Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Kardynał Henryk Gulbinowicz

6.11.2020
piątek

Gulbinowicz i inne porno ten tego

6 listopada 2020, piątek,

Obłudy i zgrywy nienawidzę. A już takiej świętoszkowatej w szczególności. Jestem zirytowany i sfrustrowany z powodu reakcji opinii publicznej na decyzję nuncjatury o karach nałożonych na kard. Henryka Gulbinowicza, kolegę biznesowego M. Morawieckiego. Są to reakcje znamionujące głębokie przejęcie, na granicy ekscytacji, z domieszką – co szczególnie wkurzające! – podziwu dla Kościoła, który w sytuacji ostatecznej, wobec nieodpartych dowodów winy, przemówił sprawiedliwie.

Uff! Kościół nierychliwy, ale sprawiedliwy. Jednak! Czyli, w domyśle, zasługuje na szacunek. Roma locuta! To jest coś!

Otóż to jest nic. O bezeceństwach Gulbinowicza wszyscy wiedzieli od lat, a Rzym więcej i lepiej niż my. I jakoś nic z tym nie robił. Podobnie jak nie robił nic z ponad 20 polskimi biskupami, którzy od wielu lat żyją życiem przestępców, popełniających przestępstwo ciągłe polegające na nieinformowaniu władz o znanych sobie przypadkach pedofilii.

Ba, większość z nich aktywnie pedofilów kryła, dopuszczając się wspólnictwa. A niektórzy, jak Paetz czy Gulbinowicz, sami pchali łapy gdzie nie trzeba. A jeśli teraz biskupi trzęsą portkami, to nie przed polskimi prokuratorami, lecz przed cudzoziemską władzą w Rzymie, która im zrobi małą jesień średniowiecza. Bo to już tak jest w tego typu strukturach, że czasem trzeba zrobić czystkę, aby wiadomo było, kto rządzi. Swoją drogą ciekawe, czy Bergoglio ruszy Dziwisza, czy może się wystraszy, że dziesięcina z RP może na tym stracić. Pożyjemy, zobaczymy.

Więc o co chodzi, panie i panowie Katolicy Zatroskani Wielce? Czegoś nowego się dowiedzieliśmy? Nie! Czy Gulbinowicza dosięgła sprawiedliwość? Dobre sobie! Gdyby Polska była wolnym krajem, a biskupi nie stali ponad prawem, Gulbinowicz za swoje ekscesy seksualne, wałki z działkami i nieruchomościami itd. dawno by już siedział. Wyobraźcie sobie, że jakiś polski obywatel niebędący biskupem dostaje karę za pedofilię w postaci pochówku na brzydkim cmentarzu i zakazu chodzenia do teatru. To są przecież jakieś kpiny.

Ale nie dla naszych świętoszków! Szok, kurczę, i niedowierzanie! Elity Wrocławia w traumie! Kompres na głowę i na sofę padł! Quelle scandale! Przez dekady łasili się do niego, do nóżek i rączek padali, cielęce oczy robili i teraz tacy zszokowani? Czy to było tajne, że kler katolicki, łącznie z biskupami, jest zdemoralizowany? Od samego Watykanu począwszy? Czy dobrze zorientowani księża kiedykolwiek mówili na ten temat coś innego swoim co bardziej zaprzyjaźnionym „katolikom świeckim”?

Każdy, kto był jako tako blisko Kościoła, już w latach 90. wiedział, że Watykan jest siedliskiem rozpusty i gigantyczną pralnią brudnych, mafijnych pieniędzy, a przykład wszak idzie z góry… Nic to – dla splendoru i koneksji można udawać, że nic się nie wie, i padać do stóp Ojca Świętego i jemu podobnych.

Gulbinowicz był wielkie panisko. Prawdziwy książę Kościoła. Dobrze żył i z Solidarnością, i z partią, i z SB. Umiał się nosić z pańska i bratać jak brat łata. Miękkie kompetencje prowincjonalnego sarmaty, który na swoim terenie wszystko może załatwić. Na przykład wyciągnąć z internowania mojego ojca. I co? Teraz mamy mu na jednej szali położyć to, co załatwił ludziom, a na drugiej to, co nakradł? Tak robią sycylijscy wieśniacy, gdy próbują usprawiedliwić swoją beznadziejną podległość mafiosom.

Niestety, nasza opinia publiczna zachowuje się podobnie. Obrzydliwi, do cna zepsuci ludzie, z których aż kipi pycha, a z gąb sączy się nieustająco bezczelna ględa, wciąż imponują maluczkim swoim bogactwem, władzą i pewnością siebie. To niebywałe, jakiej głupawki dostają na ich widok nawet bardzo inteligentni ludzie. Nie widzą w tych purpuratach bezczelnych i bezkarnych wydrwigroszy, sprzedających miejscówki w raju, lecz… Sam nie wiem co. Wygląda na to, jakby w ich podświadomość wdrukowana była zabobonna wiara w nadludzką moc otyłych facetów w kolorowych sukniach, w jakieś ich uprzywilejowanie i „chody” na niebieskim dworze.

Najbardziej żałosnym przykładem tego filisterskiego ogłupienia było masowe łaszenie się elit do Jankowskiego, który nawet nie udawał, że jest kimś innym niż ciężko zaburzonym, umysłowo ociężałym psychopatą i złodziejem, niezdolnym maskować swych żądz i zwyrodnialstwa. Był szczery i czytelny. A potem jakież zdziwienie, że zbrodniarz, gwałciciel, złodziej i agent SB, którego kazanie w stoczni zostało napisane przez ubeka.

Ależ to była żenada, gdy oni tak udawali to zdziwienie i zaskoczenie. No, zupełnie jak Dziwisz. Za kilka lat będzie to samo z Wojtyłą – tak jakby jego zaangażowanie w maskowanie pedofilii i parasol ochronny nad mafijną działalnością Watykanu to były jakieś tajemnice czy nowinki. Będziecie robić wielkie oczy i cmoktać nad rzeczami, o których trąbi się od lat: o, naprawdę? No coś takiego, no jaka szkoda.

Hej, obudźcie się! Nie wstyd wam udawać zasmuconych i oburzonych, że ktoś należący do środowiska w szczególny sposób kryminogennego, przeżartego rozpustą i przestępczością okazał się właśnie przestępcą w oczach Watykanu? Czasy, gdy można było udawać głupiego i robić okrągłe oczka, już dawno minęły. Internet zobowiązuje! Czytać, myśleć, głupa nie rżnąć!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 61

Dodaj komentarz »
  1. Nie dodam komentarza, bo cóż można dodać.

  2. Nie dodam komentarza, bo cóż nożna dodać.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. @Jan Hartman
    Gulbinowicz był wielkie panisko. Prawdziwy książę Kościoła. Dobrze żył i Solidarnością, i z partią, i z SB. Umiał się nosić z pańska i bratać, jak brat łata. Miękkie kompetencje prowincjonalnego sarmaty, który na swoim terenie wszystko może załatwić. Na przykład wyciągnąć z internowania mojego ojca. I co? Teraz mamy mu na jednej szali położyć to, co załatwił ludziom, a na drugiej to, co nakradł?
    ………………………
    Taka była cena milczenia w sprawach, o których wszyscy wiedzieli, ale milczeli, dla „dobra sprawy”! Qrva, jakiej sprawy?
    Bo „…wyciągnąć z internowania mojego ojca.”, mógł” Prawdziwy książę Kościoła”,
    bo „Gulbinowicz był wielkie panisko.” A niby kto z niego to panisko zrobił, kundle?
    I co teraz zrobicie staremu ropuchowi, co przypomina „Pana Jabę” z Gwiezdnych wojen”? Bydlę, dożyło prawie stu lat i śmieje się i pluje wam w oczy. Stary ropuch.

  5. Kary? Jakie kary?
    Nawet go nie wyrzucili z kościoła, o wytoczeniu procesu karego już nie wspominając…

  6. Widzę, że w aferę Gulbinowicza zamieszany jest także i Gospodarz tego blogu, zresztą także, ‎jak Gulbinowicz, absolwent KUL-u… Niestety, ale nikt związany z tą przestępczą organizacją, ‎jaką jest i zawsze był kościół rzymski, nie jest tu bez winy. :-(‎

  7. Cos jakos tu porno i duszno powiedzial Gulbinowicz luzujac koloratke.
    Porno w dziejach subkultury, porno w kolorze purpury.

  8. No cóż, gdyby nieistniejący bóg istniał, dawno by zrobił porządek ze swoimi urzędnikami.

  9. Problemem jest to, że w awangardzie świętego oburzenia są media i środowiska, które są w awangardzie propagowania tego, co w Kościele świętym potępiają – są więc całkowicie niewiarygodne.

  10. Późno bo późno, ale w końcu jednak o tym mówimy. Jeszcze dwadzieścia lat temu nikt by nie śmiał. Więc postęp zachodzi, jak wszędzie w cywilizowanych krajach, u nas tylko trochę wolniej.

  11. Ryszard Kubaszko ,
    Nie. Prawda to prawda. A ty usilujesz zabic posłańca

  12. Millbrook
    7 listopada o godz. 9:44

    Kubaszko szlauchem robiony nie jest (w)stanie…

  13. Millbrook 7 listopada o godz. 9:44‎
    Wyjaśniłem już, że ci, którzy tak jak prof. Hartman, długo popierali ów nieświęty kościół ‎rzymski i popierają także zboczenia, o które zresztą słusznie ów nieświęty kościół rzymski i jego ‎funkcjonariuszy potępiają, nie mają dziś moralnego prawa stawać w roli kaznodziei i potępiać ‎funkcjonariuszy tegoż nieświętego kościoła, funkcjonariuszy, którym oni tak dużo zawdzięczają, ‎np. tak jak prof. Hartman zawdzięcza dużo kardynałowi Gulbinowiczowi, którego ów prof. ‎Hartman tak dziś miesza z błotem.‎
    Jak to powiedział pewien starożytny Hebrajczyk: „A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, ‎a belki w oku swoim nie dostrzegasz? … Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a ‎wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego (Mat. 7:3-5).‎
    Szalom!‎
    Twoje Cadyk z samego Ger i Warsze tyż.‎

  14. Następny w kolejce do „wyjścia z szafy” (a raczej wypchnięcia) jest Stasio Dziwisz. On nie tylko wszystko wiedział o swoich kumplach zboczeńcach, ale też musiał sam brać udział w tradycyjnych „obrzędach” kleru.

  15. ewa duszka 7 listopada o godz. 1:29
    Tak! Wiadomo jest bowiem, że kardynał Gulbinowicz był de facto etatowym współpracownikiem SB, ‎a przecież wszelakie kontakty z tą organizacją nie dają się nijak pogodzić z etyką, której ‎profesorem jest wspomniany tu prof. Hartman, jak by nie było, także i Gospodarz tego blogu.

  16. Posłowie Lewicy apelują do Andrzeja Dudy o odebranie Orderu Orła Białego kardynałowi Gulbinowiczowi
    Maria Lipińska „Gazeta Wyborcza” 07.11.2020 07:53
    W 2008 roku kard. Gulbinowicz został odznaczony Orderem Orła Białego przez prezydenta Kaczyńskiego. W obliczu nałożenia kar dyscyplinarnych na duchownego, oraz oskarżeń o molestowanie, Lewica chce pozbawić duchownego tego odznaczenia.
    Posłowie podkreślili, że w chwili odznaczenia „Prezydent Kaczyński podkreślił zasługi kardynała przed i po 1989 r. oraz zaznaczył, że wszystkie działania Księdza Kardynała wzbudzają wielki respekt i szacunek”. Politycy zwrócili uwagę, że ze względu na efekt postępowania i potwierdzenie oskarżeń, kardynał nie budzi już respektu ani szacunku.
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26488820,poslowie-lewicy-apeluja-do-andrzeja-dudy-o-odebranie-orderu.html#s=BoxOpImg6

  17. Wprawdzie nie lubie filipik Profesora przeciw katolikom z innych okazji – tym razem zgadzam sie z kazdym slowem

  18. Majster Klepka 7 listopada o godz. 6:44
    Dobre! 🙂

  19. hortensja1
    7 listopada o godz. 8:21

    Nieistniejący bóg nie może nikogo pogonić.
    Powinno to zrobić polskie społeczeństwo.
    Chcą tego protestujący na ulicach i należy ich wesprzeć w każdy możliwy sposób.

  20. Jedyny sposób wyjścia z tej upiornej sytuacji to uruchomienie prawdziwych podstaw demokracji.
    Po pierwsze ordynacja wyborcza, która w aktualnym wydaniu jest podstawą zaprzeczenia demokracji. Kto będzie posłem nie decyduje suweren tylko partyjny wódz umieszczając swojego protegowanego na właściwym miejscu listy wyborczej. Suweren, w większości przypadków tylko to akceptuje nie mając innego wyboru. Za to umieszczenie na właściwej pozycji listy wyborczej protegowany musi okazywać poddańcze oddanie wodzowi partii, a nie suwerenowi. Wódz partii w trakcie kadencji przy braku poddaństwa odstawić w kąt i niełaskę protegowanrgo, a w nastepnych wyborach nie umieścić go na liście wyborczej. Suweren nie ma tu nic do powiedzenia. Oddany protegowany może dożywotnio być posłem. Demokratyczny wybór to większość głosów a nie metoda liczenia. Tym sposobem kandydat który otrzyma 20000 głosów przegrywa z tym który otrzyma 2000 głosów ale jest z nadania wodza partii na czele listy wyborczej. To jest zaprzeczenie demokracjii i ugruntowanie partyjniactwa. Tylko swobodna i wolna selekcja pozwoli wybrać posła niezależnego o dużym autorytecie i dorobku, nie będącego na łańcuszku wodza partii, a tym samym rzeczywiście reprezentującego suwerena. Nie będzie tak że protegowany z Wrocławia jest wybierany w Kielcach.
    Po drugie to sposób finanswania partii
    Dlaczego z moich pieniędzy ma być finansowana partia której nie popieram. Jeżeli muszę finansowć partię, to tą którą popieram. W rocznym rozliczeniu wskazuję na którą partię przekazuję ustalony procent podatku, a przy braku wskazania procent ten idzie do wspólnego worka i rozdzielany jest według wyników wyborów.
    Bez tych dwóch podstaw nie ma pełnej demokracji i nie ma możliwości naprawy i wyeliminowania istniejącego partyjniactwa.

  21. Cuś lżejszego:
    Co dalej z fortem Trump ?
    Jak to co ??? Przemianuje się na Fort Bidet i obsadzi kompanią sufrażystek z Armii Zbawienia pod dowództwem gen. Lampartowej :-)))
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,26488897,wynik-w-pensylwanii-ma-byc-juz-oczywisty-media-jednak-wstrzymuja.html#s=BoxOpImg1

  22. Także: 6 lutego 2007 GW pisała: „Prezes IPN Janusz Kurtyka wręczył we wtorek kardynałowi Henrykowi Gulbinowiczowi dokument nadający mu status pokrzywdzonego. – Kardynał zgodził się na publiczną uroczystość, aby pokazać, że jego postawa w tamtych czasach była bardziej typowa dla polskiego kościoła, niż tych, którzy zdradzili.

  23. Cadyk,

    Bez znaczenia kogo Harman popierał.. Pan też usiłuje zabić posłańca.Zbok. łobuz. Dobrze i wygląda że to dopiero dobry początek.

  24. Kto się boi ks. Isakowicza? Zaledwie trzy dni po wyborczym zwycięstwie Andrzeja Dudy, posłowie Prawa i Sprawiedliwości podjęli decyzję, która radość tę zakłóciła, a im samym wystawiła fatalne świadectwo. Zagłosowali przeciw kandydaturze księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego na członka państwowej komisji ds. wyjaśniania przypadków pedofilii. Posłowie Konfederacji oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego zgłosili kandydaturę księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Nie został on jednak wybrany – przeciw tej kandydaturze zagłosowało 157 posłów Prawa i Sprawiedliwości, w tym prezes partii Jarosław Kaczyński

  25. „O możliwości nabycia działek na Oporowie dowiedziałem się od księdza kardynała Henryka Gulbinowicza – zeznaje premier. – Moja rodzina od wielu lat dobrze zna księdza kardynała i z tego powodu ja czasami bywam u niego w gościnie”.
    https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,24804013,jak-morawiecki-uwlaszczyl-sie-na-gruntach-koscielnych-sledztwo.html?disableRedirects=true

    Złodziej ciągnie do zboczeńca, zboczeniec do złodzieja.

  26. Niesamowite, jak w przypadku Gulbinowicza i jego braci w grzechu, a ściślej w grzechach ciężkich, natura odciska piętno na ich paskudnych fizjonomiach. Ech, te gęby spasione, wielkie brzuszyska i tylko nieliczni, mniej karykaturalni potwierdzają regułę. Widać MAJĄ budzić obrzydzenie i świetnie się to im udaje w połączeniu z faryzejską mową, która poraża hipokryzją i megazakłamaniem.

  27. Millbrook
    7 listopada o godz. 9:44

    „Ryszard Kubaszko. Nie. Prawda to prawda. A ty usilujesz zabic posłańca”.

    Ożywmy zatem zabitego posłańca. W ultraliberalnej Kalifornii niedawno obniżono kary za kontakty seksalne z nieletnimi, chodzi o tzw. seks międzypokoleniowy. Jednocześnie ― „prawda to prawda” ― nadal zwalacza się pedofilię jako taką. Wystarczy semantyczne rozróżnienie: podoflia ― seks międzypokoleniowy.

  28. hortensja1
    7 listopada o godz. 8:21
    „Gdyby bóg istniał, dawno by zrobił porządek ze swoimi urzędnikami”.

    Wiesz lepiej od Niego, kiedy powinien to zrobić ? Co cię przekonuje o tym, że to są Jego urzędnicy?

  29. @MIRA52
    7 listopada o godz. 11:3z
    Zgadzam sie co do ordynacji: powinna być uczciwie proporcjonalna, czyli do Sejmu wchodzą ci kandydaci, którzy w rzeczywistości uzyskali kolejno najwyższą liczbę głosów, bez względu na listę partyjną.
    Co do finansowania partii mam inne zdanie: Finansowanie z budżetu, czyli przez ogół obywateli zabezpiecza przezd kupowaniem ustaw przez różne grupy interesów. Zresztą finansowanie partii przez osoby prawne i prywatne powinno podlegać bardzo rygorystycznej kontroli.

  30. Tylko edukacja. Prawdziwa. Oświeceniowa. Racjonalizm. Nauka samodzielnego myślenia, dyskursu. Praca na lata w społeczeństwie, które w 90% (włącznie ze mną) jest potomkami pańszczyźnianych niewolników.

  31. Duda złożył właśnie gratulację Bidenowi, a dzienniku Telewizyjnym (pardon, Wiadomościach) ‎powiedziano, że wynik wyborów prezydenckich w USA jest wciąż nieznany i że Trump dalej ‎uważa się za ich zwycięzcę. Rozłam w obozie nierządzącym staje się więc coraz bardziej ‎widoczny.‎

  32. MIRA52
    7 listopada o godz. 11:32
    Nie wybory proporcjonalne lecz większościowe z okręgami wielomandatowymi z jedną, wspólną dla wszystkich listą kandydatów w kolejności losowej. Wygrywają ci, którzy zdobyli największą ilość głosów.
    Kwestią do ustalenia pozostaje określenie czy wyborca będzie miał jeden głos czy tyle, ile jest mandatów do zdobycia. Partia będzie miała tyle mandatów ile zdobędą jej przedstawiciele.

  33. No to ma pecha Gulinowicz.

    Teraz gdy „Hey Joe”, prawdziwy katolik w „podeszlym” wieku a nie pomaranczowy narcysta zasiadzie w W.H. , gdy na ta obiawienie Redaktor Szostkiewicz – oberginekolog kosciola katolickiego i jedyny znawca prawdy – pisze ” … szczęście dobra dla Polski. Big day, big news, big hope. (!!!) … moze korporacja watykanska sie w sprawie Gulinowicz za bardzo pospieszyla ?

    let’s wait,
    Borge

    PS: czy ktos moglby pls. wylaczyc prad PADowi?
    W ciagu krotkiego czasu ten tytan, geniusz dyplomacji odrzucil oferte pomocy Prezydenta Niemiec dla Polski w zwalczaniu COVID-19 i pogratulowal Joe Binden … udanej kampani wyborczej.

  34. Panie Profesorze – bardzo celny tekst!
    Gdy wyszło ,,szydło z worka” nt. ks. Jankowskiego to ci ,,otwarci”, ,,europejscy”, którzy go znali zaczęli pochrząkiwsnia: grhhh, taaa…eeee no tak było tam coś nienormalnego, tjaaa to było widać – ci chłopcy…” itd. A gdzie byliscie pacholki gdy Belzebub był żywy? Zapomnieliscie języków?
    Teraz też klesze kundle acz oswiecone i europejskie – Oooch, jaki przełom, jakie nooowe prądy…Cóż za surowy wyrok.
    To wszystko krotochwile i kuglarstwo. Ot, pan kardynał nie chciał iść drogą swojego kolegi Wesołowskiego i uparcie żyje.* Na serio będzie, jeżeli firma KRK zacznie płacić KARY FINANSOWE za występki swoich pracowników.
    Dobrze by było też wziać się za polityczne szmaty, które takim Gulbinowiczom zapewniały dolce vita.
    *wiem, że może zabrzmi to jako paranoidalna teoria ale być może Watykan rzuca swojemu polskiemu idacemu na dno, wraz zdobrozmiencami, oddzialowi pijarowe koło ratunkowe: dziadersi już tam skrobną coś w stylu: patrzcie sami się oczyszczają, a Kosciół to nie tylko Jędraszewscy ale i Lemańscy więc nie ma co go karać za ciagniecie tego kraju w bagno plugawej ,,dobrej zmiany”. Zachowajmy poprzedni kompromis.

  35. @mag – super to ujales, ani Mrozek, ani Pilch by tego lepiej nie zrobil.

  36. mohikanin przedostatni,

    oczywiście, dlatego napisałam „gdyby nieistniejący istniał… Pogonić to całe towarzystwo może tylko społeczeństwo.

  37. mohikanin przedostatni,

    oczywiście, dlatego napisałam „gdyby nieistniejący bóg istniał”. Pogonić to całe towarzystwo może tylko społeczeństwo.

  38. kaesjot 7 listopada o godz. 21:51‎
    Taki system jest od dekad w Australii i doprowadził do tego, że rządzi tam de facto monopartia ‎mająca dwie duże frakcje: laburzystów i liberałów i praktycznie nikt spoza tej monopartii nie ma ‎realnej szansy wejścia do parlamentu, szczególnie zaś do najważniejsze w nim Izby ‎Reprezentantów czyli tamtejszego Sejmu. W praktyce politycznej Australii, najważniejszą izbą ‎parlamentu federalnego jest bowiem owa Izba Reprezentantów, składająca się ze 150 członków ‎wybieranych na trzy lata w jednomandatowych okręgach wyborczych. Od końca II wojny ‎światowej w tej Izbie dominują dwa bloki: pseudolewicowa Australijska Partia Pracy oraz ‎pozostające w stałej koalicji pseudoprawicowe Liberalna Partia Australii i Narodowa Partia ‎Australii (wcześniej działająca jako Partia Wiejska). Oba te obozy wymieniają się u steru władzy ‎‎- gdy przywódca jednego jest premierem, drugi pełni funkcję lidera opozycji i na odwrót ‎‎(Wikipedia).‎

  39. peter blade7 listopada o godz. 19:49
    Prawdziwa edukacja dla Ludu NIE jest możliwa w ustrojach klasowych, w tym więc i w kapitalizmie.

  40. dezerter83 fałszywy 7 listopada o godz. 17:31‎
    Oni podają się za jego urzędników, a On nic nie robi, aby te twierdzenia zanegować. Albo wiec ‎albo Go nie ma, albo to są to rzeczywiście urzędnicy Panaboga. Tertium non datur.‎

  41. Mad Marx 7 listopada o godz. 19:19‎
    Żadnych pieniędzy podatników dla partyjniaków, niezależne jakiej proweniencji!‎
    Tylko demokracja bezpośrednia może zaś wyeliminować partyjniactwo i plutokrację.‎
    Cała władza w ręce ludu, a nie jak dziś w Polsce partii politycznych i lokajów wielkiego ‎zachodniego kapitału!‎

  42. mag 7 listopada o godz. 13:11‎
    Wierzący w kościół rzymsko-katolicki widzą zaś w nich posłańców i reprezentantów Panaboga, ‎a więc każdy atak na nich uznają za atak na owego Panaboga. Jak widać, nie rozumiesz, tak jak ‎niemalże cała tzw. lewica antykościelna, sposobu myślenia ludzi wierzących w kościół ‎rzymsko-katolicki. Aby zwalczyć klerykalizm, to trzeba więc przede wszystkim odciąć ów ‎kościół od dochodów i tym samym pozbawić go wpływów na laikat. Innej drogi tu nie widzę.‎

  43. jasiek1952
    Dla ścisłości – jestem kobietą.

  44. dezerter83 fałszywy 7 listopada o godz. 17:31‎
    Powtarzam – oni podają się za Jego urzędników, a On nic nie robi, aby te twierdzenia zanegować. Albo więc ‎Go nie ma, albo to są to rzeczywiście urzędnicy Panaboga. Tertium non datur.‎

  45. Panie Profesorze,

    Czy rzeczywiście możemy oczekiwać, że obudzą się ci wszyscy, którzy „udają zasmuconych i oburzonych, że ktoś należący do środowiska w szczególny sposób kryminogennego, przeżartego rozpustą i przestępczością, okazał się właśnie przestępcą w oczach Watykanu”?
    Tym bardziej, że – w przeciwieństwie do Pana – ja nie uważam, iż „czasy, gdy można było udawać głupiego i robić okrągłe oczka, już dawno minęły”.
    Otóż nie minęły!
    Może minęły te czasy w niektórych innych środowiskach (tylko ciekawe w jakich?), ale zapewne nie w środowiskach Kościoła katolickiego.
    Podkreślam: w KK jeszcze te czasy nie minęły, nadal mają się nieźle i zapewne długo pozostaną w nim, w zasadzie bez większych zmian. Być może za wyjątkiem zmian kosmetycznych, które są nie tyle śmieszne, ile wręcz żałosne.
    Natomiast, wracam do pytania, czy można oczekiwać, że wyżej wspomniani kiedyś się obudzą?
    Oczekiwać pewnie można, tylko kiedy to nastąpi? Ano właśnie. Nie mam licencji proroka, ani jasnowidza, nie jestem także sprawiedliwym z Sodomy, ale obawiam się, że jeszcze bardzo długo. Moim zdaniem, to kwestia – co najmniej – jeszcze dwóch pokoleń? Oby!
    Pożyjemy, zobaczymy.
    Jednocześnie zgadzam się z tymi wszystkimi, którzy uważają, że tzw. kary, które Watykan nałożył na Gulbinowicza, są śmieszne i nawet trudno zamaskować ich komiczny charakter. To faktycznie są jakieś kpiny.

    Oczywiście Pan ma rację, Profesorze, przynajmniej w kwestii zasadniczej, a mianowicie:
    rzeczywiście, gdyby Polska była krajem wolnym, a przede wszystkim – krajem normalnym, to Gulbinowicz za swoje ekscesy seksualne, pedofilię oraz przekręty z działkami i nieruchomościami, już dawno by siedział!
    No tak, gdyby?

    I przy okazji,
    W swym wstępniaku, Pan, Profesorze, wywołał również osobę Jankowskiego.
    Przypomnę, że od śmierci Jankowskiego minęła już cała dekada. I nadal, Jankowski jest przedmiotem bardzo wielu kontrowersji, z powodów wiadomych oraz mniej bądź bardziej zrozumiałych. Chociaż pewnie nie dla wszystkich zrozumiałych.
    Dzisiaj można jedynie ubolewać, że przez wiele lat, do plebanii Jankowskiego w Gdańsku, ciągnęły prawdziwe pielgrzymki przedstawicieli tzw. elit, z całego dosłownie kraju. Czy rzeczywiście, wszyscy ci ludzie, byli aż tak zaślepieni i ogłupieni? Przecież Pan sam stwierdził, zupełnie słusznie, że Jankowski był szczery i czytelny i nawet nie udawał, iż jest kimś innym.
    A jednak pielgrzymki do Jankowskiego – sunęły szerokim potokiem!
    Ale pomijając już prawie wszystko, co obecnie wiemy na temat Jankowskiego, to zatrzymam się tylko na jednym, może najmniej istotnym elemencie:
    otóż, wszyscy doskonale wiedzieli w Gdańsku i poza nim, że Jankowski był m.in. groteskowym kabotynem.
    Wszyscy dostrzegali jego przywarę. I już to powinno im dawać dużo do myślenia o człowieku, który cieszył się (domyślam się, że pewnie miał nawet niezły ubaw) z powodu masowego łaszenia się do niego przedstawicieli elit, podkreślam: z kraju i nie tylko. Co więcej, wielu nawet, z tego powodu, stroiło sobie mało wyszukane żarty na temat Jankowskiego.
    No i co? No i nic! Zdecydowana większość tzw. elit, trzymała z Jankowskim sztamę – do samego końca! A dzisiaj twierdzą, że wówczas o niczym nie wiedzieli.

  46. Hartman powinien być bardziej wyrozumiały wobec występków tej zbrodniczej organizacji zwanej Kościołem Katolickim . Wszak ten Kościół to nieodrodne dziecko Chrześcijaństwa, a te z kolei ,to sekta czy odłam Judaizmu. W przeciwieństwie do tego ostatniego stało się (Chrześcijaństwo i KK) religią uniwersalistyczną, przyjęło i dopuściło do ” zbawienia” różne nacje, zostało wpisane w historię całych narodów . Biblia ( Starego Testamentu) to historia mordów, występków, wojen, przekupstwa, rozwiązłości, pedofilii i innej sodomii. ale również wiary w Boga i przestrzegania jego praw. Może dla tego w swojej łaskawości odpuści pan katolickim zbokom, mordercom, złodziejom itd. Może z czasem się poprawią , a religia stanie się prywatną sferą życia, nie powiązaną z instytucjami państwa. Obrażanie tysięcy, albo milionów katolików , (w Polsce i na świecie) to nie jest dobra droga do państwa świeckiego, neutralnego światopoglądowo. Hartman w felietonie, używa, tonem kpiąco-szyderczym zwrotów „Więc o co chodzi, panie i panowie Katolicy Zatroskani Wielce” Panie Hartman, po co sili się pan się sili na niepotrzebną ironie, z wielu tekstów pana wynika , że o żadną sprawiedliwość, ani w samej instytucji kościoła, ani nawet o konsekwencje prawne nie chodzi w pańskich wywodach. Pan ma ochotę obrażać. Obraża pan nie tylko hierarchów , ale miliony ludzi, jak wspomniałem. Taki cytat z dzisiejszego Hartmana – „Wygląda na to, jakby w ich podświadomość wdrukowana była zabobonna wiara w nadludzką moc otyłych facetów w kolorowych sukniach, w jakieś ich uprzywilejowanie i „chody” na niebieskim dworze”
    Wspomnę,że cytat dotyczy „maluczkich” ,czyli pewnie tej „katolskiej” parafialnej hołoty, głównie ze wsi i małych miasteczek, ale mruga okiem Hartman do tych „… nawet bardzo inteligentnych” Polaków,mających nieszczęście bycia katolikami. Autor tego zgrabnego zdania zdaje sobie doskonale sprawę z faktu, że religia, wierzenia,tradycja, w końcu normy i wartości w życiu narodów są jak najbardziej „wdrukowane” w świadomość, nie tylko podświadomość ludzi wywodzących się z różnych kultur,narodów,czy grup społecznych. A jeżeli zdaje sobie Hartman z tego faktu sprawę to zarzucam mu cynizm do kwadratu, tym ciągłym nękaniem Polaków, ciągłego wytykania im tego brzydkiego katolicyzmu. Pisze to człowiek, który nie widzi sprzeczności w tym ,że jest przedstawicielem narodu,który jest tożsamy z religią (Judaizmem). Czy tego autor chce czy nie chce. Także panie Janku …Hmmmm. Ten tego…Starszy bracie w wierze . przygadał czajnik imbrykowi.
    Gdy czytam profesora to się zastanawiam, czy jego felietony to czasem nie jest porządkowanie własnej tożsamości?? Gdy po drodze opisuje, swoje życie . Urodzony w rodzinie żydowskiej, sympatyzujący z ruchem „Solidarności” Na czele której jak się okazało, stali esbecko -katoliccy funkcjonariusze , zdrajcy i pedofile pokroju Jankowskiego, Wałęsa z matką boską w klapie. Absolwent KUL(???) . Czego w katolickiej uczelni oczekiwał? Niezależnej myśli ? Hartman tak samo błądził jak ci polscy katolicy, dla których runął ich świat, gdy dowiadują się o wszystkich niegodziwościach w ich kościele.
    Zalecam więc Hartmanowi umiar w tym bezczelnym chlastaniu inwektywami katolików, Polaków którzy urodzili się i żyją w kraju takiej tradycji i narodowej i religijnej jaką zastali , gdy znaleźli się na tym świecie . Również tych niewierzących, który kultywują swoją „choinkę” w grudniu, bo taka już ich świecka tradycja . Na zmianę postaw potrzeba czasu. Tak, czas pokaże i pisanina Hartmana w tym nie pomaga. Pyszałkowate pouczanie przynosi odwrotny skutek.
    I jeszcze jedno czytając któryś z kolei felieton Hartmana odnoszę wrażenie, że stawia się na czele wszelkich rewolucji w tym kraju : antykościelnej ,LGBT, buntu kobiet.
    A ja mam wrażenie, że ciągle się „podpina”, aby realizować jakieś własne cele i prowadzić swoją prywatną wojenkę . Niestety.

  47. @Rosso

    Nie kręc. Zapytaj ofiary Gulbinowicza czy im się podobało wpychanie członka w odbyt.

  48. „Oni podają się za Jego urzędników, a On nic nie robi, aby te twierdzenia zanegować”.

    Osoby o otwartych umysłach wiedzą, że nie ma w tym nic dziwnego iż jacyś przywódcy religijni uzurpują sobie prawo do reprezentowania Boga. Nie inaczej było z judaizmem z I wieku.
    Jezus podkreślił to, gdy zwrócił uwagę na podstawową wadę sposobu, w jaki przywódcy tej religii i ich naśladowcy, oddawali cześć Jehowie. Odniósł do nich słowa samego Boga: „Oddają mi cześć na próżno, bo głoszą nauki, które są nakazami ludzkimi”(Marka 7:7).

    Ludzie ci wielbili Boga „na próżno”, czyli daremnie, ponieważ przedkładali swoje tradycje religijne nad wymagania Boże. Bóg przewidział taki rozwój wypadków i z wyprzedzeniem poinformował o nim na kartach Biblii. Zapowiedziano w niej także jaki los spotka w przyszłości wszystkie religie. Stanie się to jednak w czasie wyznaczonym przez Boga.

    Chociaż z naszej perspektywy może się wydawać, że Jehowa zbyt długo czeka z zaprowadzeniem porządku, to jednak On najlepiej wie, kiedy powinien przystąpić do działania. Obecnie nasz niebiański Ojciec robi bardzo dużo, żeby zanegować fałszywe twierdzenia uzurpatorów, ale nie wszyscy ludzie chcą dostrzec Jego działania.

  49. Mr Hyde 8 listopada o godz. 12:03
    Takie a nie inne elyty doszły przecież do władzy w Polsce w roku 1989, a prof. Hartman do nich się przecież zalicza…

  50. g.zygmunt 8 listopada o godz. 13:04
    Pełna zgoda! 🙂

  51. dezerter83 czyli fałszywy 8 listopada o godz. 14:01‎
    Konkretnie, to jakie daty podał ten twój Jehowa w twojej Biblii? Jako wszechwiedzący, ‎powinien przecież je znać z dokładnością do miliardowej części sekundy, jeśli nie z większą, a ‎jako wszechmocny, dokładnie nam je przekazać i to tak, abyśmy nie mieli żadnych wątpliwości.‎
    I jaki los spotka twoje jehowickie wyznanie? Co na ten temat twierdzi twoja jehowicka Biblia? ‎W mojej nie ma zaś nic na temat jehowitów, a więc nie trzeba być Einsteinem, aby stwierdzić, że ‎twoje wyznanie jest dziełem Szatana a nie Jehowy.‎
    I skąd wiesz, co Jehowa wie, a czego nie wie? I co konkretnie ów Jehowa robi tu i teraz, aby ‎zanegować te fałszywe twierdzenia uzurpatorów, w tym takich jak ty? Jak to może być, że ten ‎twój wszechmocny i wszechwiedzący Jehowa nie potrafi dotrzeć do takich osób jak ja i jasno ‎mi zakomunikować swą wolę i swe zdanie, beż żadnych pośredników, którzy mogą przecież ‎tylko wypaczyć jego słowa?‎
    Powtarzam: kler kościoła rzymskokatolickiego, z Gulbinowiczami, Wyszyńskimi, Wojtyłami, ‎Jankowskimi i Rydzykami podaje się za Jego, czyli Jehowy urzędników, a On nic nie robi, aby ‎te twierdzenia zanegować. Albo więc Go nie ma, albo to są to rzeczywiście urzędnicy Panaboga. ‎Chyba, że Jehowie sprawia zboczoną przyjemność to, że w/w typy podają się za jego ‎wysłanników. Ale takiego złośliwego i zboczonego bożka, to ja mam na końcu mego odbytu.‎
    Szalom!‎

  52. kaesjot 7 listopada o godz. 21:51‎
    Taki system jest od dekad w Australii i doprowadził do tego, że rządzi tam de facto monopartia ‎mająca dwie duże frakcje: laburzystów i liberałów i praktycznie nikt spoza tej monopartii nie ma ‎realnej szansy wejścia do parlamentu, szczególnie zaś do najważniejsze w nim Izby ‎Reprezentantów czyli tamtejszego Sejmu. W praktyce politycznej Australii, najważniejszą izbą ‎parlamentu federalnego jest bowiem owa Izba Reprezentantów, składająca się ze 150 członków ‎wybieranych na trzy lata w jednomandatowych okręgach wyborczych. Od końca II wojny ‎światowej w tej Izbie dominują dwa bloki: pseudolewicowa Australijska Partia Pracy oraz ‎pozostające w stałej koalicji pseudoprawicowe Liberalna Partia Australii i Narodowa Partia ‎Australii (wcześniej działająca jako Partia Wiejska). Oba te obozy wymieniają się u steru władzy ‎‎- gdy przywódca jednego jest premierem, drugi pełni funkcję lidera opozycji i na odwrót ‎‎(Wikipedia).‎

  53. Jeśli przyjmiemy, że którakolwiek z religii jest prawdziwa, to wcześniej lub później w ‎rozważaniach dojdziemy do absurdu, sprzeczności. Jeśli przyjmiemy że to wszystko to ludzkie ‎wymysły i bajki, to do takiego absurdu nie dojdziemy. Wnioski? Niech każdy wyciągnie sam.‎
    Przypomnijmy też chwałę polskiej wolnej myśli, Kazimierza Łaszczyńskiego, który w XVII ‎wieku napisał w „De non existentia Dei”, że to człowiek stworzył Boga, aby łatwiej rządzić ‎ludem, czyli suwerenem (we współczesnej polszczyźnie).‎
    Przydatność kultu w sprawowaniu władzy politycznej jest oczywista od wieków, ale co było ‎pierwsze, kult czy państwo? Kwestia kury i jajka jak ulał (za czasów tzw. socjalizmu Radio ‎Erywań twierdziło, że wcześniej było wszystko). Koncept oświeceniowy, celebrowany do ‎dzisiaj, opisuje powstanie religii w taki sposób, że jakiś ktoś postanowił porozkoszować się ‎władzą i aby ją zdobyć użył różnych narzędzi, w tym wymyślił sobie jakąś religię. Matką więc ‎wszelkich zaświatów i zamieszkujących je potworów jest żądza władzy. Taki klasowy charakter ‎religii jako opium ludu od Mesliera, Diderota, przez Feuerbacha i Marxa, po dzisiejszych ‎wojowników ateizmu. Jeżeli jednak kult religijny tak umacnia ziemskie władanie to czemu tak ‎jest? Czyżby w ludziach tkwiła jakaś potrzeba która zaspokojona sprawia, że gotowi są się ‎podporządkować poborowi podatków i poborowi do wojska? To mniemanie otwiera szerokie ‎wrota do otchłani psychologii (w tym tzw. psychologii głębi), a więc jeżeli ktoś lubi to droga ‎wolna, ale z nauką (w sensie pozytywne przyrodoznawstwo) czy historią opartą na źródłach nie ‎ma to nic wspólnego i można sobie fantazjować do woli.‎
    Innym błędem powszechnie akceptowanym jest w niby krytycznym myśleniu nad religiami, ‎szczególnie w przypadku naszym i chrystianizmu, jest traktowanie na serio tego co sama ‎chrześcijańska apologetyka opowiada o swoich dziejach. Tymczasem wszystko wskazuje na to, ‎że to nie z chwilą Pierwszego Przyjścia, ani z chwilą wędrówek Szawła, a dopiero z nastaniem ‎Epoki Konstantyńskiej należy datować kształt kanonu i kluczowe jego zapisy. Objawienie ‎chrześcijan to jest na kolanie, dla celów politycznych wypichcony kolaż narzucony przemocą ‎przez despotę który niby się sam nawrócił in articulo mortis, a zapewne traktował ufundowaną ‎przez siebie „wiarę” tak jak współcześni ateiści zgrywający bigotów przed ciemnym ludem. Jak ‎Jarosław K. czy Matołusz M. Najzabawniejsza jest tu zaś męka żydowskiej archeologii nie ‎mogącej się dokopać niczego co by świadczyło o mądrych rządach króla Salomona, a przecież ‎jak mówią po nim nie będzie mędrszego). Szczerze i obiektywnie kopią i opisują te wykopki i ‎nic, tak samo jak tzw. archeologia chrześcijańską która karmi się kłamstwami i ‎nadinterpretacjami identycznie jak poszukiwanie „prawdy o Chrystusie” w źródłach pogańskich.‎
    A najboleśniejsze, dla mnie, jest lekceważenie zoroastrianizmu jako źródła chrześcijańskiego ‎mitu przez przypadek zapewne ożenionego z mozaizmem. To przecież Zaratustra wyprorokował ‎Mesjasza a Żydy Epoki Helleńskiej sobie go w swej beznadziejnej, pełnej klęsk i prześladowań ‎historii przyswoili jako paliatyw i rozwijali koncept dalej w pod rządami Rzymu który im ‎fundował pogrom za pogromem. To pospolity mechanizm – w sytuacji beznadziei, kiedy już nic ‎nie pozostaje, można się przecież pocieszać różnymi fantazjami. Ta o narodzie wybranym i ‎Bogu który go zbawi na zawsze świetnie się do tego nadaje. Równolegle trwała w Rzymie ‎kariera Mitry i pomniejszych Eleuteriosów. Cały proces trwał wieki, od 6 p.n.e. do 4 ne. Wielka ‎rzeka chrystianizmu ma wiele dopływów, jej dorzecze obejmuje bardzo różne krainy a źródło jej ‎znajduje się gdzieś w górach na północy Iranu dzisiejszego.‎
    Każda religia to zresztą nic innego, jak tylko wypełnienie „białych plam” wiedzy i nauki. Nie ‎wiemy skąd się coś bierze i jak funkcjonuje? To na pewno boska sprawa. Na szczęście postęp ‎wiedzy jest tak szybki, że dla boga już jest co raz mniej miejsca. A najlepszym dowodem na ‎nieistnienie boga, jest to, że ludzie wierzą w tego boga, który na danym terenie akurat jest ‎modny. Gdyby rzeczywiście istniał jedyny, prawdziwy bóg, byłby on wspólny dla całej ‎ludzkości. Ale tak przecież NIE jest. Gdybym urodził się w Arabii Saudyjskiej wierzyłbym ‎w Allaha, w Izraelu w Jahwe, w starożytnej Grecji w Zeusa, a gdybym był Hindusem to ‎wierzyłbym w Lakszmi. Wszystkie religie realizują wiec zapotrzebowanie człowieka na ‎wytłumaczenie niewiadomego, a religie zhierarchizowane cynicznie tę potrzebę wykorzystują do ‎napełniania sakiewek działaczom religijnym.‎
    https://wyborcza.pl/7,75517,26484583,yuval-noah-harari-sapiens-od-zwierzat-do-‎bogow.html#weekend#S.W-K.C-B.5-L.1.maly#s=BoxWyboImg2:undefined

  54. Optymatyk 7 listopada o godz. 1:31‎
    Otóż to. Profesor Hartman nie ma moralnego prawa powiedzieć złego słowa na kardynała ‎Gulbinowicza, któremu ów profesor tak wiele zawdzięcza. Profesorowi Hartmanowi dedykuję więc ‎słowa pewnego starożytnego Hebrajczyka: „A czemu widzisz Hartmanie źdźbło w oku ‎Gulbinowicza, brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? … Obłudniku Hartmanie, ‎wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego, ‎Gulbinowicza” (Mat. 7:3-5).‎
    Szalom!‎

  55. „Don Stanislao”. Nowe informacje o kardynale Dziwiszu. TVN24: Krył głośne, światowe ‎skandale pedofilskie
    Kardynał Stanisław Dziwisz mógł brać udział w tuszowaniu nie tylko polskich, ale i światowych ‎skandali pedofilskich – wynika z reportażu „Don Stanislao”, który został wyemitowany na ‎antenie TVN24. Chodzi m.in. o sprawę molestowania w Legionie Chrystusa oraz sprawę ‎oskarżonego o pedofilię amerykańskiego kardynała, Theodore’a McCarricka.‎
    Z reportażu Marcina Gutowskiego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” który ‎został wyemitowany w programie „Czarno na białym” w TVN24 poruszono temat tuszowania ‎skandali pedofilskich w Kościele. Autor materiału wielokrotnie próbował skontaktować się z ‎kardynałem Stanisławem Dziwiszem, by ponownie zapytać o go o sprawę listów, które przed ‎laty miał mu przekazać ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – miały się w nich znajdować dowody ‎na molestowanie nieletnich przez księdza Jana Wodniaka, który później został skazany ‎prawomocnym wyrokiem. Dziwisz utrzymywał, że listów nigdy nie dostał, a „rozmowy na ten ‎temat sobie nie przypomina”, Isakowicz-Zalewski przekonywał zaś, że ma dowody, iż je ‎przekazał.‎
    Z materiału „Czarno na białym” wynika, że sprawa ks. Wodniaka nie była jedyną, którą mógł ‎chcieć tuszować kardynał Dziwisz. Jego nazwisko pojawia się też w kontekście sprawy Stefana ‎T. oskarżonego o molestowanie nieletniego chłopca. – Ja tam podałem adresy, podałem telefony. ‎Po półtora roku napisałem do Watykanu, że przekazałem kardynałowi [Dziwiszowi – red.] list, i ‎że on nie podjął działań – mówi w TVN ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.‎
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26496808,don-stanislao-nowe-informacje-o-‎kard-dziwiszu-tvn-24-kryl.html#s=BoxOpImg1‎

  56. Kolejna ze spraw, które mogły być tuszowane przez kard. Dziwisza, to sprawa księdza Michała ‎M. z T y l a w y, którego skazano za molestowanie sześciu dziewczynek. Również w tym ‎przypadku anonimowy duchowny zgłaszający sprawę do Watykanu zaznaczył, że kardynał ‎Dziwisz wcześniej – mimo że miał o niej wiedzę – usiłował nie dopuścić do jej skierowania do ‎Stolicy Apostolskiej.‎

  57. Jak ustalił reporter „Czarno na białym” w TVN24, kardynał Dziwisz mógł brać udział w ‎tuszowaniu nie tylko polskich, lecz także światowych skandali p e d o f i l s k i c h – chodzi m.in. o ‎sprawę m o l e s t o w a n i a w L e g i o n ie Chrystusa w Meksyku oraz sprawę amerykańskiego kardynała, ‎Theodore’a Mc Carricka. Pierwsza ze spraw dotyczy meksykańskiego prezbitera katolickiego i ‎założyciela zgromadzenia L e g i o n Chrystusa, M a r c i a l a M a c i e l a D e g o l l a d o. Był on wieloletnim ‎sprawcą m o l e s t o w a n i a s e k s u a l n e go dzieci i seminarzystów. Nieoficjalnie mówiło się nawet o ‎‎200 pokrzywdzonych, ale ostatecznie udowodniono mu kilkadziesiąt przypadków m o l e s t o w a n i a. ‎Wśród pokrzywdzonych były też własne dzieci D e g o l l a d o, których miał co najmniej kilkoro. ‎

  58. D e g o l l a d o znał dobrze papieża Jana Pawła II, któremu towarzyszył w czasie pielgrzymek do ‎Meksyku w latach 1979, 1990 i 1993, a następnie został powołany przez papieża na eksperta ‎Światowego Synodu Biskupów w Watykanie. Jak podaje TVN24, do kardynała Dziwisza ‎wysłano w 2002 list, w którym informowano o przewinieniach i szczegółach dotyczących ‎przestępstw popełnianych przez D e g o l l a d o. Choć – jak twierdzą źródła TVN24 – „praktycznie ‎niemożliwe było”, by list do Dziwisza nie dotarł, w sprawie nic się nie wydarzyło. Dopiero w ‎‎2006 roku papież Benedykt XVI odsunął duchownego od kierowania zgromadzeniem Legion ‎Chrystusa.‎

  59. Ostatnia ze spraw dotyczy amerykańskiego duchownego Theodore’a McCarricka, byłego ‎arcybiskupa seniora archidiecezji waszyngtońskiej, który został oskarżony o molestowanie ‎seksualne dzieci w latach 1971-1972. Również w tej sprawie powiadomiono Nuncjaturę ‎Apostolską i Watykan – jednak mimo ciążących na nim zarzutów McCarrick w kolejnych latach ‎piął się w kościelnych strukturach. W tym czasie – jak podaje TVN24 – kardynał Dziwisz ‎osobiście zabiegał, by nominować McCarricka na kardynała. Miał się przy tym powoływać na ‎wolę papieża.‎
    Po złożeniu zeznań przez jednego z poszkodowanych ministrantów w archidiecezji nowojorskiej ‎powołano specjalną komisję, która potwierdziła wiarygodność zeznań ofiary. McCarrick nie ‎przyznał się do winy, ale po upublicznieniu oskarżeń zrzekł się godności kardynalskiej, a w ‎‎2019 roku wydalono go ze stanu duchownego.‎
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26496808,don-stanislao-nowe-informacje-o-‎kard-dziwiszu-tvn-24-kryl.html#s=BoxOpImg1‎

  60. Trudno znaleźć coś bardziej nielogicznego od wiary w Boga. Przecież jeśli Bóg ma rzeczywiście być Bogiem, to nie może być podatny na czyjekolwiek modły. Jeśli Boga traktuje się poważnie, to nie obraża się jego inteligencji swoimi modlitwami, pretensjonalną liturgią, a nade wszystko przypisywaniem mu jakichś poglądów czy osądów. Bóg dlatego jest Bogiem, że sam decyduje o wszystkim i przed nikim się nie tłumaczy. Każdy, kto przypisuje sobie zdolność do reprezentowania Boga, musi być oszustem, bo przecież nie jest możliwe, by Bóg potrzebował kogoś takiego. Człowiek inteligentny nie może wykluczyć, że Bóg istnieje, ale musi wykluczyć, że Bogiem jest np. „Bóg” katolików. Tym bardziej, że nie jest możliwe, by nawet tak ułomnego Boga mógł reprezentować ktoś taki, jak Gulbinowicz albo Dziwisz, o Wojtyle nie wspominając.

  61. logo 11 listopada o godz. 10:16
    Pelna zgoda!

css.php