Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Czytanie

23.04.2020
czwartek

Książka jako katastrofa

23 kwietnia 2020, czwartek,

Gdy nie było jeszcze książek, nie było problemu. Nieliczni czytali sobie na głos uczone zwoje, a reszta cieszyła się klechdą i kazaniem. Dopiero gdy zaczęto kroić papier i oprawiać w deski, zrobiło się niebezpiecznie. Uczonych w piśmie, nie tylko świętym, zaczęło jakby przybywać. Ale prawdziwa katastrofa nastąpiła dopiero po wynalezieniu druku. Oto rozmaici niepowołani zeloci pokupowali sobie Biblię i zaczęli ją studiować na własną rękę, a nawet na własny rozum i sumienie.

Gutenberg wypuścił dżina z butelki, a dżin uczynił reformację. Po reformacji, niesyty, zabrał się do spraw świeckich. Drukowana plaga spadła na bezbronne owczarnie Europy i zamieniła pokorne baranki w stado politycznych wilków. Oto bezbożne gazeciarstwo, ów internet XVIII w., uczyniło z maluczkich rzemieślników i pisarczyków biedujących po miastach bluźnierczą „opinię publiczną”. Na domiar złego żądni zysku xięgarze już od XVI w. karmili lud jarmarcznymi romansidłami i bajdami o rycerzach, w których pod płaszczykiem cnoty i pobożności kipiała chuć i kotłowało się poróbstwo.

Aż przyszedł ten czas, gdy nawet paryski prostaczek dość umiał składać litery, by odczytać rewolucyjną ulotkę: wolność, równość, braterstwo! Słowo pisane, przez tysiące lat służące pospołu możnym i uczonym do stróżowania wieczystemu porządkowi boskich praw na ziemi, wielce dla panów tych korzystnych, trafiwszy spod prasy do brudnych oficyn i pod chłopskie strzechy, obróciło się w oręż wolności. Wyzwoliło duchy narodów, oświeciło i zeświecczyło miejską masę, uwolniło naukę od scholastycznego wzdęcia.

Jednak prawdziwa i ostateczna potęga książki miała się objawić w czymś innym. Oto z łona odrodzenia i nasienia oświecenia narodziła się nowoczesna kultura humanistyczna wykarmiona na powieści, wierszu i eseju, zapatrzona w Grecję, rozmiłowana w leśnych bajdach Północy, lecz przecież ciągle chrześcijańska. Rabelais, Cervantes, Montaigne przetarli szlak, którym poszła nowoczesna Europa. Szlak książki. I gdy w XX w. oświecenie spełniło swą obietnicę i trafiło do mas, wszystkim się zdawało, że szczytem marzeń jest naród złożony z inteligentów, którzy nauczeni tego w szkole do grobowej deski delektują się Literaturą.

Guzik z pętelką. Zapomnijmy. Niemądre pretensje wymarłej sekty egzaltowanych czytelników wczytanych w Goethego, Manna, Prousta albo Joyce’a czas oddalić, a ich posłańców odprawić z powrotem do zakurzonych bibliotek. Niechaj sobie tam siedzą ci erudyci-maniacy za pan brat z molem i roztoczem. Nam e-papier, czytnik i sieć. Niech żyje wolne czytanie! Książka przyniosła nam wolność – niechaj teraz pozwoli nam tę wolność praktykować.

Mniej czytamy? Owszem, ale i tak więcej niż nasi pradziadowie, wprawdzie żyjący w epoce rozkwitu literatury, lecz w większości niepiśmienni. Czytamy szybko, łatwe i krótkie teksty? Cóż, na grube książki czas mieli i nadal mają nieliczni, za to wielu miało i dziś ma całe półki nieprzeczytanych nigdy tomów. Normalnie pracujący człowiek – dawniej i dziś – może sobie poczytać jakąś godzinkę albo dwie dziennie. To daje 20-100 stron zależnie od trudności tekstu i tempa lektury.

Odliczając połowę na gazety i czasopisma, dostajemy taki rachunek: gramotny, lecz pracujący obywatel czyta co roku 10-50 książek. W ciągu życia średnio pewnie z tysiąc. Zawodowy erudyta i pochłaniacz książek wyrabia tę normę w trzy lata. W dodatku rozumie i pamięta, co przeczytał, a zwykły inteligencki szaraczek nie za bardzo. Ten czyta dla przyjemności, niekoniecznie mądre rzeczy i wcale taki znowu mądry od tego się nie robi. Bo może i książki kształcą, ale jak kto głupi, to mu nawet cała biblioteka nie pomoże.

Moje życiowe tysiąc książek pozostawi mnie takim samym ignorantem w godzinę śmierci, jakim byłem za życia. Wszak to ledwie mała kropelka w oceanie tekstów, a nawet Tekstów. Swoją drogą z tymi wielkimi Tekstami też nie należy przesadzać, bo i tam głupstw nie brakuje.

Poza tym gdy jeszcze byliśmy sobie małą Europą, mogło się nam wydawać, że jest jakaś jedna Wielka Literatura tworząca Kulturę. Homer z Platonem, Owidiusz z Horacym, Petrarka z Miltonem. Jednak gdy trochę wychynęliśmy na świat, widzimy, że takich klasyków i kanonów można by namnożyć, że taki Pendżab nie gorszy od Bałkanów, a mity Północy nie głupsze od mitów Południa. I nie o żaden multikulturalizm mi chodzi, lecz o to, że tego wszystkiego nie da się przeczytać i że wszyscy jesteśmy ignorantami, no, może z wyjątkiem Kani i Gondowicza, ale oni przecież od innej małpy pochodzą.

Do czytania rzeczy poważnych trzeba mieć talent i umysł znacznie więcej niż przeciętny. Dlatego próba wepchnięcia przeciętnego człowieka na widownię parnasu jest przedsięwzięciem niemądrym i niesmacznym. A dręczenie dzieci lekturami, z których nic zrozumieć nie mogą, bo nie dla dzieci je pisano, to już niemal perwersja. Gdy patrzę, co się biedactwom każe w szkole czytać, na te wszystkie bryki z internetu i „klucze” do egzaminów z polskiego, to ja bym już wolał, żeby mi dziecko poszło na rower. Mam wrażenie, że szkoła chce z wszystkich dzieci zrobić ćwierćinteligentów. I obawiam się, że wielkie urzędowe „promowanie czytelnictwa” (kto wynalazł ten zwrot potworny?) tą samą ręką „strasznego mieszczanina” jest czynione co programy nauczania polskiego, klucze do matur i inne bezeceństwa w tym rodzaju.

O nie, nie marzę o Polsce pod rządami takich jak ja zwyrodnialców, którym w mózgach przerosły bicepsy poruszające językiem i piórem, ale nie chcę też Polski półinteligenckiej, urobionej łapami filistrów. Pragnę Polski ludzi wolnych i radosnych, co swój rozum mają, a czytają sobie od czasu do czasu, co im się podoba, dla przyjemności, a nie dla Kultury. Dawno już skapitulowałem, czyli „wyluzowałem”, i to samo polecam Szanownemu Państwu.

Czytanie ma wszelkie cechy blagi lub mitu, jak kto woli. To tak jak z seksem. Wszystkim się wydaje, że inni mają go mnóstwo, w wielkim urozmaiceniu, a tylko oni sami jakoś tak szaroburo. Podobnie inteligentom wydaje się, że inni porządnie czytają od deski do deski wartościowe rzeczy, a tylko oni mało i niedokładnie. Bez tego złudzenia i bez tych kompleksów nie byłoby zresztą poważnej literatury. Owładnięci mitem „czytelnictwa” autorzy biorą się do pracy w złudnym przekonaniu, że ktoś ich będzie czytał i rozumiał – nawet coś, czego nie udało im się powiedzieć.

Z tych wszystkich narcystycznych iluzji, lecz także z przyjemności, jaką daje lektura, coś jednak dobrego wynika. W sumie przecież sporo dobrych rzeczy się pisze i czasem ktoś to jednak mniej czy bardziej uważnie poczyta. Jesteśmy od tego odrobinę inteligentniejsi i odporniejsi na ciemnotę. O mądrych zaś martwić się nie musimy. Ten gatunek, choć jest rzadki, to ma się wcale dobrze. Ludzie mądrzy zawsze będą i zawsze będą dużo czytać. Przetrwają mimo szkoły i „promowania czytelnictwa”.

Pisząc niniejsze w pociągu z Krakowa do Warszawy, moim drugim domu na kołach, mogłem poznać czytelnictwo narodowe organoleptycznie. Naprzeciw mnie, ach, blondynka. Blondynka czyta „Gazetę”. Po chwili odkłada i bierze się do amerykańskiego romansidła w oryginale. Czytelniczka, okazuje się, właśnie zdała maturę, a jej prezentacja z polskiego dotyczyła „Wyznań nimfomanki” (czas poważnie rozważyć likwidację szkół…). Książki czyta przygodowe, a romansidło służy jej do nauki angielskiego, gdyż wybiera się do Albionu zarabiać na studia z zakresu grafiki komputerowej. Zapewniła, że książki lubi i nigdy ich nie porzuci. Czytelniczka nowej ery – żadnych zahamowań.

Zapytała, co bym jej polecił. Mozolnie literujemy: Gargantua i Pantagruel. Oczarowany tą egzotyką wysiadłem na Centralnym z mocną wiarą: jeszcze książka nie zginęła! Waginalnie, digitalnie, po drogach żelaznych sączy się w mózgi słowo gramatyczne, słowo logiczne. Zawsze sobie drogę znajdzie. Tekstura oplata jej kibić, bluszcz kultury lubieżnie wspina się na łono kolejnej niewinnej Ewy.

Dość. Jesteśmy obrzydliwi. Stanowczo można się bez nas, satyrów pióra, obyć. Ale i ja jestem, prawdę mówiąc, młody. Bliżej mi do tej dziewczyny z pociągu niż do własnego ojca. Mój ojciec, rocznik 1914, deklamował przy obiedzie wiersze Schillera, Puszkina i kogo tam jeszcze. Był sercem w XIX w. Obszerną pamięć hojnie nastręczał wieszczom. Moja zaś pamięć spoczywa w nieznanych serwerach, w internetowej chmurze. Dla mnie po „Quousque tandem abutere, Catilina…” jest już tylko „et cetera”. Czytam, ale nie doczytuję do końca. I nic nie mogę zapamiętać. Nie muszę – sieć pamięta.

Na szczęście rozumiem, co czytam. Taki mój fach. I w dodatku piszę – w owym narcystycznym złudzeniu, że ktoś to przeczyta i mniej więcej ogarnie. Ale fakty temu przeczą. Rację miał Lem, parafrazując Gorgiasza: nikt nic nie czyta, a nawet gdyby czytał, to i tak by nie zrozumiał, a nawet gdyby zrozumiał, toby nie zapamiętał. Podkreślam raz jeszcze: literatura wyrasta ze złudzenia. Piszemy, bo lubimy samych siebie inteligentnymi i wygadanymi. I czytamy z tego samego powodu. Literatura jest dziwowiskiem ludzkiej inteligencji i talentu. Jej zadaniem jest być lepszą od swych autorów i czytelników. Uwiedzenie, oczarowanie. Po prostu erotyka. I co się dziwić, że po lekturze przychodzi sen zapomnienia?

W nowym świecie nieskończonej biblioteki w e-czytniku nie będzie już rządów Autora ani poddaństwa Czytelnika. Książęta krytyki nie będą nam już dyktować, komu składać mamy daniny naszego czasu i uwagi. Erudyci z krwi i kości staną się żałosnymi dziwolągami udającymi mądrość wszechwiednej sieci. Absolut hipertekstu, biblioteka totalna, o której marzył Borges i inni, stanie się wkrótce faktem. Nasze umysły wyleją się z czerepów i przeniosą do sieci, która stanie się już wkrótce naszym umysłem wspólnym i uniwersalnym. Nie będzie już autorów i czytelników. Każdy będzie pisać i każdy będzie czytać. Nie będzie pisania do szuflady i pisania do druku, zawodowców i amatorów. Wszystko, co napiszemy, nagramy i sfilmujemy, będzie publiczne i wszystko będzie prywatne.

Mądre zmiesza się z głupim, literatura z grafomanią, nauka z ciemnotą. Przez nasze czytniki i przez nasze mózgi przepływać będą każdego dnia setki urywków – czytanych w roztargnieniu lub słuchanych jednym uchem – na niezliczoną liczbę najbardziej rozbieżnych tematów. W tej kakofonii zgranulowanych i skompresowanych treści to i owo zdoła jednak przykuć naszą uwagę i zatrzymać przy sobie myśl, wyobraźnię i uczucie. Niełatwo będzie się przebić. Formy krótkie, lecz pojemne i wyraziste, zdobywać będą na chwilę przyczółki w naszych mózgach-końcówkach sieci, by zaraz ustąpić miejsca kolejnym, jeszcze doskonalszym „multimedialnym” monadom.

Czeka nas epoka fascynująca. W absolutnej wolności wymiany tekstów, nagrań i obrazów kanony i hierarchie skazane są na kompromitację. Każdy z nas będzie arbitrem obdarzającym punktami swej uwagi, swymi łaskawymi kliknięciami to czy owo, wchodzącym każdego dnia w setkę nisz i zostawiającym w nich swe ślady: dopisek, ocenę, inwektywę. Prywatnie i na własną rękę. Kultura rozdrobni się w miliony aforyzmów i obrazków. Dzieła złożone i rozwlekłe ustąpią miejsca „spotom”, czyli utworom kropkom, zwartym i monadycznym niczym haiku, a jednocześnie wplecionym w sieć niekończących się odesłań, którymi nie będzie zarządzać erudyta, lecz silnik wyszukiwarki.

Już niedługo ziści się proroctwo sprzed półwiecza: świat jako mille plateaux, tysiąc płaszczyzn, które wieszczyli Deleuze i Guattari.

Kiedyś pogrążaliśmy się w lekturze, by zapomnieć o swoim małym, nieprawdziwym i niedobrym świecie. Pogrążaliśmy się w iluzji świata lepszego i lepszego życia, które było zawsze nie tu, gdzie my. W samotności lektury przestawaliśmy z wyższymi duchami i zdradzaliśmy samych siebie. Dziś czytając-pisząc, słuchając-mówiąc, wyglądając-oglądając, jesteśmy z innymi we wspólnym, doskonale realnym wirturealu, w prawdziwie własnej, wytworzonej pospólną pracą rzeczywistości. Odzyskując wolność i odzyskując kulturę, nie będziemy już szukać w niej odskoczni od nędzy naszego życia. Nareszcie będzie nasza, wyemancypowana. Będziemy w niej u siebie, i to razem z innymi – nie z duchami, lecz z ludźmi, współczytelnikami i współtwórcami. Zamiast topić w książkach swą straszliwą samotność, nauczymy się z radością odnajdować samych siebie właśnie wtedy, gdy odłączymy się od sieci.

Prawdziwie wolni ludzie nie muszą już czytać. Naszym ostatecznym przeznaczeniem jest być na powrót offline, sami z sobą – bez słuchawek, bez tabletu, bez książki. Pragniemy powrotu do jaskini. Epoka wyzwolonej i totalnej kultury, mille plateaux, tam nas właśnie prowadzi. Gdy i ona przeminie, nareszcie odnajdziemy swe przeznaczenie – znów staniemy się małpami. I będziemy szczęśliwi. Dopóki znów nie przyjdzie jakiś Platon.

Z okazji Dnia Książki przypomniałem swój artykuł z 2011 r., który wówczas ukazał się w „Gazecie Wyborczej”. Dziękuję red. Jarosławowi Kurskiemu za zgodę na powtórne wykorzystanie tekstu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 47

Dodaj komentarz »
  1. @act
    Nie ma też czegoś takiego jak liczba mnoga „zeny”. Są różne szkoły zen, ale nie różne zeny, tak jak są różne gałęzie chrześcijaństwa, a nie różne chrześcijaństwa.
    Szczegolowe wyjasnienia pod poprzednim wstepniakiem.

  2. Jest zatem nadzieja, ze blogowi erudyci przestana wreszcie polecac nam prostaczkom, gwoli oswiecenia ,lektury nalezace do obowiazujacego kanonu pol wieku temu, na ktorych nawiasem mowiac ich erudycja zawislai ani rusz dalej. Wciaz ten nieszczesny Ulisses, ktorego manieryczny jezyk i kobylasta objetosc usypia od pierwszej strony. Wciaz poleca mi sie te same opisy zolnierzy wrogich armii, ktorzy podczas zawieszenia broni czestuja sie papierosami, no i oczywiscie oprocz Remargue’a Proust i cala literatura iberoamerykanska. O Coelho Houellebecq’u to juz jakby ciszej, choc tez modni jescze do niedawna.
    Nie wiem co mialoby mi dac ponowne przewertowanie lektur, ktore koniecznie wypadalo znac w latach 60 -70-tych. Jeszcze gorzej zopracowaniami historycznymi. Tam to juz tylko Stalin i Zaglada.
    „Niemądre pretensje wymarłej sekty egzaltowanych czytelników wczytanych w Goethego, Manna, Prousta albo Joyce’a czas oddalić, a ich posłańców odprawić z powrotem do zakurzonych bibliotek. Niechaj sobie tam siedzą ci erudyci-maniacy, za pan brat z molem i roztoczem. ”
    Oj to, to!
    „Prawdziwie wolni ludzie nie muszą już czytać. Naszym ostatecznym przeznaczeniem jest być na powrót offline, sami z sobą – bez słuchawek, bez tabletu, bez książki. Pragniemy powrotu do jaskini.”
    A zebys pan wiedzial profesorze. Mnie juz zadna spisana madrosc nie oswieci ani nie oglupi, a powrotu do jaskini i tak nie dozyje. Wole ostatnie dni spedzic w sadzie niz w bibliotece. Gorzej z mlodymi, ale moze koronawirus wymusi czytanie. Nawet ze zrozumieniem.

  3. Z drukiem rzecz jest bardziej skomplikowana. Wiele różnych procesów nałożyło się na siebie jednocześnie w procesie budowania cywilizacji, a konflikt jaki temu towarzyszył był po części sztuczny tzn. był to konflikt wyolbrzymiony. Niedawno był program w TVP Historia o wpływie wybuchu wulkanu w 1830r. na późniejszy upadek imperium Rosyjskiego. Być może upadek nie był wynikiem działania sił natury i ono by nie upadło, a z kolei Polska nie odrodziła się, gdyby ćwierćinteligenci bez wyobraźni nie zrobili rewolucji, uprzednio sporo się na czytawszy różnych mylnych teorii dot. konfliktu klasowego. Tak więc nie sam druk lub środki przekazu i gromadzenia wiedzy, lecz interakcje międzyludzkie są większą przyczyną katastrof dla ludzi, niż katastrofy naturalne. Tak było dotychczas, ale nie wiadomo, jak będzie dalej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. jakub01
    23 kwietnia o godz. 21:56

    jakub01
    21 kwietnia o godz. 2:01
    ” @act
    Co to takiego zenu?”

    Pytalas o forme ‘zenu’ wiec pokazalem, ze odmiana fleksyjna (w liczbie pojedynczej) jest tez dopuszczalna. Kropka.

    Co do liczby mnogiej (ktora nie byla przedmiotem Twojego pytania!) sama cytowalas, ze jest dopuszczalna w pewnych wzorcach odmiany; moim zdaniem wylacznie dla ‘kompletnosci’, bo ktos, korzystajac z przywileju swoistej ‚licencia poetica’, moglby tej formy uzyc – np. ‘Nie znam sie na zadnych zenach!’.

    Ale nie o liczbe mnoga od ‚zen’ Ci chodzilo w pytaniu: „Co to takiego zenu?”, prawda? Chodzilo Ci o to by obnazyc moja domniemana
    ignoracje.
    Nie pisz juz do mnie prosze.

  6. Tekst rewelacyjny – przebogaty w myśl przednią – każy akapit to perełka znaczeń i tropów.
    Pisany blisko dekadę wstecz, a ciągle świeży i proroczy…

    Mądre zmiesza się z głupim, literatura z grafomanią, nauka z ciemnotą„.

    „I gdy w XX w. oświecenie spełniło swą obietnicę i trafiło do mas, wszystkim się zdawało, że szczytem marzeń jest naród złożony z inteligentów, którzy nauczeni tego w szkole do grobowej deski delektują się Literaturą.
    Guzik z pętelką. Zapomnijmy.” JH

    „Zawodowy erudyta i pochłaniacz książek wyrabia tę normę w trzy lata. W dodatku rozumie i pamięta, co przeczytał, a zwykły inteligencki szaraczek nie za bardzo. Ten czyta dla przyjemności, niekoniecznie mądre rzeczy i wcale taki znowu mądry od tego się nie robi. Bo może i książki kształcą, ale jak kto głupi, to mu nawet cała biblioteka nie pomoże”. JH

    Do czytania rzeczy poważnych trzeba mieć talent i umysł znacznie więcej niż przeciętny. Dlatego próba wepchnięcia przeciętnego człowieka na widownię parnasu jest przedsięwzięciem niemądrym i niesmacznym”. JH

    „O nie, nie marzę o Polsce pod rządami takich jak ja zwyrodnialców, którym w mózgach przerosły bicepsy poruszające językiem i piórem, ale nie chcę też Polski półinteligenckiej, urobionej łapami filistrów.” JH

    „Rację miał Lem, parafrazując Gorgiasza: nikt nic nie czyta, a nawet gdyby czytał, to i tak by nie zrozumiał, a nawet gdyby zrozumiał, toby nie zapamiętał„. JH

    Prawdziwie wolni ludzie nie muszą już czytać. Naszym ostatecznym przeznaczeniem jest być na powrót offline, sami z sobą – bez słuchawek, bez tabletu, bez książki. Pragniemy powrotu do jaskini. Epoka wyzwolonej i totalnej kultury, mille plateaux, tam nas właśnie prowadzi.

  7. Panie Profesorze . Jak widać , w 2011 r. był Pan w szczytowej formie, ale ja wolę wolę Pana teksty współczesne, szczególnie te o wiadomym reżimie.

  8. Pan kokietuje Profesorze uroczo, pieknym i klarownym jezykiem.

  9. @act
    Troche dziwna prosba , ktora chetnie spelnie, bo to nie ja cie zaczepiam ustawicznie i w sposob dosc ordynarny ale ty mnie. I pojecia nie mam czemu to zawdzieczam. Zaczales kilka miesiecy temu od glupawej insynuacji na moj temat, przypisujac sobie jakies prawo do komentowania w sposob oczywiscie zafalszowany i tendencyjny mojej obecnosci na blogu., choc szczerze mowiac nie tylko nigdy z toba nie zamienialam ani slowa ale nawet nie zauwazylam twojej obecnosci.
    Wiec robienie za urazona niewinnosc slabo ci wychodzi. A prosba o to abym „nie pisala do ciebie” jest kuriozalna wobec ustawicznych chamskich zaczepek z twojej strony. Twoja ignorancja w kwestii zen jest oczywista niezaleznie od tego w jaki sposob odmieniasz to slowo przez przypadki, zatem niczego ci tu wytykac nie musze.
    Badz laskaw sie zwyczajnie odwalic.

  10. Szanowny Gospodarzu,
    niestety musze zabrac glos w kwestii formalnej. Na poczatek przypomne:

    Zapoznaj się dokładnie z Regulaminem serwisu Polityka.pl oraz Regulaminem uczestnictwa w forum internetowym i przestrzegaj ich zasad.

    2. Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci. Ponosisz odpowiedzialność prawną za swoje wypowiedzi, które naruszają dobra osobiste innych osób. Twoje wpisy naruszające zasady komentowania i Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:

    a. Zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego rodzaju

    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, przekonania, wyznanie,
    światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną

    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione

    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów

    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami

    A teraz pozwole sobie zacytowac:

    basia.n
    18 kwietnia o godz. 21:50
    Ponieważ @ głos zwykły nie potrafi uszanować ani powagi chwili, ani Gospodarza – proszę blogowiczów o „łapkowanie ” jego wpisów. Niech przynajmniej staną się mniej widoczne…
    Isia
    18 kwietnia o godz. 21:58
    Wal się sam z Syryjczykami… chłopie roztropie…
    Rzadki okaz, zadowolonego z siebie, polaczka… mendozy…
    Lewy
    19 kwietnia o godz. 9:49
    Czy musimy czytać tego bęcwała @głosa zwykłego ?
    act
    19 kwietnia o godz. 10:20
    szczekasz na niewlasciwe drzewo a ze szczekac musisz…
    act
    19 kwietnia o godz. 10:22
    przylazlas tu znowu ze swoja trucizna straszna babo.
    Lewy
    19 kwietnia o godz. 10:26
    No i ten bełkot rozszalałej Jakubki,..
    Skąd sie biorą takie wścieklice ?
    act
    19 kwietnia o godz. 11:37
    Wchodzisz tu w taki dzien by smrodzic ze swoja pseudointeligencja, do ktorej bardziej pasuje.. obora.
    OA
    19 kwietnia o godz. 12:24
    … oto wypierdy czołowego narodowego forumowego podsrywacza… jakub01
    i dziesiątki innych ksyw – w tym jagupek03
    głos zwykły to ten sam pieniek czyli gnotek.
    ———————-
    Znany od lat na forach „Polityki” – wystarczy przerzucić, ale komu by się chciało, komentarze.
    Wszędzie banowany, zagnieździł się u Hartmana.
    i podsrywa, podsrywa … cierpi na sraczkę periodyczną, gdzie może podsrywa ten, w gruncie rzeczy, chory człowiek na sraczkę…
    Cel jeden: rozcieńczyć albo zamulić forum… potrafi podsrywać bez końca…
    No i ten rozsiany fetor podsrywającego półgłówka.
    Czas zarazy.
    ahasverus
    19 kwietnia o godz. 12:48
    Tak twoje wspaniałe analizy możesz sobie wsadzić do du.py.
    OA
    19 kwietnia o godz. 22:04
    głos zwykły
    19 kwietnia o godz. 20:30
    vel Jakupek01
    … z dziada pradziada chłop pańszczyźniany do dzisiaj — stąd te kompleksy, półgłówkowość i zaciętość kurdupla.
    OA
    20 kwietnia o godz. 9:42
    Sraczka jagłupka1 vel samby kukuleczki vel głos zwykły vel… trwa i roznosi coraż bardziej nieznośny smród.
    Widać na czas lockdownu – i trudności kadrowych – domy specjalnej troski rozpuściły swoich klientów… ratuj się, kto może… stąd ten wysyp żałosnych nieszczęśników porażonych sraczkizmem…
    act
    20 kwietnia o godz. 9:58
    jakub01,
    twoja ‚wscieklosc i wrzask’ jest juz legendarna na blogach.
    W moich oczach jestes bardzo chora osoba.
    I tak cie potraktuje.
    Czy piszac te jadowite komentarze siedzisz w pozycji lotosu znana (hehe) blogowiczom adeptko zenu?
    Jestes smiechu i pogardy warta.

    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione

    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów

    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami

  11. OA
    24 kwietnia o godz. 1:08
    Lamiesz zasade blogowa zawarta w ppkt.j
    j. Są napisane wielkimi literami, są powtórzeniem komentarza napisanego wcześniej (zakaz floodowania), są obszernym
    cytatem.
    Twoj wpis jest jedynie obszernym cytatem zamieszczonego powyzej wstepniaka.

  12. act
    Nie rób z siebie osła.

  13. Matko boska, dlaczego znowu te seksistowskie wtręty o blondynkach, które czytają sobie romanse po angielsku? Co w tym nagannego? Dlaczego młoda dziewczyna, znająca dobrze angielski, ma się katować Rabelais’em, i to w pięciu tomach? Za jakie grzechy? Ledwo zdała maturę, więc chyba nie zdążyła jeszcze nagrzeszyć tyle, żeby jej ładować taką pokutę. Okropnie to pretensjonalne. Tym bardziej, że satyra to nie jest gatunek na dłuższą metę do wytrzymania, i traci aktualność błyskawicznie. Jest przecież mnóstwo znakomitej literatury współczesnej anglojęzycznej, ale domyślam się, że Autor jej nie czyta, ponieważ nią gardzi, jak wszyscy znani mi osobiście filozofowie, którzy udają, że przez całe życie czytają tylko Dostojewskiego i Sebalda(nb. uciekł do Anglii) Dlaczego nie polecił Pan tej młodej blondynce choćby Vonneguta „Kociej kołyski”? Też satyra, ale jak napisana(prosty język, dla nowicjusza do łyknięcia), i jak wciąż nagle – zdumiewająco – aktualna i wielopoziomowa. Jest Zadie Smith, Salman Rushdie, jest genialna Hilary Mantel i jej Woolf Hall, jest Margaret Atwood i jej Handmaid’s Tale + the Testaments (tematy dla młodej, nowoczesnej dziewczyny – opresja, totalitaryzm i kobiety. Jest wspaniały, choć trudny, bo erudycyjny „Lincoln w Bardo” George’a Saundersa. Dlaczego młode blondynki w XXI wieku mają interesować dwaj przerośnięci faceci, którzy kiedyś tam byli karykaturą czegoś?

  14. gps55,
    co masz przeciwko oslom, to bardzo pozyteczne zwierzatka.
    A ty kto, tchorz smrodzacy z ukrycia, moze alter ego jakubki, co? Nie? No popatrz, ja sie moge mylic ale nie zawsze.

  15. Jestem starsza od Profesora, a już od dawna robie z książką i czytaniem to, co mi się podoba. Kiedyś czytałam multum z konieczności zawodowej i były to tzw. madre książki. Potem przerzuciłam się na kryminały, które czytam z przyjemnoscią do dziś, no, ale ja tez jestem blondynka:))) Przymusowa kwarantanna sprawiła, ze wzięłam się za te wszystkie tomy literatury pięknej, które stoją na regale od lat, tyle ze nieprzeczytane, bo nie było czasu. „Wykańczam” właśnie moją Olgę Tokarczuk, Dehnel już „wykończony”. No, ale ja mieszkam sama. Moi znajomi kisza się w rodzinnym ciepełku, planują morderstwa partnerów, a już z pewnoscia rozwody, jak zaraza się skończy. A ja mam moje książeczki…Czy to nie jest szczęście w czasach zarazy?

  16. Tekst dlugi Pana Gospodarza aczkolwiek wielce pozyteczny Czytelnkowi. Pewien Czukcza na egzaminie na uczelnie leningradzka, a byl to „filfak” – filologiczieskij fakultet , na pytanie egzaminatora czy czytal
    jakas powiesc Wasyla Szukszyna? Odpowiedzial bardzo stanowczo: Nie! Czukcza nie czitatkel, Czukcza pisatiel.
    Madrosc stara powiada: Boje sie czytelnika jednej ksiazki.

  17. Czytajcie filozofów i psychologów nawet jeżeli niedużo z tego kumacie, a będziecie się czuli jakbyście przeczytali tysiąc książek.

    A tak na marginesie chociaż rozum mówi co innego to czuję, że Ziemia się jakoś spłaszcza i spłaszcza.

  18. @Jan Hartman
    „Blondynka czyta gazetę…”. Jaką Gazetę? „Gazetę Wyborczą”?, „Gazetę Krakowską”?, „Gazetę Polską”?, „Warszawską Gazetę”?

  19. @jakub01

    Ponieważ kolejny raz urządzasz prywatne widowisko używając w tym celu blogu prof. Hartmana (bo już nie możesz tego robić na innych blogach, będąc zbanowana właśnie za zachowanie) zwrócę się do redakcji o wgląd w historię twoich wpisow również na tym blogu. Wystarczy przejrzeć listopad, grudzień 2019, żeby mieć pełen obraz.
    No i oczywiscie 23.02. 2020 – gdzie wyszły na jaw twoje praktyki.

    Pomówiłaś mnie tu kiedyś o posiadanie podwójnego nicka, pomawiałaś o to również i innych, nawet niedawno. Takie ordynarne oszczerstwo łatwo przychodzi, ponieważ sama używałaś ich tu wielu. Ale właśnie zgodnie z wymienionym przez ciebie art.2 – nikt nie jest anonimowy. Redakcja zawsze może sprawdzić kto kryje się pod nickami oraz identyfikować źródła nadania wiadomości.
    Dlatego poproszę o identyfikację i odkrycie twoich praktyk.Tym bardziej, że pod jednym z nich zdemaskowałaś się sama – co było powodem twojej paniki i głupio naiwnych tłumaczeń. Panika nie służy logicznemu myśleniu, więc próbując coś udowodnić popełniłaś wtedy w dodatku parokrotnie przestępstwo, logując się nickami najpierw guzdry, a potem niezapominajki.Tego robić nie wolno, pod żadnym pretekstem ! Ponieważ popełniłaś  tym ewidentnie netowe przestępstwo myślę, że redakcja wyciągnie odpowiednie wnioski, łącznie z twoim zachowaniem. ( nie będę tu cytować twoich „słynnych” wpowiedzi, redakcja znajdzie je sama, tak jak znalazła niedawno u red. Passenta…)

    Kiedyś ci napisałam – kto sieje wiatr, zbiera burzę.
    Powtarzam to jeszcze raz…

  20. Gutenberg ,to mały pikuś ,wobec wynalazców tego ,co mamy dzisiaj w domu.Te ,Tego ,zrobiło globalną wioskę I,szum informacyjny ,zakłócający zdrowe myślenie,.A co zroBią nAstĘpcy ,to dopiero zagadka.?i JAK ROZWIĄŻĄ PROBLEM CZYTANIA BIBLII W STATKACH KOSMICZNYCH./?Bo kosmonauci nie zabiorą z sobą swoich funkcjunariuszy Najwższego.,ze względu na brak miejsca.Ruski prawosłwny a Jankes babtysta itp.A papier dziś potrzebny na wybory ,aby je ,jak przewiduje szef Jankesów ,skutecznie sfałszować.

  21. „Z okazji Dnia Książki przypomniałem swój artykuł z 2011 r., który wówczas ukazał się w „Gazecie Wyborczej”.”
    No właśnie, czytam, czytam ten artykuł i zastanawiam się czy on czasem wcześniej nie rzucił mi się na oczy. Dopiero wzmianka o czytającej blondynce i autodafe pana profesora wszystko mi wyjaśniło.
    Zaś jeśli chodzi o inkryminowaną blondynkę nie doszukiwałbym się tu seksistowskich skojarzeń, od zarania dziejów wiadomo, że mężczyźni wolą blondynki.
    „To była blondynka, ten kolor włosów tak zwą…..”
    Gwoli prawdy należy wspomnieć o „Czarnej Inez, królowej seksu i łez” zespołu Raz Dwa Trzy. Albo o rodzimej Czarnej Mańce. Jak widać proszę pań feministek przewaga blondynek nad resztą pań nie jest taka oczywista.

  22. basia.n
    24 kwietnia o godz. 14:27

    „Pomówiłaś mnie tu kiedyś o posiadanie podwójnego nicka, pomawiałaś o to również i innych, nawet niedawno. Takie ordynarne oszczerstwo łatwo przychodzi, ponieważ sama używałaś ich tu wielu. (…) Redakcja zawsze może sprawdzić kto kryje się pod nickami (…)
    Dlatego poproszę o identyfikację i odkrycie twoich praktyk”.

    Masz rację, oszczerstwa łatwo przychodzą – jesteś tego świetną ilustracją. Nie wiem, a raczej nie pamiętam, jak było z domniemanym pomówieniem Ciebie przez jakubka o posiadanie podwójnego nicka, natomiast Twojego dużego, bo w liczbie mnogiej, pomówienia jakubka nie muszę pamiętać – widzę nawet bez okularów: „Takie ordynarne oszczerstwo łatwo przychodzi, ponieważ sama używałaś ich tu wielu”. Mówisz o jej „ordynarnym oszczerstwie”, nie dając nawet cienia dowodu na podszywanie się jej pod WIELE cudzych nicków. Gdybyś te dowody miała, po co byłoby prosić redakcję o identyfikację nicków? Niepiękne jest też Twoje przywołanie nicku „Niezapominajka”, jakbyś własnoręcznie odkryła jakieś oszustwo, podczas gdy to sama jakubek wyjaśniła powód. Być może jesteś człowiekiem o wielkim poczuciu sprawiedliwości bez względu na pogodę, ale w tej konkretnej sprawie chlapiesz językiem jak starsza maglowa w starodawnym maglu.

  23. jakub01
    24 kwietnia o godz. 5:08

    … odstrzel sobie, człeku, mindrały, będzie ci lżej…
    I zwyczajnie przestań smrodzić.

  24. Witold
    24 kwietnia o godz. 12:46

    „Czytajcie filozofów i psychologów nawet jeżeli niedużo z tego kumacie, a będziecie się czuli jakbyście przeczytali tysiąc książek”.

    Sporo racji. Poleciłbym Carla Gustawa Junga, Mircea Eliade, Lévi-Straussa, Ernsta Cissirera. Z powieści zupełnie wystarczy lektura powieści nad powieściami, czyli „Czardziejskiej Góry”, z dramatów „Faust” Goethego. Inne są gorsze i mniej ważne. Może jeszcze Balzak dla rozrywki lub Proust dla amatorów wrażeń. Dobrze jest unikać przypadkowych noblistów (Reymont, Dario Fo, Jelinek, Szymborska, Tokarczuk) i słabych, choć w swoich czasach trochę modnych pisarzy: Kraszewski, Stasiuk, Kuczok etc.

  25. ecres
    24 kwietnia o godz. 14:29

    „JAK ROZWIĄŻĄ PROBLEM CZYTANIA BIBLII W STATKACH KOSMICZNYCH”.

    Zwyczajnie, jak w samolotach lub hotelach.

    „Bo kosmonauci nie zabiorą z sobą swoich funkcjonariuszy Najwyższego”.

    Chyba zbyt długo żyłeś w świecie funkcjonariuszy, ale i pośród nich byli kapłani, jak Kiszczak.

    Kosmonautów już raczej nie będzie, najwyżej astronauci i tajkonauci.

  26. Pisze pan m.in.:
    Mądre zmiesza się z głupim, literatura z grafomanią, nauka z ciemnotą
    oraz
    (…) nie chcę też Polski półinteligenckiej, urobionej łapami filistrów.

    Niestety zniszczono instytucje edukacji w Polsce do dna z bolesnymi – dla normalsów – konsekwencjami kształtujacymi jakość życia w Polsce przez długie lata.
    Zniszczono inne instytucje życia publicznego.
    Pokazano, że im większy trep – byle lojalny sekretarzowi partii – tym szybsze awanse i wyższe apanaże.
    Pokazano, że menele i kombinatorzy a nawet kumple alfonsów mogą być wysokimi funkcjonaruszami reżimu, także sędziami partyjnego sądownictwa ręcznie sterowanymi przez obłudnych i tumanowatych zaburzeńców.
    W takich dekoracjach Polska dryfuje na pozycje nic nieznaczącego zadupia Europy wschodniej.

    Blisko połowa 47% Polaków (F+M) grupy wiekowej 30-34 lata – w 2019 – ma papier ukończenia studiów wyższych (56.4% kobiet).
    W 2002 ten odsetek stanowił 14%.
    A czynnych funkcyjnych ćwierćinteligentów czy półgłówków w Polsce całe mrowie na każdym kroku.

  27. @basia n
    Nie urzadzam prywatnego widowiska wskazujac na to, kto lamie elementarne zasady przyzwoitosci. Insynuacje rowniez je lamia. Jedynie nicka guzdry uzylam na jego wlasna prosbe, wskazujac na blad w programie, ktory to umozliwia, w co nie wierzyl. Natomiast twoje insynuacje, ze rzekomo podszywam sie pod inne nicki (w tym niezapominajki, ktora nigdy mi niczego takiego nie zarzucila, a chyba to ona powinna, skoro jak twierdzisz podszylam sie pod nia), sa tym czym sa. Insynuacja i niczym wiecej. Nie wstydze sie swoich wypowiedzi, totez nie musze sie podszywac pod inna osobe jak np. niejaka OA /j/w/, ktora aby nie wypasc z roli pod jednym nickiem do chamskich wypowiedzi uzywa drugiego. Ten blad w programie byl takze przyczyna mojej pomylki swego czasu, co wyjasnilam szczegolowo, natomiast ty i tylko ty zrobilas z tego moje rzekome oszustwo i to nawet nie na tym blogu ale na EP. Nie smialas wprost mnie zapytac? Jestes insynuatorka, czyli kims, kto wzbudza we mnie zwykle obrzydzenie, tym wieksze, ze dzialasz zakulisowo z pomoca podobnych osob, do czego nawiasem mowiac bezwiednie sie przyznajesz.

  28. ps. Basiu n. – nawolywanie do banowanie cudzej wypowiedzi, za pomoca lapek w dol, tylko dlatego, ze tobie tresc tej wypowiedzi nie odpowiada jest obrzydliwe i dziecinne jednoczesnie. Opamietaj sie kobieto. Moze wrzuc jakis link z koncertem muzyki koniecznie powaznej.

  29. pombocek
    24 kwietnia o godz. 17:13

    Dla odświeżenia pamięci, ponieważ nie pamiętasz.
    Tak, oszczerstwa przychodzą łatwo.
    Wpis właśnie zgodny z elementarnymi zasadami przyzwoitości.

    jakub01
    3 października o godz. 11:40
    @basia. n vel act
    Zmiana nicka po to aby umieszczac insynuacyjny i obrazliwy wpis rzekomo innej osoby to prymitywny chwyt. Was jest raz act czy tam basiu n, czy jak jeszcze zechcesz sie przedstawic i nie wypowiadaj sie w formie „my·”, skoro jestes tylko „ty”. Na domiar nie masz odwagi podpisac sie pod swoim tekstem i uciekasz do manipulacji. Dosc to obrzydliwe . Chamstwo chocby nie wiem jak zawoalowane bede nazywac po imieniu. Nie musi ci sie to podobac i niewiele mnie to obchodzi. Prosze mi sie wiecej nie wyrzygiwac na plecy.

    Nic dodać nic ująć.

  30. Jak zwał ,tak zwał ,wiadomo o kogo chodzi ,raczej kto poleci w kosmosie.A ty Mauro ,uważaj ,bo teść sługi prezesa ,był kosmonautą.

  31. od Gutenberga do internetu i social mediów ten opis jest niepełny brakuje tu ważnej figury jakim jest Kurwizja i przewodniczący ochotniczej straży pożarnej przy Kurwizji

  32. Jacek, NH
    24 kwietnia o godz. 13:05

    „Gazeta” może być tylko jedna, szczególnie jesli piasana jest w cudzysłowie i z dużej litery. Dla kogoś niemającego kontaktu z polską prasą może to być rzeczywiście mylące als tak się już utarło, że „Gazeta Wyborcza” jest nazywana w Polsce „Gazetą”.

  33. Książka jako remedium na katastrofę. Zapowiedź katastrofy odbija się w oczach ministra spraw wewnętrznych. Co można zobaczyć w oczach ministra edukacji narodowej?
    Naczelnik z komunistycznym doktoratem nawet nie ukrywa, że nie rozumie zapisów polskiej konstytucji? Nadchodzi czas rozbiorów Polski. Wrócimy do pracy organicznej od podstaw. Spełnione marzenie Żeromskiego o szklanych domach w Warszawie okazało się wyrokiem śmierci dla polskich inteligentów. W szklanych domach, szklane telewizory i „ajpady” ogłupiają telewizyjnych i medialnych lemingów. Tą hodowlą lemingów dyrygują bracia Kurscy, twórcy Pokolenia Lemingów, to są odkrywcy na miarę naszych czasów.

  34. basia.n
    25 kwietnia o godz. 9:55

    Odgryzasz się nie na temat, w dodatku – pod niewłaściwym adresem. Twoja sprawa jest z jakubkiem, nie ze mną. Nie bardzo mnie interesuje i nie zamierzam dochodzić, jak między wami było. Zabrałem glos z powodu mojego uczulenia na tle epidemii imputowań w Polaków rozmowach, insynuacji, głośnego wypowiadania bezpodstawnych domysłów na temat osób itp. To Ty wypowiedziałaś zdanie: „Takie ordynarne oszczerstwo łatwo przychodzi, ponieważ sama używałaś ich tu wielu”. A ja Ci wytknąłem gołosłowność, brak choćby cienia dowodu na sama używałaś ich tu wielu”. Tak właśnie wygląda insynuacja Ten główny mój zarzut pod Twoim adresem pominęłaś milczeniem. Więc i ja się odmeldowuję..

  35. pombocek
    25 kwietnia o godz. 23:05

    Przepraszam za niepotrzebne pogrubienie od słów „Tak własnie wygląda insynuacja”.

  36. @basia n
    @pombocek
    I kto tu urzadza prywatne widowisko?
    Przytaczasz moja odpowiedz ale wlasnego tekstu juz nie? Tak wiec skutek a nie przyczyne? No to ja tez przytocze gwoli ostrzezenia przed twoimi manipulacjami.
    Na prosbe guzdry wykazalam, ze istnieje blad, ktory pozwala na pisanie pod innym nickiem. A ty i na marginesie wykorzystalyscie to jako pretekst do usuniecia mnie z EP. Nie za lamanie regulaminu ale za wskazanie na taka mozliwosc.

    guzdra
    27 lutego o godz. 13:44
    @jakub01
    Zwykle pobudzam ( jawnie i celowo ) cudzą fantazję, bo to motor postępu zarówno tragicznego jak i radosnego.

    Toteż namawiam cię, abyś napisała na jakimś blogu portalu Polityka.pl komentarz opatrzony cudzym nick’iem.

    / W odpowiedzi na te prosbe zamiescilam odpowiedz z nickiem @Guzdra, ktora to odpowiedz zostala usunieta przez DP wskutek donosu @Basi n. i @Na marginesie, iz podszywam sie pod nick …@Guzdry! I ta manipulacja stala sie powodem zbanowania mnie przez DP, ktory nie wnikal w szczegoly tylko mnie usunal./

    Na marginesie
    28 lutego o godz. 16:11
    Ja z przyzwyczajenia skopiowałam wczoraj tę całą wymianę zdań, ale dzisiejszej już nie widziałam. Chyba niewiele na tym tracę.

    Jednak to spore osiągnięcie – sprowokować moderatora na EP, żeby kompletnie ją wyczyścił. Łoł.

    basia.n
    28 lutego o godz. 16:22

    Na marginesie
    28 lutego o godz. 16:11
    Ale ta osoba uprawia też niebezpieczny proceder. Udawadnia, że może używać do logowania nicki innych użytkowników. Co nie znaczy, że sama nie posiada ich więcej. Ale demonstrowanie, że można robić nadużycia, jest jawnym dowodem na posiadanie i wykorzystywanie niewłaściwej wiedzy…A za to ponosi się konsekwencje…

    basia.n
    28 lutego o godz. 16:28
    Na marginesie
    28 lutego o godz. 16:11

    ps. dobrze, że skopiowałaś.
    Zawsze może się przydac

    Nie musze dodawac komentarza. Tak oto na skutek wszych machinacji mozna zostac zbanowanym. Nie dlatego, ze sie podszylam pod cudzy nick ale, ze WSKAZALAM NA TAKA MOZLIWOSC ! Co wykorzystalas ty i @na marginesie do oskarzenia mnie przed DP.

    I to tyle tytulem wyjasniania, ktore uwazam za konieczne aby ostrzec innych przed podobnymi manipulacjami ze strony @basi n i innych
    desantowcow z LA.
    Prosze Gospodarza o wybaczenie, ale uznalam to wyjasnienie za konieczne.

  37. @basiu n
    „Ale demonstrowanie, że można robić nadużycia, jest jawnym dowodem na posiadanie i wykorzystywanie niewłaściwej wiedzy…A za to ponosi się konsekwencje…”

    Jak w sredniowieczu. A ty zabawilas sie w inkwizytora.

  38. @basia n
    pokaz mi wpis gdzie sie logowalam nickiem niezapominajki?
    „Jednak to spore osiągnięcie – sprowokować moderatora na EP, żeby kompletnie ją wyczyścił. Łoł.”
    To zadne osiagniecie Basiu, tylko swiadectwo twojej i „namargineski”
    umiejetnosci prowokatorskich przy uzyciu insynuacji.

    ps. dobrze, że skopiowałaś.
    Zawsze może się przydac”

    Do czego kopiowanie cudzych wpisow wam sie przydaje? Bo przeciez nie do normalnej wymiany uwag, ktora odbywa sie na biezaco ,i do ktorej nikt cudzych wpisow nie kopiuje bo po co?
    No wiec odpowiem – do kompilacji cudzych tekstow, ktore pozablogowa droga przesylacie w celu usuniecia z bloga osob, ktore wam nie odpowiadaja.
    Tak czy owak spadla ci maseczka damy a pod nia zwykly blogowy wirus.

  39. @ basia n.
    „Ale są osoby, które po holendersku nazywane są ” weet alles beter” i wypowiadają się na każdy możliwy temat, pouczają, bez względu na posiadaną na wiedzę. Nie skomentuję dalej tego wpisu. Mówi sam za siebie …”
    Za to ja i owszem chetnie skomentuje. I to otwarcie. Przede wszystkim nie uzywaj holenderskich makaronizmow, nawiasem mowiac zaczerpnietych ze slownika google. Nie zapominaja Holenderko, ze taka sama Holenderka jak ty to ja tez jestem i twoje „eksperckie” wypowiedzi na temat tego kraju z latwoscia dementuje, czego nie mozesz mi wybaczyc.
    Skoro piszesz na polskim blogu, to pisz po polsku. Ja zapomniec? Ja za dlugo byc w Utrecht?
    Na to tez zwrocilam ci uwage – w Utrechcie, a nie w Utrecht. I” ktos kto uwaza, ze wszystko wie najlepiej” zamiast beczenia ” weet alles beter” . Zabraklo ci polskiego okreslenia? To jest polski blog wiec nie popisuj sie. Pozdrowienia dla malzonka.

  40. act
    3 października o godz. 5:53
    Osobiscie uwazam, ze nic nie wnosisz do dyskusji jakubko, czy jakub, czy cholera Cie wie, kim jestes.
    act
    3 października o godz. 6:23
    Nie chcemy Twojego zatrutego umyslu.
    Klotnie, nieporozumienia, dyskusje, argumentacja sa jak najbardziej pozadane.
    Zasmradzasz powietrze blogowej atmosfery. Nie bedziesz juz tak latwo obrazac nikogo jakubko, jakub, jak…i kimkolwiek jestes.

    No wiec jeszcze raz powtorze – Was jest raz!
    I nikt „was” nie upowaznil do wypowiadania sie w jego imieniu. A klotnie i nieporozumienia nie sa dla mnie pozadane na blogu dlatego je wyjasniam. I prosze mi nie mowic, ze mam sie zamknac, bo zamulam blog. Gospodarz napisal swego czasu wstepniak na temat insynuacji i zrownywania opluwajacego z oplutym. Kto chce ten znajdzie.
    Tu wystarczy cytat z innej wypowiedzi profesora.
    „Jeśli zaś chodzi o kwestię „ostrości”, czyli języka, to słowa są po to, aby ich używać. Draniem jest ten, kto nazywa chamem człowieka kulturalnego. Kto zaś chamem nazywa chama, a łajdakiem łajdaka, ten nie tylko korzysta ze swego słusznego prawa, lecz czyni powinność człowieka sumienia. Mowę nienawiści zaś należy odróżniać od słusznego gniewu,..”

  41. @basia n
    „Panika nie służy logicznemu myśleniu, więc próbując coś udowodnić popełniłaś wtedy w dodatku parokrotnie przestępstwo, logując się nickami najpierw guzdry, a potem niezapominajki”
    No widzisz , zechcialo mi sie poszukac.
    Niezapominajka.
    5 października o godz. 0:21 Oddałeś głos na ten komentarz

    Do „jakub01”:
    Popieram Twoją opinię o niedorzeczności składania ateistom życzeń z okazji przeróżnych świąt religijnych.
    Popieram także bardzo wiele innych Twoich opinii ponieważ tak jak Ty jestem przeciwniczką hipokryzji i „dulszczyzny”.

    A teraz wyjasnij Basiu na jakiej podstawie smiesz twierdzic, ze to ja jestem autorka tego wpisu? Moze niezapominajka przeczyta i sie wypowie?
    Zwyczajnie to imputujesz poniewaz niezapominajka rowniez byla zniesmaczona twoim nietaktem. Zatem postanowilas uzyc insynuacji i mnie przypisac autorstwo tekstu, ktory ci nie odpowiadal.
    Amen.

  42. @Nikomu miejsca na blogu nie zajmuje. Moje wpisy mozna pominac jesli kogos nudzi ujawnianie machinacji, ktorych ofiara moze pasc kazdy, kto nie odpowiada pani pokroju basi n. i jej akolitom. Jednak nie zamierzam sie zamknac w imie swietego spokoju. Takie matactwa trzeba wyjasnic w sposob wyczerpujacy. I wlasnie to zrobilam.

  43. to jest właśnie demokracja liberalna, czyli, brak demokracji…/ 26.4., godz. 11.44 /

  44. jakub01
    26 kwietnia o godz. 11:09
    tzw. zwykły obywatel
    26 kwietnia o godz. 18:09

    … takich dyżurnych półgłówków trza lać po mordzie przy każdej okazji… to tacy zasrali i dalej zasrywają Polandię swoja bździną i grubszym klockiem…
    Smród od nich bije na odległość.

  45. 27.4. godz. 11.43, wygwizdowo…

  46. 27.4. godz. 11.43, że wygwizdowo to mało powiedziane, no i zaplecze intelektualne Jana H.

  47. 27.4. godz. 11.43, że obscurare czy ciasnota umysłowa…

css.php