Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Ateizm

16.07.2019
wtorek

Oto słowo ludzkie. Dobra nowina dla katolików

16 lipca 2019, wtorek,

Nie wstaniecie z grobów! Chińczycy i Hindusi nie zostaną jak jeden mąż katolikami i nie przyjdzie na ziemię Jezus, by rządzić w Pekinie i Bombaju. Nie będziecie musieli żyć wiecznie ani uczestniczyć po śmierci w niekończącej się nigdy mszy. Nie będzie raju na ziemi, bez znoju, chorób i śmierci. Nie zostaniecie „zbawieni” ani nie doznacie żadnych specjalnych „łask”, gdy ktoś pokropi was wodą, wypowiadając magiczne zaklęcia. Zjadając placek z pszenicy, nie spożywacie ludzkiego mięsa.

To wszystko są kłamstwa! Jeśli ktoś wierzy w takie rzeczy, przedstawia się jako wysłannik nadprzyrodzonych sił i mówi innym, że wszystko to „wie”, a nie tylko „wierzy”, pobierając za to pieniądze i nakłaniając, kogo się da, do uwierzenia w te niedorzeczności, ten jest uzurpatorem i oszustem. Oszust, który ci mówi, że nie umrzesz naprawdę i czeka cię życie wieczne, nie tylko nie ma niczego na poparcie swych tez (oprócz tego, że już przed nim ktoś w nie wierzył), lecz przede wszystkim cię demoralizuje i egzystencjalnie uszkadza, pozbawiając cię prawa do śmierci i zapomnienia.

My, niewierzący czy ateiści, choć znaczna większość z nas w ogóle nie interesuje się religią, mamy mimo to pełne prawo religią się interesować i przekonywać innych do jej porzucenia. Prawo do krzewienia postawy świeckiej lub antyreligijnej mamy dokładnie takie samo, jakie do „nawracania” mają księża czy imamowie. Mamy prawo przekonywać, że religia prowadzi do zepsucia moralnego, tak jak katolicy mają prawo głosić, że do zepsucia prowadzi ateizm.

Podkreślam to ich prawo z całą mocą, aby tym bardziej uwypuklić fakt, że wierzący nam tego prawa akurat odmawiają. W odróżnieniu od księży nie mamy w sobie tej pychy, by swoje poglądy nazywać „nauczaniem” i powoływać się przy tym na autorytet istot pozaziemskich i nadludzkich. Nie udajemy niczyich wysłanników ani reprezentantów i nie przywdziewamy dziwnych strojów, aby dodać sobie powagi i usprawiedliwić przemawianie tonem pouczania.

Tytuł niniejszego artykułu należy, rzecz jasna, rozumieć jako ironię i autoironię. Jednak bez cienia ironii stwierdzam, że mówienie za siebie i we własnym imieniu, bez epatowania swoim przekonaniem, że przemawia się w imieniu jakichś potężnych i nadludzkich sił, jest postawą uczciwości intelektualnej, mającą nieskończoną przewagę moralną nad postępowaniem odwrotnym, właściwym kapłanom rozmaitych religii, szerzącym ich rozmaite „dobre nowiny”.

I to nawet wtedy, gdy ich ewentualne nieprzyjęcie nie grozi śmiercią i wiecznym potępieniem. A więc nawracamy, a raczej „zawracamy” – w swoim wyłącznie imieniu, nie strasząc nikogo mękami piekielnymi ani nikogo nie mordując. Jeśli jesteście uczciwi i odważni, a nie tylko klepiecie pacierze i komunały o „otwartości na dialog”, spróbujcie zmierzyć się z krytyczną reakcją na chrześcijaństwo, z antychrześcijaństwem, które jest wszak stanowiskiem gigantycznej większości mieszkańców ziemi, oraz antyteizmem, która charakteryzuje liczbę ludzi podobną do liczby wyznawców Jezusa.

To naprawdę nie chodzi tylko o to, czy księży pedofilów jest tylko 2, czy może 5 proc. Ani o to, czy z usług męskich prostytutek korzysta większość biskupów i kardynałów w Watykanie, czy może mniej niż 50 proc. spośród nich etc. etc. To są sprawy ważne, i owszem, lecz kwestia religii w ogólności i stosunku do chrześcijaństwa w szczególności ma znaczenie o wiele bardziej rozstrzygające dla słuszności osobistych wyborów moralnych i duchowych.

Wypatrując śladów tego kontaktu z treściami antychrześcijańskimi, z dużym przejęciem przeczytałem tekst red. Sebastiana Dudy w najnowszej „Więzi”, którego obszerne fragmenty dostępne są tutaj. Jest on w dużej mierze odpowiedzią na mój wpis blogowy sprzed pół roku, zatytułowany „Wstyd być katolikiem”, który zresztą wzbudził szerszy rezonans (i, mam nadzieję, również ów słuszny wstyd).

Widzę, że proste przesłanie o wspólnictwie w patologicznej działalności Kościoła rzymskokatolickiego, wynikające z przynależności do tej złowrogiej organizacji i sponsorowania jej pod pretekstem „istnienia jakiejś wyższej istoty” (tak jakby KR-K miał mieć z nią cokolwiek więcej wspólnego niż dowolna inna organizacja religijna, zwłaszcza taka, która nie ma na swoim koncie milionów ofiar i stuleci terroru), jednak dociera do tych, do których ma dotrzeć!

Jestem pewien, że udało mi się wyrwać ze „szponów szatana” całkiem sporą gromadkę otumanianych od dzieciństwa niewinnych ludzi. Moje nawracanie działa i zapewne będę musiał się tym zająć w sposób bardziej systematyczny. Jednak zarówno red. Duda, jak i inni katolicy powinni pamiętać, że niereligijność czy ateizm nie oznaczają żadnego deficytu w zakresie duchowej i metafizycznej wrażliwości. Wręcz przeciwnie – czynią naszą podmiotowość metafizyczną o wiele bardziej substancjalną i poważną.

Nasza „dobra nowina” nie ogranicza się do tego, że dziecinna wiara w Boga króla, raj na ziemi i inne tego rodzaju bajki, uwłaczające godności osoby piśmiennej, można porzucić bez żadnego uszczerbku dla jakości życia duchowego, lecz obejmuje również refleksję o tzw. sprawach ostatecznych. Czytelnicy „Tygodnika Powszechnego” mogą zapoznać się z jej dość zwartym i treściwym przykładem tutaj.

Jednak również na łamach „Polityki” kilka lat temu podjąłem próbę wyrażenia w sposób analogiczny do modlitwy, w poważnym nastrojeniu metafizycznym, postawy niewierzącego wobec figury Boga oraz faktu istnienia religii. Proszę wierzących, takich jak p. Duda czy też urzędowo śledzący mnie redaktorzy ultrakatolickich mediów, aby zechcieli na chwilę wyjść poza ramy sporu o moralną ocenę Kościoła i spróbowali podjąć wyzwanie, jakim jest przyjęcie perspektywy jednocześnie metafizycznej i niereligijnej.

Przeczytajcie, proszę, bez uprzedzeń – i spróbujcie zrozumieć ową „Modlitwę niewierzącego”, którą niniejszym chciałem przypomnieć (tak jak ja przeczytałem w życiu wiele tysięcy stron tekstów katolickich):

Modlitwa niewierzącego

To nieprawda, że niewierzący się nie modlą. Robią to po swojemu. Bóg nie musi istnieć, żeby się do niego modlić, tak jak życie nie musi być wieczne, aby trzeba było żyć, a dobro nie musi być bez skazy, aby było dobre. Nie wierzyć w Boga to tylko nie wierzyć w wiarę. Wszechmogący Bóg obejdzie się bez istnienia, tak jak człowiek obejdzie się bez istniejącego Boga. Czyż nie można żyć i umrzeć bez Boga u swego boku? Można. I tej możności, ba, tej konieczności nikt nie może człowiekowi odebrać.

Kimkolwiek jesteś, Boże, nie masz takiej mocy, by zabrać mi moją niemoc i nicość. Moje jest królestwo skończoności, a Twoja jest tylko nieskończoność. Jakże Ci współczuję. Masz tylko Siebie. Jakże nudna jest Twa potęga i jakże okrutna Twoja nieśmiertelność. Ja odejdę – Ty musisz zostać. Czy modlisz się sam do siebie o zmiłowanie? Ach, Ty nie możesz się modlić. Wszak masz wszystko. Całego Siebie…

Jesteśmy przewrotni, tworząc Twój obraz na swoje podobieństwo. My, bałwochwalcy, posunęliśmy się do ostateczności, czcząc człowieka w Tobie. Przed sobą się korzymy, siebie się w Tobie lękamy i w sobie pokładamy nadzieję, składając swój los w Twoje ręce. Jesteś dzieckiem naszego bluźnierstwa, naszego lęku i naszej pychy.

A jednak wierzymy, że jesteś nie tylko człowiekiem. Wierzący czują Twoją obecność, Twoje wścibskie oko i Twoją przemożną i nieodwołalną wolę. Niewierzący czują zaś ciężar idei Najwyższej Istoty, którą przodkowie obciążyli umysły i serca ludów. Choć istniejesz na łasce naszej wyobraźni, ciężar Twojej Idei jest prawdziwy i dojmujący. Tak jak prawdziwa jest nadzieja ożywiająca tę Ideę. Dla wierzących to nadzieja drugiego, doskonałego życia. Dla niewierzących – nadzieja, że śmierć usprawiedliwia nasze nikłe życie i stwarza granice, w których skończone dobro, na jakie nas stać, jest prawdziwym dobrem.

Boże nieistniejący, nie masz oczu ani uszu, aby widzieć i słyszeć piękno. Nie masz skaz i niedoskonałości, koniecznych, aby być tylko człowiekiem. Jakże nie chciałbym być na Twoim miejscu. Wymyślili Cię ludzie, biorąc sobie za wzór swoich ojców i panów. Jakże Ci to uwłacza! Czyż można ostateczną podstawę wszechrzeczy roić sobie, patrząc w wizerunek samego siebie jak w lustro? Jakże to tak wyobrażać sobie absolut w postaci czującej i myślącej osoby, osoby ojcowskiej i królewskiej, samotnej, władczej? Wybacz nam tę pychę. Ach, zapomniałem – nie istniejesz poza naszymi marzeniami. To my musimy sobie samym wybaczyć tę pychę i naiwność, nieznającą niczego oprócz człowieczeństwa.

Boże, Ty jesteś niewierzący, tak jak ja. Sam wiesz najlepiej, że czym bardziej w naszych marzeniach istniejesz, tym bardziej nie istniejesz. Wybacz wierzącym, że stworzyli Cię tak niedoskonałym jak oni sami. Nie wiedzieli, co czynią. Ale my, niewierzący, wiemy, że spoza legend i snów o sprawiedliwym Królu nieba wyziera niepojęta bez-prawda absolutu. Zimny i obcy jak kosmos absolut rzucił nas na peryferie bytu, w ciemność świadomego życia, które wszystko pogrąża w mroku swym światłem – tak jak lampa zapalona wśród lasu. Nie mogąc wytrzymać tej nieczułości, stworzyliśmy Ciebie, dobry Boże. Na wieczną pamiątkę tajemnicy człowieczeństwa.

Jak dobrze, że Cię nie ma, Boże! Nie zgasisz swym rozjarzonym blaskiem mądrości i piękna człowieka. Nie zalejesz powodzią swego miłosierdzia naszej ułomnej miłości. Wymyśliliśmy Ciebie z tęsknoty za czymś doskonalszym od nas. Ta tęsknota przynosi nam chlubę. To pięknie, że chcemy większej mądrości, większego piękna i większego dobra. Ale właśnie dlatego, że one nie istnieją, jesteśmy godni uznania w swych własnych oczach.

Muszę Cię zdradzić, Boże Nieistniejący, choć tak ludzki jest Twój rodowód. Muszę Cię zdradzić, bo ważniejszy jest dla mnie twórca niż jego dzieło. Dla miłości człowieka, dla jego wielkości i dla jego klęski muszę pozostać przy nim, nawet jeśli oznacza to dla mnie porzucenie jego największego marzenia. Bo ten, kto marzy, jest ważniejszy od marzenia. Nie pozwolę, aby Twa Idea przygniotła nasze życie i ośmieszyła jego wartości. Nie pozwolę, by miłość do człowieka ustępowała wobec miłości do Ciebie, a cześć dla ludzkiego dobra i geniuszu była ledwie odpryskiem Twojej chwały.

Nie odbierzesz nam człowieczeństwa. My, niewierzący, będziemy szanować i kochać ludzi za to, kim i jacy są, a nie za to, że są Twoimi dziećmi i obrazem Twojego majestatu. Nie zdradzimy człowieka z Tobą. Będziemy stać na straży wolnego człowieka i jego wszystkich dzieł – moralnych, intelektualnych i artystycznych – mimo że są ułomne i dlatego że są ułomne. Nie pozwolimy, aby człowiek ostatecznie ukorzył się przed swoim własnym wytworem, którym jesteś. Choć czcimy Cię jako wyraz ludzkiego geniuszu, to nie pozwolimy na to, by człowiek poniżył się, stawiając swoje dzieła ponad samym sobą i zdradził samego siebie. Znaj swe miejsce, Boże! Służ człowiekowi, jeśli jesteś taki dobry, jak powiadają. A jeśli my jesteśmy tak marni, jak powiadają, nie oczekuj od nas, abyśmy służyli Tobie i korzyli się przed Tobą.

Mówię do Ciebie, a Ty nie słuchasz, o Nieistniejący! Ale słuchają ludzie, bogowie śmiertelni i grzeszni. Mówiąc do Ciebie, mówię do nich. Jesteś przesłaniem i pamiątką po naszych pradawnych przodkach. Nie wyrzekam się pamiętania o nich. Dlatego zawsze będę do Ciebie się modlił, zwracając się do nich i do wszystkich ludzi, którzy marzą o Tobie.

Przez Ciebie spełnia się chwała człowieka i w Tobie wyraża się cała jego nędza. Powstały z lęku i pychy ludzkiej, oddajesz swą postacią to, co mamy w sobie najlepszego – miłość i nadzieję. Dlatego i ja Cię potrzebuję.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 62

Dodaj komentarz »
  1. Ale ODJAZD !!!
    Gratuluje ! 🙂

  2. Panie profesorze, jak zawsze, super artykuł. I ja dołączam się do Modlitwy niewierzącej.

  3. Kosmos który widzimy to napewno nie jest NIC. Więc i nasze życie to niewiadomo czy CHWILA czy KONIEC. I w tym jest NADZIEJA bez Boga wymyślonego! W porządku KOSMOSU NIEPOJĘTEGO.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jestem osobą, której w wieku 50+ pomógł Pan profesor wyrwać się z tego otumanienia, bardzo dziękuję. Pańskich artykułów zawsze wypatruję „jak kania dżdżu”, zwłaszcza tych o „nawracaniu” .

  6. A najważniejsze ,dla nas ,wiara i kościół tak -wypaczenia nie.Bo wiara będzie do końca świata ,bo człek boi się,śmierci ,i jest na tyle bezczelny ,że chce dorównać wymyślonemu przez siebie STWÓRCY ,czyli żyć wiecznie ,nie zdając z tego sprawy ,że to bluźnierstwo.nAPEWNO PURPURATY ,UCZONE ,O TYM WIEDZą ,I mają raj na ziemi ,w pałacach ,brykach i objęciach dzieci.

  7. Piękny kawałek.

  8. A mnie Profesorze przypomina to taki, zapewne znany Panu urywek z Dz.Ap.17.22-29:

    22 «Mężowie ateńscy – przemówił Paweł ,stanąwszy w środku Areopagu widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni10. 23 Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: „Nieznanemu Bogu”11. Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając. 24 Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką 25 i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. 26 On z jednego [człowieka] wyprowadził cały rodzaj ludzki, aby zamieszkiwał całą powierzchnię ziemi. Określił właściwie czasy i granice ich zamieszkania, 27 aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. 28 Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: „Jesteśmy bowiem z Jego rodu”12. 29 Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że Bóstwo jest podobne do złota albo do srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka.”

    Ten wyimek całkowicie przekreśla ideę, która zwie się chrześcijaństwem, a które nie wiem, czy całkowicie słusznie przypisuje się właśnie Pawłowi z Tarsu. Ten cytat całkowicie obnaża i oskarża jednocześnie to, co zrobiono potem na soborze nicejskim w 325 r. i później, z jak to wypisane jest w tym urywku, powrotem do idei ze wszech miar ateistycznej. A, którą tak wspaniale opisał Pan w swojej modlitwie. Brawo!!!
    Znana jest mi jeszcze inna taka „modlitwa”, mianowicie R. Brandstaettera, a którą wklejam ku przypomnieniu.

    „Litania o zbawienie od głupoty.”

    Zbaw nas od głupoty, Panie!

    Jesteśmy solą zwietrzałą i bezużyteczną.

    Nie umiemy żyć,
    Nie umiemy myśleć,
    Nie umiemy patrzeć,
    Nie umiemy słyszeć,
    Nie umiemy niczego przewidzieć,
    Nie umiemy z nieszczęść
    Wyciągnąć zbawiennych nauk,
    I tak wspinamy się
    – Zgraja ludzi
    Opętanych żądzą zdobywania –
    Po stromej drabinie złudzeń,
    A jej szczeble pękają i łamią się
    Pod ciężarem naszych nierozważnych kroków.

    Czyniąc wszystko na przekór zdrowemu rozsądkowi
    I przyrodzonej skłonności do trwania,
    Idziemy urojoną drogą
    Do urojonego celu,
    W klęskach naszych upatrujemy zwycięstwa,
    W zwycięstwach nie widzimy zarodków klęski,
    W nonsensie upatrujemy sens,
    A mowę,
    Ten przywilej i chlubę naszego wybraństwa
    Uczyniliśmy narzędziem pustej paplaniny
    I brzydoty,
    I jadowitego kłamstwa,
    Na którym usiłujemy zbudować
    Wielkość człowieka.

    Boże nieskończonej mądrości,
    Stworzycielu doskonałego kosmosu
    I najpiękniejszej ziemi,
    Nieśmiertelnej duszy
    I mózgu,
    I szarych komórek,
    I pięciu zmysłów,
    I wolnej woli,
    Wyzwól nas z drapieżnych szponów głupoty
    Tej czarnookiej kusicielki,
    Wabiącej nas na wszystkich rogach historii
    Jak na rogach ulic,
    Od tej sprawczyni
    Naszych błazeńskich zamiarów i czynów,
    I upadków,
    I jałowego życia,
    I daj nam mądrość oczyszczenia,
    Nam,
    Synom ziemi,
    Soli zwietrzałej i bezuzytecznej

  9. „My, niewierzący czy ateiści, choć znaczna większość z nas w ogóle nie interesuje się religią…”

    Pan interesuje się nadmiernie…

  10. Za dużo grzybków w jednym barszczu. Wydaje się, że łaska wiary wynika po prostu z wychowania. Wierzący wierzą, bo tak ich wychowano, antyklerykałowie odwrotnie. Nie ma więc nie tylko Boga, ale także uczciwości w tym co Pan pisze, choć w sumie trudno Panu odmówić cząstkowych racji. Tam, jednak gdzie nie ma uczciwości jest polityka, czyli gra o realizację celu. A jaki cel jest Polski i Polaków? Roztopienie się w kulturze innych krajów, a może świata globalnego, czy zachowanie tożsamości, a jak zachowanie tożsamości, to jak się ma kultura do religii. Wydaje mi się, że jeśli celem jest roztopienie, to nie jest to już cel Polski i Polaków, lecz cel dla Polski i Polaków. A jaka będzie z tego korzyść dla nas? Kim się staniemy po roztopieniu? W końcu w jakim języku będą mówiły przyszłe pokolenia, pomiędzy Odrą, a Bugiem.

  11. Ciekawe ile trzeba wypić , żeby tak bełkotać .

  12. @głos zwykły
    16 lipca o godz. 21:14

    Stawia p. duzo pytan. A von der Layen stwierdzila dzisiaj, ze naszymi (europejskimi) wartosciami jest grecka filozofia i rzymskie prawo (nie mylic z watykanskim). Starczy jako odpowiedz?

  13. Do wywodow Prof. Hartmana mozna jeszcze dodac czesc wiersza:

    „I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę,
    Wolni od pragnień i wolni od burz,
    Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche,
    Ktokolwiek jest tam pośród gwiezdnych głusz,
    Za to, że minąć dniom żywota dano,
    Za to że nigdy raz zmarli nie wstaną
    i rzek gwałtownych nurt zmącony pianą,
    Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.”

    The Garden of Proserpine, Algernon Charles Swinburne. Przekład Wilam Horzyca

  14. Dawno, a może nigdy jak dotąd, nie czytałam tak żarliwie głębokiego tekstu.
    To modlitwa modlitw – to czysta proza poetycka – wyznanie człowieka, który przejrzał, zmierzył się ze swoją myślą i szuka dalej miłości i nadziei.

    —————–
    I jeszcze to przejmujace zakończenie „Złej nowiny” z 2010 roku:

    ‚Uwięzieni w ogrodzie, zawieszeni w kosmosie, musimy zadowolić się taką świętością, jaka tkwi w nas samych, pięknem człowieczeństwa. Swoje nowe niebo zapełniamy ludźmi z krwi i kości, umieszczając ich tam w podzięce za ich dzieła. Niektórym wydaje się, że jest to jakaś postać życia religijnego, lecz to tylko złudzenie. Religia czci Boga, nie człowieka. Gdy najodważniejsi z nas podchodzą do muru nowego Edenu, jakże ryzykownie poczynając sobie z własną wolnością, widzą, że jest on ścianą płaczu, ruiną dawnej Świątyni Pana. Daremnie wołają kyrje elejson! Nikt nie słucha’. (JH)

  15. głos zwykły
    16 lipca o godz. 21:14

    … że też, zwyklaku, tobie wszystko kojarzy się z barszczem i grzybkami…
    O jakiej ty „uczciwości” piszesz?
    O zachowaniu jakiej „tożsamości”?
    Tej wmówionej „wyjątkowości” a la Szydło czy Rydzyk?

  16. AOlsztynski
    16 lipca o godz. 21:02

    Ot, polaczkowy cenzor – arbiter „religii” właściwej i jedynej… wziętej od watykańskiej pornokracji…

  17. Porywający manifest. Szkoda, że kłamliwy, bo miast ateizmu, krzewi antykatolicyzm.
    Gdyby p.Hartman miał rozmach i odwagę, pojechałby tam, gdzie się wszystko zaczęło, tj do Jeruzalem- tam należałoby głosić tę nową dobrą nowinę, nakłaniając ziomków, by porzucili swój judaistyczny zabobon. Oczywiście Profesor tego nie zrobi, w obawie, że jakiś krewki żyd odstrzeli mu piczkę.
    P.s. Szydząc z katolickich rytuałów, warto sobie przywołać obraz facetów w myckach i z pejsami, zawodzących i bodących czołami w kamienny fundament- nie powiem , dość starożytny. To jest dopiero komiczne!

  18. @ głos zwykły
    Zgoda,za dużo trujących grzybków w polskim barszczu. Grzybków, które wyrosły w wolnej Polsce.
    Wychowywano mnie na chrześcijanina choć nie katolika, w wieku siedmiu lat powiedziałem siostrze, że nie ma żadnego Boga i tak już zostało. Z polskością nie mieliśmy żadnych problemów, dziadkowie byli lojalnymi obywatelami II RP, pracowali w państwowych urzędach. W latach dziewięćdziesiątych kiedy obsesyjny klerykalizm nowej władzy połączył się z gomułkowskim nacjonalizmem, polski sen zaczął zmieniać się w koszmar. O jakim roztopieniu piszesz? Rzeczpospolita była potężna kiedy łączyła narody,kultury, języki i religie. Jagieloński wzorzec, dziś nierealny geopolitycznie, jest ciągle atrakcyjny kulturowo. Ale myśl narodowa zawłaszczona przez kiboli i tępych klechów jest zaprzeczeniem idei Dmowskiego.

  19. I ja nie wierzę – świadomość kresu życia nie odbiera mi rozumu.
    I nigdy nie potrzebowałem wierzyć. I zawsze uważałem wszelkich ‚krzewicieli’ wiary za zwykłych pasożytów. Sprzedawców powietrza. I zawsze też uważałem wszelkie dywagacje na tematy nadprzyrodzone za bezsensowne i tak absurdalne, jak próba wyobrażenia sobie rysownika przez narysowaną przez niego na kartce papieru, dwuwymiarowa istotę.

    Ale … ciągle tęsknię za żoną, która ‚odeszła’ 9 lat temu. I nie wstydzę się przyznać, że marzy mi się czasami taka mała, miła niespodzianka, nielogiczność w moim i Pana toku rozumowaniu – że jeszcze kiedyś ją zobaczę. Obojętne jak. Obojętne gdzie.
    Mam nadzieję Panie profesorze, że Pana teoria pasuje też i do takich osobników jak ja

  20. To się nazywa sekta Kajfasza…
    Tylko, że Kajfasz, założyciel ateizmu, wiedział i wierzył, wierzył i wiedział, że miało miejsce Zmartwychwstanie, ale nie chciał tego uznać.
    Tak naprawdę to wygląda, że Jan H., szuka możliwości na stwierdzenie, że wierzy w
    Zmartwychwstałego, ale nikt nie chce mu pomóc, no i tkwi dalej w tym swoim
    ateistycznym grajdołku.

  21. @głos zwykły
    16 lipca o godz. 21:14
    Mnie po katolicku wychowywano i zostałem ateistą.
    ,,Łaska wiary”? To jest próbka górnolotności religii. Czy mówimy ,,łaska gry w koszykówkę” – bo ktoś lubi pograć? ,,Łaska oglądania filmów Q. Tarantino” – bo ktoś lubi jego filmy. Ktoś lubi bajki – jego problem. Ale gdy dziecko niw wyrasta z bajek to zaczynamy się trochę niepokoić a przynajmniej martwi nas, że mamy niezbyt mądre dziecko więc jeżeli ktoś jest przekonany, jedząc kawałek podpłomyka pszennego że to mięso i krew to…

  22. A ja właśnie wierzę że życie zwycięży śmierć, a prawda o Zmartwychwstaniu zwycięży drwinę i nienawiść. Wierzę w to całym swoim jestestwem i żadne szyderstwa tej wiary nie wzruszą nawet o mikrometr.

  23. @głos zwykły
    16 lipca o godz. 21:14
    @Kim się staniemy po roztopieniu? W końcu w jakim języku będą mówiły przyszłe pokolenia, pomiędzy Odrą, a Bugiem.
    Dla mnie mniej ważne jest w jakim języku będą mówiły przyszłe pokolenia, ważniejsze od tego jest, by one (pokolenia) trwały na zawsze i w pokoju na dodatek. Między Bugiem a Odrą, bo ten obszar jak wydawało mi się jeszcze niedawno nie jest nam dany raz na zawsze. No i żyć bez obaw o zagładę w imię nacjonalizmów. Na razie język podobnie jak religia dzieli i to mocno. Wszak biblijna narracja o wieży Babel nie pochwala zróżnicowanych języków, raczej jest świadectwem pychy rodzaju ludzkiego.
    Z drugiej strony nikt nie dąży do wyrugowania języków obywateli UE. Ani do ich roztopienia w globalnej społeczności. To straszak KK i nacjonalistów wszelkiej maści.

  24. głos zwykły
    16 lipca o godz.A jak wyglądało polactwo 1000 ponad lat temu?

  25. Oto słowo judeochrześcijanina. Megaryjskie łzy dla katolików.

  26. Co ma być, to z pewnością będzie.

    „Nietrudno umrzeć, moi mili.
    Wszyscy to jakoś potrafili”
    (Sztaudynger)

    …Wstępniak doskonały!

  27. Prospector nie bierze pod uwagę, że 1000 lat temu nie było w ogóle Polactwa, za to dość duże knieje, a w nich drewniane osady. W tych osadach mieszkały ludy, o których nic nie wiedzielibyśmy dzisiaj, gdybyśmy dzisiaj nie byli Polakami. Być może mała strata, ale jak dla kogo.

  28. mopus11
    Religia dzieli, ale i wyodrębnia nas pod względem tożsamości narodowej. Przejęliśmy kulturę szlachecką, a w niej polskość jest głęboko zmieszana z katolicyzmem. Najliczniejsza część naszego społeczeństwa jest pochodzenia chłopskiego i dla niej katolicyzm ma w ogóle centralne znaczenie światopoglądowe i tożsamościowe. Ja sam jestem ateistą, ale przy tym zainteresowany jestem zachowaniem odrębnego bytu państwowego i narodowego i punkt widzenia p. Jana mnie nie zadawala, bo nie ma tutaj żadnej dalszej perspektywy dla Polski i Polaków. Co do bytu narodów i języków, to można powiedzieć jedno, że w państwach wielonarodowych grupy etniczne pozbawione państwa i religii nie mają żadnej szansy. Wiemy przy tym, że Polacy emigranci nie utrzymują swojej tożsamości w obcych państwach. Nie jesteśmy tam też, jako członkowie obcych społeczności w zasadzie nikim ważnym. Duże państwa wielonarodowe nie są też wcale oazami demokracji, a wręcz przeciwnie wspierają się na biurokracji i zamordyzmie. Wszak jednymi z największych państw są Chiny i Rosja. Poza tym nie chciałabym zobaczyć procesu rozpadu i degrengolady tych państw, bo to jest przykra w swojej barbarzyńskiej treści rzeź. A wszak wszystko umiera. Duże państwa też. Przed zgonem ludy tych państw były jak dotąd skazane na życie w niewoli i biedzie. Nie wiem więc skąd Mopus11 czerpie wiarę w happy end przyszłego państwa UE.

  29. Slawczan
    Mnie nie wychowano po katolicku i dlatego zostałem ateistą, czego nie żałuję wcale. Uważam religię za fikcję i tyle. Liczy się dla mnie kultura i światopogląd naukowy. Zdaje jednak sobie sprawę z znaczenia religii dla społeczeństwa i narodu. Wiem, że inne narody mogą żyć jako narody świeckie i na pewno to samo stanie się w Polsce, ba to już dzieje się i przybiera na sile. Jednak państwo UE to iluzja na dzień dzisiejszy i p. Jan w tej iluzji znajduje miejsce na dla Polski i Polaków. Jak dotąd niestety nie wyjaśnił na jakich przesłankach opiera przekonanie, że w tej iluzji Polsce i Polakom będzie lepiej niż jest. A jak będzie gorzej, to co?

  30. Chandra Unyńska
    Na temat roztopienia wypowiedziałem się powyżej, więc nie będę się powtarzał. Na pewno Polskość była atrakcyjna kulturowo, ale zawsze warto pamiętać, że kiedy Polska była potężna jej elity mówiły w każdym języku tylko nie Polskim: była to greka, łacina, jęz. francuski, wcześniej włoski. Jeśli nie ma racji geopolitycznych to nie można mówić o atrakcyjności kulturowej. W dzisiejszych warunkach kultura Polska nie wróci na wschód, bo nie ma po co. Jeśli zaś chodzi o Romana Dmowskiego, to dla mnie jest on całkiem zdolnym, jeśli nie wybitnym politologiem. Czym różnią się dzisiejsza nauka o polityce, od wywodów Romana Dmowskiego na temat układu sił. Czasem i treścią z tym związaną, ale nie zasadami dot. interesów poszczególnych państw i ogólnego układu sił. Zmiana jednak jest potężna z uwagi na znaczenie globalizacji we współczesnym świecie. Inaczej też patrzymy na kwestię żydowską, bo przynajmniej ja jestem dość dobrze oczytany w sprawach dość specyficznej sytuacji Żydów w czasach przełomu. Tym nie mniej zasady polityki żydowskiej nie zmieniły się i jest ona nie idealistyczna, lecz bardzo racjonalna, a przy tym całkowicie pomija interesy Polski i Polaków. Roman Dmowski dość dobrze przewidział co się stanie z Palestyną, ale nie miał okazji stwierdzić, że polityka Izraela i elit żydowski najwyraźniej nie pozwoli Żydom na odbudowanie swojego bytu w Polsce, która jest też ich ojczyzną i to ich ojczyzną, niezależną od naszej polskiej. Nie widział bowiem Roman Dmowski, że ten byt zostanie zupełnie przerwany.

  31. @ starzec

    Piękno i miłość zmarłej matki odnajduję w czteroletniej wnuczce. Wiosenna bujność traw daje mi więcej pogody ducha niż obietnica życia wiecznego. I nie szukam mistycznych podpórek, dokucza mi jedynie świadomość, krzywdy zadanej najbliższym i zmarnotrawionego czasu.

  32. mały fizyk
    Nie wystarczy, bowiem to jest niezbyt mądra wypowiedź, a poza tym nie ma instytucji europejskich, które byłyby sobie w stanie poradzić z bolączkami państw nowej UE tj. właśnie bezprawiem i brakiem demokracji, bo ten stan istnieje nieprzerwanie nie od objęcia władzy przez PiS, lecz od upadku ZSRR i zmiany sojuszy. Na dodatek dotyczy ten stan rzeczy nie tylko Polski, ale generalnie wszystkich demoludów.

  33. bergbaumsztajn
    17 lipca o godz. 8:22

    mam dla ciebie, berg, katolick…ą propozycję… pier…ol się sam…
    albo z ministrantem…

  34. @bergbaumsztajn
    17 lipca o godz. 8:22
    „Porywający manifest. Szkoda, że kłamliwy, bo miast ateizmu, krzewi antykatolicyzm.”
    ……………….
    A katolicyzm jako odłam chrześcijaństwa, jakie ma źródła jak nie judaistyczne? Przecież to typowo żydowska religia ten katolicyzm. Kto?, jak nie Żydzi napisali NT, zresztą całą Biblię, czyli pisma ST i NT.
    Na jakiej, w takim razie podstawie, odmawiasz Profesorowi krytyki pism swojego ludu?
    Co w tym tekście jest kłamliwego? Możesz napisać?

  35. @Chandra Unyńska
    17 lipca o godz. 9:56
    @ głos zwykły
    Wychowywano mnie na chrześcijanina choć nie katolika, w wieku siedmiu lat powiedziałem siostrze, że nie ma żadnego Boga i tak już zostało.”
    Ciekawe rzeczy napisałeś, chociaż nick jest rodz. ż.
    Czy mógłbyś napisać szerzej, jak to było i kiedy?
    Bo ja w tym wieku (7 l.) w ogóle nie myślałem o Bogu, chociaż coś o nim mówili, ale na religię w tym czasie nie uczęszczałem, rodzice nie przykładali wtedy do tego żadnej wagi, żyli „nowocześnie” (lata 60 – te). Widziałem obrazy na ścianach i bywałem nawet w kościołach, ale nigdy, jak pamiętam, oprócz dziecięcego zaciekawienia i znudzenia potem, żadnego wrażenia mistycznego czy innego, na mnie nie zrobiło.
    Czy On wtedy już dla mnie nie istniał?

  36. @głos zwykły
    Nasza kultura, język, tradycje są SŁOWIAŃSKIE. To chrześcijaństwo od tysiąca lat próbuje nas tej tożsamości pozbawić. Przecież to religia uniwersalistyczna, globalna, mająca korzenie w Azji a w Polsce przymusowo (!) wprowadzona pod naciskiem krajów zachodnich. Naprawdę śmieszne jest to, że kraje zachodnie coraz bardziej dystansują się od tej religiu, a niektórzy Polacy budują tożsamość narodową w oparciu o zbiór opowiadań azjatyckich pasterzy – no doprawdy, „naszość” na całego.
    Trzeba to jasno powtarzać – katolicyzm to nie jest żadna „nasza” religia. Jesteśny narodem słowiańskim i to jest nasza tożsamość. Chrześcijaństwo jest nam tak samo obce, jak islam, dlatego w Polsce nie jest ono rozumiane i jest w istocie karykaturą tej religii.

  37. KL
    Mam na myśli uczciwość wynikającą z bezinteresowności. Z prawdy, a nie manipulacji. Jeśli chodzi o tożsamość, to należy przywołać dwa przykłady. Jeden Indian amerykańskich, którzy zostali wykorzenieni i wydziedziczeni przez cywilizację europejską, a z drugiej strony drugi polskiej szlachty, która została w ogóle zniszczona w następstwie utraty niepodległości, a to przecież oni byli Polakami, chłopi byli jedynie tutejsi. Tak więc przykłady historyczne wskazują, że prostym następstwem utraty niepodległości jest zniknięcie. Stąd pytanie kim będą nasi przodkowie, czyli dzieci, jaki będzie ich los.

  38. Kiedy Słońce zachodzi na brzegiem jeziora jest taka chwila, w której wszystko zamiera i cichnie, wiatr nie porusza drzewami, nie szeleści w trzcinach, ptaki milkną zapatrzone w dysk opadający za horyzont, tafli jeziora gładkiej jak lustro nie zaburza najmniejsza fala. Kilka minut bezruchu i ciszy. W tm jest Bóg, i w ciszy i bezruchu pomiędzy słowami profesora.

  39. Tak. Nieźle napisane – rozsiewam zatem 😉 I dziękuję.

  40. .
    — It’s deep man, it’s deep —
    .
    After dipping into this Hartman’s Marians
    Trench I suddenly felt shallow, so bloody shallow
    and speechless, it was one, two punch and I was
    out, I’m In recovery mode, it might take a while
    till I’m back…
    .
    .

    OK, I’m feeling much better now, and almost
    back, so, Pan Bozia concept has always been
    around in one shape or another, construct of
    the clever, controlling mind designed
    to keep in check feebleminded, less nimble
    intellectually, less educated, poorer…

    Could have been a border line psycho, or on
    mushrooms, a shaman, medicine man, Egyptian,
    Mayan high priest, genderwhise usually male,
    that’s one side, „The Operator”

    In order for him to succeed, he has to have
    an access to the dumb unwashed masses
    to prey on, us.The average member of whom
    has a natural tendency to be superstitious,
    it’s the key feature of the „unwashed ones”
    exploited without scrupules by the skilled „Operator”

    There is always the third component to that picture,
    the one with an access to the muscles, Chieftain,
    Faraon, Pan Naczelnik, for the excellent recipe
    see Golding’s „Lord of the flies”

    The flavor of that alliance & mode of operation
    of that Triad varies, from non-existent say
    in Nordic counties, Czechia, France, to total
    dependency & and enslavement, in South
    Americans, Mexicans, Irish & Pols

    Concept of the Personal God is of zero
    interest, relevance or need to me or many
    atheist if any at all, and frankly sounds
    spooky and scary when someone being an
    atheist oneself such a need and craving
    for the God express.

    Multifold consequences of the coordinated
    operation of that „Unholy Triad” mentioned
    above are serious and long lasting for any
    country, organization or sociaty.

    You, The Non-existent One❗ listen to the
    Hartman’s prayers & save us all❗
    .
    ~

  41. SUPER SŁOWO!!!

    Religia nie jest już jedyną forma eksploatacji człowieka, bo od hierarchów wyuczyli się już eksploatacji tacy cwaniacy jak na przykład partyjniactwo.To są religijne podróbki, ale niektórzy z tym nie ukrywają się, a są dumni,że są naśladownictwem.Tak jak religia rzymska jest naśladownictwem sumy poprzednich religii.Gy zresztą Jezusowi z 4 ewangelii wykreśli się urodzenie z dziewicy, 12 apostołów, zdradę, śmierć, zmartwychwstanie poprzednich bogów…dopisane na potrzeby soboru w Nicei, by przegłosować z dozorcami czyli biskupami jest było można boskość Jezusa- to jednak coś zostaje.I to coś, co zostaje jest całkiem sensowne i spójne, bo to jest własnie prawda duchowa.Amen.

  42. „Dobrze, że Cię nie ma, Boże! Nie zgasisz swym rozjarzonym blaskiem mądrości i piękna człowieka. Nie zalejesz powodzią swego miłosierdzia naszej ułomnej miłości.”

    Grafomańskie naśladowanie Feuerbacha.
    Panie Hartmanie, przekonasz się, że Bóg istnieje zaraz po śmierci. Masz jeszcze odrobinę czasu, by się nawrócić. Nie zmarnuj go!
    Jako filozof powonieneś wiedzieć: z tego, że myślisz, że On nie istnieje, nie wynika, że rzeczywiście nie istnieje. Uprawiasz myślenie życzeniowe, które jest po prostu autoiluzją.

  43. COŚ spowodowało, że powstał Wszechświat, Układ słoneczny, Ziemia a na niej Życie.

    Ale to człowiek nadał temu COŚ postać ludzką, starszego pana z brodą w dlugiej szacie, chodzącego po chmurach lub rajskich łąkach.

    To człowiek nadal mu rolę groźnego sędziego naszych uczynków.

  44. kormoran
    Nie jest tak jak piszesz, że wszystko jest słowiańskie. Palenie kukły żyda wszak nie jest, bo w czasach pogańskich żydów w ogóle w Polsce nie było. Poza tym jest wiele innych chrześcijańskich tradycji na wsi. Należy też zastanowić się nad tym, czy przypadkiem nie jest tak, że ludy wcale nie słowiańskie mówią językiem słowian. Genetyka ujawnia, że nasza pra-matka w największym procencie w 70% wywodzi się z Hiszpanii i Portugalii. W jaki sposób przebyła tak długi dystans akurat do Polski, czy przypadkiem nie nastąpiło wraz z wygnanymi żydami z Hiszpanii i Portugalii? Jeszcze w czasach II RP Ludwik Hirszfeld przepadał grupy krwi ludności II RP i wyszło, że pomimo różnic w wyglądzie nasza krew jest wspólna. Żydzi i Polacy nie byli więc inną obcą sobie rasą. Jeśli zaś chodzi o religię chrześcijańską, to należy podkreślić, że składa się na nią to w co wierzą Żydzi plus Nowy Testament. Inne są jednak nauki uczonych w piśmie, choć nie do końca. Tak więc religijnie jak i rasowo jesteśmy jako naród w 80% raczej żydami, a nie słowianami. Prawda jest taka, ze słowianie zostali skolonizowani, a umożliwiła to właśnie chrystianizacja, która wszak nie była niczym innym, jak kolonizacją. Polacy dzisiaj mieszkający w Polsce wcale nie są rdzenną ludnością Polski, a jedynie zlepkiem z kolejnych fal migracyjnych. Nacjonalizm Polski który był zresztą pożywką dla syjonizmu wyrasta z starego testamentu, bo stary testament jest religią nie uniwersalną lecz narodową. W naszej historii to naród polski cierpiał i był w przymierzu z Bogiem, a Matka Boska tak kierowała historią, że wszystkie klęski jakie dotykały Polskę obracały się poprzez oczyszczające męczeństwo w zwycięstwo. Jeśli więc Polacy odwrócą się od Boga, a to jest Bóg Izraela, to stracą tożsamość. Brzmi to może dziwnie, ale bardzo prawdopodobnie że wcale nie jesteśmy słowianami i jak już kimś konkretnym, to raczej takimi żydami ubierającymi się w polskie ubrania narodowe, tak jak to miało miejsce przed wojną, co dowodzą liczne zachowane fotografie dzieci żydowskich w polskich strojach ludowych i narodowych. Kościół Katolicki jako instytucja zaś jest wybitnie żydowski. No tylko są inaczej poubierani. Wynika z tego, że ateiści w tym „myśliciele” żydowscy w Polsce pracują usilnie raczej nad totalnym wyeliminowaniu żydów z Polski. Swoistym ostatecznym rozwiązaniem nr 2.

  45. waldi-14
    18 lipca o godz. 10:09

    Guzik. Przebyłem cztery śmierci kliniczne, głębokie.
    Nic tam nie ma, nikt nie czeka.
    Jest ulga i zadowolenie gdy ból mija i się odpływa.
    Koniec.

  46. Panie Profesorze,
    symetryzm to niekoniecznie dobre rozwiązanie. Bóg jest albo go nie ma. Wierzę, nie wierzę – równie dobre.
    Ziemia płaska albo okrągła,
    świat – Ziemia istnieje od czterech tysięcy z groszami czy ponad cztery miliardy lat.
    Prawo „boże” czy prawo ludzkie.
    A może jednak już coś wiemy, np. że informacja przebywa drogę z prędkością ograniczoną do 300 000 km/s, czyli żadne „Niebo” nie może istnieć. Jesli blisko – zobaczylibyśmy je, jeśli daleko – czas między wysłaniem a odbiorem informacji trwałby latami bądż ich tysiącami czy milionami.
    Nie ma dwóch prawd. Nie ma cudów.
    Są bujdy na resorach czasem może nawet kulturotwórcze.

  47. @głos zwykły
    17 lipca o godz. 20:39

    Odpowiedz von der Leyen o greckich i rzymskich korzeniach kultury w Europie jest nawet madrzejsza niz o chrzescijanskich korzeniach. Bo te ostatnie sa importem z zewnatrz. To dotyczy tez chrzescijanskiej tozsamosci Polakow. Za to wlasnym „dorobkiem” KK w Polsce jest trwanie w przedsoborowych naukach kosciola rzymskiego. Nie wpominajac o aktualnych naukach Jana Pawla II i Franciszka.

  48. waldi-14
    18 lipca o godz. 10:09
    „Panie Hartmanie, przekonasz się, że Bóg istnieje zaraz po śmierci”.

    Warto wiedzieć, że bajkę o umarłych, którzy rzekomo kontynuują życie w zaświatach, panowie w czarnych sukienkach zapożyczyli z filozofii greckiej.

    Chrześcijanin czyli naśladowca Jezusa z Nazaretu, wiedzę na temat tego, co się dzieje z człowiekiem po śmierci, czerpie z objawienia zawartego w Biblii. W tej kwestii Pismo wypowiada się jasno i prosto.

    Życie ludzkie przypomina płomień świecy. Kiedy płomień zgaśnie, nigdzie się nie przenosi. Po prostu go nie ma. Kiedy człowiek umiera, przestaje istnieć. Śmierć jest przeciwieństwem życia. Po śmierci ciała nie pozostaje żywa żadna cząstka człowieka.

    Bóg rzekł do Adama po jego grzechu: „W pocie czoła będziesz zdobywał pożywienie, aż wrócisz do ziemi, gdyż z niej zostałeś wzięty. Bo prochem jesteś i do prochu wrócisz”.

    W Kaznodziei (Koheleta) 3:19,20, napisano: „Los ludzi jest jak los zwierząt — wszystkich czeka ten sam koniec. Jak umiera zwierzę, tak umiera człowiek. (…) Tak więc człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzętami, bo wszystko jest marnością. Wszyscy zmierzają do tego samego miejsca. Wszyscy powstają z prochu i wszyscy do prochu wracają”.

    Nie wie o tym przeciętny katolik, ale wie o tym ksiądz. A ponieważ nie boi się tego, co go czeka po śmierci – więc nadal jest księdzem. To niezły biznes.

  49. @głos zwykły
    18 lipca o godz. 17:33
    Dawno nie czytałem takich bredni na temat genetyki Słowian.
    I uważaj, bo prawdziwi Żydzi ci tego nie darują hehehe.
    A już twoje wywody jak to osoby boskie kierowały historią Polski, zasługują na psychiatryk.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Haplogrupa_R1a1_(Y-DNA)
    Haplogrupa R1a1 (Y-DNA) – w genetyce haplogrupa występująca w męskim chromosomie Y. W Europie występuje najczęściej wśród niektórych ludów słowiańskich: Serbów Łużyckich (63%), Polaków (55%), Ukraińców (43%), Rosjan (46%) i Białorusinów (50%)[1], oraz Węgrów (25%)[2] i Estończyków (33%)[3], przynależących do ugrofińskiej grupy językowej. Istotny procent R1a występuje także u Skandynawów: Norwegów (25–30%),Szwedów (15–20%), Duńczyków (10–15%) oraz u Niemców (15–20%). Ludy bałtyckie również charakteryzują się wysoką częstością występowania haplogrupy R1a: Litwini (34–45%), Łotysze (40%)[3]. Poza Europą R1a występuje najczęściej wśród mieszkańców Indii Północnych (48–73%) i Azji Środkowej: irańskojęzycznych Iszkaszimów (68%), Tadżyków (30%) i Pasztunów (40–45%), ludów tureckich: Kirgizów (63%) i Ałtajczyków (38–53%).

  50. @JanKalema
    18 lipca o godz. 21:26
    „Są bujdy na resorach czasem może nawet kulturotwórcze.”
    ………………………..
    Nie na darmo E. Fromm postawił słuszną ze wszech miar diagnozę co do kondycji ludzkiej:
    „Patrząc z zewnątrz jesteśmy bandą szaleńców, których właściwie należałoby izolować, ale kto kogo ma izolować, skoro wszyscy są szaleni, a każdy uważa swoje szaleństwo za normę”.
    Taką sobie właśnie stworzyliśmy cywilizację i kultury zarazem. Powszechna patologia.
    ‚Historia to hańba rodzaju ludzkiego” J.G. Seume

  51. Gadanie do siebie to jak picie do lustra panie profesorze. Niech będzie chociaż z sensem. Proszę nie zniżać się do poziomu owieczki, a tym bardziej pastuszka. W dobie totalnej degrengolady pedofilią i zachłannością klechów jakiekolwiek naśladownictwo religijnej dewiacji tylko wstyd przynosi.

  52. @ Optymatyk
    Mistyczne stany w dzieciństwie są niemożliwe. Nuda jak najbardziej, oraz brak tzw. formowania. Jeżeli będziesz kiedyś nad Hańczą lub Rospudą, możemy o tym porozmawiać.

  53. @ głos zwykły
    jeszcze 200-300 lat temu nie było czegoś takiego jak Polacy. Tzn określenie Polak oczywiście egzystowało, ale dotyczyło co najwyżej kilku % społeczeństwa. Ogół tzw narodu identyfikował się jako np Kurpiowie, Mazurzy, Kujawiacy, Ślązacy, Kaszubi itd. Oczywiściw wszystkie te grupy etniczne mówiły różnymi dialektami języka polskiego ale język był w zasadzie jedynym spoiwem. Jeszcze w latach przedwojennych znaczna część rekrutów Wojska Polskiego nie potrafiła określić swojej narodowości.
    P.S. Uważasz, że współcześni Niemcy nic nie wiedzą o Połabianach, Obodrzycach i innych ludach zamieszkujących dawniej dzisiejsze tereny Niemiec a mówiących językami niegermańskimi ??? To skąd pomysł, że gdyby nie było Polski, to nic byśmy nie wiedzieli o Polanach, Ślężanach i innych naszych protoplastach ? Przecież wciąż pamiętamy o Prusach czy Jadźwingach, którzy w ogóle nie byli słowianami ?

  54. P.S>
    Polska świadomość narodowa (w ujęciu powszechnym) narodziła się w czasie, gdy Państwa Polskiego nie było

  55. W reakcji na ujawnienie pedofilii kk kontratakuje i zaczyna być bardziej agresywny w swych naukach.

  56. Optymatyk, a kto jest prawdziwym Żydem? W Izraelu nie ma jednorodności, lecz różnorodność. Rabin Schuldrich w jednym z wywiadów stwierdził, że jego zdaniem wielu Żydów zostało chrześcijanami, po drugie że zazwyczaj nie potrafi odróżnić Żyda od Polaka. Całkiem prawdopodobny jest sukces prokreacyjny grupy etnicznej, która pod każdym względem przez wieki lepiej sobie radziła niż reszta społeczeństwa. Dodać należy, że przed XIX w. Żydzi się asylimowali. Wreszcie skąd się bieże takie duże dążenie elit żydowskich nie tylko do rządzenia Polakami, ale i przekształcania natury Polaków. A skąd owa żarliwość religijna, jak nie spadek po przodkach sefardyjskich. Nie piszę, że Polacy to Żydzi, lecz że prawdopodobny jest sukces prokreacyjny Żydów w Polsce na przestrzeni wieków, bo jak inaczej wytłumaczyć, że jesteśmy z nimi jedną rasą. Nawet ojciec Rydzyk to wykapany Rabin ortodoksyjny. On przecież ślepo przestrzega starego Testamentu, co do zasad, ale nie odnosi wielu z tych nakazów do siebie samego.

  57. Mad Max, uważam że język jest spoiwem, ale raczej nie na poziomie dialektów, czy różnych lokalnych tradycji, lecz na poziomie wspólnoty ogólnopolskiej, a taką świadomość miała tylko szlachta i kultura polska i polityka i demokracja, a nawet podmiotowość prawna była tylko szlachecka w Polsce. Co do Niemców to tylko coś więcej wiedzą niemieccy naukowcy. Niemcy poza tym podbijali słowian, zaś nasi władcy ich sprzedawali i kupowali. Nie mieli więc żadnych skrupułów natury narodowej. Chcieli po prostu zarobić i zyskać znaczenie w Europie. Jeśli chodzi o pracę, to Słowianie potrafili niewiele, a nowi przybysze przeciwnie. To jest właśnie bliskie poglądów liberałów. Poczytaj, co ma do powiedzenia Korwin Mikke na temat słowian, czy żałuję ich zastąpienie etniczne innymi ludźmi,. Otóż nie.

  58. @głos zwykły
    Świetny przykład z paleniem kukły Żyda A wiesz czemu? Bo to jeden z przykładów niszczenia przez kościół naszych rodzimych zwyczajów. Jego pierwowzorem jest palenie i topienie Marzanny, palenie Judasza miało zastąpić ten zwyczaj, ale się nie przyjęło. Poczytaj sobie trochę opracowań etnograficznych, dowiesz się też z nich o tym, jak kościół walczył ze zwyczajami dotyczącymi pisanek, oprowadzaniem maszkar noworocznych przez kolędników itd. Tak samo z tymi zwyczajami walczyli zaborcy Polski – bo to one umacniają naszą tożsamość, a nie globalna religia mająca korzenie w azji będąca odłamem judaizmu. Weź takie Boże Narodzenie – jego termin w nawiązaniu do tekstów biblijnych i wiedzę kiedy wypasa się bydło powinien być na jesieni (tym czasem pokrywa się z zimowym przesileniem świętowanym we wszystkich zakątkach niechrześcijańskiej Europy), zaś te wszystkie potrawy i zwyczaje domowe mają swoje źródło w obrzędowości słowiańskiej, lub innej – np choinka zwyczaj NIEMIECKI, który zastąpił rodzimą podłaźniczkę, albo taki karp, który wynikał ze sposobu dystrybucji żywności w czasach PRL.

  59. „Nie wstaniecie z grobów! ”
    A ja wstanę!

  60. Zgadzam się, że tak jak chrześcijanie uważają , że mają prawo do nawracania na wiarę, to ateiści mają prawo do nawracania chrześcijan na nie wiarę. Pytanie tylko jakimi sposobami, bo chyba nie takimi metodami jaki często chrześcijanie i inne religie stosowały wobec innowierców, do których też zaliczam ateistów. Niestety jest wiele przykładów , że we współczesnym świecie ateiści realizują to w dużo gorszy wysublimowany i bezwzględnie ideologiczny sposób. Do takich działań zaliczam nietolerancję, dyskryminację , a nawet szowinizm, gdzie z chrześcijańskie wartości są wyszydzane i niszczone , chociaż prawo tego zabrania. Natomiast religia islamska(oczywiście ta skrajnie ideologicznie i szowinistyczna wobec niewiernych), chociaż nam wszystkim potencjalnie zagraża, jest przez ateistów traktowana jakby jej zła nie było. Oczywiście , że było również wiele przykładów wykorzystywania religii chrześcijańskiej do uzyskiwania celów politycznych i materialnych, lecz to wyłącznie człowiek zły i grzeszny był tego przyczyną. Natomiast dzisiaj chrześcijanie są najbardziej niszczonym społeczeństwem na całym świecie w szczególności gdzie obowiązuje szariat, lecz ja na tym polu walki z niesprawiedliwością nie widzę nauczycieli nie wiary(ateistów), gdyż są zwykłymi wyrachowanymi cynikami i tchórzami, gdyż boją się o własne wygodne życie. Dlaczego tak jest, bo ateiści tak naprawdę są oszustami w sprawie nie wiary i przez całe życia szukają Boga, lecz jako ateiści go nigdy w oczywisty sposób nie znajdą. Takie stwierdzenie , że nie ma żadnego dowodu na istnienie Boga stwórcy wszechrzeczy, to jest jakby zaprzeczenie wszystkiego co nas otacza. A jak wytłumaczyć wiele innych niezaprzeczalnych dowodów niewytłumaczalnych zjawisk np. że ciało świętego nie ulega rozkładowi, co jest zaprzeczeniem biologii. Oczywiście spodziewam się w odpowiedzi, że nastąpiło to na skutek zabalsamowania ciała, lecz przecież wiemy jak wyglądają zabalsamowane mumie egipskie(bez mózgu i wnętrzności).A takie zjawisko jak cud światła w Jerozolimie w rocznicę zmartwychwstania Jezusa.
    Modlitwa do nieistniejącego Boga, to nic innego jak modlitwa do przeciwnika Boga jakim jest szatan, co w wielu religiach jest praktykowane i jest uznawane jako oficjalna religia. Modlitwa ta jak najbardziej może pomóc człowiekowi, lecz w tym przypadku jest dla mnie obojętnie czy następuje to przez metafizykę, inny kosmiczny sposób , czy za przyczyną szatana.
    Każdy człowiek nawet najbardziej powiedzmy pobożny, ma prawo do zwątpienia w istnienia w Boga w szczególności w chwilach słabości i klęsk życiowych. Jednocześnie ja osobiście nie mogę znaleźć dowodów na nie istnienie Boga i dlatego jestem osobą wierzącą.

  61. Kazimierz K
    21 lipca o godz. 12:38

    „Jednocześnie ja osobiście nie mogę znaleźć dowodów na nie istnienie Boga i dlatego jestem osobą wierzącą.”

    Nie można znaleźć dowodów na istnienie nieistniejącego. Przecież to powoduje paraliż logiczny. Nie wszystko, co da się pomyśleć, istnieje, chociaż posiadamy mózgi dozwalające takich myśli. Jeśli to tylko nic niezobowiązująca fantazja to zgoda, krasnoludki są tego pierwszorzędnym przykładem. A jeśli to tylko niczym nieuzasadniona poza indoktrynacją od kołyski, wiara, to odpowiedź znalazł S. Staszic „wiara czyni człowieka głupim.”
    I przypomnę R. Pirsiga:
    „Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywa się to szaleństwem. Gdy wiele osób cierpi na urojenia, nazywa się to religią.”

  62. Nie można wychodzić z założenia, że coś istnieje, lub istnieje, zakładając z góry, że coś istnieje , lub nie istnieje. To jest właśnie paraliż logiczny, a nie moje logiczne stwierdzenie. Na poparcie, lub w kontrze swoich tez, nie można jako dowodu przedkładać wypowiedzi nawet najbardziej znanych pisarzy i poetów, gdyż co oni mogą mieć wspólnego z prawdą obiektywną. Podobno Marks kiedyś napisał co powtarzali następni komunistyczni ideolodzy jak Lenin, że „religia to opium dla ludu”, lecz jakie to ma znaczenie moralne i etyczne, wiedząc ile ta ideologia przyniosła ludziom wszelkiego zła, cierpienia, poniżenia i zagłady.

  63. @Kazimierz K
    22 lipca o godz. 17:46
    Nie można wychodzić z założenia, że coś istnieje, lub istnieje, zakładając z góry, że coś istnieje.
    ………………
    Gdzie tu jest jakaś logika? Na tym, kto coś twierdzi, spoczywa obowiązek wykazania dowodu swego twierdzenia. Skoro twierdzisz, że Bóg istnieje, udowodnij to. Ja wykażę potem jedynie wadliwość twojego pseudo dowodu. Nie wszystko, co się da pomyśleć, istnieje. Nie można oddzielić myśli od materii, która myśli. Gdyby Bóg istniał religie i wiary byłyby zbyteczne, a nie zanosi się na to. Bo religia to narzędzie systemu do kontroli ludzi za pomocą wiary.

css.php