Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

17.06.2012
niedziela

Polityka „Polityki”

17 czerwca 2012, niedziela,

„Polityka” zaszczyciła mnie ostatnio zaproszeniem na specjalne posiedzenie redakcji, na którym miałem dokonać krytycznego rozbioru aktualnego wydania tygodnika, bez skrupułów obnażając słabości i błędy. Z perwersyjną przyjemnością wywiązałem się z zadania, jako że w krytykowaniu wszystkiego i wszystkich jestem mistrzem. Ważniejsza jednak od paru kiksów, znalezionych na z górą stu stronach „Polityki”, była dyskusja o przyszłości tradycyjnych, papierowych periodyków. Na całym świecie spadają nakłady pism i gazet, wszędzie ten sam kryzys związany z odpływem czytelników i reklamodawców do internetu. Internetu, w którym wszyscy chcą mieć wszystko za darmo. Wydawcy na całym świcie wpadają w panikę. Krzyczą na redaktorów gazet codziennych i tygodników, żeby podporządkowali się wymogom rynku, a więc i gustom czytelników. Jednocześnie nakazują im oszczędności i zwolnienia. Mając mniej pracowników i środków, gazety stają się coraz mniej atrakcyjne, wobec czego ich sprzedaż nadal spada i kryzys się pogłębia. Wszyscy jadą wesoło w dół, kompletnie nie wiedząc, jak to wszystko się skończy. Wiadomo tylko tyle, że przyszłość będzie elektroniczna, a nie papierowa. Jak zarabiać w sieci a jednocześnie utrzymać wysoką jakość, tego nie wie jeszcze nikt . Ekipa „Polityki” ma ten sam problem i podobne prowadzi debaty, jak dziesiątki innych redakcji kwalifikowanych czasopism społeczno-politycznych na całym świecie. Tyle że nie stoi nad nią wydawca, bo ta się akurat wydaje samoobsługowo. Ale Baczyński też musi krzyczeć na Baczyńskiego.

Sytuacja każdego pisma jest nieco inna niż pozostałych. Każde ma swoje tradycje, swoich czytelników i jakieś pole konkurencji. W przypadku „Polityki” konkurencja to „Wprost” i „Newsweek”, a tradycje niemalże starożytne. Gdyby dziś ktoś chciał założyć tygodnik, nie mógłby go zatytułować „Polityka”. Słowo „polityka” działa odstręczająco – mimo to marka „Polityka” jest silna i nikt nie myśli, by ją zmieniać, jak CPN na Orlen czy coś w tym guście. Kłopot w tym, że stara wiara, czytająca „Politykę” od wielu lat, powoli się wykrusza i rozmywa. Kiedyś było dość dobrze wiadomo, kto inteligent, a kto nie, i wiadomo było, co taki inteligent robi: czyta „Politykę”, pali Carmeny, pije mocną herbatę. To się skończyło, a progenitura starych inteligentów, czyli naturalni kandydaci na kolejne pokolenie czytelników „Polityki”, niezbyt jest liczna i częściowo zdeklasowana – wtłoczona w korporacje albo wyjechawsza na zmywak. Świat akademicki też od dawna już przejęty przez naród nieczytający i niewymagający – niewiele tam „Polityki” się wciśnie. Żeby pociągnąć pismo, które musi sprzedawać setki tysięcy egzemplarzy, aby wyjść na swoje, konieczne jest odtwarzanie „targetu” wśród młodych ludzi oraz elastyczność, pozwalająca szukać czytelników w różnych grupach społecznych, zawodowych i wiekowych. Jednak szeroki ostrzał to mniejsza wyrazistość, a i z poziomem jakby gorzej.

Czy da się postawić świeczkę bogu inteligencji i ogarek diabłu marketingu, czy też kompromis musi być odwrotny: świeczka dla Rynku, a ogarek dla jajogłowych? Ja to widzę w ten sposób, że trybut dla rynku spłacić trzeba, a na ocalałych „nietabloidowych” stronach publikować długie i mądre teksty, bez dalszych cesji. Jakie wyszłyby z tego proporcje? Sądzę, że wystarczy, jeśli połowa numeru będzie składać się z krótkich i łatwych tekstów, skoncentrowanych na konkretnych osobach i wydarzeniach, z dużymi ładnymi zdjęciami, a druga połowa może już być ambitna. Resztę powinien zrobić dobry, czytelny layout, fajna grafika i naprawdę dobre zdjęcia. Ja tam się rynku nie brzydzę, ale jednocześnie wierzę w nagrodę za trzymanie poziomu. Przynajmniej w długiej perspektywie.

A co do sieci, to wydaje mi się, że inne branże rozwiążą wkrótce problem mikropłatności, dzięki czemu czasopisma i ich czytelnicy nauczą się sprzedawać/kupować pojedyncze materiały w plikach elektronicznych. Papier z czasem będzie się stawał po trosze anachronizmem, ale trochę też luksusem. Dlatego kiedyś wydania papierowe będą mogły być nieco droższe i jakoś wszystko się zbilansuje. Ale to jeszcze potrwa. Może piętnaście lat? W każdym razie taki kolos jak „Polityka” jakoś przez to przejdzie. Jestem o swój stary tygodnik spokojny.

A jednak nie wystarczy trwać i robić swoje. Konserwatyzm i wiara w siebie nie może oznaczać zgnuśnienia i samozadowolenia. Dziś czytelnicy są egoistami. Nie kupują kota w worku, czyli gazety dla gazety – żeby rozsiąść się w niedzielne przedpołudnie w fotelu i dopełnić czytelniczego rytuału, czytając to i tamto, jak im redaktorzy zdarzą. Kupują, bo coś im jest potrzebne. Nie poczuwają się do wierności, nie celebrują czytania. Dlatego gazeta musi wciąż coś pożytecznego i dobrze zdefiniowanego produkować: poradniki, opracowania, kompendia, dane, zestawienia, wykresy – na użytek różnych grup, choćby tylko kilkutysięcznych. Bo dzisiaj nie ma już jednego rynku – jest „mille plateaux”, tysiąc kulturowych płaszczyzn, tu i ówdzie się przecinających. Sprawy i osoby ważne na jednej mogą być kompletnie nieznane tym z drugiej. I tak na przykład większość magistrów nigdy w życiu nie trzymała w rękach „Polityki”, a za to większość czytelników „Polityki” nie była na dyskotece i się tam nie wybiera. A tak naprawdę to nie ma „plateau” pod nazwą „magistrzy”, tak jak nie ma „plateau” pod nazwą „czytelnicy Polityki”. Wszystkie grupy są umowne, labilne, ad hoc skonstruowane. Wszystko się rozpada i scala (przez najdziwniejsze lepiszcza) w nowych, efemerycznych postaciach. Całe szczęście, że wszyscy robią dzieci, i wciąż jest szansa coś tam uskubać dla siebie – jak nie teraz, to za dwadzieścia lat. Na tysiącu plateau społeczeństwa znajdzie się z tuzin dla „Polityki”. Rządy statystyki są sprawiedliwe: każdy towar znajdzie swą niszę. Dlatego warto być sobą, „Polityko”!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 88

Dodaj komentarz »
  1. A może chodzi o to ze do młodych nie przemawia ton którym posługuje sie w Polityce większość waszych wyrobnikow, taki trochę patronizujacy, trochę kumplowski, twór z geneza w PRLu. Do tego polemizowalabym z pańskim przekonaniem o tym co czyta(l) inteligent… Na szczęście mamy w czym przebierać jeżeli chodzi o źródła informacji. Nie zapominajmy tez ze uaktywnilo sie dziennikarstwo obywatelskie które często jest bardziej interesujące w swym obiektywnym realizmie niż wasze pro-rządowe slodzenie. Mimo to nadal czytam Politykę, choć coraz częściej zastanawiam sie po co uprawiam ten swoisty sadomasochizm. Ehhh… z przyzwyczajeniami jest jak z mężczyznami, są bo są.

  2. Problemm.in. z mediami tkwi w tak fundamentalnej kwestii jak… dobieganie posiadaczy ludzkich mózgów do kresu sprawnego poruszania się w „falach zwrotnych” pochodzących od naderupcji wszelkich informacji.
    Według najnowszych badań psychologicznych, owe „mózgowiętra”/dawniej UMYSŁY!!!/ są na krawędzi swoich możliwości , jeśli chodzi o przewalanie z pustego w próżne wszelkich „bzdetów” informacyjnych – w większości zupełnie zbędnych do egzystencji poszczególnych osobników.
    Naturalną ucieczką do ratunku, jest zwrot do uproszczonych , infantylnych info, które jeszcze w resztkach wolnych pamięci operacyjnych , „odbiorcy” mediów są w stanie „obsłużyć”.
    Tabloidy, to coraz częściej obraz aktualnego stanu operacvyjnego naszych umysłów, niż czystomarketingowe dzieło komercjalizacji mediów.
    Zadanie na DZISIAJ- to już nie działanie w duchu pocieszających nas złotych myśli WCZORAJ ,- to już wołanie o rewolucję typu- odrzuć by przetrwać.
    Oczywiście -odrzuć wszelkie emocjonalne poszepty przy analizowaniu wartości tworzących dany byt- i tak, całkowicie bez złudzeń stwórz coś nowego, spełniającego wymogi JUTRA.
    Zadanie więc brzmi- odczytaj w sposób najbardziej bezwzględny kondycję jutrzejszego CZŁOWIEKA, I stwórz!!! dla niego odpowiednik wczorajszych mediów .
    Jeśli nie współgrasz z aktualnymi tendencjami , jakie już są gotowe by kształtować nasze dzieci , to może postaraj się polubić i pospełniać w jaqkiejś innej dziedzinie…

    Sebastian

  3. Jakby do niczego przyczepić się we wpisie nie ma gdzie.
    Tyle, że filozofia marketingu to trochę inna filozofia niż instrumentarium filozofa.
    Stąd (?) we wpisie banalne rozważania, bo banalne, sztampowe założenia i diagnoza problemu. A to w marketingu droga na śmietnik poziomu sprzedaży.
    Ja podpowiem, że idąc drogą takich rozważań (co już się dzieje) pismo takie jak „Polityka” straci całkowicie tożsamość i będzie konkurować z tłumami podobnych, w zupełnie innej niszy, tracąc i target i popularność.
    Bo to droga do „Razem” z gołą d… na okładce czy „Przekroju” z krzyżówką na końcu.
    Tymczasem nie da się powtórzyć współcześnie sukcesu pisma kontynuacją zwycięskiej, dawnej strategii opartej na założeniach komercyjnych „Pewexu” (licencjonowane markowe dobra dla wybranych). Nie pomoże dorzucenie ‚świerszczyka’ w barterze jednej paczki z Władyką, Smoczyńskim czy Baczyńskim 🙂
    Szukać pieniędzy trzeba inaczej, nie licząc „że każdy towar znajdzie niszę”, ale że dobry producent zmaterializuje potrzebę, w jakiej zaspokojeniu swym towarem będzie ekskluzywny. Tak jak kiedyś, bo to jest warunkująca sukces t o ż s a m o ś ć „Polityki”, nie taktycznie uniwersalny mix zglajszachtowanej papki dla sentymentalnych lub snobów, do czego wizerunku, jak sądzę, zmierza bezwiednie w swych refleksjach Gospodarz.

    Przy tej okazji, będąc pod wrażeniem deklaracji tegoż: „…jako że w krytykowaniu wszystkiego i wszystkich jestem mistrzem…” powstrzymam swe dalsze zapędy (gdzież mi do mistrzów…), oczekując wpisu Gospodarza, który będzie tak złośliwą, przenikliwą i błyskotliwą s a m o krytyką zapodawanych tekstów, jak jeno Mistrz potrafi 🙂

    Ja bym tylko nieśmiało prosił – nie o Żydach (jak w tekście „…Żyd parchaty”), bo ta nisza od nadmiaru krytycznych targetów już się chyba przelała responsami poniżej poziomu Morza Martwego 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Redaktor Baczynski musi pluc sobie teraz w brode, ze zaprosil Pana na to posiedzenie. Takich informacji nie sprzedaje sie publicznie.
    Mamy zrobic skladke na „Polityke”?
    Wszyscy robia dzieci?. Wszyscy uprawiaja seks, ale to niekoniecznie wiaze sie z prokreacja.

  6. Redaktor Baczyński nie musi pluć sobie w brodę. Broda jaka jest każdy widzi. Problem dostosowania się do zmieniających czasów i trendów dotyczy wszystkich.
    Ważne jest w jaki sposób się to robi. Niestety uwagi piszących tu blogowiczów dotyczące wyglądu i wygody korzystania ze stron internetowych zostały przemilczane i w najmniejszym stopniu nie wzięte pod uwagę.
    Dalej jest koślawo i niewygodnie. Ale myśmy już przywykli 🙁
    Karawana jedzie dalej…

  7. Nie wiem, czy jestem jakimś odmieńcem, wyobcowanym internautą albo kosmitą, ale jak czytam kolejną apokaliptyczną wizję upadku cywilizacji wraz z dalszym upowszechnianiem internetu, to zwyczajnie chce mi się śmiać.

    Faktycznie cyfrowane technologie zabiły największych. Pojawienie się cyfrowych aparatów fotograficznych zabiło Kodaka, pojawienie się inteligentnych telefonów prawie zabiło Nokię. W gruncie rzeczy to dziwne, ponieważ ludzie nigdy wcześniej nie robili tyle zdjęć i nie korzystali z telefonów częściej niż teraz. Te gigantyczne firmy przestały się liczyć, ale przyczyną ich upadku nie była wcale rezygnacja ludzi z robienia zdjęć, czy telefonowania, co raczej z niechęci dostosowania się tych firm do zmieniających się potrzeb ludzi.

    Od czasu gdy pojawiła się możliwość zamawiania książek przez internet kupuję ich tak dużo, jak nigdy wcześniej. Cały czas na biurku mam całe stosy książek do przeczytania. Od czasu gdy mam Kindle’a prenumeruję i czytam gazety od deski do deski, czego nie robiłem nigdy wcześniej. Jako, że czasem chcę przeczytać jakąś gazetę w oryginalnym kształcie zacząłem kupować pojedyncze numery przez internet do odczytania w komputerze. Zamawiam też mnóstwo książek z zagranicy. Wcześniej czytałem tylko sporadycznie pojedyncze książki i czasem kupowałem pojedyncze numery gazet. Wprawdzie od lat nie oglądam telewizji, ale słyszę, że być może wkrótce pojawi się w Sieci i w komórce i pewnie wtedy ją zaprenumeruję.

    Jedyne czego nie robię i nie robiłem to nie słucham muzyki – ani jej nie kupuję w Sieci, ani jej nie ściągam. Kiedyś nauczyłem się, że jest to towar luksusowy na który mnie nie stać, więc oduczyłem się go używać.

    Nie jest prawdą, że ludzie przyzwyczili się, że w Sieci wszystko jest za darmo. Ludzie dobrze wiedzą, że za pośrednictwem Sieci można wiele rzeczy kupić. Wszyscy robimy zakupy za pomocą Sieci. Faktem jest, że w Sieci dostępnych jest mnóstwo darmowych TREŚCI. Jest to z jednej strony zrozumiałe – każdy może publikować, co tylko chce – a z drugiej wynika z wieloletniej świadomowej polityki marketingowej największych portali internetowych, których zyski proporcjonalne są do ilości odwiedzających.

    Co powinna robić Polityka ? IMHO rozwijać swoją ofertę w Sieci. To co jest w tej chwili jest czymś w rodzaju darmowego wydania tygodnika. Być może pod inną marką, być może całkowicie płatną, ale tanią – podobnie jak w przypadku oferty Amazonu. Powinna też rozwijać ofertę multimedialną. Sama treść nie wystarczy w czasach gdy statystyczny Kowalski będzie miał w teczce tablet.

    Ostatecznie jednak zawsze będzie liczył się “content” niezależnie od metody jego udostępniania. Informacja zawsze ma swoją cenę i za dobrą informację ludzie będą płacić.

    Pozdrawiam.

  8. Czasami inne pisma są bardziej twórcze,tutaj czuje się naleciałości dydaktyczne.Czasami-czasami-Newsweek bywa lepszy w komentowaniu rzeczywistości, a chyba o to chodzi??
    Robienie dzieci nie ma nic wspólnego z dziedziczeniem czytelników.

  9. „Politykę” czytał mój ojciec, czytam ja i czytają moje dzieci. Nie lubię zmian, ale zdaję sobie sprawę, że tu, jak wszędzie, rządzą prawa rynku. A te domagają się historyjek obrazkowych, prostych porad i skandali. Mam jednak nadzieję, że to, co dobre, zawsze się obroni. Warto być sobą, „Polityko”!

  10. Mam 25 lat i chociaż wolę kawę od mocnej herbaty. Uważam się jednak za wyjątek potwierdzający regułę – moi rówieśnicy nie czytają „Polityki” (jak już czytają periodyki opiniotwórcze, to prędzej jest to „Uważam Rze”). Tradycję czytania tego czasopisma odziedziczyłem po dziadku (sic!). Traktuję to jako swego rodzaju rytuał.

    Jestem osobą, która spędza przed komputerem min. 9 h dziennie. Moje życie zawodowe opiera się na obecności w sieci internetowej. Nie mam problemu z „nadążaniem” za najnowszymi trendami. Niemniej, lubię właśnie czasem poczytać tradycyjne, konwencjonalne (pod względem formy, nie treści) czasopismo. To daje człowiekowi trochę spokoju. Gdy czyta się coś w internecie, to jednocześnie ma się zazwyczaj włączone 15 innych kart, jest mnóstwo rzeczy, które rozpraszają. W przypadku gazety sytuacja jest trochę inna 🙂

    Jestem z wykształcenia ekonomistą i bardzo cenię artykuły Wawrzyńca Smoczyńskiego oraz rozmowy Jacka Żakowskiego z tuzami tej dziedziny wiedzy… Mało który tygodnik może się pochwalić tak wysokim poziomem merytorycznym. Do tego dochodzą komentarze Pani Janiny Paradowskiej… „Polityka” trzyma poziom.

    I jeszcze jedno. Nawet jeśli nakład będzie spadał, jeśli redakcje będą koncentrowały się na sieci i będzie postępowała ta cała wirtualizacja mediów… Droga Redakcjo – nie rezygnujcie z wydawania „Niezbędnika Inteligenta”! Pozdrawiam

    Slowikozofia.pl – Rozważania o wolności i ateizmie
    http://www.slowikozofia.pl/

  11. @Symeon

    Jestem pod wrażeniem. Nie jest zatem tak źle. Młodzi czytają !!!

  12. Szanowny Panie Redaktorze,
    Ja regularnie czytam NYT, Spiegel, Polityke, BBC, RIA oraz lokalne The Australian ,SMH.
    Kolejne media przechodza na system internetowej prenumeraty miesiecznej. Wybor jednej lub dwoch „gazet” zbyt ogranicza ,a wybor -wszystkich zbyt drogi. Szczegolnie ze czytam tematycznie a nie od deski do deski.

    Mysle ze prnumerata miesieczna nie jest rozwiazaniem .Mysle ze mini payment per artykul
    powiedzmy $0.02 bylby bardziej adekwatny long term.

  13. Czytam POLITYKĘ od pierwszych numerów pod S.Żółkiewskim.To nałóg.Robi się dokuczliwy równie jak palenie czy seks pózno małżeński.Niby dla przyjemnosci lecz jednak…
    Rozumiem ,ze nawigowanie po wzburzonym morzu politycznym RP necesse est.Mam jednak wrażenie,ze POLITYKA ,by zredukowac to niebezpieczeństwo ,nawiguje „po salonie „.

    Było by wspaniale by zejśc głębiej.Zobaczyc i opisac grunt, po którym odbywają się przemarsze procesyjne i bizantyńskie haratanie gały.

  14. Politykę czytał mój ojciec, zacząłem czytać i ja, a teraz czyta moja córka i zięć. Kupuję papierowe wydanie, ale wstępuję w miarę czasu, także na strony elektronicznie. Wiem że czytają Politykę moi znajomi. Lubię kilka nazwisk i ich opinie czytam w pierwszej kolejności tj.p.Paradowska, pp.Władyka i Janicki a potem pp. Stomma i Passent.
    Ożywił Politykę Kuba Wojewódzki, ale brak mi ironii p.Grońskiego.
    Naturalnie jeśli jest czytam Stanisława Tyma. Lubię teksty Joanny Solskiej jest ekspertem w sprawach gospodarczych, p. Ostrowskiego, kiedyś p.Turskiego oraz p.Andrzeja Wróblewskiego i Jerzego Urbana za poczucie humoru/zanim trafił do rządu/.
    To jest przyzwyczajenie ale i świadomy wybór/analizowałem wszystkie tygodniki/. Ja zostanę przy cotygodniowym zakupie „Polityki”, mam nadzieje jeszcze długie lata/co tam los gotuje nie wiem i nie jestem szczególnie ciekawy/.
    JERZY

  15. Moja rodzina jest stale wierna papierowej „Polityce”.Ja z racji zamieszkania cztam ja via internet.Tutaj pronumeruje „Volkskrant”,to dziennik,ale mozna go porownac do Gazety Wyborczej i Polityki.
    Ostatnio zeby podniesc zainteresowanie papierowym wydaniem, wzbogacono jego wydanie o bardzo ciekawe dodatki.Byc moze interesujacy
    pomysl dla redakcjii Polityki.
    Sa to- dodatek kulturalny-kazdego tygodnia poswiecony innej dziedzinie jak:muzyka,teatr,media i film.Drugi poswiecony swiezo wydanym ksiazkom,zawiera wywiady z pisarzami, omowienia ksiazek i ich recenzje.Nastepny dodatek poswiecony jest w calosci turystyce i raz w tygodniu(sobotnie wydanie) Magazyn,ktory cieszy sie ogramnym powodzeniem.A wszystko na wysokiom poziomie.Dla mnie niezastapiony informator co,gdzie, kiedy i co warte obejrzenia,przeczytania i zwiedzenia 😀

    Pozdrawiam.

  16. Ach! Janina Paradowska to wlasnie przezytek, publicystka ktora nie ma nic kreatywnego do zaoferowania (jak np. Zakowski czy Bendyk i inni mlodsi kontrybutorzy), ktora powiela schematy i utrzymuje sie na powiezchni z racji tego ze…ma dorobek! (co jest kontestatorom jej artykulow ciagle wypominane) Mysle ze my, mlodzi, Polityke czytalibysmy chetniej gdyby byla bogatsza oferta o problematyce dotyczacej nas bezposrednio a nie ciagle O NAS bez nas, patronizujace dyskusje starych wyjadaczy. Ale rozumiem ze Passent, Paradowska czy Szostkiewicz sa bo przyciagaja starszych czytelnikow (np. Ewa1958). Nie uwazam ze pozyskiwanie publiki i funduszy powinno opierac sie na reklamie czy ‚splyconym’ przekazie, to jakies leniwe dyrdymaly. Polityka broni sie doborem tematyki, kompetencja autorow, familiarnym formatem a takze calkiem niezla grupa dyskusyjna na blogach i niech tak zostanie.

  17. Ach! Janina P. to wlasnie przezytek, publicystka ktora nie ma nic kreatywnego do zaoferowania (jak np. Zakowski czy Bendyk i inni mlodsi kontrybutorzy), ktora powiela schematy i utrzymuje sie na powiezchni z racji tego ze…ma dorobek! (co jest kontestatorom jej artykulow ciagle wypominane) Mysle ze my, mlodzi, Polityke czytalibysmy chetniej gdyby byla bogatsza oferta o problematyce dotyczacej nas bezposrednio a nie ciagle O NAS bez nas, patronizujace dyskusje starych wyjadaczy. Ale rozumiem ze Passent, Paradowska czy Szostkiewicz sa bo przyciagaja starszych czytelnikow (np. Ewa1958). Nie uwazam ze pozyskiwanie publiki i funduszy powinno opierac sie na reklamie czy ‘splyconym’ przekazie, to jakies leniwe dyrdymaly. Polityka broni sie doborem tematyki, kompetencja autorow, familiarnym formatem a takze calkiem niezla grupa dyskusyjna na blogach i niech tak zostanie.

  18. ktos sie pode mnie podszyl i skopiowal moj tekst (to nie jest smieszne). prosze zalatwic Aline moderatorze:-) dzieki.

  19. Sammy
    18 czerwca o godz. 13:18

    Paradowska przeżytkiem……
    Być może.
    Czy są jacyś młodzi dziennikarze, klasy publikujących w POLITYCE?
    Poza Nizinkiewiczem, nie znam…..
    Podaj jakieś nazwiska wyważonych, w miarę obiektywnych, słuchających interlokutora, a nie głoszących tez własnych.
    Z przyjemnością posłucham i poczytam.

    Politykę, Wprost, Życie Gospodarcze, czytywałem od lat siedemdziesiątych.
    Niestety, Życie padło, a Wprost się zideologizowało…..
    Poza Przeglądem, to chyba jeden z niewielu w miarę obiektywnych i nie zacietrzewionych tygodników….

  20. Teraz dopiero przychodzi „nowy smoleńsk” po tym samobójstwie generała w garażu . Teorii spiskowych ciąg dalszy. A wystarczy posłuchać wypowiedzi generała dla Telewizji Trwam i tam znajdziemy odpowiedź słuchając mętnych wypowiedzi generała , który zupełnie się zatracił , komu służyć i jak na tym wasaliźmie Polska wyszła i on sam ? To jest kolejna ofiara zagubienia w tej mętnej wodzie przemian , kiedy przysięgało się na wierność PRL-u
    a Wojsko Polskie przestało istnieć w „wolnej” Polsce.
    To są te paradoksy III RP.
    Oczywiśćie PiS będzie nadawał jak radio Tirana. Bo dla obłudników to woda na młyn .

  21. Dacie radę.

    Polityka niby taka mało marketingowa, nie na dzisiejsze czasy a jako pierwsza w Polsce zaczęła się ukazywać na Kindle’a i z miejsca zamówiłem subskrypcję na Amazonie, regularnie w środy rano oczekując nowego wydania.

    Może to i procentowo na razie niewielki ułamek dochodów ale to będzie się zmieniać.

  22. Mantra „dziadek,ojciec,ja,dzieci i wnuki czytają” brzmi jak deklaracja „trzymamy się wiary przodków”.Dziadek (ja) czyta i się wku..ia na namolnośc i wszychobecnośc niezawodnych, od lat,komentatorów,którzy ciągle trwają na froncie ideologicznym.
    Strach lodówkę otworzyc..
    Chwała Bogu,dzieci i wnuki dorosłe czasem zaglądną ,tu i tam ,powąchają,posmakują
    i trzymają się swojego rozumu.
    To jest kłopot współczesnej POLITYKI.Ten front ideologiczny.Ostatnie przedmurze cywilizacji białego człowieka.
    Rakowski by się uśmiał.

  23. Panie Slawomirski
    po co pan sie męczy? proponuje przestać czytać Politykę i nie pisać na blogu

  24. Jurganovy
    18 czerwca o godz. 18:13

    Przedstaw jakiś punkt odniesienia……
    Jak nie Polityka, to co, kto?
    Kroczy ktoś bardziej drogą środka?

    Na bezrybiu i rak ryba….
    A tu jest BEZKONKURENCYJNA!!!
    Jakaś miara przyzwoitości i zdrowego rozsądku się przydaje, do momentu gdy nie ma czegoś lepszego. Ja nie znam, a Ty?

  25. wiesiek59
    18 czerwca o godz. 20:00

    Punkt odniesienia,a właściwie uwiarygodnienie narracji i analizy stanu i dynamiki społeczno-gospodarczej mozna uzyskac tylko przez wyjście „z salonu”.Przez zaprzeczenie narracji politycznej opisującej wojnę polsko-polską jako podstawowy konflikt narodowy.Biedne mochery kontra wypasione liberały.To wygodna przykrywka .
    Przyszłośc państwa rozgrywa się w konflikcie interesów grupowych tzw klasy politycznej (tak jak opisuje Solska i jak wypowiada się w dzisiejszej GW prof Łętowska) z tzw populacją.Mocherową i postępową (co by to nie znaczyło).

    Ja do groty wracam zalany łzami ale powiadam:
    Chcieliście Polski no to ją macie !
    Skumbrie …..

    JH powinien zalecic spółdzielcom POLITYKI wyprowadzenie kozy.

  26. W tym szaleństwie jest metoda! Zamiast narażać się na zarzuty o publikacji nieprawomyślnych treści, lepiej a priori poddać się cenzurze B’nai B’rith i gotowe, nikt potem złego słowa nie piśnie. Sprytne!

  27. Czytalem Polityke od dziesiecioleci, nawet wtedy, gdy musialem wdzieczyc sie do pani kioskarki, aby zostawila mi w teczce numer, albo, gdy jezdzilo sie po calym miescie i szukalo sie, czesto bezskutecznie. Potem wyjechalem z kraju, Polityka zmienila niektorych dziennikarzy i szate graficzna, odpuscila sobie „proletariusze wszystkich krajow…” i pewnego dnia, jak bohater „Blaszanego bebenka” stwierdzilem, ze nie zawsze jest to pismo dla mnie. Unikam mieszania tradycji. Polityka w PRL to byl tygodnik majacy urabiac inteligencje, nawet jezeli pisaly w niej najlepsze piora dziennikarskie. Ale PRL to byl kraj nieco kulturalnie i informacyjnie izolowany, stad niektore artykuly w „Polityce” wydawaly sie rewolucyjne, ale na tle krajowej bryndzy. Nie wiem, czy Polityka bylaby „Polityka” przy dobrej konkurencji innych mediow. Watpie.
    Po 1989 r. mamy inna sytuacje. Inteligencja nie jest juz ta inteligencja PRLowska, ktora jeszcze czytala, chocby ze snobizmu. Inteligencja wspolczesna to na dobra sprawe ludzie, ktorzy czytaja z przymusu, bardziej M. Kalicinska niz A. Camusa. „Polityka” wiec stala sie magazynem, ktory irytuje nasladownictwem „The Economist” lub „Der Spiegel”, chociaz duzo jej brakuje do obu tych tytulow. Przede wszystkim samodzielnosci ideologicznej. Tak nie bardzo wiadomo, kogo dziennikarze „Polityki” reprezentuja: Adama Michnika? jakies resztki dawnej opozycji (tylko ktorej?) samych siebie? rzad amerykanski? PO? neokonserwe amerykanska? syjonizm? lewice skupiona kolo A. Kwasniewskiego? Wychodzi z tego „rainbow coalition”. No i to ciagle podlizywanie sie tej czesci, ktora lubi cos nieskomplikowanego i w sumie niewiele wie o swiecie, bo nie mowi zadnym jezykiem obcym i jest skazana na papke wtorna. Zreszta podobnie jest w Ameryce.
    Chyba na zawsze odszedlem od czasopism drukowanych. Jest internet i rozne media, bardziej lub mniej odpowiedzialne, ale z kawalkow mozna sklecic cos sensownego. Bo kazda rzeczywistosc jest jakas hybryda, czasami mniej a czasami bardziej dialektyczna. Lubie media niezalezne, bo te nie zaleza od wielkich korporacji i ich pieniedzy na ogloszenia i nie wpadaja w belkot w sytuacjach konfliktowych.

  28. Nie na temat:

    „Jasio przychodzi do taty i pyta:
    – Tato co to jest polityka?
    – Polityka synku to kapitalizm, ja jestem kapitalizm bo ja zarabiam, twoja mama to rząd bo rządzi pieniędzmi, dziadek to związki zawodowe bo nic nie robi, pokojówka to klasa robocza bo sprząta i pracuje, ty synku jesteś ludem bo tworzysz społeczeństwo, a twój mały braciszek to przyszłość.
    – Tato ja się z tym prześpię i może zrozumiem.
    Jasio poszedł spać.W nocy budzi go płacz małego brata, który zrobił w pieluszkę.
    Jasio poszedł do pokoju po mamę, ale nie mógł jej obudzić, więc poszedł do pokoju pokojówki.
    Wchodzi, a pokojówka zajęta z tatą, a przez okno zagląda dziadek. Jasia nikt nie zauważył, bo szybko wyszedł, wrócił do swojego pokoju uspokoił braciszka i poszedł spać.
    Rano Jasio wstał i zszedł na dół.
    Tato mówi do niego:
    – No i co Jasiu już wiesz co to jest polityka?
    – Tak tatusiu wiem
    – Kapitalizm wykorzystuje klasę roboczą, związki zawodowe się temu przyglądają podczas gdy rząd śpi, lud jest ignorowany, a przyszłość leży w gównie.”

    (znalezione w sieci)

  29. do
    JN
    18 czerwca o godz. 18:43

    Po co sie Pan meczy, wystarczyloby poprzestac na niemysleniu.
    ET

  30. Polityka musi sobie czytelnikow wychowac, tzn. Temat przewodni nastepnych kilku numerow to reforma edukacji – kwestia kluczowa

  31. Punkt dla ciebie @Ewa1958 za przytoczony dowcip! Choć można by sie przyczepić ze mniej słów, wiecej czynów. Komentarzami sie Polski nie zbawi.

    @PA2155 Częściowo sie z tobą zgadzam, ale nie rozumiem dlaczego zachwycasz sie roznorodnoscia źródeł informacji w mediach, a jedziesz po idei pluralizmu politycznego do którego aspiruje Polityka (tylko im to kiepsko wychodzi). W stanach są dwie partie reprezentowane przez pochlebne lub krytycznie nastawione gazety i jest średnio ciekawie…

  32. Pan Redaktor pisze:
    „Kiedyś było dość dobrze wiadomo, kto inteligent, a kto nie, i wiadomo było, co taki inteligent robi: czyta „Politykę”, pali Carmeny, pije mocną herbatę.”

    Szanowny panie Redaktorze,
    w czasach, gdy „Syrenka” mogla uchodzic za samochod, organ prasowy
    KCPZPR pt.:”POLITYKA” mogl uchodzic za pismo dla inteligencji a zaciagajacy
    sie karmenami synalkowie sekretarzy i badylarzy za przedstawicieli tejze.
    Czasy jednak maja to do siebie, ze sie zmieniaja i, jak slusznie zauwazyl
    pan Slawomirski, czas chyba najwyzszy, aby niektore relikty PRL-u
    zniknely z przestrzeni publicznej.

  33. Pomysł, aby dodać do Polityki elementy spotykane w tabloidach się nie sprawdzi. Taka hybryda zniechęci zarówno szukających czegoś ambitniejszego, jak i szukajacych sensacji czy kolorowych obrazków. Polityka jest dobrym pismem, przynajmniej w mojej opinii, tak trzymać. Sugerowałabym rozważenie nowych technologii w dotarciu do czytelników, a nie zmiany zawartości. Chociaż dla mnie, mimo, że korzystam z nowoczesnej technologii wiele, wiele godzin dziennie, a może dlatego, prawdziwa przyjemność to czytanie wersji ‘papierowych’, szelest kartek, zapach … . Tylko, że wersja elektroniczna jest łatwiejsza w dostępie, nie trzeba leciec do kiosku ….

  34. Po tym jak prof. Hartman stwierdzil, ze Polityke czytaja przewaznie ludzie starsi to moze w ramach ratowania pisma dokladac co jakis czas Poradnik Geriatryczny.
    Moze chwyci.:)

  35. Levar
    19 czerwca o godz. 12:43

    Tyle bzdur w jednym tekście……
    Pisze się Carmeny, synowie sekretarzy palili Camele- miałem jedną córkę sekretarza w klasie, więc wiem……

    Poza tym, rozwój kraju i motoryzacji, robiliśmy za pieniądze własne, nie pożyczone. Polityka była polską koncepcją, nie formatem kupionym za granicą, w przeciwieństwie do czasów obecnych…..

  36. Witold
    19 czerwca o godz. 14:11

    W naszym 38 milionowym kraju praktykuje nieco ponad 200 geriatrów- to mało rynkowa specjalizacja. Koncepcja poradnika jest więc przyszłościowa. Może jeszcze jakiś poradnik funeralny?
    Będziemy masowo umierać….

  37. @ wiesiek59, 19 czerwca o godz. 14:28
    „Poza tym, rozwój kraju i motoryzacji, robiliśmy za pieniądze własne, nie pożyczone”
    – – –
    Wiesiek, wszystko prawda, co piszesz o paleniu i panienkach, ale cytat powyżej to już geriatria i zanik pamięci (oby, bo inaczej – ciężka ściema).
    Czyżby dym Carmena Ci przysłonił zagraniczne długi za licencje i ‚inwestycje’, z jakimi weszliśmy w lata 80-te i 90-te jako kraj zbankrutowany?
    Na ok. 20 mld USD?
    I że to była przyczyna kosztów transformacji, a nie kapitalizm, jak dziś bajdurzą przetrwalniki PRL-u?
    Zakładam, że ta Twoja wpadka to wina Carmenów, nie Tuska 🙂
    Pozdrawiam.

  38. wiesiek59
    19 czerwca o godz. 14:28
    Szanowny Panie,
    do bledu w pisowni sie przyznaje. Niestety zauwazylem go juz po wyslaniu tekstu.
    Jesli chodzi o pozostale „bzdury” to chyba nie mam szans Panu dorownac,
    chocbym nie wiem jak sie staral.
    ( o dorownaniu Gospodarzowi, to juz nawet nie smiem marzyc)

  39. Gekko
    19 czerwca o godz. 15:36

    Fakt, Gierek przeinwestował.
    Z prywatyzacji wyciągnięto jak dotychczas ponad 200 miliardów zł, czyli lekko licząc jakieś 70 miliardów $…..
    I gdzieś się rozeszły z budżetu…..
    Po 20 latach transformacji, zaczęto w końcu inwestować w infrastrukturę- za pożyczone pieniądze i dotacje z Unii. Stan zadłużenia to kilkaset miliardów…….
    Czyli mamy postęp?

    „przed wojną staliśmy na skraju przepaści, po wojnie zrobiliśmy olbrzymi krok naprzód”
    – to chyba Gomułka?

    Mam naprawdę mieszane uczucia z tym postępem…..
    Nie wiem co jest lepsze
    -bezrobocie i wyjazdy za chlebem, niskie emerytury
    -czy widoczny postęp w poziomie życia- na kredyt….

  40. Tak jeszcze wracając do „Polityki”……
    Ilu Rosjan, Litwinów, Ukraińców, uczyło się polskiego, by móc ją czytać?
    Niebagatelna rola opinio i kulturotwórcza…..

  41. Levar
    19 czerwca o godz. 15:37

    Jak słusznie prawi Sławomirski, czas najwyższy zlikwidować przeżytki totalitarnego myślenia.
    Proponowałbym, by Panowie zaczęli od siebie i nie deprecjonowali cudzych poglądów, tylko z nimi polemizowali…..
    Potępiając w czambuł polemistów, dyskredytujecie siebie i własne spojrzenie na świat.

  42. ageism? nieee, gdzie w Polsce…? chrzanic taka yntelygencja co to yntelygentna bo czyta Polityke (@witold, @wiesiek59, gekko i reszta niesmiertelnych)

  43. Nawiązując do przypomnienia przez Wieśka 59 o roli Polityki w czasach „słusznie minionych”, gdy czytywali ją nasi wschodni sąsiedzi, by dowiedziec się, co słychać w świecie (mimo peerelowskiej cenzury) apeluję:
    Chrońmy nasz „skarb narodowy”, czyli Politykę, ktorej udalo się przetrwać kolejne zawirowania historii i utrzymać poziom (stosownie do czasów, obyczajów itd.)
    Mam nadzieję, że obecne kierownictwo trzyma ręke na pulsie, a duch red. Rakowskiego też czuwa.
    Mogłam się nie zgadzać z niektórymi autorami, mieć za zle w stanie wojennym, że zespół świetnych dziennikarzy pękł na pół (mniej więcej). Po latach przyznaję rację i jednym, i drugim. Każdy z nich pozostał sobą, czyli „poróżnili sie pięknie”. A w rezultacie Polityka jest the best w porównaniu z innymi opiniotwórczymi tygodnikami.
    Zachowuje umiar i rozsądek, nie kokietuje czytelników newsami w kiepskim stylu itd. To zabawne, ale wydaje mi się na swój sposób konserwatywna w najlepszym tego słowa znaczeniu.
    Wrzucę tylko jeden kamyczek – trochę brakuje mi dopływu „świeżej krwi”. Autorów z pokolenia dzisiejszych 20.-30. -latków.
    Zbyt mało szanujemy tradycję, chyba że dotyczy wiary przodków i zachowań plemiennych w duchu bogoojczyźnianym.
    Dlatego upominam się o szacunek dla niezaprzeczalnych wartości rodem z PRL, np. właśnie Polityki, Tygodnika Powszechnego, Kabaretu Starszych Panów, znakomitych filmów, przedstawień teatralnych, tanich wczasów FWP, kolonii dla dzieci, Pwinicy pod Baranami itd. itp. Każdy kto te czasy pamięta, dopisze co zechce.
    Z szacunku dla tradycji właśnie nie moge się pogodzić z likwidacją Super-Samu, czy kina Moskwa w Warszawie (przykładów swietnej architektury lat 60.) Żaluje też, że w miejsce na swój sposób kultowego baru Poziomka ( róg Krakowskiego i Miodowej) – klasyka wystroju z lat 70. powstał kolejny nijaki pub nie pub.
    Doszlusowywowanie do Europy wcale nie musi oznaczac rezygnacji z naturalnej ciągłości historyczno-kulturowej. Ilez to widziałam dość obskurnych barków, czy kafejek w Paryzu lub Brukseli, które – w niezmienionym stanie – trwają od dziesięcioleci. I nikomu to nie przeszkadza.

  44. Sammy
    19 czerwca o godz. 18:54

    Badania geologiczne nie dowiodły posiadania złóż odkrywkowych nowej inteligencji……
    Któż nas zastąpi?
    Jakieś atrapy?
    Nabywanie inteligencji i wiedzy to wielopokoleniowy PROCES….
    Jest ci dostępny?

  45. Co do złóż czy pokładów przyzwoitej pamięci to wzbudził moje zaciekawienie czeski sondaż „jak młodzież szkół średnich ocenia ustrój miniony ?”.Sam pomysł sondażu może wzbudzac wątpliwości ,bowiem jest to pytanie „jak rodzice tej młodzieży oceniają U.M i jak skutecznie przekazują tą ocenę dzieciom.
    Wynik okazał się szokujący.30% młodzieży uważa ,ze było lepiej a ok 50% chciało by się więcej dowiedziec o epoce ubiegłej.
    Blamaż .Rodziców,ichniego IPN,aparatu propagandy,aparatu władzy o KK czeskim nie wspominając,bo po prawdzie nie ma o czym wspominac.

    NIE ZDALI EGZAMINU.

    Najciekawsze jest to,że CR1 zachęcało do dalszych wypowiedzi na ten temat.
    Żałuję,że nie wytrwałem przy odbiorniku.Bo w tej kukurydzy nadgranicznej to jedyne radio warte słuchania.

    Spnia POLITYKI w tą stronę się nie wybiera.Szkoda.

  46. mag:
    W Twoim wpisie odczuwam tesknote emerytki za miniona mlodoscia. 🙂
    To jak ogladanie w telewizji „Stawki wiekszej niz zycie” i „Czterech pancernych”.
    Jestem mniej sentymentalny. Moze bardziej zlosliwy, gdy widze ludzi mowiacych po latach cos zupelnie przeciwnego. To mowilo sie kiedys o J. Cyrankiewiczu, ze nosil plaszcz zwiniety, raz na lewym, raz na prawym ramieniu.

  47. Fajne chociaż momentami smutnawe. Z tym, że ja paliłem Caro/ paczka 10 zł, a nie 12 jak Carmeny/. U mnie, czytelnika od 43 lat, sukcesja przeszła na córkę. Owoce są smaczne, skończyła stosunki międzynarodowe, za rok broni doktorat. Chociaż mieszka dwie klatki dalej, nie ma to tamto, obydwa domy kupują swoją POLITYKĘ.

  48. PA2155
    Moja pamięć aż tak daleko nie sięga, by mieć pojęcie, na którym ramieniu nosił płaszcz J. Cyrankiewicz.
    Klossa i Czterech pancernych oglądałam, przyznaję, ale jestem raczej średnio sentymentalna. Pamiętam bardzo dużo niefajnych rzeczy z PRL.
    Napisałam o „rodzynkach” w zakalcu, które są z tzw. pamięci zbiorowej wymiatane niepotrzebnie. Stąd moje uwagi o dobrym filmie, teatrze czy architekturze (nie o blokowiskach!) za komuny.
    Chyba mało uważnie przeczytałeś mój tekst. Bronię w nim tego, co warto, moim zdaniem, zapisać in plus i czego nie należy się wstydzic lub wyszydzać.
    Polska nie zaczęła sie od zera w 1989, a że pewni ludzie mówią po latach coś zupełnie przeciwnego niż kiedyś, to całkiem normalne. Mówiąc banalnie – tylko krowa nie zmienia poglądów.
    Jako były, szeregowy „styropianowiec”, nie oczekujący wdzięczności „od narodu” w postaci stanowisk czy apanaży, tym bardziej nie ulegam sentymentom.
    Cieszę się, jak coś idzie w dobrą strone, martwię, gdy jest inaczej. Ale bez przesady. Wrodzony sceptycyzm umożliwia mi utrzymywanie się w pozycji równowagi chwiejnej.
    Nie robią też na mnie wrażenia czyjeś złośliwości, zwlaszcza niczym nieuzasadnione.
    Naprawdę żałuję „Poziomki”, Super-Samu, czy kina „Moskwa” jako znaków czasu, ciągłości Warszawy, która ledwie się pozbierała po hekatombie powstania warszawskiego. Nie jestem w tym odosobniona. Były sprzeciwy architektów, warsawianistów i zwykłych mieszkańców. Tkanka każdego miasta jest rzeczą wrażliwą i nie wolno w niej gmerać dowolnie w imię doraźnych interesów.
    O ilez piękniejsza byłaby np. Bruksela, gdyby nie wyburzono secesyjnego i w stylu art deco scisłego centrum pod budowe ohydnych biurowców na potrzeby Parlamentu i Komisji UE.

  49. jak Baczyński będzie słuchał masła maślanego „zaszczyconych Hartmanów” to długo POLITYKA nie pociągnie.
    Politycznie poprawnie pisanie o trzeciorzędnych sprawach, brak ludzi na poziomie Grońskiego, Łagowskiego itp. powoduje zwiększający się brak zaufania do pisma. Informacja, z rożnych punktów widzenia jest szybko dostępna na Internecie.
    Podstawowi autorzy POLITYKI, zbyt często, wychodzą na Tadziów od Rydzyków wciskających nam ciemnotę.

    @ mag 19 czerwca o godz. 19:46

    to przykre, ale z jakiś względów III RP nie pozwala na pojawienei sie osobowsci na poziomie, Czubaszek, Osiecikiej, Lipinskiej, Mlynarskiego, Mana itp.
    Za to nie brak Wildsteinów, Dworaków, Tusków czy Kaczyńskich

  50. Adam2222
    Wyjąłeś mi to z ust (co napisałeś).

  51. mag:
    Pociagne nieco, jezeli pozwolisz, dysusje o „Polityce”. W 1980-81 istnial w Warszawie rowniez drugi tygodnik „Kultura” (chyba o niej zapomniano), konkurujaco z „Polityka”. W tamtym czasie czulosie, ze „Kultura” popierala zmiany w Polsce; „Polityka” to byl co najwyzej slogan „dobry fachowiec, ale bezpartyjny”. Po Grudniu, „Kulture” zlikwidowano (mial ja przejac K. Kozniewski i wrocic do modelu J. Wilhelmiego), „Polityka” przetrwala. Dla mnie czasy przelomow definiuja prawdziwosc pogladow. Coz, dobry dziennikarz moze tworzyc nawet dobra strawna propagande. Wystarczy poczytac tworczosc J. Urbana i przesledzic jego popularnosc w roznych czasopismach. Tajemnica „Polityki” w czasach komuny bylo to, ze nie forsowala estetyki politruka, chociaz politycznie byla prokomunistyczna i zachowawcza. Warto poczytac A. Garlickiego „Z archiwow PRL”, aby to zrozumiec. Osobiscie, z tamtych czasow mam swojego faworyta, „czlowieka lewicy”, jak sie sam okreslal- R.M. Gronskiego. „Sprzedaj mnie wiatrowi, na dobre i na zle”….On przyszedl po Grudniu, gdy z redakcji odeszli D. Fikus, A.K. Wroblewski i kilku innych.

  52. Wracajac do tematu co zrobic z Polityka, zeby nie utonela, to chyba nikt tego nie wie do konca. Nie wiedza tego najwieksi specjalisci od marketingu z najbardziej prestizowych i czytanych na calym swiecie czasopism.
    W nich tez wraz z wiekiem gazety rosnie wiek jej czytelnikow. Tez ida w elektronike. A moze przyszlosc nalezy do calkowicie internetowych gazet, ktore odnosza juz na swiecie sukcesy? Ogromnie to wszystko ciekawe.
    Taka przy okazji „anegdota”. Jest w Ameryce wielce szanowany i opiniotworczy telewizyjny program publicystyczny „60min”. Zawsze w niedziele o 7-mej wieczorem czasu ET. Wszystkie nazwiska z tego programu sa wielkie i jeszcze wieksze. Tyle, ze caly zespol taki calkowicie „gieriatryczny”. Najstarsi redaktorzy Polityki nalezeliby tam do ludzi w srednim wieku. W zeszlym roku pozegnal sie, bo przechodzil na emeryture redaktor lat 94, ktory kazdego tygodnia prowadzil tam swoj kacik. Od czasu do czasu dopuszczaja do jakiegos reportazu „mlokosa” lat co najmniej 45, ktory musi juz miec duzy dorobek zawodowy. Wlasciciel stacji chyba nie doklada do tego programu. Nieraz zastanawiamy sie jednak, co bedzie za 5 lat, kiedy juz wszyscy beda po 80-tce i 90–tce. Czy audycja skonczy sie wraz z ostatnim redaktorem, bo na pewno nie ostatnim widzem

  53. @Adam 2222
    19 czerwca o godz. 22:13

    @mag

    „… to przykre, ale z jakiś względów III RP nie pozwala na pojawienei sie osobowsci na poziomie, Czubaszek, Osiecikiej, Lipinskiej, Mlynarskiego, Mana itp.”

    Oni (w większości) na szczęście jeszcze od czasu do czasu zabłysną, ale następców nie widać, nie słychać…
    Z pewnością nie brakuje młodych, zdolnych, charyzmatycznych, ale kryją się gdzieś w niszach. Jak już któryś wychynie na świat Boży, to z nową, ekscentryczną formą, może i ciekawą, ale na dłuższą metę męczącą.
    Pozbawione finezji kabarety, niezapamiętywalne piosenki literackie, skomplikowane metafory – na zasadzie – im trudniej, tym ‚artystyczniej’.
    Wszystko, co dobre, w większości bazuje na starych znakomitych tekstach w nowych aranżacjach…Czasami jest to strawne, czasami nie…

    Do listy nazwisk dodałabym Magdę Umer, Andrzeja Poniedzielskiego, Grzegorza Turnaua, Jana Wołka…

    Czy jeszcze kiedyś pojawi się drugi Kaczmarski?

    ***

    P.S. Utalentowana, liryczna, stanowczo za mało doceniona Basia Stępniak – Wilk, poetka, kompozytorka i pieśniarka:

    http://www.youtube.com/watch?v=ZF6g80yQ7mE

  54. I jeszcze raz Basia, tym razem w duecie z Turnauem:

    http://www.youtube.com/watch?v=vWodN0FA2b8&feature=related

  55. Tym razem z Andrzejem Poniedzielskim:

    http://www.youtube.com/watch?v=iP4borK6wGo

  56. @ Sammy, 19 czerwca o godz. 18:54

    Dziękuję za uznanie. Nie szkodzi, że z piaskownicy z ziółkami 🙂

    – – –
    A propos dyskusji inteligencji geriatrycznej reprezentowanej „Polityką”.
    Niestety, po prostu nie ma już innej inteligencji (w sensie kondycji umysłowej) niż geriatryczna.
    Sieciowa i bezwysiłkowa dostępność do wszelakich treści sprawia jedynie to, że masowo postępuje pokoleniowy uwiąd intelektu.
    Wieści z Pudelka, Zizka, wikipedii czy bloga nawiedzonego ideologa z Koziej Wólki mogą wykreować nawet Noblistkę Egzotyczną.
    Niestety, napór podaży zabija zdolność selekcji i wartościowania, więc na pokoleniową zmianę warty intelektualnej (w takim rozumieniu, jak rozumowe) nie należy liczyć.
    Ale od czego podziemie?
    „Polityka” więc – na bibułę! Inaczej – zawiśnie na rolce 🙂

  57. Gekko
    20 czerwca o godz. 6:04

    Masz rację, że bardzo ważna jest umiejętność selekcji informacji z sieci, nadawanie jej priorytetów ważności, wiarygodności.
    Niestety, nie da się tego osiągnąć, gdy się nie czyta.
    Porównanie kilku punktów widzenia pozwala na wyrobienie sobie własnego zdania.
    Korzystając jedynie z netu, sięga się zwykle do pierwszego źródła i na tym poprzestaje.

  58. Wywalcie ludzi którzy piszą swoje opinie bez związku z faktami. Nie konkurujcie z innymi tego typu amatorami – to olbrzymia nadprodukcja mniemań i bezwartościowych treści. W istocie to co widzimy to odkrycie społeczne że prasa ma nową konkurencję – amatorów potrafiących pisać nie gorzej niż dziennikarze, w zasadzie trudno rozpoznać różnicę. Chcecie przetrwać? Chcecie sukcesu rynkowego? Niech każdy artykuł w Polityce zawiera nie tylko opinie i eseistyczną publicystykę, ale odwołania do faktów, statystyki, nauczcie sie korzystać i korzystajcie z danych jakie za darmo udostępnia GUS, OECD i setka innych instytucji. Jak Guardian zróbcie własna bazę danych – i udostępniajcie ją w necie – jeśli w artykule użyto jakichś danych ekonomicznych – niech staną się one częścią internetowego wydania tak by każdy mógł je własnoręcznie sprawdzić Wasze wyliczenia, zanalizować i podlinkować. Niech Wasz artykuł stanie sie wart cytowania nie ze względu na pusty choć błyskotliwy język, ale na fakty które przytoczycie. Staniecie się wówczas internetowym tygodnikiem opinii cytowanym wszędzie, bo współcześnie wobec zalewu publicystyki „dziennikarzy” na bezpłatnych stażach studenckich, eseistycznej twórczości opartej na wikipedii, apeli maniaków i wynurzeń szaleńców – nic nie jest tak cenne jak rzetelne, sprawdzone analizy i opracowania oparte na faktach które można sprawdzić. Polityka ma, dzięki umiarkowanej obiektywności ( z którą jest coraz gorzej – patrz felietony rzekomo o GMO a w istocie zupełnie nie a temat, bujające w abstrakcyjnej i nieistotnej przestrzeni konfliktu z jakimiś opiniami wyssanymi z palca) wielką szansę stać się źródłem istotnych informacji i opracowań. Na wpół eksperckim źródłem informacji. Nauczcie sie używać nie Excela ale R ( język opracowywania danych statystycznych, darmowy).
    Chcecie tematów – proszę bardzo –
    1. „Stan społeczeństwa w Polski w 2010 roku w opracowaniach GUS” – 17% rodzin z 3-ką i więcej dzieci oraz 30% rodzin z 4-i więcej dzieci żyje poniżej poziomu ubóstwa. Posiadanie dzieci to jedyny pojedynczy czynnik ekonomiczny prowadzący w tym kraju do biedy.
    2. „Z jakim wynikiem testowano GMO w Hiszpanii” W odróżnieniu od prostackich opinii waszych felietonistów, w dokumentach UE zawarto rzetelne dane dotyczące uprawy kukurydzy GMO w Europie. Zyskowność -3% od +12% w zależności od lokalizacji. Opracowania lobbystów Polskich stwierdzają że owa zyskowność wynosi 25%. Skąd biorą te dane? Może warto ich zapytać? na 100% nie udzielą odpowiedzi…
    3. temat EURO 2012 od strony ekonomicznej. Rzeczywiście zyskaliśmy kasę? Policzyć. Spróbować to zrobić! Nawet jeśli popełnicie błędy rachunkowe – będziecie i tak lepsi od Rostowskiego który tego nie umie policzyć. W artykule nie wolno użyć zwrotu „korzyści związane z promocją marki Polski” ma dotyczyć wyłącznie pieniędzy. Na koniec prośba o komentarz od Rostowskiego, o ile jest w stanie taki artykuł zrozumieć w co wątpię.
    4. sprawa wydłużenia wieku emerytalnego nie wiadomo dlaczego nazywana „reformą emerytalną”. Dziennikarz powinien dociec na podstawie jakich analiz Rostowski podjął taką decyzję. Nie trzeba przedstawiać zalet tej operacji – chodzi o informacje kto i jak dostarcza analiz Ministrowi cheche Finansów.
    5. Kim jest Charles Crawford i jaka była jego rzeczywista rola w pisaniu przemówienia dla Radka Sikorskiego. W artykule należy zawrzeć komentarz Sikorskiego który ma wyjaśnić na ile zna język angielski i dlaczego nie na tyle by napisać takie proste przemówienie samemu. Temat wcale nie jest odgrzewany – Sikorski nadal urzęduje ale czy bierze lekcje angielskiego nadal u Crowforda?
    6. gaz łupkowy. Proszę wyjaśnić czy opłaca nam się natychmiast rozpoczynać wydobycie ( wiem wiem, wydobycie będzie za 507 lat) czy może czekać aż technologia stanie się tańsza, skutki lepiej znane, a gaz droższy. Poproście o pomoc niezależnego ekonomistę. Czy nie jest paradoksem ze w Polsce wydobywają go amerykanie a PGNiG robi to w Pakistanie? W Norwegii 70% wydobycia paliw i gazu jest pod kontrolą państwa, żaś prywatne zezwolenia kosztują wielką kasę. Pijar rządowy ogłaszał nas 2-ga Norwegią. Prosiłbym o informacje o ile taniej wychodzi korumpować rzad w Pakistanie niż w Polsce skoro PGNiG przegrało na własnym gruncie…
    7. Dochody (średnia pensja) w Warszawie są o 30% większe niż w innych miastach w Polsce. w 2010 roku zanotowano wzrost dochodów jedynie w 3 województwach – Mazowieckim, Pomorskim i Wrocławskim – zgodnie z rozkładem władzy w PO. Co charakterystyczne w woj. Mazowieckie pod odliczeniu Warszawy – dochody spadły. Analiza skupień wskazuje ze wzrost dochodów w Warszawie od 10 lat ma inny statystycznie charakter niż w pozostałych regionach Polski. Proszę o esej – jakie konsekwencje dla rozwoju kraju ma skupienie dochodów w jednym miejscu.

    Przepis na sukces jest prosty – piszcie to co dotyczy ludzi i bądźcie po stronie ludzi. Rządowi nie potrzeba tuby która by mu kadziła – a prawdę mówiąc jeśli macie wybór – będzie was ktoś czytał – Tusk będzie na ty z naczelnym – wybrałbym pierwszą ewentualność. Jeśli Premier udziela Wam wywiadu z niekłamaną przyjemnością – to oznaka upadku pisma. Jeśli obrzydzeniem i strachem w oczach – idzie Wam świetnie i z pewnością przełoży się to na sukces rynkowy.

    Pomysł najważniejszy – zróbcie giełdę tematów. Niech internauci zadają Wam temat na który chcieliby coś przeczytać – niech głosują – a wy opiszcie to co wygra największą ilością głosów ( rezerwując sobie oczywiście prawo do odjęcia także innych tematów). Czemu nie zrobić takiego eksperymentu?

    Aby odwieść Was od pomysłów filozofa Hartmana przywołam przykłąd Programu 3-go PR który stracił z70% słuchaczy kiedy stał się RMF-bis ale mu bis nie wychodziło.

  59. mag
    19 czerwca o godz. 19:46
    „Chrońmy nasz „skarb narodowy”, czyli Politykę, ktorej udalo się przetrwać kolejne zawirowania historii i utrzymać poziom (stosownie do czasów, obyczajów itd.)” Ty tak na serio z tym „skarbem narodowym”? Moze od razu zrobmy Polityce miejsce na Wawelu? Co za bzdury…

    PA2155
    19 czerwca o godz. 21:07
    dobre podsumowanie @mag, dodam jeszcze ze komu bylo w tamtych czsach dobrze, temu bylo…

    Gekko
    20 czerwca o godz. 6:04
    uznanie? za co? twoje niewybredne komentarze pod adresem osob starszych i glupie aluzje to „ageism” postawa ktora obrzydza mnie do cna. ** „Niestety, po prostu nie ma już innej inteligencji (w sensie kondycji umysłowej) niż geriatryczna.Sieciowa i bezwysiłkowa dostępność do wszelakich treści sprawia jedynie to, że masowo postępuje pokoleniowy uwiąd intelektu.” ** Pustoslowie zadufanego w sobie jelopa. Nie ma to jak palnac smetna, prywatna ‚prawde’.

    wiesiek59
    19 czerwca o godz. 19:49
    …cos tam o zlozach i pokladach…wymieniamy sie spostrzezeniami na temat tygodnika Polityka, to nie forum geologa
    wiesiek59
    20 czerwca o godz. 8:22
    **”Korzystając jedynie z netu, sięga się zwykle do pierwszego źródła i na tym poprzestaje.” **Uuuu, a to ci dopiero osobliwe spostrzezenie. Jezeli ty tak robisz to przeciez nie znaczy ze wiekszosc tez zadawala sie pierwsza lepsza informacja. Czerpanie z wielu zrodel jest raczej charakterystyczne dla internauty, niz czytelnika papierowej wersji, z prostej przyczyny: latwiej zweryfikowac opinie ‚online’ niz ‚off-‚.

  60. Rozmowa, podczas której rozważaliśmy wkroczenie wojska do wielkich decyzji politycznych jako ostatnią szansę na opanowanie niebezpieczeństwa grożącego Polsce, jej równowadze wewnętrznej i spokojowi zewnętrznemu, skierowana była przede wszystkim do inteligencji. Starała się rozładować niepokoje, argumentując, że idzie o to, aby doprowadzić możliwie rychło do narodowego porozumienia na gruncie racji stanu i „czas wojenny” jak najszybciej zakończyć.
    Ten program wywołał wściekłe na mnie ataki i oskarżenia, szczególnie ze strony organów przemocy i Komitetu Warszawskiego partii, o osłabianie stanu wojennego.
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/przypadkow-telewizyjnego-naiwniaka
    ===========
    Taka ciekawostka, dla zainteresowanych historią……

  61. Sammy
    20 czerwca o godz. 11:12

    Jakiś rok temu w Polityce chyba, był spory artykuł- relacja z badań nad poziomem sprawności posługiwania się internetem wśród młodzieży.
    Istniała znacząca różnica pomiędzy czytającymi klasyczne książki, a posługującymi się wyłącznie netem.
    Ilość informacji zawarta w tekście on-line, odniesień, skojarzeń, jest znacznie mniejsza niż publikacja papierowa.

    A nie sądzę, by badania sponsorowali księgarze…….

  62. Stara inteligencja to naturalni czytelnicy (post)komunistycznej „Polityki”? Koniec świata 😀

  63. wiesiek59
    20 czerwca o godz. 11:35

    „badań nad poziomem sprawności posługiwania się internetem wśród młodzieży” czyli co? badania tego jak szybko znajda informacje?…”Istniała znacząca różnica pomiędzy czytającymi klasyczne książki, a posługującymi się wyłącznie netem.” Oprocz tego ze nijak ma sie to do twoich wczesniejszych twierdzen, musze przyznac ci punkt za umiejetnosc manipulowania danymi. Potrafisz wybiorczo potraktowac jakies zagadnienie do ktorego dorabiasz swoje esy floresy. A zrodel brak…
    *Jakis tydzien temu, bodajze w ekonomiscie ale mogl to rownie dobrze byc newyorker, wpadl mi w oko pewien artykul (ktorego tytul niestety mi umknal) na temat braku precyzji w formulowaniu opinii i popieraniu tychze faktami…

  64. PS. **”Ilość informacji zawarta w tekście on-line, odniesień, skojarzeń, jest znacznie mniejsza niż publikacja papierowa.”** Pomijajac fakt ze podajesz tu jakis fajfus szablonowy, zbyt uogolniony zeby zajac sie nim na powaznie, w ktorym wystarczy zamienic kilka slow i bedzie pasowal do jakiejkolwiek innej hipotezy/pseudo-teorii, jesli ktos czyta tylko mierne tresci i inne Onetowe przemialy to rzeczywiscie sie ogranicza. Nie mniej jednak masz tendencje @wiesiek59 do niedoceniania mlodych wyksztalconych klasy sredniej (o ktorej chyba mowisz), bo proletariat rzadzi sie swoimi prawami.

  65. Sammy
    20 czerwca o godz. 12:30
    W 2009 roku PISA wkroczyła w świat TIK – technologii informacyjno-komunikacyjnych, badając e-czytanie (digital reading). 15-latki siadają przed komputerem. Muszą znaleźć w sieci informacje pisane różnym, czasem trudnym językiem, często wielowątkowe, niekiedy sprzeczne ze sobą. Muszą je zanalizować, ocenić ich wiarygodność. Surfują bez wskazówek nawigacyjnych.

    To główkowanie przed ekranem wychodzi nam gorzej niż źle. Wśród 19 krajów (bo tylko tyle zdecydowało się w 2009 r. na e-PISA) jesteśmy na miejscu czwartym od końca, z żałosnym wynikiem 468 pkt. Z krajów UE za nami tylko Austria, gdzie każda edukacja leży od dawna, oraz Chile i Kolumbia. Marna pociecha.
    http://www.ceo.org.pl/pl/szkolazklasa2zero/news/uczniowie-w-sieci-googluja-bez-zrozumienia
    ===========

    Nie znalazłem tamtego tekstu- nie mam pamięci ejdetycznej niestety, a sporo czytam, ale coś pokrewnego jest w tym tekście.

  66. Ps.
    Proletariatu już nie ma,….
    Jest prekariat…..kolejny twór niewiele posiadających, wyłaniający się z niebytu, na kolejnym etapie rozwoju cywilizacji…

  67. …„… to przykre, ale z jakiś względów III RP nie pozwala na pojawienei sie osobowsci na poziomie, Czubaszek, Osiecikiej, Lipinskiej, Mlynarskiego, Mana itp.”….autorka powyzszego tesktu wierzy w cuda……

    ET
    PS
    Nie wierzac w cuda, nie szukam truskawek w ogrodku dzialkowym w zimie.

  68. wiesiek59
    20 czerwca o godz. 13:41
    W artykule do ktorego mnie odeslales, po jego prawej stronie jest mala reklama ktore glosi „Szkoła z klasą 2.0 nominowana” za „wykorzystanie technologii informacyjno-komunikacyjnych w edukacji” (czyzby nie bylo tak zle?!). I tu jest pies pogrzebany. Nie mozna wymagac od nieuka z byle jakiej szkoly zeby wiedzial jak wyszukiwac informacje w odmetach sieci, jezeli placowki edukacyjne nie dbaja o przyzwoite wdrazanie pewnych obowiazujacych dzisiaj zasad. Wypowiadanie sie o mlodziezy w tak pesymistyczny sposob (cechujacy rowniez GWno) jest plonne, wiadomo ze bez porzadnej edukacji ‚inteligentnych’ w polsce nie bedzie przybywac. A do tego metody PISA budza zastrzezenia, wyciaganie sredniej na podstawie 5000 uczniow w kraju o tak ekstremalnym zroznicowanej jakosci zycia jak w Polsce mija sie z celem. Gdyby te badania byly przeprowadzane regionalnie wtedy wyniki bylyby bardziej rzetelny i przydatne w uzdrawianiu systemu. No ale tutaj to juz kwestia nagminneg ignorowania ‚problemu edukacji’ przesz milosciwie nam panujacy rzad.

    Nie zgadzam sie ze proletariatu (klasy ludzi zyjacych z obslugi maszyn, wyrobnikow uslugowych) juz nie ma, choc nie jest on tym co zdefiniowal pradziad Marx. Tym bardziej bledne jest twierdzenie ze wyewoluowal on w prekariat (bo tak interpretuje niedomowienie w twoim wpisie), oba zjawiska koegzystuja.

  69. Sammy
    20 czerwca o godz. 14:40

    Tamten artykuł dotyczył USA i były podobne korelacje.
    Taki „byt określający świadomość”, to celne sformułowanie.
    Jedną z moich ulubionych lektur byli „Hiszpańscy żebracy” N.Cress.
    Tam dla odmiany, w zamian za głosy, politycy dostarczali chleba i igrzysk wyborcom.
    W krajach rozwiniętych, większość ludności będzie zbędna jako producenci, niezbędna jako konsumenci- o ile naczelną wartością nadal pozostanie ZYSK…..

    Wybacz, jeżeli jestem nieczytelny, ale niekoniecznie nasze skróty myślowe są wzajemnie zrozumiałe. Powodem – inne kody kulturowe, środowisko w którym zdobywaliśmy wiedzę i doświadczenie.
    Ale, wymieniać poglądy i doprecyzowywać informacje warto…..

  70. Sammy 20 czerwca o godz. 14:40
    „A do tego metody PISA budza zastrzezenia, wyciaganie sredniej na podstawie 5000 uczniow w kraju o tak ekstremalnym zroznicowanej jakosci zycia jak w Polsce mija sie z celem. Gdyby te badania byly przeprowadzane regionalnie wtedy wyniki bylyby bardziej rzetelny i przydatne w uzdrawianiu systemu.”
    Gdyby osoby wypowiadające się na dany temat miały o nim choćby zielone pojęcie…
    Podałbym link do technicznego opisu metodolgii testów PISA ale nie wierzę, iż @Sammy zniży się do nabycia wiedzy przez zapoznanie się z faktami. Poza tym w tym raporcie bazuje się na rudymentarnej znajomości statystki, co dla 99% ludzi jest nieprzekraczalną barierą.

  71. Czytałem POLITYKĘ prawie od początku, czyli od Żółkiewskiego. Do czasu kiedy ukazał się w niej Wołek, okaz hieny dziennikarskiej, a samo pismo przybrało formę kolorowego tabloidu. Uznałem to za zniewagę i szyderstwo wobec wiernych czytelników. W morzu kolorowych reklam trudno znaleźć jakiś tekst, nie mówiąc o tekstach wartościowych, analitycznych, odważnych jakimi błyszczało dawne pismo jeszcze w wymiarze wielkoformatowym. Publikuje się sieczkę niby
    informacyjną, a właściwie ogólnie znane plotki warszawskich salonów lub koterii partyjnych, nie wychylając się poza przyjętą doktryną poprawności politycznej i schematy neoliberalne. Wszytko jakby wprost od Michnika lub Balcerowicza. Tak zwany target biznesowy ukierunkowany jest na formacje ćwierćinteligenckie, bez ambicji rozwojowych lub postępowych, byle tylko zmieścić się w dyscyplinie rynków finansowych lub agencji ratingowych nie mówiąc już o terrorze narzuconym przez linię pisma, dawniej zwaną cenzurą. Wszytko podporządkowano rynkowi, wysokości zysku, profitom i służalczej postawie wobec prawicowego rządu. Pismo nie posiada żadnego oblicza ideowego, obce są wszelkie wartości, rola wobec społeczeństwa, jego godności i przyszłości. Tusk i jego formacja cwaniaków jest idolem nienaruszalnym, nawet wobec wrodzonego lenistwa, uników i cech kiwacza. Wyrazem tej postawy był unik rządu i premiera gdy krakowski proboszcz w randze kardynała decydował o pochówku na Wawelu lub targuje się z biskupami o procent odpisu na fundusz kościelny. O tym decyduje rzad i parlament, tak jak w stosunku do moich podatków i moich zanikających zdobyczy socjalnych. Tu POLITYKI nie ma, jak w dziesiątkach innych drastycznych przykładów. Miałem nadzieję, że skorzysta Pan z zaproszenia redakcji i przynajmniej im nagada. I nie nagadał Pan prawie nic.

  72. @ Sammy, 20 czerwca o godz. 11:12
    „uznanie? za co?”
    – – –
    No właśnie. Przecież piszę, że prędzej inteligencja się z wiekiem, niż z ziołem rozwinie.
    Wciągnij drugą krechę albo zalicz trzecią dychę, zanim zrozumiesz…hihi 🙂 🙂 🙂

    PS „jełop” to takie staroświeckie, po czerwonej armii zostało; rodzice do kołyski mruczeli, przewidując inteligencję? 🙂

  73. @ wiesiek59, 20 czerwca o godz. 8:22
    – – –
    Wiesiek, gdy się nawet czyta, też tego nie można osiągnąć, gdy się nie rozumie.
    Na przykład kontekstu.
    Ja bym Ciebie akurat zachęcał do nie podejmowania polemik z liternictwem upalonego kretyna, co jakby Ci umknęło, że czynisz, w kilku ostatnich Twoich komentarzach.
    A to wynika właśnie z tekstu i kontekstu, hihi 🙂
    Pozdrawiam.

  74. Szanowny Panie Slawomirski,
    zycze dobrej zabawy z zamrozonym Mlynarskim,Czubaszek, Osiecka, Lipinska, Manem. Sezon na te postaci minal. Miejsce na nowe z pewnoscia sie wypelni, troche cierpliwosci.
    Z powazaniem.
    ET

  75. Gekko, z racji tego ze nie jestes zdrowy na umyśle a twoje głupawe teksty ani mnie ziębią ani grzeją, nie zależy mi na konfrontacji. Nie mam w zwyczaju polemizowac z kimś żałośnie zabiegającym o atencje, kogo maniery przywołują na myśl zachowanie np. takiego książkowego Gaspara Louvain, a wierz mi to nie był komplement. A skoro już sprawdziłes w słowniku co oznacza ‚jełop’ to trzeba tez było zwrócić uwagę na pochodzenie tego określenia, które z reszta pasuje do ciebie jak musli do mleka. Dodam jeszcze ze nie oczekuje twojej riposty, i ty nie powinieneś liczyć na wiecej komentarzy z mojej strony.

  76. @ Sławomirski.
    Czekając na upadek tej obmierzłej „Polityki” co to przypomina…, warto czymś się zająć, bo to trochę potrwa. Proponuję zaparzyć, zamieszać i wypić… mocną herbatę.

  77. Panowie….

    Czy można się powstrzymać od uszczypliwości i osobistych wycieczek?
    Polemizujmy z wypowiedziami, wymieniajmy się źródłami.
    Każdy ma jakieś koncepcje, do których doszedł samodzielnie, poglądy które może skonfrontować, obszary niewiedzy do wypełnienia.

    Jako stary belfer miewam zacięcie dydaktyczne…..
    Jeden z wykładowców mawiał, że
    „największą karą dla ucznia, jest pozwolić mu trwać w błędzie”
    Ale nikt nie jest alfą i omegą we wszystkim.

  78. kakaz
    20 czerwca o godz. 10:20

    Gratuluję jasności i precyzji wypowiedzi.
    Mylisz się jednak co do zalecanej strategii POLITYKI.
    Spnia ,świadomie i przemyślnie przejęła renomę tytułu dla produkcji treści tzw „rynkowych” .Niedługo powinien się pojawic dział „pudelek polityczny” oraz „kącik złamanych serc „.Cwane bestie.
    Żle im nie życzę ale zawłaszczonego tytułu żal.

  79. @ Sammy, 21 czerwca o godz. 10:00:

    „…Gekko, nie zależy mi na konfrontacji. Nie mam w zwyczaju … z racji tego ze nie jestes zdrowy na umyśle a twoje głupawe teksty … wierz mi to nie był komplement; kogo maniery przywołują na myśl „…?
    – – –
    Mnie nikogo wartego zapoznania na blogu „Polityki” nie przywołują, zwłaszcza na myśl, o którą trudno w zacytowanym powyżej pospolitym, prostackim chamstwie.
    To ja już wolę, jak obnażona dzidzia na mnie literuje, jak poprzednio, upalona zielem samoatencji, z kataryniarskim wdziękiem 🙂 🙂 🙂
    Oczywiście, jak zapewnia, w intencji światowego pokoju i niekonfrontacji, hihi 🙂
    Content jak znalazł na „Nowoje Wriemia” (niech poszuka w słowniku).

  80. Szanowny Panie Slawomirski,
    gdy Mrozek bedzie zamrozony, mam nadzieje ze zastapia go inni, to siegne chetnie po te konserwe ponownie. Poza tym Mrozek wystarczy za cala plejade protoplastow i epigonow literatury, podobnie jest z Dostojewskim, wystarczy dla wszystkich europejskich czytelniczek i czytelnikow.

    Z drugiej strony porownanie Mrozka do juz schlodzonych nibyrozsmiewaczy PRLu, czesto bardzo dobrych, mija sie z celem rozwazan truskawkowych, bo kolejny sezon sie konczy. Wiem, poradzi mi Pan odwiedzenie przyjaciol nad Atlantykiem w Ziemii Nantejskiej, tam rosna poziomki do konca pazdziernika ( na zasadzie nie masz chleba, jedz bulki). Nie zal mi jednak przeszlosci oraz jej ozdabiaczy. Do Mrozka im bowiem daleko. Bardzo daleko, dobrze Pan trafil z tym przykladem.
    Z powazaniem.
    ET
    PS
    Za dwa tygodnie pozdrowie od Pana ponownie Jurate.

  81. …Na tysiącu plateau…powinno byc na tysiacu plateaux….

    ET

  82. „Czy da się postawić świeczkę bogu inteligencji i ogarek diabłu marketingu”
    Obserwując analogiczne problemy producentów w sferze, powiedzmy, materialnej, obawiam się, że nie.
    Znam parę przykładów podmiotów zajmujących się produkcją niszową, które wobec kurczącego sie popytu uległy pokusie pójścia tą drogą. We wszystkich znnych mi przypadkach skończyło się to źle; wejście na niższą półkę powodowało chwilowy wzrost zainteresowania w nowym obszarze, ale jednocześnie odejście klientów niszowych. Poza tym na „niższej półce” rynek okazał sie szerszy ale i konkurencja też szersza („bo to każdy potrafi”) i mówiąc oględnie – inna specyfika marketingowa.
    Ale wracając do początku.
    Strategia marketingu dzisiaj to często już nie tradycyjne dostosowywanie oferty do oczekiwań klienta, ale kreowanie potrzeb rynku pod kątem przygotowywanej oferty rynkowej. Dla przygodnego obserwatora wygląda to na naturalnie pojawiające się trendy, (które czasem nawet owego obserwatora dziwią), podczas, gdy ich architektura jest faktycznie starannie przygotowanym programem.
    Różnica polega na tym, że działanie nie jest skierowane na niszę popytu, ale na niszę podaży.
    Akurat w interesującej nas dziedzinie nie miał bym nic przeciwko.

  83. …kolejny przyklad…kolejnej teorii spiskowej…

    ………………….to przykre, ale z jakiś względów III RP nie pozwala na pojawienei sie osobowsci na poziomie, Czubaszek, Osiecikiej, Lipinskiej, Mlynarskiego, Mana itp.”………………………..

    ET

  84. Kolejna deska wolnomularska…

    Dobrobyt definiujemy zkwiekszaniem sie dochodow, towarow, zwiekszona produkcja, wzrostem materialnym celem podniesienia zyciowego standardu, mozliwie wszystkim.

    Wiadomo jednak, ze zapewnienie odpowiedniej jakosci i standardu zycia na
    wysokim poziomie oraz jego utrzymanie jest niemozliwe. Dobrobyt i postep postrzegane jako nieustajacy wzrost czy maszyna do robienia pieniedzy nie sa samodzielnymi bytami i wymagaja nowego spojrzenia na nasza rzeczywistosc. O naszym dobrobycie decyduje bowiem w duzej mierze podzial surowcow, ich zuzycie i ekologia. Problemem jest niewatpliwie produkcja energii. Zastanawiam sie, ile elektrowni atomowych chialby zbudowac Falicz w Polsce.

    Nie bez znaczenia jest tu rozwoj spoleczny i ekologiczny zarazem i nie chodzi li tylko o oszczednosc nergii oraz ochrone kimatu. Niestety nie da sie sterowac wzrostu centralnie. Nawet dzisiejsi socjalisci pozegnali sie z owa iluzja. Kwestie etyczne sa oczywiscie zawsze i wszedzie aktualne, szczegolnie przy probach zapewnienia dobrobytu nastepnym pokoleniom. Dzsiaj z socjalistycznej ideologii opartej na na socjalnym postepie sprzezonym z gospodarczym wzrostem, gdzie najwazniejsza kwestia byl jego sprawiedliwy podzial, pozostalo niewiele. Niewiele, niezaleznie od tego, kto jest przy wladzy we Francji, Grecji czy wielu Krajach Zwiazkowych w Niemczech. Praca za wszelka cene (czyt, glodowa cene/zaplate) nie gwarantuje bowiem postepu socjalnego. Socjalna gospodarka rynkowa dociera do wlasnej sciany opierajacej sie na nieustannym wzroscie i sprawiedliwym podziale wspolnych dobr(czyt. dobr obywatelskich).

    Zakladajac, ze konserwatywne rzady/ partie kopiuja idee socjaldemokratyczne czy idee Zielonych zauwazymy, ze brakuje nam nowej defiicji dla socjaldemokratycznych dzialan. Nasze wyobrazenia, czy idee o przyszlosci konkuruja ze soba,nie zacieraja faktu, ze narzekanie jednych na drugich jest niedorzeczne. Z samego narzekania nie uzyskamy wzrostu czy postepu. Obecny kryzys jest wieloplaszczyznowy i nie dotyczy tylko gospodarki finansowej. Przy zacierajacych sie roznicach miedzy lewica i prawica trudno jest znalezc nowa platforme socjalnych i politycznych sporow, bo wlasciwie wszyscy (oprocz Falicza) maja ten sam cel.

    Faktem jest koniec wieku neoliberalnej polityki. Faliczowi polecam lekture Gramsciego. Falicz zdaje sie nie pojmowac, ze jakikolwiek postep potrzebuje odpowiedniej ramy, ktora jest niewatpliwie spoleczenstwo obywatelskie. Dopiero wowczas definicja jakiejkolwiek strategii na przyszlosc stanie sie, przy calej polemice i roznicy pogladow, mozliwa. Dopiero wowczas mozemy sie spierac, kto (ktora partia decyduje o spolecznym postepie, jego kierunku, tempie etc.. Falicz zdaje sie nie zauwazac, ze przy calym antagonizmie interesow, zdani jestesmy na budowanie koherentnych modelow solecznych, niezaleznie od partyjnej przynaleznosci i nie wystarczy przy tym gloszenie patriotyzmu partyjnego.

    Same zadania prowadza nie tylko do smiesznosci, zacieraja jednoczesnie problem do rozwiazania, co uniemozliwia jego rozwiazanie. Falicz zegnajac sie slusznie z neoliberalnym (nieustajacym) wzrostem, nie tylko optymizmu, lecz rowniez gospodarki, nie zauwaza, ze rozwoj jakiejkolwiek strategii spolecznego rozwoju niewiele ma wspolnego z dzialalnoscia partyjna.

    Dlatego krytyczne POPiSy Falicza w blogosferze nie maja wiekszego sensu. Wzrost gospodarczy mozna rowniez artykulowac powolujac sie na takie wartosci jak tolerancja, postawa fair zamiast laissez(er)-faire. Problem zaczyna sie, gdy polityczne zadania, zawsze slusznie, utozsamiane sa z politycznymi zyczeniami. Maja one wowczas wartosci kartki swiatecznej. Taka polemike prowadzi w blogosferze wlasnie Falicz. Ich ciagle powtarzanie po lekturze porannej Gazety Wyborczej jako jedynego zrodla wiedzy oczywiscie nie wystarczy.

    Dzisiejsze pojmowanie wzrostu za wszelka cene prowadzi, jak wspomnialem, nieuchrnnie do niszczenia srodowiska naturalnego. W przyszlosci bowiem ekosystemy zdominuja systemy ekonomiczne. O tym Falicz nie wspomina majac zajeta glowe Palestyna., ktora potrzebuje lat na zbudowanie systemu ochrony ekosystemu. Potykanie sie o dychotomie problemu jest wiec niezalezne od szerokosci geograficznej. Jak pogodzic kwestie wzrostu z problemami ekologicznymi jest pytaniem na wczoraj. Pytanie zadawane wlasciwie przez wszystkich, poczawszy od konserwatywnych grup chrzescijanskich, konczac na przyjaciolach z attacu. Falic raczy tego jednak nie dostrzegac, postrzegajac przyproszonym okiem.

    Pozostaje pytanie czy mozliwy jest dobrobyt bez wzrostu gospodarczego? Wobec tego nalezaloby zastanowic sie do czego doprowadzila polityka nieustajacego wzrostu w ostanich dziesiecioleciach, oprocz zniszczenia srodowiska naturalnego, zmniejszenia sie zasobow naturalnych, zmian klimatycznych, omijania praw czlowieka, militaryzacji handlu, handlu bronia.

    W takim razie nalezaloby dostrzec granice przyszlego rozwoju i pojmowac go jako wartosc zmienna. Nie ma bowiem symbiozy miedzy wzrostem, a dobrobytem. Wracajac do korzenii zaczynamy potrzegac wzrost jako niematerialna zmienna. Falicz krytykujacy Tuska powinienien zauwazyc, ze nastapil czas pozegnania sie z konsumpcja i materializmem. Wzrost zajmuje nieuchronnie obszary niematerialne, jak sprawiedliwosc, milosc blizniego, kultura, wiara, zaangazowanie (napisalo mi sie troche rydzykowo). W obecnej debacie o wzroscie i dobrobycie nia ma oczywiscie miejsca na kulture pesymizmu, bo wzrost przestaje byc celem samym w sobie. Chodzi przede wszystkim o osiagniecie rownowagi miedzy tym , co rozumiemy jako socjalne, ekologiczne i ekonomiczne, przy czym sprawiedliwosc spoleczna i oraz zrownanie poziomu socjalnego sa oczywiscie jakosciami z tej ziemii. Mam nadzieje, ze Falicz wiele wniesie w rozwoj postwzrostowych strategii rozwoju (wzrostu)?
    ET

  85. ET
    22 czerwca o godz. 13:21

    Jak wyobrażasz sobie nieskończony wzrost, przy skończonych zasobach?
    To ślepa uliczka.
    Kawioru nie starczy dla wszystkich……

    Już kiedyś ktoś policzył, że nie ma możliwości podniesienia poziomu życia w Chinach, do poziomu USA. Planeta tego nie wytrzyma.
    Możliwa jest jedynie dyslokacja zasobów i ich KONTROLA za pomocą siły militarnej.
    I ten proces trwa…..
    W końcu stary Clausewitz miał głowę nie od parady pisząc
    „wojna jest kontynuacją polityki innymi środkami”……
    Czy będzie to wojna zimna- celna, patentowa, koncesyjna, gospodarcza
    czy gorąca, zawsze chodzi o kontrolę.
    A o fazie decydują politycy jakich mamy u steru…..

    Ps.
    Etykietki- lewica, prawica, liberałowie, teokracja, nic nie mówią.
    Wszyscy przy korycie na myśli mają jedno- koryto….

  86. Wszy­scy oni, ci filo­zo­fo­wie i refor­ma­to­rzy, także póź­niejsi, przez cały wiek XIX, nie zda­wali sobie sprawy, że tym samym dźwi­gają ponad pań­stwo grono ludzi, któ­rych też nikt nie przy­go­to­wy­wał do prak­tycz­nego wyko­ny­wa­nia wła­dzy, że repre­zen­to­wa­nie zwierzch­no­ści narodu wcale nie musi ozna­czać bie­gło­ści prak­tycz­nej, zaś owi repre­zen­tanci mogą uznać, że sama owa zwierzch­ność upo­waż­nia ich do bez­po­śred­niego wyko­ny­wa­nia władzy.
    http://studioopinii.pl/artykul/9605-stefan-bratkowski-skad-wzielismy-nasz-ustroj

  87. @ DVC, 22 czerwca o godz. 10:58

    „„Czy da się postawić świeczkę bogu inteligencji i ogarek diabłu marketingu”
    Obserwując analogiczne problemy producentów w sferze, powiedzmy, materialnej, obawiam się, że nie.”
    – – –
    Wbrew łatwym pozorom, marketing dóbr (i to nie tylko tych ekskluzywnych intelektualnie) w y m a g a inteligencji 😉
    Na przykład, aby pojąć, że kreować to można sobie karierę, a nie potrzeby klienta(ów) rodzaju ludzkiego – chyba, że drogą inżynierii genetycznej…
    Jest to kierunek kuszący, już od czasów marksizmu, prowadzi jednak (w krajach cywilizowanych) do regionów ślepej kiszki, a nie do inteligencji.

    Skoro o tym mowa, jest taka niezaspokojona rynkowo potrzeba: blogów, na których działają moderatorzy i prawo.
    Na których to blogach komentarze łamiące prawo i dobre obyczaje regulaminowe są po prostu wycinane, z zaznaczeniem tego publicznie.
    Może to jakiś kierunek dla rozwoju „Polityki”?
    W takim wypadku, można liczyć także na silny marketing społecznościowy tej inicjatywy, nie tylko szeptany w maglu 😉

  88. Panie Sławomirski, gdzie by Pan wylewał swoje żale, gdyby już nie było „Polityki”? My kupujący ten tygodnik umożliwiamy przecież Panu DARMOWE wylewanie pomyj na na ten „obrzydliwy, komunistyczny szmatławiec” (wierzę, że nie zhańbił się pan zakupem „tej wstrętnej gadzinówki”, czyż nie mam racji?). Zatem sobie i Panu życzę, żeby „Polityka” niezależnie od formy (czy to elektronicznej, czy papierowej) miała się dobrze.

  89. Jestem pod wrażeniem poziomu dyskusji. Może nawet nie merytorycznym ale kulturalnym. Poglądy rózne, ale nie widzę ŻADNYCH oszołomów.

css.php