Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
KUL

2.10.2020
piątek

KUL się sypie

2 października 2020, piątek,

Zelektryzowała mnie wiadomość o stanowczym zerwaniu kontaktów z KUL przez jego byłego rektora ks. prof. Andrzeja Szostka. To najbardziej spektakularny przypadek reakcji na nieprzyjemności, jakie ma w swojej uczelni ks. prof. Alfred Wierzbicki, który jakiś czas temu poręczył za Margot. Oprócz Szostka protestuje (listownie) wielu pracowników KUL. Czegoś takiego nigdy w historii tej uczelni nie było. Jako że wiem to i owo o KUL, postanowiłem skreślić kilka słów na okoliczność. Na okoliczność upadku uczelni, której od 30 lat jestem niewdzięcznym absolwentem.

Upadek Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego jest znamienny i symptomatyczny. W taki sposób, jak sypie się KUL, sypać się będzie cały Kościół w Polsce. Ucieczka w fanatyzm, zamknięcie w wieży z kości słoniowej i wylewanie płonącej smoły na widziadła „pogańskich hord” atakujących twierdzę wiary „na przedmurzu” to agonalne delirium instytucji, która przez pewien czas w epoce PRL odgrywała nader pożyteczną rolę w naszym kraju.

Przykro na to patrzeć, zwłaszcza gdy jest się absolwentem tej uczelni. Z drugiej strony i w Polsce musi się kiedyś skończyć średniowiecze. „Samozaoranie” (dawniej: kompromitacja) KUL jest przeto w wymiarze historycznym zjawiskiem pozytywnym, zapowiadającym uwolnienie się spod jarzma rzymskich doktryn i od haraczy płaconych za pokój i spokój wśród polskiego ludu.

Dotychczas obserwowałem perypetie ks. prof. Alfreda Wierzbickiego z pewnym rozbawieniem i satysfakcją jako przejaw wewnętrznych sporów i walk we wrogom obozie. W przeciwieństwie do większości kolegów z obozu liberalno-demokratycznego uważam za śmieszne i żenujące, gdy przedstawiciel agresywnej i opresyjnej instytucji, szczującej od wieków na osoby LGBT, pozwala sobie występować w roli jakiegoś autorytetu społecznego i „ręczyć” za aktywistkę LGBT. To tak niestosowne, absurdalnie pyszne, że aż śmieszne. Księdzu Wierzbickiemu radziłem, że skoro już nie skorzystał z okazji, aby w pokorze siedzieć cicho, to mógłby pokazać autentyczne nawrócenie na drogę cnoty, rezygnując z pracy na rzecz mafijnej korporacji. Nie posłuchał, a co więcej, pławi się dziś w splendorach męczennika prześladowanego przez Kościół.

Wszystko to jest możliwe oczywiście tylko tak długo, jak długo współcześni inteligenci mają jeszcze odruch trwożliwej czci przed księżmi, odziedziczony po chłopskich przodkach. Wierzbicki wciąż czerpie korzyści z faktu, że jest księdzem, bo fakt ten stawia go wyżej w oczach opinii liberalnej, niż gdyby tym księdzem nie był. Na tej samej zasadzie karierę zrobił Tischner i paru innych. Czy dożyjemy czasów, w których noszenie sutanny będzie w oczach ludzi uczciwych czymś moralnie kompromitującym? Czy doczekamy się tego, że ludzie uczciwi zrozumieją, że nie ma niewinnych księży, bo każdy jest cząstką przerażającego systemu? Spokojnie, niektórzy z nas dożyją.

KUL jest bardzo dziwną instytucją. Jak w soczewce ogniskuje się w nim cała struktura Kościoła. Przed wojną reakcyjny i antysemicki, miał sznyt ziemiańsko-arystokratyczny. Po wojnie nadal kręcili się tam ludzie z wyższych sfer (żeby wspomnieć choćby prof. Jacka Woźniakowskiego), zmieszani z lokalnym ludem, często zachowującym ludową mowę mimo sutanny i doktorskich czy profesorskich tytułów. W ogólności, tak jak cały Kościół, KUL stoi ludem i jest jego emanacją. „Arystokraci” są tylko jego ozdobą. W pewnym sensie jest to instytucja bardzo demokratyczna (bo ludowa i ku ludowi zwrócona), a w innym sensie skrajnie zaściankowa.

Różni ją wszak od innych małych uczelni przynależność do światowej struktury, która mimo przerażających swych cech jest na tyle potężna, że potrafi w pewnych dziedzinach utrzymywać wysokie standardy benedyktyńskiej (nazwijmy to w ten sposób) rzetelności badawczej. Oczywiście, wszystko to w ostatecznym rozrachunku podporządkowane jest misji krzewienia katolicyzmu. Dlatego najwięcej do powiedzenia na KUL mają, a w gruncie rzeczy zawsze mieli twardogłowi tomiści i fundamentaliści religijni, produkujący każdego roku tuziny klonicznych politruków, takich jak słynący mądrością pan minister dr hab., prof. KUL Przemysław Czarnek.

Jednakże obok prymitywnych reakcjonistów, antysemitów i bigotów KUL miał postacie wybitne, i to dwojakiego rodzaju: charyzmatycznych konserwatystów, na czele z ks. Albertem Krąpcem, oraz odszczepieńców, którzy pozwalali sobie wychodzić poza ramy ortodoksji. Ikoniczną postacią wśród tych ostatnich był ks. Karol Wojtyła, a w niedawnych czasach ks. Józef Życiński, nadzorujący KUL (ku jego głębokiemu utrapieniu) jako lubelski biskup.

Ciekawe, że katoliccy charyzmatycy, na czele z Krąpcem i Wielgusem, okazywali się agentami SB. A właściwie nie takie znowu ciekawe, bo tacy ludzie łączą w sobie przekonanie, że z władzą świecką („cesarską”) zawsze trzeba kolaborować (bo Kościół z definicji sam jest władzą, i to władzą najwyższą) z wiarą, iż Opatrzność tak pokieruje sprawami, że w końcu kolaboracja wyjdzie na dobre Kościołowi. Można więc powiedzieć, że księża kolaboranci zdradzają z powodu pychy i mitomanii, a nie są to przecież cechy słabo korelujące ze stanem duchownym.

Nie sądzę przeto, żeby kolaboracja była wyłączną specjalnością twardogłowych. Tak czy inaczej, KUL był za komuny ciężko infiltrowany. Może właśnie dlatego gromadził trochę niepokornej młodzieży, którą agenci mogli mieć na oku. W latach 80. przyjmowano tam dziwne typy, a nawet niżej podpisanego, który w 1985 r. dostał się (za wstawiennictwem otwartego i tolerancyjnego ks. Andrzeja Bronka) bez wymaganego świadectwa chrztu oraz zaświadczenia od księdza. Dlaczego mnie właściwie przyjęli, nie wiem, lecz z pewnością kilka lat później byłoby tu już niemożliwe.

Oj, pamiętam, jak nowy rektor Wielgus grzmiał na inauguracji: „A komu się religia katolicka nie podoba, ten niechaj lepiej siedzi cicho!”. Swoją drogą, był to bardzo wybitny wykładowca i specjalista od filozofii żydowskiej średniowiecza. Dał się lubić. Potem, po historii z odwołanym ingresem w Warszawie, można było go słuchać w Radiu Maryja, jak cudownie peroruje o szatanie.

Nie można pojąć fenomenu KUL bez sprawy Wojtyły. Był tam przez jakiś czas docentem, a że wykładał nieortodoksyjnie i ulegał odchyleniom wprost judaistycznym (Levinas!), nie bardzo go tam lubiano. A nawet nie lubiano zgoła. Nie lubił zwłaszcza Krąpiec. A tu klops! Docent Wojtyła został biskupem (to jeszcze nic), a potem – horribile dictu! – papieżem! Cóż, Bóg tak chciał – trzeba być posłusznym. Zaraz więc Krąpiec pojechał do Rzymu nielubianego kolegę w pierścień całować, a cały KUL przestawił się na propagowanie Wojtyły.

Ten skromny w sercu sługa boży osobiście nawet kładł kamień węgielny pod pomnik dla siebie – Instytut Jana Pawła II. Po śmierci cały KUL przybrał imię swego najsławniejszego docenta. Trudno się dziwić.

Tak czy inaczej, był KUL w jakiejś skromnej mierze pluralistyczny. W trudnej symbiozie funkcjonowali tam duchowni i świeccy fundamentaliści razem z różnego rodzaju dysydentami. Podobnie było pośród studentów – było tam miejsce i dla Zawiszy, i dla Palikota. W tej dziwnej, niejednoznacznej atmosferze dochodziło do znamiennych ewolucji. Ludzie zmieniali pozycje i poglądy. Było to o tyle ułatwione, że panowała tam za komuny zgoda w jednej kwestii: jesteśmy bastionem wolności, wyspą na morzu czerwonym. A to zobowiązywało. Tak więc jedni robili z bastionu oblężoną twierdzę prawdziwego narodowego katolicyzmu, a inni wyobrażali sobie, że KUL to arka zbierająca dysydenckich rozbitków. Zagranica też tak to wiedziała i chętnie na KUL łożyła.

W ramach kulturowej reedukacji młodzi ludzie podlegali stopniowej liberalizacji, czego spektakularnym przykładem jest właśnie ks. Andrzej Szostek, który jako 40-letni doktor wygłaszał antygejowskie tyrady, by dwie dekady później stać się niemalże obrońcą praw osób LGBT, a w każdym razie kimś o całkiem normalnych, chadeckich poglądach. Dlatego właśnie jego zerwanie z uczelnią, której poświęcił całe życie, tak mnie poruszyło.

Tam musi już być naprawdę bardzo, bardzo źle, skoro były rektor zdecydował się na taki krok. W jakimś sensie drogę utorował mu ks. Waszkinel, który w latach 80. był usłużnym asystentem Krąpca, a potem przeszedł pasjonujący szlak ku żydowskiemu nawróceniu. Ks. Wierzbicki również jest kimś, kto „przeszedł drogę”. I było takich na KUL więcej.

Prawdę mówiąc, za to KUL lubię. Nie tylko za to. Również za to ludowe świntuszenie, tę wiejską bezpruderyjność, niewykluczającą bynajmniej emocji homoseksualnych. Nie było tam wielkomiejskich mores, oj nie. W sumie było całkiem fajnie. I nawet karierę można było zrobić. Darek Wójcik poszedł wprost na wicemarszałka Sejmu, mając może 27 lat. Łęski i Semka zaraz zostali znanymi dziennikarzami. Trochę ludzi wypłynęło przy Jarosławie Kaczyńskim, który jeszcze chyba w 1989 r. przyjechał do nas na kadrowe łowy. Siedziałem tam do 1990 r. Jako jedyny może popierając Mazowieckiego i ROAD przeciwko zastępom fanów Wałęsy. Kłócąc się, redagowaliśmy pierwszy niezależny od komuny ogólnopolski magazyn studencki „BIS”. Kto by wtedy przypuszczał, jak daleko przyjdzie nam od siebie odejść. Dziś nie byłaby między nami możliwa żadna rozmowa. Cóż.

KUL, jaki pamiętam, nie ma już od bardzo dawna. Nie ma już ani ks. Kamińskiego, ani prof. Zwolskiego, ani prof. Woźniakowskiego. Pewnie nadal pracuje kilka wybitnych osób, lecz od dawna jest KUL jedną z setek prowincjonalnych szkół katolickich, rozsianych po całym świecie i działających w celach ściśle doktrynalnych, służąc organizacji. Nie ma tam miejsca dla żadnych odstępców i dysydentów. I chyba tak jest lepiej, bo „otwarty”, a raczej niejednoznaczny KUL mieszał ludziom w głowie i przesłaniał widok na prawdziwą naturę Kościoła. Teraz za to można śmiało powiedzieć: jaki jest Kościół, taki jest i KUL.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 184

Dodaj komentarz »
  1. Ależ, KUL nie upadnie, w Drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia (Św. Szczepana) dostanie swój skromny wdowi grosz z każdej polskiej parafii i będzie żył długo i szczęśliwie.

  2. KUL się sypie, bo może nie będą tam wykładali „szatani w sutannach”, ks. prof. Andrzej Szostek i ks. prof. Alfred Wierzbicki. Faktycznie

  3. Bardzo ciekawy tekst. Dziękuje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. KUL byl takim miszmasz konfesyjnie i kulturalnie. Oprocz pana profesora byl tam
    m.in. Seweryn Blumsztajn, dzialacz opozycji demokratycznej KOR (pisze o tym w ksiazce
    „Je rentre au pays”, Callman-Levy 1983), ktoremu pomogl Adam Stanowski, socjolog z KUL. Pierwsza reakcja Blumsztajna bylo otoczenie wielu ksiezy w sutannach, wsrod ktorych czuk sie bardzo dziwnie. Pozniej, jak wspomina autor, zadomowil sie dobrze w Lublinie i poznal elite ksiezy katolickich. Na KUL studiowali wowczas najlepsi seminarzysci, ktorzy pozniej kontynuowali nauke na wielu renomowanych uniwersytetach w Europie.
    Neotomizm byl takim „bzikiem” tej uczelni z rektorem Albertem Krapcem, o ktorym wspomina pan profesor. Seweryn Blumsztajn rowniez wspomina, ze KUL byl swego rodzaju prowincjonalny, pomimo wielu kontaktow z zagranoicznymi uczelniami.
    Oprocz prof.Stanowskiego wspomina Blumsztajn prof.Jerzego Kloczowskiego i paru ksiezy, ktorzy reprezentowali wowczas, co bylo najlepsze w katolickiej tradycji.
    Mogl wiec autor na tej uczelni napisac prace o ruchu Walterowcow, ktora nie moglaby
    powstac na innej uczelni w PRL.
    Oprocz Seweryna Blumsztajna studiowal tu tez Bogdan Borusewicz (rowniez ze srodowiska korowskiego, wiceszef PO), Barbara Torunczyk, historyk, publicysta (bez niej nie byloby „Zeszytow Literackich”, jeden z najlepszych polskich periodykow lit.)
    KUL to takze Scena Plastyczna Leszka Madzika, scenografa, rezysera (Березкин В. Польский театр художника: Кантор, Шайна, Мондзик. М.: Аграф, 2004)

    Teraz sie sypie.

  6. Pisze Pan, że w Polsce musi się skończyć średniowiecze, ale ja nie jestem przekonany. Uważam, że jest tu potencjał na ziszczenie się „katolickiego Iranu” i teraz właśnie się waży, w którą stronę pójdziemy. Nie chodzi o to, że ludzie tu są szczególnie religijni – nie; raczej o to, że poprą religijną dyktaturę na złość „lewakom”. Głównie z tego powodu. Od razu dodam, że nie jest to spowodowane jakimiś wyjątkowymi cechami Polaków; przyczyną jest to, co nazywamy dziś „trumpizmem”, a co przecież zawsze towarzyszyło ludzkości: umiejętnie wzbudzona złość, poczucie krzywdy, wskazany wróg, zezwolenie na okrucieństwo. Są na świecie specjaliści od zarażania tą chorobą milionów.

    Nie mam żadnych mądrych rad na tę okoliczność, obserwuje zdumiewający proces (można już chyba napisać: historyczny), który został uruchomiony mrówczą pracą kościoła katolickiego i rosyjskiego wywiadu. Najcenniejsza lekcja dla naszego pokolenia to chyba fakt, jak bardzo rozwój wypadków odbiegł od oczekiwań, które były wśród nas powszechne, gdy dołączaliśmy do UE. Nigdy, przenigdy nie wolno lekceważyć wrogów wolności!

  7. Dwie postacie z KUL, do ktorych prac warto siegnac to:

    Franciszek Tokarz (ur. 5 lutego 1897 we Wronowicach, zm. 5 lipca 1973 w Krakowie) – ksiądz katolicki, profesor KUL, badacz historii filozofii indyjskiej i chińskiej.

    i jego uczen

    Leon Cyboran (ur. 30 sierpnia 1928 w Krakowie; zm. 6 czerwca[1] 1977 w Warszawie) – filozof i badacz filozofii indyjskiej w powojennej Polsce. Na język polski Jogasutry przełożył z oryginału . Przeklady „Dialogow konfucjańskich”.

  8. Jacek, NH
    2 października o godz. 20:15

    … aleś ty pojeb smrodliwy…

  9. Panie Profsorze może wszystko się sypie? Na mojej alma mater, na ten przykład zagnieździł się niejaki Akademicki Klub Obywatelski, który zajmował się propagowaniem kłamstwa smoleńskiego, aktywnie walczył o postawienie totemu katolickiego na terenach przeznaczonych rekreacji. Albo taki Uniwersytet Jagielloński, który w swoich szeregach miał (ma?) doktora nauk prawnych, który nie umie (?) prawidłowo zinterpretować konstytucji. I takim drobizgu jak wyłudzanie delegacji gdy jeździł na weekendowe fuszki na jakąś Wyższą Szkołę…położoną w odległym ośrodku akademickim…
    Takie czasy. Media nie informują ale ,,kształtują opinie”, nie kłamie się ale mówi ,,fakty alternatywne”, gdy łapie się kogoś przytaczając jego brednie z przeszłości ten krótko odpowiada ,,że to wyrwane z kontekstu”. Ba, nawet królowa brytyjska sama siebie okrada kombinując na podatkach. Świat na opak.

  10. „Czy doczekamy się tego, że ludzie uczciwi zrozumieją, że nie ma niewinnych księży, bo każdy jest cząstką przerażającego systemu?”
    ……………………….
    I to by w zupełności wystarczyło. Panie profesorze, rozumiem Pana sentymentalizm, ale powyższe pańskie zdanie przekreśla wszystko, co niby na tej „uczelni” zostało zrobione.

  11. Panie profesorze. Kościół bez fanatyków wiary to żaden kościół, to organizacja wzajemnej adoracji hierarchów. Otworzenie się na LGBT, to akceptacja piątej kolumny w gronie wyznawców Boga, pospolicie rozumianego jako twórcy i opiekuna ładu moralnego.
    W XXI wieku, który przejdzie do historii jako wiek dekadencki, toczy się wojna między dewiantami wzdychającymi do rectum, a heteroseksualistami naturalnie zaprogramowanymi do vaginy. Ta walka o równość tych dwu miejsc uniesień miłosnych jest zapisana na sztandarach uczestników marszu równości. Przeniesienie tego pojedynku o „równość” do zapisów kodeksu karnego, z karaniem języka nienawiści jest głównym celem tej strony walczącej o „równość”. Akceptowanie tej równości w kościele jest końcem każdego kościoła. Ta równość nie może być zapisana w żadnym kodeksie prawnym, ani w żadnej modlitwie, ponieważ jest zaprzeczeniem zapisów w naszym DNA.

  12. Krótko, gdyż więcej wkrótce.‎
    Albo uniwersytet, albo katolicki, tu tertium non datur . Katolicyzm nie może ‎mieć bowiem nic wspólnego z nauką, gdyż zawsze prześladował on naukę i uczonych ‎‎(Galileusz, Bruno i nawet „nasz” Kopernik) i zawsze stał on na stanowisku wiary, która jest ‎przecież przeciwieństwem nauki. Panu Hartmanowi zostaje więc ponowne zrobienie ‎magisterium na prawdziwym, czyli niekatolickim uniwersytecie.‎
    Szalom!‎

  13. Zapomniał Pan dodać, że KUL, będąc uczelnią (?) kościelną jest w całości finansowany z budżetu państwa. Nie przyjmą tam na studia nikogo bez poręczenia proboszcza i udokumentowanej gorliwości katolickiej. I to jest właśnie największy skandal i ponury dowód, że Polska jest państwem wyznaniowym.

  14. @woytek
    3 października o godz. 6:19

    Nie masz zielonego pojecia ani o gentyce ani o prawach czlowieka 🙁
    A o teologi pewno tez nie. Ale przynajmniej sie z tym nie skrywasz 😉

  15. Jeśli można zabrać głos w tak zasadniczej sprawie jak tytuł, to sugerowałbym, na przyszłość oczywiście (bo już poszło w świat), pewną zmianę. Powiedzmy na „KUL się degraduje”. Bo widzi pan, panie profesorze, słowo „sypie” daje nadzieję na to, że kiedyś rozsypie się do cna. A to, poza tym, że nie jest prawdą, wbrew pozorom odbiera też wolę walki z patologią – bo po co walczyć skoro to i tak padnie?
    Poza tym przyznam, że przeczytałem z ciekawością.

  16. Rebe z Ger i Warsze
    3 października o godz. 6:36

    ‎Albo uniwersytet, albo katolicki, tu tertium non datur

    100/100

  17. KUL się sypie?
    Teraz kiedy esesman Czarnek – jego wybitny absolwent zostaje ministrem i oświaty, i nauki?
    Wolne żarty!

  18. @ mały fizyk 10:43
    Ty masz pojęcie o genetyce i o prawach człowieka ale się z tym skrywasz, nie ujawniając swej wiedzy publicznie. Ogromna szkoda.

  19. KUL wie lepiej.

  20. Apolityczna Magrud1 relatywizuje historie i bagatelizuje nazism.

  21. @Rebe z Ger i Warsze i @LB

    Jasne , że albo krytyczny i uczciwy namysł nad rzeczywistością, a wtedy nie ma świętości i dogmatów, albo Wiara, Nadzieja, Miłość. Albowiem z tych cnót chrześcijańskich wiara jest zasadą naczelną i pierwszą, a miłość ostatnią.
    Zasoby wiedzy powstają z miłości do prawdy. Zasoby katolickie z miłości do instytucji Kościoła, czyli do władzy i
    potęgi.
    ” Wierzę w jeden powszechny i apostolski Kościół.” – oto wyznanie wiary wszystkich katoli. I wszystko jasne!

  22. C.d. moich uwag:‎
    ‎1. Napisał pan profesor Hartman „ks. prof. Alfred Wierzbicki, który jakiś czas temu poręczył za ‎Margot.” Po pierwsze, to albo ksiądz, albo profesor, gdyż ksiądz wierzy, a profesor wie, a ‎wiedzy nie da się przecież nijak pogodzić z wiarą, a po drugie, to poręczył nie za Margot, a za ‎Margota.‎
    ‎2. Opis w stylu „ucieczka w fanatyzm, zamknięcie się w wieży z kości słoniowej i wylewanie ‎płonącej smoły na widziadła „pogańskich hord” atakujących twierdzę wiary „na przedmurzu” i ‎wylewanie płonącej smoły na widziadła „pogańskich hord” atakujących twierdzę „na ‎przedmurzu”, odnosić się może równie dobrze do UJ czy UW, szczególnie zaś ta ucieczka w ‎fanatyzm i to zamknięcie się w wieży z kości słoniowej.‎
    ‎3. Myli też pan profesor Hartman średniowiecze, czyli okres od mniej więcej X wieku n.e. do ‎XV wieku n.e., znany z początków nauki i sztuki, który stworzył m. in. podwaliny dla ‎następującego po nim odrodzenia czyli renesansu, z tzw. wiekami ciemnymi (dark ages), czyli z ‎okresem upadku cywilizacji europejskiej, z grubsza pomiędzy V wiekiem n.e. a X wiekiem n.e., ‎czyli do początków średniowiecza.‎
    ‎4. KUL nigdy nie odgrywał pożytecznej rolę w naszym kraju, gdyż był on zawsze ostoją ‎klerykalnej reakcji. Wielkim błędem PZPR było więc tolerowanie KUL-u, co się zemściło na ‎Polakach i Polsce, szczególnie zaś po roku 1989.‎
    ‎5. Noszenie sutanny było zawsze czymś moralnie kompromitującym w oczach ludzi uczciwych, ‎tyle, że ich w Polsce zawsze była znikoma wręcz ilość.‎
    ‎6. KUL zawsze był reakcyjny, antysemicki i ziemiańsko-arystokratyczny, tak jak cały kościół ‎rzymski. KUL zawsze produkował bowiem owych katolickich „klonicznych politruków”, gdyż ‎po to go przecież stworzono, a nie po to, aby rozwijał on naukę, która zawsze była jest i będzie ‎wroga każdemu kościołowi. A ks. Karol Wojtyła zawsze był wrogiem nauki i postępu oraz ‎zwolennikiem najgorszej klerykalnej reakcji.‎
    ‎7. KUL w czasach PRL-u był gniazdem antypolskiej reakcji i siedzibą watykańskich agentów ‎wrogim Polsce i Polakom, stąd też przyjmowano tam każdego, w kim kościół rzymski widział ‎potencjalnego choćby wroga postępu, socjalizmu i sprawiedliwości społecznej. Itp. Itd.‎
    Szalom!‎

  23. HURTEM:‎
    ‎- mały fizyk 3 października o godz. 10:43‎
    A o czym TY masz pojęcie? Przecież nie o fizyce.‎
    ‎- ozzy 2 października o godz. 20:46‎
    KUL był zawsze prowincjonalny, gdyż Lublin jest miastem ładnym i sympatycznym, ale ‎prowincjonalnym, a „katolicki uniwersytet”, jako oksymoron, nie jest traktowany poważnie w ‎świecie prawdziwej nauki.‎
    ‎- Maciej2 2 października o godz. 20:48‎
    Odczep się Waść od Polski i Polaków.‎
    ‎- FranzM 3 października o godz. 9:31‎
    Otóż to!‎ 🙂
    Szalom!

  24. P.s.‎
    NIE da się być jednocześnie księdzem i profesorem. Oto przykład:‎
    Józef Keller (ur. 1911 w Pabianicach, zm. 2002) – polski etyk, religioznawca, badacz historii ‎Kościoła katolickiego i jego doktryny społeczno-politycznej. Był on w latach 1954-1958 profesorem ‎Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. W latach 1958–1981, po odejściu ze stanu ‎duchownego, był on pracownikiem Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, ‎gdzie był współorganizatorem Zakładu Religioznawstwa (zamienionego w roku 1969 na Zakład ‎Teorii i Historii Religii). W latach 1965–1981 był on kierownikiem Zakładu Historii ‎Chrześcijaństwa i Myśli Chrześcijańskiej PAN a w latach 1965–1973 prezesem Polskiego ‎Towarzystwa Religioznawczego i w latach 1969–1973 redaktorem naczelnym półrocznika ‎‎„Studia Religioznawcze”. Jest on autorem ponad 200 prac naukowych, takich jak np.:
    – Czyn jako ‎wyraz postawy moralnej A. Cieszkowskiego (1948)‎
    ‎- Etyka (1954–1957, 2 tomy)‎
    ‎- Etyka katolicka (1957)‎
    ‎- Pojęcie, geneza i struktura religii (1967)‎
    ‎- Szkice o moralności katolickiej (1967)‎
    ‎- Zarys dziejów religii (1968, wyd. 2 1975, wyd. 6 1988)‎
    ‎- Katolicyzm jako religia i ideologia (1969)‎
    ‎- Od Mojżesza do Mahometa (1969)‎
    ‎- Zwyczaje, obrzędy i symbole religijne (1974)‎
    ‎- Kultura a religia (1977)‎
    ‎- Zarys religioznawstwa marksistowskiego (cz. 1–2 1981–1982)‎
    ‎- Prawosławie (1982).‎

  25. No, tak mi się przypomina teraz upadek Uniwersytetu Warszawskiego. Cechą znamienną upadku instytucji edukacyjnych o profilu wyższej edukacji jest albo rujnacja substancji budynkowej, co dzieje się z młodszymi uczelniami, względnie przeciwnie renowacja budynków, wprowadzenie ochrony, oraz niezwykły awans materialny kadry naukowej. Być może ten rodzaj upadku, który dotknął Wydział Prawa UW w latach 90., dzisiaj kiedy konserwatywna prawica jest już drugą kadencję u władzy dotknęła KUL. Inaczej znowuż mi się jawi upadek Powstania Warszawskiego. Co innego pokazywała historiografia PRL i III RP, literatura i film, a co inne widać ze zdjęć. Z zrujnowanego miasta wychodzi wojsko polskie. Wojsko, które zburzyło swój dom i przyczyniło się do śmierci swoich bliskich. Wojsko to wcale nie wygląda na przegrane. Przegrani będą ci, którzy będą musieli to wszystko odbudować i żyć w nowym państwie w pogardzie dla siebie i poniżeniu, a potem jeszcze zmagać się z kołtunem III RP. A jednak cześć inteligencji polskiej po 1956r. wyszła z łagrów i więzień i budowała uczelnie, które jednak musiały i tak zginąć pod naporem mierności wyrosłej z sowieckiego systemu myślenia. Upadłemu ciężko wstać. Polska upadła już w XVIII wieku. I minęły trzy wieki i nie możemy wstać. Stąd też przywiązani jesteśmy, jako Polacy do tych wszystkich przegranych powstań, gdzie przez chwilę można było być wolnym człowiekiem, ale za jaką cenę? To nie jest już średniowiecze, lecz jeszcze grecka tragedia.

  26. magrud1 3 października o godz. 19:38
    Otóż to!
    Szalom! 🙂
    Twoje rebe, wiadomo które.

  27. Dzisiaj Fizycy przekonują nas że nie ma czasu, ba że nawet subiektywny czas jest iluzją, że świat kwantowy, determinuje nasze życie. Świat gdzie materia jest w stanie niewiadomym gdzie, jak i nie jest w jakimkolwiek czasie. Stąd też i różni jasnowidze czerpią swoją siłę. Wszechświat bowiem wiecznie trwa w bezczasie. Wiadomo, więc że była pandemia przeznaczona nam a potem, że będzie odwrócenie dobrej koniunktury międzynarodowej dla Polski na długi nie czas. Czy więc nie za wcześnie wyprzęgać konika narodowego i w siną dal gnać, bez księdza? Ej!

  28. Reb z Ger i Warsze????
    ktory to juz alias..beton

  29. A wiecie kto wciągnął KUL na budżetową listę płac?Lech Kaczyński.

  30. „Agnieszka Holland: homoseksualiści dopiero niedawno mogli „wyjść z szafy”.
    Wyszli z szafy i co dalej? Pięćdziesięciu wspaniałych od razu napisało list z sugestią aby do szafy szykowali się heteroseksualiści? A jak się będą ociągali to sankcje?

  31. Przeczytałem z wielkim zainteresowaniem. Nie tylko KUL przeżywa trudny czas, inne uczelnie drepczą w miejscu nie radząc sobie z wyzwaniami stawianymi chodźby przez pandemię. Może jest tak, że brakuje w nich fermentu, ścierania się ideii. Może instytucjonalizacja (przepraszam za ten potworek językowy) zabija uniwersytety!?

  32. To czego nam brakuje w Polsce to grubej krechy miedzy Panstwem a wszelkiej masci kosciolami, nie mowiac juz o wspolpracy z okupantem.

    https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/7838380,macron-zapowiada-nowa-ustawe-i-zaostrzenie-zasad-wobec-separatyzmu-islamskiego.html

  33. Czy szanowni dyskutanci zauważyli brak pewnych wpisów.
    Zdania bez k.. i ch… są dla nich niezrozumiałe, stąd brak ich wtrąceń.
    Dziwne że jednak ktoś kumaty, nie wskaże im tej dyskusji jako celu „komentarzy patriotycznych”

  34. głos zwykły 3 października o godz. 21:58‎
    Uczelnie polskie musiały zginąć pod naporem mierności wyrosłej nie tylko z sowieckiego (wł. ‎radzieckiego, czyli bolszewickiego) systemu myślenia, ale także i przedwojennego, sanacyjnego ‎i burżuazyjnego, a więc reakcyjnego, który przecież doprowadził do upadku zarówno II ‎Rzeczpospolitą jak też i Powstanie Warszawskie. Zgoda, że Polska upadła właściwie już w XVIII, ‎jak nie XVII wieku, z powodu zdrady jej interesów przez polskojęzyczną magnaterię i szlachtę, ‎a więc minęły trzy wieki i wciąż nie możemy wstać z tego upadku. Stąd też chyba przywiązani ‎jesteśmy (mowa tu o klasach i warstwach „wyższych”, czyli burżuazji i inteligencji), do tych ‎wszystkich przegranych powstań, gdzie przez chwilę można było uważać się za wolnego ‎człowieka, ale za jaką cenę?‎
    głos zwykły 3 października o godz. 22:10‎
    Czas istnieje, podobnie jak przestrzeń w postaci czasoprzestrzeni. Materia jest zaś w znacznym ‎stopniu iluzją, jako iż wciąż tak naprawdę nie wiemy, skąd się bierze masa ciał znajdujących się ‎w spoczynku (bozon Higgsa jest bowiem tak ‘ulotny’, że wręcz jest on duchem a nie ‎przedmiotem badań fizyki). Nasza rzeczywistość nie jest zaś do końca zdeterminowana, jaki iż ‎ma ona naturę stochastyczną, czyli że rządzi w niej przypadek, który powoduje też, że jedni są ‎bogaci a inni biedni, jedni są mądrzy a inni są głupi, jedni są u władzy, a inni są władani. Cytuję ‎z Wikipedii:‎
    Istnienie bozonu Higgsa jest uzasadniane teoretycznie tzw. mechanizmem Higgsa, polegającym ‎na sprzężeniu pól kwantowych materii (pola fermionowe, jak pole elektronowe, pola kwarkowe, ‎pola bozonowe – jak pola W i Z itp.) z dodatkowym skalarnym polem kwantowym, zwanym ‎polem Higgsa, w wyniku którego poprzez tzw. spontaniczne złamanie symetrii, bezmasowe ‎cząstki modelu standardowego nabierają masy. Innymi słowy, zgodnie z modelem ‎standardowym, cząstki występujące w przyrodzie, czyli kwarki i leptony, posiadają masę dzięki ‎oddziaływaniu z polem Higgsa. Można by powiedzieć, że jest to rodzaj „oporów ruchu”, którego ‎nośnikami są bozony Higgsa, ale ta analogia nie jest tu odpowiednia, gdyż na poziomie ‎elementarnym wszystkie siły są zachowawcze. Należy też zaznaczyć, że źródłem większości ‎masy nukleonów, takich jak proton czy neutron, nie jest mechanizm Higgsa, gdyż 99% ich masy ‎pochodzi od energii tzw. pól gluonowych łączących składające się na nie kwarki.‎
    Szalom!‎

  35. brokoz 3 października o godz. 22:36
    A nie Dickman vel Mazowiecki?

  36. ozzy 3 października o godz. 22:29
    Ty też możesz tu komentować jako np. Aussie.
    Shalom!
    Your Rabbi of Ger and Warsaw (Warsche)

  37. @red Hartmann
    ” ludzie zmieniali pozycje i poglądy. Było to o tyle ułatwione, że panowała tam za komuny zgoda w jednej kwestii: jesteśmy bastionem wolności, wyspą na morzu czerwonym.”

    No nie przesadzajmy. Ja, jako były student dwóch państwowych uczelni pamiętam dość dobrze (lata 80-te) . że środowisko akademickie było mocno prostyropianowe. Wręcz wypadało być sympatykiem Solidarności, a sympatycy PZPR nie byli mile widziani, nawet w instytucie filozofii marksistowskiej. Z tego instytutu zresztą pamiętam paru młodych pracowników (asystentów i adiunktów) mocno krytycznych wobec oficjalnej władzy i oficjalnej wykładni marksizmu. Ci ludzie, obeznani z publikacjami z tzw zachodu, starali się nam przekazać, czym jest współczesna myśl socjalistyczna.

  38. @Rebe z Ger; @głos zwykły

    Do słusznej tezy, że wiara w religijne dogmaty jest nie do pogodzenie z wiedzą, dorzucam swoją psychologiczną analizę. Była zamieszczona na tym blogu w lipcu, tuż przed wyborami pod tekstem pt.: Nie wolno „dialogować” z Kościołem

    Kiedyś tam, w latach 80-tych intelektualne elity antykomunistyczne zawarły sojusz z Kościołem. Obserwowałam to jako studentka technicznej uczelni, która wykształcenie humanistyczne zakończyła na solidnej, to jednak tylko maturze i nie mogłam pojąć, jak oczytani i wykształceni ludzie mogą się tak poniżać.
    W społecznym wymiarze, był to bowiem sojusz d..y z kijem, w metafizycznym czysty absurd i skrajny synkretyzm. Sojusz wiedzy i wiary, to przecież połączenie wody z ogniem, skutkujące powstaniem pary, która poszła w polityczny gwizdek. Jego dźwięk przepłoszył ze świątyni dogorywające już sacrum i jednocześnie zakwestionował autorytet wiedzy. A dziś okazało się, że tamten antykomunistyczny kompromis od dzisiejszej kompromitacji, różnił się tylko końcówką.
    Nie chcę Pana martwić, Filozofie, ale celny strzał w instytucję Kościoła, to jednak jest historyczne pudło. Kula przeszła obok istoty naszego głównego problemu.

    KK to cesarstwo rzymskie w cierniowej dla niepoznaki koronie. Kwintesencja totalnej władzy Wszechmogącego. A ten wygnał ludzi z raju za zwykłą babską ciekawość. Demokracja zaś, jest prometejskiej natury, tak jak in vitro. Chwilową w dziejach ludzkości hegemonię europejskiej cywilizacji zawdzięczamy w dużej mierze krnąbrnym starożytnym grekom, którzy wykradli z Olimpu i ogień, i boskie tajemnice. Z tego świętokradztwa zrodziła się filozofia, a z niej nauka i demokracja ateńska. W Atenach Platona czy Sokratesa kasty kapłańskiej już nie było. Obrzędy religijne sprawowali dumni obywatele. Cnotą była wiedza, nie wiara. Bo demokracja karmi się wiedzą a tyrania tajemnicą.
    A jeśli tak, to wrogiem demokracji jest wiara, a KK tylko jej strażnikiem.

    Jest Pan gotowy zakwestionować wartość samej wiary? Po co się spierać o istnienie Boga skoro nie sposób go pojąć, ani doświadczyć? Kiedy ostatni raz rozmawiał Pan z polskim katolikiem/ katoliczką o Bogu? Dobiegam sześćdziesiątki i nigdy mi się to nie zdarzyło, choć kilka razy próbowałam. Zawsze kończyło się tak samo, wyniosłym milczeniem i pustką w oczach. Te doświadczenia skłoniły mnie do smutnego wniosku, że naszych wierzących sam Bóg obchodzi niewiele, albo wcale.
    Liczy się tylko wiara w jeden wielki, powszechny i apostolski Kościół, a generalnie we własną rację. To ją atakowali tzw. komuniści i za to ich kato-narodowa prawica znienawidziła, za naukowy światopogląd nazywany wulgarnie materialistycznym. W kraju antykomunistycznego obłędu mało kto ma odwagę go bronić, a jeśli tak, to jest po zawodach. Dewocja zatriumfuje. Obywatel zaniknie, a wraz z nim demokracja.

    Cała III RP gloryfikowała bezkrytyczną wiarę. Wierzono w Balcerowicza i w wolny rynek, w lustrację, reklamy i w naszego człowieka w Watykanie. W zbawienne skutki konkurencji i nierówności, w niskie podatki, w medycynę alternatywną, w Kaczyńskiego lub w witaminę C. Możemy wierzyć w Naród lub amerykański sen, w kolejne zdrowe diety, a najbardziej we własną wyjątkowość i swoje racje. I nie znosimy wątpliwości. Słusznie, bo nas hamują w wyścigu do koryta.

    Czym zatem jest wiara? W mojej ocenie mechanizmem obronnym, dlatego rośnie wraz z poczuciem zagrożenia. Działa jak sterydy lub znieczulacze i tak jak one na dłuższą metę nam szkodzi. Dlaczego więc zrobiono z niej cnotę? Bo łatwo się nią handluje.
    Klienci kupują kota w worku i nie oczekują gwarancji. Przeciwnie. Im trudniej tego kota w worku potem znaleźć, tym sprzedana wiara silniejsza i cenniejsza być musi.

    Wiara służy wyłącznie schopenhauerowskiej woli, współcześnie nazywanej egoizmem lub instynktem samozachowawczym, nie może być więc cnotą. Co innego wiedza. Ta wynika z zaangażowania w to, co poza nami. Bezinteresowną gotowość do współistnienia. Dlatego jest cnotą i w przeciwieństwie do wiary powinna być społeczną wartością. A Boga w to nie mieszajmy. Istnieje, czy nie, to i tak z naszą wiarą nie ma nic wspólnego.

    Z poważaniem

    @Rebe z Ger i Warsze

    Niech będzie pochwalony! Mistrzu

  39. Rebe z Ger i Warsze oraz jej okolic
    4 października o godz. 11:36
    Nie rozumiesz nas, wcale i wszystko ci się miesza. Bynajmniej nie klasy wyższe są przywiązane do Powstań, lecz Polacy są przywiązani. W Powstaniu Warszawskim przez 63 dni walczyli bardzo młodzi Polacy, jako żołnierze, a nie jacyś burżuje i klasy wyższe. Żołnierz nie pyta o cenę. Żołnierz generalnie wykonuje rozkazy. Rozkaz natomiast był jasny – nic nie zostawić i samemu zginąć. Czy był to zły, rozkaz? Czy dowódca był nierozsądny i czy kogoś zdradził? No, niby kogo miał zdradzić. Dowódca realizuje cele. Ale kto je wyznacza? Przecież nie my sami. Podobnie nie my sami swoim postępowaniem decydujemy o upadku. Upadek determinuje układ sił. Aby zmienić układ sił natomiast potrzeba czasu i trochę szczęścia w grze w niewiadome.

  40. Strasznie niesprawiedliwy i pełen jakiejś osobistej urazy jest ten felieton prof. Hartmana. Określenie „nie ma niewinnych księży, bo każdy jest cząstką przerażającego systemu” jest nieprawdziwe, niesprawiedliwe i pochodzi z tego samego repertuaru, co twierdzenia rasistów (typu „nie ma niewinnych Niemców, każdy jest skażony przez faszyzm”). Jako filozof pan Hartman powinien wiedzieć, że duży kwantyfikator w życiu społecznym prawie zawsze prowadzi do nieprawdziwych uogólnień.
    Poza tym mam wrażenie, że poza słabo skrywaną Schadenfreude z kłopotów księdza Wierzbickiego, innych wykładowców KUL autor traktuje dużo bardziej łaskawie i życzliwie. Czyżby w grę wchodziły tu jakieś osobiste animozje, bo pokoleniowo wydaje mi się, że zarówno prof. Hartman, jak i prof. Wierzbicki studiowali na KUL dokładnie w tym samym czasie? Czy chodzi o to, że po studiach asystentem w Katedrze Etyki KUL został Alfred Wierzbicki, a nie Jan Hartman i czynnikiem o tym decydującym było to, że Wierzbicki był księdzem, a Hartman nie?
    Tak się składa, że zacząłem studia filozoficzne na KUL rok po tym, jak Jan Hartman opuścił mury tej uczelni i doskonale pamiętam ówczesnego mgra Wierzbickiego jako bardzo spokojnego, wręcz nieśmiałego młodego asystenta. Jestem szczerze zaskoczony in plus jego obecną odwagą cywilną, gotowością do wyrażania własnego zdania i wierności zasadom.
    Nigdy też nie rozumiałem fenomenu i „charyzmy” ks. Alberta Krąpca. Uczestniczyłem w jego wykładach, które były po prostu nudne i sprowadzały się do streszczania poglądów francuskiego neotomisty Etienne Gilson lub przedwojennego polskiego historyka-rasisty Feliksa Konecznego.
    Ks. Andrzej Bronk, ciepło wspominany przez prof. Hartmana, uchodził na KUL za wybitnego znawcę metodologii nauki, ale ten „otwarty i tolerancyjny” ksiądz publicznie na wykładach szydził z biologii ewolucyjnej jako nieweryfikowalnej pseudo-nauki. Co już wówczas w moich oczach go skreślało jako znawcę nauki.
    Poza tym KUL w owym czasie nie był chyba bardziej prowincjonalny, niż inne polskie Uniwersytety. Obok twardogłowych neotomistów, na wydziale filozofii byli też zwolennicy mocno już zwietrzałej fenomenologii, a nawet kilku kilku zwolenników anglosaskiej filozofii analitycznej. KUL nigdy nie był monolitem.
    Studia na KUL zaczynałem jako agnostyk „zwabiony” na katolicki uniwersytet jedynie obecnością na nim wykładów z filozofii indyjskiej, którą byłem wówczas zafascynowany. Pomimo krytycznego podejścia do KK bardzo dobrze i miło wspominam KUL-owskich księży etyków. Zarówno ks. Styczeń, jak i jego uczeń ks. Szostek (z ks. Wierzbickim zajęć nie miałem) byli w tym co robili bardzo autentyczni i swoim tematem zajmowali się z pasją. A to, że ks. Szostek miał 30 lat temu jakieś homofobiczne wypowiedzi? Mało kto w w owych czasach takowych nie miał. Jako młody student też lekko homofobiczne poglądy miałem, bo taki był wówczas w Polsce klimat. Dopiero z biegiem czasu i nabytego doświadczenia usunąłem homofobię i mentalną dyskryminację ze swojego sposobu patrzenia na świat. Cieszę się, że Andrzej Szostek, pomimo bycia katolickim księdzem, przeszedł taką samą drogę. Zawsze sprawiał wrażenie dobrego i serdecznego człowieka. Jak widać jego uczeń, ks. Wierzbicki poszedł dokładnie tą samą drogą i jestem pełen podziwu za jego obecną postawę.
    Sugerowanie, że ktoś, kto całe swoje dorosłe życie zawodowe poświęcił pracy na katolickiej uczelni powinien teraz rzucić wszystko i „wyjechać w Bieszczady” jest niepoważne. Człowiek jest żyjącą, czującą osobą, a nie automatem i z psychicznego punktu widzenia taka decyzja jest bardzo trudna. Nieomal niewykonalna, jeżeli wierzy się w sens swojej pracy i swojej obecności w tym środowisku.
    Już dawno temu z pozycji agnostyka przeszedłem na pozycje ateisty i antyklerykała, ale uważam, że likwidacja KK w Polsce jest niemożliwa nawet w dość odległej przyszłości, bo jeszcze długo będą rzesze ludzi do KK lgnące i szukające w nim odpowiedzi na pytania egzystencjalne. Ludzie niewierzący, nawet przeciwnicy KK, zamiast cieszyć się z wzajemnego „podgryzania się naszych wrogów” powinni raczej wspierać ludzi chcących KK cywilizować. Bo to podgryzanie najczęściej kończy się tym, że katolickie homofobiczne i nietolerancyjne prymitywy wykańczają tych nielicznych sprawiedliwych obecnych w KK. Poza tym, ta Schadenfreude z kłopotów przedstawicieli tzw. otwartego i tolerancyjnego katolicyzmu jest dość podła i bezduszna z takiej czysto ludzkiej perspektywy. A gdyby w tym przypadku chodziło o jakąś osobistą urazę z przeszłości to dodatkowo mielibyśmy do czynienia ze straszną małostkowością.

  41. Panie Profesorze,

    Przyznaję, że z zainteresowaniem przeczytałem Pański powyższy felieton na temat KUL-u. I nie uważam, wbrew niektórym, że jest odrobinę przydługi bądź rozwlekły. Nie, wręcz odwrotnie, jest ciekawy.
    Bądź co bądź, historia powojenna KUL-u, z pewnością jest warta opisu, i to bardzo solidnego.
    Jednocześnie informuję, że nie mnie przysługuje prawo do komentowania działalności tej lubelskiej uczelni. Chociażby dlatego, że nie miałem i nie mam z nią nic wspólnego. Jedynie, na przestrzeni kilku dziesięcioleci, czytałem i słyszałem na jej temat najróżniejsze opinie, których oczywiście nie miałem możliwości zweryfikować.
    Natomiast uważam, że tytuł Pańskiego felietonu, tj. „KUL się sypie”, jest chyba nieco ryzykowny? Powiem więcej: może, zupełnie niepotrzebnie, pobudzać wyobraźnię różnej maści hurraoptymistów i niepoprawnych marzycieli, a nawet miłośników teorii spiskowych oraz wielbicieli zjawisk paranormalnych. A Pan, przecież nie taki miał cel, przed napisaniem tego felietonu.
    Ale, nawet zakładając teoretycznie, że Pan ma rację – pisząc, iż „KUL się sypie”? To, moim zdaniem, ten fakt niczego nie zmienia i w dającym się przewidzieć okresie – zapewne niczego nie zmieni, a jeśli już, to raczej niewiele? Aż tak szybko, to u nas zmiany nie następują. Tegoroczne wybory prezydenckie, były tego jednym z przykładów.

    Co prawda, na tym naszym, najlepszym ze światów, wszystko jest możliwe, ale jak wiadomo – nie wszędzie, zmiany następują z przysłowiową siłą wodospadu. Dotyczy to także, według mnie, wspomnianego również KUL-u.
    Podkreślam: bądźmy realistami. Jeżeli nawet, w co trudno mi uwierzyć, „KUL się sypie”, to pewnie ten proces potrawa jeszcze bardzo długo.
    A wszystkich – jawnych i niejawnych – hurraoptymistów, niepoprawnych marzycieli oraz miłośników teorii spiskowych i zjawisk paranormalnych nie ma potrzeby wyprowadzać z błędu. Nadal niech wierzą w to co mówią i o czym są przekonani. Ostatecznie, mają do tego prawo.

  42. Mad Marx 4 października o godz. 15:17‎
    OK – w latach 1980-tych tzw. środowisko akademickie było w Polsce mocno pro-styropianowe i ‎wręcz wypadało być tam wtedy sympatykiem „Solidarności”, a sympatycy PZPR-u nie byli mile ‎widziani, nawet w tzw. instytutach filozofii marksistowskiej (poprawniej bolszewickiej) i że ‎owych instytutach bywali pracownicy mocno krytyczni wobec oficjalnej władzy i oficjalnej ‎wykładni marksizmu. Przecież nawet taki znany marksista jak prof. Schaff został usunięty w ‎roku 1984 z PZPR za głoszenie poglądów „eurokomunistycznych”, w tym tzw. marksizmu ‎demokratycznego jako recepty na kapitalizm, który według niego nie poradzi sobie z głodem i ‎bezrobociem strukturalnym i że przyszłością ludzkości jest więc tylko socjalizm, choć ten ‎przyszły ustrój nie musi się tak nazywać. Ale co masz na myśli pisząc „współczesna myśl ‎socjalistyczna”? Może neo-trockistów, takich jak np. Mandel (nie mylić z Mandelą), którzy ‎krytykowali ZSRR i jego satelitów z PRL-em na czele jako „zdegenerowane państwa robotnicze”, ‎w których ustrojem był NIE socjalizm, a tzw. kapitalizm państwowy?‎
    Szalom!

  43. Mad Marx 4 października o godz. 15:17‎
    P.S. Jak to już tu wyjaśniałem, w swoim klasycznym znaczeniu kapitalizm państwowy oznacza ‎gospodarkę, w której kapitalistyczne stosunki produkcji, oparte na własności prywatnej, ‎znajdują się pod ścisłą kontrolą instytucji państwowych, np. gospodarkę głównych potęg ‎światowych w czasie II wojny światowej. Na lewicy (marksiści i neomarksiści różnych nurtów, ‎w tym neotrockiści) uważa się zaś, że państwowy kapitalizm panuje bądź panował w państwach ‎określających się oficjalnie jako socjalistyczne, posiadających na własność całość krajowej ‎gospodarki (np. ZSRR, PRL), lecz w praktyce stosujących wobec robotników te same zasady i ‎mechanizmy wyzysku, co w krajach kapitalistycznych. Zdaniem zwolenników tej teorii, ‎formalna kwalifikacja form własności w gospodarce (zakładów pracy, fabryk itp.) jako ‎państwowych, sama w sobie nie zmienia stosunków produkcji i pracy – z kapitalistycznych na ‎socjalistyczne, pozostają więc one (w ich ocenie) faktycznie kapitalistyczne. Teoria ta dotyczy ‎także stosowania przez monopolistyczny aparat zarządzający własnością państwową takich, ‎charakterystycznych dla kapitalizmu, zasad rynkowych jak akumulacja wartości dodatkowej, ‎nastawienie na zysk (komercjalizacja) czy regulacja stosunków pracy i stosunków społecznych ‎przez popyt i podaż, wydajność oraz konkurencyjność. Jej zwolennicy uważają, że państwo ‎posiadające monopol w dziedzinie gospodarki także może kierować się (i w wielu wypadkach ‎kieruje się) logiką rynkową w zarządzaniu zasobami wytwórczymi i społecznymi, podobnie do ‎prywatnych przedsiębiorstw i korporacji.
    Pojęcia państwa jako kapitalisty zbiorowego używał ‎także teoretyk klasycznego marksizmu, Fryderyk Engels, a samo pojęcie państwowego ‎kapitalizmu pojawiało się w jeszcze innym, niż wyżej wymienione i pozytywnym znaczeniu w ‎publikacjach Włodzimierza Lenina na określenie polityki NEP.‎
    Termin „zdegenerowane państwo robotnicze” używany jest zaś od lat 1930-tych w celu opisania ‎Związku Radzieckiego i jego satelitów po przejęciu w 1924 roku władzy w ZSRR przez Józefa ‎Stalina. Termin został użyty po raz pierwszy przez Lwa Trockiego w jego książce pt. ‎‎„Zdradzona Rewolucja” ale miał swoje korzenie w twierdzeniu Włodzimierza Lenina, iż ZSRR ‎był państwem robotniczym o biurokratycznych deformacjach. Związek Radziecki w ‎określonym powyżej czasie był państwem robotniczym, ponieważ klasa burżuazyjna została w ‎nim, tak jak w PRL-odsunięta od władzy, a ekonomiczną bazę państwa stanowiła własność ‎znacjonalizowana (ale NIE uspołeczniona). Zdaniem trockistów, zachodziła jednak deformacja, ‎ponieważ klasa robotnicza została pozbawiona kontroli nad środkami produkcji. Warstwa ‎rządząca Związkiem Radzieckim i np. PRL-em, została nazwana przez nich kastą biurokratyczną, ‎sprawującą kontrolę polityczną. Teoria o ZSRR i tzw. demoludach czyli satelitach ZSRR jako ‎zdegenerowanych państwach robotniczych jest blisko związana z apelem Trockiego o wszczęcie ‎tam rewolucji politycznej, jak również z jego wezwaniami do obrony Związku Radzieckiego ‎przed powrotem kapitalizmu.‎
    Pojęcie zdegenerowanego państwa robotniczego początkowo odnoszone było tylko do ZSRR. ‎Później używane było ono przez członków trockistowskiej Czwartej Międzynarodówki w celu ‎opisania państw takich jak PRL, gdzie własność kapitału została zmonopolizowana w rękach ‎państwa, ale gdzie klasa robotnicza nigdy nie sprawowała bezpośrednio władzy lub też musiała ‎oddać ją w ręce bolszewickiej monopartii ze względu np. na zagrożenia zewnętrzne i ‎wewnętrzne. Współcześnie terminem tym trockiści określają Kubę – Korea Północna to jest ‎bowiem typowy neo-feudalizm.‎
    Tylko z tego powodu, czyli przejęcia władzy w PRL-u przez nomenklaturę z PPR/PZPR a nie ‎przez ludzi pracy, możliwe było ponowne przejęcie władzy w Polsce w roku 1989 przez ‎reakcyjną klasę właścicieli kapitału. A wraz z przywróceniem kapitalizmu przez ‎zdemoralizowany „styropian” odrodziły się klasy pasożytujące, wśród których rej wodzą, jak ‎wiadomo, Chazarowie podający się za Żydów, wraz z ich mrocznymi ideologiami takimi jak ‎syjonizm, faszyzm, nacjonalizm, kapitalizm, antykomunizm, klerykalizm, militaryzm, ‎konsumpcjonizm etc. Jedną z diabelskich emanacji tych ideologii była m.in. maksymalizacja ‎zysku w temacie chociażby „koszernego” zabijania zwierząt nie mówiąc już o zablokowaniu ‎wszelkich rozważań etycznych na ten temat.‎
    Szalom!

  44. Mad Marx 4 października o godz. 15:17‎
    P.S. do P.S. Tylko z powodu przejęcia władzy w PRL-u przez nomenklaturę z PPR/PZPR a nie ‎przez ludzi pracy, możliwe było ponowne przejęcie władzy w Polsce w roku 1989 przez ‎reakcyjną klasę właścicieli kapitału. A wraz z przywróceniem kapitalizmu przez ‎zdemoralizowany „styropian” odrodziły się klasy pasożytujące, wśród których rej wodzą, jak ‎wiadomo, Chazarowie podający się za Żydów, wraz z ich mrocznymi ideologiami takimi jak ‎syjonizm, faszyzm, nacjonalizm, kapitalizm, antykomunizm, klerykalizm, militaryzm, ‎konsumpcjonizm etc. Jedną z diabelskich emanacji tych ideologii była m.in. maksymalizacja ‎zysku w temacie chociażby „koszernego” zabijania zwierząt nie mówiąc już o zablokowaniu ‎wszelkich rozważań etycznych na ten temat.‎
    Szalom!

  45. magrud1 4 października o godz. 15:52‎
    Ja też pamiętam jak to w latach 1980-tych intelektualne elity antykomunistyczne zawarły sojusz ‎z reakcyjnym ze swej natury kościołem rzymskim (KRK) i też nie mogłem pojąć, jak oczytani i ‎wykształceni ludzie mogą się aż tak poniżać.‎
    Tak – KRK to cesarstwo rzymskie w cierniowej dla niepoznaki koronie, kwintesencja totalnej ‎władzy Wszechmogącego, który wygnał ludzi z raju za zwykłą babską ciekawość. Demokracja ‎zaś jest obecnie tylko pustym słowem, jako iż mamy dziś na tzw. Zachodzie nie demokrację, a ‎tylko plutokrację z elementami ochlokracji, a tę chwilową przecież w dziejach ludzkości ‎hegemonię europejskiej cywilizacji zawdzięczamy w dużej mierze krnąbrnym starożytnym ‎Grekom, którzy wykradli z Olimpu i ogień i boskie tajemnice. Z tego zaś świętokradztwa ‎zrodziła się zaś wczesna grecka filozofia, a z niej nauka i tzw. demokracja ateńska, dotycząca ‎jednak tylko garstki wolnych Ateńczyków – coś jak demokracja w RPA za rządów białej ‎mniejszości. Oczywiste też jest, że cnotą może być tylko wiedza, nie wiara, gdyż demokracja ‎karmi się wiedzą a tyrania tajemnicą – ergo wrogiem demokracji jest wiara, a KRK jej ‎strażnikiem.‎
    Oczywiste też jest, że nie ma sensu spierać się o istnienie Boga skoro nie sposób Go pojąć, ani ‎GO doświadczyć i że polskich katolików rzymskich (co też jest w pewnym sensie oksymoronem, ‎gdyż można być albo Polakiem, albo rzymskim katolikiem) Bóg obchodzi niewiele, jak nie ‎wcale i że liczy się dla nich tylko pogańska wręcz wiara w „jeden wielki, powszechny i ‎apostolski kościół”. Tę pogańską wiarę rzymskokatolicką atakowali zaś tzw. komuniści i za to ‎ich ta kato-narodowa prawica znienawidziła – za naukowy światopogląd nazywany wulgarnie ‎materialistycznym. ‎
    Zgoda też, cała III RP gloryfikowała tę bezkrytyczną wiarę, że za Sachsem wierzono w ‎Balcerowicza i w wolny rynek, w lustrację, reklamy i w naszego człowieka w Watykanie, w ‎zbawienne skutki konkurencji i nierówności, w niskie podatki, w medycynę alternatywną, w ‎Kaczyńskiego lub w witaminę C. A przypominam, że ten sam Sachs, który roku 1989 razem z ‎Balcerowiczem zrujnował polską gospodarkę, ogłosił zaraz po tym książkę p.t. „The end of ‎poverty” czyli „Koniec biedy”, w której nie napisał ani jednego zdania na temat ‎spowodowanego przez niego upadku polskiego przemysłu, spowodowanego tym upadkiem ‎ogromnego bezrobocia i ogromnej ucieczki Polaków z Polski oraz zapaści demograficznej i ‎kulturowej…‎
    Oczywiste też jest, że wiara jest samooszukiwaniem się, mechanizmem obronnym dla ubogich ‎duchem i ciałem i dlatego rośnie ona wraz z poczuciem zagrożenia i działa jak sterydy lub ‎znieczulacze i tak jak one na dłuższą metę nam szkodzi. A zrobiono z niej cnotę, bo łatwo się ‎nią handluje, jako iż klienci kleru kupują kota w worku i nie oczekują gwarancji, a wręcz ‎przeciwnie – im trudniej jest im tego kota w worku znaleźć, tym owa sprzedana wiara silniejsza i ‎cenniejsza być musi.‎
    Wiara służy więc wyłącznie schopenhauerowskiej woli, współcześnie nazywanej egoizmem lub ‎instynktem samozachowawczym, a więc NIE może być ona cnotą, w odróżnieniu od wiedzy, ‎która istnieje obiektywnie i w odróżnieniu od wiary, jest weryfikowalna metodą naukową czyli ‎empiryczną. I oczywiste jest, że Bóg z wiarą w niego i kościołem, szczególnie zaś ‎rzymskokatolickim nie ma nic wspólnego, gdyż kościół ten, podobnie jak cały świat materialny, ‎jest przecież dziełem Szatana, a czego wyraźnie dowodzi Pismo, nazywając go „Panem tego ‎świata” – 2 Koryntian 4.4 a także np. Efezjan 2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i 14,30 etc. etc. A aby ‎zwieść m. in. rzymskich katolików, na manowce, stworzył więc ów Szatan m. in. ów ‎rzymskokatolicki obrządek, w którym zindoktrynowano miliony Polaków i nie tylko Polaków.‎
    Szalom!‎

  46. głos zwykły 4 października o godz. 23:28‎
    To ty nic nie rozumiesz i wszystko ci się miesza. To przecież NIE Polacy w zrozumieniu „Lud ‎Polski” wzniecali i kierowali owymi Powstaniami a tylko klasy i warstwy wyższe, głównie ‎szlachta i inteligencja niepracująca. Zgoda – w tym nieszczęsnym Powstaniu Warszawskim ‎walczyli bardzo młodzi Polacy z niższych klas, ale tylko jako szeregowi żołnierze, ale ich ‎dowódcami byli przecież przedstawiciele burżuazji i innych pasożytniczych klasy wyższych, ‎takich jak np. ziemiaństwa. Żołnierz nie ma zresztą w wojsku nic do powiedzenia – jak to ‎napisałeś, wykonuje on rozkazy, nawet jeśli są one idiotyczne jako iż tylko oficer może ‎kwestionować rozkaz otrzymany od przełożonego, ale NIE szeregowiec czy nawet podoficer. ‎Rozkaz wydany przez tzw. rząd londyński i KG AK był zaś wyraźny – przejąć za wszelką cenę ‎władzę w Warszawie i przygotować ją na wjazd jenerała Andersa na białym koniu. Taki rozkaz ‎był zaś zdradą interesów Polski, gdyż oznaczał on de facto wypowiedzenie przez Polskę ‎kolejnej wojny przeciwko ZSRR, najważniejszemu wówczas z Aliantów, a więc tzw. Zachód nie ‎pomógł temu Powstaniu jako iż choć militarnie było ono skierowane przeciwko III Rzeszy, to ‎politycznie było ono antyradzieckie.‎
    Pozostałe Powstania, czyli Listopadowe i Styczniowe, nie miały zaś poparcia Ludu Polskiego i ‎były wyłącznie zabawą w wojenkę prowadzoną przez szlachtę i inteligencję niepracującą. ‎Oczywiście, w Postaniu Listopadowym brali udział zwyczajni polscy żołnierze, ale nie mieli oni ‎w nim przecież nic do powiedzenia, a Lud Polski był wyraźnie nastawiony przeciwko Powstaniu ‎Styczniowemu. Jedyny wyjątek, zresztą potwierdzający regułę, to Insurekcja Kościuszkowska, a ‎Rewolucja 1905 roku była typową ponadnarodową rewolucją robotniczą, a nie polskim ‎powstaniem szlachecko-inteligenckim. Dochodzą do tego liczne w XIX wieku bunty chłopskie, ‎np. ten Jakuba Szeli…‎
    Szalom!‎
    Rebe z Ger i Warsze oraz jej okolic

  47. Mały Kazio ‎
    Tak, to nie tylko KUL przeżywa dziś trudny czas, gdyż inne uczelnie też się cofają, nie radząc ‎sobie z wyzwaniami stawianymi choćby przez tzw. pandemię. Od dawna brakuje w nich ‎bowiem nauki, fermentu, ścierania się idei etc., a za dużo jest w nich wiary, religii, księży, ‎kościołów etc. I zgoda, że winna jest tu ich instytucjonalizacja, biurokratyzacja, ideologizacja i ‎klerykalizacja.‎ 🙁

  48. Mr Hyde
    KUL od samego swego nędznego początku był uniwersytetem nieprawdziwym, czyli katolickim, ‎a więc to czy się on dziś sypie czy też nie, niewiele tu znaczy, gdyż KUL od samego swego ‎początku był tylko katolicką, pseudowyższą szkółką kształcącą katolickich politruków – czymś ‎w rodzaju WSNS przy KC PZPR, tyle że „uczelnią” katolicką, a nie komunistyczną.‎
    Szalom!‎
    P.S. Właśnie awansowałem się na Cadyka, w tradycji Cadyków z Ger, w tym szczególnie ‎Wielkiego Rabina Abrahama Mordechaja Altera (1866–1948), znanego również jako Imrei Emes. ‎który swą posługę pełnił od 1905 do 1948 roku, czyli aż do śmierci. Był On ostatnim przede mną ‎Cadykiem Ger mieszkającym do roku 1940 w Ger czyli dla goim Górze Kalwarii.‎

  49. gramin
    Muszę Cię zmartwić, ale tu prof. Hartman ma rację, gdyż nigdy nie było, nie ma i nigdy nie ‎będzie niewinnych księży, bowiem każdy z nich jest cząstką przerażającego systemu, podobnie ‎jak nie było np. niewinnych SS-manów czy niewinnych UB-ków, gdyż każdy z nich był/jest ‎cząstką przerażającego systemu- czy to rzymskokatolickiego w przypadku księży, ‎nazistowskiego w przypadku SS-manów czy też stalinowskiego w przypadku UB-ków.‎
    Generalnie, to na twoim miejscu wstydził bym się studiów na KUL-u, a dyplom tej „uczelni” ‎spalił na stosie, wzorem Dominikanów. Poza tym, na KUL-u nie ma miejsca na naukę w sensie ‎‎„science”, a więc też nie ma na nim miejsca, jako na katolickiej pseudowyższej pseudouczelni, ‎dla biologii ewolucyjnej, fizyki kwantowej czy też dla współczesnej kosmologii, niezgodnej ‎przecież z Biblią.‎
    A każdy, kto, kto całe swoje dorosłe życie zawodowe poświęcił pracy na katolickiej ‎pseudowyższej pseudouczelni, jak zawsze był, jest i zawsze będzie KUL, powinien się tego ‎wstydzić i do końca życia umartwiać swe grzeszne ciało, stworzone przecież przez Szatana, tak ‎jak cały nasz świat materialny (2 Koryntian 4.4 a także np. Efezjan 2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i ‎‎14,30 etc. etc.).‎
    Ale zgoda – likwidacja KK w Polsce jest dziś niemożliwa, gdyż głupich jest zawsze więcej niż ‎mądrych, a więc dość jeszcze długo będą w Polsce i nie tylko w Polsce rzesze ludzi „ubogich ‎duchem”, lgnące do kościołów, w tym rzymskokatolickiego, szukające w nim odpowiedzi nie ‎tyle na pytania egzystencjalne, gdyż oni takich pytań w swej duchowej nędzy zadawać nie są w ‎stanie, a tylko owego uśmierzającego ból istnienia narkotyku, którym jest przecież każda religia: ‎‎„Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy ‎rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest ‎duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu” – Karol Marks „Przyczynek do krytyki ‎heglowskiej filozofii prawa” (wstęp str. 1).‎
    A ludzie niewierzący, szczególnie zaś przeciwnicy KK, powinni szczerze cieszyć się z ‎wzajemnego „podgryzania się ich wrogów” i zwalczać KUL wszystkimi możliwymi sposobami, ‎jako iż ta pseudowyższa pseudouczelnia jest wyraźnie dziełem Szatana (znów 2 Koryntian 4.4 a ‎także np. Efezjan 2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i 14,30 etc. etc.).‎
    Szalom!‎

  50. Wielce Szanowny Panie Teisto,‎
    Muszę Pana zmartwić, gdyż to, czego pozory bierze Pan w swym duchowym ubóstwie za łaskę ‎Pana i mistykę eucharystyczną z charyzmatem odczytywania Woli Boga Ojca, jest tylko ‎złudzeniem stworzonym przez Szatana, „Pana tego świata” – Koryntian 4.4 a także np. Efezjan ‎‎2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i 14,30 etc. etc. Aby zwieść Pana na manowce, stworzył więc ów ‎Szatan m. in. ów rzymskokatolicki obrządek, w którym Pana i nie tylko Pana zindoktrynowano. ‎Jedynie prawdziwą wiarą jest bowiem tylko i wyłącznie judaizm – religia proroka Mojżesza, ‎zawarta w Torze, Talmudzie, Misznie i Zoharze. Polecam szczególnie lekturę Zoharu, dzięki ‎której awansowałem właśnie ze zwykłego rabina na Cadyka – patrz tez poniżej.‎
    I niech Pan nie umiera za Szatana, gdyż on tej pańskiej ofiary przecież nie potrzebuje i nie sądzę, ‎aby chciał Mu Pan składać jakiekolwiek ofiary. To zaś, co Pan bierze w swym duchowym ‎ubóstwie za świadectwa wiary, to są przecież tylko szatańskie podszepty i szatańskie ‎fantasmagorie. A ja oczywiście nie chodzę do kościoła, gdyż mam w Ger czyli po pańskiemu w ‎Górze Kalwarii, swoją własną bóżnicę, do której jednak wstęp mają tylko moi współwyznawcy ‎Religii Jedynie Prawdziwej.‎
    I to Pan robi sobie nader niestosowne żarty z Boga, nazywając go „w Trójcy Jedynym”, jako iż ‎wiadomo, iż jest tylko jeden Bóg, a imię jego to ‎יהוה‎ (Jod Heh Waw Heh). Te wszystkie hasła, ‎które Pan podał, czyli mistyka, charyzmat, mistyka eucharystyczna, odczytywanie woli Boga ‎Ojca etc., są zaś, podobnie jak Internet, tylko szatańskimi wymysłami, a Pan jest niestety ale ‎opętany przez Szatana, który wydaje się Panu być tzw. bogiem ojcem, co jest oczywiście ‎oksymoronem, jako iż Bóg może być z definicji ‎
    tylko jeden, a jako istota wieczna i niematerialna, nie może On mieć ani ojca ani też syna, a więc ‎nie może On być ani ojcem ani też synem.‎
    P.S. Właśnie awansowałem się na Cadyka, w tradycji Cadyków z Ger, w tym szczególnie ‎Wielkiego Rabina Abrahama Mordechaja Altera (1866–1948), znanego również jako Imrei ‎Emes, który swą posługę pełnił od 1905 do 1948 roku, czyli aż do śmierci. Był On ostatnim ‎przede mną Cadykiem Ger mieszkającym do roku 1940 w Ger czyli dla goim Górze Kalwarii.‎
    Szalom!‎
    Cadyk z Ger i okolic

  51. Tak w ogóle panie profesorze, sypie się wszystko, a rozpoczyna się oczywiście od głowy. Chłopak z mojego placu (tak się na Śląsku nazywa podwórko) powiedział kiedyś w tv Katowice coś, co mogło zaniepokoić. Rzucił w mikrofon i kamerę frazą: ” dopiero teraz poznałem tych doktorów”. Jako chłopak z małego górniczego miasteczka miał nabożną cześć do tytułów naukowych i poszedł tą drogą na Uniwersytecie Śląskim. Nie miał wtedy na myśli dochtora Jakiego, bo to było 7 lat temu, ale już tacy ludzie funkcjonowali na uczelniach. Co tam dochtory, mamy chyba już z parę milionów magistrów. Większość z nich jest przekonana, że to bozia ulepiła ich z gliny, a Noe zapewnił zwierzynę łowną. Pan też ich kształcił.

  52. Świetny artykuł! Dziękuję za informacje!

  53. Rebe z Ger i Warsze
    5 października o godz. 10:12
    Raczej chodziło o to, żeby uniknąć wojny z ZSRR i jej władzę nad Polską, oraz pozycję międzynarodową osłabić. Taka polityka nietrudno dostrzec była także polityką krajów anglosaskich, które faktycznie II WŚ politycznie i gospodarczo oraz geopolitycznie wygrały na wielu frontach, choć akurat w Azji tracąc Chiny i potem Indochiny, ewidentnie przegrały. Tutaj jest ważna reakcja polskiego społeczeństwa, które swoich przywódców walczących o niepodległość w bardzo trudnych warunkach, po prostu słuchało. W walce o wolność społeczeństwo polskie i jego przywódcy stanowią jedność i wspólną siłę. Owa sytuacja stanowi zasadniczą odmianę od tego jak Polacy zachowywali się przez większość czasu pod zaborami. Należy więc widzieć oczywiście cały kontekst historyczny, ale i decydujące w tej historii cezury. Z muchostrańska jednak, z perspektywy ubogiej w intelekt i wiedzę, oraz wyobraźnię, fabryki przygłupich ruskich trolli jednak z pewnością tego nie widać.

  54. Panie profesorze
    Przeczytałem pana panegiryk na cześć Hegla. Niestety jego systematyczny opis ducha dziejów jest intelektualną aberacją. I niestety ta aberacja mocno wpłynęła na wiele umysłów, łącznie z Marksem.
    Nauka poszła sobie obok Hegla, nie zwracając uwagi na napuszony bełkot tego , jak pan mówi , ojca. Tylko raz, jeden z największych matematyków, Gauss rzucił mimochodem, że Hegel to szkodnik, bo odciągnął swoją blyskotliwą zabawką intelektualną, wiele umysłów od prawdziwej nauki, ukąsił ich (jak zauważył Miłosz) i ci jak narkomani zaczeli ględzić o wędrującym duchu, o przechodzeniu ilości w jakość..Niektórzy weszli do tego zaczarowanego domu luster bez okien bez drzwi, i krążą w nim bez mozliwości wyjścia.
    Kiedyś tak ukąsił umysły Tomasz z Akwinu, przez stulecie wiele umysłów ludzkich nie mogło się wydostać z klatki sylogizmów. Hegel jest kontynuatorem tej bezproduktywnej, sterylnej ścieżki prowadzacej do nikąd, głosząc, że wszystko co istnieje jest rozumne, a to co jest rozumne istnieje.
    No co można począć z taką bezdenną głębią ?

  55. pozwolę sobie przez chwilę towarzyszyć w rozmowie pomiędzy @magrud1 @Rebe z Ger i Warsze. Cytuję: „Ja też pamiętam jak to w latach 1980-tych intelektualne elity antykomunistyczne zawarły sojusz ‎z reakcyjnym ze swej natury kościołem rzymskim (KRK) i też nie mogłem pojąć, jak oczytani i ‎wykształceni ludzie mogą się aż tak poniżać.‎”
    Wyjaśnienie jest tak proste że aż prostackie, niczym mowa uznanego przez inteligencję autorytetu L.Wałęsy: pieniądze.
    Kościół Katolicki w Polsce był pośrednikiem przepływu środków finansowych i materialnych użytych dla opłacania zmiany ustroju. Czyli wprowadzenia demokracji. Wszyscy wiedzą – dlaczego wy nie?*

    * o ingerencji państw trzecich w można naczytać się on line bez przeszkód i bez liku.

  56. gramin
    5 października o godz. 0:26

    „Strasznie niesprawiedliwy i pełen jakiejś osobistej urazy jest ten felieton prof. Hartmana. Określenie „nie ma niewinnych księży, bo każdy jest cząstką przerażającego systemu” jest nieprawdziwe, niesprawiedliwe i pochodzi z tego samego repertuaru, co twierdzenia rasistów (typu „nie ma niewinnych Niemców, każdy jest skażony przez faszyzm”). Jako filozof pan Hartman powinien wiedzieć, że duży kwantyfikator w życiu społecznym prawie zawsze prowadzi do nieprawdziwych uogólnień”.

    Trochę zmarnowałeś czasu na KUL-u. Swoim porównaniem chciałeś doprowadzić wypowiedzianą przez profesora prawdę do absurdu, do nieprawdziwości, tymczasem poślizgnąłeś się jak dziecko i klapnąłeś na dupę. Księża to nie naród, do którego noworodek przystępuje nic o tym nie wiedząc, lecz armia zawodowców, którzy z własnej woli ubrali bojowe sutanny. Nie wiem skąd wytrzasnąłeś domniemane twierdzenie rasistów, ale gdybyś ruszył własną główką i dał takie na przykład porównanie: „Nie było niewinnych esesmanów, każdy był skażony przez faszyzm”, byłbyś bliżej tego, co powiedział profesor. Ale Ty chciałeś przys.ać, a nie przytaknąć. Tym samym kopnąłeś się we własny tyłek, używając za dużego kwantyfikatora, którego użycie przed sekundą zarzuciłeś profesorowi. Usprawiedliwia Cię jeszcze większy kwantyfikator: żadna człowiekowata małpa nie jest w stu procentach logiczna.

  57. @Polska Komunistyczna – 5 października o godz. 9:10
    Piszesz:
    <>
    —————-
    Ten słowotok to poplątanie z pomieszaniem, część prawdy, część nonsensów. Demagogia.
    1. Bogu dziękować, że komuniści w 1944/45 zdobyli władzę w Polsce wyzwolonej przez Związek Radziecki, to była jedyna i niepowtarzalna okazja aby zmienić bieg historii in plus, i tej okazji nie zmarnowano. Deo gratias!
    2. Niby jak inaczej mogła klasa robotnicza przejąć władzę jak nie poprzez Polską Partię Robotniczą PPR i Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą PZPR. To krytykanctwo jest bezsensowne.
    3. Mówimy Polska Ludowa a nie PRL, przynajmniej tak mówią ludzie w miarę inteligentni i w miarę etyczni.
    4. Oczywiście, w 1989 władzę przejął zdemoralizowany i pasożytniczy Styropian ale nie z powodu złej nomenklatury czy zacofania Polski Ludowej lecz z powodu rozwarcia nożyc pomiędzy bazą a nadbudową, których to nożyc nie dało się już zamknąć, przeszkodziła konieczność zbrojeń wywołanych przez agresywny kapitalizm, gwiezdne wojny bandyty R.Reagana, Rozgłośnia RWE, reakcyjne środowiska opozycyjne, Kościół oraz nie pozwoliły uwarunkowania ideologiczne i humanistyczne tzn. potrzeba zapewnienia wszystkim obywatelom (podkreślenie: wszystkim) minimum tj. dobrej egzystencji. Zabrakło sił i możliwości. Zgwałcono socjalizm.
    5. Co z tymi Chazarami i Żydami, to jakaś obsesja i kołtun antysemicki. W dzisiejszym Ciemnogrodzie dla uzasadnienia głupoty i nieudolności zawsze znajdzie się Żyda do bicia.
    6. Zgoda co do powiązania koszmarnych ideologii takich jak kapitalizm, faszyzm, antykomunizm czy militaryzm z maksymalizacją ‎zysku w temacie chociażby „koszernego” uboju zwierząt. Marksizm-leninizm uczy, że dla zysku kapitalista sprzeda nawet własną żonę i dzieci.
    7. Jasne że zdemoralizowany Styropian i zaściankowy Kościół musiały zablokować wszelkie rozważania etyczne w temacie zabijania zwierząt, dla pierwszych było to przekroczenie horyzontów mentalnych, dla drugich śmiertelna pułapka.

  58. żabka …
    5 października o godz. 20:28

    Tak, Pani ma rację. Tym wyjaśnieniem może być tylko jedno – pieniądze!
    Rzeczywiście, w latach 80-tych, Kościół katolicki w Polsce był pośrednikiem – ogólnie to nazywając – przepływu środków finansowych i materialnych z Zachodu, które zostały wykorzystane podczas zmiany ustroju.
    I myślę, że chyba nie ma potrzeby, bardziej lub mniej szczegółowo to uzasadniać. Fakt pozostaje faktem.
    Byłbym zdziwiony, gdyby kościół odmówił przyjęcia roli pośrednika w powyższej sprawie. Więcej, taka odmowa byłaby wręcz nieprawdopodobna, przynajmniej w Polsce.
    Wiele osób o tym wie, ale czy wszyscy?

    Na koniec, jedynie drobiazg: ja raczej bym nie użył słowa „prostackie” – na określenie wyjaśnienia przedmiotowej kwestii. Moim zdaniem, bardziej adekwatne wydaje się określenie: „coś bardzo oczywistego”, „rzecz zupełnie naturalna i normalna” lub „bezsporne, nie budzące żadnych wątpliwości działania”.
    Dziękuję Pani.

  59. Lewy,
    pelna zgoda, to dotyczy calego niemieckiego Idealizmu w filozofii.
    Najbardziej to ‚ukasil’ Sartre i te ‚rany’ nigdy sie nie goja, bo po Egzystencjalizmie doprawd trudno pojsc dalej…czy w ogole ruszyc z miejsca.

  60. Panie Rabinie,
    Gdyby miał Pan wiarę jak ziarnko gorczycy. Moja łaska (mistyka eucharystyczna) z charyzmatem odczytywania Woli Boga Ojca jest ewenementem na świat.
    Niech Pan wydrukuje („chybił trafił”) kilka zapisów. Proponuję za gardzących Bogiem Ojcem. Przez godzinę umierałem odmawiając moją…wymodloną modlitwę. także za Pana. Niech Pan da wydrukowane dni do przeczytania kapłanowi i zapyta nic nie sugerując; czy są to świadectwa wiary? Może Pan „wysilić się” i poprosić jeszcze dwóch kapłanów. Ja od 30 lat uczestniczę w codziennej Mszy św.! Kiedy Pan był ostatnio w kościele?
    Z dwóch zdań mogę określić, że jest Pan niewierzący (chodzi o wiarę katolicką), a pisząc, że robię sobie żarty z Boga Ojca, w Trójcy Jedynego („boga”) sam wystawia sobie świadectwo.
    Proszę wpisać; mistyka, charyzmat, mistyka eucharystyczna, odczytywanie woli Boga Ojca. W dobie Internetu wykazuje Pan całkowitą ignorancję duchową. Proszę nie odpisywać, bo nie wolno mi dyskutować z opętanymi intelektualnie…

  61. BWTB 5 października o godz. 18:59
    100/100! 🙂

  62. polska socjalistyczna
    Niestety, ale to u Ciebie zauważyłem ten słowotok, to poplątanie z pomieszaniem, część prawdy, ‎część nonsensów i iście bolszewicką, jeśli nie wręcz stalinowską demagogię.‎
    ‎1. Boga NIE ma a w latach 1944/45 to nie komuniści, a bolszewicy, co gorsza stalinowcy zdobyli ‎władzę w Polsce wyzwolonej przez Związek Radziecki, a więc nie udało się wtedy zmienić ‎biegu historii in plus a okazję ku temu zmarnowano nacjonalizując a nie uspołeczniając kapitał, ‎czyli wprowadzając kapitalizm państwowy, zamiast socjalizmu, a za kapitalizm, nawet ‎państwowy, to Polscy robotnicy nie chcieli się bić w roku 1989, umożliwiając tym samym ‎powrót do Polski kapitalizmu rynkowego.‎
    ‎2. To nie klasa robotnicza przejęła w roku 1944 władzę w Polsce, a Polska Partia Robotniczą ‎‎(PPR) i jej następczyni czyli Polska Zjednoczona Partia Robotnicza (PZPR), które robotnicze ‎były tylko z nazwy, a bolszewickie a nawet stalinowskie z praktyki. ‎
    ‎3. Mówimy PRL, gdyż Polska w latach 1944-1989 nigdy nie była prawdziwie ludowa, a tylko ‎bolszewicka, a w latach 1944-1956 wręcz stalinowska, szczególnie w „czarnych” latach 1948-‎‎1953. Tak przynajmniej mówią ludzie w miarę inteligentni i w miarę etyczni.‎
    ‎4. Oczywiście, w 1989 władzę przejął zdemoralizowany i pasożytniczy „styropian”, z powodu ‎tego, że polscy robotnicy i szerzej polscy ludzie pracy nie czuli sią właścicielami PRL-u, a tyko ‎pracownikami najemnymi wyzyskiwanymi przez PZPR-owską nomenklaturę, a więc, tak jak ‎np. ja, mieli wówczas dość władzy PZPR-owskiej nomenklatury, składającej się wtedy z osób ‎doszczętnie skorumpowanych i bezideowych, dla których, tak jak dla elit „styropianowych”, ‎liczyły się tylko pieniądz i władza. Cała ta reszta, czyli ‎rzekoma zresztą konieczność zbrojeń wywołanych przez agresywny kapitalizm, gwiezdne wojny ‎bandyty R. Reagana, zresztą rodem z SF, radio „Wolna Europa”, reakcyjne środowiska ‎opozycyjne, kościół etc. to były tylko mało istotne wówczas dodatki. Socjalizmu zaś w Polsce ‎nigdy nie było, a więc nie mógł on zostać zgwałcony.‎
    ‎5. Co do chazarskiego pochodzenia polskich Żydów, to jest to fakt, a poza tym, to nie może być ‎to antysemityzm, gdyż Chazarowie byli plemieniem tureckim, a więc nie byli oni semitami. I nie ‎moja wina, że Żydzi byli i dalej są w Polsce znienawidzeni za ich nieuczciwe praktyki ‎biznesowe, niechęć a nawet wrogość wobec Polaków i brak chęci do asymilacji. Patrz np. ‎Wikipedia pod „Żydzi chazarscy”, czyli żydzi wschodnioeuropejscy, żydzi ruscy – wyznawcy ‎judaizmu rabinicznego mieszkający początkowo w państwie Chazarów, od IX–X wieku obecni ‎na Rusi Kijowskiej, a od XII wieku osiedlający się na stałe także w granicach Litwy i Polski ‎‎(https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydzi_chazarscy).‎
    ‎6. A tu zgoda co do powiązania koszmarnych ideologii takich jak kapitalizm, faszyzm, ‎antykomunizm czy militaryzm z maksymalizacją zysku w temacie chociażby „koszernego” ‎uboju zwierząt i że dla zysku kapitalista sprzeda nawet własną żonę i dzieci. Ale nie ‎wprowadzajmy tu niepotrzebnie Lenina.
    7. Jasne zaś, że zdemoralizowany „styropian” i ‎zaściankowy kościół R-K musiały zablokować wszelkie rozważania etyczne w temacie zabijania ‎zwierząt, gdyż dla pierwszych było to przekroczenie horyzontów mentalnych a dla drugich ‎śmiertelna pułapka.‎
    Szalom!‎

  63. pombocek 5 października o godz. 23:42
    A tu zgoda…

  64. Polska Komunistyczna
    5 października o godz. 9:10

    Donosi, ze wierzy w diabla, a mialo byc ateistycznie.

  65. Lewy 5 października o godz. 19:39‎
    Hegel był filozofem, z którego jak widać niewiele zrozumiałeś. Gauss był zaś pewnego rodzaju ‎szkodnikiem, jako stworzył on nie do końca udane postawy rachunku prawdopodobieństwa i ‎statystyki matematycznej, która niewłaściwe zrozumiana nawet prze matematyków, a ‎szczególnie ekonomistów, prowadzi do tego, że wykonuje się analizy statystyczne i ogłasza ‎wnioski z nich jako „dowiedzione naukowo”, gdy tymczasem w statystce matematycznej to ‎niemalże wszytko jest arbitralne, czyli np. założenie, że rozkład danego czynnika (np. ‎inteligencji, zamożności, dochodów etc.) jest normalny, czyli opisany tzw. krzywą Gaussa i ‎arbitralnie przyjmuje się tzw. poziom ufności (inaczej współczynnik ufności) albo przedział ‎ufności, na podstawie którego szacuje się błąd tego badania i przyjmuje albo odrzuca ‎postawione uprzednio hipotezy.‎
    Przedziały ufności konstruowane w oparciu o w/w paradygmat częstościowy weryfikacji hipotez ‎statystycznych niosą bowiem ze sobą trudności interpretacyjne typowe dla tego podejścia. ‎Metodologia ta nie była bowiem utworzona jako narzędzie służące do jednorazowego ‎szacowania parametrów, lecz do długoterminowej kontroli błędów, co jest z reguły ‎kontrintuicyjne nawet dla matematyków. Zdaniem niektórych statystyków preferujących ‎paradygmat bayesowski, prawidłowa interpretacja przedziałów ufności nie uprawnia w ścisłym ‎sensie do przyjęcia, że z daną „ufnością” prawdziwa wartość parametru znajduje się w ‎zaobserwowanym przedziale. Przy wielokrotnym powtarzaniu eksperymentu, 95% przedziałów ‎ufności na poziomie 95% powinno bowiem w idealnych warunkach zawierać rzeczywistą ‎wartość parametru, ale nie przekłada się to na równoważną pewność co do żadnego konkretnego ‎przedziału, ani tym bardziej – średniej na której jest on skonstruowany. Do wniosków takich w ‎pełni uprawniają zaś na przykład metody bayesowskie. Dla ilustracji – osoba która kierowałaby ‎się przedziałami ufności w grze hazardowej, w przypadku wielu rodzajów danych ‎przegrywałaby statystycznie częściej, niż sugerują nominalne właściwości tych przedziałów. ‎Według badań z roku 2004 większość naukowców jest przekonana, że średnie arytmetyczne ‎uzyskane dla kolejnych prób losowych będą się zawierały w skonstruowanym 95% przedziale ‎ufności z częstotliwością 95%. ale w rzeczywistości kolejne średnie z próbek zawierają się w ‎skonstruowanym przedziale z prawdopodobieństwem ok. 83,4% dla próbek z rozkładu ‎normalnego.‎
    Z przyjęciem tej nieintuicyjnej interpretacji ma jednak problem większość osób, nawet badaczy-‎praktyków Dodatkowo, to w praktyce dobór prób i pomiary nie są nigdy realizowane w idealnej ‎zgodności z założeniami modeli statystycznych. Ogólnie rzecz biorąc, zaleca się więc ‎traktowanie nominalnego poziomu ufności jako przeszacowującego epistemologiczną pewność ‎wyników oraz używanie statystyk bayesowskich do zastosowań ściśle epistemologicznych ‎‎(Wikipedia). Tyle na razie o Gaussie i jego zwolennikach.‎
    A ilość praktycznie zawsze przechodzi w jakość, np. samochód wytwarzany masowo nigdy nie ‎będzie tak wysokiej jakości jak samochód wytwarzany metodami rzemieślniczymi, a z drugiej ‎strony, to np. układy scalone wytwarzać można tylko masowo, w tym sensie, że praktycznie nie ‎da się wykonać pojedynczego układu scalonego ze względu na rodzaj technologii wymaganej do ‎wytwarzania owych układów. Podobnie też inaczej zachowuje się osoba pojedyncza czy tez ‎mała ilość osób, a inaczej tłum. Itp. Itd.‎
    Szalom!‎

  66. głos zwykły 5 października o godz. 19:31‎
    Raczej chodziło o to, aby spowodować rozłam wśród Aliantów i zawarcie przez USA i UK ‎separatystycznego pokoju z Niemcami hitlerowskimi, aby wspólnie z Polską, czyli AK i NSZ, ‎zaatakować ZSRR. Kraje anglosaskie przegrały II WŚ politycznie i gospodarczo oraz geopolitycznie ‎ na wszystkich frontach, może tylko oprócz japońskiego na morzu, gdyż w jej ‎wyniku straciły one Chiny, Indie, Birmę, Wietnam z okolicami i połowę Korei i cały niemal wschód Europy.‎
    Polskie społeczeństwo (dokładniej jego ogromna większość) zaś nic albo bardzo mało ‎zrozumiało z klęski wrześniowej, gdyż jego większość, choć niezbyt duża, ciągle uznawała ten ‎marionetkowy przecież rząd londyński za „swój”, a AK i NSZ za legalne polskie siły zbrojne.
    ‎Nigdy też nie było w Polsce tak, aby społeczeństwo polskie i jego przywódcy stanowiły jedność ‎i wspólną siłę – jak to już napisałem, Powstania Listopadowe i Styczniowe były pańskie, a nie ‎ludowe, Rewolucja roku 1905 była zaś ludowa, dokładniej proletariacka, a bunt Szeli – buntem ‎chłopskim.‎
    I daruj sobie te antyrosyjskie, chamskie wycieczki, które marnie świadczą o twej osobistej ‎kulturze.‎
    Twoje cadyk z Ger

  67. @ Rebe z Warsze i z Góry Kalwarii

    Jedyny i niepowtarzalny Artur Schopenhauer ocenę moralną naszej przyrodniczej rzeczywistości pozostawił swoim czytelnikom. Zadał im jednak proste zadanie. Porównajcie satysfakcję zjadającego – prosił – z cierpieniem zjadanego, a będziecie wiedzieli, czym jest ten świat i dlaczego jest nazywany „padołem łez”.
    Im więcej mnie, tym mniej Boga – twierdziła mistyczka i filozof Simone Weil. Cześć jej Pamięci!
    I jeszcze ten samolubny gen Richarda Dawkinsa oraz koncepcja zbiorowej jaźni Carla Gustawa Junga skonfrontowana z rejestrowaną i mierzoną teraz dzięki najnowszej technologii empatią ( współodczuwaniem ),
    i jesteśmy już w bardzo blisko tego zmitologizowanego zwodniczo Boga.

    Niech Będzie Pochwalony JC! Bo jak nauczał, królestwo jego nie jest z tego świata. Gnoza.

  68. w nadziei że ta wypowiedź podobnie jak poprzednia, ujrzy światło dzienne – tak mówią, ale zazwyczaj bezeceństwa tu wypisywane dzieją się nocą. Poza modlitwą, którą można powtarzać przez cała dobę:
    @Mr Hyde – pan również pisze nocami. W dzień słowo „prostacki” określa naturę człowieka, w tym przypadku L.Wałęsy. Pozostałe przymioty charakteru każdy może wymienić indywidualnie, po przeczytaniu artykułu j.w.

  69. Mr Hyde
    6 października o godz. 1:50

    Kanałami koscielnymi przepompowano do Polski 200 milionów $.
    Przy średniej pensji w kraju 2 ooo zł i przeliczniku 1$= 100 zł.
    Ile z tego „Przytulili” pośrednicy?

    Za Gierka, wybudowano ponad 10 000 kościołów, z wypasionymi plebaniami, często większymi od nich.
    Tak wyglądało „za komuny” prześladowanie KK”.
    Po roku 1990, przekazano KK 160 000 ha ziemi.
    Obecnie, nie licząc dotacji z UE, 1 ha wart jest co najmniej 20 000 zł.
    Te 40 000 posesji miejskich i budynków, jest nie do oszacowania.
    Kto wygrał więc na transformacji?

  70. Teista
    6 października o godz. 8:46

    Jest ze 4 000 odmian chrześcijaństwa.
    Który jest PRAWDZIWY?
    Która wiara?

    Ormianie, Chaldejczycy, Etiopczycy, są pierwowzorem PRAWDZIWEJ WIARY?
    Wiara jest wytworem socjalizacji, nie boskiej interwencji.
    Na logike biorąc…..

    Urodziłbyś się w innym otoczeniu, wierzyłbyś w co innego.
    twoje zapotrzebowanie.
    Konstrukcja mózgu.

    Nawiasem mówiąc.
    Dla jednych wiara jest błogosławieństwem, dla innych przekleństwem.

  71. W art. w Polityce „Kościół pozoruje naukę, a państwo płaci mu coraz więcej” pisze Pan, ze „Czy fakt, że nauka musiała kiełkować w XIII i XIV w. w skrajnie niesprzyjających okolicznościach zideologizowanego i sklerykalizowanego uniwersytetu, daje jakieś „dziedziczne prawa” współczesnemu Kościołowi i księżom?”
    A jednak pierwsze uniwersytety powstawaly w sredniowiecznej Europie dzieki chrzescijanstwu i Kosciolowi (przed reformacja), a nie w innych cywilizacjach/religiach.
    Polecam ksiazke „How the West Won: The Neglected Story of the Triumph of Modernity” R. Starka.
    Pozdrawiam,
    Pawel

  72. Teista
    6 października o godz. 8:46

    strasznieś sprany …Teło…

  73. @Rebe alias Cadyk z Ger und Warsze :
    „Zgoda, że Polska upadła właściwie już w XVIII, ‎jak nie XVII wieku, z powodu zdrady jej interesów przez polskojęzyczną magnaterię i szlachtę, ‎a więc minęły trzy wieki i wciąż nie możemy wstać z tego upadku.
    Nie ma pan racji. Upadek Polski zaczął się dużo wcześniej, wraz z upadkiem dynastii Piastów i unią z Litwą, która de facto była przejęciem Polski nieodbiegającej standartami cywilizacyjnymi od sąsiednich Niemiec i Czech czyli Cesarstwa, przez cywilizacyjnie zacofane Wielkie Księstwo, któremu daleko było nie tylko do Polski , ale nawet do Kijowa.
    Korona nie potrafiła zdominować i zasymilować Litwy i przez to cywilizacyjnie cofnęliśmy się. Nasz polityka zagraniczna skupiła się na Wschodzie, zaniedbując sprawy zachodnie. Stąd utrata Śląska i części Wielkopolski oraz Pomorza. Zaś w polityce wewnętrznej dominował model wschodni, czyli państwo niewolnicze, podczas gdy na Zachodzie chłopstwo wyzwalało się z niewoli i coraz większe znaczenie zyskiwał stan mieszczański, co oczywiście sprzyjało rozwojowi gospodarczemu. Oczywiście tak duże państwo jak Rzeczpospolita Obojga Narodów trwało jeszcze długo, ale jego znaczenie na arenie międzynarodowej oraz siła gospodarcza systematycznie spadały, aby w końcu paść łupem sąsiadów.

  74. @ Lewy

    Ma pan rację. Nie, myślę, wiec jestem, tylko czuję, więc jestem. Tak zawyrokowała mikrobiologia.
    A jedyny filozof nowożytny, którego szanował Stanisław Lem – Artur Schopechuauer i który dzięki niej, powinien dziś triumfować, wyraził się jasno i zwięźle – Filozofem jest nie koniecznie ten ,kto czyta i wie, ale na pewno ten , co sam myśli.

    Ukłony

  75. Twój komentarz czeka na moderację.

  76. żabka …
    6 października o godz. 20:52

    „(…) zazwyczaj bezeceństwa tu wypisywane dzieją się nocą”.
    „Mr Hyde – pan również pisze nocami”.

    Proszę Pani,
    nie ukrywam, że zaskoczyła mnie Pani swoją prawomyślną odpowiedzią. A może jedynie niewłaściwie zrozumiałem Pani przesłanie?
    Nie wiem, jakie Pani ma na myśli „bezeceństwa tu wypisywane, które dzieją się nocą”?
    A także, czy owe „bezeceństwa” – Pani zdaniem – są wypisywane jedynie na blogu LB, na wszystkich blogach POLITYKI, czy ogólnie, w tzw. przestrzeni wirtualnej?
    Owszem, nie zaprzeczam, mnie również – podobnie jak wielu innym blogowiczom – zdarza się pisać w godzinach wieczorowo-nocnych. Podkreślam: nie zaprzeczam temu.
    Ale podkreślenie przez Panią tego faktu, to chyba nie jest zarzut z Pani strony, kierowany bezpośrednio do mnie? Ostatecznie, moim zdaniem, pora zamieszczenia komentarza na forum, nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Przynajmniej dla mnie.
    Tak czy inaczej, dziękuję Pani za zwrócenie uwagi na mój wpis na tym forum i udzielenie odpowiedzi.

  77. Jeśli Biblia mówi prawdę o Bogu, to nic z tego, co w niej o nim napisano, nie może budzić najmniejszych nawet wątpliwości. Jeśli jednak zawiera opis, w którego prawdziwość trzeba wierzyć, to musi on być kłamstwem, ponieważ nie sposób napisać prawdy, nie znając jej ani nie mając możliwości jej poznania. Biblijny opis Boga budzi tak wiele wątpliwości, że nie sposób uznać, by mógł być prawdziwy. Stąd pewność, że w kwestii Boga Biblia kłamie.

    Studiowanie kłamstwa ma sens, jeśli chce się poznać jego mechanizm i źródło, by potem je zdemaskować. Jeśli robi się to, by znaleźć sposób na jego ukrycie lub zastąpienie innym kłamstwem, jest się oszustem. Nie ma chyba wątpliwości, że teologia służy temu drugiemu celowi. Zatem każdy, kto ją studiuje, by potem „dowodzić”, że choć Biblia mija się z rzeczywistością, to jednak mówi prawdę, sam sadowi się w gronie kłamców i oszustów. Jeśli robi to, by osiągać korzyści materialne, powinien być ścigany jak każdy pospolity przestępca. Powinien być też ścigany każdy, kto pełniąc funkcję publiczną, udziela wsparcia takim oszustom i tworzonym przez nich instytucjom.

    W tym kontekście nie martwi mnie to, że KUL się sypie. Martwi mnie to, że takie instytucje w ogóle mogły powstać i że nadal istnieją.

  78. magrud1
    7 października o godz. 2:39
    Jak najbardziej; Schopenhauer trafił na filozoficzną żyłe złota; ową wolę mocy.
    Nie ględził na temat substancji, egzystencji , ale zastanowiło go, dlaczego żyjemy, dlaczego chcemy żyć, dlaczego chcemy chcieć.
    W jego ślady poszedł drugi outsider filozoficzny Nietzsche.
    To są dwaj najoryginalniejsi myśliciele o zupełnie nowym , świeżym podejściu do istoty życia.
    Pozdrawiam

  79. Polska Komunistyczna
    6 października o godz. 18:03
    Ok Gauss był matematycznym szkodnikiem a ja Hegla nie zrozumiałem.
    Dokąd zmierzasz, o ty ! Polsko Komunistyczno, tak śmiało, zuchwale, z przechodzeniem ilości, że sobie pozwolę zacytować ciebie , o Polsko Komunistyczn
    A ilość praktycznie zawsze przechodzi w jakość, np. samochód wytwarzany masowo nigdy nie ‎będzie tak wysokiej jakości jak samochód wytwarzany metodami rzemieślniczymi, a z drugiej ‎strony, to np. układy scalone wytwarzać można tylko masowo, w tym sensie, że praktycznie nie ‎da się wykonać pojedynczego układu scalonego ze względu na rodzaj technologii wymaganej do ‎wytwarzania owych układów. Podobnie też inaczej zachowuje się osoba pojedyncza czy tez ‎mała ilość osób, a inaczej tłum.

    Jak cie nie kochać , nie szanować za to inne zachowanie sie pojedyńczej osoby , czy też małej ilości osób a zachowaniem tlumu.
    Ale powiem ci po cichu ; O co ci chodzilo ?

  80. Koń ( KUL ) jaki jest każdy widzi

  81. wiesiek59‎ ‎6 października o godz. 21:59 i 6 października o godz. 21:51‎
    Otóż to!‎ 🙂

  82. Salto mordale 6 października o godz. 14:17‎
    Nie wierzy, a wie, że to Szatan jest Panem tego Świata…‎

  83. magrud1 6 października o godz. 19:59‎
    Otóż to – królestwo JHWH i jego syna Jeszui, czyli Jezusa oraz jego żony Miriam, czyli Maryi nie z ‎tego świata jest świata…‎
    żabka konająca 6 października o godz. 20:43‎
    Co łączy polską „Solidarność” z ukraińskim „Majdanem”? Kasa z CIA i Mosadu.‎

  84. Wielce Szanowny Pan Teista,
    Muszę Pan zmartwić, gdyż to, czego pozory bierze Pan Panie w swym duchowym ubóstwie za „łaskę Pana i mistykę eucharystyczną z charyzmatem odczytywania Woli Boga Ojca”, jest tylko złudzeniem stworzonym przez Szatana, „Pana tego świata” – Koryntian 4.4 a także np. Efezjan 2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i 14,30 etc. etc. Aby zwieść Pan na manowce, stworzył więc ów Szatan m. in. ów rzymskokatolicki obrządek, w którym Pan i nie tylko Pan zindoktrynowano. Jedynie prawdziwą wiarą jest bowiem tylko i wyłącznie moje judaizm – religia proroka Mojżesza, zawarta w Torze, Talmudzie, Misznie i Zoharze. Polecam Panie szczególnie lekturę Zoharu, dzięki której awansowałem właśnie ze zwykłego rabin na Cadyk – patrz tez poniżej.
    I niech Pan nie umierasz za Szatan, gdyż on tej pańskiej ofiary przecież nie potrzebuje i nie sądzę, aby chciał Mu Pan składać jakiekolwiek ofiary. To zaś, co Pan bierze w swym duchowym ubóstwie za świadectwa wiary, to są przecież tylko szatańskie podszepty i szatańskie fantasmagorie. A ja oczywiście nie chodzę do kościół, gdyż mam w Ger czyli po pańskiemu w Góra Kalwaria, swoja własna bóżnica, do która jednak wstęp ma tylko moje współwyznawcy Religii Jedynie Prawdziwej.
    I to Pan robisz sobie nader niestosowne żarty z Boga, nazywając go „w Trójcy Jedynym”, jako iż wiadomo, iż jest tylko jeden Bóg, a imię jego to יהוה (Jod Heh Waw Heh). Te wszystkie hasła, które Pan podał, czyli mistyka, charyzmat, mistyka eucharystyczna, odczytywanie woli Boga Ojca etc., są zaś, podobnie jak Internet, tylko szatańskie wymysły, a Pan jest niestety ale opętany przez Szatana, który wydaje się Pan być tzw. bogiem ojcem, co jest oczywiście oksymoron, jako iż Bóg może być z definicji tylko jeden, a jako istota wieczna i niematerialna, nie może Ona mieć ani ojca ani też syna, a więc nie może Ona być ani ojcem ani też synem.
    P.S. Właśnie awansowałem się na Cadyka, w tradycji Cadyków z Ger, w tym szczególnie Wielkiego Rabina Abrahama Mordechaja Altera (1866–1948), znanego również jako Imrei Emes, który swa posługa pełnił od 1905 do 1948 roku, czyli aż do śmierci. Była Ona ostatnim przede mną Cadykiem Ger mieszkającym do roku 1940 w Ger czyli dla goim Górze Kalwarii.
    Szalom! 🙂
    Twoje Cadyk z Ger i okolic

  85. wiesiek59
    6 października o godz. 21:51

    Proszę Pana,
    po przeczytaniu Pańskiego wpisu, doszedłem do wniosku, że Pan najprawdopodobniej pomylił adres i skierował swoje – bądź co bądź zasadne uwagi – do niewłaściwej osoby?
    A to m.in. dlatego, że ja nigdy, w tym również w swoim wpisie z dnia 6 bm. nie twierdziłem, że w okresie PRL-u Kościół katolicki był prześladowany. Nie podawałem również przykładów prześladowania KK w Polsce, nawet jeżeli rzeczywiście miały miejsce. Ale podkreślam: to jest temat na zupełnie oddzielną dyskusję.
    Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że KK w Polsce przed 1989 rokiem, nie miał tej pozycji i nie cieszył się taką estymą, szacunkiem i poważaniem władz państwowych, jak obecnie. To nie ulega wątpliwości. Natomiast, de facto – od początku epoki gierkowskiej, a już szczególnie od 1978 roku, kiedy Wojtyła został papieżem, rola i znaczenie KK w Polsce znacznie wzrosło. To wszyscy mogliśmy zaobserwować.

    Natomiast dane liczbowe, które Pan przytoczył w swoim wpisie, znam doskonale. Dziękuję za nie, ale zupełnie niepotrzebnie Pan się fatygował. Co prawda moje informacje, dot. powyższych liczb bezwzględnych, nieco się różnią się od Pańskich. Ale w tej sytuacji, to nie ma większego znaczenia.
    Ja świadomie nie przedstawiłem tych liczb w swoim wpisie na forum. Chociażby dlatego, że blog LB, nie jest – sensu stricto – blogiem ekonomicznym. Mówiąc wprost: uznałem, że uczestników forum, nie ma potrzeby zanudzać cyframi.
    Ale nie robię problemu z faktu, że Pan zamieścił te liczby w swoim wpisie. Skądże znowu.

    Z kolei, ile „przytulili” pośrednicy, podczas akcji przepompowywania (w tym także kanałami kościelnymi) waluty obcej z Zachodu do Polski, to wiedzą tylko oni sami oraz najbardziej zaufani – z wewnętrznego, rządowego kręgu wtajemniczonych.

    I na koniec,
    odpowiedź na Pańskie pytanie – „kto wygrał więc na transformacji?” – może być tylko jedna. Obaj doskonale ją znamy!

  86. Mad Marx 6 października o godz. 23:47‎
    OK, upadek Polski zaczął się dużo wcześniej, wraz z przyjęciem przez Mieszka I pewnej ‎bliskowschodniej religii, czyli judaizmu w wersji „light”, czyli dla goim (gojów). Później to była ‎już tylko równia pochyla, tyle że zamaskowana pozornymi zwycięstwami np. pod Grunwaldem ‎czy Wiedniem, ale już w roku 966 n.e. to Polacy utracili ich polską, słowiańską tożsamość i stali ‎się wtedy de facto podanymi tzw. Zachodu, który narzucił im wówczas tę bliskowschodnią ‎wiarę, jakże obcą Europejczykom, jakimi są przecież Polacy.‎

  87. Pawel14 6 października o godz. 22:12‎
    Te pierwsze „uniwersytety”, które powstawały w średniowiecznej Europie „dzięki” ‎chrześcijaństwu i kościołowi rzymskiemu, nie były instytucjami naukowymi, a tylko religijnymi, ‎a więc były one nie ośrodkami nauki i postępu, a tylko ośrodkami szerzenia religijnych ‎przesądów, czyli centrami szerzenia ciemnoty i głupoty. Poza tym, to Zachód wygrał tylko ‎pozornie i na bardzo krótko, na dosłownie dwa wieki (XIX i XX), a dziś to światowe centrum ‎ekonomiczne, polityczne i militarne naszej planety przenosi się na Wschód.‎

  88. Kabaret Zielona Kaczka przedstawia

    UOKIK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta) nałożył karę na firmę budującą Nord Stream. Gazprom ma zapłacić 29 miliardów dolarów.

    Oto komenatrze które zebrałem pod tym straszliwym wyrokiem UOKIKu

    Cóż za odwaga, niedawno wydali nakaz aresztowanie kontrolerów z wieży w Smoleńsku. Teraz pewnie kolej na areszt dla Putina za otrucie Nawalnego, ciekawe kiedy się wezmą za Tuska???

    ×

    Mogliście jeszcze nałożyć ze 2 miliardy na Wieśka spod monopolowego. Mniej więcej identyczne szanse na zobaczenie jednej złotówki (czy euro).

    Odważnie. Szef UOKiK może za chwilę być ścigany międzynarodowym listem gończym za przyczynienie sie do śmierci szefów tych firm. Przecież jak to przeczytali w czasie śniadania to zadławienie (ze śmiechu) pewne!

    Czekamy na wypowiedzenie wojny Posejdonowi i wydanie rozkazu batożenia fal, jak i wystrzelenie strzał w kierunku słońca.

    Mysz, która ryknęła.

    Jakby ktoś się na Zachodzie jeszcze zastanawiał czy pisowska Polska jest nawet gotowa przerwać tranzyt gazu Jamałem to ma odpowiedź. Uznają w rezultacie że tym bardziej potrzebny jest kolejny gazociąg omijajacy szalona pisowska Polskę.

    No szach, i mat. Gazprom leży.

    Ależ oberwali polską gazrurką w rusko-niemieckie czerepy! Nad Odrą i na linii Braniewo – Gołdap widać już koncentrację Wojsk Obrony Terytorialnej. Gen. Płaszczak i marszałek Macierewicz są na miejscu i opracowują plan blitzkriegu. Naczelnik Polski w swoim bunkrze na Żoliborzu obmyśla użycie ataku nuklearnego i czeka na meldunki o zwycięstwie WOT. Prowadź wodzu na Berlin i Królewiec!

    Może jeszcze mają nadzieję, że ukarani bardzo się tym zmartwią i pokornie zapłacą.
    Tego rodzaju sprawy można załatwiać, posiadając fachową i sprawną dyplomację oraz poparcie międzynarodowe. Inaczej jest to raczej śmieszne.

    Obśmiałem się jak norka, ten koleś zrobił mi dzień :D.

    Ta wiadomość „poraża Gazprom i całą Bundesrepublik z Kanclerz Merkel na czele” – należy spodziewać się zachłyśnięć i niepowstrzymanego kaszlu po opublikowaniu tego newsa przez agencje światowe. To, że dowodzi debilizmu piso-prawackich debili to już oczywiste??? Już NIE MA określeń w światowym słownictwie na tych debilowatych debili wysługujących się jeszcze bardziej oszalałemu z debilizmu debilowatemu złoczyńcy z Żoliborza. Chyba nie ma w świecie takich debilnych i spolegliwo-podległych kulawemu (z krzywoustym matoł-uszem na czele) osobników z wolski, którzy by się tak ZESZMACILI! Ale oni są solą tej wolski – dzielni spadkobiercy brygady świętokrzyskiej, granatowej policji, dzielnych kapo obozów pracy niewolniczej i koncentracyjnych po 1946 roku 7.10.2020,

    Na Kremlu totalna panika !!!!!

    Ciekawa jestem jak oni to wyegzekwują? Wojska terytorialne wyślą do Rosji, czy może tak postraszą Putina, że sam dobrowolnie forsą sypnie?

    Podobno wśród pisuarów zrobił się ostatnio popularny pewien czelendż a mianowicie: „Kto głośniej mlaśnie liżac rów prezesa”.

    Cała Polska modli się o egzekucję kary.

    Putin zrobił w portki ze strachu .

    Polactwo to jednak stan umysłu. W połączeniu z katolicyzmem stanowi ciężką chorobę

    Obawiam się że komornik podczas egzekucji należności może natknąć się na opór artylerii i naloty dywanowe. Ale – robota jak robota.

    Extra Nobla dla prawników którzy potrafią to wyegzekwować.

  89. magrud1 7 października o godz. 2:39‎
    Ad Schopenhauer – stworzył on filozofię o nastawieniu ascetycznym, ale był przy tym ‎zakłamany, gdyż sam nie prowadził ascetycznego życia jako iż znane jest jego zamiłowanie do ‎stołu, liczne romanse, wygodnictwo etc. Natomiast kiedy „wywalczył” on sobie wykłady na ‎uniwersytecie berlińskim, napisał do władz uczelni, że chciałby wykładać o tej samej godzinie ‎co „doktor Hegel”. Hegel wykładał wówczas przy pełnej sali, wobec dwustu studentów a ‎Schopenhauer – pięciu. Miał on bowiem nieciekawy, wręcz wstrętny charakter jako człowiek, ‎gdyż łatwo dostrzegał on wady innych i mówił ludziom wprost, co o nich sądzi i nie było to ‎dobrze przyjmowane.‎
    Schopenhauer przez pewien czas próbował naśladować tryb życia Immanuela Kanta, ale nie do ‎końca mu to wychodziło, gdyż fragmentem codziennego rytuału Kanta było wczesne wstawanie, ‎na co Schopenhauer nie potrafił się zdobyć. Znany jest także mocno niechlubny epizod z jego ‎życia. Pewnego dnia jakieś dwie kobiety bardzo głośno rozmawiały na korytarzu kamienicy, w ‎której on mieszkał. Wyszedł wtedy do nich i jedną z nich ze złości zrzucił ze schodów. Kobieta ‎poniosła trwałe obrażenia, a filozof musiał jej dożywotnio wypłacać odszkodowanie, a nie ‎poszedł za kratki, gdyż przekupił policję i sądy. Na jej akcie zgonu napisał: starucha odeszła, ‎koniec ciężaru. Tak więc nie bierzmy z niego przykładu, gdyż był on zwyczajnym plagiatorem ‎‎(patrz niżej) i co gorsza najzwyczajniejszym na świecie chamem. ‎‎(https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/936934,Arthur-Schopenhauer-Swiat-jest-moim-‎wyobrazeniem).‎
    Poza tym, to Według Schopenhauera świat jest naszym przedstawieniem, a oznacza to, że nie ‎istnieje podmiot bez przedmiotu, czyli ja nie istnieję inaczej niż obserwujący tego, co jest ‎obserwowane, ale to samo i w znacznie pełniejszej i ciekawszej formie głosił znacznie wcześniej ‎biskup Berkeley – np. jego słynne „Dialogi”, na których wzorował się m. in. Stanisław Lem. ‎Ostatecznie zaś to uniwersytet Berkeleya jest na 30 miejscu na świecie, idee Hegla wciąż są ‎żywe, także w wersji Karola Marska, ale nie ma uniwersytetu Schopenhauera, gdyż taki patron ‎to by tylko odstraszał potencjalnych studentów.‎
    Szalom!‎
    Twoje cadyk z Ger

  90. zapytanie o egzekucję należności za złamanie ustaleń „międzynarodowego gremium” zadałam koledze na EP.
    Tu, dla porządku, mogę zapytać jedynie o szczegóły: czy kabareciarz przemawia w swoim imieniu czy kaczki? Złośliwie pytam.
    Zbieżność nazwy kabaretu z przedstawieniem jeszcze-nie-posłanki K.Jachiry przypadkowa.

  91. logo 7 października o godz. 16:16‎
    Tak – biblijny opis boga/bogów budzi wiele wątpliwości, szczególnie iż jest on niespójny (bóg ‎ST jest np. inny niż bóg NT) i tak nielogiczny, że nie sposób uznać, aby mógł on być prawdziwy. ‎Np. w NT zmartwychwstanie wiecznego, a więc z definicji nieśmiertelnego boga, przy tym z ‎definicji wszechmocnego, a więc boga niemożliwego do zabicia, a w ST np. ten niby ‎wszechmocny JHWH, który jednak nie dał rady owym mieszkańcom dolin, gdyż ci mieli ‎żelazne wozy (rydwany) – Sędziów 1:19:‎
    Biblia Warszawska: A Pan był z Judą; objął on w posiadanie góry, lecz nie wypędził ‎mieszkańców dolin, gdyż ci mieli żelazne wozy.‎
    Biblia Tysiąclecia: A Pan był z Judą. Wziął potem Juda w posiadanie góry, natomiast nie usunął ‎z posiadłości mieszkańców doliny, ponieważ mieli żelazne rydwany.‎
    Biblia Gdańska: I był Pan z Judą, i posiadł onę górę; ale nie wypędził mieszkających w dolinie, ‎bo mieli wozy żelazne. (http://www.biblia-internetowa.pl/Sedz/1/19.html)‎
    Co na to Teista i Dezerter?‎
    Szalom!‎

  92. Lewy 7 października o godz. 21:38‎
    Też się z tego nieźle a koszernie uśmiałem. Bowiem równie dobrze to ja mogę, jako Pierwszy ‎Prezes Najwyższego Sądu Rabinackiego w Ger, nałożyć na Urząd Ochrony Konkurencji i ‎Konsumenta czyli UOKIK karę w wysokości 290 mld dolarów USA za obrazę Judaizmu i za ‎nieprzestrzeganie przez tenże UOKIK zasad koszerności, a więc za oczywisty antysemityzm, w ‎tym np. za tolerowanie spożywania wieprzowiny przez pracowników UOKIK, nawet w ‎godzinach pracy i na terenie tegoż Urzędu.‎

  93. Lewy 7 października o godz. 19:03‎
    Chodziło mi o to, o co mi chodziło – ‚Jestem, który jestem’ (‚Będę który Będę’ w Biblii Gdańskiej) – ‎najczęściej spotykane w języku polskim tłumaczenie formuły ’ehjeh ’ăšer ’ehjeh zawartej w ‎Księdze Wyjścia 3,14.‎
    Szalom!‎
    Cadyk z Ger i okolic w imieniu Polski Komunistycznej

  94. Mr Hyde 7 października o godz. 20:08‎
    Tak, nikt nie prześladował na serio KRK w czasach PRL-u, a już na pewno nie za czasów ‎Gierka czy Jaruzelskiego. I oczywiste też jest, że KRK ma tyle wspólnego z Bogiem ST i NT, co ‎PZPR z robotnikami oraz że KRK to instytucja na 100% świecka i handlowa, handlująca ‎obietnicami bez pokrycia, a więc także i kryminalna i że na transformacji balcerowiczowskiej w ‎Polsce wygrał głównie wielki zachodni kapitał i jego agentury, w tym więc i KRK, a przegrała na ‎niej Polska jako państwo i dobrze ponad 90% jej mieszkańców.‎

  95. Lewy 7 października o godz. 18:52‎
    Niestety, ale schopenhauerowska ‚wola mocy’ doprowadziła do powstania i rozkwitu hitleryzmu – ‎patrz np. „Triumph des Willens” czyli „Triumf woli” (1935) – propagandowy dokument w ‎reżyserii Leni Riefenstahl, opowiadający o szóstym zjeździe NSDAP w Norymberdze, który ‎odbył się jesienią roku 1934. Film ten wpływa na emocjonalność widza nie tylko poprzez ‎gwałtowne przemówienia Hitlera, ale i przez ukazanie ogromu uroczystości i perfekcyjności ‎wykonania zjazdu poprzez ujęcia z oddali. Celem politycznym VI zjazdu NSDAP było ukazanie ‎jednolitości i solidarności w szeregach hitlerowskich organizacji pod niekwestionowanym ‎przywództwem Hitlera. Jest to szczególnie widoczne w przemówieniu Rudolfa Hessa. Zjazd ‎NSDAP w 1934 roku miał też potwierdzić pełną kontrolę partii nad SA, której poprzednie ‎dowództwo zostało wymordowane trzy miesiące wcześniej w tzw. nocy długich noży. W ‎jednym z przemówień Hitler nie omieszkał też wspomnieć o czystości rasowej przywódców ‎partyjnych. Uzupełnieniem „Triumfu woli” jest film dokumentalny Raya Müllera „Potęga ‎obrazu”. W filmie tym można zobaczyć zarówno materiały z produkcji „Triumfu woli” jak też i ‎rzeczywiste przesłanki kierujące Leni Riefenstahl podczas kręcenia jej filmu (Wikipedia).‎

  96. Lewy 7 października o godz. 18:52‎
    P.S. – Nietzsche, choć bardzo propolski, jako że uważał się on zresztą za potomka rodu Nickich ‎herbu Radwan z województwa płockiego, stał się niestety, razem z Schopenhauerem i ‎Wagnerem, także zresztą propolskim (np. jego uwertura „Polonia”), natchnieniem dla niejakiego ‎Adolfa Hitlera…‎
    Oto co Nietzsche pisał do swojego przyjaciela Henryka Steina: „we wszystkiem, co stanowi ‎istotą niemieckości, mogą mieć tylko pewien udział, ale nic więcej; niech się pan przypatrzy ‎mojemu nazwisku, przodkowie moi byli szlachcicami polskimi, jeszcze matka mego dziadka ‎była Polką”. W swej książce „Ecce homo”, wydanej w roku 1908, Nietzsche pisał: „Ich selbst ‎bin immer noch Pole genug, um gegen Chopin den Rest der Musik hinzugeben”, co można ‎tłumaczyć jako „Jestem na to dość Polakiem, by całą muzykę świata oddać za Szopena”.‎
    Co do Wagnera, to przypominam jego utwór „Polonia” (WWV 39). Jest to uwertura tonacji C-‎dur na orkiestrę, skomponowana przez Ryszarda Wagnera w roku 1836, gdy miał 23 lata. ‎Wagner napisał tę uwerturę będąc pod wrażeniem jedności i odwagi Polaków w czasie ‎powstania listopadowego, w dążeniu przez nich do wywalczenia niepodległości. Na powstanie ‎utworu wpłynął fakt podróżujących przez jego rodzinny Lipsk oddziałów rozbitej armii polskiej, ‎zmierzających ku Francji po upadku powstania, a także spotkaniem z jednym z jego bohaterów, ‎hrabią Wincentym Tyszkiewiczem. W roku 1832 Wagner uczestniczył także w urządzonych ‎przez polskich emigrantów obchodach rocznicy trzeciomajowej, słuchając polskich pieśni ‎patriotycznych – Wikipedia.‎

  97. magrud1 7 października o godz. 2:39‎
    Reakcyjny i faszyzujący WordPress zamienił mi Marksa na Marska… 🙁

  98. żabka konająca 8 października o godz. 7:44
    Kaczki mogą tylko kwakać, a nie zabierać głosu na te W. Szan. Blog. 😉

  99. Kabaret Zielona Kaczka ma faktycznie dwie kaczki, jedna kaczkowata, a druga donaldowata. No i jak to wyglądało po katastrofie smoleńskiej. Jedna kaczka kwakała to a tamta tamto. A potem było bzdyk i myk i Ukrainy ni ma. Ni du du. Przy czym do dzisiaj jedna kaczka twierdzi, że cóś jest, a druga, że czygoś ni ma. Ni du du. Tak i czas może nadejść, że Białoruś przejdzie transformację i potem jeszcze plan Euro Marshala. A co potem. No, potem odrodzi się chyba Rzeczpospolita Nowogrodzka i nastąpi czas nowej Unii Lubelskiej, która będzie kontrolowała szlak północny żeglugowy, ale także gazowe i naftowe, oraz liczne inne bogactwa naturalne.

  100. Panie Profesorze!
    Nie mogę pojąć Pana zatroskania o wszystko i nic, a celem naszego życia jest zbawienie duszy.

    Namaszczony brat Albert zastąpił biskupa Niemca od wiary „durszlakowej”, szkoda, że nie poszedł z uciskanymi w Paradzie Śmiszności.

    Najbardziej ubolewa Pan Profesor nad „sypaniem się całego Kościoła”. Dziwne, bo Apokalipsa była zapowiadana i już trwa. Przyznaję, że jestem fanatykiem Pana Jezusa, naszego Zbawiciela.

    Wciąż sieje Pan brednie, że zamykamy się w wieży z kości słoniowej i wylewamy płonącą smołę na widziadła „pogańskich hord” (…) to agonalne delirium instytucji (…). Nasz kościół otwarty jest od rana do wieczora. Zapraszam, a nawet proponuję podwiezienie. Pogadamy po drodze jak Polak z Żydem, bo bardzo lubię naród wybrany…

    Dalej nie da się czytać, bo jak babcia Joanna od demonów (Senyszyn) truje Pan o grzesznych kapłanach. Kapłani, a szczególnie święci są bardzo atakowani przez Szatana. Pana wpisy są tego dowodem.

    Mój kult dotyczy Boga Ojca i Jego namaszczenia (Sakramentów Świętych) z Cudem Ostatnim czyli Ciałem Duchowym Pana Jezusa.

    Niepotrzebnie wylewa Pan z siebie brednie duchowe; miesza wiarę (łaskę Boga) z działaniem ludzi (często agentury). Przykładem jest wspomniany Janusz Palikot, który udawał wierzącego, a w tym czasie szmuglował paliwo ze Wschodu. Co tacy mieli i mają wspólnego z wiarą w Boga Objawionego?

    „Prawdę mówiąc, za to KUL lubię (…) za to ludowe świntuszenie (czy Pan Profesor stosuje „seksi kuchnię” babci Gessler?)…wiejską bezpruderyjność, niewykluczającą bynajmniej emocji homoseksualnych”.

    Nie wiedziałem dlaczego tutaj wszedłem, ale okazuje się, że to było prowadzenie przez Boga Ojca, który policzył Panu wszystkie włosy i wciąż wysyła mnie, bo normalny człowiek („mądry”) nie poradzi piszącemu w transie od Przeciwnika.

    Okaże się, że dzisiaj będę wołał; za potrzebujących przestrojenia życia. W tej intencji poświeciłem Mszę św. poranną i popłynie moja modlitwa (1.5 godziny)…także za Pana Profesora. Chodzi o to, aby rozdarła się w Panu zasłona „na ukos, od lewej ku prawej stronie”. Mam nadzieję, że to się stanie…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  101. Teisto!
    A jak tam u Ciebie z umartwianiem się? Ile razy dziennie samobiczujesz się, i to poważnie, czyli ‎do krwi? I czy aby zawsze nosisz włosiennicę? Czy zawsze też śpisz na twardym łożu? Pamiętaj bowiem – twoje ‎ciało to dzieło Szatana, a więc należy je za to karać wszelkimi możliwymi sposobami!‎
    Szalom!‎
    Twoje Cadyk, dawniej Rebe (ten z Ger)

  102. Panie Cadek z Ger, Warsze i jeszcze Bóg raczy wiedzieć skąd ( może z Tworek, Lubiąża albo Stronia Śląskiego)
    Pan raczy opowiadać głupoty. W zaledwie 30 lat po ochrzczeniu Mieszka, Cesarz Rzymski Otto III uznał jego syna Bolesława za osobistego przyjaciela. Co więcej , powierzył mu zadanie uporania się z nieposłusznymi watażkami z Saksonii i Brandenburgii ( i zapewne też sypnął na to kasą, chociaż współcześni historycy o tym milczą).
    Polska Mieszka nie miała innej alternatywy, niż przyłączenie się do rodziny krajów chrześcijańskich (alternatywa była tylko pomiędzy katolicyzmem i prawosławiem) W Średniowieczu kościół chrześcijański spełnił rolę państwowotwórczą i wspomagał świecką władzę (warto pamiętać, że np Karol Wielki , wstępując na tron był niepiśmienny).
    Dopiero kilka wieków później (mniej więcej od XIV wieku) interesy Rzymu i stolic Europy zaczęły się rozchodzić. I rozchodziły się coraz bardziej.

  103. Mad Marx 8 października o godz. 14:16‎
    Nie wiem, z którego specjalistycznego szpitala uciekłeś – może z Tworek, Lubiąża albo Stronia ‎Śląskiego, może JHWH to wie, ale raczej chyba nie, bo on się przecież boi ludzi w żelaznych ‎wozach ;-), ale tylko ubogi duchem może uwierzyć w takie bajki, że zaledwie 30 lat po ‎ochrzczeniu Mieszka, Cesarz Rzymski Otto III szczerze uznał Bolesława syna Mieszka za ‎osobistego przyjaciela, choć uwierzę w to, że dał mu jako cesarz swemu wasalowi polecenie ‎uporania się z nieposłusznymi watażkami z Saksonii i Brandenburgii i zapewne też sypnął na to ‎kasą oraz zagroził mu poważnymi konsekwencjami ze spaleniem na stosie, łamaniem kołem czy ‎też zamknięciem w tzw. żelaznej dziewicy włącznie (https://en.wikipedia.org/wiki/Iron_maiden), ‎w przypadku niespełnienia przez Bolesława tego cesarskiego rozkazu.;-)‎
    Polska Mieszka miała zaś, tak jak np. Chazaria czy późnej nieco Turcja, inne alternatywy, niż ‎przyłączenie się do rodziny krajów tzw. chrześcijańskich, jako iż do wyboru były jeszcze np. ‎judaizm i islam. Poza tym, to średniowieczu kościół chrześcijański pełnił rolę wyzyskiwacza ‎chłopów i mieszczaństwa a nawet i niższej szlachty oraz utrzymywał ludzi w ciemnocie i ‎głupocie. Oczywiście, że w ramach sojuszu ołtarza z tronem wspomagał on świecką władzę, al z ‎tego, że taki np. Hitler, Mussolini, Stalin czy Pol Pot byli jak najbardziej piśmienni i to od ‎wczesnych lat, nic jak wiadomo dobrego dla Ludzkości nie wynikło. Interesy Rzymu i wielu ‎stolic Europy są zaś do dziś de facto wspólne, np. w Polsce kościół rzymski popiera nierządy ‎POPiS-u, czyli post-solidaruchów, a PO-Pisuary i post-solidaruchy popierają kościół rzymski. W ‎krajach protestanckich i prawosławnych różnica jest zaś tylko taka, że tam istnieje od wieków ‎sojusz lokalnych kościołów narodowych z tamtejszymi władzami, a klasycznymi przykładami ‎są tu Niewielka Brytania czyli UK oraz Rosja.‎
    Tak więc choć interesy Rzymu i stolic Europy zaczęły się rozchodzić od końca średniowiecza, ‎to dalej mamy praktycznie wszędzie na tzw. Zachodzie, włączając do tego nawet i Rosję oraz ‎inne postradzieckie republiki, sojusz ołtarza z tronem, tyle, że ten ołtarz nie wszędzie jest dziś ‎rzymski, w Izraelu zastąpił go ołtarz żydowski, a w krajach islamskich np. Czarny Kamień z ‎Mekki, który według muzułmanów spadł z nieba, by ukazać Adamowi i Ewie miejsce, gdzie ‎powinni zbudować ołtarz ofiarny.‎
    Szalom!‎

  104. Panie Profesorze!‎
    Powtarzam, że celem naszego życia jest zbawienie duszy, jako iż cały świat materialny, o który ‎Pan Profesor tak się niepotrzebnie przecież troszczy, jest dziełem Szatana, „Pana tego Świata” – ‎‎2 Koryntian 4.4 a także np. Efezjan 2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i 14,30 etc. etc. Przecież to ów ‎Szatan, aby zwieść Pana Profesora na manowce, stworzył m. in. pańską Alma Mater, czyli KUL, ‎w której to Pana Profesora i nie tylko Pana Profesora zindoktrynowano. A jeśli Pan Profesor nie ‎wierzy w Szatana, to znaczy, że nie wierzy Pan Profesor także w Zbawcę Naszego Jezusa ‎Chrystusa i Matkę Jego Maryję, Świętą Dziewicę, która jest Matką Jezusa Chrystusa, ponieważ ‎urodziła Ono Słowo Boże, które ciałem się stało i która, jako Niepokalana Boża Rodzicielka, ‎zawsze Dziewica Maryja doznała Wniebowzięcia a jako Najświętsza Maryja Panna w pierwszej ‎chwili swego poczęcia za szczególną łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd ‎na zasługi Jezusa Chrystusa, Zbawiciela Naszego, została zachowana wolna od wszelkiej zmazy ‎winy pierworodnej.‎
    A przypominam tu też Panu Profesorowi, że ponieważ to Szatan jest według Pisma Świętego ‎‎„Panem tego Świata”, to Apokalipsa musiała zostać zapowiedziana przez Pana Boga w Trójcy ‎Świętej Jedynego i że ona już trwa, a wierzę w to, gdyż jestem fanatykiem Pana Jezusa, naszego ‎Zbawiciela, Syna Dziewicy Maryi. Jedyne co mnie martwi, to jest to, że nie wiem dotąd, czy ‎Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła Ona do chwały ‎nie umierając, lecz tylko „zasypiając”, jak to głosi wschodnia tradycja.‎
    Poza tym, to Mój Kościół otwarty jest od rana do wieczora – zapraszam, a nawet proponuję ‎podwiezienie, a być może pogadamy po drodze jak Polak z Żydem, bo bardzo lubię Naród ‎Wybrany. Szkoda tylko, że jak ta „babcia Joanna od demonów”, czyli profesorka Senyszyn, ‎truje Pan o grzesznych kapłanach, czyli o bytach z definicji nieistniejących, jako iż wiadomo ‎jest, że każdy kapłan Jedynie Prawdziwego Kościoła, czyli Rzymskokatolickiego, jest z definicji ‎święty, a jak też wiadomo, to przecież właśnie święci są najbardziej atakowani przez Szatana, a ‎wpisy Pana Profesora są tego najlepszym dowodem.‎
    Wyjaśniam też, że mój kult dotyczy Boga Ojca i Jego namaszczenia (Sakramentów Świętych) z ‎Cudem Ostatnim czyli Ciałem Duchowym Pana Jezusa, zrodzonego przez Matkę Jego Maryję, ‎Świętą Dziewicę, która jest Matką Jezusa, ponieważ urodziła Ono Słowo Boże, które stało się ‎ciałem.‎
    I niepotrzebnie wylewa Pan Profesor z siebie te brednie duchowe, miesza swoje zwidy i ‎działanie ludzi z wiarą czyli łaską Boga Ojca, jego Syna Jezusa i Jego Matki Maryi z Nazaretu, ‎która została zapłodniona przez Ducha Świętego bez nasienia a następnie urodziła Ona Jezusa ‎Chrystusa, Zbawiciela Naszego, zachowując swe nienaruszone dziewictwo. Przykładem jest ‎wspomniany Janusz Palikot, który udawał wierzącego, a w tym samym czasie szmuglował ‎paliwo ze Wschodu. I co tacy jak on mieli i mają wspólnego z Jedynie Słuszną, czyli ‎Rzymskokatolicką wiarą w Boga Objawionego?‎
    Oczywiście – z początku nie wiedziałem dlaczego tutaj wszedłem, ale okazuje się, że to było ‎prowadzenie przez Boga Ojca, Syna Jego Pana Jezusa Chrystusa, zrodzonego przez Matkę Jego ‎Maryję, Świętą Dziewicę, która jest Matką Jezusa Chrystusa, ponieważ urodziła Ono Słowo ‎Boże, które ciałem się stało, wciąż wysyła tu mnie, bowiem normalny człowiek nie poradzi ‎piszącemu w transie od Przeciwnika, czyli Szatana. Okazuje się więc się, że dzisiaj też będę ‎wołał za potrzebujących przestrojenia swego życia. W tej intencji poświeciłem właśnie Mszę ‎Świętą poranną i popłynie do Pana Boga w Trójcy Jedynego moja modlitwa, trwająca ponad 2 ‎godziny, także i za Pana Profesora. Chodzi mi o to, aby dokonał się cud transformacji niedowiarka, ‎jakim jest Pan Profesor, w wyznawcę Jedynie Prawdziwej Wiary Rzymskokatolickiej – ‎http://www.wola-boga-ojca.pl

  105. Mad Marx
    8 października o godz. 14:16
    No tak, ale dzis to juz tak sie rozeszly, że tylko jakiś amerykański sąd mógłby coś z tym rozejściem się zrobić, jak to uczynił uderzając po kieszeni kościół w w Bostonie za pedofilie.
    Dalej nie można sie już rozejśc. Ale chodzą słuchy, że stolica Polski przeniesie się do Torunia i wtedy interesy się zejdą

  106. c.d. Wielu nie wierzy w działanie mocy Bożej, że aż prosi się informacja:‎
    ‎1. Sułtan turecki Selim II zapragnął podbicia Europy z nawracaniem przez zabijanie na islam. ‎Zważ, że; „Nie ma Boga oprócz Jahwe”, a ja wiem o tym! Ówczesny Ojciec Święty czyli Święty ‎Pius V podczas żarliwej modlitwy (tak jak to było ze mną podczas ostatnich wyborów ‎prezydenckich) znalazł się w miejscu bitwy pod Lepano dnia 7 października Anno Domini 1571, ‎gdzie nad flotami znalazła się nasza Matka Maryja, Święta Dziewica, która jest Matką Jezusa, ‎ponieważ urodziła Ono Słowo Boże, które stało się ciałem, a która patrzyła na niego spokojnym ‎wzrokiem. Piszę to, a wstrząs prawdy przepływa przez serce me i ciało me ze łzami w oczach ‎‎(test prawdy). Nieoczekiwana zmiana wiatru sprawiła wówczas klęskę nasłanych przez Szatana ‎islamistów – w ciągu zaledwie 6 godzin zatopiono sześćdziesiąt galer wroga, zdobyto połowę ‎okrętów tureckich, uwolniono 12 tysięcy chrześcijańskich galerników a 27 tysięcy niewiernych ‎Turków poniosło śmierć i 5 ich tysięcy dostało się do jedynie słusznej, katolickiej niewoli. ‎Dlatego też Ojciec Święty ustanowił ten dzień świętem Matki Bożej Zwycięskiej. Prawie ‎chciałem krzyknąć, ponieważ od rana w sercu czułem dzień zwycięstwa”! Pan Jezus, Zbawiciel ‎Nasz, zrodzony przez Matkę Jego Maryję, Świętą Dziewicę, która jest Matką Jezusa, ponieważ ‎urodziła Ona Słowo Boże, które stało się ciałem, właśnie wywrócił stoły w pogańskiej świątyni ‎jaką jest mój samorząd. Nawet trafiłem na YouTube, gdzie śpiewano; „Dzień zwycięstwa – „To ‎wielka radość, ale oczy pełne łez”…tak jest naprawdę. Chodzi o to, aby nasze zwycięstwa ‎odnieść do Boga i Maryi Matki Jego, ponieważ naszym celem jest z b a w i e n i e. Jak Bóg ‎Ojciec to wszystko układa z pomocą jeno Ducha Świętego, Syna Jego Jezusa Chrystusa, i Jego ‎Matki Maryi z Nazaretu, która została zapłodniona przez Ducha Świętego bez nasienia a ‎następnie urodziła Ona Jezusa Chrystusa, Zbawiciela Naszego, zachowując swe nienaruszone ‎dziewictwo?‎
    ‎2. Oblężenie Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego (18 XI – 27 XII 1655) – Gdy o godz. 14-‎tej Szwedzi podeszli pod Jasną Górę, zastali ją dobrze przygotowaną do obrony, jako iż Przeor ‎Klasztoru, Ojciec Augustyn Kordecki, przygotował duchowo załogę: rano odprawił Mszę Świętą ‎przed Cudownym Obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, a potem urządził procesję ‎eucharystyczną po wałach i pobłogosławił obrońców Jasnej Góry. W 21-szy dzień oblężenia ‎szwedzkiego, Ojciec Kordecki obchodził bardzo uroczyście święto Niepokalanego Poczęcia ‎Najświętszej Maryi Panny, z procesją eucharystyczną po wałach, mimo huraganowego ognia ‎artyleryjskiego oblegających ją niewiernych. Z wieży słychać było ciągle melodie pieśni ‎maryjnych. OJCIEC KORDECKI wołał do obrońców Jasnej Góry: DZIECI, JESZCZE ‎NAJŚWIĘTSZA PANIENKA OKAŻE ŻE OD BURZĄCYCH KOLUBRYN MOCNIEJSZA! ‎Ojciec Kordecki pisał później w „Nowej Gigantomachii”: „Jasna Góra jest znana światu z łask i ‎cudów, które tu szczodrobliwa i potężna ręka Boga na wszystkich słała. Dlatego też jej Szwed, ‎wróg wiary naszej, tak nienawidzi”.” Ojciec Augustyn Kordecki, który według określenia Józefa ‎Ignacego Kraszewskiego „stał się cudownym cudu narzędziem”” kończy Pamiętnik Oblężenia ‎‎„Nowa Gigantomachia” słowami: „Przypatrz się polska potomności, jak wielki pożytek ‎przyniosła ci cześć Bogarodzicy… Niech patrzy i dziwi się świat chrześcijański, jak dzielnie ‎NASZA KRÓLOWA, Pani Nieba i Ziemi broni wiernego sobie Królestwa i jak skuteczny niesie ‎ratunek swoim, ludzkiej pomocy pozbawionym sługom”.‎
    ‎3. Bitwa Warszawska nazywana słusznie Cudem nad Wisłą, stoczona w dniach 13-25 sierpnia ‎‎1920 roku pomiędzy oddziałami tej przebrzydłej sowieckiej Armii Czerwonej, a katolickimi ‎armiami Wojska Polskiego. Wtedy to Sierpień 1920 roku był miesiącem modlitw. Gdy z frontu ‎trwającej już od miesięcy wojny raz po raz dochodziły do Warszawy niepokojące wieści, ‎ludność wylegała na ulice. Pocieszenia szukano w kościołach, gdzie zanoszono modły o ‎ocalenie ledwo co odzyskanej, jeszcze nie okrzepłej, państwowości. Toczący się konflikt był ‎bowiem „wojną światów” – chrześcijańskich Polaków i dążących do międzynarodowej ‎rewolucji bezbożnych bolszewików różniło wszystko, jako iż ci drudzy nie znali i nie chcieli ‎znać Boga. Inaczej było zaś nad Wisłą, gdzie Kościół zawsze był ostoją wolności. Przykład ‎szedł z góry – podczas gdy dyplomaci wielu państw pośpiesznie opuszczali zagrożoną ‎Warszawę, nuncjusz apostolski Achille Ratti (późniejszy Ojciec Święty Pius XI) ani myślał o ‎ucieczce, gdyż walkę z niewiernymi uważał za obowiązek każdego chrześcijanina. Pisano ‎wówczas: „gdy w jutrzejszą niedzielę zbiorą się miliony ludności polskiej w kościołach i ‎kościółkach naszych, ze wszystkich serc popłynie modlitwa: Przed Twe ołtarze zanosim ‎błaganie, Ojczyznę, Wolność, zachowaj nam Panie. Błogosławiony tą modlitwą ojców, matek, ‎sióstr i małej dziatwy o ziszczenie się cudu Wisły, żołnierz polski pójdzie naprzód z tym ‎przeświadczeniem, że oto przypadło mu w jednej z najcięższych chwil w naszych tysiącletnich ‎dziejach być obrońcą Ojczyzny. Najbardziej znanym obrazem Jerzego Kossaka jest „Cud nad ‎Wisłą”. Nazywa się on tak nie bez powodu, gdyż artysta umieścił, powyżej walczących polskich ‎żołnierzy, Matkę Boską na niebie. Widzieli Ją bowiem przerażeni czerwonoarmiści walczący na ‎przedpolach Warszawy, także i pod Ossowem, gdzie poległ ksiądz Ignacy Skorupka, kapelan ‎złożonego z ochotników 236. Pułku Piechoty. I tak to Maryja, Matka Pana Jezusa Chrystusa, ‎Święta Dziewica, która jest Matką Jezusa Chrystusa, ponieważ urodziła Ono Słowo Boże, które ‎ciałem się stało, przepędziła tych przebrzydłych bolszewików spod katolickiej Warszawy.‎
    A na Mszy Świętej w serce me wpadły słowa Psalmisty; „Pan uczynił wielkie rzeczy dla mnie”, ‎a po Eucharystii znalazłem się naprzeciwko witraża z Matką Bożą Fatimską i wielkim różańcem. ‎W podzięce Matce Pana Jezusa znalazłem się na nabożeństwie różańcowym z późniejszym ‎błogosławieństwem Monstrancją i ponownym przyjęciem Eucharystii.‎

  107. Panie Teista – szczerze współczuję Panu, gdyż jest Pan ciężko chory psychicznie, a ja wiem to doskonale, ‎gdyż mam takowych chorych w swej najbliższej rodzinie.‎
    Jeżeli zaś te urojenia te religijnym pomagają Panu w przezwyciężeniu bólu życia, to niech tak i ‎będzie.‎
    Szalom!‎

  108. @Polska Komunistyczna
    8 października o godz. 8:15

    Tak, nikt nie prześladował na serio KRK w czasach PRL-u, a już na pewno nie za czasów ‎Gierka czy Jaruzelskiego. I oczywiste też jest, że KRK ma tyle wspólnego z Bogiem ST i NT, co ‎PZPR z robotnikami oraz że KRK to instytucja na 100% świecka i handlowa, handlująca ‎obietnicami bez pokrycia, a więc także i kryminalna i że na transformacji balcerowiczowskiej w ‎Polsce wygrał głównie wielki zachodni kapitał i jego agentury, w tym więc i KRK, a przegrała na ‎niej Polska jako państwo i dobrze ponad 90% jej mieszkańców.‎
    ………………………………………….
    Ok, tylko, nawet na tym blogu, niewielu to zrozumie. Użyją tak wykrętnych „argumentów” aby tylko ich było na wierzchu, bo ich prawda jest „najmojsza”.

  109. @Polska Komunistyczna – 6 października o godz. 9:53

    Stosujesz demagogię i populizm.
    Ad 1. To bardzo dobrze, że w 1944/45 władzę zdobyli komuniści czy jak ich nazywasz bolszewicy lub stalinowcy, w przeciwnym razie mielibyśmy w zrujnowanym kraju władzę oszołomów, londyńczyków, AK, BCh, patriotów, faszystów, żołnierzy przeklętych i kleru, którzy zrobiliby nam III wojnę światową. Armagedon.
    Właśnie wówczas nastąpiła najlepsza i niepowtarzalna w historii Polski cezura, przejęcie władzy przez komunistów i socjalistów. Nacjonalizacja była świętym obowiązkiem komunistów, natomiast uspołecznienie mogło nastąpić dopiero na kolejnych etapach budowy socjalizmu.
    Właśnie dlatego, że robotnicy czuli się współwłaścicielami majątku narodowego mogli wystąpić z protestami w 1989 domagając się większych praw. „Socjalizm tak, wypaczenia nie”, ale co Ty tam w tym Chicago możesz wiedzieć.
    Historia in plus rozpoczęła się właśnie w 1944/45, gdyby nie komuniści i socjaliści dzisiaj w najlepszym wypadku siedziałbyś na pudle w śmietniku licząc na palcach ilość wyżebranych kromek chleba.
    Robotnik w Socjalizmie to świadoma klasa społeczna, dzisiaj nie ma robotników, jest tylko debrze odżywiony prolet.
    Ad 2. Podniecasz się niezdrowo pojęciami „bolszewicki” czy „stalinowski” niczym wychowanek Instytutu Polskiej Nienawiści IPN. Nie idź tą drogą, to głupie.
    Partie PPR i PZPR składały się z robotników, nie studentów orientalistyki czy matematyki.
    To od bolszewików zaczyna się nowa historia świata, właśnie wczoraj 7 paźdz. przypadła rocznica wybuchu Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. Chwała i Cześć. Gdyby nie Rewolucja twoi przodkowie aż do dzisiaj byliby chłopami pańszczyźnianymi lub bandosami, w najlepszym wypadku guwernantami bachorów u dziedzica.
    Ad 3. Mówimy Polska Ludowa nie PRL. Zapisz to.
    Ad 4. Należy domniemywać, że w Polsce Ludowej nikt się nie poznał na Twoich talentach, więc się obraziłeś i stąd ta nienawiść, dlatego wyjechałeś do Chicago dla podratowania psychiki. No cóż, bywa i tak.
    Socjalizm to własność wspólna i władza Rad (Rady Narodowe, samorządy pracownicze, związki zawodowe), tak było w Polsce do 1989, może nie idealnie ale jednak było. Socjalizm upadł nie tyle z powodu własnych słabości co z powodu agresji i gwałtu sił zewnętrznych, np. wyścigu zbrojeń inicjowanego przez imperializm zachodni.
    Ad 5. Antysemityzm i rusofobia to u nas Polaków wrodzona przypadłość patologiczna, to rakotwórcza zmiana genomu DNA. Co widać.
    Ad 6. Włodzimierz Iljicz Lenin powiedział: kapitaliści sprzedadzą nam nawet sznur, na którym ich powiesimy. Dzisiaj możemy to zmodyfikować: na którym sami się powieszą.
    Ad 7. bz.

  110. żabka konająca
    8 października o godz. 7:44

    Chasydzi z Nowego Jorku pod kierunkiem doktora Zelenko
    oszczedzaja pieniadze, leczac wirusa w domu kombinacja
    HCQ I antybiotyku.
    Czas wyslac do nich delegacje, by ratowac kraj !
    Pozdrowienia- mam klopoty z komputerami- kooperatywa.

  111. Lewy
    7 października o godz. 19:03

    A ja Hegla żadnego dzieła nie przeczytałam, choć naprawdę się starałam. Po ok 50 stronach zadałam sobie pytanie, o co temu człowiekowi chodziło? Do 100 strony już nie dotarłam, bo pomyślałam , że bełkota nie ma co czytać,
    skoro nie zależało mu, by czytelnik zrozumiał. A teraz już wiem, że persona mętna w wypowiedziach, nie ma nic ciekawego do powiedzenia.

  112. Cadyk z Ger

    Proszę się chwilę tylko zastanowić, zanim zacytuje Pan kolejny raz Stary lub Nowy Testament. Dlaczego akurat te księgi powstające przecież przez wieki i spisywane przez różnych autorów po uzgodnieniu treści ze starszyzną czy innym soborem, gdzieś w starożytności, w basenie małego Morza Śródziemnego mają większą wartość niż to, co spisały w tym samym czasie inne i nieraz starsze kultury? Dlaczego tamte doświadczenia garstki ludzi miałyby być wartościowsze niż wszystko to, co poznano i przeżyto później, zwykle na podstawie dużo już bogatszego doświadczenia?
    No właśnie, dlaczego?

    Niech będzie Pochwalony!

  113. Cadyk z Ger

    Wolę oceniać myślicieli i innych ludzi po owocach, czyli podług dzieła, a nie po sposobie życia. Ważna jest dla mnie prawda, a nie droga do niej. Schopenhauer miał obowiązek walczyć o swoje dzieło, choć ono bardziej jest nam potrzebne, niż było jemu.
    To, że mierzył się z Kantem, to chwała mu za to, bo zyskaliśmy genialną etykę opartą na przeczuciu istnienia ludzkiego sumienia i ludzkiej empatii. Proszę przeczytać rozprawę filozofa pt. „O podstawie moralności”. Mało kto mu wierzył, bo większość kombinowała magicznie i nie wierzyła w człowieczy i biologiczny zmysł moralny. A kilkanaście lat temu współodczuwanie zarejestrowano rezonansem PET.
    Wiec niech ten, czy inny bóg spadają! Wiedzę o świecie mamy szerszą i bardziej obiektywną niż kiedykolwiek była jakakolwiek boska. I jak uczy Schopenhauer oraz dzisiejsza wiedza naukowa, ładu moralnego nie musimy już importować z boskich zaświatów.
    Nigdy już żaden Bóg panem mojego sumienia nie będzie! Amen.

  114. Mój komentarz czeka na moderację. 😉

  115. logo
    7 października o godz. 16:16

    Twoja „logika” jest powalająca. Jeżeli coś budzi twoje „wątpliwości” to pewnikiem jest to kłamstwo. Rozumiem że teraz wyznacznikiem prawdy jest brak wszelkich wątpliwości, a kłamstwa – gdy ktoś tam wyrazi wątpliwości. Czy więc według twojej błyskotliwej logiki, jeśli uczeń na lekcji podniesie wątpliwości że dwa dodać dwa to aby na pewno cztery, to czy będzie mógł zarzucić nauczycielowi kłamstwo? Czy będzie mógł ścigać nauczyciela jako pospolitego przestępcę kiedy ten mu postawi pałę, gdy uczeń swoje „wątpliwości” wyrazi na klasówce?

  116. Tymczasem dostaliśmy z Białego Domu rozkaz opuszczenia Afganistanu:‎
    Jens Stoltenberg potwierdza. Wojska NATO opuszczą Afganistan. Polacy wracają do domu!
    Donald Trump zapowiedział, że planuje wycofać amerykańskie wojska z Afganistanu jeszcze ‎przed świętami Bożego Narodzenia 2020 roku. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg ‎potwierdził, że członkowie sojuszu „razem wchodzili do Afganistanu i wspólnie go opuszczą”. ‎Dotyczy to także stacjonujących w tym kraju Polaków.‎
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,26383034,jens-stoltenberg-wojska-nato-‎opuszcza-afganistan-razem-ze-stanami.html#do_w=46&do_v=58&do_a=286&s=BoxNewsLink

  117. Ciekawostka przyrodnicza:
    Każdy kto leczy się z powodu wielu dolegliwości i w końcu umiera mając średnio ok. 80 lat, a wykryją u niego też obecność covida19 to jest zaliczany jako ofiara koronawirusa. Tak się robi koronawirusowy SZWINDEL na danych.
    W ogóle za osoby zakwalifikowane jako ofiary koronawirusa w wielu miejscach na świecie szpitale są premiowane większymi dotacjami z państwowej kasy. W USA szpitale dostają 4600 U$ za osobę z zapaleniem płuc a 13 tys za zdiagnozowanego koronawirusa z tymi samymi objawami a 39 tys U$ jeżeli taką osobę podłączą do respiratora. Powiedział o tym Scott M. Jensen– lekarz, polityk amerykański i członek Senatu Minnesoty.
    CDC, federalna agencja zdrowia w USA po cichu jakiś czas temu zaktualizowała dane i przyznała, że spośród 153,504 przypadków śmierci z powodu pandemii jedynie 6% PRAWDOPODOBNIE zmarło bezpośrednio z powodu covid-19. Pozostałe 94% posiadało już 2-3 współistniejące przewlekłe schorzenia.
    https://wyborcza.pl/7,75400,26382169,niech-mlodsi-zakaza-sie-jak-najszybciej-grupa-epidemiologow.html#s=BoxMMtImg2:undefined

  118. Panie Teisto,
    Jeżeli wierzy Pan, że bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo, to wszyscy jesteśmy bogami.

  119. Mad Marx 8 października o godz. 14:16
    Co z tego, że Karol Wielki wstępując na tron był niepiśmienny? Duda, Morawieccy, Kaczyńscy, Tusk, Komorowski a nawet i Wałęsa obejmujący władzę byli piśmienni, ale przecież nic z tego dobrego nie wyszło…

  120. Do W. Szan. Pana Teisty,
    Czy nie sądzi Pan, Wielce Szanowny Panie Teisto, że Covid to jest taka plaga egipska, którą JHWH na nas spuścił za nasze grzechy? Nic nam więc nie zostaje, jeno pogodzić się z Wolą Boską, a ci, którzy walczą z owym Covidem, są zaś najwyraźniej ludźmi małej wiary. Zawsze się zresztą dziwiłem, że ludzie, którzy głoszą, że są wierzący i nawet chodzą do kościoła, cerkwi, zboru czy meczetu, to jednak kiedy oni zachorują, to zamiast pokornie pogodzić się z Wolą Bożą, bo przecież to nikt inny jak Panbóg zadecydował o ich chorobie, idą po pomoc do lekarzy, tak jak np. nawet Jan Paweł II. Jak widać, są to albo de facto ateiści, albo też ludzie bardzo małej wiary.
    Serdecznie Pozdrawiam!
    Cadyk z Ger i Warsze

  121. I jeszcze do W. Szan. Pana Teisty – Oto słowa Pana:‎
    ST: I powiedział JHWH do Mojżesza: Jestem, którego nie ma, nie było i nigdy nie będzie. I ‎powiedział jeszcze Bóg do Mojżesza: Tak powiesz synom Izraela, że nie ma Boga i że nie ma ‎JHWH, Boga ojców waszych, Boga Abrahama, Boga Izaaka i że Bóg Jakuba nie istnieje. JHWH ‎to nie jest bowiem imię moje i nie jest to moje zawołanie z pokolenia na pokolenie. Po czym ‎JHWH odwrócił się i poszedł do siebie (Exodus).‎
    NT: Nie sądźcie, że przyszedłem nieść wam pokój, gdyż nie przyszedłem nieść pokoju, lecz ‎epidemię. Przyszedłem bowiem przeciwstawić zdrowiu – chorobę, a pokojowi – wojnę, gdyż ‎jestem wrogiem ludzkości a nie jej przyjacielem. Kto też miłuje ojca lub matkę bardziej niż mnie, ‎nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna lub córkę bardziej niż mnie, też nie jest mnie godzien. ‎Kto idzie za mną tylko dla uzdrowienia się od epidemii, nie jest mnie godzien, a tylko ten, kto ‎straci swoje życie ze względu na mnie, jest mnie godzien. Kto nie przyjmuje mnie jako proroka, ‎sprawiedliwą zaś karę otrzyma z rąk moich. Po czym Pan odwrócił się i poszedł do siebie ‎‎(Ewangelia według św. Mateusza).‎
    OTO WIELKA TAJEMNICA WIARY!‎
    Więcej np. tu:‎
    https://apcz.umk.pl/czasopisma/index.php/BPTh/article/viewFile/BPTh.2016.007/10198‎
    Szalom!‎

  122. Mr Hyde- przepraszam, ja zażartowałam. Zawsze twierdzę żeby nie odnosić się do nicka, tym bardziej że sama mam taki że aż się prosi o dodatkowy komentarz.
    Coś mnie podkusiło, literatura, podobnie jak w moim przypadku. 🙂

  123. żabka konająca 10 października o godz. 5:03 😉

  124. Optymatyk ‎8 października o godz. 21:00‎ i Lewy ‎8 października o godz. 18:55‎
    Otóż to!‎ 🙂

  125. SzukajmyLekarstwa 9 października o godz. 0:45‎
    Ja bym tam nie ufał tym nowojorskim chasydom, bo to są żadne Żydy, a tylko ich marne, ‎amerykańskie imitacje.‎
    Szalom!‎

  126. Rogger77 9 października o godz. 12:20‎
    To nie jest takie proste. Dowód na to, że 1+1=2 zajął B. Russelowi i A. Whiteheadowi aż 379 ‎stron ich klasycznego dzieła „Principia Mathematica”. W wywiadzie z okazji 90-tej rocznicy ‎swych urodzin Russell powiedział, że „Principia było zdolne przeczytać tylko sześciu ludzi, w ‎tym 3 Polaków”. Według naukoznawcy Klemensa Szaniawskiego to nie był żart, gdyż istotnie ‎niewielu jest ludzi zdolnych przeczytać bardzo trudny tekst „Principiów”, a Russell bardzo cenił ‎dokonania polskich matematyków i logików.‎

  127. żabka …
    10 października o godz. 5:03

    Zapewniam Panią, że nic złego się nie stało.
    Byłem przekonany, że Pani żartuje. Dobrze, że sprawa ostatecznie się wyjaśniła.
    Chociaż nie ukrywam, że przez sekundę (ale tylko przez sekundę!) pomyślałem co innego. Otóż zastanawiałem się, czy być może Pani … sugeruje mi, że żonaty facet powinien w nocy zajmować się innymi sprawami, a nie siedzieć przed komputerem i pisać komentarze?
    Oczywiście tym razem, to ja żartuję.

  128. magrud1 9 października o godz. 4:49‎
    Czy twoim zdaniem Schopenhauer miał też obowiązek zrzucić ze schodów osobę, która mu się ‎nie podobała – czy to wyglądem, strojem czy też zachowaniem? Dla mnie Schopenhauer był ‎więc zwykłym chamem, a jego „Erystyka” nie zwiera przecież nic nowego, poza dość zręcznym ‎podsumowaniem tego, co było o niej wiadomo za jego czasów. Był on więc zręcznym ‎kompilatorem, ale niewiele ponadto. Oczywiście, to jest tylko moje osobiste zdanie.‎
    Etyka normatywna nie jest zaś nauką, tak jak praktycznie cała filozofia, gdyż nie da się ‎zweryfikować naukowo, czyli empirycznie tego, czy dany postępek jest etyczny (moralny) czy ‎też nie, gdyż każda etyka polega przecież na arbitralnie przyjętych założeniach, nakazach, ‎zakazach czy też przykazaniach i mamy więc tyle etyk, ilu jest etyków, tak samo jak mamy tyle ‎filozofii, ilu jest filozofów.‎
    Nie ma też czegoś takiego jak „człowieczy i biologiczny zmysł moralny”. Ludzie są bowiem ‎irracjonalni z natury, a o czym najlepiej świadczy powodzenie różnych religii, z których każda ‎jest przecież absurdalniejsza niż inne, a biologa z moralnością i etyką nie ma nic wspólnego, zaś ‎moralista nie może żyć amoralnie. To, zaś, co zarejestrowano owym rezonansem magnetycznym ‎czy też innym, to jest tylko reakcja na bodziec a la pies Pawłowa, który też merda ogonem na ‎widok swego właściciela, gdyż kojarzy m się on z żarciem i spacerem, czyli możliwością ‎wydalania i pobiegania z innymi psami i innymi przyjemnymi dla psa sprawami.‎
    Nasza wiedza o świecie przedstawia zaś wiele do życzenia, ale zgoda – uprawnia nas ona do ‎odrzucenia hipotezy o istnieniu jakiegokolwiek boga czy bogów. Jednakże ład moralny był, jest ‎i będzie zawsze arbitralny, tyle że oczywiście nie musimy go importować z boskich zaświatów. ‎Ale postawa Kanta, czyli jego imperatyw kategoryczny „niebo gwiaździste nade mną, prawo ‎moralne we mnie”, prowadzi zawsze do woluntaryzmu, w tym do bolszewizmu i nazizmu, a w ‎oryginale brzmi on: „Der bestirnte Himmel über mir, und das moralische Gesetz in mir”, ale jest ‎to też intepretowane jako „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie. Są to dla mnie ‎dowody, że jest Bóg nade mną i Bóg we mnie”.‎
    W swojej „Krytyce praktycznego rozumu” Kant próbuje bowiem postulować istnienie boga, aby ‎możliwy był praktyczny rozum. Próba ta nazywana jest także „moralnym dowodem boga”. ‎Ludzie znają twierdzenie, że należy działać dobrze (imperatyw kategoryczny). Doświadczenie ‎pokazuje jednak, że ludzie, którzy postępują w sposób moralny na wolności, nie zawsze ‎otrzymują nagrodę za swoje czyny . Dlatego też mamy brak równowagi między dobrym ‎działaniem a nagrodą za nie, czyli że nagroda ta może przyjść dopiero po śmierci, a to wymaga ‎założenia, że istnieje autorytet, który może przynieść nagrodę po śmierci, czyli inaczej bóg. Jest ‎to zdaniem Kanta moralna lub praktyczna pewność istnienia boga. Jednakże Kand nie ‎udowadnia tu istnienia boga, a tylko ukazuje boga jako niezbędny warunek wstępny etycznego ‎działania – „Der gestirnte Himmel über mir und das Sittengesetz in mir lassen mich an einen Gott ‎glauben“ czyli „Gwiaździste niebo nade mną i prawo moralne we mnie sprawiają, że wierzę w ‎jednego Boga” – Theologie Immanuel Kant – Gottesbeweise und Gottespostulat, oder: Die ‎Grenzen des reinen Denkens (http://www.fkg-‎wuerzburg.de/inhalte/schule/faecher/religion/fachreferent/dokumente/Material%20Theologie/Kants%20Reden%20von%20Gott.pdf).‎
    Szalom! ‎Cadyk z Ger i Warsze

  129. magrud1‎ ‎9 października o godz. 4:10‎
    Nie moja to wina, że Hegel nie jest lekki, łatwy i przyjemny w lekturze… 😉 To nie jest przecież ‎Polsat! ;-)‎

  130. magrud1 9 października o godz. 4:26‎
    Ale gdzie ja twierdzę, że te księgi (Tora, Talmud, Zohar, Ewangelie etc.) powstające przecież ‎przez wieki i spisywane przez różnych autorów po uzgodnieniu treści ze starszyzną czy innym ‎soborem, gdzieś w starożytności, w basenie tego niezbyt wielkiego Morza Śródziemnego mają ‎większą wartość niż to, co spisały w tym samym czasie inne i nieraz starsze kultury? Gdzie ja ‎też twierdzę, że tamte doświadczenia garstki ludzi miałyby być wartościowsze niż wszystko to, ‎co poznano i przeżyto później, zwykle na podstawie dużo już bogatszego doświadczenia? To ‎nie są przecież moje słowa, a niejakiego Teisty czy też innego Dezertera, bowiem ja jestem ‎Cadyk nowoczesny, naukowy, postępowy, antysyjonistyczny i niewierzący!‎
    Szalom!‎

  131. polska socjalistyczna 8 października o godz. 21:47‎
    Na początek -demagogię stosowali i dalej stosują politycy, w tym bolszewiccy, tacy jak Lenin, ‎Stalin, Chruszczow czy Mao Tse Tung a w Polsce Bierut, Gomułka czy Gierek, a populizm to ‎jest inaczej demokratyzm, gdyż ‘demos’ to znaczy po łacinie ‘populus’, czyli po polsku ‘lud’.‎
    Ad 1. To bardzo źle, że w latach 1944/45 władzę w Polsce zdobyli bolszewicy i co gorsza ‎stalinowcy, a nie komuniści i socjaliści, gdyż do władzy doszły wówczas w Polsce oszołomy, ‎tyle że promoskiewskie, a nie prolondyńskie. III wojna światowa nie mogła by zaś wybuchnąć z ‎tego powodu, że do władzy doszłaby wówczas w Polsce prawica, gdyż wojny światowe są ‎domeną mocarstw, a nie średniej wielkości państw, takich jak Polska. Zarówno zamach na ‎austriackiego arcyksięcia, czy też napad Niemiec na Polskę, były przecież nie przyczynami, a ‎tylko pretekstami do rozpoczęcia odpowiednio I i II wojny światowej.‎
    Zgoda, zakończenie II wojny światowej mogło być okazją do przejęcia władzy w Polsce przez ‎komunistów i socjalistów, tyle, że socjaliści i komuniści zostali w niej spacyfikowani przez ‎promoskiewskich bolszewików, którzy z marksizmem mieli tyle wspólnego, co kościół ‎rzymskokatolicki z Panembogiem.‎
    Nacjonalizacja kapitału była zaś wielkim błędem, gdyż polscy ludzie pracy nie poczuli się w jej ‎wyniku właścicielami fabryk, kopalni, portów, kolei etc., a tylko znów wyzyskiwaną siłą ‎roboczą, tyle że nie przez prywatnych, a państwowych kapitalistów, a o czym świadczą te ‎tragicznie wręcz nieudane zrywy robotnicze z lat 1956, 1970, 1976 1980 czy też 1989 – ten ‎ostatni zresztą przywrócił w Polsce władzę zachodnich kapitalistów.‎
    Nie jest bowiem tak, że uspołecznienie może nastąpić dopiero na kolejnych etapach budowy ‎socjalizmu, gdyż tylko uspołecznienie, a nie nacjonalizacja robi z dawnych pracowników ‎najemnych – właścicieli majątku narodowego. Pisało o tym np. Milowan Dżilas w swej znanej ‎książce „Nowa klasa”, w której poddał on krytycznej analizie system rządów oligarchii ‎komunistycznej. Przypominam, że choć określał się on jako demokratyczny socjalista, to w roku ‎‎1932 dołączył on do nielegalnej wówczas w Jugosławii partii komunistycznej a w latach 1933-‎‎1937 był on więziony za działalność komunistyczną. Od roku 1940 był on członkiem Biura ‎Politycznego Jugosłowiańskiej Partii Komunistycznej i jednym z dowódców Narodowej Armii ‎Wyzwolenia Jugosławii oraz bliskim współpracownikiem Tity. Po wojnie odpowiedzialny był za ‎agitację i propagandę, a od roku 1953 był on wiceprezydentem Jugosławii. Jednakże już w roku ‎‎1954 został on pozbawiony stanowisk za krytykę rządów partii komunistycznej a w latach ‎‎1956–1966 był on kilkakrotnie więziony.‎
    I to też nie dlatego, że robotnicy czuli się współwłaścicielami majątku narodowego, to mogli oni ‎wystąpić z protestami w roku 1980 (NIE 1989!), domagając się większych praw: „socjalizm tak, ‎wypaczenia nie”, ale że ich wtedy to ich do tych, na 100% zresztą ekonomicznych, protestów ‎skłoniła kretyńska wręcz polityka zaciągania zagranicznych długów i „zaciskania pasa” Gierka i ‎Jaroszewicza.‎
    Poza tym, to ja w Chicago bylem tylko raz i tylko na lotnisku O’Hara – przelotem z Minneapolis ‎do NYC.‎
    Nie jest też tak, że gdyby w latach 1944/45 bolszewicy a de facto stalinowscy nie przejęli ‎władzy w Polsce, to dzisiaj w najlepszym wypadku siedziałbym na pudle w śmietniku licząc na ‎palcach ilość wyżebranych kromek chleba, gdyż np. standard życia zwyczajnych ludzi w ‎kapitalistycznej i wolnorynkowej Hiszpanii, która zaczynała po wojnie z poziomu podobnego ‎do polskiego, jest dziś znacznie wyższy niż w Polsce. Porównaj choćby zasiłki dla bezrobotnych ‎w Polsce i Hiszpanii, nie mówiąc już o płacach realnych…‎
    Tak, robotnik w socjalizmie to świadoma klasa społeczna, ale w Polsce nie było przecież nigdy ‎socjalizmu, a tylko w latach 1944-1989, państwowy kapitalizm, a robotnicy są dziś na świecie i ‎nie każdy z nich jest dziś dobrze odżywiony.‎
    Ad 2. Używam pojęcia „bolszewicki” i „stalinowski” na określenie nierządów oligarchii ‎komunistycznej, czyli w Polsce nomenklatury PZPR-owskiej. Partie PPR i PZPR składały się zaś ‎niemalże w 100% z urzędników, a nie z robotników. Przecież gdyby w PZPR byli u steru ‎władzy prawdziwi ludzie pracy, to nie doszło by do owych robotniczych, anty-PZPR-owskich ‎protestów w latach 1956, 1970, 1976 czy 1980.‎
    I to nie od bolszewików zaczyna się nowa historia świata, a od rewolucji przemysłowych. Dnia ‎‎7 października przypada zaś rocznica wybuchu bolszewickiej rewolty a nie „Wielkiej ‎Socjalistycznej Rewolucji Październikowej”, gdyż bolszewicy z socjalizmem mieli tyle ‎wspólnego, co kościół rzymskokatolicki z Panembogiem. I to nie ta bolszewicka rewolta ‎uwolniła moich przodków, którzy zresztą pochodzili mieszczaństwa (rzemiosła), a tylko w/w ‎rewolucje przemysłowe, które uczyniły nieopłacalny wyzysk niewolniczy i feudalny na rzecz ‎znacznie bardziej efektywnego wyzysku kapitalistycznego.‎
    Ad 3. Mówimy PRL, gdyż PRL nigdy NIE był Polską Ludową, a tylko Polską, gdzie ‎‎(nie)rządziła bolszewicka oligarchia, a nie ludzie pracy. Zapisz to sobie.‎
    Ad 4. W PRL-u poznali się na moich talentach, ale że nie chciałem się z przyczyn ‎światopoglądowych zapisać sie do bolszewickiego PZPR-u, to miałem w PRL-u bardzo ‎ograniczone drogi awansu, a więc korzystając z zamieszania, wywołanego „solidarnościowym” ‎festiwalem strajków, wyjechałem w roku 1981 z Polski, ale nie do Chicago, a do Kolonii, ‎Auckland, Melbourne, Nikozji i Vila Real.‎
    Zgoda – socjalizm to własność wspólna i władza rad (Rady Narodowe, samorządy pracownicze, ‎związki zawodowe etc.), ale tak NIE było w Polsce w latach 1944-1989, jako iż rządziła tam ‎wówczas bolszewicka, pseudokomunistyczna oligarchia PZPR-owska, znienawidzona przez ‎polskich ludzi pracy. Stąd też nie stanęli ci polscy ludzie pracy w obronie PRL-u w roku 1989, ‎pozwalając tym samym zachodnim kapitalistom na ponowne przejęcie władzy w Polsce przez ‎ich marionetki, takie jak np. Mazowiecki, Balcerowicz czy Wałęsa.‎
    Socjalizm NIE upadł zaś w Polsce, gdyż go tam nigdy przecież nie było, a imperializm zachodni ‎wykorzystał sprytnie do przejęcia władzy w Polsce fakt, że polscy bolszewicy z PZPR-u utracili ‎resztki poparcia wśród Polaków.‎
    Ad 5. Rusofobia u Polaków to NIE jest jakaś tam „wrodzona przypadłość patologiczna”, a tylko ‎wynik zachodniej, antyrosyjskiej propagandy. Antysemityzmu w Polsce nigdy zaś nie było, bo ‎też go być nie mogło, jako że tzw. Polscy Żydzi, czyli Żydzi Aszkenazyjscy, nie są przecież ‎Semitami, gdyż pochodzą oni z tureckiego plemienia Chazarów. Na przykładzie twoim i ‎profesora Hartmana widać jest zaś doskonale, jak wielkim nieszczęściem dla Polski i Polaków ‎było przybycie do Polski w XII wieku owych Chazarów, podających się za tzw. Żydów ‎Aszkenazyjskich.‎
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydzi_chazarscy
    Ad 6. Tak, Lenin powiedział podobno, że kapitaliści sprzedadzą mu nawet sznur, na którym on ‎ich powiesi i że dzisiaj możemy to zmodyfikować: na którym oni sami się powieszą. Lenin był ‎bowiem zręcznym politykiem, ale tak samo zręcznym, jak nie zręczniejszym od niego ‎politykiem był Stalin, a niewiele im ustępowali Hitler czy Mussolini.‎
    Szalom!‎

  132. polska socjalistyczna 8 października o godz. 21:47‎ – P.S.‎
    GDP (nominalny) per capita w roku 2019 w dolarach USA (USD) – szacunek IMF (MFW):‎ Hiszpania 29,961 a Polska 14,901 – „przeciętny” Hiszpan ma więc ponad 2 razy tyle ‎nominalnego dochodu, co „przeciętny” Polak.‎
    GDP PPP per capita w roku 2020 w bieżących międzynarodowych dolarach (current ‎international dollars) – szacunek IMF (MFW):‎ Hiszpania 43,007, Polska 35,651 a więc nawet uwzględniając parytet lokalnej waluty, to ‎‎„przeciętny” Hiszpan ma wciąż o ponad 20% wyższą siłę nabywczą swych dochodów, co ‎‎„przeciętny” Polak.‎ Co gorsza, owe ‎‎(nie)rządy bolszewickie w Polsce doprowadziły do tego, że Polska jest dziś o wiele bardziej ‎klerykalna i społecznie, kulturalnie i naukowo zacofana niż np. Hiszpania…‎ 🙁

  133. magrud1
    9 października o godz. 4:10
    Ja tez nic Hegla nie doczytalem do końca. Ale nie sadzę, żeby na nastepnych stronach było w końcu cos zrozumialego i stracę to cos. Kiedyś w młodosci czytałem powiesci Kraszewskiego, nawet je doczytałem, bo byłem młody i żądny literatury, ale po 4-5 ciu przeczytanych, doszedłem do wniosku że każda nastepna będzie taka sama, że nie będę jak Kubuś Puchatek sprawdzał do końca., czy na dnie słoika jest miód.
    Ale zadziewiające jest dla mnie, że jest tylu fuanów Hegla, (choćby nasz Gospodarz)
    To zakrawa na jakąś sektę, wiarę w mądrość guru, albo po prostu jest to zwykłe snobizm, że można się Heglem puszyć.
    Tylko taki małolat jak Polska Komunstyczna, który ściągnął wiikipedi wiadoomości, może największego matematyka Gaussa nazywać szkodnikiem, a bronić Hegla, bo ten ponoć uważał, że łatwiej jest wyprodukować dużo samochodów w fabrycwe, a nie w małym warsztacie rzemieślniczym.(sic),
    No a nazywania Schopenhaiera czy Nitsche prekusorami hitleryzmu, bo używali słowa” wola”” to szczególnie oryginalne odkrycie.

  134. Teista, kogo to moze obchodzic ?

  135. @Cadyk z Ger i Warsze

    Oto twoja mądrość i rady, będące jej popłuczynami :

    „Covid to jest taka plaga egipska, którą JHWH na nas spuścił za nasze grzechy? Nic nam więc nie zostaje, jeno pogodzić się z Wolą Boską, a ci, którzy walczą z owym Covidem, są zaś najwyraźniej ludźmi małej wiary.”

    Z jednym zgadzam się w 100%. Tak, ludzie, którzy walczą z covidem, rakiem, miażdżycą naczyń, gruźlicą i syfilisem, to na pewno są ludzie małej, albo i żadnej wiary. Są natomiast ludźmi pełnymi WIEDZY!
    I dlatego im się to udaje.

    Szanowny Cadyku, Weź Pan te swoje trąby jerychońskie i poleć nimi na Księżyc i dopiero , jak wrócisz, to będziemy mogli pogadać , jak równy z równym.
    I nie zamulaj, bo to grzech śmiertelny.

  136. @Rogger77 (9 października o godz. 12:20)

    Moja logika ma się dobrze. Także dlatego, że moje wątpliwości nie mają nic wspólnego z Twoimi. Ja mówię o wątpliwościach uzasadnionych, a Ty o wydumanych. Uczeń, który podałby w wątpliwość, że dwa dodać dwa to cztery, dowiódłby co najwyżej swojej ignorancji i lenistwa. Uczeń z mojego przykładu podałby w wątpliwość stwierdzenie nauczyciela, że dwa dodać dwa to np. dziewięć, albo że Ziemia jest starsza od najstarszych gwiazd. Odrębną kwestią jest to, że żaden szanujący się nauczyciel nie mógłby nauczać czegoś tak absurdalnego. Jak to więc możliwe, że Bóg, który ponoć jest rzeczywistym autorem Biblii, nakazał, by zapisano w niej, że najpierw stworzył niebo i ziemię, a dopiero potem Słońce i gwiazdy? Dlaczego Bóg miałby opowiadać takie dyrdymały? Czyżby nie wiedział, że jego kłamstwo wyjdzie na jaw? Jeśli Biblia kłamie w tak oczywistych kwestiach, to czy można wierzyć w prawdziwość czegokolwiek, co w niej napisano? Skoro nie można wierzyć Bogu, to czy można wierzyć tym, którzy go opisują? Samo to, że lektura Biblii rodzi takie wątpliwości, dowodzi, że w kwestii Boga Biblia kłamie.

  137. @Cadyk z Ger i Warsze
    10 października o godz. 10:25
    ja jestem ‎Cadyk nowoczesny, naukowy, postępowy, antysyjonistyczny i niewierzący!‎
    Szalom!‎
    …………………….
    Szalom.
    Lechu, „nie nadanżają” za Tobą. Gubią się w domysłach, hehehe
    Daj mi, proszę, namiary, na jakieś swoje publikacje, najlepiej w j. pol., książki itp.
    Najlepiej byłoby abyś napisał rzeczywistą (prawdziwą) historię Zachodu, vom Anfang an, lub from the beginning. Chociażby w zarysie.
    Szalom.

  138. Logo 10 października o godz. 23:48‎
    ‎1. Jaka jest twoja logika? O jedno, dwu czy wielowartościowej? Przypominam Ci więc, że logika wielowartościowa to rodzaj rachunku zdań, w którym przyjmuje się więcej niż dwie ‎wartości logiczne. Tradycyjny, ale błędny, gdyż nienaukowy (oparty na nieudowadnialnych ‎aksjomatach a nie na metodzie naukowej czyli empirycznej) rachunek zdań jest ‎dwuwartościowy jako iż są w nim możliwe tylko dwie wartości logiczne – tzw. prawda albo tzw. ‎fałsz, co z kolei odpowiada podstawowej intuicji związanej z prawdziwością wypowiedzi, ale ‎intuicja, jak wiadomo, mówi nam, że Ziemia jest płaska a Słońce krąży dookoła tejże płaskiej ‎Ziemi. Jednakże klasyczna dwuwartościowość jest tylko jedną z możliwości zakresu wartości ‎logicznych, gdyż możliwe są logiki, w których istnieją inne wartości logiczne, lub nawet takie, w ‎których występują więcej niż dwie wartości.‎
    W klasycznym ujęciu logiki zdanie może przyjmować alternatywnie jedną z dwóch wartości – ‎‎„prawda” albo „fałsz”. Jeżeli zdanie nie posiada jednej z tych właściwości, to automatycznie ‎posiada drugą. Jest to treścią tzw. prawa (wł. reguły) wyłączonego środka.‎
    Należy tu jednak zauważyć, że istotą rachunku zdań są takie przekształcenia zdań, które ‎zachowują dla nich pewne własności. W klasycznej logice taką własnością jest tzw. prawda, ‎zresztą niezdefiniowana. W poprawnym rozumowaniu wedle tej klasycznej a gruntu rzeczy ‎błędnej, bo nienaukowej logiki, to zdanie ostatecznie otrzymane na drodze przekształceń zdania ‎prawdziwego, zachowujących prawdziwość, także jest prawdziwe.‎
    Jednak owa „prawdziwość” może być zastąpione inną ideą. Na przykład w logice ‎intuicjonistycznej jest nią „uzasadnienie”. Zdanie może wtedy posiadać jedną z dwóch cech: ‎może być „uzasadnione”, bądź też nie. Istotną różnicą między „prawdą” a „uzasadnieniem” jest ‎to, że dla tego ostatniego nie zachodzi prawo wyłączonego środka, gdyż zdanie, które nie jest ‎nieuzasadnione, niekoniecznie musi być uzasadnione. W takim przypadku jedynie nie zostało ‎udowodnione jego uzasadnienie. Oznacza to, że można udowodnić, że P jest uzasadnione, że P ‎nie jest uzasadnione bądź nie można dowieść żadnego z powyższych. Poprawne rozumowanie ‎zachowuje jednak uzasadnienie zdań, a więc zdanie wywiedzione z uzasadnionego zdania jest ‎wciąż uzasadnione.‎
    Logikę nieklasyczną, tu konkretnie „rozmytą” po raz pierwszy przedstawił Lotfi Zadeh jako ‎formalizację niepewności, to jest zjawiska występowania obiektów, wobec których pewne ‎określenia stosują się tylko w pewnym stopniu.‎ (Wikipedia)

  139. Logo 10 października o godz. 23:48‎
    ‎2. Uczeń, który podałby w wątpliwość, że dwa dodać dwa to cztery, dowiódłby zaś swej ‎wysokiej inteligencji i umiejętności krytycznego myślenia, gdyż jak to już napisałem, dowód na ‎to, że 1+1=2 zajął B. Russelowi i A. Whiteheadowi aż 379 stron ich klasycznego dzieła ‎‎„Principia Mathematica”. W wywiadzie z okazji 90-tej rocznicy swych urodzin Russell ‎powiedział także, iż „’Principia’ było zdolne przeczytać tylko sześciu ludzi, w tym trzech ‎Polaków”. Według naukoznawcy Klemensa Szaniawskiego to nie był żart, gdyż istotnie niewielu ‎jest ludzi zdolnych przeczytać bardzo trudny tekst „Principiów”, a Russell bardzo cenił ‎dokonania polskich matematyków i logików.‎

  140. Logo 10 października o godz. 23:48‎
    ‎3. Twoje myślenie polega przecież na bezkrytycznej wierze w autorytety, a więc nie rozumiem ‎dlaczego nie przyjmujesz autorytetu Biblii, wręcz oczywistego dla większości Polaków i dla ‎ponad 2 miliardów chrześcijan? Dlaczego też uważasz, że niebo i ziemię (nie wiem zresztą czy ‎chodzi ci tu o glebę, czyli ziemię, czy też o Ziemię, jako planetę i niebo jako zjawisko fizyczne ‎czy też o Niebo jako Raj czy Eden) nie mogłyby być w Biblii cudownie stworzone przez JHWH ‎przed Słońcem i gwiazdami? Jeśli cud stworzenia Słońca i gwiazd z niczego, tylko boską wolą, ‎jest w Biblii możliwy, to możliwe jest przecież w niej także to, że ów JHWH najpierw stworzył ‎niebo i Ziemię, a dopiero potem Słońce i gwiazdy.‎
    ‎4. Poza tym, to przypominam ci jako Cadyk niewierzący i postępowy, że wiara jest z definicji ‎bezrozumna, gdyż nie kieruje się ona ani wiedzą, ani rozumem, ani też logiką, a ty wyraźnie ‎wymagasz tu przeprowadzenia niemożliwego przecież naukowego czyli empirycznego dowodu ‎na istnienie boga czy bogów oraz logiki w wierze, która przecież z definicji nic nie może mieć ‎wspólnego z nauką, wiedzą i logiką – obojętnie jaką logiką.‎
    Szalom!‎

  141. Logo 10 października o godz. 23:48‎ – mała errata ad 1.
    ‎1. Jaka jest twoja logika? Czy piszesz tu o logice jedno, dwu czy wielowartościowej? ‎Przypominam Ci więc, że logika wielowartościowa to rodzaj rachunku zdań, w którym ‎przyjmuje się więcej niż dwie wartości logiczne. (dalej w/g Wikipedii).‎

  142. magrud1 10 października o godz. 18:41‎
    Pisałem o wierzących, w tym nawet tzw. kapłanach (nie mylić z kapłonami), którzy zamiast ‎przyjąć, że Covid to jest taka plaga egipska, którą JHWH na nas spuścił za nasze grzechy, ‎szukają pomocy w nauce a nawet i medycynie, która przecież wciąż jest głównie sztuką – w ‎porównaniu do astronomii, to jest ona bowiem wciąż na etapie astrologii, a w porównaniu do ‎chemii – na etapie alchemii.‎
    Poza tym, to widzę, że ty, w odróżnieniu ode mnie, jesteś osobą głęboko wierzącą, tyle że ty ‎wierzysz naukę, gdyż piszesz, że lekarze są „pełni wiedzy”, gdy tymczasem, to mechanik ‎samochodowy, który by wiedział tyle o funkcjonowaniu i naprawianiu samochodu co nawet ‎laureat nagrody Nobla z medycyny wie o funkcjonowaniu ludzkiego organizmu, nigdy by nie ‎został zatrudniony w żadnym porządnym warsztacie samochodowym. Podobnie też programista, ‎który by wiedział tyle o komputerze, co najlepszy nawet psychiatra wie o ludzkim mózgu, nie ‎napisał by nigdy żadnego działającego programu mającego ponad kilka rozkazów w języku ‎maszyny. A to, że medykom czasami coś się udaje, to tylko dlatego, że organizm ludzki ma ‎ogromne rezerwy i ogromne, wciąż medycynie nieznane, zdolności do regeneracji i walki z ‎chorobami, czy to spowodowanymi bakteriami, czy też wirusami. Weź więc tę swoją ‎prymitywną wiarę w naukę i uczonych i poleć z nimi na księżyce Jowisza czy Saturna i dopiero, ‎kiedy z nich wrócisz, to być może będziemy mogli pogadać , jak równy z równym.‎

  143. Salto mordale 10 października o godz. 18:22‎
    To obchodzi i to bardzo każdego prawdziwie wierzącego. Nie moja to zaś wina, że nie zostałeś ‎jeszcze pobłogosławiony, tak jak np. ja, otrzymaniem łaski wiary (https://wola-boga-ojca.pl/spis-‎artykulow). No cóż, taka jest widać wola Pana Jezusa i Jego Matki Maryi z Nazaretu, która ‎została zapłodniona przez Ducha Świętego bez nasienia a następnie urodziła Ona Jezusa ‎Chrystusa, Zbawiciela Naszego, zachowując swe nienaruszone dziewictwo.‎
    Amen!‎

  144. Lewy 10 października o godz. 15:08‎
    ‎1. I co tego, że Hegel jest dla ciebie za trudny? Ja zaś „wyłożyłem” się dopiero na dowodzie ‎tego, że 1+1=2, który jednak zajął B. Russelowi i A. Whiteheadowi aż 379 stron ich klasycznego ‎dzieła „Principia Mathematica”. W wywiadzie z okazji 90-tej rocznicy swych urodzin Russell ‎powiedział jednak, ku memu pocieszeniu, że „’Principia’ było zdolne przeczytać tylko sześciu ‎ludzi, w tym trzech Polaków”. Według naukoznawcy Klemensa Szaniawskiego to nie był żart, ‎gdyż istotnie niewielu jest ludzi zdolnych przeczytać bardzo trudny tekst „Principiów”, a Russell ‎bardzo cenił dokonania polskich matematyków i logików. A ja matematykiem nie jestem, a ‎tylko e k o n o m i s t ą i politologiem…‎

  145. Lewy 10 października o godz. 15:08‎
    ‎2. Kubuś Puchatek miał zaś rację, gdyż tylko eksperyment naukowy, tu polegający na ‎organoleptycznym sprawdzeniu stanu słoika z miodem, może nam coś powiedzieć o tym, czy w ‎tym słoiku jest miód, czy też go tam nie ma.‎

  146. Lewy 10 października o godz. 15:08
    ‎3. Filozofia Hegla dała zaś impuls filozofii Marksa, podobnie jak filozofia Sokratesa dała impuls ‎filozofii Platona, a więc nic w tym dziwnego, że Hegel ma dziś aż tylu zwolenników. ‎

  147. Lewy 10 października o godz. 15:08
    ‎5. Według Hegla ilość przechodzi w jakość, a dokładniej zmiany ilościowe powodują zmiany ‎jakościowe. Np. kiedy mamy w danym mieście czy kraju mało samochodów, np. 1 na 100 osób, ‎to nie stanowią one problemu, ale kiedy ich ilość przekroczy, tak jak np. w Warszawie czy ‎ogólniej w Polsce, pewien krytyczny próg, powiedzmy około 50 na 100 osób (a przypominam, ‎że w Polsce przypada dziś około 60 samochodów na 100 osób) to stają się one problemem ‎nierozwiązywalnym w systemie kapitalistycznym, gdyż powodują one nieustanne „korki”, ‎utrudnienia dla pieszych np. poprzez niepoprawne ich parkowanie a także zatruwają one ‎środowisko, a paliwo dla nich, importowane często na kredyt, i drogi dla nich, także często ‎budowane na kredyt, powodują wzrost zadłużenia Polski zagranicą. Dodajmy tu, last but not ‎least, te, jakże przecież liczne, ofiary wypadków samochodowych i jakże wielkie koszta tychże ‎wypadków…‎
    ‎6. Natomiast ani niejaki „Schopenhaier” ani też niejaki „Nitsche” NIE mogli być prekursorami ‎hitleryzmu, w odróżnieniu od woluntarystycznych, antynaukowych filozofów niemieckich, ‎takich jak np. Schopenhauer czy Nietzsche.‎
    Szalom!‎

  148. Lewy 10 października o godz. 15:08
    ‎4. Jeśli zaś wiek ponad 70 latek jest dla ciebie „mało letni”, to znaczy, że czekają mnie jeszcze ‎długie d e k a d y żywota. Gauss był zaś obiektywnie szkodnikiem, gdyż na jego „krzywą ‎dzwonową” powołują się domorośli s t a t y s t y c y, niestety często nawet z dyplomami ‎profesorskimi, dochodząc przy pomocy tejże „krzywej” do fałszywych z definicji wniosków, ‎gdyż opartych na błędnie przyjętych założeniach, tu konkretnie co do tego, że zjawiska, które ‎oni badają, mają tzw. rozkład normalny, czyli opisany ową „krzywą” Gaussa. Jak więc widać, ‎nie masz pojęcia o matematyce, statystyce i o metodologii nauki. Ale to samo można przecież ‎powiedzieć o ogromnej większości naukowców, szczególnie zaś tych z Polski.‎

  149. @magrud1
    10 października o godz. 18:41
    Z chorobami nie trzeba walczyć, jedynie poznać ich faktyczne przyczyny i przyczynowo usunąć skutki, jakimi one są. Nie ma chorób nieuleczalnych, są jedynie nieuleczalnie chorzy ludzie. Wszystkie choroby można wyleczyć, natomiast nie wszystkich ludzi.
    Bo, jak to napisał w „Dziejach” Herodot:
    „Z potraw, które się zjada, powstają wszystkie choroby ludzkie.”
    No ale wtedy, praktycznie cała medycyna i farmacja przestałyby istnieć. A im nie zależy na skutecznym wyleczeniu ludzi a na zyskach. Ludzie mają chorować i biznes się kręci.

  150. dekady

  151. statystycy

  152. Wydawało mi się, że Word Press zakazuje używania wyrazów „dekady” i/lub „statystycy”.

  153. Swoją drogą, to pokażę wam dzisiaj na mojej osobie, co oznacza śmiertelna słabość ciała i ‎pustka w duszy. Piszę to wieczorem, po uzyskaniu boskiej pomocy i płaczę, bo nie była to ‎choroba, ale Pan Jezus pokazał mi, co oznacza takie cierpienie. Musicie bowiem, wy ‎niedowiarki z tego bloga, zrozumieć, że ja żyję tylko dla Boga i Naszej Wiary. To zaś wymaga ‎pracy w ciszy nocnej, zrywania się wczesnym rankiem na spotkania z Panem Jezusem, a ‎wstrząsające przeżycia duchowe także „rozrywają serce”. Do tego dochodzi też moje pragnienie ‎dawania świadectwa wiary z trafianiem na pustkę duchową. W naszej Jedynie Słusznej Wierze ‎Rzymskokatolickiej, a dokładniej w Jej Świątyniach, nie można jednak przekazywać takich ‎doznań, ale czyni to błędny neokatechumenat, który za obecnego papieża Franciszka bez ‎numeru porzucił Jedynie Słuszne Nauki Naszego Świętego, Ojca Świętego Jana Pawła II. ‎Wczoraj na taką pustkę duchową trafiłem na spotkaniu z członkami AA, gdzie zaleciłem, aby ‎skierować się ku duchowości, korzystać z Eucharystii, prosić o uwolnienie z nałogu, błagać o ‎ochronę Michała Archanioła i wołać wspólnie do Boga (a przecież aż 5 razy wspominają o tym ‎w ich 12 krokach ku trzeźwości). Niestety, ale za podszeptem Szatana, jeden z uczestników tej ‎sesji obraził się na mnie za to, że wspomniałem o uzdrowieniu (uwolnieniu z nałogu) i szerzeniu ‎wiary, bo to podobno obraża ateistów, a wśród alkoholików mogą być też jehowici i ‎muzułmanie. Tak to Katolicy Rzymscy, wyznawcy Jedynie Słusznej Wiary, są dyskryminowani ‎i prześladowani w Polsce. O tempora! O mores!
    (https://wola-boga-ojca.pl)‎

  154. magrud1 10 października o godz. 18:41‎
    P.S. – jakie to sukcesy ma konkretnie ta, tak przez ciebie wychwalana, medycyna w walce z ‎chorobami? Jak na razie, to potrafi ona raczej przedłużać agonię, a nie leczyć, a taka np. ‎stomatologia wciąż jest na etapie iście średniowiecznych tortur i nie potrafi, jak dotąd, ‎zregenerować nawet tak relatywnie prostego organu, jakim jest przecież ząb. Co też medycyna ‎wie o wirusach, skoro jest ona wobec nich bezsilna – vide obecna epidemia „Covidowa”, a ‎przecież wirus to jest bardzo proste DNA czy RNA, tak proste, że oficjalna medycyna, wbrew ‎zresztą faktom, nie zalicza ich do organizmów żywych, mimo iż twierdzi ona, że wszystkie ‎organizmy żywe mają genom w postaci DNA, a wirusy mają przecież DNA albo też bardzo do ‎niego zbliżony RNA. Co zaś do nowotworów, to medycyna wie tylko tyle, że jest to grupa ‎chorób, w których komórki organizmu dzielą się w sposób niekontrolowany, a nowo powstałe ‎komórki nowotworowe nie różnicują się w typowe komórki tkanki. Utrata kontroli organizmu ‎nad podziałami jego komórek jest zaś związana z mutacjami genów kodujących białka ‎uczestniczące w cyklu komórkowym, a mutacje te powodują, że komórka wcale lub ‎niewłaściwie reaguje na sygnały z organizmu i że część tych mutacji jest dziedziczona (ale jak i ‎dlaczego, to tego lekarze nie wiedzą). W leczeniu nowotworów stosuje się więc dziś bardzo ‎prymitywne metody takie jak radioterapię, leczenie chirurgiczne, chemioterapię i ‎hormonoterapię, które z reguły mają ujemny wpływ na chorego, gdyż niszczą one „na ślepo” nie ‎tylko komórki rakowe, ale też i komórki zdrowe – szczególnie zaś chemioterapia i ‎hormonoterapia, bowiem jak na razie, to medycyna nie rozumie subtelności mechanizmu DNA ‎na tyle, aby nim w sposób świadomy sterować, tak jak np. programista poprzez program kieruje ‎komputerem i tym samym nie dopuścić do szkodliwych mutacji na poziomie genów czy też ‎‎„kodu życia” – DNA.‎
    Szalom!‎
    Twoje Cadyk z Ger

  155. @Polska Komunistyczna – 10 października o godz. 12:17 + 13:34

    Twój słowotok kropka w kropkę przypomina wynurzenia Teisty tylko w innej tematyce. Teista jest nawiedzony i Ty również. Jedna moneta, orzeł i reszka.
    Choć Twój ból istnienia podobnie jak u Teisty jest potężny jak ogień i lawa to jednak staraj się opanować emocje, a gdy się ogarniesz przejdź do konkretów.

  156. Optymatyk 11 października o godz. 12:28‎
    Otóż to – z chorobami nie trzeba walczyć, a jedynie trzeba poznać ich faktyczne przyczyny i je ‎wyeliminować. Są zaś obecnie choroby nieuleczalne i są też więc i nieuleczalnie chorzy ludzie. ‎Nie wszystkie choroby można bowiem dziś wyleczyć, a w kapitalizmie to nawet nie można ‎wyleczyć wszystkich ludzi chorujących na uleczalne choroby, gdyż zbyt dużo bogactwa należy ‎w tym amoralnym z definicji ustroju do malej garstki bezwzględnych, amoralnych ‎wyzyskiwaczy, zwanych w mediach opanowanych przez wielki kapitał „przedsiębiorcami”. I ‎zgoda, że w kapitalizmie, to medycynie i farmacji zależy na tym, aby leczyć, a nie wyleczyć, ‎gdyż lekarze i farmaceuci zarabiają przecież tylko na osobach chorych, a więc są zainteresowani ‎w tym, aby tych chorych było jak najwięcej. Stąd też leczenie polega w kapitalizmie nie ‎wyleczeniu pacjenta, a utrzymywaniu go jak najdłużej w stanie pozbawienia zdrowia, a kiedy ‎pacjentów, a więc też i zysków zaczyna ubywać, albo za wolno oni przybywają, to wymyśla się ‎albo „organizuje” epidemie, takie jaki np. ta obecna.‎

  157. Cadyk z Ger i Warsze
    10 października o godz. 10:20

    „Nie ma też czegoś takiego jak „człowieczy i biologiczny zmysł moralny”. Ludzie są bowiem ‎irracjonalni z natury, a o czym najlepiej świadczy powodzenie różnych religii, z których każda ‎jest przecież absurdalniejsza niż inne, a biologa z moralnością i etyką nie ma nic wspólnego”

    Czegoś takiego jak „biologiczny zmysł moralny” na pewno nie ma, ale i nie ma Irracjonalności „z natury” – czyli dziedzicznej, z urodzenia. Słyszałeś o irracjonalnych zwierzakach? A przecież jesteśmy zwierzakami. Biologowie mawiają, że w „człowieku jest całe zwierzę, w zwierzęciu – niecały człowiek”. To, czego nie ma w zwierzęciu, a jest w człowieku, nazywa się „kulturą”. Irracjonalność jest więc wytworem dość zaawansowanej kultury człowieka mówiącego (homo loquens), a nie natury, rozumianej jako bezrozumny i bezcelowy rozwój materii. Zwierzę żyje wyłącznie w świecie fizycznym, a nie wyobrażonym. więc się kieruje zmysłami i doświadczeniem zdobywanym samodzielnie (nawet kiedy naśladuje rodziców), do niczego mu nie jest potrzebna irracjonalność. Człowiek mówiący zdobywa wiedzę o świecie również w drodze językowego przekazu. W miarę rozwoju języka pojęciowego słowa odrywają się od rzeczy, stają się wieloznaczne i dopiero wtedy można mówić o początkach irracjonalności. Irracjonalność jest więc wytworem człowieka rozumnego, mądrego, homo sapiens.

    Powodzenie różnych religii nie świadczy o irracjonalności „z natury” w tym sensie, że religijność nie jest wkomponowania w zwierzęcą naturę człowieka i nie jest przekazywana w genach. Jest natomiast efektem podobnej drogi rozwoju dwunożnych człowiekowatych – ich mowy, umiejętności myślenia i komunikacji między osobnikami i plemionami.

  158. polska socjalistyczna 11 października o godz. 14:52‎
    To ty powtarzasz i to w kółko, te stare, wyświechtane a mocno skompromitowane hasła PZPR-‎owskiej propagandy o rzekomej Polsce Ludowej w latach 1944-1989, rzekomej władzy ludzi ‎pracy w PRL-u, budowie tamże socjalizmu, choć przecież cały czas ustrojem był tam kapitalizm ‎państwowy etc. Nie jesteś też wciąż w stanie zrozumieć, że gdyby w Polsce po II wojnie ‎światowej przeprowadzono nie nacjonalizację, a uspołecznienie kapitału, to polscy ludzie pracy, ‎czyli robotnicy, rolnicy i inteligencja pracująca poczuli by się właścicielami i gospodarzami tej ‎Prawdziwie Ludowej Polski. Ale że PRL-em rządziła nie klasa robotnicza, czy też szerzej ludzie ‎pracy, jak to wmawiała „Trybuna Ludu” i „Dziennik Telewizyjny”, a tylko zawodowi biurokraci ‎z nomenklatury PPR-PZPR, czyli partii mających Polskę i robotników tylko w nazwie, ale nie ‎wśród członków swojej „partii wewnętrznej”, czyli głównie Biura Politycznego i Sekretariatu ‎Komitetu Centralnego (inaczej osób majach w tych partiach coś do powiedzenia), to nie doszło ‎by w Polsce do buntów robotniczych w latach 1956, 1970, 1976 i 1980, a w roku 1989 to ‎polska klasa pracująca nie oddala by Polski pod kontrolę zachodniego kapitału. Ale cóż, jesteś ‎przecież starym bolszewikiem, na dodatek chazarskiego, a nie polskiego pochodzenia, a więc ‎jesteś z definicji niereformowalny, bo tak jak twoi przodkowie ty nie myślisz, ale wierzysz, tyle ‎że nie jak twoi chazarscy przodkowie w Torę, Talmud i Zohar, ale w histmat (materializm ‎historyczny) i diamat (materializm dialektyczny) a twoje poglądy można znaleźć w „Krótkim ‎słowniku filozoficznym” pod red. M. Rozentala i P. Judina (polskie wydanie np. Książka i ‎Wiedza, 1955).‎

  159. Nie będę też tu z tobą wchodził w pyskówki, bo i po co, ale zapytaj się samego siebie, czy ‎możliwe by było, aby polscy robotnicy „sami z siebie” zrezygnowali w roku 1989 i to w ‎praktyce bez najmniejszego protestu z posiadania fabryk, kopalni, bogactw m i n e r a l n y c h ‎etc.? Oni przecież nie protestowali przeciwko przejęciu tych bogactw przez zachodni kapitał, ‎gdyż nie czuli się ich właścicielami, a tylko pracownikami najemnymi, wyzyskiwanymi przez ‎takich jak ty, czyli przez ówczesną PZPR-owską nomenklaturę z generałem J a r u z e l s k i m na ‎czele.‎
    I daj spokój Teiście – czy naprawdę nie widzisz, że to jest człowiek ciężko chory psychicznie, ‎pewnie ofiara tzw. transformacji, ale to jest moim zdaniem temat na osobną dyskusję.‎

  160. Optymatyk 11 października o godz. 1:49‎
    Nie tylko oni nie nadążają. A znaleźć mnie można np. tu:‎
    https://www.researchgate.net/profile/Lech_Keller2‎
    https://monash.academia.edu/LechKeller
    Książki, o których wspominasz, wymagają zaś solidnego grantu na ich napisanie albo też sporej ‎zaliczki od wydawcy, ale kto dziś na tzw. Zachodzie sfinansuje dzieło, które obnaży jego nicość? ‎A poza tym Zachodem, to nie wiem, do kogo się zwrócić w tej sprawie.‎
    Szalom!‎
    Twoje Cadyk, wiesz które ;-)‎

  161. polska socjalistyczna 11 października o godz. 14:52‎
    Raz jeszcze najważniejsze – to przecież nie ja, a tylko ty powtarzasz i to w kółko, te stare, wyświechtane a mocno skompromitowane hasła PZPR-‎owskiej propagandy o rzekomej Polsce Ludowej w latach 1944-1989, rzekomej władzy ludzi ‎pracy w PRL-u, rzzkomej budowie tamże socjalizmu, choć przecież cały czas ustrojem był tam kapitalizm ‎państwowy etc. Nie jesteś też wciąż w stanie zrozumieć, że gdyby w Polsce po II wojnie ‎światowej przeprowadzono nie nacjonalizację, a uspołecznienie kapitału, to polscy ludzie pracy, ‎czyli robotnicy, rolnicy i inteligencja pracująca poczuli by się właścicielami i gospodarzami tej ‎Prawdziwie Ludowej Polski. Ale że PRL-em rządziła nie klasa robotnicza, czy też szerzej ludzie ‎pracy, jak to wmawiała „Trybuna Ludu” i „Dziennik Telewizyjny”, a tylko zawodowi biurokraci ‎z nomenklatury PPR-PZPR, czyli partii mających Polskę i robotników tylko w nazwie, ale nie ‎wśród członków swojej „partii wewnętrznej”, czyli głównie Biura Politycznego i Sekretariatu ‎Komitetu Centralnego (inaczej osób mających w tych partiach coś do powiedzenia), to doszło w ‎PRL-u do buntów robotniczych w latach 1956, 1970, 1976 i 1980. Gdyby w PRL-u rządzili ‎ludzie pracy, to w roku 1989 nie oddali by oni Polski pod kontrolę zachodniego kapitału.‎

  162. żeby nie było wątpliwości:
    Dr Jekyll and Mr. Hyde to nowela Roberta Louisa Stevensona, która została opublikowana po raz pierwszy w 1886 roku.

    „Żabka konająca” to tytuł wzruszającego wiersza poetki z wyższych sfer który został przytoczony przez K.Dickensa w książce „Klub Pickwicka”
    Ps. śmiem przypuszczać, że sam pisarz stworzył ten kicz na użytek powieści.

  163. pombocek 11 października o godz. 18:34‎
    A więc zgadzamy się w tym, że na pewno nie ma czegoś takiego jak „biologiczny zmysł ‎moralny”, ale faktem jest, że jest irracjonalność istnieje niejako „z natury” – czyli że jest ona ‎dziedziczna, nawet wśród zwierząt. Słyszałeś pewnie o lemingach, czyli o klasycznym ‎przypadku irracjonalnych zwierzaków, które najpierw irracjonalnie mnożą się na potęgę, ‎pomimo braku pożywienia, a w sytuacji masowego rozmnożenia się gatunku w dużych grupach ‎opuszczają one przegęszczony teren i wędrują łącząc się w wielkie gromady. Podczas tej ‎migracji przebywają rzeki, a nawet wchodzą do morza i płyną przed siebie, ale że nie potrafią ‎one ocenić odległości do celu, to masowo toną, jeśli odpowiednio szybko nie natrafią na ląd, a ‎nie są one w stanie przepłynąć dystansu większego niż 200 metrów.‎
    Zgoda, biologicznie jesteśmy zwierzakami, ale od dawna nie żyjemy w naturze, a tylko w ‎kulturze, czyli w czymś sztucznym, nienaturalnym. Zgoda też, że irracjonalność ludzi jest ‎wytworem kultury, ale niekoniecznie zaawansowanej i powstaje ona na podłożu naszej, wciąż ‎zwierzęcej natury. Rozwój natury jest zaś procesem stochastycznym, a nie „bezrozumnym” czy ‎‎„bezcelowym”. Za mało zresztą jeszcze wiemy o rozwoju natury, aby coś mądrego na ten temat ‎powiedzieć.‎
    Nie jest też tak, że każde zwierzę żyje wyłącznie w świecie fizycznym, a nie wyobrażonym, ‎gdyż różnica pomiędzy małpami naczelnymi a nami jest w zasadzie płynna i nie tylko małpy ‎naczelne, ale też wiele innych wyżej rozwiniętych ssaków ma wyraźne życie psychiczne, sporo ‎zwierząt posługuje się narzędziami, buduje sobie gniazda etc. Ty zaś wyraźnie przywiązujesz ‎zbyt dużą wagę do języka mówionego czy pisanego, a ignorujesz inne sposoby porozumiewania ‎się (przekazywania informacji) niż językowe.‎
    Irracjonalność jest zresztą szkodliwa i nikomu nie jest ona potrzebna, ale że jesteśmy ‎produktami ewolucji, która jest procesem stochastycznym, to jesteśmy w dużej mierze ‎irracjonalni, jako iż nie jesteśmy jakimiś idealnymi istotami stworzonymi „na obraz i ‎podobieństwo” jakiegoś idealnego kreatora. Irracjonalność nie zaczyna się zresztą od tego, że ‎‎„słowa odrywają się od rzeczy”, ale od tego, że kiedy nie rozumiemy otaczającego nas świata, to ‎wytwarzamy sobie irracjonalnie zbędne byty takie jak bogowie, diabły, duchy etc. aby w ten ‎sposób wyjaśnić sobie otaczający nas świat. I to jest właśnie irracjonalność, a jej najlepszym jej ‎przykładem są wierzenia religijne. Irracjonalność NIE jest więc wytworem człowieka rozumnego, ‎mądrego, homo sapiens, a tylko człowieka prymitywnego, którym zresztą wciąż jesteśmy, a ‎świadczy o tym choćby fakt, że tylko około 10% ludności świata to są racjonaliści, a reszta, ‎czyli około 90% wyznaje taką czy też inną religię.‎
    Powodzenie różnych religii świadczy więc o irracjonalności tego człowieka podobno myślącego. ‎Zgoda, że religijność nie jest przekazywana w genach, ale jest ona przekazywana drogą płciową ‎od rodziców do ich potomstwa w tym sensie, że dzieci katolików wychowywane są jako ‎katolicy, dzieci protestantów jako protestanci a dzieci muzułmanów jako muzułmanie i tak to te ‎irracjonalne wierzenia religijne przekazywane są z pokolenia na pokolenie.‎
    Religijność jest zresztą wynikiem ograniczeń umysłowych i lenistwa wierzących, którym łatwiej ‎jest żyć, irracjonalnie wierząc, że czuwa nad nimi jakiś dobry Panbóg, niż szukać własnym ‎rozumem odpowiedzi na nurtujące ich pytania egzystencjalne. Jak to dawno temu napisał Karol ‎Marks: „Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw ‎nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego ‎świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu” („Przyczynek do krytyki ‎heglowskiej filozofii prawa” – wstęp str. 1).‎
    Szalom!‎
    Cadyk z Ger i Warsze

  164. @Cadyk z Ger (11 października o godz. 8:38, 8:41, 8:49, 8:52)

    Ani to, co już podniosłeś, ani to, co ewentualnie jeszcze podniesiesz, nie zmieni tego, że Ziemia istnieje krócej od Słońca i wielu innych gwiazd i że wynikających z tego konsekwencji nie sposób ignorować.

    Jeden dodać jeden równało się dwa zanim powstały Principia. By dowieść, że dwa dodać dwa równa się cztery, wystarczy posłużyć się liczydłem.

    Wiara w Boga – jak każde kłamstwo – też ma swoją logikę. Problem w tym, że wierni nie chcą przyznać, że zostali okłamani. Trwanie w wierze można więc porównać do syndromu sztokholmskiego.

  165. logo 13 października o godz. 1:36‎
    ‎1. Skąd ta twoja pewność, że Ziemia istnieje krócej od Słońca i wielu innych gwiazd i że ‎wynikających z tego konsekwencji nie sposób ignorować? A może żyjemy, jak np. u Lema czy ‎w „Matrixie”, w jakiejś komputerowej symulacji, a więc to, co się nam wydaje prawami ‎przyrody czy logiki, to może być tylko kaprys programisty…‎
    ‎2. Posługując się liczydłem, stwierdziłeś, że dwa koraliki plus dwa koraliki to są cztery koraliki, ‎z czego błędnie posługując się metodą indukcji stwierdziłeś, że zawsze 2+2=4. Ale w ‎matematyce, to NIE wystarczy posłużyć się liczydłem, gdyż wtedy dowodzisz tylko to, że tobie ‎wyszło na liczydłach iż 2+2=4, ale NIE dowiedziesz w ten sposób, że 2+2 ZAWSZE musi być 4. ‎I dlatego też matematycy, tu konkretnie Russell i Whitehead, musieli udowodnić metodą ‎matematyczną, czyli dedukcyjną, a nie indukcyjną, którą ty tu błędnie zaproponowałeś, że ‎‎1+1=2, z czego oczywiście wynika dalej, że 2+2= 4 etc..‎
    ‎3. Zgoda – wiara w bogaczy bogów – tak jak każde kłamstwo – też ma swoją logikę, szczególnie, ‎że mamy logiki jedno, dwu i wielowartościowe i że wierni nie chcą przyznać, że zostali ‎okłamani i że w związku z tym trwanie w wierze można więc porównać do syndromu ‎sztokholmskiego. Niemniej jednak głupich jest zawsze więcej niż mądrych, a więc dość jeszcze ‎długo będą w Polsce i nie tylko w Polsce rzesze ludzi „ubogich duchem”, lgnące do kościołów, ‎w tym rzymskokatolickiego, szukające w nim odpowiedzi nie tyle na pytania egzystencjalne, ‎gdyż oni takich pytań w swej duchowej nędzy zadawać nie są w stanie, a tylko będą szukać ‎narkotyku uśmierzającego ból istnienia, którym to narkotykiem jest przecież każda religia. Jak to ‎dawno temu napisał Karol Marks: „Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej ‎nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego ‎stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ‎ludu” – Karol Marks „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa” (wstęp str. 1).‎
    Szalom

  166. Widzę, że oprócz ludzi poważnie dyskutujących nad podnoszonymi przez prof. Hartmana kwestiami uwili sobie tu gniazdko dziwni ludzie. Jedni nie rozumieją, że na KUL-u oprócz teologii uprawiane z powodzeniem były i są inne dyscypliny nauki i uprawianie ich tu nie jest dla nich dyskwalifikujące.
    Drudzy są gotowi dowodzić, że uniwersytety oddalone od wielkich metropolii są z gry skazane na prowincjonalność uprawianej tu nauki. Jakby nie wiedzieli o Yale, Harvardzie, Oxfordzie, Leeds, Tartu czy Uppsali, ani nie rozumieli efektu globalizacji.
    Prowincjonalność dziś polega na zamknięciu się na utartych ścieżkach nauki, braku ambicji kierownictw uczelni i samych badaczy, a nie na odległości od Nowego Jorku, Londynu czy Tokio.
    Nie bronię, będąc sam ateistą, KUL-u, ale bronię potrzeby wiedzy o tym, o czym się pisze, racjonalności rozumowania i unikania schematyzmów w rozumowaniu

  167. Zawiadamiam, że jestem obecnie Cadykiem.

  168. Font Color

    body {
    font-size:40px;
    font-weight:bold;
    text-align:center;
    }

    BASIA
    BASIA

  169. Cadyk z Ger (15 października o godz. 9:12)

    Nawet jeżeli nasza rzeczywistość to tylko Matrix, Architekt zadbał o to, by Ziemia nie powstała na początku. Zadbał też o to, żeby w Biblii znalazły się kłamstwa, które po jakimś czasie zostaną zdemaskowane.

    Wygląda na to, że nie jestem wystarczająco mądry, by dostrzec potrzebę przeprowadzenia matematycznego dowodu na to, że dwa dodać dwa równa się cztery. Gdybym jednak był, to sądzę, że potrafiłbym taki dowód zmieścić na dwóch lub trzech kartkach.

    Jeśli Bóg jest i jest taki, jaki powinien być Bóg, to kościoły muszą w nim budzić szczególną odrazę. Przecież te wszystkie msze, modlitwy, procesje i rozmaite ceremonie i ceremoniały to znieważające Boga próby przekupienia go, by po śmierci, a może nawet jeszcze za życia, traktował nas lepiej, niż na to zasługujemy. Wiernym trudno to dostrzec, a jeszcze trudniej przyznać, że się to dostrzegło.

  170. Pałkarze blogowi pod przewodnictwem Cudaka z Sedesu jako nasłani cyberprzestępcy podszywają się (prostytucja męska) udają moje wpisy (nawet przenoszą ze strony internetowej, mieszając je ze swoimi rzygowinami duchowymi) i bezkarnie używają mojej nazwy, parafując to stroną internetową.
    1. 8 października 17.10
    2. 8 października 19.40
    3. 11 października 18.22
    4. 11 października 14.14
    Nie mogę pojąć, że Prawda może wywołać tak niskie instynkty, a parafuje to http://www.polityka.pl
    Poproszę Boga Ojca, aby pokazał wam co czynicie, bo gubicie dusze własne i czytających. Pokazujecie zarazem moc Bestii, której służycie…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  171. Teista 17 października o godz. 22:06‎
    Czy nie sądzisz, że nazywając mnie „Cudakiem z Sedesu” obrażasz mnie i moje uczucia ‎religijne? Czy nie uważasz także, że to jest rodzaj antysemityzmu?‎

  172. Stefanku 16 października o godz. 17:46‎
    Uniwersytet z definicji musi być uniwersalny, a nie katolicki, techniczny, medyczny, ‎ekonomiczny etc. Uniwersytety w Yale, Harvardzie, Oxfordzie etc. oraz moje almae matres ‎‎(Melbourne i Monash), nie mają więc w nazwie przymiotnika typu „katolicki”, „medyczny” czy ‎‎„techniczny”. A nauki to w Polsce już od dawna nie ma, dzięki „reformom” Balcerowicza, które ‎niszcząc polski przemysł, szczególnie zaś wysokich technologii (high tech) zniszczyły też polską ‎myśl techniczną i tym samym polską naukę.‎

  173. logo 17 października o godz. 17:03‎
    Skąd u Ciebie ta pewność, że kłamstwa biblijne zostaną zdemaskowane? Ludzie chcą przecież ‎w nie wierzyć, gdyż to jest dla nich rodzaj narkotyku, gdyż są oni irracjonalni – „Religia jest ‎westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych ‎stosunków. Religia jest opium ludu” – Karol Marks „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii ‎prawa” (wstęp str. 1). Przecież gdyby ludzie byli racjonalni, to nie wierzyliby w bajki ‎zgromadzone w Biblii. Obawiam się więc, że wiara religijna będzie towarzyszyć ludzkości do ‎końca, tak samo jak pasożyt towarzyszy do końca swemu żywicielowi.‎
    Co zaś do dowodu, że 1+1=2, to jak dotąd, nikt nie przeprowadził krótszego, a ja na pewno się ‎za to nie wezmę, gdyż nie jestem matematykiem, a jako empirykowi, to wystarczy mi, że jak ‎dotąd, nie dowiedziono nic przeciwnego i że zawsze w praktyce wychodzi mi, że 1+1=2. 100% ‎pewności oczywiście nie mam, ale opieram się na dowodzie Russella i Whiteheada oraz na ‎praktyce.‎
    To czy bóg jest czy też go nie ma, to nie ma zaś praktycznego znaczenia, gdyż wszelkie religie, ‎kościoły, zbory, cerkwie, synagogi, meczety etc., z bogiem czy bogami nic wspólnego przecież ‎nie mają, ale są dobrym sposobem na wygodne życie dla ich kleru.‎

  174. Drogi Teisto,
    Z przykrością stwierdzam, że znów mnie Acan obrażasz, mam jednak nadzieję że nieświadomie, ‎nazywając mnie, jak by nie było Cadyka z Ger, po raz kolejny i to po antysemicku „Cudakiem z ‎Sedesu”. Ale masz Waćpan rację pisząc, że owe „maseczki” zapierają dech, robi się z tego ‎niedotlenienie mózgu i stąd te „ich” różne wyczyny.‎
    Poza tym, to Polska od dawna nie ma już prezydenta , gdyż nawet Mościcki, co to tchórzliwie ‎uciekł z Polski w roku 1939, nie był przecież legalnym prezydentem, a tylko z nadania ‎samozwańczego marszałka Piłsudskiego, który z kolei doszedł do władzy nielegalnie, czyli ‎przez zamach stanu. Tak więc Polska miała, jak dotąd, (nie licząc de facto prezydenta, czyli ‎Naczelnika Tadeusza Kościuszki, gdyż była wówczas dwuwładza: Naczelnik de facto i ‎zdradziecki król de jure), tylko dwóch legalnych prezydentów: Gabriela Narutowicza, ‎zamordowanego przez skrajną, katolicką prawicę, poprzedników obecnego POPiS-u i Stanisława ‎Wojciechowskiego, też odsuniętego siłą od władzy przez skrajną prawicę, tym razem przez ‎faszyzującego „marszałka” Piłsudskiego. Po Wojciechowskim, mieliśmy zaś już tylko ‎uzurpatorów: tych różnych Mościckich, Bierutów, Jaruzelskich, Wałęsów, Kwaśniewskich, ‎Kaczyńskich czy też innych Dudów albo Komorowskich.‎
    I dlaczego uważasz Waćpan owo „paszkwilanctwo” za przestępstwo? W ten sposób, to np. tacy ‎jehowici mogą przecież uznać, że piszesz Acan na swoim blogu, czyli http://www.wola-boga-‎ojca.pl, paszkwile na ich „kocią” wiarę, i tym samym wzywać, abyś został zbanowany za swoje ‎‎„paszkwilanctwo”…‎
    I na koniec – ja nie dążę do skasowania tego blogu, a tylko do tego, aby nie było na nim ‎irracjonalnych stwierdzeń tych różnych „maseczkowców” i innych zwolenników kreacjonizmu, ‎płaskiej ziemi, spisku jaszczurów itp., wypisywanych na nim, niestety także i przez jego ‎Gospodarza.‎
    I życzę ci jak najszybszego powrotu do zdrowia, szczególnie zaś psychicznego.‎
    Twoje Cadyk z Ger, w „cywilu” także i psychiatra.‎

  175. Teista 17 października o godz. 22:06‎
    Wszyscy służymy, czy chcemy czy też nie, owej Bestii, gdyż to przecież Szatan jest „Panem tego ‎świata” – 2 Koryntian 4.4 a także np. Efezjan 2.2, Łukasz 4,6, Jan 12,31 i 14,30 etc. etc., a który to Szatan, ‎aby zwieść m. in. i Cię na manowce, stworzył m. in. ów rzymskokatolicki obrządek, w którym ‎Ciebie i nie tylko Ciebie zindoktrynowano.‎

css.php