13.10.2014
poniedziałek

Polityka z kasą

13 października 2014, poniedziałek,

Zanim przejdę do rzeczy, chciałbym tą drogą złożyć serdeczne podziękowania następującym osobom, które w ostatnich dniach udzieliły mi publicznie swojego wsparcia: ks. prof. Andrzejowi Bronkowi, Zbigniewowi Hołdysowi, Marcie Konarzewskiej, prof. Wojciechowi Krysztofiakowi, prof. Zbigniewowi Mikołejce, red. Danielowi Passentowi, red. Piotrowi Pacewiczowi, Markowi Raczkowskiemu, prof. Peterowi Singerowi, prof. Ludwikowi Stommie, prof. Magdalenie Środzie, red. Kubie Wojewódzkiemu, prof. Janowi Woleńskiemu, red. Jackowi Żakowskiemu oraz wszystkim pozostałym, o których interwencjach mogę jeszcze nie wiedzieć. Najserdeczniej dziękuję też licznym przyjaciołom, znajomym oraz nieznajomym, którzy dodają mi otuchy, zwracając się do mnie prywatnie. Bez Was bym poległ.
Czytaj całość →

9.10.2014
czwartek

Dekada bez mędrca

9 października 2014, czwartek,

Dziś upływa 10 lat od śmieci największego filozofa ostatnich dekad XX wieku – Jacques’a Derridy. Umarł na raka trzustki, tak jak niedługo później amerykański filozof Richard Rorty, polski matematyk Andrzej Hulanicki, Steve Jobs, a ostatnio wiemy kto. Straszna i podstępna choroba.
Czytaj całość →

4.10.2014
sobota

Moja niedola

4 października 2014, sobota,

Rozpoczyna się nowy rok akademicki. Armia 1600 wykładowców filozofii rusza do boju o duszyczki studentów. Ich cel jest jeden: przeciągnąć absolwentów naszych szkół na jasną stronę mocy, gdzie kwitnie kultura umysłowa i wszelka inna. Jesteśmy po to, by zachęcać studentów, aby wstąpili w gościnne progi polskiej inteligencji, stali się ludźmi myślącymi, czytającymi, wrażliwymi, ideowymi. Romantyczna to misja.
Czytaj całość →

29.09.2014
poniedziałek

Palenie meskiej czarownicy

29 września 2014, poniedziałek,

Bardzo przepraszam, ze bez polskich znakow, ale nie mam dostepu do porzadnego komputera :)

Przez caly dzien trwa w najlepsze nagonka na Hartmana, ktory rzekomo domaga sie legalizacji zwiazkow kazirodczych. Nie pierwsza i nie ostatnia… Taki juz moj los.

Moje polozenie jest o tyle trudne, ze tekst zniknal z sieci i dowodzenie, ze nie jestem wielbladem mam utrudnione. Do wlasnego tekstu nie mam nawet dostepu, bo bawie w stolicy, a nie umiem jeszcze korzystac z “chmury”.

Wszystkim zainteresowanym dzennikarzom i innym, ktorzy znaja jedynie kalekie relacje prasowe pragne niniejszym, juz bez literackich ozdobnikow i cytowania odwaznych wierszykow Starszych Panow i Tuwima strescic, com napisal.

 

1. Jest czyms zadziwiajacym i symptomatycznym, ze w debacie publicznej w Niemczech, za sprawa Komitetu Etycznego dzialajacego przy rzadzie ferderalym, wszczeto dyskusje na temat zlagodzenia karalnosci za zwiazki kazirodcze. Oznacza to zlamanie nasilniejszego tabu kulturowego, jakie zna ludzkosc. Tabu to lamia jak dotychczas jedynie literaci i filmowcy, lecz w powaznej polityce temat pojawia sie po raz pierwszy.

2. Problem nie jest wydumany, bo zwiazki kazirodcze miedzy rodzenstwem sa czeste.

3. Argumeny stojace za karalnoscia zwiazkow kazirodczych maja nature religijna (prawo naturalne) badz eugeniczna (zwiekszone ryzyko wad wrodzonych). W demokratycznym panstwie prawa nie stanowi sie prawa w oparciu o takie przeslanki.

4. Zwolennicy depenalizacji tez podnosza swoje argumenty, np. wskazujac, ze milosc erotyczna miedzy rodzenstwem moze byc bardzo piekna a szkody psychiczne nie musza byc wieksze niz w wielu legalnych zwiazkach.

5. Skoro tabu raz zostalo zlamane, nie da sie juz tego odwrocic. Czeka nas dyskusja i warto ja podjac.

6. Nie jestem za legalizacja zwiazkow kazirodczych.

To ostatnie musze raz jeszcze mocno podkreslic. Nie jestem za legalizacja – jestem za podjeciem tego niezwykle drazliwego tematu. Dyskusja jest lepsza od milczenia i udawania, ze problem nie istnieje. Wszelako reakcja na moj wpis pokazuje, jak bardzo jeszcze jestesmy nieprzygotowani do racjonalnej debaty w tej materii. Debata toczy sie za to w Niemczech i wszystko, co na ten temat tu (i w usunietym wpisie) twierdze, latwo mozna w niej odnalezc. Tam jednak nie urzadza sie polowania na czarownice. Jeszcze dluga droga przed nami, prawda? I jeszcze jedno. Moj wpis nie ma absolutnie nic wspolnego z moja dzalalnoscia partyjna ani z programem Twojego Ruchu.

19.09.2014
piątek

Psia psia rząd

19 września 2014, piątek,

Cała Platforma, cała ona. Jak to jest, że po tylu latach rządzenia potężna partia, mająca dziesiątki tysięcy członków i nieograniczony niemalże dostęp do „zasobów ludzkich” naszego doświadczonego przez los, acz dzielnego, narodu niezmiennie i uparcie trzyma się mentalności małego miasteczka w Europie wschodniej, gdzie wszystko musi być rodzinne i zaufane, w kręgu najbliższych zamknięte, ciasne, lecz swojskie?
Czytaj całość →

10.09.2014
środa

Moje 10 książek

10 września 2014, środa,

Od jakiegoś czasu jestem nagabywany w kwestii 10 najważniejszych książek w moim skromnym życiu. Zastanowiwszy się głęboko, muszę stwierdzić, że najważniejsze były dla mnie te książki, które przeczytałem przed 16. rokiem. Potem jakoś zaczęła mi skóra grubieć i to już było nie to samo…

A więc tak, chronologicznie i z uzasadnieniem:

  1. Kopciuszek – byłem wstrząśnięty tym, że ojciec pozwala, aby jego druga żona tak podle traktowała jego córkę z pierwszego małżeństwa. Roiłem, że to ze ślepej miłości do drugiej żony.
  2. Dziewczynka z zapałkami – nie mogłem przeżyć tego, że ojciec posyła dziecko na śmierć na ulicy. Nędza ostateczna i rozpacz? Tego dnia zostałem lewakiem. W ogóle cały Andersen jest traumatyczny.
  3. Irwin Shaw, „Pogoda dla bogaczy” – z powodu sceny, w której ojciec głównych bohaterów nad ranem, po powrocie z piekarni, gdzie pracował, ordynarny grubas, gwałci swoją filigranową żonę. Zdecydowałem, że jak dorosnę, to nie będę nikogo gwałcił.
  4. Mario Puzo, „Ojciec chrzestny” – z powodu sceny, w której dziewczyna cierpiąca na wadę anatomiczną pochwy (zbyt obszernej) pierwszy raz doznaje satysfakcji, a to dzięki młodemu gangsterowi imieniem Sony, którego dla odmiany natura wyposażyła w zbyt wielkie przyrodzenie.
  5. „Don Kichot” Cervantesa – z powodu wszystkiego, co jest tam napisane o miłości, szaleństwie, Hiszpanii, kościele, Żydach, chłopach i szlachcie, przyjaźni, literaturze i życiu w ogóle.
  6. „W cieniu zakwitających dziewcząt” Prousta – z powodu sceny, w której bohater niewinnie mocując się w parku z piętnastoletnią Gilbertą, doznaje ekstazy; gdy Gilberta powiedziała, że chciałaby się jeszcze trochę mocować, naszemu protagoniście już się nie chciało. Bo w tym cały jest ambaras…
  7. No właśnie – „Słówka” Boya, a to w szczególności z powodu pani Stefanii, co miała bardzo ładne biodra i każdy od innych pań wolał ją.
  8. „Baron drzewołaz” Italo Calvino – postanowienie, aby nigdy nie schodzić z drzewa, było dla mnie, na ówczesnym etapie życia, najgłębiej zrozumiałe i bliskie.
  9. „Czarodziejska Góra” Manna – jako że Madame Chauchat jednak raz oddała się Hansowi, uwierzyłem, że wszystko w życiu jest możliwe.
  10. „Lalka” Prusa – pożarłszy tę wielką powieść w trzy albo cztery dni, postanowiłem, że nigdy nie zakocham się w głupiej, nieczułej, zepsutej lalce z dobrego domu. Słowa danego sobie dotrzymałem, a Wokulski nadal jest dla mnie personifikacją kondycji porządnego i prawdziwego mężczyzny. Sprawa pozostała jednak w pewnym zawieszeniu z powodu Małgorzaty Braunek w filmie.

Mogłoby być inaczej, ale niech będzie, że tak. Niniejszym rzucam rękawicę literacką naszemu drogiemu Szefowi, ręce, co nas wszystkich karmi, ojcu naszemu sprawiedliwemu, Redaktorowi Baczyńskiemu!

5.09.2014
piątek

Co by powiedział Jezus?

5 września 2014, piątek,

Od jakiegoś czasu uchodzę w kręgach dobrze poinformowanych za wcielenie Lucyfera i Antychrysta. Diabeł już tak ma, że wodzi na pokuszenie. Więc, jak na diabła przystało, będę Was, drodzy wierzący, na pokuszenie na swoim blogu wiódł. Proponuję Wam grę: ja Waszą wiarę poddawać będę próbie, a Wy spróbujecie przez nią przejść bez szwanku. Zgoda?
Czytaj całość →

css.php