Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Wybory

7.06.2019
piątek

Jak wygrać te cholerne wybory? Gniewem i furią!

7 czerwca 2019, piątek,

To, co wyrabiają politycy po klęsce (klęsce, nie porażce) w wyborach do PE, budzi we mnie złość i skłania do jak najgorszych prognoz na jesień. Niestety, swoje dokładają liberalni komentatorzy, zajęci głównie zaklinaniem rzeczywistości i przypochlebianiem się wiejsko-małomiasteczkowemu elektoratowi PiS, aby przypadkiem nie czuł się niedoceniony, a tym bardziej obrażony przez Hartmano-Jandyzm, zwany też klasizmem.

Huczy od wezwań do stachanowskiej pracy w terenie, do rozmnożenia Arłukowiczów i Łukacijewskich, ducha niegaszenia i pokory, pokory, jeszcze raz pokory. Bo pokorą wobec wyborcy wygrywa się wybory, jakoż władza służbą społeczeństwu jest. Nonsens. Wygrywa się walecznością. Nie wolno lękać się konfrontacji, artykułowania antagonistycznych interesów, krytyki nie tylko rządu, lecz i jego zaplecza. Nie można dogodzić wszystkim!

Z tym jeżdżeniem po wsiach przez całe lato to są głupstwa, proszę Koleżanek i Kolegów, głupstwa i dziecinada. Mizdrzenie się do gminnych parafian, zwanych ostatnio „osobami o niskim kapitale kulturowym”, to strata czasu i zwykła błazenada. Trzeba mieć swoją godność i charakter, a nie suszyć zęby byle gdzie, bez ładu i składu. Nigdy, ale to nigdy miastowy z PO nie będzie bardziej wiarygodny dla proboszczowych owieczek oraz „beneficjentów transferów socjalnych” (o, nowomowo!) niż burak czy ćwok – swojak, popierany przez proboszcza i mogący coś załatwić „dla ludzi”.

Szukanie przez demokratów wyborców tam, gdzie ich nikt nie chce, razem z całą tą ich demokracją, praworządnością i Europą, jest jak puszczanie Bacha w remizie strażackiej w oczekiwaniu na przyjazd ukochanego zespołu disco polo. Nie można mieć wszystkiego!

Większości ludzi nie interesuje żadna demokracja, rządy prawa, sądy i inne sprawy miłe sercom „osób o wysokim kapitale kulturowym”. Jeśli zaś demokracja i kultura są w naszym kraju domeną mniejszości, to pozostaje mobilizowanie własnego elektoratu. Żadne rajdy po „naszabeatkowym” Podkarpaciu nie pomogą – wygrać wybory można tylko dzięki zagnaniu do urn wszystkich ludzi posiadających jakąś świadomość obywatelską i przynajmniej elementarne rozumienie wartości konstytucyjnych. Jeśli tacy ludzie stanowią ok. 40 proc. społeczeństwa (12 mln wyborców) i uda się sprawić, aby zagłosowało w wyborach 75 proc. z nich (9 mln – znajdziecie nas w sieci!), to przy frekwencji ogólnej 60 proc. (18 mln) można wycisnąć do 50 proc. głosów.

Oczywiście, są to założenia optymistyczne, ale nawet gdyby to było 45 proc., to już można odepchnąć PiS. Rzecz jasna pod jednym warunkiem – że głosy nie zostaną rozproszone, a więc cała koalicja pójdzie ławą. Każdy odszczepieniec idący po swoje wyimaginowane 5 proc. lub tylko po dotację (3 proc.) będzie warchołem na usługach Kaczyńskiego. Jakie dwa bloki? Przecież to oznacza przegraną!

I trzeba to mówić głośno, nie przebierając w słowach! Tak jak głośno mówiliśmy w 2015 r., że jak Miller z Palikotem i Nowacką będą udawać, że „jednoczą lewicę”, to dostaną 7,5 proc. i złożą Polskę u stóp prezesa (dokładnie to pamiętam, te rozpaczliwe SMS-y: „dostaniecie 7,5 proc.!”). Tak się wtedy stało i stanie się dokładanie to samo, gdy znów wygrają narcyzm, egoizm i mitomania pewnych panów, zapowiadających dziś, że oni jednak chętniej osobno.

Od dojrzałości i odpowiedzialności dosłownie kilku osób zależy dziś los naszego kraju. To potwornie frustrujące, gdy ludzie, od których tak bardzo jesteśmy zależni, zachowują się jak dzieci. Albo jak cyniczni macherzy od politycznego biznesu, gotowi nawet na kolaborację z reżimem, byleby utrzymać swoje intratne interesiki w terenie.

Biję się w piersi – jako komentator pomyliłem się sromotnie, wieszcząc po wielokroć rychły upadek Jarosława Kaczyńskiego. Ale w innych dużych sprawach miałem rację i przewidywałem poprawnie. Może więc warto przynajmniej przeczytać, polityczko, polityku, dziennikarko, dziennikarzu. Straszne bachory czasem mają więcej słuszności, niż gotowi jesteśmy przyznać na głos.

Wybory do PE zrealizowały scenariusz, przed którym jako KOD ostrzegaliśmy Grzegorza Schetynę, Ryszarda Petru, Włodzimierza Czarzastego i innych liderów już w 2016 r. Pod auspicjami KOD i patronatem Mateusza Kijowskiego (mającego wówczas bardzo znaczny autorytet społeczny) oraz Janusza Onyszkiewicza zorganizowaliśmy komitet porozumiewawczy partii opozycyjnych pod nazwą Komitet Wolność Równość Demokracja. Nasze przesłanie było jasne: z PiS można będzie wygrać, tylko idąc szeroko, w koalicji wszystkich liczących się sił opozycji, lecz tworzenie tej koalicji trzeba zacząć już teraz, aby społeczeństwo mogło się z tym oswoić, zaś politycy zaufać sobie i stworzyć wspólne minimum programowe.

Niestety, na kilkanaście bodajże spotkań KWRD największe partie przysyłały działaczy z drugiego szeregu albo nikogo. Zwłaszcza Schetyna zignorował tę inicjatywę. Po co miałby się lansować Kijowski i jego ludzie? Trzeba będzie, gdzieś tam przed wyborami, to się koalicję zrobi.

I to myślenie się zemściło. I co, nie warto było słuchać mądrych ludzi, na czele z Januszem Onyszkiewiczem? Słuchanie niestety nie jest mocną stroną narcystycznych przywódców. Oni zawsze wiedzą lepiej, a po przegranej mają na wszystko wytłumaczenie.

Jestem niepoprawnie naiwny, wierząc, że może tym razem posłuchają. Nie mnie oczywiście, patentowego krzykacza, lecz innych, mających u polityków i dziennikarzy jakiś autorytet – o ile zechcą się ujawnić z głosem rozsądku. Bo w tej kakofonii obłudy, naiwności i mitomanii poważnym ludziom niełatwo przychodzi zabierać głos. No więc – co też trzeba zrobić, żeby te wybory wygrać?

Otóż trzeba zrobić dokładnie to, od czego odżegnują się mdli i oportunistyczni politycy. Trzeba straszyć PiS, i to straszyć na całego! A jednocześnie zapowiadać rozliczenie wszystkich afer i nadużyć do samego końca i do samego dna – od Warszawy po Pcim. Niech się boją, a nasi niech poczują krew politycznej wendety. Niech wyborcy się cieszą, że „będzie się działo”. Niech im się chce zagłosować, aby to zobaczyć na własne oczy. Niech nowy cowboy przypomni im, gdzie mają być w samo południe!

Trzeba naszym opowiedzieć dwie historie – o Polsce oligarchii i orbánowskiej dyktatury w razie wygranej PiS i Polsce żelaznej konsekwencji w przywracaniu prawa i sprawiedliwości w razie zwycięstwa opozycji. Opozycja musi mieć plan konkretnych ustaw naprawczych, restytuujących niezawisłość sądów i niezależność wymiaru sprawiedliwości, służbę publiczną i media publiczne.

Musi też mieć jakiś program pozytywny, choćby kilka haseł. Rzecz jasna program, w którym jest jakaś moc, sprawczość, bo pod jednym względem Kaczyński zawsze miał rację – polskie państwo zawsze było słabe, „impossybilne”. Koalicja musi być sexy, czyli wyrazista, nielękliwa. I wcale nie musi mieć jednej twarzy, charyzmatycznego przywódcy. Rozsądni ludzie wcale tego nie oczekują. Żądają od polityków racjonalności i wiarygodności, a nie boskiego szału.

Gdyby nad minimum programowym opozycji dyskutowano od trzech lat, tak jak to proponowaliśmy w ramach inicjatywy KWRD, nie byłoby dziś żadnego problemu. A tak trzeba wymyślić coś ad hoc. Co to mogłoby być?

Gdybym miał coś zaproponować, licząc się z różnicami poglądów koalicjantów, to skupiłbym się na kilku punktach. Z konkretów: przywrócenie handlu w niedzielę, nowe przedszkola i żłobki, usprawnienie i doinwestowanie sądów, zwłaszcza gospodarczych, program ekonomicznego budownictwa komunalnego na gruntach publicznych, podniesienie płac w służbie zdrowia i wyrównanie braków kadrowych wśród pielęgniarek i lekarzy, a tym samym poprawienie dostępności świadczeń medycznych, ratunek dla psychiatrii (zwłaszcza dziecięcej) i wsparcie epidemiologiczne najbardziej istotnych dziedzin medycyny (gerontologia, neurologia), wsparcie dla transportu publicznego na wsi, likwidacja Centralnego Portu Lotniczego na rzecz rozbudowy istniejących lotnisk, zatrzymanie budowy „przekopu”, wprowadzenie dobrowolnej edukacji seksualnej do szkół oraz przeniesienie lekcji religii na pierwszą i ostatnią godzinę zajęć, komisja do spraw pedofilii, ustawa reprywatyzacyjna, dająca skromne rekompensaty i porządkująca stosunki własnościowe, przywrócenie cywilizowanych praw handlu ziemią, rozbicie imperium Lasów Państwowych, ograniczenie myślistwa i wycinki drzew, podniesienie podatków dla bogatych oraz kwoty wolnej od opodatkowania, podniesienie akcyzy na alkohol i papierosy.

Ze spraw ogólniejszej natury: wzmocnienie podmiotowości samorządów na poziomie gminy i powiatu, wdrożenie planu wygaszania energetyki węglowej i rozwoju nowoczesnych technologii energetycznych, wzmocnienie prawnej ochrony parków narodowych i rezerwatów, przygotowanie infrastruktury wodnej w związku z ocieplaniem klimatu, wejście na drogę przyjęcia euro w ciągu 10 lat, zwiększenie transparencji i podmiotowości państwa w relacjach państwo–Kościół, naprawa dyplomacji i przywrócenie zrujnowanych relacji z Unią Europejską, poprawa stosunków z Rosją i ożywienie handlu ze wschodem, restytucja zdewastowanych przez czystki Macierewicza kadr wojskowych, doposażenie policji.

To tylko przykład. Rzecz w tym, aby program był, i to konkretny. Polsce inteligentnej i myślącej demokratycznie niepotrzebna jest tłusta wyborcza kiełbasa. Obywateli nie trzeba przekupywać, ba, można im nawet podnieść podatki – byleby widzieli, że ma to sens, bo państwo będzie mocniejsze, bardziej praworządne i racjonalne.

Koalicja musi wykrzesać z siebie ducha walki. Musi być lwem, a nie misiem występującym na ludowych festynach. To musi być brutalna kampania, prawdziwa gra o wszystko, której stawką jest przetrwanie demokracji w Polsce. To nie są żarty – przykłady Erdoğana, Orbána i wielu innych pokazują, że całkowity demontaż demokratycznego państwa prawa jest jak najbardziej możliwy, a ustanowienie partyjno-biznesowej oligarchii może zająć ledwie kilka lat.

Kaczyński nie zawaha się rzucić na szalę wszystkiego, co ma. PiS uczyni wszystko, by zagnać do urn cały swój elektorat – wszystkich prostych ludzi, wszystkich ludzi biednych, wszystkich ludzi zaczadzonych nacjonalizmem czy bigoterią.

Jego łowiskiem jest połowa społeczeństwa. Łowisko koalicji jest nieco mniejsze, ale za to łatwiejsze do zaktywizowania. Wygramy te cholerne wybory tylko wtedy, gdy uda nam się przez lato rozpalić w ludziach emocje podobne do tych, które przyniosły nam (nieznaczne, lecz decydujące) zwycięstwo nad PZPR w 1989 r.

Albo ludzie uwierzą, że trzeba obalić tę neokomuną, albo nie uwierzą, że jest to możliwe, i wybiorą urządzanie się w czarnej d… A wtedy mamy PRL bis. Karty (słabe, bo słabe) są w Waszych rękach, nasi kochani przywódcy. Zabierajcie się do roboty: porozumienie, program, dobre materiały do sieci i na plakaty, a przede wszystkim mocne listy, z nowymi, wyrazistymi ludźmi, niekoniecznie z partyjną legitymacją. Bez otwartych, ciekawych list, bez rywalizacji samych kandydatów, bez energii i odwagi nic z tego nie będzie. Teraz, już, nie ma ani dnia do stracenia! Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Żelazna pięść. Nie spieprzcie tego!

PS I jeszcze jedno – jeśli zamierzacie zadowolić się wspólnymi listami do Senatu, to się bardzo zdziwicie. Kaczyński pośle swoje najmocniejsze nazwiska na Senat i będziecie świętować… 45 foteli senatorów. Nie da się wygrać samego Senatu. To mrzonka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo mi się podoba żar emocjonalny buchający z felietonu. Felietonu?! Manifestu wręcz, by nie powiedzieć , że komunistycznego. W sekwencji dotyczącej programu pozytywnego przyszłej zwycięskiej partii/koalicji, brakuje mi tylko obietnicy, że kobiety odmłodnieją, a mężczyźni będą się cieszyć wieczną erekcją. Jeżeli zawodowi politycy POKO zaczerpną z tej skarbnicy pomysłów swojego zwolennika-amatora, to może być ciekawie, zwłaszcza przy obietnicy wzrostu podatków („dla bogatych”)- specjaliści wieszczą bowiem, że złowrogi Kaczor na jesieni ma pociągnąć temat podatków, ale, na złość, ich… obniżki. (nawiasem mówiąc, za obecnego reżymu, tzw dzień wolności podatkowej przypada najszybciej odkąd jest w Polsce obliczany- ha, pewnie czas to zmienić, prawda?). Powyższy program Jana Hartmana przepisany na wyborcze ulotki in extenso, to prawdziwy dar dla przeciwników- wystarczy umiejętnie wyciągnąć zeń i zaakcentować w kampanii podwyżkę akcyzy, wygaszenie węgla i wprowadzenie Euro- i już jest gem,set i mecz- dla PISu.
    Panie Janie, Kaczyński to zawodowy polityk i pokonać mogą go tylko polityc-zawodowcy. Nie powiem, że żałuję, ale dziwię się na pewno, że inny zawodowiec- Tusk- który z Kaczorem wygrywać umie, postanowił porzucić trzody swe i ruszyć po forsę do Bruxeli. I jeszcze, szyderczo jakby, „angazuje się” w krajową politykę metodą happeningową, przedkładając ją nad rzetelną polityczną harówę.
    P.S. Tak naprawdę, to w jesiennych wyborach idzie już tylko o to, czy PIS będzie miał w sejmie większość konstytucyjną, czy tylko zwykłą.

  2. Niech Pan spojrzy, co wyprawia PSL!

    Oni chcą zakładać koalicję opartą na wartościach chrześcijańskich. Nic przeciw wartościom chrześcijańskim, ale to przecież chodzi o Kościół, a nie o wartości.

  3. Niech opozycja wypomni PiS-owi konspirację w rozmowach o ustawie nr 447 z przyszłym okupantem ekonomicznym Polski. Niech ośmieszy PiS-owska obsesję antyrosyjską, niech ostrzega naród polski przed absurdalnymi wydatkami na zbrojenia, chociaż Polsce nic nie zagraża jako członkowi Unii Europejskiej , niech opozycja ujawni sumy GIGANTYCZNYCH KREDYTÓW jakie bierze rząd PiS na programy rozdawnicze, itd……….
    Jeżeli opozycja będzie się różniła od PiS i wskaże rzeczywiste absurdy , to wygra wybory. Jeżeli nic nie powie publicznie, a będzie bredziła o LGBT i małżeństwach jednopłciowych, to lepiej niech zostanie PiS , bo on tak samo sprzeda Polskę , tak jak by to zrobiła opozycja.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Właśnie czytałem deklarację samorządowców. A tam:

    „Zasada pomocniczości jest główną regułą organizującą relacje między władzą publiczną na wszystkich jej szczeblach i obywatelami, niezależnie od ról społecznych, w jakich występują.”

    To ja się pytam w imieniu prostego wyborcy, wręcz suwerena. Także w swoim imieniu, jestem raczej wykształcony chociaż nie prawniczo czy politycznie. Co to jest „Zasada pomocniczości”? Wiem, wiem, znajdę to googlu (ale mi się nie chce), coś mi pałęta się po głowie bo coś gdzieś na ten temat czytałem, ale nie za bardzo mogę sobie przypomnieć. To ja wolę „500zł także na pierwsze dziecko” bo to rozumiem i akceptuję.

  6. Prof. Hartman ma duzo racji. Np. nie ma sensu przekonywac zelazny elektorat PiS. Ale zeby go specjalnie rozjuchac, wyzywajac go od ciemnego ludu, przekupnych itp., to juz jest strategicznym i taktycznym kretynstwem.

    Bo do zwycięstwa PiS wybitnie przyczynila się ta czesc ich wyborców, która nazwalbym plemienno/kibolska. To sa ludzie, którzy się skrzykują, gdy „bija naszych” (np. afery Macierewicza, księży), ale sami chętnie wala w innych (wyksztalciuchy, lekarze, sędziowie, nauczyciele).

    Ale mimo tego kampania wyborcza opozycji w prowincji i matecznikach PiS ma sens. Bo nawet tam sa przeciwnicy PiS i nalezy ich zmotywowac.

    A moze uda sie nawet czesc wyborcow PiS zdemotywowac. Ani PiS ani rządu nie atakować bezpośrednio ani isc na ich „ustawki“, czyli podsuwane tematy. Bo wtedy można tylko przegrać. Albo się „kiboli” zmobilizuje, bo „bija naszych” albo da się im satysfakcje, „ale zesmy im przylozyli”.

    Za to można prowadzic „cicha wojne”. Np. nie atakować Morawieckiego za machlojki z dzialka. Można powiedzieć, ze dobrze wykorzystal szanse. „I takie szanse powinien mieć każdy Polak! Wiec niech PiS się stara!” Drugi przykład, nie atakować Szydlo za rozbite auta. Można mowic „Patrzcie, jakie to sa wygodne i bezpieczne samochody. Kazdemu Polakowi się taki samochod należy!” Zamiast aktywnie strajkować, można tez prowadzic „wloski strajk” np. w sluzbie zdrowia, nauczyciele sędziowie. I mowic: „Nie ma usług? Niech PiS się stara!”

    Taka taktyka jest cyniczna? Tak, ale tylko wobec tych, którym cyniczna taktyka PiS nie przeszkadza.

  7. Sprytny chłop popańszczyźniany przejął władzę i kasę. Nie dlatego, że PO była arogancka i nie „rozumiała zwykłego Polaka”. Przejęli władzę, bo na jednego Hartmana przypada ich stu i zawsze mogą go demokratycznie nie tylko oskubać (to akurat pal diabli – nie sądzę, żeby aż się tak wzbogacił), ale także upokorzyć, a na to zgody nie ma. Co robić? Czekać aż Polska zbankrutuje jak Grecja? Ale tego przecież k… nie mogę żegczyć swojej ojczyźnie. Czarna dziura. Niech każdy, kto ma trochę rozumu próbuje zabezpieczyć się na starość.

  8. Tak na marginesie. Niezależnie od powagi przekazu jaki stoi za wstępniakiem to czyrając go świetnie się bawiłem. Lubię pańskie poczucie humoru. Pytanie tylko – kogo to jeszcze bawi?

  9. Zniknął Pan, Panie Profesorze na jakiś czas (ten akurat apokaliptyczny dla Poldki czas wyborów) ale już Pan wrócił i w świetnej formie intelektualnej i ‚polemistycznej’…
    Bardzo się cieszę. Czekałem na Pana.
    Oczywiście zgadzam się z Pana wywodami, ale tym razem tak, nie do samego końca, bo moim zdaniem i te i kilka najbliższych wydań, coraz mniej demokratycznych wyborów Polska demokracja przegra.
    A że trudno mi tak pięknie i logicznie (jak Pan to potrafi) uzasadnić swoje przekonania, więc tego nie zrobię, lecz podzielę się trzema tylko, wątpliwościami.
    Byłem wczoraj na takim przyjacielskim, piwnym spotkanku. Sam, bardzo już niedzisiejszy wiekowo słuchałem swoich młodych przyjaciół w tłumie równie młodych, wypoczywających po dniu kolejnym pracy ludzi, przy dźwiękach instrumentów muzycznych jeszcze innych młodych ludzi, którzy grali tak dla przyjemności, pro-bono na ulicy. Nie dla zysku. Jeden lokal, drugi lokal, nasi grają z Czarnogórą – weźmy ‚ubera’ bo tu nie ma telebimu, na Bałkany już nie zdążymy ale w obleganym zwykle pubie ciut dalej od centrum udało się zamówić cudem wolny stolik tuż pod wielkim monitorem. ‚Uber’ gada tylko po angielsku ale dowozi elegancko – płacimy komórką i coś do jedzenia zanim piłka w ruch.
    I gadamy gdzie dziś, w jakim mieście, jakim kraju, kto jaki deal zrobił i że warto by skoczyć na Adriatyk katamaranem, ale takim nie mniej niż 30-metrowym i a może nakręcilibyśmy sami, jakiś własny biznes? No oczywiście też jakieś żarciki o Jarku, jego sforze, niezgule Schetynie, ale to wyłącznie dla atmosfery, folkloru bo kogo to na poważnie obchodzi?
    I tu od razu pytanie – czy sądzi Pan, Panie Profesorze, że jest Pan w stanie znaleźć jakieś SŁOWO, które te setki, tysiące, miliony pięknych, energicznych, współczesnych młodych ludzi mogłoby zainteresować na tyle polską piaskownicą aby dobrowolnie zrezygnowali ze swojego cudownego, internacjonalistycznego życia?
    Na marginesie – czy nie wydaje się Panu, że zawsze występował ten liczny rodzaj młodych i nie mających czasu na demokrację obywateli, tyle że kiedyś dla nich świat to np. były kożuchy w Turcji?
    I druga wątpliwość.
    Jesień, Mazury, początek lat 90-tych, las, dacze ‚miastowych’. Obserwuję jak ludziska w pocie czoła wynoszą z domów dosłownie wszystko, pakują w samochody, na przyczepy, zabijają okna dechami. Pytam – wyprowadzacie się? – nie, to tylko na zimę, do przyszłego sezonu, bo jak nie, to chłopi wszystko rozkradną.
    Też wracam swoim nędznym fiacikiem – koniec grzybobrania. W wiosce, pod zamkniętym punktem skupu mleka grupka mężczyzn. Siedzą na cementowych schodkach, podpierają ściany, popijają coś ze znajomych z ‚poprzedniego życia’ flaszek. PGR zamknęli, to co maja robić? Z czego żyć?
    Czy sądzi Pan, Panie Profesorze, że dla obecnej prowincji unijna kasa to coś innego niż tamtejszy PGR? Albo, że punkt skupu to coś innego niż słowa ‚naszego proboszcza’ i ‚naszej Beaty’?
    I trzecia… nie, nie wątpliwość a raczej graniczące z pewnością przeczucie.
    Czy pamięta Pan może film Kabaret i tą scenę, gdy z ust pięknej jak przedwyborcze PiS młodzieńczej twarzy płyną słowa „tomorrow belong to me”? A może pamięta Pan jak do pięknego tenoru dołączają coraz liczniejsze, coraz silniejsze, coraz… straszniejsze głosy ‚narodu’?
    Czy sądzi Pan, Panie Profesorze, że po 1945 roku ludzkości przybył nowy gen? Gen pamięci i zrozumienia istoty i odrzucenia faszyzmu, nacjonalizmu, pogardy, kłamstwa, podłości i WOJNY? a już szczególnie „świętej wojny”, wojny o „największe wartości”, godność, orła, czwartą rzeszę i społeczeństwo prawdziwych… – tu można wstawić aktualne nazwy beneficjentów zabiegów marketingowych dyktatorów.
    Otóż ja akurat tak nie uważam. Uważam, że odwrócić bieg, kolejną spiralę (Marks się kłania) rozwoju ludzkości może jedynie usunięcie białego konia nacjonalizmu – dobrobytu. Trywializując – zamknięcie granic, zanik unijnych dotacji itp.
    Może nadejdzie to szybciej niż kolejny armagedon, może akurat ja już tego nie doczekam, ale gdyby jednak, to obiecuję uśmiechać się do końca

  10. Obraz prowincjonalnej Polski, jaki rysuje Hartman, to kwintesencja uprzedzeń i stereotypów. Można sięgnąć po badania socjologiczne, można też pojechać w teren i spotkać się z Polakami o „niskim kapitale kulturowym” (oczywiście pod warunkiem, że zaakceptuje się cenę stania się ofiarą ewentualnego pogromu), aby przekonać się, że obraz Polski B jest o wiele bardziej skomplikowany.
    Przykład pierwszy z brzegu: stosunek do Kościoła. Ludzie na wsiach doskonale wiedzą, że Kościół jest pazerny i obłudny, a księża mają swoje za uszami. Choćby ich związki z kobietami są tajemnicą poliszynela, na wsi nie do ukrycia. Ta ocena przekłada się na wyniki badań społecznych mierzących opinię o Kościele Polaków.
    Kolejny przykład: znaczne poparcie dla Polski w UE, także na wsiach i w małych miasteczkach. Pomysł, że Polsce B nie zależy na niezależnym sądownictwie albo że jest ona gotowa „sprzedać sądy za pińcet plus” jest równie arogancki, co kłamliwy. Polacy na wsiach doskonale wiedzą, jaką rolę pełnią sądy. Problem w tym, że zaufanie do nich jest na katastrofalnie niskim poziomie, co przekłada się choćby na imponującą ilość polskich skarg do ETPCz, a co wynika z negatywnych doświadczeń. Niestety, na prowincji nie rzadko dochodzi do zblatania się burmistrza, prokuratora i sędziego. Nie jest to zresztą jedyna przyczyna fatalnej opinii o sądach w polskim społeczeństwie. Zamach dokonany przez PiS na sądy to zamach na instytucję, która i tak była nisko ceniona, a która niestety sama sobie jest winna.
    Byle psycholog wie, że za decyzją wyborcy stoją procesy szalenie skomplikowane, sprowadzenie ich do prostackiego: PiS kupił suwerena, świadczy o sromotnych lukach we wszechstronnym, humanistycznym wykształceniu Hartmana.
    Hartman utyskuje, że Schetyna nie poszedł tworzyć szerokiej koalicji pod auspicjami KODu. Strach pomyśleć, co by było gdyby poszedł, a następnie okazało się, że duchowy przywódca tej szerokiej koalicji będącej jedyną alternatywą dla PiS, to oszust, kłamca i alimenciarz. To dopiero byłaby piękna katastrofa.
    Istotą demokracji jest wolność wyboru. Wyboru z kim idę w koalicji do wyborów, wyboru na kogo będę głosował. Można do nich apelować, by jednak wybrali mniejsze zło, nie wolno ich potępiać, jeśli apeli nie posłuchają. Dla wielu wyborców krytycznie oceniających PiS, PO mimo wszystko jest nie do przełknięcia. Dla Hartmana jest, ale to nie znaczy, że inaczej myślącym należy PO siłą wciskać do gardła. Poparcie dla pojedynczych ugrupowań nie sumuje się na poparcie dla ich koalicji, to wie i rozumie przeciętny polityk PO czy PiS, Hartman nie. Wyborca, który oddał głos na Biedronia w ostatnich wyborach nie musiałby go oddawać na Biedronia w koalicji z PO.
    Potworna frustracja Jana Hartmana to niezbyt wygórowana cena za pełne korzystanie z dobrodziejstwa demokracji. Jestem w stanie ją ponieść.
    Mimo wszystko jestem pełen podziwu dla Hartmana, trzeba wiele ciężkiej pracy i inteligencji, aby osiągnąć taki poziom pogardy, arogancji i zaślepienia.

  11. Z przyjemnością przeczytałem Profesora. Ujęte celnie. Choć ‚na dzień dzisiejszy’ (jakby to powiedział polityk PSL-u) celem bardziej realnym wydaje się nie zwycięstwo wyborcze, ile uniemożliwienie Dyktaturze Ciemniaków zdobycia większości konstytucyjnej. I uważne patrzenie jej na lepkie łapska, póki Prezes nie odejdzie na Wieczne Posiedzenie. Wtedy PiS się rozpadnie, i po raz pierwszy przegra. Nie wcześniej.

    Pozwolę sobie na komentarz odnośnie drobiazgu, jakim jest ‚służba’ zdrowia. O ile personel średni i niższy jest rzeczywiście skandalicznie nisko opłacany, o tyle lichota płac lekarskich nie jest już największym problemem. Wielu moich kolegów zarabia równie dobrze, jak ja w Anglii, a po uwzględnieniu śmiesznej taniości usług i żywności w Polsce – może nawet i więcej.

    Głównym jednak powodem, dla którego nigdy nie wrócę do Polski przed emeryturą, jest stan prawny wedle którego za każdy błąd medyczny polski lekarz może elegancko trafić do ancla albo przynajmniej przed oblicze ziobrowskiego instygatora. Konsekwentne przestrzeganie tego prawa (nawet bez konieczności jakichś-tam nowych obostrzeń) powinno w zasadzie poskutkować zapudleniem absolutnie wszystkich lekarzy, wyjąwszy tych, którzy właśnie wracają ze świeżo otrzymanym dyplomem do domu i tych, którzy specjalizują się w historii medycyny.

    Polska medycyna – poza niedofinansowaniem (nawet na tle kilku innych post-komun, z tych co lepiej sobie radzących) ma też głębokie problemu strukturalne; niektóre tak głębokie, że ludzie – zwłaszcza ci co nie mieli okazji obejrzeć sobie jednej czy drugiej medycyny zagranicznej od środka – traktują je, jakby były efektem praw natury. Ale to już materiał na zgoła odrębną i szczegółową dyskusję…

  12. Czarzasty i Schetyna, to ma być ta furia i gniew?
    Żartowniś z Profesora …

  13. Na budownictwo mieszkaniowe dobry sposób mają na Białorusi. Tam wspierane jest budownictwo indywidualne, spółdzielcze, komunalne i deweloperskie. Dzięki temu ponad 30% Białorusinów mieszka w budynkach wybudowanych po 1991 roku.
    Lasy Państwowe to jedna z niewielu rzeczy jakie udały się w II RP.
    Struktury zarządzania lasami zazdroszczą nam w całej Europie. To dzięki „potędze” Lasów Państwowych udało się szybko usunąć skutki żywiołów i odnowić ogromne powierzchnie w Puszczy Piskiej po Wielkim Pożarze, czy w Borach Tucholskich po wichurach. Gdyby były to rozdrobnione gospodarstwa, byłyby już bankrutami.
    Potęga LP jest potrzebna też do utrzymania potężnej infrastruktury ppoż. w tym54 tys. km. dróg przeciwpożarowych,5,4tys km. pasów przeciwpożarowych, 7,5 tys zbiorników ppoż., 4800 hydrantów, 35 samolotów i 7 śmigłowców, które mają do dyspozycji leśne bazy lotnicze i lotniska operacyjne. Tam gdzie są duże kompleksy leśne i jednostki PSP są zbyt oddalone utrzymywanych jest w dyspozycji 390 wozów gaśniczych. A jest jeszcze sieć punktów obserwacyjnych, sieć łączności… Dzięki temu systemowi średnia powierzchnia pożarów w LP wynosi 0,2-0,3ha. ale utrzymanie takiego systemu kosztuje.To są gigantyczne koszty, z którymi może sobie poradzić tylko duża jednostka. No, chyba, że wyłoży kasę budżet. Na przykładach innych państw widać, że to kuleje. A ochrona ppoż. to tylko fragment zadań LP.
    Zupełnie nie rozumiem poco psuć coś, co funkcjonuje dobrze od 90 lat. No ale jeżeli ktoś chce przegrać wybory, to bardzo proszę. Zaraz usłyszy, że to wstęp do prywatyzacji lasów i… po ptokach. A tak na marginesie… to ta droga w Puszczy Białowieskiej, to też droga ppoż., to że na jej końcu jest wieś, to chyba dobrze, bo przecie mieszkają tam ludzie. Muszą dowieźć dzieci do szkoły, czasem musi dojechać pogotowie… Ciekawe, czy ta celebrytka walcząca przeciw budowie, wie czego jej życzą mieszkający tam ludzie.
    No i ograniczenie wycinki drzew. Fajnie, tylko czym ten materiał zastąpić. Można plastikiem, ale mnie jakoś lepiej się siedzi na drewnie niż plastiku. Zresztą ograniczeniem wycinki zajęła si już UE. Do wyliczeń przyjęto pozyskanie w okresie, kiedy w Polsce cięliśmy akurat niewiele, tak, że trza nam się szykować na wysokie ceny drewna. W Polsce i tak już cięliśmy od długiego czasu znacznie mniej niż przyrastało, tak, że zasobność lasów nam rosła. Za to Litwa, Łotwa, Estonia cięły wtedy „na zapas”i pod budowę ogrodzenia od Rosji, no i teraz będą mieć hulajdusza.
    Generalnie z ecohasłami trzeba ostrożnie, bo kończy się to np. utratą Śląska. Zapowiedzi zamykania kopalń są bez sensu, kiedy nie ma się realnej alternatywy ni dla energetyki, ni dla górników. Można i trzeba mówić o rozwoju energetyki… tylko jakiej. Tu trzeba mieć konkrety, a nie strzelać z biodra. Bez gospodarki łowieckiej też dziś już nie da rady. Ograniczenie odstrzału jako hasło, trafi do małej bańki wyborców, która już w PO jest i dla której łowiectwo to nie gałąź gospodarki (tak, tak) i element kształtowania środowiska, a umiłowanie zabijania. I tak można bez końca, tyle, że czasu już nie ma i pewnie miast programu wyjdzie zlepek haseł.

  14. Szanowny Kolego,
    I tak, i nie. Trzeba jeździć wszędzie i zaopatrzyć się w materiały
    z OKO press oraz wydruki wszystkich tekstów red. Ewy Siedleckiej.
    Również w „matecznikach” trzeba:
    a) pokazać, że PIS kłamie
    b) przekonać, że nie jesteśmy mordercami i deprawatorami dzieci.
    Może, ktoś się zawaha? Na nas nie zagłosuje, ale ręka mu zadrży…

  15. Panie profesorze… gratuluję oczywistej do bólu – dla trzeźwych i myślących – diagnozy i wołanie o przebudzenie obywatelskie.
    Mam nadzieję, że wielu te słowa poruszą.

  16. A także SIŁOM oraz GODNOŚCIOM OSOBISTOM ! Życzę wielu sukcesów ha, ha ….

  17. Całkowicie zgadzam się z Autorem. Pomijając pogardliwy wobec Ciemnego Ludu ton (którym zresztą grzeszę na co dzień) trzeba przyjąć do wiadomości, ze wyborcy PiS w swojej masie i opozycja, to dwa swiaty moralne i mentalne. Wspólnego jezyka po prostu brak. Dlatego skupiłabym się na wyborcach tzw. niezdecydowanych, bez poglądów, o których warto zawalczyć. Gdzie oni są i gdzie się można z nimi spotkać, to powinni wiedzieć spece od analiz społecznych pracujący na rzecz partii opozycyjnych. Czy tacy istnieją? Jeśli nie, to niech was wszyscy diabli, państwo z opozycji…

  18. Stało się, i to cholera, u nas.Jesteśmy w punkcie zwrotnym, życia ,rządzenia i oglądu rzeczywistości.Rządzenie i zdobywanie władzy musi nastąpić ,poprzez zmianę paradygmatu.Wiem jak ,ale na razie nie powiem.Pieprzone prawo Murphy,ego ,zadziała na jesieni.Ale jak to nieraz bywało ,nie ma nic złego ,co by nie wyszło na dobre.Bo oddanie władzy prezesowi, na jesieńi,doprowadzi do tego ,że zniknie na zawsze idea i czyny ,jak to bywało z dyktaturami.A co do komentatorów i gadających głów.Pytać trzeba jakie decyzje podejmowali by ,gdyby byli politykami.Bo wymądrzać się każdy może ,.Są wyjątki np.pan Rakowski ,doradzał,jako redaktor naczelny a potem podejmował historyczne mądre decyzje.

  19. To wszystko przez tą demokrację. Od początku było jasne że większość nie rozumie co dobre dla narodu, dlatego nie warto dać większości prawa głosu. Już były takie systemy. trwalsze od demokratycznych.

  20. „Kto nie z nami ten przeciw nam” – to haslo chyba znam … to byl slogan stalinowcow.
    A jezeli Autor bedzie nazywal zwolennikow obecnego rzadu chamami i ciemnota to na jesieni PiS zdobedzie wiekszosc konstytucyjna.

  21. Niedawno widziałem sondaże, wg których więcej Polaków jest nieufna w stosunku do Kościła Katolickiego, niż mu ufna. MNÓSTWO ludzi chodzi do kościoła tylko dlatego, że boją się co sąsiedzi powiedzą. Po słowach Jażdżewskiego opozycja powinna pójść za ciosem, a oni ze wstydem głowę chowają. Więc co ma zrobić ta WIEKSZOŚĆ mająca KK w głębokim poważaniu, skoro z mównic słychać tylko różnych kaczyńskich o ponoszeniu ręki na kościół, a opozycja nawet nie PRÓBUJE jasnym i zdecydowanym, głosem to ukrócić.
    Jeśli KE chce odebrać mój głos Biedroniowi, to oczekuję odważnej retoryki stawiającej kler na równi z innymi ludźmi, a nie żałośnie klękającymi przed nimi. Prawda jest taka, że gdyby Kaczyński nie zawarł aliansu z kościołem, tylko z inną siłą, to by ich beształ równo. A schetyny i inne lubnauery mają pełne gacie. Ale za to puste urny. I tańczą tak, jak im Kaczyński zagra. Przecież to wręcz wstyd na takich złamasów głosować. Tam nie ma walki, tam nie ma żadnej agresji porywającej, nic, żenada…

  22. Mylisz się . Zakładanie koalicji przed wyborami to bezsens . SLD i Platforma . Nie przyciągnie tych samych ludzi . W przypadku SLD wyborcy będą wybierać pomiędzy PiSem SLD . Nie będą brali pod uwagę wogole SLD jeśli pójdzie z PO . Tak samo z PSL który ma szansę konkurować. PiSem w mniejszych miejscowościach pod warunkiem że nie będzie w koalicji z PO . Najpierw niech odbędą się wybory . A potem niechaj się martwią koalicja . A kto wie może dzięki temu PiS nie zbuduje kolejnego rządu .

  23. Najbardziej mnie rozbawilo w tym przesmiesznym felietonie zdanie…:
    ” i trzeba miec jakis(!) Program…”.

    Naprawde?
    Furia majacych ” wiekszy” kapital kulturowy nie wystarczy?

  24. Przykre to ale PiS to co obiecywał to dał prostym obywatelą a nie obiecanki cacanki . Komuchy upadły bo też za duźo chcieli do własnej kieszeni . Solidarność mam swoje zdanie- – w czasie pisania postulatów a przed przywiezieniem ich do centralnego komitetu strajkowego . Przyszedł facet który powiedział tym z zakładowego komitetu że im to zawiezie zna drogę a ich mogą zaaresztowć a mają dzieci i rodziny . Po przyjeździe krzczł że jest przewodniczący Solidarności na zakładzie pracy . Jak mu ZOMO przewracało drzwi w mieszkaniu to też krzyczał że chce na emigrację do Australii . Dostał i wyjechał nie był w parti nie był też w Ub czy milicji był to zwykły cwaniak któremu los dał szansę . Tak funkcjonują w Polsce te obiecywane partie które tylko chcą aby sobie napchać kieszenie dobrami . Ot cała prawda życiowa

  25. Jak na osobę, która przed nazwiskiem podaje prof., taki wpis to miernota, a nawet
    prze miernota.
    Do tego dochodzi kilka nieścisłości polityczno-historycznych, a co ciekawe, nad
    całością po prostu unosi się rasizm.
    Opis, miastowy z PO, ma rozśmieszyć czy rozzłościć, tak napisać w 2019 to po prostu
    gorzej niż anachronizm, tym bardziej jeśli, ktoś chce uchodzić za filozofa, nawet
    marksistowskiego.
    W wyborach prezydenckich 1990, Lech W. uzyskał o 2 pkt. więcej niż Tadeusz M.
    w grupie społecznej, inteligencja…
    Na razie, mentalnie nikt nie jest wstanie wygrać z PiS-em, i Jan H. to raczej wie, stąd
    może furia…
    Ooo 4:0…

  26. I jeszcze jedno, autor pisze o sobie krzykacz, no właśnie, czy krzykacz może wygrać
    wybory? nie, czy krzykacz racjonalnie coś napisze lub powie w ramach doradztwa? nie. To tyle…

  27. Aha, ten Jan H. jest tylko tolerowany przez to środowisko, czy coś więcej?…

  28. Trochę nie rozumiem tego alarmistycznego tonu. Rozumiem Pana Profesora bo Pan tak czuje ale nie wyborcy co pokazali poprzez głosowanie. Czy nasze leki są lekiem nich niekoniecznie. Dlatego nawet słuszne przewidywania bo te można wywieść na podstawie doświadczeń wyliczeń nie są dla innych podstawą do podejmowania decyzji. Dopiero kiedy przekonamy innych do naszego punktu widzenia i argumentacji i odbiorca to przetworzy swoim aparatem wiedzy i zdobędziemy jego zaufanie to nasze leki mogą stać się lekiem innych i spowodować konkretna reakcje. Prezes jak sprzedawca polis ubezpieczeniowych sprzedaje swój program jak polisy mówiąc wprost bierzcie teraz bo pózniej nie będzie. I wyborcy biorą i biorą bo może rzeczywiście jutro nie będzie. Tak działał ten mechanizm za komuny i Gierka i nadal ma się dobrze. Poważne błędy bufonada Tuska i jego niemądre rozumienie rynku spowodowały atrakcyjność obietnic PiS i nadal nic nie wymyślono. To jak z klimatem wszyscy wiedza ze problem narasta ale nikt nic z tym nie robi a PiS idzie do Parlamentu Europejskiego żeby rozbić jego jedność i urzędnicza kastę która dusi rozwój Polski. A ocieplenie kiedy to będzie i czy będzie, bo tak przeciwnicy tego procesu myślą to niech się inni martwią ja chce się cieszyć tu i teraz. Zreszta sam Tusk wiejący do Brukseli pokazał że jego ambicje są ponad Polskę i po prostu zwiał. Tusk nie czuł potrzeby zmian i reform. Przewróciło mu się w głowie od zarozumiałości i reszta Polaków go nie obchodziła. Dlatego zgadzam się ze trzeba odsunąć od władzy PiS ale jak widać jeden zgwałcone młody człowiek to tak jak ten baranek świąteczny. No cóż stało się ale żeby tak zaraz….. ?

  29. A kiedy wygracie?, np. jak oddacie 200 mld. z vat-u, ale może tak być, że naród pęknie wtedy ze śmiechu…

  30. Chyba wszyscy się przeliczyli że pan Tusk przyjedzie na białym koniu jak Konrad Walenrod i wszystki naprawi . Po teraźniejszej wizycie pana Prezydenta w Białym Domu taka prespektywa wygranych wyborów przez PeO idzie do lamusa . PeO Skończy jak wiele parti które były jeden sezonowe . Była to całkowita wygrana pana Kaczyńskiego i A.Dudy razem z PiSem . PeO miało szansę przed wyborami ale zrobili to co jak im woda sodowa do głów uderzy poczuli się Panami na włościach a z narodu zrobili chłopów pańszczyźnianych którzy nie potrafią liczyć do trzech oraz takich którzy niczego się nie domyślą . Polski przemysł został rozparcelowany a ci którzy mieli dbać o rozwój Państwa Polskiego nie potrafili sobie z tym poradzić bo wszyscy byli z Nadania Gierkowskiego i partyjnego KCPZPR . Państwo Polskie funkcjonowało na usługach Ruskich to Oni pokzywali jak mają produkować . Komuniści mając takich szarych eminecji którzy doradzali a oni tylko przekazywali do Narodu ich wiedzę . Po strajkach Rusci i Polacy którzy coś znaczyli wyjechali z Polski pracując dla siebie i na własny rachunek i juź nikt nie postanowił się wychylać jeżeli nie był dobrze ustawiony z pieniędzmi i jakimś drobnym przemysłem z maszynami .A reszta po prostu nie miała szans przetrwania i przebicia się na rynek zbytu . PiS postanowił aby objąć Państwowym Patronatem Rozwój gospodarki i Przemysłu Polskiego dlatego nikt już więcej z prostych ludzi nie będzie głosował na PeO bo po prostu nikt nie chce chodzić po śmietnikach i zbierać kipy po papierosach i żyć nadziejami że moźe będzie lepiej za władzy PeO

css.php