Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

8.03.2012
czwartek

Meczu, meczu i po meczu

8 marca 2012, czwartek,

Nawet ja, piłkarski profan i tępak ściskałem wątłe piąstki w oczekiwaniu na chrzestny goool „naszych chłopców”, na Naszym Stadionie, na naszej dumie, na naszej Naszości Euro-Narodowej. A tu nic, lecz nic to, bo wszak nie przegrać z Portugalią, to prawie jak trafić w totka.

„Gol nie padł. Opatrzność chciała inaczej i dała nam znak, zadała nam zagadkę, którą teram my musimy rozwiązać. Co chciała nam powiedzieć Opatrzność, nie dozwalając, abyśmy ani sami, ani nasi przeciwnicy wyszli zwycięsko z tego pierwszego sportowego starcia na naszym nowym narodowym stadionie? Czy Opatrzność nie chciała nam podpowiedzieć, że być może to nie gole są najważniejsze, lecz sam duch sportowej rywalizacji, sama radość młodości i radość sportu, gdy to młode męskie ciała, płonące od gorącej krwi, lśniące potem i brylantyną na chwałę Bożą tak tryskają zdrowiem i sprawnością. Ciała młodych chłopców z dwóch tak odległych od siebie, lecz pospołu Boga miłujących krajów, dwóch Cór Kościoła: Polski i Portugalii, ten sam znak krzyża czyniące wbiegając na sprężystą murawę. Nie o wynik tu może chodzi, lecz o piękno samej gry, o piękno sportowej rywalizacji, o piękno przyjaźni tych młodych dzielnych mężczyzn, naszych najlepszych synów, naszych chłopców.”

W takim duchu należałoby kazać, gdyby ubogacające obie strony kazanie zamówiono. Gdyby jak wszystko, co narodowe, i tu zaczynało się lub kończyło mszą. Ale guzik z pętelką! Na te imprezę, choć narodowa, naszych duchowych opiekunów nie zaproszono. Bo zaiste inna to jest narodowa świątynia, nie katolicka. Panu Bogu ogarek a diabłu świeczkę. Tam marnych parędziesiąt milionów na waszą Świątynię Opatrzności czy inną katedrę Nowego Średniowiecza – tu miliardy na naszą prawdziwą, narodową wiarę i jej nowy przybytek. Oto wzniósł lud sanktuarium swej wiary i swej nadziei. Na chwałę swoją i Wielkiej Piłki. Kapłani może i podli, może i skorumpowani, lecz Piłka nasza jest i Piłce będziemy wierni. Wokół Piłki gromadzi się lud, przy Piłce jest u Siebie, na cześć Piłki wzniesion Przybytek Narodowy. Jaka siła, jaki entuzjazm w religii Piłki, Polskiej Piłki! Jakie tłumy wiernych, jaka zgoda i harmonia rządzących i rządzonych, jaka hojność Narodu i jakiż przepych Świątyni!

Gdyby potrzeba było kapłana, by obustronnie ubogacił Uroczystość Meczu, chętnie się piszę. Opowiedziałbym o Cudzie Świątyni. Nie wszyscy wszak jeszcze wiedzą, jak narodził się, u zarania Polski, nasz Stadion Narodowy. Gdy Mieszko, książę polański, otrzymał pierwsze podanie z nogi Ottona, na dworze gnieźnieńskim, pociemniało niebo. Pośród piorunów i wichrów spłynął z Wysokości Marsjańskich wielki statek w kształcie kosza na jajka, obleczony białą i czerwoną szarfą. Statek usiadł na brzegu Vistuli, u chaty szlachetnego Warsza, pośrodku ziem orężnym ramieniem Mieszka zebranych, w kraju Mazovii. Ze statku wyszedł posłaniec Piłki, wielki i zielony. I rzekł te słowa pamiętne: oto jestem, Gość z Marsa, wysłaniec Piłki. Przybywam do ciebie Mieszku, i do ciebie, szlachetny narodzie polski, tak bardzo przez historię doświadczony, by w nagrodę za Mieszkowe nawrócenie dać wam święte piłki, które w tym oto koszu, na brzegu modrej Vistuli czekają na was. I zaczął się schodzić lud nawrócony i kornie chyląc głowy odbierał piłki, które Marsjanin dawał im z Wielkiego Kosza. I dziękował lud, i odchodził, każdy do chaty swojej. A gdy już wszystkie piłki, niczym święte jaja z Wielkiego Kosza, wydane zostały, rzekł jeszcze Posłaniec: oto i wszystkie piłki zostały wam wydane. Abyście gdzie grać mieli, pozostawiam wam ten Wielki Kosz z białymi i czerwonymi szarfami. Będzie się odtąd zwać Stadionem Narodowym. Lecz na chwałę moją i Piłki zagracie na nim wtedy dopiero, gdy przyjdzie do was piękna niewiasta i powie wam: „jam jest Ministra i ja wam grać każę”. I oto wypełniło się proroctwo.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Szanowny Philosophiae Professore!

    Ryzykownie uwagę zwracać na brak krzyża na Narodowym Stadionie.
    Mam obawy, czy nocą grupa kibiców nie przybije go nad wejściem dla zawodników.

    Potem się będzie mówiło, że należy tradycję uszanować
    i krzyż zostawić.
    Brrr!

  2. Ale będzie Profesor miał minę, po tym tekście strzelistym o genezie Stadionu, gdy za rok, o zwrot z tej ‚inwestycji’ narodowej zadbają – a jakże – Kupcy, wracając na Jego Koronę.
    Bo przecież, odwieczną tradycją w świątyni są gospodarzący nią kupcy. Przynajmniej tu, nad Wisłą.

    Ja sugerowałbym, z tego względu, zawczasu polecić narodowe miejsce kultu odpowiednim służbom :

    „Kościół stawia na walkę z szatanem. 31 stycznia 2012 r. arcybiskup gdański Sławoj Leszek Głódź wyznaczył dekretem trzech nowych egzorcystów archidiecezji gdańskiej … Aleksander Posacki, wiolonczelista, który po drugim roku nauki w Akademii Muzycznej w Gdańsku przyjął święcenia u jezuitów. Dziś jest znawcą demonologii, ma międzynarodową renomę.
    – Tam dopiero można się nasłuchać – mówi ks. Kowalczyk. – Ostatnio jeden z uczestników (nauk demonologa) opowiadał, jak opętana kobieta zwymiotowała malutkiego pieska, który zaczął biegać po sali. A potem ten piesek zniknął czy gdzieś uciekł.”
    http://wyborcza.pl/1,76842,11305744,Walka_z_szatanem_w_Gdyni_Chyloni.html

    A więc egzorcyzmujmy zawczasu, niech małe pieski kalające świątynię narodowego sportu zamilkną, a najlepiej ‚znikną, czy gdzieś uciekną’ przed nadchodzącymi kupcami.

  3. ,,Lecz na chwałę moją i Piłki zagracie na nim wtedy dopiero, gdy przyjdzie do was piękna niewiasta i powie wam: „jam jest Ministra i ja wam grać każę”. I oto wypełniło się proroctwo.”
    Ministra pobiegła wokół stadionu zaopatrzona w sakrament Larry Croft. I tak duch ,,drugiego oblicza posłanki” rozpalił gorący
    tłum veni, vidi, vici :)Alleluja!
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/poslanka-mucha-zostala-lara-croft_98641.html

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zaiste, bezbłędna nota!

  6. A Polska prawdopodobnie znowu wyjdzie na tym jak wiejski chłopek roztropek którego pan dziedzic na pokoje zaprosił. I ten polski Wojtuś jest bardzo dumny ze go jaśnie pan z innych chłopów tak wygórował. Tyla chłopa było, a tu Wojtusiowi się udalo. A psecie zawse innych pan dziedzic wybieroł.
    Bo pan dziedzic chce żeby mu Wojtuś hustawecek nastrugał, bo jaśnie państwo z Jeuropy psyjadom i se będą chcieli pohuśtać. Jak się pohustajom , se pojedzom, popijiom pany z Jeuropy to może i Wojtusiowi co sie ze stoła dostanie. I może jakiś gros im s pańskich kieseniów wypadnie to se Wojtuś fujarecke kupi i se bedzie na niej groł. I się będzie tys huśtol, bo jak pany z Jeuropy wyjadom to już nie bedom nikomu huśtawki potsebne. .Hej.

  7. To to jest wasz stadion? Wasz? Ty, zgrywasz się, no nie? Powiedz, że się zgrywasz… ee, chyba jednak nie, Ty tak na poważnie… Popatrz tylko misiu-pysiu, a ja naiwny myślałem, że to stadion polski, podczas gdy to wy znowu niepostrzeżenie ogoliliście budżet z pieniędzy podatników – spryciule, nie ma co, jak sam Goldman z tymi waszymi derywatami.
    Robisz tu tę swoją robotę zakonną, widać, że się starasz, ale cóż – z pustego i Salomon nie naleje, prawda? Z tak marnym dowcipem, to Ty bracie kariery nie zrobisz ani na tym blogu, ani w tej waszej hierarchii, gdzie jak się spodziewam musisz być gdzieś na początku drogi, a jedyne ryty, jakie możesz mieć, to pewnie na kolanach, jeśli się kiedyś wypieprzyłeś na chodniku. Staraj się, duszę wkładaj (aha, brak) to może i tu poklask cudem zyskasz, i jakiś upgrade Cię czeka.
    Wpisy cenzurujesz, to nieładnie, taki mędrzec, z taką brodą, a zwykły cykor, słów się boi.

  8. Oj, chyba Profesor już stał się, przez ten stadion, obiektem kultu
    „a Gogo”
    ze strony kiboli; co to jednak pochodzenie znaczy, w naszej Narodowej hierarchii wartości, co to znaczy…
    Stadion niby nowy, a śmieci i plugastwa wokoło tyle, jak zawsze, to i na blog się wysypują…
    Asenizacji!
    (bo na Narodowe Toitoie w tym otoczeniu pewnie nie ma co liczyć)

    A Profesorowi – serdeczne pozdrowienia.

  9. Nasuwają się przy okazji fascynującego widowiska nastepujące pytania:

    Czy mamy do czynienia z okresem epigońskim jednej religii i marszem na ołtarze następnego( tym razem stadionowego) jej wcielenia?

    Czy może jednak dziejowy bęben maszyny losującej wybrał następną dyscyplinę sportową spośród wielu i tym razem miejsce katolickiego wieloboju zajęła obrzędowość skupiona wokół skórzano-łaciatego totemu?

  10. JH kpiny sobie robi z poszukiwania idei jednoczącej naród.Przynajmniej jego częśc żywotną lub jak teraz się mówi „tych z jajami”.Posługuje się przy tym kiepską karykaturą dumnej historii i szarganiem świętości.
    To nic nowego.Żydokomuna ma to we krwi.

  11. Co by tu nie napisać z większym lub mniejszym sarkazmem, to stadion (Narodowy, że też wszystko musi być u nas narodowe) nam się udał. Jeśli jeszcze, zważywszy na wyłożone na ten cel miliardy, będzie na siebie zarabiał, to już w ogóle będziemy mogli być dumni i zaskoczeni, że coś nam się naprawdę udało. Lubię piłkę nożną, szczególnie hiszpańską (tak ją lubię, jak polskiej nie lubię, bo nieudaczna), podziwiam geniusz Messiego (żaden Hiszpan) ale uważam za kretyńskie (a w pewnym sensie także i „świętokradcze”) jego gesty po strzeleniu każdej bramki: to żegnanie się, to wskazywanie oburącz do góry (to ma być ofiarowanie? podziękowanie?) na oczach kilkudziesięciotysięcznej widowni. Uważam to za nieprzystojną błazenadę, która w międzyczasie robi karierę na wielu stadionach. Jeśli jesteś taki straszliwie pobożny (twoje prywatne prawo), to nie rób z tego widowiska dla publiki. I tak od geniusza do kretyna tylko jeden krok – na stadionie. Na naszym „narodowym” tez coś podobnego pewnie wymyślimy, nie ma obaw. Albo zmałpujemy… A Pan Bóg, jeśli istnieje, powinien za każdym razem dać takiemu cymbałowi w pysk.

  12. a ja myslalem, ze na ujocie specem od filozofii sportu jest prof Lipiec 😉

  13. Nie wiem, czy przy okazji stadionowej obrzędowości nie jest uprawniona następująca teza:

    W końcu jednak Polka !!!

    Skąd te wykrzykniki ?

    Wyjaśniam
    Pierwsze tysiąclecie nie ma bardzo w kim wybierać. Jedyną kobietą która zaistniała w świadomości naszych przodków była Czeszka Dobrawa.

    Drugie tysiąclecie to już niepodzielne panowanie pochodzącej z Izraela polskiej królowej. Owszem zameldowana pod adresem

    Częstochowa Jasna Góra 1

    ale jej jurysdykcja rozciągała się na tereny całego kraju.

    Ale dzisiaj możemy powiedzieć ,ze w końcu Polacy pozbędą się kompleksów i ikoną kolejnego tysiąclecia na naszych oczach staje się Ona, cud cudów polskiej krainy, połączenie starej świeckiej tradycji i nowatorskich religijnych rytów pani Ministra Mucha. Tak więc w końcu my, Polacy możemy z dumą spojrzeć w sobie oczy i zaśpiewać nieśmiertelne słowa narodowego hymnu

    Kropka…A może i trzy…

  14. Święta Piłka kojarzy mi się z grami Azteków……
    Głowa poprzedniorocznego zwycięzcy za nią służyła.
    W ten sposób lud miał godziwą rozrywkę, kadry graczy były sukcesywnie wymieniane, a oni sami nie mieli okazji dorobienia się majątku.

    Ciekawa religia, której początki już obserwujemy i u nas.
    Jak na razie ustawki są pokątne, niejawne.
    Ale nadejdzie czas gdy miliony będą obserwować nowoczesnych gladiatorów- wyznawców kultu klubu i piłki!!!
    Śmierć na żywo tylko u nas- W TVN…..
    Przypuszczam że reklamy w tym paśmie osiągnęłyby niebotyczne stawki.

  15. wiesiek59
    10 marca o godz. 17:36

    „Nie mieli okazji zrobienia majątku ?”.Ustawki ? A kto ustawia ? Staruch ?
    Bla,bla,bla…

    Loże ,pieniądze,dęcie pospólstwa. Gladiatorzy z plasteliny.Kasa Misiu Kasa !

  16. @jurganovy
    Podziwiam kraje, gdzie się takie karalne treści po prostu wyrzuca z blogu, dyskutowanie z niemi jest bez sensu. Autor nauczyłby się szybko, ile są warte jego wypociny i zmienił sposób pisania.
    Nikomu nie można zakazać ani zmusić do zmiany poglądów, nie należy go też wyrzucać, ale to nie jest pozwolenie na publiczne głoszenie antysemityzmu i podobnych. Nie na tym polega demokracja.

    Autor!
    A czy wyobraża Pan sobie, że Portugalczycy przyjechaliby wygrać? To się w takich meczach nie zdarza. Im nie wolno było strzelić gola a Polacy nie potrafili

  17. Slawomirski
    11 marca o godz. 16:20

    Panie zamorski.Braza mi przez myśl nie przeszła.Uwielbiam żydokomunę.To ostoja polactwa.Jakieś uczucie religijne ? a niby skąd ?.Pionierem i zetempowcem byłem.Śpiewałem apel w apel,codziennie, „Naprzód młodzieży świata”.To se ne vrati,a szkoda.Czy Pan może to zrozumiec ? w tej swojej wytrwałej i całkowicie wyobcowanej emigracyjnej alienacji ? Zdrowia życzę bo na rozum….

  18. W Polsce mamy około 53 tysiące osób duchownych. Wiecie państwo filozofowie, takich co to nie sieją, nie orzą tylko golą to co powinno być świeckim państwem a nie jest. Zaledwie 53 tysiące, a przecież jak każdy filozof Właściwej Opcji obudzony w środku nocy ze snu o byciu biskupem niezawodnie wyrecytuje – powinno ich być co najmniej 4 miliony! Ściślej, około 4.3 – 4.4 mln!

    OSIEMDZIESIĄT RAZY WIĘCEJ NIŻ JEST TERAZ!!!

    Wtedy byłoby zupełnie tak jak w drugim (z góry bardzo przepraszam za niewłaściwą kolejność) ukochanym kraju Gospodarza.

    Filozofowi trzeba policzyć na paluszkach (wiem, bo mam kilku w rodzinie) gdyż inaczej nie pojmie: Żydów w Izraelu mamy około 5.9 mln z czego klasa darmozjadów Haredim to jakieś 700 tysięcy. A więc blisko 12%. W Polsce mamy ilu ludzików? 38 mln? Katolików z tego jakieś 36.5 mln. 12% z 36.5 mln to właśnie wspomniane wyżej cztery miliony z dobrą górką. Haredim nie sieją, nie orzą a pieniążki od państwa biorą. Modlą się tylko, jedną książke w kółko czytają no i przedłużają gatunek. Po dziesiątce dziatek na rodzinę za pieniązki…no właśnie, za czyje? Nieskromnie powiem, że w jakiejś tam malutkiej części od kilkudziesięciu już latek i za moje. You’re welcome. Not that anyone asked me.

    Ale to podobnie jak w Polsce z moją rodziną. Też nie byłem konsultowany gdy opróżniali bankomacik na rogu. Trzeba jak widać podchodzić do wszystkiego filozoficznie.

    Mam nadzieję, że podobnie postąpi Gospodarz pisząc swój następny, jakże oryginalnie antykościelny wpis na swoim jakże politycznym blogu zerkając sobie przedtem na karteczkę z poniższym tekstem:

    „4 300 000 katolickich Haredim w mojej Polsce a będzie w Niej tak doskonale jak w moim Izraelu, o którym także nie przestaję złośliwie pisać w każdym dostępnym mi miejscu i czasie!

    A nie jakieś tam głupie 53 tysiące. 1/80 tego co powinno być. Starsi Bracia w końcu wiedzą co robią.

    *******************************************************

    A teraz o religii stadionowej. Po pierwsze, mam nadzieję, że Gospodarz jak już dołączył do jakże szerokiego w Polsce Grona Uniwersalnych Autorytetów Od Wszystkiego to skorzystał był z niewątpliwie wielu okazji i we właściwym czasie protestował przeciwko wyrzucaniu miliardów na budowanie świątyń tej nowej religii Piłki. Bo teraz, to tak trochę za późno, nie sądzi Gospodarz?

    A co do szczegółów celebrowania przy ołtarzach Piłki, czyli po drugie.

    Czy w Polsce każdy mecz, nawet drużyny Zostawionych W Okienku Życia przeciwko Noworodkom Zakiszonym W Beczce musi rozpocząć się od odśpiewania hymnu narodowego? Obowiązkowo przez Znaną z Bycia Celebrytką panią? Albo beznogą Bohaterkę-Wojownika Ostatniej Zamorskiej Wojny?
    Czy każdy ważniejszy mecz jest rozpoczynany przelotem ponad Świątynią Piłki setki bombowców czy lotniskowców w szyku zwarto-rozwartm? Polska ma mało lotniskowców, więc może i dlatego nie ptrzelatują one nad nowymi stadionami za często, ale jakieś krążowniki (albo chociaż gawronie kadłuby) to chyba musicie na niebie oglądać w celach edukacji patriotycznej? Spadochroniarze w sile kompanii (co tam kompanii – dywizji!) nie skaczą na murawę stadionu? Rączki (z parówką w bułce) cała widownia nie umieszcza gdzieś w okolicy brzuchowej oponki wzruszając się śpiwaniem hymnu? Całkiem na trzeźwo?

    A widzi Gospodarz. Jeszcze nie jest tak źle.

    Wiem, wiem. Gospodarzowi nie wypada tak nabijać się ze z obyczajów panujących w Zjednoczonych Stanach Jedynej Przyczyny, dla której Jego ukochany kraj numer dwa (znowu bardzo przepraszam za niewłaściwą kolejność) jeszcze istnieje.
    Że co? Że zabolało? Że prześmiewcze takie (nie)polityczne blogi mają lekkimi i dowcipnymi pozostać a Wartości i Dobra Najwyższe powinny pozostać gdzie indziej? Niezbrukane?

    Wracamy zatem do czasów, gdy redaktorzy „Polityki” podtrzymywali nienaruszalne sojusze i przewodnią rolę. Oraz uchylali lufcik swobody o z góry zaplanowany, dobrze (bo w Redakcji!) zoptymalizowany kąt. A właściwie kąteczek.

    ********************************************************

    Miłej pracy na wyznaczonym odcinku życzę.

  19. Zza Kałuży

    Rozumiem ,ze ostatnio Cracovia tęgo się nie prezentuje ,ale proszę nie załamywać rąk. Być może przyjdą lepsze dni i stadion przy ulicy Kałuży znów zapełni się roześmianym tłumem.

    A co do meritum
    Jeżeli chodzi o rzekomą nadreprezentację określonych gremiów na terenie państwa Izrael to pragnę nieśmiało nadmienić, że pan Bozia w paszporcie ma wpisaną narodowość żydowską i głupio trochę byłoby gdyby kiedyś miał ochotę do miejscowego sądu rejonowego z zapowiedzianą wizytą się zjawić i nagle dzielny naród rumuński miał pilnować porządku na sali.

    Po prostu pewne sprawy są tak oczywiste ,ze nawet ilość miłujących mądrości w bliskiej rodzinie nie tłumaczy tego typu nadinterpretacji.

  20. Widzę, że mikesz nie jest filozofem. Oni nie mają trudności z logicznym rozumowaniem.

    Meritum mojej wypowiedzi było dopominanie się o równość w złośliwościach. Oczywiście obecnych w każdej wypowiedzi Gospodarza tego blogu. Jeżeli deklaruje się On być Polakiem i jednocześnie Żydem to fałszywie wygląda tylko takie jednostronne wyzłośliwianie się. Szczególnie przynależąc, tak jak On przynależy, do tak bardzo ideowych, syjonistycznych organizacji, że całkowicie usprawiedliwione jest porównywanie ich do kościoła i lojalności do nich do świeckiej wiary.

    Osobiście „rzekoma” czy „rzeczywista” nadreprezentacja religijnych fanatyków w jakimś państwie mało mnie obchodzi tak długo, jak długo:
    a) nie mordują oni swoich sąsiadów,
    b) nie robią tego za moje podatki,
    c) organizując życie w swoim kraju i kontakty z sąsiadami nie szantażują reszty świata wypaczoną wersją swojej historii,
    d) nie używają moich dzieci żyjących w Polsce jako dekoracji w swoich nienawiść generujących, przedpoborowych podróżach maturzystów.

    Gospodarz zaś ostrzy swoje publicystyczne żądło za osełkę używając tylko i wyłącznie „rzekomej nadreprezentacji” Kościoła w Polsce. Co wygląda co najmniej dziwnie w świetle w/w przynależności organizacyjnej i deklarowanych sympatii. Dla filozofa nie powinno być szczególnie trudnym wytłumaczenie takiej jak ja gawiedzi różnic pomiędzy normalnym(?) nazywaniem Izraela „państwem żydowskim” oraz idiotycznym(?) nazywaniem Polski „państwem katolickim”.

    Naśmiewanie się przez Gospodarza tylko i wyłącznie z rezultatów raka katolickości toczącego życie publiczne Polski a taktowne omijanie min religijnie uzasadnianego państwa apartheidu w Izraelu (określenie laureata Nagrody Nobla i bardzo zasłużonego dla poszukiwania pokoju prezydenta Cartera), znowu, w świetle deklarowanych przynależności (religijnych? narodowych? da się to w przypadku Izraela, syjonistów i nie-syjonistów jakoś rozdzielić?) jest według mnie nieuczciwe. I to było powodem mojego wpisu.

    Nie pozostawiając wątpliwości. Jak ktoś deklaruje podwójną lojalność to logicznym i uczciwym byłoby równe traktowanie obu miłych sercu źródeł owych lojalności. Zarówno w chwaleniu jak i w ganieniu i wytykaniu. Inaczej wyglądamy niewiarygodnie w oczach tych, którzy nie mają kłopotów z podwójną lojalnością i nie przynależą do żadnych organizacji wspierających obce państwa. Oraz zapraszamy czytelników do numerowania kolumn.

  21. Obrazliwe,dla niektórych, „żydokomuna ma to we krwi”.Powinno wzbudzic raczej analizę,myślenie,co z tą żydokomuną ? Przeważyły głosy kwalifikujące to sformułowanie jako niepoprawne politycznie,ubliżające,stygmatyzujące.Wygląda na to,że oburzeni ,bah nawet nawołujący do banowania,tkwią w tych więzach hipokryzji ,uznającej ,ze Żyd a w dodatku komunizujacy ,czy lewicowy,to potwór,jednak chroniony,przez holocaust,podwójnośc uczuc obywatelskich,mocno podejrzanych lecz nie wymawialnych.
    Jest wymaganie by „chronic naszych Żydów” bo nie wielu ich zostało.Madoffa chronic nie wypada ,lecz filozofa jak najbardziej.Potomka znakomitego matematyka.
    Szanowni @Vera i @Sławomirski póknijcie się w kształtne główki .Żyd lewicowy i w dodatku myślacy wzbudza niepokój i zazdrośc o to myślenie.Basowanie mu jest zupełnie nie na miejscu.Drążenie o co mu chodzi i sprawdzanie czy nie ściemnia szkodliwie dla losów Narodu jest postawą właściwą.Jest ważny bo myśli.Nie musimy,jednak,kupowac w ciemno jego myślenia.A może sami potrafimy myślec ?

css.php