Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Tatry

23.08.2019
piątek

Krzyż Pański z Tatrami, czyli jak zadbać o bezpieczeństwo

23 sierpnia 2019, piątek,

Tragedia na Giewoncie nie była pierwsza, ale była największą tego rodzaju. 22 sierpnia piorun uderzył w krzyż, a wyładowanie poszło po łańcuchach, których trzymała się setka ludzi. Zginęły cztery osoby, bardzo wiele osób zostało rannych. To kiedyś musiało się zdarzyć.

Jeśli stawia się na jakiejś górze wielki krzyż, to wiadomo, że stanie się ona celem tłumnych, nazbyt tłumnych wycieczek, ze wszystkimi tego konsekwencjami. A jeśli ten krzyż jest gigantyczną masą metalu, to znacząco zwiększa prawdopodobieństwo porażenia osób przebywających na szczycie w czasie burzy. Gdyby nie był to krzyż, lecz metalowa wieża, dawno już by ją rozebrano. Ale krzyża nikt nie ruszy, z lęku przed Kościołem i katolikami. Tam, gdzie w grę wchodzi ideologia i władza kulturowa, bezpieczeństwo się nie liczy.

Ale mimo wszystko coś trzeba zrobić. Jakaś dobrze uziemiona instalacja odgromowa? Może pokryć to przezroczystym plastikiem czy innym nieprzewodzącym materiałem? Nie wiem, nie znam się. Ale tak jak jest, być dalej nie może. Krzyż plus deszcz plus łańcuchy to podczas burzy śmiertelne zagrożenie.

Znam dobrze polskie Tatry i wiem również, czym jest burza w górach. Kiedyś byłem taternikiem, a w owych czasach większość sprzętu była zrobiona z żelaza: haki, młotek, czasem nawet karabinki. Podczas burzy ten cały „szpej” elektryzuje się i niemal iskrzy. Odruchowo zrzuca się to z siebie i ucieka kilkanaście metrów w dół grani schować się pod czymś.

Gdy nad Giewont nadchodziła burza, ludzie musieli odczuć silny lęk i pragnienie ucieczki. Nie zdążyli, bo było ich zbyt wielu. Jaki z tego płynie wniosek? Ano taki, że nie można dopuszczać, aby w takich miejscach jak szczyty, granie i ciągi metalowych umocnień w górach tworzyły się korki. Liczba ludzi wychodzących na takie trasy musi być reglamentowana.

Mamy wspaniałą służbę ratowniczą TOPR. Dla taterników „toprowcy” to autorytety, a ci taternicy, którzy służą w TOPR, traktowani są ze szczególną atencją. Mnie też kiedyś (w 1986 r.) zwieźli z południowej ściany Zamarłej Turni i mam wobec nich dług wdzięczności.

Jednak bezpieczeństwo to nie tylko TOPR, ale także przepisy i organizacja ruchu turystycznego. A ta, niestety, jest licha, krótkowzroczna i nastawiona w dużej mierze na interesy materialne TPN oraz miejscowych przedsiębiorców i usługodawców. Czas, by to trochę pozmieniać. Mam swoją koncepcję i może to jest dobry moment, żeby ją wyłuszczyć. Oczywiście, to jest tylko propozycja i może nawet nietrafiona, ale dyskusję czas zacząć.

Organizacja turystyki tatrzańskiej musi uwzględniać cztery elementy: bezpieczeństwo, ochronę przyrody, satysfakcję turystów oraz interesy ekonomiczne gospodarzy miejsca (TPN, gminy, przedsiębiorców). Oczywiście, na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo. Oto co proponuję, mając na uwadze wymienione wartości:

1. Wyższe partie polskich Tatr powinny być zamykane dla turystów na zimę i wczesną wiosnę. Góry są wtedy zbyt niebezpieczne, zaś akcje ratownicze szczególnie trudne. Jak widzę, co wyprawiają niektórzy turyści, czasami ogarnia mnie przerażenie.

2. Na kluczowe szlaki powinny być sprzedawane bilety bądź rozdawane wejściówki, dzięki którym ograniczana będzie liczba osób wchodzących w danym czasie na niebezpieczny teren. Posterunki ze strażą, regulujące wejścia, potrzebne są pod Giewontem (trzy – wiadomo, gdzie), pod wejściem na Rysy (przy Czarnym Stawie) oraz dwa pod wejściami na Kościelec (wiadomo, gdzie).

3. W złą pogodę, a zwłaszcza w dzień burzowy, wejście na szlaki powyżej schronisk powinno być po prostu zabronione. Skoro na plaży wywiesza się czerwoną flagę, to dlaczego nie w górach? Informacje o dostępności gór powinny być przekazywane turystom przez internet, w punktach sprzedaży biletów do TPN oraz na wyświetlaczach przy drogach. Straż powinna karać solidnymi mandatami za łamanie tego zakazu.

4. Konieczne jest udoskonalenie umocnień w kilku miejscach. Dawno nie byłem na Orlej Perci, lecz to, co widziałem ostatnio na Kościelcu, było dla mnie niezrozumiałe. Przynajmniej w dwóch miejscach (płyta i kominek) po prostu brakuje łańcucha. Gdy jest mokro, wejście na Kościelec jest bardzo niebezpieczne dla turysty. Nie może tak być! Ponadto w kilku dobrze wyeksponowanych punktach, takich jak Zawrat, powinny być dostępne zestawy ratunkowe w czerwonych skrzynkach.

5. Celem rozładowania ruchu, skoncentrowanego na Giewoncie i Rysach, a także po prostu dla dobra turystów trzeba lepiej wypromować niektóre szlaki, a także otworzyć kilka od dawna zamkniętych. Sądzę, że warto za pomocą tablic i innych środków reklamy zachęcać turystów do wybierania Kościelca i Czerwonych Wierchów. Zwłaszcza Kościelec ma szansę nieco „zluzować” Giewont.

Turystów czekających w kolejce po bilety na Kasprowy Wierch warto namawiać na wejście piesze – ten szlak jest zdecydowanie „niedociążony”. Na dole bardzo warto by lepiej oznakować i rozreklamować przejścia z centrum Zakopanego do Drogi pod reglami oraz do dolinek. Podobnie na Gubałówce brakuje zachęty, by przejść się w stronę Butorowego Wierchu.

Te tłumy ludzi, którzy chodzą tam i z powrotem po Krupówkach, można zaktywizować, np. posyłając je pod regle, tylko trzeba dać im informację i „push”. Tymczasem Zakopane wydaje się w ogóle niezainteresowane potencjałem turystycznych tras w okolicach miasta. Jeśli chodzi o nowe szlaki, to sądzę, że bez żadnego uszczerbku dla przyrody można wytyczyć jakieś fragmenty graniowe – w końcu nie ma tam na górze ani zwierząt, ani rzadkich roślin. Niewielkim kosztem dałoby się np. utworzyć szlak przez Wołoszyn, a także granią Liptowskich Murów.

6. Trzeba uporządkować biznes „Morskie Oko”. Końskie wózki powinny być zlikwidowane ze względów humanitarnych. Autobusy powinny powrócić na Włosienicę. Nie ma żadnego powodu, żeby przeganiać ludzi 9 km szosą do Morskiego Oka. A właściwie jest powód: napędzać klientów do tych nieszczęsnych wózków.

Autobusy niskoemisyjne jeżdżące na Włosienicę (ok. 2 km od Moka) skasowałyby przejazdy smrodliwych busów do Palenicy i mimo wjazdu głębiej w park dałyby korzyść ekologiczną. A bilety na te autobusy mogłyby być jednocześnie biletami wstępu na teren Morskiego Oka. Osoby przychodzące tam pieszo byłyby wpuszczane zależnie od wolnych miejsc, dzięki czemu uniknęlibyśmy tych potwornych tłumów wokół jeziora.

Warto przy tym zauważyć, że dzięki reglamentacji wielu ludzi zacznie wybierać się w góry wcześnie rano, dzięki czemu strumień turystów rozłoży się w czasie i ograniczenia nie będą bardzo dotkliwe.

7. Istnieje zdumiewająca dysproporcja między stopniem wykorzystania turystycznego Tatr polskich i słowackich. Nasi turyści powinni być intensywnie informowani i zachęcani do przejazdów na stronę słowacką – zwłaszcza przez Łysą Polanę. Busy dowożące z Zakopanego od Szczyrbskiego Plesa, do Tatr Bielskich czy Smokowca powinny odjeżdżać co parę minut.

Jaki mamy w tym interes? Odciążamy Zakopane i Tatry w ciągu dnia o kilka tysięcy osób, a jednocześnie przyzwyczajamy Słowaków i Czechów do odwiedzania Zakopanego i zostawiania tam pieniędzy – pod warunkiem że będzie można wrócić do Łomnicy i Smokowca jeszcze późnym wieczorem. Nie jest prawdą, że czym więcej ludzi na Krupówkach, tym lepszy biznes dla górali. Liczy się też ogólna atrakcyjność pobytu, decydująca o dobrej sławie miejscowości wśród zagranicznej klienteli. „Dzikie tłumy” odstraszają od Zakopanego wielu ludzi, którzy mogliby zostawić tam wielokrotnie większe kwoty niż przeciętny taternik z „grani Krupówek”.

Gdyby to wszystko uskutecznić w Tatrach, byłoby bezpieczniej, ciekawiej, bardziej różnorodnie. A gdyby do tego jakaś piękna sala koncertowa, mała elitarna uczelnia, jakaś kolonia artystów… Pomarzyć. Tak czy inaczej – love Zakopane.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 35

Dodaj komentarz »
  1. ‚Jeśli stawia się na jakiejś górze wielki krzyż, to wiadomo, że stanie się ona celem tłumnych, nazbyt tłumnych wycieczek’
    Zbędny eufemizm, Szanowny – to są często regularne pielgrzymki, organizowane choćby przez parafię św. Krzyża w Zakopanem (w sierpniu i we wrześniu).
    Pytanie zatem, czy i na ile organizatorzy pielgrzymek (oraz czysto turystycznych wycieczek grupowych) są świadomi potencjalnych zagrożeń, o których to zagrożeniach można poczytać choćby w banalnej Wikipedii i czy informują o nich ludzi, którymi sie opiekują.

  2. Krzyż na Giewoncie – symbol czarnej zarazy, a także inne krzyże, którymi upstrzona jest cała Polska są do ruszenia czyli do usunięcia.
    Krzyżowców i ich rządzących zwolenników wypie..olić do watykanu.
    Najwyższy czas rozpocząć proces odkrzyżowania Polski.

    Jeśli polactwu jednak nie przeszkadzają ten i inne krzyże to niech ich zabijają jaknajwięcej.
    Chyba dobrze by było, żeby głupich i tępych katołków w Polsce było coraz mniej.

  3. Krzyż symbolicznie i fizycznie jest przyczyną śmierci bez względu na to gdzie go postawiono lub powieszono.

    Dla mnie ateisty i antyklerykała krzyż to narzędzie zbrodni, narzędzie służące do karania ludzi śmiercią ,
    ale dla katolickiego kleru i jego wiernych krzyż jest symbolem „piękna i miłości”…

    Cóż za zwyrodnienie uczuć, fałszerstwo prostej symboliki dobra i zła, potwierdzenie barbarzyństwa i szkodliwości religii, która w swoich dogmatach i głównych kanonach sprzyja każdemu złu, usprawiedliwia to zło i go „rozgrzesza” nazywając to zło „pięknem i najwyższą wartością”.

    Ludzie w strasznych cierpieniach umierali z rąk szerzących (w imię swojego mitycznego boga) religijne bajki i gusła.
    Krzyż jest symbolem śmierci i okrucieństwa i dla ludzi wrażliwych i sprawiedliwych jest obrazą ich uczuć estetycznych.

    Niech sobie jego wyznawcy czczą go w swoich miejscach kultu lub prywatnie, ale nie w miejscach publicznych, bo to obraza logicznego myślenia i hamulec cywilizacyjnego postępu.
    Kler i jego lobbyści „ukrzyżowali” Polskę i należy Ją jaknajszybciej odkrzyżować.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak nie zawsze mi po drodze z retoryką Profesora, tak dziś zgadzam się prawie ze wszystkim (Kościelec zawsze dając za przykład takiej góry, gdzie ułatwień nie ma, choć może być powinny).

    Tylko ta popularyzacja Słowacji?… — Oj, jak przyjemnie-pusto było w Smokowcu w niedzielę 4 sierpnia! Może nawet lepiej (czytaj – mniej gęsto), niż w analogicznym okresie 1992…
    I to miałoby się zmienić? Ustąpić pola straganom, oscypkom, białym misiom, słowakopolo?…

  6. …Lecz gdyby ktoś chciał na tę Słowację prosto z Ostrołęki czy innej Sokółki, i jeszcze przed informacyjną intensyfikacją — może go zanęci treking o równowartości wysiłkowej 50 km z bonusami licznemi, m/in podglądania tłumów na Świnicy, Zawracie, Kozim, Szpiglasowej – z pustego Gładkiego Wierchu (w Liptowskich Murach, a jakże inaczej).
    https://photos.app.goo.gl/bM9rFFDLzqgBiuhY8

    Tylko ilu zna mit Liptowskich Murów.
    A ilu – Giewontu?… … … *

    I TU jest pies pogrzebany.
    _____
    *Fakt tzw. autentyczny:
    Lipiec 2009, Babia. Dwie bardzo młode dziewczyny z byłego miasta wojewódzkiego O. właśnie zdobyły szczyt po nocnej podróży. Gratulujemy, polecamy atrakcje okolicy, ale one nie, teraz na Giewont. Ja, że na początek może Przełęcz Karb, pięknie tam, rozmaicie, idealna inicjacja wysokogórska dla tak zdeterminowanych kozic. Na Kościelec ew. można spróbować gdyby się czuły wspaniale z kondycją i przestrzenią.
    Ale one chcą Giewont, tylko Giewont i jak tam się dostać, już…

  7. Zgadzam się że trzeba „ucywilizować ” ruch turystyczny. Normalną praktyką w cywilizowanych krajach jest ubezpieczenie wysokogórskie, czyli wejście w wyższe partie gór wymaga wykupienia przez turystę specjalnej polisy, z której pokrywa się ewentualne koszty wyprawy ratowniczej. Z drugiej strony nie ma możliwości zupełnego wyeliminowania niebezpieczeństwa związanego z wysokogórską wycieczką. Ale każdy turysta wkraczający w strefę podwyższonego ryzyka powinien być poinformowany o zagrożeniach i pouczony w zakresie bezpieczeństwa.
    Co do przejazdów zaprzęgami konnymi na Morskie Oko to zupełnie się z Gospodzrzem nie zgadzam. Obecnie ten konny transport jest poddany bardzo ostrym rygorom: konie przechodzą systematyczne badania weterynaryjne a ilość przejazdów jest ograniczona. To prawda, że jest to dla koni praca ciężka, ale nie cięższa niż praca konia sportowego. Zresztą jak wynika ze statystyk, to ilość koni „wybrakowanych” czyli tych, które tej pracy nie podołały kształtuje się na pozionie ok 10%.
    Furmani kupują z reguły konie już przygotowane i płacą za nie po kilkanście tys. (surowy koń kosztuje 3-5 tys) Jest jasne, że jak ktoś dał za konia 15 000 zł to będzie o niego dbał. Większość koni wycofanych z tej pracy znajduje kupców, bynajmniej nie na kiełbasę, ale są one kupowane jako konie użytkowe.

  8. Na większości szczytów alpejskich są krzyże, i nikomu to nie przeszkadza.
    Dlaczego ten na Giewoncie miał by przeszkadzać ?
    Bezpieczeństwo.
    Tylko ubezpieczenie, a w razie jego braku, odpłatność za ratownictwo, zwiększy bezpieczeństwo.
    Proszę nie wysyłać tej stonki na Słowację, wystarczy, że Tatry po północnej stronie są nią zaśmiecone.
    @MadMarx
    Jakoś tak dziwnie autobusy jeżdżą na lodowce w Soelden w Tyrolu , na wys. 2700 i 2800 m nikomu to nie przeszkadza.
    Możesz również autem wyjechać, za jakieś 20 EUR.

  9. A może by tak ograniczyć do minimum zakazy, nakazy, ograniczenia, bilety – diabli wiedzą co jeszcze – i zacząć uczyć ludzi odpowiedzialności za to, co robią? Jak idziesz w góry, to naucz się, jakie tam grożą niebezpieczeństwa. W góry skaliste (jak Giewont albo Świnica) nie zabieraj dzieci. Przed wyjściem w góry przeczytaj prognozę pogody. Zawsze miej ze sobą, także latem, ciepły sweter albo polar i przeciwdeszczową kurtkę a lepiej anorak, cos do picia i coś do jedzenia – bo nigdy nie wiesz co będzie. Jak jesteś w górach i zachmurzyło się, zaczyna wiać chłodny wiatr albo co gorsza słychać grzmoty – to spieprzaj w dół, z dala od grani czy szczytu, z dala od metalowych tablic pamiątkowych, krzyży i łańcuchów. Naucz się, jak się zachować, kiedy mimo tego znalazłeś się pomimo wszystko w środku burzy. Itd. itd. A jeżeli nie przestrzegałeś którejś z tych zasad i spotkało cię nieszczęście – miej pretensje tylko do siebie. Nie tylko krzyż, ale nawet twój bóg czy IMGW, są niewinni. Ucz się od elit – w tym wypadku od taterników i doświadczonych turystów górskich, elity są mądre a nie godne pogardy.
    Podobny przykład dla porównania. Niedawno w Austrii jechałem przez przedgórze Alp. Dość wąska droga, kręta, mnóstwo ostrych zakrętów. Żadnej ciągłej linii, na całej drodze na środku dla wygody przerywana linia. żadnych ograniczeń prędkości. Ale każdy kierowca, ja też, wie że np. nie wyprzedza się przed zakrętem, bo może ktoś zza niego wyjechać no i prędkość musi być taka, żeby się zatrzymać, gdyby na widocznym odcinku drogi pojawiła się niespodziewana przeszkoda. Że przez ten zakręt jedzie się 40km/h bo jest tak ciasny i nie przekracza się przerywanej linii na środku bo jest niewidoczny a w razie deszczu 30km/h bo jest gorsza przyczepność. U nas – byłaby feeria ciągłych linii, ograniczeń prędkości, może nawet progów spowalniających. Skutek? Popatrzmy na statystyki wypadków w Austrii i w Polsce. Zgadnijcie gdzie jest ich znacznie mniej.

  10. @a capella

    „Dwie bardzo młode dziewczyny z byłego miasta wojewódzkiego O. właśnie zdobyły szczyt po nocnej podróży.”

    Szanowny Panie @A Capella,

    uczciwie przyznaje, ze w tym momencie bardzo mi Pan zaimponowal.

    Jesli byl Pan w stanie doprowadzic do tego, ze nie jedna – tylko dwie bardzo mlode dziewczyny tej samej nocy dzieki panskim staraniom zdobywaly szczyty – to chyle glowe w niemym podziwie. Co dwie to nie jedna, zwlaszcza w skromnych, hotelowych warunkach lokalowych. Gromkie brawa.

  11. @Mad Marx
    23 sierpnia o godz. 21:29

    w cywilizowanych krajach jest ubezpieczenie wysokogórskie, czyli wejście w wyższe partie gór wymaga wykupienia przez turystę specjalnej polisy, z której pokrywa się ewentualne koszty wyprawy ratowniczej.

    Możesz podać konkretny przykład takiego kraju?
    Jak wygląda tam „wpuszczanie” w wyższe partie gór i od jakiej wysokości nad poziomem morza te partie są klasyfikowane jako wyższe?
    Wysokie góry i kraje cywilizowane występują w Europie w regionie alpejskim. Żaden z tych krajów nie uzależnia wejścia na jakąkolwiek górę od posiadania specjalnej polisy.
    Owszem, rozsądni ludzie sami się w takie polisy (najlepiej już przed wyjazdem, we własnym kraju) zaopatrują, bo wiedzą, że w razie wypadku i akcji ratowniczej czy to podczas wspinaczki, jazdy na nartach, latania na lotni czy choćby zwykłego zasłabnięcia/zawału po wjechaniu kolejką linową na niezdrową dla danego organizmu wysokość – pomoc otrzymają, ale później także rachunek za nią.
    A zasłabnąć, złamać nogę, dostać w głowę spadającym kamieniem, zostać trafionym przez piorun lub zmiecionym przez lawinę można także w górach zupełnie niewysokich, jak Karkonosze na przykład.

  12. Nikt nie sarka na miliardy lądujące w kiesach kościelnych pasibrzuchów i darmozjadów obiecujących ratunek przed piekłem po śmierci, a na ratowanie życia i zdrowia ludzi szukających pięknych przeżyć w górach szkoda każdego grosza?
    Wydawajmy więcej na sanktuaria i duszpasterzy, a mniej na szpitale, ratowników i lekarzy, bo życie doczesne to i tak marność nad marnościami i nie ma się co tak pazurami trzymać tego padołu.

  13. Problemem jest zbyt duża ilość turystów w jednej miejscowości. Należy podnieść ceny, aby ograniczyć ilość turystów. Po drugie rozreklamować inne miejscowości i inne partie gór i pogórza.

  14. @
    Dla niedowiarkow i krytykantow:

    „Wokół ołtarza zgromadzili się wierni – 300 tysięcy ludzi czyli 10 razy wiecj niż liczba mieszkańców Zakopanego. Przybyli też goście ze Słowacji, Czech i Węgier.

    Mszę św. poprzedził hołd, złożony Janowi Pawłowi II przez delegację górali. Do Ojca Świętego podchodzili przedstawiciele rodów góralskich: trzy pokolenia, nasze dzieci i nasi ojcowie, by ucałować pierścień – wspomina inicjator hołdu Adam Bachleda-Curuś, burmistrz Zakopanego.

    „Najukochańszy Ojcze Święty!

    Szczęśliwi i wdzięczni Bogu w Trójcy Jedynemu, iż wejrzał na niskość naszą, a Naród Polski wydźwignął, wyniósł w Wielkim Synu gór naszych i zawołał do gór świętości niebieskich, pchnął na szlak zwycięstw nad tem, żeby grzechy, wady powypędzać, by zakwitło miłością rodzinne szczęście, oczy dzieci i młodzieży byty ufne, czyste, a życie mężczyzn, kobiet i starców mężne, owocne, pogodne wiarą. Przeto dziękujemy, Ojcze Święty, żeś nas wydostał z czerwonej niewoli, a teraz chcesz i uczysz, jak dom ojczysty, polski wysprzątać z tego, co hańbi, rujnuje, zniewala, gubi. Dziękujemy za modlitwy, upomnienia i ofiary Twoje, a w czym żeśmy Boga zdradzili i Ciebie zawiedli, zasmucili, przepraszamy. Przepraszamy za zwątpienie, niedochowanie wierności, nieodpowiedzialne korzystanie z daru wolności.

    Przyrzekamy, jak ten krzyż na Giewoncie mocno trwać w wierze i tradycji chlubnej przodków naszych, a Ślubów Jasnogórskich Narodu Polskiego dochować. ”

    https://www.salon24.pl/u/nanofiber/979041,stale-aktualne-slowa-jana-pawla-ii

    To chyba Oczywista Oczywistosc, ze Krzyz na Giewoncie bedzie stal i ze beda don podazaly kolejne pielgrzymki. Prawdziwa i gleboka wiara wymaga ofiar. Pobozni pielgrzymi, ktorzy podrozuja do czarnego kamienia w Kaaba, nie takie ofiary ponosza;

    https://www.newsweek.pl/swiat/ludzie/hadzdz-czyli-swieta-pielgrzymka-muzulmanow-do-mekki-ponad-2-mln-osob/cw5zqp4

    „Pielgrzymkę, przynajmniej raz w życiu, powinien odbyć każdy dorosły muzułmanin, jeśli jest do tego zdolny fizycznie i ma na to niezbędne środki. Na czas nieobecności musi zapewnić rodzinie dostatek. … We wrześniu 2015 roku hadżdż zakończył się stratowaniem blisko 2300 osób, w tym ponad 450 obywateli Iranu.”

    Prawdziwa wiara wymaga wyrzeczen.

    A poza tym – volenti non fit iniuria.

    Chyba kazdy, kto sie na ten Giewont w czasie burzy z piorunami wspinal, czynil to z wlasnej i nieprzymuszonej woli?

  15. Jeśli chodzi o krzyż można zawsze zaproponować zmianę jednego symbolu chrzciaństwa na inny np. gigantyczną plastikową skarbonkę

  16. Jestem za tym aby ten lancuch pociagnac az do Zakopanego.

  17. Szanowny Panie Profesorze!
    1. W artykule pt. „Co uczynić z Kościołem po odzyskaniu niepodległości?” wylicza Pan zdecydowaną większość działań, które powinny być podjęte przez władze Państwa Polskiego, dla likwidacji szkodliwego wpływu KK na interesy polskich obywateli. Ale obecna władza państwowa tego nie uczyni. Obawiam się, że nawet po ewentualnym wyniku wyborów październikowych, po których obecna opozycja zyska możliwość rządzenia albo wpływu na państwowe decyzje, realizacja nawet tylko niektórych Pańskich postulatów nie będzie możliwa, ponieważ obecna opozycja jest przykościelna. Pewną nadzieję na stopniowe, a może nawet rewolucyjne, jak w Irlandii, odstawienie KK od żłobu daje rosnąca liczba młodych ludzi odchodzących od KK. W mojej ponad dwudziestoletniej praktyce zawodowej kierowania zespołami ludzkimi w instytucji budżetowej i przedsiębiorstwie państwowym, miałem wiele problemów z realizacją pożytecznych pomysłów nie tylko moich i mojego zespołu ale także zarządzonych „z góry”.
    2. Artykułem pt. „Nam, Żydom, te pieniądze się po prostu należą!” dał Pan swoim wrogom a także różnej maści antysemitom argument szkodliwości żydowskiego działania dla Polaków i Polski. To, że Żydom reprezentowanym przez różne żydowskie organizacje nic się nie należy, to w sposób perfekcyjny wyjaśnił Optymatyk (7 sierpnia, godz. 18:36). Ze swej strony dodam, że Polska przegrała pierwszą kampanię II WŚ, wobec tego legalny rząd Polski na uchodźstwie nie miał możliwości sprawowania władzy w Polsce, a polskie terytorium zostało podzielone na GG, Wartegau (może wpisałem to błędem) – prowincję III Rzeszy oraz terytoria włączone do ZSRR. Struktury i siły militarne Polskiego Państwa Podziemnego, nie były wstanie zapewnić ochrony przed bezprawiem okupanta obywatelom polskim bez względu na ich narodowość. W tej sytuacji bandyckim aktom Polaków wobec Żydów struktury Państwa Podziemnego nie mogły skutecznie przeciwdziałać. Należy dodać, że władze państwowe, ścigające akty bandytyzmu, w razie niewykrycia sprawców bandyckich szkód nie kompensują poszkodowanym strat. Pańskie żądanie swego rodzaju polskiej kontrybucji dla Żydów nie ma podstaw ani prawnych ani faktycznych, natomiast wzmacnia przekonania antysemitów o żydowskiej szkodliwości, oraz szkodzi sytuacji polskich obywateli żydowskiej narodowości. Wydaje mi się Panie Profesorze, że powinien Pan uderzyć się w swoje polsko-żydowskie piersi i wycofać się z tego kontrybucyjnego żądania, które byłoby realizowane przez polskich podatników, którymi są nie tylko polscy obywatele. W Polsce płaca podatki, również zatrudnieni w Niej obywatele innych państw, uchodźcy, przedsiębiorstwa nie polskie, których udziałowcami są obcokrajowcy w tym Żydzi.
    Pozdrawiam i jeszcze odezwę się na tematy poruszone w Pańskich ostatnich artykułach

  18. .
    — Old Sparky vs Old Smokey —
    .
    These are the nicknames krzeseł
    elektrycznych w paru różnych stanach,
    egzekucji na nich nie wykonuje się
    od ~ dziesięciu lat, considered cruel
    and unusual punishment…

    Paru trochę się przypaliło w czasie
    wykonywania wyroku, inni że tak powiem
    dali czadu…, jeśli komuś się wydaje że
    Polacy w swej katolickiej masie nie są
    inowacyjni zapraszam na Giewont

    The Electric Holly Cross, trza iść z duchem
    czasu, prymitywne przybijanie kogoś
    do krzyża jakimiś tam ufnalami is such
    a passé

    Mamy tu ogromne pole do popisu dla
    organizatorów pielgrzymek, oczyma
    duszy widzę te slogany biur podróży,
    „Meet your Maker at the Summit”,
    „Z Giewontu bliżej do Nieba” or
    „Holly Giewont the electrifying experience
    we’ll shepherd you through, come with us”
    .
    Panie Suveren bądź pan dobry katolik
    idź pan na pielgrzymkę na tą górkę ❗
    .
    ~

  19. Pełna zgoda.
    PS. Krzyz jest symbolem smierci – czasami sie sprawdza. Bóg tak chciał.

  20. Polityka nie ma problemu z umieszczaniem agresywnych i napastliwych wypowiedzi jak np. Niezapominajka czy Antyteista. Jest to jakby nie bylo obraza uczuc wiekszosci (jeszcze!) spoleczenstwa. Moj komentarz delikatnie krytykujacy ruch LGBT zostal usuniety przez Redakcje kilka miesiecy temu. Gdzie tu rownosc? Gdzie tu sprawiedliwosc?

  21. O Woloszynie mówi Pan w sposób nietrafiony. „Odcinek ten został zamknięty w 1956, a teren objęto ścisłym rezerwatem przyrody”, nie jest też prawdą, że nie ma tam niczego co warto oszczędzić przed masa ludzką. Trudno sobie wyobrazić żeby Kościelec przejął rolę Giewontu albo tym bardziej Wołoszyn. Wyobrażam sobie tłum pod kopułą i reakcje ratowników na taki pomysł. Dobrze jednak że ktoś zaczyna temat, a jeszcze lepiej że to Pan. Jak Pan wie do Zakopanego przyjeżdżała byla premier pochwalić górali jaki to hardy lud, a jednocześnie w gminie nie przeciwdziała się przemocy wobec kobiet, w czym zasługi ma m.in kościelny. Jest to bastion obrony tradycyjnych „wartości”. Krzyża będą bronić. Czas może zastanowić się czy nie zdemontować tego ogromnego metalowego i nie zmienić go na mały drewniany. Niech górale coś wymyśla. Przy okazji warto by do odwołania zamknąć szlak na Giewont żeby odzwyczaić masy ludzkie od ataku. Nie jest to miejsce bezpieczne, jest przeciążone, jest pułapką i przyda mu się odpoczynek.

  22. Kiedy płonęła Katedra Notre Dame chociaż nikt nie zginął i zawinił człowiek, to katolicka propaganda bredziła o karze boskiej jaka spadła na Francuzów za to, że nie chodzą do Kościoła.
    Z ciekawości rzuciłem okiem na wiadomości w TVTrwam. Owszem pioruny waliły w Giewont, ale żaden nie p… w Krzyż.

  23. @MadMarx

    Konie to żadne rozwiązanie. Pierdzą, srają po drodze, zanieczyszczają środowisko naturalne. Lepsze są samochody elektryczne. Cichutko, ekologicznie… 🙂

  24. Krzyż symbolicznie i fizycznie jest przyczyną śmierci milionów ludzi na całym świecie.
    Właśnie słyszę,że CODZIENNIE UMIERA JEDENASTU ZA WIARĘ i myślę sobie,że coś z nami jest mocno nie tak…Może nawet wszyscy wiemy co jest nie tak, ale czy ktoś sie wyhyli i głośno wpoeieLDOŚĆ!!!WOTERÓW NAM TRZEBA CO NAJMNIEJ DWÓCH.Amen.

  25. Dzięki za sensowny, wyważony felieton.

  26. Żelazny łańcuch proponuje zamienić na plastikowy różaniec. Na przystankach ustawić konfesjonały, a na szczycie ksiedza z opłatkami.
    Zrobić wjezdzalnie dla rodziców w wózkami i położyć dywan dla kobiet w szpilkach oraz gosci w klapkach. Alleluja i do przodu!
    Polska jest krajem absurdów i tak trzymać.

  27. Osobiście uważam, że niczego zmieniać nie trzeba. Pchanie się do Zakopanego z przyległościami odzwierciedla pewien stan umysłu, którego raczej się nie zmieni. Niechże ci ludzie tam sobie siedzą, przykryci gęstą czapą smogu widoczną z beskidzkich szczytów, niech robią sobie zdjęcia z misiem, konsumują kotlet po góralsku (z frytkami), mkną fasiągiem i tłumnie lgną do jednego z najlepszych piorunochronów na terenie Rzeczpospolitej.

    Jakby się tam nie kupili, rozleźliby się przecie gdzie indziej.

  28. Jeszcze jednym sposobem na odstraszenie turystów w Zakopanym i Tatrach jest podwojenie (albo potrojenie) występów i śpiewów góralskich

  29. Też uważam, że krzyż jest zdecydowanie za mały. Powinien być wielkości co najmniej Wieży Eiffla. Przecież nas stać…

  30. poznan56
    24 sierpnia o godz. 5:39
    A ma pan problemy z agresywnymi wypowiedziami niejako Jędraszewskiego? Albo pielgrzymkami neonazistów do Częstochowy?
    Niestety słowa ostre ale prawdziwe kk w Polsce jest złem, jest pasożytem żyjącym na koszt innych i to w ogromnych luksusach nie mających nic wspólnego z ubóstwem ewangelicznym. Pieniądze z pańskich podatków nie pójdą na służbę zdrowia a na drogie auta panów biskupów. I pana to nie oburza? W zamian panu taki wyrachowany cynik jak Jędraszewski wciśnie panu kit o zagrożeniu kk jakąś ideologią LGBT żeby ukryć łajdactwa i pedofilię a pan w swojej naiwności to kupi?
    Co pan robi żeby tak nie było?

    KK w Polsce przez ostanie lata robi wszystko żeby pokazać że jest tylko pasożytem nie płacącym podatków i nikomu nie potrzebą czarną zarazą największym nieszczęściem jakie spotkało Polskę .

    Może pan wytłumaczyć urzędowi fiskalnemu ze ma pan darowiznę od bezdomnego a potem umarł chyba nie. A Rydzyk może. Nie obowiązuje go żadne prawa takie jak pana .
    Myśli pan że te wszystkie wpisy krytyczne jakie się pojawią o kk od kogo pochodzą? Od pokolenia tzw. JPII oszukanego przez kk w Polsce.

  31. Nie mam nic do symboli religijnych katolickich Żydowskich czy Arabskich ale tu ma pan rację należało by go przenieść na inną górę gdzie nie ma ludzi i zagrożenia bezpieczeństwa od piorunów …
    Ale najwyraźniej jest jeszcze myślenie 18 -19 wieczne gdzie babcie na wsiach w czasie Burzy wstawiały święte obrazki do okien z zaalonymi gromnicami aby w chaupę nie trafił piorun i jej nie spalił a i zdażało się że i sami domownicy zrywali piorunochrony bo nie wierzyli że coś takiego ochroni ich przed naturą .. Dla niektórych musi upłynąć dużo wody aby zrozumieli konsekwecje swych czynów i Bóg nie ma nic z tym wspólnego że stała się taka tragedia

  32. Znam się nieco na prądzie.
    Ten 15 metrowy krzyż wykonany z metalu nie działa jak każdy inny piorunochron, ponieważ zainstalowany jest na litej skale, czyli tak jakby był zainstalowany na wielkim porcelanowym izolatorze i nie ma tam odpowiedniej instalacji, która odprowadzałaby ładunki elektryczne do wilgotnej z zatem przewodzącej prąd ziemi.
    W związku z powyższym pioruny walą w ten krzyż i metalowy łańcuch służący jako podpora do wspinania się na górę i który również nie ma odpowiedniego u z i e m i e n i a (tak to się fachowo nazywa w elektryce i energetyce.

  33. Jak ktoś nie potrafi 9 km przebyć do Morskiego Oka, w ogóle nie powinien włazić w góry

  34. Czy nie widać, jak na dłoni, że wszystkie złe zachowania kk opierają się na naukach prawdy objawionej starego Testamentu? W tych okolicznościach należy działaniom konstytucji poddać wszystkie religie starotestamentowe, a majątek tych organizacji pseudo religijnych, a naprawdę psychopatów oddać na fundusz odżywiania i opieki nad Polakami niepełnosprawnymi.

  35. Uwielbiającym jedną z klasycznych polskich naparzanek (katole versus atole 😉 ) utrudnię nieco zadanie (na terenie wysokogórskim):
    krzyże – metalowe i inne, ogromne, duże i mniejsze – znaleźć można na szczytach w dosłownie każdych górach, po których zdarzyło mi się wędrować – są w Rumunii (np. Caraiman w Buczegach, [2016]), są w Słowacji (np. Sławkowski [2019], oczywiście Krywań [2016]), w Austrii bardzo często, w Bawarii na Hochecku [2015] były aż trzy! …Są w Chorwacji (Sv. Nikola [2018])
    Gdy nie ma krzyża, często spotkamy budynki-budyneczki, maszty, inne żelaziwa (szczególnie dużo pamiętam na rumuńskim Pietrosulu), względnie kolejkę terenową podjeżdżająca prawie pod sam szczyt, na którym zionie wielki metalowy „medalion” kierunkowy (Snowdon).

    Dla dalszego utrudnienia łatwiznowatych pokus retorycznych, przypomnieć należy (czekałam: a nuż ktoś, sam Redaktor-Profesor? …lecz skoro na tapecie już nowy wpis…), iż najtragiczniejsze tatrzańskie porażenie piorunem miało miejsce na bezkrzyżowej Świnicy, i to na wiele lat przed komunistyczną masówką czy fejsikowym zbiorowym lansem — 15 sierpnia 1939. 6 ofiar śmiertelnych…
    https://www.tvn24.pl/krakow,50/tatry-sierpniowe-tragedie-na-giewoncie-w-1937-roku-i-na-swinicy-w-1939,963728.html
    _____
    *daty w nawiasach kwadratowych – dla szybszej ew. nawigacji po spisach albumów zdjęciowych

  36. Panie Profesorze – co do większości punktów zgoda,
    ale co do 5 i 7: nie, nie i NIE!!
    ad 5.
    NIE jest dobrym pomysłem, aby turystom wspinającym się na Giewont zaproponować Kościelec. Toż na Kościelcu od lat, nawet przy złej pogodzie (deszcz i mgła) w sezonie jest tłoczno jak na schodach warszawskiego metra w godzinach szczytu. To może na Rysy? Przecież tam też nie lepiej!! Przykłady można mnożyć.
    ad 7.
    Zachęca Pan, by Polacy częściej kierowali się ku Tatrom słowackim. Ale gdzie? W tegoroczny długi week-end sierpniowy polskie samochody do ostatniego miejsca wypełniały słowackie parkingi na Łysej Polanie, w Javorinie i w Białej Wodzie Kieżmarskiej. Mało tego – prawie 2 km od Łysej Polany polskie samochody – wbrew przepisom i sensowi! – parkowały, jeden za drugim, na słowackich serpentynach, także przy linii ciągłej! Aż dziwne, że policja słowacka nic z tym nie zrobiła.
    Przyznam, że nie rozumiem: jak to jest, że ośmiela się Pan (już po raz kolejny) tak ochoczo zapraszać nieznajomych do NIE SWOJEGO domu? Dlaczego? Po co? Czy Słowacy naprawdę życzą sobie tak bardzo naszych wizyt? Bywam tam czasami i widzę, że na słowackich szlakach jest nie tylko coraz więcej Polaków, ale także coraz więcej śmieci, które staram się zbierać i znosić do naszych śmietników, bo najczęściej są to śmieci pochodzące z Polski. Jest mi za rodaków wstyd.
    Podsumowując:
    Nie widzę sposobu, aby komukolwiek zabronić jeżdżenia w Tatry, ale myślę, że nadeszła pora, aby zacząć zniechęcać do masowej turystyki zamiast ją promować.
    Z poważaniem
    Baba B

css.php