. Ani tysiąc kantat i oratoriów. Znakiem i tradycją Kościoła są tortury i mordowanie „heretyków”, przymus religijny, potworne kampanie wojenne i eksterminacyjne zwane krucjatami, praca niewolnicza i obowiązkowe daniny, nawracanie siłą, deptanie „pogańskich” kultur, bezprzykładna rozpusta dworów papieskich i biskupich, wyłudzanie majątków, piętnowanie Żydów i trzymanie ich w gettach, a także rozwiązłość, przemoc seksualna i pedofilia.

Nigdy nie było inaczej. Niech pierwszy schowa kamień, kto wykaże, że choć przez jedno pokolenie w swej historii Kościół nie popełniał zbrodni, nie niewolił, nie prześladował.

Jeszcze nie wystygły w nas emocje po obejrzeniu filmu „Kler” (fikcyjnego, lecz opartego na kombinacji prawdziwych historii), a już zaczytujemy się w książce F. Martela „Sodoma”, w której dziesiątki kardynałów i biskupów z Watykanu szeroko i sugestywnie opisują zgniliznę moralną i bezbrzeżną rozpustę oraz złodziejstwo panujące w siedzibie Stolicy Apostolskiej, w stolicy „Świętego Apostolskiego Kościoła Rzymskokatolickiego” – zwłaszcza pod rządami pochodzącego z Polski papieża Jana Pawła II. Co za wstyd!

Po drodze mieliśmy sprawę Jankowskiego i chyba pierwszy realny sukces w walce z Kościołem (tak, teraz trzeba walczyć!), jakim było obalenie urągającego moralności publicznej pomnika tego zwyrodnialca. Nie zapomnę roli, jaką w tym przełomowym wydarzeniu odegrała moja przyjaciółka Bożena Aksamit.

Wciąż jednak wisi nad Polską ohydne kłamstwo pedofilskie. Wciąż bezkarnie i bezczelnie niektórzy biskupi i księża parafialni powtarzają swoim wiernym, że pedofilii nie ma w Kościele więcej niż gdzie indziej, że jest należycie zwalczana, a potępianie Kościoła za pedofilię księży jest agresją i niesprawiedliwością. Wciąż wielu – lecz na szczęście coraz mniej – Polaków wierzy w te odrażające kłamstwa.

Bo też ilu Polaków wie, jak wielki uczyniono wysiłek w całym świecie, by dokładnie zbadać, oszacować i udokumentować zjawiska nadużyć seksualnych w Kościele? Ilu wiernych wie o raportach państwowych i pozarządowych (a nawet kościelnych), powstających w coraz to nowych krajach – od Irlandii po Australię? Iluż wie, jak straszną presję wywiera się od kilku dekad na Kościół, by przestał chronić pedofilów, i jak bardzo wciąż tej presji Kościół się opiera, odmawiając rzetelnej współpracy z państwowymi organami ścigania?

Ignorancja chroni Kościół, tak jak chroni go moralna znieczulica i plemienna wierność, która na żadne względy moralne się nie ogląda. Są w końcu i tacy, którzy wierzą, że jakkolwiek zepsuty i ohydny, Kościół daje dostęp do życia wiecznego, a przeto trzeba z nim trzymać. Ale i to się kończy. Jeszcze kilka lat…

A więc jeszcze mamy w oczach „Kler” Smarzowskiego i spadający pomnik Jankowskiego, czytamy Martela, którego rzetelności nikt nie śmie podważać, a tu czeka nas za chwilę porażające doświadczenie, jakim będzie obejrzenie filmu „Tylko nie mów nikomu” Tomasza i Marka Sekielskich. To film, w którym mówią księża oprawcy i ich ofiary. Księża oprawcy, tacy jak kapelan Wałęsy Franciszek Cybula albo budowniczy Lichenia ks. Eugeniusz M.

Od soboty 11 maja film będzie na kanale YouTube. Boję się go obejrzeć. Ale to mój obowiązek. I każdego Polaka. Katolika zwłaszcza – aby wiedział, komu się w pas kłania, kogo broni i komu oddaje swoje pieniądze w nadziei życia wiecznego.

Apogeum rozpasania Kościoła – złodziejstwa i zboczenia – przypadło na lata pontyfikatu Jana Pawła II. To on był głową Kościoła i na niego spada odpowiedzialność za wszystkie potworności, które działy się pod jego nosem, tuż obok. Ich sprawcami byli nierzadko ludzie, których gorąco protegował i którzy z tej osłony korzystali, by gwałcić i kraść.

Mówić, że Wojtyła nie wiedział (bo mu Dziwisz nie powiedział), to obrażać inteligencję i jego, i naszą. To śmieszne. W gazetach pisali, filmy kręcili, gadali i plotkowali po całym Kościele, a ten akurat głuchy jakiś i nic nie słyszał. Tak jak śmieszne jest w swej naiwności myślenie, że niewiedza cokolwiek usprawiedliwia. Gdyby Wojtyła nie wiedział, że Watykan jest zboczonym burdelem i siedliskiem mafii, to tym bardziej byłby winny.

Kult Wojtyły obraża uczucia religijne ludzi prawdziwie wierzących. Wiara w Boga brzydzi się bowiem kultem jednostki. To jednak ich sprawa. Dla moralności publicznej, moralności świeckiej – hańbą jest wszechobecność hołdów i pomników, nazw ulic, placów i szkół nie tylko dlatego, że sam kult jednostki jest czymś wstrętnym, lecz dlatego, że wiedza o zgniliźnie Kościoła od dawna jest już powszechnie dostępna i niepodważalna.

Nawet ci, którzy będą z nienawiścią komentować ten artykuł, nie podejmą żadnej polemiki z tym twierdzeniem. Nikt nie śmie już dzisiaj utrzymywać – wbrew zapewnieniom niezliczonych księży i biskupów – że Watykan Wojtyły nie był gniazdem węży. Kim więc był sam Wojtyła? Świętym mężem – ojcem węży? A może mieczem archanielskim, spadającym na głowy watykańskich i parafialnych zboczeńców? Tylko dokąd potoczyły się te głowy?

Tak, chcę powiedzieć głośno to, co czują już miliony ludzi. Boli mnie, że 1200 szkół w moim kraju nazywa się imieniem papieża Kościoła zdeprawowanego i unurzanego w pedofilii. Że nie oszczędzono nawet biednego molo w Sopocie, które też nazywa się Jana Pawła II. Że w każdej mieścinie jest ulica Jana Pawła II i jego pomnik.

Boli mnie to, że przez wiele dekad bałem się krytykować Wojtyłę i Kościół, gdyż taka krytyka mogła ściągnąć na mnie represje. To obrzydliwe i poniżające. Ale dziś ani ja się nie boję, ani nie boją się miliony innych. Boją się politycy, czego dowodem ich histeryczna reakcja na wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, który oględnie, lecz odważnie powiedział kilka słów prawdy o Kościele i jego roli w Polsce.

Lecz zwykli ludzie, jak mówię, już przestają się bać. Mają dość. Dość agresji, ciemnoty, kłamstw. Dość zboczeńców i naciągaczy. Dość szantażu politycznego, chciwości, załgania i nieustannego obrażania przez księży tych wszystkich, którzy nie chcą być im posłuszni. Po tysiącu lat kończy się nierozerwalnie z polskością związane pasożytowanie Kościoła na naszym państwie, zatruwanie duszy narodu poczuciem grzeszności i winy, łudzenie obietnicami powstania z grobów i raju na ziemi, wyzysk i dominacja.

Wkrótce skończy się płaszczenie się przed księżmi i biskupami, składanie niekończących się danin i hołdów, lęk przed nadprzyrodzoną mocą zaklętą w insygniach kapłaństwa, obrzydliwy, niewolniczy odruch uniżoności wobec księdza, jaki do dziś jeszcze zdarza się u starszych ludzi. Skończy się zabobonna wiara w moc obrazków i święconej wody, skończy się bulgot nienawiści o „dżenderach” i „seksualizacji dzieci”, w wykonaniu owładniętych obsesją seksualną pogromców masturbacji.

Skończy się też kult Jana Pawła II – te wszystkie szkaradne pomniki, te wszechobecne nazwy. To zniknie jak senna mara. Za dwie, może trzy dekady – po ciężkiej walce, w której Watykan i jego ludzie w Polce będą bronić do upadłego każdego przywileju i każdego dochodu. A że przy okazji z moralnego bagna coś tam może na końcu dobrego wyrośnie, to już inna sprawa.

Nawet w szczególnie zbrodniczym Kościele irlandzkim zjawiła się po latach kary jakaś pokora. Nie będę jednak udawał, że szczególnie mi na tym odrodzeniu zależy. Etyczny duch współczesnych narodów Zachodu unosi się wysoko ponad cieniami średniowiecza.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 136

Dodaj komentarz »
  1. „Etyczny duch współczesnych narodów Zachodu unosi się wysoko ponad cieniami średniowiecza”. Przecież to bzdura – łże jak heros u Homera napisałby zapewne Boy Żeleński gdyby jescze był wśród nas.

  2. Profesor nie zawodzi i kolejny raz wyciąga rzeczy które staja się powoli ikonami internetu.
    Ziemia jest płaska, szczepionki szkodzą na porost włosów, ocieplenie klimatu to efekt działań meteorologicznego lobby no i pedofilia to skutek działań wody święconej.
    Mimo wszystko liczyłam na więcej.
    Jedyne co tłumaczy Profesora to zbliżające się wybory.

  3. A jeżeli chodzi o Jana Pawła to moje zdanie raczej wszyscy znają w kwestii zasług syna wadowickiej Ziemi.
    Aby nie zakłócać fascynującej wymiany zdań mogę jedynie polecić niewielkich rozmiarów zbiór esejów Julii Kristewej (bliższe dane w Wikiepedii) wydany pod tytułem „Ta niewiarygodna potrzeba wiary”. Bohaterem najbardziej poruszającego eseju jest właśnie Jan Paweł. I to nie ten pałaszujący wadowickie kremówki, czy śmigający po górskich stokach, ale Jan Paweł II z lat ostatnich, z grymasem bólu na twarzy okazujący prawdziwy podwójny wymiar swojego cierpienia.
    Podsumowaniem całego zbioru jest oczywiście esej „Geniusz katolicyzmu”.
    Pojęciem „geniuszu” posługuje się ateizująca Kristeva aby oddać niewiarygodne napięcie wynikające z połączenia instytucji katolickiego kościoła i osoby skromnego syna wadowickiej ziemi. Osoby, której cierpienie jest memento dla współczesnego świata.

    Zapuszczałam się kiedyś w te rejony u Makowskiego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Warto przeczytać książkę Uli Weylanda ” Jezus oskarża. Sprawa karna Watykanu.”
    Przed sadem „staje” 46-ciu spośród 264 ( lista kończy się na JPII ) zasiadających na „tronie Piotrowym”. Są to tylko ci, wobec których Jezus – oskarżyciel stawiał najcięższe zarzuty.
    Ostatnim na tej „liście oskarżonych” był właśnie JPII.
    Nie będę rozwijał – kogo interesują szczegóły niech sobie poczyta.
    O PRL mawiało się, że jest to „najweselszy barak” w obozie państw socjalistycznych w dodatku najbardziej dewocyjny.
    Mawiało się wtedy także , ze wybór Wojtyły na papieża jest tym dla Polski, czym dla Iranu powrót Chomeiniego.
    Docierały także informacje o intensywnej pracy amerykańskich służb dyplomatycznych w czasie konklawe, w wyniku którego papieżem „wybrano” Karola Wojtyłę.
    Trzeba tylko „włączyć myślenie” a nie tylko słuchać tego, co „z ambony trąbią ” !

  6. Szanowny Panie
    Bardzo mi się podoba trafność Pana słów.
    Ich wartość wzrosłaby dla mnie jeszcze bardziej gdyby zechciał Pan wyjaśnić, co w zamian.
    Czy chce Pan kościoły zamienić na meczety, cerkwie czy synagogi? A księży na pastorów czy mułłów?
    Inaczej stawiając problem: Czy chodzi o filozofię czy politykę?
    W polityce można walczyć z wypaczeniami czy przestępstwami, w filozofii lepiej jednak byłoby wreszcie stwierdzić, czy da się „ich” dzielić na złych księży i dobrych pastorów, popów albo rabinów.
    Stąd całe Pańskie rozumowanie wydaje się być ułomne bo nie da się rozwiązać problemu bez wypracowania jednolitej postawy wobec tego sposobu myślenia. Innymi słowy, ta hydra ma wiele głów a Pan ciągle znęca się tylko nad jedną. Tymczasem na świecie wszystkie one czynią tyle zła, że przykłady można sobie darować.

  7. Spieszmy się czytać Hartmana…

  8. samba kukuleczka
    10 maja o godz. 7:03
    „skromnego syna wadowickiej ziemi”.

    Warto wiedzieć, że skromność to według słownika języka polskiego: „cecha kogoś, kto nie wywyższa się i nie dba o rozgłos i uznanie innych”.
    Czy załączone zdjęcie, przedstawia skromnego papieża ?

    https://wiadomosci.wp.pl/kwasniewski-na-audiencji-u-papieza-6036491018453633a

    Prawdziwa skromność, wyraża się w postawie opisanej w relacji ze spotkania apostoła Piotra z rzymskim setnikiem Korneliuszem. W Dziejach Apostolskich 10:25,26 czytamy:
    „Gdy Piotr wchodził do domu, Korneliusz wyszedł mu naprzeciw, upadł mu do nóg i złożył mu hołd. Ale Piotr podniósł go, mówiąc: „Wstań. Ja też jestem tylko człowiekiem”.

    Czyżby Jan Paweł II nie czytał Biblii ?

  9. No, nareszcie bezpośrednio i wprost.Dość żerowania pasożytów na ludzkiej potrzebie wiary.Dość obrażania inteligencji moich dzieci i wnuków głupawymi manipulacjami typu „matka boska,Maryja zawsze dziewica”,”pan bóg ” w trzech osobach i wiele innych głupot.Indoktrynacja od wieku niemowlęcego i przedszkolnego kreuje wspólnotę ,która stara się narzucić te głupoty wszystkim nie zwracając uwagi na to,że w czasach gdzie nauka,wiedza ludzka absolutnie wyklucza tak określany „absolut”.

  10. ” To zniknie jak senna mara. Za dwie, może trzy dekady – po ciężkiej walce, w której Watykan i jego ludzie w Polce będą bronić do upadłego każdego przywileju i każdego dochodu. ”
    Tak, to mozliwe, ze za 20 -30 lat zniknie wreszcie z przestrzeni publicznej w Polsce ta potworkowata, obludnie usmiechnieta geba ludowego swiatka.
    A gdzie wtedy bedzie swiat, gdy Polacy wreszcie dojrzeja do rozprawienia sie z wlasnymi przesadami? Od cywilizowanego swiata dzieli nas przepasc.

  11. W klebowisku zmij jakim jest Watykan trzeba byc doprawdy arcyzmija aby byc branym pod uwage jako kandydat na papieza. Oczywiscie o zadnej niewiedzy na jakikolwiek temat dot.KK nie moze tu byc mowy. W niewiedzy to moze zyc proboszcz w Kobylkach Dolnych a nie papiez czy kardynal.

  12. samba kukułeczka 10 maja o godz. 7:03‎
    Karol Wojtyła z lat ostatnich, z grymasem bólu na swej wtedy już wyraźnie bezmyślnej twarzy, ‎osłabiony chorobą Parkinsona i ogłupiony chorobą Alzheimera oraz lekami przeciwbólowymi, ‎był już tylko bezwolnym aktorem odgrywającym swoja ostatnią rolę, pod sam koniec już tylko ‎jako mim. Było to widowisko żałosne i czasami nawet mu współczułem, ale to on sam ‎zdecydował, że jego agonia i związana z nią stopniowa utrata sił fizycznych i umysłowych oraz ‎innych cech człowieczeństwa będzie się odbywać publicznie. 🙁

  13. kaesjot 10 maja o godz. 7:43‎
    ‎„(3) Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”,‎
    ‎„(4) Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co ‎na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. (5) Nie będziesz się im kłaniał ‎ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do ‎trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą”.‎
    Księga Wyjścia rozdział 20, tradycyjny polski przekład Dekalogu, według Biblii księdza Jakuba ‎Wujka.‎

  14. Szanowny Panie,
    gwoli odprężeniu : nie wiem czy obecnie, ale jeszcze przed ca. 10-ma laty zakład utylizacji śmieci w Nowym Targu nosił imię JP II.

  15. jakub01 10 maja o godz. 9:21‎
    Akurat Karol Wojtyła został papieżem głównie ze względu na swoją niewiedzę i mocno ‎ograniczone horyzonty myślowe – typowe dla ówczesnego przeciętnego polskiego wiejskiego ‎proboszcza, zgodnie z doktryną Wyszyńskiego, czyli z doktryną wulgarnego, powierzchownego, ‎antyintelektualnego ludowego polskiego katolicyzmu jako panaceum na rządy partii ‎bolszewickiej w czasach PRL-u. ;-)‎

  16. https://swiatwedlugbragiela.wordpress.com/2019/05/05/podnosze-reke-na-kosciol-i-czekam-na-wywiezenie-na-taczce/
    Potrzębę wywożenia na taczkach krytyków kościoła, jasno wyartykułował niejaki pan Petros Tovmasjan. Nie wiem, kto zacz, ale prawdopodobnie jest to bardzo mądry, ładny, miły i dobry pan, jak wszyscy polscy katolicy.
    Ich jest więcej, oni są dobrzy i mili, reprezentują wspólnotę wspaniałych i wzniosłych wartości chrześcijańskich, więc nas, złych, podłych podludzkich lewaków, wrzucą jak bydło na taczki i wypieprzą z Polski. Proste i miłosierne, czyż nie?
    Ja, Szanowni Państwo, wcale się nie boję. Tu będę stał i podnosił będę ręke, a nawet ręce na kościół…(właśnie w tej chwili, autor niniejszego felietonu wstał, podniósł rękę na kościół, obrócił się, podniósł drugą rękę na kościół, a jakby mu tego było mało, na kościół podniósł również lewą nogę, oraz mały palec prawej nogi-wszystko na kościół, właśnie w tym momencie!) Polecam cały felieton.
    https://swiatwedlugbragiela.wordpress.com/2019/05/05/podnosze-reke-na-kosciol-i-czekam-na-wywiezenie-na-taczce/

  17. I tak, walcząc z(wygasającym naturalnie!) kultem JPII, lewica i cała opozycja traci szanse wyborcze TU i TERAZ … 🙁

  18. Gospodarzu

    Całkowicie się z panem zgadzam w sprawie diagnozy Kościoła kat jako przedsiębiorstwa zła, przemocy i zbrodni; w którym tylko czasem, przypadkiem, w izolacji, wyrośnie blady, wątły i szybko zdychający kwiatek, podkreślając przy tym nieskończoność kontrastu między całym tym szajsem który sam się nazywa świętością, a rzeczywistością.

    Mam jednak nieco inne zdanie w sprawie przyszłości Kościoła kat w Polsce, powiedzmy w ciągu 2-3 kolejnych dekad, może dłużej, nawet znacznie dłużej. Zmiany jakie – to ewidentnie zauważalne – zaczynają zachodzić w postawach (tylko części!) Polaków, nie są (poza niedużym margiensem) zmianami wynikającycmi z głebokiego oglądu, namysłu, poczucia niezgody moralnej i racjonalnej oceny.
    Zauważ, Gospodarzu: nawet czarny protest kobiet nie obejmował całości sprawy związanej z potrownością Kościoła kat, ale jeden temat: niezgody na CAŁKOWITY ZAKAZ aborcji. Stan jaki jest, a jest fatalny, moralnie odstręczający, polegający na moralnej przemocy Kościoła kat i niemożności godnego rozwiązania problemu jaki ma kobieta i częstoo jej rodzina, niespecjalnie był osią protestu, raczej dodatkiem do sprzeciwu przeciw nieustającym zamiarom CAŁKOWITEGO ZAKAZANIA, czyli dopełnienia państwa stricte katolickiego.

    Brak poważego intelektualnego i moralnego reagowania, spłyca i rozcieńcza odruchy niechęci do Kościoła kat, ogranicza je do spraw wąskich, nieraz niepierwszoplanowych. Wynika raczej z wygodnictwa i kunktatorstwa, niż czegoś głęboko poważnego i autentycznego. Głęboki, szeroki i trwały ruch sprzeciwu wysoko motywowanego to w Polsce rzadkość.
    Nie jest wcale pewne, że czymś takim była „Solidarność”. Nie jest też pewne – choć może pewniejsze – że sprzeciw wobec stosunków Polski przewojennej i historycznej, czego skutkiem był PRL, był czymś podobnym, ale to odrębny temat.
    Zmiany które nastąpią, będą następować ślamazarnie, niekonsekwentnie, będą płytkie, w sumie długo jeszcze Kościół kat będzie się karmił Polakiem i Polską. Właśnie przez płytkość, akcyjność, brak poważnej diagnozy i wysokiego umotywowania sprzeciwu, żądań i jasnych oraz konsekwentnych działań.
    Polska to nie Francja, która przez cały XIX wiek zmagała się, bardzo poważnie, z przemocą potwora – Kościoła kat i dopiero na początku XX wieku na tyle zdołała się wewnęrznie zmienić, by przyjąć świecką, obywatelską konstytucję. Co i tak nie było końcem procesu, a przełomem w jego trwaniu.

    Boli mnie to, że przez wiele dekad bałem się krytykować Wojtyłę i Kościół, gdyż taka krytyka mogła ściągnąć na mnie represje. To obrzydliwe i poniżające. Ale dziś ani ja się nie boję, ani nie boją się miliony innych.

    Z powagą i uznaniem czytam Pana słowa wyznania, przyznania się do własnej słabości. Tchórzostwo, ślepota, odrzucenie poznania, dowodów, samooszukiwanie się – w przypadku intelektualisty to rzecz szczególnie bolesna: nie może się tłumaczyć własną niezdolnością do podejmowania sądów i ma obowiązki publiczne, całkiem jak katolik: dawać świadectwo.
    To było – i jest – realne zło: milczenia wobec zła, które przez to twało i krzewiło się w najlepsze. Jednak nie o potępienie, wyzłośliwianie się, krytykę a posteriori mi idzie, a o zauważenie, że proces wyzwawalnia się ciągle jest i długo będzie bardzo trudny, zaś Pana wyznanie ową trudność po prostu dobrze ilustruje i spełnia ważną, pozytywną rolę.

    Ciągle ledwie niewielka, prawie śladowowa ilość tych dziennikarzy, publicystów, w ogóle – osob udzielających się w przestrzeni publicznej mowi jasno, konkretnie, docierając do głębi problemów nie zaś zachowuje się po kunktatorsku, ślizga po powierzchni problemu i kręci tak, żeby w sumie większą korzyść odniósł Kościół kat niż obywatel, jego prawa, dobro wspólne i tak zwana Polska.

  19. Konkordat, Komisja Majątkowa itp. – dary ateistów dla kleru – serdecznie pozdrawiają najnowszy wpis pana profesora Jana Hartmana.

  20. ontario 10 maja o godz. 10:40
    A tu zgoda!

  21. Umiłowani Siostry i Bracia!
    Szukający w rzymsko katolicko-pedofilskim Kościele boga – pardon – Boga, to naiwniacy sami sobie gotujący parszywy los parafianina-podgłąbia, na którego krwawicy wyrosła zarówno potęga jak i moralna zgnilizna tej bezprzykładnej w dziejach Homo Ledwo Sapiens Instytutki Zbrodni Zorganizowanej Wokół Krzyża… Niestety „chcącemu nie dzieje się krzywda”, skoro nie stać ich na wyjście z tej Stajni Augiasza i tak im z tym nasadzonym w kołysce na plecy katolickim garbem dobrze – to dobrze im tak! Płacz i płać – jak cię Szpaku nie stać by stamtąd spieprzać! – albowiem już w ewangeliji świętej stoi:
    Czyż jego wyznawcy nie słyszą „głosu z nieba mówiącego: „Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające. Bo grzechy jego narosły aż do nieba i Bóg przywołał na pamięć jego niesprawiedliwe uczynki” (Ap 18. 4).

  22. Panie Profesorze,‎
    A ja przez wiele dekad NIE bałem się krytykować Wojtyły i kościoła rzymskiego, mimo iż taka ‎krytyka ściągała na mnie represje, nawet w tej podobno laickiej Australii. Z powodu tej krytyki ‎Wojtyły i kościoła utraciłem nawet stanowisko wykładowcy na pewnym australijskim ‎uniwersytecie – oczywiście oficjalny powód był inny, czyli głoszenie w imieniu uniwersytetu ‎poglądów niezgodnych z linią polityczną jego kierownictwa. A Pan Profesor, dzięki swemu ‎braku cywilnej odwagi i kunktatorstwu, ciągle jest zatrudniony na tym, jakże przecież ‎klerykalnym UJ.‎
    Jak widać, tchórzostwo i lizusostwo popłaca, a odwaga cywilna prowadzi do wyrządzania ‎samemu sobie szkody, co najmniej „tylko” materialnej. C’est la vie, jak to dawniej mawiano we ‎Francji (dziś mówi się tam bowiem coraz częściej ‘iinaha alhajat). 🙁

  23. Oto bilans kultu Wojtyły a co za tym idzie 30 lat nierządów solidaruchów z POPiS-u, PSL-u, SLD etc.:‎
    ‎- Ogromne, wielomilionowe bezrobocie, ukryte w mocno zaniżonych, oficjalnych statystykach ‎bezrobocia, opierających się na bardzo restryktywnej definicji bezrobotnego, definicji ‎niemającej praktycznie nic wspólnego z realną rzeczywistością.‎
    ‎- Setki tysięcy bezdomnych, miliony Polaków żyjące w nędzy, głodne dzieci w szkołach etc.‎
    ‎- Skandalicznie wręcz niskie płace i jeszcze niższe zasiłki, renty i emerytury.‎
    ‎- Zapaść demograficzna, grożąca wyludnieniem Polski i zniknięciem Polaków jako narodu a ‎Polski jako państwa.‎
    ‎- Masowa, wielomilionowa ucieczka Polaków z Polski, największa w całej naszej ponad 1000-‎letniej historii. Itp. Itd.‎
    Sam tylko jeden Balcerowicz za swojej kadencji jako (wice)premier, minister finansów i prezes ‎NBP zadłużył przecież Polskę na prawie 200 mld dolarów USA (10 razy tyle co Gierek) a mimo ‎to mamy dziś w Polsce, po ćwierćwieczu reform jego i jego uczniów, podobny poziom rozwoju ‎co Białoruś, która uniknęła problemów jakie my mieliśmy i dalej mamy w związku z reformami ‎Balcerowicza, a wymienione powyżej ). To przecież nie kto inny, jak Balcerowicz, na rozkaz ‎swoich mocodawców z Zachodu, ustawił polską gospodarkę już w roku 1990 na nieustanne ‎zadłużanie się, a czego dowodem jest 27 deficytów budżetu w ciągu 27 lat i wciąż rosnący dług ‎zagraniczny RP. Fakty są takie, że w latach 1989-1991, na samym początku tej, tragicznie ‎nieudanej transformacji, dług zagraniczny Polski wzrósł z 24 mld USD to 47 mld USD czyli ‎prawie dwukrotnie, a w latach 1997-2007 z 49 mld USD do prawie 230 mld USD, to jest wzrósł ‎on o 22 mld USD w latach 1997-2000 i o aż 156 mld USD w latach 2001-2007. Oznacza to, że ‎zadłużenie zagraniczne Polski za rządów Balcerowicza wzrosło łącznie o prawie 200 miliardów ‎dolarów USA, a i tak jesteśmy pod względem PKB per capita mniej więcej na poziomie ‎Białorusi, a mamy przy tym o wiele wyższe bezrobocie i o wiele wyższe zadłużenie ‎‎(zagraniczne i wewnętrzne) niż Białoruś. ‎
    Według NBP dług zagraniczny Polski wynosi obecnie (dane na koniec roku 2018) około 70% ‎PKB czyli około 410 mld USD (według CIA wynosił on w roku 2017 około 362 mld USD) a ‎dług publiczny Polski wynosi według CIA około 46% PKB czyli około 270 mld USD ‎‎(nominalny PKB Polski wynosi obecnie według IMF czyli MFW około 586 mld USD). To są ‎fakty, wzięte z takich źródeł jak Bank Światowy, CIA i MFW (IMF), a z faktami się przecież nie ‎dyskutuje.‎

  24. dezerter83 10 maja o godz. 8:48
    Znasz prawo Lema? Jeśli nie, to cytuję:
    1) Nikt nic nie czyta;‎
    ‎2) Jeśli ktoś coś czyta, to nic nie rozumie;‎
    ‎3) Jeśli ktoś coś czyta i rozumie, to natychmiast zapomina.‎
    Źródło: Stanisław Lem „Sława i fortuna. Listy Stanisława Lema do Michaela Kandla 1972-1987”‎

  25. Marzę o tym od lat 90-tych.
    Na razie mamy tylko jeszcze większe przykręcanie katolickiej śruby.

    Mam niestety wrażenie że ta śruba musi wykonać jeszcze kilka dużych obrotów żeby ogół nabrał do tej instytucji dystansu.

  26. Vera
    10 maja o godz. 8:15

    Co wygra? Meczet, cerkiew czy synagogi?

    SYNAGOGA!

    To zakładał Mickiewicz, za co potępiał go Norwid, tak pisząc o „Składzie zasad”:

    „Manifest ten w rzeczach Kościoła dąży do najdokładniejszego wyniszczenia dogmatu i rozwolnienia duchowego – a iż tam s t a r s z y b r a t Izrael przeważne miejsce ma zajmować – tedy w ostatecznym skutku (krótko mówiąc) do S y n a g o g i zmierza”.

    Norwid obawiał się, że idea Mickiewicza doprowadzi do unicestwienia katolickiego dogmatu i doprowadzi do zwycięstwa Synagogi.

    Tekst pana Jana Hartmana w istocie jest o zwycięstwie nie ateizmu, a religii, w tym przypadku Synagogi. Tekst opowiada się po stronie Mickiewicza.

    Czy tak się stanie, nie dowiemy się, bo już nas wtedy nie budiet.

  27. ++++
    10 maja o godz. 10:02
    JPII nie przesiadl sie z drewnianego zydla w proboszczowce na stolec Piotrowy a” doktryna” Wyszynskiego nic z tym wspolnego nie miala. Wyszysnski sam byl chlop jak i wiekszosc polskiego kleru, wiec to nawet nie jakas „doktryna” ile mentalnosc tak kleru jak i spoleczenstwa w 80% chlopskiego. Wyszynski zreszta zadnych wielkich wplywow w Watykanie nie mial. A ambitny JPII wywodzacy sie z inteligenckiego domu doskonale umial sie obracac w kregach kardynalskich w Watykanie bez czego nigdy nie zostalby papiezem. Nie prawda jest, ze nieswiadomym glupkiem manipulowanym przez kurie. To byla mocna osobowosc, ba!
    Wrecz teatralnie rezyserujaca wlasna kariere! Dobrze wiedzial gdzie grzmiec, gdzie zamknac oczy i z kim sie sciskac dla dobra wlasnej instytucji i samego siebie. Franciszek moze i jest pozorantem i realizuje glosno ciche porozumienia kurii, ktora go wystawia jako rzekomego odnowiciela, choc facet niczego nie odnawia a jego patetyczne deklaracje niczego nie zalatwiaja tak na prawde. Ale JP II na pewno marionetka nie byl i o pedofilii w kosciele, aferach banku watykanskiego, inwestycjach w burdele i pornografie, praniu mafijnej kasy doskonale wiedzial. Watykan nie moglby znalezc nikogo lepszego, kto tak sprawnie jak JPII zamiatalby wszystko pod dywan jednoczesnie budujac wlasna pozycje swietego.

  28. ++++
    Watykanscy purpuraci zra sie ze soba o wladze i pozycje wewnatrz wlasnego srodowiska ale sa absolutnie konsekwentni i jednomyslni w prowadzeniu polityki zewnetrznej. Papiez to po prostu jeden z nich, osoba dawno ustalona, ktora bedzie w taki a nie inny sposob prowadzila polityke ustalona przez kurie i skupi na sobie oczy swiata. Sam nie decyduje o niczym, a kuria nie potrzebuje na tym stanowisku glupka, ktorym bedzie manipulowac, bo tak to nie dziala. To kardynalowie wybieraja papieza i to bynajmniej nie na jakims konklawe dla turystow, tylko daleko wczesniej. Papiez to wypadkowa wewnetrznej polityki pelnej podjazdow, korupcji ,gierek rodem z dworskich kamaryli ale i rzeczowej oceny sytuacji KK na swiecie. W koncu Watykan to panstwo.
    Aby dobrze odgrywac swoja role papiez wrecz nie moze byc maronetka kurii. Nawet abdykacja Ratzingera byla zaplanowana wspolnie, bynajmniej nie przez niego samego i zadnym zaskoczeniem nie byla .
    Oczywiscie oficjalne wypowiedzi na ten i inne tematy to cos zupelnie innego.

  29. KK sam sobie wyznacza przywodce. Nie robia tego wierni, wiec moze swoja polityke ksztaltowac jak chce, bo to nie jest demokratyczna instytucja ale hierarchiczna i totalitarna. Wierni maja byc tylko strzyzeni do skory jak owce a najlepiej zeby sie sami strzygli dla dobra KK, tak jak to wlasnie robia Polacy.

  30. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.

    Co za stek bzdur. Diabeł was całkowicie zaślepił.Jan Paweł 2 jest i będzie jednym z największych świętych. Należy mu się wielki szacunek. Diabeł Go nienawidzi ,więc łatwo stwierdzić,kto wami kieruje.

  31. Ostro napisane ale tam gdzie jedna wiara ingeruje w życie ludzkie od kołyski aż po grób a w czasie życia i może w lepsze życie człowieka tam Staje się i Rośnie Fundamentalizm Religijny . Tak też jest z Arabskimi SiSi torturując ludzi . Z Żydami w okresie między wojennym w Niemczech też tak było bogacili się wszelkimi metodami kosztem Biedującego społeczeństwa który aby przeżyć jedł Trawę rosnącą między Żydowskimi kamienicami . Natura ludzka jest taka że nie chce pamiętać swych grzechów w walce o własne koryta aby zabezpieczyć swe dzieci na przyszłośc tłumacząc się własną niewiedzą lub głupotą .Polska wiarakatolicka obojętnie jak by nie była , to nie zaniknie i nie odejdzie ze życia społecznego i politycznego . Najlepszym wyjściem były Saliki Przykościelne w tedy szło się dobrowolnie z własną świadomością w wiarę w Boga . A własną religijność nie roznoszono tam gdzie powinno być dążenie do wiedzy i etyki życia w społeczeństwach Europejskich i Światowych

  32. ” Jeśli udaje się powiązać harmonię miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną to sięga się nową, wyższą jakość miłości i związku”

    To Pana słowa Panie profesorze
    Gdzie jest mądrość ?
    Zgubiła się w wiedzy….
    Gdzie jest wiedza ?
    Utoneła w możu informacji.

  33. Panie Profesorze bardzo emocjonalny ten Pana wpis co rzecz jasna rozumiem i podzielam. Niestety nie podzielam Pana optymizmu, że fala ostatnich wydarzeń: film ,,Kler”, rozlewający się skandal pedofilski i próby jego relatywizacji ze strony hierarchii kościelnej, sojusz ołtarza z pałką państwową…wpłynie w realnej perspektywie na przewartościowanie postaw Polaków. Frekwencja na filmie Kler? Ot po prostu wiekszość Polaków poszła na niego POPODGLĄDAĆ, zaspokoić tą ciekawość perwersji. Na tej samej zasadzie jal gapie się gromadzą obejrzeć skutki wypadku samochodowego. W środę Kler, w niedzielę makaron na uszy ,,świeccy też mają pedofilów a tylko księży lewactwo wzięło na ruszta”.
    Nawet jeżeli maleje frekwencja podczas rytuałów to nie jest wynik przewartościowania postawy ale zwykłego lenistwa. Nienawistne miazmaty bynajmniej nie wyparowują. Ten czy ów w kościele hywa od święta ale ,,naszego Papieża”(koniecznie przez duże ,,p”) lewactwu opluwać nie pozwoli. ,,Ciapaków” u siebie w kraju nieztoleruje. Finalnie odtworzy cały trening pamięci mięśniowej jaki sam przeszedł wobec swoich dzieci. Wiem jak trudno jest się wyrwać z tego parszywego kręgu klerykalnego konformizmu bo system ustanowiony przez T. Mazowieckiego po to został stworzony: by ci co jednak przejrzą na oczy, zechcą zerwać z tym plugawym kręgiem dwójmyślenia (bo werbalny antyklerykalizm ma się całkiem świetnie) zapłacą za swój ,,bunt” osobami swoich dzieci. Egzekutorami będzie grupa rówieśnicza,plan lekcji…
    Dopóki akt wyborczy nie zostanie przeniesiony na dzien roboczy będziemy mieli nadreprezentacje religianctwa.

  34. Czyżby ohydny antysemita Niemcewicz wywróżył?

    W obrzydliwym antysemickim tekście Niemcewicz (oświeceniowy mędrzec, a dziś patron szkół i ulic) wróżył, że w 3333 roku Polski nie będzie, a na jej miejscu powstanie Moszkopilis rządzone przez Moszka XII…

  35. Aj, Moszkopilis to dawna Warszawa, a Polska to Palestyna: „starożytną Polskę
    Palestyną nazwali”.

    Tekst Niemcewicza wyjątkowo obrzydliwy antysemicko.

    Ale to nie chłopi, nie lud, nie pospólstwo szerzyło ten wstrętny antysemityzm, a inteligencja: Niemcewicz, Staszic, Krasiński itd., itd.

  36. ontario
    10 maja o godz. 14:26

    ciebie chłopie już nie ma, tylko dzban pusty dzban popierduje…

  37. (…)
    Później jednak moja fascynacja JPII prysła jak bańka mydlana.
    Prysła, bo kiedy zacząłem studia na warszawskiej filozofii i kiedy na zajęciach czytałem najpierw dzieła starożytnych, a później coraz bardziej współczesnych filozofów, odkryłem, że z lektury książek i encyklik Jana Pawła II nie dowiedziałem się niczego o świecie. Nie wywołały one we mnie żadnego egzystencjalnego poruszenia, nie dały żadnego metafizycznego olśnienia, żadnego głębszego wglądu albo inspiracji. Wręcz przeciwnie. Podobnie jak treść papieskich kazań wygłaszanych z teatralną charyzmą z ambon ustawionych pośrodku wiwatujących tłumów, tak i „Veritatis splendor”, „Evangelium vitae” czy „Miłość i odpowiedzialność” przedstawiały domkniętą, odporną na wszelką argumentację, autorytarną rzeczywistość „jedynej prawdziwej wiary”. Jedynie prawdziwego zestawu przekonań, którego Jan Paweł II nawet nie próbował poddać jakiejkolwiek krytycznej refleksji. „Masz w to wierzyć, bo tak jest, ja to poświadczam, mocą mojego danego od Jezusa Chrystusa, Zbawiciela ludzkości, charyzmatu. Bez dyskusji” – oto sprowadzona do sedna papieska argumentacja. Apodyktyczna, zamknięta na dyskusję, wykluczająca inaczej myślących.

    Stosunek Jana Pawła II do Hansa Künga, jednego z największych teologów XX wieku, którego – z racji jego dociekliwości oraz zasadnych wątpliwości wobec wielu dogmatycznych rozstrzygnięć – obłożył zakazem nauczania i z którym nigdy nie chciał się nawet spotkać, choć spotkał się z Ali Agcą, jest tego zamknięcia może najdobitniejszym przykładem. Można by pomyśleć, że Küng czy inni zakneblowani teologowie, jak choćby Anthony De Mello czy Eugen Drewermann, dokonali jakiegoś zamachu na kościelny depozyt wiary. Nic z tych rzeczy. Oni po prostu ośmielili się zakwestionować uprawianie dzisiaj teologii tak, jakby w historii ludzkiej myśli nie wydarzyła się epoka oświecenia. Jakby nie było całej współczesnej nauki czy współczesnej filozofii, które skutecznie odsłoniły po pierwsze, niemożliwość, a po drugie, zagrożenia kryjące się w roszczeniach „monopolu na władzę” czy „monopolu na wiarę”. Nikt dzisiaj – wie to każdy człowiek elementarnie zaznajomiony z historią idei – nie może rościć sobie prawa do jakiejkolwiek wyłączności w kwestii prawdy, a zwłaszcza „prawdy absolutnej” (cokolwiek miałoby to znaczyć). Otóż, kiedy pod wpływem wielu lektur i rozmów uświadomiłem sobie to wszystko, zacząłem postrzegać religię, zwłaszcza tę dystrybuowaną przez kościelne instytucje, jako niezwykle skuteczny instrument zarządzania najbardziej pierwotnymi ludzkimi emocjami i lękami, a zatem zarządzania samymi ludźmi. I to właśnie w tym momencie wyparowały ze mnie resztki dziecięcego sentymentu do Jana Pawła II.

    W jego zamiłowaniu do publicznych wystąpień, do gigantycznych religijnych spektakli, do wchodzenia w pozornie przyjacielski i „luzacki” dialog z tłumem, zobaczyłem bowiem coś raczej protekcjonalnego i showmańskiego. Zobaczyłem niepokojącą podwójność. Dysonans czy nawet przepaść pomiędzy wizerunkiem ciepłego, otwartego, wędrującego po tatrzańskich szlakach, jeżdżącego rowerem, organizującego radosne spędy młodzieży, dobrodusznego starszego pana a realną zawartością przekazu, który głosił z tym ujmującym uśmiechem na twarzy. Przekazu w wielu obszarach mrocznego, operującego w swej podstawowej, kanonicznej wykładni, czyli katechizmie, takimi pojęciami jak „piekło” czy „wieczne męki”. Przekazu, który wszystko, co świeckie, odżegnujące się od religijności, piętnuje mianem cywilizacji śmierci, wyłącznie sobie, czyli doktrynie propagowanej przez własnych emisariuszy, przypisując status uprzywilejowany (czego najdobitniejszym przykładem była deklaracja „Dominus Iesus” z 2000 roku). Przekazu głoszącego dobroć Boga pośrodku świata dotkniętego niewyobrażalnym cierpieniem, nędzą, chorobami i okrucieństwem. Przekazu głoszonego w przepychu – ze złotych tronów i w jedwabistych szatach – a żądającego posłuszeństwa i czci od ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Przekazu potępiającego używanie prezerwatyw w masakrowanej epidemią AIDS Afryce, a głoszonego ze środka instytucji wstrząsanej tuszowanymi od lat aferami pedofilskimi(…).

    Właśnie bowiem dzięki mrocznej stronie pontyfikatu polskiego papieża, dzięki jego uwikłaniu w nierozstrzygalne teologiczne aporie i paradoksy, dzięki konfliktom, autorytarnemu stylowi zarządzania Kościołem i wielu innym rzeczom, o których zapewne nic nie wiemy – Jan Paweł II pozostaje postacią tak niesłychanie ciekawą, budzącą emocje, w pewnym sensie również tragiczną.

    Tego nie odbierze mu żadna beatyfikacja. (TS 2011)

  38. Moncia
    10 maja o godz. 12:54
    „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica”.

    To prawda, że według Biblii, Maria była dziewicą aż do narodzenia Jezusa. Ale nic nie wskazuje na to, że na zawsze nią pozostała.

    Przeciwnie. Z Pisma wiadomo, że miała ona co najmniej sześcioro innych dzieci. Jak podaje apostoł Mateusz, Józef z głębokim szacunkiem podchodził do zaszczytnego zadania Marii, mającej urodzić Syna Bożego. Dlatego do czasu rozwiązania powstrzymywał się od stosunków seksualnych ze swoją żoną.

    W Ewangelii według Mateusza 1:25 podano, że „z nią nie współżył, dopóki nie urodziła syna”. Słowo „dopóki” wskazuje, że gdy Jezus przyszedł już na świat, Józef i Maria podjęli normalne małżeńskie pożycie. W rezultacie mieli kilkoro dzieci: zarówno synów, jak i córki.
    Przyrodnimi braćmi Jezusa byli Jakub, Józef, Szymon i Judas. Maria urodziła też przynajmniej dwie córki (Mateusza 13:55, 56; Marka 6:3; Jana 7:5).

    Maria poczęła Jezusa za sprawą cudu, natomiast pozostałe dzieci zostały poczęte w sposób naturalny — w wyniku współżycia z Józefem.

  39. o_Onufry 10 maja o godz. 10:54‎
    W żadnym kościele, zborze, meczecie czy synagodze nie ma Boga czy też boga, a jest tam ‎najwyżej tylko ten złośliwy starożydowski bożek Jehowa (JHWH) znany u muzułmanów jako ‎Allach: „A Pan (w oryginale JHWH) był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast ‎nie usunął z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany.” (Księga ‎sędziów 1:19). A cóż to za bóg, którego pokonać może byle barbarzyńskie plemię z kilkoma ‎prymitywnymi żelaznymi rydwanami?‎

  40. Moncia 10 maja o godz. 12:54‎
    Diabeł jest Panem tego świata (2 Koryntian 4,4), a Karol Wojtyła był jego ulubieńcem.‎

  41. Jakub01 10 maja, 12:16
    “Wyszysnski sam byl chlop jak i wiekszosc polskiego kleru, wiec to nawet nie jakas „doktryna” ile mentalnosc tak kleru jak i spoleczenstwa w 80% chlopskiego. Wyszynski zreszta zadnych wielkich wplywow w Watykanie nie mial. A ambitny JPII wywodzacy sie z inteligenckiego domu doskonale umial sie obracac w kregach kardynalskich w Watykanie bez czego nigdy nie zostalby papiezem”

    Ojciec Karola Wojtyły ukończył szkołe podstawową i 3 klasy gimnazjum, a matka dorabiała jako szwaczka. Daleko mu więc było do środowiska inteligenckiego. Natomiast Stefan Wyszyński był synem organisty, co w społecznej hierarchii stawiało go nieco ponad klasą chłopską.

  42. jakub01 10 maja o godz. 12:43‎
    Tak, aby dobrze odgrywać swoja role papież wręcz nie może być marionetką kurii watykańskiej, ‎ale musi być on(a) marionetką anonimowych na ogół bankierów, wiadomego na ogół ‎pochodzenia, z Wall Strett, City of London i Frankfurtu nad Menem.‎

  43. jakub01 10 maja o godz. 12:43‎
    Tak, aby dobrze odgrywać swoją rolę papież wręcz nie może być marionetką kurii ‎watykańskiej, ale musi być on(a) marionetką anonimowych na ogół bankierów, wiadomego na ‎ogół pochodzenia, z Wall Strett, City of London i Frankfurtu nad Menem.‎

  44. jakub01 10 maja o godz. 12:16‎
    Wyszyński pochodził z pospólstwa (oficjalnie syn organisty a realnie pewnie proboszcza), a ‎Wojtyła bynajmniej nie wywodził się z inteligencji a tylko z małomiasteczkowej, galicyjskiej ‎rodziny rzemieślniczej (ojciec jego był krawcem). Zgoda, że Wyszyński to specjalnie wielkich ‎wpływów w Watykanie nie miał, ale niemniej Watykan dla mu wolną rękę w sprawach Polski, a ‎więc był on udzielnym władcą polskiego kościoła – tak jak nikt przed nim ani też nikt po nim. ‎Wojtyła został zaś papieżem tylko dlatego, że dawał on gwarancje, że będzie posłuszny ‎anonimowym na ogół bankierom, wiadomego zresztą pochodzenia, z Wall Strett, City of ‎London i Frankfurtu nad Menem. Gdyby Wojtyła miał osobowość, to by się naraził zbyt dużej ‎ilości możnych tego świata i nigdy by nie awansował wyżej niż na kardynała z ‎prowincjonalnego przecież Krakowa, wówczas znajdującego się poza tzw. Zachodem. Głupkiem ‎on oczywiście nie był, ale też nie był on intelektualistą. On był takim nieco tylko lepiej ‎ułożonym i wyedukowanym Wałęsą, któremu przecież sprytu i umiejętności zrobienia kariery ‎odmówić się nie da. Wojtyła był także dość marnym aktorem, ale w sam raz dla tak mało ‎wymagającej publiki, jaką są katolicy rzymscy w swej masie. Franciszek gra zaś rolę papieża ‎bardziej profesjonalnie, ale przez to nie trafia on tak dobrze jak Wojtyła do mas katolickich, ‎znajdujących się przecież z reguły na bardzo niskim stopniu rozwoju intelektualnego. Wojtyła ‎może też i wiedział coś o pedofilii w kościele, o aferach banku watykańskiego, o inwestycjach ‎w burdele i pornografie, o praniu mafijnej kasy etc., ale nie zdawał sobie sprawy ze skali i ‎ważności tych zjawisk, uważając, że na całym świecie, tak jak w Polsce, uda się je po prostu ‎zataić przed laikatem i co mu się przecież długo udawało. Ale jak widać, tylko do czasu…‎

  45. ontario 10 maja o godz. 14:43‎
    Największymi antysemitami są „aryjscy” Chazarzy, podający się za tzw. Żydów ‎Aszkenazyjskich, a którzy prawem kaduka rządzą Palestyną od roku 1948. Przypominam, że owi ‎Żydzi Aszkenazyjscy, czyli potomkowie w 100% niesemickich Chazarów, wywodzą się z ‎plemiona tureckiego, mającego z żydowskością tylko tyle wspólnego, że dawno temu, mniej ‎więcej na początku IX wieku n.e. pewien król czyli Kagan Chazarów przyjął judaizm jako ‎religię swojego dworu – https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydzi_chazarscy.‎
    Czy więc jeśli ja popieram semickich Palestyńczyków w ich słusznej walce narodowo-‎wyzwoleńczej z dominującymi w Izraelu Aszkenazyjczykami, zwącymi się też Żydami, ale ‎pochodzącymi od staro-tureckich plemion (dokładniej od Chazarów) to czy ja jestem antysemitą ‎czy też filosemitą, za jakiego się uważam?‎

  46. dezerter83 10 maja o godz. 15:2‎
    Cuda są dowodem na NIEistnienie Boga, jako że jeśli istniałby Bóg, czyli Istota z definicji ‎wieczna, wszechwiedząca, wszechmocna i wszechobecna, to nic by się wydarzyć nie mogło bez ‎wiedzy i woli owego Boga. A więc jeśli owe cuda się zdarzają, to znaczy, że Boga nie ma, a ‎czyni je jakaś potężniejsza od nas istota, ale nie wszechmocna, czyli np. ów biblijny „Pan tego ‎świata” (2 Koryntian 4,4).‎

  47. @Tanaka 10 maja, 10:22

    “Brak poważego intelektualnego i moralnego reagowania, spłyca i rozcieńcza odruchy niechęci do Kościoła kat, …”
    “Polska to nie Francja, która przez cały XIX wiek zmagała się, bardzo poważnie, z przemocą potwora – Kościoła kat i dopiero na początku XX wieku na tyle zdołała się wewnęrznie zmienić, by przyjąć świecką, obywatelską konstytucję. Co i tak nie było końcem procesu, a przełomem w jego trwaniu.”

    Wątpliwe czy nawet w porewolucyjnej Francji większość społeczeństwa wykazała głeboki
    intelektualny i moralny stosunek do Kościoła. Świeckość państwa jest dziełem elit, społeczeństwo
    laicyzuje się powoli i nie wskutek głębokich przemyśleń, tylko powolnego obojętnienia na religię.
    Polska nie różni się pod tym względem od Francji, tylko proces laicyzacji następuje u nas później ze
    względów historycznych. Z drugiej strony fakt, że Kościół przeżył nawet we Francji, świadczy o
    potrzebie religii u niektórych osób, niekoniecznie ciemnych i zmanipulowanych. Zakładać, że wiedza
    o świecie zlikwiduje sama przez się religie, jest naiwnością.
    Nawet taki przeciwnik Kościoła, jak prof.Hartman nie wyklucza, że “przy okazji z moralnego bagna coś tam może na końcu dobrego wyrośnie…” Otwartością na odmienne postawy prof.Hartman
    dowodzi, że jest filozofem.

  48. Vera
    10 maja o godz. 8:15

    „Bardzo mi się podoba trafność Pana słów.
    Ich wartość wzrosłaby dla mnie jeszcze bardziej gdyby zechciał Pan wyjaśnić, co w zamian”.

    Pytanie jest tak głębokie, że widzę tylko medyczną analogię. Pacjent pyta chirurga przed operacją:

    – Panie doktorze, no dobrze, wytnie mi pan tego cholernego wrzoda, ale co w zamian?

  49. dezerter83 10 maja o godz. 15:2‎
    ‎“Any sufficiently advanced technology is indistinguishable from magic” („Dostatecznie ‎zaawansowana technologia nie da się odróżnić od magii”).‎
    Arthur C. Clarke “Profiles of the Future” (revised edition, 1973)‎

  50. jakub01 10 maja o godz. 12:16‎ – mała errata
    Wyszyński pochodził z pospólstwa (oficjalnie syn organisty a realnie pewnie proboszcza), a ‎Wojtyła bynajmniej nie wywodził się z inteligencji a tylko z małomiasteczkowej, galicyjskiej ‎rodziny rzemieślniczej (ojciec jego był krawcem). Zgoda, że Wyszyński to specjalnie wielkich ‎wpływów w Watykanie nie miał, ale niemniej Watykan dał mu wolną rękę w sprawach Polski, a ‎więc był on udzielnym władcą polskiego kościoła – tak jak nikt przed nim ani też nikt po nim

  51. dezerter83 10 maja o godz. 15:2‎2
    „A Pan (w oryginale JHWH) był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast ‎nie usunął z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany.” (Księga ‎sędziów 1:19). Ale cóż to za bóg, którego pokonać może byle barbarzyńskie plemię z kilkoma ‎prymitywnymi żelaznymi rydwanami?‎

  52. ++++
    Intelektualisci na ogol nie robia karier politycznych, wlasnie dlatego, ze sa intelektualistami . Ambicja bycia krolem malp wsrod malp dotyczy cwaniakow i psycholi roznej masci. Niektorzy sa wyksztalceni.

  53. dezerter83 10 maja o godz. 15:2‎2
    „Religia stanowi oficjalną i zaaprobowaną magię, magia stanowi nieoficjalną i pozbawioną oficjalnej aprobaty religię. Ujmując rzecz prościej: „my” wyznajemy religię, „oni” uprawiają magię. Problem polega nie na tym, czy magia jest przeciw oficjalnej religii, czy za nią. Niezależnie od intencji, mocą samego swego istnienia, magia i religia stanowią wyzwanie dla swojej ważności i wyłączności.”
    John Dominic Crossan „Historyczny Jezus: Kim był i czego nauczał?”

  54. ++++
    A co do bankierow to raczej jest odwrotnie niz mowisz. Co prawda nie sa oni zakladnikami KK ale na pewno nie maja wplywu na decyzje instytucji, ktorej majatek jest nawet niemozliwy do oszacowania. To wspolpraca na zasadzie raczka raczke myje ale to raczej KK ma zdecydowanie wieksze wplywy poprzez nieraz trudne do powiazania spolki i firmy. Nikt nie wie jak daleko to siega, bo KK jest instytucja, z ktora zadna korporacja nie moze sie mierzyc. Co najwyzej wspolpracowac.

  55. p.s. W samym Londynie wlascicielem najwiekszej ilosci nieruchomosci i to tych najlepiej sytuowanych jest wlasnie KK.


  56. Papież jest być może największym właścicielem nieruchomości na świecie. Parę lat temu dziennikarze brytyjskiego „Guardiana” próbowali ustalić, do kogo należy kilka budynków w najbardziej reprezentacyjnej części Londynu. Trop prowadził do szwajcarskiej firmy zarządzającej nieruchomościami Profima SA. Okazało się, że ta oficjalnie samodzielna spółka tak naprawdę jest całkowicie zależna od Watykanu. I posiada aktywa nie tylko w Londynie, lecz także w Paryżu czy w Szwajcarii. ”
    Link powyzej.

  57. jakub01 10 maja o godz. 17:19‎
    Przeceniasz aktywa Watykanu. One nie są na sprzedaż jako że są w ogromnej większości ‎zamrożone w unikalnych, niemożliwych do sprzedaży dziełach sztuki i nieruchomościach. I nie ‎myl kościoła rzymskiego z anglikańskim. ;-)‎

  58. Kult JPII był przez długie lata, ale teraz mamy papieża Franciszka, który mi osobiście bardzo odpowiada.

  59. 30 kwietnia 2001 roku JP2 ogłasza List apostolski motu proprio Sacramentorum sanctitatis.
    List ten ustalił wyłączność kompetencji Kongregacji Nauki Wiary w przypadkach wykorzystywania seksualnego dzieci przez duchownych oraz, łącznie z dokumentem Ad exsequendam ecclesiasticam legem wydanym 18 maja 2001 roku, określił normy proceduralne dla tych przypadków. Oznacza to, że sprawy pedofilii i molestowania w Kościele mają być rozpatrywane „za zamkniętymi drzwiami” i wszystkie dowody mają być tajne przez 10 lat od momentu osiągnięcia przez ofiarę pełnoletniości – co powoduje przedawnienie sprawy i uniemożliwia wyciągnięcie konsekwencji finansowych wobec Kościoła. Ponadto w myśl litery listu, duchowny postawiony zostaje w sytuacji konfliktu lojalności. Jako obywatel zobowiązany jest do powiadomienia organów ścigania, ale papieskie zalecenia de facto nakazują mu zachowanie takiej wiedzy w tzw. sekrecie papieskim, równoznacznym z tajemnicą spowiedzi. Okres pontyfikatu JP2, to seria zatajania pedofilstwa duchownych’.

    Wczoraj PAPIEŻ FRANCISZEK ogłosił MOTU PROPRIO VOS ESTIS LUX MUNDI
    LIST APOSTOLSKI MOTU PROPRIO VOS ESTIS LUX MUNDI W SPRAWIE POSTĘPOWANIA ODNOŚNIE PRZESTĘPSTW ZWIĄZANYCH Z WYKORZYSTANIEM SEKSUALNYM, 9.05.2019

    Art. 1 – Zakres zastosowania
    §1. Niniejsze przepisy stosuje się w przypadku zawiadomień odnoszących się do duchownych lub członków instytutów życia konsekrowanego czy stowarzyszeń życia apostolskiego dotyczących:
    a) przestępstw przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu, polegających na:
    i. zmuszaniu kogoś, stosując przemoc lub groźbę, czy też nadużycie władzy, do dokonywania lub poddawania się czynnościom seksualnym;
    ii. dopuszczaniu się czynności seksualnych z osobą małoletnią lub bezradną;
    iii. wytwarzaniu, prezentowaniu, przechowywaniu lub rozpowszechnianiu, także telematycznie, pornografii dziecięcej, oraz rekrutowaniu lub nakłanianiu osoby małoletniej czy bezradnej do udziału w prezentacjach pornograficznych;
    b) czynów dokonanych przez podmioty, o których mowa w artykule 6, polegających na działaniach lub zaniechaniach, mających na celu zakłócanie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych, administracyjnych lub karnych, przeciwko duchownemu lub zakonnikowi w związku z przestępstwami, o których mowa w punkcie a) niniejszego paragrafu.

    §2. W rozumieniu niniejszych przepisów:
    a) małoletni: każda osoba poniżej osiemnastego roku życia lub zgodnie z prawem z nią zrównana;
    b) osoba bezradna: każda osoba chora, z ułomnościami fizycznymi lub umysłowymi albo pozbawiona wolności osobistej, która faktycznie, nawet sporadycznie, ogranicza jej zdolność rozumienia lub chcenia, czy też w inny sposób przeciwstawienia się agresji;
    c) pornografia dziecięca: jakiekolwiek przedstawianie osoby małoletniej, niezależnie od zastosowanych środków, zaangażowanej w jednoznaczne czynności seksualne, rzeczywiste lub symulowane, oraz jakiekolwiek przedstawianie narządów płciowych małoletnich w celach przede wszystkim seksualnych.
    (..)
    ————————–
    Wreszcie coś konkretnego w sprawie norm i procedur…

  60. https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/417262,do-watykanu-naleza-luksusowe-nieruchomosci-w-londynie.html
    ” Watykan nie zaprzeczył, że należą do niego luksusowe nieruchomości w Londynie. To była tajemnica, przekonuje tymczasem brytyjski Guardian.

    W grę wchodzi kilka budynków w handlowym centrum Londynu, które warte mogą być pół miliarda funtów szterlingów, jak podaje dziennik. Dziś mieszczą się w nich m.in. luksusowe butiki i banki. „

  61. Nie ma na kogo głosować: „Zdarzyło mi się płakać godzinami i nie przespać paru nocy”. Ta afera może zatopić marzenia Wiosny Biedronia o sukcesie wyborczym
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24772297,zdarzylo-mi-sie-plakac-godzinami-i-nie-przespac-paru-nocy.html#s=BoxOpImg1

  62. TF
    10 maja o godz. 15:06

    Tkliwie dziękuję za mowę miłości. Czekam na więcej słów miłości, w ten sposób udowodnisz, że jestem i że z lubością niuchasz moje popierd…wanie.

  63. ++++
    10 maja o godz. 16:45

    Pytaj Niemcewicza, on z ma wiele określeń antysemich, np. pejsak… Może się dowiesz…

  64. Loose cannon’s blues!
    Hartman walczy z KK, jak zresztą ze wszystkim innym, tak samo jak kiedyś podobno walczył z PRL – bezrozumnie czyli bez głowy. Samozwańczy bohater rozrzucający ulotki w stanie wojennym kreujący się na trybuna ludowego działa jak typowy warchoł cierpiący na manię manifestowania swojej obecności – zawsze wie co należy zniszczyć, nigdy jak i czym to zastąpić. Nie potrafi, czy też nie może pojąć, że organizacje powstają ponieważ jest na nie zapotrzebowanie i istnieją tak długo jak to zapotrzebowanie trwa, czyli dopóki nie pojawi się dostatecznie atrakcyjna alternatywa. Na PZPR nie takie skandale przyschły i co Hartman ulotkami ją obalił?
    O negatywnej roli KK w społeczeństwie polskim pisał rozsądnie i rzeczowo Boy Żeleński jeszcze przed II WW. Zacietrzewiony Hartman nic nowego w tym względzie nie dodał tokując z zaścianka Polityki. Sedno w tym, iż dla znacznej części Polaków KK, podobie jak orzeł biały słusznie czy nie słusznie są symbolami narodowemi. Strącać z piedestału Jana Pawła II to tak jak zdzierać orłu białemu koronę, równie patetyczne co bezcelowe.
    Byle chłystek może przypisywać Papieżowi moc boską obwiniając go o to iż w ciągu swojej kadencji Kościoła radykalnie nie zmienił, ale profesor uniwersytetu? Bezsprzecznie KK wykorzystuje kult Wojtyły dla swoich celów. Mnie to się też więcej niż nie podoba, ale walka z wiatrakami istniejącego stanu rzeczy nie zmieni. Możnaby sobie zadać pytanie z jakich powodów KK w protestanckiej Danii jest tak bardzo różny od polskiego? Jakie warunki musiały zaistnieć, żeby go zmienić i jakich metod w tym celu użyto? Czy można i jak trzebaby wykorzystać duńskie doświadczenia w Polsce? To byłoby godne kogoś kto zasługuje na tutył profesora najstarszego polskiego uniwersytetu.

  65. z wielkim zainteresowaniem przeczytałem pański artykuł,
    jest pełen emocji i patosu …
    jawi się Pan jako wiodący w awangardzie chorąży idących na bój ich ostatni rewolucjonistów …
    rewolucja francuska to za mało,
    ma Pan większą wizję,
    zbyt mało przelano krwi – Pan budzi ducha, który poprowadzi dłonie buntowników do zadania ostatniego ciosu …
    i kiedy krwią znienawidzonych katoli spływać będą miejskie rynsztoki, Pan przedstawiać będzie coraz to nowe niezapłacone kwity dłużne …
    ale tej krwi i cierpienia nie będzie już nigdy dość,
    gdyby pan mógł, to ożywiłby Pan trupy, by śmierć im zadawać kolejne razy …

    krew jak metafora nie smakuje tak słodko, ale rozbudza apetyt

  66. Czas już kończyć z judeochrześcijaństwem – tę schizmę wprowadził do politycznego obiegu prezydent Duda.
    Czas już kończyć z ustawą nr 447 , która w zamiarze pomysłodawców miała przynieś Polsce „wyzwolenie” mitologii, patriotyzmu oraz z kultu Jana Pawła II.
    Gdyby Polakom nie udało się skończyć z tymi atakami agresji, wymierzanej narodowi systematycznie i konsekwentnie, to felietony podobne do tego, zamieszczonego powyżej staną się obowiązkową religią obywateli bez czci i wiary, a tylko tacy będą wykorzystywani do roboty na terenach zawiadywanych ideologicznie przez nadludzi wyzwolonych z przesądów i zahamowań.

  67. O co wam chodzi ludzie ? Po pierwsze Jan Paweł II był skromny A zdjęcie jak mu ludzie całuje pierścień to wyraz szacunku , po drugie czemu teraz i tylko się obwinia księży o pedofilie ? A nauczyciele pedofile A imigranci A homoseksualiści (ostatnio w Szwecji była taka sytuacja że 12letni chłopiec przez 2 lata byl gwałcony przez swoich tatów i jak przychodził z tym na policję to nie chcieli mu wierzyć. Czemu w telewizji nie pokażą że 100 księży i zakonnic założyło dom dla ubogich lub cokolwiek innego , czemu ? Pokazują i mowią tylko o ksiezach 1/100 ktorzy gwalca i dostaja wyroki . Ostatni szła procesja katolicka w Niemczech jedyne co robili to szli i śpiewali, a te różne LGBT od razu przybyło i krzyczeli to gdzie tu tolerancja chcą tolerancji to niech zaczną od siebie debilizm totalny. Polska to jeden z niewielu jeszcze krajów które nie są popieprzone jak zachodnia Europa tam jak imigrant zabije 10 osób to nie mogą to nawet postrzelic ‚_’

  68. „Gdy jedna osoba cierpi na urojenia nazywa się to szaleństwem. Gdy wiele osób cierpi na urojenia nazywa się to religią. R.M. Pirsig (1928-2017)

    When one person suffers from a delusion it is called insanity. When many people suffer from a delusion it is called religion. (ang.)

    Wszelkie religie to zorganizowane SZALEŃSTWO! I tylko dlatego nie zamyka się ich wyznawców w zakładach dla obłąkanych (chorych psychicznie), że jest ich za dużo.
    I tylko dlatego na tym świecie jest tak źle, że rządzą nami od tysięcy lat, szaleńcy z urojeniami o patologicznej strukturze i działaniu mózgów.
    „Bez religii nigdy by rodzaj ludzki nie był w niewoli.” s.343 „Ród ludzki” S.Staszic
    Nie było w dziejach naszego kraju człowieka o większym potencjale mądrości jak Stanisław Staszic.
    Co na ten temat miał do powiedzenia czołowy (szkalowany przez kumpli po fachu) wtedy intelektualista KK?:
    Ks. prof. Józef Tischner ten cytat uczynił mottem swojego głośnego eseju „Znicestwienie Polski”, który napisał w 1998 r.:
    „To nie obcy są najważniejszym zagrożeniem narodu. (…) Bywa, że swoi wprowadzają w zawartość pojęcia ojczyzna treści, które usuwają w cień jego właściwy sens. Słowo wciąż jest w obiegu, wciąż się je wykrzykuje, wciąż strzela się nim do innych, ale im głośniej brzmi, tym jest mniej substancjalne. Po jakimś czasie każdy widzi: po dokonanych obróbkach Polska nie jest polska – polska moralność jest faryzejskim przekrętem moralności, myśl polska jest pospolitą bezmyślnością, polska wiara – polską dewocją, a polski katolicyzm – sektą, którą z nicości do bytu powołała schorowana wyobraźnia”.

    „Nie ma sekty religijnej, która by nie twierdziła, że opiera się rzeczywiście na autorytecie Boga i jest całkowicie wolna od błędów i oszustw właściwych innym sektom. Toteż ci, którzy pragną wykazać prawdziwość swojej religii, powinni złożyć jasne i przekonywające dowody oraz świadectwa jej boskiego pochodzenia. W przeciwnym bowiem razie nie ulega wątpliwości, że jest ona li tylko ludzkim wymysłem pełnym błędów i oszukaństwa. Nie do wiary jest przecie, aby wszechpotężny i nieskończenie dobry Bóg dając ludziom prawa i przykazania nie zaopatrzył ich w bardziej pewne i bardziej autentyczne znamiona prawdy niż te, którymi posługuje się tak wielu oszustów. Otóż żaden z naszych czcicieli Chrystusa, bez względu na to, do jakiej sekty należy, nie potrafi wykazać za pomocą przekonywających dowodów, że jego religia jest rzeczywiście boskiego pochodzenia. Świadczy o tym dobitnie ten chociażby fakt, że ludzie toczą na ten temat spory już od tylu wieków i w obronie swoich poglądów posuwają się do okrutnych prześladowań i tortur. A mimo to nie znalazła się jeszcze ani jedna religia, która by mogła niezbitymi dowodami przekonać inne. Nie działoby się tak z pewnością, gdyby jedna z nich miała jasne i pewne racje albo rozporządzała wyraźnymi dowodami swojego boskiego pochodzenia. Skoro żaden światły i uczciwy wyznawca żadnej religii me chce być w błędzie i sprzyjać kłamstwu, a wprost przeciwnie każdy pragnie popierać prawdę, najwłaściwszym sposobem wyplenienia wszystkich błędów i złączenia wszystkich ludzi w zgodzie jednymi poglądami i jedną wiarą wydaje się dostarczenie tych przekonywających dowodów i świadectw prawdy oraz tym samym wykazanie, że tylko ta, a nie żadna inna religia jest rzeczywiście boskiego pochodzenia. Wówczas każdy przyjąłby tę prawdę i nikt nie ośmieliłby się przeciwstawiać tym świadectwom ani popierać błędu i oszustwa, nie będąc natychmiast pokonany dowodami przeciwnymi. Lecz jako że dowodów takich nie zna żadna religia, oszuści mogą sobie pozwolić na zuchwałe zmyślanie i szerzenie wszelkich możliwych kłamstw. A oto inne jeszcze dowody, które równie niezbicie wykazują fałsz religii wymyślonych przez ludzi, zwłaszcza zaś fałszywość naszej religii.
    Żadna religia, która opiera się na tajemnicach, która buduje swoją naukę i moralność na tym, co jest początkiem wszelkich błędów, która staje się nawet zgubnym źródłem wiecznej niezgody wśród ludzi, nie może być ani prawdziwa, ani ustanowiona przez Boga. Otóż wszystkie religie wymyślone przez ludzi, szczególnie zaś religia katolicka, wyprowadzają swoją naukę i swoją moralność z błędnych założeń. A więc itd.
    Nie wydaje mi się, by można było zaprzeczyć pierwszemu argumentowi tego wywodu, jako że jest zbyt jasny i zbyt oczywisty, aby budzić wątpliwości.
    Przechodzę do drugiego argumentu, tj. do twierdzenia, że religia chrześcijańska za podstawę swojej nauki i moralności obrała to, co chrystusowcy nazywają wiarą, to znaczy wierzenie ślepe, ale mocne, chociaż poparte jedynie jakimiś prawami lub objawieniami boskimi i jakimś bóstwem. Ta podstawa jest dla niej niezbędna, gdyż cała jej powaga i cały autorytet, jaki posiada w świecie, wypływają jedynie z tego właśnie wierzenia w jakieś bóstwo i jakieś boskie objawienia, bez których przykazania jej nie miałyby dla nikogo żadnej wagi. Dlatego właśnie nie ma religii, która by nie żądała od swoich wyznawców przede wszystkim stałości wiary. Stąd zaś wynika, że wszyscy chrystusowcy uważają to za nienaruszalny dogmat, iż wiara jest początkiem i podstawą zbawienia, iż leży ona u podstaw wszelkiej sprawiedliwości i wszelkiej świętobliwości, jak to zostało uchwalone na Soborze Trydenckim.
    Jest rzeczą oczywistą, że ślepa wiara we wszystko, co się ukrywa pod pojęciem autorytetu Boga, jest początkiem błędów i kłamstw. Dowodzi tego chociażby fakt, że w dziedzinie religii nie ma oszusta, który by się nie zasłaniał imieniem i autorytetem Boga i nie twierdził, iż jest właśnie natchnionym wysłannikiem boskim. Ta ufność i ta ślepa wiara, na której chrystusowcy opierają swoją naukę, jest nie tylko początkiem błędów itd., lecz także zgubnym źródłem sporów i rozdziału między ludźmi walczącymi o zwycięstwo religii. Pod tym pozornie słusznym pretekstem nie cofają się oni przed żadnymi nikczemnościami.
    Nie do wiary jest, aby jakiś wszechpotężny, nieskończenie dobry i mądry Bóg w taki sposób i na tak złudnej drodze chciał objawiać ludziom swoją wolę. Oznaczałoby to bowiem, że Bóg pragnie wprowadzać ludzi w błąd i zastawiając sidła zepchnąć ich na drogę kłamstwa. Trudno jest również uwierzyć, aby jakiś Bóg miłujący zgodę i pokój oraz pragnący dla ludzi dobra i zbawienia budował swoją religię na podstawach będących źródłem nieuniknionych sporów i wiecznego skłócenia. Takie religie nie mogą więc być ani prawdziwe, ani ustanowione przez Boga.” J. Meslier „Testament”

    „– Moja świadomość – mówił prof. W. Sedlak – to nić egzystencji wyciągniętej ze wszechświata: na jednym końcu on, na drugim – ja, też dzieło przyrody. Jest we mnie wszystko, co istnieje w kosmosie, jestem jego czującą, myślącą i rozumiejącą cząstką.”
    Oto słowo Pańskie czyli, „deus sive natura”.

    Całe dotychczas istniejące religie na kanwie judaizmu, przekształconego potem w chrześcijaństwo, z którego wyłonił się później katolicyzm zw. rzymskim, to narzędzia systemu do kontrolowania ludzi za pomocą wiary, a ta, jak wiadomo od Staszica, czyni człowieka głupim.
    I tak, Żydzi modlą się do ściany, chrześcijanie do sufitu a muzułmanie do podłogi.
    A przypomnieć też trzeba, że:
    „24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.” Dz.Ap.17.24-25

    Ten cytat całkowicie wyklucza to, co stworzyli cwani ludzie na kawie starożydowskich pism, a stworzono catholicos pathos (powszechne cierpienie) wmanipulowanych przemocą, „ogniem i mieczem”, ludzi.
    Zaiste wizjonerem był F. Nietzsche, który w swoim „Zmierzchu bożyszcz” wnioskuje o „przewartościowanie wszystkich wartości”, jakimi kierowali i kierują się nadal ludzie.

  69. Jan Paweł II jest postacią kontrowersyjną i taką niechybnie pozostanie. Jego kult w Polsce, inspirowany uczuciami patriotycznymi (u niektórych nacjonalistycznymi), ustąpi kiedyś miejsca ocenie krytycznej. Nie możemy jeszcze wiedzieć jak surowej. Historia mu jednak zapamięta, że jako pierwszy papież wszedł do synagogi i pielgrzymował do krajów muzułmańskich. Polski lud katolicki pewnie nie za to, szczególnie dzisiaj, go ceni. Ale ceni go za to świat, a tak wyraźne przesłanie tolerancji religijnej zaważy na szali jego zasług i przewinień.
    “Etyczny duch współczesnych narodów Zachodu” jest przecież duchem pluralizmu.

  70. Panie Janie,
    W istocie rzeczy sprawa pedofilii ks. Jankowskiego i ks. Cebuli kompromituje Lecha Wałęsę. Tutaj nie chodzi tylko o nadużycia seksualne, ale i o korupcję, która jest podstawą ustroju III RP i była podstawą ustroju PRL. A więc i siłą rzeczy była elementem owego historycznego kompromisu okrągłostołowego, który Pan tak wielbi. Dzisiaj przyglądnąłem się lokalnym miejscowościom na Ukrainie i w Polsce. Chociaż Ukraina jest o wiele biedniejsza niż Polską, wiele miejsc wygląda dość podobnie. W książce Heller M. – Siódmy sekretarz. Blask i nędza Michaiła Gorbaczowa, czytamy, że życie kołchoźników nie było regulowane prawem. Oto istota systemów komunistycznych i postkomunistycznych – życie obywateli jest regulowane ad hoc potrzebami możnych i władzy. Sądy, adwokatura, radcowie prawni, to w Polsce pośmiewisko nie mniejsze niż to co Pan opisuje, jako zepsucie kościoła, i wcale nie mniejsze niż to co było w PRL. Istnieje w Polsce wiele jawnie pasożytniczych środowisk i instytucji, od których żaden obywatel nic nie dostanie, poza szokującym zachowaniem, które do cna obedrze go z godności i resztek majątku. Stąd też cała masa Polaków nie zarabia więcej niż 2-3 tys. złotych miesięcznie brutto, co ma się nijak do średnich zarobków. Niski poziom fiskalizmu, przekłada się na to, że Polska lokalna pomimo ogromnych transferów z UE nie wygląda dużo lepiej niż Ukraińskie miejscowości lepianki. Ktoś więc publiczne pieniądze podatków i danin, w tych okolicznościach przez lata wykorzystał na cele prywatne lub wywiózł do rajów podatkowych. Gadka o liberalizmie w Polsce raczej od lat służyła przykrywaniu rzeczywistości w której są feudałowie i kołchoźnicy. I nawet, gdyby miał Pan nawet 100% racji, to w tych okolicznościach kościół katolicki, jako pasożyt, jeden z wielu, będzie miała się w Polsce b. dobrze, pomimo Pana osobistego wkładu, aby było inaczej, oraz jeszcze większego wysiłku i pieniędzy innych szacownych osób i instytucji. Kościół katolicki bowiem oparty na fundamencie Judaizmu, to twór z czasów niewolnictwa i feudalizmu, tak więc nie może on czuć się źle w Polsce współcześnie.

  71. Papież Jan Paweł II
    Wspaniały człowiek!
    Nich Was Bóg błogosławi.

  72. Stanisław Obirek cytuający Paula Thibaud, redaktora pisma “Esprit”:*
    “Nie mniej ważny był śmiały – dla wielu wręcz szokujący – gest papieża, jakim było wyznanie win Kościoła w 2000 r. Akt ten jest daleki od rozliczenia się z przeszłością – przypomina raczej o znaczeniu i niejasności historii chrześcijaństwa, za którą trzeba nie tylko wziąć odpowiedzialność, ale także spróbować zrozumieć to, co dogmatyka tradycyjna odłożyła na bok, przemilczała. Rozprawa chrześcijan z ich historią jest bez wątpienia jednym z większych wyzwań, jakie ich czeka, a Jan Paweł II zrobił już w tym kierunku krok naprzód”.
    To znowu gest papieża, o którym kościelni hierarchowie w Polsce jakby zapomnieli, a który na Zachodzie doceniono. Rozliczenia Kościoła z własną historią przyszły o wiele za późno, niemniej początek dał im Karol Wojtyła. Będzie dużo rzeczy do rozważenia w jego pontyfikacie, kiedy ślepy kult jego osoby przeminie. Potępianie w czambuł Kościoła Katolickiego, jakkolwiek zrozumiałe, nie przesłoni złożoności człowieka w nim funkcjonującego.

    *Pismo założone przez Emmanuela Mouniera

  73. Dlaczego tak Pana drażni Kościół? Co on Pana obchodzi w takim razie? Dlaczego nie bada Pan przestępstw wśród innych grup zawodowych? Ciekawi mnie jeszcze, co Pan rozumie przez dobroć serca i sumienia do pewnych granic? Gdzie te granice? Kto je ustalił? Czy wg Pana dzieci muszą się masturbować? I co Pan rozumie przez pojęcie Kościół? Bo chyba ma Pan jakąś inną definicję niż ogólnie pojmowana. A dlaczego skoro uważa Pan, że Kościół sieje nienawiść do wszystkiego co niekatolickie, robi Pan to samo tylko do wszystkiego co katolickie? W Pańskim rozumieniu Kościół ( w sensie duchowni) to największa zgnilizna, a reszta sami porządni, uczciwi i sprawiedliwi? Ale kto dokładnie to ta reszta? Przeraża Pana kult jednostki, ale przecież obecnie wszyscy ten kult podejmują i to najczęściej jednostki własnej. Jestem tylko marną magistrzyną, ale taka miałkość wywodu u Pana Profesora?

  74. A tymczasem w Polsce, w dzielnicy HGW:
    „przyczyną sporu między dwoma chłopcami miały być pieniądze. Jeden z nich miał być winien drugiemu 1,5 tys. złotych. Były to pieniądze za narkotyki lub dopalacze”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24773512,warszawa-uczen-dzgniety-nozem-przez-kolege-powodem-ataku-mialy.html#s=BoxOpImg1
    A nauczyciele za priorytet uważają podwyżki płac dla siebie. 🙁

  75. A tymczasem w Polsce, w dzielnicy HGW:
    „Warszawa. Uczeń dźgnięty nożem przez kolegę. Powodem ataku miały być pieniądze
    Przyczyną sporu między dwoma chłopcami miały być pieniądze. Jeden z nich miał być winien drugiemu 1,5 tys. złotych. Były to pieniądze za narkotyki lub dopalacze.”
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24773512,warszawa-uczen-dzgniety-nozem-przez-kolege-powodem-ataku-mialy.html#s=BoxOpImg1
    A nauczyciele za priorytet uważają podwyżki płac dla siebie.
    P.S. Piszę o tym na tym blogu, jako że na innych (np. na Belferblogu), cenzura prewencyjna nie dopuszcza takich komentarzy.

  76. Optymatyk 10 maja o godz. 23:06
    Zgoda!

  77. teng 10 maja o godz. 18:05‎
    Otóż to!‎

  78. jakub01 10 maja o godz. 18:09‎
    Największym feudałem w UK jest kościół anglikański a nie rzymski!‎

  79. ontario 10 maja o godz. 18:37‎
    Nie moja to wina, że Żydów to nawet Żydzi nie lubią.‎

  80. Szymon + 10 maja o godz. 22:50 ‎
    Jan Paweł II był skromny, mieszkał on tak jak np. Hitler czy Stalin tylko w kilku pałacach a nie ‎kilkunastu jak np. niektóre gwiazdy kina i które to pałace na dodatek nie należały do niego, a ‎tylko do państwa, na którego stał on czele. Itp. Itd.‎

  81. #Ciemnota
    11 maja o godz. 1:16

    … nie pierd.ol kretynie…

  82. głos zwykły 11 maja o godz. 0:06‎
    Korupcja w PRLu- była tylko śladowa w porównaniu z tą z I, II i obecnej III RP. Życie ‎kołchoźników było zaś regulowane prawem – ułomnym, tak samo jak ułomne jest obecne prawo ‎w Rosji, na Ukrainie czy też w Polsce. Prawo to jest bowiem tylko skodyfikowana wola klasy ‎panującej, a więc regulowane jest ono ad hoc aktualnymi potrzebami możnych i władzy. Sądy, ‎adwokatura, radcowie prawni, to jest nie tylko w Polsce pośmiewisko – w USA można bowiem ‎kupić sobie nawet uniewinniający wyrok w spawie o morderstwo, tyle, że trzeba być ‎miliarderem. A co do transferów do Polski z UE, to o wiele wyższe są transfery z Polski do UE, ‎przez co cała masa Polaków nie zarabia więcej niż 2-3 tys. złotych miesięcznie brutto a Polska ‎lokalna nie wygląda dużo lepiej niż niektóre Ukraińskie miejscowości. I zgoda, że kościół ‎rzymski zwany katolickim oparty jest na fundamencie judaizmu, że jest to twór z czasów ‎niewolnictwa i feudalizmu, tak więc nie może on czuć się źle w Polsce współczesnej czyli w ‎Polsce rządzonej przez kapitał wiadomego pochodzenia.‎

  83. ++++
    11 maja o godz. 8:32

    Goebbels jesteś ++++LK … skompromitowany – przed takim smrodem zamyka się drzwi i okna…

  84. Jezus żyje 11 maja o godz. 0:33‎
    Lenin też jest wiecznie żywy ale co z tego?‎

  85. Kruk 10 maja o godz. 23:27‎
    I co z tego, że Wojtyła jako pierwszy papież wszedł do synagogi i pielgrzymował do krajów ‎muzułmańskich? Co to dało? Nic, a więc świat go NIE ceni.‎

  86. ‎#Ciemnota 11 maja o godz. 1:16 ‎
    Tylko kościół rzymski, zwący się katolickim, ze wszystkich instytucji działających dziś w Polsce ‎przejmuje funkcje państwa i wciska się tam, gdzie go nie powinno być. Jak to może być, aby ‎najwyżsi dostojnicy państwowi z prezydentem, premierem, marszałkami sejmu i senatu oraz ‎ministrowie brali udział w kościelnych uroczystościach kościoła rzymskiego i to nie jako osoby ‎prywatne, a jako ci właśnie najwyżsi dostojnicy państwowi? Przecież w ten sposób obrażają oni ‎moje uczucia (anty) religijne a szczególnie anty-katolickie (w zrozumieniu kościoła rzymskiego ‎zwącego się katolickim), a nawet RPO tu milczy nie kieruje mojego zażalenia do sądu.‎
    Oczywiście, że przestępczość kwitnie także i wśród innych grup zawodowych, ale one nie ‎uważają się za reprezentantów Jehowy, jego syna i żony czyli Maryi na tym łez padole i ‎podlegają one, w odróżnieniu od kleru kościoła rzymskiego, jurysdykcji polskiego wymiaru ‎sprawiedliwości.‎
    I co tu ma dorzeczy masturbowanie się dzieci – o wiele ważniejsza jest tu przecież walka z ‎seksualnym molestowaniem dzieci przez księży wyznania rzymskiego!‎
    Kościół rzymski, bo o nim tu jest przecież mowa, jest zaś instytucją propagującą zabobony, ‎przesądy i gusła oparte na wierzeniach starożytnych Hebrajczyków – prymitywnego ‎koczowniczego ludu z terenów obecnego Bliskiego Wschodu, a których wierzenia i kultura są ‎nam – Europejczykom żyjącym w XXI wieku, całkowicie obce.‎
    Nigdzie tez prof. Hartman nie napisał, że kler kościoła rzymskiego to jest największa zgnilizna, a ‎reszta to sa sami tylko porządni, uczciwi i sprawiedliwi, a tylko dał on nam do zrozumienia, że ‎na skutek głównie celibatu, wśród kleru kościoła rzymskiego występuje nadreprezentacja ‎zboczeńców seksualnych, a szczególnie zaś pedofilów. Tylko tyle i aż tyle…‎

  87. Spokój w kraju nad Wisłą?

    Kościół katolicki w Polsce przechodzi kryzys pedofilski zadziwiająco suchą stopą. Z wyjątkiem sprawy abp. Paetza, który nadużywał władzy nad pełnoletnimi klerykami, nie słychać, by instytucja kościelna i duchowieństwo jako grupa miały problem z nadużyciami seksualnymi, np. na nieletnich. Czy rzeczywiście? Rocznie organy ścigania zajmują się zwykle kilkudziesięcioma zgłoszeniami w sprawie księży pedofilów, jednak większość spraw pod naciskiem kapelanów policji jest wyciszana.

    W 2001 roku „Gazeta” opisała sprawę proboszcza z Tylawy, który przez lata molestował dziewczynki. Charakterystyczna dla części hierarchów Kościoła była reakcja abp. Józefa Michalika – oskarżenie „pewnych grup i środowisk” o kłamstwa. Arcybiskup wyraził solidarność z proboszczem pedofilem z Tylawy. Podobnie – tzn. oskarżeniem o robienie antykościelnej nagonki – zareagował ówczesny prymas Józef Glemp, gdy „Rzeczpospolita” opisała nadużycia molestatora kleryków abp. Paetza. Za karę redakcję przekazano około roku 2006 w łapy kierownictwa z sekty Opus Dei.

    W roku 2002 w „Przekroju” scenarzysta i producent filmowy, niegdyś dziennikarz „Gazety”, Andrzej Saramonowicz opowiedział o molestowaniu go przez katolickiego księdza. Do wyznania ośmielił go skandal pedofilski w Kościele w USA i wstrzemięźliwa reakcja Jana Pawła II.

    „W połowie lat 70-tych XX wieku – napisał Saramonowicz – jako 10-letni chłopiec byłem molestowany seksualnie przez księdza Olgierda Nassalskiego, marianina, proboszcza parafii Matki Boskiej Królowej Polski na warszawskim Marymoncie… Myślę, że najwyższa pora prawdę o Olgierdzie Nassalskim, księdzu-pedofilu, upublicznić… A swoją drogą, co za ironia z piekła rodem:… książka Nassalskiego nosi tytuł »Jak pracować nad charakterem«, a jej fragment brzmi: »Wychowawcy powinni pobudzać świadomość i wolność dorastających dzieci, aby w pełni angażowały się w samowychowanie seksualne«. Sposób, w jaki Łysy [tak chłopcy nazywali proboszcza] nas pobudzał, z pewnością zdruzgocze Ojca Świętego”.

    Na wyznanie Saramonowicza nie zareagował w Polsce nikt. Ani Kościół, ani środki przekazu, ani – przykro przyznać – my, jego koledzy z „Gazety Wyborczej” (wymiar sprawiedliwości nie musiał; ks. Nassalski już wtedy nie żył). Chyba niezła ilustracja cytowanej tezy prof. Polaka o „wielkiej bezwładności i solidarności instytucji władzy – nie tylko kościelnych – polskich i watykańskich”.

    Niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Owszem, wypływają od czasu do czasu pojedyncze przypadki nagłaśniane przez upartych straceńców linczowanych na parafiach. Dominikanin o. Marcin Mogielski spisał relacje kilkunastu molestowanych chłopców z ogniska św. Brata Alberta w Szczecinie, a sprawę opisali w „Gazecie” Roman Daszczyński i Paweł Wiejas („Grzech ukryty w Kościele”, 10 marca 2008). Sprawę skazanego księdza, który wykorzystywał seksualnie nieletnich chłopców, a jednego z ministrantów namawiał do samobójstwa, opisał w „Polityce” Cezary Łazarewicz (27 czerwca 2009)…

    Ksiądz Mirosław Szwajnoch za to jest przenoszony z parafii do parafii, bo gdzie się pojawia czy to w Zabrzu czy w Tarnowskich Górach, zaraz są wokół niego skandale z udziałem dzieci. Sprawa zatuszowana w Zabrzu woła o pomstę do nieba! Ukrywanie księży pedofilów, utajnianie spraw przeciwko księżom pedofilom to w Polsce norma rodem z okresu średniowiecznej katolickiej inkwizycji z której wyrósł tak popierany przez papieży faszyzm. Drodzy parafianie, zniknął wam nagle ksiądz albo wikary? Musieli go przenieść bo jakieś dzieci w waszej parafii były widocznie molestowane…

    Kościół polski milczy w sprawie pedofilii własnej. Gdy jest sprawa, nie udziela informacji lub odkłada słuchawkę telefonu – jak pewien ksiądz dziekan, którego reporterzy „Gazety” pytali, czy o nadużyciach pedofilskich w Bojanie na Kaszubach powiadomił biskupa. A osoby takie jak Mohan Ryszard Matuszewski, co prowadzą od 1983 roku w Polsce terapie dla ofiar księży pedofilów są w Polsce bezwzględnie tępione i znieważane publicznie przez kościelną machinę propagandy. Mohan Ryszard Matuszewski w 1995 roku opisał i upublicznił jak ksiądz uczył go „religii miłości” swoim katolickim kutasem, upublicznił także wyznania ofiar molestowanych przez przeora Jasnej Góry i kilku paulinów. I za to został ogłoszony przez klerykalne media propedofilskie naczelnym sekciarzem i terrorystą III RP. Bo terapie ofiar księży pedofilów polegają także na relaksacji i jodze!
    http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/jan_pawel_2_obronca_ksiezy_pedofilow,688,,list.html

  88. Czy kłamca, hipokryta może być świętym?

    W Kościele rzymskim tak!

    1. Kłamca. Określił – „W całych dziejach misjonarstwa nie ma niczego wspanialszego” – tak określił ewangelizację na ziemiach Republiki Dominikańskiej. Fakt – Biskup Las Casas opisał jak było naprawdę, mordy, gwałty, palenie żywcem Indian. Takich smaczków czyli zafałszowań jest więcej.
    „Kiedy katoliccy misjonarze po raz pierwszy przybyli do Afryki mieli Biblię, a my mieliśmy ziemię. Powiedzieli nam: „Módlmy się”. Zamknęliśmy oczy do modlitwy. A kiedy je otworzyliśmy – my mieliśmy Biblię, a oni ziemię.” – Arcybiskup Desmond Tutu
    Jak pisał św. Paweł – Kłamstwo dla dobra Kościoła nie jest grzechem.
    http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/jan_pawel_2_obronca_ksiezy_pedofilow,688,,list.html

  89. 2. Uporczywy wysiłek w celu kanonizacji papieża hitlerowców Piusa XII. Który otwarcie popierał Hitlera. Gdy ten ruszył na ZSRR oświadczył „niczego bardziej nie pragnę niż zwycięstwa Fuhrera”, podkreślał wielokrotnie, że katolik Adolf Hitler jest prawowitym przywódcą Niemców, a kto odmawia mu posłuszeństwa, ten grzeszy. Oraz co wpisuje się poetykę – oddanie hołdu Alojze Stepinaćovi – zbrodniarzowi – nie jednemu zresztą.
    – Jose de Anchieta (beatyfikacja 1980), jezuita, który głosił dewizę: „Miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje”. Odpowiedzialny za ludobójstwo Indian Ameryki Południowej w XVI w. JP2 wynosząc go na ołtarze, nazwał go „apostołem Brazylii, wzorem dla całej generacji misjonarzy”.
    – Josemaría Escrivá de Balaguer, założyciel i pierwszy prałat Opus Dei. Escrivá był określany przez starych członków Opus Dei jako megaloman, pronazista, antysemita, zarozumialec, łatwo wpadający w gniew i kłamliwy, związany ponadto z reżimem frankistowskim. Nie było to jednak przeszkodą dla Jana Pawła 2, który wręcz go czcił, by pośpiesznie go beatyfikować, co było kontrowersyjne nawet dla samego Kościoła. „Droga” – książka napisana przez Escrivę mówi: „Być posłusznym to droga bezpieczna. Być ślepo posłusznym przełożonemu to droga do świętości”. Zdaniem wielu byłych członków, Opus Dei cechują metody działania, werbowania i formacji, bardzo identyczne z metodami niektórych znanych z manipulacji sekt religijnych. Samo Opus Dei miało szerzyć i narzucać poprzez politykę, doktrynę katolicką. Jak stwierdził Jan Paweł 2: „jedyną organizacją kościelną całkowicie mi wierną jest Opus Dei” (El Pais, 16.08.2001). Jan Paweł 2 beatyfikował Escrivę 19 maja 1992 roku, a 6 października 2002 roku, w 27 lat po śmierci, kanonizował.

  90. 4. Puste frazesy – Żebrakom i głodującym rzekł -” Biednymi wobec Boga są również tzw. bogaci”. Rozumiem, że miało to pocieszyć biednych! Z pełnym brzuchem przemawiał do rodzin w Rio de Janeiro – „Niech rodziny, które cierpią biedę, nie upadają na duchu, niech nie uważają walki za swój ideał ani BOGACTWA za pełnię szczęścia… starajcie się pokonać troskę nadzieją”. Takich kwiatków Jana Pawła 2 jest niezliczona ilość.

  91. 3. Chronienie mal-wersantów i osz-ustów fi-nan-sowych oraz pedofilów – Arcy-biskup Co-dy, Arcybiskup Mar-cinkus, kardynał Vil-lot. Szczególnymi względami darzył opus-deistycznego „ma-fioso” Mar-cinkusa, którego zaszczycił prezesurą Ban-ku Watykańskiego a w 1981 roku obdarzył funkcją przewodniczącego Komisji do spraw Państwa Watykańskiego, pomimo, że ten już wtedy był poszukiwany międzynarodowymi listami gończymi. wszak ludzie przysparzający bogactw Kościołowi są już za życia świętymi i nietykalnymi. Faworyzował też oficjalnie oszusta i ped-ofila ks. Mar-ciala Deg-olado z kato-sekty Legionów Chrystusa.

  92. 5. Likwidacja antyfaszystowskiego ruchu „teologii wyzwolenia” i przyzwolenie na uciszenie Arcybiskupa Romero. Był on niewygodny ponieważ przedkładał stronę biednych i uciśnionych, nagich, piętnował postawę wysokiego kleru, nad interesy Watykanu który nie wahał się kolaborować z przestępczym reżimem.

  93. 6. Kult Maryjny to wskazanie przez Jana Pawła 2 wszystkim kobietom ich „właściwego” miejsca. Kościół, dzieci, kuchnia. Mają być wszystkie „pustym naczyniem”, wierne i poddane. Milczące i oddane swoim panom i pasterzom, tyranom i gwałcicielom. Kościół kobietom mówi „NIE”, ale na pederastię duchownych przymyka oko, a nawet ją zaleca, byleby dzieci nie było ani alimentów.

  94. 7. Ekumenizm Jana Pawła 2 to obłuda – jak mawiał – wszystkie inne kościoły znają tylko fragmenty prawdy „…tylko przez drogę jedności z Rzymem” można dostąpić zbawienia.

  95. 8. Pycha wynikająca z przekonania posiadania monopolu na PRAWDĘ – zbawienie każdej osoby tylko w Chrystusie katolickim, rzymsko katolickim. Vide encyklika „Dominus Iezus”.
    Zatem wszyscy inni nie mający „szczęścia” usiąść na kolanach kapłana katolickiego są potępieni.

  96. 9. Uczynienie faszystowskiej sekty Opus Dei osobistą prałaturą papieską – niezależną instytucją nie podlegającą kontroli hierarchii kościelnej. Tym samym pozwolenie na samowolną działalność w wielu niejawnych sferach. Zezwolenie i popieranie sekciarskiej działalności mającej na cel infiltrację środowisk gospodarczych, naukowych i politycznych świata.

  97. 10. Ujawniane są świadectwa, że robił wszystko aby zatuszować skandale pedofilskie w Irlandii a wcześniej Jan Paweł 2 bezwzględnie wymagał od swoich podwładnych respektowania wytycznych: tajnej instrukcji autorstwa kard. Alfreda Ottavianiego „Instructio De Modo Procendendi In Causis Sollicitationis”, podpisana w 1962 roku przez papieża Jana XXIII, zakazująca ujawniania przypadków pedofilii pod groźbą klątwy dla ujawniających i nakazującą skłanianie ofiar do milczenia też pod groźbą klątwy (źródłem przecieku poza Kościół katolicki jest katolicki ksiądz Thomas Doyle, który treść opracowania wraz z wytycznymi ujawnił w 2003 roku) . Drugi dokument – „Crimen sollicitationis”, także wydany w 1962 r. W myśl litery opracowania należy niezwłocznie otoczyć opieką księdza, oskarżonego o seksualne wykorzystywanie małoletniego i przenoszenie go z parafii do parafii. Skandal seksualny musi być opanowany i pójść w zapomnienie. Buntownicy i osoby, które do niego doprowadziły, zneutralizowani i ukarani. Skutkiem tego, zaszczuta rodzina ofiary musi opuścić miejscowość, w której mieszka, albowiem za sprawą agitacji z ambony, jest ona przedmiotem ostracyzmu ze strony wspólnoty lokalnej.
    Ze względu na to, że obowiązuje on wszystkich biskupów katolickich na całym świecie – postępowanie Kurii diecezjalnych w stosunku do wydarzeń seksualnego wykorzystywania dzieci przez księży jest podobne i to właśnie sprowokowało prowadzących śledztwa do przekonania, że muszą istnieć jakieś wspólne ustalenia dotyczące tego problemu. Dalsze dochodzenia przyniosły ujawnienie się osób, które udostępniły pisaną po łacinie kopię tego dokumentu. Uważa się, że dochodzenie państwowej komisji w sprawie masowego wykorzystywania seksualnego małoletnich w Irlandii, doprowadziło do odkrycia kompromitującego Kościół tajnego dokumentu.
    Owocem polityki Jana Pawła 2 wobec przestępstw seksualnych niższego i wyższego kleru są obecnie procesy i odszkodowania wielomilionowe w euro i dolarach. Na jego polecenie przestępcy seksualni w sutannach byli chronieni przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. Czy mamy sypać nazwiskami? Każdy z Was może wrzucić odpowiednie hasło i wyskoczą nazwiska kleryków, purpuratów a nawet kardynałów „umoczonych” w te „niewinne” gry.

  98. 11. Rujnujące gospodarkę państw konkordaty. Czego przykładem jest Polska. Konkordat z Polską to miał być „prezent” dla papieża Karola Wojtyły, kosztem milionów obywateli RP różnych wyznań i poglądów. Kosztem sierot i wdów, kosztem wielodzietnych rodzin. Kosztem bezrobotnych i ludzi pozbawionych perspektyw TUCZY się Watykan i jego funkcjonariuszy wielomiliardowymi kwotami (około 7 miliardów zł rocznie).

  99. 12. Pozorowanie działań mających otworzyć Kościół na ludzi i czasy współczesne. Faktycznie zaś doprowadził do negacji większości ustaleń Soboru Watykańskiego II zwołanego przez Jana XXIII. Uwstecznienie nastąpiło w takich dziedzinach jak teologia – zamykanie ust i pozbawianie praw do nauczania tych teologów, którzy ośmielają się mieć odmienne zdanie niż centrala watykańska, instrumentalne traktowanie wiernych i niższego kleru – casus księży robotników, czy księży związanych z „teologią wyzwolenia”. Prowadzenie polityki kadrowej promującej ludzi zaściankowych, pozbawionych inwencji i kreatywności. Casus Ratzingera. Czyli BMW – bierni, mierni, wierni.
    http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/jan_pawel_2_obronca_ksiezy_pedofilow,688,,list.html

  100. Jakkolwiek fakty i oceny zawarte w komentarzu Jana Hartmana są prawdziwe i ze wszech miar słuszne, to obawiam się, że jego generalna teza, iż kończy się w Polsce czas wszechwładzy Kościoła Katolickiego jest w większym stopniu przejawem myślenia życzeniowego niż rzeczywistości. Rzeczywistość dokumentuje całkiem nieźle komentarz Janusza Wocia widoczny tutaj:
    https://www.facebook.com/janusz.woc/posts/2802181259848633

  101. Kruk 11 maja o godz. 0:34‎
    Obecny papież Franciszek nie udaje już, że nie ma problemu pedofilii w jego instytucji, ale NIE ‎jest prawdą, że rozliczenia kościoła z własną historią miały początek z inicjatywy Karola ‎Wojtyły, gdyż on był tym, który dbał o to, aby grzechy jego kościoła nigdy nie ujrzały światła ‎dziennego i wręcz popierał oraz chronił zboczeńców, których pełno było wśród jego otoczenia ‎czy to w Polsce czy też w Watykanie. Czy Karol Wojtyła może być świętym jeśli już jako kleryk ‎miał kochankę w Krakowie, dobrze znaną Irenę Kina-szewską? Z kochanką miał jednego syna ‎Ada-ma, potem kolejnych dwoje dzieci, w tym jedno oddane do domu dziecka, a drugie ‎wyabortowane za pieniądze kurii? Czy osobnik prowadzący się jako ksiądz skandalicznie, z ‎kochanką u której przez 30 lat nocował i w której parkował jako kochanek ma prawo być ‎świętym wedle norm samego Kościoła katolickiego? Jan Paweł II w trakcie swojego 26-letniego ‎pontyfikatu blokował dochodzenia w sprawie pedofilów – księży, a w tym kardynałów, ‎promował wysokich urzędników kościelnych, mimo oskarżeń, że molestowali dzieci i ukrywał ‎niezliczone przypadki nadużyć, położyły się cieniem na jego drodze do świętości – informuje ‎‎„The Sunday Times”. Inną osobą, jak donosi „The Sunday Times”, która „skorzystała” na ‎‎„dyskretnym i stonowanym podejściu” do sprawy przez polskiego papieża był Mar-cial Ma-ciel ‎De-goll-ado, meksykański zakonnik znany jako ksiądz Ma-ciel, założyciel zgromadzenia ‎religijnego Legion Chrystusa. W 1998 roku byli członkowie zakonu w liczbie kilkudziesięciu ‎oskarżyli go o molestowanie seksualne. Pod koniec 2004 roku papież Jan Paweł II ‎pobłogosławił Ma0ciela w Watykanie pokazując, że popiera i kryje publicznie księży pedofilów. ‎I to w czasie, gdy z polecenia kardynała Ratzingera w jego sprawie toczyło się dochodzenie ‎kościelne przeciwko temu zboczeńcowi seksualnemu. Rok po tym, gdy kardynał Rat0zinger ‎został papieżem, Watykan polecił Ma0cielowi De-golla-do prowadzenie „wycofanego życia w ‎modlitwie i pokucie”, odsuwając go od władzy w zgromadzeniu. Może zatem dalej dymać ‎dzieci, byle po cichu i bez rozgłosu! Jakie tajemnice Josepha Rat-zingera czy Karola Wojtyły ‎znają takie zboczki jak Ma-ciel De-goll-ado czy Hans Gro-er, że nie można ich ukarać? ‎
    Janowi Pawłowi II jako papieżowi zarzuca się także, jak donosi „The Sunday Times”, ‎zignorowanie kontrowersji wokół księdza Johna Ma-gee, byłego sekretarza trzech papieży, w ‎tym polskiego. Ten ostatni w 1987 roku mianował Irlandczyka biskupem Cloy-ne. Wiosną 2010 ‎w marcu zmuszono go do ustąpienia. Autorzy niezależnego raportu uznali, iż jego milczenie w ‎kwestii molestowania dzieci w powierzonej mu diecezji naraża na szwank przyszłość innych ‎nieletnich. Kardynał widać stosował się zbyt gorliwie do papieskich instrukcji o ukrywaniu i ‎nieujawnianiu zboczeńców seksualnych w Kościele katolickim Irlandii. ‎
    Więcej tu:‎
    http://www.ryszard-matuszewski.com/pl/jan_pawel_2_obronca_ksiezy_pedofilow,688,,list.html

  102. Szanowni Panstwo,
    Redaktor Hartman dal sygnal, ze najwyzszy czas, by skonczyc z pozostalosciami
    po komunizmie. jak dlugo sie tych pozostalosci nie usunie, tak dlugo Kraj nie wejdzie na droge stabilizacji i rozwoju.

  103. Moncia
    10 maja o godz. 12:54
    „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.”
    Zawsze dziewica?Może ktoś w to wierzy ale to jest dopiero jedna z tych absurdalnych bzdur.

  104. #Ciemnota
    11 maja o godz. 1:16
    Nomen omen.Rzeczywiście jesteś .

  105. A wszelkie niewygodne pytania są kwitowane: „niezbadane są wyroki boskie” albo: „to tajemnica wiary” – i po sprawie.

  106. Dodać jeszcze należy, mając na uwadze film Sekielskiego, że walka z patologiami, aby była skuteczna w Polsce musi mieć sankcję polityczną. Samo prawo z konstytucją nie wystarczy! Trzeba angażować media, polityków, aby znaleźć odzew w samych instytucjach, które czynią zło. Bez tego ofiary nie otrzymają żadnego zadośćuczynienia. Bez tego instytucja winna zła – zignoruje je. Jeśli potrzeba akceptacji politycznej, aby egzekwować prawo, to mamy do czynienia z korupcją państwa. Problem kościoła z pewnością jest głębszy, niż działanie wrogich mu instytucji. Problem kościoła katolickiego ma charakter wewnętrzny i osobowy. Pomimo jednak wagi zarzutów, to nie kościół jest głównym problemem i źródłem wszelakiego zła w Polsce. Gdyby natychmiast usunąć kościół to problem i tak zostanie, bo liczne środowiska i instytucje stoją ponad prawem. Spośród tych instytucji, administracyjna władza sądownicza, szczególnie mocno chroni samą władzę publiczną przed wszelką odpowiedzialnością. Zaś władza sądownicza administracyjna najczęściej rekrutuje się z grona naukowego i byłych wyższych urzędników. Ryba psuje się od głowy. A głowa powstała w tym, a nie innym kształcie w PRL-u, a nie w Watykanie. Przypadków pedofilii mamy 600. W rzeczywistości może to być kilka razy wyższa liczba na przestrzeni 20 lat. Przypadków naruszania podstawowych praw obywatelskich mamy jednak setki tysięcy. Bezkarność tutaj, więzi nasze społeczeństwo, zapewnia nad nim kontrolę pasożytniczej elicie. Jesteśmy społeczeństwem i mamy państwo, które nigdy nie miało szansy istnieć w normalnych warunkach. Upadają na skutek erozji wewnętrznej wielkie i świetne społeczeństwa i państwa i często nie ma na to rady. Nie można temu zapobiec. A u nas z niewidomych powodów ocena elit opiniotwórczych o państwie i elicie jest świetna, a społeczeństwie krytyczna. To są takie same bajki, jak zapisane w Torze, czy Ewangeliach. Nie ma w ogóle żadnego powodu, aby Bóg, czy też Matka Boska, albo Jezus Chrystus, względnie inny święty, troszczyli się o ludzi. Pomijając wszystko, oczywiste jest mając na uwadze to co wiemy o człowieku, że nie zasługuje on w ogóle na taką szczególną opiekę. Podobnie też nie ma żadnego powodu, abyśmy czcili twórców porozumienia okrągłego stołu lub transformacji gospodarczej, tym bardziej, że był i jest zwykły układ, zarówno wewnętrzny, jak i międzynarodowy. Polacy nie zasługują w tym układzie na żadne szczególne względy i opieką kogokolwiek. Jeśli nam się powiedzie i odniesiemy sukces, będziemy mieli tylko więcej wrogów. Aby jednak nam się powiodło, potrzeba dużo dużo więcej niż walka polityczna z kościołem, który chyba jest najmniejszym z problemów Polski, bo on w odróżnieniu od wszystkich ulegnie z czasem samorozwiązaniu.

  107. Himber 11 maja o godz. 11:52
    Nic nie jest wieczne.

  108. LK 11 maja o godz. 10:48‎
    Cóż za szczyty elegancji i elokwencji! 🙂

  109. kuler 11 maja o godz. 10:51‎
    Czy możesz się nam przedstawić z imienia, nazwiska i parafii, księże dobrodzieju?‎

  110. Levar 11 maja o godz. 14:11‎
    Kiedy to w Polsce był komunizm? Komuna to była przecież nie w Polsce, a w Paryżu, stolicy ‎Francyi.‎

  111. Prospector 11 maja o godz. 14:58‎
    Ad Moncia – zawsze dziewica znaczy, że jeśli raz zostaniesz dziewicą, to nią jesteś na zawsze.‎

  112. suga-daddy 11 maja o godz. 15:07‎
    Ale faktem jest, że ponieważ boga nie ma, to niezbadane są wyroki boskie a tajemnica wiary ‎polega na tym, że boga nie ma, nie było i nie będzie, gdyż nie może istnieć byt jednocześnie ‎wszechmocny i wieczny, gdyż atrybut wieczności boga wyklucza możliwość istnienia atrybutu ‎wszechmocy, jako że wieczny bóg nie może być wszechmocny, gdyż nie jest w stanie ‎zakończyć swojego własnego istnienia, a takich logicznych sprzeczności w idei boga jest ‎przecież znacznie więcej. A jeśli zaś bóg stoi ponad logiką, to nic o nim powiedzieć nie ‎możemy, a więc cała teo-logia nie ma sensu, podobnie jak wiara w boga, o którym niczego nie ‎możemy powiedzieć, gdyż rządzi się on innymi prawami niż te, których poznanie jest i będzie ‎nam kiedykolwiek i gdziekolwiek dostępne.‎

  113. @++++ 11 maja, 11:57
    Historia Kościoła Katolickiego nie zaczęła się od skandalu z pedofilią – to po pierwsze. Po drugie, rozpuszczanie plot o Karolu Wojtyle nie wpłynie na jego ocenę przez historyków Kościoła, choć byś nie wiem jak się starał. A, nawiasem mówiąc, ktoś mógłby Cię oskarżyć o naruszenie dóbr osobistych, podobnie jak Ty to niedawno zrobiłeś w stosunku do innego blogowicza, nie pomnę pod jakim z Twoich licznych nicków.

  114. głos zwykły 11 maja o godz. 19:20‎
    Tak – to nie kościół jest głównym problemem i źródłem wszelakiego zła w Polsce, a kapitalizm, ‎ale przecież kościół rzymski jest od dawna sługą globalnego kapitalizmu. Niemniej kościół ‎rzymski, uzurpując sobie prawo do decydowania o losach Polski i Polaków, jest jednym z ‎głównych wrogów Polski, Polaków i Polskości. Nie dajmy sobie wmówić, że cywilizacja ‎europejska oparta jest na fundamentach judeo-chrześcijańskich, gdyż oparta jest ona na ‎fundamentach greko-rzymskich, a Polska, Polacy i Polskość mają dzieje znacznie dłuższe niż te ‎ostatnie 1000 lat z kawałkiem, które spędziliśmy w mniej lub bardziej znacznej uległości od ‎Watykanu.‎

  115. O wiernej towarzyszce życia księdza, a później biskupa Wojtyły nie wspomina żadna biografia papieża Jana Pawła II. Tę kobietę wymazano nawet z przypisów do książek, które nie powstałyby bez jej udziału i osobistych archiwów. Kościół wciąż panicznie się jej boi, choć Irena Kinaszewska już nikomu nie może zaszkodzić…
    – Zmarła w sierpniu 1990 roku. Dokładnej daty nie pamiętam, ale utkwiło mi w pamięci, że pogrzeb na cmentarzu Rakowickim był nadzwyczaj skromny. Irenę odprowadzał tylko ks. Andrzej Bardecki, który opiekował się nią aż do końca. Została pochowana w zbiorowym grobowcu sióstr zakonnych. Słyszałam, że później trumnę przeniesiono do odrębnej mogiły – wspominała przed dwoma laty w rozmowie (niepublikowanej) z naszym dziennikarzem S.K., była pracownica „Tygodnika Powszechnego”.
    – Po śmierci pani Irenki jacyś księża natychmiast zabezpieczyli mieszkanie. Mówili, że są z kurii i wykonują polecenie kardynała. Co robili w środku? Tego nie wiem, ale wywieźli samochodem ze cztery skrzynie – twierdzi sąsiadka z kamienicy (na zdjęciu) przy Krowoderskiej.
    – Wszystkie sprawy związane z dobytkiem Ireny K. kardynał Macharski i ówczesny ksiądz kanclerz Dyduch utrzymywali w największej tajemnicy, ale z czasem to i owo wyciekło. Jeden z księży (nazwisko pomińmy) opowiadał mi, że osobiście konwojował zapieczętowaną skrzynię z pamiątkami i dokumentami do nuncjatury, skąd wysłano ją pocztą dyplomatyczną do Watykanu – ujawnia emerytowany duchowny pracujący do niedawna w krakowskiej kurii metropolitalnej.
    – Kilka tygodni po śmierci Ireny niemal wpadliśmy na siebie z ks. Bardeckim na ulicy. Za starych czasów wypiliśmy razem niejedną butelkę, więc po chwili konsternacji grzecznościowo zaproponowałem kawę. O dziwo, zgodził się. Trochę plotkowaliśmy o różnych pierdołach, aż w pewnym momencie złożyłem mu kondolencje z powodu śmierci wieloletniej przyjaciółki. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że orientuję się w jej dawnych relacjach z Wojtyłą i wiem, że on o tym wie. Powiedział dokładnie tak: „Kamień spadł mi z serca, że mogłem spełnić misję i być przy niej do końca”. Zapytałem jeszcze o jej archiwum. „Stasiu o wszystko zadbał” – odparł, mając zapewne na myśli Dziwisza, bo kiedyś zawsze tak o nim mówił. Kilka lat później ks. Andrzej, niestety, zmarł. Wiele nas dzieliło, ale to był dusza człowiek – podkreśla pułkownik M., kluczowa niegdyś postać krakowskiej Służby Bezpieczeństwa.
    Dodajmy, że na śmierć ks. Bardeckiego papież Jan Paweł II zareagował słowami: „Pomny na głębokie więzi, jakie łączyły mnie z księdzem Andrzejem, gorąco modlę się, aby Pan nagrodził go obficie…”.
    W kilku naszych wcześniejszych publikacjach (m.in. „Och, Karol” – „FiM” 36 i 37/2002, „Świadek miłości” – 43/2003, „Kryptonim Triangolo” – 25/2006, „Mój ci on” – 25/2009), opierając się na relacjach bezpośrednich świadków wydarzeń, zdołaliśmy zrekonstruować intymne związki łączące Irenę K. z Wojtyłą oraz ich późniejsze konsekwencje.
    Przypomnijmy, od czego wszystko się zaczęło:
    Służba Bezpieczeństwa namierzyła tę parę ok.1950 roku, gdy Wojtyła był wikariuszem parafii św. Floriana w Krakowie. Przyglądali się ich kontaktom wyrywkowo, bo przecież podobnych układów mieli na pęczki. Gdy dostali sygnał, że młody ksiądz znajduje się w ścisłym gronie trzech kandydatów do sakry biskupiej, założyli w mieszkaniu kobiety podsłuch;
    mikrofony w ścianie były dla SB skarbem, bowiem Wojtyła przez całe lata spędzał u Ireny K. niemal każdy wieczór wolny od jego kościelnych zajęć. Czuł się bardzo swobodnie, relacjonował najświeższe wydarzenia z kurii;
    podczas jednej z takich wizyt aparatura podsłuchowa zarejestrowała odgłosy charakterystycznych pieszczot, przyspieszonych, rytmicznych oddechów i lekkich okrzyków, zinterpretowane przez prowadzących nasłuch techników jako stosunek seksualny;
    nominacja na urząd metropolity (1963 r.) sprawiła, że spotkania Karola z Ireną stały się sporadyczne. Kobieta ciężko to przeżywała, szukała pociechy w alkoholu. Gdy w 1967 r. Wojtyła został kardynałem, jej dramat się pogłębił, bo on wpadał coraz rzadziej, ukradkiem i jak po ogień, a jej odwiedziny w siedzibie Kurii Metropolitalnej nie dawały szans na intymne tête-à-tête. Pozostawały im jedynie listy przekazywane z rąk do rąk za pośrednictwem ks. Bardeckiego, który był Wojtyle stokroć bliższy niż Dziwisz.
    A gdy został Janem Pawłem II?
    – Już 20 października 1978 r., czyli zaledwie cztery dni po ogłoszeniu wyników konklawe, wezwał ją razem z ks. Bardeckim do Watykanu. Na żądanie Departamentu IV paszport załatwiliśmy jej w kilka godzin. Odsłuchiwałem później taśmę z rozmowy w Krakowie, podczas której zwierzała się synowi (Adamowi K. – dop. red.), że Karol „kazał jej milczeć i słuchać we wszystkim Andrzeja”. Jeszcze do końca lat 90. systematycznie wyjeżdżała razem z ks. Bardeckim na kilkudniowe pranie mózgu do papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo. Być może kiedyś udostępnię wam kopię jej akt paszportowych – zapewnił odnaleziony niedawno przez dziennikarzy „FiM” ppłk Ch., traktujący te kwity jako polisę ubezpieczeniową na wypadek, gdyby zainteresował się nim IPN…
    – Ksiądz Bardecki wraz z dopuszczonym do tajemnic rodziny literatem K.S. na zmianę strzegli ją przed wścibskimi, robili codzienne zakupy i zabezpieczali wszelkie potrzeby, żeby przypadkiem nie zadała się z kimś obcym i nie zaczęła się zwierzać. Utrzymywałem świetne kontakty towarzyskie z K. S. Nie wiem, jak ci z bezpieki na mnie wpadli, ale obiecali mi umorzenie bardzo nieprzyjemnej sprawy karnej, jeśli zdołam podczepić się do tego układu z Ireną – wspomina tajny współpracownik „Lajkonik”, którego – jak sam przyznaje – prowadził kapitan P. z Departamentu IV, były naczelnik słynnego Wydziału „D”, zajmującego się dywersją wobec kat. Kościoła.
    Hierarchia kościelna przyjęła i praktykuje w stosunku do „FiM” taką oto taktykę: zero reakcji na publikacje, a jeśli tylko w redakcji czegoś nie dopatrzą lub popełnią błąd, lecimy do sądu, żeby zniszczyć ich finansowo. W sprawie roli Ireny K. w życiu Wojtyły obowiązuje wariant „zero reakcji”, bo, niestety, wciąż żyje zbyt wielu świadków i biskupi nie wiedzą, czy aby nie zachowały się gdzieś nagrania i listy. Jednak nie wszyscy mają taką cierpliwość…
    Wpadło nam w ręce nagranie zwierzeń Józefy Hennelowej, znanej działaczki społecznej, posłanki i publicystki pracującej przez kilkadziesiąt lat w „Tygodniku Powszechnym”. Z jej słów wynika, że Irena K. nie tylko żyła, ale nawet odgrywała w życiu papieża taką rolę, że Wanda Półtawska kuca! Popatrzmy (cytat z zachowaniem stenograficznej dokładności):
    „Bardzo serdeczne więzi łączyły Karola Wojtyłę z Ireną K., która była naszą sekretarką. Wtedy już była osobą po przeżyciach, bo miała rozbite małżeństwo oraz sama wychowywała syna. I ona pierwsza zaczęła bardzo pracowicie gromadzić dokumentację wszystkich kazań, homilii, rekolekcji Karola Wojtyły. Wiem, że w związku z tym musiała nałykać się dużo złośliwości, no bo zawsze, gdy kobieta w jakiś sposób bardziej oddaje się na usługi kapłanom, to zaraz zaczynają się takie różne wycieczki. No i wiem, że nie była lubiana w kurii. A potem, już po konklawe, to wszyscy nie mogli się nacieszyć, że u niej były stosy tych zapisków i kazań. I że to wszystko zostało, dzięki temu, że ona się uparła i to robiła” – mówi Hennelowa.
    Ponieważ ta wypowiedź miała posłużyć do ewentualnej hagiografii papieża, Hennelowa dosyć ryzykownie usiłuje dalej tłumaczyć, jakim cudem „późniejszy papież” Wojtyła, tak blisko związał się z nielubianą (de facto znienawidzoną, o czym za chwilę) przez wielebnych, redakcyjną pracownicą „TP” szczebla zaledwie pomocniczego:
    „Przychodził do niej do domu, tak zwyczajnie: posiedzieć, wypić herbatę… Ona lubiła potem opowiadać, że coś ugotowała, co mu specjalnie smakowało. I przyznaję dzisiaj, że zadawałam sobie pytanie: – O czym on z nią rozmawia? Już wtedy zawsze robił na mnie wrażenie człowieka niesłychanie mądrego i trudnego do nadążania za jego refleksjami filozoficznymi. Zastanawiałam się, że skoro mnie jest trudno z nim współmyśleć, już nie mówię, że dyskutować, no to właściwie jak to robi Irena? Przecież ona tym bardziej nie potrafi! Ale okazywało się, że Karolowi Wojtyle potrzebny był czasem zwyczajny dom, zwyczajny człowiek, który nie jest jakąś gwiazdą intelektu, a za to tworzy jakieś uczciwe ciepło, atmosferę… Bardzo się przejmował małżeństwem tego jej syna (Adama – dop. red.), które się, niestety, nie udało, a oczywiście sam dawał mu ślub” – ujawnia była szefowa Ireny K.
    Dotarliśmy do kapitan S. – byłej funkcjonariuszki Wydziału Techniki krakowskiej bezpieki, która od początku lat 70. ze słuchawkami na uszach spisywała stenogramy z podsłuchów zainstalowanych u Ireny K. i ks. Bardeckiego. Oto komentarz pani kapitan do wersji przedstawionej przez Hennelową:
    – Zanim zaczęłam obsługiwać te obiekty, dostałam do wysłuchania kilka kilometrów taśm oraz sporządzonych na ich podstawie stenogramów, żeby nauczyć się rozpoznawania głosów osób odwiedzających Irenę K. oraz poznać ich charakterystyczne zachowania i zwyczaje. Były tam również nagrania z wizyt Wojtyły. Powiem tak: gdyby ktoś nie wiedział, kim są figuranci, mógłby wręcz nabrać pewności, że jest to kochające się małżeństwo, mające dla siebie wiele czułości i zatroskane wspólnymi problemami. Wojtyłę męczyło otoczenie kurialne i chętnie przebywał w normalnym domu u boku opiekującej się nim i kochającej go kobiety, co – choć nie widać – wyraźnie było słychać i czuć. Jeśli zaś chodzi o okres, w którym osobiście trzymałam rękę na pulsie, to będący już wówczas kardynałem „mąż i ojciec” pojawiał się u Ireny K. nie częściej niż 3–4 razy w roku. Bardzo się skarżyła, także ks. Bardeckiemu, i używała wulgarnych określeń wobec krakowskich kurialistów, którzy ograniczali jej kontakty z Karolem. Mówiła nawet, że gdyby mogli, to chętnie by ją ukatrupili – twierdzi kpt. S.
    Darowali jej życie, ale bezlitośnie zabijają pamięć…
    Ciąg dalszy w jednym z najbliższych numerów.
    ANNA TARCZYŃSKA
    http://www.monitorpolskislowian.iq24.pl/default.asp?grupa=216555&temat=173571

  116. Biorąc naukę z innych krajów hierarchowie kościelni zaczęli się kajać. I będzie jak zawsze – pokajają się i temat zamknięty. A winni są ci, co mówią „kościół powinen się oczyścić”. Otóż nie – problem nie tkwi w kościele katolickim, ale w tym, że jest on przez polityków, dziennikarzy i zwykłych traktowany z pozycji uniżenia. Bo ludzie żyją oczadzeni bajkami produkowanymi przez cwaniaków, które to chronią ich od odpowiedzialności.
    Zadziwia mnie też to, że często ludzie w rozmowie zaznaczają ” jestem osobą wierzącą”, jakby to był jakiś przymiot. No niech sobie każdy wierzy w co chce, ale skąd ta potrzeba ogłaszania tego całemu światu?

  117. Szanowny Panie Profesorze!
    Już dawno temu na którymś z blogów POLITYKI wyraziłem pogląd, że my Polacy mieliśmy wyjątkowego pecha z tego powodu, że jeden z nas – Polaków został papieżem, co instytucjonalnemu k. k. zapewnia szczególną pozycję w Polsce, szkodliwą dla polskich spraw i polskich interesów. W tym poglądzie wspierali mnie inni blogowicze.
    Gdy Karol Wojtyła został wybrany papieżem, podobnie jak wielu innych przykościelnych Polaków, przyjąłem ten wybór pozytywnie, licząc się z tym, że „ucywilizuje” on polski k. k. instytucjonalny. Przypomnę, że w publikatorach JPII był przedstawiany jako osoba pozytywnie wyjątkowa. Propagowano go jako poliglotę, osobę o otwartym umyśle i łatwości w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi o różnych poglądach.
    Ale wkrótce okazało się, że „król jest nagi”. Wyliczenie nie wszystkich ale tylko niektórych jego poczynań, świadczących o tej „nagości” zajęłoby więcej miejsca niż Pański artykuł.
    Oczywiście kult JPII słabnie nie tylko w świecie ale także w Polsce. Przyczynia się to do powstawania przestrzeni społecznej dla wzmocnienia i uskutecznienia obrony Polaków przed pełzającym zawłaszczaniem tej polskiej przestrzeni przez wrogi nam Polakom i naszym sprawom k. k. instytucjonalny. Sądzę i mam nadzieję, że nie będzie to wymagało aż dwóch czy trzech dekad. Instytucjonalny k. k. w Irlandii właśnie posypał się. Irlandzki k. k., rozumiany jako zgromadzenie wiernych katolików odchodzi od k. k. instytucjonalnego, i tworzy własne odrębne struktury w postaci stowarzyszeń katolickich. Maleje uczestnictwo irlandzkich katolików w nabożeństwach i imprezach k. k. instytucjonalnego. Podobne ale nie tak nasilone zjawisko absencji kościelnej obserwuje się w Polsce.
    Coraz więcej Polaków jest przeciwnych finansowaniu katechezy w szkołach przez budżet i w ogóle katechezy w szkołach. Nie chcemy karania za obrazę uczuć religijnych i „prawd” religijnych. Ale to sprawa na odrębną wypowiedź.

  118. .
    — Millennium + —
    .

    Diagnoza właściwa, extrapolacja Pana
    Profesora to jednak widzi mi się wishful
    thinking, Suveren od ~1050 lat wchodzi
    do tej samej wody, mimo że wszystko
    podobno Panta Rhei, jak to robi, who
    knows, Polak potrafi I suppose…

    Hume pewnie by się nawet ucieszył
    gdyby mu pan powiedział że past 1050
    lat is not predictive of next say 50y
    jakość Suverena as always is the key

    Dostęp do informacji nigdy nie był tak
    fantastycznie łatwy jak dziś i co, i nic,
    dzięki paru naiwnym wykształciuchom
    kryminalna sekta vatykańska zdobyła
    dostęp do systemu edukacji

    zapewniła sobie wyłączność na indoktrynację
    dobrą nowiną móżdżków w trakcie ich
    formowania, to katecheta rządzi w szkole,
    dyrektor ma być cicho bo straci pracę,
    katechetę gdyby „strzelił” sobie blondaska
    na długiej przerwie przeniosą do innej szkoły

    Symptomatyczne że w czasie strajku szkolnego
    chcieli tylko forsy, która im się słusznie należy,
    nie słyszałem głosów o spieprzonym systemie,
    dominacji kk i jedynie słusznej opcji

    Ciekawym czy film Sekielskiego coś zmieni,
    myślę że wątpię, pancerne móżdżki Suverena-
    Nikiforka nabrudziły dziś na tym blogu w stylu
    poprzednio niespotykanym, to magnetyczna
    siła przyciągania Jana Hartmana, i dowód
    na potwierdzenie his rare and the most prominent
    skill bycia że tak powiem The Shit Magnet

    PO, PSL czy kto tam jeszcze nie jest tą
    bardziej oświeconą opcją, a Wiosna jak
    Palikot wiosny nie czyni, to te ~10%
    oświeconego Suverena którego udział
    w ogólnej puli wyborców sadly nie wzrasta

    Jak by szło o opinię Bismarcka jest ciągle
    aktualna, choć przyznam że koorva bardzo
    bym chciał by się mylił.
    .
    ~

  119. Obraźliwe komentarze na mój temat to dowód na brak argumentów. Tylko pozostała Wam nienawiść, złość i gniew. Ja jestem od tego wolna, nie czuję się dotknięta, śmieszy mnie to.

  120. ++++
    Nie o UK chodzi ani o majatek KK zawarty w dzielach sztuki, bo to akurat jest najmniej wazne. Chodzilo mi o to, ze w samym Londynie KK posiada nieruchomosci o wielkiej wartosci a coz dopiero na swiecie! Podobnie z majatkami ziemskimi. A jak ma sie sprawa z wszelkimi innymi zrodlami dochodu? Lacznie z zyskami ze wspolpracy z organizacjami przestepczymi. Podajesz przyklady zaczerpniete z prasy, ja takze, ale nikt do tej pory nie ujawnil wysokosci dochodow KK bo to zwyczajnie niemozliwe. Przyklad firmy pod przykrywka ktorej KK nabywal nieruchomosci w Londynie to jeden z setek tysiecy tego rodzaju przekretow. KK to najbogatsza korporacja na swiecie, poczytaj troche o tym.

  121. Tymczasem: Macierewicz spotykał się z kardynałem zawieszonym za pedofilię. MON ignoruje pytania w tej sprawie.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24775787,macierewicz-spotykal-sie-z-kardynalem-zawieszonym-za-pedofilie.html#s=BoxOpImg1

  122. deo gratias 11 maja o godz. 21:04
    Off topic? You must be joking…

  123. kruk 11 maja o godz. 20:49‎
    Historia kościoła rzymskiego zwącego się katolickim zaczęła się w Palestynie od skandalu ‎zdrady małżeńskiej niejakiej Miriam, żony pewnego Józefa Ciesielskiego, z niejakim Jehową, a ‎z czego urodziło się dziecko nieślubne płci podobno męskiej. Pedofilia nadeszła zaś do tego ‎kościoła nieco później, Wojtyła świętym nigdy nie był, a tylko zawodowym kłamca i oszustem, ‎patronem pedofilów i innych zboczków w sutannach a poza tym, to ja napisałem o nim prawdę, ‎zaś sprawy o naruszenie dóbr osobistych to ja wytaczam tym, którzy mnie publicznie ‎zniesławiają. Nicków mogę zaś mieć tyle, ile chcę.‎

  124. kruk 11 maja o godz. 20:49
    Wojtyła był osobą publiczną, a więc mogę o nim pisać wszystko, co tylko zechcę. 😉

  125. Panie Levar (11 maja, godz. 14:11)!
    Coś Panu pomyliło się. Prof. Hartman dał sygnał, że najwyższy czas skończyć z kultem JPII w Polsce. W naszym Kraju nie ma pozostałości po komunizmie, ponieważ komunizm w pojęciu i przedstawieniu marksowskim nie wystąpił jako ustrój gospodarczy i społeczny w żadnym kraju świata, gdyż jego realizacja jest niemożliwa.
    Podobnie jak Gospodarz tego bogu większość komentatorów uważa, że panoszenie się w naszym Kraju instytucjonalnego k. k. utrudnia rozwój i stabilizację Polski, jako państwa oraz szkodzi pokojowi społecznemu i trosce, o realizację praw człowieczych.

  126. kormoran 11 maja o godz. 21:56 ‎
    Nie sądzę, że biorąc naukę z innych krajów, polscy hierarchowie kościelni zaczną się kajać – ‎patrz np. Głódź: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24777840,tomasz-sekielski-‎oburzony-slowami-abp-glodzia-skandaliczne.html#s=BoxOpMT
    I zgoda, że problem nie tkwi w kościele katolickim, ale w tym, że jest on przez polityków, ‎dziennikarzy i zwykłych Polaków traktowany z pozycji uniżenia. Mnie też zadziwia to, że ‎często Polacy w rozmowie zaznaczają „jestem osobą wierzącą”, jakby to był jakiś przymiot, a ‎przecież jest to od dawna, co najmniej od XVIII wieku, tylko powód do wstydu.‎

  127. Chyba czułabym do siebie odrazę gdybym była po tej stronie politycznej jatki w której barwach sytuują się moi dzisiejsi kulturowi oponenci.
    Wyczułam pismo nosem. Kukułki widocznie tak mają.
    Żegnam.

  128. Kropkozjad 11 maja o godz. 22:03‎
    Tak – my Polacy mieliśmy wyjątkowego pecha z tego powodu, że papieżem została osoba ‎urodzona w Polsce, choć moim zdaniem nie Polak, a od wczesnej dojrzałości Watykańczyk, ‎jako iż jego ojczyzną od momentu zostania w wieku 22 lat klerykiem był Watykan, a nie Polska. ‎A to, że „król jest nagi” a ja odkryłem dawno temu podczas wizyty Wojtyły w Melbourne, kiedy ‎to okazało się, że on po angielsku ledwo duka i potrafi wypowiadać tylko nudne komunały, ‎trafiające tylko do osób z IQ dobrze poniżej przeciętnej.‎

  129. ‎#Ciemnota 11 maja o godz. 23:18‎
    A jakie ty masz argumenty merytoryczne? Twój wpis z 11 maja o godz. 1:16 był nie na temat i ‎był tylko atakiem ad personam na tych, którzy maja odwagę pisać o epidemii pedofilii w ‎kościele rzymskim, a szczególnie zaś na profesora Hartmana. Dlaczego też chronisz księży-‎pedofilów? Co tobą kieruje, że nie masz za grosz współczucia dla ofiar księży-pedofilów? A ‎swoją drogą, to faktem jest, że kościół rzymski sieje nienawiść do wszystkiego co ‎‎„niekatolickie”, choćby nazywając wyznawców innych religii i niewierzących obraźliwym ‎określeniem „poganie”. Poza tym, to najwyżsi polscy dostojnicy państwowi z prezydentem, ‎premierem, marszałkami sejmu i senatu oraz ministrowie biorą od lat udział w kościelnych ‎uroczystościach kościoła rzymskiego i to nie jako osoby prywatne, a jako ci właśnie najwyżsi ‎dostojnicy państwowi i w ten sposób, przy pełnej aprobacie episkopatu, obrażają oni moje ‎uczucia (anty)religijne a szczególnie zaś anty-katolickie (w zrozumieniu kościoła rzymskiego ‎zwącego się katolickim). Wpis LK z 11 maja o godz. 10:48 powinien być zaś usunięty z tego ‎blogu jako naruszający netykietę i regulamin tego bloga.‎

  130. jakub01 11 maja o godz. 23:52‎
    Nie przeceniałbym majątku kościola rzymskiego, jako że on jest podobny w swej naturze do ‎majątku królowej brytyjskiej – większość jest w bezcennych dziełach sztuki oraz posiadłościach ‎ziemskich, których nie można sprzedać na rynku, przynajmniej tych najcenniejszych. I akurat w ‎UK, to kościół rzymski ma bardzo mało do powiedzenia. Nie tak dawno temu katolicy nie mieli ‎wstępu na uniwersytety w Oxfordzie i Cambridge, a dominująca w brytyjskiej polityce partia ‎konserwatywna uważana jest za przebudówkę kościoła anglikańskiego – „the Anglican Church is ‎the Tory Party at prayer” („kościół anglikański to partia konserwatywna czyli torysi podczas ‎modlitwy).‎

  131. Kropkozjad 12 maja o godz. 17:38
    Otóż to!

  132. No i Kaczyński ze Schetyną dostali gorącego ziemniaka, którego starają się podrzicić komuś innemu. Już widać do czego to zmierza – do spektakularmego zkazania kilku szeregowych na pokaz. Politycy starają się problem zwalić na pedofilię jako taką i rozmyć sedno. Sedno jednak jest takie, że przez dziesięciolecia cała machina kościelna świadomie ukrywała w swych szeregach zboczeńców, jednocześnie nieustannie głosząc moralitety w keestiach seksualnych i wymuszając wprowadzanie prawa w tym zakresie.
    Niektórzy politycy czy dziennikarze stwierdzają, że odpowiedzoalność ponoszą także biskupi. To prawda, ale to mało. Bardzo nieliczni zauważają, że to politycy dają kościołowi katolickiemu przywileje i że powinni je ograniczyć. Ale nikt, albo prawie nikt nie zauważa, że tych pplityków wybierają zwykli ludzie. A gdzie byli rodzice, nauczyciele, inni dorośli, gdy molestowano te dzieci? Wszyscy klęczeli w uniżeniu przed zboczeńcem w czarnej kiecce.
    Porażające jest, gdy ofiary pedofili mówią, jak ważna jest dla nich wiara katolicka. Tym czasem to właśnie ta „wiara” doprwadziła ich do księdza pedofila, chronionego przez resztę społeczeństwa oczadziałego przez słowa o bogu wypowiadane przez… tego właśnie pedofila. To przywiązanie do tej religii wynika TYLKO I WYŁĄCZNIE z faktu, że bez swojej wiedzy i woli zostały zindoktrynowane i nauczone uniżoności wobec księży. Dopóki to zwykli ludzie nie wyzwolą się sami z mentalnego niewolnictwa, nic się nie zmieni. Dopóki nie zrozumieją, że to nie katolicyzm ma się zmienić wg ich życzeń, tylko oni powiini go porzucić, jeśli się z nim nie zgadzają, to nadal będą nami żądzić książęta. Podobno 90% ludzi w Polsce nie widzi nic złego w seksie niemałżeńskim. Podobno również 90% ludzi w Polsce uważa się za katolików. A przecież doktryna katolicka wyraźnie tego zabrania. O ci sami ludzie mówią o hipokryzji w kościele. Bo ci ludzie są tak głęboko zindoktrynowani, że nie zdają sobie sprawy, że można żyć bez kościelnych rytuałów, oraz że chrześcijaństwo to nie jest żadna „nasza” religia.

  133. kormoran 13 maja o godz. 11:29‎
    Oczywiście, że chrześcijaństwo to nie jest żadna religia Polaków czy tez ogólniej ‎Europejczyków, a tylko zbiór przesądów i innych guseł prymitywnych bliskowschodnich ‎koczowników, narzucony nam jakiś tysiąc lat temu podstępem i groźbami użycia siły. 🙁

  134. Szanowny Panie profesorze, pisze Pan: „Watykan jest zboczonym burdelem”. Wielokrotnie bronił Pan praw homoseksualistów, za co zasługuje Pan na szacunek. Jednak pisząc o Watykanie używa Pan słowa „zboczony”. Zgadzając się z Panem, że Watykan to obrzydliwa instytucja, uważam jednak, że stosowniej byłoby przykładać tę samą miarę do homoseksualistów w sutannach, jak i „cywilnych”.

css.php