Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

31.03.2012
sobota

Głodu, głodu

31 marca 2012, sobota,

Polityczny surreal w natarciu! Do bohaterskich bojowników o wolność, głodujących w reżimowych więzieniach, od Chin po Białoruś, dołączyli „dawni opozycjoniści z czasów PRL”, urządzający protest głodowy w sprawie rzekomej likwidacji lekcji historii w liceach. Oczywiście, naszym rejtankom nic a nic nie przeszkadza, że nikt nie likwiduje lekcji historii. Uczniowie będą mogli wybrać większy kurs historii lub mniejszy, acz i tak bardzo obszerny, kurs „Historia i społeczeństwo”, łączący tradycyjną historię polityczną z wiedzą o dziejach kultury i formacji społecznych. O co więc chodzi w tej całej hucpie, podsycanej przez partie skrajnej prawicy? O co ta bezwstydna histeria i moralny szantażyk głodowy w formacie bulwarowej groteski? Ano o to, że niezawodny bogoojczyźniany nochal wyniuchał, że może na tych lekcjach „… i społeczeństwa” nie będzie ciągle i tylko o chwale oręża polskiego, bohaterstwie przodków, bezprzykładnej martyrologii i świętym sojuszu Narodu z Kościołem, ale może (strach wspominać!) jakaś liberalna zaraza. I ma rację, nochal niewyjęty!

Reforma programowa jakoś nie przewiduje wprowadzenia do szkół filozofii, o co wnoszą najedzeni filozofowie od dziesięcioleci. Może by pomogło jakieś małe harakiri w Alejach Szucha? Pomyślimy o tym, a na razie popatrzymy na rozwój wypadków w sprawie licealnej historii. Moje przewidywania są następujące. Absurdalność i kompletna bezprzedmiotowość „głodówki krakowskiej” sprawi, że reforma będzie taka, jak minister ogłosił. Niemiej jednak prawicowy rząd i jeszcze prawicowsze ministerium narodowej, było nie było, edukacji, dobrze odczyta podtekst żądań starszych braci w prawicowości i tak to wszystko urządzi, żeby historia Polski XX wieku trafiała pod młode czerepy w formacie „endecja lajt”, czyli generalnie w obrazkach czarno-białych (oni-my) z dodatkiem czerwonego (nasza flaga, nasza krew i źli komuniści), ze stosownymi, jakże szlachetnymi i roztropnymi przemilczeniami. Broń Boże, żadnych hańb i win, żadnych tam agresji to tu, to tam, żadnych dwuznaczności. Tu my, Naród Katolicki, walczący o przetrwanie, o wolność i wiarę, a tam oni – Ruscy, Niemcy, komuniści i inna hołota. Myślę, że na następne dwadzieścia lat głodni opozycjoniści z czasów PRL mają to jak w banku, a syci niby-opozycjoniści, spod znaku czerwonego KOR-u i „doradców” Solidarności, mogą się wypchać sianem albo spadać do Izraela, jak im się, kurna, nie podoba.

Doceniam nieśmiałe próby ministerstwa i z góry rozgrzeszam Panią Minister z niepowodzenia. Nawet znacznie silniejsze od naszej demokracje nie potrafią sprostać zadaniu uczciwego nauczania młodzieży najnowszej historii narodu. Zbyt silna jest pokusa i zbyt silna tradycja używania lekcji historii do celów propagandowych. Można co najwyżej się starać, żeby ta propaganda nie była zbyt nachalna. Tym bardziej, że jak nie będzie nachalna i prostacka, to może nawet będzie skuteczniejsza. Może to i dobrze, że polskie szkoły nie nadążają z „przerobieniem” historii najnowszej, z powodu zbliżających się egzaminów. Kto wie, czy nie był to sposób na ominięcie niebezpiecznych raf? Teraz jednak zapewne już nie będą mogły się migać. Współczuję nauczycielom historii. Może powinni dostawać jakiś dodatek za pracę w warunkach konfliktu sumienia?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 88

Dodaj komentarz »
  1. Niestety, wielu nauczycieli, szczególnie na tzw. prowincji do perfekcji opanowało sztukę obrzydzania uczniom historii wg schematu: nazwisko, bitwa, data, przyczyna, skutek, tabelka – kolejność dowolna.
    Do tego obowiązkowo bogoojczyźniany patriotyzm – z czapką na armaty, z krzyżem na bolszewików, z szablą na czołgi. A na bohaterskich ustach i na sztandarach – Bóg Honor Ojczyzna, chwalebna blizna. Polski patriota cierpi za miliony. Polski patriota nie negocjuje, nie poddaje się, honorowo nie ucieka z niewoli. Jedynym marzeniem polskiego patrioty jest umrzeć za ojczyznę z Boga imieniem na ustach. Polski patriota jak nie ma wroga, to go sobie poszuka:

    Zbigniew Wodecki – „Trwoga” do słów Jana Wołka – czyli patriotyzm nasz polski prawdziwy:

    http://www.youtube.com/watch?v=uif3ILl2IvM

    (Zacytowałam swój wpis z bloga red.Szostkiewicza)

  2. @Jan Hartman: Panie Profesorze, jestem inżynierem ale więcej niż amatorsko zainteresowany historią (laureat olimpiady, autor paru publikacji o historii technologii).

    Przytoczę najpierw cytat z Pana: „w formacie „endecja lajt”, czyli generalnie w obrazkach czarno-białych (oni-my) z dodatkiem czerwonego (nasza flaga, nasza krew i źli komuniści), ze stosownymi, jakże szlachetnymi i roztropnymi przemilczeniami. Broń Boże, żadnych hańb i win, żadnych tam agresji to tu, to tam, żadnych dwuznaczności.”

    I teraz pytanie: czy Pan aby na pewno rozumie (nie chodzi mi o akceptację czy nie, ale o zwykłą wiedzę) na czym polegała myśl i praktyka polityczna endecji?! Czy jest Pan pewien że ” zadnych hańb, żadnych win, żadnych dwuznaczności” to jest właściwe odwzorowanie pism Romana Dmowskiego? Czy jest Pan pewien, że tromtadracja, szabelka to są cechy charakterystyczne polityki Narodowej Demokracji?

    Odsyłam do lektur.

  3. @JurekS Co innego endecka wizja historii z książek historycznych, a co innego szkolne jej nauczanie w wyobrażeniu endeków, czyli propaganda historyczna. Jej kształty opisano zgrabnie jeden post wyżej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Jurek S

    Pan szermuje słowami „endek” , „endecki” bez ładu, składu i odniesień do historii. Używa Pan tego terminu historycznego i politologicznego wyłącznie jak obelgi. To Pana prawo jako publicysty. Jako profesora nauk humanistycznych – żenada.

    Poniżej cytat:

    „Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.

    — Roman Dmowski
    Myśli nowoczesnego Polaka, 1903

  6. Podpisuję się w 300% pod treścią powyższego artykułu(jak i ,,Nie lękajmy się nie klękać”).Uważam,że Pan profesor wypowiada w ,,Polityce” to,co samo ciśnie się (przynajmniej tym bardziej świadomym jednostkom)na usta.Rozumiem,że artukuł,żeby był nośny,musi być wyrazisty-w każdym razie nie zmniejsza on ogólnego poziomu agresji w temacie szkolnictwa(czy relacji Kościół-Państwo).

  7. Co tam lekcje historii…
    W miasteczku Rymanów na Podkarpaciu w czasie okupacji zostało zamordowanych kilkuset mieszkańców – Żydów, blisko 2000 musiało opuścić miasto na początku wojny i nigdy do miasta nie wróciło.
    W miasteczku liczącym przed wojną około 4000 ludzi był obóz jeniecki, w którym zginęło około 10 000 żołnierzy radzieckich.
    W czasie wojny śmierć poniosło kilkunastu byłych mieszkańców miasta i okolic w Katyniu.
    Mimo ogromnych wysiłków z trudem znaleziono kilka osób, które pomogły w czasie wojny prześladowanym Żydom.
    Na początku wojny bohaterska obroną zasłynął jeden z żołnierzy polskich, który walczył do końca.
    Na cmentarzu komunalnym jest kwatera żołnierzy polskich (?), którzy zginęli bohatersko za Ojczyznę w czasie I (pierwszej) wojny światowej.
    Jak sądzicie, gdzie w czasie Wszystkich Świętych wystawia się harcerską wartę honorową? Nie trudno zgadnąć, tylko kwaterze rzekomych polskich obrońców ojczyzny z czasów I wojny. Znicze zapala się jeszcze pod pomnikiem ofiar Katynia.
    Żołnierz, który zginął na początku wojny ma dwie ulice, zresztą pod dwoma różnymi nazwiskami.
    Nie ma żadnego upamiętnienia holokaustu Żydów, od dwóch lat jest pomniczek upamiętniający tych którzy pomagali im przetrwać.
    Na budynku kościoła jest tablica pamiątkowa ku czci „gierojów” Solidarności, choć jako żywo, trudno znaleźć choć jednego.
    Jest zaniedbany cmentarz jeńców radzieckich, na którym zmieniono napis, by nie był to cmentarz gieroi, bo jacy to gieroje.
    Na kwiecień przewiduje się uroczystości związane z posadzeniem kilkunastu „dębów pamięci” dla uczczenia ofiar Katynia.
    Sądzę, że w ten sposób, a nie przez szkołę wpaja się młodzieży, bardziej niż przez naukę historii w szkole zmitologizowana wersję naszej przeszłości, w tym przypadku na szczeblu lokalnym.

  8. Myślę, że wrzucania nauczycieli do worka „prowincja” i „nie-prowincja” nie ma najmniejszego sensu. Osobiście znam kilku nauczycieli historii z małych miasteczek, młodszych i starszych, którzy swoim entuzjazmem i pasją potrafią nauczać historii w ciekawy sposób.
    Moim zdaniem większym problemem w nauczaniu historii jest powtarzalność nauki. W podstawówce zaczynają od starożytności do momentu aż zabraknie czasu i dzieciaki przechodzą do gimnazjum. Tam z kolei zaczynają naukę ponownie od starożytności i kończą najczęściej na II wojnie światowej. Liceum potrafi doprowadzić każdego pasjonata historii do szewskiej pasji. Oczywiście.. zaczynamy od starożytności. Najgorsze w tym wszystkim, że mało kto ma pojęcie o historii Polski i Europy po II wojnie światowej. To znaczy wiadomo.. nagle PRL, potem mur „bach” i mamy wolną Europę. Proces norymberski każdy zna.. gorzej z ukrywaniem japońskich zbrodni podczas tokijskiego. Nikt mi też nie powiedział jak między murami berlińskimi hasały sobie króliki.. można tak w nieskończoność.

  9. http://wyborcza.pl/1,75248,11458301,Kwiaty_pod_pomnikiem_Swierczewskiego_zlozone.html
    —————
    Powyżej krótka notka o historycznej postaci- Świerczewskim…..
    Ile w niej przeinaczeń, interpretacji, stronniczości, przykładowy tekst pod tezę…..

    Kiedyś usłyszałem zdanie- „historia jest dziwką filozofii, daje wszystkim czego potrzebują, za pieniądze” Zawłaszczanie jej przez zwycięzców i sute opłacanie hagiografów to norma, nie tylko w naszym kraju chyba.

  10. Jestem za głodówką. Głodujący powinni udowodnić że to nie hucpa lecz prawdziwa, do śmierci, głodówka. Mam szczerą nadzieję że nie ustąpią do samego końca. Jeśli szczerze wierzą w to o co walczą, jedynie śmierć ich wszystkich może zakończyć ten protest.
    Mam też nadzieję że minister Szumilas też nie ustąpi.

  11. Esteban Peres: wszystko jest zawarte w Panskiej opowiesci.
    No wlasnie.

  12. To czy „głodujący” pragną zamulic głowy młodzieży doktryną: endecką,
    bolszewicką,towiańszczyzną czy doktryną misia o b.małym rozumku,nie ma specjalnego znaczenia.Znaczenie ma ,że pragną zamulic.Także nie ma znaczenia czy wystąpili w oficerkach i półpancerzach,oflagowani,czy tylko w podpaskach patriotycznych.Jakieś znaczenie ma ,że ten poryw idiotyzmu objawiający się zamachem (powiedzmy..) na własny układ witalny odegrał się w świątyni religii „ochronę życia” stawiającej najwyżej.Kardynał przytomnie przerwał tą bzdurę wstyd przynoszącą diecezji.
    To idioci szkodzący młodemu pokoleniu.Z pragnieniem by zamiast młodych profesjonalistów dzwigających ten biedny kraj potomni postępowali drogą idiotów.To nie jest śmieszne.To jest grożne.

  13. Bardzo spodobała mi się wypowiedź, że historia nie uczy patriotyzmu. O ironio, najwięksi polscy patrioci nie mieli możliwości uczyć się historii Polski w polskich szkołach. To może dla dobra tego kraju zrezygnujmy z tej historii.

  14. Protestują, bo zmiana; jak zmiana, to wiadomo, że zazwyczaj na gorsze.

  15. No i znowu cała ta niezwykła potęga intelektualna rozmienia nam sie na drobne. Ja tu naiwnie oczekiwałem jakiś snopów oślepiającego w swojej świeżości, odkrywczości i pedagogicznej efektywności bioetycznego światła, a tu tylko funkcjonariusz na trybunie. Ciekaw jestem tylko jak szybko przejdzie do fizycznych argumentów i czy będzie to zaledwie walenie butem w pulpit czy machanie naganem (nagantem? Gospodarz przecież już na „zachodzie” bywał to i może „t” w Belgii znalazł) przed nosem?

    Zamiast iluminujących proste umysły egzegez np. sporów pani Blackburn z panem Kassem mamy zakłamany magiel.

    Świtać coś jednak zaczyna Gospodarzowi pod czaszką, skoro, kurna, fragment o spadaniu się pojawił. W Szczodrobliwie Sponsorujących Stanach brązowi ludzie przypominają w podobnych okolicznościach, że „oni się tam nie prosili”. Licząc te tysiące dolarów sponsorowania przypadające rocznie na jedno filcowe, czarne sombrerro znacznie silniejszego ode mnie obywatela znacznie silniejszej demokracji nachodzą mnie wątpliwości…Czyżby ci z jego pobratymców w filcu i w zaroście, którym zechciało się pojawić nad Wisłą zostali tam przywiezieni w kajdanach? Pod pokładami hiszpańskich, portugalskich, francuskich, holenderskich czy brytyjskich statków? A ich przewóz sfinansowany przez kogo?

    Na mój prymitywny rozum współcześni Murzyni, jakkolwiek durnowato to zabrzmi, jakieś tam szczątkowe pretensje do bycia przywleczonym do Ameryki w kajdanach i wtrąconym w niewolę mieć mogą. Ale Starszych Braci do Polski w kajdanach chyba nie wleczono? W palestyńskiej dżungli nie łapano, nie zakuwano w żelaza, nie ginęli w męczarniach podczas atlantyckiej podróży, na chrześcijańskich (furda chrzescijańskich,- katolickich!) jarmarkach nie rozdzielano rodzin i na pola bawełny pod Białymstokiem nie pędzono.

    No chyba, że uczęszczałem do narodowo-demokratycznej szkoły. Za Gierka w Polsce. I to skrzywiło mi zrozumienie historii.

    Zastanowiłbym się serio z tym spadaniem. Tu „prawicowsze ministeria narodowe” a tam „znacznie silniejsze od naszej demokracje”. Na co czekać?

    Na marginesie, raz z Vadimem ogladaliśmy za kałużą na Internecie zdjęcia z pierwszych godzin napaści USA na Irak. Vadim (urodzony w Charkowie, z wyglądu i nie tylko brat-bliźniak Gospodarza) zaśmiewał się w głos: „patrz zza kałuży, palą się nasze BMP i UAZy!”
    Jako zza kałuży o bardzo małym rozumku nie od razu byłem w stanie przetrawić ten objaw; no właśnie czego?

    Jakimi ścieżkami chadzają myśli Vadimów aby użyć słowa „nasze” i jeszcze cieszyć się z tego? Nasze bo radzieckie (niby naturalnie) a cieszyć się, że palą bo ja teraz Amerykanin pełną gebą jestem?
    Skoro Saddam po 50 tysięcy Palestyńczykom płacił to teraz ma za to? Ten ostatni argument to na konto nieogolenia tejże, w zadowoleniu krzywionej gęby, oczywiście.

    Kiedy i w jakich okolicznościach Godpodarz zakrzyknie przed ekranem jakiegos komputera z radością w głosie:

    „Zza kałuży, popatrz, nasze Rosomaki się palą!”

  16. Jedyny egzamin na studiach, z którego musiałem zdawać poprawkowy, to właśnie z historii… Z wykładów zacnej pani profesor utkwił mi w pamięci passus o tym, że królowa Jadwiga miała niebieskie oczy. Podobnie skutecznie na moją niechęć do historii pracowali historycy wcześniejszych szkół – uczyli dat, bitew, królów i innych fakcików, z których nijak nie umieli sklecić jakiegoś sensownego przekazu. Całkiem jak moja 4-letnia wnuczka, która zakomunikowała mi, że jest świetna z matematyki, bo potrafi już liczyć do tysiąca i uparła się mi to zaprezentować…
    Historia może i jest nauczycielką życia, ale na pewno nie przedmiot szkolny o tej nazwie. Tego bodaj w ogóle nie powinno być, podobnie zresztą jak paru innych przedmiotów zakisłych w rudymentach. Nie będę jednak się wgłębiał w ten zbolały temat na blogu luźnoblusowym, którego gospodarz znów zadziwia lekkością pióra.

  17. @Jurku S, pomiędzy tym co zostało napisane, a tym co zaistniało w faktach jest chyba jakaś różnica? Czy nauczyciel w szkole ma kłaść dziatwie do głowy treści dobrych chęci tych czy innych patriotów, albo ma wyłożyć wydarzanie i ich skutki? Pisma Dmowskiego może studiować historyk, natomiast zwykły uczeń ma poznać fakty, a im mniej komentarzy do nich tym lepiej.
    Nie wiem jak to wygląda dzisiaj, bo mnie właściwie uczono historii dubeltowo, raz na lekcjach historii, a drugi na języku polskim i wszędzie było obecne to znane patriotyczne zadęcie.
    Polska od 67 lat ma zupełnie inne granice od tych z 20 lecia międzywojennego i nikomu do głowy nie przyszło, żeby zapoznać mieszkańców z dziejami tego nowego terytorium. Czy doprawdy tam nic ciekawego się nie wydarzyło przed 1945 rokiem? Jak to jest, że w szkole uczy się dziatwę tylko i wyłącznie historii Kongresówki?

  18. Panie Profesorze!
    O jedynie właściwy i dziejowo słuszny charakter zreformowanych lekcji historii nie ma potrzeby się martwić, jak zwykle.
    Ostatecznie, prowadzić te lekcje będą niezawodni funkcjonariusze oświatowi, sprawni dziś i jak za dawnych czasów – gotowi.
    Endecja czy ubecja rządzi, im ważne, aby etat utrzymać, na głodniaku, bez publicznego wsparcia nie wylądować.
    Ponieważ redukcje etatów w szkołach nieuchronne, socjalna moc karty nauczyciela sprawi, że treści i formy historyczne i tak nabiorą pożądanych kształtów w praniu.
    A żądania mocodawców oświaty wyraźne, „głodni”, jak „oburzeni”, aksjologię programem niepisaną, wytyczają zawczasu. Bo i o czem tu pisać, jak wszystko po mszy wiadomo, who is who.
    Jakże bowiem historia w Kraju Naszem ma lekcją obświaty i archi-nowoczesności w szkole publicznej nie -pozostać, gdy za ścianą, w jedności miejsca i czasu, głos średniowiecza katechezą swe moce na dziatwę i personel roztacza? Roztacza, jak kruki, wrony?
    Pod taką obroną, żadna reforma chocholego tańca wyznawcom Wartości Karty (ale tej nauczycielskiej) nie zmąci.
    Spoko.

    PS. A w Hameryce, jak tu piszą, może i gęba pełna, ale i tak nasza, towarzyska, jak Towarzysz umieszczony na placówce – rozpoznawalna, po pieśni rewolucyjnej korespondencji brzmieniu. Wot, mołodiec 🙂

  19. „Do bohaterskich bojowników o wolność, głodujących w reżimowych więzieniach, od Chin po Białoruś”

    Zaraz tam „reżimowych”…nie lepiej powiedzieć „więzieniach silnych demokracji”?

    Czy Polska idąc za przykładem „znacznie silniejszej od jej własnej demokracji” też porywa ludzi z ich domów i przetrzymuje latami w aresztach bez postawienia im żadnych zarzutów? Urządza sobie takie małe ujutne Guantanamo? Bez komplikowania urzędnikom życia wyrokami sądowymi, bez procesów? W Polsce do uwięzienia ludzi też wystarczy autorytet „siły silniejszej demokracji”? Tak tylko się pytam. Hana Shalabi zdaje się już z łapsk funkcjonariuszy silniejszej demokracji się wyrwała. Czyżby dlatego, że „The Economist” o niej napisał? Po ilu miesiącach jej strajku głodowego?
    Profesor etyki kpi sobie z bojowników o wolność, głodujących w reżimowych więzieniach, od Chin, przez Izrael po Białoruś.

  20. „na tych lekcjach ciągle i tylko o chwale oręża żydowskiego, bohaterstwie przodków, bezprzykładnej martyrologii”

    Podaję za stroną domową J.Hartmana: „Kolejny przystanek, tym razem obowiązkowy, to Masada”

    Jak sam Gospodarz zdecydowanie pisze, że „Masada jest obowiązkowa” to nawet do takiego tepaka jak ja dociera, że to reprezentant „silniejszej demokracji” przemówił. Nie to, co jakieś tam „nieśmiałe próby ministerstw” słabowitych krajów. Obowiązek to obowiązek.

    „nasza flaga, nasza krew”
    „żadnych dwuznaczności. Tu my, Naród Żydowski, walczący o przetrwanie”

    Israel Air Force Ceremony – F-15 Jets over Auschwitz
    http://www.youtube.com/watch?v=h1FHvsuMzAc

    Za artykułem w „Jerusalem Post” z 28 sierpnia 2003:

    „Dumnie prezentując niebieską gwiazdę Dawida, trzy odrzutowce, najbardziej śmiercionośne samoloty w izraelskim arsenale w nadchodzącym tygodniu września obniżą swój lot i przelecą prosto nad obozową rampą”

    „To osiągnięcie zademonstruje również ogromny zasięg jego podstawowych myśliwców, które przelecą trasę 1600 mil.”

    „Przelecimy ponad Auschwitz i pokażemy największą potęgę Izraelskich Sił Obrony.”

    „Będziemy lecieli wolno i nisko tak, że wszyscy na ziemi będą mogli wyraźnie zobaczyć oznakowania Izraelskich Sił Lotniczych i niebieską gwiazdę Dawida”

    „ten lot ma wielkie znaczenie dzisiaj, ponieważ pokazuje witalność, wszechstronność i potęgę Izraelskich Sił Powietrznych”

    „wyprawa do Polski na samolotach F-15 pokazuje nasz zasieg i naszą zdolność do operowania na dalekich, nieznanych nam terenach”

    „ale jest to obóz, gdzie tak wielu Żydów zostało zabitych i nasz powrót w F-15, najwspanialszym symbolu siły narodu żydowskiego, będzie charakteryzować całą drogę jaką nasz naród podjął. Będę się czuł bardzo dumny.”

    *****************************************

    Dyrekcja Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau przelot samolotów nad byłym obozem określiła mianem „demonstracji siły militarnej Izraela”. Również przedstawiciele Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej nie poparli takiego sposobu oddania honoru ofiarom Auschwitz. – Samolot bojowy to nie gołąbek pokoju. Nie tędy powinny przelatywać nawet w najbardziej szczytnych intencjach – powiedział dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” Jerzy Wróblewski, dyrektor oświęcimskiego Muzeum.

  21. Na Białorusi głodówkę protestacyjną prowadzi więzień Siarhiej Kawalenka, skazany za to, że na noworocznej choince w Witebsku wywiesił zakazaną przez władze, historyczną biało-czerwoną-białą flagę.
    Głodówka ciągnie się już od stycznia albo nawet grudnia. Był przymusowo karmiony, obecnie jest w szpitalu psychiatrycznym, wczoraj jego stan gwałtownie się pogorszył. Waży 45 kg.
    Nasi „opozycjoniści” ośmieszają samą ideę głodówki protestacyjnej. Żyją w kraju, gdzie nikt nie niszczy ich rodzinnej mowy, gdzie mają swoje symbole narodowe i nie muszą się niczego obawiać. Po paru dniach zresztą głodówkę przerywają, bo przecież tu nic nie jest na serio. Nikt tu nie ma zamiaru umierać za historię.
    Niech popatrzą, za co i jak głoduje Kawalenka. I niech się nie ośmieszają.

  22. Głodu, głodu? Ee tam, spoko i luzik, nie pękaj „profesurze drugiej klasy” – głód chronionym postanowieniami Braci Przymierza nie grozi, albowiem jedynie w tym roku do Izraela ma trafić z Polski ~300 tys. rytualnie zarżniętych szehidą krów, z ca. 20 koszernych rzeźni, ulokowanych na terenie Polski. Tak, nie tylko katownie CIA stały się dziś „marką” naszego kraju, mamy tu także znowu obce „obozy koncentracyjne”, tyle że dla zwierząt tym razem, a potomkowie dawnych ofiar, stali się teraz katami również naszych braci słabszych. Kryminalny ten proceder (gdyż niezgodny z ustawą) opisuje w Polityce p. Agnieszka Sowa.

    A co tam dziś na obiadek w profesurskim domciu – będzie może jakiś tatarek z wierzgającej w agonii krowy, sikającej krwią z poderżniętego ręcznie przez koszernego rzezaka gardła, jeszcze wstającej i próbującej bezskutecznie uciekać? Pewnie będzie – pychotka.

  23. Zdawałem maturę w 1951 roku, w szczycie okresu stalinizmu. Jedno z pytań na egzaminie ustnym z historii brzmiało „Zarys historii parlamentaryzmu polskiego”. Trudne? Trudne, ale byłem do tego przygotowany i to w tamtych czasach!

  24. Edukacja przybiera kostiumy, jakie podaje kultura. Kultura jest kreowana przez konsumeryzm. Konsumeryzm zamyka teatry – głupota jest łatwo przyswajalna. A historia? kołem się toczy. ,,Zbyt silna jest pokusa i zbyt silna tradycja używania lekcji historii do celów propagandowych”, by ,,naród rósł w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”. Patrz: ,,Miałeś, chamie, złoty róg (Имел ты, хам, золотой рог) – mądrość selektywna, w tych czasach reglamentowana.

  25. @Gogo

    Chrześcijanie oczywiście nie żrą krwistych befsztyków i tatarów pozyskanych w tzw. uboju gospodarskim baaardzo humanitarnym. Nie znęcają się nad zwierzętami, nie noszą przed wigilią w reklamówkach duszących się karpi, nie trzymają chudych wyjących psów na krótkich łańcuchach. Mieszkam na wsi, więc wiem, co mówię. Okrucieństwo wobec zwierząt przechodzi często ludzkie pojęcie. Mam w domu kota, którego uratowała moja córka z rąk młodych katolików, którzy podpalili mu ogon. Ja i moje dzieci jesteśmy wegetarianami.

  26. @ Ewa 23

    Podyskutowałbym z Tobą, ale sama rozumiesz, liczba 23 nie daje nadziei na sensowny dyskurs, a gadać do obrazu nie mam zwyczaju.

    PS Gwoli jasności – ja także nie jadam mięsa, natomiast „chrześcijanie”, którzy mordują bestialsko zwierzęta nie są żadnymi chrześcijanami, tylko popieprzonymi dewiantami, lecz są to przypadki pośród Polaków sporadyczne, co najwyżej po wsiach, jak twoja i jest to proceder pokątny, nielegalny, z mocy prawa karalny. Masowe morderstwa zwierząt z rytualnym podrzynaniem im gardeł po wypowiedzeniu słów „modlitwy” (chyba do lucyfera dmuchanego) odbywają się w Polsce na skalę przemysłową, u Smithfielda i s-ki, a ofiary są tam liczone w setkach tysięcy rocznie.

  27. Nie wiem, co ma wegeterianizm niektórych blogowiczów do głodówki w sprawie ratowania nauki historii w polskiej szkole. To po pierwsze.
    A po drugie i najważniejsze – przychylam się do opinii Marit,
    która przypomina, w jakich warunkach głoduje Kowalenka na Białorusi i w jakiej sprawie.
    Naszym „głodującym” z Krakowa, wiadomo – włos z głowy nie spadnie. Zresztą już sobie zrobili przerwę za namową kard. Dziwisza.
    Skoro głodówka odbywa się w kościele, to dobry moment, by przypomniec, że liczba godzin lekcyjnych, nie tylko historii, została „nieco” ograniczona z powodu niby nieobowiązkowych, ale wpisanych w grafik zajęć, lekcji religii od przedszkola po maturę.
    Nie wpomnę nawet o kosztach, jakie ponosi budżet państwa, tego przymusu – nie przymusu szkolnego, ani o efektach wychowania (szkolnego) w wartościach chrześcijańskich, bo byłoby to nielitościwe.
    Akurat w przypadku historii zmiana w systemie jej nauczania wydaje mi się mieć sens. Z tego, co zrozumiałam, chodzi o to, by na kolejnych etepach edukacji nie powtarzać wszystkiego od „początku świata”, bo nigdy nie dojdzie się do wspólczesności, ani nie pozwoli zrozumieć procesów i mechanizmów, mających umocowanie w historii, jakie światem rządzą.
    „Głodujący” biją polityczną pianę, wyrażając nastroje na NIE w ogóle tzw. prawicy. i ośmieszją samą ideę stosowania głodówki jako formy protestu w jakiejkolwiek sprawie.

  28. @Gogo

    Co to znaczy, że liczba 23 nie daje szans na sensowny dyskurs? Skąd się ta liczba wzięła przy moim imieniu? Chyba, że odpowiedź nie była adresowana do mnie.

    Jeśli jednak do mnie, to w jednym na pewno się zgadzamy – nie chcemy, żeby cierpiały zwierzęta. Jeśli w XXI w. jest przyzwolenie na rytualny ubój, to świadczy tylko o okrucieństwie, braku empatii i … nawet nie wiem, jak to nazwać. Często zastanawiam się, kim są ludzie, którzy zarzynają zwierzęta, w jakich rodzinach się wychowali. Wydaje mi się, że taki ‚człowiek’ jest zdolny zamordować z zimną krwią innego człowieka. Najbardziej obrzydliwe jest chyba zabijanie koni. Zresztą, nie chcę już o tym mówić, bo robi mi się niedobrze na samą myśl.
    Mimo wszystko pozdrawiam.

    http://mroczne-wiersze.ownlog.com/maria-pawlikowska-jasnorzewska—do-miesozercow,766850,komentarze.html

    http://dobre-wiersze.blogspot.com/2011/02/maria-pawlikowska-jasnorzewska.htm

  29. Mam nadzieję, że Pan Profesor i blogowicze wybaczą mi wegetariańską dygresję. Trochę mnie poniosło. Chyba przedświątecznie.

  30. @mag,
    dziakuju za padtrymku

  31. Jak mi emocje opadły to przypomniał mi się fragment jakiegoś wiersza,wierszyka,który oddaje motywacje „głodujących”.

    …a pomiędzy Odrą,Wisłą i Nysą,to najważniejsi ze wszystkich my som.

    Widok tekstu sprowadził iluminację.Gajos śpiewał o Macho polskim odwiecznym.
    Spragnionym ,dosłownie i w przenośni,chwały zarejestrowanej w podręcznikach dla dziatek i kwaśnego mleka nazajutrz.

  32. „Bądź moją kurtką z welwetu jedyną,
    bądź pumperniklem, bądź polopiryną,
    ale już nigdy więcej nie bądź blizną,
    nasza kochana, bezcenna Ojczyzno !”

    „Inwokacja” – czyli piosenka patriotyczna z Kabaretu Olgi Lipińskiej:

    http://www.youtube.com/watch?v=6j522sOg8Oo&feature=related

  33. @Ewa 1958

    „Często zastanawiam się, kim są ludzie, którzy zarzynają zwierzęta, w jakich rodzinach się wychowali. Wydaje mi się, że taki ‘człowiek’ jest zdolny zamordować z zimną krwią innego człowieka.:

    Proponuję Ci Ewo 1958 bardzo zimny prysznic i mocne puknięcie się w głowę.

    JurekS – wychowany w rodzinie chłopskiej co to niejedną świnie i kurę zabił.

  34. @Marit pisze – „Nikt tu nie ma zamiaru umierać za historię.”

    Głodówka w wielkim poście – niezły pomysł – taki katolicki,
    martyrologiczny, symboliczny. I cel jakże szlachetny, taki idealistyczny.

    Jeśli ktoś świadomie wybiera głodówkę jako formę protestu – jego sprawa. Niech głoduje bez chleba i wody, bez opieki sztabu pielęgniarek i lekarzy z kroplówkami, ciśnieniomierzami, witaminami, którzy badają, czy aby ‚protestant’ nie za bardzo się wygłodził.
    Jako, że zbliżają się święta – czyli tradycyjny czas religijno – rodzinno – patriotycznego obżarstwa i opilstwa, bohaterscy głodówkowicze wzorem starożytnych Greków, zawieszających wojny na czas igrzysk, wracają pod rodzinne strzechy, aby zadośćuczynić staropolskim obyczajom.

    „Historio, historio, tyle w tobie marzeń. Często ciebie piszą kłamcy i gówniarze…orszaki, dworaki, szum pawich piór…”:

    http://www.youtube.com/watch?v=TbYxEKCpm4w

  35. Do nieba przybyli Polacy niezadowoleni ze swej historii. Rozpoczęli strajk i grożą, że jak niebiescy funkcjonariusze nie spełnią ich żądań, to oni cały ten niebiański grajdołek roz…walą:

    http://www.youtube.com/watch?v=gQ_M3lVMNdw&feature=related

  36. JurekS
    31 marca o godz. 10:30
    „Panie Profesorze, jestem inżynierem ale więcej niż amatorsko zainteresowany historią…”

    Szkoda, że piszesz całkowicie ahistorycznie…

    „Czy jest Pan pewien że ” zadnych hańb, żadnych win, żadnych dwuznaczności” to jest właściwe odwzorowanie pism Romana Dmowskiego?(…)
    Pan szermuje słowami „endek” , „endecki” bez ładu, składu i odniesień do historii.”

    Co ma piernik (Dmowski) do wiatraka? Dzisiaj endecja ma gębę Giertycha, który pieknie w MEN ją pokazał: od mundurków po ścisłe instrukcje jak należy świętować w bogoojczyźnianym stylu, np. jak sztandar szkolny do kościoła wnosić…

    PS
    Poza tym, Dmowskim nie ma co się podpierać, bo to niezła menda była (na starość, w II RP) i żaden wzór z niego.

  37. @invinoveritas

    W ogóle nie zrozumiałeś istoty mojego przesłania. Ani się Dmowskim nie podpierałem, ani go nie wychwalałem. Pan Hartman utożsamił termin „endecki” z propagowaniem romantyczno-tromtadrackiej wizji Polski. Podczas kiedy endecja i teoretycznie i w praktyce politycznej taką wizję zwalczała.

    Co do tego czy dzisiaj endecja to Giertych to jest problematyczne. Giertych dzisiaj należy do środowiska PO. Dla mnie współczesna twarz endecji to Wiesław Chrzanowski.

    P.S. Choć nie jestem i nigdy nie byłem endekiem i „dmowskistą” to jednak razi mnie słowo „menda” użyte przez Ciebie w odniesieniu do współautora niepodległości Polski (gdzie wywalczył dla Polski poznańskie i część Śląska) i doktora h.c. Uniwersytetu Cambridge.

  38. @JurekS – co to niejedną świnię i kurę ubił

    Po zimnym prysznicu i puknięciu się w głowę wyrażam szczery podziw dla człowieka renesansu, który żadnej pracy się nie lęka. Pozwolę sobie wyliczyć:
    – inżynier
    -więcej, niż amatorsko zainteresowany historią (ze szczególnym uwzględnieniem endecji)
    -laureat olimpiady o historii technologii
    -w wolnych chwilach rzeźnik

    Zaiste, CV godne pozazdroszczenia i takie uniwersalne.

    A teraz zagadka – kto to powiedział?

    „Gdybyśmy byli podobni do dzisiejszych Włoch, gdybyśmy mieli taką organizację, jak faszyzm, gdybyśmy wreszcie mieli Mussoliniego, największego niewątpliwie człowieka w dzisiejszej Europie, niczego więcej nie byłoby nam potrzeba.”

    P.S. Podejrzewam, że nie o mięcho tu chodziło, panie @JurekS, tylko o moje poglądy zgodne z poglądami Gospodarza blogu. A mięcho to tak przy okazji.

    Z mięsno – wielkanocną dedykacją – Ewa 1958, co nawet muchy nie zabiła:

    http://www.youtube.com/watch?v=NDoAadik4zc

  39. @Ewa 1958:

    Poprawka: Olimpiada była ogólnohistoryczna. O historii technologii opublikowałem parę artykułów. Takie hobby. A moje CV niepełne: do tego jeszcze dodaj dwa doktoraty, wiceprezesurę niemałej firmy i profesurę na amerykańskim uniwersytecie.

    Taki ze mnie wsiok prymitywny, pazerny a zawzięty. Widzisz jak mi bicie świnek pod ojcową kuratelą się przysłużyło? 🙂

    A o co mi chodziło? A o wzięcie słowa „człowiek” w cudzysłów, o poddanie w wątpliwość wychowania rodzinnego. Ale przede wszystkim o podejrzeniach, że ktoś kto zabija zwierzęta może być zdolny do zabicia człowieka.

    To jest, jak mawiała moja ś.p. babcia (ta to się nazabijała kur a może i ludzi, bo w BCh była) – „kuku na muniu”.

    PS. Ewo 1958: Masz coś może ze skóry w domu? Jakieś buty? Pasek? Torebkę może? Czy chodzisz na zmianę w kaloszach i tenisówkach?

  40. @Ewa 1958: Ooo, to jeszcze nic. Dmowski miał jeszcze więcej budzących sprzeciw cytatów. Np. antysemickich. Ale to już niech go endecy tłumaczą czy bronią jeżeli chcą.

    Jam nie endek więc mi to na nic. Historycznie rzecz biorąc to ostatni jego konkretny akt polityczny w życiu to była konferencja wersalska gdzie oddał wielkie zasługi Polsce. Potem był zawsze w opozycji najpierw do demokratycznie wybranej władzy a potem do dyktatury Piłsudskiego i piłsudczyków. Sam władzy nigdy nie sprawował. Pod koniec życia chory. Zmarł w 1939 przed wojną.

    Powtórze jeszcze raz, bo widzę ciągle kłopoty ze zrozumieniem tego co napisałem do @Jan Hartman: Dmowski był przedstawicielem teorii i praktyki realizmu politycznego rozumianego przez endeków jako egoizm narodowy.

    Zwalczał właśnie tromtadrację, machanie sztandarami, mesjanizm i tym podobne mrzonki. Endecja jest antytezą narodowego samozadowolenia a nie jego synonimem jak to można wywnioskować z wpisu autora blogu.

  41. @JurekS

    Trochę za wysokie progi na moje wiejskie nogi dyskutować z Panem, Panie @JurekS; nie jestem dla Pana godnym przeciwnikiem, więc krótko i się wycofuję – otóż najczęściej chodzę w kaloszach i tzw. obuwiu sportowym. Mięso miewam w domu, bo karmię nim psy.

    Pisze Pan: „Zwalczał (Dmowski) tromtadrację, machanie sztandarami, mesjanizm i tym podobne mrzonki. Endecja jest antytezą narodowego samozadowolenia, a nie jego synonimem, jak to można wywnioskować z wpisu autora blogu.”
    Dokładnie przeanalizowałam wpis Gospodarza i nie znalazłam tam nic, co by potwierdzało, iż Autor utożsamia ‚narodowe samozadowolenie’ z endecją.
    A swoja drogą tzw. tromtadracja to raczej przejaw narodowych kompleksów niż samozadowolenia, zagłuszanie prawdy i szarej codzienności, budowanie poczucia dumy narodowej w sposób karykaturalny. To zaściankowa megalomania – wszystko największe – największa klęska, największy Chrystus ze Świebodzina, największy kościół w Licheniu, największa katastrofa…A te nazwy partii i partyjek – Prawo i Sprawiedliwość; Polska Jest Najważniejsza; Solidarna Polska…
    Nadęte akademie ‚ku czci”, obchodzenie Święta Niepodległości na smutno, jakby to była rocznica klęski.
    Z dwojga złego wolę jednak tromtadrację od endecji. Ta pierwsza jest śmieszna, ta druga – niebezpieczna.
    Zaczęło robić się naprawdę groźnie, gdy LPR i przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej byli u władzy. Mam nadzieję, że nigdy się już tam nie znajdą.

  42. @Ewa 1958

    I.
    No to przytaczam cytat z Hartmana: „żeby historia Polski XX wieku trafiała pod młode czerepy w formacie „endecja lajt”, czyli generalnie w obrazkach czarno-białych (oni-my) z dodatkiem czerwonego (nasza flaga, nasza krew i źli komuniści), ze stosownymi, jakże szlachetnymi i roztropnymi przemilczeniami. Broń Boże, żadnych hańb i win, żadnych tam agresji to tu, to tam, żadnych dwuznaczności. Tu my, Naród Katolicki, walczący o przetrwanie, o wolność i wiarę, a tam oni – Ruscy, Niemcy, komuniści i inna hołota. ”

    II. Jak powiedziałem, nie jestem endekiem. Mam konglomerat poglądów. Z tradycji rodzinnej (zamożni gospodarze od XIX wieku okazjonalnie kształcący dzieci czyli tzw. w latach pięćdziesiątych „kułacy”) jestem ludowcem (ze stajni Witos-Mikołajczyk-Bąk-Bartoszcze niż z zeteselowsko-pawlakowych wiejskich parobków politbiura) Z mojego odczytania historii Polski wynika, że najgrożniejsza, najbardziej niebezpieczna jest skrajna i antypatriotyczna lewica: Tradycja od SDKPiL poprzez KPP, PPR, PZPR i dalej. Endekom a może raczej ONRowi i Falandze (to nie to samo dokładnie co endecja) nie można przypisać zbrodni. Co najwyżej występki. Już Piłsudczycy mają więcej na sumieniu (zamach stanu, Bereza Kartuska, Proces Brzeski).

    III. Rozumiem, że mięso dla psów, które Pani trzyma zabili potencjalni mordercy ludzi z potwornych rodzin co to świnie i woły bili. No i przyznała Pani milczeniem, że ma Pani paski i torebki ze skóry (choć żadnego buta LOL) 🙂

    Pozdrawiam

  43. @Ewa 1958. Oj składnia mi się nieprzyjemnie pokićkała a blog nie ma funkcji „edytuj”.

    W punkcie II chodziło mi m. in. o to, że Endecji nie można przypisać masowych zbrodni i zdradzie jak KPP czy innej pezetpeerii. Jeżeli już to Falandze i ONRowi, które to formacje nie były toższame z endecją, a i to raczej występki niż masowe przestępstwa.

  44. @JurekS

    Cytat za cytat:

    „Co innego endecka wizja historii z książek historycznych, a co innego jej nauczanie w wyobrażeniu endeków, czyli propaganda historyczna.”

    (wpis prof. Hartmana adresowany do @JurekS)

    Nie śmiałabym tłumaczyć, co Autor miał na myśli, ale ja to rozumiem jako walkę prawicy przy ‚duchowym’ poparciu Krk o nauczanie historii poprzez nośne emocjonalnie, a przez to łatwo przyswajalne hasła i proste i gotowe schematy, bez możliwości konfrontacji, porównania, samodzielnego wnioskowania. Do tego akademie ‚ku czci’, obowiązkowo msze w intencji ojczyzny i koniecznie pielgrzymki. I tak marzą sobie głodujący, że przez parę lat tej historyczno – katolickiej indoktrynacji wychowają nową armię Prawdziwych Polskich Patriotów.
    Taka współczesna szkolna tromtadracja może być niezłym gruntem dla nowej endecji.
    Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie.

  45. Szanowni komentatorzy zwykle o różnych rzeczach tylko nie o tym co w istocie. A chodzi o metodę i rację. I ludzi. Nie lubię pojęciowych zbitek jak „chory kraj” ale mam taką na końcu języka. Nadużycie na nadużyciu. Ci uczestnicy przebrani w historyczny kostium i maskę, w prasie prawie nie wymienia się ich nazwisk. „Opozycjonista” (z lat osiemdziesiątych) Coś robi, coś mówi – to jakby robiła to racja sama. Ta głodówka, która jest karykaturą własną, naśladownictwem i tak dziwnych polskich głodówek związkowych a nieświadomym zadrwieniem z rozpaczy determinacji i racji tych co je gdzieś prowadzą i prowadzili naprawdę. Ta mętność i pokrętność ich racji, którym nie potrafią dać wyrazu, a wyczuwalny podtekst uchwycił i – może z przesadną swadą – wypisał Autor: Im chodzi o historię PRAWIDŁOWĄ, nie jakieś godziny w szkole.Klimat dziwnego wytężenia emocjonalnego w którym takie teatralia są podejmowane, zyskują zrozumienie, zainteresowanie, poparcie tzw ważnych graczy – i łagodną wyrozumiałość publiczności: „jak głodują to o coś im chodzi” Klimat rozpaczliwego braku ironii, dystansu, rozumu, w którym nikt nie ma zainteresowania ochoty lub odwagi by wyperswadować niestosowność metody, wytłumaczyć konteksty lub wyśmiać. Bo choć okażą się – jak bywa – jeszcze groźni, gdy pójdą do szkół uczyć historii …. są śmieszni.

  46. @pieszy Też tak myślę.

  47. Poddaje się. Nie jestem w stanie przebić głębokiego przekonania @Jana Hartmana i zwolenników, że osoba o innych poglądach to zawsze prymityw, że endecy to ludzie charakteryzujący się zanikiem krytycznej analizy historii i że głodujący „marzą” o katolickiej indoktrynacji.

    „My mądrzy Tutsi – wy głupi Hutu.” Nie jestem w stanie tak rozmawiać. Wole tolerancję i otwartość.

    Zmykam.

  48. JurekS
    Niepotrzebnie sugerujesz podział na Tutsi i Hutu, który do jakiegos stopnia dotyka nasz piękny kraj.
    Nie zauważyłam jednak, by Ewa1958, czy ktokolwiek inny przypisywał Cię do głupszego, czy gorszego plemienia. Padały argumenty, cytaty itp. z obu stron i bardzo dobrze!
    Tolerancja i otwartość polegają też na tym, ze każdy może pozostać przy swoim zdaniu, jeśli nie został przekonany przez adwersarza.

  49. Galeria ma front i zaplecze, nie moźna ich mylić.Jeżeli dobrze odczytuję nastroje magia Pana Profesora działa,:-D

  50. @mag: przecież nie chodzi o mnie a o protestujących przeciwko zmianom w nauczaniu historii. Przypisano im „endeckość” (bez ładu i składu), odczytywano ich „marzenia” (oczywiście idiotyczne) etc.

    Cytowałem Dmowskiego to teraz zacytuję Piłsudskiego

    „Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium.”

    „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. ”

    Bardzo mi przeszkadza współczesna nawałnica ojkofobów w Polsce. Nigdzie tego na świecie nie ma. A już napewno w Niemczech, Francji czy Rosji.

    Uczmy historii i nie przypisujmy protestującym niskich pobudek i niskiego poziomu.

  51. Jak Piłsudski – to Piłsudski”

    „Polska to jeden wielki kołtun, trzeba przedtem dobrze grzebieniem ten kołtun rozczesać, aby każdy włos był z osobna, a wtedy może da się kosę zapleść.”

    P.S. „Racja jest jak d..a, każdy ma swoją.”( też Piłsudski)
    Dobranoc.

  52. takiego zaklamania wspolczesnej historii /mam na mysli po 1900r./ to nawet w czsach PRLu nie bylo. Wspolczesni „historycy” zakladaja ze niedlugo wymra ci, ktorzy jeszcze co nieco pamietaja jak to bylo /oczywiscie od okresu miedzywojennego po upadek PRLu/ i wtedy bedzie mozna wtlaczac mlodym wspolczesny punkt widzenia czasow przeszlych.

  53. Profesor napisał dziś, że „prawda jest luksusem elit”. Gdzież tych elit dziś szukać? Wystarczy rozejrzeć się po blogach POLITYKI. W wywiadzie na temat nauczania historii w GW, Profesor użył neologizmu „rozkminić”. Szukam i szukam i nie mogę znaleźć, co to znaczy rozkminić? Adwersarzem Profesora jest inny Profesor historii UJ sławny Andrzej Nowak. Dla niego historia to Bóg, Honor i Ojczyzna. Inaczej być nie może, gdyż w Krakowie wszyscy wiedzą, że Wydział Historii UJ jest częścią IPN. Nowaka popiera także wdział Historii KUL, który nie tylko należy do IPN ale i do Radia Maryja. Biedna młodzież polska.

  54. http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/najwieksze-klamstwa/mit-ocalonego-krakowa-legl-w-gruzach,1,5078867,kiosk-wiadomosc.html

    Powyżej macie Państwo przykład historii pisanej na nowo, z pozycji „zaangażowanej”
    Za chwilę dowiemy się dzięki prof. Chwalbie, że Kraków wyzwoliły krasnoludki……
    Zwycięzcy piszą historię na nowo- nic nowego w dziejach……

  55. jasny gwint
    3 kwietnia o godz. 8:05
    Rozkminić- z gwary więziennej- zrozumieć, pojąć……
    http://grypserka.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=59:kmina-grypsera-czarnoziemu&catid=38:sowniki-grypserki&Itemid=42

    Krótki słownik znaczeń…..

  56. Używanie słowa „Ojczyzna” jako coś złego, pejoratywnego, godnego wyśmiania, coś czego należy unikać w kontekście Historii i jej nauczania to jakiś amok. Jakiś pęd do samozagłady.

    Opamiętajcie się ludzie.

    P.S. Kliknąłem sobie „Przesłanie Pana Cogito” i od razu mi lepiej. Dzięki Panie Zbigniewie…

  57. A to mój ulubiony „Pan Cogito”:

    „Co myśli Pan Cogito o piekle”

    Najniższy krąg piekła. Wbrew powszechnej opinii nie

    zamieszkują go ani despoci, ani matkobójcy, ani także ci, którzy

    chodzą za ciałem innych. Jest to azyl artystów, pełen luster,

    instrumentów i obrazów. Na pierwszy rzut oka najbardziej

    komfortowy oddział infernalny, bez smoły, ognia i tortur fizycznych.

    Cały rok odbywają się tu konkursy, festiwale i koncerty. Nie

    ma pełni sezonu. Pełnia jest permanentna i niemal absolutna.

    Co kwartał powstają nowe kierunki i nic, jak się zdaje, nie jest

    w stanie zahamować tryumfalnego pochodu awangardy.

    Belzebub kocha sztukę. Chełpi się, że jego chóry, jego poeci

    i jego malarze przewyższają już prawie niebieskich. Kto ma lepszą

    sztukę, ma lepszy rząd, to jasne. Niedługo będą się mogli zmierzyć

    na Festiwalu Dwu Światów. I wtedy zobaczymy, co zostanie

    z Dantego, Fra Angelico i Bacha.

    Belzebub popiera sztukę. Zapewnia swym artystom spokój,

    Dobre wyżywienie i absolutną izolację od piekielnego życia.

  58. „Nawet znacznie silniejsze od naszej demokracje nie potrafią sprostać zadaniu uczciwego nauczania młodzieży najnowszej historii narodu. Zbyt silna jest pokusa i zbyt silna tradycja używania lekcji historii do celów propagandowych. Można co najwyżej się starać, żeby ta propaganda nie była zbyt nachalna.”

    Jak profesor każe. Popatrzmy zatem, jak takie „znacznie silniejsze od naszej demokracje” się „niezbyt nachalnie starają.” I weźmy z nich przykład. Który to przykład wyglądałby jak poniżej:

    Państwowe Szkoły Świeckie
    37% liczby szkół, 46% liczby uczniów

    Finanse, program nauczania, nauczyciele – państwowi
    Program zawiera informacje religine i święta religijne są dniami wolnymi od nauki ale te tematy są traktowane jako zjawisko kulturalne a nie religijne. 75% godzin programu wspólna w całej Polsce a 25% do decyzji lokalnego komitetu składającego się z rodziców, nauczycieli i dyrektora. Jak komitet chce to te 25% może przeznaczyć na naukę religii katolickiej. Koedukacyjne.

    Państwowe Szkoły Katolickie.
    18% liczby szkół, 14% liczby uczniów

    Finanse, program nauczania, nauczyciele – państwowi.
    Nauka religii katolickiej immanentną częścią programu nauczania i wykorzystana do budowania silnego polsko-katolicko-narodowego kośca. Nacisk na ideologię nacjonalistyczną, państwowo-twórczą interpretację historii i konieczność obrony Polski przed zewnętrzymi i wewnętrznymi zagożeniami. Przygotowuje i zachęca do służby wojskowej po maturze. Świecka część zajęć prowadzona w klasach koedukacyjnych a część katolicka w klasach osobno dla dziewcząt i osobno dla chłopców.

    Niezależne Ultra-Ortodoksyjne Szkoły Katolickie.
    24% liczby szkół, 14% liczby uczniów

    Minimalna dotacja z budżetu państwa na te szkoły wynosi 55% ale może sięgnąć nawet 100%. W teorii zależy to od stopnia uwzględnienia przez szkołę „świeckiej” części programu. W praktyce tak nie jest i szkoły dostają państwowe fundusze niezależnie od programu. Reszta budżetu szkoły pochodzi z funduszy przekazywanych w znacznej części przez amerykańską Polonię i ze składek lokalnej społeczności. Liczba godzin nauki języka obcego, matematyki oraz przedmiotów przyrodniczych sprowadzona do absolutnego minimum i spadająca do zera dla 14-latków i starszych. Tylko np. około 1/3 ze szkół podstawowych tego typu naucza jakiekolwiek przedmioty przyrodnicze. Podstawowym i jedynym ważnym przedmiotem w całym cyklu nauczania jest studiowanie Pisma Świętego. Episkopat decyduje zarówno o programie jak i o zatrudnieniu wszystkich nauczycieli. Nauka odbywa się rozdzielnie dla płci.
    Absolwenci są praktycznie niezatrudnialni w żadnym dziale nowoczesnej gospodarki. Są też zwolnieni od służby wojskowej, zresztą byliby tam tylko zawadą, gdyż nie umieją niczego obsłużyć.
    Dziewczęta nie kontunuują nauki religii katolickiej w takim samym zakresie jak chłopcy co paradoksalnie pomaga im na rynku pracy. Bezrobocie wśród absolwentek Niezależnych Ultra-Ortodoksyjnych Szkół Katolickich wynosi około 40%. Dla absolwentów jest to 60%.

    Szkoły Mniejszości Narodowych
    20% liczby szkół, 27% liczby uczniów

    Finanse, program nauczania, nauczyciele – państwowi.
    Stosunek środków kierowanych do tych szkół (w przeliczeniu na jednego ucznia) do środków otrzymywanych przez Państwowe Szkoły Świeckie – jak 1 do 6.
    Generalnie szkoły te są na nieporównanie gorszym poziomie i ponad jedna czwarta uczniów w Polsce otrzymuje edukacje na poziomie kraju trzeciego świata.

    Niezależne Szkoły Prywatne.

    Te ze szkół, których dyplomy są uznawane przez państwo, muszą realizować minimum programowe. Fundusze i kadra nie są ani zapewniane ani regulowane przez państwo.

    ***********************************************

    Zgadnij koteczku, jaka to „silniejszą od naszej demokrację” wziąłem za wzórw powyższym tekście?
    Kto ma, koteczku drogi, wzorem być dla kogo?

    Już od kilku tygodni w moim Narodowym Radiu Publicznym świętuję Passover w kraju, w którym passoverowców jest mniej niż 2% populacji. A jak wszystkie telewizje, (NBC, CBS, ABC poprzez publiczną PBS do FOXa) już obowiązkowo puszczą „Dziesięć Przykazań” z rzecznikiem NRA (miłośnicy strzelb i rewolwerów) w roli Mojżesza to wiem bez pudła, że idzie Wielkanoc! Jak zresztą od wielu, wielu lat. Nie mogę przegapić, choćbym ześwieczcał się postępująco jak świnia.
    Heston jak I Sekretarz na trybunie swoje przemówienie wygłosić musi.

    Uśmiechając się z zadowolenia, jak nieskończenie głupiej różne inne państwa potrafiły sobie zafajdać edukację, smacznego (i koszernego!) jajka życzę.

  59. Pan Redaktor pisze:
    „mogą się wypchać sianem albo spadać do Izraela, jak im się, kurna, nie podoba.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    wypychanie sianem zdecydowanie odradzam jako niehumanitarne.
    W koncu przeciwnik polityczny tez czlowiek, a nie jakis czworonog, ktorego
    mozna by czymkolwiek wypchac i postawic w kacie jako trofeum.
    Ze spadaniem do Izraela to moze byc powazny problem, bo nasuwa sie pytanie,
    kto by ich tam chcial?
    Izrael to panstwo jeszcze bardzo mlode i na dorobku, w dodatku zmuszone twardo walczyc o swoja egzystencje z nieprzyjaznym otoczeniem. Potrzebni sa wiec
    ludzie kreatywni, pracowici i odwazni. Po coz tam komu specjalisci od mielenia jezykiem,
    zerowanie na wspolobywatelach i obrzucania ich blotem.
    Z tego wzgledu, pomysly wysylania pewnych osobnikow do Izraela wydaja sie raczej
    chybione.
    Coz wiec z takimi robic?
    Chyba najlepiej zostawic w spokoju i nie zwracac na nich uwagi.
    Niech sie kisza we wlasnym sosie.

  60. do Ewy
    „Często zastanawiam się, kim są ludzie, którzy zarzynają zwierzęta, w jakich rodzinach się wychowali. Wydaje mi się, że taki ‘człowiek’ jest zdolny zamordować z zimną krwią innego człowieka.:

    W mieszkaniu kuzynki z podwórkiem studnią dzień w dzień WYJE, Bóg Pies, bo tęsnki i strasznie GO ! żal , ludzi którzy muszą tego słychać zdecydowanie nie. Nie ma też narzędzi do wygezekwowania konsekwencji zakłócania spokoju Blizniego W tymże podwórku studni inna szlachetna osoba wydala na byłą rabatkę, inny sąsiad „nie kochaś zwierzątek” sprzata po niej. I tak jest w całej miastowej Polsce.
    Na wsi natomist przy obejsciach noc w noc wyje Bóg Pies, bo zawsze tak było. Towrzysza im watachy łażących piesków, które właścicieli nie gryzą, a przechodnia oblizać jak chca to mogą, bo przecież nic sie nie stanie a „nieborząko se ulży”. Dochodzą też piesko-spacerowicze, na których rzeczone szlachetne zwierzątka wyja, bo moga a to przeciez nie hałas. A obok czai sie dziennikarz, tropiąc dzielnie gdzie tu nie kochaja zwierzątek.
    Droga Ewo w następnym komentarzu podam Szanownej Pani jakie straty przyrodzie i ludziom przynosi tak duża ilość koteczków i pieseczków. Rok temu „Polityka” usiłowała problem,poddać dyskusji, bez rezultatów.

  61. Zgadzam sie z Sznownym Autorem i komentatorami, ktorzy napisali, ze nauka historii jest albo sucha, scholastyczna recytacja dat w oderwaniu od kontekstu, albo propaganda. Wiele lat zajmuje entuzjastom historii aby pozbyc sie stereotypow (falszywych) wyniesionych ze szkoly.

    Pozdrawiam.

  62. W programie ,,Tak jest” zwróciłam uwagę na zdanie ,,PZPR masowa kolaboracja, czy wybór polityczny? „-odczytywanie historii miało
    sens wczoraj i ma sens dzisiaj.Współcześnie inspiracją dla młodzieży nie jest upadek z roweru, ale wyrażanie siebie poprzez selekcję wiedzy z perspektywy wieków,bądź podczas czynnego udziału w biografii naszych czasów. NIE WSZYSTKO ZAŁATWI ROZPORZĄDZENIE.

  63. Przeczytawszy, rzuciłam okiem na zakładkę „o mnie” , gdzie zapewne omyłkowo przedstawiono sylwetkę kogoś innego i wymieszano z danymi Autora. Styl tekstu współgra z KUL, ale ten łagodny lewicowiec z opisu to pewnie już nie Pan. Dla dobra lewicy, niech Pan to szybko usunie z tego profilu.

    Merytorycznie ma Pan rację, przynajmniej w większości, ale zwrotów w typie „nochal niewyjęty” odradzam. Zjadliwość odradzam (nie ironię, lecz zjadliwość – niemęskie, drogi Panie). Agresję odradzam. Grafomańskie zapędy – odradzam.

    A poza tym bardzo dobrze.

    Tylko kompletnie nie służy sprawie, o którą Pan tu walczy orężem tej jakości.

  64. To w sumie bicie piany… Kościół Katolicki i tak będzie górą. Historii powinni uczyć katecheci. Trzy godziny dziennie. Natychmiast wprowadzić świętopietrze.

  65. Ogromnie podoba mi się artykuł p.Profesora w „Wyborczej” nt lekcji historii i post oświeceniowej utopii powszechnej oświaty na poziomie średnim, a perspektywicznie i wyższym. Nie da się wychować młodzieży siedząc okrakiem na narodowych trumnach i powiewając skrwawionymi sztandarami; nie jako jedyną ofertę „poznawczą”. Nie da się też wykształcić 80-85% populacji na odpowiednio wysokim i wyrównanym poziomie edukacyjnym. Wie o tym każdy czynny nauczyciel. Dlaczego pozwalamy idealistom narzucać sobie szkolną, siermiężną rzeczywistość? A dlaczego pozwoliliśmy się ogłupić poprawnością polityczną, swego czasu jednością społeczno-polityczną, a nade wszystko prawami człowieka rujnującymi organizację społeczeństw? Dlaczego idealiści zamiast tylko wyznaczać kierunki dyskursu publicznego, narzucili ludziom rozwiązania ustrojowe, które szkodzą? Szkodzą właśnie tym samym ludziom. Dobrze, kiedy poeci budzą sumienia. Gorzej, kiedy budzą demony.

  66. @zenek

    Temat złego traktowania zwierząt jest bardzo bolesny. Ktoś mądry kiedyś powiedział – kochajmy zwierzęta i nie pozwólmy im się rozmnażać w niekontrolowany sposób. Ale ludziom żal paru groszy na sterylizację psa czy kota. Lepiej wywieźć szczeniaki czy kociaki do lasu i skazać na głodową śmierć. Dlaczego problem bezdomności zwierząt prawie nie istnieje w krajach skandynawskich, w Niemczech, w Anglii?
    „Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” – powiedział Lis do Małego Księcia.
    Miarą człowieczeństwa jest między innymi nasz stosunek do zwierząt. Wchodząc w struktury UE, weszliśmy w krąg cywilizacyjny, w którym jednym z priorytetów jest tzw. dobrostan zwierząt i ochrona środowiska.
    Ale na tradycyjnej polskiej wsi psy i koty mnożą się dalej na potęgę, a ‚światli’ chłopi wiosną wypalają trawy, wierząc, że to zabieg użyźniający matkę – ziemię. I żadne apele ani kary tu nie pomogą.

    „Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.”
    (G.B. Shaw)

    P.S. 1% podatku przekazuję na schronisko dla zwierząt.

    Przepraszam za kolejną dygresję, ale zostałam sprowokowana do odpowiedzi.

  67. Decyzją Unii Europejskiej jeszcze w tym półwieczu wyższym wykształceniem powinno się legitymować 40% obywateli Unii.
    Z krzywej Gaussa wynika, że będzie to wykształcenie raczej „niższe” niż „wyższe”.
    Czy mamy tu do czynienia z idealizmem? Moim zdaniem raczej z pragmatycznym cynizmem. Pragmatyzm – odroczenie czasu wejścia w bezrobocie. Cynizm – bezprzykładne dewaluowanie nauki, wiedzy, wykształcenia.
    Czy ktoś nam coś narzuca? Czy raczej wprowadza takie rozwiązania, jakie uważa za najsensowniejsze – na zasadzie gaszenia pożaru – przy całkowitej naszej bierności? I jak miałaby wyglądać nasza aktywność?

  68. jasny gwint
    5 kwietnia o godz. 7:52

    co w tym złego i jakie znaczenie ma w tej sytuacji wykształcenie Prezydenta?

  69. O ile 300% poparcia można traktować jako spontanicznie przejawiająca się punktowo schizofrenię (jestem jednią w trójcy) w prawie ciągłej przestrzeni polemistów (na podobieństwo szumu), –
    – o tyle wiązanie procesu kształcenia z krzywą Gausa świadczy nie tylko o niezrozumieniu podstawowych elementów rachunku prawdopodobieństwa i statystyki, ale o groźniejszym niezrozumieniu porażki w walce z analfabetyzmem.

    Przegrana w walce z analfabetyzmem jest widoczna:
    nie maleje liczba pretensjonalnych analfabetów funkcjonalnych.

    Każdy proces zorganizowanego kształcenia powoduje utratę postulowanego symetrycznego charakteru rozkładu prawdopodobieństwa zmiennej losowej „poziom nauczanej przedmiotowej umiejętności”.

    Bliski normalnemu rozkład umiejętności w społeczeństwie bez organizacji masowego kształcenia prezentowany krzywą Gaussa (nie męczmy blogowiczów subtelnościami takimi jak rozkłady dwupunktowe lub dyskretne lub ciągłe) bez względu na sprawność systemu masowego nauczania zostaje uczyniony przez edukację niesymetrycznym.
    Mamy do czynienia ze zjawiskiem synergii.

    Nawet jeśli słusznie zarzucamy szkole, że jest głównie przechowalnią na czas burzy hormonalnej, to względna jednorodność grup szkolnych wytwarza nową jakość poprzez asymilację zachowań. Zwykle zarzucamy sprowadzanie do najmnieszego wspólnego mianownika, ale zawsze ze szkoły wychodzimy zmienieni i często to jest zmiana na lepsze.

    Masowa edukacja rozdziela spójność średniej i dominanty znanej z rozkładu normalnego (równe wartości, nie ma potrzeby używania pojęcia dominanty, wystarczy średnia). Edukacja przesuwa zwykle dominantę poziomu umiejętności na prawo od średniej, czyli dominantą jest wartość większa od średniej.

    Nawet jeśli zarzucalibyśmy szkole ogłupianie, to w opisie statystycznym przejawiło by się to przesunięciem się dominanty ku wartościom mniejszym niż średnia.

    Jeśli proces zorganizowanego oddziaływania na rzesze ludzkie przesuwałby pierwotną symetryczną krzywą Gaussa na lewo lub na prawo bez naruszenia własności symetrii (a w szczególności równości średniej i dominanty), to zapewne byłoby to świadectwo poważnego błędu metodologicznego.

    Zwracam uwagę, że zwykle mamy taki skutek: wzrasta wartość miary koncentracji a krzywa Gaussa z łagodnego pagórka staje się stromą górą. Wartości koncentrują się wokół dominanty.

    Bez przywoływania naukowych lub pseudonaukowych terminów można to wyrazic krótko: krzywa Gaussa opisuje szum sali koncertowej w fazie przed strojeniem się orkiestry. Skutkiem programowego działania masowego jest muzyka. Czy ocenimy to jako jazgot, czy jako muza(!)k, czy jako krzyk Jenis Joplin, czy sztukę fugi, to jest odrębna sprawa.

    Pesymistyczna refleksja Andrzeja Poniedzielskiego brzmi tak:
    „Ciało zanurzone w masie traci.”

    Gdyby osoby pretensjonalnie sięgające po terminy z rachunku prawdopodobieństwa i statystyki przez chwilę zastanowiły się, to by potwierdziły, że szum deszczu jest regularny! Szum ulicy nie jest. Chyba, że mamy chaotyczną rozróbę uliczną. Niektóre serie komentarzy dają się opisać nawiązując do teorii chaosu.
    Także chaosu w „humanistycznych” głowach.

    Nie mieszajmy postaci Gaussa, do opisu manipulowanego tłumu.

  70. Przepraszam z niefortunny zwrot: „likwiduje spójność” jest lepsze.

  71. staruszek 5 kwietnia o godz. 17:55

    Wydaje mi się, że Matyldzie chodziło o zjawisko selekcji i odrzucania „elementów gorszych/głupszych” ze zbioru o początkowym rozkładzie zgodnym z krzywą Gaussa. Jakkolwiek masz oczywiście rację, że jakakolwiek masowa działalność oświatowa zniszczy poczatkową normalność rozkładu to wydaje mi się, że w swojej krytyce zapominasz o oświacie „wycinającej” tylko pewien fragment z rozkładu umiejętności. Wycinanie to odbywa (odbywało się) zwykle pomiędzy głównymi szkolnymi szczeblami i kto wie, czy nie było (jest) silniejszym (albo nawet jedynym) mechanizmem skutkującym w podnoszeniu wartości średniej (czy też dominanty) tej finalnie wyselekcjonowanej podgrupy.
    Łatwo mogę sobie wyobrazić krytykę jakiegoś systemu masowej oświaty polegajaca na stwiedzeniu, że system ten nie przesuwa zarówno średniej jak i dominanty w prawo (sytuacja idealna) ale po prostu do gimnazjum wpuszcza tylko tych o początkowo wyższym IQ. Do liceum tak samo. I jeszcze raz na studia a tam też rok w rok „uwala” tylko według kryterium początkowego (np. stwierdzonego w wieku lat 7) IQ.
    I w tym sensie Matylda może mieć rację, tzn. jeżeli dany system będzie polegał li tylko na próbie wycięcia iluśtam górnych procent nainteligentniejszych osobników to siłą rzeczy średnia z najwyższego 5% musi być większa od tej obliczonej dla najwyższego 40%.
    Wydaje mi się, że przez swój komentarz Matylda potwierdza właśnie taki a nie inny rezultat tzw. „tradycyjnej” edukacji w Polsce. Ostatnie kilkadziesiąt lat przeróżnych oświatowych reform, które z tego co mogę się dowiedzieć ze środków masowego przekazu doprowadziło do postępującego zaniku zjawiska „wycinania niskiego IQ” na poszczególych etapach edukacji w Polsce, w powszechnym przekonaniu doprowadziło do „obniżenia średniej jakości absolwenta studiów wyższych”.
    Cały szkopuł w tym, że tzw. „opinia publiczna” porównuje jabłka z pomarańczami. Za PRLu nie było możliwości zmierzenia, ile też wynosiła ta „jakość górnych 40% społeczeństwa”, po przepuszczeniu jej przez ówczesny system edukacyjny. Dzisiaj się to robi, ale porównujemy „jakość dzisiejszych górnych 40%” z „jakością dawniejszych górnych 7%” i narzekamy, że „jest niższa”.
    Interesujące byłoby znalezienie odpowiedzi, ile wynosi tzw. całkowita edukacyjna wartość dodana, (o ile jest dodatnia 😉 ) w obu systemach. Być może lepiej jest aby zmądrzało 1000 osób o 1 jednostkę każda aniżeli jedna osoba o 1000 jednostek,- pytanie, czy lepsza jedna Skłodowska czy 1000 nieco mądrzejszych nauczycielek chemii?

  72. Jaruta 4 kwietnia o godz. 20:19
    „Nie da się wychować młodzieży siedząc okrakiem na narodowych trumnach i powiewając skrwawionymi sztandarami”

    Ależ oczywiście, że się da!
    Wygłaszanie takich sądów jest świadectwem strasznej, polskiej zaściankowości. Polecam przestudiowanie terminu „benchmarking”. Jest on standardowym narzędziem uzywanym w przemyśle krajów, które potrafia same coś zaprojektować.

    I właśnie tytułem „benchamarking” polecam dokładne przeczytanie dokumentu, który pod spodem podlinkuję. Dokument ten analizuje syjonistyczna politykę edukacyjną państwa Izrael, zgodnie z założeniami której polskie dzieci i polska młodzież mają wyznaczoną rolę nienawistnego, niebezpiecznego „świata-śmierci”. Są tylko dekoracjami w edukacyjnym spektaklu mającym budować poczucie własnej wartości i uzasadnienie dla własnego istnienia (jako odpowiedzi na zbrodniczy świat-śmierci, którego Polacy są obcymi, niebezpiecznymi mieszkańcami) w przygotowaniu do służby wojskowej. Izraelskim maturzystom za pomocą podróży do obozów zagłady połóżonych na obecnym terytorium Polski odpowiednio modeluje się psychikę i ustawia kręgołup moralny aby byli w stanie popełniać te rzeczy, które popełniają odbywając służbę wojskową zaróno w Izraelu jak i na terytoriach okupowanych.
    Izraelskie ministerstwo edukacji buduje moralność swoich obywateli zasadniczo używając nas Polaków jako podpałki w swoim piecu nienawiści do „reszty świata”.

    To co dzieje się lub kiedykolwiek działo się w polskiej szkole to zupełnie pomijalny pikuś w porównaniu z izraelskimi zamysłami.

    Dokument można znaleźć na stronach Yad Vashem, a więc w miejscu, które nawet prof. Bartoszewski, grożąc przeróżnym zydowskim instytucjom sankcjami za skandal z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie, wyłączył jako posiadające jego pełne zaufanie.

    Nie chce mi się teraz tłumaczyć na polski, te osoby, które będą chciały mogą sobie użyć tłumacza googla. Może kiedyś zamieszczę na tym blogu, po polsku, najbardziej przykre dla nas, Polaków fragmenty.

    http://yad-vashem.org.il/download/education/conf/Feldman1B.pdf

  73. Warto podnieść w rozważaniach istnienie dwóch obiegów edukacji w jednym systemie.Dawniej licealista korzystający z korepetycji unikał rozgłosu. Obecnie ponad 70% uczniów korzysta z korepetycji ponieważ tam zdobywa niezbędną wiedzę. Warto wziąć to pod uwagę.

  74. Dziękuję za rzeczowy komentarz
    zza kałuzy 5 kwietnia o godz. 19:27

    Tak! Masz rację. Chodzilo także, o nie poprzestawanie na wytrychu.

    Uważam, że należy zwiększać koncentrację wysiłku edukacyjnego na jednostkach najzdolniejszych. Bez zbyt dalekiego odbiegania od tematu przewodniego nadanego postem Gospodarza, mamy dziś masę pseudowykształconych i niski potencjał twórczy w badaniach podstawowych i w zastosowaniach. Celujący student nie powinien mysleć o pieniądzach. On je powinien mieć i być pobudzany do nauki staranną życzliwą opieką.

    Niels Abel dostał wsparcie za falszywy dowód matematycznego twierdzenia. Dzięki temu wsparciu ujawił światu swój geniusz.

    Jestem za nierównością społeczną. Chciałbym aby mnie otaczali mądrzejsi ode mnie. Gdybym był lokowany przy średniej lub dominancie to bym się zanudził. A orkę na ugorze zostawiłbym nosicielom mitów narodowych.
    Tragedii nie powodują, a mnie bardzo nudzą. Głodówka historyków w kościele jest zapewne źródłem częstszego sięgania po dorobek Sławomira Mrożka przez zagranicznych obserwatorów próbujących zrozumieć dzisziejszą Polskę.

    Kościelna głodówka jest potwierdzeniem, ze mamy demokrację.
    Zamykani oponenci polityczni w psychiatryku, to już przeszłość.
    Teraz d kuracji włączają sie też biskupi. To cieszy.

    Nie ma zamordyzmu i widać gdzie są skrajne kwantyle rozkladu prawdopodobiństwa zmiennej losowej „rozsądek polski”.
    Ja się cieszę, że nie ma zakłamania co do minimum osiągalnego.
    Na opis mego pomysłu podciągania w górę dziś pora za późna.
    Nie jesteśmy równi i to jest aksjomat zerowy.
    Dobranoc.

  75. „Nie lękajmy się nie klękać” -gorzki artykuł prof. Hartmana na temat relacji państwa i kościoła.
    Niestety, jesteśmy ciągle zniewoleni i upokarzani przez duchownych urzędników krk. Nie każdy ma odwagę nie klękać. Mieszkam na wsi i od jakiegoś czasu staram się ‚nie klękać’. To trudne. Niechodzenie do kościoła jest równoznaczne ze środowiskowym ostracyzmem. Takiego odstępcę obligatoryjnie traktuje się jak śmiertelnego grzesznika, unika się z nim rozmów, no bo i o czym z takim gadać, jak całe życie toczy się wokół chrztów, ślubów, pogrzebów, świąt i odpustów. Na szczęście moje dzieci wybrały na swą drugą ojczyznę wolny kraj i są tam szczęśliwe. Wczoraj moja córka uczestniczyła w świeckiej ceremonii pogrzebowej ojca swego przyjaciela. Członkowie rodziny i przyjaciele wspominali zmarłego.W tle słychać było jego ulubione utwory muzyczne. Skromnie, godnie, bez zadęcia.
    A mnie tu ksiądz straszy, że przyjdzie jeszcze koza do woza, że będę potrzebowała jego łaski, ale on lub jego następcy i tak mnie nie pochowają, dzieciom ślubu nie dadzą i nikt im nie da , bo nie dostaną zaświadczenia.
    ‚Pojechałam” trochę prywatą, ale ten problem mocno rzutuje na moje życie. Mam jednak nadzieję, że nachalna indoktrynacja już od przedszkola może odbić się im wkrótce gorzką czkawką.

    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/02/24/co-grozilo-w-dawnej-polsce-za-nie-pojscie-do-kosciola/

  76. Matylda, 7,58. Albo Komorowski jest prezydentem wszystkich Polaków, albo swoich Polaków. Niedawno celebrował święto żołnierzy wyklętych, co jako historyka i polityka go dyskwalifikuje.

  77. „Nie można zdejmować krzyża, to znak Polski” – takie słowa padły z wielebnych ust abp. Głódzia w orędziu wielkanocnym wyemitowanym przez TVP 1.
    A ja myślałam naiwnie, że znakiem Polski jest Orzeł biały.

  78. Ewa 1958 7 kwietnia o godz. 21:04
    „A ja myślałam naiwnie, że znakiem Polski jest Orzeł biały.”
    Naczalstwo lokalnego, antykościelnego klakierstwa powołuje się na „Katechizm polskiego dziecka” Bełzy.

    I to pod wpisem Gospodarza wykpiwającym „naszą krew”, którą to ciecz Bełza uważa jak wiadomo za walutę o wystarczającej sile nabywczej, aby (razem z bliznami) nabywać za nią prawo do ojczystej ziemi.

    Koniec świata jednak nadchodzi.

    koniec świata jednak nadchodzi.

  79. „Tu my, Naród Katolicki, walczący o przetrwanie, o wolność i wiarę, a tam oni – Ruscy, Niemcy, komuniści i inna hołota.”

    Tak kpi Gospodarz w 2012 roku.

    A jego prapradziad w 1861 roku, czyli sto pięćdziesiąt lat temu, zamykał warszawskie synagogi w geście solidarności z katolickim duchowieństwem. Które to duchowieństwo zamknęło kościoły po tym, jak rozbijając niepodległościowe demonstracje Kozacy obrabowali i zbezczescili kilka kosciołów i maltretowali uwięzione w nich tysiące wiernych.

    http://www.monio.info/2009/07/22/niepokoje-w-warszawie-1861/
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Izaak_Kramsztyk

    Milion razy bliżej mi do prapradziada niż do Gospodarza i czuję przez skórę, iż dużo bardziej byłbym skłonny wysłuchać w pokorze niejednej lekcji i niejednego pouczenia wygłoszonych przez tego pierwszego.

  80. Kilka dni temu jedna ze stacji telewizyjnych wyemitowała wstrząsający reportaż o okrucieństwach, jakich dopuszczali się Polacy wobec Żydów. Komentarz do programu – prof. Jerzy Milewski z Uniwersytetu w Białymstoku:

    http://tvnplayer.pl/programy-online/uwaga-odcinki,351/odcinek-3276,jedwabne-jek-i-placz,S00E3276,11554.html

    Ciekawe, czy tego też pragną uczyć głodujący w obronie historii.

  81. człowiek napisał tekst o nauczaniu historii Polski a tu w odpowiedzi wysyp wypracowań, wypocin (wierszy ino brakuje) – a to o Żydach, a to o endecji. Tak aby tylko nie dotknąć głównego tematu.
    Czy Polacy muszą mieć narodową cechę pt „mówimy zawsze nie na temat”?

    Wnioski:
    1. A może to powinien być najważniejszy przedmiot nauczania w szkołach? „Mówienie do rzeczy”?
    2. Gospodarzu – warto filtrować emocje i nie pisać ani pół słówka o endekach czy Żydach bo ma pan jak w banku najazd Hunów na blogu;-) Im się wszystko kojarzy – jak poborowemu.
    3. Sporo dyskutantów zresztą idzie tym tropem

  82. Poruszył mnie tekst Profesora (Nie lękajcie się …) opublikowany w Polityce 5 kwietnia.
    Jest to tekst doskonale napisany i poruszający.
    Po przeczytaniu tego niewielkiego tekstu jawi się człowiekowi obraz moralnej deprawacji
    hierarchów katolickich, tj. tych ktorzy są powołani instytucjonalnie do utrwalania wyższych (pozytywnych) wartości wśród ludzi.
    Wychodzi jak na dłoni prawda, że zawsze zorganizowane duże grupy/struktury spoleczne dążą do zawłaszczania władzy i ją, nie zawsze godnymi sposobami, umaniają.

    Dobrze, że taki tekst się ukazał, bo odnoszę wrażenie, że siła rażenia hierachii kościelnej w stosunku do oponentów jej niecnych praktyk, jest tak wielka, że wywołuje strach w potencjalnych krytykach.

    Nie wiem czy Autor tego artykółu się ze mną zgodzi, ale w skali zła jakie swoimi praktykami wyrządzili hierarchowie kościóła katolickiego, na samym wierzchołku postawiłbym złamanie kręgosłupa moralnego społeczenstwu, co w konsekwencji prowadzi także do jego zapasći intelektualnej (co widać to gołym okiem).

    Te wszystkie klęski, które spotykały nas jako naród, to w decydującej mierze pokłosie nauk z ktorych czerpaliśmy przez tysiąclecie w wielkim zaufaniu dla głoszących je mentorów.
    Wizja narodu i działającego państwa lansowana przez funkcjonariuszy państwa watykańskiego ma na celu umocnienie jego wpływów, a nie państwa podłegłego wpływom Watykanu.
    Jest to siermiężna wizja państwa fudalnego bez jakiejkolwiek odpowiedzialności władcy za swoje czyny.
    Naród żyjący w takiej strukturze politycznej nie ma szans na przetrwanie.
    W Polsce jednak cały układ władzy opiera się na wspieraniu się Solidarności i hierarchii kościelnej. Dlatego zmiana możliwa jest jedynie w sytuacji zistnienia cięzkiego kryzysu, podobnego do tego jaki spowodował upadek acien regimu.

    Obecny kryzys społeczny toczący Polskę, ma swoich ojców.

  83. „Ancien regimes” upadały w Polszcze tylko przy europejskich,czy globalnych zwrotach geopolitycznych.Zawsze znajdowała się grupa,siła „nuveau regime” związana ze zwycięzcami zwrotu,która musiała niszczyc „ancien regime”.Taka gra ,często krwawa.
    KK polski ,ma doskonale opanowane trwanie przy każdym zwrocie.W ostatnim był,jest, prawdziwym zwycięzcą.
    Nie oczekiwał bym żadnych zmian,brak perspektywy zwrotów geopolitycznych w perspektywie mojego życia. Prawdopodobna wydaje się perspektywa państwa całkowicie (krypto) kościelnego.Nie widac sił istotnych zdolnych zmienic ta perspektywę.

  84. W świątecznych kazaniach kościelni hierarchowie powtarzali jak mantrę – Polska to kraj katolicki; My, katolicki naród polski…itp:

    http://interia360.pl/moim-zdaniem/artykul/polska-ostoja-kosciola-katolickiego,51466

  85. Moderator w „Polityce” jest wierzący. I to bardzo wierzący. Na świecie ludzie w poniedziałek zapieprzają w pracy a w Polsce moderator wyleguje się w betach i ani mu w głowie sprawdzać wpisy internautów z AŻ DWOMA LINKAMI!!! Antykścielna hasbara szczeka jak szczekała ale z wygód i ciepłego łóżeczka do południa korzysta. Mówie tutaj oczywiście o tych 5% blogowiczów „Polityki”, którzy nie są już od 20 lat emerytami.

  86. Tymczasem świadomość historyczna Polaków jest nikła jak herbatka po piątym zalaniu. 83 procent rodaków uznało śmierć papieża za najważniejsze wydarzenie 20-lecia. Ponieważ każdy człowiek musi w końcu umrzeć, ten wybór wydał mi się wielce dziwaczny. Ponadto sądzę, że „największe wydarzenie” to takie, które coś zmienia w życiu narodu. Jak np. upadek komuny. Wstąpienie do NATO. Do UE. Śmierć papieża nie zmieniła niczego, tylko przyspieszyła narodziny kultu, w którym JPII pełni funkcję świętego obrazka, do którego lud się modli, ale którego nauk nie uznaje.

  87. Jacek pisze:Mieszkam na wsi. Większość domf3w opalanych jest węglem. Po prstou jest to jeszcze najtańsze paliwo. Ale nie wiadomo jak długo. To paliwo ludzi biednych. Każda podwyżka ceny węgla przekłada się na ilość wyciętych drzew. Lasy stają się coraz rzadsze.Zgadzam się z ekologami ze miliony gospodarstw opalanych węglem zanieczyszcza środowisko ale nie widzę w ich programie nic co by tą sytuacje zmieniło. 15-20% energii odnawialnej ktf3ra proponuje ekolodzy jest raczej w sferze marzeń. W ich programie nie ma elektrowni wodnych. Najtańsza energia ktf3ra potrzebuje progf3w wodnych a do tego potrzebne jest spiętrzeniem wody a to wiąże się z zalaniem ternew. A wiatraki jak sami ekolodzy przyznają w eksploatacji są drogie i produkują drogi prąd.Produkcja biomasy. Marzenie ekologf3w. Wymaga olbrzymich terenf3w/ przykład Brazylia/. Będzie odbywało się to kosztem produkcji żywności. Już teraz obserwujemy podwyżki cen olejf3w jadalnych. Obecnie energia odnawialna to niecały 1% a co trzeba zrobić żeby osiągnąć 20%? Paranoja.Energia atomowa. Najczystsza energia i tu widzimy sprzeciw ekologf3w. W swoim programie Zieloni jako argument podają koszty budowy. Tylko dlaczego ta energia jest tania?Gaz łupkowy. Myślę ze to jest szansa na tanią energie. Podobno mamy olbrzymie zasoby. Pozwoli to zaspokoić zapotrzebowanie kraju na gaz ale tez daje możliwość eksportu. Oczywiście wzbudza to niezadowolenie Rosjan. Na razie usiłują zablokować wydobycie. Smutne jest to ze przeciwnikami wydobycia gazu łupkowego są ekolodzy i rożnego rodzaju pseudonaukowcy ktf3rzy snuja dziwne teorie nie oparte na faktach. Czyżby stanęli w obronie interesf3w Rosjan?

css.php