Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Koronawirus

22.06.2020
poniedziałek

Pandemia nie dla idiotów?

22 czerwca 2020, poniedziałek,

Idą wybory. Z pewnością ktoś z ich powodu umrze. Niestety, życie ludzkie ma swoją cenę i nie wszystko w naszym postępowaniu podporządkowane jest zasadzie minimalizowania ryzyka śmierci.

Jeżdżenie samochodem dla przyjemności i słodzenie herbaty są na bakier z tą zasadą, która – gdy wypowie się ją głośno – brzmi jak święty dogmat, gdy tymczasem jest pewną fikcją moralną. Podejmowanie ryzyka jest po prostu jedną z wielu rzeczy, które robimy. Tak jak unikanie ryzyka. Albo mijanie się z prawdą, albo mówienie prawdy. Jak mówił Leszek Kołakowski, człowiek jest istotą notorycznie niekonsekwentną i dzięki temu jeszcze żyje.

No więc tramwaje w Warszawie znowu zatłoczone, a na koncert do filharmonii iść nie można. Idiotyczne? Pewnie, że tak. Podobnie jak zakaz wstępu do lasu, zakaz wychodzenia z domu dla dzieci i młodzieży albo trzymanie na kwarantannie każdego, kto przyjechał z innego kraju, gdzie ma miejsce ta sama epidemia, i to w zbliżonym nasileniu. Dobrze, że trochę otrzeźwieliśmy – przyda się, bo prawdziwe kłopoty dopiero przed nami. Za pandemię koronawirusa i pandemię histerycznych i nieproporcjonalnych reakcji na tę zarazę będziemy bowiem płacić jeszcze długo. Podobnie jak długo zostanie z nami ten nowy koronawirus – na szczęście nie taki groźny i z czasem łagodniejący (upowszechniają się raczej mniej zjadliwe jego odmiany).

Nastrój nam się zmienił, wobec czego informacje, że każdego dnia wykrywa się kilkaset nowych zakażeń SARS-CoV-2, robią na nas mniej więcej takie wrażenie, jakie zrobiłyby analogiczne wiadomości na temat grypy. Cóż, jak było do przewidzenia, doszła nam kolejna choroba, na którą będzie można umrzeć, wobec czego nasze życie zrobiło się znów odrobinę bardziej ryzykowne.

W porównaniu ze smogiem to nic, ale i tak nie jest przyjemnie wiedzieć, że oczekiwana długość naszego życia to kilka tygodni mniej, niż było wprzódy. Podobny efekt przynosi – bo ja wiem – zmniejszenie dochodów o kilka procent, wyłączenie telefonu zaufania dla dzieci, nieznaczna podwyżka cen leków czy podniesienie limitu prędkości na drogach o 10 km/h. Poruszamy się gdzieś w takiej sferze „przełożeń”: decyzja administracyjna / statystyka zgonów. Tak to już jest, że politycy podejmują tysiące decyzji, przez które szafują życiem tysięcy obywateli, nawet o tym nie wiedząc.

A w ochronie zdrowia to wręcz nagminne. Jeden szpital zbudowany w niewłaściwym miejscu może kosztować setki ludzkich istnień w ciągu kilku dekad, podobnie jak niewłaściwa decyzja odnośnie do wpisania leku na listę refundowanych. Błogosławieni urzędnicy nieświadomi ciężaru, który spoczywa na ich barkach! Gdyby wiedzieli, nie braliby tej roboty…

Jednak trochę wstyd, że cały świat tak dał się nabrać albo raczej podejść politykom, którzy trochę w panice, trochę z przymusu naśladownictwa, a trochę dla doraźnych celów politycznych szaleli z restrykcjami, wykazując się czymś, co można nazwać przezorną nieodpowiedzialnością. Życie publiczne obfituje w zjawiska i decyzje nieracjonalne z punktu widzenia deklarowanych celów, jakkolwiek czasami rozdźwięk między tym, co opłacalne i celowe, a tym, co uczyniono, bo z jakichś powodów (np. z powodu oportunizmu bądź lęku, które wpisane są bardzo głęboko w praktykę społeczną) nie dało się inaczej, jest spektakularny.

Przykładem jest właśnie obecna epidemia – i to zarówno w skali świata, jak i na podwórku lokalnym. Było dla nas oczywiste, że wybory korespondencyjne będą niebezpieczne, i był to jeden z wielu powodów, dla których uważaliśmy je za skandaliczny projekt. Wybory normalne 28 czerwca w żadnej mierze nie będą bezpieczniejsze (ale też nie bardziej niebezpieczne niż zatłoczone tramwaje w Warszawie), lecz niezbyt już się tym przejmujemy. Po prostu udało nam się pogodzić z koronawirusem i wkalkulować go w ogólne niebezpieczeństwo życia, czyli dodać do innych form ryzyka, jakie na co dzień podejmujemy. Oby jednak nie uśpiło to naszej czujności – dystans i maseczki są nadal absolutnie wskazane! Proszę mnie źle nie zrozumieć.

Właściwie od samego początku epidemii wiadomo było, że nadpłynność informacyjna, jaką charakteryzują się nasze czasy, spowoduje niepohamowaną proliferację nieproporcjonalnych środków zaradczych, mogących mieć groźne skutki uboczne. Sam pisałem o tym na początku epidemii, jakkolwiek, siłą rzeczy, takie głosy były w mniejszości. Wiadomo było, że drastyczna kwarantanna i lockdown przyniosą mnóstwo ofiar „niewirusowych”, jakkolwiek pomogą uniknąć wielu zgonów z powodu grypy oraz Covid-19. Nikt jednak nie mógł jeszcze dwa miesiące temu powiedzieć, jaka jest stawka tej gry.

Dziś już wiemy, że zamykanie granic (z wyjątkiem wyraźnych ognisk epidemii), podobnie jak zatrzymywanie gospodarki i transportu było szkodliwe, a za to bardzo dobrze sprawdzają się maseczki, dystans i odkażanie miejsc publicznych, podobnie jak śledzenie kontaktów osób zakażonych. Świat poniósł wydatki, dzięki którym z pewnością uniknięto śmierci setek tysięcy osób, lecz znaczna część tych wydatków była zbędna, podobnie jak niepotrzebne było brutalne zahamowanie gospodarki, które wpędzi świat w kilkuletni kryzys gospodarczy.

Gdyby porównywalne środki przeznaczyć na inne cele medyczno-epidemiologiczne, np. na profilaktykę i diagnostykę chorób serca i nowotworów, walkę ze smogiem i poprawianie jakości wody pitnej w najbiedniejszych krajach, efekt byłby z pewnością wielokrotnie lepszy, to znaczy uratowano by wielokrotnie więcej osobolat ludzkiego życia, niż miało (ma) to miejsce dzięki środkom, jakie wszystkie niemalże państwa świata podjęły na walkę z koronawirusem.

Jak już miałem okazję pisać na początku pandemii, nie należy oczekiwać, że w sferze zdrowia publicznego będą podejmowane najbardziej racjonalne decyzje. Tak nie dzieje się nigdy. Polityki społeczne są odpowiedzią na różne potrzeby, w tym emocjonalne. Nie można liczyć na to, że pieniądze będą wydawane w sposób najbardziej adekwatny do zasadniczych celów deklarowanych przez decydentów i doktrynę rządzącą daną sferą zarządzania publicznego. W przypadku zdrowia publicznego celem jest unikanie zgonów do uniknięcia i zwiększanie liczby osobolat życia przeżytego w dobrym bądź akceptowalnym stanie zdrowia – w wymiarze jednostkowym i statystycznym.

Faktycznie jednak system ochrony zdrowia zajmuje się osobno rozmaitymi problemami epidemiologicznymi i nie ma żadnych szans na uzyskanie maksymalnej efektywności i pełnego wyrównania szans pomiędzy różnymi grupami ludności (i grupami chorych) w skali ogólnospołecznej. Wstrząs polityczny, jakim jest pandemia Covid-19, pokazuje to wręcz brutalnie. Cóż, możemy mieć przynajmniej nadzieję, że przy następnej pandemii będziemy trochę mądrzejsi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 77

Dodaj komentarz »
  1. PRZY NASTEPNEJ PANDEMII NIE BEDZIEMY ANI O JOTE MADRZEJSI

  2. Panie Profesorze!
    Nie posłuchał Pan mojej rady, aby startować w wyborach. Jako jedyny byłby Pan kontrastem (typ zachowania A, podobny do mnie) dla wszystkich obecnych kandydatów (typ zachowania B). Tacy goście mają mocne żony, które kusił Belweder.

    Jako przykład niech posłuży kolega Kosiniak-Kamysz. Przecież on nie chciał być prezydentem, ale żona mu kazała. Nie będę opisywał innych, bo szkoda czasu…nawet na czytanie. Pana fani zamiast pod Belweder wchodzą na blog. Ma Pan grzech, bo zakopał Pan talent. Pozostało Panu poradnictwo typu wujka „Dobra Rada”…”dobry rydz niż nic”.

    Nowy prezio Rafał Trzaskowski wreszcie wyzwoli dyskryminowanych wielbicieli tej samej płci. Naród zostanie pojednany, nie będzie o co walczyć. Jako lekarz zalecam, aby Pan Profesor nie chodził już na Parady Grzeszności…dla własnego bezpieczeństwa, bo podbiegnie jakiś zawirusowany i pocałuje Pana Profesora, a w tym wieku odporność jest znacznie obniżona.

    Co napisać wówczas w karcie zgonu? W Federacji Rosyjskiej omijają przyczynę (statystyka); ofiara pandemii. Z drugiej strony głupio jest napisać („inne przyczyny zgonu”); ofiara Parady Grzeszności. Proszę na siebie uważać, bo szczepionki jeszcze nie wynaleziono…

  3. @

    Z pandemii wyciągam naukę
    Za włosy chrześcijańsko rude,
    Że czas opanować sztukę
    Zakładania maski na Dudę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Oj, jedno ze slabszych rozwazan Profesora? Argumentacja, ze oprocz zmarlych na COVID mamy jeszcze innych zmarlych, ktorych jest wiecej, „zalatuje” mi utylitaryzmem. I to u profesora z etyki? No, ale moze Profesora zle zrozumialem. Mnie osobiscie lepiej odpowiada moralnosc wedlug Emanuela Kanta. U niego nie tylko wynik musi byc moralny, ale rowniez droga do niego.

    A teraz o szczegolach.
    „Wiadomo było, że drastyczna kwarantanna i lockdown przyniosą mnóstwo ofiar „niewirusowych”, jakkolwiek pomogą uniknąć wielu zgonów z powodu grypy oraz Covid-19. ”

    Jak juz liczyc zmarlych, to rzetelnie:
    „Zamknięcie gospodarki uratowało ponad 3 tys. osób?
    Więcej. Bo w kwietniu było też kilkaset zgonów spowodowanych przez COVID i były niepoliczone zgony spowodowane unieruchomieniem większości służby zdrowia. Bez wątpienia była grupa osób, które umarły z powodu utrudnionego dostępu do profesjonalnej pomocy. Można powiedzieć, że w kwietniu lepsza jakość powietrza przedłużyła życie ok. 4 tys. Polaków.” https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1958638,1,jak-grozna-jest-pandemia-czy-powinno-sie-luzowac-obostrzenia.read

    „…doszła nam kolejna choroba, na którą będzie można umrzeć, wobec czego nasze życie zrobiło się znów odrobinę bardziej ryzykowne.”

    Jestem po 65 roku zycia i statystycznie mam jeszcze okolo 20 lat do zycia. Ostatnie wyniki badan przypisuja mi ok. 5% ryzyko smierci z powodu COVID. Nieduzo? To by byl co 20 z nas. Teraz to juz zdecydowanie grozniej brzmi, nieprawda? To ja jednak „serdecznie dziekuje” za taka „odrobine”. I za ta odrobine aerozolii wypuszczonych w moim kierunku przez tych, co to sie z pandemia „oswoili”!

  6. Nie przesadzajmy i nie demonizujmy władzy, termin wyborów 10 maja nie był skandalicznym projektem ani wybory korespondencyjne nie były bardziej niebezpieczne niż wybory „normalne” 28 czerwca br.
    Powiedziałbym, wprost przeciwnie, 10 maja będąc w domu, z rękami w rękawiczkach, w masce na twarzy, mając pod bokiem środek dezynfekujący w sprayu oraz profilaktycznie żegnając się znakiem Krzyża Świętego zakreśliłbym krzyżyk na karcie wyborczej przy nazwisku wspaniałego kandydata Szymona (albo Roberta, teraz może przy W.Witkowskim, choć wydaje mi się dwuznaczny) i wrzuciłbym bezpiecznie głos w kopercie do skrzynki wyborczej.
    A teraz cóż mamy? Teraz w głosowaniu „normalnym” będę musiał pół godziny czekać na ulicy w kolejce do lokalu na deszczu (w upale) w towarzystwie przesympatycznych seniorów głosujących na przesympatycznego Pana Waldka Pucio-Mucio (znaczy się Pana Andrzeja), w lokalu najpierw potknę się z wrażenia o próg uderzając brodą i podpierając rękoma o brudną podłogę, w zamglonych okularach i w dusznym pomieszczeniu (jak to nie dusznym, jeśli zamkniętym choć odkażanym) będę pokazywał dowód osobisty i pokrzykiwał, że takie jest właśnie moje nazwisko a nie inne, wezmę do ręki kartę wyborczą i obśliniony długopis (dotykany za kotarą przez 500 głosujących przede mną), patrząc bezmyślnym okiem na kilku przerażonych ludzi w Komisji spoconych i zestresowanych moim widokiem trzęsącego się ze strachu oszołoma, do których to członków Komisji, do każdego z nich osobno zdążyło się już od samego rana przykleić po 37,5 tysięcy cząsteczek tego przeklętego Covid-19, czy jak mu tam inaczej.
    No więc cóż to za bezpieczne wybory, jeśli dzisiaj podobno 296 nowych zakażeń !?
    Fanaberie sprytnych i wykształconych, którzy przebiegle zaplanowali wygraną Pana Rafała, a tu niespodzianka, Szymon Hołownia na widecie !

  7. Z restrykcji na pewno nie będzie nam łatwo się wyplątać. Nawyki zostaną. Niektórym wejdzie w nawyk omijanie innych (obcych) osób szeroookim łukiem. I patrzenie spode łba, bo ci inni – to potencjalne źródło zakażenia. Niektórzy będą kompulsywnie myć ręce, bo a nuż… Będziemy patrzeć podejrzliwie na samochody z obcą rejestracją i donosić na policję, że ten czy ów nie przestrzega nakazów i zakazów – których zrobiło się nagle całkiem sporo. Pojemniki z płynami do dezynfekcji rąk? W każdym sklepie. Okazjonalne braki w zaopatrzeniu – no jak to, przecież jest pandemia. Trzeba przywyknąć…

    Do mnie dociera groza pandemii, gdy oszalała ze strachu paniusia wrzeszczy, że mam się odsunąć od drzwi – bo ona pragnie wyjść z pomieszczenia, a dwa tu metry… Po czym paniusia daje nurka do fryzjerki tuż obok i opowiada jej na ucho czego by sobie życzyła na łepetynie. Albo gdy moja lekarka wparowuje do gabinetu przyodziana w gumowe rękawiczki, maskę na twarzy i przyłbicę. Sama się śmieje, że wygląda jak Marsjanin. Po czym stwierdza, że nie jest w stanie w rękawiczce odkleić plastra z opatrunkiem, więc niecierpliwie ściąga rękawiczkę… i nagle robi się normalniej. Dziwne czasy…

  8. @Qba, nie przejmuj się inwektywami. Świetny wiersz. Ależ dziwaczne towarzystwo na tym blogu!

  9. Pan Qba faszeruje blog wyjątkowo nieudolną, częstochowską kaszanką.

    Idź pan do cholery na blog esbeka T (drzwi obok), na którym towarzycho zaklaszcze, zamlaszcze oraz z zachwytu otworzy paszczę. Daj pan ludziom oddychać.

  10. „W ciągu kilku tygodni okazało się, że nikogo już nie obchodzą jakieś Grety, Kingi czy inne pseudocelebrytki. Nikogo nie interesuje, co mają do powiedzenia feministki, geje, lesbijki i transseksualiści. Nagle okazało się, że nikogo w Polsce nie obchodzą „wolne sądy”, „konstytucja”, że nikogo nie interesuje, co ma do powiedzenia całe lewactwo w TVN i na łamach „Gazety Wyborczej”

  11. @polska socjalistyczna
    Wyolbrzymiasz problem – od zawsze chodzę na wybory z własnym długopisem, bo przecież od zawsze wiadomo, że te w lokalach są zmywalne, żeby ułatwić sfałszowanie karty.

  12. Pozwolę sobie już teraz Panu odpowiedzieć:
    nie będziemy ani trochę mądrzejsi. „dziennikarzom” takich wpływowych mediów jak np tvpis, onet czy gazeta pracodawcy dobrze płacą za podgrzewanie i destabilizację nastrojów.
    Serio! sam Pan może to sprawdzić. Ja tak zrobiłem. Np raz w onecie zagłębiłem się celowo w lekturę typowego, katastroficznego wpisu, coś w stylu „Specjalista ostrzega…!”. I długo szukałem tych małych literek identyfikujących owego kassandrycznego specjalistę. I znalazłem – okulista :D. Z rozpędu zbadałem innego, jeszcze bardziej radykalnego, pandemicznego proroka – doktor od komórek :D.
    A przecież redakcja jest w porządku bo obydwaj to lekarze! Doktorzy!
    Panie profesorze – to jest biznes!

  13. Wg ZUS-u będę żył jeszcze 17 lat czyli czyli jestem także w grupie zwiększonego ryzyka ale „ja sem ne boje – ja mam raka !”
    W I kw. br. mieliśmy ok. 1 800 000 zachorowań na grypę i 50 zgonów przypisanych jej jako ich przyczynie czyli na każdy 1 milion mieszkańców Polski na grypę zachorowało ok. 46 750 osób tj. średnio 20 tys. zachorowań dziennie!. W podobnym okresie czasu na koronawirusa zachorowało ok. 845 osób na 1 mln mieszkańców czyli ok. 50 razy mniej !
    Zgonów na grypę było zaledwie 50 czyli 1,5 zagonu na 1 mln mieszkańców podczas gdy koronawirusowi przypisano prawie 36 zgonów na 1 mln mieszkańców.
    Ciekawie się robi , gdy przyjrzymy się strukturze wiekowej i stanowi zdrowia tych zmarłych. Średnia wieku zmarłych z powodu koronawirusa to 75-78 lat . Dane dzisiejsze – średnia wieku 16 zmarłych osób to 78,8 lat. Po odjęciu trzech „najmłodszych” ( 54; 64 i 68 lat ) średnia wieku pozostałej 13-tki to 82,7 lat.
    Niczym się to nie różni od struktury wiekowej zmarłych w okresie poza „epidemią”.
    Dodatkowo WSZYSCY zmarli mieli choroby współistniejące!
    Sam pozytywny wynik testu ( którego wiarygodność wynosi 20% ) ma przesądzać, że to tylko koronawirus a nie pozostałe choroby jest powodem zgonu ?
    Moim zdaniem TO JEST pandemia , ale TYLKO DLA IDIOTÓW !

  14. Świetny felieton. Nasze życie to suma kalkulacji zysków i strat, ryzyk i przyjemności. To co rzadzący zrobili w sprawie pandemii…nóż się w kieszeni otwiera.
    Gdy zaczynała się ta cała afera to zostałem wirusosceptykiem bo:
    -mSiedzimy w domach – jak długo? Aż nie wynajdą lekarstwa? Czyli do kiedy? Aż nie
    wynajdą szczepionki? Czyli do kiedy? Nie bylo jasnej perspektywy w stylu: wytrzymajcie 3 miesiące ,,odsiecz” jest w drodze. Finalnie stało się to co przewidywałem – musielismy opuścić domy i zmierzyć się z wirusem, bo bez końca siedzieć się nie da.
    Jedynym pewnikiem w tej sytuacji jest za to kryzys. Tak wyczekiwany przez kapitalistów a nie chcący nadejść. I jest. Zaczęło się: obniżki pensji, zwolnienia, wzrost wyzysku. Wszystko to co jest kwintesencją kapitalizmu. Ile osób straci życie z powodu stresu? Marnej opieki medycznej? Może i samobójstw? Ile osób straci dorobek życia pod wpływem zapaśck gospodarczej? Ilu kolejnych cząstek wolności obywatelskich nas pozbawiono pod pozorem walki z wirusem?
    Obawiam sie, że przyjęta metoda okazała się niewspółmierna do strat i zysków jakie przyniosła a finalnie i tak ,,dostaniemy wirusa” a lekaratwa bądź szczepionki mogą jako nieprzetestowane okazać się groźniejsze niż samo zagrożenie.
    Takie obłędne, nieadekwatne nadreakcje rzadzących wywołują równie absurdalne reakcje ludzi: paranoje anty-5G, szerzenie teorii spiskowych. Nie winię za to tych ludxi, którzy temu ulegaja bo to rządy swoimi zarządzeniami a media nakręcaniem wirusohisterii podważyły fundamenty każdego społeczeństwa – zaufanie.
    ps. u nas w ramach walki z wirusem rząd zaostrzył kary za aborcję i zorganizował akcję zarobki ,,20% -„.

  15. Felieton bez PIS-u to felieton nijaki

  16. @ maly fizyk: jesli nalezy Pan do grupy ryzyzka COVID z racji wieku, to ryzyko to odnosi sie takze do innych wirusowych infekcji drog oddechowych. W roku 2018 zmarlo na grype w wielu krajach EU znacznie wiecej osob niz na COVID (np. w RFN), jednakze wowczas nie wprowadzono zadnych ograniczen podobnych do tych, majacych ograniczac rozprzestrzenianie sie coronavirusa w roku bierzacym. Dlaczego wowczas przedluzenie czasu zycia osob w Panskim wieku nie bylo warte spowodowania zalamania gospodarczego a w tym roku nagle sie stalo? Czy argumentuje Pan tak moze dlatego, ze im bardziej sie Pan starzeje, tym bardziej lezy to w Panskim osobistym interesie? A Kantem sie Pan jedynie zaslania wykorzystujac go jako ideologiczna scieme.

  17. Qba na temat – napisane trzy dni temu (wiem, że pozwala, żeby go cytować)

    @ postpombockowo

    Znów pokłóciłem się z sumieniem
    I kłócę się aż do tej chwili.
    I rzucić boję się kamieniem,
    Choć inni dawno to zrobili.

    Bo tak wychodzi mi, niechcący,
    Gdy przemyśliwam o człowieku,
    Że może też jestem wierzący.
    I każdy jest już od prawieków.

    Bowiem nie wiedząc co nas czeka,
    Tak cieszę się z różnorodności,
    Że chyba wierzę wciąż w człowieka,
    A zwłaszcza w jego możliwości.

    I choć na co dzień wciąż widuję
    Kradzieże, bójki i przekręty,
    To dobrą wolę jednak czuję,
    Wszak nawet bóg popełnia błędy.

    Więc kiedy słyszę „podły draniu”
    Rzucone głosem pełnym jadu,
    To myślę wraz o wychowaniu
    I roli przypisanej stadu.

    Bo nie ma zgody w żadnym tłumie,
    Abyśmy w stadzie byli inni,
    Więc jeśli współżyć ktoś nie umie,
    Wszyscy jesteśmy temu winni.

  18. Generalnie zgadzam sie z glownymi myslami, zawartymi w tym felietonie. Nie wiem jednak, na jakich danych opiera sie autor tego tekstu piszac „oczekiwana długość naszego życia to kilka tygodni mniej”. Z danych socjodemograficznych osob zmarlych na coronavirusa lub z tym virusem wynika, ze ich wiek byl na poziomie sredniej dlugosci zycia w danym kraju. Innymi slowy umierali w przytlaczajacej wiekszosci ludzie starzy i schorowani, ktorzy z bardzo duzym prawdopodobienstwem zmarliby w tym samym przedziale czasowym albo na jakas inna chorobe zakazna, na ktora mlodsi i zdrowsi nie umieraja, albo z powodu innych problemow zdrowotnych (nadcisnienie, serce, pluca, nowotwory itp.).

  19. @kaesjot
    23 czerwca o godz. 11:57
    Slawczan
    23 czerwca o godz. 12:27

    Sprawdcie sobie co sie dzieje w Szwecji, Brazylii i USA, ile tam jest „excess deaths” w porownaniu ze srednia z innych lat:
    https://www.ft.com/content/a26fbf7e-48f8-11ea-aeb3-955839e06441

    A w Polsce bylo ok. 4000 mniej zmarlych w kwietniu niz srednio. Dlaczego napisalem wyzej.

  20. To mój ówczesny komentarz do opublikowanego przeze mnie na LA listu basi.n do mnie.

    „W związku z ciężką dla mnie sprawą, którą miałem swój powód, by przedstawić zdawkowo tu i na EP, otrzymałem niezdawkową prywatną korespondencję od dziecka, z którym korespondować nie zamierzałem i nie zamierzam. Wystarczy mi manieryczna forma „Witaj”, by mieć taką korespondencję za pochodzącą z innego świata. Dlatego po otrzymaniu tej korespondencji przeczytałem tylko początek i koniec, odłożyłem i napisałem na kolanie odpowiedź, którą niżej zamieszczam. Dopiero przed chwilą doczytałem resztę Onaż korespondentka wyszperała we wcześniejszych komentarzach mój internetowy adres, który podałem konkretnej blogowiczce. Tłumaczy się tym, że upubliczniony adres jest dla wszystkich. Nikt, prócz onego dziecka, z tego nie skorzystał, niech więc wszystko, co ten upubliczniony adres wywołał, będzie dla wszystkich. Nic, co ludzkie, nie jest mi obce, jeśli nie liczyć tego, co obce, a do traktowania korespondencji jako prywatnej nie wystarczy życzenie jednej strony. A ja tajemnic nie kolekcjonuję. Bo co z nimi zrobię w grobie?”.

    I dodane słowa na koniec:

    „Dawno temu wystarczająco się zaprezentowałaś, żeby już dalsze szczegóły Twojej osobowości nie były mi potrzebne. Nawet się pofatygowałaś, o wścibska, żeby znaleźć  mój adres. Pouczaj,  dzieciątko, równych sobie, ja Ci nie dorównam i nawet nie marzę. Bywaj zdrowa”. 

    To cały mój komentarz, w którym mają być moje, nazwane przez @Na marginesie „bluzgi” i całe moje ówczesne zachowanie (poza samym opublikowaniem listu @basi.n) wobec basi, które nie mieściło się wedle słów @Na marginesie „w żadnych rozsądnych granicach”. Nie jestem tropicielem z krainy deszczowców i nie sprawdzam, czy nazwanie przez @Na marginesie zachowań jakubka „sypała wulgaryzmami”jest podobnie prawdziwe jak moje „bluzgi”.

    Niżej podaję wybrane sformułowania z wpisu @Na marginesie pod obecnym tematem z dnia 23 czerwca o godz. 1:13:

    „Obie z Basią byłyśmy, owszem, rozbawione po kolejnej interwencji „jakubka”, która jak wiele razy przedtem nie mogła opanować słowotoku i sypała wulgaryzmami na EP”

    „zachowanie @pombocka wobec @Basi po prostu nie mieściło się w żadnych rozsądnych granicach

    „te bluzgi (wybacz pombocku) były naprawdę nie do przyjęcia”

    „to, co zrobiła @Basia i co ty (ale niestety tylko ty) odebrałeś jako powazny nietakt”

    Przepraszam, miałem już nie rzec w tej sprawie ani słowa, ale nie wytrzymałem, choć jestem nie z świata. Ale i w moim świecie, choć piękny i przyjazny dla mnie nawet w czasie sztormów, zdarzają się – owszem, bardzo rzadko – rzeczy paskudne i groźne. Wczoraj przy świetnym podróżnym wietrze i niewielkiej fali w miecz i ster mojego bardzo wywrotnego trzyżaglowego kajaka wplątał się sznur z hakami, postawiony tuż pod powierzchnią wody (mój miecz i ster są zanurzone nie głębiej niż 30 cm, a sam okręt – może z 15 cm). Zbaraniałem: żagle – wzdęte, a okręt stoi w miejscu, nie reaguje na ster! A ja się przecież nawet obracać do tyłu nie mogę, bo przy wietrze – fajtnę, a w razie konieczności poruszam się na okręcie na tyłku. Długo trwało, nim się kapnąłem, co się stało. Z trudem udało mi się zdjąć maszty z żaglami i, pełzając na brzuchu po poszyciu, obciąłem te cholerne sznury na dziobie i na rufie i się wyzwoliłem. Przez lata chodzenia po wodzie nawet nie pomyślałem, że przydałby się na okręcie długi kij z nożem na końcu.

    Na Jamnie z powodu kłusownictwa zginęło trochę ludzi. A właśnie wczoraj, ze dwadzieścia minut przed wplątaniem się w sznur, kiwałem głową nad tym, jaki syf potrafią za sobą zostawiać na brzegu miłośnicy przyrody i moczykije. Czy kłusownicy i legalni moczykije umierają z głodu, że aż sprawiają sobie – czasem wypasione – motorówki, żeby mordować żywe życie? Czy ludzie zmienili się choć odrobinę na lepsze od czasu, jak ich stworzył Wszystkowiedzący i Wszystkomogący, który świetnie wiedział, że Ewa skradnie jabłko z drzewa, a Kain zabije Abla? Eee!

  21. Przepraszam za niedopatrzenie. Zdanie powyżej ma wyglądać tak: „Przepraszam, miałem już nie rzec w tej sprawie ani słowa, ale nie wytrzymałem, choć jestem nie z tego świata”. Ten inny świat jest coraz bardziej w greckiej pieśni „Tou kato kosmou ta poulia” („Ptaki z podziemnego świata”).

    https://youtu.be/hRWqdEG4Sr4

  22. O rany, aż ze wzruszenia mnie zatkało! Wreszcie ktoś się wziął za tego namarginalnego kocmołucha i całe to nieciekawe towarzystwo które wyłazi z wiadomego miejsca. Nie dajcie się moi drodzy bo Wam rozwalą blog. Będę trzymał kciuki żeby się udało pogonić typów!

  23. @pombocek 23 czerwca o godz. 17:30

    Pombocku, jestem już trochę znudzona tym tematem.

    Cytowanie prywatnego listu Basi jest nietaktem – a robisz to po raz drugi. Nie chodzi tylko o przytoczenie jej prywatnego listu na LA, chodzi o twoje zachowanie zaraz potem. To wszystko nadal wisi na blogu, a w razie czego to też mam skopiowane. Rzucałeś mięsem, zresztą nie pierwszy raz.

    „Obie z Basią byłyśmy, owszem, rozbawione po kolejnej interwencji „jakubka”, która jak wiele razy przedtem nie mogła opanować słowotoku i sypała wulgaryzmami na EP”

    Oczywiście, sypała wulgaryzmami i poświęciła na to całą noc. Wszystkie jej komentarze zostały usunięte następnego dnia, dlatego nie zobaczysz ich na blogu. Ja mam skopiowaną tylko część, bo znudziła mnie ta zabawa i zwyczajnie poszłam spać – a ona wtedy sobie znalazła innych partnerów do obrzucania błotem i brnęła dalej.

    „zachowanie @pombocka wobec @Basi po prostu nie mieściło się w żadnych rozsądnych granicach”

    Nie mieściło się, pombocku. Potraktowałeś po chamsku ludzi, którzy dobrze ci życzyli.

    „te bluzgi (wybacz pombocku) były naprawdę nie do przyjęcia”

    Były. Nie do przyjęcia. Niestety. Zachowałeś się po prostu bardzo brzydko.

    „to, co zrobiła @Basia i co ty (ale niestety tylko ty) odebrałeś jako powazny nietakt”

    Ty poczułeś się dotknięty (twoje prawo), ale zareagowałeś gwałtownie i bardzo niegrzecznie. Nikt inny nie widział powodu do takiej reakcji.

    Naprawdę chciałbyś dalej to wałkować? Jeśli tak, to żal mi @Basi, ale ciebie jeszcze bardziej. Rozrabiasz teraz na kolejnym blogu. To nie ma sensu.

  24. @mały fizyk
    Jeszcze rok temu WHO twierdziła, że powszechna kwarantanna jest najgorszym sposobem walki z epidemiami. To było na bazie dotychczasowych doświadczeń z wcześniejszych epidemii.
    Nagle zmieniła zdanie ?
    Zwolennicy kwarantanny powołują się na model matematyczny Fergusona z Imperial College London rozwoju epidemii. Pomija się jednak fakt, iż w 2002 roku w związku z chorobą szalonych krów opierając się tym modelem przewidywano ilość zgonów na poziomie 50 – 150 tys. a tymczasem było ich dokładnie 177 . Trafność prognozy na poziomie 0,1 – 0,3%. W przypadku ptasiej grypy prognozowano śmierć ok. 200 mln ludzi a zmarło ok 300 osób. Inna jeszcze prognoza przewidywała ok. 65 000 zgonów a było ich dokładnie 457 !
    To jest wiarygodne narzędzie, na podstawie którego wyników podejmuje się decyzje ważące na życiu miliardów ludzi ???
    W przywołanym przez Ciebie przykładzie Szwecji też prognozowano, że w maju osiągną poziom 40 tys. zgonów a w czerwcu wzrośnie do ok. 100 tys.a na razie mamy 5161 i spadek z max 115 zgonów/dobę ( 8-my i 15-ty kwietnia) do 3 – 6 dziennie w ostatnim tygodniu. A tam zniesiono ograniczenia, które nie były zbyt restrykcyjne. Można wręcz twierdzić, że zniesienie ograniczeń spowodowało 20 – 40-krotny spadek ilości zgonów!
    Czy to naprawdę „groźna choroba” ???

  25. Co najmniej trzy blogi zostały tu opanowane przez towarzystwo wzajemnej adoracji lub wzajemnej niechęci. Wszystkich was charakteryzuje jedno, piszecie nie na temat, zachwaszczacie blogi podpisując się swoją „erudycją”. Dyskusja dotycząca tematu rzuconego przez gospodarzy ląduje „na marginesie”. Idźcie się kłócić do magla.

  26. @ Jan Hartman

    Miałeś Janie fajny blog
    Miałeś w nim przyjaciół krąg
    Teraz już ich nie ma
    Bo panuje ściema
    Zastał Ci się jeno smog

  27. Czy rzeczywiście, możemy mieć przynajmniej nadzieję, że przy następnej pandemii będziemy trochę mądrzejsi – jak chciałby autor powyższego felietonu?
    My, czyli … ? Nie wiem, jak będzie w innych krajach, dlatego pozostanę przy Polsce.
    Nie jestem prorokiem, skądże znowu, ale mam uzasadnione obawy, że w Polsce nie będziemy mądrzejsi. Po prostu. I nieważne, czy jako społeczeństwo, mielibyśmy być znacznie, czy jedynie odrobinę mądrzejsi? Dlaczego mielibyśmy być mądrzejsi w przyszłości? Z powodu nabytego doświadczenia? Nie jestem przekonany, czy tzw. zbiorowe, nabyte doświadczenie, w sposób znaczny – nam w czymkolwiek pomoże? Oby! Zauważyłem, że w tej sprawie, nie jestem odosobniony na tym forum. Podobne, bądź nawet bardzo zbliżone poglądy, prezentuje przynajmniej kilka osób na forum.
    A propos zbiorowej wiedzy i nabytego doświadczenia:
    przypomnę, że w sierpniu ubiegłego roku, ówczesny Marszałek Sejmu, złożył rezygnację z pełnionej funkcji.
    Wszyscy obserwatorzy życia politycznego w Polsce pamiętają doskonale, w jakich okolicznościach oraz w jakiej atmosferze, ówczesny Marszałek Sejmu opuszczał swoje stanowisko – było nie było – drugiej osoby w państwie. Nie jestem okrutny. Nie mam, ani natury ani poczucia humoru, średniowiecznego mistrza tortur w londyńskiej Twierdzy Tower. Dlatego pominę milczeniem szczegóły dot. tamtej, żenującej sprawy.
    Pomimo tego, w październikowych wyborach parlamentarnych w 2019 roku, ponownie uzyskał mandat zaufania wyborców i został wybrany do Sejmu. A w listopadzie tego samego roku, został wiceprzewodniczącym sejmowego Klubu Parlamentarnego PIS.
    Biorąc powyższe pod uwagę, zapytam wprost: czy to można nazwać zbiorowym doświadczeniem społecznym? A to tylko jeden przykład. Tylko jeden.

    I przy okazji, niewątpliwym symbolem, wspomnianej wyżej Twierdzy Tower w Londynie, są … kruki. Legenda głosi, że dopóki na wieżach Twierdzy Tower będą żyły kruki, to tak długo trwać będzie Imperium Brytyjskie. Co ciekawe, Brytyjczycy i pewnie nie tylko oni, wierzą iż wiara czyni cuda i są święcie przekonani, że tak będzie w rzeczywistości. A kruki – mają nawet zapewnione państwowe dożywiane, za które odpowiedzialni są strażnicy mieszkający w twierdzy.
    Ale … inna legenda mówi także, że gdy wszystkie kruki kiedyś opuszczą twierdzę, to Londyn zginie. I aby tak się nie stało, to krukom podobno podcięto skrzydła i są pilnie strzeżone.
    No cóż, co kraj to obyczaj.
    Tym, m.in. różnimy się od Brytyjczyków, że oni autentycznie potrafią żartować z samych siebie, a my – niestety – raczej nie.
    A jeśli już – jakimś cudem – decydujemy się żartować na swój temat, to te żarty są jakieś dziwaczne i niekiedy przypominają ponure obawy księżnej Klotyldy Nieszczególnej przed nocą poślubną. Często wręcz nie wiadomo: śmiać się czy zachować poważną minę?

  28. @Satoshi Politico
    23 czerwca o godz. 15:22

    Sezonowej grypy sie nie boje, bo sie regularnie szczepie. Jak bedzie (skuteczna) szczepionka na COVID, to sie tez nie bede bal. I nawet nie bede uzywal maseczki, aby innych nie zarazic 😉

  29. @kaesjot
    23 czerwca o godz. 23:42

    „Czy to naprawdę „groźna choroba” ???”

    Wykresy „excess deaths” cie nie przekonuja? To nie sa prognozy, tylko fakty! Dajesz pierwszenstwo „gdybaniu” przed faktami? No, to zycze zdrowia.

  30. @Satoshi Politico
    23 czerwca o godz. 15:22

    „Czy argumentuje Pan tak moze dlatego, ze im bardziej sie Pan starzeje, tym bardziej lezy to w Panskim osobistym interesie? ”

    Eureka, ale odkrycie! Ze mamy (odwieczny) dylemat miedzy jednostka a zbiorowoscia. A jakie rozwiazanie tego dylematu Pan proponuje? Moze „jednostka zerem, jednosta bzdura” (Majakowski)? A moze „cos takiego jak spoleczenstwo nie istnieje” (Thatcher)?

  31. @mały fizyk
    24 czerwca o godz. 11:40
    Lepiej byłoby gdybyś napisał, że „sezonowej grypy się nie boję”, bo mam na tyle sprawny układ odpornościowy organizmu (immunologię), że nie muszę się szczepić na nic, nie tylko na grypę. Ze wszystkimi wirusami można żyć „w zgodzie,” boć są jednym z elementów składowych biosfery. Wykorzystują słabość biologiczną organizmów i takie atakują, doprowadzając do chorób, bądź nawet do śmierci. To procesy naturalne.
    Nasze organizmy są perfekcyjnymi konstrukcjami biologicznymi, trzeba jedynie znać ich „instrukcję obsługi”. Każda ingerencja zewnętrzna jest z tego tytułu niepożądana.
    Trzeba poznać przyczynę wspólną i naczelną, słabości immunologicznej organizmów, aby skutecznie unikać jakichkolwiek ingerencji z zewnątrz.
    „Z potraw, które się zjada, powstają wszystkie choroby ludzkie” Herodot „Dzieje” t.2 księga „Euterpe”. Tego zadania zadają się nie rozumieć prawie wszystkie generacje ludzi. Nawet wtedy, gdy Hipokrates potwierdził to swoim, „niechaj pożywienie będzie wam lekarstwem”. W zdrowym ciele zdrowy duch, a ten szczepionek i lekarstw nie potrzebuje.
    „medicus curat, natura sanat”

  32. Jest Pan głosem rozsądku. To rzadkość w publicznych wypowiedziach dotyczących tej, lekko ujmując, dziwnej sytuacji, z którą mamy do czynienia.
    Należą się Panu wielkie brawa. Z mojej strony – ukłony!

  33. @mały fizyk
    24 czerwca o godz. 11:52
    A od kiedy koronowany wirus jest chorobą? Wirusy to nie choroby. Chore są jeśli już, tylko organizmy ludzi, które ulegają ich atakowi na skutek ich zbyt słabej immunologii.

    „Wykresy „excess deaths” cie nie przekonuja?”
    A to, że do tej pory na różne odmiany raka ( tzw. choroby onkologiczne) zmarło, „tylko” w naszym kraju ok. 30 tys. osób to co? – przypadek? Nikt epidemii nie ogłasza? Larum nie grają?, rak u granic?, i nic? – NORMALKA?! (2% skuteczności leczenia, czyli praktycznie żadna a nakłady finansowe gigantyczne, niewspółmierne do wyleczenia).

    Na codzień umiera w Polsce ponad 1200 osób dziennie, z różnych przyczyn, w tym z tzw. naturalnej śmierci, ze starości, znacznie mniej niż z innych, chorobowych i wypadkowych przyczyn. Nikt epidemii śmierci nie ogłasza?
    Korona wirus nigdzie na świecie nie jest jedyną przyczyną zejścia, wespół zespół z innymi groźniejszymi, długotrwałymi, licznymi tzw. chorobami towarzyszącymi, tak skutkuje i to w olbrzymiej przewadze u osób w wieku 80+.

  34. mały fizyk
    24 czerwca o godz. 11:52
    Skoro zarówno struktura wiekowa zmarłych rzekomo z powodu koronawirusa pokrywa się ze strukturą wiekową zmarłych w okresach poza epidemią a 99,2% rzekomych ofiar koronawirusa miało poważne choroby współistniejące kończące się zawsze śmiercią to niemal pewne jest, że ten wirus został na siłę przypisany jako przyczyna tych zgonów. Przecież tak samo komuś, kto umarł na zawał a miał przy okazji katar można ten katar jako przyczynę zgonu wpisać!
    Nie raz mieliśmy do czynienia z robieniem afery z gównianego problemu – dlaczego teraz mamy wierzyć tym, którzy wielokrotnie nas okłamywali ?

  35. @Optymatyk
    24 czerwca o godz. 12:31

    Odzywiam sie w miare zdrowo, pije umiarkowanie. Ale nie mam zamiaru rezygnowac z medycyny (np. szczepionek). Bo nie chce w walce o byt, byc ofiara. A ofiary musza byc, bo wszelkie zarazy jeszcze nie wymarly (oprocz wytrzebionej ospy). Wiec lepiej aby w tej (wiecznej) walce one byly ofiara niz ja. W naturze przezywa lepiej dopasowany, a homo spiens uzywa do tego mozgu i technologii. I powinien to robic zarazem a nie odzielnie 😉

  36. Przyznaję, że od pewnego czasu, z zażenowaniem oraz z irytacją, obserwuję wspólnie z innymi uczestnikami forum – niepokojące zjawisko.
    Otóż, określona grupa osób z – nazwijmy ich – Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, zaczęła się do siebie wręcz mizdrzyć. Ale jakakolwiek nazwa tej grupy, ma tutaj trzeciorzędne znaczenie, istotny jest fakt. Oceniam takie zachowania, na – bądź co bądź – publicznym forum internetowym, jako zdecydowanie niesmaczne i niestosowne. Osobiście, nigdy bym sobie na coś takiego nie pozwolił.
    Obserwuję to z pozycji stałego czytelnika „Polityki”, którym jestem od 1973 roku. Nie zamierzałem zabierać głosu w tej sprawie, naiwnie licząc na to, że problem umrze szybko śmiercią naturalną, ale pomyliłem się i podkreślam: sytuacja zrobiła się wręcz niesmaczna! Ubolewam, że ostatnio nie ma nawet tygodnia, w którym forum, byłoby wolne od irytującego mizdrzenia się grupki komentatorów.
    Przy tej okazji, nie mam zamiaru wymieniać żadnego nicka. Wszyscy wiedzą doskonale o kogo chodzi.
    Co prawda, jeden z forumowiczów usiłuje nas przekonać, że „popiera chwilowe odejście od tematu, na rzecz wykazania, kto i dlaczego, tak naprawdę blog zachwaszcza”. Jego zdaniem „ważniejsza jest obrona przed obrzydliwymi insynuacjami”. A także, „należy solidarnie wesprzeć osoby pokrzywdzone, nawet jeśli to staje się na chwilę tematem bloga”.
    Rzeczywiście, oryginalne podejście do sprawy. Nie podzielam takiego stanowiska, mam swoje zdanie na temat zamieszczania komentarzy na publicznych blogach internetowych.
    Ale, przynajmniej w jednym, z pewnością wspomniany komentator ma rację, a mianowicie wtedy, kiedy pisze, że „człowiek jest ważniejszy niż idea”. Zgoda! Jednak mam nadzieję, że pamięta również, iż bez ludzi nie ma idei. No tak, ale to znowu przypomina słowa Wielkiego Językoznawcy, Józefa Wisarionowicza S., który swego czasu – ze śmiertelną powagą – stwierdził wszem i wobec, że „nie ma języka poza społeczeństwem”.
    Tak czy inaczej, proszę wszystkie osoby, z dosyć nachalnego, blogowego Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, o zachowanie minimum powagi na forum! Koniecznie!
    Natomiast, jeżeli nadal planują wzajemne mizdrzenie się do siebie, to – bez urazy – w dobrej wierze, podpowiadam im prowadzenie korespondencji prywatnej, poza forum bloga „LOOSE BLUES”. Chyba jeszcze jest coś takiego, jak korespondencja prywatna, nieprawdaż?

  37. Dziękuję wszystkim, którzy świadomie lub mimowolnie, wyrażając własne niezależne poglądy na temat blogowego życia, wyrazili swoje zdanie o kołtuństwie i jego zachowaniu w obliczu śmierci. Kołtuństwo tej śmierci nie zauważyło, bo miało poważniejsze rzeczy w głowie. Ja zauważam każdego dnia. Sporo już z jakubkiem przewędrowaliśmy, a miałem plany włóczykijowania więcej niż spore. Wszystko się rypło. Przez cholernego wirusa nie możemy od dobrych dwóch miesięcy uzyskać diagnozy żoninej przypadłości. A potem czort wie, ile czasu czekania na ewentualną operację. Przyjęć do szpitala na wewnętrzny praktycznie nie ma. Ja z kolei dziś się dowiedziałem, że dojrzałem do operacji serca. Ale kłopoty z sobą samym to pryszcz Najgorsze, że moje dwa okręty garażujące w ćcinach muchy obsrają – jak obraz najjaśniejszego pana. A przecież nie po to je kupiłem.

  38. Zawsze było na blokach polityki sporo różnych pomyleńców, ale ostatnio ujawniło się sporo nowych; idźcie wy w buraki, bo faktycznie doprowadzicie, co najmniej, do tego, że komentarze będą skasowane.
    Co zresztą nie byłoby takie złe, bo i tak 90% jest od czapy i dotyczy głównie jakichś durni, którzy mają przerośnięte ego i chcą być – jak mawiała moja teściowa – pierwszym okiem w dupie.

  39. gps 55
    24 czerwca o godz. 16:05

    Doskonale wiem kim jest „Na marginesie”, miałem z nią nieprzyjemność wejść kilka razy w „wymianę zdań”. Jest to osoba wyjątkowo agresywna, całkowicie pozbawiona kultury osobistej, nie mająca bladego pojęcia o kulturze dyskusji i absolutnie nietolerancyjna dla osób o innych poglądach. Obserwuję zwłaszcza z przykrością jak na blogu EP z sadystyczną przyjemnością regularnie prześladuje i upokarza jednego z dyskutantów, nazywając go obelżywie „Maupo”, parodiując w ten sposób jego blogowy przydomek. Tylko dlatego że tenże ma prawicowe poglądy. Podziwiam tego człowieka, jego kulturę dyskusji, to że ani razu nie odpowie na obelżywe zaczepki. W życiu prywatnym musi to być wyjątkowej dobroci i cierpliwości człowiek.

    A przecież „Polityka” dla ludzi, którym inteligencki etos nie jest całkiem obojętny, to od dziesięcioleci czasopismo-drogowskaz. Internetowe fora dyskusyjne tego czasopisma powinny być azylem kultury i spokojnej, rzeczowej wymiany poglądów w morzu internetowego chamstwa i agresji. A tymczasem jest odwrotnie, często na różnych niepoważnych portalach można o wiele bardziej kulturalnie i ciekawiej dyskutować, niż na forach „Polityki”. A już zupełnym nieporozumieniem jest to jedno wiadome kuriozum blogowe, które w takiej formule jak teraz w ogóle nie powinno mieć miejsca na internetowych łamach tak poważnego czasopisma.

  40. Przeczytałam ostatnią serię gniotów… panowie, czy wy tak zawsze?

    Przecież to jest sabat czarownic i w męskim wydaniu i konkurs plucia na odległość – bo przeszkadza wam blog @Tanaki, @Na marginesie, albo jeszcze coś. Do blogowego magla dołączył aggent Rogger, który wcześniej wsławił się wycieczkami na blog ateistów, żeby na nim szerzyć religianckie reklamy („jestem ładny, jestem zgrabny, wiotki słodki i powabny i wierzę w bozię, patrzcie na mnie, ooo!”). Nie znalazł bratniej duszy, więc zadekował się teraz na LB i wrzeszczy, że nikt go gdzie indziej nie pokochał. Bez sensu przecież. Trollowanie nie popłaca.

    @pombocku, współczuję ci serdecznie kłopotów zdrowotnych, ale przecież to @Basia chciała ci bezinteresownie pomóc, pamiętasz? Wtedy nie było potrzeby, a teraz tak potraktowałeś Basię, że nie będzie chciała mieć z tobą nic wspólnego. Podobnie @Tanaka, który zawsze był dla ciebie przyjacielem teraz naprawdę ma cię dość.

    Z wdzięczności za wieloletnią przyjaźń i wsparcie obsmarowałeś go teraz na blogu prof. Hartmana i rozpętałeś bezsensowną nagonkę na blog ateistów, cały czas pozując na ofiarę losu i domagając się od wszystkich wyrazów współczucia! A teraz jeszcze nazywasz ich „kołtuństwem” i domagasz się szacunku dla swojej kolejnej internetowej adorowanej („on był stały, tylko one się zmieniały”), której śmierć zaistniała na razie tylko w twojej wyobraźni.

    Przypomnę ci, nie dalej jak wczoraj wkroczyłeś ponownie na blog @Tanaki, prosząc o wskazówki, jak zlikwidować konto w portalu „Polityka”. Tych wskazówek ci bardzo chętnie udzielono…

    Ale przecież o tym na pewno wiedzą twoi obrońcy, którzy „masochistycznie” wtarabaniają się na blog Tanaki, żeby go czytać i opluwać na innych blogach.

    Tomasz Lis określił kiedyś jakąś scysję mianem „wuzetki”. Dlaczego wuzetka? Bo „dwa pierniki a w środku bicie piany”. Tu bicie piany odbywa się nałogowo, a pierników jest chyba więcej? Gratuluję!

  41. Człowiek jest istotą przedziwną – jest w nim wielka bezmyślność i wielkie myślenie i dzięki walce myślenia z bezmyślnością jeszcze możemy się rozwijać. Zwycięży bezmyślność – upadnie człowiek, cofając się do początków. Kto wie czy przypadkiem już tak nie było z tak zwaną inteligencją?

  42. Intruzi wchodzą na „blog ateistów”, specjalnie zarezerwowany dla dobranej paczki, swojaków. Pamiętam że w przedszkolu tworzyły się takie „paczki kumpli” którzy „trzymali sztamę” ze sobą, a z obcymi walczyli, wyśmiewali, poniżali, nadawali szydercze przezwiska, wykluczali z grupy. Po co tu psychodzis do nas, ty bzydki, ty maupo ty, aggencie ty jeden! Sukas psyjaciela? Sukaj se dzie indziej! Czytając „wynurzenia” osoby o przydomku „Na marginesie” czuję się jakbym wrócił do czasów przedszkolnych albo szkolnych. Czy takie standardy przystoją jednak na łamach poważnego czasopisma, nawet jeśli chodzi o mniej formalne standardy blogowe.

  43. Pombocku, miałeś złoty róg, byłeś w doborowej „paczce kumpli”, którzy Cię poklepywali po plecach i uznawali za swojego, równiachę. Nawet poczytywali z pewnym zainteresowaniem Twoje opisy przyrody i jamneńskich eskapad, uznając te „ciekawostki” za stały element blogowego folkloru. Z niejakim wzruszeniem przyjęli informacje (z zastrzeżeniem czy aby wiarygodne) o Twoich problemach zdrowotnych. Podjęli nawet „pewną inicjatywę” Tobie ku pomocy. Inicjatywa rozeszła się po kościach ale do dzisiaj ogólne wzruszenie własną dobrocią pozostało. Gotowi nawet byli (w pewnym stopniu) uwierzyć w Twoje informacje o śmierci najbliższej przyjaciółki i taktownie udawać że nieco podzielają Twoją głęboką rozpacz i smutek.

    Niestety, okazałeś się czarnym niewdzięcznikiem. Zdradziłeś paczkę kumpli, więcej nawet, bo pewną plemienną tożsamość. Słowem, zdradziłeś swoich, skalałeś własne gniazdo, nie bacząc na łzy wzruszenia i serdeczne westchnienia. Spiknąłeś się z obcymi, z piernikami, jak to powyżej „Namargineska” była łaskawa ująć. I tak oto dałeś początek plemiennej wrogości między „fajną paczką” swojaków, a grupą „pierników” co to piszą „gnioty”, „nerdów” a być może nawet, o zgrozo, „dziadersów”.

    Szanowni Państwo, to dla mnie zaszczyt, w tych plemiennych niesnaskach, znaleźć się po stronie „pierników” i „dziadersów”.

  44. Na marginesie
    22 czerwca o godz. 23:33

    Dzieki wpisowi Na marginesie zauwazylem jak pniusia krytykuje paniusie nie wychodzac z domu.

  45. Na marginesie
    22 czerwca o godz. 23:33

    Dzieki wpisowi Na marginesie moglem zauwazyc jak paniusie krytykuja paniusie nie wychodzac z domu. Posluguja sie projekcja.

  46. Dzieki wpisowi Na marginesie moglem zauwazyc jak paniusie krytykuja paniusie nie wychodzac z domu.

  47. ….
    Paniusie krytykuja pancie nie wychodzac z mieszkania.

  48. …..

  49. Magiel zmienie miejsce wpisow.

  50. Dlaczego paniusia krytykuje paniusie?

  51. Paniusia krytykuje paniusie.

  52. A dzisiaj?

  53. Moze nie powinienem tu przychodzic… moze tylko raz…zreszta kiedys tu tez bywalem…
    En passant jest dziwnym miejscem..bylem tam z przerwami od 12-14 lat…zawsze sie zastanawialem, czy niektorzy ludzie tam piszacy moga spokojnie spojrzec w lustro i nie wstydzic sie… teraz buszuje tam stado hunwejbinow…sa tez tacy, ktorzy nie mieszaja sie do codziennych harcow, ale oni nie reaguja na nic..udaja filozofow.. 🙂
    jakubek przybyl tam, gdy ja juz prawie zrobilem sobie kilkumiesieczna przerwe..gdy pojawilem sie po raz drugi, zauwazylem ciagle napady „swietej trojcy” ( oni zawsze dzialaja jako sfora goncza), niejakiej Na marginesie, Gajowego i adama100 na jakubka…. czasami o nic, o slowko, posadzajac ja o „konfabulacje” lub „wulgarnosci”, chociaz to oni obrzucali ja epitetami… kiedys zareagowalem w obronie jakubka i ich uwaga przerzucila sie na mnie…pojawily sie ciagle oskarzenia o rzekoma „arogancje” i „konfabulacje”, „zle lektury”…totalny absurd… Lewy zapytal mnie kiedys o moj stosunek do PiSu, bo nie wyrazalem moich opinii o sytuacji w Polsce… itd.
    potem przyszlo oskarzenie o „czepialstwo”, chociaz to oni zajmuja sie tym rzemioslem.. i jakies zlosliwe epitety
    panienka ” z marginesu”ma duze wyobrazenie o swojej inteligencji, chociaz to typowa wydmuszka, bardzo agresywna i halasliwa… ten drugi- to wikowy inteligent, a ten trzeci- kopiuje jakies absurdalne wpisy z facebooku
    pombocek intrygowal mnie od dawna, bo calkowicie ignorowal ich ataki na jakubka, osobe, z ktora podobno byl w specjalnych ukladach… bral nawet strone Trojcy, opowiadal im o sobie, swoich sprawach osobistych…
    moze dla mnie to dobra okazja, aby nieco odpoczac od tego towarzystwa… niech im bedzie..mam swoj wlasny swiat i jakos przetrwam.. 🙂

  54. Blog profesora Hartmana zamienił się w Książkę Skarg i Zażaleń Pokrzywdzonych i Niedopieszczonych Odrzutów z Innych Blogów.
    Dobrze, że moderator, choć niewybredny, to przynajmniej leniwy i nie kwapi się za bardzo z publikacją tych lamentów, utyskiwań i litanii krzywd.
    Można dzięki temu czasem nawet przez dwa dni zrobić sobie zabawę ze zgadywania, jakie będą następne preteksty do paszkwili i mściwych prób wpłynięcia na redakcję „Polityki” w sprawie „wrogiego” bloga, którego nie czytają, ale nie mogą znieść jego istnienia.

    A „swojego” strzegą jak oblężonej twierdzy, choć to raczej sierociniec ze zwrotami z nieudanych adopcji.

  55. Rogger77
    29 czerwca o godz. 20:27

    A to nie ty żaliłeś się na tych łamach?

    „Pamiętam że w przedszkolu tworzyły się takie „paczki kumpli” którzy „trzymali sztamę” ze sobą, a z obcymi walczyli, wyśmiewali, poniżali, nadawali szydercze przezwiska, wykluczali z grupy.”

    A teraz:

    „Skąd w ogóle myśl, że dorośli ludzie chcący normalnie porozmawiać, bez szczeniackich pyskówek i zaczepek, mają potrzebę plemiennego identyfikowania się z jakimś „blogiem”?”

    Rozumiem, że czytasz tylko to, co sam napisałeś, a jazgot reszty bywalców ignorujesz.
    Słusznie zresztą.
    Oni nawet felietonów Hartmana nie potrzebują, im wystarczy ujadanie i tworzenie kartoteki z donosami.

  56. littlebigfoot
    30 czerwca o godz. 10:46

    W jakim niby sensie żaliłem się? Po prostu dzielę się wspomnieniami z dzieciństwa, do których zresztą mam sentyment. Dzisiaj natomiast z tych dziecięcych zabaw i wojenek już dawno wyrosłem. Niektórzy jednak ciągle jeszcze pozostali na etapie rozwydrzonego dzieciaka, który ciągle ma potrzebę bijatyk z innymi dzieciakami, a czasem nawet pyskowania dorosłym. Właśnie dzisiaj spotkałem takich małych cwaniaczków na rowerach, którym zwróciłem na coś uwagę a oni mi jakimś swoim bełkotem odpyskowali. Przypominali młode małpy z wyglądu i zachowania i od razu mi się skojarzyli z „Na marginesie” ☺

    Nie ignoruję innych na blogu, są wśród nich tacy, z którymi można normalnie porozmawiać jak z homo sapiens, bez narażania się na reakcję szympansa rzucającego w ludzi w zoo swoimi odchodami. Z homo sapiens chętnie dyskutuję, z małpami nie mam za bardzo o czym.

  57. „trzymali sztamę” ze sobą, a z obcymi walczyli, wyśmiewali, poniżali, nadawali szydercze przezwiska, wykluczali z grupy.”

    Takie wspomnienia po wielu latach mają ci wykluczani.
    Wykluczający dawno o tym zapomnieli lub nawet nie zauważyli (wówczas), że wykluczają.
    Nie chcieli się z kimś bawić i już.
    Dzieci mają intuicję i są szczere w swoich reakcjach.
    Widać, że z tamtych czasów zachowałeś wielką drażliwość i szybko unosisz się honorem, a dla poprawy samopoczucia odmawiasz innym człowieczeństwa (małpy, szympansy rzucające odchodami etc.) albo nazywasz chłopcami w kusych majtkach (jakie to majtki? Tanga?) czyli masz potrzebę górowania, choćby wzrostem i dwunożnością.
    Wyrazy współczucia.

  58. littlebigfoot
    1 lipca o godz. 9:11

    Bzdura, ja też jako dzieciak wykluczałem „gorszych” kolegów i dzisiaj się tego wstydzę, mimo że wtedy nie miałem tej świadomości co teraz.

    Nie znasz historii konwersacji z „Na marginesie” albo celowo głosisz swoje obłudne moralizatorskie kazania. Słowa nie napisałeś w sytuacji gdy na marginesie latami obrażała i opluwała nielubiane osoby na różnych blogach, a teraz nagle wyskoczyłeś jak filip z konopii kiedy kilka osób ośmieliło sie RAZ JEDEN wziąć w obronę opluwanych i znieważanych. Jesteś zwykłym, cynicznym hipokrytą, jednym z tych fałszywych świętoszków moralnych, o których pisano już powyżej: tych co tolerują i popierają chamstwo i agresję, a uaktywniasz się ze swoim obrzydliwie fałszywym moralizatorstwem dopiero wtedy gdy ktoś zaczyna nazywać chamstwo po imieniu.

  59. littlebigfoot
    1 lipca o godz. 9:11

    Bzdura, ja też jako dzieciak wykluczałem „gorszych” kolegów i dzisiaj się tego wstydzę, mimo że wtedy nie miałem tej świadomości co teraz.

    Nie znasz historii konwersacji z „Na marginesie” albo celowo głosisz swoje obłudne moralizatorskie kazania. Słowa nie napisałeś w sytuacji gdy na marginesie latami obrażała i opluwała nielubiane osoby na różnych blogach, a teraz nagle wyskoczyłeś jak filip z konopii kiedy kilka osób ośmieliło sie RAZ JEDEN wziąć w obronę opluwanych i znieważanych. Jesteś zwykłym, cynicznym hipokrytą, jednym z tych fałszywych świętoszków moralnych, o których pisano już powyżej: tych co tolerują i popierają agresorów, a uaktywniasz się ze swoim fałszywym moralizatorstwem dopiero wtedy gdy ktoś zaczyna nazywać chamstwo po imieniu.

  60. littlebigfoot
    1 lipca o godz. 9:11

    Bzdura, ja też jako dzieciak wykluczałem „gorszych” kolegów i dzisiaj się tego wstydzę, mimo że wtedy nie miałem tej świadomości co teraz.

    Nie znasz historii konwersacji z „Na marginesie” albo celowo głosisz swoje obłudne moralizatorskie kazania. Słowa nie napisałeś w sytuacji gdy na marginesie latami obrażała i opluwała nielubiane osoby na różnych blogach, a teraz nagle wyskoczyłeś jak filip z konopii kiedy kilka osób ośmieliło sie RAZ JEDEN wziąć w obronę opluwanych i znieważanych. Jesteś zwykłym, cynicznym hipokrytą, jednym z tych fałszywych świętoszków moralnych, o których pisano już powyżej: tych co tolerują i popierają agresorów, a uaktywniasz się ze swoim fałszywym moralizatorstwem dopiero wtedy gdy ktoś zaczyna nazywać agresorów po imieniu i bronić ofiary.

  61. littlebigfoot
    1 lipca o godz. 9:11

    Ja też jako dzieciak wykluczałem „gorszych” kolegów i dzisiaj się tego wstydzę, mimo że wtedy nie miałem tej świadomości co teraz.

    Nie znasz historii konwersacji z „Na marginesie” albo celowo głosisz swoje obłudne moralizatorskie kazania. Słowa nie napisałeś w sytuacji gdy na marginesie latami obrażała i opluwała nielubiane osoby na różnych blogach, a teraz nagle wyskoczyłeś jak filip z konopii kiedy kilka osób ośmieliło sie RAZ JEDEN wziąć w obronę opluwanych i znieważanych. Jesteś zwykłym, cynicznym hipokrytą, jednym z tych fałszywych świętoszków moralnych, o których pisano już powyżej: tych co tolerują i popierają agresorów, a uaktywniasz się ze swoim fałszywym moralizatorstwem dopiero wtedy gdy ktoś zaczyna nazywać agresorów po imieniu i bronić ofiary.

  62. littlebigfoot
    1 lipca o godz. 9:11

    Ja też jako dzieciak wykluczałem „gorszych” kolegów i dzisiaj się tego wstydzę, mimo że wtedy nie miałem tej świadomości co teraz.

    Nie znasz historii konwersacji z „Na marginesie” albo celowo głosisz swoje obłudne moralizatorskie kazania. Słowa nie napisałeś w sytuacji gdy na marginesie latami obrażała nielubiane osoby na różnych blogach, a teraz nagle wyskoczyłeś jak filip z konopii kiedy kilka osób ośmieliło sie RAZ JEDEN wziąć w obronę znieważanych. Jesteś zwykłym, cynicznym hipokrytą, jednym z tych świętoszków moralnych, o których pisano już powyżej: tych co tolerują i popierają agresorów, a uaktywniasz się ze swoim moralizatorstwem i oburzeniem dopiero wtedy gdy ktoś zaczyna nazywać agresorów po imieniu i bronić ofiary. Wyrazy współczucia.

  63. Jedna wielka masakra :0

  64. Nie ma się co kłócić

  65. „Dziś już wiemy, że zamykanie granic (z wyjątkiem wyraźnych ognisk epidemii), podobnie jak zatrzymywanie gospodarki i transportu było szkodliwe, a za to bardzo dobrze sprawdzają się maseczki, dystans i odkażanie miejsc publicznych, podobnie jak śledzenie kontaktów osób zakażonych. Świat poniósł wydatki, dzięki którym z pewnością uniknięto śmierci setek tysięcy osób, lecz znaczna część tych wydatków była zbędna, podobnie jak niepotrzebne było brutalne zahamowanie gospodarki, które wpędzi świat w kilkuletni kryzys gospodarczy. ” – święta prawda

  66. Uważam tak samo jak michal92

  67. Zgadzam się z przedmówcami, mega ciężka sprawa.

  68. michal92 – bardzo trafny komentarz! Zgadzam się w 100%!!

  69. Dokładnie! To naprawdę ciężka sprawa! Dobrze mówisz michal92!

  70. Zgadzam się z Wami! Michal92 dobrze mówisz!

  71. MalinowyNosku dobrze godosz w samo sedno

  72. Za chwilę znowu zamkną się granicę na Polskę .. 🙁

  73. No i patrzcie co znowu narobili zamkeli cmentarze jeden dzień wcześniej żenada..

  74. Zamknęli cmentarze 2 dni wcześniej..

  75. to przechodzi ludzkie pojęcie

css.php