Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
LGBT

19.09.2020
sobota

Czy płeć można sobie wybrać? Analiza etyczna

19 września 2020, sobota,

Oczywiście nie. Każdy, kto podaje inną płeć, niż wskazywałby na to jego/jej wygląd bądź deklaruje zmianę płci, domaga się nie tylko respektu dla swej niepodważalnej autonomii odnośnie do identyfikowania się z jedną czy drugą (ew. trzecią albo żadną) płcią, lecz ponadto głosi, że nie jest to kwestia jego dowolnego wyboru czy kaprysu, lecz ma to poważne, obiektywne podstawy.

Problem w tym, że te obiektywne podstawy są jednocześnie całkowicie subiektywne, to znaczy, że faktycznie (czyli naprawdę, obiektywnie) dana osoba tak, a nie inaczej przeżywa swoją przynależność i tożsamość płciową. Jako że tylko zainteresowany jest ekspertem od własnych przeżyć i skłonności, owej obiektywnej podstawy nikt inny poza nim/nią nie może zweryfikować. W rezultacie wychodzi na to, że każdy ma wolność miarodajnego i zobowiązującego dla innych ogłaszania własnej płci pod warunkiem, iż zaznaczy, że nie jest to kaprys, lecz ma podłoże w trwałych przeżyciach.

Inaczej mówiąc, osoby transpłciowe, niebinarne itp. zgadzają się z tezą, że płci nie można sobie wybrać, niemniej odmawiają wszystkim innym prawa do posiadania własnych przekonań odnośnie do ich płci.

W związku tą bardzo nietypową sytuacją, trudną z punktu widzenia logiczno-argumentacyjnego oraz poznawczego, wytwarza się w przestrzeni publicznej niemałe zamieszanie. Warto je uporządkować. Aby to uczynić, po pierwsze, musimy jasno uświadomić sobie wskazany wyżej paradoks „obiektywnej subiektywności”, a po drugie, rozważyć, że wyłączna, osobista ekspertyza (kompetencja) danej osoby niebinarnej bądź transpłciowej musi oznaczać całkowite pozbawienie innych osób prawa do wyrażania własnych przekonań odnoście do tożsamości płciowej takiej osoby.

Żeby zrozumieć, z czym tu mamy do czynienia, rozważmy prostszy, acz nieco podobny przykład. Załóżmy, że trwa zmiana obyczajowa w odniesieniu do strojów, jakie mogą nosić słuchacze koncertów filharmonicznych. Kiedyś obowiązywały stroje formalne, wieczorowe, a potem stało się możliwe przyjście do filharmonii w T-shircie. Wyobraźmy sobie wobec tego, że nasilający się trend pełnej tolerancji w tej dziedzinie i przyznawania ludziom prawa do dowolnego ubierania się sprawi, że za 20 lat będzie można przyjść na koncert w stroju bikini. Rzecz jasna, w miarę utrwalania się nowych norm obyczajowych obrońcy starych obyczajów mają wątpliwości, a nawet protestują. Mówią np., że „nie wypada przychodzić w samych majtkach do filharmonii”.

Skupmy się teraz na uprawnieniach osób komentujących nowe obyczaje (a w wolnym kraju może takie komentarze wygłaszać). Jeśli osoba komentująca daje sobie prawo do aprobowania zmiany w imię wolności i swobody jednostki, w imię jej prawa do dobrego samopoczucia, spontaniczności i manifestowania własnej tożsamości oraz postaw, to czy możne wszystkim innym odmawiać prawa do jej nieaprobowania – np. w imię szacunku dla utrwalonych norm współżycia? Chyba nie.

Skoro jedni mają prawo mówić, że to jest w porządku, żeby przyjść na wpół nago do filharmonii, to inni mają prawo dawać wyraz swemu niezadowoleniu z tego, to znaczy mówić, że im się to nie podoba, że to ich razi, a nawet obraża, wobec czego domagają się, aby takie zachowanie nie było dozwolone.

Jeśli więc ktoś broni prawa ludzi do chodzenia w kąpielówkach po filharmonii, to nie może innym ludziom odbierać prawa do tego, żeby manifestować swój pogląd, iż nie jest to właściwe. Głoszenie takiego poglądu przez umownego „konserwatystę” nie jest bowiem wyłącznie nastawaniem na cudze rzekomo niezbywalne prawo do dowolnego ubierania się we wszelkich okolicznościach, lecz jednocześnie wyrazem jego/jej kulturowej tożsamości. Oni po prostu tak mają, że nie tylko sami chodzą w sukniach wieczorowych i garniturach do filharmonii, lecz jednocześnie oczekują tego od innych. A „koszulkowi” czy „golasy” tak mają, że oczekują od innych, że będą tolerować nagie torsy w filharmonii. Nie jest więc wcale tak, że jedni (golasy) mają przewagę moralną nad drugimi (sztywniakami), gdyż nie nastają na niczyją wolność, a tylko domagają się jej dla siebie. „Golasy” chcą narzucić „sztywniakom” pewną istotną zmianę kulturową.

Warto mieć w pamięci ten przykład, bo ma zastosowanie do różnych konfliktów zwanych kulturowymi. Występowanie w imię wolności i równości nie jest nigdy ostatecznym argumentem moralnym, który zamyka innym usta.

Wniosek z tego jest taki, że nie wolno nikomu zamykać ust, gdy chce pozostać przy tym, co było, i nie chce bez sprzeciwu poddać się zmianom. Prawo jednych do zmiany pod względem moralnym ma swój odpowiednik w prawie innych do przeciwstawiania się im. Dlatego właśnie sporu o prawo do samookreślenia płciowego i prawo domagania się przez niebinarną bądź transpłciową jednostkę pełnego publicznego respektu dla deklarowanej przez nią tożsamości płciowej nie można prowadzić na metapoziomie, czyli poziomie oceny uprawnień do manifestowania własnej tożsamości i przekonań.

Ktoś może uważać, że ma prawo wymagać od innych, by uważali go za mężczyznę, choć wygląda jak kobieta, a ktoś inny może uważać, że ma prawo wymagać od tej osoby, aby powstrzymywała się od wymuszania na nim respektowania tego żądania. Ktoś wykazuje się wielką tolerancją i otwartością względem osób składających zaskakujące deklaracje odnośnie do własnej płci i bardzo małą tolerancją dla tych, którym ze względu na panujące do niedawna normy społeczne bardzo trudno się z tym pogodzić, a tymczasem ktoś inny ma zupełnie odwrotną postawę. Obie postawy są często spotykane i nie są niczym więcej, niż tylko postawami (a nie na przykład twierdzeniami), do których ludzie po prostu mają prawo. Nie ma tu żadnego punktu odniesienia pozwalającego uznać któreś z tych uprawnień za ważniejsze od tego drugiego.

Spór może toczyć się więc tylko na pierwszym poziomie przedmiotowym – poziomie realiów. Tu jednakże osoba deklarująca w sposób zaskakujący swoją tożsamość płciową ma przewagę, bo tylko ona jest ekspertem w sprawie własnych odczuć. Ale oponenci nie są bez szans. Mogą podawać w wątpliwość prawdomówność takiej osoby, jej intencje, trwałość jej zaskakującej samoidentyfikacji. Krótko mówiąc, mogą po prostu nie wierzyć, że ktoś, kto wygląda na kobietę, jest mężczyzną bądź odwrotnie.

Ponadto mogą nie uznawać przewagi płciowej samoidentyfikacji na poziomie odczuć i kulturowego akcesu nad obiektywnymi cechami płciowymi. Wtedy powiedzą: przykro mi, że twoje poczucie tożsamości płciowej rozmija się z twoją płcią biologiczną, ale fakty są takie, że jesteś mężczyzną. To, że uważasz się za kobietę, nie sprawia, że nią się stajesz, podobnie jak pragnienie, aby być kimś innym, niż się jest, nie oznacza, że możemy tym kimś się stać.

Jeśli określamy kogoś, kto wcale nie wygląda na kobietę, mianem kobiety, bo tak sobie życzy, to dajemy wyraz dobrej woli, uprzejmości bądź przekonania (do którego wcale nie jesteśmy zobowiązani!), że subiektywna identyfikacja płciowa jest dla relacji społecznych i ich językowych przejawów ważniejsza od płci biologicznej. Daleko stąd jednak do obowiązku respektowania takiego życzenia. Jedna strona wyraża życzenie, a druga je spełnia bądź nie, kierując się takimi bądź innymi racjami.

Te racje podlegają dyskusji, lecz nie może to być dyskusja o tym, kto ma prawo do własnych opinii i postępowania zgodnego z nimi, a kto nie. Dyskusja może dotyczyć np. tego, w jakiej mierze płeć biologiczna może zostać zaprzeczona bądź zignorowana i pod jakimi warunkami.

Dochodzimy przeto do bardzo optymistycznego balansu uprawnień. Jedni mają uprawnienia do tego, aby być wyłącznymi ekspertami odnośnie do obiektywnych podstaw swoich roszczeń do tego, by określać swoją płeć, a drudzy mają uprawnienia do tego, aby dawać wiarę bądź nie dawać wiary tym świadectwom. W konsekwencji jedni ludzie będą z przekonania bądź z uprzejmości respektować oczekiwania osoby transpłciowej lub niebinarnej, aby w mowie i zachowaniu uznawano ją (przykładowo) za przedstawiciela innej płci, niż na to wyglądają (lub mają to zapisane w dokumentach), a inni tego czynić nie będą. Tym ostatnim może ktoś mieć za złe (np. niedostatek uprzejmości), lecz z pewnością nie może odbierać im prawa do takiej postawy.

Kto by potępił osobę zwracającą się do kogoś wyglądającego na mężczyznę jak do mężczyzny (mimo że ów oświadcza, że jest kobietą), dopuści się analogicznego zamachu na swobodę myśli i mowy jak ktoś, kto odmawiać będzie prawa tejże zaskakująco określającej swoją płeć osobie do domagania się od innych respektu dla swego płciowego samookreślenia. Trudno, jak wolność to wolność: jedni mogą mówić grubym głosem, że są kobietami, a inni mogą mimo to mówić do nich per „pan”. Bo jedni i drudzy są wolni i mają prawo do swoich przekonań i racji. Taki jest świat wolnych ludzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 140

Dodaj komentarz »
  1. W ramach wolności można też nie zajmować się idiotami czyli olać całe to towarzystwo, które chce sobie wybierać płeć.

  2. Teoretycznie tak. Ale…
    Jak daleko można posunąć indywidualizm jednostki w grupie? Jeżeli chodzi o wygląd/ubiór widzimy, że oficjalna moda może być odebrana jako nieetyczna (zbyt kusa bądź artystycznie podarta). Możemy oczywiście nie patrzeć, nie wąchać, nie słuchać. Ale w przestrzeni publicznej powinny być ustalone jakieś granice. Realne i uzasadnione. Bo ciasny gorset i „pijący” kołnierzyk raczej percepcji w filharmonii nie sprzyja.
    Daliśmy sobie dosyć dobrze radę z regulacją ruchu drogowego. I to przy pomocy stosunkowo niewielu reguł i znaków. Aby było prawie doskonale wystarczy sporadyczna kontrola i odpowiednio surowe kary. I indywidualizm ma się dobrze (jadę kiedy chcę i dokąd chcę) i współżycie w grupie nie cierpi.
    Czy można podobne reguły wprowadzić do innych przejawów życia społecznego? Otóż są one wprowadzane bez przerwy ale – niestety – w interesie wybranych grup społecznych, na ogół ze szkodą dla reszty. Ot, chociażby wszechobecne krzyże, jako odpowiedniki obsikiwania terenu przez psy. Jeżeli jakaś urzędowa tablica wisi na budynku, to wiem, że tu mieści się określony na niej urząd. Jeśli na budynku wisi krzyż, to wiem, że należy on do konkretnej sekty. Ale co robić, gdy ten krzyż wisi w urzędzie (państwowym), na poczcie (państwowej) czy w szkole (publicznej)? Co na to etyka?
    Niestety, postęp (jako zmiana stanu istniejącego) napędzany jest głównie przez osobników nieuznających uznanych reguł. Co na to etyka?

  3. Wyłożenie zagadnienia zrobione po mistrzowsku .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Redaktorze. Poczucie własnej płci ma miejsce w mózgu, narządzie ściśle biologicznym, o budowie molekularnej. Zatem mówiąc o płci mówimy w znacznej mierze o płci mózgu. Budowa mózgu, jak każdego innego narządu wynika z zapisów zawartych w kodzie genetycznym. I tak jak ludzie różnią się wzrostem, wagą i kolorem oczu, tak różnią się strukturą mózgu. Teraz uwaga. Dyspersja cech jest własnością molekuł o bardzo dużych rozmiarach, niezależnie czy to jest kwas nukleinowy, cukier czy sztuczny polimer. Przy dużym molekułach mówimy o rozkładzie statystycznym ich cech. To prawo natury. Rozrzut cech w tym płci jest zatem nieodmienną cechą systemu rekombinacji genetycznej i własnością samych molekuł DNA. Natura nie penalizuje takiego rozrzutu ponieważ wbrew obecnemu przekonaniu większości ludzi nie wpływa ona na podstawowy mechanizm zastępowalności pokoleń. A skoro jest to naturalne, to jakim prawem, mamy ludzi o takich cechach stygmatyzować w szerokim aspekcie, społecznym i prawnym.

  6. Szanowny Panie profesorze Hartman,
    no widzi Pan, widzi? Jak Pan chce to Pan potrafi!
    Wiem, że pewnie moja opinia dla Pana niewiele znaczy ale muszę przyznać, że tym razem jestem dla Pana pełen uznania.

  7. Bardzo dobrze napisane, zgadzam się w zupełności

  8. Szanawny Panie Profesorze,

    Zdumiewające jest to, że fundamentalne prawdy jakie Pan przypomniał są tak zupełnie lekceważone przez, pożal-sie-boże, uczestników debaty publicznej. Wszystkich praktycznie.

  9. No wreszcie ktoś, coś powiedział z sensem na ten temat. Bez zacietrzewienia i politycznej poprawności „na siłę”

  10. Dziewczyna czuje się chłopakiem. Usuwa więc piersi zażywa hormony i zaczyna rosnąć jej/jemu broda. Jak mógłbym w tej sytuacji nie zaakceptować tego i upierać się że jest ciągle dziewczyną. Przecież to nieludzkie.

  11. jjw 13:02

    W artykule nie ma mowy o dziewczynie z brodą, ale za to bez piersi,
    ale o bardzo atrakcyjnej dziewczynie, z piersiami i bez brody, która raptem stwierdza, że ma na imię Michał, a nie Margot, jak do tej pory.

    Tylko jeszcze niedawno autor, i cała niepisowska prasa, z oburzeniem
    odmawiała komukolwiek prawa do nierespektowania takiego wyboru.

  12. @jjw
    „Dziewczyna czuje się chłopakiem. Usuwa więc piersi zażywa hormony i zaczyna rosnąć jej/jemu broda. Jak mógłbym w tej sytuacji nie zaakceptować tego i upierać się że jest ciągle dziewczyną. Przecież to nieludzkie.”

    Widzisz gdyby to tylko chodzilo to pol biedy , tak niezaakceptowac poczucia czyjes tozsamosci to nieludzkie ALE na tym sie to nie konczy
    To ma swoje dalsze daleko idace konsekwencje
    Ten czlowiek nie zyje na marsie ale wsrod ludzi i zaczyna sie cyrk bo taka osoba np moze mec dziecko jako kobieta stajac sie mezczyzna chce aby przestac byc dla tego dziecka matka a byc ojcem i sie zaczyna .Takie dziecko ma juz ojca wiec ma mec drugiego ojca ?A jak to wplynie na psychike tego dziecka ? Jak to wplynie na jego kontakty z rowiesnikami kiedy powie ze nie ma matki tylko dwoch ojcow ?
    A co jesli temu tzw mezczyznie zechce sie miec kolejne dziecko i je zechce urodzic ? Sporo jest takich przypadkow ! Co wiec mamy ? Mezczyzne rodzacego dziecko ? I co wpiszemy wtedy w metryke tego dziecka ? Ze mezczyzna go urodzil ?
    To juz sie zaczyna ten problem na zachodzie a za 20-30 lat to sie tak pogmatwa ze ludzie beda mieli tego dosc !
    Jak sie cos chce akceptowac nawet w imie humanitaryzmu to trzeba tez i przewidziec konsekwencje tego a nie tylko widziec pojedyncza osobe ktorej niewatpliwie nalezy wspolczuc i okazac empatie

  13. Gdyby ludzie kierowali się rozumem , to by było tak, jak pan prawi.
    Problem jest naszym libido. „Z szerszym rozumieniem kategorii libido spotkać się można w koncepcji Carla Gustava Junga, w której libido jest rozumiane jako energia psychiczna w ogóle. Jungowskie libido zwrócone jest bądź na zewnątrz (libido ekstrawertyczne), bądź do wewnątrz (libido introwertyczne). Oba mechanizmy, introwersja-ekstrawersja, są naturalne i występują u każdego człowieka. Ekstrawertyczna postawa świadoma uzupełniana jest przez introwertyczną postawę nieświadomą i vice versa. Nieświadoma część libido (introwersja w przypadku ekstrawersji; ekstrawersja w przypadku introwersji) tworzy cień personalny.”
    I tu jest pies pogrzebany. Szczegółnie nieprzyjemnymi osobnikami są intelektualistki z zakłóconym libido, a także politycy którzy nie spotkali się z wzajemnością kobiety w czasach durnych i chmurnych, czyli w okresie dojrzewania seksualnego.

  14. Ludzka kultura (a tylko taką znamy) polega na konwenansach. Odnosi sie to do zachowan, ubiorów, języka, kiedy, gdzie, w czyjejś obecności..
    Dlatego nie wchodzimy do filharmonii w stroju plażowym, na pogrzeb ubieramy się na czarno(są kraje, że na bialo), tym samym dajemy innym sygnał, że szanujemy ich uczucia.
    Inaczej mlody człowiek zwraca się do starszej osoby, a inny język stosuje w towarzystwie rówieśników.
    Nie wypada przy stole mlaskać, bekać, choć i tu są różnice, bo podobno bekanie jest aprobowane u Mongołów, bekaniem okazujemy szacunek wspolbiesiadnikom.
    Ale prawdą jest, ze różne obyczajowe tabu są łamane, jeden po drugim i dzisiaj śliczna dama, ubrana od Diora potrafi do swojego przystojniaka za kierownicą powiedzieć (bylem świadkiem) : „Mówiłam ci, kurwa, żebyś to załatwil. Ale z ciebie caly pojeb”
    Czyli rynsztokowe słownictwo, które kiedyś charakteryzowalo lumpów, trafiło na salony.
    Ostateczne tabu zniknie, kiedy człowiek będzie uważał za coś oczywistego coś takiego jak robienie publicznie kupy czy oddawanie moczu.
    Ostatecznie niepruderyjne zwierzęta robią to, bo nie krepują je konwenanse, nie mają problemu z akceptacją, nie zastanawiają się w którym reku należy trzymać widelec a w którym nóż.

  15. Nieproporcjonalnie wiele czasu i energii, poświęca się marginalnym problemom.
    Problemy jednostek zdają się górować nad problemami społeczenstw.
    Czy to działanie celowe- takie odwracanie uwagi przez media, kierowanie jej na bzdety?

    Pan Profesor dokonał doskonałej analizy logicznej problemu tyczącego jakiejś niewielkiej części populacji, rzedu 2%.
    Co z niej wynika dla pozostałych 98%?
    Maj ących całkiem inne, czesto egzystencjalne, bąź wręcz darwinowskie problemy- przeżyć kolejny dzień?

  16. @lalecznik
    Znam takiego osobnika, któremu na stare lata zmienił się kod genetyczny. Poprzednio miał duże ciągoty do kobiet a teraz przerobił się na kobietę. Noo, chyba, że to była lesbijka uwięziona w ciele mężczyzny. Nie widzę w tym nic normalnego.`

  17. Chyba jest różnica, czy decyduję o swoim ubraniu, czy o cudzym? A więc nie ma symetrii. Poza tym, czy „żeby było tak jak było” jest wartością etyczną? Moim zdaniem nie. Jeśli mam ochotę przyjść w kąpielówkach, a regulamin filharmonii tego nie zabrania, to mogę się od tego powstrzymać, ale dlatego, że nie chcę sprawiać przykrości innym osobom, a nie dlatego, „że tak zawsze było”.

  18. Panie profesor Hartman,‎
    W kapitalizmie rynkowym można sobie wybrać i zmienić wszystko, w tym nawet i płeć, tylko ‎trzeba mieć na to odpowiednią ilość pieniędzy. Ja, jako rabin postępowy i ludzki, czyli uczynny, ‎zmienię każdemu płeć w moich rabinackich dokumentach, byle zapłacił mi odpowiednią ilość ‎szekli (mogą być ostatecznie EUR lub CHF a nawet i PLN), bo za coś muszę przecież ‎utrzymywać bóżnicę, heder, żony, mężów, kochanki, kochanków i ich oraz moje dzieci. Nie ‎trzeba nawet w tym celu przechodzić na judaizm.‎
    A panu profesor przypominam, że nasz kapitalistyczny świat jest tylko światem wolnych ‎kapitalistów, gdyż jeśli ktoś nie ma w nim kapitału, to musi oddać swoją wolność osobistą za ‎zgodę na wyzysk ze strony kapitalisty.‎
    Szalom!‎

  19. lalecznik 19 września o godz. 9:58‎
    Dla kanibala naturalne jest zjadanie ludzi, dla muzułmanina – wielożeństwo a dla żyda – ‎poczucie wyższości nad gojami. Ale czy mamy te anormalności koniecznie akceptować?‎
    jjw 19 września o godz. 13:02‎
    W naturze występują kobiety z bardzo małymi piersiami i faceci z bardzo dużymi piersiami, kobiety z ‎brodą i mężczyźni, którym broda nie rośnie. Ale to przecież nie sa ludzie normalni a chorzy! ‎Jeśli ja zacznę uważać, że jestem geniuszem szachowym, to czy to znaczy, ze mają mi dać tytuł ‎mistrza świata w szachach?‎
    woytek 19 września o godz. 16:12‎
    Człowiek z natury jest irracjonalny, a świadczy o tym ogromna ciągle (XXI wiek!) popularność ‎wierzeń irracjonalnych, zwanych religijnymi.‎

  20. @woytek
    19 września o godz. 16:12
    O, o, co chodzi, Ty tak na serio? Intropatologia, ekstrapatologia, patowersja, patointrowersja, intropatowersja. Pół biedy gdy głupota kwitnie, gorzej gdy owocuje.

    Im więcej sera, tym więcej dziur. Im więcej dziur, tym mniej sera.
    Zatem: im więcej sera tym mniej sera. Czy to ekstra, czy już intro wersja?
    I teraz już wyraźnie widać, dlaczego ludzie „… tak różnią się strukturą mózgu.”
    Im więcej mózgu, tym mniej mózgu.
    @lalecznik, zapomniałeś w związku z tym o czynnościach mózgu, więc coś dorzucę:

    Prof. Julian Aleksandrowicz napisał, że „wszelkie trudności gospodarcze, społeczne, polityczne, a także wszystkie choroby mają swoją przyczynę w wadliwej strukturze i w wadliwej czynności mózgów ludzkich, a ta wadliwa struktura i wadliwa czynność mózgów u wszystkich (prawie) ludzi była i jest spowodowana czynnikami EKOLOGICZNYMI”. Czyli zewnętrznymi. Czyli nie genetycznymi. Czyli możliwymi do usunięcia. Zatem w czynnikach środowiskowych, zwanych ekologicznymi, trzeba szukać tej wadliwej struktury i wadliwej czynności ludzkich mózgów. Wszelkie wynaturzenia właśnie tam mają swój początek, swoje źródło. W wynaturzonych i zdegenerowanych mózgach.
    „Historia jest hańbą rodzaju ludzkiego”

  21. Qba
    19 września o godz. 7:34
    Granice są takie same dla osób homoseksualnych i heteroseksualnych tj. poszanowanie woli i wolności drugiej osoby. Oznacza to, ani kobiety, jak i mężczyźni, ani osoby, które inaczej się identyfikują w stosunku do swoich zewnętrznych cech płciowych nie powinny wkraczać bez zgody drugiej osoby w jego sferę intymności np. podniecając go na ulicy swoimi organami płciowymi prawdziwymi lub sztucznymi. W moim rozumieniu tego problemu nie ma także nakazu dla innej osoby, aby respektowała że osoba, która inaczej fizycznie wygląda, a inne ma poczucie siebie, pod względem płciowym jest właśnie tą osobą, jakie ma poczucie, że jest. Natomiast powinien być inny nakaz, aby indywidualnie, jak i społecznie oraz państwowo respektowano prawo do takiego samopoczucie ze wszystkimi tego konsekwencjami, tj. że taka osoba chce się ubrać wg swojego samopoczucia płciowego, jak i obcować zgodnie z takim samopoczuciem z kim chce, oczywiście w granicach dojrzałości płciowej i tożsamości gatunkowej człowieka. Oznacza to nie tylko tolerancję, ale także akceptację, afirmację dla takiej osoby, czyli nie odrzucanie jej, ale już nie bezwarunkowe uznanie dla takiego płciowego samookreślenia. Ja mogę tolerować i afirmować takie osoby, nie odrzucać ich, ale w moim odczuciu nie będzie mężczyzna kobietą tylko dlatego, że tak chce. Wymaganie tego ode mnie będzie więc wkroczeniem w sferę mojej wolności. W relacjach społecznych natomiast uznanie wydaje się bardziej konieczne na zasadzie pewnej fikcji. Jeśli zaś chodzi i prawo, to tutaj także dopuszczalne są różne modele z tym zastrzeżeniem, żeby jednak takich osób majątkowo i w ich poczuciu godności nie dyskryminować i nie upokarzać.

  22. @Ostatni akapit to obrona Piotra Jedlińskiego. Czemu tak późno?

  23. M-E
    19 września o godz. 19:16
    Kiedyś medycyna uważała takich ludzi za chorych, albo nienormalnych, ale teraz nie jest już tak, a przecież medycyna to jest nauka, a nie wiara, czy ideologia. Tak więc w tych sprawach istnieje po prostu rozbieżność pomiędzy poznaniem naukowym, a poglądami wynikającymi z wiary lub ideologii, które najczęściej są dowolnym rozumowaniem. Równie dobrze np. można uznać, że kobieta która zdradza mężczyznę jest patologicznie chora i należy ją skrócić o głowę lub spalić, ale mężczyznę jeśli robi to samo, to już nie. Równie dobrze wbrew medycynie i prawu można przyjmować uparcie, że kobieta jednak nie jest człowiekiem, lecz mówiącym zwierzęciem etc. etc.

  24. „Trudno, jak wolność to wolność: jedni mogą mówić grubym głosem, że są kobietami, a inni mogą mimo to mówić do nich per „pan”.”

    Moze cos nie rozumie. Ale wydaje mi sie, ze prof. zajmuje sie „pierdolami”. Bo wedlug mnie nie chodzi o to, czy kogos sie nazywa pan, pani, niebinarny itd. Przeciez chodzi chyba o to, zeby wszyscy z nich mieli te same prawa i byli rowno traktowani.

    I jeszcze jedno.
    „Nie jest więc wcale tak, że jedni (golasy) mają przewagę moralną nad drugimi (sztywniakami), gdyż nie nastają na niczyją wolność, a tylko domagają się jej dla siebie. „Golasy” chcą narzucić „sztywniakom” pewną istotną zmianę kulturową.”

    Wedlug mnie w tym przykladzie „golasy” chca narzucic „sztywniakom” tylko swoj widok. A to jest chyba mniejszym ograniczeniem wolnosci, niz narzucanie „golasom” wieczorowych ubran. Tu chyba nie ma symetri i przewage (przynajmniej logiczna) maja „golasy”. Nie wspominajac juz nawet, ze „sztywniaki” moga patrzec w bok.

  25. @lalecznik
    19 września o godz. 9:58

    „Poczucie własnej płci ma miejsce w mózgu,…”

    Budzenie sie poczucia identyfikacji seksualnej (szczegolnie w czasie pokwitania), jest bardzo skomplikowanym procesem. Zarowno biologicznym jak i kulturowym. Ale niepodwazalnymi faktami (i to opisanymi juz w starozytnosci) jest, ze jakis procent dzieci ma w wiekszym czy mniejszym stopniu wtorne cechy zenskie i meskie rownoczesnie (np. jajniki, pochwe , jadra).

    Ciekawe ile procent Polakow o tym wie?

  26. @Lewy
    19 września o godz. 16:29
    Czyli rynsztokowe słownictwo, które kiedyś charakteryzowało lumpów, trafiło na salony.
    ………………….
    Czyli, salony stały się rynsztokami, charakterystycznymi dla elit-lupów je tworzących.
    Czyli, kim są dzisiejsze elity? Wyblichtrowanymi lumpami, „ideały sięgnęły bruku”.

  27. Problem biologicznej i subjektywnej identyfikacji i zwiazane z tym problemy prawne swietnie opisal juz S.Lem w „Czy pan istnieje, Mr. Johns?” (w „Przekladancu”). Niestety nie podal ich rozwiazania 🙁

  28. Jeśli ja zacznę uważać, że jestem geniuszem szachowym
    To udaj się wówczas na turniej i wygraj z kolejnymi przeciwnikami, aż dojdziesz do stosownego tytułu.
    Jeśli zaczniesz uważać, że umiesz pływać, to skocz do głębokiej wody i udowodnij stojącym na brzegu, że faktycznie potrafisz. Albo krzycz o pomoc.
    Może ktoś z widzów umie i cię wyłowi.
    A tak poza tym, cóż cię obchodzi, jeden z drugim, za kogo płciowo uważa się inny człowiek?
    Jakie to ma dla ciebie, osobiście, znaczenie?
    W czym cię ogranicza lub czym ci zagraża?
    To nie jest zaraźliwe.
    Popatrz lepiej na rządzących tobą osobników, którzy uważają się za polityków, opiekunów duchowych, strażników twojego sumienia…

  29. @Lewy
    „Ostateczne tabu zniknie, kiedy człowiek będzie uważał za coś oczywistego coś takiego jak robienie publicznie kupy czy oddawanie moczu”

    I to sie juz dzieje !! Mowisz i masz
    W bardzo postepowym San Francisco czyli raju dla gejow i les juz to zaczyna byc powazny problem
    http://www.dailysignal.com/2019/12/26/heres-how-bad-san-franciscos-poop-problem-got-in-2019/

  30. @marcus21st
    Znam przypadek osoby, która weszła w związek małżeński, spłodziła dziecko, a po latach zdecydowała się na zmianę płci. Zakończyło się to dramatem rodzinnym. Jednakowoż dramatu tego możnaby uniknąć, gdyby ta osoba o czymś takim jak transpłciowość dowiedziała się za młodu.

  31. @głos zwykły
    19 września o godz. 21:28
    ” a przecież medycyna to jest nauka”
    ……………………….
    Naprawdę? Która nie zna przyczyn prawie wszystkich chorób, którymi się zajmuje?

  32. Panie profesorze, ja się od jakiegoś czasu zastanawiam nad czymś takim – skąd mogę wiedzieć, czy osoba uważająca się za kobietę a mająca ciało męskie, faktycznie jest kobietą, czy tylko tak udaje. No bo teraz co z wiekiem emerytalnym, udziałem w dyscyplinach sportowych, przebieralniami na basenie itd? To nie jest prosty temat, ale cieszę się, że w końcu się takie dylematy pojawiają, bo to jest pole do konkretnej dyskusji.
    To jak temat adopcji przez homoseksualistów. To nie jest kwestia tak/nie. Z jednej strony w donach dziecka jest wiele dzieci, których nikt nie chce adoptować. Adopcja przez pary homo byłaby lepsza niż dom dziecja. Ale są to dzieci z problemami psychicznymi albo fizycznymi – czy to znaczy, że to są gorsze dzieci, bo nie trafią do pary hetero? No, są gorsze. Ale w takim razie parom hetero mają przysługiwać tylko te gorsze? Adoptować nie każdy może, kiczy się też majętność, wiek, formalizacja związku – w zasadzie wiele osób jest też dyskryminowana, więc może i im dać prawo adopcji. Samotnym też. Wówczas może dzieci z domów dziecka rozeszłyby się jak ciepłe bułeczki i dylemat oddać gejom czy zostawić w donu dziecka by znikł? Ot, dylematy, ale to dopiero byłaby dyskusja, zamiast tego, co mamy dziś, czyli bezrefleksyjnego tak/nie.

  33. Z pojęciem płci jest tak samo, jak z pojęciem narodu. Jedno i drugie jest pojęciem zarówno biologicznym, jak i kulturowym.
    Na przykład kulturowa definicja narodu to ” Zbiorowisko osób posiadających świadomość przynależności do określonego narodu”
    Warunek posługiwania się jednolitym językiem jest nieadekwatny, ponieważ np językiem hiszpańskim posługują się Hiszpanie, większość mieszkańców Południowej Ameryki i część mieszkańców USA a niewątpliwie stanowią oni odrębne narody . Gdybyśmy przyjęli warunek jednolitego języka, to nie istnieje np naród amerykański (w sensie mieszkańców USA) bo mieszkańcy tego kraju, nie dość, że posługują się różnymi dialektami angielskiego (czasem niezbyt zrozumiałymi poza określinym regionem), to jeszcze posługują się francuskim i hiszpańskim, nie wspominająć o językach indiańskich)
    Można też przyjąć kryterium biologiczne „Polakiem jest ten, którego przynajmniej jedno z rodziców jest Polakiem, ale w takim razie co ze zgermanizowanymi Polakami czy Czechami? Do jakiego narodu należą ?
    I podobnie jest z problemem płci:
    Mamy pojęcie psychologiczno- kulturowe :”Mężczyzną (lub kobietą) jest osoba, która zachowuje się jak mężczyzna (kobieta) i sama siebie uważa za mężczyznę (kobietę) oraz pojęcie biologiczne „Mężczyzną (kobietą) jest osoba posiadająca męskie(żeńskie) narządy płciowe”
    Że czasem te definicje nie są zgodne , to cóż…. Albo jesteśmy otwarci i je akceptujemy, albo nie.

  34. Dobre porównanie ze strojem w filharmonii. Ale nie chodzi tylko o dylemat, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną. Warto zauważyć, że tak jak można mieć zastrzeżenia do bikini w filharmonii, tak samo można mieć i do tzw. związków partnerskich, bo przecież „zawsze było”, że są do dyspozycji tylko małżeństwa dla osób różnych płci. Nawet jeśli w znanych zagranicznych filharmoniach już to bikini zalegalizowali i spowszedniało.

  35. Proszę wybaczyć turystom na przedpołudniowych przedstawieniach w operze – fraka nie można wozić w plecaku.
    Byłem w Operze Paryskiej, Mediolańskiej, Weneckiej, i kilku innych w koszuli polo i dżinsach. Nie żałuję.

  36. @głos zwykły
    19 września o godz. 21:20

    Świetnie. Zgadzam się w całości.
    Ale chodzi cały czas o tzw. przestrzeń publiczną. Czy ostatnie nawoływania na plakatach w Warszawie do katolickiego dress code są niedopuszczalną integracją w indywidualizm czy też obroną wspólnych wartości przed indywidualnym „obnażaniem”? Pytanie oczywiście retoryczne ale problem jest, zwłaszcza w kraju o tak licznej reprezentacji katolików.

  37. Panie profesorze,‎
    Problem wyboru płci jest sztuczny i należy do domeny psychiatrii a nie etyki. Jeśli osoby ‎uważające się za Napoleona I Buonaparte leczone są psychiatrycznie, podobnie jak inni ‎schizofrenicy, to osobnicy uważający, że mają oni inną płeć niż ich płeć biologiczna, też ‎powinni być leczeni psychiatrycznie. Koniec i kropka. Nie róbmy geszeftów na cudzym ‎nieszczęściu i nie wmawiajmy ludziom chorym, takim jak ten Margot, w obronie którego ‎skompromitował się Pan, że są oni zdrowi i nie stosujmy etyki tam, gdzie potrzebna jest nauka, ‎tu konkretnie medycyna.‎
    Szalom!‎

  38. @ Qba
    Nawoływać można do wszystkiego, co nie przynosi innym szkody. Ale co innego nawoływanie a co innego próby wykorzystania przymusu państwowego. Państwo może użyć przymusu dla ochrony bezpieczeństwa obywateli albo dla poszerzenia ich praw (jak w USA w przypadku zniesienia niewolnictwa a później aparthide’u) a nie do ich ograniczania (chyba, że takie prawa godzą w bezpieczeństwo i wolność innych)
    Polska mentalnie nie wyszła z XIX wieku, więcto, co na tzw Zachodzie dawno już stało się normą u nas wciąż szokuje. Nasz rok 1967 jeszcze nie nadszedł, albo właśnie się zaczyna.

  39. Powtarzam – Panie profesor Hartman,‎
    W kapitalizmie rynkowym można sobie wybrać i zmienić wszystko, w tym nawet i płeć, tylko ‎trzeba mieć na to odpowiednią ilość pieniędzy. Ja, jako rabin postępowy i ludzki, czyli uczynny, ‎zmienię każdemu płeć w moich rabinackich dokumentach, byle zapłacił mi odpowiednią ilość ‎szekli (mogą być ostatecznie EUR lub CHF a nawet i PLN), bo za coś muszę przecież ‎utrzymywać bóżnicę, heder, żony, mężów, kochanki, kochanków i ich oraz moje dzieci. Nie ‎trzeba nawet w tym celu przechodzić na judaizm.‎
    A panu profesor przypominam, że nasz kapitalistyczny świat jest tylko światem wolnych ‎kapitalistów, gdyż jeśli ktoś nie ma w nim kapitału, to musi oddać swoją wolność osobistą za ‎zgodę na wyzysk ze strony kapitalisty.‎
    Szalom!‎

  40. Lewy 19 września o godz. 16:29‎
    Po prostu żyjemy w schyłkowej epoce kapitalizmu rynkowego i tzw. kultury europejskiej ‎‎(„zachodniej”). Analogia do upadku Starożytnego Rzymu a wcześniej Starożytnej Grecji. ‎Wówczas też kwitły zboczenia, głównie seksualne.‎

  41. zxcvb ‎19 września o godz. 16:30‎
    Masz na to jakiś dowód naukowy, np. analizę jego DNA?‎
    wiesiek59‎ ‎19 września o godz. 16:30‎
    Racja, tu chodzi o odwrócenie uwagi od realnych problemów, szczególnie gospodarczych.‎

  42. marcus21st ‎19 września o godz. 22:18‎
    aps1968‎ ‎20 września o godz. 1:02‎
    Otóż to!‎

  43. ittlebigfoot 19 września o godz. 22:07‎
    To dlaczego np. Margot nie urodzi dziecka? Jest przecie w wieku rozpłodowym!‎
    Obchodzi mnie zaś, za kogo płciowo uważa się inny człowiek, skoro mam płacić z moich podatków ‎na ich fanaberie, a to zagraża stanowi moich osobistych finansów. Zgadzam się zaś płacić na ich ‎leczenie psychiatryczne. Niestety, ale niektóre choroby psychiczne są zaraźliwe w sensie ‎społecznym, a zaliczają się do nich wszelakie zboczenia seksualne.‎

  44. mały fizyk
    ‎19 września o godz. 21:56‎
    Seksualność jest zjawiskiem głównie psychicznym, a osoba posiadająca męskie narządy płciowe ‎jest mężczyzną, posiadająca żeńskie narządy płciowe jest kobietą, a tzw. obojnacy są ‎zwyczajnie inwalidami, tak jak osoby urodzone np. bez rąk czy nóg. Czasem takim inwalidom ‎można pomóc np. protezami czy też interwencją chirurgiczną (np. bliźniaki syjamskie), a ‎czasem nie. Jedyne wyjście, to diagnoza prenatalna i aborcja. Niestety, ale natura jest okrutna, ‎tak samo jak ten żydowski bożek o niewymawialnym imieniu i nie stosuje się do niej etyki.‎
    ‎19 września o godz. 22:06‎
    Bo na to nie ma rozwiązania, tak jak np. dla wielu równań różniczkowych.‎
    ‎19 września o godz. 21:43‎
    Tak, prof. Hartman zajmuje się, jak zwykle, „pierdołami”. :-(‎

  45. Deklarowac moze kazdy zawsze. Redukowanie zlozonej kwestii plci do deklaracji jest nieporozumieniem, bo o nie tylko o deklaracje w tej kwestii chodzi.

  46. Optymatyk
    ‎19 września o godz. 22:41‎
    Medycyna, w odróżnieniu np., o etyki jest nauką, tyle że wciąż ułomną, tak jak była nią np. ‎astronomia w epoce astrologii czy chemia w epoce alchemii.‎
    ‎19 września o godz. 22:01‎
    Tak, salony stały się dziś rynsztokami, np. salon prof. Hartmana. Po prostu żyjemy w ‎schyłkowej epoce kapitalizmu rynkowego i tzw. kultury europejskiej („zachodniej”). Analogia ‎do upadku Starożytnego Rzymu a wcześniej Starożytnej Grecji. Wówczas też kwitły zboczenia, ‎głównie seksualne.‎

  47. głos zwykły
    Medycyna dalej uważa takich ludzi jak homoseksualiści za chorych czyli nienormalnych, ale ‎tylko ta medycyna, która dalej jest nauką, a nie wiarą, czy ideologią, tak jak się to stało ostatnio ‎ze sporą częścią zachodniej medycyny.‎
    Granice NIE są zaś takie same dla osób normalnych, czyli heteroseksualnych i nienormalnych, ‎czyli homoseksualnych. Akceptujemy bowiem tylko społeczne zachowania zgodne z prawem i ‎moralnością, a nie akceptujemy zachowań amoralnych i niezgodnych z prawem, z tym, że ‎‎non omne quod licet honestum est.‎

  48. Mad Marx 20 września o godz. 0:17‎
    Natomiast osoba posiadająca męskie narządy płciowe jest mężczyzną, a posiadająca żeńskie ‎narządy płciowe jest kobietą, a tzw. obojnaccy są zwyczajnie inwalidami, tak jak osoby ‎urodzone bez rąk czy nóg. Czasami takim inwalidom można pomóc np. protezami czy też ‎interwencją chirurgiczną (np. bliźniakom syjamskim), a czasem nie. Jedyne wyjście, to diagnoza ‎prenatalna i aborcja. Niestety, ale natura jest okrutna, tak samo jak ten żydowski bożek o ‎niewymawialnym imieniu i nie stosuje się do niej etyki.‎

  49. Mad Marx 20 września o godz. 0:17
    Szwajcarzy są narodem, mimo że używają oni kilku języków, ale łączy ich wspólna kultura i ‎historia. Niemniej są oni wyjątkiem potwierdzającym regułę naród = język. Nie ma np. narodu ‎belgijskiego, a są tylko Walonowie i Flamandowie, nie ma narodu fińskiego, a są tyko Finowie i ‎Szwedzi, nie ma nardu litewskiego, a są tyko Żmudzini i Polacy itp. itd.‎
    Zgermanizowani Polacy czy Czesi są zaś Niemcami, podobnie jak spolonizowani Niemcy – ‎Polakami.‎

  50. Qba
    20 września o godz. 6:18
    Chodzi o kulturę osobistą, tak samo jako w przypadku katolickiego dress code. Za tolerancją wobec osób LGBT, kryje się jednak coś więcej. Z jednej strony dla wielu osób owa sytuacja odmienności płciowej i psychicznej wcale nie jest radosna i nawet tolerancyjne społeczeństwo nie jest w stanie tego zmienić. Znakomity polski pisarz Jacek Denhel najpełniej to odczucie wyraża pisząc, że konieczność bycia gejem, bynajmniej go nie raduje. Z drugiej strony osoby, które czują się z tym dobrze, także nie są zrozumiane, tolerowane, a w tym stanie rzeczy, jaki jest w Polsce są dyskryminowane. Chodzi więc i o empatię, a empatia nie jest możliwa, bez postawienia się w czyjejś sytuacji np. w sytuacji osoby ubogiej. Chodzi jednak także o egoizm, który idzie w parze z brakiem empatii. Sprawa LGBT jest związana z rozwojem cywilizacyjnym naszego społeczeństwa i narzucanie katolickiej opcji społeczeństwu szkodzi społeczeństwu, szkodzi także samemu kościołowi, a jeśli jest upolityczniona, tak jak to robi Jarosław Kaczyński i inne ważne osoby w PiS, to szkodzi generalnie prawicy. Osobiście nie mam wątpliwości, że UE ma w sprawie osób LGBT rację, a już w sprawie praworządności uważam, że organy UE racji tej są pozbawione, gdyż większym problemem od formalnej bezprawności zarzucanej Polsce jest materialna bezprawność polskiej sądownictwa i skandaliczne zachowanie korporacji prawnych, oraz środowiska akademickiego, które per se czerpie jeśli chodzi o prawników największe z tego korzyści.

  51. Mad Marx 20 września o godz. 0:17‎
    Oczywiście, że NIE istnieje naród amery-kański, gdyż Am-eryka jest konty-nentem, podobnie ‎jak nie istnieje naród np. Austra-lijski, a tylko plemiona Abory-genów oraz osobnicy ‎pochodzący z różnych narodów, głównie angiel-skiego, którzy kolonizowali Austra-lię ‎począwszy od końca XVIII wieku, niestety z tragicznymi skutkami dla owych ple-mion abory-‎geńskich.‎

  52. errata: Jacek Dehnel

  53. mały fizyk
    19 września o godz. 21:43

    ” Przeciez chodzi chyba o to, zeby wszyscy z nich mieli te same prawa i byli rowno traktowani.”
    Nie wystarczy, że ” ja chcę, zatem żądam !”
    Żeby mieć określone prawa, trzeba spełnić wymagane warunki. uprawniające do ich przyznania.
    A co z obowiązkami wobec innych ?
    Koprofil wywalczy sobie PRAWO publicznego spożywania swego „ulubionego dania” a ja mam mieć OBOWIĄZEK akceptowania tego ?
    Są przecież i funkcjonują w określonym społeczeństwie normy etyczne, estetyczne, obyczajowe. Nie jest to układ „zero – jedynkowy” – każdy aspekt ma różną wagę. Trzeba być świadomym, że jest istotna różnica między przyjściem na bankiet w dziurawych dżinsach i barchanowej koszuli zamiast w garniturze a publiczną defekacją i zjadaniem tego, co się wydaliło !!!
    Mnie uczono, że człowiek to zwierzę stadne a wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna zagrażać interesowi stada.

  54. Panie Profesorze!
    Proszę określić dokładnie jaką ma Pan płeć, bo przy jej określaniu bierze się pod uwagę:
    1. płeć chromosomalną (genotypową) – mężczyźni maja kariotyp 46, XY, a kobiety 46,XX
    2. płeć gonadalną – obecność gonad (u samców jądra, u samic jajniki)
    3. płeć zewnętrzną – zewnętrzne narządy płciowe (prącie u mężczyzny, a srom u kobiet
    4. płeć fenotypową (somatypową, biotypową)
    5. płeć hormonalną – którą obrazuje ilość wydzielanych hormonów płciowych (u mężczyzn przeważają androgeny, u kobiet estrogeny)
    6. płeć mózgową – zróżnicowanie się mózgu w zakresie endokrynnej czynności podwzgórza i przysadki mózgowej…
    Myślę, że jako samiec ma Pan Profesor jądra i prącie oraz wszystko dobrze poukładane w mózgu. Chociaż udział w Paradach Różności i Grzeszności może spowodować fiksum-dyrdum. Dzisiaj pomodlę się za Pana (za nieprawych potrzebujących nawrócenia)…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  55. @kaesjot
    20 września o godz. 10:27

    „Mnie uczono, że człowiek to zwierzę stadne a wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna zagrażać interesowi stada.”

    Takich prymitywow cie uczono? Chyba w szkolce niedzielnej.

    Mnie Kant uczyl, ze moja wolnosc konczy sie, gdzie zaczyna sie twoja wolnosc. I wcale nie musze w tym wypadku byc zwierzeciem stadnym czy zagrazac stadu.

    Zycie spoleczenstwa najlepiej organizuja przepisy prawne. A te ograniczaja wolnosc jednostki a nawet ja dyskryminuja. Ale nie dowolnie/przypadkowo czy wedlug widzimisie (np. PiSu) tylko z racjonalnym i ogolnie uznanym uzasadnieniem.

    A teraz mi pokaz, gdzie „golasy” w T-shirtach zagrazaja „stadu” w operze.

  56. @wiesiek59
    19 września o godz. 16:30

    „Nieproporcjonalnie wiele czasu i energii, poświęca się marginalnym problemom.
    ….
    Pan Profesor dokonał doskonałej analizy logicznej problemu tyczącego jakiejś niewielkiej części populacji, rzedu 2%.
    Co z niej wynika dla pozostałych 98%?
    Mających całkiem inne, czesto egzystencjalne, bąź wręcz darwinowskie problemy- przeżyć kolejny dzień?”

    Przypomne ci piramide Maslowa. A z niej wynika, ze ludzie ktorzy staraja sie o „strefy wolne od LGBT” juz nie musza sie starac o zarcie.

  57. M-E
    20 września o godz. 9:33
    ‚‎”non omne quod licet honestum est.‎” (nie wszystko, co jest dozwolone, jest uczciwe)
    Dodałbym jeszcze, że dotyczy to także tego „co nie jest zabronione” !
    Patrz afery reprywatyzacyjne !

  58. @ Polska Komunistyczna
    Czytaj ze zrozumieniem.
    Naród Amerykański to naród USA. W potocznej mowie Amerykanin, to mieszkaniec USA. I ten Naród Amerykański istnieje.
    Mieszkaniec takiego San Jose nie powie raczej o sobie „soy Latino” tylko „Soy Americano” Podobnie Amerykaninem może się czuć np Indianin i wtedy należy do Narodu Amerykańskiego.
    Co do narodowości mieszkańców Litwy to chyba jednak większość z nich czuje się Litwinami a nie Żmudzinami. W tym sensie nie ma też Narodu Polskiego, tylko są Ślązacy, Podhalańczycy, Krakowiacy, Wielkopolanie , Kaszubi itd.
    Co do Finlandii (czyli czy są Szwedzi i Lapończycy uważający się za członków Narodu Fińskiego)czy Belgii( czy są Walończycy i Flamandowie uważający się za Belgów)to nie wiem, bo nie znam tamtejszych stosunków. Jeżeli w/w grupy istnieją , to znaczy że istnieje Naród Fiński albo Naród Belgijski.

    @kaesjot
    Ależ to właśnie jest kwestia kulturowa- 100 lat temu widok kobiety w spodniach (w mieście a nie np podczas górskiej wycieczki ) był społecznie nieakceptowalny. Kobieta we współczesnym bikini 50 lat temu nie zostałaby wpuszczona na publiczną plażę, podobnie co najmniej zdziwienie budziłby mężczyzna w kolczykach czy z długimi włosami
    . Norma społeczna się zmienia i nigdy nie odbywa się to bez oburzenia tradycjonalistów.
    Po prostu rok 1967 w Polsce jeszcze nie nadszedł, ewentualnie dopiero teraz się zaczyna.

  59. @ rebe z Gor
    Jeżeli ktoś się uważa za Napoleona Bonaparte albo Sokratesa a przy tym normalnie funkcjonuje w społeczeństwie i nie powoduje to kolizji z obowiązkami zawodowymi to to jest jego sprawa prywatna i nie trzeba go leczyć. Czy chciałbyś , żeby leczono ludzi uważających, że dziewica może zajść w ciążę, potem urodzić dziecko drogą naturalną i mieć po tym nienaruszoną błonę dziewiczą, z powodu, że wierzą w rzecz niemożliwą ?

  60. @ Polska Komunistyczna :

    Po prostu żyjemy w ‎schyłkowej epoce kapitalizmu rynkowego i tzw. kultury europejskiej („zachodniej”

    Przypominam, że ta schyłkowa epoka kapitalizmu rynkowego była już kilkakrotnie.:
    Na przełomie XIX i XX wieku, potem po I Wojnie Światowej, potem w latach 60-tych…..

  61. Mamy już pańskie wyniki badań. Wypraszam sobie, jestem kobietą. Ma pani raka jąder

  62. Też byłem mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety. Ale potem się urodziłem

  63. Tak, Panie profesorze, a MNIE z kolei się wydaje, że nie jest Pan profesorem, ponieważ opiera się Pan na argumentach chłopskiego rozumu ubranych tylko (nomen omen) w język filozofii.
    Na drodze inspirowanego przez Pana eksperymentu mam prawo zignorować wybrana przez Pana subiektywnie ścieżkę i tytuł, który Panu został nadany prawnie z uprzejmości i uznać Pana za po prostu Wujka Władzia, który coś tam usłyszał, przeanalizował sobie i uznaje, że ziemia jednak nie jest wcale okrągła, skoro jasno wynika, logicznie wypływa ze spojrzenia na horyzont, że ziemia jest płaska. Zresztą, argument nie do zbicia: gdyby była okrągła, to wszystko by z niej spadało.
    Korzystając z tego prawa do dowolnego określania Pana przynależności i wyrażenia (na przekór poprawności politycznej) niemożności wyboru swojej pozycji intelektualnej niezależnie od ubranych na siebie tytułów, przypisywanych zasług, rzekomych publikacji, określam Pana tak jak widzi mi się Pan: wuja Władek, któremu lepiej wychodzi naprawianie np. rowerów, niż pisanie dla szerokiej publiczności. W związku z tym, uznaję, że traci Pan swoją pracę przy pisaniu dla polityki i prawo do szacunku dla swojego „przebranego” dorobku. No po prostu mam prawo nie uznać Pana subiektywnego poczucia siebie jako intelektualisty, do którego przekonał Pan innych za sprawą chytrych sztuczek w postaci tytułów i świecidełek myślowych. Bo reszta była tylko konsekwencja tej subiektywnej decyzji i się nie liczy. No taka po prostu subiektywna obiektywizacja.

    Zastrzegam, że nie mówię tego z niechęci osobistej i nie traktuje tego jako ataku. Po prostu wskazuję na konsekwencje Pana rozumowania i odwdzięczam się za to, że przysparza Pan mi, jako osobie transpłciowej, kolejnych osób, które uznają mnie za mężczyznę pomimo korekty i tranzycji. Ktore myślą, że wybrałam sobie taką drogę i że życzę jej komukolwiek innemu. Które banalizują tragedię osób, które się rodzą w ten sposób, ich samobójstwa, ich prześladowania i morderstwa z nienawiści jako wynaturzenia, oszustwa – jako subiektywny wybór (więc fałsz taki jak Pana ścieżka naukowa dyktowana subiektywnym poczuciem) , rozważany przy porannej kawie w luźnym bliskie blogowym. Co lepsze, przysparza mi Pan osób, które myślą, że chcę tę tragedię komuś narzucić jako ideologię, ponieważ istnieję. Poniewaz np. jakiś drag queen w artystycznym unieseniu wypina gołą dupę na wujka Władka. Bo Margot ma gdzieś Wasze filozofowanie i decydowanie, co jest okej w czyimś życiu, a co nie? Bo nie dosyć jest osób, które chciałby mnie zlinczować, żeby wyrównać stan zastany do „obiektywnej” natury dyktowanej przemyśleniami wujka Władka, zamiast uznać postęp wiedzy naukowej (bo „bakterii” też nie widać, ergo: nie istnieją). To te osoby, które mogą w przyszłości zadecydować, że liczy się bardziej ich widzimisię i zlikwidować mój status kobiety, zabronic innym zmylania pozostałych Wujków Władków przez proces korekty prawnej czy nawet zakazać noszenia różowego przez mężczyzn (zob. raj władkowy na Węgrzech) .
    Tak, mamy prawo do głupoty i ta obiektywna głupota powinna stać się prawem. Ponieważ jest naturą. Moje istnienie i osobista walka przez 40 lat jest tylko sposobem, żeby wkurzyć Wujka Władka. Już tak nie ściemniaj, Włodku, bo widzę Cię przez te wszystkie ubrania i tytuły. 😉

  64. Jestem generalnie postępowy, przynajmniej jak na polskie standardy. Uważam, że pary homo powinny mieć możliwość formalizowania związków i być akceptowane w społeczeństwie jak pary hetero, a jeśli ktoś psychicznie czuje się kobietą, choć fizycznie jest mężczyzną (lub odwrotnie), to należy mu pomóc w fizycznej zmianie płci za pieniądze podatnika, a następnie tę zmianę zaakceptować.

    Przypadku Margot jednak nie kupuję z przyczyn, o których pisałem już na tym forum, więc nie będę się powtarzał. Zacytuję natomiast fragment artykułu opublikowanego niedawno w „Kulturze Liberalnej”, którego autorka podchodzi do rzeczy bardzo, moim zdaniem rozsądnie:

    „Teoria queer opiera się na trzech założeniach. Po pierwsze, że istnieje płeć społeczno-kulturowa (gender) i że nie ma ona związku z płcią biologiczną (sex) danej jednostki. A przecież tak nie jest. Gender, czyli kulturowe definicje męskości i kobiecości są zawsze w procesie socjalizacji przypisywane osobom o określonych biologicznie cechach płciowych – pierwszorzędowych, drugorzędowych i trzeciorzędowych. Płeć społeczno-kulturowa, tak zwane cechy czwartorzędowe, są uzupełnieniem, nadbudową do bazy w postaci płci somatycznej, czyli cech biologicznych.

    Po drugie, że kluczowe dla określenia naszej płci społeczno-kulturowej nie są nasze cechy somatyczne, ale nasza autoidentyfikacja, czyli to, jak my się czujemy w danej chwili. I że nie trzeba robić korekty płci, jak czynią to osoby transseksualne, ale wystarczy powiedzieć, że „czuję się mężczyzną/kobietą” – i to powinno wystarczyć.

    Po trzecie wreszcie, że istnieje w społeczeństwie jasno określony binarny, czyli dychotomiczny podział na dwie płcie, w znaczeniu gender, czyli jasno określone cechy i role męskie i żeńskie.

    W takiej optyce każda osoba, która choć odrobinę swoim zachowaniem czy tym, co myśli, wykracza poza te granice, już jest niebinarna. Tak więc dziewczynka, która zamiast bawić się kosmetykami mamy, woli grać z bratem w Minecrafta, jest już niebinarna. Kobieta, która naprawia w domu zmywarkę do naczyń, też jest niebinarna. Ba, kobieta, która zarabia więcej od męża, też jest już niebinarna. Mężczyzna, który prasuje sobie ubrania i myje podłogę mopem, również jest niebinarny. Że nie wspomnę o mężczyźnie, któremu zdarza się płakać, ogląda „Barwy Szczęścia” zamiast meczu piłkarskiego lub czuje pociąg do mężczyzn, a nie do kobiet. W takiej optyce 99,9 procent populacji ludzi jest niebinarna. Czy należy się im się z tego tytułu specjalne traktowanie i miejsce w celi z kobietami?”

    Całość tutaj:
    https://kulturaliberalna.pl/2020/09/16/margot-a-sprawa-kobiet/

  65. Wishmabu 20 września o godz. 14:11‎
    Rozumiem więc, że uważasz, tak jak ja, że Pan Hartman nie jest żadnym autorytetem moralnym ‎ani też naukowcem, że wypowiada on „ex cathedra” zwyczajne dyrdymały i bezmyślnie ‎powtarza wyświechtane frazesy tzw. postępawców, tyle że ubrane w pseudonaukową szatę, a to ‎z kolei jest przecież wysoce nieetyczne.‎
    Szalom!‎

  66. głos zwykły 20 września o godz. 10:14‎
    Cala ta afera dokoła lobby LGBTQ+ jest związana z zapaścią cywilizacyjną, którą obserwujemy ‎od pewnego czasu na tzw. Zachodzie, a mocna analogia jest tu do czasów upadku Starożytnej ‎Grecji i Rzymu, gdyż tam też wówczas w klasach wyższych dominowały anormalne zachowania ‎seksualne i dobrze wiemy, czym się to skończyło. Oczywiście, te anormalne zachowania ‎seksualne są tylko symptomem, a nie przyczyną obecnego upadku cywilizacji europejskiej, a ‎dokładniej zachodniej. Zaś UE, jako instytucja zachodnioeuropejska, należy dziś do przeszłości, ‎a to co teraz obserwujemy w Brukseli, to są jej ostatnie podrygi.‎

  67. Teista ‎20 września o godz. 11:19‎ ‎;-)‎

  68. kaesjot 20 września o godz. 11:36‎
    Otóż to. Ale kapitalizm jest przecież z definicji amoralny, jako ustrój oparty na wyzysku, czyli ‎na okradaniu mas ludzi pracy przez garstkę właścicieli kapitału. Ale to akademickim ‎pięknoduchom, takim jak np. prof. Hartman, nigdy przecież nie przejdzie przez gardło…‎

  69. Mad Marx
    Powtarzam, NIE ma narodu amerykańskiego, nawet rozumianego jako „naród USA” Zgoda, że ‎w potocznej mowie Amerykanin, to mieszkaniec USA, ale w potocznej mowie mówi się np. ‎‎„katolik” w znaczeniu „katolik rzymski”, a są przecież inni katolicy, np. polscy.‎
    Mieszkaniec takiego San Jose pochodzenia latynoskiego powie o sobie „yo soy hispano” albo ‎‎„yo soy hispana”. w zależnosci od płci a jeśli jest pochodzenia anglosaskiego, to powie o sobie ‎‎„I am a Yankee”. 😉 Indianin powie o sobie np., . że jest Apaczem – „I am an Apache”. Etc.‎
    Co do narodowości mieszkańców Litwy to nie obchodzi mnie, kim oni się czują, a tylko kim oni ‎są.‎
    Odróżnij też Ojczyznę czyli „Vaterland”, gdzie mieszka Naród, od „małych ojczyzn” czyli ‎‎„Heimatländer”, gdzie mieszkają blisko ze sobą spokrewnione plemiona składające się na dany ‎Naród. Tak więc mamy Polskę jako Ojczyznę Polaków i Naród Polski, a w niej „małe ojczyzny” ‎poszczególnych polskich czyli lechickich plemion: Ślązaków, Podhalan, Krakowiaków, ‎Mazowszan, Wielkopolan czy Kaszubów.‎
    Co do Finlandii, to jest to sztuczny twór złożony z Karelii, Finlandii Właściwej i części Szwecji, ‎podobnie jak Belgia to sztuczny twór złożony z części Francji, Holandii i Niemiec. Tam więc nie ‎może być ojczyzny w sensie „Vaterland”, a tylko „Heimatländer”, np. w Belgii mamy te „małe ‎ojczyzny” Walonów i Flamandów, którzy zresztą wzajemnie się wręcz nie cierpią, a łączy ich ‎tylko korzystanie w dalszym ciągu ze skolonizowania Konga przez króla Leopolda, tego, co to ‎na śniadanie zjadał kilku Murzynów.‎

  70. Mad Marx
    Rok 1967 w Polsce nadszedł, miał w roku 1968 pozytywne konsekwencje dla czystości i ‎spójności Narodu Polskiego, ale niestety jego osiągnięcia zniszczono po roku 1989, na skutek ‎nacisków ze strony Tel Aviv i Waszyngtonu.‎

  71. Mad Marx
    Na przełomie XIX i XX wieku to kapitalizm był jedynie w Europie, Japonii i w niektórych ‎byłych koloniach brytyjskich (USA, Kanada, Australia, NZ i częściowo obecna RPA). Po I ‎Wojnie Światowej wydał on Mussoliniego i Hitlera a w latach 1960-tych, z powodu przegranej a ‎prowadzonej na kredyt i finansowanej inflacją wojny Zachodu z Wietnamem, wszedł w pułapkę ‎zadłużenia i stagflacji, z której on już nigdy nie wyjdzie.‎

  72. Mad Marx 20 września o godz. 12:‎
    Jeżeli ktoś uważa się za Napoleona Buonaparte, to z definicji nie może przy tym normalnie ‎funkcjonować w społeczeństwie, gdyż to powoduje liczne kolizje z jego obowiązkami ‎zawodowymi („Pan mi tu nie będziesz mówić, co ja mam robić? Przecież ja jestem Napoleon!”) ‎a więc to NIE jest jego sprawa prywatna i trzeba go leczyć psychiatrycznie. I oczywiście, że ‎chciałbym, aby leczono ludzi uważających, że dziewica może zajść w ciążę, potem urodzić ‎dziecko drogą naturalną i mieć po tym nienaruszoną błonę dziewiczą, gdyż żyją oni w ‎nierealnym świecie, a ich rozwój psychiczny zatrzymał się w fazie wczesnego dzieciństwa, czyli ‎okresu, kiedy wierzy się we wszelakie bajki, a tym samym potrzebują oni i to pilnie pomocy ‎psychiatrycznej.‎
    Szalom!‎

  73. mały fizyk
    ‎20 września o godz. 11:34‎
    Przydało by się więc, aby lobby LGBTQ+ zaczęło mieć problemy z wyżywieniem się i ‎znalezieniem dachu nad głową.‎
    ‎20 września o godz. 11:23‎
    Immanuela Kant nie musiała pracować na swoje utrzymanie, stad też jej nauki są nic nie warte, ‎gdyż zawierają one zboczoną moralność klas pasożytniczych. W ustrojach klasowych prawo jest ‎przecież tylko skodyfikowaną wolą klasy dominującej (panującej), a więc nie ma ono nic ‎wspólnego z moralnością, gdyż np. w kapitalizmie legalizuje ono wyzysk ekonomiczny, a w ‎feudalizmie czy niewolnictwie legalizowało ono brak wszelakich praw dla ludzi pracy. Tak więc ‎‎„kaesjot” ma rację pisząc, że wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna ona zagrażać ‎interesowi społeczeństwa.‎
    Szalom!‎

  74. Mad Marx – cuś dla Cię:
    USA nad przepaścią. Znany amerykański miliarder ostrzega przed upadkiem „imperium”
    Marcin Kaczmarczyk, Gazeta Wyborcza 20.09.2020 12:59
    Kolejne pięć lat może być katastrofalne dla USA, jeżeli Amerykanie głęboko nie przeprojektują swojego modelu kapitalizmu – twierdzi Ray Dalio, twórca Bridgewater Associates, największego na świecie funduszu hegdingowego.
    – Kapitalizm i kapitaliści doskonale sprawdzają się w podnoszeniu efektywności produkcji, przez co społeczeństwo ma większy tort do podziału – twierdzi Ray Dalio w rozmowie z dziennikarzem portalu Marketwatch. – Ale w podziale tego ciasta lepsi są już socjaliści – od razu dodaje znany inwestor, którego trudno posądzać o przesadnie radykalne lewicowe sympatie.
    Dalio tłumaczy, że patrzy na amerykańską gospodarkę chłodnym okiem – jak lekarz na pacjenta lub inżynier na popsutą maszynę – i właśnie dlatego może powiedzieć, że rosnące nierówności dochodowe w USA stały się wielkim zagrożeniem dla amerykańskiej gospodarki i państwa jako całości. Podmywają bowiem szalenie ważną równość szans, a to uderza już w produktywność całego systemu.
    – Dzieci z bogatych rodzin mają zapewnioną lepszą edukację – zauważa Dalio. Jeżeli to zjawisko jest marginalne, nie stanowi problemu. Jeżeli jednak nierówności majątkowe odcinają od dobrej edukacji wielu utalentowanych, to już nie jest fair i uderza w produktywność całej gospodarki.
    https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26320056,usa-nad-przepascia-znany-amerykanski-miliarder-ostrzega.html#do_w=52&do_v=66&do_a=292&s=BoxBizMT

  75. Jacek, NH 20 września o godz. 13:40
    Born again?
    Teista 20 września o godz. 11:19
    Do kogo się modlisz? Do żydowskiego bożka, jego syna i i jego matki?

  76. Zastanawiam się nad długofalowymi skutkami indywidualizmu, wolności ekspresji.
    Czy jej przejawy, mają zdominować długofalowe społeczne efekty atomizacji tegoż?
    Podzielić nas na zatomizowane grupki dbające jedynie o własne przywileje, prawa?
    Bardzo łatwe do rozgrywania przeciwko sobie?

    Czy indywidualne korzyści polityków, sponsorowanych przez różne lobby, wspieranych przez konkretne media na pasku sponsorów, mają nas wyzwolić, czy spętać?
    Mamy być SPOŁECZEŃSTWEM, czy wzajemnie zwalczającymi się grupami w jego obrębie?

    Wielcy Animatorzy marzą o takim scenariuszu.
    Walka o pierdoły, wolność jednostek, doskonale przykrywa walkę o KONTROLĘ społeczeństw.

    Na którymś Jarocinie modne było hasło- „Uwolnić słonia”.
    Uwolniliśmy, i okazało sie tratującym wszystko monstrum.
    I nikt już nie jest bezpieczny……

  77. To nie jest dobry argument, bo analogia jest tendencyjna – przesądza to, co by trzeba dopiero wykazać. Obyczaje w filharmonii to coś, co dotyczy wszystkich bywalców, wszyscy mogą ucierpieć na ich zmianie, wszyscy mają naturalne prawo głosu w tej sprawie. Nikt nie rości sobie prawa do indywidualnego przesądzenia, co należy nosić w filharmonii. Jednostki, którym nie chce się stosować do norm nie roszczą sobie nawet takiego prawa – po prostu godzą się z tym, że łamią pewne normy.

    Prawo do ostatecznego eksperckiego głosu w sprawie tego, jakiej się jest płci to nie jest propozycja zmiany jakichś obyczajów. Fakt, że kiedy pewne osoby „wyjdą z szafy”, to ulegną zmianie pewne zwyczaje (ale nie normy), do których jesteśmy przywiązani, np. że jak ktoś jest w spódnicy i w szpilkach to mówimy używając form żeńskich nie oznacza, że to analogiczny problem do tego, co tam gdzie wypada. Pomysł, że to nie samookreślenie miałoby być ostatecznym wyrokiem w sprawie tego, kto jest jakiej płci jest w istocie absurdalny, i nigdy wcześniej, zanim te wygody nie zostały zagrożone, nie przyszedłby nikomu do głowy. Kiedy widzimy androgyniczne dziecko czy nastolatka i zwrócimy się do niego jak do chłopca, a ono odpowie, że jest dziewczynką, to normalnemu człowiekowi w głowie nie postanie, żeby się uprzeć, że nam wygląda jednak ta osoba bardziej na chłopca, bo ma krótkie włosy, i nam się nie chce być uprzejmymi. Niestosowanie takich form, jakie dana osoba uważa za jej przysługujące to nie „nieuprzejmość” albo coś podlegającego „obronie” czy „negocjacjom” – to po prostu zwykła głupota, taka sama jak upieranie się, że ktoś, kto nam mówi, że jest Polakiem, nie jest Polakiem tylko Chińczykiem. Bo nam to się wydaje, że on ma takie skośne oczy. I tak, celowo ja z kolei używam przykładu, który naraża mnie na atak, że „ale przecież są obiektywne kryteria należenia do danej narodowości” – są ona obiektywnie coraz bardziej rozmyte w dzisiejszych czasach, w których jesteśmy pomieszani i rodzimy się w jednym kraju rodzicom z różnych zakątków Europy, wychowujemy w drugim a żyjemy w piątym w Azji. I o płci też wiemy już, że jest to pojęcie całkowicie rozmyte, również w sensie czysto biologicznym. Więc nie, nie ma nic „obiektywnie” i nikt nie ma prawa do obiektywizowania swoich odczuć estetycznych, bo „mnie wygląda ktoś na kobietę”. I jeszcze do bronienia tego, bo kiedy ktoś chce luzować zasady, to wolno bronić nieluzowania. Tu nie ma żadnego luzowania zasad. Tu jest tylko ujawnienie potrzeby większej uważności.
    A na koniec – najważniejsze. Stosowanie się do tego, kto jak chce być nazywany NIC nas nie kosztuje. Zupełnie nic. Więc budowanie tych zawiłych konstrukcji, żeby tylko ‚bronić” swoich „praw” do oceniania samodzielnie, kto jest jakiej płci jest jakimś piramidalnym absurdem. I nie ma obrony dla osób, którym tej drobnostki nie chce się dla innych zrobić – bo dla osób trans, niebinarnych itp. ich tożsamość jest bardzo ważna. Troszkę dziwaczne to argumentowanie, jakaż to dla nas ważne jest prawo do ich poprawiania w tej mierze. Nie chciałabym, żeby ktoś mi wmawiał, że nie jestem kobietą, bo tak męsko wyglądam.

  78. @Rebe z Ger i Warsze
    20 września o godz. 17:48

    „Przydało by się więc, aby lobby LGBTQ+ zaczęło mieć problemy z wyżywieniem się i ‎znalezieniem dachu nad głową.‎”

    Tobie (i wszystkim innym twoim aliasom) jak zwykle tylko polityczny i kulturowy regres w glowie 🙁 A ucieka ci uwadze, ze w historii regres do farsy prowadzi. Moze dieta niskokaloryczna i nocowanie w jaskini tez by ci pomoglo zapomniec o Maslowskiej „nadbudowce” i jej problemach?

  79. Mad Marx
    20 września o godz. 11:55
    Wygadujesz głupstwa . Takie porównania jakie podajesz to efekt indoktrynacji mediów, które nie nadążają za zmianami. Czy widziałeś nową propozycję flagi amerykańskiej jaką pokazują grupy awanturników w czasie manifestacji przeciwko rządowi? To klękanie w czasie rozpoczynających się meczów piłkarskich, czy to jest manifestowanie przynależności do „narodu globalnego” i kto i kiedy przestanie klękać przed rozpoczęciem meczu i jak wytłumaczy zakończenie tego „manifesto”?
    Świat się zmienia w tempie zawrotnym, oby nie ześwirował od tego kręcania się w kółko. To religia dzieli narody. Kultura i tradycja już przestała , ponieważ została zastąpiona przez „naród telewizyjny”, na całym świecie taki sam.

  80. @ wiesiek 59

    „Na którymś Jarocinie modne było hasło- „Uwolnić słonia”.”

    I znowu Pan udowadnia, że wie, że dzwonią, ale nie wie w którym kościele.
    Hasło o którym Pan raczy wspominać nie jest z Jarocina tylko z Wrocławia
    (nie wykluczam, że w Jarocinie tez się przyjęło)
    Autorem jest albo Major Komendant Twierdzy Wrocław Frydrych albo ktoś z jego Pomarańczowej Alternatywy. Była jeszcze mutacja: Uwolnić Słonia od trąby. To była normalna dla młodego pokolenia kontestacja staro-nowego świata w którym to epigoni Solidarnośći z 1980 roku chcieli przejąć pozycję PZPR. (udało się to , na szczęście tylko częściowo dopiero w ostatnich kilku latach)

  81. @ Rebe z Gor:
    ” ” Mieszkaniec takiego San Jose pochodzenia latynoskiego powie o sobie „yo soy hispano” albo ‎‎„yo soy hispana”
    Tak mógłby (mogłaby) powiedzieć ktoś, kto nie zna hiszpańskiego…..

    Poza tym nie sądzę żeby hiszpańskojęzyczni mieszkańcy Kaliforni uważali się za Hiszpanów. Tak samo jak nie są Hiszpanami Meksykanie, Paragwajczycy czy Wenezuelczycy, chociaż wszyscy oni mówią dialektami języka hiszpańskiego

  82. P.S.
    Ten mieszkaniec San Jose mógłby tez powiedzieć o sobie (żeby zachować formalną poprawność językowa ) „yo soy criollo”, jeżeli ma obiekcje co do przynależności do Narodu Amerykańskiego

  83. @Marksista NIE Leninista
    20 września o godz. 17:17

    To prawda, że stopa wyzysku (jeżeli chcemy używać terminologii Marxa) dziś jest wyższa, niż w czasach kiedy żył Marx. Ale współczesny kapitalizm, przynajmniej w krajach kultury zachodnioeuropejskiej , produkuje tyle, że wystarcza to na godziwe życie pracowników.
    100 lat temu zwykły robotnik miał 2 pary butów : jedną na niedzielę do kościoła albo na większe uroczystości a drugą do roboty ( przy czym te robocze buty cz ęsto miał w ramach wynagrodzenia za pracę i jeden porządny garnitur, oraz ubranie do roboty, które też otrzymywał od pracodawcy (jak mu się udało dostać do dobrej pracy). Mieszkał w domu z kiblem na podwórku (czasem na półpiętrze)a do pracy szedł na piechotę, ewntualnie jeździł rowerem, bo na dojazd tramwajem nie zawsze go było stać. Dziś stać go na lepsze mieszkanie i samochód i nawet na spędzenie wakacji w przeciętnie drogim kurorcie, bo pomimo większego wyzysku i tak zostaje mu więcej na życie

  84. Mad Marx
    21 września o godz. 0:05

    Opisuję to, co widziałem na WŁASNE oczy.

    A co do stwierdzenia iż poststyropian chciał i zajął pozycje nomenklatury PZPR, to zgadzam się całkowicie.
    Uzupełniłbym to stwierdzeniem, że tworzy się nam nowa szlachta, wraz z jej pazernoscią, nieodpowiedzialnoscią, podatnością na korupcję i obce wpływy.

  85. @wiesiek59
    21 września o godz. 7:49
    Uzupełniłbym to stwierdzeniem, że tworzy się nam nowa szlachta, wraz z jej pazernoscią, nieodpowiedzialnoscią, podatnością na korupcję i obce wpływy.
    ……………………………
    Czyli, powtórka z rozrywki, a’ la XVIII wiek. Kto teraz nas rozbierze? Nadal dopraszamy się, aby ktoś nam przy…lił. I znowu historia się powtarza, jesteśmy pomiędzy młotem Rosji a kowadłem Niemiec. Stany Zrozpaczone Ameryki w niczym nam nie pomogą.

  86. Teista
    20 września o godz. 11:19

    Teista znowu się chwali swymi jadrami i prąciem… oblecha…

  87. escott 20 września o godz. 21:12‎
    Piszesz, że „dla osób trans, niebinarnych itp. ich tożsamość jest bardzo ważna”. A co z osobami, ‎które uważają się za Napoleonów? Dla nich też ich tożsamość jest bardzo ważna, ale ich się ‎leczy, często przymusowo, w szpitalach psychiatrycznych a odmieńców seksualnych to już nie. ‎Pytam się więc dlaczego jedna choroba psychiczna (np. urojenia na tle pozycji społecznej) jest ‎przymusowo leczona a inna (urojenia na tle płci) to już nie?‎

  88. remm 20 września o godz. 16:14‎
    A ja, choć komunista i marksista oraz rewolucjonista i rabin postępowy etc. to uważam, że pary ‎homo NIE powinny mieć możliwości formalizowania związków i NIE mogą być one ‎akceptowane w społeczeństwie tak jak pary hetero, a jeśli ktoś psychicznie czuje się kobietą, ‎choć fizycznie jest mężczyzną (lub odwrotnie), to należy mu pomóc w leczeniu tej choroby ‎psychicznej, nawet za pieniądze podatnika, a NIE tę zmianę zaakceptować. Takie osoby należy ‎bowiem leczyć psychiatrycznie, tak samo jak leczy się osoby uważające się za Napoleonów ‎Buonaparte. Leczenie osobników LGBTQ+ jak najbardziej TAK, akceptacja ich chorych ‎zwyczajów i przywilejów dla nich jak najbardziej NIE.‎
    NIE ma też „teorii queer”, a tylko zboczona, pedalsko-lesbijska ideologia, nie mająca NIC ‎wspólnego z nauką.‎
    Szalom!‎

  89. Pozostaje kwestia rozróżnienia niebinarności od osobowości dysocjacyjnej lub innych zaburzeń osobowości. I właściwej diagnozy przez specjalistów.

  90. mały fizyk 20 września o godz. 22:49‎
    Chodzi mi o to, że lobby LGBTQ+ ma zdecydowanie za dużo pieniędzy i że w związku z tym ‎przydałyby się mu problemy zwyczajnych ludzi. A powszechny regres ekonomiczny i ‎kulturowy jest wynikiem globalnego kryzysu kapitalizmu i jego wejścia w epokę schyłkową. I ja ‎Maslowa piramidę doskonale znam. To tylko lobby LGBTQ+ o niej jakby zapomniało, gdyż się ‎mu zbyt dobrze powodzi materialnie.‎

  91. woytek ‎20 września o godz. 23:04
    wiesiek59‎ ‎20 września o godz. 20:44‎
    Racja!‎

  92. ‎005 21 września o godz. 11:33‎
    A może nieco więcej kultury dyskusji?‎

  93. wiesiek59 21 września o godz. 7:49‎
    Optymatyk 21 września o godz. 10:57‎
    Ona zawsze była wśród nas – przed wojną to byli sanacyjni pułkownicy i ich rodziny oraz ‎wszelakiego rodzaju burżuje i właściciele ziemscy, po wojnie nomenklatura PZPR a dziś mamy ‎w Polsce typową plutokrację kompradorską, czyli neokolonialną z POPiS-u i jego sojuszników, ‎którzy pełnią funkcje dawnej szlachty, czyli dążą do likwidacji Polski jako państwa i Polaków ‎jako narodu.‎ 🙁

  94. Oburzające jest piętnowanie aż do wyrzucenia z roboty za obiektywne nazwanie tego anarchisty po imieniu. Pan Profesor wykazał brak podstaw do takich szykan i zawstydził zarządców nowego radia internetowego.

  95. Mad Marx ‎21 września o godz. 0:18‎
    A jakby powiedział, wedlug Ciebie? „Hispano” znaczy tu zaś tyle co „latino”, np. „mercado ‎hispano” oznacza rynek latynoski a hiszpańskojęzyczni mieszkańcy Kalifornii uważają się za ‎‎„Hispanics” – The United States Census uses the ethnonym Hispanic or Latino to refer to “a ‎person of Cuban, Mexican, Puerto Rican, South or Central American, or other Spanish culture or ‎origin regardless of race”.‎
    Także: The term Hispanic (Spanish: hispano or hispánico) refers to persons, cultures, or ‎countries related to the Spanish language, Spanish culture, Spanish people, or to Spain in general. ‎Oraz: While the two terms are sometimes used interchangeably, for example, by the United ‎States Census Bureau, “Hispanic” is a different term that refers to native speakers of Spanish, or ‎have Spanish-speaking ancestry, while “Latino” is more frequently used to refer generally to ‎anyone of Latin American origin or ancestry.‎

  96. Mad Marx 21 września o godz. 0:59‎
    Stopa wyzysku rośnie, gdyż spada stopa zysku, gdyż w kapitale coraz więcej jest ‘c’ a coraz ‎mniej ‘v’, czyli tej jego części, która wypracowuje wartość dodatkową czyli realny zysk (t.j. ‎ekonomiczny, a nie księgowy). Współczesny kapitalizm, przynajmniej w krajach kultury ‎zachodnioeuropejskiej , produkuje tyle, że wystarczałoby to na godziwe życie pracowników, ‎gdyby nie to, że są ci pracownicy coraz to bardziej okradani przez właścicieli kapitału, a więc ‎nawet w Niemczech mamy dziś miliony pracowników pracujących nielegalnie albo na umowy ‎śmieciowe, a, którzy de facto zarabiają mniej niż minimalna płaca i mniej niż wynosi minimum ‎socjalne (nie mylić z biologicznym).‎
    Zgoda, dziś robotnik na tzw. Zachodzie ma w domu masę gadżetów, bez których zresztą można ‎żyć, ale tylko dlatego, że są one coraz to tańsze na skutek postępu technicznego. Dawniej to ‎parę butów wykonywał ręcznie wysoko wykwalifikowany rzemieślnik czyli szewc i zużywał na ‎ich wykonanie kilka dni roboczych, a dziś wykonanie pary butów w fabryce to są dosłownie ‎minuty, z tym, że dawniej jakość butów była o wiele wyższa, a więc but butowi nie jest równy. ‎PRL-owskie buty nosiło się latami, a para mokasynów od Ryłki, rozleciała mi się już po paru ‎miesiącach ich noszenia. Dziś mamy ostry deficyt mieszkań w Niemczech, a nie tylko w Polsce, ‎a tzw. gastarbeiterzy wciąż żyją w Niemczech w warunkach urągających wszelakim standardom ‎mieszkań dla ludzi. Samochód w miarę dobrym stanie, który bez remontu pojeździ kilka lat, to ‎można dziś w Polsce kupić za mniej niż tysiąc euro, ale tylko dzięki wynalazkowi Henryka ‎Forda a nie dzięki kapitalizmowi. Na wakacje wyjeżdża w Niemczech tylko elita pracownicza, ‎która jednak w ponad 80-milionowym państwie liczy kilkanaście milionów, a więc więcej niż ‎cala ludność np. Szwecji, Finlandii, Norwegii czy Danii i stąd też to wrażenie, że „wszystkich ‎Niemców stać jest na wakacje w dobrym kurorcie”. Itp. Itd.‎
    ‎21 września o godz. 0:21‎
    Termin „Kreol” uważany jest dziś za obraźliwy. On dziś „no va”.‎

  97. Mad Marx
    21 września o godz. 0:59

    Dobrobyt zachodniego robotnika zależy od dwóch czynników:

    -ilości niewolników pracujących za przysłowiową michę ryżu, w krajach III świata
    -kursu wymiany walut ustalanego sztucznie, preferującego zachodnie płacidła

    Gdzieś czytałem, że każdy zachodni pracownik, ma około 200 pracujących na niego niewolników…..

    Co będzie, gdy niewolnikami być przestaną?
    Przestaną dostarczać dóbr produkowanych za centy a sprzedawanych za dziesiątki $?
    Jak wpłynie to na poziom życia Europejczyka- na przykład?

    Tanie surowce i produkty z kolonii, w zamian za bezwartościowe w sumie papierki, to współczesna ekonomia świata zachodniego.
    Z bardzo nielicznymi wyjątkami, od 30 lat istnieje deficyt handlowy w takiej wymianie.
    I nie za bardzo jest co za nie kupić na zachodzie.

  98. Optymatyk
    21 września o godz. 10:57

    Nikt nas nie będzie rozbierał, to nieopłacalne.
    Niemcy włączyły nas do swego obiegu gospodarczego, z obopólną w sumie korzyścią.
    My im tania siłę roboczą, półprodukty, oni nam- trudno powiedzieć…..
    Zyski z inwestycji?

    To samo z Rosją.
    Chcą czegoś od nas, poza normalnoscią w stosunkach gospodarczych?
    Nigdzie nie czytałem o jakichś pretensjach.
    To raczej my czegoś wiecznie chcemy i bruździmy.

    Watykan wymaga kasy i kapłanów do kolonizowania nowych terenów.

    Waszyngton kontyngentów do korpusów ekspedycyjnych i zakupów broni.

    Tel Aviv kasy i szczekania na rozkaz.

    Paryż milczenia.

    Bruksela posłuchu.

    Wybór panów jest spory.
    I ich srebrników……
    Najbliższym, nadającym się na sojusznika, jest moim zdaniem Berlin.

  99. @ wiesiek:
    „Gdzieś czytałem, że każdy zachodni pracownik, ma około 200 pracujących na niego niewolników…..”

    Ja gdzieś czytałem, że Ziemia jest płaska, albo że Rząd Światoy rozpyla z samolotów trujące substancje, i że Ziemią rządzą Reptilianie.

    Oczywiście mogę sobie kupić np chińską piłę spalinową za 300- 400 zł, bo chiński robotnik zarabia mniej niż europejski a chiński przedsiębiorca płaci niższy podatek od nieruchomości i nie ma tak ostrych jak w Europie wymogów co do zanieczyszczania środowiska, tyle, że taka chińska piła nadaje się (i dobrze się sprawdza) do przydomowych prac, ale do zastosowania profesjonalnego się nie nadaje.

  100. emigrant015 21 września o godz. 13:07‎
    Tzw. nie-binarność, osobowość dysocjacyjna i inne zaburzenia osobowości są na ogół ‎odmianami szeroko pojętej schizofrenii, tyle, że od niej to mamy, jak na razie, tylko pseudo-‎specjalistów. :-(‎
    andmasta 21 września o godz. 13:16‎
    Dziś nie wolno jest, przynajmniej na tzw. Zachodzie, nazwać chorym tego, kto jest chory ‎psychicznie na tle seksualnym czy religijnym, co często zresztą na jedno i to samo wychodzi (np. ‎kler, głównie kościoła rzymskiego).‎

  101. wiesiek59‎
    ‎21 września o godz. 14:35‎
    Tak, dobrobyt zachodniego robotnika zależy od dwóch czynników:‎
    ‎-ilości niewolników pracujących za przysłowiową michę ryżu, w krajach III świata i
    ‎-kursu wymiany walut ustalanego sztucznie, preferującego zachodnie waluty.
    Ale to się właśnie kończy i dlatego tez spada stopa życiowa zwyczajnych ludzi an tzw. ‎Zachodzie i to co najmniej od lat 1970-tych (kryzys energetyczny, z którego Zachód właściwie ‎do dziś nie wyszedł).‎
    ‎21 września o godz. 14:47‎
    Tak, nikt nas nie będzie dziś rozbierał politycznie bo jest po prostu nieopłacalne. Ale w roku ‎‎1989 a szczególnie w roku 2004 staliśmy się de facto a nawet i de jure (UE!) protektoratem i ‎półkolonią Niemiec, najsilniejszej gospodarki UE. Niemcy włączyły nas do swego obiegu ‎gospodarczego, z korzyścią głównie dla siebie, na zasadzie relacji metropolia (Niemcy) – ‎‎(pół)kolonia (Polska]. Inaczej, to by nas Niemcy to tego obiegu nigdy nie włączyły.‎

  102. Polska Komunistyczna
    21 września o godz. 13:13
    Nie przesadzaj z tą nomenklaturą z PZPR w czasach PRL-u.
    Może mieli władzę ale nie majątki, bo przecież ” wicie, rozumicie towarzysze ale tak nie można – społeczeństwo to widzi!”
    Często było tak, że robotnicy akordowi zarabiali lepiej, niż ich kierownik o majstrze nie wspominając. Najlepsi dorównywali zarobkami dyrektorom.
    Skończyło się to po 1989 roku i to nie tylko u nas. Docierały do nas opinie zwykłych ludzi z Zachodu, że gdy u nas padła komuna to im także zaczęło się pogarszać.

  103. Alka prlowskie buty do stania.

  104. Wiesio zawital w blogosferze i zapomnial trzeci czynnik: robotyzacja….i mobilnosc

    Przyklad: robotnikow niemiecki czy robotnikgosc zarabiaja w zakladach miesnych Niedaleko granicy dunskiek ok. 9.50€ na godz. Ten sam robotnik dojezdzajacy (koszty transportu mozna czesciowo odpisac z podatku) do pobliskiej Dani zarabia 20€ na godzine. Dunczycy w przeciwienstwie do Niemcow bardziej zautomatyzowali produkcje i stad stac dunskich pracodawcow na takie stawki. Wiesio ciagle stoi miedzy tv a przedrukami z porannej prasy.

  105. Rabe z Ger donosi, ze leczy sie psychiatrycznie u okulisty na teczowke.

  106. Wiesio,
    ONI nam miejsca pracy i podatnikow.

  107. Wiesio teskni za uranilowka.

  108. Optymatyk wietrzy spisek zamiast garderobe.

  109. PK uprawia amatorska antropologie. Kogo?

  110. W I RP Rosja stanęła na gruncie wolności liberum veto, braku budżetu i braku żołnierza. W II RP ZSRR zaaresztowała legalne władze niepodległej Polski za to, że prowadziły politykę sprzeczną z interesami sowietów.
    W III RP pod Smoleńskiem zginęła natomiast reprezentacja Sejmu i Senatu, Prezydent RP, oraz całe Naczelne Dowództwo Polskich Sił Zbrojnych.
    Tak więc polityka naszego wschodniego sąsiada wobec Polski jest stała. Broni się przez atak. Uprzedza w ten sposób wszelką możliwość prowadzenia wrogiej wobec siebie polityki. Dba oto, aby Polska gospodarka się nie rozwijała, a wojska nie było.

  111. @Saldo mortale
    21 września o godz. 20:23
    Optymatyk wietrzy spisek zamiast garderobe
    ……………………..
    Natomiast ty nosisz dodatkową na twarzy (maskarada), dlatego wzięto cię za twarz a dodatkowo za głowę, którą, żeś stracił już dawno. Nawet wietrzenie już nie wystarczy, cuchnie nieustająco.

  112. @głos zwykły
    21 września o godz. 21:34
    Tak więc polityka naszego wschodniego sąsiada wobec Polski jest stała. Broni się przez atak. Uprzedza w ten sposób wszelką możliwość prowadzenia wrogiej wobec siebie polityki. Dba oto, aby Polska gospodarka się nie rozwijała, a wojska nie było.
    …………………….
    A my wiedząc to, nic nie robimy, lub robimy jak zwykle coś, co nas pogrąża w państwowy niebyt.

  113. głos zwykły
    21 września o godz. 21:34

    1/ ” … polityka naszego wschodniego sąsiada wobec Polski jest stała”.

    Proszę Pana,
    przed kilkoma tygodniami, w dobrej wierze, nieznacznie sugerowałem na forum, aby Pan raczej omijał tematykę dot. szeroko rozumianych militariów oraz historii wojskowości i wojen.
    Ale okazuje się, że Pan jest uparty.
    Oczywiście nie ma w tym niczego złego, ani tym bardziej, dramatycznego. Pan, według własnego uznania, ma pełne prawo o wyrażania swoich poglądów na każdy temat.
    A ja zapewniam, że nie mam poczucia humoru, XV-wiecznego Wielkiego Mistrza Tortur w londyńskiej Twierdzy Tower, i naprawdę, nie wymagam od Pana biegłości w zakresie militariów. Nie, nic z tych rzeczy.
    Pomimo tego, bez urazy, ale nadal sugeruję, aby Pan jednak omijał problematykę wojskowości.
    Decyzja należy do Pana.

    W swoim komentarzu, do przysłowiowego worka, Pan włożył I, II i III RP. Sporo, jak na jeden worek!
    I do tego, Pan wyraźnie daje do zrozumienia, że za wszystkimi (bądź prawie wszystkimi) nieszczęściami, które spadły na Polskę, stoi nasz wschodni sąsiad.

    Proszę Pana,
    obwinianie o to wszystko Rosji i twierdzenie, że jej polityka wobec Polski jest stała (w domyśle: wroga, zaborcza, nieprzyjazna itp.) – jest absurdem. Po prostu. Zachodzę w głowę i zastanawiam się: na podstawie czego, Pan wyciągnął tak absurdalny wniosek?
    Tak czy inaczej, w wolnych chwilach, proszę zapoznać się z historią naszych wspólnych relacji ze wschodnim sąsiadem oraz z pozostałymi sąsiadami i nie tylko z sąsiadami, na przestrzeni ostatniego tysiąclecia. Jestem przekonany, że Pan dojdzie do bardzo pouczających refleksji.

    Czy Pana zdaniem, my Polacy, nie mamy sobie nic do zarzucenia w sprawach dot. nieszczęść, które spadły na Polskę w ostatnim tysiącleciu? Czy naprawdę, wszyscy wokół, ze szczególnym uwzględnieniem Rosji, są winni? Tylko zapewne my, jesteśmy niewinni, bohaterscy, przewidujący, roztropni, zaradni, a jednocześnie pokrzywdzeni przez sąsiadów, zły los, światową i europejską koniunkturę gospodarczą i, diabli wiedzą, przez co bądź kogo jeszcze?
    To, że chociażby obecny stan uzbrojenia oraz ogólna kondycja operacyjna Wojska Polskiego, jest daleko niezadowalająca, to też jest wina naszego wschodniego sąsiada?
    Pan rzeczywiście jest o tym przekonany? Naprawdę?

    Na marginesie,
    zupełnie nie rozumiem Pańskiego stwierdzenia, cyt.: „w II RP, ZSRR zaaresztował legalne władze niepodległej Polski za to, że prowadziły politykę sprzeczną z interesami sowietów”.
    O co Panu właściwie chodzi?
    Czy Pan rzeczywiście nie wie, jak potoczyły się losy: Prezydenta Ignacego Mościckiego, Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, Sztabu Głównego Wojska Polskiego i jego szefa, generała Wacława Stachiewicza, członków ostatniego, przedwojennego rządu z jego premierem, generałem Felicjanem Sławojem-Składkowskim oraz innych przedstawicieli najwyższych władz politycznych i wojskowych II RP – podczas Wojny Obronnej Polski we wrześniu 1939 roku?
    Niemożliwe, aby Pan o tym nie wiedział?

    Pomijam już obraźliwe, żeby nie powiedzieć, idiotyczne słowo „sowietów”, które Pan użył w swoim komentarzu.
    Przypominam Panu, że w Polsce nie używa się słowa „sowiet” tylko „rada”. Dlatego mówimy i piszemy: „radziecki”, a nie „sowiecki”.
    A to, że np. intelektualiści z IPN-u używają słowa „sowieci”, to absolutnie nie znaczy, iż Pan musi ich naśladować.

    Proszę Pana, wiem doskonale, że np. w okresie II RP, w ówczesnych środkach masowego przekazu, nagminnie używano takich słów, jak chociażby – „sowieci” i „sowiety”. Ale powinien Pan wiedzieć, że wówczas, tak jak i dzisiaj, miały one wyraźnie negatywne konotacje.
    Słowo „sowieci”, jest tak samo obraźliwe, jak np. słowa: jankesi, żabojady, angole, brytole, szkopy, szwaby, makaroniarze, polaczki, ruscy, ukry, tryzuby, żydki, żółtki, chinole, japońce, kangury, meksy itp.

    2/ „Uprzedza [tj. Rosja] w ten sposób wszelką możliwość prowadzenia wrogiej wobec siebie polityki”.

    Hmm, proszę Pana, zdziwiłbym się, gdyby Rosja – będąca największym państwem na świecie, mająca jedenaście stref czasowych, praktycznie wszystkie klimaty, wielonarodowe społeczeństwo, niemal całą tablicę Mendelejewa oraz posiadająca status mocarstwa atomowego – „nie uprzedzała prowadzenia wrogiej wobec siebie polityki”.
    Podkreślam: gdyby było inaczej, to byłoby dziwne! Czy Pan jest innego zdania?
    Czy o to – generalnie – Pan ma pretensje do Rosji?

    A czego Pan oczekuje od Rosji? Czyżby tego, że – mówiąc kolokwialnie – sama „podłoży się” swoim wrogom?
    Czy inne, chociażby najbardziej znaczące kraje świata i nie tylko, nie starają się uprzedzać możliwości prowadzenia wobec siebie wrogiej polityki, tylko same „podkładają się” innym?
    W razie potrzeby, służę przykładami.

  114. glos zwykly
    Dodaj jeszcze, że zaatakowali oni nas pod Grunwaldem i Legnicą.
    Salto mordale zanieczyszcza zaś blog swymi odchodami.

  115. głos zwykły
    21 września o godz. 21:34
    „Dba oto, aby Polska gospodarka się nie rozwijała, a wojska nie było.”
    To w czasie teraźniejszym a w czasie przeszłym to DBAŁ oto, aby Polska gospodarka się rozwijała, a wojska było.
    Może nie do końca w tym kierunku, jakiego oczekiwało społeczeństwo ale powoli ku temu zmierzano.

  116. Polaczki…

    „Był niewolnikiem 23 lata. Pracował u Polaków, jest wrakiem człowieka

    Skandal na polskiej fermie drobiu pod Lubinem. 59-letni Rosjanin, Mikołaj Jerofiejew, przez ostatnie 23 lata pracował jak niewolnik u państwa Ś. Był bity po twarzy, nie mógł wychodzić do miasta, a do jedzenia dostawał np. spleśniały pasztet”.

    Mikołaj Jarofiejew pracował na fermie drobiu pod Lubinem za darmo. Jak powiedział w rozmowie z „Interwencją”, nikt mu za pracę nie płacił. A tej było dużo. Zdarzało się, że mężczyzna nie dostawał nic do jedzenia, a czasem dawano mu… spleśniały pasztet.

    Mikołaj Jarofijew nie miał, gdzie uciec. Nie miał dokumentów – te były przetrzymywane przez Ś. W Polsce przebywał nielegalnie. Nie wiedział, dokąd mógłby iść. Jak podaje Polsat News, z fermy pomogła mu uciec Jolanta Matejko, a mieszkanie zapewnili Ewa i Krzysztof Tyszkiewiczowie. Sprawa została zgłoszona też do prokuratury i straży granicznej.

    Mikołaj Jerofiejew jest wrakiem człowieka. Jest wychudzony, niedożywiony. Teraz uczy się na nowo jeść, uczy się żyć”.

  117. Jak spostrzegłem, sprawa identyfikacji płciowej konkretnej osoby, nie musi obecnie rodzić konsekwencji w chirurgicznej, czy hormonalnej korekcie cech płciowych. Margot jest JUŻ UZNANY za kobietę, mimo że nie zmienił płci ani formalnie, ani fizycznie. No i nie ma sprawy. Dwa pytania: czy jeśli ja zrobię w końcu coming out i przyznam, że jestem kobietą- tyle że uwięzioną w męskim ciele, to uzyskam niezwłocznie przywileje kobiety? Chętnie bowiem przebierałbym się na pływalniach i w fitness clubach z kobitkami, a nie w śmierdzących męskich szatniach, gdzie króluje koszarowy dowcip i pogarda dla detergentów. I drugie pytanie, odwracające sytuację: czy którakolwiek z licznych pań wspierających Margota, wpuściłaby go do damskiej szatni, tej w której sama się przebiera i bierze prysznic? Przypuszczam, że jednak nie.

  118. Salto mordale 21 września o godz. 20:13‎
    Kto ci powiedział, że niemiecki czy robotnik zarabia w zakładach mięsnych niedaleko granicy ‎duńskiej ok. €9.50 na godzinę i że ten sam robotnik dojeżdżającego pobliskiej Dani zarabia €20 ‎na godzinę? Jeżeli bowiem wprowadzono w Dani automatyzację uboju, to tam już robotników w ‎rzeźniach nie potrzebują, a więc to nie robotnik zarabia w Danii te 20€ na godzinę, a tylko ‎wysoko wykwalifikowany automatyk.‎

  119. Mad Marx 21 września o godz. 17:45‎
    Oczywiste jest, że Ziemia jest płaska, gdyż gdyby była ona okrągła, to w Australii ludzie spadali ‎by w dół, czyli do piekieł i że krąży wokół niej płaskie ale okrągłe Słońce i nieco mniejszy, też ‎płaski Księżyc, co każdy zresztą widzi na swoje własne oczy i rozumie na swój własny chłopski ‎czy babski rozum. Rząd światowy rozpyla zaś nie tylko trujące substancje (chemtrails), ale także ‎wypuszcza do obiegu fałszywe pieniądze i stąd też mamy w Polsce inflację, a Ziemią rządzą ‎Amfibianie a nie Reptylianie.‎
    Chińska piła jest zaś tańsza, gdyż chiński robotnik jest wydajniejszy, gdyż chińskie firmy są ‎lepiej zarządzane i nie są one aż tak skrępowane bzdurnymi przepisami, jak firmy w UE czy ‎USA, a nie dlatego, że robotnik chiński zarabia mniej niż europejski a chiński przedsiębiorca ‎płaci niższy podatek od nieruchomości i nie ma tak ostrych jak w Europie wymogów co do ‎zanieczyszczania środowiska. Poza tym, to chińska piła chińskiej pile nie jest równa gdyż w ‎Chinach produkują zarówno proste i tanie piły dla amatorów-majsterkowiczów jak też i drogie, ‎niezawodne profesjonalne piły dla drwali i cieśli. Te ostatnie są zaś o wiele lepsze niż ‎europejskie czy amerykańskie.‎

  120. głos zwykły 21 września o godz. 21:34
    Tak, Polska ma Siły Zbrojne. Tylko w co są one uzbrojone poza kropielnicami i kadzidłami bojowymi?

  121. @Rabe z Ger
    21 września o godz. 13:05

    Nie p*dol.

  122. Polski komunista w szarawarach wrocil z polkolonii do blokowiska.

  123. @głos zwykły – 21 września o godz. 21:34

    Ciemniaku z Chicago, twoja rusofobia i głupota nie jest potrzebna nam Polakom.

  124. mad max
    głupstwa piszesz. a o psychikę dzieci które mają jednego tatusia, drugiego tatusia. bo mamusia się rozwiodla już nie myślisz? konsekwencje rozwodów też są straszne a jakoś nikt ich nie neguje.

  125. Kłótnia w koalicji rządzącej? Oni już się pogodzili . Podobno jako pokutę , naczelnik kazał Ziobrze czytać Gazetę Wyborczą , aby wreszcie zrozumiał różnicę w poglądach politycznych braci Kurskich.
    Taka zgoda jest paradygmatem doktryny politycznej PiS pod przyszłym kierownictwem Mateusza /MM/.

  126. Czyżby Amfibianie porwali Pana Profesora Hartmana na Marsa ?

  127. kaesjot 21 września o godz. 19:15‎
    Nomenklatura z PZPR w czasach PRL-u była odpowiednikiem kasty menedżerskiej we ‎współczesnym kapitalizmie rynkowym – oni też mają raczej władzę niż majątki. Liczy sie ‎bowiem nie tyle formalny tytuł do majątku, ale faktyczne zarządzanie nim i czerpanie z tego ‎profitów. I mowa jest tu o sekretarzach partyjnych i dyrektorach a nie o majstrach. Zgoda – ‎robotnicy akordowi zarabiali czasami w PRL-u sporo, ale jakim kosztem – szybkiego zużycia ‎swoich sił witalnych i stąd też tak szybko nie nadawali się oni do pracy. Oczywiste też jest, że ‎gdy u nas padła „komuna”, to na Zachodzie zaczęło się pogarszać ludziom pracy. Sam tego ‎doświadczyłem na swojej własnej skórze.‎
    Pozdrawiam,‎
    Leszek vel Polska Komunistyczna.‎

  128. Chyba nie porwali, albo też przejęli konto Profesora. 😉

  129. polska socjalistyczna ‎23 września o godz. 2:30‎
    Może nie aż tak ostro @’głos zwykły’, ale generalnie zgoda.

  130. remm 22 września o godz. 19:43‎
    Mind your language!

  131. bergbaumsztajn 22 września o godz. 17:39‎
    Racja. Tyle, że ja, nawet „w cywilu”, nie uczęszczam do przybytków z przebieralniami, nawet ‎koszernymi. Tam łapie się bowiem co najmniej grzybicę stóp, jak nie inne, znacznie mniej ‎przyjemne choróbska. A ten Margota jest dla mnie typowym schizofrenikiem – dawniej to byłby ‎on np. Napoleon, a dziś uważa się toto za Joannę z Arki (tej francuskiej a nie żydowskiej czyli ‎Przymierza).‎
    Szalom!‎

  132. Mr Hyde 22 września o godz. 2:35‎
    Tak, obwinianie Rosji o to wszystko co w Polsce jest złe i twierdzenie, że jej polityka wobec Polski ‎jest stała (w domyśle: wroga, zaborcza, nieprzyjazna itp.) – jest absurdem. I ja też zupełnie nie ‎rozumiem stwierdzenia, że w II RP, ZSRR zaaresztował legalne władze niepodległej Polski za to, że ‎prowadziły politykę sprzeczną z interesami „sowietów”.‎
    Wiadomo też, jak potoczyły się losy takich sanacyjnych zdrajców jak „prezydenta” Ignacego ‎Mościckiego, „naczelnego wodza i marszałka” Edwarda Rydza-Śmigłego czy też członków ‎ostatniego, przedwojennego sanacyjnego nierządu z jego premierem, generałem Felicjanem ‎Sławojem-Składkowskim na cele oraz innych przedstawicieli najwyższych władz politycznych i ‎wojskowych II RP – podczas Wojny Obronnej Polski we wrześniu 1939 roku. Po prostu w ‎momencie ich haniebnej ucieczki z Polski, II RP przestała istnieć, a tzw. rząd londyński był tylko ‎kliką uzurpatorów i zdrajców Polski, będących na żołdzie UK i USA.‎
    I zgoda, że, w Polsce nie używa się słowa „sowiet” tylko „rada”. Dlatego mówimy i piszemy: ‎‎„radziecki”, a nie „sowiecki”. I też o tym pisałem na tym blogu.‎
    I też zdziwiłbym się, gdyby Rosja – będąca największym państwem na świecie, mająca jedenaście ‎stref czasowych, praktycznie wszystkie klimaty, wielonarodowe społeczeństwo, niemal całą tablicę ‎Mendelejewa oraz posiadająca status mocarstwa atomowego – „nie uprzedzała prowadzenia wrogiej ‎wobec siebie polityki”.‎

  133. Dodam tylko, że „głos zwykły” myli się co do Smoleńska. Tupolew z prezydentem Kaczyńskim ‎wylądował tam bowiem bezpiecznie, ale prezydenta i jego świtę porwano na Sybir, do samolotu ‎wsadzono przygotowane z góry trupy, tak jak to Niemcy zrobili w roku 1939 w Gliwicach a ‎samolot wysadzono w powietrze. Stąd też Komisja Macierewicza znalazła w nim resztki ‎materiałów wybuchowych. „Czarną skrzynkę” też specjalnie spreparowano – to dziś już nie jest ‎problemem.‎
    Pozdrawiam,‎
    Tropiciel kłamstw czyli wasze Rebe z Ger

  134. Przez legalne władze Polski rozumiem władze polski podziemnej zarówno cywilne, jak i wojskowe. Tak czy inaczej Katarzyna II odrzuciła propozycję zostanie Królową Polski, bo naraziłaby się na detronizację w Rosji. Doszło więc do rozbiorów połknięcia naszych terytoriów ludności oraz i żyjących w Polsce żydów. Smakowało? Jednak strawa zbyt duża bywa niezdrowa. Zwłaszcza, gdy smok połyka baranki wypełnione siarką którą łatwo podpalić. A przecież USA po odebraniu Meksykowi kilku stanów. Nie myślało o aneksji samego Meksyku. Dlaczego? Dlaczego nie chcieli potem jeszcze Kanady i Środkowej Ameryki? NO, chyba zdawali sobie sprawę, że to jednak niezdrowe menu.

  135. kaesjot
    Ktoś ustanowił te normy, ale wiadomo, że na remont nie da się ustanowić normy, np. wiadomo, ‎że podczas remontu wychodzą często inne, ukryte dotąd usterki. Podobnie nie da się ‎unormować pracy twórczej, np. programisty czy konstruktora, mimo że bezmyślni z definicji i ‎natury biurokraci bardzo by tego chcieli.‎
    I zgoda, „szlachta PRL-owska” czyli partyjna nomenklatura z czasów PRL-u musiała się kryć ze ‎swym bogactwem, a więc nie do pomyślenia była by wtedy ostentacyjna konsumpcja na pokaz ‎np. takiego Zdradka Sikorskiego. Swoją drogą, to ja bym sprawdził, skąd on wziął te pieniądze i ‎czy zapłacił od nich odpowiednie podatki. ‎
    Także: gdyby fabryki należały w PRLu-u do ich załóg, to by te załogi ich nigdy nie oddały ‎zachodnim , na ogół zresztą koszernym burżujom, ale że załoga np. Stoczni Gdańskiej nie czuła ‎się jej właścicielami, a tylko jej pracownikami, to oddali ją zagranicznym kapitalistom łącznie ze ‎swymi miejscami pracy. A dotyczy to setek polskich fabryk pozamykanych albo oddanych za ‎pół darmo zachodniemu, koszernemu kapitałowi po roku 1989.‎
    A blog „profesorki” zmartwychwstał. Pewnie rebe S. dał na to pozwoleństwo.‎ 😉

  136. głos zwykły 24 września o godz. 8:28‎
    Od majowego zamachu stanu „marszałka” Piłsudskiego nie było i dalej nie ma w Polsce legalnej ‎władzy. Katarzyna Wielka, kochanka ówczesnego króla Polski, de facto była Królową Polski, ‎bez narażania się na detronizację w Rosji. A USA i tak kontrolują dziś Meksyk i Kanadę, a z ‎pewnych, głównie politycznych. względów wygodnie jest Waszyngtonowi utrzymywać fikcję ‎istnienia niepodległej Kanady – de facto kolejnego, największego obszarem stanu USA, choć z ‎ludnością mniejszą niż Polska.‎

  137. Polska Komunistyczna
    24 września o godz. 11:26
    No, to ciekawe na czym opierasz przekonanie, że po 1989r. nie było w Polsce nigdy legalnej władzy. Natomiast Katarzyna II nie była Królową Polski, gdyż królów elekcyjnych w Polsce obowiązywał zakaz opuszczania kraju. A i nikt jej na królową nie wybrał. Natomiast słusznie dostrzegasz wyższość polityki USA nad polityką Rosyjską. Jednak można rozsądnie w polityce postępować, a nie być wiecznym idiotą przez wieki i nie próbować osiodłać pod wierzch krowy, bo na krowie se nie pojeździsz.

  138. głos zwykły 24 września o godz. 18:37‎
    W Polsce nie ma legalnej władzy od maja roku 1926, czyli od zamachu stanu pewnego ‎pseudomarszałka, jako iż wszelakie rządy po roku 1989 opierają się przecież na kontynuacji ‎nielegalnych przecież rządów sanacyjnych i na faszystowskiej konstytucji z roku 1935, ‎nielegalnie Polakom wówczas narzuconej.‎
    Katarzyna II była de facto Królową Polski, tak samo jak jej kochanek, Stanisław August ‎Poniatowski, był tylko de jure królem Polski.‎
    Polityka USA jest moim zdaniem znacznie gorsza niż polityka Rosji. Jedyny rozsądek w ‎polityce, to jest zresztą tylko i wyłącznie Realpolitik czyli dominacja ze strony silniejszego i ‎podporządkowanie się silniejszemu przez słabszego. A krowy, dokładniej woły, są znacznie ‎lepsze w ciągnięciu ciężkich wozów niż konie czy nawet muły.‎

  139. Polska Komunistyczna
    25 września o godz. 10:20
    Cóś ci się we łbie pomieszało kacapie. PRL nie był kontynuacją sanacyjnych rządów, podobnie też III RP, która wszak jest prostą kontynuacją PRL. A ów pseudomarszałek pogonił dobrze Armie Czerwoną. czyż nie? A ponadto podtrzymał władze czerwonego bydła w Rosji jak mawiał. Jak widać bydło to się w praktyce nie sprawdziło w ciągnięciu wozu i wóz się przewrócił, a sama krowa sowiecka, leży w rowie.

  140. głos zwykły
    Cóś ci się znów we łbie pomieszało, hitlerowcu. PRL nie był oczywiście kontynuacją ‎nielegalnych sanacyjnych rządów, ale jest nią obecna III RP. A ów pseudomarszałek to uciekał ‎gdzie pierz rośnie przed Armią Czerwoną i wrócił do Polski dopiero po tym, kiedy to Zachód, ‎srający w gacie z powodu zagrożenia radzieckiego, wysłał do Polski potężny korpus ‎ekspedycyjny, który pokonał Armię Czerwoną pod Warszawą, ale tylko dlatego, że zbyt szybko ‎doszła ona pod Warszawę, a więc nie nadążało za nią zaopatrzenie. Ale w roku 1939 to ZSRR ‎zajął dawne polskie kresy wschodnie błyskawicznie i praktycznie bez oporu „bohaterów” z ‎sanacyjnego WP.‎
    Kapitalizm zaś się w Polsce nie sprawdził po raz drugi a więc Polski już właściwie nie ma – na jej ‎miejscu jest tylko niemiecko-żydowsko-amerykański protektorat.‎
    Polska Komunistyczna

  141. Panie Profesor Hartman,‎
    A czy wyzysk, czyli okradanie mas ludzi pracy przez garstkę burżujów, na którym opiera się ‎przecież realny kapitalizm rynkowy jest etyczne?‎
    Szalom
    Pańskie Rebe z Ger i okolic, w tym więc i z Warsze

css.php