Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
LGBT

7.09.2020
poniedziałek

Pięciopunktowy program działania: jak być dobrym sojusznikiem LGBT?

7 września 2020, poniedziałek,

Dedykuję K.U., który słusznie się obawia, że sytuacja w Polsce ewoluuje w bardzo niebezpiecznym kierunku. Nie zostawimy Was samych sobie na pastwę faszystów!

W związku ze sprawą Margot objawił się nowy kanał nienawiści i pogardy – mianowicie dla „sojuszników” pisanych w cudzysłowie – takich to niby pruderyjnych, świętoszkowatych i drobnomieszczańskich, których rażą środkowe palce i chcieliby pouczać działaczy LGBT, jak mają postępować. Na głosy pogardy i wykluczenia, na kneblowanie ust i szyderstwo zamiast rozmowy nie warto nawet odpowiadać. Wystarczy ze smutkiem skonstatować, że w wojowniczych społecznościach plemiennych starsi starają się utrzymać pozycję w stadzie, konkurując z młodszymi na agresywne i butne zachowania.

Nie sądzę, aby komukolwiek dało się wywrzeć wpływ na kilkaset osób przekonanych, że wszystko im wolno, bo ich sprawa jest słuszna, a oni wyjątkowi. Pycha, narcyzm i kompleksy nie pozwalają na wypełnienie nawet elementarnych warunków rozmowy, na czele z szacunkiem, gotowością do słuchania i równym traktowaniem. Nie ma mowy, aby jakiś „społecznie uprzywilejowany heteryk” został potraktowany z szacunkiem i egalitarnie przez zachwyconych sobą rebeliantów, dokazujących i popisujących się sami przed sobą jak dzieciaki. Szkoda próbować rozmowy, bo można sobie tylko guza nabić. Nie będę więcej polemizował z aroganckimi działaczami, którzy zjedli wszelkie rozumy, a dobre wychowanie to wyrażenie, na dźwięk którego mogą się zakrztusić od pogardliwego rechotu – jeśli jeszcze żyją po usłyszeniu słowa „rada” albo „elity”. Jednak to nie kilkuset zadufanych w sobie (choć często bardzo odważnych i pożytecznych) rebeliantów zadecyduje o przyszłości co najmniej 2 mln nieheteronormatywnych Polaków, lecz pewien konsensus wśród postępowej mniejszości społeczeństwa, dotyczący tego, jak wyrażać niezgodę na homofobię i faszyzm w ogólności. Konsensus – i działanie, rzecz jasna!

Jest nas zaledwie kilka milionów – ludzi gotowych zrobić cokolwiek, by sprzeciwić się faszystom. Skoro jest nas mało, musimy działać, nie oglądając się na innych. Musimy ustalić sobie pewne minimum zasad i konsekwentnie ich przestrzegać. Nie ma przy tym znaczenia, którzy z nas są LGBT, a którzy nie. Nie ma też znaczenia, którzy z nas preferują rewolucyjne formy walki, a którzy wolą metody bardziej pokojowe. Ja akurat jestem zwolennikiem podejmowania działań stanowczych i brania spraw w swoje ręce, gdy panuje faszystowski rząd lub przynajmniej taki, który faszystów osłania i wysługuje się nimi dla własnych celów propagandowych i politycznych.

Jednak większość ludzi woli spokojne, bezpieczne i praworządne metody, przez co konsensus odnośnie do form sprzeciwu i aktywności musi być umiarkowany. Nie wyklucza to oczywiście akcji w stylu Margot (akcji godnej podziwu, co nie wyklucza się z krytyczną oceną takich czy innych jej wypowiedzi), lecz nie one będą treścią konsensusu, który realnie może się pojawić i zafunkcjonować w dużej skali.

Kierując się doświadczeniami krajów Zachodu, które w ciągu minionego półwiecza przeszły od stadium, w którym znajduje się dziś Polska, do nowej moralności publicznej, w której faszyzm jest hańbą i wstydem, proponuję pięć zasad/działań, które powinniśmy podejmować i propagować, aby powstrzymać brunatną falę faszystowskich fekaliów, która przelewa się przez Polskę. Jej źródła tkwią w Kościele katolickim i fundamentalistycznych organizacjach chrześcijańskich, w cynizmie rządzących oligarchów, w lękach i kompleksach prostych ludzi, a przede wszystkim w traumatycznej przeszłości niewolniczego społeczeństwa, w którym destrukcyjna agresja przez stulecia była tak samo oczywistą częścią życia jak rozpacz.

Zachodowi zajęło pół wieku, aby wydźwignąć się na wyższy poziom moralny. My możemy zrobić to w jedną czy dwie dekady. Bo łatwiej iść utorowanym szlakiem, niż go wytyczać.

Oto co moim zdaniem powinniśmy uczynić:

1. POWSZECHNIE ZAADOPTOWAĆ TĘCZĘ. Faszyści swoją bezprzykładną agresją podarowali nam wielki symbol: tęczę. Prześladując ją, przywrócili jej zapomnianą już przed wiekami świętość. Dziś tęcza obecna jest wszędzie w przestrzeni publicznej i instytucjonalnej Zachodu. Tęczowe flagi powiewają na gmachach publicznych i uniwersytetach. Wielu ludzi ma je w oknach i na balkonach. I to wcale nie tylko dla wyrażenia solidarności z LGBT! Bo tęcza to tak samo głęboki i archaiczny symbol jak krzyż. Oba zresztą mają wspólne znaczenie jako znak powiązania świata ziemskiego ze światem boskim i wiecznym. Lecz tęcza znaczy ponadto pokój, harmonię i szacunek dla różnorodności. Powinniśmy odnowić tęczę i eksponować ją powszechnie, domagając się tego samego szacunku dla niej, jakim cieszą się symbole ściśle religijne. Tęcza musi stać się naszym krzyżem, krzyżem ludzi dobrej woli. Tęcza, w imię której nikogo nie torturowano, nie mordowano ani nie wysyłano do piekła.

Tęcza to znak czysty, nieskalany przez zbrodnicze nadużycia, znak, który każdy inny – np. krzyż – może tylko opromienić i odnowić, nigdy zaś nie poniżyć i nie sprofanować. Tak więc przyjmijmy powszechnie ten znak i eksponujmy go na co dzień. W ten sposób będziemy się widzieć i rozpoznawać, a stanowcza obrona naszej tęczowej tożsamości sprawi, że nasz symbol uzyska pełne prawo obywatelstwa i pełną ochronę w przestrzeni publicznej. Musimy się tego prawa obywatelstwa i tej ochrony domagać.

2. ZDEFINIOWAĆ FASZYZM. Nie wolno nam się mitygować i lękać nazywania rzeczy po imieniu. Walczymy z faszyzmem, a nie „neofaszyzmem” ani „skrajną prawicą”. Faszyzm to określenie, które wybrali dla siebie sami faszyści, a jego sens jest jasny. Musimy jednakże ten sens wciąż przypominać, gdyż większość z nas trawi zabobonny lęk przed naruszeniem tabu, jakim jest powiedzenie głośno, czym jest faszyzm, a w konsekwencji ogół nie wie właściwie, o czym jest mowa. Więc mówię głośno: faszyzm to ustrój polityczny Włoch czasów Mussoliniego, naśladowany przez Hiszpanię, Portugalię, Argentynę i wiele innych krajów aż do lat 70. i 80. XX w. Ustrój ten opiera się na ideologii szowinizmu oraz religii katolickiej, podniesionej do rangi oficjalnego wyznania państwowego. W każdej z faszystowskich dyktatur (wyjątkiem może być Rumunia, gdzie analogiczną rolę odgrywała cerkiew) Kościół aktywnie i podmiotowo współtworzył totalitarny system państwowy, w którym ideologia nacjonalistyczna i kościelny rząd dusz w jedności i harmonii budowały nieludzki aparat opresji, inwigilacji i terroru. Jest naszym obowiązkiem nieustanne przypominanie, że faszyzm nie kończy się na nacjonalizmie i militaryzmie, na świeckiej fascynacji siłą, hierarchią i posłuszeństwem, lecz ma swój fundament w średniowiecznym totalitaryzmie katolickim, którego jest nowoczesną formą. Nie da się oddzielić walki z faszyzmem od zwalczania jego konstytutywnego składnika, jakim jest ideologia kościelna. Wolni i światli Polacy muszą mówić: precz z faszyzmem – nacjonalistyczną katolicką teokracją rodem z Italii i Hiszpanii!

3. ZDEFINIOWANIE HOMOFOBII PRZEZ ZESTAWIENIE JEJ Z INNYMI FORMAMI NAPIĘTNOWANIA I WYKLUCZENIA. Powinniśmy nieustająco i przy każdej okazji przypominać, że stygmatyzacja, wykluczenie i opresja mają tę samą naturę i strukturę, niezależnie od tego, czy chodzi o czarnoskórych, Żydów, emigrantów, mniejszości religijne, czy LGBT. Pierwszym krokiem jest izolowanie – np. zamykanie w sferze prywatnej gejów i lesbijek, którym odmawia się prawa do publicznego manifestowania swojej tożsamości. Zasadą jest również unikanie piętnowania osób, by zamiast tego piętnować ich rzekome winy, np. wyznawanie amoralnej ideologii. Antysemici potępiają syjonizm, a nie Żydów jako takich; homofoby – rzekomą ideologię LGBT, a nie gejów i lesbijki. Homofobia to nie tylko bicie i wyzwiska, lecz wszelkie zachowanie, które wyraża wyższościowy, protekcjonalny bądź wykluczający stosunek do osób nieheteronormatywnych. Odmawianie im praw do legalizacji swoich związków bądź wychowywania dzieci jest właśnie typowym przejawem homofobii, tak jak domaganie się ograniczeń w przyjmowaniu Żydów na uniwersytety jest przejawem antysemityzmu. Nie możemy się bać na co dzień przyrównywać homofobii do rasizmu i antysemityzmu. Skoro doczekaliśmy się społecznego potępienia rasizmu, dzięki przypominaniu tej analogii możemy dojść do tego, że również homofobia stanie się nieakceptowalna.

4. NATYCHMIASTOWE PIĘTNOWANIE HOMOFOBII W SFERZE PRYWATNEJ I PUBLICZNEJ. Jeśli będziemy przyzwalać na to, że w naszej obecności obraża się bądź w inny sposób poniża i krzywdzi osoby LGBT, nigdy nie przezwyciężymy ani homofobii, ani faszyzmu, z którym jest ona nierozerwalnie powiązana. Powinniśmy wymagać od siebie odwagi prywatnej, polegającej na mierzeniu się z bliskimi i ze znajomymi w razie homofobicznych zachowań z ich strony, a także odwagi cywilnej – gdy będziemy świadkami czyjejś pogardy, nienawiści lub tylko lekceważącego stosunku do osób LGBT. Skoro potrafimy być stanowczy, gdy ktoś pokazuje swój rasizm albo przynajmniej prowokuje nas wypowiedziami tego rodzaju, to dlaczego brakuje nam rezonu, gdy dotyczy to gejów i lesbijek? Musimy się po prostu tego nauczyć, tak jak nauczyliśmy się każdej innej rzeczy, którą umiemy. Potraktujmy to jako nasz moralny obowiązek, wynikający z człowieczeństwa i będący prostym nakazem przyzwoitości, a nie żadnym heroizmem.

5. OKAZYWANIE AKCEPTACJI I SOLIDARNOŚCI CZŁONKOM RODZINY, PRZYJACIOŁOM, ZNAJOMYM ORAZ WSPÓŁPRACOWNIKOM BĘDĄCYM OSOBAMI LGBT. Nie ma chyba rzeczy bardziej oczywistej dla kogoś, kto odczuwa szczerą solidarność i empatię z osobami, które muszą się wstydzić, bać, ukrywać z powodu swojej miłości. Jeśli naprawdę to czujemy, to nie wahajmy się tego okazać. To nie jest, to nie może być tabu. Owszem, trzeba trochę odwagi, żeby poruszyć ten temat, lecz odwaga ta jest naszym obowiązkiem. Nie trzeba zresztą czynić tego ostentacyjnie – wystarczy właściwy gest, pełna empatii, przyjacielska aluzja, zapewnienie o przyjaznych uczuciach, aby nasi nieheteronormatywni bliscy i znajomi poczuli się lepiej i bezpieczniej. Nie mówmy im, że nas „nie obchodzi” (bo to tylko zakamuflowana awersja), lecz właśnie, że nas obchodzi, że dbamy i przejmujemy się. Jeśli nie przekroczymy granicy protekcjonalności (co stanowi poważne ryzyko i czego trzeba się wystrzegać), zachowamy delikatność i wyczujemy granicę, poza którą dana osoba nie chciałaby nas przepuścić – możemy być pewni, że zrobimy dobrze. Po prostu zróbmy wysiłek wyobraźni i postawmy się w sytuacji kogoś, kto kocha osobę tej samej płci albo ma inną płeć niż ta, na jaką wygląda. Jeśli 2 mln nieheteronormatywnych Polaków otrzyma osobiste emocjonalne wsparcie od 5 mln przyjaciół, faszyzm nie przejdzie!

Bo faszyzm nie przejdzie! Nie może!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 44

Dodaj komentarz »
  1. Panie Hartman , czy kierunek zmian jaki Pan proponuje polskiemu spolecznestwu czyli „przejscie na wyzszy poziom” moralny powoduje ze co roku jest w spoleczentwie zachodnim
    1 Mniej rozwodow
    2 Mniej niechcianych ciaz
    3 Mniej aborcji
    4 Mniej konfliktow spolecznych ?
    5 Jest co roku coraz mniej spolaryzowane spolecznestwo na zachodzie ?
    6 Spoleczenstwo to coraz bardziej pomaga rozwiazywac konflikty krajow III swiata ?
    7 Jest co roku coraz mniejsze rozwarstwienie spoleczne ?

    Czy moze Panie Hartman jest dokladnie odwrotnie a bedzie tylko i wylacznie gorzej i juz widzimy tam efekt powoli gotowanej zaby

    I to Pan oferuje spolecznestwu polskiemu w zamian za porzucenie tzw mitycznego „faszyzmu” a to jest po prostu powrot do narodowego konserwatyzmu
    Nie odpowiada Panu , rozumiem ale niech Pan sie zastanowi co Pan proponuje bo komunizm w teorii wygladal prawie jak raj na ziemi a do czego doprowadzil ?

    Moze Polacy choc raz beda madrzy przed szkoda

  2. Wreszcie definicja „Nowej Nienormalności” została zdefiniowana w 5 punktach. Życzę powodzenia apostołom tej religii i praktykującym uczniom. W czasach histerii koronawirusowej, upadku waluty globalnej, zadłużenia zewnętrznego i wewnętrznego, minusowego „wzrostu” gospodarczego świata zachodniego, wprowadzanie ideologii „Nowej Nienormalności” jest zadaniem niezwykle ambitnym. Do grona biernych wyznawców tej ideologii dołączyło właśnie środowisko akademickie pozostające w domu po rozpoczęciu roku akademickiego przed monitorami osobistych komputerów. Pozbawione heteroseksualnych kontaktów, będzie ewoluowało w stronę osobistego rozwiązywania problemów seksualnych w gronie najbliższej rodziny. To są przyszłe kadry działaczy antyfaszystowskich, wychowanych w cieple domowego ogniska z dala od życia zewnętrznego, gdzie panoszą się złowrogie wirusy realnego życia.

  3. Niedawno czytałem w krytyce politycznej tekst dot. syjonizmu, który prezentuje ową ideologię w bardzo krytyczny sposób. Uważam, że syjonizm jest nieprzyjazny lub wręcz, że jest wrogi Żydom żyjącym w diasporze, a także tym, których nie bardzo obchodzi, że są Żydami. Wg wersji lekowatej, czyli muchosrańskiej narracji syjonizm jest też wrogi Polakom, także gdyż obraca w naszą szkodę wysiłek wielu Polaków, którzy słusznie pokazują podłość i zbrodnie naszych rodaków, z których wielu było ludźmi bez sumienia, a i wielu zwykłymi kryminalistami. Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj. Tacy ludzie są wszędzie i dzisiaj i posługują się każdą ideologią, a także wiarą dla celów czysto egoistycznych czy też po prostu schlebiając złu jakie niosą w sobie. Zło jak i dobro jest częścią osobowości człowieka. W literaturze najpełniejszy wyraz temu dał Dostojewski. Stąd mamy termin Dostojewszczyzna. Proszę bardzo możemy wybrać postawę bardziej konfrontacyjną i bardziej jeszcze spolaryzować społeczeństwo.Taka walka jednak spowoduje, że sam znajdę się na dłużej wśród sympatyków PiS i takich osób jak ja będzie wielu. Z tych osób dzisiaj PiS ma większość w sejmie, a może i będzie miał w senacie. Walka taka więc konserwuje obecne podziały, które same w sobie są czymś anachronicznym, bo dlaczego mam wybierać złodziei i osoby instrumentalnie traktujące obywateli, jeśli po drugiej strony jest kościół katolicki i polski nacjonalizm? A w sumie szkoda, że tak jest, bo zrobiło się nudno i smutno z uwagi na to, że po każdej stronie rośnie ekstrema, która jest odległa od poglądów ogółu. Rewolucje nie popychają społeczeństwa w rozwoju cywilizacyjnym. Raczej odwrotnie są gwoździem do trumny. Co widać na przykładzie np. takiego Muchostrańska, jakim jest dziura w dupie bolszewicka, dziura w dupie Breżniewa i teraz Rosja Putina, też dziura w dupie, jak zawsze.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Głupio wyszło z tym(tą) Margot, a Pan ciągle wyskakuje przed orkiestrę i nawołuje; za mna chłopcy. Pańskie pięć przykazań śmiech budzi. Ja rozumiem, że co tydzień trzeba pańszczyznę odrobić, ale na miłość boską Pan jesteś filozof i poziom trzeba trzymać!

  6. Popieram to co Pan napisał. Nie można być obojętnym wobec krzywdy, którą się wyrządza wielu osobom, tylko dlatego, że są inne. Za tchórzostwo płaci się bardzo wysoką cenę.

  7. Do mniej więcej 2012 roku „Polityka” była wyważona, centrowa, nie angażująca się w ideologiczne przepychanki i z przyjemnością ją czytałem. Teraz mi zostały tylko „Pomocniki”, które ciągle takie są (nie licząc tego o LGBT).

    To przez nas, centrowców, opozycja totalna nie może wygrać. Bo my chcemy czegoś zupełnie innego niż to co proponuje ten artykuł. Oddałem w drugiej turze ostatnich wyborów głos nieważny.

  8. Kiedy czyta się z osłupienie jak pis odwraca znaczenia, bezprawie nazywa prawdziwym prawem. Jak czyni z demokratycznych instytucji wydmuszki, wsadzając do tych instytucji jak TK takie specymeny , Pawłowicz, Piotrowicza, czyniąc rzecznikiem praw dziecka kompletnego idiotę Pawlaka, nie mowiąc o infantylnym Dudzie, to nasuwa się takie wytlumaczenie.
    Kaczyński pierfidnie osmiesza demokrację, niszczy ją, kiedy te ważne filary demokracji obsadza bezwzględnymi kreaturami. I im bardziej oburzamy się, i liczymy na jakies opamietanie się, na to, ze w końcu gdzieś tam w głębi jest patriotą, chce dobra Polski, że tylko się myli i wystarczy mu to wytłumaczyc, to on zrozumie. Kaczyński słysząc taki rady rechocze.
    Nie, celem tego dyktatorka jest wypalenie wszystkiego, co może ograniczac jego samowole, na tym pogorzelisku ostateczną instancją pozostanie ON, w NIM zamieszka owa trójpodzielna władza, bo on bedzie tworzyl prawo, osądzał czy prawo jest dobre, je aplikował, czyli 3 w jednym, , taka kompaktowa wersja Monteskiusza..
    Ale, gdzie on się tego nauczył ?. Ponoć idolem Kaczyńskiego był Stalin. Ale nie ulega wątpliwości, że głównym mentorem jest dla niego kościół. Odwracanie znaczeń, serwowanie absudrow,, że dziewica porodziła, a skatowany na krzyżu Chrystus zmartwychwstał i rządzi sobie z ojcem w niebiesiech z fruwajacym nad nimi gołębiem. Toż brednie Macierewicza na temat katastrofy to prawie prawda wobec niedorzeczności opowiadanych w kościele. Nic dziwnego, że tak przygotowane, spreparowane od maleńkości mózgi suwerena akceptują „naukowe’ eksperymenty pana Antoniego. Tv Kurskiego to też malutka szkółka kłamstwa w porównaniu z uniwersytet kościelnego łgarstwa.
    Ale, panie profesorze, co z tego, ze pan, ja i wielu tak uważamy. Kościelna ośmiornica ma się doskonale już od 1500 lat, i pewnie jeszcze pożyję dopasowywując sie jak kameleon do różnych Mussolinich, Salazarow, Hitlerów, czy małych ratlerków Kaczyńskich.
    A problem LGBT a kościół. Wyjasnia to w „Sodomie” Martel. Dlaczego Watykan jest w 90% gejowski ? Arcybiskup Paetz był w mlodości kochankiem papieża Pawła VI-go (wtedy jeszcze tylko kardynała)
    W małym miasteczku albo wiosce na południu Włoch żyje sobie chłopczyk. Do 12-13 roku zycia nie rózni się od innych dzieci. Ale potem hormony zaczynaja odgrywać rolę. Chłopak zachowują sie inaczej niz koledzy, ci sa agresywni, kochaja piłke nożną. A ten chłopczyk jest jakis inny, nie interesują go dziewczyny, jest dziwny w mowie w ruchach. Staje się pośmiewiskiem dziewczyn i chłopaków. Ojciec próbuje go korygować pasem, żeby zrobić z niego mężczyznę. Matka modli się do Maryi o interwencję. Chłopak czuje sie zaszczuty, jest bliski popełnienia samobójstwa.
    I wtedy kościół rzuca mu koło ratunkowe, wstępuje do seminarium, zakłada sutanne. Koledzy zaczynają go szanować, dziewczyny kłaniać się, matka dziękuje Maryi za pomoc. Taki chłopak szybko awansuje w hierarchii, staje się kochankiem biskupa, ten go poleca do Watykanu, tam wpada w oko jakiemuś kardynałowi, i tak Watykan nasyca się gejami.
    Martel – sam bedąc gejem – pisze, że kościół dlatego tak ostro zwalcza gejów „w cywilu”, bo straciłby niewyczerpywalne źrodlo naboru nowych księży.
    Stąd ten brutalny atak na LGBT, na 10% populacji ludzkiej, ludzi, którzy chcą żyć normalnie, nie przebierac się w sutanny, by kryć się ze swoją seksualna orientacją, być traktowanymi jak normalni ludzie.
    Ta amoralna instytucja, jaką jest kościoł, zmusza gejów w sutannach do atakowania takich samych jak oni , prześladowania ich za to, ze ci nie stali sie funkcjonariuszami tej organizacji.

  9. Panie Profesorze, ja się sprzeciwiam hejtowi wobec kogokolwiek. Problem mam jednak z tym, że lewicowe środowiska wałkują tylko jeden temat – LGBT. Mówi pan o prawie do wychowywania dzieci, czyli adopcji. Tym czasem w Polsce funkcjonuje taki system prawa rodzinnego, które po rozwodzie w większości przypadków pozbawia praw rodzicielskich jedno z rodziców, zazwyczaj ojca. Nie dla tego, że jest zbiorem, alkoholikiem itp., ale tylko dla tego, że kobieta się nie zgadza opiekę na przemienną. Skoro się nie zgadza, to sąd musi komuś przyznać pełnię praw i prawie zawsze przyznaje kobiecie. Dzieci są odbierane własnemu rodziców, pozbawiany on jest prawa do wychowania tego dziecka, które części widuje się z nauczycielem w-f niż własnym ojcem. Dla kogoś, kto ma wśród przyjaciół albo rodziny taką historię, to nóż się w kieszeni otwiera!

    Inny przykład – ci sami ludzie, którzy mówią o równości LGBT, za chwilę wyszydzają i deprecjonują osoby utożsamiające się z jakąś religią., nie widzę w tej materii realizacji postulatu „wszyscy różni wszyscy równi”. Jestem wręcz pewien, że gdy LGBT uzyskają swoje prawa, to 90% z nich będzie się uważała za katolików i demonstrowala swoją wyższość wobec osób identyfikujacychvsie z innymi systemami religijnymi.

    Coraz bardziej razi mnie pogardliwe odnoszenie się miastowych do wioskowych. Odmawia się ludziom że wsi inteligencji i wielu ludzkich cech. Zamiast pomoc ludziom że wsi np w uzyskaniu wykształcenia, miasto chce wieś traktować jak podległych im głupich chłopów.

    Wiele można jeszcze przykładów wymieniać. LGBT walczą tylko o swoje. Może najwyższy czas, żeby zorganizowali marsz w obronie różnorodności wyznaniowej, etnicznej, powiedzieli coś o alienacji rodzicielskiej, przypomnieli że ludzie ze wsi też zasługują na szacunek itd. Może wtedy się okaże, że z różnych powodów wykluczanych jest nie 2 miliony, ale 10 mln Polaków? Może LGBT wreszcie zobaczą, że jest wiele innych problemów poza ich własnymi? Może jaka# refleksja nad czym, czemu lewica ociera się o próg wyborczy?

  10. Od lat czytam blog pana Hartmana i w 100% zgadzam się z jego opiniami. Podziwiam formę i umiejętność argumentowania oraz poglądy, które prezentuje. Mieszkam od lat poza krajem i widzę jak daleko i w/g mnie z tylu od Zachodu znajduje się społeczeństwo polskie. Powód to uwarunkowanie tradycją polską i kościołem oraz przeszłość PRL-u. Dla większości Polaków lewica to komunizm i polityka przez lata nikogo nie interesowała. Dopiero teraz, wobec faszyzmu i nietolerancji, rodzi się świadomość i potrzeba walki. Wreszcie ludzie protestują, niestety ale zło jest i będzie trudno go ze społeczeństwa usunąć. Popieram każde działanie w tym kierunku i wierzę że można, jak mówił Obama „Yes, we can”. Dodam tylko że jestem wstrząśnięta wulgaryzmem, szczególnie werbalnym. Dlaczego trzeba używać wulgarnych słów? Oglądam czasami seriale polskie na Netflix, tam tylko k… itd, wszyscy tak się wyrażają!

  11. Zarówno prof Hartman, jak i wielu tutaj obecnych, deklaruje lewicowość swoich poglądów. Pytam więc, czemu cała lewicowa para idzie obecnie w gejowski gwizdek? Czy żyjemy już w państwie absolutnego dobrobytu i nie istnieją już grupy ludzi prawdziwie wykluczonych- prawdziwie, czyli ekonomicznie? Nie jest tajemnicą, że poziom życia osób nieheteronormatywnych jest istotnie wyższy od średniej krajowej- rzekłbym nawet, że bardzo istotnie. Zauważcie, że parady LGBT to manifestacje luksusowego hedonizmu, a nie marsze zahukanej, poniżonej biedoty. Jeśli chcecie o coś walczyć, to może o to, by dominującą ścieżką gejowskiej inicjacji, przestała być homoseksualna pedofilia praktykowana przez prominentnych wujków z szołbiznesu, polityki lub kleru.
    P.S. Dziękuję Profesorowi za zdefiniowanie faszyzmu, bo mam wrażenie, że wielu lewaków używa tego słowa, nie do końca rozumiejąc co ono znaczy. Zauważam przy tej okazji, że najjaskrawszym przykładem konglomeratu nacjonalizmu, militaryzmu i teokracji, jest państwo założone w latach 40-tych na terenie Palestyny.
    P.S. 2. Zawsze będę powtarzał, że wśród barw tęczy LGBT, brakuje mi koloru kakaowego….

  12. Politomatolki sadza bowiem, ze wygrywajac wybory moga jako wiekszosc pluc na ulicy.

  13. Lelek ciagle udaje, ze teskni za neokolonializmem radzieckim.

  14. Trudno traktować poważnie media, które pospolitego chuligana traktują jak jakiś autorytet, przeprowadzają z nim wywiady i chcą go zrobić liderem (ale czego)? Taką osobą jest Michał Sz., który nazywany jest przez bezmyślnych ludzi Margot. Wydaje mi się, że cały ruch LGBT chce podkreślić swoją wyższość nad normalnymi rodzinami i temu celowi służą wszystkie parady równości, których uczestnicy grają rolę pospolitych idiotów i podobnymi idiotami są ci, którzy ich oglądają. Homoseksualne osoby, które cenią swoją odrębność nie chodzą na parady równości.

  15. bergbaumsztajn
    8 września o godz. 13:39

    Zawsze bedzie powtarzal siodma klase. Caly szatan.

  16. Gorillo, już wiemy, że nie rozumiesz czym jest tożsamość płciowa, na prawdę nie musisz po raz kolejny obwieszczać światu swojej ignorancji.

  17. Kanał nienawiści i pogardy pojawił się w środowisku LGBT. Tak się złożyło, że przez jakiś czas zajmowałem się NGO i znam pobieżnie sytuację niektórych organizacji zajmujących się problematyką LGBT. Jedna z tych organizacji o nazwie Transfuzja miała ambicje, w niezbyt dużym stopniu w praktyce realizowane, opisania naukowego środowiska LGBT pod kontem psychologicznym. I co się okazało? No, okazało się, że jest to środowisko nękane nagminnie nie tylko takimi problemami, jak konieczność świadczenia różnych usług seksualnych w różnych celach, ale także problemem nietolerancji na dużą skalę. Środowisko LGBT jest złożone z dość wielu bardzo różnych odchyleń od normy w seksualności człowieka i osoby, które mają konkretne odchylenia nie są tolerancyjni w większym stopniu niż społeczność heteroseksualna w stosunku do osób, które mają inne odchylenia seksualne. Problem na pewno leży w poziomie kultury członków społeczności LGBT, ale nie tylko. Osoby heteroseksualne odczuwają naturalny wstręt do zachowań seksualnych wykraczających poza normę własnych zachowań, ale taki sam wstręt odczuwają też osoby nienormatywne wobec osób innych osób nienormatywnych, jeśli ich odchylenia się różnią, a różnice są tutaj znaczne. Tak więc publiczne ujawnianie swej seksualności i publiczne afiszowanie, albo próba zbliżenia się – rodzi agresję nie tylko środowisk homofobicznych; to jest też problem istniejący wśród osób, które tworzą społeczność LGBT. Pojęcie społeczność LGBT jest więc w pewien sposób fałszywe, bowiem nie jest to żadna społeczność. To są raczej zbiory osób o bardzo odległej od siebie tożsamości seksualnej.

  18. Jeśli chodzi o demokrację to tak naprawdę nie ma jednoznacznej definicji czym ona jest. Nawet, gdybyśmy pisali o demokracji arytmetycznej w sensie wyborów członków do instytucji publicznych arytmetyczną większością głosów wyborców, to i tak jesteśmy daleko w ciemnej dupie, bo jak lokować wobec instytucji demokratycznych instytucje, które nie są obsadzane osobowo w drodze powszechnych głosowań. Czy też co zrobić z tym fantem, że wiele instytucji zostało obsadzonych z klucza opracowanego przez służby specjalne, albo w taki sposób, aby umożliwiać zawłaszczenie dobra publicznego względnie zniewolenie obywateli przez uprzywilejowaną wręcz w sposób przestępczy elitę.

  19. Chyba bardzo dobry plan prof. Hartmanna. Bo jak widac po wpisach wiele zakutych pal sie go autentycznie boi 🙂

  20. roman17
    8 września o godz. 18:47

    Ceni swoja odrebnosc. Ktokolwiek cokolwiek mu odrabal.

  21. @kormoran
    8 września o godz. 11:02

    Zwróciłeś uwagę na ważną sprawę. Otóż w Polsce ci sami ludzie, którzy deklarują się jako obrońcy mniejszości i słabszych, bez żadnych zahamowań demonstrują pogardę wobec osób pochodzących ze wsi, niższego stanu czy gorzej wykształconych. „Mniejszości” i „słabsi” to dla nich tylko LGBT lub – przy okazji ostatnich protestów BLM – czarnoskórzy. Pewnie dlatego, że obrona tych grup jest modna w liberalnych kręgach na Zachodzie, a oni bardzo chcieliby być kojarzeni z modą, liberalizmem i Zachodem.

    Po raz pierwszy zwróciłem na to uwagę kilka lat temu, gdy Kuba Wojewódzki, który zawsze podkreślał swoją otwartość i liberalizm, wyraził się o ukraińskich pomocach domowych jak o niewolnicach. Co więcej, prominentni przedstawiciele tzw. obozu liberalnego (skupionego politycznie wokół PO) stanęli w jego obronie. Ostatecznie Wojewódzki nie poniósł żadnych konsekwencji, a kozłem ofiarnym został jego kolega z anteny, który miał słabszą pozycję w branży…

    Ostatnio w związku z awanturami o LGBT i protestami BLM wielu takich „obrońców słabszych”, również na łamach „Polityki”, pomstowało na „faszystów” używających określeń typu „pedały” czy „murzyni”. Nigdy jednak nie raziły ich takie wyrażenia, jak „wieśniak”, „słoma z butów” czy nazwa portalu „Sok z buraka”.

    Gdy po wygranej Dudy Zbigniew Boniek napisał, że nie chce, aby Polskę urządzali mu „emeryci, mieszkańcy wsi i ludzie po podstawówce”, spotkał się z krytyką nie tylko ze strony PiS. Nasze „liberalne autorytety” nie dostrzegły w tym jednak niczego niestosownego i tłumaczyły, że to przecież prawda. Prawda? No to wyobraźmy sobie, co by było, gdyby Boniek napisał, że Włochy, jego drugi kraj, zostały zniszczone przez imigrantów z Afryki. A to też jest prawdą….

    Też się czasem zastanawiam, dlaczego impreza pod tęczową flagą nazywa się „marszem różnorodności”, ale tak naprawdę uczestniczą w niej tylko ludzie o nietypowych orientacjach seksualnych oraz popierający ich działacze lewicy. Dlaczego nie jest to parada polskich muzułmanów, buddystów i harekrisznowców, Wietnamczyków i Afrykańczyków, górali i Kaszubów, kiboli i zakonnic, itd., itp.?

  22. remm bredzi o prawdzie. Po moskiewsku, populistycznie lansujac swoja prawde.

  23. Na temat środowiska LGBT w Polsce, wypowiadałem się kilkakrotnie już wcześniej. Do chwili obecnej nie zmieniłem zdania w powyższej sprawie.

    ——————————————————-

    Nie ukrywam, że z powodów, których nie przedstawię – ale zapewne wszyscy domyślają się w czym rzecz – w ubiegłych tygodniach, nieco rzadziej zaglądałem na forum bloga LB. Dlatego też, siłą rzeczy, częściej zerkałem na inne blogi POLITYKI, chociażby na blog Daniela Passenta i nie tylko.
    To właśnie tam, w dniu wczorajszym, zauważyłem wpis jednego z blogowiczów, który stwierdził m.in., cyt.:

    „Kurt Waldheim, kanclerz austriacki i chwilowy SG ONZ, nie mógł utrzymać swojej funkcji na drugą kadencję, bo COŚ [podkreśl. moje] mu przypomniano”.

    No cóż, powyższe zdanie wymaga sprostowania oraz uzupełnienia.
    Przede wszystkim, Kurt Waldheim (1918-2007), nigdy nie był kanclerzem Austrii. Był natomiast, w l. 1968-1970, ministrem spraw zagranicznych, a w l. 1986-1992, prezydentem Austrii.
    Jest to o tyle istotne, że na austriackiej scenie politycznej, pierwszą rolę zdecydowanie odgrywa kanclerz federalny. Natomiast prezydent, jedynie pełni funkcje reprezentacyjne, podobnie jak w Niemczech.
    I dalej, Kurt Waldheim nie był „chwilowym” Sekretarzem Generalnym Organizacji Narodów Zjednoczonych.
    Przypomnę, że K. Waldheim pełnił funkcję sekretarza generalnego ONZ w okresie od 1 stycznia 1972 do 31 grudnia 1981 roku. A więc dokładnie – 10 lat. Dlatego trudno tutaj mówić o „chwilowym” pełnieniu tej funkcji.
    Ale nie czynię z tego jakiegokolwiek problemu, ani tym bardziej, tragedii narodowej. Ostatecznie, każdy z nas, ma pełne prawo do własnej oceny upływającego czasu.
    Ze swoją pierwszą sympatią byłem – ho, ho, ho – aż 4 miesiące. Kawał czasu!
    Natomiast z żoną, jesteśmy razem 35 lat. Czyli chwilkę.

    I rzecz najbardziej istotna: nie można powiedzieć, że Kurtowi Waldheimowi „coś” przypomniano. Niby „kto” i „co”?
    To byłoby zdecydowanie niedopuszczalne uproszczenie sprawy.
    W 1986 roku, Kurt Waldheim ponownie kandydował na stanowisko prezydenta Austrii (po raz pierwszy – w 1971 roku).
    Podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi, publicznie ujawniono fakt przynależności Kurta Waldheima do NSDAP i SA oraz służbę w Wehrmachcie (był oficerem wywiadu wojskowego). Brał m.in. udział w ataku Niemiec na ZSRR w 1941 roku oraz służył na Bałkanach. Podczas służby na Bałkanach, był m.in. członkiem sztabu generała Alexandra Lohra, straconego po wojnie za zbrodnie wojenne.
    Do 1986 roku, Kurt Waldheim ukrywał te fakty, wskazując jedynie na służbę w okolicach Triestu pod koniec wojny.
    Wielu przeciwników Waldheima sugerowało wręcz, że musiał wiedzieć o zbrodniach wojennych, w tym o deportacjach Żydów greckich oraz masakrach na terenie Jugosławii. Wyrażano nawet przypuszczenia, że sam również mógł brać udział w zbrodniach wojennych. Jednak nikt nie przedstawił na to dowodów.
    Ostatecznie, Kurt Waldheim wygrał wybory prezydenckie i pełnił swój urząd do 1992 roku. W 1992 roku nie ubiegał się o reelekcję.
    Należy nadmienić, że ujawnienie wojennej przeszłości Kurta Waldheima spowodowało, iż w wielu krajach, był traktowany jako persona non grata. Będąc głową państwa, odwiedził tylko kraje arabskie oraz Watykan.
    I co również jest istotne: podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi w Austrii, w 1986 roku, wojenną przeszłość Kurta Waldheima, nie wypominali mu np. Amerykanie, Rosjanie, Anglicy, Francuzi, Niemcy, Włosi, mieszkańcy Jugosławii czy Grecy. Chociaż jestem przekonany, że – co najmniej – Niemcy, Rosjanie i Amerykanie, już wcześniej, doskonale znali jego życiorys.
    Otóż, wojenną przeszłość Kurta Waldheima, zaczęli wynosić na forum publiczne jego rodacy, tj. Austriacy!

    Z kolei inny uczestnik forum na blogu Daniela Passenta słusznie zauważył, że:

    „Szwajcaria bogaciła się całą wojnę na produkcji dla machiny wojennej sąsiada”.

    Znam chociażby ustną relację kilkunastu osób, które podczas wojny, przebywały w Szwajcarii – bądź co bądź – w kraju neutralnym.
    Ich opinie były niemal jednakowe, a mianowicie stwierdzali, że:
    mieszkańcy Szwajcarii, od poniedziałku do soboty, pracowali na rzecz III Rzeszy, a w niedzielę modlili się o zwycięstwo Aliantów.

    Natomiast na blogu LB, w dniu 8 września, jeden z forumowiczów, dziękuje profesorowi Hartmanowi za „zdefiniowanie faszyzmu, bo ma wrażenie, że wielu lewaków używa tego słowa, nie do końca rozumiejąc, co ono znaczy”.
    No cóż, daj Boże, aby wszyscy prawacy, doskonale rozumieli znaczenie słowa „faszyzm”. Daj Boże!

  24. W pełni zgadzam się z tezami Profesora i planem wsparcia dla środowisk LGBT. Mieszkam w kraju gdzie w rządzie i w parlamencie zasiadają i działają geje i lesbijki. Sami przecież do rządu i parlamentu nie weszli i musieli się znaleźć ludzie którym ich orientacja seksualna nie przeszkadzała. Ci ludzie to wyborcy. Wszyscy komentatorzy na blogu którzy wieszczą kasandryczne wizję co się stanie z Polską gdy środowiska LGBT uzyskają należne im PRAWA CZŁOWIEKA powinni się zastanowić jaką Polskę urządził im KK do spółki z prawicą. Polskę pełną chamstwa, homofobii i powszechnego wykluczenia.

  25. Panie profesorze,
    Napisał Pan bardzo piękny esej, po którym widać, że potrafi się Pan wsłuchać w człowieka. W pewien sposób wyprzedza Pan epokę. Posypała się na Pana lawina krytyki. Proszę się nią nie zrażać. Proszę się w nią wsłuchać.

  26. Dziekuje panu Profesorowi za porzadek na tym blogu.

  27. Kormoranie, nie wiem czy piękny esej, ale na pewno przepiękna cenzura. Moje wpisy poznikały, a najcelniejsza krytyka panahartmanowej propagandy nawet na chwilę się nie ukazała, więc już nie podyskutujemy.
    Zastanawiam się czy by nie założyć Anty Hartman Blog, gdzie by były kasowane tylko wpisy łamiące prawo i wulgaryzmy.

  28. Byloby lepiej, gdyby
    Mr Hyde
    9 września o godz. 3:56

    ukrywal nie tylko swoje powody, lecz rowniez swoje wywody w blogosferze.

  29. Janek007
    9 września o godz. 0:40

    Obiecal milczec w przyszlosci i nie zasmiecac blogosfery. Serdeczne Dzieki.

  30. Moja 5-tka

    Całkowicie zgadzam się z Panem Profesorem.
    Proponuje ponadto, dodatkowe ułatwienia.
    Mogące chociażby w jakikolwiek sposób wynagrodzić ciężki los jaki spotkał
    LGBT owców.
    A więc.
    – Punkty za pochodzenie dla dzieci par homoseksualnych przy zdawaniu na studia.
    – Zniżka 50% na środki komunikacji miejskiej
    – Bon turystyczny 500 złotych ale nie w kraju – jak chce PIS – tylko naprawdę w ciepłych krajach, Np. Karaiby
    – darmowe kursy językowe, dla tych, którzy mają problemy z żeńskimi końcówkami.
    – Złota rybka dla każdego kto ma problem z własną tożsamością.

    To na tyle. Mój projekt, to projekt minimum. Już pracuje nad jego wzbogaceniem

  31. Mr Hyde
    9 września o godz. 3:56
    „Wyrażano nawet przypuszczenia, że sam [K. Waldheim] również mógł brać udział w zbrodniach wojennych. Jednak nikt nie przedstawił na to dowodów”.

    W czerwcu 1987 roku Kongres Żydów Amerykańskich wystosował list otwarty do papieża Jana Pawła II. Jego treść opublikowano w dzienniku The New York Times w wydaniu z 26 czerwca. Wystąpili oni z protestem przeciwko udzieleniu przez papieża audiencji Kurtowi Waldheimowi, prezydentowi Austrii, oskarżonemu o udział w zbrodniach nazistowskich popełnionych na Żydach podczas drugiej wojny światowej. Oświadczyli, że Waldheim może uchodzić za symbol „podejmowanych obecnie wysiłków mających na celu pomniejszenie znaczenia dokonanej eksterminacji, sfałszowanie jej i zapomnienie o niej”.

    Nigdy nie słyszałem, żeby Kongres Żydów Amerykańskich bezpodstawnie powoływał się na oskarżenia jakiejkolwiek osoby o udział w zbrodniach nazistowskich.

  32. No właśnie powinniśmy się szanować i dochodzić odpowiedzialności od osób i państw, które dokonywały zbrodni na naszym narodzie.

  33. Mr Hyde
    9 września o godz. 3:56

    to ja podalem te „przeklamania” za co posypuje glowe popiolem… nie oslabia to mojej tezy, ze mozna pelnic wysokie funkcje publiczne w panstwie (prezydentem Austrii tez nie zostaje ktos z lapanki ulicznej) lub waznej organizacji miedzynarodowej majac trupa w szafie… niekiedy tego trupa ujawnia sie w najmniej spodziewanym momencie..podobnie bylo z Grassem… no i jeszcze raz, to jest blog, a nie powazna dyskusja…

  34. Dobry 5. punktowy plan pana Hartmana w obronie ludzi LGBT, trzeba go stosować, choć strach przed katofaszyzmem jest duży, również brak cywilnej odwagi.
    Trzeba zacząć od kupowania tęczowych parasoli przeciwdeszczowych i przeciwsłonecznych oraz stosować tęczowe wlepki, piłeczki dla dzieci, jest też moda na baloniki z helem (można spróbować zamówić „smoki” z helem), odważniejsi mogą używać tęczowych flag na okoliczność jakiejś zabawy, grilla czy pochodu, a potem już pójdzie z górki.

  35. „faszyzm to ustrój … ten opiera się na ideologii szowinizmu oraz religii katolickiej, podniesionej do rangi oficjalnego wyznania państwowego.”

    Nareszcze prosta, zrozumiala i dokladna definicja rola(wspoludzial) kosciola katolickiego w faszyzmie.

    To teraz czekamy na salwe piewcy kociola Red. Szostkiewicza …

  36. „(…) Jest nas zaledwie kilka milionów – ludzi gotowych zrobić cokolwiek, by sprzeciwić się faszystom. Skoro jest nas mało, musimy działać, nie oglądając się na innych. Musimy ustalić sobie pewne minimum zasad i konsekwentnie ich przestrzegać. Nie ma przy tym znaczenia, którzy z nas są LGBT, a którzy nie. Nie ma też znaczenia, którzy z nas preferują rewolucyjne formy walki, a którzy wolą metody bardziej pokojowe. Ja akurat jestem zwolennikiem podejmowania działań stanowczych i brania spraw w swoje ręce, gdy panuje faszystowski rząd lub przynajmniej taki, który faszystów osłania i wysługuje się nimi dla własnych celów propagandowych i politycznych.

    Jednak większość ludzi woli spokojne, bezpieczne i praworządne metody, przez co konsensus odnośnie do form sprzeciwu i aktywności musi być umiarkowany. (…)

    Kierując się doświadczeniami krajów Zachodu, które w ciągu minionego półwiecza przeszły od stadium, w którym znajduje się dziś Polska, do nowej moralności publicznej, w której faszyzm jest hańbą i wstydem, proponuję pięć zasad/działań, które powinniśmy podejmować i propagować, aby powstrzymać brunatną falę faszystowskich fekaliów, która przelewa się przez Polskę. Jej źródła tkwią w Kościele katolickim i fundamentalistycznych organizacjach chrześcijańskich, w cynizmie rządzących oligarchów, w lękach i kompleksach prostych ludzi, a przede wszystkim w traumatycznej przeszłości niewolniczego społeczeństwa, w którym destrukcyjna agresja przez stulecia była tak samo oczywistą częścią życia jak rozpacz.

    Zachodowi zajęło pół wieku, aby wydźwignąć się na wyższy poziom moralny. My możemy zrobić to w jedną czy dwie dekady. Bo łatwiej iść utorowanym szlakiem, niż go wytyczać.(…)” (JH)

  37. „Oto co moim zdaniem powinniśmy uczynić:

    1. POWSZECHNIE ZAADOPTOWAĆ TĘCZĘ. Faszyści swoją bezprzykładną agresją podarowali nam wielki symbol: tęczę. Prześladując ją, przywrócili jej zapomnianą już przed wiekami świętość. Dziś tęcza obecna jest wszędzie w przestrzeni publicznej i instytucjonalnej Zachodu. Tęczowe flagi powiewają na gmachach publicznych i uniwersytetach. Wielu ludzi ma je w oknach i na balkonach. I to wcale nie tylko dla wyrażenia solidarności z LGBT! Bo tęcza to tak samo głęboki i archaiczny symbol jak krzyż. Oba zresztą mają wspólne znaczenie jako znak powiązania świata ziemskiego ze światem boskim i wiecznym. Lecz tęcza znaczy ponadto pokój, harmonię i szacunek dla różnorodności. Powinniśmy odnowić tęczę i eksponować ją powszechnie, domagając się tego samego szacunku dla niej, jakim cieszą się symbole ściśle religijne. Tęcza musi stać się naszym krzyżem, krzyżem ludzi dobrej woli. Tęcza, w imię której nikogo nie torturowano, nie mordowano ani nie wysyłano do piekła.

    Tęcza to znak czysty, nieskalany przez zbrodnicze nadużycia, znak, który każdy inny – np. krzyż – może tylko opromienić i odnowić, nigdy zaś nie poniżyć i nie sprofanować. Tak więc przyjmijmy powszechnie ten znak i eksponujmy go na co dzień. W ten sposób będziemy się widzieć i rozpoznawać, a stanowcza obrona naszej tęczowej tożsamości sprawi, że nasz symbol uzyska pełne prawo obywatelstwa i pełną ochronę w przestrzeni publicznej. Musimy się tego prawa obywatelstwa i tej ochrony domagać.(…) (JH)

  38. (…)
    2. ZDEFINIOWAĆ FASZYZM. Nie wolno nam się mitygować i lękać nazywania rzeczy po imieniu. Walczymy z faszyzmem, a nie „neofaszyzmem” ani „skrajną prawicą”. Faszyzm to określenie, które wybrali dla siebie sami faszyści, a jego sens jest jasny. Musimy jednakże ten sens wciąż przypominać, gdyż większość z nas trawi zabobonny lęk przed naruszeniem tabu, jakim jest powiedzenie głośno, czym jest faszyzm, a w konsekwencji ogół nie wie właściwie, o czym jest mowa. Więc mówię głośno: faszyzm to ustrój polityczny Włoch czasów Mussoliniego, naśladowany przez Hiszpanię, Portugalię, Argentynę i wiele innych krajów aż do lat 70. i 80. XX w. Ustrój ten opiera się na ideologii szowinizmu oraz religii katolickiej, podniesionej do rangi oficjalnego wyznania państwowego. W każdej z faszystowskich dyktatur (wyjątkiem może być Rumunia, gdzie analogiczną rolę odgrywała cerkiew) Kościół aktywnie i podmiotowo współtworzył totalitarny system państwowy, w którym ideologia nacjonalistyczna i kościelny rząd dusz w jedności i harmonii budowały nieludzki aparat opresji, inwigilacji i terroru. Jest naszym obowiązkiem nieustanne przypominanie, że faszyzm nie kończy się na nacjonalizmie i militaryzmie, na świeckiej fascynacji siłą, hierarchią i posłuszeństwem, lecz ma swój fundament w średniowiecznym totalitaryzmie katolickim, którego jest nowoczesną formą. Nie da się oddzielić walki z faszyzmem od zwalczania jego konstytutywnego składnika, jakim jest ideologia kościelna. Wolni i światli Polacy muszą mówić: precz z faszyzmem – nacjonalistyczną katolicką teokracją rodem z Italii i Hiszpanii!

    3. ZDEFINIOWANIE HOMOFOBII PRZEZ ZESTAWIENIE JEJ Z INNYMI FORMAMI NAPIĘTNOWANIA I WYKLUCZENIA. Powinniśmy nieustająco i przy każdej okazji przypominać, że stygmatyzacja, wykluczenie i opresja mają tę samą naturę i strukturę, niezależnie od tego, czy chodzi o czarnoskórych, Żydów, emigrantów, mniejszości religijne, czy LGBT. Pierwszym krokiem jest izolowanie – np. zamykanie w sferze prywatnej gejów i lesbijek, którym odmawia się prawa do publicznego manifestowania swojej tożsamości. Zasadą jest również unikanie piętnowania osób, by zamiast tego piętnować ich rzekome winy, np. wyznawanie amoralnej ideologii. Antysemici potępiają syjonizm, a nie Żydów jako takich; homofoby – rzekomą ideologię LGBT, a nie gejów i lesbijki. Homofobia to nie tylko bicie i wyzwiska, lecz wszelkie zachowanie, które wyraża wyższościowy, protekcjonalny bądź wykluczający stosunek do osób nieheteronormatywnych. Odmawianie im praw do legalizacji swoich związków bądź wychowywania dzieci jest właśnie typowym przejawem homofobii, tak jak domaganie się ograniczeń w przyjmowaniu Żydów na uniwersytety jest przejawem antysemityzmu. Nie możemy się bać na co dzień przyrównywać homofobii do rasizmu i antysemityzmu. Skoro doczekaliśmy się społecznego potępienia rasizmu, dzięki przypominaniu tej analogii możemy dojść do tego, że również homofobia stanie się nieakceptowalna. (JH)

  39. (…)
    4. NATYCHMIASTOWE PIĘTNOWANIE HOMOFOBII W SFERZE PRYWATNEJ I PUBLICZNEJ. Jeśli będziemy przyzwalać na to, że w naszej obecności obraża się bądź w inny sposób poniża i krzywdzi osoby LGBT, nigdy nie przezwyciężymy ani homofobii, ani faszyzmu, z którym jest ona nierozerwalnie powiązana. Powinniśmy wymagać od siebie odwagi prywatnej, polegającej na mierzeniu się z bliskimi i ze znajomymi w razie homofobicznych zachowań z ich strony, a także odwagi cywilnej – gdy będziemy świadkami czyjejś pogardy, nienawiści lub tylko lekceważącego stosunku do osób LGBT. Skoro potrafimy być stanowczy, gdy ktoś pokazuje swój rasizm albo przynajmniej prowokuje nas wypowiedziami tego rodzaju, to dlaczego brakuje nam rezonu, gdy dotyczy to gejów i lesbijek? Musimy się po prostu tego nauczyć, tak jak nauczyliśmy się każdej innej rzeczy, którą umiemy. Potraktujmy to jako nasz moralny obowiązek, wynikający z człowieczeństwa i będący prostym nakazem przyzwoitości, a nie żadnym heroizmem.

    5. OKAZYWANIE AKCEPTACJI I SOLIDARNOŚCI CZŁONKOM RODZINY, PRZYJACIOŁOM, ZNAJOMYM ORAZ WSPÓŁPRACOWNIKOM BĘDĄCYM OSOBAMI LGBT. Nie ma chyba rzeczy bardziej oczywistej dla kogoś, kto odczuwa szczerą solidarność i empatię z osobami, które muszą się wstydzić, bać, ukrywać z powodu swojej miłości. Jeśli naprawdę to czujemy, to nie wahajmy się tego okazać. To nie jest, to nie może być tabu. Owszem, trzeba trochę odwagi, żeby poruszyć ten temat, lecz odwaga ta jest naszym obowiązkiem. Nie trzeba zresztą czynić tego ostentacyjnie – wystarczy właściwy gest, pełna empatii, przyjacielska aluzja, zapewnienie o przyjaznych uczuciach, aby nasi nieheteronormatywni bliscy i znajomi poczuli się lepiej i bezpieczniej. Nie mówmy im, że nas „nie obchodzi” (bo to tylko zakamuflowana awersja), lecz właśnie, że nas obchodzi, że dbamy i przejmujemy się. Jeśli nie przekroczymy granicy protekcjonalności (co stanowi poważne ryzyko i czego trzeba się wystrzegać), zachowamy delikatność i wyczujemy granicę, poza którą dana osoba nie chciałaby nas przepuścić – możemy być pewni, że zrobimy dobrze. Po prostu zróbmy wysiłek wyobraźni i postawmy się w sytuacji kogoś, kto kocha osobę tej samej płci albo ma inną płeć niż ta, na jaką wygląda. Jeśli 2 mln nieheteronormatywnych Polaków otrzyma osobiste emocjonalne wsparcie od 5 mln przyjaciół, faszyzm nie przejdzie!

    Bo faszyzm nie przejdzie! Nie może! (JH)

  40. No, ten katolicyzm, to tyle razy już dostał w japę….kapeluszem, że achch. Achchch cud że żyje! Życie codzienne więc niezbicie dowodzi istnienia cudów.

  41. Straszny był ten hiszpański faszyzm, jak oni tak mogli, nic dziwnego że się Hartman oburza – za wikipedią (o ile wyjątkowo cenzura przepuści) :

    Hiszpania gen. Franco była jedynym krajem zaangażowanym w ratowanie Żydów z rąk hitlerowców, poprzez nadawanie im masowo obywatelstwa hiszpańskiego. Te działania doprowadziły do uratowania min. 46 000 Żydów.

  42. „W Hiszpanii postawiliśmy na niewłaściwego konia. Byłoby dla nas lepiej udzielić poparcia republikanom. Oni reprezentują lud. Zawsze mogliśmy później uczynić z tych socjalistów dobrych narodowych socjalistów. Ludzie skupieni wokół Franco to wszystko reakcyjny kler, arystokraci i bogacze – nie mają oni nic wspólnego z nami, nazistami”
    ~ Hitler po ponownym odrzuceniu propozycji dołączenia do wojny przez gen. Franco

    Zaraz, zaraz… Jak Harman zakończył swoją wypiwiedź? Że faszyzm nie przejdzie?
    Niewłaściwy koń też dla Hartmana? (ciekawe czy to wyjątkowo cenzor przepu#ci…)

  43. „Społeczeństwa zachodnie poświęciły swoje specyficzne kultury na rzecz uniwersalnego projektu”, zauważa Macaes . „Nie można już znaleźć starego gobelinu tradycji i zwyczajów ani wizji dobrego życia w tych społeczeństwach”. Nasza naiwna wiara, że ​​liberalizm, wywodzący się z tradycji politycznych i kulturowych Europy Północnej, podbije świat, została teraz zniszczona na dobre. Zamiast tego, to wyzywająco nieliberalne państwa cywilizacyjne Eurazji grożą pochłonięciem nas w całości.

    Gdzie więc to prowadzi do Europy i co mamy zrobić z liberalizmem? „Teraz, gdy poświęciliśmy własne tradycje kulturowe, aby stworzyć uniwersalne ramy dla całej planety”, pyta Macaes, „czy teraz mamy być jedynymi, którzy ją przyjmą?”.
    https://www.strategic-culture.org/news/2020/08/31/the-dissolution-of-liberal-universalism/
    ===============

    Poświęciliśmy wszystko, co nas łączyło.
    Obecnie, pracujemy nad tym, by wszystko nas dzieliło?
    Uwypuklanie różnic, afirmowanie mniejszości, skutecznie atomizuje społeczeństwa.
    LGTB należy do czynników dzielących.
    Dziwię się tak nachalnej kampanii reklamowej…..

  44. Borgenicht
    10 września o godz. 17:36

    Uważam że teraz „piewca kościoła red. Szostkiewicz” nie zabierze głosu i powiem dlaczego.
    On się z tym zgadza, pomimo, że jest piewcą krk. Takich ludzi mnie najtrudniej zrozumieć, jak Szostkiewicz – wie że bagno, ale te bagno będzie utrzymywał żeby nie zatonęło. Może obawia się pustki po tym bagnie po którym będzie jeszcze większe bagno? Szostkiewicz dokładnie wie, że zdecydowana większość wyznawców krk to parafianie, czyli kołtuństwo, które nie zdolne do samodzielnego myślenia. Szczerze powiedziawszy nie wiem jaką rolę pełni Szostkiewicz, broniąc krk, tym bardziej, że nie jest bezmyślnym człowiekiem?
    Szostkiewicz dla mnie to ciekawostka, jako człowiek, a nie jako katolik.

  45. @lukipuki
    Szostkiewicz napisał kiedyś felieton o tytule coś mniej więcek „kościół katolicki jest niedoskonały ale innego nie mamy”. Nie wiem co to za „my” Szostkiewicza, zapewne uważał się za upoważnionego do wypowiadania się w imieniu całego społeczeństwa polskiego. Otóż ja absolutnie rozumiem potrzeby religijne, choćby nawet nie wynikały z wiary w istoty nadprzyrodzone, ale tylko z potrzeby okresowego świętowania. Jednak o ile mi wiadomo, są tysiące religii a w Polsce jrst zarejestrowanych ponad setka różnych grup religijnych – do wyboru do koloru – więc nie rozumiem szostkiewiczowego „nie mamy”. Ale zaraz, może on poprostu nie wie, że bycie katolikiem to nie przymus?
    Ale nie tylko on. Zawsze mnie bawiło, że 90% Polaków uważa, że seks przedmałżeński jest OK i tyle samo Polaków uważa się za katolików, choć ta religia wyraźnie tego zabrania. No i jak tu katolików traktować poważnie?

    A tak w ogóle to o czym tu dyskutować? Katolicy są katolikami, bo od małego się im to wpaja, a potem państwo organizuje przestrzeń wokół takiego człowieka pełną krzyży i katolickich uroczystości. Rzadko komu przyjdzie do głowy, że można inaczej, zwłaszcza że od małego słyszy, że samo nie bycie katolikiem jest już złe. Identycznie myśli muzułmanin w kraju arabskim.

    JEDYNYM sposobem na „pozyskanie” katolików jest wpajanie im od małego że „są katolikami”. Nawet pomimo tego w Polsce ludzi uważających się za katolików jest coraz mniej, ludzie świadomi wybierają inne religie albo ateizm, natomiast nikt nie przechodzi na katolicyzm.

css.php