Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Tischner

16.03.2021
wtorek

Wspomnienie o Józefie Tischnerze

16 marca 2021, wtorek,

A więc Józek miałby już 90 lat! Och, jak to dobrze, że nie dożył tych czasów. Proszę wybaczyć, że tak mówię. W ten sam sposób myślę nawet o własnym ojcu. Obaj byli wspaniałymi facetami, ale zupełnie nie na te czasy. Bardzo się boję, że Józek nie dałby sobie rady z Kaczyńskim, z Jędraszewskim, a zwłaszcza z Dziwiszem i z upadkiem Kościoła Jana Pawła II, jego szczerego przyjaciela.

Drżę na myśl, że mógłby coś negować lub umniejszać… A to byłaby dla mnie katastrofa. Bo zawsze chciałem widzieć w Józefie Tischnerze najlepszą twarz katolickiej Polski i żywy dowód na to, że możemy się wszyscy jakoś dogadać i zmieścić w tym kraju. Jaki ja byłem kiedyś głupiutki i naiwny. Ale tak trzeba w młodości.

Bo przecież Józek był antyklerykał pierwszej wody. Krakowscy księża (nawet ci, z którymi mieszkał na Kanoniczej) nie lubili go, lecz musieli go tolerować. Przyjaźń z Wojtyłą chroniła go skutecznie. Mógł sobie pozwolić na dobrotliwe, a nawet złośliwe kpinki z „betonu”, zwłaszcza kulowskiego (Rydzyk wtedy jeszcze nic nie znaczył – swoją drogą, Tischner z pewnością nie pozwoliłby mu urosnąć, gdyby jeszcze żył). Z Krąpcem (tuzem z KUL) mieli niezłą kosę. Miejska legenda mówiła, że miał szansę zostać biskupem. Uuuu, to by się mieli z pyszna w tym Lublinie. Najpierw jedna katastrofa, a potem druga… Nie, nie, Tischner miał ważniejsze zadanie, niż pilnować okienka na Franciszkańskiej. Miał pilnować Michnika, żeby oddawał Bogu, co boskie. I upilnował, że hej!

Poznałem Tischnera w 1993 r. w Wiedniu. I tak jakoś się zrobiło, że widywaliśmy się co kilka tygodni przez następne lata. Był człowiekiem skrytym, skrytym za niekończącą się anegdotą, lecz lubił alkohol i wtedy się nieco otwierał (takie trafne powiedzonko Józka mi w pamięci utkwiło: za komuny Kościół jakoś tam umiał się z władzą dogadać – w końcu jedni i drudzy lubili wypić). Jego myśli krążyły wokół wizji moralnej odnowy oraz kobiecej urody. Jak to bywa u ludzi ze wsi, przerzucał się bez żenady od d. Maryni do Polski i Boga i z powrotem. Wierzył w jakąś piękną Polskę będącą mieszanką PRL (socjal), Zachodu (wolne wybory) i ślubów jasnogórskich. Prosty człowiek ma w niej zupę z wkładką, mądrego księdza, co mu mówi, jak sobie poradzić z babą, oraz wójta, co to jest prawdziwy gospodarz i nie kradnie. Taka wierna, równa, fajna Polska, w której chce się żyć. Taka z góralskiej gawędy. Polska łopuszańska. Omodlona i ofilozofowana.

Józek wierzył w człowieka. Że jest dobry w środku i że Bóg zaszczepił w nim swój głos, głos sumienia. Sumienie było jądrem wiary Tischnera. Mówił mi (to jest dokładny cytat): „gdyby sumienie mówiło kobiecie, że musi zrobić aborcję, to ja nie miałbym sumienia jej potępić”. Bo wtedy, na początku lat 90., zaczynał się już ten obłęd kościelny z aborcją. Sprawy antykoncepcji i mieszkania „na kocią łapę” były już przegrane, nie mówiąc o hicie, jakim była przez sto lat obsesja biskupów na punkcie masturbacji – no to wymyślili sobie aborcję.

Tischnerowi to się nie podobało, ale co miał z tym zrobić? Rzucili na odcinek, jak to się mówi. Ale wolał takiego Wojtyłę, jakiego znał z czasów, zanim został katolickim ortodoksą. Bo właśnie te heretyckie różki ich kiedyś połączyły. Te żydowskie zboczenia z drogi nabożeństwa… Ale wiadomo, papież musi być bardziej papieski od papieża. Więc jeździł Tischner wymądrzać się i pożywiać zacnie w Castel Gandolfo w towarzystwie świeckich wielbicieli świętego męża. Górował nad nimi jako maior domus Krzysztof Michalski, założyciel i szef Instytutu Nauk o Człowieku – prawdziwy geniusz towarzyski i niedościgły wzorzec mężczyzny, który nawet w najbardziej zatwardziałych heterykach poruszał dawno uciszone grzeszne struny. Obaj się wspinali jeden po plecach drugiego – Tischner z Michalskim. Fantastyczny duet. I mówię to bez ironii.

Nie ma dziś takich karier i takich relacji. Swoją drogą, spod drzwi Instytutu Nauk o Człowieku przy Spittelauer Lände w Wiedniu w tamtych dobrych czasach wyciekał testosteron. Nic dziwnego – wszak przed laty był tam zamtuz.

Tischner nie był wybitnym filozofem i wiedział o tym. Miał do siebie dystans. Pisał takie jakieś nieco manieryczne teksty, w których mielił katolicyzm z nową teologią żydowską i Heideggerem. Wychodziła z tego dość niestrawna mieszanka, ale w tamtych latach liczyło się już samo to, że tylnymi drzwiami „wpuszczał Żyda” (tylko czemu w towarzystwie nazisty? dla kamuflażu?). Zresztą czasami pisał ładnie i strawnie. W sam raz dla tzw. inteligencji katolickiej. To taki sentymentalno-narcystyczny gatunek. Tacy muszą mieć swoich rabinów i cadyków, żeby się do nich rozanielać.

I Tischner nadawał się jak nikt. Katolickie kobiety pasowały go na swego króla. Strach było iść z Józkiem ulicą. Co rusz jakaś podlatywała. Taka zgięta, skurczona, z tym rumieńcem, z tym na wpół ekstatycznym, na wpół proszącym uśmiechem. Podsuwały coś do podpisania. Biedaczki, nie wiedziały jeszcze, że ten ich ukochany „ksiądz Tischner” to taka żydowska piąta kolumna w góralskim kapeluszu. A dla mnie fakt, że mam przed sobą księdza, który radykalnie NIE JEST antysemitą, to była jakaś wielka ulga. Oblewało mnie uczucie wdzięczności dla niego i przenikała moje młode serce nadzieja, że ten człowiek zaprowadzi w Polsce porządek etyczny, w którym wszyscy się zmieścimy. Nie było mu dane. Nie było takiej możliwości…

Tischner trochę mi raz uratował cztery litery, za co jestem mu dozgonnie wdzięczny. Był recenzentem mojego doktoratu (podobnie jak bodajże Oko i Jędraszewskiego – miał chłop rękę do tych doktorów, nie ma co). Było to w 1995 r. Ktoś tam w komisji chciał, żeby mi tego doktoratu nie dać. I Tischner zrobił awanturę. Skutecznie.

W ogóle był bardzo przyjaznym i praktycznym człowiekiem. Wtedy panował jeszcze taki dziwaczny zwyczaj (dziś to niedopuszczalnie), że doktorant mógł konsultować swoją pracę z przyszłym recenzentem. Skwapliwie z tego skorzystałem. Zaniosłem pracę, wracam po tygodniu czy dwóch. A ten mówi: co ty mi tu przynosisz za cegłę! Weź sobie na doktorat jeden rozdział, a z reszty sobie zrobisz habilitację. Ja tego zresztą nie będę całego czytał. Znasz zasadę 5-10-15? Z magisterki, jako recenzent, czytasz pięć stron, z doktoratu dziesięć, a z habilitacji piętnaście. I po co tyle pisać? Jeszcze się w życiu napiszesz, Jasiu (a ja, głupi, nie posłuchałem).

I śmieje się, aż mu się brzuszysko czarną koszulą opięte trzęsie. Taka to chłopska i księżowska mądrość była. Cynizm oswojony i obśmiany. Długo, długo myślałem, że tak jest dobrze. Dziś ja wiem, że to okropne i że ten prowincjonalny światek małych grzeszków i łatwych rozgrzeszeń to tak naprawdę bardzo zły i niesprawiedliwy świat. Ale Tischner nie miał już szans, żeby się tego dowiedzieć. Odszedł, wierząc, że ten świat jest i powinien pozostać po ludzku, po katolicku grzeszny. Z wódką, z babą i z mądrym księdzem, co go lud słucha. Bo takich ludków lubi Pan Bóg i do nieba ich zabiera. Filozofia po góralsku…

Swoją drogą, te niby-góralskie przypowiastki o greckich filozofach, publikowane jako „Filozofia po góralsku”, mają tyle z grecką filozofią wspólnego, co Łopuszna z Atenami. Oj, potrafił naściemniać ten Józek, potrafił. Prawdziwy szarlatan!

Starsi mężczyźni z okolic Krakowa często mają takie piękne, głębokie głosy. Mówią tak jakoś niebywale wyraźnie i wyraziście, że nikt nie oprze się ich urokowi. Taki głos miał właśnie Tischner. A do tego był chłop na schwał, rumiany, tęgi, z nosem jak trzeba. Kobiety za nim szalały, a jemu w to graj! Pamiętam, jak w Wiedniu obsiadały go zapatrzone, zachwycone i słuchały jego anegdot, bez wstydu i zahamowań opowiadanych w bardzo łamanej niemczyźnie. Gadał, gadał, mało co z tego można było pojąć, lecz wszystkie słuchały, słuchały. A on co drugie słowo mówił „vermutlich, vermutlich”, co znaczy „przypuszczalnie”, a więc kto wie, kto wie…

Patrz, Jasiu, jak to się robi. Kobiet nie wolno się bać. Jak nie będziesz się ich bał, to będą ci jadły z ręki. Ja w każdym razie tak to rozumiałem. Ale nawet nie próbowałem mistrza naśladować. Przy Tischnerze czułem się zawsze malutki i głupi. Jak chłopiec przy mężczyźnie. Dziś mam trochę o to żal. Nie należy młodszych traktować protekcjonalnie. Zresztą to się mści. To, co jest rozkoszne dla młodego, po latach uwiera. Pamiętam, jak uczeń mojego ojca powiedział mi kiedyś ze smutkiem: wiesz, twój ojciec nigdy nie przeszedł ze mną na „ty” – on przechodził na „ty” wyłącznie z kobietami. To była najgorsza rzecz, jaką usłyszałem kiedykolwiek o starym H. OK, mogło być gorzej.

Ze mną Tischner na „ty” przeszedł. Dzięki tej poufałości można było to skończyć. „Wiesz, Jasiu, ja to cie nie lubie”. Powiedział coś jeszcze, ale nie mogę tego powtórzyć. Udałem, że trochę nietrzeźwy nie dosłyszałem. Niemniej trzeba było przyjąć, że potencjał tej średnio intensywnej i niezbyt długiej, bo z grubsza trzyletniej znajomości się już wyczerpał. Nie widziałem go od tego dnia. Nie odwiedziłem go, gdy chorował. Koniec to koniec.

Poniżej zdjęcie, które zrobiłem Józkowi w 1993 r. na wiedeńskiej wystawie dinozaurów (znajdź dinozaura!) 😊

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 79

Dodaj komentarz »
  1. Wyborne. Nie sposób skomentować.

  2. „Zdaniem Tischnera, Bóg pojawił się tam (Auschwitz, przyp. @act) przynajmniej raz, a to właśnie wtedy, gdy ojciec Kolbe oddał życie za współwięźnia.”

    A takze przypisywane Tischnerowi: „Bog cierpial w Oswiecimiu razem z ofiarami”

    Co za pokaz pychy i glupoty ksiedza, filozofa, czlowieka….a poza tym fajny byl!

  3. No, to w sumie przykre, ale na pocieszenie dodam, że znajduje się Pan w podobnej sytuacji jak Tischner. On był twarzą instytucji, która przez wieki musiała jakoś usprawiedliwić niewolnictwo. A Pan robi to teraz, bowiem skorumpowany kapitalizm, zafundowany Polakom, po 1989r., i różnie nazywany jest też niewolnictwem. Niewolnictwo było z ludzkością przez wieki od zarania naszych dziejów, razem z zaborem i mordowaniem członków innej hordy. Być może jest ono prostym odpowiednikiem konieczności zjadania się nawzajem. Nasi przodkowie gustowali także w zjadaniu swoich sąsiadów. Dzisiaj poprzestaje się na ich eksploatacji, ale kto wie czy jednak nie wrócimy do zabijania na dobre. No, cóż taka jest natura człowieka, a jest ona zwierzęca i nic tutaj się nie zmieni.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wspanialy tekst rocznicowy, panie Profesorze.

    ———–

    Po co Bog stworzyl Michnika? – zastanawial sie kiedys ks.Tischner.
    „Coby madry zmadrzal, a glupi jesce barziej zglupiol” – odpowiedzial ksiedzu profesorowi stary goral.

  6. Nigdy nie pojmę tych zachwytów nad niektórymi księżmi. Mam analogiczny przykład (zachowując proporcje) : w Cosa Nostra też są różni mafiozi, mniej lub bardziej inteligentni / agresywni / psychopatyczni itp. Ale to są zawsze kryminaliści gotowi na rozkaz do czynów z samej góry Kodeksu Karnego. Jeśli ktoś został księdzem to znaczy że musi mieć „zryty beret”. Jeśli jest uczciwy i przejrzał na oczy to opuszcza stan kapłański, ubogaca społeczność cywilną i posługuje w innym zawodzie. A jeśli cały czas tkwi średniowiecznej strukturze Krk to mam do takiego typa ujemne zaufanie. Nawet gdybym z nim pracował w jednej redakcji i pił wódkę po pracy. Chociaż raczej bym nie pił w takim towarzystwie.

  7. @Pan Prof.
    „dowód na to, że możemy się wszyscy jakoś dogadać i zmieścić w tym kraju. Jaki ja byłem kiedyś głupiutki i naiwny. Ale tak trzeba w młodości.”

    Niekoniecznie trzeba, nie ma takiego przymusu, ani w młodości, ani w starości. Chociaż na starość nie ma się już tak łatwych usprawiedliwień. Tak sobie na starość myślę: a może mogliśmy się wtedy jakoś dogadać i zmieścić w tamtym kraju, bo system to umożliwiał? System, do którego obalenia przczynili się i Jan i Paweł i ten drugi?
    Głupiutki jestem staruszek, jednak.

  8. FranzM
    16 marca o godz. 9:11

    100/100

  9. Kto chodzi do kościoła, ma szmery pod kopułą.
    na zdrowie

  10. @głos zwykły
    16 marca o godz. 6:50

    Co za „wyuczone” (czyli bezkrytycznie przejete) brednie o czlowieku, kanibalizmie czy kapitalizmie 🙁

  11. Z ks. Tischnerem związanych jest ( jak zwykle nie wiadomo, czy prawdziwych, ale świadczących o popularności ) szereg anegdot. O to jedna z nich. Gdy zapytano go co to jest ” nic „, miął odpowiedzieć – pół litra na dwóch.

  12. „vermütlich, vermütlich”, co znaczy „przypuszczalnie”

    „Przypuszczalnie” po niemiecku to vermUtlich. Skąd u Pana to „ ü“?

  13. Gdyby żył .pomógłby góralom ,zrozumieć ,że służą paranoikom ,i klechom ,nie wierzącym w Boga.A ta pomoc ,dałaby Mu, siłę i długie życie.

  14. „Za komuny” mielismy wladzę cywilizowaną i CYWILIZUJĄCĄ.
    Za władzy styropianowej, mamy władzę odmóżdżającą, prymitywizującą, pauperyzującą.

    Wystarczy posłuchać taśm naszych obecnych prominentow, rozejrzeć się dookoła, obejrzeć przekaz medialny, posłuchać wypowiedzi hierarchow.

    „Skundlić narod” w ciągu tych 30 lat sie udało.
    Na powrot ucywilizować, przy takiej skali destrukcji, się nie da przez kilka pokoleń.
    Zresztą, kto miałby to zrobić i jakimi metodami?

  15. „..ten prowincjonalny światek małych grzeszków i łatwych rozgrzeszeń”.. Ten świat zapomniał o zadość uczynieniu Bogu i Człowiekowi .

  16. Owszem, przyznaję, że dość długo miałem nawet odrobinę sympatii dla Józefa Tischnera. Niejednokrotnie, po 1989 roku, chętnie słuchałem jego telewizyjnych pogadanek: „o życiu, o ludziach, o miłości, o wierności, o sprawiedliwości, także o kościele, itp”.
    I mnie, bądź co bądź, urodzonego i wychowanego na Pomorzu, niemal nad Bałtykiem, nie przeszkadzały jego podhalańskie, góralskie argumenty. Nie, nic z tych rzeczy.
    Po zmianach ustrojowych, środki masowego przekazu w Polsce, gwałtownie szukały nowych autorytetów, które można byłoby wypromować w społeczeństwie. Rozumiałem to doskonale, ale niekoniecznie wierzyłem, że kurs propagandowy jest prawidłowy i zmierza we właściwym kierunku. Stąd, m.in. częstym gościem w różnych programach telewizyjnych, był Józef Tischner, a także wiele innych, dawnej mało znanych lub zupełnie nieznanych osób.
    Nic nowego pod Słońcem. Ostatecznie, każda władza, samodzielnie kreuje swoją politykę propagandowo-informacyjną. Dziwnym byłoby, aby w Polsce to przebiegało inaczej.
    Nie słyszałem jedynie zapewnień ze strony nowych rządzących, że: „władzy raz zdobytej – nie oddadzą nigdy!”.
    Wyciągnęli wnioski z poprzedniego okresu? Na pewno!

    Pamiętam także, jak ze sporym zainteresowaniem, czytałem m.in. książkową rozmowę „Między Panem a Plebanem”, pomiędzy Jackiem Żakowskim, Józefem Tischnerem i Adamem Michnikiem (pierwsze wydanie ukazało się w 1995 roku).
    Była to niezwykle ciekawa rozmowa ludzi wywodzących się z różnych, przeciwstawnych środowisk. Pełna autokrytycyzmu, analiza dwóch odmiennych światów – Kościoła katolickiego i antykomunistycznych środowisk laickich.

    Niestety, po pewnym czasie, moja autentyczna sympatia dla Józefa Tischnera – prysnęła jak bańka mydlana.
    Okazało się, że Józef Tischner „zaczął dalej i głębiej drążyć temat”. Poszedł (przynajmniej!) – „o jeden most za daleko”. Moim zdaniem – zupełnie niepotrzebnie. Zdecydowanie nie musiał tego robić. Jako człowiek, mieszkaniec Podhala, filozof i ksiądz katolicki.
    Otóż J. Tischner, na przekór opinii większości mieszkańców Podhala, którzy wówczas doskonale pamiętali wojnę i okres powojenny, zaczął publicznie wychwalać pod niebiosa – człowieka wyjątkowo kontrowersyjnego i do chwili obecnej, nadal budzącego wiele emocji, a mianowicie:
    Józefa Kurasia (1915-1947), ps. „Orzeł” i „Ogień”, żołnierza Wojska Polskiego, Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich, a także funkcjonariusza i dezertera z Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i MO w Nowym Targu, partyzanta na Podhalu w czasie II wojny światowej.
    Po zakończeniu wojny, był jednym z organizatorów i dowódców oddziałów podziemia antykomunistycznego.
    Obecnie, Józef Kuraś jest nazywany – „żołnierzem wyklętym”.
    Józef Tischner powinien wiedzieć, że postać Kurasia i działalność jego oddziału na Podhalu, budziła i nadal budzi znaczne kontrowersje. Kuraś przez wiele powojennych lat był oskarżany (nie tylko przez komunistów, ale przede wszystkim – przez mieszkańców Podhala), m.in. o zbrodnie wobec ludności cywilnej: Polaków, Żydów, Czechów, Słowaków, Rosjan oraz żołnierzy WP i funkcjonariuszy MO.
    Wszystkich zainteresowanych szczegółami – odsyłam do właściwej literatury.

    W 1990 roku, nowotarski oddział Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, wydał oświadczenie w którym czytamy:
    „Nie mamy nic wspólnego z „Ogniem” i jego pogrobowcami. Uważamy, że zamiast uczestniczyć w uroczystościach ku czci „Ognia”, to należałoby odprawić żałobne nabożeństwo w intencji jego ofiar”.

    O tym wszystkim powinien był wiedzieć Józef Tischner, urodzony i wychowany na Podhalu, zanim – powtarzam – zdecydował się wychwalać pod niebiosa Józefa Kurasia ps. „Ogień”.

    ——————————————–

    I przy okazji,
    jeden z forumowiczów sugeruje, że Józefowi Tischnerowi przypisuje się m.in. anegdotę dot. „pół litra na dwóch”.
    Chciałbym wszystkich poinformować, że to nie jest prawda. Powyższa anegdota była znana w Polsce już w okresie międzywojennym. Natomiast faktem jest, że nadal znajduje się ona w tzw. obiegu społecznym. A to tylko dowodzi, że w narodzie nie ginie poczucie humoru.
    No i dobrze!

  17. Profesorze, czy tak by czynil.
    Był sukienkowym góralem, który trwał w obłudzie i udawał Gtrka

  18. @Witold

    Tischner władał bardzo łamaną niemczyzną, więc vermutlich mieszał z gemütlich i wychodziło, co wychodziło 🙄
    A Hartman pewnie stał mu się po trzech latach niewygodny i męczący (zbyt inteligentny i znający na filozofii, za mało rubaszny?) to wolał znielubić.
    Nie chciał mieć za dużo bystrych obserwatorów?

  19. No tak, to jest prawda, że prowincjonalny światek małych grzeszków i łatwych rozgrzeszeń to tak naprawdę bardzo zły i niesprawiedliwy świat, ale to jest jak mawiał ks. Józef Tiszner prawda faryzejska, bo jest to….. W gruncie rzeczy ktoś kto zajmuje się polityką, publicystyką lub gospodarką (ekonomią) powinien mieć świadomość, że istnieją poważne przeszkody, które często są nie do pokonania, a już na pewno nie do pokonania w danym czasie, aby ten świat był mniej zły i mniej niesprawiedliwy. Świat stworzony w III RP jest przecież niesprawiedliwy, zły i prowincjonalny i słusznie mówi się, że hasła PiS i Kaczyńskiego oraz kościoła katolickiego, że można to zmienić są naiwnością, ale przecież państwo PiS jest dla polskiego społeczeństwa niewątpliwie lepsze w swoim złu i niesprawiedliwości niż państwo III RP, które zresztą jest tożsame z państwem PiS. Świat kościoła katolickiego wcale nie jest gorszy niż świat liberalnego kapitalizmu tam gdzie dochodzi do korupcji, która prowadzi do rozpadu państwa i społeczeństwa, tak jak to się działo i dzieje w Polsce. Świat III RP jest nie do zaakceptowania, tyle tylko, że mając na względzie dokonania komunizmu w Rosji i na świecie wszyscy wiedzą, że z lekiem trzeba ostrożnie, bo nie należy opryszczki wargowej leczyć tryprem w czystej postaci.

  20. Ksiądz Józef Tischner był wspaniałym człowiekiem i kapłanem (z akcentem na człowieka), ale może lepiej, że coraz mniej takich księży. Im mniej, tym szybciej ludzie przestaną się truć religią.

  21. @ głos zwykły:
    ” Świat stworzony w III RP jest przecież niesprawiedliwy, zły i prowincjonalny i słusznie mówi się, że hasła PiS i Kaczyńskiego oraz kościoła katolickiego, że można to zmienić są naiwnością, ale przecież państwo PiS jest dla polskiego społeczeństwa niewątpliwie lepsze w swoim złu i niesprawiedliwości niż państwo III RP, które zresztą jest tożsame z państwem PiS.”

    Konia z rzędem temu, kto pojmie ten bełkot w którym „ałtor” sam sobie przeczy co najmniej 3 razy w jednym zdaniu……

  22. @18karatów
    „Tischner władał bardzo łamaną niemczyzną, więc vermutlich mieszał z gemütlich i wychodziło, co wychodziło.”

    Gdyby tak było, to prof. Hartman nie zmieniłby pisowni tego słowa na swoim swoim blogu.
    Jeśli chodzi o Tischnera to bardziej zainteresowała mnie opinia Hartmana na temat tej „góralskiej filozofii” dla ubogich i cieszę się, że mam podobne zdanie.

  23. Ksiądz Tischner pod koniec życia zaniemówił. Niestety nie dla spełnienia Wittgensteinowskiego nakazu. Po prostu zachorował.

  24. @ Tsaddik from Tiktin
    16 marca o godz. 21:12

    „W opracowaniu historycznym Instytutu Pamięci Narodowej z 2019 zatytułowanym „Klan”……… ”

    Do twórczości tzw IPN nie nalezy podchodzić zbyt poważnie. Ta instytucja od samego początku słuzyła propagandzie i fałszowaniu historii. Taki był zresztą zamysł jej powstania.

  25. Drapieżny kapitalizm i mentalność mafijna nowej polskiej burżuazji biorą swe początki
    z systematycznej korupcji reżymu komunistycznego, a nie z historii kościoła katolickiego lub z historycznego dziedzictwa prawicy w Polsce. Korupcja byłego systemu wyszła na przeciw liberalnym reformom firmowanym nazwiskiem Balcerowicza, oraz dążeniu do skapitalizowania zwycięstwa nad blokiem wschodnim przez państwa Zachodu. Należy bowiem podkreślić, że to USA pokonała ZSRR, a Polska lub Watykan była w tej grze jedynie pionkiem. W Polsce nie przyjął się też prymitywny nacjonalizm, gdyż jego ośrodek tkwił nie w Polskiej tradycji, lecz w agenturalnej warstwie aktywistów, polityków i członków wojska oraz sił specjalnych i owa agentura została przejęta przez służby specjalne USA, oraz odpowiednio pokierowana. Ks Józef Tiszner tego typu poglądów j.w. nigdy nie prezentował, bowiem zajmował się obyczajowością i postulatem chrześcijańskiej filozofii, oraz moralności, a więc nie mógł wyjść poza krytykę opartą na zarzucie bycia homo sovieticus, oraz za pozytywny obraz osobowego rozwoju opartego na głębszej filozoficznej refleksji, która wcale nie miała charakteru chłopskiego. Uznawanie ks. Józefa Tisznera za facecjonistę jest dużym błędem, gdyż był on intelektualistą, który posługiwał się językiem filozofii, obok języka religii. Oczywistą rzeczą jest że Kościół Katolicki był jednym z beneficjentów przemian, a bycie beneficjentem w tych warunkach oznaczać musiało mało szlachetną postawę i sporą dozę prymitywizmu i tacy ludzie jak Ks. Józef Tiszner z pewnością sprzeciwiliby się temu.

  26. Oczywiście można zadać pytanie czy lekarze którzy uchylają się od służby w czasach Covid-19, bowiem są przyzwyczajeni do strzyżenia frajerów, to jest wprost wynik korupcji reżimu komunistycznego. Odpowiedź jest pozytywna, bowiem za tym właśnie kryje się mentalność mafijna, która dobrze rozwinęła się w drapieżnym polskim kapitalizmie, dzięki dziadowskim reformom firmowanym nazwiskiem Balcerowicza, za które jednak odpowiada środowisko postkomunistycznej lewicy, które wykorzystało okazję aby się uwłaszczyć, razem z częścią elit zawodowych III RP i polityków byłej opozycji antysystemowej, którzy poszła na kompromis, ale i byli prowadzeni przez członków byłego reżimu komunistycznego, którzy stworzyli w III RP struktury mafijne pod dyktando swoich mocodawców z byłego KGB.

  27. Nadchodzi rozwiązanie wszystkich problemów ludzkości – do 2045 r. większość mężczyzn może nie być już w stanie się rozmnażać z powodu chemikaliów zmieniających poziom hormonów. Tak twierdzi Shanna Swan, amerykańska uczona zajmująca się zdrowiem reprodukcyjnym, pisze Eline Schaart z POLITICO. […] badania, które wykazały, że chłopcy w wieku niemowlęcym rozwijają więcej anomalii narządów płciowych, a poziom testosteronu spada o 1 proc. rocznie od 1982 roku.
    Perspektywy dla kobiet również nie są dobre. W ciągu ostatnich dwóch dekad wskaźnik poronień wzrastał o 1 proc. rocznie, a coraz więcej dziewcząt doświadcza przedwczesnego dojrzewania.
    ———————————
    I oto cała tajemnica sukcesu ruchu LGBT & Q. Mamy po prostu do czynienia z rosnącą populacją mutantów za przyczyną zanieczyszczenia środowiska. Jest nas więcej Panów i Pani Queer, a będziemy w przyszłości tylko my sami – chemiczni odmieńcy! Bez możliwości naturalnej reprodukcji….

  28. @Witold

    Skąd wiesz, jaką niemczyzną włada prof. Hartman?
    Gdyby dobrą, nie musiałbyś go vermütlich korygować.
    Czytywałem tę „góralską filozofię” swego czasu w „Przekroju”. W małych dawkach był strawny.

    Z Tischnera zapamiętałem sobie, że dialog w Kościele to dialog dupy z kijem.

  29. Mag(Drogi?Droga?):

    Nie sadze by szybko ludzie przestali nie truć.Widac religia odpowiada na jakieś potrzeby człowieka.w jaki sposób nasz mozg funkcjonuje to tak naprawdę niewiele wiemy.Anatomia makro i mikro doc znana ale jak to funkcjonuje.Psychologia to tzw soft science, prawie nie ma powtarzanych wyników.
    W tereaz to tylko functional MRI coś tam daje i nie szkodzi królikowi doświadczalnemu-czlowiekowi.
    MRI mierzy sie w TESLA;to co jest w szpitalach to 1,5-2,0 T. naukowcy od mózgu używają 10 TESLA(wielkość domku 2 piętrowego).Wiec droga daleka.Czy jest MRI 10 Tesla w PL?.Znaczy nie łatwiej o kosciol ha!.

  30. Drogi Negortin:

    Follow up na zapis z z poprzedniego „kazania”.

    Dziękuję za uwagi.Ma Pan racje.My bad(mój zły z filmu Clueless,tzw Valley talk;przeszlo do codziennego użycia).
    Tak nie sklada ,ze w zadnym Parku Narodowym nie bylem(a chciałem): ale jako emigrant to musiałem „brukować uilice” a nie wloczyc sie po parkach, ot taki los.Najblizej to bylem kolo Yellowstone i Rocky Mountain(musi marycha zatrzymała).

    Dziękuje ze potwierdzenie ,ze płotu a muru na granicy to niema i można przejść rzeke Rio Grande w Big Bend bez przeszkód.

    Dziękuję i duzo zdrowia.

  31. Tam gdzie rzeka Rio Grande płytka jest do bardzo daleko do cywilizacji.Ten Park Narodowy Big Bend(Wielkie Luk,zagiecie) to największy Park,najtrudniej dostępny,najmniej odwiedzany w USA(poza Alaska).
    Tak,ze nielegalni emigranci przyprawiają sie z Mexico przy wybrzeżu gdzie transport jest o wiele lepszy.
    Tam jest takie miasto Matamoros(Zabójca Muzułmanów w Mexico ,nazwa z dawnych lat).Przez most, ale czasami pogranicznicy ,jak to mundurowi wszędzie a zawsze, most zamkną-rzadko.Niektorzy wiec wpław.
    A tam rzeka juz dosc głęboka.

    W czerwcu 2019 usiłował przeplynac ,z córka na plecach;nie dal rady,utoneli.
    Zdjecie obiegło caly świat.

    Oscar Alberto Ramirez
    Valeria

    RIP

  32. Arizona-Mexico granica to wielka pustynia Sonora.
    Wielu ryzykuje przejście pustynia.Upal,brak wody.Szkielety każdego roku.
    Jedyna (chyba)instytucja narodowa,ktora usiłuje pomoc(głównie to woda w butelkach rozkładana gdzie sie da) to Kosciol Katolicki.

  33. Mad Marx
    16 marca o godz. 23:33
    No, oczywiście parafrazując Alfreda Lampę. polskiego komunistę można powiedzieć: „po co k….. nam IPN skoro mamy historię Polski napisaną przez NKWD i GPU!”

  34. Dariusz Kaliński, „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?”, wyd. Znak, Kraków 2017.
    https://polskatimes.pl/czerwona-zaraza-dariusz-kalinski-gwalty-armii-czerwonej-w-krajach-oswobodzonych/ar/12048700
    ____
    Promocja książki Dariusza Kalińskiego „Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski?” – Warszawa, 8 maja 2017

    Przystanek Historia – Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki oraz Wydawnictwo Znak zapraszają na spotkanie wokół książki Dariusza Kalińskiego Czerwona zaraza. Jak naprawdę wyglądało wyzwolenie Polski? Rozmowę z autorem poprowadzi dziennikarz Wojciech Lada. Spotkanie odbędzie się 8 maja (poniedziałek) o godz. 18.00 w Centrum Edukacyjnym IPN przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie.

    Obiecywali wolność i bezpieczeństwo. Zdruzgotany brutalną okupacją Naród witał ich z nadzieją i kwiatami. Zamiast wybawicieli nadeszli jednak bezwzględni zbrodniarze i złoczyńcy. Nikt nie mógł czuć się bezpieczny w zetknięciu z czerwoną szarańczą. Żołdacy Stalina zamordowali dziesiątki tysięcy Polaków. Patriotów zaciągali do enkawudowskich katowni. Nawet małe dzieci zamykali za drutami obozów. Kobiety nie były dla nich ludźmi, ale wyłącznie łupem. Nie sposób zliczyć ile Polek padło ofiarą chorej żądzy czerwonoarmistów. Na pewno zbyt wiele.

    O budowie komunizmu i braterstwie narodów. Sowieci demontowali nasze fabryki, grabili majątek pokoleń, rozebrali tysiące kilometrów torów kolejowych. Zrobili wszystko, by zakłamać legendę Żołnierzy Wyklętych. Została po nich tylko spalona ziemia. I bilans strat idący w setki miliardów dolarów. Bilans, o którym nie wolno zapominać. (opis wydawcy)

    Przystanek Historia
    Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki
    Warszawa, ul. Marszałkowska 21/25
    8 maja (poniedziałek) godz. 18.00
    _______________
    No i komu nie podoba się IPN? Wszak wszyscy gwałcili i grabili, a żołnierze Armii Czerwonej najmniej, bo to wyzwoliciele byli!

  35. Świetny wpis!

    Czasami dobrze jest usłyszeć coś szczerego od kogoś pod wpływem i uświadomić sobie, że trzeba szybko zmienić otoczenie…

  36. @18karateków 🙂

    „Skąd wiesz, jaką niemczyzną włada prof. Hartman?”

    Nie wyobrażam sobie, żeby nie czytał filozofów niemieckich w oryginale.

  37. feran
    17 marca, g.4:35
    Niezbadane są, tak do końca, tajemnice mózgu, a tym bardziej niejasna jest metafizyka, która „leży” niedaleko od psychiki i fizyki jako dziedzina filozofii pierwszej według Arystotelesa, a kojarzy się z mistyką i religijnością. Ufff…
    Ulotna, nie przez każdego doznawana i zgłębiona mistyka to przecież rdzeń każdej religii przyjmowanej najczęściej po po prostu na wiarę.
    I tu jest pies pogrzebany. Wierzymy (lub nie), że religia, jaką wyznajemy, m.in. poprzez udział w jej rytuałach, pomaga nam w życiu codziennym i chroni przed ZŁEM w każdej postaci, a nawet odnajdujemy w niej sens istnienia, bo na końcu spotyka nas nagroda w postaci życia wiecznego w raju, w kolejnym wcieleniu itp.
    Czarną stroną tak urządzonego i działającego jak perpetuum mobile świata są zbrodnicze wojny religijne, które przekreślają/dewastują idee religii jako źródła wartościowego i spełnionego życia w świecie nowożytnym.
    Daleko odeszłam od tematu wstępniaka będącego swoistą hagiografią ks. Tischnera, ale gdy wracam do jego postaci, raz jeszcze podkreślając wyjątkowość tego wspaniałego kapłana i człowieka, uparcie stwierdzam, że brak takich ludzi przyspieszyłby laicyzację naszego społeczeństwa. Przecież można wierzyć poza skompromitowanymi instytucjami w rodzaju polskiego Kościoła, który przyznaje sobie rangę
    niezbędnego pośrednika między Panem Bogiem a owcami strzyżonymi przez kler, a na dodatek w swojej pysze, zblatowany z PIS-em, sięga po coraz większe apanaże i wpływy.
    P.S. Jestem @mag, jako skrót od imienia żeńskiego

  38. Tekst p Hartmana świadczy o braku kompetencji. Komentarzom się nie dziwię, bo pisali je młodsi od niego Zdumiona czytelniczka Polityki

  39. Tsaddik from Tiktin
    Ależ ta krowa za oknem macha do mnie ogonem. Muuuu kochaneczko, muuuuuuuu, zaraz przyjdzie twój żołnierzyk. Zamiast otwórz okienko zanucę: podnieść ogonek, pokażę ci swój dzwonek, będziemy mieli miły dzionek!

  40. O jakie kompetencje chodzi? Ze niby słabo pamietam swoje życie?

  41. Jan Hartman
    17 marca o godz. 18:22O
    „O jakie kompetencje chodzi? Ze niby słabo pamietam swoje życie?”

    O kompetencje jako filozofa.

    Filozofia to mądrość, a mądrość (według mnie) trzyma się logiki i rozsądku (nie przeczy się sobie).
    Szczerze mówiąc można zgłupieć czytając Pana wpisy. Z jednej strony Pan nienawidzi krk i kler, a z drugiej wspiera poprzez niektórych księży z młodości swojej. Pan chyba zapomina, co wcześniej „skrobał”? Proponuje wcześniejsze wpisy przeczytać, zanim coś nowego Pan napisze.
    Tak dla jasności – nie mam nic do Tishnera (fajny gość, był). Rozczarował mnie pan, Janie Hartmanie. Pan chce zabłysnąć, ale nie wie jak i nie dziwię się, dlaczego też nie wyszło z partią lewicową.

  42. Tsaddik from Tiktin
    17 marca o godz. 19:54
    Możesz jej wsadzić swój nosek prosto pod ogonek, a będziesz miał radosny dzionek.

  43. Tak to już bywa. Bolszewik wsadza krowie nosek pod ogonek, a tam „Ogień”!

  44. Lukikuki, tak z ciekawości, czy jest jakiś kompecjometer który mierzy kompetencje filozofa? Czy może trzeba na to jaki papiór, zaświadczenie urzędowe o mądrości i właściwej postawie ideowej?

  45. Międli się wciąż temat, że żołnierz wyklęty zabił cywili. Czy więc jest bandytą? A więc musimy i zadać sobie pytane, czy żołnierz regularnej armii, który zabił cywili jest bandytą, oraz jak to się ma do formacji w której służył. Czy jego oddział, armia i dowództwo, oraz sam kraj jest bandycki. Z pewnością można powiedzieć mając na uwadze to co pisze się w publikacjach IPN, że kraj taki jak ZSRR, dowództwo i jego armia oraz sami żołnierze Armii Czerwonej byli bandytami. Podobnie rzecz ma się z Niemcami. W przypadku Polski tak jednak nie jest (nie piszę tutaj o komunistach, bo oni byli bandytami). Mogło jednak się zdarzyć, że żołnierz polski dokonał czynu, który był bandycki. Zwłaszcza jeśli chodzi o wojnę domową, czy partyzancką.

  46. @ Frycek Engels
    17 marca o godz. 9:40

    „Mad Marx 16 marca o godz. 23:33‎
    Czyli że uważasz, ze Wałęsa nie był Bolkiem? ;-)‎”

    Uważam, że nie był a już na pewno nie w takim sensie, jak go usiłuje przedstawić obecna propaganda PZPRawicy (która nota bene na jego plecach wjechała do polityki)
    Widziałem te kopie pism Wałęsy. Nie trzeba nawet być wykwalifikowanym grafologiem, żeby zauważyć, że ani język (zupełnie poprawna polszczyzna, bez błędów ortograficznych i gramatycznych) ani sam charakter pisma (równe, staranne pismo znamionujące osobę, która pisze na co dzień i to nie kilka zdań) nie mogą należeć do prostego robola, absolwenta szkoły podstawowej z przysposobieniem do zawodu.
    Zwłaszcza, jak ktoś miał okazję słuchać jego wypowiedzi w RTV. Nie ten styl i nie ta klasa.

  47. To jest teraz blog o psiej dupie & other complementary stories, a miały być zapiski na mankiecie pacjenta z udarem przed samym udarem. Chodziło o udar antycypowany. Opowiastki z psiej dupy, to nie jest to co autor obiecywał, że tutaj stale będzie do czytania.

  48. Tsaddik from Tiktin
    17 marca o godz. 22:39

    Mniej więcej zgadzam się. Co do działalności Tishnera (jak piszesz) nie wiedziałem i tym się nie interesowałem. Filozofia prof. Hartman jest dla mnie zaskoczeniem, napisał o Tishnerze – „był antyklerykałem”. Może by był gdyby zrzucił sutannę, ale tego nie uczynił i stąd (dzisiaj) oceniam inaczej – cwany był i cwanie ulokował swoje życie dzięki kłamstwu o którym (prawdopodobnie) pojęcia nie miał. Był jak większość Polaków wyznawcą kłamstwa, które wiele ofiar ludzkich spowodowało i dalej tak jest.
    Ufam że w najbliższych wiekach oszustwo (wiadomo jakie) będzie przez ludzi zdemaskowane, przez ludzi szanujących godność człowieka, a nie urojenia.

  49. Rogger77
    17 marca o godz. 22:31
    Filozofia dla mnie znaczy podążaniem do mądrości i nieustanne poszukiwanie wiedzy, która nie może być oparta na własnych nielogicznych myślach, które zmylają słuchacza lub czytelnika.
    I tylko w tym sensie widzę brak kompetencji u prof. Hartmana.

    Czy można o księdzu napisać że był antyklerykałem (jak uczynił prof. Hartman) pisząc też o uwielbianiu Wojtyły, który był klerykałem tak jak Tischner? Zupełny brak logiki, który dyskwalifikuje profesora filozofa. No ale dziwić się nie muszę – studiował na KULu.

    Klerykał nie może być antyklerykałem – działa wbrew sobie i przeciwko sobie, ale dla Hartmana to chyba nie do pojęcia.

  50. głos zwykły
    17 marca, g.15:48
    „Przecież metafizyka NIE jest nauką. NIE myl jej z fizyka, tą „Królową Nauk”
    Czytasz nieuważnie. Napisałam o metafizyce jako dziedzinie „filozofii pierwszej” według Arystotelesa, nie odnosząc się do tej starożytnej definicji. Natomiast za „królową nauk” uchodzi raczej matematyka, a nie fizyka, choć zdania w tej sprawie, zwłaszcza współcześnie, są wśród naukowców podzielone.
    Z resztą twoich uwag w pełni się zgadzam.

  51. Podziwiam prof. Hartmana za przepuszczenie moich komentarzy.
    W takim stylu (krytyka Gospodarza) nie przechodzi na innych blogach „Polityki”, szczególnie na blogu Adama Szostkiewicza.

    Szanuje to bardzo i jest to dla mnie wielką zaletą Gospodarza.

  52. lukipuki
    18 marca o godz. 12:08

    Można być księdzem a jednocześnie krytykować klerykalizm, tak samo jak można być urzędnikiem, a jednocześnie krytykować biurokrację. Ja tutaj nie widzę żadnej sprzeczności. Pojęcie „klerykalizm” zgodnie z wikipedią oznacza „dążenie do uzyskania instytucjonalnego wpływu duchowieństwa na życie społeczne, polityczne oraz kulturalne aż do podporządkowania go duchowieństwu i Kościołowi”. Ktoś może więc być księdzem, a jednocześnie przeciwnikiem mieszania się Kościoła do polityki. Mylisz antyklerykalizm z antyteizmem, który oznacza aktywną wrogość wobec wszelkich przejawów życia religijnego.

  53. panie@lukipuki
    18 marca o godz. 12:08

    „Zupełny brak logiki, który dyskwalifikuje profesora filozofa. No ale dziwić się nie muszę – studiował na KULu.”

    Panskie peregrynacje po blogach jako czlowieka z mania przesladowcza nie powinny byc
    przyczynkiem do komentarza. Przypadek taki powinien byc poddany kuracji. A jesli na lecznie jest za pozno, to odizolowac. Goscinnosci pana Profesora na tym blogu, czesto daleko posunietej, nie nalezy naduzywac. Rozumiem, ze braku rozumu nie odczuwamy.

  54. Czytając taki felieton jak Gospodoarz nam wypichcił nachodzi mnie taka refleksja: zawsze liberałowie znajda sobie takiego ,,fajowego” księdza. Jest to postać wręcz archetypiczna dla polskich (podkreślam: polskich) liberałów. Co składa się na ,,fajowość” takiego księdza? Otwartość, ludzkość, zdrowy osąd, antyklerkalizm (tak, tak!) no i umiejętność przekazu. Jednak te pozytywne cechy mają swoje limity: posłuszeństwo doktrynie i hierachii. Koniec i kropka. Możesz sobie tokować ile chcesz, być chwalinym przez ,,Wyborczą” do momentu aż menager zwany biskupem nie szarpnie za łańcuch i nie założy kagańca. Mało kto z tych ,,otwartych” księży w takim momencie ma dość siły by pójść za głosem rozumu i sumienia by powiedzieć: beze mnie.
    Taki ks. Węcławski/Polak czynem zaświadczył, że ,,prawda was wyzwoli” nie jest dla niego tylko czczym sloganem reklamowym i w obliczu prawdy alternatywnej zaprezentowanej przez KRK zwyczajnie opuścił to towarzystwo.
    Dlatego te Tischnery, Lemańscy, którzy leją miód na dusze polskokatolickich liberałów, są tylko maskowaniem plugastwa.
    Jak można potępiać kleszą pedofilię – nie jako jednostkowy czyn (co jest jeszcze w miarę mile widziane przez korporację) ale jako część systemu i pozostać księdzem? Przecież to mój przełożony ,,w razie co” pomoże mi: przeniesie, zadzwoni do prokuratora, ,,zgubi akta”. Wszystko dla dobra Kościoła bo jak on ipadnie to już tylko nihilizm, maksizm. No…katastrofa panie!
    Kiedyś przeczytałem w biografii Henryka IV, że król ten po śmierci cieszył się bardzo dobrą opinią. Nawet podczas Rewolucji Francuskiej, gdy sankiuloci niszczyli groby ,,tyranów” pojawiły się wątpliwości czy akurat temu władcy należy się pośmiertna kara. Sankiulita za pomocą szpadla je rozwiał z komentarzem: nie można królować i pozostać bez winy.
    Nie można księżować (choćby najfajniej) i pozostać bez winy…

  55. Drogi Slawczan:
    Istnieje bardzo dobry,wprost swietny,film,francuski.
    „La Reine Margot”.Na Dumas oparte.Adjani.1994.
    Jest dosc dobrze przedstawiony Henri IV( i Henryk III Polski).Polecam.
    A muzyka:Bregowicz.
    Spiewa:niezapomniana a wspaniala Ofra Haza:wszystkie Cadyki(i nie tylko) plakaly jak umarla(mezowskim AIDS zarazona).

  56. Drogi Glos Zwykly:

    Atlanta – przykre.
    Salon masazu:Spa.Jeden mial tytul :”Mlode Azjatki”

    Sprawca 21 lat.Na ogol to tacy cierpia:Schizofrenia Paranoidalna.Dostep do broni palnej jest powszechny.Chorzy psychicznie nie sa zamykani w olbrzymich zakladach.Leczenie dobrowolne.

    Po tygodniu nie bedzie zadnych dalszych informacjii.Pracownicy uslug seksualnych sa zawsze i wszedzie narazeni na przemoc,zbrodnie,smierc.Absolutnie nie zasluguja na taki los
    Nie usprawiedliwiam.Troche wyjasnien.

  57. Drogi Glos Zwykly:

    NYT(The New York Times) jest gazeta coskolwiek lewicowa(jak na USA;daleko do The Guardian).W tej chwili to nie wiedza czy byc ogolnonarodowy/swiatowy czy lokalny dla New York.
    Mieszkancy ,angielskojezyczni, New York to na ogol juz tego nie czytaja bo za malo lokalny i za wolny,sa inne lepsze;maja najblizsza rodzina zyje i pracuje na Manhattan to cos wiem.

    Z wypowiedzi Pana wynika,ze angielski i zrozuminenie wiadomosci i kontekstu nie jest zadnym problemem.
    Dlatego polecam:

    „London Review Of Books”

    150 funtow rocznie.24 numery rocznie.Nie papierowy online to moze taniej.Stara sie byc neutralny.
    Wspaniale review ksiazek- nie trzeba kupowc ksiazki,potrafia strescic na 2-3 stronach i o co chodzi.
    Na PL to troche drogo ale moze jakas biblioteka uniwersytecka prenumeruje?

    Ostatnio to mam dobre uczucia do Uniwersytet Rzeszowski(intersuje sie archeologia,acz moj zawod inny).
    Przed epidemia to University Of Coventry mowil ze otworzy oddzial Wroclaw(nawet w sasiednim do mnie budynku) tak i moze dostep latwiejszy bedzie.

    Duzo zdrowia.

  58. Drogi Cadyku z Tykocin:
    Re: LEM,S.

    Ja to najbardziej lubie,wrazenie „Szpital Przemienienia”

    Po przeczytaniu Beres „Rozmowy ze Stanislawem Lemem” ,to mi sie wydaje,ze prawie caly SF to inaczej opakowane wymordowanie Zydow Lwowskich.
    Correct me.

    Zdrowia

    Ps:
    Myslalem,ze Trump wybudowal wiecej niz 1 km plotu ale.

  59. Wy tu sobie gadu gadu, a Obajtek was folią owija.
    na zdrowie

  60. Panie Profesorze. Użył Pan sformułowania „INTELIGENCJA KATOLICKA” przecież to jeden z najbardziej wyrazistych oksymoronów. Przebija go tylko „TEOLOGIA”. Albo TEO albo LOGIA.

  61. @Tsaddik from Tiktin

    „Swoją drogą to u Lema też były takie potwornie wielkie superkomputery,”

    Teraz też som. Jedno nie przeczy drugiemu: dinozaury kumplowały sie z wirusami przez miliony lat i dobrze im razem było. Dopiero globalny kataklizm pozbawił wirusy towarzystwa tych dużych. Ale tylko na chwile, w skali ewolucyjnej, bo dużym zajmuje wiecej czasu żeby się odtworzyć. Inna sprawa, że wirusy przetrwały we w miarę niezmienionej postaci, a u dużych dinozaury przekształcily się w pokracznego dwunożnego przygłupawego zabójcę żywiącego się piwem, hotdogiem i serialami. Że też kowidy chcą sie z czymś takim zadawać!

  62. Drogi Cadyku:

    Tak.

  63. Drogi Tokola:
    Wyglada na to ,ze wiekszosc tutaj wpisujaca to staruszki.
    „Wesole jest zycie staruszka”;bo ja wiem?Chyba nie.

  64. Drogi Cadyku:

    Nielegalni jako nowe duszyczki do dojenia: jak najbardziej,tak na 99%.
    Ale:duszyczki tez chca byc dojone.
    Chyba glowna przyczyna:brak czystej wody w Central America i Mexico.Rozmnozyli sie obficie.My sa zwierzeta,70% woda.Jak wody nie ma to wymieramy.Instynkt samozachowawczy,kazdy boi sie smierci,nikt nie chce umrzec ,ale musi,kwestia czasu.
    Dla staruszka to czas jakby szybciej lecial.

    PS:
    O organizacji szkolnictw K-12 w Boston to mysle co i jak.Ze szkolnictwe/edukacja na poziomie K-12 to prawie nic nie mialem do czynienia(poza potomkiem).W Boston,Mass to nigdy nie bylem(za zimno?za bialo?)(Wyglada na to ,ze ja to Poludniowiec- Redneck)

  65. Feran 3/19
    Zaskoczyles mnie, tym przywolaniem London Review of Books, albowiem do tej pory nie spotkalem sie na blogach Polityki z komentarzem do tego rodzaju wydawnictwa, mimo ,ze zagladam to od wielu lat.
    Wydaje mnie sie,ze Review jest obce polskiemu czytelnikowi z uwagi na cene niezbyt dostepna dla wszystkich chetnych.
    Ja, mieszkajacy prawie 40 lat w NYC, preferuje raczej jej siostre – The New York Review of Books.
    Cena bardzo przystepna, ostatno w promocji
    tylko $ 99.95 na rok ( print, digital+ App+Archives ).
    Niestety, oprocz tego rodzaju wydawnictwa potrzebujemy ( my czytelnicy ), wiadomosci codziennych, a z tymi mamy duzy problem.
    The NY Times traci swoja wiarygodnosc of lat. Jego lewicowosc oslabia jego range jako wydawnictwa opini.
    Przesylam pozdrowienia.

    .

  66. A ta banderowska swołocz @głos zwykły nawet tutaj przy wspomnieniu Józefa Tischnera potrafi wprowadzić swoją faszystowską ideologię nienawiści do Związku Radzieckiego, Rosji i komunizmu, jak nowotworowa hiena.

  67. Tsaddik from Tiktin
    19 marca o godz. 14:45

    Cadyku,

    Tak, zgadzam się z Panem, że oksymorony powinniśmy traktować dosłownie i z całą powagą, na jaką tylko zasługują, czyli – bez jakiejkolwiek ulgi.
    Oczywiście przy założeniu, że oksymoron jest figurą retoryczną i metaforycznym zestawieniem wyrazów o przeciwstawnym, wykluczającym się znaczeniu.
    Do „moralności chrześcijańskiej”, „demokracji chrześcijańskiej”, „demokracji ludowej”, „demokracji socjalistycznej”, „moralności burżuazyjnej” i „demokracji burżuazyjnej” dodam jeszcze, nawet często słyszane, np.: „ciepłe lody”, „zimne ognie” czy „głupie mądrości”. Chyba wystarczy przykładów.
    Natomiast mam wątpliwości, czy do oksymoronów można zaliczyć również – „historię współczesną” bądź „rzeczywistość wirtualną”?
    A propos „demokracji socjalistycznej” i „demokracji ludowej” – pamiętam jeden, znamienny fakt, a mianowicie:
    w szkole średniej, do której uczęszczałem w pierwszej połowie lat 70-tych ub. wieku, jednym z przedmiotów nauczania była Propedeutyka nauki o społeczeństwie.
    Na jednej z lekcji tego przedmiotu, trwała dyskusja na temat „demokracji socjalistycznej”.
    Po wysłuchaniu opinii wielu uczniów, nauczycielka, wówczas początkująca w zawodzie – z nie do końca poważną, ale zarumienioną miną – wyraźnie ściszyła głos i niemal konfidencjonalnym tonem(!) powiedziała nam wprost, że nie ma tzw. „demokracji przymiotnikowej”. Ani socjalistycznej, ani ludowej, ani burżuazyjnej! Zaleciła nam wszystkim, abyśmy zapamiętali, że w określonym kraju – demokracja jest, albo jej nie ma. Bez jakichkolwiek przymiotników.
    A ja zapamiętałem jej ściszony, wręcz tajemniczy głos tylko dlatego, że przypominał ostatnią naradę w podziemnym bunkrze, przed ściśle tajną operacją oddziału specjalnego na terytorium wroga.
    Było, minęło. Obecnie funkcjonujemy, w jakże odmiennej rzeczywistości.
    Natomiast dzisiaj, po latach, kiedy niezmiernie rzadko spotykam swoją byłą nauczycielkę szkolną, to zawsze się kłaniam i patrzę jej głęboko w oczy. I prywatnie przyznaję sobie, że będąc uczniem, niezupełnie wiedziałem o co jej wówczas chodziło. I ona wie o tym doskonale.

    Przy okazji,
    zauważyłem również, że obecnie, w przeciwieństwie do poprzedniej epoki, zdecydowanie więcej osób zwraca uwagę na oksymorony. Ale podkreślam, że być może to jest tylko moje spostrzeżenie. Nie wykluczam, że jestem w błędzie?
    Natomiast wcześniej, np. w latach 60, 70, 80-tych ub. wieku, a nawet później – moim zdaniem – większość ludzi w Polsce, niewiele zwracała uwagi, bądź nawet wcale, na oksymorony. Ogół społeczeństwa, wypowiadał się tak, jak mu było wygodnie. Po prostu.

  68. @Tsaddik from Tiktin

    „Nowe instalacje systemów typu mainframe ‎ograniczają się więc do nielicznych zastosowań, takich jak np. kluczowe hurtownie danych.”

    Czyli się zgadzamy – superkomputery wciąż istnieją. Czy są potwornie wielkie, to już kwestia do dyskusji. Na przykład taka tzw. chmura? Wg mnie jest potwornie wielka. Czy można ją uznać za komputer? Kwestia definicji.

    Co do wirusów to tez zgoda – nie są specjalnie wybredne. Ja ,na ten przykład, jestem potwornie śliczny, a żaden kowid się na mnie nie połasił. A propos, wczoraj na jakimś murze widziałem naips sprayem: „LGBTQI+V” . Czy to aby nie narodziny nowej orientacji i dżendera?

  69. Tsaddik from Tiktin
    10 marca o godz. 18:10
    Ja zawsze, od Początku Świata, byłam Kobietą-Cadyczką a nie jakąś tam „trans-genderówną”.

    ZWIASTOWANIE
    Kobieta-Cadyczka = Zawsze dziewica.

    „Dlatego Pan sam daje wam znak:
    Oto Panna pocznie i porodzi Syna,
    i nazwie Go imieniem Emmanuel”

    Syn narodzi się w sposób dziewiczy ( w twojej głowie )
    Będzie pomagał Oldze Tokarczuk w tym „ex-centrycznym” projekcie.

    A-men
    A-Women

  70. Tsaddik from Tiktin
    13 marca o godz. 17:23
    „Szatan (hebr. שטן satan – „przeciwnik”) – we judajiźmie, …”

    Szatan to łebo- centryzm.
    Nasz łeb(myślenie) jest drugorzędnym organem.
    Projekt ex-centryczny Olgi Tokarczuk to zasłużony hołd złożony P. Kropotkinowi i T. Łysence – prawdzie.

  71. Przykro mi, ale od zawsze odrzucalo mnie zarowno od JP2 jak I od Tischnera. Wlasnie z powodow, o ktorych pisze na koncu Profesor. Odrzucalo mnie I odrzuca od wszelkiej masci prostactwa nawet wyksztalconego. Zwlaszcza kiedy ociera sie o knajactwo.

  72. głos zwykły 19 marca o godz. 13:54
    Należałoby zacząć od zmiany definicji przestępstwa i wykroczenia. Nie powinno być nim „złamanie przepisu prawa” lecz „wyrządzenie szkody”.
    W dotychczasowym systemie skazuje się tych, których działanie nie wyrządziło nikomu żadnej szkody lub jest ona mikra ale „złamano ?naruszono przepis” a jednocześnie zwalnia się od odpowiedzialności tych, którzy poczynili wielu ludziom ogromne szkody ale zrobili to w sposób ” jakiego prawo nie zabrania” !
    Kolejna sprawa to „niezależność sędziów”. Sędzia to osoba ( teoretycznie ) najwyższego społecznego zaufania, gdyż ludzie powierzają im sprawę rozstrzygania sporów między nimi dlatego nie powinni to być „samomianowańcy” lecz ludzie pochodzący z wyboru na określoną kadencję. Musi oczywiście spełniać określone wymagania formalne ( wykształcenie, staż itp. ) lecz to ludzie a nie izby , rady czy stowarzyszenia prawnicze mają decydować komu tę funkcję powierzyć.
    Jeśli ci, którzy go wybrali będą zadowoleni z jego orzekania to będą wybierać go na kolejne kadencje a jeśli nie to powinni mieć możliwość pozbawienia go funkcji nawet przed upływem kadencji. powinni
    Niezależność może dotyczyć wyroku ale przełożeni powinni mieć prawo do oceny „wydajności pracy”. Mamy w naszej praktyce wiele przykładów spraw „przeciąganych” ponad miarę w efekcie prowadzących do jej przedawnienia
    . Warto również pomyśleć nad „bodźcami materialnego zainteresowania” dla prokuratorów by ich praca była bardziej efektywna. Ciekawe, ile czasu upłynęłoby w naszym „systemie wymiaru sprawiedliwości ” do skazania Breivika . Norwegom zajęło to ok 13 m-cy a naszym 20 lat nie starczyło np. na rozwiązanie sprawy Wąsacza

  73. Tsaddik from Tiktin
    19 marca o godz. 14:35
    zaginiony palik 19 marca o godz. 8:04‎
    Przecież pisze tu o Obajtku np. Frycek Engels (19 marca o godz. 11:24 i 11:27)!‎

    Nie mam sobie nic do zarzucenia może poza tym, że Obajtek nie zasługuje nawet na to jedno zdanie, w którym ująłem syntetycznie jego biografię.
    Jednak rzeczywiście jest problem z forum polegający na tym, że Nieustraszony pogromca wampirów sam jest wampirem i wpisy kieruje do czyśćca gdzie po kontroli prawomyślności są publikowane albo trafiają w otchłań. W praktyce wygląda to tak, że po powrocie ze spaceru z psem NPW zasiada do kompa i hurtowo publikuje posty z ostatnich kilku godzin. Zrozumiałe jest zatem, że trafiają się posty dotyczące tego samego. Sorki za offtop.
    na zdrowie

  74. „Patrz, Jasiu, jak to się robi. Kobiet nie wolno się bać. Jak nie będziesz się ich bał, to będą ci jadły z ręki.”

    Wężykiem, Jasiu, wężykiem!

  75. @ jeremy
    19 marca o godz. 23:32

    Nie podoba się Nowy Dziennik – Polish Daily News?
    „The NY Times traci swoja wiarygodnosc of lat. Jego lewicowosc oslabia jego range jako wydawnictwa opinii“.

    Oglądaj FoxNews i zapisz się do Arcadia Foundation dla podreperowania swego morale.

  76. Dear Jeremy

    Hawdy.
    Dziekuje.
    To druga wypowiedz,potwierdzjaca,ze NYT slabnie i coraz mniej wiarygodny.
    „Wyborcza” i spora czesc wpisywaczy uwaza NYT za „wyrocznie” i jedyne a glowne zrodlo informacjii i stad opinii o USA.Zawsze to cos ,ale to bardzo malo i jednostronne.

    Duzo zdrowia.

  77. W mojej opinii by tak wiedziec wiecej niz dziennik telewizyjny(obojetnie jaki, w jakim jezyku)
    To o USA trzeba czytac codziennie:

    NYT- New York Times
    WSJ-The Wall Street Journal
    Daily Mail;british tabloid ,american edition
    Wszystko dostepne online;Daily Mail za darmo.

    Placic trzeba.Niestety wiedza kosztuje.Informacja ma cene,niekiedy dosc wysoka.

  78. LRB-London Review Of Books to dwutygodnik dla „intelektualistow” z UK,ale nie tylko,takze dla wyksztaconych Europejczykow z” bardzo wysokiej polki”.
    Omawia ksiazki wydane teraz . I opinie na wydarzenia polityczne.
    Eseje i opinie pisza najlepsi pisarze Anglii(Szkocjii tez?)
    Wiekszosc to najlepsze wyksztalcenie na swiecie(Eton,Oxford itd) ale swietnie znajacy przedmiot i wspaniale wladanie angielskim.
    Np: na trzech stronach potrafi objasnic i wyjasnic wydarzenia polityczne Francjii od 1945-kto co i dlaczego i w jakim celu.Np jacy ludzie daza do odlaczenia Szkocjii po co i dlaczego i kto zyska a kto straci.

    Czyste omowienie nowych ksiazek angielskich i w tlumaczeniu na angielski(nawet polskich) to:

    Literrary Review.
    Z United Kingdom. Miesiecznik.5 funtow.100 stron.
    Tylko omowienia ksiazek.Nie ma opinii(wyjatek to ,malo wiesci,z niektorych krajow afrykanskich.

  79. Panie Hartmanie, mądrze pan napisał o kontrowersyjnym księdzu.
    Rakoczy :):):)

  80. Rebe z Albionu
    21 marca o godz. 13:37
    „Pozwólmy zatem działać selekcji naturalnej!”

    Po raz kolejny zaprzeczam istnieniu tzw. „selekcji naturalnej”, zobrazuję to prostym przykładem:
    Wyobraźmy sobie kraj który zamieszkuje społeczeństwo o różnym poziomie odporności na choroby. Ludzie ci pracują lub nie, robią zakupy w sklepach, zwyczajnie funkcjonują. Pewnego dnia u kierownika spożywczaka stwierdza się Covid. Kierownik zaraża kasjerki. W tym momencie wszyscy słabi którzy mieli z nimi kontakt są narażeni na zachorowanie, ale proszę przypomnieć kiedy prezes robił zakupy. Już od dawna przypadkiem nie przechodził tamtędy z tragarzami.
    na zdrowie

css.php