Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Kościół

15.06.2020
poniedziałek

Oto ideologia katolicka. Podoba się Wam?

15 czerwca 2020, poniedziałek,

Jakiś czas temu miałem przyjemność zreferować ze szczegółami ideologię LGBT. Słowo „ideologia” pasuje tu nie najlepiej, ale jak już się tak uparli, to niech mają. Natomiast słowo to doskonale pasuje do katolicyzmu, który oprócz tego, że jest pewnym wyznaniem chrześcijańskim, z całą oczywistością jest też ideologią, ba, wręcz matką wszelkich ideologii.

Jedną z charakterystycznych cech ideologii, którą katolicyzm posiada, jest niechęć do nazywania się ideologią, co wynika z typowego dla wszelkich ideologii przekonania, że nie jest to jakiś tam, jeden z wielu, system poglądów, lecz najczystsza i niepodważalna prawda – czy to naukowa, czy objawiona.

Oczywiście oburzenie biskupów na nazywanie katolicyzmu ideologią jeszcze nie czyni go ideologią. Bo ideologia to coś więcej niż system apodyktycznych przekonań, którego nie chce się w ten sposób określać. Ideologia to system wszechstronnie i kompletnie opisujący świat społeczny, wskazujący jego najbardziej pożądaną formę, słuszne i sprawiedliwe zasady, które powinny kierować życiem społecznym, najbardziej pożądany, a nawet nieunikniony docelowy ustrój państwa lub nawet całej wspólnoty ludzkiej, jak również opisujący drogę prowadzącą do tego celu – ewolucyjną lub rewolucyjną.

Aby ideologia była nią w pełnym tego słowa znaczeniu, musi jej towarzyszyć przekonanie o moralnej wyższości jej protagonistów i posiadanym przez nich prawie do wcielania w życie swego jedynie słusznego systemu wszelkimi dostępnymi środkami – jak trzeba, to nawet w sposób łamiący zasady praworządności i demokracji, które co najwyżej na pewnym etapie mogą stanowić użyteczne narzędzia działania. Ponadto ideologia ma zawsze twórców i autorytety, traktowane bezkrytycznie i otaczane kultem, a napisane przez nie teksty uważane są za najwyższą i niepodważalną mądrość, zaś w skrajnych przypadkach – traktowane jako teksty „nadprzyrodzone”.

No dobrze, wiemy już, czym jest ideologia, a skoro tak, to możemy sformułować główne punkty ideologii katolickiej. Zanim to jednak uczynimy, niezbędna jest jedna uwaga natury retorycznej. Otóż prezentacja jakiejś ideologii nie nakłada na autora obowiązku posługiwania się specyficznym językiem jej wyznawców. Wręcz przeciwnie, ma on prawo i obowiązek użyć języka naturalnego, zrozumiałego dla postronnych, a treści ubrane w patetyczne i rytualne słowa przekazać w formie bardziej bezpośredniej. Zyskuje na tym wiarygodność przekazu i jego uczciwość, a jednocześnie pewne treści nieco zakamuflowane (gdyż trochę niewygodne i trudne do przyjęcia) widoczne są w jaśniejszym świetle.

Właśnie z tego ostatniego względu wyznawcy różnych ideologii nie lubią, gdy ktoś postronny się o nich wypowiada. Chcieliby, aby wszyscy mówili tym samym, typowym dla tejże ideologii językiem, oraz oddawali hołdy jej najbardziej autorytatywnym orędownikom. Nigdy nie są zadowoleni, gdy świat wokół nich nie jest jeszcze do końca zindoktrynowany i zideologizowany, wobec czego wkładają bardzo wiele wysiłku w krzewienie swej ideologii i deprecjonowanie wszystkiego, co pozostaje z nią w sporze lub się jej przeciwstawia. Najchętniej nazywają swoją ideologię nauką bądź prawdą objawioną, aby z góry wykluczyć wszelkie dyskusje i protesty.

Oto co składa się na ideologię katolicką, wyznawaną i krzewioną przez Kościół rzymskokatolicki:

1. Wielki Duch, zwany Bogiem, będący połączeniem trzech osób: Ojca, Syna i Ducha Świętego, stworzył świat i ludzi na swoją chwałę z wolnej woli i z nicości. Dał światu swe prawo, a także w duszach ludzi zapisał wrodzone (naturalne) prawo, które nakazuje czcić Boga i powstrzymywać się od mordu, kradzieży i innych rzeczy, takich jak np. seks z cudzym mężem lub żoną albo seks z osobą tej samej płci.

2. Ludzi początkowo było tylko dwoje i żyli w raju, lecz z powodu nieposłuszeństwa Bogu zostali wygnani i zmuszeni do pracy. Bóg nakazał im również płodzenie potomstwa. Potomstwo to obciążone jest grzechem przekazywanym z pokolenia na pokolenie („grzechem pierworodnym”), który sprawia, że człowiek nie może o własnych siłach wypełniać prawa bożego i jest całkowicie zdany na łaskę Boga, który – jeśli zechce – może mu w tym pomóc. Ostatecznie jednak to Bóg zdecyduje, czyj grzech zostanie odpuszczony i kto dostąpi łaski zbawienia, czyli wiecznego życia w bliskości Boga i niewyobrażalnym szczęściu, jakie z tego wynika. Ci, którzy dostąpią łaski zbawienia, będą żyli w raju – ci, którzy będą jej pozbawieni, przez całą wieczność przebywać będą w piekle jako potępieńcy. Oni również, tak jak zbawieni, będą mieli na powrót swe ciała i doznawać będą na nich mąk.

3. Nie można z całą pewnością rozpoznać, kogo Bóg przeznaczył do raju, a kogo do piekła. Złoczyńca może zostać zbawiony, a człowiek pozornie bardzo dobry może być potępiony. Tylko czasami Bóg daje znaki po śmierci człowieka – w postaci cudów – mówiące, że został on zbawiony. Takich ludzi należy czcić jako świętych. Generalnie jednak warunkiem koniecznym uzyskania zbawienia i uniknięcia piekła jest chrzest i przyłączenie się do Kościoła, który został ustanowiony na swoją chwałę przez Boga (w osobie jego Syna). Nie ma zbawienia poza Kościołem. Kościół jest jeden i ma połączyć wszystkich ludzi – żyjących oraz tych, którzy są w niebie (lub w czyśćcu – swego rodzaju „poczekalni” do nieba). Ostatecznie, gdy dopełni się czas, to znaczy dzieje zbawienia dojdą do swego kresu, wszyscy zbawieni, czyli cały Kościół, żyć będą na wieki wieków (to znaczy w nieskończoność) w formie Królestwa Bożego na Ziemi – pod władzą Chrystusa Króla.

4. Aby to wszystko było możliwe, niezbędne było wynagrodzenie Bogu za grzechy ludzi, a zwłaszcza narodu żydowskiego. Żadna ofiara ludzka nie mogła zgładzić grzechu człowieka i dlatego Bóg posłał na Ziemię swego Syna, który jako wyczekiwany przez Żydów Mesjasz („pomazaniec”, z grecka: „Chrystus”) został zdradzony i ukrzyżowany, czym odkupił grzechy Żydów i całej ludzkości.

5. Syn Boży, będący jedną z trzech boskich Osób, wcieloną w człowieka, zstąpił z nieba na ziemię dwa tysiące lat temu pod postacią żydowskiego cieśli, żyjącego w Galilei, w mieście Nazaret, w regionie, gdzie świat żydowski przenikał się z greckim. Ów cieśla, noszący imię Joshua (Jezus), przyszedł na świat w sposób cudowny. Urodziła go bezgrzeszna święta dziewica Miriam (Maria), zapłodniona przez Ducha Świętego, dzięki czemu Jezusa nie obciąża grzech pierworodny. Jezus w wieku ok. 30 lat powziął trwające ok. trzech lat nauczanie i zgromadził wokół siebie 12 uczniów. Dokonał nowej interpretacji Tory, czyli Starego Testamentu, oraz tradycji ustnej, interpretacji, zgodnie z którą przymierze Boga z ludem Izraela zostaje rozciągnięte na całą ludzkość, to jest na wszystkich ludzi, którzy uwierzą w niego i w jego mesjańskie posłannictwo. Jednocześnie Jezus zapowiedział, że sam stanie się ofiarą złożoną Bogu, lecz zmartwychwstanie.

6. Tak właśnie się stało. Jezus został oskarżony o przestępstwa religijne i skazany na śmierć przez ukrzyżowanie. Umarł za grzechy wszystkich ludzi, lecz po trzech dniach od złożenia do grobu zmartwychwstał, by kilka dni później wraz z ciałem przenieść się do nieba, skąd obiecał powrócić, aby sądzić żywych i umarłych i objąć swoje królestwo. Jego zmartwychwstanie i uczynione przez niego za życia cuda (w tym wskrzeszanie umarłych) dowodzą, że śmierć zostanie pokonana. Śmierć nie jest absolutna, lecz stanowi początek nowego życia. Ci, którzy nawrócą się na prawdziwą wiarę, to znaczy ukorzą się przed Jezusem i przyjmą chrzest, mogą mieć silną nadzieję życia wiecznego w Królestwie Bożym, a pozostali trafią do piekła. Ponadto Jezus ustanowił Kościół na swoją chwałę.

7. Niestety zatwardziali Żydzi nie rozpoznali prawdziwego mesjasza i w większości pozostali nieprzejednani. Tylko nieliczni Żydzi uwierzyli w Jezusa i utworzyli pierwsze gminy Kościoła, który dopiero z biegiem stuleci rozszerzył się o wyznawców greckich, rzymskich i innych. Niewierność i oporność wielu ludów, które nie chcą wyrzec się pogaństwa i błędów, opóźnia powtórne nadejście Chrystusa. Jednakże Kościół wciąż wypełnia swoją misję, głosząc słowa Jezusa i jego dzieje oraz wiadomości o sprawionych przez niego cudach, zapisane w księgach zwanych Ewangeliami oraz innych pismach uznawanych przez Kościół za kanoniczne.

8. Misją Kościoła jest wyprowadzić wszystkich ludzi i uwolnić z niewiedzy, błędu i fałszywej wiary. Każdy, kto dowie się o męce Chrystusa, który umarł także za niego, powinien przejrzeć na oczy i porzucić swe błędy, oddając się Chrystusowi i uznając w nim swego Boga. Odbywa się to poprzez chrzest, dzięki któremu niewiernego opuszczają złe moce, a zalążki sumienia zostają uzupełnione przez najszlachetniejsze cnoty chrześcijanina, niedostępne dla pozostałych ludzi.

9. Wspólnota wiernych tworząca Kościół stanowi sobą inny, wyższy porządek, autonomiczny w stosunku do wszelkiej władzy świeckiej. Kościół może tolerować niepoddaną jego zwierzchnictwu władzę świecką, jeśli zmuszają go do tego warunki. Musi jednakże dążyć do tego, aby w końcu każde państwo, tak jak każdy człowiek, uznało władzę Boga objawionego w Piśmie Świętym Boga i Jego Syna oraz zwierzchnictwo duchowe Kościoła w państwie. Z czasem każde państwo musi się stać państwem katolickim, w którym stanowione prawo jest zgodne z bożym prawem naturalnym. W przyszłości wszystkie ludy ziemi porzucą swoje niedoskonałe lub całkiem błędne religie i nawrócą się na chrześcijaństwo, dołączając do Kościoła powszechnego. Gdy nastanie wreszcie powszechna zgoda i jedność, a wszyscy ludzie będą już nawróceni, nie będą potrzebne państwa i rządy, a każdy będzie każdemu bratem. Jedyną władzą będzie władza boska, sprawowana poprzez Kościół święty.

10. Kościół na ziemi jest narzędziem Boga i jego namiestnikiem, powołanym do wypełniania Jego woli. Na czele Kościoła stoi pierwszy pośród biskupów – papież – będący następcą św. Piotra i pierwszym sługą Chrystusa na ziemi. Papieża wskazuje Duch święty, dając stosowne natchnienie wybierającym go kardynałom. W kwestiach wiary papież jest nieomylny. Wszyscy biskupi są mu poddani i muszą być mu posłuszni. Biskupom posłuszni muszą być księża niższej rangi, a wszyscy wierni powinni podporządkować się kierownictwu duchowemu swoich kapłanów. Lojalność i wierność wobec Kościoła ma bezwzględne pierwszeństwo w stosunku do zobowiązań, jakie ma wierny wobec swojego państwa i ojczyzny. Jeśli wystąpi tu niezgodność, wierny ma kierować się głosem i nauczaniem Kościoła oraz jego dobrem. Wierni powinni angażować się w życie publiczne i polityczne, aby wpływać na swoje państwa, by w jak największym stopniu ich polityka i prawo zbliżały się do tego, co wynika z prawa bożego, Ewangelii i co nakazuje Kościół. Jeśli prawo państwa zabrania kierowania się wiarą i jej przykazaniami w stanowieniu prawa, gdyż jest to państwo świeckie i religijnie neutralne, katolik nie może się temu podporządkowywać. Obowiązkiem katolika jest bowiem dawanie świadectwa swojej wierności oraz krzewienie wszelkimi sposobami wiary katolickiej i nawracanie niewiernych. Trzeba to czynić cierpliwie i wytrwale, z gotowością do poświęceń. Nigdy jednak katolik nie może zgodzić się na to, aby w imię jakichś interesów osób spoza Kościoła doszło do uszczuplenia raz już zdobytych przez Kościół praw, prerogatyw czy mienia. Bóg wezwał człowieka, by czynił sobie ziemię poddaną – najwyższa, bo ustanowiona przez samego Chrystusa władza na ziemi, czyli władza Kościoła, nie ma żadnych naturalnych ograniczeń – ani co do zakresu, ani co do czasu, ani co do terytorium. Kościół może natomiast powierzyć pewne czynności władzy świeckiej, gdy uzna to za korzystne. Jednakże w każdym przypadku relacje między władzą świecką i duchowną muszą uwzględniać boskie pochodzenie i zbawczą rolę władzy Kościoła, z którą żadna władza świecka nie może się porównywać i w stosunku do której ta ostatnia jest tylko podporą, narzędziem i uzupełnieniem. Jedynie na pewnym etapie dziejów zbawienia, które są procesem historycznym, Kościół może zawierać takie porozumienia z władzą świecką, a nawet z władzami pogańskimi lub niewiernymi, w których prerogatywa kościelna nie odpowiada w pełni misji i znaczeniu Kościoła. Są to jednakże porozumienia o znaczeniu przejściowym, tak jak przejściowy i doczesny charakter mają wszystkie ludzkie instytucje, łącznie z państwem świeckim.

Zachęcam wszystkich – katolików i niekatolików – do uczciwej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy wyżej scharakteryzowana ideologia katolicka jest dla nich moralnie akceptowalna, a nawet słuszna i prawdziwa, czy też nie. Proponuję, aby w celu osiągnięcia uczciwszego i bezstronnego stanowiska wyobrazili sobie, że oceniają tę ideologię jak coś zupełnie nieznanego sobie, a więc tak, jakby usłyszeli o niej po raz pierwszy. Powodzenia!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 121

Dodaj komentarz »
  1. Toż to świętokractwo ,za które ,w 2 kadencji ,będzie pan ukarany.A,pytania mam ,takie .Dlaczego Bóg ,pominął wielkie połacie globu ,i tam kwitnie -;barbarzyństwo;?Dlaczego ludzie przed 2000 rokiem wierzyli ,w to co widzieli ,np. dęby lub słońce.A po 2 tysięcznym ,w coŚ czego nie widać ani słychać.?W jakim stopniu np. ubiorze ,rytuale ,szamani różnią się od naszych fUnkcjunariuszy TWÓRCY. I DLACZEGO STWÓRCA ,ZECHCIAŁ, ABY CZŁOWIEK ,różniący się od myszy 3 % genów ,mu dorównywał ,czyli żył wiecznie.Czy to nie świętokractwo ?Bo Hindusi np. ,po ,śmierci chcą żyć ,ale w postaci zwierząt ,aby nie obrażąć swego Boga.?ALE dalej twierdzę ,że na obecnym etapie ewolucji mózgu człowieka ,religja i wiara jest potrzebna.A na Marsie ,będzie wiara ,bez religji ,bo Watykanu żaden statek nie wyniesie w kosmos.,.

  2. „Z ideologią mamy do czynienia wtedy, gdy ktoś próbuje wypaczyć rzeczywistość i zastąpić ją jakimiś ideami, które z całą premedytacją formułuje po to, żeby manipulować społeczeństwem, czyli żeby osiągać jakieś cele, na które większość społeczeństwa nigdy by się nie zgodziła, gdyby te cele zostały wyrażone wprost. Drugą – obok wyrachowanej manipulacji – cechą ideologii jest dążenie do narzucania tychże ideologii społeczeństwu w danym państwie, na danym kontynencie, a ostatecznie w globalnej skali świata. W przeszłości ideologie były narzucane zwykle przemocą. Obecnie są narzucane raczej w oparciu o przewrotność i manipulacje, niż w oparciu o fizyczną czy militarną przemoc”

  3. „LGBT jest ideologiczną kategorią politycznego ruchu homoseksualnego i jego bardzo represyjnej ideologii, która chcąc całkowicie zmieniać społeczeństwo (rodzinę, wychowanie, prawo), musi zwalczać nawet najbardziej utrwalone społeczne zasady i przekonania”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję za ten pouczający wykład, Panie Profesorze. Prawdy katolicyzmu są mi z grubsza znane, jednak zawsze warto sobie wiedzę utrwalać. Dzięki Panu po raz kolejny przekonuję się, jak wspaniałą, spójną i moralnie przeważającą nad wyznaniem katolickim jest moja religia – pastafarianizm.

  6. … i dlatego mój dziesięcioletni wnuk wypisał się z katechezy/ bo to nie są żadne lekcje religii/,stwierdzając,że Boga nie ma, a rodzice- katolicy wyrazili na to zgodę. Jestem z niego dumna!

  7. Wielką tajemnicę wiary pan Redaktor zaprezentował – władzę i $$$$$$. Jednym słowem – kołtuństwo. Nie Redaktora, ale ideologii katolickiej (tak wygląda jak napisał Redaktor).
    Nie ma to, jak wciskanie JEDYNEJ I NAJPRAWDZIWSZEJ PRAWDY, dla utrzymania władzy i $$$ – kiedyś przy pomocy stosów, dzisiaj przy pomocy, no czego?

    Ta rzeczywista ideologia katolicka (która wyżej zaprezentowana) jest dla mnie nieakceptowalna.
    Dlaczego? Uczy bezmyślności przy pomocy obskurantyzmu!

  8. Wyższość moralna, pogarda dla inaczej myślących i zaprzeczanie, iż zmasowane i skoordynowane działania inicjowane przez potężne media i polityków opcji liberalno-lewicowej to nie żadna ideologia tylko czysty przypadek, jak na przykład teraz w Polsce przed wyborami, pasuje jak ulał. Lecz nie do „ideologii” katolickiej.

  9. Religia katolicka to ideologia modelowa sensu stricto a nawet largo. To ideologia totalitarna.

    Czekałem aż ktoś to wyłoży w logicznym porządu i da odpór gebelsom – specom od języka prymitywnej acz skutecznej wśród słabo kumatych propagandy i bajkopisarstwa.

    Panu profesorowi dzięki za wywód i zachętę do refleksji.
    Czas pokaże ilu wróciło do rzeczywistości, a ilu będzie dalej tkwić w mrocznym i brudnym świecie zakłamania i dogmatu cwanej korporacji biznesowej.

    W całej tej ideologii godne uwagii są tylko zagadki e.g. czy to aby nie było zbawcze wczesne in vitro ? i dlaczego ryby niechętnie się spowiadają…?

  10. Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy tak opisana „ideologia katolicka” ma cokolwiek wspólnego z faktyczną nauką kościoła katolickiego. Odpowiedź brzmi: bardzo niewiele 🙂 A jeszcze mniej z ogólniejszą kategorią, którą można określić jako chrześcijaństwo.

  11. Panie Janie,
    Świetne przedstawienie ideologii pod tytułem katololicyzm. A i wykład dobry, bo zawierający elementy humorstyczne, żeby dać wytchnienie umysłom skupionym na złożonej treści.
    Taki przykład humorystyczności:
    „Zachęcam wszystkich – katolików i niekatolików – do uczciwej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy wyżej scharakteryzowana ideologia katolicka jest dla nich moralnie akceptowalna, a nawet słuszna i prawdziwa, czy też nie.”
    Już na początku jest wesoła zagwozdka: kto jest katolik, a kto nie jest?
    Śladowa tylko ilość odpowiadaczy, jest w stanie jakoś się z tej trudności przytomnie wywikłać. Jak poucza mierzalne doświadczenie, prawie nikt kto się za katolika uważa i jest z tego zadowolony, nie jest w istocie katolikiem. A nawet bardzo prawdopodobne, że jest całkiem innej wiary, włącznie z animizmem, satanizmem, wróżkarstwem weekendowym, albo codziennym. Dowodów nie brakuje, ale tu wspomnę o tym mierzalnym i regularni powtarzalnym, a więc w sumie fizykalnym, co można nazwać „fizyką katolika”.
    Otóż z licznych badań społecznych wynika, że jakieś 20% polskich katolikow nie wierzy w bozię. Jakieś 60% nie wierzy w zmartwchwstanie Jezuska, podobnie jest z tzw. niepokalaniem Maryji, mamusi Jezuska. Około 40 katolików, a nawet mniej, jest w pełni przekonanych, że gryziony przez nich herbatnik jest „Żywym Ciałem Chrystusa”, a nie tylko symbolem tegoż Jezuska. I tak dalej i tak dalej.
    Należy zauważyć, że te 60% niewierzących w zmartwychwstanie Jezuska to dokładnie ci sami, co nie dowierzają w niepokalane poczęcie syna Maryi, albo ci sami, co są pewni, że nie był to syn Maryi, ale kogoś innego . Podobnnie jest z tymi, co uważają, że Jezusek był, owszem, ciekawy gość, ale nie do tego stopnia, żeby był od razu bogiem, w dodatku własnym tatusiem.
    Zaś wszystkie te niewiary wykluczają bycie katolikiem.
    Jak się więc zliczy te wzajemnie się dopełniające procenty wedle oświadczeń, to się okaże niezawodnie, że katolików jest może z 5%, co brzmi bardzo optymistycznie dla katolików, bo może ich byc parę promili i większość z nich nazywa się Tomasz Terlikowski, który też nie wygląda na katolika, albo na człowieka w miarę przytomnego.

    Nie jest katolikiem ten co nie wierzy w bozię, czyli już na pierwszym pytaniu odpada 20% katolików. Swoją drogą, jest to nadzwyczajnie wesołe i równocześnie to prawdziwie Radosna Nowina – czyli Objawienie: za katolika ma się całkiem spokojnie i pewnie ten, co nie wierzy w bozię. Można próbować pytać w co więc właściwie wierzy, ale to byłaby psychiczna tortura dla pytanego, a my nie torturujemy i jest to nawet zakazane w niereligijnym a zdrowym na umyśle świecie.

    Tak więc przewiduję duże trudności w ocenie Pana wykładu przez katolika i niekatolika, bo katolik może oceniać całkiem o tym nie wiedząc jako niekatolik, a nawet będą przypadki odwrotne. Zaś błąd w ocenie układu odniesienia prowadzi do błędu w ocenie.

    Humorystyczność zawarta w wykładzie polega też a tym, że kto czyta ze zrozumieniem, kapuje już, że nic poza ideologią, a głownie psychologią nie zostaje z religii. To uroszczone, mętne, wzajemnie sprzeczne, niemoralne, cyniczne i głupkowate konstrukcje.
    Ale nie odbierajmy wyznawcom poczucia, że są skrzywieni, co oni nazywają „chrystoformizacją”: krzywość niech biorą za prostość – toż to psychologia idąca w psychiatrię – i mają się za katolików.

  12. Nie dziwią mnie proste umysły, które łykają te starożytne bajdy i klechdy, ale w stan zażenowania wprowadzają mnie osoby wykształcone i oczytane, które wierzą, że stwórca całego wszechświata strasznie się gniewa, gdy kobieta chodzi w spodniach, a katolik żre w piątek kiełbasę.
    Jest to traktowanie wszechmocnego bóstwa jak jakiegoś zidiociałego katabasa. Że też to bóstwo to toleruje.
    Jeśli ktoś deklaruje się jako katolik, musi wierzyć w te bajania, bo są one przecież rdzeniem całego chrześcijaństwa. Bez cudów, czaszek z dziurami wypalonymi palcem przez anioły i innych relikwii, które w wiekach średnich były wytwarzane na skalę prawie przemysłową, cała religia chrześcijańska nie istniałby do dziś. Nie wspominając o tym, że wszystko to już było grubo przed chrześcijaństwem.

  13. Rogger77
    „Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy tak opisana „ideologia katolicka” ma cokolwiek wspólnego z faktyczną nauką kościoła katolickiego. Odpowiedź brzmi: bardzo niewiele”.

    Moim zdaniem Gospodarz nie popełnił wyraźnych błędów. Skoryguj mnie proszę – jeżeli uważasz inaczej.

  14. Może warto pomyśleć, by w szkołach zamiast lekcji z religii (wyłącznie) katolickiej, uczyć historie wierzeń czy innych religii jakie są, oraz były oraz nadal występują na planecie ziemi. Podobnie uczyć etyki, tak jak to co umówiliśmy się nazywać: co to jest 1 kilogram czy 1 metr.
    Z uszanowanie i poważaniem dla pana Jana Hartmana

  15. Wszystkie religie świata – w liczbie gastronom…pardą…astronomicznej – są ideologiami. I wszystkie inne ideologie też są ideologiami, skoro idea to nie tyle obiektywny i weryfikowalny opis rzeczywistości, ile słabo lub w ogóle nieweryfikowalne wyobrażenie o niej, pomysł, przekonanie. Przekonanie, choćby najmocniejsze i obejmujące cały małpi świat, nie jest dowodem realnego istnienia przedmiotu przekonania. A mnogość religii, sekt, odłamów i ogryzków (samych chrześcijańskich sekt i odszczepieństw, najprawdziwszych z prawdziwych, ma być 41 tysięcy – a to raptem jedna czwarta człowiekowatych). W dodatku religie to nie tylko ideologie, ale matki wszelkich ideologii, czyli protoideologie. Więc cywilne pojęcie „ideologia” ma w sobie od urodzenia znaczenie baśniowości. Dlatego łatwo się do niego przykleja kpina. Ferdek co rusz miewał pomysła, a pomysł to przecież idea.

    Wyrazem bliźniakiem „idei” są „prawda” i wszystkie pochodne – czyli odwieczne zapewnianie (w co drugim zdaniu Biblii na przykład). Bóg jest nie tam, panie, jakiś, ale – PRAWDZIWY. „Prawdziwy Bóg”, „prawdziwego Boga”, „prawdziwemu Bogu”. A moja idea to sama prawda, najprawdziwsza prawda, naprawdę. Wszystko jest zmyślone, tylko mój Bóg jest prawdziwy. Przecież sam o sobie mówi: „Prawdziwy Bóg”, a prawdziwy Bóg nie kłamie.

    Zdarzyło się komukolwiek z Was powiedzieć w życiu choć raz: „Jestem prawdziwy ja”? Jeśli się zdarzyło, to raczej nie była to ideologia.

  16. @MF
    Uczenie jakiejkolwiek religii w szkole jest bezsensownym traceniem czasu. Lekcje etyki i filozofii są potrzebne, oraz zdrowego odżywiania.

  17. Wspaniały wykład p Hartman. Ale przeciętny polski katolik potrafi tylko się przeżegnać, wywalić jęzor do opłatka i klęknąć kiedy dzwonią. I za to oczekuje małmazji w niebie, teologia go nie interesuje.

  18. @ Tanaka 15 czerwca o godz. 20:17

    Ładnieś to Waść opisał i obficie. I wszystko się zgadza ze sobą. Ale kwestia wiary w bóstwa istnieje m.in. dlatego, że również niewierzący się nią zajmują. Dyskutując o szczegółach (zwłaszcza obficie), zatracamy ogląd ogólny, czyli fakt, że nie ma o czym dyskutować.
    Z identycznym schematem mamy do czynienia codziennie – ktoś coś przeskrobał i tłumaczy szczegóły, by zadymić sam fakt przeskrobu. Od kilku lat widać to aż za wyraźnie w niecnych poczynaniach tych, którzy aktualnie przyssali się do najwyższych krajowych stołków. Szczególnie katolickich. Bo – jak przystoi wierzącycm – cały czas chodzi o ten płaszcz, co go nie ma w szmatni …

  19. wiara moim zdaniem w 90 procentach wynika z wychowania. tradycji i przyzwyczajenia (nawyku). trudno się oprzeć presji rodziny, środowiska szczególnie wiejskiego. ludzie wierzą dokładnie tak jak to opisał Tanaka. wielkie dziękuję za ten wpis tanako. dziękuję też o. profesorowi bo to on mi otworzył oczy na wiele spraw. teraz wreszcie czuję się wolna.

  20. dziękuję Panie Profesorze za wspaniały wykład. Zawsze ( od 13 roku życia ) uważałem, że katolicyzm to zbrodnicza ideologia, siejąca nienawiść do innych. Ale w myśl zasady nie ingerowania w cudze życie, pozostawiałem ” innym ” wolność wyboru. Po 50 latach odejścia od katolicyzmu i tolerancji myślę, że jednak w imię ludzkości powinniśmy jednak zwalczać i piętnować tę zbrodniczą ideologię

  21. Panie Profesorze!

    Jako wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim chciałem zaprotestować przeciwko określaniu wiary w Boga Objawionego jako ideologii z równaniem jej z wyczynami „spółkujących inaczej”.

    Jedynie prawdziwą wiarę nazywa Pan „matką wszelkich ideologii”. Nawet nie wie Pan, że pisze pod dyktando Przeciwnika Boga. Jako niewierzący neguje Pan istnienie świata nadprzyrodzonego, a ma Pan rozum i widzi cuda stworzenia.

    Dalej sławi Pan systemy, które nie oparte są na Prawie Bożym, ale na zasadzie „róbta, co chceta”. To wyjaśnia Pana obecność na Paradach Grzeszności, a jest Pan w wieku „odlotowym”. Nadal głosi Pan, że pochodzimy od małpy. Ewolucja jest prawdziwa, ale tylko w danym gatunku.

    Neguje Pan posiadanie duszy i nadprzyrodzoność. Proszę się przyznać, co Pan wyznaje i nie krytykować Prawdy, bo to, co Pan głosi jest „głupstwem dla Boga”. Pisze Pan, że jako katolicy jesteśmy niezadowolenie z tego świata…to prawda, bo życie nasze zaczyna się po śmierci, a Pan wierzy w proch.

    Dalej jako bezbożnik neguje Pan credo naszej wiary („Wierzę w Boga”) i zamiast hierarchii – od Pana Jezusa aż do mnie – stawia wyżej systemy wymyślone przez ludzi, które mają zapewnić nam szczęście (bolszewizm, faszyzm, a teraz pełnych słodyczy wyznawców wolnej „miłości”). Nawet Pana na to nabrano.

    Wyczyny sług namaszczonych (także Inkwizycji) to było działanie agentury Szatana wciśniętej w hierarchię. Oni szkodzą, ale nikt nie pokona Kościoła Boga na ziemi. Koniec będzie oznaczał ponowne przyjście Pana Jezusa (Paruzję), ale już w chwale!

    Przed zapisem nie zawołał Pan do Ducha Świętego (nie wierzy Pan, że Jest). Tak jednak jest u „pchających się na śmierć” (słowa Jerzego Urbana o ks. Jerzym Popiełuszce), które pasują do Pana z uwagą, że pcha się Pan na śmierć, ale wieczną czyli duszy.

    Zarazem neguje Pan istnienie Piekła, gdzie zostanie Pan przywitany przez podobnych; „Och! To Ty, Janek też tutaj! Witaj”. To wszystko odbędzie się – przy krzykach potępieńców jak w kurnika i w podobnym smrodzie – w obecności demonów.

    Niech Pan się przebudzi duchowo, bo jeszcze dzisiaj Bóg Ojciec może upomnieć się o Pana duszę…

    http://www.wola-boga-ojca.pl (Wola Boga Ojca)

  22. Przyznaję, że z zainteresowaniem przeczytałem komentarz (wykład, wypowiedź) pana Jana Hartmana nt. ideologii katolickiej. A nie ukrywam, że czytam sporo na ten temat, nie tylko na portalach internetowych. Ale już dawno nie czytałem tak obszernej wypowiedzi, chociaż chwilami, nie pozbawionej elementów humorystycznych. I to absolutnie nie jest zarzut z mojej strony, a wręcz odwrotnie: odrobina humoru, jedynie wzbogaciła całość wypowiedzi pana Hartmana.
    Autor wspomnianej wypowiedzi ma rację, kiedy pisze, iż ” … słowo doskonale pasuje do katolicyzmu, który oprócz tego, że jest pewnym wyznaniem chrześcijańskim, z całą oczywistością jest też ideologią, ba, wręcz matką wszelkich ideologii”. Podpisuję się pod tym oburącz!

    Myślę, że dla wszystkich obserwatorów, jest sprawą jasną, że chrześcijaństwo, w tym także katolicyzm, ma już za sobą swój „złoty okres”. I nie chodzi tylko o bulwersujące skandale obyczajowe, których sprawcami było i jest, wielu etatowych funkcjonariuszy kościoła, a także spadek wiernych i powołań kapłańskich. Te fakty są znane i nadal ujawniane, o nich mówi się – na szczęście – coraz częściej. Ale nie mnie prorokować, jak potoczą się dalsze losy chrześcijaństwa, w jakim ostatecznie pójdzie kierunku. Aż tak daleko nie sięgam w przyszłość, znam swoje ograniczenia.
    Jednak uważam, że decydującą sprawą będzie – nie tyle postawa, zachowanie i działalność kleru, w bliższej bądź dalszej perspektywie – ile reakcje laikatu, wobec poczynań tego kleru? No zobaczymy?

    Przed wielu laty, babcia mojej żony, opowiadała mi, że w połowie lat 30-tych XX wieku, spotkała na Polesiu autentycznych pogan. Więcej, usiłowała nawet mnie przekonać, że ci poganie byli – według jej oceny, opartej na bezpośredniej obserwacji – ludźmi szczęśliwymi. Z grzeczności, zawsze wysłuchałem osobistych wspomnień babci żony, ale szczerze przyznaję, że mnie nie przekonała, przynajmniej wówczas. Miałem swoje prywatne zdanie na temat Kresów Wschodnich II RP w okresie międzywojennym.
    Od śmierci babci minęło prawie 35 lat. Niekiedy wspominam jej opowiadania, sprzed wielu dekad i zastanawiam się: a może jednak babcia miała rację, kiedy mówiła o szczęśliwych poganach na Polesiu, których spotkała w połowie lat 30-tych XX wieku? Czyżby?

  23. Krótko i węzłowato.
    Mam w d… ideologię katolicką, bolszewicką i prawie każdą inną.
    „Prawie”, bo trzymam się prostej, żołnierskiej.
    Masz głowę i ch… to kombinuj…bez krzywdzenia kogokolwiek. (od „bez” – moje doświadczenie życiowe).
    Niczego mądrzejszego ludzkość nie wymyśliła, a trochę w życiu widziałem i przeczytałem

  24. dezerter83
    15 czerwca o godz. 20:24

    No to zacznijmy od początku:

    1. Nie ma żadnego „Wielkiego Ducha” w ideologii katolickiej. Wielki Duch to Manitou, bóstwo indiańskie, a nie katolickie. Bóg nie jest „połączeniem trzech osób”. Połączyć można coś co było rozdzielone, natomiast Bóg jest odwiecznie jeden i niepodzielny. Trzy osoby boskie stanowią jedność, a nie „połączenie”. Nie stworzył świata „dla swojej chwały”, ale świat jest odzwierciedleniem i wyrazem jego chwały. Nie stworzył świata „z wolnej woli i nicości”, lecz stworzył świat w sposób nieuwarunkowany jakimkolwiek uprzednim istnieniem. Nie „dał światu” swojego prawa ani niczego nie „zapisał” w ludzkich duszach, lecz prawo naturalne, jak sama nazwa wskazuje, wynika z natury świata i człowieka, będącej odzwierciedleniem prawa Bożego. Prawo natury niczego nie nakazuje, lecz z jego istoty wypływają zasady moralne, które człowiek może poznać swoim rozumem.

    2. Wywody o grzechu pierworodnym i łasce – kompletne pomieszanie z poplątaniem. Człowiek może o własnych siłach wypełniać „prawo Boże”, od tego ma wolną wolę, co wynika z poznania dobra i zła. Nie jest tak że jeśli „Bóg zechce to może pomóc”, łaska jest dla każdego, kto ma dobrą wolę i dąży do dobra. Odpuszczenie grzechów jest dla każdego kto szczerze żałuje i dąży do naprawienia zła które wyrządził. Zbawienie lub potępienie jest konsekwencją czynów i decyzji człowieka, a nie kaprysu Boga. Katolicyzm to nie kalwinizm.

    3. Człowiek może być pewny, że jak będzie żył uczciwie i dążył do dobrego, zostanie zbawiony. Natomiast o nikim faktycznie nie można powiedzieć że jest przeznaczony do raju albo do piekła. Wynika to jednak z tego, że nie mamy wglądu w serce, myśli i najgłębsze pobudki drugiego człowieka. Każdy człowiek jednak najlepiej zna swoje własne intencje, myśli, uczucia i czyny i wie czy stara się w życiu dążyć do dobra czy do zła. I na tej podstawi może wiedzieć z całą pewnością, czy zasługuje na zbawienie czy potępienie. Kościół jest źródłem zbawienia, w tym sensie nie ma zbawienia poza Kościołem, ale to nie oznacza jakiegoś instytucjonalnego wykluczenia kogokolwiek od zbawienia. Zbawienie jest dla wszystkich ludzi dobrej woli i zależy tylko od dobrej woli człowieka.

    4. Człowiek „wynagradza grzechy” przede wszystkim sobie, a nie Bogu. Grzech dotyka istoty człowieka, a nie Boga. Poprzez odkupienie grzechów, Chrystus umożliwił człowiekowi powrót do Boga, a przez to również umożliwił Bogu ponowne spotkanie z człowiekiem jako istotą, która sama z własnej wolnej woli pragnie powrócić do Boga. W tym sensie Chrystus „wynagrodził Bogu” grzechy.

    5. Jezus nie przyszedł na świat w sposób „cudowny”, ale naturalny, jako człowiek. Maria nie została „zapłodniona” ale poczęła z Ducha Świętego. Zapłodnienie jest aktem cielesnym, poczęcie – duchowym, nie ma nic wspólnego z seksem, kopulacją itp. W tym sensie Maria poczęła jako dziewica.

    6. Nadzieję wiecznego życia można mieć nie przez „ukorzenie się” przed Jezusem, lecz przez dążenie do dobra, dobre uczynki, przezwyciężanie grzechu itd.

    7. Nie „zatwardziali Żydzi” nie rozpoznali Mesjasza, tylko ludzie, którzy nie chcieli go rozpoznać, nie rozpoznali. „Niewierność i opór wielu ludów które nie chcą wyrzec się pogaństwa, opóźnia powtórne nadejście Chrystusa” – kompletna bzdura, nie ma tutaj nawet czego komentować.

    8. „Chrzest, dzięki któremu niewiernego opuszczają złe moce, a zalążki sumienia zostają uzupełnione o cnoty niedostępne dla pozostałych ludzi”. Znowu jakieś absurdy, ani sam chrzest nie jest gwarancja zbawienia, ani nie jest czynem magicznym odpędzającym złe moce, ani nie daje sam w sobie żadnych cnót sumienia niedostępnych innym ludziom, ani brak chrztu nie oznacza automatycznie skazania na potępienie.

    Wystarczyło mi chęci i cierpliwości aby na tyle się odnieść, jednak właściwie każde zdanie tej „ideologii katolickiej” można by odpowiednio skomentować i wykazać, że tak naprawdę żadnej „katolickiej ideologii” czy nauki nie wyraża.

  25. Teista
    16 czerwca o godz. 12:41
    „Życie nasze zaczyna się po śmierci”.

    Stwórca człowieka najlepiej wie, co się z nim dzieje po śmierci. Zna prawdę o stanie umarłych i wyjawił ją w swoim Słowie, Biblii.

    Zawarł tam prostą naukę: Kiedy człowiek umiera, przestaje istnieć. Śmierć jest przeciwieństwem życia. Po śmierci ciała nie pozostaje żywa żadna cząstka człowieka. Życie ludzkie przypomina płomień świecy. Kiedy płomień zgaśnie, nigdzie się nie przenosi. Przestaje istnieć.

    W Księdze Kaznodziei (Koheleta) 3:19,20 napisano: „Bo los ludzi jest jak los zwierząt — wszystkich czeka ten sam koniec. Jak umiera zwierzę, tak umiera człowiek. We wszystkich jest ten sam duch. Tak więc człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzętami, bo wszystko jest marnością. Wszyscy zmierzają do tego samego miejsca. Wszyscy powstają z prochu i wszyscy do prochu wracają”.

    KK opiera wszystkie swoje wierzenia, sposób postępowania oraz system organizacyjny nie na Biblii, ale na filozofii i tradycji ludzkiej. Zachęcam do głębszej refleksji. Prawda bywa bolesna, ale na końcu – jak powiedział Jezus – czyni człowieka wolnym.

  26. Powiedzmy sobie szczerze, czyli w zgodzie z faktami, kto tę ideologię ułożył i kiedy to zrobił , a przede wszystkim po co cesarz Konstantyn zebrał w lipcu z przydrożnych rowów różnych mężczyzn, którzy mówili,iż są dozorcami ( kobieta w Nicei a 325 roku nie pojawiła się!!!) i ułożył z pomocą biskupa E. tzw kanon wiary, czyli „Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego…”Ojca, nie matkę. Matka znika, bo to jest ideologia wykluczenia.Matka musi się bać tak samo jak reszta ludzkości. Gdzie jest w niej Jezus? Tez znika, ale Jego słowa cytuje się zapamiętale.Jakby w ustach szaralatanów mogły coś znaczyć. No i jest skutek tej szarlatanerii. To stan naszego społeczeństwa dotkniętego paskudną ideologia wykluczenia i wyniesienia mężczyzny. Wstyd i tyle.

  27. Wszystko nieprawda, same wykrety, mydlenie oczu i herezje. Ale szkoda czasu…

  28. Rogger77
    16 czerwca o godz. 22:44

    „Wielki Duch to Manitou, bóstwo indiańskie”.

    Nie wiem, co mówią współcześni Indianie, bo się z nimi na Jamnie ani na Bałtyku nie spotykam. Ale od Indian algonkińskich, wymordowanych przez europejskich przestępców, włóczykijów i kolonialistów wiem, że nie mieli oni żadnego „Wielkiego Ducha Manitou”, lecz wierzyli w nieznaną siłę obecną w całej przyrodzie. Nie mieli boga osobowego ani nie wierzyli w duchy zła czy dobra. Nie istniał jeden manito, lecz była ich ogromna, niepoliczalna liczba. To chrześcijańscy przestępcy, mordercy i kolonialiści wymyślili i wprowadzili do języka pojęcie najwyższego boga, Wielkiego Ducha, dobrego lub złego Manito.

  29. Czlowiek stworzyl bogow a teraz sam staje sie bogiem.
    Boga nie ma. Sa tylko pytania bez odpowiedzi.

    / juz krocej nie potrafie/

  30. To jest nauka kościoła katolickiego, może nieco pewne kwestie uproszczone żeby nie wdawać się w zawiłe wywody teologiczne, ale zasadniczo wszystko się zgadza. Wystarczy sięgnąć do katechizmu, encyklik, blogów katolickich, wszystko można znaleźć w internecie.

    Np taki cytat z „Konstytucji dogmatycznej o Kościele” Soboru Watykańskiego II:

    „Nie odmawia też Opatrzność Boża koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez
    własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie” (KK 16).

  31. Dezerter 83 17 czerwca o godz. 7:38 napisał do mnie, że po śmierci czeka nas okrutny koniec.
    Zam to z gabinetu lekarskiego oraz z rozmów (przez 30 lat) z „babciami różańcowymi”. Najważniejsze jest zdrowie i życie 100 lat.

    Pytam; czy Ty jesteś św. Jehowy, bo oni nie mają duszy, Jezus u nich jest zwykłym człowiekiem, nie ma Ducha Św. i Czyśćca (podobnie w Prawosławiu, a mają kult Matki Bożej), nie potrzebne są modlitwy wstawiennicze, bo po śmierci gnijemy. Później Bóg sprawi ich zmartwychwstanie i 144 tys. wybrańców (sami siebie wybierają) będzie żyło wiecznie…

    Bracie mój!
    Wg mnie nie masz łaski wiary (poproś o to), jesteś oszukany…tak jak Pan Tanaka. Zawołaj do Ducha Świętego i patrz na znaki…już teraz taki otrzymałeś. Nie traktuj naszego spotkania jako przypadkowe.

    Dzisiejszy dzień mojego życia poświęcę za Pana Profesora (chciałbym się spotkać, bo lubię jawnych wrogów) i podobnych, którzy obrażają wyznawców Boga Objawionego. Ja też takim byłem (Szaweł – Paweł)…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  32. Do Rogger77, jako komentarz do jego dzielnej, acz próżnej próby obrony religii katolickiej poprzez dowodzenie, że opisana przez profesora Hartmana ideologia zawiera błędy rzeczowe. Postanowiłem krótko skomentować te zarzuty.
    1. Określenie Boga, jako Wielkiego Ducha jest neutralnym opisem jego natury – autor zastrzegł sobie prawo ignorowania nadętej terminologii przyjętej przez wyznawców. Jedność Boga również wynika z semantycznej gimnastyki koniecznej do upchnięcia kilku osób w koncepcji jedynego Boga. Reszta uwag to tylko kwestia języka, chociaż w przypadku prawa bożego Rogger77 próbuje nam podsuwać swoje dogmaty w formie oczywistej prawdy, co zdradza jego ideologiczne zapędy.
    2. Za skosztowanie owocu drzewa poznania dobrego i złego Adam i Ewa wylecieli z Edenu, więc jednak zgodnie z teologią katolicką to nie do końca kwestia wolnej woli. Skoro łaska nie jest z łaski, tylko z przydziału to czemu katolicy nieustannie się o nią modlą? Z odpuszczeniem grzechów też nie ma automatyzmu, tylko jest po uważaniu. Jeżeli ktoś tu manipuluje, to prędzej Rogger77 niż pan Hartman.
    3. Kościół jest źródłem zbawienia, w tym sensie nie ma zbawienia poza Kościołem. Kropka. Reszta wywodu Rogger77 to odwracanie kota ogonem.
    4. „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia…” – jakieś pytania?
    5. Skoro poczęcie jest aktem wyłącznie duchowym, to skąd Jezus wziął się na ziemi cieleśnie, jako człowiek? A Maryja została uznana dziewicą dopiero 650 lat po poczęciu.
    6. Generalnie zgadzam się z tą uwagą Roggera77, jednak z zastrzeżeniem, że taka opinia wynika z analizy słów Jezusa i nie jest do końca zgodna z katechizmem katolickim.
    7. Żadna bzdura, tylko rzetelne, choć mocno skrótowe przedstawienie faktów. Jezus, jako reformator religii żydowskiej, mocno podpadł Sanhedrynowi, za co skończył na krzyżu. Żydzi nie uznają Jezusa za Mesjasza, co odróżnia ich od Chrześcijan.
    8. Tu mogę przyznać, że zgodnie z doktryną w chrzcie nie chodzi o wyganianie złych mocy, ale już jeżeli chodzi o łaski płynące z tytułu udziału w tym rytuale to są one jak najbardziej zgodne z nauką Kościoła Katolickiego.

    Rogger77 broni czystości dogmatycznej nauki Kościoła, jednak zgrabnie pomija te kwestie, które dotyczą implikacji jego „prawd wiary” dla życia społecznego i politycznego. Tymczasem według mnie najważniejszym punktem do przemyślenia nie jest prawdziwość wyznawanej wiary ile dopuszczalność kształtowania prawa i ogólnie stosunków społecznych w świeckim (deklaratywnie) państwie według takiej ideologii.

  33. Rogger77 16 czerwca o godz. 22:44
    Zebrał to, co znam w kilku punktach…brak w tym odważnego świadectwa wiary…

    Ad 1. Proszę jasno napisać, że nasz Bóg jest w Trójcy Jedyny, a ja znam poczucie obecności z każdą z tych Osób (Bóg-Tata i dzieciątko, Jezus; cierpienie, współcierpienie, kłopoty w których pomaga zjednanie w Eucharystii, Ciele Duchowym (wafelku wg Tanaki)…z moją duszą, Duch Święty pomaga w napisaniu tego i prowadzeniu mojego dziennika duchowego…

    Ad.2 Dodam, że Pan Bóg dał nam dwa dary; czas (nie wiadomo jaki) oraz wolną wolę. Ja mam charyzmat jej odczytywania wg Modlitwy Pańskiej („bądź Wola Twoja”).

    W tym trzeba się ćwiczyć, bo łatwo jest odróżnić dobro od zła, ale trudniej „dobro” od Dobra, bo w tym przeszkadza Belzebub, który „mówi” w pierwszej osobie; „poleżę, odpocznę”, gdy trzeba zerwać się na Mszę św.! Widzimy to w walce o tolerancję dla Parad Grzeszności z „róbta, co chceta”.

    Ad. 3 To wszystko jest prawda, ale nie wystarczy być dobrym człowiekiem, aby bezpośrednio wrócić do Królestwa Bożego…trzeba wówczas czekać w Czyśćcu na wsparcie modlitewne, a modli się tylko „resztka Pana”…np. kardynał trafił tam w 555 r. (wg naszego czasu), a został uwolniony obecnie…

    Ad 8 Ja nie wiem, co faktycznie daje Sakrament Chrztu, ale Chrystus przyjął od św. Jana Chrzciciel chrzest z wody, a po zmartwychwstaniu został Zesłany Duch Święty. Pan Rafał Trzaskowski zrobił krzywdę dzieciom, że nie przyjęły tego Sakramentu Św. Na ziemi jest to pokazane przy zapisywaniu się do Partii, deklaracji otwarcia na LGTB z chęcią uczestnictwa w Paradach Grzeszności.

    Dla wszystkich, a szczególnie dla Pana Profesora powtórzę, że mamy tylko dwa dary; czas (nie wiadomo jaki) oraz wolną wolę, która trwa jeszcze chwilkę po śmierci. Na uwolnioną z ciała duszę (nie mają jej zwierzęta) czekają czarnuszki i wysłannicy Boga.

    Pan Profesor w ostatnim tchnieniu krzyknie; Boże przebacz i zostanie wyrwany z łapsk Czarta…tak wielkie jest Miłosierdzie Boże. Będzie czekał na nasze modlitwy i wsparcie klakierów, będzie krzyczał o pomoc, będzie prosił o Mszy św. bo sam dla swojej duszy już nic nie będzie mógł uczynić.

    Daj Boże, abyśmy spotkali się w naszej Prawdziwej Ojczyźnie i wiecznie chwali Mądrość Bożą. Ja stałem się prostaczkiem i mam pokazaną strukturę świata duchowego…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  34. Maria nie została „zapłodniona” ale poczęła z Ducha Świętego. Zapłodnienie jest aktem cielesnym, poczęcie – duchowym, nie ma nic wspólnego z seksem, kopulacją itp. W tym sensie Maria poczęła jako dziewica.

    Partenogeneza jak u rozwielitki albo mszycy?
    U ssaków prawidłowy rozwój embrionu wymaga udziału zarówno genomu matczynego, jak i ojcowskiego.
    Zarodki ssaków z jedynie matczynym materiałem genetycznym obumierają najpóźniej po 3 tygodniach (u owcy i świni). U myszy nawet wcześniej, bo do 10 dni.
    Jeśli natomiast materiał genetyczny ojca wyeliminuje genom matczyny, to powstanie zaśniad groniasty – rodzaj nowotworu.
    Skąd Jezus miał ojcowskie DNA, jeśli jego matka nie została zapłodniona, jeno „poczęła” z Ducha Świętego?
    Czy ten Duch nie pojawił się jednak w postaci rzymskiego żołnierza?

  35. Rogger77

    Prosiłem Cię o wskazanie wyraźnych błędów w komentarzu Gospodarza. W swojej odpowiedzi, wspominasz o mało istotnych detalach, które dla osoby niewierzącej nie mogą mieć większego znaczenia. Niestety, to co mnie zasmuciło, to fakt, że nie zdobyłeś się jak dotąd na sięgnięcie do źródła, w celu sprawdzenia na ile nauczanie KK jest zgodne z treścią objawienia zawartego w Biblii.

    Aby to unaocznić, pokrótce wspomnę o pierwszej z kwestii, dotyczącej tożsamości Boga Wszechmocnego, oraz Jego Syna.

    Pan Jan Hartman napisał: „Wielki Duch, zwany Bogiem, będący połączeniem trzech osób: Ojca, Syna i Ducha Świętego, stworzył świat i ludzi na swoją chwałę”.

    Twój komentarz: „Nie ma żadnego „Wielkiego Ducha” (…) Bóg nie jest „połączeniem trzech osób”(…) Bóg jest odwiecznie jeden i niepodzielny. Trzy osoby boskie stanowią jedność, a nie „połączenie”. Nie stworzył świata „dla swojej chwały”.

    Czego na ten temat uczy nas Biblia?
    W Jana 4:24 czytamy słowa Jezusa: „Bóg jest duchem”. Wprawdzie nie mówi, że „wielkim”, ale w domyśle przecież „największym” – co do znaczenia.

    W Apokalipsie 4:11 oraz Mateusza 5:16, wyraźnie napisano, że całe stworzenie zostało powołane do istnienia, żeby przysparzać chwały swemu Stwórcy.

    W Jana 17:3 Jezus w modlitwie do Ojca, nazywa Go: „Jedynym prawdziwym Bogiem”. Czy Jahwe mógłby być „jedynym prawdziwym Bogiem”, gdyby jeszcze dwie inne osoby były Bogami w takim samym stopniu, jak On?

    W Jana 20:17, Jezus po zmartwychwstaniu, zwracając się do pewnej kobiety, powiedział: „Idę do Ojca swojego i Ojca waszego, do Boga swojego i Boga waszego”. A zatem Ojciec był Bogiem dla zmartwychwstałego Jezusa, podobnie jak Ojciec był Bogiem dla Marii Magdaleny. Co ciekawe, w Biblii nie ma ani jednego wersetu, w którym Ojciec nazwałby Syna „swoim Bogiem”.

    W Jana 11:41,42 oraz 14:28, Jezus wyraźnie stwierdził, że Bóg jest większy od niego i że to On posłał go na ziemię.

    Jezus nigdy nie podawał się za Boga, natomiast wielokrotnie nazywał siebie „Synem Bożym”. Poświadczali to nawet jego wrogowie mówiąc: „My mamy pewne prawo i zgodnie z nim powinien umrzeć, bo podawał się za syna Bożego” (Jana 19:7).

    Jezus powiedział o sobie: „Jestem Jego [Boga] przedstawicielem i On mnie posłał” (Jana 7:29)

    W Marka 13:32, Jezus mówi o terminie „końca świata”: „O dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”. Oczywiście nie byłoby tak, gdyby Ojciec, Syn i Duch Święty byli sobie równi i stanowili jednego Boga. A gdyby nawet, jak uważają niektórzy, wiedza Syna Bożego była ograniczona ze względu na jego naturę ludzką, to pozostaje otwarta kwestia, dlaczego także Duch Święty o tym nie wiedział?

    To tylko niektóre z fragmentów Ewangelii, które pozwalają ustalić prawdziwą tożsamość Boga i Jego Syna. Zachęcam Cię serdecznie do głębokiej refleksji.

    Oczekując odpowiedzi, pozostaję z szacunkiem.

  36. Co łączy Andrzeja Dudę i Jana Hartmana? Niegdysiejsza przynależność do Unii Wolności.

  37. Frank Zappa — ‚My best advice to anyone who wants to raise a happy, mentally healthy child is: Keep him or her as far away from a church as you can.’ .

  38. JEDYNYM powodem, dla którego w Polsce jest 90ileśtam procent ludzi nazywających się katolikami jest to, że zostali od niemowlęca zindoktrynowani. Przytłaczająca ich większość ma przekonania bliższe innym niż katolicyzm religiom, a jednak z uporem maniaka twierdzą, że są i chcą być właśnie katolikami. Choć nie przestrzegają elementarnych zasad tej religii, wykłócają się, że to właśnie ta, a nie inne religie (które światopoglądowo są im bliższe) jest najlepsza. Zbrodnie, pazerność i hipokryzja kapłanów tej religii pozostaje dla nich zupełnie przesłonięta przez mityczne opowieści i jarmarczne rytuały. Nie potrafią dostrzec, iż są ofiarą psychomanipulacji. Nawet ofiary księżowskiej pedofilii uważają za cnotę swoje „wierzenie”, nawet oni nie potrafią zatrybić, że to tym swoim „wierzeniem” zapewniają bezkarność swoim oprawcom. Nadal są ofiarami i pozostaną nimi do końca życia.

  39. @pombocek
    Proszę przyjąć moje wyrazy głębokiego współczucia i żalu z powodu śmierci pani @jakub01, która była panu bliska. A także przeprosiny (które niestety są i spóźnione i niewiele warte wobec śmierci tak wartościowego człowieka), za to, iż widząc jak samotnie walczy z wyjątkowo podłymi insynuacjami nigdy jej nie wsparłem, choć nakazywała to elementarna uczciwość. Tym bardziej, że pana przyjaciółka występowała także w obronie osób, z którymi nie zgadzała się w poglądach ale robiła to ze zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. Wielokrotnie padała ofiarą chamskiej, kołtuńskiej nagonki i zakulisowych manipulacji (uwieńczonych „sukcesem” w postaci bezmyślnego wręcz zbanowania na blogu EP, ku uciesze manipulatorów). Wrażliwy, dowcipny, inteligentny człowiek o niezwyklej wnikliwości i otwartości zniknął z bloga sekowany nawet pośmiertnie przez prostactwo i bezhołowie, którego nienawiść do pana przyjaciółki wynikała i nadal wynika z poczucia własnej nicości moralnej i intelektualnej i prostej, wynikającej stąd zawiści. Proszę przyjąć także moje wyrazy solidarności
    w poczuciu straty tak niezwykłego człowieka, choć czynię to jednocześnie w poczuciu wstydu, iż nie reagowałem wówczas gdy należało. Łączę serdeczne pozdrowienia.

  40. Do Rogger77
    Rozpętała się głupia dyskusja. Nie wolno tego czynić, ponieważ wielu jest opętanych intelektualnie, racjonalistów, św. Jehowy („nauczycieli”), którzy wstydzą się swojej sekty, dalej normalnie niewierzący, koledzy psychiatrzy, którzy mistykę traktują jako psychozę, ograniczeni duchowo oraz trolle (nie ma sensu ich „karmić”)…

    Wszystko jest prawdziwe w Kościele katolickim (mój wątek na http://www.gazeta.pl Forum Religia apel1943). Jako lekarz miałem tylko jedną wątpliwość; „Dziewica teraz i zawsze”. Myśląc jak większość po ludzku, a dodatkowo jako lekarz wiem, że dziewica może zajść w ciążę, którą niweczy poród…

    Poprosiłem Ducha Świętego o wyjaśnienie. Wskazano mi na wizje Marii Valtorty („Poemat Boga-Człowieka). Odnalazłem opis „porodu” naszego Zbawiciela…w grocie-stajni…

    Nagle Matka Boża wyszła wśród śpiewu chórów anielskich, w Światłości Wiekuistej z Dzieciątkiem na rękach. Jeżeli jeden raz widziałbyś poród to przestałbyś dyskutować. Koniec; „Dziewica teraz i zawsze”.

    Do niedowiarków nie trafiają nawet cuda Boga, mnie są niepotrzebne, bo Cudem Ostatnim jest Eucharystia. Dla ciała mamy chleb powszedni, a dla duszy Ciało Duchowe Pana Jezusa!

    Na tym tle;
    Pombocek daje głupie popisy „duchowe” z „wiedzy” religijnej
    dezerter83 nadal nie przedstawia się jako św. Jehowy i zatruwa umysły czytających cytatami z Biblii…
    Tanaka wpada w demoniczny szał, gdy pada Słowo Boże (opętany intelektualnie)…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  41. @pombocek.
    PS. W poszukiwaniu informacji na temat ew. okoliczności śmierci p. J01
    trafiłem na wpis jaki pan otrzymał w prywatnej korespondencji, a który
    pan podał do wiadomości na blogu. Pomijam kuriozalne wręcz komentarze TWA, bo to nieomal sekta,z członkami której wszelka racjonalna dyskusja jest niemożliwa. Nie wiem czego się pan tam spodziewał? Zrozumienia, szacunku dla pana rozpaczy? Nie dziwi mnie także nienawiść jaką autorka wpisu Basia n. darzy nawet pośmiertnie pana przyjaciółkę. (Nawiasem mówiąc przez swój post udowodniła niezbicie, że Jakub01 nie pomyliła się w jej ocenie ani o jotę). Jakub 01 jeden miała wyjątkowy talent do obnażania obłudy, insynuacji. do zdzierania masek poprawności, pod którymi kryje się zwykła głupota i prostactwo. Nic dziwnego, że była tak znienawidzona przez kołtunerię z pretensjami do inteligencji. Chodzi mi jednak o rzekomo „dobrą radę”
    jakiej Basia n. panu udzieliła, wyobrażając sobie niczym mały Kazio jak działają instytucje w UE. Niechętnie, bo każde zdanie tej nienawistnej , furiackiej wypowiedzi jest nacechowane głupotą i fałszem ale jednak zacytuję fragment.
    „A teraz do rzeczy – zamiast się wywnętrzać na blogu, od którego się tak definitywnie odżegnywałeś, napisz do policji w miejscowości w której mieszkała ( Castellon de la Plana) z prośbą o pomoc. Oczywiście do tego potrzebne jest jej nazwisko, które chyba znasz.I koniecznie numer jej telefonu. Bo nawet bez nazwiska, a tylko tym numerem – policja znajdzie natychmiast osobę.
    Wiem, że nie znasz angielskiego, ale możesz znaleźć łatwo kogoś, kto ci napisze taką krótką prośbę z motywacją.( pierwszy lepszy licealista) ”

    Policja po prostu zignoruje taką prośbę, raz, dlatego, że język hiszpański jest pierwszym językiem światowym (wcale nie angielski) i do instytucji
    hiszpańskich należy pisać po hiszpańsku. Dwa, nikt nie udzieli panu absolutnie żadnej informacji na temat osoby, która jest w sensie prawnym panu obca. To przecież jakaś oczywistość. Cóż miałby pan tam napisać, że poszukuje pan informacji o ..znajomej z bloga? I Policja takiej informacji będzie poszukiwać aby panu odpowiedzieć, ale najpierw pofatyguje się przetłumaczyć pana list na hiszpański?! Pana list poszedłby w kosz na śmieci ze wzruszeniem ramion. Jedyną instytucją, która zajmuje się poszukiwaniami tego rodzaju jest Czerwony Krzyż a i to jedynie na wniosek osoby uprawnionej, a pan taką niestety nie jest. No i to „porada” aby zwrócić się do …licealisty o pomoc w kwestii języka! Cóż to za ton! Jaki protekcjonalizm!
    Jakie poczucie wyższości! Ciekawe skąd wynikłe u osoby, która sama nie zna żadnego języka obcego i co jakiś czas usiłuje naiwnie stworzyć wrażenie, że zna holenderski wrzucając na blog wstawki w stylu – „och właśnie czytałam moja ulubioną gazetę” ,i tu podaje tytuł najbardziej popularnej w danym kraju gazety, co zresztą można znaleźć w wiki.
    Taki prymitywny chwycik mający coś zasugerować blogowiczom, którzy się pewno nie połapią!
    Drogi panie cały ten wpis oraz okoliczności jego zamieszczenia to przejaw niesamowitej wprost wulgarności i elementarnego braku taktu
    jego autorki. Dokładnie tak, jak to dawno temu zauważyła pana zmarła przyjaciółka.

  42. Teista
    „Na uwolnioną z ciała duszę (nie mają jej zwierzęta) czekają (…) wysłannicy Boga”.

    „Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W NICZYM WIĘC CZŁOWIEK NIE PRZEWYŻSZA ZWIERZĄT, bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca” (Księga Koheleta 3:19,20, Katolicka Biblia Tysiąclecia).

  43. „Władze Berlina przez 30 lat celowo przekazywały bezdomne dzieci pod opiekę pedofilom w ramach tzw. eksperymentu Kentlera – wynika z raportu dotyczącego działalności seksuologa Helmuta Kentlera, przygotowanego przez Uniwersytet w Hildesheim. Pozornie wydawało się, że problemy dzieci zostały rozwiązane przez Urząd ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) – nie mieszkały już na ulicy, nie trafiały do domów dziecka, a pedofile nie szukali nowych ofiar, ponieważ tolerowano fakt, że mogli znęcać się nad wychowankami w obrębie własnych domów – napisała „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Te tzw. domy zastępcze zostały założone pod koniec lat 60. XX wieku i funkcjonowały do ok. 2003 roku. Koncepcja Kentlera, oparta na „wspólnym mieszkaniu dziecka i pedofila”, została zatwierdzona przez urzędników Senatu i, z kilkoma wyjątkami, zaakceptowana także przez okręgowe Jugendamty”

  44. Jeden z komentatorów, w związku z wykładem pana Jana Hartmana, zamieścił na forum zdanie, które chciałbym zacytować, a mianowicie:

    „Człowiek stworzył bogów, a teraz sam staje się bogiem”.

    Moim zdaniem, to ciekawe spostrzeżenie i myślę, że nawet warte zastanowienia się.

    Ale w tym przypadku, chodzi mi również o sprawę, być może drugorzędną, a może właśnie nie. Otóż, z pewnością nie jest rzeczą łatwą, wyrażać swoje poglądy na określony temat – w bardzo skondensowanej formie. Jak to zrobił, chociażby powyższy komentator. Tym bardziej cieszą, wszystkie tego rodzaju próby, czynione na forum. Przyznaję, że czytając poszczególne komentarze, podkreślam: – bądź co bądź na forum pisma lewicowego – chwilami odnoszę wrażenie, że za moment, dyskusja zamieni się lub będzie przypominać … obrady soborowe. Dlatego proszę, bez urazy, przynajmniej niektórych uczestników forum, o zachowanie umiaru w uzasadnianiu swoich racji.

    I na koniec, jeżeli już poruszyłem sprawę krótkich, wręcz skondensowanych form wypowiedzi, to dołączę do wyżej niewymienionego z nicka forumowicza i przypomnę, znane skądinąd słowa:
    NIE CZYŃ DRUGIEMU, CO TOBIE NIEMIŁE. CAŁA RESZTA, JEST JUŻ TYLKO KOMENTARZEM.

  45. malignans
    17 czerwca o godz. 14:12

    Dobrze jest trochę doczytać przed odniesieniem się do „ideologii katolickiej”, warto zagłębić się w encykliki, dokumenty soborowe, filozofię św. Tomasza z Akwinu itd. itp. przed odniesieniem się do tego tematu. Gospodarz napisał o ideologii katolickiej, więc pokazuję że jego interpretacja nie odzwierciedla żadnej takiej ideologii, bo nauka katolicka jest inna niż on to ukazuje. Twoje „kropki” bynajmniej nie kończą tematu, bo ja cytuję konkretne dokumenty, a ty przedstawiasz tylko swoje własne wyobrażenia na temat „ideologii katolickiej”. A zgodnie z dokumentami, możliwość zbawienia jest otwarta także dla niekatolików. Podobnie z pewnością zbawienia, otrzymania łaski itd., zgodnie z „ideologią katolicką” trzeba się o nią zwrócić, ale jeśli ktoś szczerze pragnie, to z pewnością otrzyma. „Proście, a BĘDZIE wam dane” itd.

    „Skoro poczęcie jest aktem wyłącznie duchowym, to skąd Jezus wziął się na ziemi cieleśnie, jako człowiek?” To jest istotne pytanie, ale chyba nie ma potrzeby wgłębiania się w teologiczne zawiłości przemiany duchowości w cielesność itd. Ja się w tym przypadku odnosiłem tylko do podniesionej przez Gospodarza kwestii „zapłodnienia przez Ducha Świętego” – nie ma takiego poglądu w „ideologii katolickiej”.

    dezerter83
    17 czerwca o godz. 16:22

    No właśnie wyraźnie ukazuję błędne rozumienie Gospodarza, przede wszystkim chodzi o rzekome przekonanie katolików, że Bóg jest jakimś kapryśnym demiurgiem, który według swego przypadkowego uznania wskazuje, kto ma być zbawiony albo nie. Tymczasem wystarczy wpisać hasło w googlu „pewność zbawienia” żeby uzyskać dostęp do licznych źródeł, które wyjaśniają jaka jest nauka katolicka w tym temacie. Podobnie z rzekomym wykluczeniem od zbawienia niekatolików. Do pozostałych Twoich argumentów się nie odniosę, bo temat dotyczy „ideologii katolickiej” a nie nauki Świadków Jehowy.

    GajowyM.
    17 czerwca o godz. 15:34

    Jak to mówią, każdy pisze o sobie, więc przykro mi że takie masz „rzymskie” doświadczenia rodzinne, które w drodze projekcji przypisujesz innym…

  46. Katolicyzm,
    Najgorsza religia świata,
    W której brat zabija brata;
    W której miłość jest grzechem,
    A miłosierny bóg zabija oddechem;
    W której cierpienie jest życia celem;
    W której wierzący jest donosicielem,
    Bo w czasie obowiązkowej spowiedzi
    Wyznaje głównie, co robią sąsiedzi,
    A gdy obnaży ich najgorsze cechy,
    To mu spowiednik odpuści grzechy;
    W której, gdy jest coś dla bliźnich do zrobienia,
    Wierny odmawia z powodu klauzuli sumienia,
    Unikając wszelkiej karnej odpowiedzialności.
    Dlatego niewierzący są w mniejszości,
    Gdyż mało jest odważnych, by po donosie
    Zaryzykować rodzinne spalenie na stosie,
    Bo po publicznym potępieniu z ambony
    Każdy jest w okolicy kompletnie spalony;
    W której prawo naturalne stoi nad stanowionym
    Z urzędnikiem przysięgającym na boga. Czyli przekupionym;
    W której Watykan decyduje co jest cudem
    Panując w ten sposób nad ogłupiałym ludem.
    Dlaczego wybraliście taką, która nienawiść w serca sączy?
    Dlaczego nie wybraliście bajki, która dobrze się kończy?

  47. Rogger77
    „Do pozostałych Twoich argumentów się nie odniosę, bo temat dotyczy „ideologii katolickiej” a nie nauki Świadków Jehowy”.

    Rozumiem, że poczułeś się zobowiązany do uzasadnienia opinii zawartych w swoim komentarzu, w oparciu o encykliki, dokumenty soborowe i katolicką filozofię. Zapewne nikt z piszących tutaj osób nie wątpił w to, że sobie z tym poradzisz. Ja także.

    Jednak dla osób poważnie traktujących sprawy duchowe, ważniejsze od cytatów z katolickich źródeł jest to, czy poglądy w nich zawarte, są zgodne z treścią objawienia dostępnego w Biblii. To Biblię otrzymaliśmy od Boga, i co łatwo zauważyć, nie potrzebujemy pomocy filozofów do jej zrozumienia.

    Mój wpis – w odróżnieniu od Twojego – był w całości oparty na cytatach z nauczania Jezusa i jego apostołów. Dlatego też we wstępie napisałem: Czego na ten temat uczy nas Biblia?
    Jeżeli pozostawiłeś jego treść bez komentarza, i nie spróbowałeś nawet wykazać na podstawie katolickiej interpretacji Pisma Świętego , że zawiera on błędne wnioski, to rozumiem, że albo nie miałeś potrzebnych do tego narzędzi, albo ochoty. Szanuję to. Każdy sam decyduje, w co chce wierzyć, a ja nie odmawiam nikomu tego prawa.

  48. Rogger77 przynajmniej nie obwołał mnie Świadkiem Jechowy.
    Jeżeli chodzi o sugestię doczytania, to dziękuję, nie skorzystam, bo trzeba to czytać na kolanach, przyjmując jako prawdę objawioną. Ja natomiast nie mam łaski wiary i podchodzę do ideologii katolickiej krytycznie. Kiedy zaś analizuje się naukę Kościoła rozumowo, to okazuje się, że jest ona delikatnie mówiąc niespójna. Przywołany św. Tomasz z Akwinu na przykład twierdził (za Arystotelesem!), że płód uzyskuje duszę dopiero po pewnym czasie od zapłodnienia (dziewczynki muszą czekać aż 90 dni), więc katolicka wersja „od poczęcia” pozostaje z tym w jawnej sprzeczności. Osobiście nie kusiłbym do czytania objawionych pism ludzi, którzy nie są gotowi do karkołomnych wygibasów umysłowych byle by tylko utrzymać integralność wyznawanej wiary.
    Poza tym, to nie jest kościelne forum dogmatyczne i nie chodzi tu o ustalenie, w co dokładnie wierzą katolicy, bo jak celnie zauważył Kormoran większość z nich nie ma pojęcia o katechizmie, a liczne ich przekonania zakrawają na herezję. Istotą dyskusji jest to, że religia katolicka nosi cechy ideologii, a jej wyznawcy chcą według niej organizować porządek prawny w kraju, który powinien być świecki. Może Łaskawy Pan raczyłby się odnieść do tych zarzutów zamiast poprawiać niewiernych w zakresie niuansów doktryny.

  49. Robert Belier
    18 czerwca o godz. 3:46

    Na wstępie przepraszam Pana Profesora za odrobinę prywatności w sprawie człowieka, który się tu o różnych sprawach ze znajomością rzeczy wypowiadał, a cenił Pana Profesora najwyżej ze wszystkich autorów blogów „polityki.pl” za głębię i otwartość myśli, znajomość różnych człowieczych subtelności i za temperament. Najpewniej już się nie wypowie, bo wszystko wskazuje na to, że przestał żyć. Ten mój wpis rzecz chyba zamknie.

    Robercie, (jestem pombocek albo Jurek) dziękuję za współodczuwanie, za bardzo precyzyjne zrozumienie tej konkretnej sytuacji i w ogóle za trzeźwe widzenie spraw. Tamten blog i jego uczestnicy – i mówiący, i milczący – to dla mnie sprawa zamknięta, również basia.n, więc cześć ich niepokalanej pamięci. Poinformuję Cię tylko, że byłem chyba najpierwszy, który źle przyjął i chyba nawet obraził jakubka na blogu. Ale mimo że jestem raptus, mam zwyczaj analizować sprawy po fakcie i kajać się bez oporów i honoru, kiedy znajduję swoją winę. Przeanalizowałem więc wypowiedzi jakubka (tak ją nazwałem, a ona to zaakceptowała) na LA, później – na EP i tu u pana profesora. I znalazłem człowieka nie byle jakiej myśli, z własnym wyrobionym widzeniem spraw, a nie papugę rozmawiającą stereotypami, linkami i zdawkowymi informacjami o niczym lub co obecnie czyta, no i człowieka wrażliwego na przyrodę i stęsknionego za polskimi krajobrazami. Przeprosiłem ją w analitycznym, niezdawkowym tekście na EP, a przeprosiny zostały przyjęte. Znalazło się tyle wspólnego, że polubiliśmy się, zacząłem jej słać obrazki i filmiki, a ostatnio próbowaliśmy podróżować razem na skajpie: na siodełku roweru lub na moim okręcie. Niestety, krótko. Nagle zapadło milczenie. Długie, coraz bardziej niepokojące, za długie jak na nasze wcale nie gadatliwe zwyczaje. Kilka moich pytań o to, co się dzieje, pozostało bez odpowiedzi do dziś. Zaczęła we mnie kiełkować coraz czarniejsza myśl, zwłaszcza że wiedziałem o jej wcześniejszym zawale, trochę o kłopotach zdrowotnych i obecnej kondycji. Aż wreszcie „zasłona przybytku rozdarła się na dwoje; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać” – dotarła do mnie najczarniejsza myśl. Przeżywałem to ciężko, bo mimo że jestem nieodwracalnym ateistą, to jednak po pożegnaniu w ostatnich paru latach kilku kolegów z technikum, czterech koleżanek ze studiów, paru znajomych ze Słupska i wszystkich członków mojej rodziny – w tym dwóch młodszych braci – jest we mnie wielka niezgoda na śmierć. Byłem w takim stanie, że coś musiałem zrobić. Napisałem dwa krótkie komunikaty-elegie na EP i LA. Zareagowała na to basia.n. Dla mnie był to szok. Bo oto jestem w żałobie, na pogrzebie, a tu nagle wpada na cmentarz niczym nie wywołany rewizor z listą zarzutów do zmarłej i do mnie.

    Nikt na blogu LA nie odniósł się do tej subtelności rewizora ani się nie próbował wczuć w moją sytuację, bo jak tu się wczuwać w sytuację i psychikę dębowego kołka, który nie ma żadnej psychiki, więc i wrażliwości. Za to miał taką chamską czelność, że opublikował na blogu listę tych zarzutów rewizora i cały arkusz, z którym ten przyszedł na pogrzeb. Nikt też nie pytał autorki, czemu zrobiła prywatny list z zarzutów do zmarłej i do mnie, skoro mówiła samą prawdę o zachowaniach, które wszyscy znali. Mogła przecież sama je opublikować, skoro tak ją piliło – do czego jej byłem potrzebny? Wstydziła się swojego zachowania, czuła w nim jakąś nieładność, że ją chciała ukryć przed wzrokiem innych? Bo ja się nie wstydziłem opublikować bez zmiany choćby przecinka jej może i słusznych krytyk mnie. I właśnie to opublikowanie się stało – w obliczu śmierci – najgłówniejszą sprawą dla blogu: moje chamstwo, polegające na ujawnieniu prywatnej korespondencji. Tylko że ja od młodych lat nie jestem bezrefleksyjnym stosowaczem ludowych przykazań, w których widzę tyleż mądrości, co głupoty. Kto chce, niech sobie respektuje takie, powiedzmy, ludowe idiotyzmy jak „O wyrokach sądów się nie dyskutuje”, „O zmarłych tylko dobrze lub wcale” lub rygorystyczna, bez żadnych wyjątków, zasada tajemnicy korespondencji. Na zdrowie, co złego, to ja, ale moja chata – z kraja. Historii ludzkości by nie było, gdyby takie tajemnice respektować, ale mnie nie historia interesuje, tylko to, że rozum mam do rozumienia, a nie do nierozumienia. Tymczasem żaden subtelniak na LA, zajęty wieszaniem na mnie psów, nie zauważył, że moja zbrodnia ujawnienia korespondencji polegała na podaniu do publicznej wiadomości złej opinii basi.n o nieżyjącym jakubku i O MNIE. Powiedziała tylko prawdę, a ja się tą prawdą podzieliłem z innymi. Więc w ich mniemaniu jestem chamem, bo się czyjąś opinią o mojej paskudności podzieliłem?! . Trochę to dla mnie za skomplikowane, nawet gdybym włożył poczwórne okulary.

    Ale dość tych subtelności. Kończę temat i jeszcze raz dziękuję Ci, Robercie, za życzliwy głos, za wczucie się w to, co najważniejsze. Kiedy zaczynałem czytać Twój prosto, jasno widzący tekst, nagle jakubkiem zajaśnialo – jej przenikliwą myślą, bezkompromisowością i prostolinijnością. Dziękuję. Zdrówka i pogody ducha.

  50. @Roger777

    Utrzymując, iż w nauczaniu KK utrwalone są wieczne, ponadczasowe, Boskie prawdy w wyraźny sposób starasz się ignorować pełną genealogię owego nauczania. Otóż, w ciągu 18 wieków okazywało się, iż samo Słowo Natchnione to dla Chrześcijaństwa zdecydowanie zbyt mało: zarówno sam Kościół, jak i teologia potrzebowały helleńskich mędrców, ergo pogan. Jeżeli mamy natomiast zatrzymać się w Chrześcijaństwie na tym, co zostało „objawione” to chyba ostatecznie zatrzymamy się na Tertulianie, prawda? Podejrzewam, że dla współczesnego Chrześcijanina, nawet w miarę wykształconego, Credo quia absurdum jest czymś całkowicie „niezrozumiałym”, co z kolei, mówiąc językiem Szestowa, może świadczyć co najwyżej o tym, jak dalece Jerozolima została zmarginalizowana przez Ateny. Przyznaj się więc, że Twoja religia w ogromnej mierze składa się z zapożyczeń oraz elementów, które były całkowicie obce tym, którzy tworzyli znajdując się pod wpływem boskiego natchnienia.

  51. Robert Belier
    18 czerwca o godz. 3:46

    Przepraszam, Robercie, że z zaaferowania zapomniałem Ci wyrazić uznanie za tak precyzyjne i trafione odczytanie osobowości jakubka. Na pewno to nie człowiek z taśmowej produkcji. Świetnie się co do tego rozumiemy. Dziękuję i za analizę, i za to, że się objawiłeś.

  52. @pombocek
    Proszę przyjąć także ode mnie wyrazy współczucia z powodu śmierci naszej blogowej koleżanki, z którą pozostawałeś w bliskich relacjach.
    Na temat zachowania hieny kryjącej się wygodnie za wiadomym nickiem
    lepiej zamilczeć w takiej chwili. Cóż, koń jaki jest etc… Pozdrawiam serdecznie.

  53. @pombocek
    Pan Robert Belier ma calkowita racje. Nikt na policji hiszpanskiej nie odpowie na jakikolwiek twoj list. (Do tego jeszcze pisany ..po angielsku!) To zupelny nonsens. Nawet w Polsce policja nie ma prawa udzielac informacji tego typu o ew. zaginionych Polakach nikomu spoza rodziny a i to za specjalnym zezwoleniem, bowiem tylko czlonkowie najblizszej rodziny moga byc do tego upowaznieni (o ile spelniaja warunki !)
    „Porada” jakiej udzielila ci „zyczliwa” jest zatem idiotyzmem, ktory posluzyl za pretekst do napisania listu, w ktorym autorka oblewa ciebie i zmarla kublem pomyj (zajrzalem na LA, przeczytalem i zwymiotowalem. „Gratulacje” specjalne dla @Tanaki i innych, ktorzy za ten kubel gnoju radza ci byc ..wdziecznym! Doprawdy wzniesiono sie tam na wyzyny pospolitego lajdactwa, bo to nawet juz nie chamstwo.)
    Podaje ci ponizej link do fundacji, ktora zajmuje sie pomoca w poszukiwaniu osob zaginionych na terenie Hiszpanii ale z gory uprzedzam, ze to prawdopodobnie niewiele da, poniewaz jestes osoba niespokrewniona z @jakub 01 a do tego o ile pamietam, miala ona obywatelstwo holenderskie a nie polskie. Sprobuj, jesli to mozliwe ,skontaktowac sie z jej rodzina.
    „Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych, na prośbę rodziny i we współpracy z policją, prowadzi poszukiwania osoby zaginionej.”
    http://naszdom.org/category/osoby-zaginione/
    Trzymaj sie. (Takze z daleka od bloga LA, ktory powinien zostac skasowany. Intelektualnie nie wnosi zupelnie nic a teraz jeszcze szambo wybilo).

  54. Mr Hyde
    16 czerwca o godz. 15:49

    Przyznaję, że z zainteresowaniem przeczytałem komentarz (wykład, wypowiedź) pana Jana Hartmana nt. ideologii katolickiej. A nie ukrywam, że czytam sporo na ten temat, nie tylko na portalach internetowych. Ale już dawno nie czytałem tak obszernej wypowiedzi, chociaż chwilami, nie pozbawionej elementów humorystycznych. I to absolutnie nie jest zarzut z mojej strony, a wręcz odwrotnie: odrobina humoru, jedynie wzbogaciła całość wypowiedzi pana Hartmana.

    Tak jest, autor napisał humorystycznie, czego przykład dałem wyżej. Cały wstępniak jest wesoły, trudno bowiem nie weselić się z tak słabej a pełnej najwyższych uroszczeń sztuczki pt. katolicyzm.

    Przed wielu laty, babcia mojej żony, opowiadała mi, że w połowie lat 30-tych XX wieku, spotkała na Polesiu autentycznych pogan. Więcej, usiłowała nawet mnie przekonać, że ci poganie byli – według jej oceny, opartej na bezpośredniej obserwacji – ludźmi szczęśliwymi. Z grzeczności, zawsze wysłuchałem osobistych wspomnień babci żony, ale szczerze przyznaję, że mnie nie przekonała, przynajmniej wówczas. Miałem swoje prywatne zdanie na temat Kresów Wschodnich II RP w okresie międzywojennym.
    Od śmierci babci minęło prawie 35 lat. Niekiedy wspominam jej opowiadania, sprzed wielu dekad i zastanawiam się: a może jednak babcia miała rację, kiedy mówiła o szczęśliwych poganach na Polesiu, których spotkała w połowie lat 30-tych XX wieku? Czyżby?

    Bardzo to możliwe. rejony o których wspominasz, najdłużej opierały się przeflancowaniu na katolików. W zakresie etnograficznym jest wiele tego śladów i dowodów, w tym śliczne pogańskie zwyczaje i przyśpiewki figlujące sobie z cudowności katolickości, żywo i dziś pamiętane oraz stosowane, co swego czasu, przed pojawieniem się niejakiego Kurskiego jako komisarz polityczny Kaczyńskiego w TVPiS pokazała TVP Kultura.

    Edward Redliński w „Konopielce” pokazał niemało z tego pogaństwa.

  55. Qba
    16 czerwca o godz. 6:35

    @ Tanaka 15 czerwca o godz. 20:17

    Ładnieś to Waść opisał i obficie. I wszystko się zgadza ze sobą. Ale kwestia wiary w bóstwa istnieje m.in. dlatego, że również niewierzący się nią zajmują. Dyskutując o szczegółach (zwłaszcza obficie), zatracamy ogląd ogólny, czyli fakt, że nie ma o czym dyskutować.

    Ba, też Ci ładnie wziąłem i odpisałem i wzięło i wcięło!
    To znowu, ale krótko, bo nie mam czasu, albowiem zaraz będę się zachwycał Twoim powyższym wierszykiem na okoliczność katolika.

    W zasadzie to, mianowicie, racja, że wiara w bozię istnieje, bo się nią zajmują niewierzący. Niewierzący podtrzymuje Prawdziwego Wyznawcę na duszy. Jak przestanie, wyznawca upadnie. A tak, może sobie poujadać na niewyznawcę czy jakiegoś ateistę i poczuć, że prawdziwej broni Głupałówki, czyli po naszemu Częstochodzi. Do kościoła i tylko daje na tacę, co oznacza wedle otwartego katolika że dobrze robi, a źle robi albowiem z tacy bierze gwałciciel dzieci konsekrowany, co się nazywa finansowaniem przemysłu zbrodni katolickiej. I Jędraszewski arcybiskup nic tylko z tej tacy bierze i bierze, więc odczłowiecza człowieka będącego Dziełem i Dzieckiem Bożym.

    Nie ma o czym dyskutować o tyle, że jak się wie iż bozia nie istnieje, to o nieistniejących bytach nie ma jak dyskutować. Nieistnienia jest tyle, że w porównaniu z nim istnienie jest całkiem nieznaczne. Aliści, trzeba dyskutować o wyznawcach i sprawdzać w co oni właściwie wierzą i im wyjaśniać w co wierzą, bo oni sami nie są zorientowani. Co raz dobrze jest też dla relaksu zapytać w co wierzą, żeby się troszkę rozerwać pociesznością odpowiedzi. daje to całkiem poważny w głąb istniejącego bytu, który w dodatku ma imię i nazwisko, choć taki Duda, to ma nazwisko i imię którego nie mogę zapamiętać. Albowiem on się składa tylko z Dudy. To tyle, lecę Cię chwalić za wierszyk.

  56. Qba
    18 czerwca o godz. 11:50

    Qba, nie ma co, to jest naprawdę dobre. Puenta wzrusza. Czemuście nie wybrali bajki co się dobrze kończy? Dzięki, Qba, bo wzruszony pozostaję i korzystając z zamieszania pożyczam i wklejam na LA. I nic nie mów, że jakieś coś przeciw, bo nie ma nic, co całkiem jasne.

  57. Drodzy bracia teiści (nie tylko z pseudonimu, także z przekonań) – wydaje mi się, że pomijacie w swoich obszernych rozważaniach zawiłych treści teologicznych fakt, że Prawdziwym Bogiem jest Latający Potwór Spaghetti. Nie urodziła go Maria, nie występuje w trzech osobach itd. Serdecznie Pozdrawiam 🙂

  58. Robert Belier
    18 czerwca o godz. 3:46

    Drobiażdżek zupełnie nieważny, Robercie. Kiedy wymierzająca sprawiedliwość w dniu pogrzebu dama zaczęła dwa razy starszemu, urodzonemu w wodzie rowerzyście i włóczykijowi doradzać kontakt z hiszpańską policją, uśmiechnąłem się, choć nie było mi do śmiechu. Nie jestem światowcem, bo od pewnego czasu odechciało mi się nim być. Jestem bezgranicznie zakochany w mazurskich zadupiach (choć na praktyce pływałem na statkach Żeglugi Mazurskiej po najsławniejszych jeziorach i szlakach), gdzie okresowo zamieszkiwał mój wujek, zawodowy rybak, i w innych miejscach, gdzie mieszkała dużą rodzina mojej mamy, oraz w moim Środkowym Wybrzeżu, gdzie mieszkam od 1949. Szykowałem się kiedyś do pieszej podróży dookoła świata, ale przez kilka lat po studiach, śmigając w każdy urlop rowerem kapnąłem się, że trzech żyć mi nie starczy, by się nasycić urodą tych miejsc, i zrezygnowałem ze świata na rzecz bycia w bardzo mi bliskiej, dobrze znanej przyrodzie. Ale trochę zostało w głowie z szykowania się, m.in. dukanie w paru językach, w tym – po hiszpańsku. Po latach nieużywania tych języków i po podręcznikowej nauce o wiele łatwiej mi się pisze niż mówi, więc nie musiałbym za jakże bezinteresowną poradą basi.n wynajmować licealisty by pisać do hiszpańskiej policji, ale też nigdy bym na coś aż tak głupiego nie wpadł. Więc i tu się, Robercie, rozumiemy. Napisałem ostatniego mejla do tego, kto w wypadku jej śmierci miałby dostęp do jej komputera, ale nie otrzymałem odpowiedzi. I nie otrzymam – jestem obcy, poznałem tylko jakubka. Cóż więc zostało? Czekać na własną podróż podróż w jedną stronę, licząc czysto ateistycznie, że ziemskie życie, które się staje w wielkim trudzie i znoju, tworząc ogromne bogactwo jednej konkretnej osobowości – a osobowości są miliardy – w innym wymiarze tak sobie ni z gruszki, ni z pietruszki nie umiera, lecz dalej żyje, może inaczej, ale – żyje.

  59. Szanowny Panie Profesorze. Słowo „ideologia” równie dobrze pasuje do judaizmu, islamu, hinduizmu, etc., etc. Z całym szacunkiem, ale nie takie głowy jak Pańska zastanawiały się nad zawiłościami bytu i niebytu. Mniejsza, jeżeli rozważania pozostają w sferze filozoficznej. To, moim zdaniem obszar szczególny i bardzo specyficzny. Gorzej , jeżeli ktoś dopatruje się w tym ideologii. Grunt zaczyna być niepewny i grząski. A tak na marginesie, każda ideologia i jej następstwo, czyli polityka prowadzą wprost do wojny (oczywiście w szerokim rozumieniu tego słowa). Pozdrawiam.

  60. @Mr Hyde
    18 czerwca o godz. 9:19

    A bylo tak: „Nied czyn blizniemu, co tobie niemile. Reszta jest komentarzem”.
    Tak w I w. przed nasza (wspolna) era rabi Hilel strescil byl Tore w tym jednym zdaniu.
    Bylo to na zyczenie pewnego poganina i pozniej dodal: ” Idz przeto teraz i studiuj komentarz”. Tak oto wyglada wedlug zalecenia Hilela sama esencja Tory i jej rola
    w zyciu Zydow od ponad trzech i pol tysiaca lat temu.
    Pytania, ktore generuja inne nowe pytania.
    Tak corocznie cyklicznie w synagogach odczytuje sie Tore.

  61. gps55
    18 czerwca o godz. 18:01

    Dziękuję za dobre słowo. O złych już milczę.

  62. rfm
    18 czerwca o godz. 19:24

    Też dziękuję za dobre słowo. O złych staram się tak szybko zapomnieć, że za chwilę nie pamiętam, o czym miałem zapomnieć. Dziękuję Ci za podpowiedź o drodze ewentualnych poszukiwań, ale nie będę poszukiwał. Wariant najoptymistyczniejszy – że nagle dostała zawału i trafiła do szpitala, gdzie jest leczona – nie wymaga żadnych moich zabiegów. Wyjdzie i sama da znać. To, co mi podpowiedziała 404, że mógł komputer nawalić, najpierw mnie ucieszyło, bo to też wariant optymistyczny. Niestety, po trzech tygodniach milczenia – mało prawdopodobny. Gdyby chorą wziął do siebie syn – to cała jej rodzina – już dałaby znać. Najtragiczniejszy i najsmutniejszy wariant: że mogła umrzeć w domu w samotności. Moje szukanie jej miałoby sens, gdybym mógł w czymś pomóc. Szukanie – z góry można przypuszczać, że daremne – dla wygaszenia niepokoju lub zaspokojenia ciekawości większego sensu nie ma. Mocno przeżywam sprawę, ale i staram się trzeźwo patrzeć. Nie było jej reakcji na dwa moje filmiki z jeziora z 29. maja i bodaj z 1 czerwca. Trwa wielka, smutna cisza.

  63. dezerter83
    18 czerwca o godz. 15:04

    Dezerterze, chętnie podyskutuję z Tobą na tematy wiary, ale może przy innej okazji i w innym wątku. Ten wątek dotyczy ideologii katolickiej, a ja mam ten zwyczaj, że staram się ściśle trzymać tematu dyskusji, żeby się nie rozmywała w różnych wątkach pobocznych.

    malignans
    18 czerwca o godz. 15:39

    „Istotą dyskusji jest to, że religia katolicka nosi cechy ideologii, a jej wyznawcy chcą według niej organizować porządek prawny w kraju, który powinien być świecki. Może Łaskawy Pan raczyłby się odnieść do tych zarzutów zamiast poprawiać niewiernych w zakresie niuansów doktryny.”

    Akurat odnosiłem się do innych zarzutów w wątku ideologii katolickiej niż tych politycznych. Skoro główny wątek odnosi się właśnie do niuansów doktryny, to chyba mogę też odnieść się do tych kwestii? Zresztą skoro to tylko niuanse, to dlaczego Gospodarz poświecił im większość swojego tekstu? A jeśli chodzi o niecne zamiary poniektórych wyznawców, którzy chcą uczynić państwo religijne ze świeckiego, to co ja biedny mogę? Jeśli będą na tyle silni i wiatr historii będzie im sprzyjał, to i tak uczynią co chcą. Na pewno jednak takie zamiary nie są wyrażone w doktrynie i nauce katolickiej.

    Batigol
    18 czerwca o godz. 17:50

    „Utrzymując, iż w nauczaniu KK utrwalone są wieczne, ponadczasowe, Boskie prawdy…”

    Możesz przypomnieć, gdzie i kiedy niby ja „utrzymując iż w nauczaniu…” itd?

  64. @pombocek
    Widzę, że nie tylko ja zgadzam się z panem co do jakubka 01 a także
    obrzydliwości reakcji poniektórych osób, które nie odmówiły sobie złośliwości w takiej chwili. Nie posądzałem pana, aż o taką głupotę by na serio wziął pan „życzliwą poradę”, chodziło mi o wykazanie, że i ona jest formą obelgi wobec pana. Wyraziłem się trochę niezręcznie, ale mam nadzieję, że mi to pan wybaczy.Lubiłem jakub01 i bardzo mnie poruszyła ta sprawa, zatem pisałem dość wzburzony. Dziękuję za to, że zechciał pan nie tylko udzielić szerszych wyjaśnień ale, że w ogóle podzielił się pan na blogu tą smutną informacją. Jakub01 jak najbardziej zasłużyła sobie na życzliwą pamięć i ciepłe wspomnienie.
    Jestem przekonany, że Gospodarz naszego bloga, będąc sam człowiekiem wielkiej uczciwości nie ma nam za złe tych paru słów
    wspomnień. Gdzież mielibyśmy się podzielić swoim smutkiem jak nie tu?
    Dziękuję .

  65. @pombocek
    PS. Wymierzająca sprawiedliwość dama przede wszystkim wystawiła świadectwo sobie. Jak wszyscy, którzy uważają, że blog nie obejdzie się
    bez ich „światłych „objaśnień co do innych osób. Pozdr.

  66. @pombocek
    Jerzy wybacz, że ja znowu „na pan”, taki nawyk a nie pretensjonalne
    nadęcie.

  67. Na to ciekawe pytanie Autora:
    „Zachęcam wszystkich – katolików i niekatolików – do uczciwej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy wyżej scharakteryzowana ideologia katolicka jest dla nich moralnie akceptowalna, a nawet słuszna i prawdziwa, czy też nie. Proponuję, aby w celu osiągnięcia uczciwszego i bezstronnego stanowiska wyobrazili sobie, że oceniają tę ideologię jak coś zupełnie nieznanego sobie, a więc tak, jakby usłyszeli o niej po raz pierwszy. Powodzenia!”

    Można odpowiedzieć następująco:
    1. Wywód logiczny i spójny.
    2. Czy ideologia vel religia katolicka jest prawdziwa? – Musiałaby być weryfikowalna, lecz na tę chwilę jest to niemożliwe do sprawdzenia. Ma elementy cudowności, co przy głębszej analizie choć nie musi być błędne, to jednak może budzić wątpliwości.
    3. Czy słuszna? – Prowadzi do szczęścia (nawet jeśli w bliżej nieokreślonym czasie) więc niewątpliwie jest słuszna, ponieważ szeroko rozumiane szczęście jest pozytywnym celem człowieka. Rodzi się jednak pytanie czy są jeszcze inne równie szlachetne cele i wydaje się że są, na przykład poznanie prawdy czy budowa nowego wspaniałego ziemskiego świata, i tutaj ideologia vel religia może się okazać niepełna lub niedoskonała jeśli nie będzie podlegać modyfikacji, lecz jak widać katolicyzm podlega jednak nieustannym zmianom i modyfikacji.
    4. Czy moralna? – Tak, tutaj są duże wątpliwości a nawet sprzeciwy zarówno co do Boga jak i do Kościoła. Jednak tę trudną kwestię powinni rozstrzygać ludzie o wysokim poczuciu etyki, piszący te słowa do takowych nie należy.

  68. nie ma potrzeby wgłębiania się w teologiczne zawiłości przemiany duchowości w cielesność

    Ha ha ha ha 😀

  69. Robert Belier
    19 czerwca o godz. 0:03

    Robercie, wyraziłeś się nie tylko najzręczniej jak można, ale i wzruszająco. Dziękuję. Coraz bardziej mi nie pasuje w porządku natury śmierć. Może to tylko nasze narzędzia poznawcze są ograniczone. Po tamtej stronie jest tyle fantastycznych, pięknych ludzi, że aż nie dowierzam, że to wszystko, co w nich jest, mogłoby się rozpłynąć w niebycie.

  70. pombocek
    18 czerwca o godz. 23:10

    Pombocku, bardzo mi przykro z powodu jakubka. Skoro jednak nie ma żadnych potwierdzonych informacji, to może do najgorszego nie doszło, życie pisze różne scenariusze i zawsze można mieć nadzieję. Pozdrawiam.

  71. ozzy
    18 czerwca o godz. 22:09

    Bardzo dobrze, że przypomniałeś na forum, słowa i osobę wybitnego żydowskiego autorytetu prawnego i moralnego, Hillela Starszego, zwanego również, Hillelem Babilończykiem, który żył na przełomie I w. p.n.e. i I w.n.e.
    Można nazywać siebie racjonalistą, a nawet być zdeklarowanym ateistą, jak w moim przypadku, ale o pewnych słowach – niekoniecznie należy zapominać.
    Dlatego myślę, że zgodzisz się ze mną, że nie zaszkodzi, co pewien czas, przypomnieć słowa Hillela dot. Tory. Tym bardziej, że dla Hillela – istotą Tory był jej duch. I tylko tyle.

    „Tak corocznie, cyklicznie w synagogach odczytuje się Torę”.

    To prawda, miałem okazję osobiście przekonać się o tym. Zaznaczę tylko na marginesie, że będąc ateistą, nie mam jakichkolwiek oporów wewnętrznych, przed wejściem do obiektów kultu religijnego, w kraju i poza nim. W przeciwieństwie, np. do generała Jaruzelskiego, który podczas pogrzebu swojej matki, nie wszedł do kościoła lecz na zewnątrz siedział w samochodzie. Do chwili obecnej, jego przeciwnicy polityczni i nie tylko, z niesmakiem wspominają ówczesne zachowanie Jaruzelskiego. I słusznie. Dlatego np. podczas pobytu za granicą – w celach turystycznych, zwiedzam także obiekty, które należą do różnych kościołów i związków wyznaniowych: katedry i kościoły katolickie oraz protestanckie, sobory i cerkwie prawosławne, synagogi, meczety i inne. Zwiedzam te obiekty, najczęściej w obecności profesjonalnych przewodników. Przy okazji, jeżeli mnie zapytasz, czy byłem w Watykanie, to co mam Ci odpowiedzieć? – oczywiście byłem. Ale przyznam szczerze i nigdy tego nie ukrywałem, że nie tyle Watykan zrobił na mnie duże wrażenie, ile antyczny Rzym, a właściwie to, co z niego pozostało. W samym Koloseum oraz w Panteonie byłem łącznie ponad 6 godzin. O innych atrakcjach Rzymu, nawet nie wspominam. Dla odmiany, byłem także w największej synagodze w Europie, tj. w Budapeszcie. Podczas ostatniego pobytu w Hiszpanii, pozwoliłem sobie na dłuższą refleksję, m.in. przed grobowcem Krzysztofa Kolumba w katedrze w Sewilli.
    Natomiast, będąc w miejscowości Benalmadena nad Morzem Śródziemnym, zwiedziłem największą na Zachodzie świątynię (stupę) buddyjską – buddyzmu tybetańskiego. Podczas pobytu wewnątrz stupy, nawet … kilkanaście razy zakręciłem młynek modlitewny.

    I na koniec, wracając do cyklicznego czytania Tory: tak, masz rację. Jak wspomniałem, przekonałem się o tym naocznie w ubiegłym roku, kiedy byłem m.in. w synagogach – w dwu, nieco odległych od siebie miastach, tj. w Odessie oraz w Dreźnie.

    PS. W dniu wczorajszym, jeden z komentatorów, nawiązując do określenia „ideologia” – kierując swoje słowa do pana Jana Hartmana – stwierdził, że:

    ” … nie takie głowy, jak Pańska, zastanawiały się nad zawiłościami bytu i niebytu. Mniejsza, jeśli rozważania pozostają w sferze filozoficznej. (…). Gorzej, jeśli ktoś dopatruje się w tym ideologii”.

    No cóż, przynajmniej w jednym, zgadzam się z autorem powyższych słów. Rzeczywiście, na przestrzeni wieków, a nawet tysiącleci, „różne głowy” – pod każdą szerokością geograficzną, zastanawiały się nad zawiłościami bytu i niebytu. Oczywiście różne, najróżniejsze rzeczy, wychodziły z tych myślowych spekulacji. Niezależnie od tego, chciałbym podkreślić, że my wszyscy: młodzi i starzy, wielcy, mądrzy i mniej mądrzy, doświadczeni życiowo i dopiero wchodzący w życie, uczeni, możni i prości – mamy pełne prawo wypowiadać się i oceniać wszystko to, co nas otacza. Z pewnością, nie wszyscy postawią właściwe diagnozy – ale powtarzam – prawo do myślenia i oceny mamy wszyscy!

  72. pombocek
    „Nie dowierzam, że to wszystko (…) mogłoby się rozpłynąć w niebycie”.

    Pombocku
    Twoje niedowierzanie jest czymś naturalnym. Przyczyną jest mocno zakorzenione w nas pragnienie życia.

    Poza tym mamy świadomość upływu czasu i pewne wyobrażenie o wieczności. Król Salomon napisał, że Bóg „Włożył wieczność w serca ludzi”. (Koheleta 3:11).
    Dlatego w normalnych warunkach pragniemy żyć bez końca.

    To wrodzone pragnienie zostanie zaspokojone, kiedy spełni się obietnica z Izajasza 25:8. Czytamy tam: „Wszechwładny Pan, Jehowa, usunie śmierć na zawsze i otrze łzy z każdej twarzy. Zdejmie hańbę ze swojego ludu na całej ziemi, bo sam Jehowa tak powiedział”.

  73. @pombocku, skoro już mowa o zdrowiu, to mam nadzieję, że twoja żona dobrze się czuje?? Bo niedawno pisałeś, że chorowała…

  74. Co do debaty w TVP. Pytania nie były jakieś wyjątkowe, bo sprawy LGBT, religii w szkole czy stosunku do szczepionek sama lewica nieustannie podnosi. Paska o wizycie prezydenta w Ameryce nawet nie zauważyłem (co innego muchę!). Obecny prezydent mówił poprawnie. Trzaskowski był spięty i najeżdżał jak zwykle na PiS (pod przykrywką, że trzeba łączyć! – a kto dzieli? :). Dobrze wypadł Hołownia, a także Witkowski i Piotrowski. Faktycznie tu jesteśmy z autorem prawie zgodni! Debata była z pewnością ciekawsza niż ta pierwsza. I prowadzący też stanął na wysokości zadania. Utwierdziłem się w przekonaniu na kogo oddam głos.

  75. ozzy
    18 czerwca o godz. 22:09
    „A bylo tak: „Nied czyn blizniemu, co tobie niemile. Reszta jest komentarzem. Tak w I w. przed nasza (wspolna) era rabi Hilel strescil byl Tore w tym jednym zdaniu”.

    To prawda, że nauczyciele prawa w Izraelu potrafili zawrzeć cały sens Tory w jednym zdaniu. Uczynił tak na przykład chrześcijański apostoł Paweł, który zanim został naśladowcą Jezusa – był gorliwym faryzeuszem. W Rzymian 13:8, napisał: „Każdy, kto kocha bliźniego, wypełnił prawo”.

    Jednak rzekoma wypowiedź Hilella Starszego wprowadza w błąd, ponieważ zdaje się sugerować, że żydowscy rabini propagowali poglądy Konfucjusza, któremu przypisuje się tę maksymę.

    Warto podkreślić, że rada Konfucjusza jest tylko pasywną wersją zasady podanej przez Jezusa z Nazaretu. Ten największy nauczyciel religii, nie ograniczył się do pouczenia swych naśladowców, by nie wyrządzali innym krzywdy, lecz udzielił im następującej rady: „Wszystko, co chcecie, żeby ludzie wam czynili, sami też im czyńcie. Taki w rzeczywistości jest sens Prawa”.

    Jak łatwo zauważyć, podstawowa różnica polega na tym, że przestrzeganie Złotej Reguły wymaga aktywnego działania — wyświadczania dobra drugim.

  76. @na marginesie
    A jak tam twoj maz, dzieci, znajomi? Wyglada na to, ze zalewajac blog EP swoimi idiotycznymi i zlosliwymi komentarzami nie masz juz czasu na nic innego. W psychiatrii nazywa sie to gonitwa mysli. Nagle sie zainteresowalas..zona pombocka? Ty, ktora wespol z Basia n. doprowadzilas swoimi matactwami i klamstwami do zbanowania na EP osoby, ktorej utrate tu oplakujemy? Jaka ty masz czelnosc tu wlazic chamska insynuatorko ? A moze chcesz zwrocic pombockowi uwage na to, ze oplakujac swoja zmarla przyjaciolke zaniedbuje chora zone? Bo przeciez twoje pytanie nie wynika z zadnej troski. Wczesniej jakos nie wyrazalas zainteresowania sytuacja rodzinna kogokolwiek. Teraz sie nagle ocknelas?
    @Pombocku
    wybacz,ze mnie ponioslo ale to trzeba byc ostatnim scierwem zeby sie tu pojawic w takiej chwili z takim tekstem. Psiapsioleczka rewizorki psia mac. Moze mnie Gospodarz zbanowac ale nie odwolam
    tego co powiedzialem na temat obu kocmoluchow , ktore wypelzly na sasiednie blogi z magla LA.

  77. dezerter83
    19 czerwca o godz. 12:54

    Dezerterze, jasne, że tak musisz mówić. Ale jestem ateistą nieodwracalnym, pogodzonym rozumowo z jedynym znanym, dzięki nauce i potocznym obserwacjom, porządkiem życia. Twój porządek jest tylko hipotetyczny, porządek odwieczny – dzieje się na naszych oczach. Kto głębiej się nim interesuje, może ten porządek śledzić od narodzin ślicznej sarenki, poprzez zabicie jej i jej matki przez blaszakowca na szosie, poprzez zjedzenie i wydalenie sarenki przez hodowlane lisy, rozkład zabitego życia do poziomu neutrin czy jakichś innych nieznanych mi małości, które były kiedyś sarenką, a potem się zaczęły stawać trawą, którą zjadła mama sarna i urodziła nową sarenkę. W toku takiego przyglądania się, kolejne hipotezy stają się pewnikami.

    Obok rozumu są jednak w tej samej kapuście emocje, które, być może, są ważniejszą składową psychiki niż rozum. I właśnie ten emocjonalny człowiek z trudem godzi się ze śmiercią lub wcale się nie godzi. Bo w emocjach zmarły jest przecież żywy, zwyczajny, nie widać w jego zachowaniach żadnego wyroku, jest przy mnie, rozmawiamy, wykonujemy zwykłe, codzienne czynności. Poza tym spotykanie się ze zmarłymi to forma niezgody na własną śmierć.
    – Przecież zmarli. To jak się z nimi spotykasz?
    – Co z tego, że zmarli, jak żyją – widzę ich, słyszę, przeżywam razem z nimi to, co było. Nie widzisz ich?
    – Nie.
    – No właśnie. Tym się ludzie różnią: jedni widzą, innym można na nosie postawić – nie zobaczą.

    Ty, dezerterze, jesteś mocno przekonanym chrześcijaninem, ja – równie mocnym ateistą. Na gruncie poglądów porozumienia między nami być nie może. Ale żyjemy w tym samym świecie, codzienność mamy bardzo podobną, bardzo podobne emocje, nie musimy się o miedzę kłócić, krótko mówiąc: na poziomie egzystencjalnym się nie różnimy. Kuriozalne więc jest, że człowiekowate idą na noże z przyczyn tak mało ważących w codzienności jak poglądy w sprawach od życia oderwanych.

    A zmierzam do tego, dezerterze, że ja Cię – ani nikogo – do ateizmu nigdy nie nakłaniałem i nie zamierzam, tyle że znalazłem przyjemność i umysłową rozrywkę w odkrywaniu bajkopisarstwa Biblii. Bardzo dalekie to jest od nakłaniania, indoktrynowania. Ty natomiast usiłujesz skusić mnie, może i szlachetnym kuszeniem, do zaakceptowania czy też przyjęcia Twojej wiary. Czyli usilnie mnie indoktrynujesz. A już Ci może ze trzy razy mówiłem, że to darma praca.

    Więc mam propozycję: ja rezygnuję z krytykowania Biblii i religii wobec Ciebie jako adresata, a Ty przestajesz – tylko mnie – indoktrynować Biblią, żeby nie prowokować moich reakcji. Gadajmy o Maryni czy tam o czym.

    Ta myśl wzięła się stąd, że od pewnego czasu widzę Twoje wypowiedzi nie tylko jako kaznodziei, ale i jako zwykłego refleksyjnego człowieka z ideami nie na wierzchu. Nie wszystek więc jesteś kaznodzieją.

  78. @rfm
    Na LA trwa w najlepsze topienie pombocka i innych tut. blogowiczow w szambie. Oczywiscie cichcem, na swoim smietniku. Tu Tanaka i jego wielbiciele nabrali wody w usta i udaja, ze to nie oni chlapia gownem.
    Nie polecam zagladac, bo bez wymiotow sie nie obejdzie. Wskrzesili tam nawet jakub 01 aby utytlac ja posmiertnie.

  79. Na marginesie
    19 czerwca o godz. 15:32

    Dziękuję, Namarginesko. Cieszymy się, bo jest lepiej, na razie tylko własnym wysiłkiem, głównie dietą, ale się na zapas martwię, bo jutro, pojutrze czy tam kiedy znów będzie gorzej, potem znów lepiej. Staramy się żmudnie o kontakt z bardzo fachową, znaną w Koszalinie i wielkiego serca lekarką – prywatnie, rzecz jasna – która artystycznie wykonuje tak ciężkie zabiegi jak kolonoskopia i inne w tym obszarze.

  80. Rogger77
    19 czerwca o godz. 12:05

    Dziękuję za dobre słowo, Roggerze. Może zauważyłeś, że nie tylko ja straciłem jakubka, ale i jeszcze paru blogowiczów. Rozumem, Roggerze, można widzieć i uwzględniać wszystkie teoretycznie możliwe warianty, Emocje zaś, jako niby odwrotność trzeźwego rozumowania, aż tak podatne na teorie nie są – biorą się przecież z przeżyć, nie z teoretyzowania, czyli są bliżej tego, co realne, bardziej prawdopodobne.

  81. @Tanaka i Qba
    Nie mozecie sie piescic na swoim blogu? Tu jest to cokolwiek niesmaczne.
    Wasza kolezanka, specjalistka od ekshibicjonizmu niech was pouczy w tej kwestii. I cos moze nawet wam zagra do tych pieszczot.

  82. Ateiści z TWA snują teorie spiskowe – w kogo wcielił się duch J01 u Hartmana? Ciekawe kiedy rozwiążą problem płaskiej ziemi, szkodliwości szczepionek, i rozpylania viagry z samolotów? Tanaka czekamy- niech się stanie światłość!

  83. @ pombocek
    I ja uważam, że temat należy już zakończyć. Serdecznie współczuję ale trochę jesteś sam sobie winien. Po co wchodzisz na blog, który jest wylęgarnią insynuacji, plot i oszczerstw? Opinie na temat TWA są od dawna utrwalone i ten blog raczej śmieszy bądź nudzi a każde kliknięcie upewnia, że powinno być ostatnim. Długie, banalne i nudne jak flaki z olejem wstępniaki, rażące amatorszczyzną publicystyczną i uwielbieniem dla własnego tworu, przyjmowane przez resztę sekty (doskonale pasujące określenie) z bałwochwalczym zachwytem, to jakieś kuriozum
    wśród blogów „Polityki”. Nie wiem czemu to służy skoro sam red. Kowalczyk odpuścił sobie to towarzystwo. Po co tam pojawiasz się ze swoją żałobą i wystawiasz własną wrażliwość na ataki osób, które lata temu zostały ocenione przez blogowiczów w sposób jednoznaczny? Pozdrawiam.

  84. Pombocku, jeszcze taka drobna uwaga: nieprawdą jest, że za pewne, drobne zwłaszcza, uchybienia należy bezwarunkowo przeprosić. Wiem jak to brzmi, ale przeprosić można jedynie tego, kto rozumie istotę przeprosin, co nie znaczy,że od razu je przyjmie. Chama/ki nie należy przepraszać, bo jedynie się nadmie i będzie rozkoszować rzekomym pognębieniem i upokorzeniem przepraszającego. Właśnie tego doświadczyłeś .

  85. @rfm
    Koleś wierszokleta wydalił z siebie kolejny twór wierszopodobny. Taki geniusz, że od ręki machnął rymowankę wykpiwającą człowieka, któremu właśnie zmarł przyjaciel. No, wprost boki zrywać!
    Jezu ale wtopa!

  86. Skąd ci wszyscy bogobojni są tak świetnie poinformowani o bycie niebiańskim? Mają jakąś łączność telefoniczną?
    A tak na marginesie, to jeśli ktoś wierzy w coś co obiektywnie nie istnieje, to zwykle kończy w wariatkowie. Chyba dlatego, że tak wielu nie może być w błędzie, wierzący nie są hospitalizowani. A może po prostu, z uwagi na ich liczbę, jest to niewykonalne – nie mniej niektórym polecałbym udanie się do psychiatry.
    Chyba w Anglii udało się psychiatrom wyleczyć jakichś pacjentów z manii religijnej, która nie różni się zasadniczo od innych psychoz.

  87. polska socjalistyczna
    19 czerwca o godz. 5:08

    Na to ciekawe pytanie Autora:
    „Zachęcam wszystkich – katolików i niekatolików – do uczciwej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy wyżej scharakteryzowana ideologia katolicka jest dla nich moralnie akceptowalna, a nawet słuszna i prawdziwa, czy też nie. Proponuję, aby w celu osiągnięcia uczciwszego i bezstronnego stanowiska wyobrazili sobie, że oceniają tę ideologię jak coś zupełnie nieznanego sobie, a więc tak, jakby usłyszeli o niej po raz pierwszy. Powodzenia!”

    Można odpowiedzieć następująco:
    1. Wywód logiczny i spójny.
    2. Czy ideologia vel religia katolicka jest prawdziwa? – Musiałaby być weryfikowalna, lecz na tę chwilę jest to niemożliwe do sprawdzenia. Ma elementy cudowności, co przy głębszej analizie choć nie musi być błędne, to jednak może budzić wątpliwości.

    Ideologia katolicka jest prawdziwa, ponieważ istnieje. To fakt. Jest zatem prawdziwy.
    Tu potrzeba innego pytania: czy ideologia katolicka przestawia prawdę.
    NIe, nie przedstawia prawdy. Jest to oczywiste. Ponieważ to A. ideologia, B. ideologia katolicka. C. przedstawia więc co najwyżej „prawdę katolicką”. Ale „prawda katolicka” jest takim zlepieńcem rojeń i bełkotu oraz tez tak bezczelnie naciąganych, wziętych z niczego innego poza widzimisię, w dodatku zmiennych w czasie i przestrzeni, że nie ma nic wspólnego z prawdą.

    3. Czy słuszna? – Prowadzi do szczęścia (nawet jeśli w bliżej nieokreślonym czasie) więc niewątpliwie jest słuszna, ponieważ szeroko rozumiane szczęście jest pozytywnym celem człowieka. Rodzi się jednak pytanie czy są jeszcze inne równie szlachetne cele i wydaje się że są, na przykład poznanie prawdy czy budowa nowego wspaniałego ziemskiego świata, i tutaj ideologia vel religia może się okazać niepełna lub niedoskonała jeśli nie będzie podlegać modyfikacji, lecz jak widać katolicyzm podlega jednak nieustannym zmianom i modyfikacji.

    Ideologia katolicka nie prowadzi do szczęścia. Daje tylko asumpt do rojeń o szczęściu. Rojenia te są związane z cierpieniem, które jest faktem, nie jest zaś faktem doznawanie trwałego szczęścia przez rojącego. Rojenia o szczęściu dają urojone poczucie szczęścia wyłącznie w sposób zidywidualizowany, więc nieprawdziwe jest twierdzenie, że „religia katolicka prowadzi do szczęścia”, a co najwyżej można próbować z jakąś dozą zasadności twierdzić, że „…prowadzi do indywidualnie urojonego poczucia szczęścia niektórych religijnych osobników”.

    4. Czy moralna? – Tak, tutaj są duże wątpliwości a nawet sprzeciwy zarówno co do Boga jak i do Kościoła. Jednak tę trudną kwestię powinni rozstrzygać ludzie o wysokim poczuciu etyki, piszący te słowa do takowych nie należy.

    Bozia katolików jest Absolutem Zła. Sam się przedsiawia jako największy ludobójca wszechczasów i wszechprzestrzeni. Kto w niego wierzy, jest zdemoralizowany. Ponadto, z powodu urojenia, że bozia w ogóle istnienie, wiara w niego jest niemoralnością, gdy się twierdzi, że on istnieje. Wreszcie, zarówno treści wiary jak i praktyka życia katolika dowodzą nadzwyczajnej niemoralności wyznawcy, tak indywidualnie, jak i zbiorowo.

  88. @tanaka
    Daruj sobie te rozwlekłe i banalne do bólu komentarze, zwłaszcza, że wobec tych zwałów nieczystości jakie wylałeś przed chwila na bliźniego na swoim blogu jesteś osobą najmniej odpowiednią do zabierania głosu na temat czyjejkolwiek moralności.

  89. @pombocek
    Nie moja sprawa, ale jak mozesz nie widzieć kim na prawde jest ta „namargineska”? I jakie sa jej prawdziwe intencje? Moze nie czytales jak skladaly sobie z rewizorka gratulacje z powodu sukcesu „doprowadzenia do zbanowania” twojej przyjaciolki na EP? Ja akurat czytalem te przechwalanki i wolalbym tych pan widlami nie tykac choc nie bylem takim przyjacielem dla J01 jak ty.

  90. ps. Wyrzucona z LA podobnie jak @zabka konajaca wrocila tam z podkulonym ogonem i skrucha i zostalo im wybaczone (chwilowo)!
    Jak mozna byc tak zupelnie pozbawionym godnosci nie umiem sobie nawet wyobrazic ale, ze ty pombocku tego nie widzisz to mnie dziwi.
    No ale pewno nie zagladasz na LA, a ja czasem tak. Jestem masochista.

  91. OAS
    20 czerwca o godz. 0:05

    „Serdecznie współczuję ale trochę jesteś sam sobie winien. Po co wchodzisz na blog, który jest wylęgarnią insynuacji, plot i oszczerstw?”.

    Dziękuję wszystkim. Nie mam upoważnienia do dziękowania w imieniu jakubka, ale dziękuję we własnym i bardzo się cieszę i wzruszam głosami sympatii do niej. Jak wkrótce sam fajtnę, to jej przekażę, choć pewnie, że wolałbym, by sama widziała i słyszała.

    Trochę się sprawa przeciągnęła, ale już faktycznie kończmy. Wyjaśniłem gdzieś wyżej, że trafiłem na LA z komunikatem o mniemanej śmierci za głosem sam nie wiem jakiej logiki – chyba emocjonalnej, nie rozumowej – tak mi jakoś pasowało żegnać ją jako przyjaciel w miejscu, gdzie ją najpierw obraziłem. Zdrowia i pokoju wszystkim. Żegnaj, mądry jakubku.

  92. rfm
    Nie przeginaj, pombocek ma w d..swoją rzekomą przyjaciółkę. Najwyraźniej zależy mu tylko na własnej blogowej popularności, do czego bezczelnie wykorzystuje czyjąś śmierć. A może j 01 żyje ale widząc jak się łasi do jej największych oszczerców zwyczajnie go olała bez słowa wyjaśnienia. Byłbym ostrożny z tym składaniem kondolencji.

  93. Nie róbcie i z tego bloga magla i nie zamulajcie , bo skończymy jak EP i TWA.To ostatnie miejsce bez osobistych przytyków, nie wnoście tu błota na trepach.

  94. pombocek
    19 czerwca o godz. 21:33
    „Ty natomiast usiłujesz skusić mnie (…) do zaakceptowania czy też przyjęcia Twojej wiary”.

    Pombocku.
    W moich komentarzach opartych na Biblii, oraz na związanych z nią przemyśleniach, próbowałem jedynie rozbudzić w Tobie – daną nam wszystkim – świadomość potrzeb duchowych. Odkąd przekonałem się o wartości praktycznej mądrości zawartej w nauczaniu Jezusa i jego apostołów, za ich przykładem, staram się dzielić tym skarbem z każdym, kto pragnie zaznawać szczęścia wynikającego ze znajomości prawdy religijnej.

    Największy nauczyciel religii powiedział: „Szczęśliwi ci, którzy są świadomi swoich potrzeb duchowych”. Każdego dnia doświadczam na sobie, prawdziwości tej ponadczasowej zasady.

    Kiedy coś ma dla człowieka wielką wartość, mądrze z tego korzysta i z uznaniem się o tym wypowiada. Dziękuję Ci za to, że okazywałeś mi przez kilka lat sporo cierpliwości.

    „Więc mam propozycję: ja rezygnuję z krytykowania Biblii i religii wobec Ciebie jako adresata, a Ty przestajesz – tylko mnie – indoktrynować Biblią, żeby nie prowokować moich reakcji”.

    Przystaję na tę propozycję. Jehowa obdarzył ludzi wolną wolą. Sami decydują, w co chcą wierzyć, a ja nie odmawiam nikomu tego prawa.

    Pozostaję z szacunkiem

  95. Rękopis znaleziony w internecie:
    LGBT to jest ideologia , to oczywista , oczywistość . Ta ideologia nie może stać się problemem dla zdecydowanej większości populacji , która sieje , rodzi i zbiera plony, co jest podstawowym mechanizmem istnienia ludzkiego życia na ziemi . Są jednak wśród nas ci , „co nie śieją, nie rodzą, ale się chędożą”.
    Nie może być mowy u równości praw „tych i tamtych”, czyli wszystkich ludzi, którym przyszło żyć na tej interesującej planecie , zwanej ziemią.

  96. @polska socjalistyczna oraz @Tanaka
    Richard Dawkins od „Boga urojonego” dał dobry podział naszej duchowości;
    – obojętni duchowo
    – agnostycy w dwie strony („chyba tam coś jest” i „chyba tam nic nie ma”)
    – następnie mamy niewierzących, a na ich szczycie jest Richard Dawkins (wiedzący, że Boga nie ma)
    – oraz wierzących z moją osobą (wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej).

    Wszystkie rozważania dotyczące nadprzyrodzonej łaski są pozbawione sensu, bo rozpatrujemy je naszym rozumem, a trzeba przeskoczyć płotek z napisem; nadprzyrodzoność. Stąd bierze się bełkot duchowy towarzysza „polska socjalistyczna” oraz teologa świeckiego pana Tanaki, który w walonkach wchodzi na teren święty.

    Przykładem podobnego boju było spotkanie proroka Eliasza z 450 wyznawcami bożka Baala (1Krl18, 20-39)…chodziło o to, aby ognisko pod składaną ofiarą zapalił Pan. Tamci wołali, a prorok zalecał, aby czynili to głośniej, bo może Baal jest zamyślony lub śpi. W tym czasie kazał trzy razy zlać ołtarz wodą. Po modlitwie spadł ogień i zapalił żertwę oraz drwa.

    Dla ludzi normalnych nie jest to żaden dowód, ale przenieśmy to na Eucharystię, Cud Ostatni oraz łaskę odczytywaniem woli Boga Ojca. Ta łaska sprawiła, że koledzy z samorządu lekarskiego z a o c z n i e rozpoznali u mnie psychozę („słyszę głosy”). Tutaj zaznaczę, że mistyka jest podobna do psychozy, ale w RP nie spotkasz psychiatry katolika…nawet w przychodni św. Pawła w W-wie.

    Koledzy z samorządu (OIL i NIL w W-wie) nie chcą się przyznać do wpadki, a w tym czasie udawali wierzących (zaczynali swoje obrady od Mszy św. z całowaniem sztandaru izbowego na kolanach i w białych rękawiczkach). Natomiast moja obrona wiary i krzyża to choroba psychiczna.

    Zarazem o. Biedroń w swoich kazaniach płacze nad niedolą „spółkujących inaczej” i krzyczy głośno o dyskryminacji, a Rafał Trzaskowski chce połączyć wszystkich bez Boga. Przecież Pan Jezus przyszedł nas podzieli („tak i nie”).

    Każdy z nas ma wolną wolę; może być ateistą, homoseksualistą, itd. ale dlaczego w kraju katolickim bezkarnie napada się na wiarę i wierzących.

    Przed wyborami na mojej stronie prosiłem katolików, aby nie głosowali na Konstantego Radziwiłła. O włos wygrał Michał Kamiński, a przez to spadł z marszałka Stanisław Karczewski, który znał moją krzywdę, ale stanął po stronie psychiatry powalającego krzyż Pana Jezusa (wpisz; Kaszuby, krzyż, psychiatra).

    Zarazem Tomasz Grodzki nie wie, że dzięki mnie wskoczył na to stanowisko. Niech w podzięce sprawdzi w Senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji jak zostałem załatwiony jako lekarz katolicki. Ma przecież znajomości w NIL-u, gdzie sfotografował się z prezesem.

    Stanisław Karczewski, chirurg skonsultował moją sprawę zaocznie (jako teolog i psychiatra amator). To ohyda najwyższej kategorii przy udawaniu pobożnego.

    Wróćmy do bredni duetu „polska socjalistyczna” i pana Tanaki, który w amoku pisze, że „prawda katolicka” to rojenia i bełkot, widzimisię wzięte z niczego. Dalej bezkarnie bluźni, grzech nawet to cytować. Proszę akceptującego o blokowanie takich wpisów, bo regulamin obowiązuje każdego.

    Potwierdza diagnozę działaczy samorządowych i psychiatrów, że kto wierzy w Boga jest chorym na urojenie (mam to na piśmie), a moje życie jako katolika dowodzi niemoralności.

    Dalej trwa „państwo w państwie”…nikt nie stanął w mojej obronie. Może uczyni to Pan Profesor tak wyczulony na dyskryminację mniejszości…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  97. @ Teista
    Słusznie pan pisze , że Bóg dał panu 2 dary: czas i wolną wolę. Niestety, nie dał tego, czym zawsze dzieli sprawiedliwie, bo na brak tego nikt się nie uskarżą 😉

  98. Panie prof.prosimy teraz o wyklad z ideologi judaistycznej.Ja 0.8 % Zyd nie wiem w ktora strone skierowac swoje mysli.

  99. Jak wskazujący palec coś oskarżająco wskazuje, to dla małorolnych słuszność jest w palcu. Tę oczywistość przyswoiła szara kaczka. Żyje z wyciągniętym palcem, dlatego stała się wodzem. Małorolni nie zajmują się analizowaniem, bo nie potrafią, więc palec wodza jest ich życiowym przewodnikiem. Oto tajemnica wiary.

  100. Teista
    21 czerwca o godz. 0:09

    ” … dlaczego w kraju katolickim BEZKARNIE NAPADA SIĘ NA WIARĘ I WIERZĄCYCH [podkreśl. moje]”.

    Proszę Pana, powyższe słowa, to bardzo dalekie określenie! Zakładam, że obaj jednoznacznie rozumiemy słowa – „BEZKARNIE NAPADA SIĘ”?
    Wobec powyższego, proszę Pana, o podanie kilku bądź kilkunastu konkretnych przykładów – bezkarnego – napadania na wiarę i wierzących w Polsce (fizycznie, pisemnie, słownie, graficznie lub w inny sposób).
    Będę wdzięczny za udzielenie odpowiedzi.

  101. Wysłałem właśnie trzeci raz tekst do @OAS i trzeci raz fifka. Nie sądzę, by było tam coś nagannego. Może jakiś nieszczęsny wyraz. W każdym razie przykrość z nieznanego powodu, bo na blogu pana profesora filozofii i etyki zajmuję się właśnie tym, na podstawie własnych obserwacji i analiz w dość długim życiu.

    dezerter83
    20 czerwca o godz. 23:03

    Dezerterze, cieszę z Twojej rozumnej postawy. Mam nadzieję, że zauważyłeś i we mnie jakiś ubytek choleryczności. Może to dlatego, że z zamiłowania do słodkości większość zębów mi powypadała.

  102. remigiusz
    20 czerwca o godz. 19:19

    Chłopcze, kto mówi o innym tak, jakby lepiej od niego znał jego psychikę, jest niedorosły, więc nawet nie wypada traktować go jak dorosłego i tłumaczyć, że to zachowanie dość popularne wśród niedorosłych. Nazywa się insynuacją, pomówieniem, imputowaniem. Same brzydactwa.

  103. rfm
    20 czerwca o godz. 19:02

    Rzeczywiście nie czytałem, choć sugestię potwierdzającą to, co mówisz, wyraziła sama jakubek. Aż nie chciało mi się wierzyć. Kiedy się na podstawie własnego odrzuconego tekstu, w którym użyłem nicku jakubka, dowiedziałem o jej zbanowaniu, pogratulowałem redaktorowi DP, którego czytałem pół wieku, wiedzy o człowieku i wnikliwości ocen blogowiczów i opuściłem blog. Później nie pamiętam (dobrze pamiętam tylko, w którą stronę mam wracać, jak wyskoczę moim okrętem z Łabusza do Mielna), może jeszcze raz czy dwa coś mnie tam pociągnęło, ale nic to w mojej postawie nie zmienia: zbanowano mądrego, wrażliwego człowieka wiedzy i bogatych przeżyć, który mówił dobitnym językiem, ale barwnym i nie wulgarnym, a równocześnie oszczędzono paru uczestników otwarcie rzucających błotem. Na szczęście, wszystko zmierza ku niepamięci i nicości.

  104. Teista
    21 czerwca o godz. 0:09

    @polska socjalistyczna oraz @Tanaka
    Richard Dawkins od „Boga urojonego” dał dobry podział naszej duchowości;
    – obojętni duchowo
    – agnostycy w dwie strony („chyba tam coś jest” i „chyba tam nic nie ma”)
    – następnie mamy niewierzących, a na ich szczycie jest Richard Dawkins (wiedzący, że Boga nie ma)
    – oraz wierzących z moją osobą (wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej).

    Dzień dobry cześć i czołem uroczy Teisto!
    Jesteś wesoły Romek z tym twierdzeniem, że jesteś „wiedzący, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej”
    Tak na początek, to u mnie jest prośba: mniej kłam. Bo to szkodliwe przed fajnym Panem Bogiem Katolickim. Ogólnie rzecz biorąc, to go obraża. Moja sąsiadka ma w kuchni starą porcelanę, po dziadku który ją przeniósł w walizce idąc pieszo całą drogę z Mandżurii do Zielonej Góry. I jak ktoś kłamie, to jej pęka. Bóg jej daje Znaki i wskazuje, kto kłamie. Taki Charyzmat. Szkoda, że przy tym pęka cenna porcelana, więc nie kłam już, żeby nie pękało i żeby Bóg nie pokazywał na Ciebie paluszkiem, bo nie pójdziesz do nieba.

    W celu niekłamania, otwierasz slownik języka i sprawdzasz znaczenie słów „wiedzieć” i „wierzyć”. I już sobie przypomnialeś różnicę.

    Z tym Dawkinsem też narozrabiałeś. Czytasz bez zrozumienia. Po co w ogóle czytasz Dawkinsa; to za poważna lektura dla wyznawcy i klamczuszka.

    Jak „wszystko jest prawdziwe w wierze katolickiej” to połowa tego wszystkiego jest prawdziwa w wierze protestanckiej, a tylko połowa w katolickiej. Bo jak byli sami katolicy, to sie okazało, że połowa z nich to protestanci, co protestowali. Bo oni wiedzą, że „wszystko jest prawdziwe w wierze protestanckiej” Całkiem tak samo jak Ty wiesz, że wszystko jest prawdziwe w wierze katolickie. Masz dwa razy za dużo cukru w cukrze.

    „Wszystkie rozważania dotyczące nadprzyrodzonej łaski są pozbawione sensu, bo rozpatrujemy je naszym rozumem, a trzeba przeskoczyć płotek z napisem; nadprzyrodzoność. Stąd bierze się bełkot duchowy towarzysza „polska socjalistyczna” oraz teologa świeckiego pana Tanaki, który w walonkach wchodzi na teren święty.”

    Normalnie to masz rację – rozważania dotyczące nadprzyrodzonej łaski są pozbawione sensu! Ponieważ nie da się rozpatrzyć tego sensownie rozumem, spróbuj za pomocą walonek. Kardynał Dziwisz uważa jednak, że w rozpatrywaniu jeszcze lepiej pomaga wpatrywanie się we włos Świętego Ojca Świętego Jana Pawła II Karola Wojtyły co pozostał Lolkiem
    Wszedłem w kaloszach szczęścia. Znowu zajrzyj do słownika, uroczy Teisto i sprawdź czym się różnią kalosze szczęścia od walonek. I nie wlazłem na „teren święty” – takie w przyrodzie nie występują. Znowu jesteś oszust: co najwyżej Twój „teren święty”, który jednak nie jest oznaczony. Wlazłeś na mój teren święty, więc mówię, uprzejmie: sio!
    Sprawdzasz w słowniku co znaczy sio, robisz co należy i jesteś zadowolony.

    To do siego!

  105. O rety, co za dziwny blog. Widzę, że krążą tu legendy na mój temat. Wyssane z palca, zatem warto sprostować

    rfm 20 czerwca o godz. 19:02
    @pombocek
    Nie moja sprawa, ale jak mozesz nie widzieć kim na prawde jest ta „namargineska”? I jakie sa jej prawdziwe intencje? Moze nie czytales jak skladaly sobie z rewizorka gratulacje z powodu sukcesu „doprowadzenia do zbanowania” twojej przyjaciolki na EP? Ja akurat czytalem te przechwalanki i wolalbym tych pan widlami nie tykac choc nie bylem takim przyjacielem dla J01 jak ty.

    rfm 20 czerwca o godz. 19:07
    ps. Wyrzucona z LA podobnie jak @zabka konajaca wrocila tam z podkulonym ogonem i skrucha i zostalo im wybaczone (chwilowo)!
    Jak mozna byc tak zupelnie pozbawionym godnosci nie umiem sobie nawet wyobrazic ale, ze ty pombocku tego nie widzisz to mnie dziwi.
    No ale pewno nie zagladasz na LA, a ja czasem tak. Jestem masochista.

    O co tu chodzi? Kto „został wyrzucony”? Skąd? Jaka żabka? Kto wrócił gdzie z podkulonym ogonem? Nigdy nie byłam „zbanowana” ani „wyrzucona” ani z LA, ani z żadnego innego blogu.

    Jakie gratulacje? Obie z @Basią byłyśmy, owszem, rozbawione po kolejnej interwencji „jakubka”, która jak wiele razy przedtem nie mogła opanować słowotoku i sypała wulgaryzmami na EP, po czym moderator na blogu Daniela Passenta tym razem zareagował, usunął i zbanował. Logiczne przecież. Nie miałyśmy jednak z tą interwencją nic wspólnego.

    Na blogu „Listy ateistów” toczą się niekiedy ostre dyskusje, ale zachowanie @pombocka wobec @Basi po prostu nie mieściło się w żadnych rozsądnych granicach. Rozumiem doskonale, że @pombocek jest wybuchowy, poza tym jest ciekawą postacią i dlatego na przestrzeni lat Tanaka wiele mu wybaczał, ale te bluzgi (wybacz pombocku) były naprawdę nie do przyjęcia, bez względu na to, co zrobiła @Basia i co ty (ale niestety tylko ty) odebrałeś jako powazny nietakt.

    Jakie są „moje prawdziwe intencje” – wiem tylko ja. Tym razem chcę po prostu naprostować to, co nałgał tu na blogu zdeklarowany „masochista”, który, jak twierdzi, zagląda czasem na LA, ale swoimi komentarzami właśnie dowiódł, że nie umie czytać.

  106. Mr Hyde
    Prosi o „podanie kilku bądź kilkunastu konkretnych przykładów – bezkarnego – napadania na wiarę i wierzących w Polsce (fizycznie, pisemnie, słownie, graficznie lub w inny sposób).
    Dziwi mnie to zapytanie, bo szuka Pan pod lasem, a ma pod nosem;
    1. często sam Pan Profesor atakuje katolików (moja wiara w Boga Objawionego to ideologia)
    2. oszalały z nienawiści Tanaka pod tym wpisem Profesora wymiotuje od demona; „Bozia katolików jest Absolutem Zła. Sam się przedstawia jako największy ludobójca wszechczasów i wszechprzestrzeni. Kto w niego wierzy, jest zdemoralizowany. Ponadto, z powodu urojenia, że bozia w ogóle istnienie, wiara w niego jest niemoralnością, gdy się twierdzi, że on istnieje”.
    3. Msza św. odprawiana w czasie Parady Grzeszności przez fałszywego biskupa, który jako koncelebransa miał faceta z durszlakiem na głowie.
    4. Procesja, gdzie w Monstrancji zamiast Eucharystii była „boska wagina” – też w czasie, gdy „spółkujący inaczej” krzyczeli o swoich prawach w Paradzie Grzeszności
    5. Moja łaska z obroną krzyża powołanego przez psychiatrę to choroba psychiczna…straciłem pr. wyk. zawodu lekarza po 40 latach niewolnictwa i 30 latach codziennego uczestnictwa w Mszy Św. (dzięki temu nie umarłem z przepracowania).
    Nie zrobiły mi tego dzicy, ale lekarze, Polacy, funkcjonariusze publiczni z Izby Lekarskiej zaczynający obrady od Mszy Św. z całowaniem na kolanach sztandaru izbowego w białych rękawiczkach…
    6. Nie wie Pan, że islamiści (Boko Haram) w Afryce mordują bezkarnie wyznawców Pana Jezusa…
    A jak jest w Pana rodzinie, bo Pan Jezus przyszedł nas podzielić. Rafał Trzaskowski będzie na jednoczył…bez Boga. O. Robert Biedroń mówi piękne kazania (jeden raz w czasie pielgrzymki wiernych do Częstochowy) i atakuje wiarę, bo nie daje takim ślubów. Natomiast Hołownia będzie kasował klęczniki w kościołach…
    Życzę wszystkim zdrowia duchowego…

  107. Mr Hyde
    22 czerwca o godz. 10:44
    Bezkarnie? A proces Dody i inne o „obrazę uczuć religijnych”? Sam idiotyczny przepis, który jest bublem prawnym to obrazą zdrowego rozsądku.
    W Polsce tzw. wierni obrażają ludzką inteligencję. Do tego oszuści, aferzyści i zwykłe kanalie czują się wiecznie w swojej rzekomej wierze obrażeni! Sprawa Dody obiegła cały świat jako kuriozalny pokaz kołtuństwa polskiego ale jakoś niczyich uczuć religijnych Doda nie uraziła poza jednym kretynem w Polsce.
    A co z bezkarnym obrażaniem mojej inteligencji i przekonań ?

  108. @Teista 22 czerwca o godz. 15:31

    Powiem jedno: bardzo się cieszę, że odebrano ci uprawnienia.
    Jako „nawiedzony” lekarz byłbyś po prostu niebezpieczny dla pacjentów.

  109. Teista
    22 czerwca o godz. 15:31

    2. oszalały z nienawiści Tanaka pod tym wpisem Profesora wymiotuje od demona; „Bozia katolików jest Absolutem Zła. Sam się przedstawia jako największy ludobójca wszechczasów i wszechprzestrzeni. Kto w niego wierzy, jest zdemoralizowany. Ponadto, z powodu urojenia, że bozia w ogóle istnienie, wiara w niego jest niemoralnością, gdy się twierdzi, że on istnieje”.

    Dzień dobry umajony miłością bliźniego Teisto radosny w Panu!

    Ale czy Ty umiesz czytać i toszkę nawet rozumieć?
    W celach serdecznego porozumienia wzajemnego oraz w duchu odpowiedniej miłości, przyjmujemy, a Ty się cieszysz, że umiesz czytać i troszkę nawet rozumiesz . W związku z tak korzystną sytuacją, otwierasz niebieską książeczkę, która ma ładną dedykację Świętego Ojca Świętego do młodzieży akademickiej znad Wisły. Następnie przekładasz troszkę kartek i z przejęciem, na kolankach i w Bożym uniesieniu czytasz Objawienie, czyli Słowo Boże, czyli przygody Absolutu Dobra Pana Boga Katolickiego Kochanego. Który opowiada ściśle dokładnie swoje przygody z ludnością.
    Przygody Absolutu Miłości, czyli Pana Boga Katolickiego polegają na tym – co osobiście opowiada tenże bozia, że tą ludność morduje.
    Bardzo chętnie morduje nie tylko starych, stetryczałych dziadów co by mogło być chyba zrozumiałe – staruchy są nieestetyczne z pewnością dla estetycznego Pana Boga Absolutu Miłości, ale też stare baby, a nawet całkiem młodziutkie dziewczęta oraz dzieci poczęte!

    Czy nie uważasz czasem, że trochę szkoda tych młodziutkich dziewcząt, no i chłopców też? Przecież dzieci to nasza przyszłość! A tu bozia je morduje! Albo może chociaż szkoda Ci tych dzieci poczętych? fakt, nie za bardzo je widać, bo siedzą u swoich mamuś w brzuszkach, ale nawet ja nie widać, to chyba nie znaczy, że nie ma ich Ci być szkoda, prawda?

    Może byś się jakoś ładnie wypowiedział w sprawie? A sprawa ta wydaje mi się poniekąd poważna.

  110. @z marginesu gada o slowotoku! Zalala swoim belkotem dwa blogi i tu probuje sie wcisnac. Juz chyba zapomniala jak ja pognano z TWA przypominajac, ze przez nia blog omal sie nie rozpadl, i ze to jej red Kowalczyk zarzucal szerzenie chamstwa i oszczerstw. Co wiecej – nadal to robi. Z TWA wyleciala na kopach i poszla sie poskarzyc na EP, gdzie tez sie na niej poznano.

  111. pombocek
    Cha, cha! Masz właśnie najlepszy dowód prawdziwości moich przypuszczeń. Wpadła tu rozszalała insynuatorka, która nawet pośmiertnie i to tu i teraz obraża twoją przyjaciółkę., nazywając jej komentarze „słowotokiem”. Tymczasem takim bełkotem zalała EP, że nikt poważny już tam nie zagląda. To jest dopiero słowotok! „Komentarze” dwuzdaniowe co trzy minuty i „dowcip” polegający na przekręcaniu cudzych nicków. Poziom debilki. Jedyny jej wielbiciel Adaśko, razem z którym ma wspólnie IQ 100. Twoja mega hipokryzja jest żałosna i na miejscu”jakubki” zrobiłbym dokładnie to samo – olałbym cię bez zbędnych wyjaśnień, bo i cóż tu wyjaśniać?

  112. gps55
    22 czerwca o godz. 18:23
    Mr Hyde
    22 czerwca o godz. 10:44

    A proces Dody i inne o „obrazę uczuć religijnych”?
    Wg fajnej babki Biblię napisał „pijany i naćpany”…fajnie podstawmy teraz zamiast Biblii Koran. Nie będziesz niedługo dyskutował, bo nadchodzi system państwa religijnego. Nie będziesz miał wolnej woli…tak jak teraz.

    W Polsce tzw. wierni obrażają ludzką inteligencję.
    Ja mam łaskę wiary i inteligencję. Mogę powiedzieć, że masz dar, który nie służy dobru; chwalisz postępek Dody i „cały świat”, który stanął w jej obronie, bo tacy jak ja czyli „kanalie czują się wiecznie w swojej rzekomej wierze obrażeni!”

    Nie mam rzekomej wiary, ale łaskę. Słabiutki jesteś bez obrażania. Jako kretyn zostałem obrażony powaleniem krzyża przez kolegą psychiatrę (to nieuzbrojone ramię władzy wciąż ludowej). Psychuszka jest codziennością w Federacji Rosyjskiej.

    Ja nie obrażam niewierzących, bo sam takim byłem…
    Nie traktuj naszego ścięcia jako przypadkowe. Nie wiesz, że masz duszę, której istnienie nie zależy od twoich poglądów. Zawołaj do nieba, ale nie szydź. Jak masz zawołać? „Panie, co ten pisze. Pokaż mi o co chodzi”.

    Bóg przemawia do każdego z nas w inny sposób. Niekiedy trzeba upaść na głowę, aby zobaczyć gwiazdy. Ja potrafię to odczytać; porzuciłem inteligencję i stałem się prostaczkiem…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  113. Kontynuując odpowiedź na postawione przez Autora 4 pytania i nawiązując do wypowiedzi niektórych przedmówców:

    „Zachęcam wszystkich – katolików i niekatolików – do uczciwej refleksji i odpowiedzenia sobie na pytanie, czy wyżej scharakteryzowana ideologia katolicka jest dla nich moralnie akceptowalna, a nawet słuszna i prawdziwa, czy też nie. Proponuję, aby w celu osiągnięcia uczciwszego i bezstronnego stanowiska wyobrazili sobie, że oceniają tę ideologię jak coś zupełnie nieznanego sobie, a więc tak, jakby usłyszeli o niej po raz pierwszy. Powodzenia!” [Autor]

    CD. mojej odpowiedzi z 19 czerwca, g. 5.08
    Ciekawe co na ten temat powie za 5, może za 15, a może za 35 lat Sztuczna Inteligencja AI.
    Można mniemać, że dużo będzie zależało od „warunków początkowych” jakie się wprowadzi do procedur czy algorytmów w „czarnej skrzynce” AI rozważającej ten temat.

    Niewątpliwie w tych „warunkach początkowych” znajdą się między innymi:
    – logika, nauki przyrodnicze, fizyka, biologia, chemia, neurotyka, oraz matematyka, informatyka, statystyka, coś z kosmologii, coś z geologii, coś z historii, a nawet coś z prawa itp.
    – ale także rzeczy nieuchwytne, subiektywne, poezja, muzyka, malarstwo, modlitwa, zdefiniowana (albo niezdefiniowana?) duchowość czyli mistyka, moralność, oraz emocje, doznania, również choroby somatyczne etc.

    Jaką więc otrzymamy odpowiedź na to pytanie o charakterystykę ideologii vel religii chrześcijańskiej w tym katolickiej (opisanie religii katolickiej będzie o wiele prostsze).

    Żeby nie pozostać z otwartymi ustami na to pytanie można by (trzeba) wstępnie założyć, że odpowiedź powinna być w miarę satysfakcjonująca, bo jeśli takowa nie będzie to znaczy, że nie mamy Sztucznej Inteligencji lecz tylko jakiś ułomek. Z drugiej strony prawo ewolucji mówi nam, że jednak Sztuczna Inteligencja jest nie tylko oczekiwana ale bezwarunkowo konieczna.

    Skąd te myśli. Ano wyobraźmy sobie, że ulegam wypadkowi, i dla uzupełnienia mózgu wszczepiają mi w klinice im. Deus ex Machina solidną porcję kostki AI, znacznie większą niż ubytek biologiczny. I cóż wtedy ze mną, zamieniam się w uroczego superrobota czy uduchowionego mistyka? A może psychicznego.

  114. Ciekawe dlaczego wszyscy mają tak dosyć tej insynuatorki, że WSYZSTKIE jej bełkoty gaszą? Od góry do dołu „komęty” damy z marginesu pozamykane a ona dalej się nie może powstrzymać od blogowej sraczki.

  115. Tanaka
    22 czerwca o godz. 19:13
    Nie wolno mi dyskutować z opętanym intelektualnie…tacy ludzie mają nadprzyrodzoną inteligencję (od Szatana) w czynieniu zła (napadaniu na wiarę). Człowiek bez łaski wiary nie rozpozna tego stanu, a zarazem egzorcyzmy niezbyt pomagają…

  116. Teista
    22 czerwca o godz. 21:43

    Tanaka
    22 czerwca o godz. 19:13

    Zamiast atakować ludzi wierzących i bozię, napisz tu na blogu co o swom mordowaniu ludzi mówi sam Pan Bóg Absolut Miłości. Będziesz zadowolony i Absolut Miłości też! On chce, żeby jego Słowo trafiło do każdego! Właśnie po to opowiada ze szczególami jak morduje!

  117. @rfm
    @remigiusz
    Nie karmcie trolla z marginesu. Należy go kasować tak jak to robią na EP.
    Nikt nie podejmuje z przygłupem rozmowy tylko go od razu gasi,żeby było łatwiej przewijać. Sami zobaczcie.Niech sam skona „pod przykryciem”
    Jest już nowy wpis jeśli nie zauważyliście.

  118. Pombocek – nie chce mi sie tego szukac ale twoja „namargineska” doslownie napisala do Basi n. tak : „to jednak niemale osiagniecie doprowadzic do jej zbanowania”! Chodzilo oczywiscie o j01. Chcesz to znajdziesz sam ten wpis. Pamietam ten wpis, bo mna po prostu wtedy zatrzeslo, bo zrozumialem, ze ta klika pisze do gospodarzy bloga donosy i oszczerstwa aby zbanowac nienawistna sobie osobe. I to im sie udaje! DP nie zbanowal J01 sam tylko bezmyslnie zareagowal na donos nie wchodzac w szczegoly kto tu na prawde jest winien. To sie odbywa poza blogiem. Teraz ta sama „namargineska” czepia sie kazdej nogawki byleby ktos dal jej pretekst do bywania na blogu, bo jest gaszona przez
    wszystkich. Nawet dla @remigiusza jest to dziwne,bo chyba tez zauwazyl dwulicowosc „namargineski”.
    A pisac musi widocznie, bo to jakis rodzaj nalogu. Obojetnie co byleby dac glos. Do inteligencji i wiedzy j01 to w tym przynajmniej zyciu nie doskoczy a i w przyszlym watpliwe. Wiec zwykla zawisc babe zzera. Dla mnie jest w tym cos potwornie obrzydliwego, ze najpierw podlozyla swinie twojej przyjaciolce wespol z rewizorka a teraz sie do ciebie lasi.
    Jest to po prostu ohydne! I dlatego tak ciagne temat. Bo nie o j 01 nawet chodzi. Ona zadnej obrony nie potrzebuje. Ale o to aby gonic z bloga tego rodzaju manipulatorki i obnazac ich prawdziwe dzialania i intrygi. Pozdrawiam.

  119. @remigiusz 22 czerwca o godz. 21:31
    Człowieku, przecież ty zwyczajnie łżesz. Nie idź tą drogą.

  120. Teista
    22 czerwca o godz. 15:31

    Dziękuję Panu za odpowiedź.
    Jednocześnie pragnę Pana poinformować, że Pańskie zdziwienie, w związku z moim wcześniejszym zapytaniem, było zupełnie niepotrzebne. Ostatecznie, m.in. w tym celu, zaglądamy na forum, chociażby LOOSE BLUES, aby ze sobą rozmawiać. A to, że na forumowym polu bitewnym, niekoniecznie zawsze, nie kruszymy ze sobą kopii na argumenty, lecz prowadzimy jakieś dziwaczne, mniej lub bardziej udane wojny podjazdowe, to już jest oddzielne zagadnienie.
    Twierdzi Pan, że odpowiedzi i wyjaśnienia „szukam pod lasem, a mam pod nosem”. To jest Pana zdanie. Ja uważam, że problem jest zdecydowanie bardziej skomplikowany. Powiem więcej, stwierdzam, że Pana oświadczenie, jakoby w Polsce – bądź co bądź w kraju katolickim – „bezkarnie napada się na wiarę i wierzących” jest nieprawdziwe. Bez przesady.
    Uważnie zapoznałem się z Pańską odpowiedzią na moje zapytanie i przyjąłem do wiadomości Pański punkt widzenia. Niestety, Pan mnie nie przekonał. Pańskiej odpowiedzi nie traktuję w kategoriach merytorycznych argumentów.
    Gdybym był zgryźliwy i chciał odbić piłeczkę, to przypomniałbym, w jaki sposób i jakimi metodami wprowadzano przed wiekami chrześcijaństwo, chociażby na terenach obecnych ziem polskich. Pomijając już inne, bliższe bądź dalsze, krainy. Ale świadomie tego nie przypominam.
    Ponadto, poruszoną przez Pana sprawę, dot. utraty prawa wykonywania zawodu lekarza, nie zamierzam komentować. Nie mnie to oceniać.

    Na zakończenie, dziękuję Panu również za życzenia. Z pewnością – zdrowia (także duchowego, co Pan szczególnie podkreślił) – nigdy za wiele.

  121. Na marginesie
    22 czerwca o godz. 15:12

    „Obie z Basią byłyśmy, owszem, rozbawione po kolejnej interwencji „jakubka”, która jak wiele razy przedtem nie mogła opanować słowotoku i sypała wulgaryzmami na EP”

    „zachowanie @pombocka wobec @Basi po prostu nie mieściło się w żadnych rozsądnych granicach

    „te bluzgi (wybacz pombocku) były naprawdę nie do przyjęcia”

    „to, co zrobiła @Basia i co ty (ale niestety tylko ty) odebrałeś jako powazny nietakt”

    Kiedy się czyta cudze wpisy z lotu ważki, a potem się ma na ich temat do powiedzenia ciężkie słowa, których znaczeń w języku polskim widać się nie rozumie lub jest się językowym niechlujem, który nonszalancko rysuje dla innych drugiego człowieka jako potwora, to może opinie, które tu o Tobie usłyszałem, nie są przesadzone. Ale nie przyłączam się do żadnych opinii – jestem gdzie indziej. Wczoraj, jadąc na trzech żaglach, wplątałem się pierwszy raz mieczem i sterem w sznury z hakami postawione pod samą powierzchnią przez wyglądających jak ludzie, nienapasionych kłusowników z mojej przystani. Mój kajak jest świetny ślizgacz, ale nawet bez żagli jest pieruńsko wywrotny, co dopiero z trzema żaglami, których nie można refować. Wyciągnięcie dwóch masztów z gniazd przy wietrze i choćby niedużej fali, potem obcięcie, z pełzaniem naprzód, wplątanych sznurów z hakami na samych końcach kajaka to gimnastyka w sam raz dla 76-latka. W takim świecie żyję, a nie w świecie słów. Jest piękny, ale też nie wolny od bardzo pierwotnego egoizmu i egocentyzmu. Egoizm i egocentryzm nie bardzo wiadomo, po co w obecnym świecie są, skoro można żyć bez zabijania, bez współzawodniczenia, bez ambicji, bez bezmyślnego rzucania się dziesięciu na jednego, bez papuziego wypowiadania się o tym, czego się nie zechciało bliżej poznać i bez nazywania zwykłych słów „bluzgami”.

    Znana ciekawostka: w świecie słów znacznie więcej jest przewinień bliźnich niż własnych, choć wszyscy stanowimy jeden i ten sam zbiór osobników niedoskonałych. Dlatego zarzucanie innym „braku kultury”, „chamstwa” to może najpopularniejszy sposób demonstrowania własnej odrębności: czystości, niewinności, szlachetności, bezgrzeszności. Po prostu na zapchanym człowiekowatymi, przeludnionym globie mimikry jest o wiele więcej niż prostomyślności.

css.php