Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Adrian Zandberg

6.12.2019
piątek

List dziadersa do młodej lewicy

6 grudnia 2019, piątek,

Nie chciałbym nikogo urazić ani wybrzmieć protekcjonalnie. Proszę Was, żebyście potraktowali ten list z dobrą wiarą i nie doszukiwali się w nim drugiego dna. Co do protekcjonalności, poczucia wyższości, urażonych ambicji, próżności, frustracji i resentymentu, to w imieniu swoim i swoich kolegów przyznaję się do istnienia takich odczuć w jakimś wymiarze, bo to ludzkie. Jednak proszę wielkodusznie nam to wybaczyć, gdyż i my gotowi jesteśmy podobne cechy przebaczyć wam, bez wdawania się w dociekanie, kto ma ich więcej.

Z pewnością istnieją na lewicy różnice poglądów. Dotyczą spraw ekonomicznych, miejsca zagadnień ustrojowych w programie politycznym lewicy, a także postrzegania roli działaczy oraz intelektualistów jako obrońców słusznych praw osób ekonomicznie i społecznie pokrzywdzonych. Jeśli dziś piszę do „młodej lewicy”, to należy to rozumieć statystycznie. Również grupa, którą w jakimś stopniu (samozwańczo – z nikim tego nie uzgadniałem) reprezentuję, da się tylko umownie określić jako „stara”. Są młodsi, którzy myślą tak jak my, i są osoby znacznie starsze ode mnie, które w pełni identyfikują się z profilem ideowym „Krytyki Politycznej” czy Partii Razem.

Zwłaszcza organizacje feministyczne są bardzo zróżnicowane wiekowo, a liderki tego środowiska również najczęściej są starsze ode mnie. Jeśli zdecydowałem się na zdefiniowanie zasadniczego podziału w kategoriach wieku, to dlatego, że sami zostaliśmy zidentyfikowani przez niektórych młodszych kolegów i koleżanki jako „dziadersi”.

To miłe określenie nie jest jedynym epitetem, a jego używanie nie jest jedynym, lecz jednym z bardzo wielu przykrych afrontów, które spotykają kilkudziesięciu autorów, polityków i działaczy identyfikujących się jakoś z szeroko rozumianą lewicowością albo „obozem postępu”. I zapewne to jest w tym moim adresie najważniejsze: na początek bardzo prosimy, aby nas nie obrażać, nie wyszydzać i nie poniżać. Jesteśmy pochyłym drzewem, bo jest nas raczej niewielu i bliżej nam niż dalej, lecz czy ideowemu lewicowcowi wypada na pochyłe drzewa skakać?

Lepiej zachować kulturę i umiar w polemice, bo kto umie obrażać i poniżać jednych, może w przyszłości zwrócić ostrze swej agresji przeciw innym. I zapewne to uczyni. Względnie dobre maniery to niezbędny warunek wiarygodności – wszędzie i zawsze. Kto go nie dochowuje, nawet samemu sobie nie może dowierzać. Mówię to do wszystkich – także do siebie.

Żadna słuszność, postępowość ani nawet oczywista racja nie usprawiedliwiają poniżania kogokolwiek. Jeśli zaś chodzi o samo meritum sporu, a więc o te racje i słuszności, to sprawa jest – jak zawsze – złożona.

Te drażliwe i zapalne punkty powinny stać się przedmiotem racjonalnej debaty. Zastępowanie jej parskaniem i śmiechem oznacza słabość i bezradność. Wątpliwości ma każdy. Tłumienie ich przemocą szyderstwa i dogmatyzmu jest niemądre i niegodne światłego i wolnego umysłu. A przecież wszyscy, nawet jeśli mamy wiele zastrzeżeń do „oświeceniowego rozumu”, chcemy być ludźmi światłymi, rozumnymi i kulturalnymi. Przynajmniej w tym minimalnym zakresie wszyscy przyznajemy się do dziedzictwa „epoki burżuazyjnej”. Nie chcemy być członkami zwalczających się plemion, lecz myślącymi, autonomicznymi jednostkami.

Mam pewną nadzieję, może naiwną, że mój list „do przyjaciół Moskali” (wybaczcie tę drobną złośliwość) przyczyni się nieco do zmiany tonu i wszczęcia rozumniejszej dyskusji na drażliwe tematy. Chciałbym je tutaj przypomnieć i taką dyskusję zainicjować. Nie zamierzam epatować swoimi argumentami i analizami, bo nie taka rola zapraszającego do rozmowy. Ograniczę się do prostej problematyzacji i uporządkowania spornych kwestii.

Spornych i stanowiących o głębokich podziałach na lewicy. Linii tych podziałów jest kilka, lecz najważniejsza jest społeczno-towarzyska – i to właśnie przykrość, którą także całkiem osobiście odczuwam na tym tle, powodowała mną do napisania tego artykułu, a także polityczna, rozdzielająca poglądy socjalistyczne od bardziej liberalnych i przychylnych stosowaniu mechanizmów wolnorynkowych w polityce społecznej.

Oto jak widzę owe spory:

1. Spór o „maruderów”. Każdy, kto wychował się w PRL, w jakimś stopniu nasiąknął niedobrymi narowami, takimi jak niestosowny wedle dzisiejszych miar seksistowski humor, anachroniczne z dzisiejszej perspektywy obyczaje (jak całowanie w rękę), a nawet homofobia. Każda taka osoba musiała wykonać jakąś pracę nad sobą, aby tych narowów się wyzbyć, niemniej niektórzy zatrzymali się na pewnym etapie tej przemiany po to, by uchronić częściowo swoje poczucie kulturowej tożsamości oraz pozostawić nieco miejsca na ironię i dystans do panujących dziś dość surowych reguł. Trzeba podyskutować o granicach wolności w tym zakresie oraz akceptowalnych różnicach stylu bycia i wypowiadania się między pokoleniami. Na ile i w jakich okolicznościach wolno pozwolić sobie na pewną nieortodoksyjność, luz i swobodę zachowania, gdy w grę wchodzą drażliwe kwestie, takie jak równość płci, seksualność czy stosunek do pewnych grup społecznych?

Pokrewna temu jest kwestia granic tolerancji dla niedobrej przeszłości niektórych ludzi lewicy – zarówno pod względem jakichś niedopuszczalnych z dzisiejszego punktu widzenia wypowiedzi, jak i aktywności publicznej, łącznie z karierą w PZPR. Czy taka przeszłość jest zmazą niewybaczalną?

2. Spór o „klasę ludową”. Już samo określenie „klasa ludowa” świadczy o problemie, jaki mamy z dawnym podziałem na lud i elity, który chcielibyśmy zlikwidować, lecz który wciąż jest pewną realnością, wymagającą od nas i nazwania go, i refleksji. Wszyscy chcemy uniknąć protekcjonalizmu względem ludzi uboższych, mniej wykształconych, mających niższy kapitał kulturowy czy jakkolwiek to nazwiemy. Solidaryzowanie się z nimi jest słusznym i naturalnym odruchem ludzi lewicy.

Wiąże się z tym jednak ryzyko niedostrzegania granic między solidarnością i empatią a bezkrytycznym przypodobywaniem się, służalczością, a także stawianiem się w roli rzecznika czy obrońcy „ludu”, nawet gdy zainteresowani wcale tego sobie od nas nie życzą ani nie darzą nas zaufaniem. Trzeba porozmawiać o tym, gdzie zaczyna się klasizm, a gdzie fałszywa uniżoność i obłuda. To ważne nie tylko ze względu na godność i rzetelną samowiedzę lewicy, lecz również ze względu na jej zdolność mierzenia się z trudnymi zjawiskami, jak degradacja kulturowa, podatność na populizm, patologie społeczne. Lewica musi mieć odwagę mówić bogatym, jakie są ich obowiązki wobec społeczeństwa, lecz również kierować gorzkie słowa prawdy do uboższych, jeśli na nie zasługują. Bezkrytyczność względem „klasy ludowej” też jest protekcjonalizmem, którego powinniśmy się uczyć unikać. Łatwo atakować „dziadersów” i faszystów. Trudniej duże odłamy „klasy ludowej”. Ale czasami trzeba.

3. Spór o anachronizmy. Lewica stawia wykształconym elitom i sobie wysokie wymagania, jeśli chodzi o świadomość społeczną i przestrzeganie zasad szacunku dla innych, równości i niedyskryminowania. Byłoby niemądre oczekiwać przestrzegania dokładnie tych samych standardów poprawności od innych grup społecznych, a w szczególności od grup mniejszościowych, których tożsamości są pod względem kulturowym głęboko zakorzenione w przeszłości lub wręcz anachroniczne.

W niektórych przypadkach obyczaje są wręcz jednoznacznie opresyjne, np. względem kobiet i osób LGBT. Trzeba dyskutować o tym, co jest, a co nie jest społecznie akceptowalne, gdy chodzi o anachronizmy i swoistości (idiosynkrazje) kulturowe, a także zastanowić się, na ile można w tkankę kulturową ingerować poprzez polityki społeczne i edukację. Lewica musi chronić różnorodność i wolność, lecz ma również swoją aksjologię, którą uważa za uniwersalnie ważną. Trzeba dyskutować o tym, jak te przeciwstawne tendencje racjonalnie i sprawiedliwie uzgadniać.

4. Spór o pozycję i znaczenie wartości liberalnych. Zdobycze rewolucji liberalnej (w wielu przypadkach przeprowadzonej ręka w rękę z lewicą) pozwoliły na utrwalenie się w wielu krajach demokracji konstytucyjnych, których naczelne wartości – wolność, równość, praworządność, demokracja, transparencja – są również wartościami lewicy.

Niestety, praktykowanie liberalnej demokracji nie uchroniło społeczeństw przed wielkimi nierównościami i niesprawiedliwością. Dlatego stosunek lewicy do liberalnego porządku konstytucyjnego nie jest wyłącznie pozytywny. Trzeba o tym dyskutować, bo nadmierny krytycyzm wobec liberalnej demokracji może skutkować utratą należytej wrażliwości na łamanie zasad demokracji i państwa prawa. Również fakt niezaangażowania znacznej części (być może nawet połowy) społeczeństwa w aksjologię konstytucyjną i demokratyczną jest realnym problemem, którego lewica nie może ignorować i przemilczać.

5. Spór o internacjonalizm. Tradycyjny spór toczący się w łonie lewicy od XIX w. nabrał nowej, dramatycznej aktualności. Broniąc interesów słabszych, lewica zawsze działa w kontekście narodowym i krajowym. Punkt widzenia dobra narodowego, a więc punt widzenia racji stanu, interesu państwa, nie jest i nie może być lewicy obcy, mimo że problemy systemowe – ekonomiczne, kulturowe, a zwłaszcza ekologiczne – mają wymiar ogólnoludzki.

Niezbędna jest dyskusja nad właściwym wyważeniem racji wewnętrznych i uniwersalnych. Podział ludzkiej społeczności na narody i państwa jest wciąż faktem – faktu tego nie można, nie da się ignorować. Problemy, przed jakimi stoimy, są zaś globalne. Poszukiwanie właściwej formuły internacjonalizmu i globalnej współpracy jest zadaniem wszystkich – również lewicy.

6. Spór o rynek. Najbardziej klasyczny spór na lewicy nie ustaje i musi się toczyć w ciągle zmieniających się warunkach ekonomicznych. W jaki sposób i do jakiego stopnia państwo powinno regulować gospodarkę? Gdzie przebiegać powinny granice wolnej konkurencji? W jakim stopniu władza publiczna może się zadłużać? W jakich dziedzinach państwo powinno zachować monopol? Jakie są granice redystrybucyjnej funkcji państwa?

I ogólniej: w jakiej mierze jednostka sama odpowiada za swój los, a na ile ma prawo oczekiwać wsparcia i solidarności ze strony społeczności oraz instytucji? Nie ma tu prostych odpowiedzi. Lewicowo-liberalne spektrum zapatrywań i argumentów wymaga nieustającej refleksji. Nic nie jest tu rozstrzygnięte raz na zawsze.

7. Spór o akcję afirmatywną. Bardzo ważnym wyznacznikiem lewicowości jest akcja afirmatywna, polegająca na wyrównywaniu szans poprzez przyznawanie pewnych przywilejów osobom należącym go grup upośledzonych społecznie i ekonomicznie. Są to działania obciążone dużym ryzykiem naruszenia zasad równości i sprawiedliwości, jakkolwiek właśnie wzgląd na równość i sprawiedliwość są dla nich moralną pobudką.

Trzeba poważnie rozważać i analizować wszelkie przywileje ekonomiczne, edukacyjne i inne – tak aby działając w dobrej wierze, nie dopuścić się niesprawiedliwości i dyskryminacji względem tych, którzy z wyrównawczego przywileju nie skorzystają lub wręcz będą na niego łożyć ze swoich dochodów i pracy. Redystrybucja, a już w szczególności akcja afirmatywna, wymaga ogromnej ostrożności. Dogmatyzm i entuzjazm nie jest w tych sprawach dobrym doradcą.

To może wystarczy, choć tematów znalazłoby się więcej. Bardzo Was proszę, postarajmy się być dla siebie bardziej uprzejmi niż dotychczas, a zamiast obrzucać się szyderstwami i epitetami, spróbujmy – odrzucając wzajemne uprzedzenia – zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami intelektualnymi i moralnymi, od których nie da się wszak uciec ani w ortodoksję, ani w poprawność.

Zapewniam Was o swoim szacunku dla nowego lewicowego aktywizmu na polu edukacji równościowej, feminizmu, praw osób LGBT+, praw pracowniczych, praw mieszkańców, ekologii i ochrony zwierząt. Wiele rzeczy robicie o wiele lepiej niż lewica lat 90., nie mówiąc już o czasach PRL, kiedy wszystko ostatecznie potoczyło się w złą stronę. Cały czas uczę się od młodszych, choć w różnych sprawach mogę mieć inne zdanie, a nawet – jak mniemam – lepsze racje. Zawsze będziemy się jakoś tam różnić, lecz z tych różnic powinniśmy czerpać korzyści, zamiast sobie wzajemnie dokuczać. Nie wypada, abyśmy odtwarzali niemądre wzorce osławionego „konfliktu pokoleń”. Stać nas na mądrość i dojrzałość.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Wreszcie wziął się Pan Profesor za swój „obóz postępu” czyli krok do przodu, a dwa do tyłu. Bardzo piękny jest apel Pana Profesora…do samego siebie.

    Przyznam się, że moje modlitwy nie idą na marne. Powiem więcej, że droga do świętości Pana Profesora jest otwarta aż do śmierci. Tak właśnie było ze mną, bo pacjentki modliły się i zamawiały Msze św.

    Ja żyłem, piłem i czerwony sztandar nosiłem”, bo towarzysze – jako patrioci – pierwsi łapali biało – czerwone (wiedzieli, że pochód jest dokumentowany).

    To jest bardzo piękne kazanie o potrzebie szacunku młodych do starych, popieram też apel, aby nie zwalczać plemion, zerwać z opozycją totalną, bo to świadczy o kołtuństwie politycznym. Ojczyzna jest nieważna, bo liczy się władza. To normalna choroba jak każda inna…

    Powrót do wspomnień z PRL to dziaderstwo do kwadratu, bo czerwona zaraza ciągnie się za nami, a nawet jest w bloku z tęczową. To wszystko może zmazać tylko Bóg…raz na zawsze, nie wypowie nam tego, a u ludzi wyciąganie wszystkiego trwa do końca świata.

    Spór o klasę; czerwoni byli właścicielami naszej ojczyzny, ich bożkiem był i dalej jest ludobójca Stalin. Reszta narodu (vide Korea Północna) żyła z łaski, a duża grupa była „wrogami ludu”. Wszystko było czerwone; od sprzątaczki do prokuratorów i sędziów na telefon. Dzisiaj płaczą, bo gnębi ich reżim Jarka.

    W komunizmie i w Kościele Świętym nie istnieje demokracja, ale hierarchia w moim wypadku sięgająca Stwórcy wszystkiego. Szatan małpuje Boga i podsunął podobną strukturę (te same zasady), ale bezbożną z wypaczoną miłością do „samych swoich”.

    Internacjonalizm to miał być „homo sovieticus” na całym świecie. Hitler głosił czystość rasy, a w Państwie Islamskim „miesza się rasy” (stąd gwałty na pogankach, itd.).

    Dyskusja o przywilejach dla wszystkich jest wykluczona, bo nadal nie może otrzymać stanowiska ktoś z konkursu, ale musi być z nadania władzy (teraz tajnej).

    Każdemu, któremu się taka władza nie podobała i nie podoba jest chory psychicznie. Wpisz; siedzący w psychiatryku. Koledzy psychiatrzy z działają rozpędu. Raz rzucone rozpoznanie nie może być zmienione!

    Cały wywód kończy się błaganiem o ludzkie zachowanie wszystkich z zapewnieniem Pana Profesora o szacunku dla;
    – nowego lewicowego aktywizmu na polu edukacji równościowej (?)
    – feminizmu, praw osób LGBT+, praw pracowniczych, praw mieszkańców, ekologii i ochrony zwierząt.

    Tak myślałem, że Pan Profesor wreszcie zrówna mnie z chronionymi zwierzętami, ale katolik i to lekarz głoszący chwałę Stwórcy Wszystkiego…”co to, to nie”!

    My nie wierzymy w majaki, bo powstaliśmy z wielkiego wybuchu, a przez samoistne powstanie komórek i ewolucję mamy mózgi, ręce, oczy, narząd równowagi, gruczoły, a nawet jajniki produkujące jajeczka i jądra produkujące polemiki. Wybuch spowodował, że sami możemy tworzyć następne pokolenia.

    Jak Pan Profesor przeskoczy – jako filozof – ten problem to stwierdzi, że ewolucja jest prawdziwa i polega na przejściu od człowieka cielesnego do duchowego…

  2. Myślę, że przede wszystkim lewica powinna przyjąć do wiadomości, że komunizm, który przecież też był emanacją lewicy, ponosi odpowiedzialność za nie mniej poważne zbrodnie, niż zbrodnie nazistowskie. I m. in. z tego punktu widzenia patrzeć na węzłowe problemy lewicy. Lewica wszak nie była tolerancyjna i nie miała nic wspólnego z demokracją, oraz praworządnością i rynkiem przez długie lata w Polsce. Wykształciła elitę w formie biurokracji, która początkowo była obcą strukturą, a dziś dominuje w sposób patrymonialny wszystkie przejawy życia społecznego i państwowego, blokując rozwój i osiągnięcie podstawowych parametrów cywilizacyjnych UE. Jakiś czas temu Pan Andrzej Celiński zadał słuszne, a jednocześnie pełne bezradności pytanie: jak zwrócić państwo obywatelom, czyli w sumie co zrobić, aby w Polsce przestrzegano podstawowych zasad konstytucji, która wszak niesie także lewicowe idee. Lewica musi ustosunkować się do realiów, jakimi są fakty, że to wcale nie ona, przynajmniej w centralnej i wschodniej Europie, stworzyła ten model państwa, w którym w ogóle jest możliwa do postawienia większość z dzisiejszych postulatów lewicy. Spór o internacjonalizm jest w gruncie rzeczy historycznym sporem o agenturalność w służbie imperializmu. Emancypacja z tak pojętego internacjonalizmu chyba dość mocno rozbiła lewicę. Uważam za słuszne przede wszystkim zastanowić się do jakich zbrodni doprowadziły idee lewicy, aby uniknąć, jak mówiono w PRL-u, podobnych błędów i wypaczeń w przeszłości.

  3. a może ten ostry podział na lewica, prawica nie istnieje? człowiek jest wolny albo zniewolony, może zaakceptujmy fakt, że niektórym jest dobrze w kościele? mnie ostatnio pan Czarzasty znowu zdenerwował mówiąc że armia czerwona nas wyzwolila. rację ma pan Davies mówiąc czlowiek zniewolony nikogo nie wyzwala, bo nie może. nie wyzwala się ludzi wsadzajac ich do więzienia. znowu mnie to do lewicy zrazilo.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Młoda lewica”, to przede wszystkim postmoderniści-marksiści, plus radykalne feministki, genderowcy, aktywiści LGBT, alarmiści klimatyczni, wielbiciele multikulturalizmu czyli apologeci radykalnego islamu. Krótko mówiąc, towarzystwo w którym stężenie antyanaukowych bzdur, zwykłej głupoty i barbarzyństwa ubranego w maskę troski o „dobro ludzkości”, już dawno przekroczyło masę krytyczną. Logika, to dla nich burżuazyjny przesąd, opresyjna „narracja” neoliberalnych elit, zwyrodniałe narzędzie służące do kontroli kobiet i mniejszości. W jakim kierunku idą, to wiadomo, już tam byliśmy, jest tylko drobna różnica, teraz w „świetlanej przyszłości” będziemy znacznie bardziej. I nie widać, skąd mógłby nadejść ratunek. Przyjdzie chyba liczyć na AI lub kosmitów. Albo na cud, najlepiej świecki.

  6. Pan gospodarz:

    „nie mówiąc już o czasach PRL, kiedy wszystko ostatecznie potoczyło się w złą stronę”

    To by się zgadzało – wystarczy rozejrzeć się wokoło, żeby zobaczyć w jaką stronę się potoczyło. Jeden warunek – to wokoło ma mieć promień większy niż 10 km od przytulnej knajpki na Krakowskim Przedmieściu lub krakowskim Rynku.

  7. Słuszna uwaga , podział na lewicę i prawicę trąci trochę anachronizmem. PiS , oceniając ich poczynania w sferze gospodarczej to czysto lewicowe towarzystwo, w sferze obyczajowej przeciwnie, kanclerz Merkel uznając małżeństwa jednopłciowe jest jednocześnie przedstawicielką chrześcijańskiej demokracji, więc te pojęcia nie wyjaśniają już nic.

  8. Tzw. „klasa ludowa”. Kim jest? Do kogo właściwie Lewica chce się odnieść. Dzieciństwo i wczesną młodość spędziłam na wsi. Teraz mieszkam w miasteczku, które ma to szczęście że leży przy linii kolejowej więc jest czym dojechać do pracy bez samochodu. Lewica z natury jest za rozdziałem kościoła od państwa. I żeby nie było, ja również to popieram z całych sił, równocześnie z reguły życie ludzi zwłaszcza na wsi wschodniej toczy się wokół kościoła. I nie chodzi tu tylko o wiarę, ale o szeroko pojętą kulturę. Zawsze tak było na wsi. Czasy się zmieniają ale „kultura kościoła” na wsi trwa. Ludzie są przyzwyczajeni do tej „kultury”, muszą być chrzty , muszą być komunie. Bo to jest część ich życia. Czy lewica proponuje coś w zamian? Kiedyś zakładano na wsi czytelnie ludowe, a teraz? To do kogo lewica mówi o tym rozdziale, na wsi to mało kogo interesuje, takich jak ja jest mniejszość. Lata PRLU nie zmieniły stosunku do kościoła, raczej go zakonserwowały. O stosunku do mniejszości seksualnych nie wspomnę bo każdy wie jak jest..
    Druga sprawa . lewica oburza się na politykę historyczną „prawicy”. I znów całkiem słusznie! Ale jednocześnie uprawia swoją politykę, też nie do końca zgodną z faktami. Po co np. wrzucać „wyklętych” do jednego wora? Wyklęty to „bury” ale wyklęty to też Pilecki.
    Jakub 01 słusznie napisał, te podziały są anachroniczne. Przed nami wielkie problemy. Nikt nie wie jak będzie wyglądał świat za 20 lat. Amazonia wciąż płonie. Do władzy dorwali się populiści, za nic mający fakty naukowe. To jest niebezpieczne! fake newsy. Co lewica tu proponuje? jak zapanować nad Internetem? Młodzież to już inny świat, oni zyją w necie. Na świecie istnieją ludzie , którzy wierzą że ziemia jest płaska, szczepionki szkodzą, ja takie „poglądy” słyszałam od nauczyciela!!! Mnie to przeraża. Irracjonalizm może prowadzić do zła. Oczywiście ktoś powie edukacja. I tak , to jest prawda. Populiści wszelkiej maści nie lubią edukacji. Olga Tokarczuk która mówi oczywistą oczywistość że jesteśmy częścią Natury to dla nich zło wcielone a śmieci to problem estetyczny. Tak właśnie wyrażał się jeden „przypadek”. Nazwiska nie wspomnę bo nie warto.

  9. schfeyk
    7 grudnia o godz. 12:07
    lewica nawiazuje do tradycji tolerancji pastwa Jagiellonw. „Nie jestem krolem sumien swoich poddanych ” Zygmuny August .
    Skoczya sie tolerancja I zapanowal katolicki fanatyzm skonczylo sie wojna z kozakami oslabieniem a w koncu rozbiorami.
    A po 1918 smiercia pezydenta Narutowicza tylko dlatego ze nie byl antysemita. To prawica z ORN wydawala zydow w czasie wojny gestapo. Zawsze przynosicie hanbe przyzwoitym Polakom

  10. epis12
    8 grudnia o godz. 0:05
    Jeżeli potępienie agresywnych ideologii, posługujących się polityką tożsamości grupowych, uważasz za bzdury i przejaw pisowskiego zaczadzenia, to chętnie przeczytam, co jest przejawem rozsądku. Może to, że płeć nie ma związku z biologią, DNA, chromosomami, a jest „konstruktem psychologiczno-społecznym” o „performatywnym charakterze” i podlega wyborowi?

    Martin L
    8 grudnia o godz. 10:25
    Jeżeli marksizm, radykalny feminizm trzeciej fali czy islam kojarzy ci się z tolerancją, demokracją lub humanizmem, to tylko pozazdrościć mózgu wypranego do czysta.

  11. @rosemary1
    8 grudnia o godz. 10:12

    Znakomity komentarz. Daję dużego lajka 🙂

css.php