Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne Loose blues - Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne
Feminizm

23.02.2020
niedziela

Co to jest feminizm?

23 lutego 2020, niedziela,

Zachęcony popularnością swoich poprzednich „bryków” („Co to znaczy lewica?” i „Czym jest ideologia gender oraz LGBT?”) uzupełniam je o trzeci, poświęcony feminizmowi. Feminizm ma wiele odmian i ja sam – jako feminista – siłą rzeczy wpisuję się w jedną z nich, niemniej można pokusić się o pewną ujednoliconą czy uśrednioną charakterystykę, na którą składają się tezy i idee bliskie niemal każdej osobie określającej się jako feministka/feminista.

Wyjątek stanowi pewien radykalny odłam feminizmu, otwarcie antymaskulinistyczny, a nawet rewanżystowski, w którym głosi się wyższość kobiet nad mężczyznami i nawołuje do dyskryminacji tych ostatnich. Tego rodzaju poglądy biorę w nawias i wyłączam ze swojej charakterystyki.

Feminizm ma wiele źródeł, a wśród nich marksizm oraz psychoanalizę, od której pozostaje tyleż zależny, co jest wobec niej krytyczny. Mając za sobą długą i złożoną historię (tzw. cztery fale, czyli okresy rozwojowe, aż po fazę określaną jako postfeminizm), feminizm jest wielkim i niebywale wpływowym prądem myślowym późnej nowoczesności – równie ważnym i na wiele sposobów powiązanym z dwoma kierunkami w filozofii i naukach społecznych, jakimi są tzw. postmodernizm (ew. neostrukturalizm lub neonietzscheanizm) oraz starsza od niego tzw. teoria krytyczna (nowoczesny socjaldemokratyzm, Szkoła Frankfurcka), której siostrzanym zjawiskiem jest amerykańska myśl liberalna.

Wszystkie te nurty składają się na współczesną myśl lewicową i lewicowo-liberalną. A oto co sądzą feministki i feminiści:

1. Równość i działania regulacyjno-wyrównawcze. Kobiety muszą mieć te same prawa, te same możliwości działania i ten sam zakres swobód osobistych, który jest udziałem mężczyzn. Obie płcie (oraz osoby inaczej charakteryzujące swoją tożsamość psychocielesną i kulturową niż jako kobieta bądź mężczyzna) powinny zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej cieszyć się tym samym statusem jako wolne, stanowiące o sobie i nietykalne w swej godności i cielesności osoby.

Tam, gdzie różnice cielesne bądź psychiczne nakładają na mężczyzn i kobiety odmienne role i różnicują ich możliwości, np. w związku z karmieniem piersią albo z racji większej siły fizycznej mężczyzn, niezbędnej przy wykonywaniu pewnych prac, równość płci przejawia się w rzetelnym (fair) i partnerskim podejściu do istniejących różnic, tak aby ewentualne ograniczenia mogły być rekompensowane. Na poziomie moralnym równość oznacza bowiem ideał i cel moralny, do którego wspólnie i solidarnie dążą wszystkie zainteresowane strony, szukając sprawiedliwych rozwiązań.

I tak np. jeśli urlop macierzyński dla kobiety jest niezbędny z powodów psychobiologicznych, to urlop dla ojców również powinien stać się normą (i prawem mężczyzny). Jeśli pewne stanowiska dowódcze w wojsku z powodów statystycznie słabszej konstytucji fizycznej kobiet bardzo trudno obsadzić żołnierkami, to trzeba zadbać, aby w innych obszarach wojskowości kariery żołnierek były odpowiednio ułatwione. Jeśli w życiu politycznym, tradycyjnie będącym domeną mężczyzn, wciąż za mało jest kobiet, należy wprowadzać regulacje – takie jak parytet płci na listach wyborczych – które pomogą stopniowo ten niesprawiedliwy stan rzeczy odmienić. I podobnie w wielu innych kwestiach.

2. Szacunek dla różnic i nieakceptowanie dyskryminacji. Kobiety i mężczyźni są różni – istnieją bardziej czy mniej powszechne różnice między płciami, a także znaczne różnice osobnicze w obrębie płci. Dychotomie nie służą równości; ludzkość nie dzieli się na dwa „podgatunki” ani plemiona. Płeć jest jednym z wielu wyznaczników tożsamości, który nie powinien przeszkadzać nikomu w realizacji celów życiowych.

Innymi słowy, kobiecość (czy męskość) nie powinna być źródłem ograniczeń – nie jest słabością. Może za to być powodem satysfakcji i dumy, którą zarówno kobietom, jak i mężczyznom wolno manifestować, o ile tylko nie czynią tego w sposób poniżający dla drugiej płci.

Ideał równości kobiet i mężczyzn łatwiej realizować w takich obszarach jak polityka i praca zawodowa, a trudniej w życiu osobistym i w tych obszarach życia społecznego, gdzie silnie zaznacza się dawna paternalistyczna obyczajowość. Postawa równościowa wymaga wrażliwości na odmienne potrzeby obu płci w różnych sferach życia i takie regulowanie stosunków płci na poziomie prawa i obyczajów społecznych, aby z jednej strony obciążenie obowiązkami i ograniczenia, a z drugiej możliwości rozwoju, kariery i swobodnego kształtowania życia osobistego były możliwie najlepiej wyrównywane i równoważone.

To ciągły proces społeczny i polityczny, w którym niezbędne jest negocjowanie spraw spornych i poszukiwanie konsensusu. Jako że pozycja kobiet w życiu społecznym i osobistym wciąż jest słabsza niż mężczyzn, a zagrożenie dyskryminacją, a nawet przemocą w większym stopniu dotyczy kobiet niż mężczyzn, polityka równości płci wciąż ma postać polityki antydyskryminacyjnej i musi być skorelowana z przeciwdziałaniem innym formom dyskryminacji, takim jak dyskryminacja mniejszości seksualnych, mniejszości etnicznych, dyskryminacja osób starszych lub niepełnosprawnych.

Kwestii równości nie można traktować wybiórczo, a wszystkie grupy doświadczające marginalizacji, wykluczenia bądź jakiejkolwiek dyskryminacji powinny być ze sobą solidarne. Solidarność kobiet w walce o swe prawa – prokreacyjne, polityczne, prawa do równej płacy i możliwości awansu – musi być poszerzona o solidarność ze wszystkimi grupami doznającymi niesprawiedliwości w życiu społecznym i osobistym.

3. Aktywizm. Prawa kobiet to nie tylko kwestia teoretyczna, której rozwiązanie powinno być domeną przepisów prawa i rozwiązań instytucjonalnych. Dobre prawo i polityki społeczne są niezbędne, lecz niewystarczające. W wielu obszarach życia panują patriarchalne obyczaje, których nie można zmienić wyłącznie przepisami.

Aby społeczeństwo stało się prawdziwie i szczerze równościowe, niezbędna jest zorganizowana i sprofesjonalizowana (zinstytucjonalizowana) aktywność społeczna i polityczna, której najważniejsze elementy to okazywanie empatii i dawanie wsparcia najbardziej pokrzywdzonym grupom kobiet, budowanie świadomości i poczucia godności (siły moralnej i sprawczości) kobiet poprzez edukację i utrzymywanie różnych form inkluzywnego, partnerskiego kontaktu z pokrzywdzonymi oraz wyspecjalizowana działalność polityczna na gruncie organizacji kobiecych, stowarzyszeń i partii politycznych.

4. Poważne traktowanie. W naszych czasach, gdy osiągnięto już tak wiele w zakresie równych praw politycznych i pracowniczych, nieakceptowania przemocy wobec kobiet, a nawet partnerstwa w pożyciu rodzinnym, największym zagrożeniem dla postępu w kierunku równości kobiet i mężczyzn jest protekcjonalność. Protekcjonalny stosunek do kobiet wyraża się często z pozoru afirmatywnie, np. w szarmanckich obyczajach, mających niestety silny podtekst seksualny.

Dlatego bardzo ważne jest, aby kwestia równości płci stawiana była w sposób wykluczający infantylizację oraz seksualizację, które często idąc w parze, sprawiają, że w sporze o równość praw kobiety są postrzegane – i same siebie postrzegają – jako istoty mniej „poważne” niż mężczyźni.

Ten brak powagi miałby się wiązać z rzekomym zobowiązaniem kobiet do odgrywania roli dostarczycielek rozkoszy seksualnej dla mężczyzn, biologicznie uwarunkowanym przywiązaniem do roli matki małego dziecka oraz rzekomą niezdolnością do podejmowania ciężkiej i odpowiedzialnej pracy. Tego rodzaju stosunek do kobiet, przewrotnie ochronny i fałszywe hołubiący, jest wstępem do różnych form lekceważenia ich praw i potrzeb, a jednocześnie przyczynia się do utrwalania seksualnego obrazu płciowości i płci żeńskiej w szczególności.

Trzeba stanowczo walczyć z takimi postawami i wynikającymi z nich protekcjonalnymi zachowaniami. Kobieta jest – tak jak mężczyzna – przede wszystkim człowiekiem, a to, jaką rolę w swojej tożsamości i poczuciu własnej wartości przypisuje płci biologicznej i własnej seksualności, jest w każdym przypadku jej osobistą sprawą i wyborem.

5. Odzyskanie własnego ciała. Seksualizacja kobiecej cielesności jest jednym z najważniejszych źródeł opresji. Jednak i mężczyźni cierpią z tego powodu, gdyż uogólniony seksualny punkt widzenia na płeć prowadzi również do seksualizacji tożsamości męskiej, która zostaje uzależniona od potencji seksualnej, symetrycznie do silnego kulturowego skojarzenia tożsamości żeńskiej ze zdolnością do wzbudzania pożądania w mężczyznach i posiadania dzieci.

Odzyskanie władzy nad ciałem jest ważne dla wszystkich ludzi, lecz w przypadku kobiet jest trudniejsze, gdyż to właśnie ciało kobiety jest najczęściej przedmiotem ingerencji, przemocy i zawłaszczenia.

Przybierają one różne formy – od molestowania seksualnego po wymuszanie posiadania dzieci i uniemożliwianie kobietom kontrolowania własnej płodności i seksualności. Ciało kobiety jest swoistym frontem walki o godność kobiety i równość płci. Walka ta wymaga przezwyciężania seksualnego stereotypu płci, a jednocześnie ugruntowania w kobietach poczucia cielesnego samostanowienia i świadomości własnego ciała.

Świadomość ta powinna obejmować kwestie seksualne i prokreacyjne, a jednocześnie wychodzić poza nie, tak aby kobieta czuła się sobą – autonomiczną i akceptującą siebie jednostką – nie tylko w kontekście relacji z mężczyznami i dziećmi (a więc w roli partnerki i matki), lecz także w odniesieniu do innych kobiet i w kontekstach całkowicie aseksualnych.

Wyzwolenie seksualności ma za swój warunek umiejętność wychodzenia poza kontekst seksualny i prokreacyjny oraz pozytywne przeżywanie własnej kobiecości również poza ramami relacji między płciami i relacji seksualnych bądź macierzyńskich. Ciało wolnego człowieka jest podmiotem i przedmiotem wolnej ekspresji, której aspektem jest ekspresja własnej tożsamości płciowej, w tym – jeśli takie jest pragnienie danej osoby – tożsamości seksualnej. Kobiety muszą się czuć równie swobodnie z własną cielesnością i w równym stopniu czuć się dysponentkami własnych ciał, jak jest to udziałem mężczyzn.

Aby mogło się tak stać, niezbędna jest odpowiednia edukacja seksualna i genderowa, a także dostęp do antykoncepcji i aborcji. Dopóki kobieta nie będzie w pełni panią własnego ciała, dopóty nie może być mowy o całkowitym wyzwoleniu kobiet spod dominacji mężczyzn ani o równości praw.

6. Rewizja nauki i pamięci kulturowej. Wynikiem rewolucji feministycznej, trwającej ponad półtora stulecia, są nie tylko fundamentalne zmiany polityczne i obyczajowe, lecz przede wszystkim wyjście połowy ludzkości, jaką stanowią kobiety, z cienia, jaki od zarania w niemal wszystkich kulturach rzucała na nie męska dominacja.

Odzyskany szacunek do kobiet i włączenie ich na równych prawach we wszystkie obszary życia społecznego oznacza nie tylko wyzwolenie kobiet, lecz również ogólną odnowę moralną, z której korzystają wszyscy ludzie, bo niesprawiedliwość jest niesprawiedliwością także dla niesprawiedliwych. Aby ta wielka inkluzja kobiet i wielkie pojednanie płci mogło w pełni dojść do skutku, trzeba uwolnić od patriarchalnych przesądów nie tylko nasze aktualne stosunki w sferze prywatnej i publicznej, lecz również uwolnić od przesądów i dyskryminacji naszą świadomość historyczną.

Dzieje ludzkości nie mogą być już tylko dziejami mężczyzn. Wielkie zapomnienie kobiet w historii jest formą dyskryminacji, która odbiera pokoleniom kobiet tożsamość i historyczną oraz kulturową podmiotowość, czyniąc z nich anonimowe i ahistoryczne postacie, istniejące wyłącznie w granicach swej cielesności i w swoim czasie życia.

Aby to zmienić, trzeba zrewidować spojrzenie na dzieje polityczne i kulturowe, tak aby wyprowadzić z cienia doświadczenie kobiecości i pozwolić wybrzmieć głosom kobiet, których obecność na eksponowanych stanowiskach i w źródłach historycznych jest siłą rzeczy nieporównanie mniejsza niż w przypadku mężczyzn. Trzeba dokonać głębokiej rewizji w naukach historycznych dla zrekompensowania dramatycznego niedostatku wiedzy o dziejach kobiet, które przez swą wymuszoną „ahistoryczność” są dla współczesnych badaczy wyzwaniem poznawczym niemalże natury archeologicznej. Również nauki społeczne i humanistyczne uprawiano dotąd z męskiego punktu widzenia, faworyzując wszelkie kwestie związane z losem mężczyzn, deprecjonując i lekceważąc badawczo zwykle znacznie cięższy, a przede wszystkim inny, inaczej przeżywany los i doświadczenie kobiet. Podobnie w historii nauki, sztuki i literatury wybitne kobiety, których z powodu kulturowej supremacji płci męskiej było znacznie mniej niż mężczyzn, muszą zostać na nowo odkryte i w pełni docenione.

Wszystko to wymaga specjalnie zorganizowanych studiów i badań, ujmujących dzieje ludzkości, życie społeczne i dzieje kultury w różnych obszarach z punktu widzenia udziału i wkładu kobiet oraz specyficznie kobiecego doświadczenia, uwarunkowanego przez ich służebność i podporządkowanie mężczyznom.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Panie Profesorze!
    Można powiedzieć, że jest Pan nowym „mesjaszem”, bo poprawia wszystko, co powoduje różne kłopoty na naszym zesłaniu (kolory skóry, rasy, pomieszanie języków, itd.).

    Może poruszy Pan Profesor ten wątek; dlaczego są takie podziały…w tym na kobiety (niech będą ważniejsze) oraz mężczyzn. Od razu serdecznie przepraszam pary jednopłciowe, które znoszą ten podział i wynikające z niego problemy.

    Dzisiaj chce Pan przypodobać się feministkom, a gdzie kochający pieski i kotki (właśnie minął dzień ich uwielbienia), stanowiska z „szelestami” w kopertach, odznaczenia wszelkiego typu, popisy (kto zje więcej), seks grupowy, itd.

    Bardzo ciekawi mnie pomysł na całe dzieło stworzenia, bo Pan wierzy, że wszystko powstało w wyniku cudu („wielkiego wybuchu”). Może jasno określi Pan; skąd wziął się Jan Hartman i gdzie trafi po wypisaniu się do cna.

    Zakończę mój komentarz stwierdzeniem, że teoria ewolucji jest prawdziwa, ale dotyczy naszego gatunku. Właśnie uzupełniam ją odkryciem, że małpy pochodzą od człowieka i każdemu to udowodnię…
    http://www.wola-boga-ojca.pl

  2. Moj komentarz odnosi sie do poprzedniego wpisu. Praktycznie nie zgadzam sie z ani jedna mysla autora. Jesli autorowi nie przeszkadza szpanowanie w jakis tam markowych strojach, to tym bardziej nie powinno go obchodzic, czy sa w dobrym guscie, czy przeplacone. Osobisci uwazam, ze umiar jest dostepny nawet dla baaaardzo bogatych dzieci, bogatszych niz te w Polsce. I w takim poczuciu jest wychowywane wiele dzieci np. w amerykanskich prawdziwie bogatych rodzinach, na dodatek wdrazane sa od malenkosci do poczucia odpowiedzialnosci spolecznej.
    Ciekawi mnie, w jakim wieku zachodzi ta przemiana u mlodych w Polsce, ze juz nie chca szpanowac – o czym pisze autor.
    Nalezy rozroznic poziom wiedzy jaka uzyskuja dzieci i mlodziez i ich poziom etyczny. Nie biadolmy nad sama nauka, zawsze tylko niewielki procent ludzi osiaga dobre wyksztalcenie. I w krajach cywilizowanych w stylu zachodnim to wystarcza, zeby reszte spolecznstwa ciagnac. Wazniejsze jest ich morale!! Narodzili sie w Polsce narodowcy, mlodziez faszyzujaca itp. Czy ktos inny probowal ta mlodziez zagospodarowac. Autor mowi, ze jest nauczycielem (akademickim), wiec bylo i jest pole do popisu, azeby lepiej zagospodarowac te zasoby mlodych. Od kilkudziesieciu lat slysze o tym, ze „sklamac, sciagnac, splagiatowac” to w Polsce jak splunac. No to rozmawialam godzine temu o znajomej parze ( mieszkam w Ameryce), ktora wlasnie wrocila do kraju z dziecmi szkolnymi z przyczyn doktrynalnych. Otoz od poczatku roku szkolnego obowiazuje w stanie gdzie mieszkam bezwzgledny obowiazek przedstawienie pelnej listy szczepien Oni naleza do tych co dzieci nie szczepia. Nastapilo przeciaganie liny, szukanie tzw. dojsc. Dzieci nie chodzilly do szkolykilka miesiecy. Teraz juz sa w Polsce. Oczywiscie wszystko jest cudownie w tej polskiej szkole ( wierze), ale pytam: podobno w Polsce lista szczepien tez jest obowiazkowa przy zapisie. A tak -dostalam odpowiedz- ale to zalatwili. Kto zdemoralizowal tych urzednikow, tez dyrektora szkoly, lekarza i innych zamieszanych w ta „uprzejmosc”, czyli lamanie prawa? Obecna wladza? Ziobro, czy Kaczor….?
    Mysle, ze najwiekszy wplyw na wychowanie ma dom, ktory wcale nie musi byc patriotyczny, bogobojny, tylko zwyczajnie przyzwoity i szanujacy nawet tych ktorzy urodzil sie na gumnie i sloma im wystaje.
    PS wspomniane tu wzorce edukacji koreanskiej, chinskie, japonskiej przerazily mnie. To o co chodzi, o ten wzrost, wyscig, konkurencje. Nie na darmo w tych krajach jest najwiecej samobojstw wsrod mlodych ludzi a potem albo sa trybikami w machinie, albo sa wielce awangardowo-dziwni i naogol dusza sie we wlasnym kraju.
    Jak zaznaczylam nie mieszkam w Polsce, z roznych przyczyn znam przynajmniej kilkanascie mlodych ludzi, ktorzy wchodza w dorosle zycie. Kazde z nich jest wartosciowym, pracowitym czlowiekiem, bez ogromnych oczekiwac na starcie, za to z determinacja… Moze dlatego, ze nie znaja slowa sciagac, moze dlatego, ze maja na glowie dlug za szkole, a moze dlatego, ze nie zyja w kraju, gdzie proznosc jest w coraz wiekszej cenie…

  3. Znałem nieco „feministek”… Feministki… Albo są po prostu głupie i…szpanują dla ukrycia własnej głupoty, chcą być zauważane… głównie przez mężczyzn, albo dały się wciągnąć w feminizm i działają stadnie na zasadzie inercji, albo… są niezwykle inteligentne i robią to z przekonań [różnych zresztą]. Niemal wszystkie przestają być feministkami, gdy tylko trafią na swego samca.Jakimi przykładnymi kurami domowymi potrafią wtedy być! I ja zaciekle pomstują na …”ladacznice” ( pardon – na feministki)! Niemal wszystkie – są bowiem jeszcze zdeterminowane nieco odmiennie seksualnie. To jednak zupełnie inna bajka… Ani mnie to dziwi, ani porusza… Chcą się bawić w feminizm, biseksualizm, coś tam jeszcze… Dobrze im z tym? A na zdrowie im! Niechże jednak nie żądają z tego powodu specjalnych względów, uznania i poklasku… „To ich jest rzecz i ich jest de…”(Julian Tuwim). Poza tym – podobno ciągle obowiązuje zasada równości…
    Poza tym – moda, proszę P.T. Dyskutantów! Moda… Nie masz fijoła – nie jesteś trendy!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. zyta2003
    23 lutego o godz. 23:12
    Najpierw sprawdź statystyki zachorowalności i śmiertelność wskutek różnych chorób zakaźnych na 20-50 lat PRZED wprowadzeniem szczepionek i porównaj to ze statystkami PO wprowadzeniu szczepień.
    Np. w Polsce śmiertelność wskutek odry wynosiła w 1950 roku ok. 17 zgonów na 1 mln mieszkańców. Do 1970 roku spadł on do poziomu 2 zgonu na 1 mln mieszkańców, w 1972 zaczęto szczepić ( przy sceptycznym podejściu do sprawy nie tylko rodziców ale i lekarzy ) a w 1975 wprowadzono obowiązek szczepień.
    Powszechnie się głosi, że szczepionki uwolniły świat od chorób zakaźnych a ze statystyk wynika, że ich udział w tym wynosi 10 , może 5% a może jeszcze mniej, bo przecież czynniki , które przyczyniły się do tego PRZED ich wprowadzeniem działały nadal !
    Skoro ukrywa się przed społeczeństwem te fakty , to co myśleć o intencjach producentów i propagatorów masowych i przymusowych szczepień ?
    Tzw. „antyszczepionkowcy” nie są przeciwnikami samych szczepionek lecz forsowanej polityki szczepień, gdyż twierdzą, że szczepi się za wcześnie , za dużo i w części przeciw niegroźnym już dzisiaj chorobom.
    W większości krajów dzieci zaczyna się szczepić od 6-go m-ca życia a w Polsce niemowlę już w 1-szej dobie życia dostaje dwie szczepionki ( gruźlica i WZWB ) a w ciągu pierwszych 6 m-cy życia szczepione przeciw 8 chorobom ( obowiązkowe ) + 3 chorobom ( zalecane ) – łącznie 19 + 3 dawki = 22 dawek . Skojarzone przeciw 3 chorobom liczyłem za 3 dawki .
    Co o tym sądzisz ?
    Nie można opierać się na pojedynczych przypadkach lecz masowych danych statystycznych a tego się nie dowiemy gdyż naukowcy i lekarze krytycznie ( mają ku temu wynikające z ich pracy i badań podstawy ) do tego nastawieni są zaciekle zwalczani.

  6. Eeee… feminizm?
    W życiu bym na to nie wpadł, że płeć osobnika homo sapiens może być podstawą jakiejkolwiek filozofii.
    Choć… ostatnio doszedłem do wniosku, że chyba jestem „zdziwionym homofobem” – i od razu tłumaczę:
    nigdy mi nie przeszkadzała w niczym czyjakolwiek orientacja seksualna, z pewnym małym wyjątkiem – wolałem zawsze wiedzieć wcześniej z kim („kim, czym, o kim, o czym”) mam do czynienia, zanim zapalę się do (często) jakże atrakcyjnej (sam nie wiem, czemu tak wiele lesbijek jest tak fajnymi kobietami?), dla takiego hetero jak ja, literki L w ciągu owych katolicko wykluczających spośród żywych ludzi znaków. „Wiedzieć wcześniej” aby nie tracić czasu po próżnicy. A teraz nagle i nieoczekiwanie coś jednak mnie w tym układzie ‚kłuje’. I to tłumaczy owe słowo – „zdziwienie”.
    A „homofob”? Cóż – powiedziało się A, to niech będzie i B: ostatnio, znienacka całkiem, „nagła krew” mnie zalała, gdy dowiedziałem się, że mój ulubiony, choć niestety tylko „przyszywany” wnuk, w okresie dojrzewania i z rozbitej rodziny hetero, jest wraz z matką częstym gościem w rodzinie (szczęśliwej i zgodnej rodzinie!) miłych i kulturalnych gejów. Oczywiście tylko wyznawcy PiS, KK i Młodzi Polscy Patrioci (do żadnych z tych pojęć ja nie pasuję) uważają, że homoseksualizmem da się zarazić tak, jak tym modnym ostatnio wirusem z Chin. I wtedy nagle, ku w/w zdziwieniu odczułem nagłą tęsknotę za „światłymi” czasami PRLu, kiedy to świetny aktor, Pan Gajda lądował w kiciu tylko dlatego, że był „przycięty inaczej”.
    A żeby było śmieszniej – to nadal uważam, że przedstawiciele kościołowej ideologi LGBT, to tacy sami ludzie jak ja i na to samo od życia/społeczeństwa zasługujący (w tym – małżeństwo, dzieci itp).
    Trochę mi to zbacza umysł w tą stronę, gdzie od lat „byt określa świadomość”, ale generalnie, chciałbym tylko powiedzieć, że uważam się za zbyt wielkiego głupka, aby mędrkować nad takimi właśnie pojęciami jak feminizm, czy którakolwiek z literek prześladujących kościelno-prawdziwych polaków. I pewnie bym się tu nie uzewnętrzniał, gdyby nie inspirujące wypowiedzi Pana profesora

  7. Popieram parytet płci w każdej dziedzinie życia. Oczekuję, że 50% przedszkolanek będzie mężczyznami.
    Jednocześnie ogłaszam konkurs na wymyślenie męskiej wersji słowa przedszkolanka.

  8. No wlasnie: co to jest feminizm? Na poczatku byla to walka o rownouprwnienie i prawa kobiet do stanowienia o wlasnym ciele i zyciu. Inaczej mozna chyba by nazwac, ze feministki to kobiety wyzwolone, moderne, wyksztalcone, znajace swoja wartosc i cel zycia.
    Jednak w zwiazku z ostatnimi zawirowaniami w Europie, szczegolnie Zach., nastapilo rozwarstwienie tej ideologii(?). Znane na Zachodzie dawne feministki, zostaly skonfrontowane brutalnie z nowym rodzajem feminizmu, powstalym na skutek masowej niekontrolowanej migracji z krajow muzulmasnkich Bliskiego Wschodu i Afryki Pln. Podczas gdy stare tradycyjne feministki domagaja sie praw rownosci dlo muzulmanek, czyli wyzwolenia sie spod panowania meskiego, a wiec zrzucenia burek, hidzabow , nikabow i chust, bo to ogranicza ich wolnosc i prawa, inna czesc nowych feministek broni tej tradycji, jako wolnosci i faktycznego prawa kobiet do samostanowienia. Muzulmanki powinny nosic sie tak, jak to im kaza ich mezowie i religia. Zreszta czynia tak nie tylko nowe feministki, lecz takze aktywistki lewicowych i ekologicznych partii, organizacji pozarzadowych (NGOs). Glosna byla sprawa we wrzesniu 2019 roku, gdy niemiecka profesor, dzialaczka na rzecz kobiet, chciala wyglosic na uniwersytecie we Frankfurcie/M odczyt na temat wolnosci kobiet do zrzucenia z siebie tych zaslon, ograniczajacych ich swobode i wolnosc oraz wskazujacym na zacofanie, zostala zaatakowana przez nowe feministki na rzecz prawa kobiet i zaklocono jej wyklad tak, ze do niego nie doszlo. Obie grupy stare i nowe uwazaja sie za walczace o prawa kobiet na swiecie. Jak by to pan profesor wyjasnil? Ktore zwolenniczki prawa kobiet maja racje? Sytuacja ta jest znana i kontrowersyjna caly czas i tocza sie spory o prawo do noszenia tych ,,kloszy,, dla kobiet czy chust na glowach.

  9. Jan Krystian Niegłowicz
    24 lutego o godz. 7:37
    @JKN
    … stary byk rozpłodowy – koneser doop roztropnych i podporządkowanych – z trendy dorodnym fiołem … popierduje centralnie…

  10. Szkoda, że w swoim artykule nie wspomniał pan Profesor ani słowem o głównych sprawcach tego, że kobiety były i są bite, zabijane, maltretowane, poniżane psychicznie i fizycznie i wciąż muszą walczyć o swoje prawa czyli o religiach i ich klerze.
    To nie kto inny jak właśnie religie i kler wpoiły mężczyznom, że kobieta to nic nie warta istota przeznaczona tylko do rodzenia i usługiwania samcom.
    Dopóki będą istniały religie, kościoły i kler kobiety będą wciąż źle traktowane.

    Dla poparcia twierdzenia o lekceważącym i poniżającym stosunku religii, kościołów i kleru do kobiet cytuję kilka „miłych” przesłań od świętych autorytetów kk:
    – „Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą” – św. Klemens z Aleksandrii,
    – „Kobiety mają milczeć w kościele.” – św. Paweł z Tarsu,
    – „Przez bramę raju wpuszczają nas kobiety do piekła.” – św. Cyprian,
    – „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga”- św. Augustyn,
    – „Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj to diabeł! Ona jest swoistym piekłem!” – Papież Pius II
    – „Za twym mężem powinno iść twoje pożądanie, to on powinien być twoim panem. Zniż się więc do poddaństwa, bądź jedną z podległych” – św. Jan Chryzostom,
    – „Dziewczynki rodzą się z uszkodzonego nasienia lub w następstwie wilgotnych wiatrów” – św. Tomasz z Akwinu,
    – „Obejmować kobietę, to jak obejmować wór gnoju” – św. Odo z Cluny,
    – „Kto obcuje z kobietami narażony jest na skalanie swego ducha” – św. Franciszek z Asyżu,
    – „Kobietę należy trzymać z dala od Biblii i wszelkich nauk. Kobieta uczona, to coś gorszego niż brodata” – François Garasse SJ,
    – „Kobieta to zwierzęca niedoskonałość” – św. Tomasz z Akwinu,
    – „Pośród wszystkich dzikich bestii nie masz szkodliwszej nad kobietę”- św. Jan Chryzostom.

    Ps:
    Zaznaczam, że to nie są wszystkie opinie wypowiedziane i zapisane przez przedstawicieli przeróżnych religii pod adresem kobiet….
    Ileż w nich „miłości i szacunku”…
    Współcześnie kler identycznie ocenia i traktuje kobiety.
    Wystarczy posłuchać i poczytać takich xiunców jak deBerier, Oko, Rydzyk, Międlar i całej reszty.

  11. Rzecz świetnie ujęta. moje uznanie dla Autora. Feminizm tak przedstawiony jest po prostu wypełnieniem praw człowieka. Trudno mieć do tego jakiekolwiek znaczące zastrzeżenia, o ile nie jest się skrzywionym przez jakąś mroczną ideologie i umie sie patrzeć jasno i uczciwie.

    Pomimo jednak już dosyć długiej historii walki o prawa czlowieka, ciągle jesteśmy sporo drogi przed spełnieniem postulatów i koniecznych warunków równości ludzi. Wśród wielkich przeszkód jest religia, która sprzeciwia się prawom człowieka i jest głównym źródlem niewolnictwa. Sila religii w danym państwie pozostaje w ścisłej korelacji z przemocą wobec słabszych i niezgodą na równość oraz sprawiedliwość.

    Czynienie praw czlowieka, więc i feminizmu żywą norma życia jest zarazem procesem likwidacji religii. I bardzo dobrze.

    Feminizm ma ogromną siłę nośną i wielki potencjał dla lewicy i aż się prosi o to by był z wielkim zaangazowaniem i konsekwencją zamieniany na fakty życia społecznego w tak dzikim bo katolickim kraju jak Polska.

  12. „Dopóki kobieta nie będzie w pełni panią własnego ciała, dopóty nie może być mowy o całkowitym wyzwoleniu kobiet spod dominacji mężczyzn ani o równości praw.”
    /Prof.J.Hartman/

    Te słowa Profesora muszą zrozumieć przede wszystkim same kobiety bo wśród nich są feministki i „feministki”.
    Te drugie źle pojmują walkę o prawa dla kobiet stając de facto przeciwko samym sobie i innym kobietom na przykład popierając religijny wymóg zakrywania głów, twarzy i reszty ciała – popierają szariat czyli zniewolenie i dyskryminację kobiet.
    W Polsce do takich „feministek” należy między innymi prof. Monika Płatek.
    Watykan również wymaga od kobiet poniżającego zakrywania głowy.
    Popieram opinię „sprint” z 24 lutego o godz. 15:21 dotyczącą właśnie tego problemu.
    Wszystkie religie i ich kościoły to cywilizacje zła i śmierci, szczególnie niebezpieczne dla kobiet dlatego ludzie religijni nigdy nie powinni sprawować żadnej władzy w żadnym państwie.
    Ludzie wierzący to ludzie nieinteligentni.

  13. Karta z dziejów ludzkości

    Julian Tuwim

    Spotkali się w święto o piątej przed kinem
    Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.

    Tutejsza idiotko! – rzekł kretyn miejscowy –
    Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?

    Miejscowa kretynka odrzekła – Z ochotą,
    Albowiem cię kocham, tutejszy idioto.

    Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko
    I poszedł do kina z tutejsza idiotką.

    Na miłym macaniu spłynęła godzinka
    I była szczęśliwa miejscowa kretynka.

    Aż wreszcie szepnęła: – kretynie tutejszy!
    Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy.

    Więc poszli na sznycel, na melbe, na winko,
    Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.

    Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
    Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.

    W ten sposób dorobią się córki lub syna:
    Idioty, idiotki, kretynki, kretyna.

    By znowu się mogli spotykać przed kinem
    Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.

  14. Feminizm w praktyce to np.
    obrona kobiety, która gryzie duszącą ją rękę chama, hejtera i bojowkarza opozycji.

    Tego w POLITYCE brakuje.

  15. @Jakub

    Nie wiem skąd Twój artykuł wziął swoje liczby…skoro rocznie wszystkich zabójstw w Polsce jest koło 500…A według najróżniejszych międzynarodowych danych np.” Femicide Across Europe” 2018 nasz
    ” ciemny katolicki grajdołek ” jest jednym ze zdecydowanie najbezpieczniejszych krajów , przynajmniej w Europie.

    Oby taki ” zacofany” pozostał

  16. Polska jednym z najbezpieczniejszych krajow dla kobiet.
    Ale nie tylko…
    Może między innymi dzięki swoim wciąż dosyć konserwatywnym…tradycjom .

  17. 1822 Wileńszczyzna „Ballady i romanse” Adam Mićkiewicz…….

  18. Eurostat na zlecenie ONZ przygotował właśnie serię pomiarów na temat jakości życia w miastach w poszczególnych krajach. Raport o „zrównoważonym rozwoju” zawiera wiele ciekawych danych.

    Według raportu New World Wealth, Polska jest najbezpieczniejszym dla kobiet dużym krajem Europy i (!) ….”Katolickiej ciemnoty”

  19. Do czego feminizm i ruchy typu „me too” moze doprowadzic widzimy na przykladzie procesu Weinsteina. Dlaczego te „ofiary” zglosily przestepstwo dopiero teraz a nie 7 czy 15 lat temu kiedy do tego doszly? Kiedy te panie byly zapraszane do prywatnego mieszkania lub pokoju hotelowego to czego mogly sie spodziewac? Czy niczego nie podejrzewaly? Nie twierdze, ze Weinstein jest aniolkiem ale obecnie jest on ofiara szeroko pojetej poprawnosci politycznej. Zgadzam sie z jego adwokatka, ze nie mogl miec obiektywnego procesu. Na jego miejscu wyjechalbym do Rosji i poprosil Putina o azyl polityczny.

  20. Nie wiem, co to feminizm ani co to antyfeminizm. Z tego powodu, że słowne etykietki częściej chyba powodują gubienie społecznych treści, które się pod nimi kryją, niż ich znajdowanie, więc nigdy nie wiem, co takie obce wyrazy znaczą. Pewnie ludzie zawodowo operujący słowem muszą używać etykietek, ja – nie muszę, więc kiedy to możliwe – nie używam.

    Śledziłem historię pewnej kobiety w głośnej kiedyś sprawie „Praca za seks” w partii politycznej „Samoobrona”. Była to opowieść o feudalnym folwarku stworzonym przez nowobogackich panów. Popularne media bardziej się rzuciły na kobietę niż na folwark i jego założycieli. W XXI wieku prędzej się usłyszy w patriarchalnej, katolickiej Polsce o wykorzystywanej kobiecie: „kurwa”, „szmata”, „suka”, „sucz” niż równie mocne nazwy tych, którzy kobietę wykorzystują. W publicznym przekazie wygląda to tak, jakby kobieta sama się wykorzystywała, a panów przy tym nie było. Swoje obserwacje zawarłem w piśmie do Rady Etyki Mediów, które przesłałem również na portal lewica.pl.

    Niżej podaję adres portalu, nie wiem tylko, jako kompletnie zielona małpa, czy to jest link, który po kliknięciu się otworzy, czy tylko adres, który trzeba wpisać do wyszukiwarki. Dopiero kiedy kliknę „Opublikuj komentarz”, będę wiedział.

    Jerzy Pieczul – Rzekł Pan… – lewica.pl.html

  21. Generalnie, tak jak młodzież – kobiety słabo wypadają w kontaktach. Mój bratanek jakiś czas temu stwierdził, że przez jakiś czas w przeszłości, jak to się wyraził: „żył w ciasnej dupie”. Mnie jednak wydaje się, że dożyje on swoich dni w owej ciasnej przestrzeni. Mój sąsiad – z mieszanego związku bez biologicznego ojca, prawdopodobnie pakistańczyka lub kogoś z tego regionu, który wychował się w rodzinie patologicznej – właśnie wyszedł po 7 latach z więzienia i sprowadził się do swojego ojczyma, który razem z nim wychował jeszcze dwóch bandziorków i to nadzwyczaj agresywnych. Czaruś zaczepił mnie ostatnio dwa razy i powiedział, że do kicia już nie wróci. Powiedział jednak, że powodem tego postanowienia nie jest fakt resocjalizacji, lecz okoliczność, że w więzieniu dostał w dupę… To jest bardzo ładny, egzotyczny i dobrze zbudowany mężczyzna – więc odbieram to wyznanie, jako wieloznaczne. Życzę mu wszystkiego najlepszego, ale prawdę mówiąc w tych warunkach Czaruś nie ma dużych szans na wyjście z „ciasnej dupy”. Sytuacja kobiet natomiast jest tak beznadziejna, że trudno tutaj patrzeć na ich przyszłość optymistycznie.

  22. Zupa Jasiu. Nie wyszło mi z linkiem. Trzeba po prostu w wyszukiwarce napisać: „jerzy pieczul rzekł pan”.

  23. Bądź damą, mówili.

    Bądź damą, mówili.Twoja spódnica jest za krótka. Twoje spodnie sa za ciasne. Nie pokazuj tyle skóry. Nie pokazuj ud. Nie pokazuj swoich piersi. Nie pokazuj brzucha. Nie pokazuj swojego dekoltu. Nie pokazuj swojej bielizny. Nie pokazuj ramion. Nie pokazuj tyle ciała, zakryj się, zostaw coś wyobraźni, nie bądź kusicielką, mężczyźni nie potrafią się kontrolować, mężczyźni mają swoje potrzeby. Wyglądasz marnie, bądź gorąca. Wyluzuj. Pokaż trochę skóry. Wyglądaj sexy. Nie prowokuj, sama się o to prosisz, noś czerń, noś obcasy, jesteś zbyt wystrojona. Jesteś zbyt ubrana. Nie noś tego. Za mało się postarałaś, wyglądasz, jakbyś odpuściła.

    Bądź damą, mówili. Nie bądź zbyt gruba. Nie bądź zbyt szczupła. Nie bądź za duża. Nie bądź za mała. Jedz. Odchudź się. Przestań tak dużo jeść. Nie jedz zbyt szybko. Zamów sałatkę. Nie jedz węglowodanów. Pomiń deser. Musisz schudnąć. Dopasuj do tej sukienki. Przejdź na dietę. Uważaj, co jesz. Jedz seler. Żuj gumę. Pij dużo wody. Musisz dopasować się do tych jeansów. Boże, wyglądasz jak szkielet. Dlaczego po prostu nie jesz? Wyglądasz na wychudzoną. Wyglądasz na chorą. Zjedz burgera. Mężczyźni lubią kobiety przy ciałku. Bądź mała. Bądź lekka. Bądź drobna. Bądź kobieca. Noś rozmiar zero. Bądź podwójne zero. Bądź niczym. Bądź mniej niż nic.
    (…)
    Pozbądź się owłosienia, rozjaśnij to, wybiel tamto, pozbądź się blizn, rozstępów, powiększ usta, wypełnij zmarszczki, zrób lifting, pozbądź się brzucha, wypełnij biust, bądź naturalna, za bardzo się starasz, jesteś zbyt zrobiona, mężczyźni nie lubią kobiet, które za bardzo się starają, maluj się, rozświetl policzki, podkreśl brwi, wydłuż rzęsy, zaznacz usta, pudruj się, różuj, błyszcz. Twoje włosy są za krótkie, pofarbuj je, nie na niebiesko, to nienaturalne, wyglądaj młodo, starość jest brzydka, mężczyźni tego nie lubią.
    (…)
    Bądź cnotliwa. Nie bądź dziwką. Mężczyźni nie lubią puszczalskich. Nie bądź cnotką! Nie bądź taka spięta. Uśmiechnij się. Zaspokajaj mężczyzn. Bądź doświadczona. Bądź niewinna. Bądź sprośna. Bądź „cool”. Nie bądź taka, jak inne. Nie mów zbyt głośno. Nie mów za dużo. Nie bądź onieśmielająca. Dlaczego masz taką minę? Nie bądź taką suką. Nie rządź się. Nie bądź taka rozemocjonowana. Nie płacz. Nie krzycz. Nie przeklinaj. Składaj jego ubrania. Gotuj mu obiady. Dbaj o to, żeby był zadowolony – to rola kobiety. Nawiedzona feministka. Urodź mu dziecko. Nie chcesz? Kiedyś zmienisz zdanie. Nie daj się zgwałcić. Nie pij za dużo. Nie wracaj sama do domu. Nie imprezuj do późna. Nie ubieraj się prowokacyjnie. Nie uśmiechaj się do obcych. Nie ufaj nikomu. Nie zgadzaj się na wszystko. Nie odmawiaj. Po prostu bądź damą, mówili…
    (…)
    Be a lady they said. Don’t get raped. Protect yourself. Don’t drink too much. Don’t walk alone. Don’t go out too late. Don’t dress like that. Don’t show too much. Don’t get drunk. Don’t leave your drink. Have a buddy. Walk where it is well lit. Stay in the safe neighborhoods. Tell someone where you’re going. Bring pepper spray. Buy a rape whistle. Hold your keys like a weapon. Take a self-defense course. Check your trunk. Lock your doors. Don’t go out alone. Don’t make eye contact. Don’t bat your eyelashes. Don’t look easy. Don’t attract attention. Don’t work late. Don’t crack dirty jokes. Don’t smile at strangers. Don’t go out at night. Don’t trust anyone. Don’t say yes. Don’t say no.
    Just “be a lady” they said’‚. (Cynthia Nixon)

    https://www.youtube.com/watch?v=SDl9NwSgQjE

    Female and Male

  24. Feminizm ,to nic innego ,jak powiedzenie Watykanowi ,że kobieta nie powstała ż żebra ADAMA.a RESZTA ,TO TYLKO NARZĘDZIA ,DO WYZWOLENIA KOBIET ,OD RELIGIJNEGO ZABOBONU ,KTÓREGO ,TAK BRONI ,WYŻEJ ,TEISTA..Są próby wyzwolenia kobiet ,w protestantyzmie ,w postaci pozwolenia ,na bycie kapłanem,.W katolicyzmie to nie do pomyślenia ,i jeszcze przez lata feministki ,będą miały pełne fartuchy roboty.

  25. Off topic, ale…

    „Ambasada USA dyryguje rządem”. Poważne oskarżenia
    Okazuje się, że nasz główny sojusznik pani Mosbacher jest głównym lobbystą biznesu amerykańskiego w Polsce. Przynajmniej tak wynika z wywiadu, którego udzieliła „Super Expressowi”. – Mnie to nie zaskakuje. (…) To właśnie nasze środowisko biło na alarm w sprawie manipulowania przez ambasadę amerykańską listą leków refundowanych w Polsce – mówi w programie „Tłit” Adrian Zandberg. Podkreślił, że „pani ambasador przyznała, że ingerowała w to, jak wygląda polityka lekowa w Polsce”. – Widać, że ambasada USA dyryguje rządem – dodał.
    ———————
    Suwerenna Polska … zarządzana przez Trumpa…
    – polityka lekowa
    – opodatkowanie cyfrowych gigantów…
    – podatek cukrowy
    – polityka transportowa
    – prawo wydobywcze – łapa na miedzi i KGHM…
    – wypierpol…
    – itd. itd….

  26. @pombocek
    25 lutego o godz. 9:10
    http://lewica.pl/?id=21014
    Znalazłem.

    „Krzysztof Teodor Toepliz obok szkalujących głupot, które palnął, jako jeden z nielicznych w popularnej prasie zauważył w seksaferze coś poważniejszego niż seks: współczesny feudalizm. Bezprawne wykorzystywanie słabych przez silnych jest u homo niemal biologiczną normą. W PRL bonzowie nielegalnie zatrudniali w swym prywatnym interesie więźniów, żołnierzy służby zasadniczej, pracowników, uczniów – za czaj, kiełbasę, oranżadę, za psi grosz albo i za Bóg zapłać. Ów przymus był i jest niewidoczny dla papierowego gościa, który takie widzi świata koło, jakie papierowymi zakreśla oczy. To uwaga pod adresem tych, co mają za złe wykorzystywanym dziewczynom, że za ładnie wyglądają jak na niewolnice: włosów z głów nie wyrywają, łańcuchami nie dzwonią, czyste są, nie ryczą. Dziś doszły nowe feudalne praktyki: praca bezrobotnych na czarno (w całym kraju się szykuje dramat młodych, co stażu do emerytury nie naskrobią), praca bez płacy, praca od świtu do nocy, praca za seks i tym podobne. Rzecz jasna, seks z przełożonymi był zawsze. Sam Bóg powiedział do pierwszej baby: „On będzie nad tobą panował”.”
    …………………………
    Od paru lat piszę o REFUDALIZACJI STOSUNKÓW SPOŁECZNYCH w naszym kraju, który to proces, pod obecną, zblatowaną z Kościołem władzą, nabiera przyspieszenia.
    „Projekt boży” to przecież w czystej postaci FEUDALIZM. KK nie zna innej formy istnienia „działa bożego”jakim jest ludzkość.

  27. @kasejot Ty chciale wepchnasc swoj poglad na temat szczepien, a przeciez ja podalam przyklad na to jak nieuczciwi sa ludzie w Polsce, Wymienilam osoby, ktore zrobily przestepstwo wobec prawa, kiedy autor placze, ze mlodziez, ktora nie taka jak dawniej
    Nie, nie wciagne sie w dyskusje z Toba na temat szkodliwosci szczepien, nawet w aspekt moralny jakim jest narazanie dzieci, ktore nie moga byc zaszczepione z powodu leczenia na nawotwor, czy innych chorob. Wychodze z tematu.

  28. @ Robert Berliot. Tak, prawa kobietom nie sa dane raz na zawsze… o tym pamietaja amerykanskie nie tylko feministki – ideolozki, ale ogromna wiekszosc zwyczajnych kobiet. Zawsze jestesmy czujne.
    @Sprint, chyba nic w tym zlego, ze ruchy feministyczne nie sa jednolite, zwlaszcza ze coraz wiecej jest nowych aspektow, ktorych jeszcze kilkanascie lat temu nie bylo.
    W Polsce slowo feminizm skutecznie obrzydzono ogromnej wiekszosci Polek, ku uciesze panow. Moze nalezy go wiecej zastepowac slowem „prawa kobiet”, a nawet smiesznym, minionym „rownouprawnieniem”?. A tak, to ogromna ilosc kobiet, ktore jednak chcialyby byc szanowane, miec jednakowe szanse na awans, czy zarobki odzegnuja sie i nie sa solidarne. Zreszta na calym swiecie slowo feminzim czesto cieszy sie dwuznaczna opinia.
    Polskie feministki sa wielce zagubione, stanowia je glownie panie z salonow warszafki, ktore albo sa zbyt radykalne, albo myla feminizm z polityka spoleczna wobec rodziny. Juz nieraz pisalam, ze kiedy przed laty czytalam ksiazke Agnieszki Graff „Swiat bez kobiet” o tym jak jezyk zawiaduje ta sfera zgadzalam sie z kazdym slowem tej ksiazki. Wtedy nie bylo jeszcze problemu femininatow, czy jak to sie mowi. Dalej uwazam, ze to nie jest najwazniejsze, to tylko pozor. Teraz ta autorka tez juz nie taka…. jak kiedys.
    A mizoginizm, lekcewazenie kobiet jest w tej czy innej formie widoczne w kazdej opcji politycznej Polski, czego dowodem sa wpisy niektorych tu panow.

  29. List Polaka ojca do syna…

    ‚Szanowny Panie Przewodniczący,
    Panie i Panowie,

    Bardzo dziękuję za zaszczyt wystąpienia na 48. Europejskiej Konferencji Prezesów Stowarzyszeń Prawniczych.
    Późnym latem 2033 roku na biurku, w domu emerytowanego sędziego, leżała kopia listu datowanego na 21 lutego 2020 roku. Był to list ojca do syna prawnika. Oto jego treść:

    „Mój drogi synu,

    Wczoraj przeprowadziliśmy długą, emocjonalną rozmowę o sprawach, które dzieją się w miejscu dla nas najdroższym. Najdroższym ze względu na historię, teraźniejszość i przyszłość. Przyszłość Twoją i twoich dzieci.

    List jest rekapitulacją rozmowy. Rekapitulacją sine ira et studio, tak jak się tego oczekuje od prawników. Zrozumiałe są emocje, nierozumienie i niezgoda na niszczenie konstytucji, demokracji, rządów prawa i praw człowieka. Jesteśmy tylko ludźmi, a zarazem obywatelami i patriotami. Mieszkańcami co najmniej dwóch państw – Węgier i Polski. Państw, które zaczęły się ścigać w najgorszej z możliwych konkurencji. Konkurencji tak złej, że zwycięzca okazuje się największym przegranym.

    Ale zostawmy emocje na boku.

    Zaczęło się prawie niezauważalnie. Wygrane wybory prezydenckie i parlamentarne przez jedną opcję polityczną nie budziły żadnych wątpliwości. Legalizm i legitymacja wyborów nie budziły zastrzeżeń.

    Ale już pierwsze zachowania władzy zapaliły czerwoną lampkę. Było to wyłączenie najistotniejszego bezpiecznika demokracji konstytucyjnej, jakim jest sąd konstytucyjny.

    Metody – najpierw Gleichschaltung (glajchszaltung, kreślenie pochodzące z nazistowskiej ideologii III Rzeszy, będące synonimem ujednolicenia realizowanego na obszarze życia społecznego, politycznego i instytucjonalnego – przyp. red.), a potem Ausschaltung (wyłączenie) sądownictwa konstytucyjnego – przeszły do podręczników zamachu na ustrój państwa. Bez wojska, bez zmiany konstytucji, bez skutecznej reakcji międzynarodowej opinii publicznej. Ale z oporem części społeczeństwa, oporem ośmieszanym i lekceważonym przez władze polityczną.

    Równolegle miała miejsce likwidacja służby cywilnej i zastąpienie partyjną nomenklaturą. Media publiczne zostały całkowicie podporządkowane władzy politycznej.

    Narasta proces likwidacji niezależnych instytucji: podporządkowanie instytucji naukowych, w tym Węgierskiej Akademii Nauk, rządowi czy wyrzucenie Central European University z Budapesztu pod pretekstem zlikwidowania „przywileju”, jakim jest możliwość nadawania amerykańskich stopni akademickich.

    A także praktyczne wyłączenie podstawowych funkcji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i przekazanie ich – w procesie bypassu konstytucyjnego – Radzie Mediów Narodowych.

    Władza polityczna całkowicie przejęła i podporządkowała sobie prokuraturę. Ta nie dostrzega, jak sprzymierzeńcy władzy łamią prawo’.

    cdn.

  30. cd. 1

    ‚Parlament przestaje pełnić swoją rolę konstytucyjną. Proces legislacyjny stał się farsą.

    Parlament jest wyłącznie mechaniczną maszynką do glosowania. Wystąpienia posłów opozycji są ograniczone do 30 sekund. Za przedłużenie o 40 sekund marszałek izby nakłada grzywnę. Ustawa uchwalana jest w ciągu kilku godzin, nierzadko o piątej rano i wchodzi w życie w dniu ogłoszenia. Na Węgrzech poprawki do konstytucji były uchwalane w ciągu 72 godzin, bez jakiekolwiek dyskusji.

    Następnie następuje przejęcie Sądu Najwyższego i obsadzenie go lojalistami. Dzieje się to przez zwolnienie pierwotnie wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, a ostatecznie niemal 40 proc. składu sądu pod pretekstem osiągnięcia przez nich nowo wyznaczonego wieku emerytalnego. Konstytucyjna gwarancja trwałości statusu sędziego i gwarancja 6-letniej kadencji prezesa SN nie ma żadnego znaczenia. Teraz wiadomo, dlaczego sąd konstytucyjny przestał istnieć – aby umożliwić osiągnięcie tych celów. A Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego jest sądem specjalnym. Z tego powodu została zdyskwalifikowana jako sąd przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Sąd Najwyższy. Bo sąd specjalny może być ustanowiony jedynie w stanie wojny.

    Celem zmian – cynicznie nazywanych „reformą” wymiaru sprawiedliwości – jest podporządkowanie sędziów i sądów władzy politycznej. Minister Sprawiedliwości, będący zarazem Prokuratorem Generalnym, ma nieograniczone prawo mianowania i odwoływania prezesów sądów i innych osób kierujących sądami.

    Latem 2017 roku liczyłeś i nie mogłeś uwierzyć, że w ustawie o Sądzie Najwyższym i zmianie innych ustaw pojęcia „sąd dyscyplinarny”, „postępowanie dyscyplinarne” i „rzecznik dyscyplinarny” pojawiają się 596 razy’.

    cdn.

  31. cd.2

    ‚Jeżeli w pierwszym akcie dramatu na ścianie wisi strzelba, to wiadomo co stanie się w akcie ostatnim. Odpowiedzialność dyscyplinarna grozi sędziom – i jest już bezwzględnie stosowana – za prawidłowe stosowanie prawa, za kierowanie pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE, za zachowania broniące podstawowych zasad porządku konstytucyjnego, za wyroki nieodpowiadające oczekiwaniom władzy politycznej.

    Oto konstytucyjne wrogie przejęcie w czystej postaci. Obserwując zdarzenia ostatnich lat widzimy, że instrukcja niszczenia państwa konstytucyjnego jest banalnie prosta, i banalnie skuteczna. Tworzony jest stan, o którym zdumiony Gustaw Radbruch prawdopodobnie powiedziałby – ustawowe prawo i ponad ustawowe bezprawie.

    Wiemy także, że naruszanie pierwszy raz pierwszej normy konstytucyjnej uruchamia efekt domina: naruszenie konstytucji oznacza bowiem lawinowo narastające naruszenie demokracji, rządów prawa, wolności i praw jednostki. Społeczeństwo traci fundament swej egzystencji. Państwo traci suwerenność, bo nie jest suwerennym państwo, którego organy naruszają konstytucję. Tworzy się „ciąg technologiczny” niszczenia państwa konstytucyjnego, w który włączone zostają kolejno wszystkie organy państwa, instytucje i procedury.

    Łamanie konstytucji jest wyrazem pogardy dla jej aksjologii. Także pogardy dla jej aksjomatów. Konstytucja przestaje być podstawą i granicą działania władzy publicznej. Staje się fałszywym uzasadnieniem rzeczywistego nadużycia władzy.

    Także wtedy, gdy prezydent, marszałek parlamentu, sędziowie Izby Dyscyplinarnej czy prokuratura odmawiają wykonania prawomocnego wyroku sądowego. By nie dopuścić do wykonania wyroku, który nie podoba się władzy politycznej, sąd konstytucyjny zmienia prawo.

    Przepis konstytucji przestaje być normą. Staje się jednym z „wielu możliwych poglądów”.

    Drogi synu, we wczorajszej rozmowie drżał ci głos, gdy mówiłeś, że działania przeciwko demokracji konstytucyjnej są realizowane przez konstytucyjne organy tego państwa: parlament, prezydenta, rząd. Że powstała sytuacja, w której pierwsza ofiara wojny przeciwko konstytucji, a mianowicie sąd konstytucyjny stal się współtwórcą działań naruszających konstytucyjny porządek państwa. Że pedały hamulca stały się pedałami gazu. A przysięga wierności konstytucji brzmi jak szyderstwo.

    I pytałeś – jak to możliwe? Jak to możliwe, że w procesie niszczenia porządku konstytucyjnego biorą udział prawnicy? Odpowiem. Dla budowania demokracji konstytucyjnej konieczni są prawnicy. Dla niszczenia demokracji konstytucyjnej wystarczą absolwenci wydziałów prawa. Bez względu na ich stopnie i tytuły, zawodowe czy naukowe.

    To są ci, dla których autorytetem i drogowskazem jest Carl Schmitt i jego „Diktatur”, natomiast „Reine Rechtslehre” i całego Hansa Kelsena odstawiają na półkę książek zakurzonych.

    Masz prawo zadawać pytanie czy prawnikiem można nazywać osobę, która gotowa jest przyjąć stanowisko sędziego w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego wiedząc, że będzie miała wynagrodzenie 40 proc. wyższe niż koledzy sędziowie w innych izbach tego sądu?

    I masz prawo nie podawać im ręki – w imię godności zawodu prawnika (sędziego, adwokata, prokuratora). Ale przede wszystkim w imię wszystkich ofiar machiny niesprawiedliwości, których prawnicy, właśnie prawnicy, nie byli w stanie uratować’.
    cdn.

  32. cd. 3

    ‚Prawnik nie zgodzi się na żaden szwindel argumentacyjny, czy to przez podstawianie zbliżonych znaczeń pod trwale ustalone treści, czy przez utożsamianie pojęć językowo zbliżonych, ale merytorycznie różnych. Czy realizowany w jakikolwiek inny sposób. Bo to jest forma kłamstwa. Kłamstwa, które jest cynicznym środkiem do niegodziwego celu. Ulubionym przez każdą populistyczną władzę.

    Reżimy nie-liberalne okłamują obywateli, często czyniąc z nich współsprawców kłamstwa. Ale wiemy, że – jak mówił Abraham Lincoln – „można oszukiwać wszystkich przez pewien czas, a część ludzi przez cały czas, ale nie da się oszukiwać wszystkich przez cały czas”.

    Ale dzisiaj to właśnie sędziowie są szykanowani, poddani postępowaniom dyscyplinarnym, są przedmiotem kampanii oszczerstw organizowanej także przez ludzi pracujących w ministerstwie sprawiedliwości. Oszczercy w nagrodę są mianowani sędziami Sądu Najwyższego. Kampania oszczerstw znakomicie zorkiestrowana. Ale to nie jest partytura ani Verdiego, ani Straussa, a za pulpitem nie stoi ani Arturo Toscanini, ani Karl Böhm.

    I masz rację mówiąc, że następnym celem będą adwokaci. Za ich postawę w obronie podstawowych wartości państwa konstytucyjnego. Za obronę – pro bono – sędziów i prokuratorów, którym postawiono zarzuty dyscyplinarne.

    Adwokaci, a także radcowie prawni, bardzo solidnie zapracowali na zemstę. Potem będą to ludzie nauki i kultury, intelektualiści, rzeczywista elita narodu. Niektórzy z nich już doświadczają molestowania ubranego w szaty prawa. A później już nie będzie miał kto ich bronić.

    Będziesz musiał odbudować reputację Twojego kraju. Jako prawnik będziesz przez prawników z innych państw traktowany z ograniczonym zaufaniem. Ale oni – właśnie prawnicy – dadzą ci szansę. Twoi zagraniczni partnerzy chcą mimo wszystko wierzyć, że to co się zdarzyło, było wypadkiem przy pracy. Incydentem. Bolesnym, niezrozumiałym, mającym dramatyczne skutki, ale jednak incydentem. Nie jesteś winien temu co się stało, ale niesiesz ciężar zawodowej i moralnej odpowiedzialności. Wykorzystaj tę szansę, jeżeli ją dostaniesz. Kolejnej nie dostaniesz na pewno’.

    cdn.

  33. cd. 4

    Drogi synu, pytałeś jakie nauki możemy wyprowadzić z powstałej rzeczywistości konstytucyjnej? Ograniczę do pięciu, mających wymiar uniwersalny.

    Po pierwsze, to świadomość co tracimy, gdy deprecjonowana jest konstytucja. Jest to, jak mówiliśmy, utrata suwerenności. To utrata bezpieczeństwa prawnego, zarówno wewnątrz państwa jak i w stosunkach z innymi porządkami prawnymi; to utrata tożsamości konstytucyjnej jako podstawy myślenia o porządku normatywnym i społecznym; to utrata wiarygodności państwa w relacjach międzynarodowych; to utrata wiary w trwałość racjonalnej organizacji państwa i społeczeństwa, i zaufania do nienaruszalnych zasad konstytucyjnych, także tych mających charakter „klauzul wieczystych”.

    Lekcja druga to świadomość, że początek upadku może być mało widoczny, pozornie uzasadniany trafną diagnozą potrzeby zmian. Bo poza sporem jest, że funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości powinno być fundamentalnie poprawione. Zmiany zawsze będą nazwane reformami. A przecież reforma zakłada obiektywną wiedzę i dobre intencje. Dobra wiara musi być założeniem niepodważalnym. To, co wiemy, to wskazówka: patrz końca, a przede wszystkim patrz na tworzony mechanizm. Patrz zimnym okiem. Nie pozwól, byś miał oczy szeroko zamknięte. Twoje niedostatki pamięci o przeszłości – gdy mówisz „wszystko już było” – i Twoje niedostatki wyobraźni nie są i nie będą żadnym usprawiedliwieniem.

    Po trzecie, nawet najdłuższa wojna kiedyś się kończy. Powstają warunki rozejmu, a potem porozumienie pokojowe. Wojna przeciwko konstytucji też się zakończy. I wtedy trzeba będzie zacząć odbudowywać demokrację konstytucyjną. Dla odbudowy państwa konstytucyjnego nie można stosować metod właściwych dla jego burzenia. Odbudowa musi respektować zasady demokracji i rządów prawa.

    Restauracja – to wiemy z historii – jest przeciwieństwem rewolucji. Diabelski krąg rewolucyjnego amoku musi zostać przerwany. Zastosowanie metod stosowanych przez niszczycieli demokracji – dla wielu tak bardzo nęcące – tworzyłoby korzenie zatrutego drzewa. Zatrute drzewo nie urodzi zdrowych owoców.

    Po czwarte, nie zostawiaj ludzi będących w potrzebie samym sobie. Kilka tygodni temu maszerowaliśmy w togach na marszu tysiąca tog. Także po to, by wyrazić wdzięczność dziesiątkom europejskich prawników, którzy szli razem z nami. Symbolika ma znaczenie. Nie zostawiaj będących w potrzebie prawników. Dotyczy to twoich kolegów z krajowej palestry czy stowarzyszenia sędziowskiego. Tych, którzy są prześladowani, szykanowani, więzieni. Także za granicą. Pomyśl choćby o bliskiej Turcji. I dla których najmniejsza oznaka solidarności jest często najcieńszą, jedyną, ale jakże mocną nitką nadziei, pozwalającą przetrwać najgorsze.

    Wreszcie, najważniejsze. Kilka tygodni temu miałeś łzy w oczach, gdy słuchaliśmy poruszającego wystąpienia jednego z ostatnich żyjących więźniów KL Auschwitz Mariana Turskiego. Do Dekalogu dodał XI przykazanie: „nie bądź obojętny. Bo gdy będziesz obojętny, Auschwitz może spaść z nieba każdego dnia”.
    To jest przykazanie kierowane do każdego z nas: Nie bądź obojętny. Widmo państwa autorytarnego stoi u drzwi Twojego domu. Nie zapuka do drzwi. Wejdzie bez zaproszenia. I zostanie na długo.

    To wszystko na dziś.

    Twój zatroskany
    Ojciec

    Warszawa, 21.02.2020

    Angielska wersja wystąpienia* została opublikowana na Rule of Law in Poland.

    *Mirosław Wyrzykowski, profesor nadzwyczajny i były dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Nauk Prawnych PAN (2011-2015), sędzia Trybunału Konstytucyjnego (2001-2010).

  34. Panie profesorze – równoś wszystkich tak, feminizm nie. Feminizm głośno krzyczy o zwiększeniu praw kobiet, ale milczy w tych dziedzinach, w których kobiety są uprzywilejowane.

    Zachęcam Pana do przyjżenia się tematowi praw ojców do wychowania dzieci po rozwodzie. Niemal zawsze decyzją sądu (!) kobieta doataje dziecko do wychowanua, a mężczyzna do płacenia alimentów. Stanowisko niezależnych ponoć sądów (o którą to niezależność Pan zajadle walczy) jest więc takie, że kobiety są predystynowane do wychowania dzieci, mężczyźni do zarabiania pieniędzy. Nie słyszałem jeszcze, aby feministki w Polsce walczyły o obligatoryjną opiekę naprzemienną (która w krajach równych praw jest standardem), zajadle natomiast walczą o alimenty. Ja nie spotkałem przypadku, żeby jakaś kobieta walczyła w sądzie o to, żeby ojciec jej dziecka miał obowiązek więcej spędzać czasu z dzieckiem, wprost przeciwnie, starają się udowodnić, że ojciec się do wychowywania dziecka nie nadaje, natomiast ona jest biedna i jak najwięcej pieniędzy musi wyciągnąć od ojca dziecka.
    I w tym momencie okazuje się, że kobiety same twierdzą, że ich rolą jest opieka nad dzieckiem, a mężczuzny zarabianie pieniędzy. „Niezależne” sądy to potwierdzają, a feministki wspierają.

    Panie profesorze, jaka równość? Jak najwięcej dla siebie, ot cały feminizm.

  35. Panie prof. nuda wieje z tego blogu prosze o cos ciekawszego.

  36. @marek1959
    26 lutego o godz. 2:12

    „Panie prof. nuda wieje z tego blogu prosze o cos ciekawszego.”

    Zasadniczo zgoda, chociaż wypowiedź pana prof. hab. belw. świadcząca o jego dość specyficznych wyobrażeniach na temat ciał kobiet i ich funkcji, quote:

    „Ciało kobiety jest swoistym frontem walki o godność kobiety i równość płci.”

    brzmi dość ciekawie, a nawet intrygująco. Szkoda, że autor nie rozwija tej swojej wizji bardziej, w sposób tyleż obrazowy, co również umożliwiający analizy w duchu teorii Freuda, Wisłockiej i Clausewitza. Ciekaw jestem na przykład, czy pisząc o walce z frontem na ciele ma p. profesor na myśli wojnę pozycyjną, czy hybrydową… I czy w ogóle feministki już wiedzą, że przez ich ciała przebiega jakiś front?

  37. zyta2003
    25 lutego o godz. 17:27
    A ja chciałem pokazać, jak to prawodawcy pod naciskiem ( często poprzez „danie w łapę” ) przez określone grupy interesów mogą ZMUSIĆ obywateli do postępowania nie zawsze służącemu ich dobru ale za to przynoszącym ogromne zyski tym grupom interesu.

  38. On,ona,ono i etc juz dosc sie wycierpierpieli przez tysiąclecia więc już najwyższy czas na opamiętanie. Ja się pytam rzadzacych czy coś słyszeli o przykazaniu miłosci bliźniego swego . Jak już nie miłosci to chociaz o nie krzywdzeniu i pomocy w niedoli a prawo ma to zapewniać.
    Mam nadzieje .ze bedziemy mieli faktyczny wplyw na nowe rzady i troska o dobro wspólne będzie realizowana.

  39. @epis12

    Wypowiedzi twoje świadczą o nieznajomości tematu. Otóż w Polsce działają różne organizacje ojcowskie walczące o opiekę naprzemienną o raz o prawo do wychowywania dziecka po rozwodzie. Nie ma ŻADNEJ organizacji kobiecej walczącej o prawa do opieki kobiet nad dzieckiem po rozwodzie. Bo żeby kobieta nie dostała opoeki to musi być ze skrajnej patologii. Zapytaj pana Bodnara o zgłaszane problemy dotyczące dzieci po rozwodzie – są to głównie dwa – alimenty i ograniczanie kontaktów ojca z dzieckiem. O drugim problemie kobiety nie mówią, bo w tym temacie są uprzywilejowane. Zapytaj pierwszego lepszego adwokata od spraw rodzinnych jak to wygląda w praktyce.
    Piszesz mi mantrę o mężczyznach nie płacących alimentów. A wiesz ile jest mężczyzn płacących alimenty, chcących wychowywać swoje dzieci, ale nie mogących tego realizować, bo matka chce zrobić na złość byłemu, albo ma jakiś inny egoistyczny powód? A wiesz, że pośród tych nielicznych kobiet zobowiązanych do płacenia alimentów, część też ich nie płaci?
    Ale oczuwiście to wszystko jest niewygodne dla retoryki feministycznej, wg której mężczyźni to przemocowi agresorzy porzucający swe rodziny i nie płacący alimentów.
    Jak napisałem wcześniej – feminizm skupia się wyłącznie na prawach określonej grupy ze względu na jej płeć, pomija inne nierówności tym samym traktując równość wybiórczo. A ja popieram równość wszystkich.

    Przy okazji – kiedy feministki powalczą o zrównanie wieku emerytalnego i składek komunikacyjnuch OC?

css.php