Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Kobiety

15.02.2021
poniedziałek

Babskie pisma, straszne baby i ich prymitywni faceci

15 lutego 2021, poniedziałek,

Czy kupiliście już miniręczniczki postcoitalne? Hit pandemii! Zrobiło się niedobrze? Ale o co chodzi? Przecież to ludzka rzecz. Po co ciągle wymieniać prześcieradła? To nieekologiczne. Dobra, nie szukajcie w Google. Miniręczniczki „Eja-Rid” jeszcze nie weszły do handlu – szwagier dopiero zakłada swój start-up. Jutro ma prezentację u biznes-endżela. Sam mu wybierałem foty z agencji (z kategorii „rozłożone nogi” – białe, czarne i żółte). Do zobaczenia za rok w Rossmanie!

Od kiedy blisko pół wieku temu nauczyłem się czytać, z grzeszną namiętnością sięgam do pism kobiecych, czyli babskich. Na początku był to „Magazyn rodzinny”, a dziś (między innymi) „Wysokie Obcasy”. Przez wiele lat poszukiwałem w tych pismach głównie ładnych obrazków z ładnymi paniami oraz materiałów odkrywających arkana „kobiecej seksualności”. Jednakże tym, co w pismach kobiecych pociąga mnie trwale i niezmiennie, są produkcje psychologiczne i wyłaniająca się z nich filozofia życiowa. Filozofia, którą karmione są kobiety jak świat długi i szeroki, a to ważna rzecz!

Wydaje się, że w ogólności wszyscy tańczymy, jak nam zagrają psychologowie. To w ich rękach jest „władza dyskursywna”, zwana w lepszych czasach rządem dusz. A jako że zawód psychologa jest mocno sfeminizowany, dominuje przekaz kobiecy, skierowany do kobiet. W rezultacie to właśnie babskie pisma stają się opiniotwórcze – i to w gruntownym tego słowa znaczeniu, to znaczy gruntujące podstawy światopoglądu.

Kiedyś, na początku, gdy w latach 60. rodziła się w Polsce prasa kobieca, kalkowało się wzorce zachodnioeuropejskie, czyli amerykańskie. Przefiltrowane przez komunistyczno-katolicki konserwatyzm owe wzorce docierały do nas w postaci małej rewolucji kuchennej. Emancypacja kobiet zawierała się udogodnieniach technicznych związanych z obsługą domu oraz niejakiej frywolności w zakresie mód i fryzur. Do tego coś o dzieciach. Polka miała być z grubsza tańszą wersją amerykańskiej żony wyborcy Partii Republikańskiej. Niemniej już wtedy dochodził do głosu ton, który miał już trwale zdominować „narrację kobiecą”, a mianowicie kobiecy solidaryzm. Panie psycholożki oraz wytrenowane w psychologii felietonistki na różne sposoby utrwalały ten sam rodzaj porozumienia z czytelniczkami: my was rozumiemy, jesteśmy po waszej stronie, trzymamy z wami sztamę.

Gazeta musi się sprzedawać, więc trudno oczekiwać, żeby krytykowała swoich czytelników. Jednakże serwilizm i lizusostwo, gdy stają się alfą i omegą przekazu, wychowują infantylnych narcyzów i ogłupiają naród. A jeśli jeszcze wyposaża się go w rozmaite inteligentne i wnikliwe spostrzeżenia, to efekty psychologiczne i społeczne mogą być spektakularne.

I tak właśnie się w końcu stało: widzimy dziś mieszczańskie masy o strukturze luźnego granulatu mężczyzn i kobiet, mających na czołach i w sercach wypisane „jestem tego wart/a”. Każdy jest tu sobie okrętem, lecz sternikami są panie psycholożki i redaktorki z pism kobiecych, sączące w dusze swych podopiecznych czytelniczek jady emancypacji, feminizmu, konsumpcjonizmu i umiarkowanego hedonizmu. Razem z kilkoma atrapami świadomości ekologicznej i progresywnego aktywizmu wystarczy to do wyprodukowania pani Dulskiej 2.0.

Ideologia pism kobiecych jest jak komunizm – wszystko słuszne, lecz nic się nie zgadza z życiem. A przecież właśnie miało się zgadzać. Babskie pisma wiedzą doskonale i doskonale umieją nazwać, co czują kobiety; są takie życiowe! Mówią o miłości, macierzyństwie, zdrowiu, pracy, odpoczynku, relacjach z rodzicami i innych rzeczach ze zdumiewającą empatią, z balsamiczno-terapeutycznym ciepłem i wyrozumiałością, wnikliwie i mądrze.

Jednakże wszystko to podporządkowane jest zasadzie akceptacji i afirmacji. Jesteś, jaka jesteś, i masz prawo taką pozostać. Masz prawo i obowiązek zaakceptować w pełni samą siebie, a podobnie inni – niechaj cię akceptują, a jak nie, to niech sobie idą do diabła.

Niestety, kultura empatii i afirmatywizmu, oparta na świadomości psychologicznej, czyli rozumieniu „potrzeb i mechanizmów”, ma swoją ciemną stronę. I pal sześć jej podejrzane sprzężenie z zachłannością (zwaną dziś konsumpcjonizmem), sprzedawaną jako zmysł komfortu i praktyczności, bo o wiele ważniejszy jest systemowy amoralizm całej tej psychologicznej przymilności, którą ogłupia nas przemysł zmerkantylizowanego pop-feminizmu oraz jego narzędzia propagandy w postaci babskich pism. Nas, czyli kobiety i mężczyzn, bo ideologię zmieszczaniałego feminizmu kobiety sączą do niezbyt rozgarniętych głów swoich partnerów, a i same pisma wydawane są w taki sposób, żeby siedzący na sedesach amanci napawali się ich zawartością.

W konsekwencji przemieszczając się pomiędzy reklamami bielizny i szminek, natrafiają wzrokiem na którąś z ewangelii miłości własnej, ucząc się, jak być Piotrusiem panem. A jak się nauczą, to wyszedłszy z kibli, leżą na kanapach i pachną, zamawiają Ukrainki do sprzątania, a po dwóch latach odchodzą na inną, nowszą kanapę. I wtedy kobiety mówią, że ach, jacy ci faceci dzisiaj niedojrzali i samolubni. Ach, gdzie ci mężczyźni!

No, wiadomo, faceci to świnie. A było nie zostawiać na wierzchu tych swoich piśmideł! Na całe szczęście są na świecie kredyty, dzieci i babcie, dzięki czemu nawet idioci i idiotki mogą przetrwać jako tako w kupie.

Psychologiczne zawłaszczenia, a właściwie wyparcie problematyki moralnej przez dyskurs empatopsychologiczny – jest katastrofą. Cała sfera moralna sprowadza się w świetle tego nowego immoralizmu do dwóch norm: postępuj łagodnie i jasno komunikuj swoje potrzeby oraz decyzje. I tak oto ludziom wydaje się, że wolno im wszystko, jeśli tylko nie wrzeszczą i nie biją nikogo oraz rzetelnie wyjaśniają, co właśnie zamierzają uczynić. Poza tym jednak wolno im już wszystko – w imię miłości własnej, w imię prawa do dobrego samopoczucia, prawa do kierowania swoim życiem etc. Czyli w imię pobłogosławionego egoizmu.

Bo jeśli to ja jestem najważniejsza (najważniejszy) dla mnie samej (samego), a co więcej, mam pełne prawo i wręcz obowiązek dbać o siebie, to właściwie wszystko, co czynię, jest dobrowolnym darem dla świata. Ogólnie nic mnie nie obowiązuje, więc czyniąc dobro, jestem jak bogini udzielająca ze swej pełni. Idę do pracy, bo odpowiadają mi jej warunki i jest ona dla mnie wystarczająco interesująca („spełniam się w niej”), zajmuję się dziećmi, bo ich rozwój jest dla mnie ważny, gotuję obiad, bo pielęgnuję związek, zadzwonię do mamy, bo dbam o relację, zrobię siusiu, bo dbam o pęcherz.

A życie swoje: mam powinności i zobowiązania, ciągle muszę robić rzeczy, na które nie mam ochoty, lecz wcale nie mam prawa, żeby to zmieniać. Jestem w relacjach, w których cierpię i ciężko pracuję, a jednak nie mogę z nich wyjść, bo jestem związana moralnie. I najgorsze: wcale nie jestem taka wspaniała, jak mówią mi babskie pisma, które udają, że nie ma ludzi (w tym kobiet, a wśród nich czytelniczek babskich pism), którzy są źli, głupi, pieprznięci i niemoralni. Co najwyżej są na świecie tacy faceci, którzy biją kobiety i dzieci. Jednak kobiety są zawsze niewinne i zasługujące na zrozumienie i wsparcie. I jeśli trzeba którejś poradzić, żeby się jednak zmieniła, to nie dlatego, że obecnie jest głupia i zła, psując świat, lecz wyłącznie dla niej samej, w jej własnym interesie.

A w dodatku zanim zmiana nastąpi, trzeba zrobić wszystko, aby polubić samą siebie czy też zaakceptować siebie taką, jaką się jest. Czego zaś zaakceptować się już naprawdę nie da, to trzeba skorygować. Sam rdzeń własnego ja jest wszelako nienaruszalny i święty. Każda czytelniczka jest „tego warta”, czyli wszystkiego warta. Każda jest młoda, piękna, dobra, mądra, światła, empatyczna i pełna dobrej woli. Słowem, jest jak sama pani redaktor z panią psycholog. A jeśli nie jest, to powinna czym prędzej dołączyć do „babskiej drużyny”. Zapraszamy!

A czymże jest ta drużyna? Ano mieszczańskim kościołem spotęgowanej miłości własnej pod wezwaniem świętej Terapuetyny i świętej Ekologyny. W tym neoewangelikalnym kościele powszechnej miłości nie śpiewa się spiritual gospel i nie buja się na lewo i na prawo jak u jakichś Afroamerykanów (za przeproszeniem), a za to patrzy w oczy, kiwa głowami ze zrozumieniem i wygłasza postępowe frazesy. No i tylko trzeba jeszcze parę rzeczy dokupić – coś na niezajście, proseczunio i parę takich tam puszapów czy jak tam.

Ale facetom jest ganz pomada. Byle w kiblu leżały pisma z reklamami majtek, a Królowa Postępu trzymała linię i nie zaniedbywała swoich potrzeb seksualnych. I niech sobie gada, co tam wyczytała – kto by tam baby słuchał.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 61

Dodaj komentarz »
  1. Przed wojną w Żninie wydawano od 1934 dwutygodnik dla kobiet o dość dużym zasięgu „Moja Przyjaciółka”. Na niej wzorowała „Przyjaciółka”, którą zaczęto wydawać w 1948 roku. 2 lata wcześniej zaczęto wydawać Kobietę i Życie. Mama ją prenumerowała i było to pierwsze czasopismo, które zacząłem czytać, gdy tylko tę umiejętność posiadłem. Mnie najbardziej interesowała ostatnia strona – niekoniecznie „Satyra w krótkich spodenkach”.

  2. Aleś Pan dzisiaj zjadliwy, i to w karnawale!

  3. @kaesjot
    15 lutego o godz. 14:19
    Mnie najbardziej interesowała ostatnia strona – niekoniecznie „Satyra w krótkich spodenkach”.
    …………………………….
    Ja nawet do dzisiaj pamiętam niektóre, śmiesznostki z tej strony np.
    „miasta powinny być budowane na wsi, bo tam świeże powietrze.”
    „Co możesz powiedzieć/napisać o poetach XVIII w., ano chyba to, że oni już wszyscy nie żyją”.
    „Lekarze starają się ludzi odchorować.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dobre! Bardzo dobre!

  6. :)))))) Usmialam sie, choc prawde mowiac, nie wiem, co jest w tych pismidlach, bo nie zhanbilam sie ich lektura. O, pardon, raz po nie siegnelam czekajac w Spa na swoja kolejke na zabieg odchudzajacy. Bylo to ciezkie przezycie:)))

  7. @Optymatyk
    Zdaje się, że to o czym my piszemy dzieli od tego, o czym pisze Gospodarz jakieś pół wieku.
    Ale to były najlepsze lata, bo był to okres naszego dzieciństwa i młodości.

  8. super, uśmiałam się. a na większość kłopotów jest rozmowa. a co, jeśli gość nie chce słuchać bo jest np. pieprzniety, choć przed ślubem nie było tego widać? tu i święta terapeutyzyna nie pomoże.

  9. To jest znakomity Walentykowy numer.
    „I tak właśnie się w końcu stało: widzimy dziś mieszczańskie masy o strukturze luźnego granulatu mężczyzn i kobiet, mających na czołach i w sercach wypisane „jestem tego wart/a”. Każdy jest tu sobie okrętem, lecz sternikami są panie psycholożki i redaktorki z pism kobiecych, sączące w dusze swych podopiecznych czytelniczek jady emancypacji, feminizmu, konsumpcjonizmu i umiarkowanego hedonizmu. Razem z kilkoma atrapami świadomości ekologicznej i progresywnego aktywizmu wystarczy to do wyprodukowania pani Dulskiej 2.0.”
    Pani Lempart jako Dulska 2.0. Cały ten ruch robiony przez granulaty mężczyzn i kobiet. Nikt tego lepiej nie podsumował.

  10. .
    — Cianowodorowy Profesor —
    .
    Tak przy poniedziałku, sam będąc „male
    misogynist pig”, a victim dulszczyźnianych
    Polek, I’m 100% in Hartman’s camp.

    Particularly when going through archives
    of the Hustler magazine while sitting
    discreetly „na sedesie”

    Today, having Trump’s impeatchment behind
    us, future seems brighter…
    .
    ..))

  11. Powiedzieć można, że pisząc tak dla kobiet łatwo później nimi manipulować. Mamy dziś całą naukę o komunikacji medialnej. Tego typu media boją się realizmu, zaangażowania społecznego czytelniczek, czy też ich dojrzałości intelektualnej, oraz rozwoju, bo to media i ich właściciele chcą być elitą, która wyznacza trendy a za trendami idzie stado. Elita zaś zgarnia kasę i rządzi. Typowa sprawa. Natomiast nie boją się kształtowania w kobietach konsumpcjonizmu, bo tego tylko chcą reklamodawcy. Konsumpcjonizm zaś jest częścią obyczajowości, której drugą połówką jest dulszczyzna.

  12. @kaesjot
    To była „Satyra w krótkich majteczkach”.

  13. @Witold
    Też tak z początku wydawało mi się ale naszły mnie wątpliwości czy w czasach pruderyjnego Gomułki, którego do pasji doprowadzał dekolt Kaliny Jędrusik można było popularną rubrykę nazwać częścią garderoby.

  14. @kaesjot
    15 lutego o godz. 17:15
    Ta, tak, latka lecą hehehe.
    „Dziewczyny, które mam na myyyyśli…”itd.

  15. Jako ojciec dwóch dziewczynek pragnę się podzielić refleksją jaka zawsze mi towarzyszy podczas wizyt w sklepach z zabawkami: dziewczynki w świecie kapitalizmu są przygotowywane do głupoty. Świecidełka, koniki pony, jednorożce plus zestawy do strojenia, make-upowania lalek, czesania. Wszystko koniecznie różowe z ,,barokowymi” dodatkami typu perelki , świecidełka. Istna rozpacz. U chłopców jest zdecydowanie lepiej. No, może poza przygotowywaniem przyszłych mężczyzn do roli morderców choćby jako żołnierzy.
    Istny dramat dla rodzica, który pragnie wychować swoje córki na silne, zaangażowane, świadome kobiety.

  16. „A czymże jest ta drużyna? Ano mieszczańskim kościołem spotęgowanej miłości własnej pod wezwaniem świętej Terapuetyny i świętej Ekologyny.”

    …no,no…Profesorze, walnąłeś w mury tego kościoła aż się tynk posypał
    …nie będzie Ci odpuszczone 🙂

  17. @kaesjot
    Na twoją obronę dodam, że dzieciak ilustrujący tę rubrykę był faktycznie w „krótkich spodenkach”. Powiem, ze wywołało to wtedy u mnie nawet bałagan pojęciowy dotyczący majtek i spodni.
    Dopiero „majteczki w kropeczki” mi ten chaos uporządkowały. 🙂

  18. Dlaczego kobiety żyją dłużej ?
    Bo nie mają żon !
    Oczywiście zaraz pojawią się głosy z przykładami potwierdzającymi tą tezę jaki jej zaprzeczającymi.

    @Sławczan
    To chyba wynika z natury, z instynktu, który dzieciaki mają zakodowany nim edukacja i wychowanie to zmieni.
    Mężczyzna to wojowniki myśliwy i wojownik mający stadu zapewnić żywność i bezpieczeństwo a kobieta swą urodą i powabem ma przyciągnąć silnych samców zapewniając ich, że z tej pary powstaną silni potomkowie dający większe szanse przetrwania gatunku.
    W latach mego dzieciństwa, chłopak,który nie bawił się z nami „w wojnę” albo”w strzelanego” uważany był przez nas za ofermę. Łuki i dzidy z leszczyny, proce z gum od weka, wystrugane z drewna pistolety i karabiny. Jak ktoś miał kupiony na odpuście pistolet na korki lub kapiszony to był „półtora gościa”.
    Tak gdzieś po 10-tym roku życia zaczynało się z tego wyrastać bo umysł zaczęła opanowy wać wiedza zdobyta w szkole. Radio w domu było od zawsze – ci co nie mieli mogli korzystać z radiowęzła miejskiego transmitującego audycje radiowe. Kino miałem tuż obok domu. Pamiętam też pierwszy w miasteczku telewizor – łatwiej było ściągnąć program z Niemiec niż polski ale to nie było problemem, gdyż większość dorosłych w tym czasie znało język niemiecki. Gdy miałem 9 lat ojciec kupił telewizor i zaczęło się regularne oglądanie ale wtedy było wiele programów o treści edukacyjnej a nie głupoty jak dzisiaj. Pamiętam debiut Urszuli Sipińskiej w programie Giełda Piosenek Lecha Terpiłowskiego czy występ Ewy Łętowskiej z mężem we Wielkiej Grze w temacie „Opera i balet” – oczywiście wygrali nagrodę główną 25 tys. zł
    Na wspomnienia mi się zebralo ….

  19. @Witold
    Pamiętam ten obrazek. Zdaje mi się, że z kieszeni wystawała mu proca ale nie mam pewności.
    W spodenkach to się chodziło do przedszkola, kościoła czy „w gości” – w trakcie zabawy na dworze ( krakowiakom wyjaśniam, że to znaczy – „w polu”) nie miało znaczenia czy się jest w spodenkach czy w majtkach.

  20. Panie profesorze,‎
    Psychologia, tak samo jak filozofia, z której przecież psychologia się wywodzi, nie jest nauką (i ‎stąd też jej feminizacja), a pisma kobiecie (podobnie jak np. motoryzacyjne) nie są pismami w ‎ścisłym znaczeniu tego słowa, a raczej słupami ogłoszeniowymi, tyle, że płaci się za ich czytanie. ‎Zgoda – każda gazeta czy inne pismo wydawane na zasadzie komercyjnej, musi się sprzedawać, ‎a więc trudno oczekiwać, żeby krytykowała swoich czytelników. Stąd też „Wyborcza” czy ‎‎„Polityka” tak samo piszą pod swoich czytelników, jak np. „Nasz Dziennik” czy „Fakt”. ‎Przecież jak to dawno temu stwierdziła Pani Thatcher, w realnym kapitalizmie nie ma ‎społeczeństwa a są tylko jednostki i rodziny, a więc w owym realnym kapitalizmie, o który lata ‎przecież walczyliśmy w okresie „błędów i wypaczeń”, czyli w latach 1944-1989, to ‎przynajmniej w teorii każdy jest sobie sterem i okrętem i ma równe szanse sukcesu majątkowego, ‎ale w praktyce jest tak, że prosperują w nim tylko ci, którzy mają kapitał, czyli „trzymają kasę”. ‎Liberalizm, postulowany przez „Wyborczą” i „Politykę”, w praktyce działa więc tak samo tak ‎jak komunizm – wszystko jest w nim słuszne, lecz nic się w nim nie zgadza z życiem. Przecież ‎w realnym kapitalizmie wszystko podporządkowane jest zasadzie akceptacji i afirmacji dyktatu ‎kapitału i pozwolenia na wyzysk mas ludzi pracy przez garstkę właścicieli kapitału, a dla kobiet ‎wymyślono na dodatek feminizm, aby nie zechciało się im przypadkiem walczyć z ‎ekonomicznymi podstawami kapitalizmu, czyli z wyzyskiem ludzi pracy… Jaka to mówią – jeśli ‎nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze.‎
    Szalom!‎

  21. Nie tylko pisząc dla kobiet łatwo jest nimi manipulować. Z mężczyznami jest przecież podobnie ‎‎(patrz np. pisma o samochodach), gdyż mamy dziś całą naukę o komunikacji medialnej – gałąź ‎marketingu czyli stosowanej socjologii. Media komercyjne boją się zaś realizmu, zaangażowania ‎społecznego czytelników płci wszelakich i ich dojrzałości intelektualnej, oraz rozwoju, bo to ‎media i ich właściciele chcą być elitą, która wyznacza trendy a za trendami idzie przecież w ‎realnym kapitalizmie stado baranów i baranic. Elita zaś zgarnia kasę i rządzi – typowa sytuacja w ‎realnym kapitalizmie. Natomiast pisma komercyjne nie boją się kształtowania w czytelniach płci ‎wszelakich konsumpcjonizmu, gdyż właśnie tego i tylko tego chcą reklamodawcy czyli ‎kapitaliści. Konsumpcjonizm zaś jest częścią obyczajowości, której drugą połówką jest ‎dulszczyzna, w tym a la Fräulein Lehmpartt.‎

  22. Nie tylko pisząc dla kobiet łatwo jest nimi manipulować. Z mężczyznami jest przecież podobnie ‎‎(patrz np. pisma o samochodach), gdyż mamy dziś całą naukę o komunikacji medialnej – gałąź ‎marketingu czyli stosowanej socjologii. Media komercyjne boją się zaś realizmu, zaangażowania ‎społecznego czytelników płci wszelakich i ich dojrzałości intelektualnej, oraz rozwoju, bo to ‎media i ich właściciele chcą być elitą, która wyznacza trendy a za trendami idzie przecież w ‎realnym kapitalizmie stado baranów i baranic. Elita zaś zgarnia kasę i rządzi – typowa sytuacja w ‎realnym kapitalizmie. Natomiast pisma komercyjne nie boją się kształtowania w swych ‎czytelnikach płci wszelakich konsumpcjonizmu, gdyż właśnie tego i tylko tego chcą ‎reklamodawcy czyli kapitaliści. Konsumpcjonizm zaś jest częścią obyczajowości, której drugą ‎połówką jest dulszczyzna, w tym a la Fräulein Lehmpartt.‎

  23. woytek 15 lutego o godz. 17:56‎
    Bingo! Panna Lempart jako Dulska 2.0. :-)‎

  24. Slawczan 15 lutego o godz. 22:49‎
    Niestety, ale takie Panie jaki np. „nasze” (a własciwie francuskie) Mesdames Curie (matka i ‎córka), są tylko wyjątkami potwierdzającymi regułę nierówności intelektualnej, tu konkretnie ‎płci.‎

  25. kaesjot
    ‎15 lutego o godz. 20:50‎
    I co z tego? Tylko za Gierka, to telewizja w Polsce była lepsza niż za Gomułki.‎
    ‎15 lutego o godz. 14:19‎
    ‎„Przyjaciółka”, którą czytywała moja Ś+P Babcia, (Dziadek czytywał „Problemy”), to miała taki ‎kącik porad niekonieczne „sercowych” dla mężatek i tam prawie zawsze było tak: „Droga ‎Przyjaciółko. Przed ślubem pił, ale obiecywał, że rzuci to picie po ślubie. Ale nie rzucił. Co ‎robić?”‎

  26. Cadyk z Ger
    16 lutego o godz. 11:37
    Czy czasy Gomułki to takie odległe od tych, kiedy żona stanowiła własność męża? Spora część ówczesnej „klasy robotniczej” stanowili chłopi i ich potomkowie „granatem oderwani od pługa” który często żona ( matka ) ciągnęła bo nawet krowy, o koniu nie wspominając nie mieli. Jeszcze dzisiaj masz w Polsce społeczności, gdzie ta mentalność jest jeszcze bardzo świeża a niekiedy nawet aktualna.
    Czasopisma te poruszały problemy wtedy dość powszechne i przekazywały wiedzę większości nieznaną acz użyteczną dla nich.

  27. Media maja kształtować świadomość społeczną, wzorce zachowań, postawy, trendy, sposoby rozwiązywania problemów, światopogląd….

    Oczywiscie, pod kątem zapotrzebowania „władców marionetek”.

    I mamy, to co mamy….

    Rzeczpospolita Babska to tylko jeden z segmentów działania.

    O ile „za komuny” starano się podnieść poziom społeczeństwa, o tyle obecnie starają się nasi wladcy go obniżyć.
    Wszak głupimi łatwiej rzadzić.
    Jeszcze łatwiej, podzielonymi.

  28. Zniknięcie podziału w kategoriach ról społecznych:
    -dziewczynki bawią się lalkami
    -chłopcy żołnierzykami
    Niesie z sobą konsekwencje, których nie przewidziano na poczatku drogi do emancypacji.

    Na przykład, samozaoranie się demograficznie.

    kto wygra w tej konkurencji?
    Czyja kultura i zdobycze cywilizacyjne przetrwają w ciagu następnych stuleci?
    Jakie wzorce kulturowe, zachowań płciowych, ról społecznych, będą dominować?
    Jakie społeczeństwa ulegną atrofii?

  29. Najbardziej dyskryminującym kobiety poglądem jest feminizm. Bo zakłada, że trzeba stworzyć ustawodawstwo, aby kobiety dorównywały mężczyznom

  30. https://zyciekalisza.pl/artykul/nazwa-szczepionki-prawde/1138632
    Połóż rękę na sercu i odpowiedz czy zgodziłbyś się wziąć eksperymentalny lek terapii genowej na chorobę, której nie masz? A jeśli ten sam eksperymentalny lek nazwiemy „szczepionką na covid”?

    Przecież nawet sam producent szczepionki na covid oficjalnie zgłosił amerykańskim władzom medycznym, że jest ona „investigational”, czyli tłumacząc z angielskiego na polski: badawcza, eksperymentalna. Ponadto producent uczciwie informuje, że badania skończą się dopiero w roku 2023.
    Właściwe nazewnictwo dla tzw. szczepionki mRNA oraz zespołu objawów określonych jako Covid-19 objaśnia nam cała plejada cenionych światowych naukowców i lekarzy – tych nie związanych interesami z producentami „szczepionek” na covid. (Takie opinie zostały wyrażone również przez wielu niezależnych polskich naukowców i lekarzy).

    Jednym z nich jest np. dr Simona Gold, amerykańska lekarka i naukowiec z „pierwszej linii frontu”, (wraz z zespołem innych lekarzy i naukowców widocznych na zdjęciu głównym), która wyjaśnia to w swym najnowszym publicznym wystąpieniu, (dostępnym tutaj).

    Nagranie zaciekle usuwane z głównych mediów, jest niezwykle interesujące, gdyż ujawnia, także inne sztuczki władz medycznych wobec ludzi. Wspomina np. jak na początku pojawienia się covid-19 leczyła swych pacjentów szybko i skutecznie hydroxychlorochiną wraz z cynkiem, czyli tanim i bezpiecznym lekiem powszechnie używanym na całym świecie od 60 lat. W Afryce na ten lek mówią „Niedziela-Niedziela”, gdyż jest używana niemal co tydzień i noszą go w kieszeniach jak u nas cukierki, albo paracetamol. Pomimo szybkiego, skutecznego i bezpiecznego leczenia objawów koronawirusa SARS CoV-2, zabroniono jej stosowania hydroxychlorchiny, …gdyż nie podobało się to firmom ubezpieczeniowym.

    Ponieważ dr Gold nie zgodziła się na przerwanie bardzo skutecznego leczenia, zwolniono ją ze szpitala. Zresztą podobne blokowanie skutecznego leczenia obserwujemy także w Polsce z amantadyną używaną z rewelacyjnym skutkiem przez dr Bodnara z Przemyśla.

    Poniżej publikujemy wykres pokazujący współczynnik zgonów covidowych w krajach, w których Hydroksychlorochina jest łatwo dostępna i stosowana (niebieski) oraz ten sam współczynnik dla krajów, w których jest zabraniana do leczenia covid (czerwony).
    Chorobę wywołaną koronawirusem też przedefiniowano
    Do tej pory nazywano każdą kolejną grypę, według źródła jej pochodzenia, czyli
    grypa hiszpańska, bo z Hiszpanii
    grypa Hong Kong, bo z Hong Kongu
    grypa świńska, bo od świń
    grypa ptasia, bo od ptaków
    znów grypa świńska, bo od świń
    więc teraz konsekwentnie wg. przyjętych wcześniej mądrych zasad powinna się nazywać „grypa z Wuchan”. Ale czy ludzie baliby się kolejnej grypy tak bardzo, że braliby hurtem eksperymentalne szczepionki?

    Medyczny biznes stosuje przedefiniowanie wielokrotnie od dziesiątek lat. Np. kiedyś cukrzycę miał ktoś, komu poziom cukru przekroczył 120, dzisiaj przedefiniowano cukrzycę i chory jest ten komu poziom cukru przekroczył 100. Skutek? Biznes medyczny ma więcej klientów.

    Na marginesie, celowe przedefiniowanie nie jest jedynie domeną medycznego biznesu. Np. margarynę nazwano kiedyś masłem roślinnym. Albo w polskiej polityce przedefiniowano (zmieniono nazwę) upadającą Unię Wolności na Platformę Obywatelską.

    Obserwując historię nie trudno przewidzieć, że grypa z Wuchan zniknie sama, (prawdopodobnie już w marcu, czy kwietniu) dokładnie tak jak zniknęły wszystkie poprzednie grypy, ale w mediach które żyją z ogłaszania farmaceutyków po 300 razy dziennie, będą wkrótce po 300 razy powtarzać, że covid zniknął dzięki szczepieniom. A jak nazywa się wielokrotne powtarzanie, żeby mózg w końcu przyjął to za prawdę?

    A.W.

  31. „Pisma kobiece, pisma kobiece to dla mężczyzny jest ABC…..” śpiewali panowie z kabaretu OT.TO. A „Kobieta i życie” to było w latach 50.i 60. ubiegłego wieku bardzo ważne i mądre czasopismo dla kobiet.

  32. kaesjot 16 lutego o godz. 9:12
    Tak, kobiety żyją dłużej gdyż nie mają żon. Oczywiście od tej reguły są nieliczne wyjątki ją potwierdzające, np. panie, co to wolą inne panie.

  33. Ze świata:
    Podczas gdy Talibowie wkraczają na kluczowe pozycje do afgańskich miast, administracja Bidena rozważa, czy wycofać amerykańskie oddziały wspierające oblężoną armię i siły bezpieczeństwa Afganistanu. To sytuacja, w której nie ma wygranych. Gdyby Stany Zjednoczone się wycofały, powstańcy mogliby przejąć kontrolę nad głównymi miastami. Jeśli wojska USA tam pozostaną, to talibowie będą mogli ponawiać ataki.
    Parlament Australii: Partia Liberalna premiera Scotta Morrisona została skrytykowana za sposób, w jaki potraktowała oskarżenia o gwałt w budynku parlamentu ze strony byłej członkini personelu rządowego, która powiedział, że została napadnięta po tym, jak zasnęła na kanapie w biurze ministra obrony.
    NYT

  34. hanna 16 lutego o godz. 16:05
    To były czasy PRL-u.

  35. kaesjot 16 lutego o godz. 13:31
    A dziś jest inaczej? Przecież małżeństwo jest w kapitalizmie prostytucją, tyle że zalegalizowaną i popieraną przez państwo. Np. tytułowa bohaterka „Panny Maliczewskiej” Gabrieli Zapolskiej w rozmowie z żoną kochanka, Daumową, sugeruje, iż małżeństwo jest zalegalizowaną formą prostytucji.

  36. wd-59 16 lutego o godz. 13:43
    „Samozaoranie” się demograficznie może być błogosławieństwem, jeśli wszystkie prace przejmą za nas roboty, a w tym wyścigu na pewno nie wygra Zachód, który od dość już dawna wykazuje symptomy daleko zaawansowanej atrofii.

  37. Cadyk z Ger
    16 lutego o godz. 18:20

    Przecież to oczywiste, że miłość bez barier, może kwitnąć jedynie wśród golodupców….
    Miłość wśród elit, jest wyjątkiem od reguły.
    Choćby dlatego, że nieliczne są możliwości spotkań tak różnych klas.

    Miłość do sprzątaczki, jej córki?
    WYKLUCZONE wśród elit.
    Podobno tak nowoczesnych i otwartych.
    Milość międzyrasowa?
    A CO LUDZIE POWIEDZĄ?

    Pomiędzy teorią a praktyką, jeszcze daleka droga….

  38. Feran:
    Atak zimy w USA. Miliony domów w Teksasie bez prądu. Przed sklepami ustawiają się kolejki.
    Ujemne temperatury w Teksasie (do nawet -20 stopni Celsjusza) doprowadziły do zakłóceń w pracy elektrowni gazowych oraz przeciążenia sieci energetycznej. Zmusiło to służby energetyczne do kontrolowanych wyłączeń dostaw prądu, które dotknęły ponad cztery miliony budynków. By uciec przed zimnem tysiące mieszkańców Teksasu chroniły się w samochodach lub schroniskach. Atak zimy wymusił też zamknięcie lotniska w Houston i rafinerii.
    – dobrze że zimno nie dotarło do LA, bo te tysiące bezdomnych zasiedlające chodniki w Kalifornii byłyby większymi ofiarami śmiertelnymi niż te prawie pol miliona zmarłych do tej pory na Covid
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,26797762,atak-zimy-w-usa-miliony-domow-w-teksasie-bez-pradu-przed-sklepami.html#do_w=46&do_v=142&do_a=286&s=BoxNewsImg5
    „Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery”. 😉

  39. @ wd (dawniej wiesiek)-59
    16 lutego o godz. 13:43

    „Zniknięcie podziału w kategoriach ról społecznych:
    -dziewczynki bawią się lalkami
    -chłopcy żołnierzykami
    Niesie z sobą konsekwencje, których nie przewidziano na poczatku drogi do emancypacji.”

    Panie kochany: Ja , jako ojciec 4 córek zapewniam Pana, że dziewczynki nadal bawią się lalkami. Syna nie mam żadnego, ale żyję w realnym świecie a nie w internecie i wiem, że chłopcy nadal bawią się żołnierzykami. Sam jako chłopiec bawiłem się z dziewczynkami, nawet grałem z nimi „w gumę” ,( niestety poziom powyżej bioder był dla mnie nieosiągalny), zaś moja obecna żona bawiła się z chłopcami w typowo „męskie” zabawy i jakoś żeśmy się nie samozaorali demograficznie.
    Istnieje w swiecie taka prawidłowość, że liczba dzieci stoi w odwrotnym stosunku do poziomu zamożności ( z reguły, bo są wyjątki) i to od czasów starozytnych, kiedy role męskie i żeńskie w społeczeństwie były dużo bardziej rozgraniczone niż dzisiaj.

    Na przykład, samozaoranie się demograficznie.

  40. @KSJ
    Otóż, tak nie jest.
    Moje córki MOGĄ się pobawić (gdy im przyjdzie ochota) lalkami ale na gwiazdkę zażyczyły sobie stroje Indianek – koniecznie z ŁUKAMI, lubią ognisko, namioty, ganianie się po lesie, przyrodę. Strojenie się(przynajmniej na tym etapie ich żywotów) jest drugorzędne. To my, nasz przykład, nasze idee, tworzymy zręby światopoglądu naszych dzieci. Mój (i mojej żiny) jest po prostu inny niż speców od marketingu z korporacji. Zdecydowanie wygodniej jest pójść utartym torem i kupić córce wózek z lalą (moje dzieci, rzecz jasna takowymi dysponują) czy zestaw świecidełek…

  41. Zgadza sie.
    TX dostaje po d.
    W mojej wiosce dzisiaj o 4 rano bylo -15.5 C.Wieczorem byl zamarzajacy deszcz a potem stopa sniegu.
    Tej nocy ma byc tylko -3.
    Chyba wszystkie moje palmy zamarzly.I chyba jeden kot.Mam dwa(no chyba 1);sie zobaczy.
    Zobaczymy czy oliwka przezyje.

    Takiej pogody od 26 lat nie widzialem.Istny Detroit albo Syberia.
    Niektorzy wspominaja ,ze ostani raz podobnie bylo 60 lat temu.
    My jestesmy na takiej samej szerokosci jak Kair w Egipt.

  42. W East, South Texas to nie plugow odsnieznych,soli,zadnego sprzetu do lodu ;odsniezania.

    Cale ogrzewanie tutaj jest tylko elektryczne.Bez elyktryki wszystko jest nieruchome i zimne.
    Ludzie umieraja.
    Duzo przypadkow zatrucia tlenkim wegla(carbon monoxide) z ogrzewania bezynowo-gazowego robionego szybko przez amatorow
    W Houston 30 dzieci zatrute-nie ma jeszcze smiertelnego,albo nie podaja.Wszystkie apteki zamkniete.

  43. Numery sa dobre.Kilka podam.

    Cena za 1 milion BTU skoczyla z 3$ do 600$;spot;czyli zamowienie i dostawa dzisiaj,nie dlugoterminowy kontrakt.

    Elektryka: Megawatt na godzine;bylo 25$ skoczylo na 600$ w ciagu paru dni.

    Texas produkuje 69.150 megawatoe elektrycznosci
    34 000 wylaczone z produkcji ;dzisiaj;z rozmaitych powodow.

    Turbiny wiatrowe:wszystkie zamarzly-nawet olej w skrzyniach biegow/przekladniach;bo to jest podstawowa czesc wiatraka.

    Odwierty/zrodla gazu naturalnego i rurociagi -zamarzly.

    Nabor wody do atomej elektrowni -duza czesc zamarzla;trzeba bylo zamknac.

    Zwykle elektrycznosc to jest potrzeba w lecia do klimatyzacji bo temperaturu tak 40 stopni plus przez 3 miesiace.To wtedy jest szczyt.
    Rezerwa elektrycznosci w TX jest okolo 15%,na lato.

  44. Elekrycznosc w TX ;produkcja:

    Gaz naturalny(Metan) 40%
    Wiatr 23%
    Wegiel 18%
    Atomowa 11%

  45. Tak wiec w Texas nikogo nie zainteresujesz pismami dla kobiet ani mini -recznikami(acz seks to my tu mamy).

    Duze ,albo wielkie reczniki to co innego.
    W tej chwili oklada sie recznikami krzaki Azalii.Mialy kwitnac w Kwietniu.”Nie doczekaja sie koledy”

    Ja okrylem 2 letnie drzewko oliwka.Ano sie zobaczy.

    Pozdrowienia dla wszystkich czytajacych blog .

  46. Jak tu pisalem to rurka pekla.
    Rurka z woda do ogrodka w scianie garazu.Zalalo garaz.Zamknalem doplyw wody na dom od ulicy.
    Jutro trzeba zaslepic rurke(miedziana).

  47. @ wd (dawniej wiesiek)-59
    16 lutego o godz. 13:43
    Jeśli nowobogaccy z KGB utrzymają własność i władzę, to zwycięży karcer dla dziewczynek, wczesna prostytucja dla obu płci, oraz seks analny dla nieletnich chłopców. Rewolucja otworzyła bowiem drogę do władzy zboczeńcom w Rosji do realizacji swych fantazji erotycznych i sadomasochistycznych. Pytanie czy to społeczeństwo przetrwa już dawno jest nieaktualne, bo wszystko jest już tam zaorane.

  48. wd-59 16 lutego o godz. 22:10
    Tak, dystans społeczny czyli pomiędzy klasami społecznymi w realnym kapitalizmie jest ogromny a obecnie pan-demony zwiększyły go pod pretekstem tzw. pandemii.
    Szalom!

  49. Mad Marx 16 lutego o godz. 22:42‎
    W realu prawie zawsze mamy, jeśli chodzi o ludzi a nawet i zwierzęta, nietypowe, marginalne ‎zachowania, które potwierdzają reguły takie, jak np. te, że dziewczynki bawią się lalkami a ‎chłopcy bawią się żołnierzykami, że kobiety czytają pisma o modzie, a mężczyźni o ‎samochodach, kobiety są seksualnie zainteresowane mężczyznami a nie kobietami, a mężczyźni ‎‎- kobietami a nie mężczyznami etc. etc. Wspomniane przez ciebie „samozaoranie” się ‎demograficznie może być zaś i zapewne będzie błogosławieństwem, jeśli np. wszystkie prace ‎przejmą za nas roboty, a co staje się coraz bardziej realne – już nie tylko mechanizacja, a ‎automatyzacja, w tym komputeryzacja i robotyzacja a szczególnie zaś sztuczna inteligencja AI, ‎która powoduje, że maszyny zabierają pracę już nie tylko pracownikom fizycznym, ale także i ‎tzw. umysłowym. Na pewno też zakaz aborcji, szczególnie zaś motywowany religijnie, czyli na ‎podstawie przesądów, nie wpływa na zwiększenie się ilości urodzeń. Pewne też jest, że w tym ‎wyścigu o panowanie nas światem na pewno nie wygra Zachód, który od dość już dawna ‎wykazuje przecież symptomy daleko zaawansowanej atrofii – a la Rzym Starożytny a później ‎Bizancjum w epoce ichniego upadku.‎

  50. Ze spraw poważniejszych:
    Tadeusz Isakowicz-Zaleski o sprawie ks. Dymera: Przewlekłość procedur była świadoma, Ksiądz Tomasz Isakowicz-Zaleski ocenił, że „przewlekłość procedur” dotyczących nadużyć seksualnych w Kościele, jest świadoma. – To jest naprawdę bardzo smutne, bo to jest takie zwlekanie do czasu, dopóki nie ukażą się programy telewizyjne, filmy – powiedział duchowny. (…)
    Jak dodał, „po stronie kościelnej jest ewidentne blokowanie spraw”. – Nie ma czegoś takiego jak niezależne sądy kościelne, one są zależne od biskupa, biskup mianuje oficjała, czyli przewodniczącego tego sądu, mianuje sędziów, więc jak oni mają oceniać tego, kto ich mianował.
    Ks. Isakowicz-Zaleski odniósł się do faktu, że sąd wydał wyrok ws. ks. Dymera kilka dni przed jego śmiercią, gdy duchowny był już ciężko chory. – To jest naprawdę bardzo smutne, bo to jest takie zwlekanie do czasu, dopóki nie ukażą się programy telewizyjne, filmy. Przecież reakcja przy powoływaniu na przykład komisji państwowej do spraw pedofilii wynikała z działań medialnych, czyli dwóch kolejnych filmów braci Sekielskich – skomentował. – Czekanie dopiero na śmierć kogoś, to nie jest tylko przypadek księdza Dymera. To jest sprawa arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, gdzie dopiero w czasie pogrzebu powiedziano, że arcybiskup jest winny i nie jest już biskupem. Ludzie przyszli na pogrzeb arcybiskupa, a okazało się, że to już jest człowiek świecki – podkreślił.
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26798679,tadeusz-isakowicz-zaleski-o-sprawie-ks-dymera-przewleklosc.html#do_w=57&do_v=67&do_a=330&s=BoxOpLink

  51. Co Pan Profesor powie nam na ten temat: Policjanci weszli do mieszkania na zlecenie „bardzo poważnego pana”, ABY SPACYFIKOWAĆ NOWYCH LOKATORÓW: starsza pani była duszona do utraty przytomności przez policjanta, który później przy zakładaniu kajdanek celowo ostrym narzędziem rozciął jej rękę – cud, że się nie wykrwawiła! Prokuratura Rejonowa dla Warszawy Ochota stwierdziła przekroczenie uprawnień, ale śledztwa nie było, bo według pani prokurator POLICJANCI NIE BYLI ŚWIADOMI PRZEKROCZENIA UPRAWNIEŃ. Takie ustalenie powinno być alarmujące i pociągać za sobą np. badania psychiatryczne policjantów m. in. w kierunku psychopatii, ale pani prokurator uznała, że to stwierdzenie kończy sprawę. Na podstawie zeznań posterunkowej Małgorzaty Mielcuch i starszego posterunkowego Adama Ewko z KRP II Malczewskiego 3/5/7 na warszawskim Mokotowie Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa skazał starszą panią na 48 dni więzienia. Pismo emerytki Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa pozostawił bez rozpoznania. Odmówiono emerytce danych „bardzo poważnego pana”, który bezzasadnie wezwał policję, co uniemożliwia ściganie go m. in. z art. 234, 238, 233 par. 1 k.k.
    Funkcjonariusze weszli do mieszkania pod pretekstem, że w mieszkaniu jest broń. Za napaść uznali prośbę emerytki (zgodnie z tym, jak emerytów poucza policja) o okazanie nakazu przeszukania i wylegitymowanie się, a nie mieli nawet imienników. Prośbę starszej pani o przeprowadzenie przeszukania w obecności świadka funkcjonariusz Ewko zbył żartem, że „narkotyki już im się skończyły”. Posterunkowa Mielcuch wyszarpnęła emerytce telefon, aby uniemożliwić nagrywanie i powiadomienie rodziny. Tydzień wcześniej występujący jako świadek w sprawie Paweł Wasilewski, zam. Oskara Kolberga 5 m. 15 wdarł się na klatkę schodową i szarpał syna emerytki, bo ten zwrócił mu uwagę, że hałasuje pod jego oknem o drugiej nad ranem…
    Powyższa sprawa i wiele innych wskazuje na głęboką patologię w polskiej policji, polskiej prokuraturze i polskim sądzie. Zwykły obywatel jest bezradny wobec fałszywych zeznań policjantów. Natomiast wymiar sprawiedliwości chroni tych, którzy kierują do organów ścigania bezzasadne zawiadomienia popełnienia przestępstwa i oskarżają osoby wiedząc, że przestępstwa nie popełniły, a właśnie takie zachowania powinny być penalizowane na gruncie prawa karnego. Powyższa sprawa to PATOLOGIA POLSKIEGO WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI W PIGUŁCE.
    https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26798490,policja-chce-wiedziec-co-mysla-o-niej-polacy-wyda-207-tys.html#do_w=46&do_v=142&do_a=286&s=BoxNewsLink

  52. Mad Marx
    16 lutego o godz. 22:42

    Wdrażanie do pełnienia ról społecznych, zaczyna się wcześnie.
    Ale, zachodnie zawirowania powodują ich kontestację.
    Wynikiem jest ujemny przyrost naturalny.

    Z punktu widzenia jednostki, jest to słuszna strategia.
    Jak to wygląda z punktu widzenia kraju?
    O tym można właśnie podyskutować.

    Wady i zalety Kinder, Küche, Kirche?

    Strategie przetrwania plemienia, są różne.
    Jako że człowiek jest jednostką społeczną, stadną, priorytetem jest przetrwanie stada.
    Jednostka i jej prawa, aspiracje, są w tym kontekście niczym.
    Oczywiście, w dłuższym okresie czasu- kilku pokoleń.
    To co się dzieje w bogatych krajach, to aberracja.
    Wyrówna to Darwinizm- również w dłuższym okresie czasu.

  53. Dzielna Polska Policyja:
    Gorzów Wielkopolski. Do policji przyjęto kobietę skazaną za przemyt ponad 100 kg narkotyków (https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26800646,gorzow-wielkopolski-do-policji-przyjeto-kobiete-skazana-za.html#do_w=57&do_v=67&do_a=330&s=BoxOpLink)

  54. wiesiek59 17 lutego o godz. 15:33
    Tak, Strategie przetrwania plemienia, są różne. Ale po co nam dziś aż tyle ludzi? Wspomniane przez „Szalonego Marksa” „samozaoranie” się ‎demograficznie może być wiec i zapewne będzie błogosławieństwem, jeśli np. wszystkie prace ‎przejmą za nas roboty, a co staje się coraz bardziej realne – już nie tylko mechanizacja, a ‎automatyzacja, w tym komputeryzacja i robotyzacja a szczególnie zaś sztuczna inteligencja AI, ‎która powoduje, że maszyny zabierają pracę już nie tylko pracownikom fizycznym, ale także i ‎tzw. umysłowym. Przyszłość jest zawsze inna niż przeszłość, którą żyją politycy z POPiS-u i nie tylko oni…

  55. Slawczan
    17 lutego o godz. 0:51
    Moja młodsza córa jak miała naście lat także jeździła na obozy przetrwania, przyłączyła się do drużyny Wikingów i strzelała z łuku.
    Gdy bawiliśmy się w Indian to i Apanaczi oraz Nszo-czi też musiały być !
    Jednak swej kobiecości się nie wypierały.

  56. Jeśli nowobogaccy z FBI i CIA utrzymają własność i władzę w USA, to tam też, jak na ‎Zachodzie Europy w Australii i na Nowej Zelandii, zwycięży karcer dla dziewczynek, wczesna ‎prostytucja dla obu płci, oraz seks analny dla nieletnich chłopców, zgodnie z życzeniami ‎Clintonów, Obamów czy Bidenów a nawet i Trumpów. Rewolucja neoliberalna otworzyła ‎bowiem drogę do władzy zboczeńcom na całym Zachodzie do realizacji swych fantazji ‎erotycznych i sadomasochistycznych. Pytanie czy to społeczeństwo przetrwa już dawno jest ‎nieaktualne, bo wszystko jest już tam zaorane.‎ 🙁

  57. feran 17 lutego o godz. 3:08‎
    Morał z tego taki, że polegać można tylko na elektrowniach jądrowych, węglowych i wodnych.‎
    Pozdrówka z Ger i Warsiawki (Belany na granicy Zaliborza)‎

  58. Slawczan ‎17 lutego o godz. 0:51‎
    Znów – kolejny wyjątek potwierdzający regułę.‎

  59. kaesjot 17 lutego o godz. 17:29
    Indianie i Wikingowie byli tez i płci żeńskiej. O Amazonkach już nie wspominając. 😉

  60. Dzisiejsza Rosja zachwalana przez ruskich trolli na blogu, to więzienia, nadużycia i korupcja i gwałt. O nowym starym „Archipelag Gułag” można przeczytać w nr 8 Polityki..

  61. Dzisiejsze USA zachwalane przez jankeskich trolli na tym blogu, to więzienia, nadużycia i korupcja i ‎gwałt. O tym, jak CIA finansowała paryską „Kulturę”, RWE, KOR i Solidarność, można przeczytać w ‎następujących publikacjach:‎
    ‎•‎ Brunon Drwęcki „Jak CIA finansowała Solidarność”, Przegląd 15 luty 2021‎
    ‎•‎ Brunon Drwęcki „Zagrabiona historia Solidarności” Warszawa 2020‎
    ‎•‎ Seth G. Jones „A Covert Action: Reagan, the CIA, and the Cold War Struggle in Poland”, ‎‎2018 (po polsku jako „Tajna operacja. Reagan, CIA i zimnowojenny konflikt w Polsce”, ‎‎2019)‎
    ‎•‎ Paweł Sowiński, “Jak CIA pomagała ‘Solidarności’: Tajna operacja QRHELPFUL”, ‎Gazeta Wyborcza, 18 luty 2019.‎
    Patrz też np. : https://networks.h-net.org/node/9669/reviews/4975647/mazurkiewicz-jones-‎covert-action-reagan-cia-and-cold-war-struggle

  62. KONIEC Z ZAŚMIECANIEM PRZESTRZENI PUBLICZNEJ I PRYWATNEJ PRZEZ ‎REKLAMY !
    Wszędzie te nachalne, urągające ludzkiej inteligencji reklamy – na ulicy, w prasie, radiu, ‎telewizji czy wreszcie w Internecie. Zróbmy z tym więc porządek w imię wolności od tej ‎nachalnej, kapitalistycznej propagandy! Niech nam burżuje płacą ze swych zysków za oglądanie, ‎czytanie czy słuchanie ich reklam.‎

css.php